Category: Celebrities

  • Oto miejsce Lewandowskiego w rankingu Złotej Piłki. Aż trudno uwierzyć

    Oto miejsce Lewandowskiego w rankingu Złotej Piłki. Aż trudno uwierzyć

    Oto miejsce Lewandowskiego w rankingu Złotej Piłki. Aż trudno uwierzyć

    GiveMeSport zaktualizował ranking faworytów do zdobycia Złotej Piłki w 2025 roku. Przewidywania znanego portalu wzbudziły spore kontrowersje. W końcu według zestawienia faworytem do miana najlepszego piłkarza sezonu jest… Kylian Mbappe. Gdzie zatem znalazło się miejsce Roberta Lewandowskiego?

     

    GiveMeSport cyklicznie aktualizuje “Ballon d’Or 2025 Power Rankings”. Jak można wyczytać na stronie zestawienia: “Kolejność ustaliliśmy na podstawie następujących kryteriów: strzelone gole, asysty, czyste konto (jeśli mowa o graczach nastawionych na obronę), trofea zdobyte/do wywalczenia (spodziewane), najważniejsze momenty sezonu 2024/25, ogólna forma”.

     

    Z tego względu z niedowierzaniem można spoglądać na to, kto prowadzi w rankingu GiveMeSport. Miano lidera przypadło bowiem… Kylianowi Mbappe. Przypomnijmy, że Francuz, który od tego sezonu gra w Realu Madryt, zajmuje ze swoim zespołem drugie miejsce w LaLiga, ze stratą 4 punktów do prowadzącej Barcelony. Z tą samą Barceloną Real zdołał już przegrać 2:5 w finale Superpucharu Hiszpanii. Ponadto “Królewscy” w ćwierćfinale Ligi Mistrzów zebrali bolesne lanie od Arsenalu, który w pierwszym spotkaniu pokonał ich 0:3.

     

    Statystyki indywidualne Mbappe także nie tłumaczą tego wyboru. W LaLiga zdobył 22 gole – o trzy mniej niż Robert Lewandowski. Polak ma też więcej bramek zdobytych w Lidze Mistrzów (11 do 7). Przy tym forma ostatnia Mbappe pozostawia wiele do życzenia, gdyż w ostatnich trzech spotkaniach nie zdołał trafić piłką do siatki.

     

    Ranking GiveMeSport. Miejsce Lewandowskiego to jakiś żart!

     

    Zapewne zastanawiacie się, które miejsce w takim razie zajął we wspomnianym rankingu Lewandowski. Okazuje się, że Polaka… nie ma nawet w pierwszej piątce!

     

    Zaraz za Mbappe w rankingu umieszczony został Raphinha. Bardzo wysoka pozycja Brazylijczyka nie może budzić kontrowersji. Według wielu ekspertów jest on nawet głównym kandydatem do otrzymania Złotej Piłki w 2025 roku. Następni w kolejności znaleźli się: Vinicius Junior, Mohamed Salah, Lamine Yamal oraz Harry Kane. Dopiero za Anglikiem z Bayernu Monachium, na siódmej pozycji, dziennikarze GiveMeSport zdecydowali się umieścić Lewandowskiego. Doprawdy trudno w takim momencie nie zadać pytania, czy twórcy tego rankingu oglądają futbol na najwyższym poziomie…

     

    W obecnym sezonie Lewandowski w barwach Barcelony strzelił 40 bramek w 45 meczach, a także dołożył do nich 3 asysty. Polak z 50. punktami na koncie znajduje się na drugim miejscu w klasyfikacji Złotego Buta, tracąc 2 oczka do Mohammeda Salaha. Jest też wiceliderem strzelców w Lidze Mistrzów, gdzie posiada o jednego gola mniej niż Raphinha (12).

     

     

  • Oto miejsce Lewandowskiego w rankingu Złotej Piłki. Aż trudno uwierzyć

    Oto miejsce Lewandowskiego w rankingu Złotej Piłki. Aż trudno uwierzyć

    Oto miejsce Lewandowskiego w rankingu Złotej Piłki. Aż trudno uwierzyć

    GiveMeSport zaktualizował ranking faworytów do zdobycia Złotej Piłki w 2025 roku. Przewidywania znanego portalu wzbudziły spore kontrowersje. W końcu według zestawienia faworytem do miana najlepszego piłkarza sezonu jest… Kylian Mbappe. Gdzie zatem znalazło się miejsce Roberta Lewandowskiego?

     

    GiveMeSport cyklicznie aktualizuje “Ballon d’Or 2025 Power Rankings”. Jak można wyczytać na stronie zestawienia: “Kolejność ustaliliśmy na podstawie następujących kryteriów: strzelone gole, asysty, czyste konto (jeśli mowa o graczach nastawionych na obronę), trofea zdobyte/do wywalczenia (spodziewane), najważniejsze momenty sezonu 2024/25, ogólna forma”.

     

    Z tego względu z niedowierzaniem można spoglądać na to, kto prowadzi w rankingu GiveMeSport. Miano lidera przypadło bowiem… Kylianowi Mbappe. Przypomnijmy, że Francuz, który od tego sezonu gra w Realu Madryt, zajmuje ze swoim zespołem drugie miejsce w LaLiga, ze stratą 4 punktów do prowadzącej Barcelony. Z tą samą Barceloną Real zdołał już przegrać 2:5 w finale Superpucharu Hiszpanii. Ponadto “Królewscy” w ćwierćfinale Ligi Mistrzów zebrali bolesne lanie od Arsenalu, który w pierwszym spotkaniu pokonał ich 0:3.

     

    Statystyki indywidualne Mbappe także nie tłumaczą tego wyboru. W LaLiga zdobył 22 gole – o trzy mniej niż Robert Lewandowski. Polak ma też więcej bramek zdobytych w Lidze Mistrzów (11 do 7). Przy tym forma ostatnia Mbappe pozostawia wiele do życzenia, gdyż w ostatnich trzech spotkaniach nie zdołał trafić piłką do siatki.

     

    Ranking GiveMeSport. Miejsce Lewandowskiego to jakiś żart!

    Zapewne zastanawiacie się, które miejsce w takim razie zajął we wspomnianym rankingu Lewandowski. Okazuje się, że Polaka… nie ma nawet w pierwszej piątce!

     

    Zaraz za Mbappe w rankingu umieszczony został Raphinha. Bardzo wysoka pozycja Brazylijczyka nie może budzić kontrowersji. Według wielu ekspertów jest on nawet głównym kandydatem do otrzymania Złotej Piłki w 2025 roku. Następni w kolejności znaleźli się: Vinicius Junior, Mohamed Salah, Lamine Yamal oraz Harry Kane. Dopiero za Anglikiem z Bayernu Monachium, na siódmej pozycji, dziennikarze GiveMeSport zdecydowali się umieścić Lewandowskiego. Doprawdy trudno w takim momencie nie zadać pytania, czy twórcy tego rankingu oglądają futbol na najwyższym poziomie…

     

    W obecnym sezonie Lewandowski w barwach Barcelony strzelił 40 bramek w 45 meczach, a także dołożył do nich 3 asysty. Polak z 50. punktami na koncie znajduje się na drugim miejscu w klasyfikacji Złotego Buta, tracąc 2 oczka do Mohammeda Salaha. Jest też wiceliderem strzelców w Lidze Mistrzów, gdzie posiada o jednego gola mniej niż Raphinha (12).

  • ‎Poważny zarzut pod adresem Igi Świątek. “Nie jest wyjątkowa”

    ‎Poważny zarzut pod adresem Igi Świątek. “Nie jest wyjątkowa”

    ‎Poważny zarzut pod adresem Igi Świątek. “Nie jest wyjątkowa

    ‎Iga Świątek od wielu miesięcy nie wygrała ani jednego turnieju, a jej fani mają nadzieję na to, że w końcu się przełamanie. Jest na to szansa, gdyż Polka za chwilę rozpocznie swoją ulubioną część sezonu na kortach ziemnych, a teraz znów spadła na nią fala krytyki. Gill Gross nie podoba się sposób myślenia raszynianki, jej “mentalność ofiary”. Ekspert zauważa, że problemy Polki mogą mieć drugie dno.

    ‎Iga Świątek zmaga się z problemami. Za chwilę zaczyna ulubioną część sezonu

    ‎Iga Świątek nie ma ostatnio najlepszej passy. Polka nie tylko nie zdobyła w ostatnim czasie ani jednego tytułu, ale też wyraźnie wydać, że dzieje się z nią coś złego. Tenisistka w jednym z oświadczeń w sieci zaznaczała, że jest krytykowana za wszystko, co robi, np. pokazywanie i niepokazywanie emocji na korcie, ale też oczekuje się od niej bardzo wiele, co nie jest dla niej łatwe. Teraz do jej słów odniósł się Gill Gross.

    ‎”Świątek nie jest wyjątkowa”

    ‎Gill Gross cytowany przez sportskeeda.com zaznacza, że nie Iga Świątek nie ma racji, mówiąc, że tylko ona jest wytykana palcami. Analityk tenisa twierdzi, że z takimi zachowaniami ze strony kibiców, które przywołuje Świątek (ogólnie rzecz biorąc hejt), spotykają się wszystkie tenisistki.

    ‎”Tutaj nie ma racji. Nie ma racji, mówiąc, że jest wytykana palcami. Po prostu nie ma racji. Każda tenisistka jest stale atakowana w Internecie. To do bani, ale to prawda. Nie jest wyjątkowa, bo jest atakowana” — powiedział Gross cytowany przez sportskeeda.com.

    ‎Iga Świątek i “mentalność ofiary”

    ‎”Coco Gauff powie to samo. Jestem pewna, że Aryna Sabalenka też dostaje niemiłe wiadomości prywatne po przegranej. Wszyscy są prześladowani w sieci. To najgorsze, to jest okropne. Ale też zamiast mentalności ofiary, »Dlaczego mnie to spotyka?«, trzeba spojrzeć na to w ten sposób: »Po prostu taki jest świat, w którym żyjemy. Znajdźmy na to sposób«” — dodała mężczyzna.

    ‎Ekspert zwraca uwagę na to, co dzieje się za kulisami

    ‎”Jasne jest to, że Iga Świątek nie jest teraz w dobrym stanie psychicznym i myślę, że to jest jej główny powód obecnych zmagań” — dodał zagraniczny ekspert, który zwraca też uwagę na to, że “za kulisami” może dziać się coś, o czym nie wiemy.

  • Ogłoszenie UEFA w sprawie Roberta Lewandowskiego. Duże wyróżnienie!

    Ogłoszenie UEFA w sprawie Roberta Lewandowskiego. Duże wyróżnienie!

    Ogłoszenie UEFA w sprawie Roberta Lewandowskiego. Duże wyróżnienie!

    UEFA nagrodziła Roberta Lewandowskiego za dwa gole strzelone Borussii Dortmund w pierwszym meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów! Polak trafił do najlepszej “11” tygodnia w tych rozgrywkach. Poza nim z Barcelony w gronie wyróżnionych znalazł się jeszcze jedynie Lamine Yamal. Zobacz, pełen skład przygotowany przez europejską federację.

     

    Yamal na listę strzelców w meczu z Borussią wpisał się jeden raz i ustalił wynik meczu na 4:0. Ze wszystkich zwycięzców Barcelona jest najmniej licznie reprezentowana. Poza ofensywnym duetem Blaugrany w “11” znalazło się po trzech piłkarzy Interu Mediolan, Arsenalu i PSG.

     

    Robert Lewandowski wyróżniony przez UEFA

    Przypomnijmy, że Inter Mediolan ograł na wyjeździe 2:1 Bayern Monachium, Arsenal pokonał u siebie 3:0 Real Madryt, a PSG wygrało u siebie 3:1 z Aston Villą.

     

    Najlepszą jedenastkę tego tygodnia w Lidze Mistrzów stanowią:

     

    Yann Sommer (Inter) — Jurrien Timber (Arsenal), William Saliba (Arsenal), Alessandro Bastoni (Inter), Nuno Mendes (PSG) — Declan Rice (Arsenal), Vitinha (PSG), Nicolo Barella (Inter), Chwicza Kwaracchelia (PSG), Lamine Yamal (Barcelona), Robert Lewandowski (Barcelona).

     

    Rewanżowe spotkania ćwierćfinałowe w Lidze Mistrzów zostaną rozegrane we wtorek 15 kwietnia i w środę 16 kwietnia. To w tym rewanżu Robert Lewandowski stanie przed szansą zdobycia swojej setnej bramki w barwach Dumy Katalonii.

     

  • Żałobny wpis Wojciecha Szczęsnego. Pożegnał legendę

    Żałobny wpis Wojciecha Szczęsnego. Pożegnał legendę

    Żałobny wpis Wojciecha Szczęsnego. Pożegnał legendę

    W  czwartek 10 kwietnia podano, że Leo Beenhakker, jeden z najbardziej znanych piłkarskich trenerów w historii piłki nożnej, nie żyje. Śmierć byłego selekcjonera reprezentacji Polski poruszyła piłkarski świat, a w mediach społecznościowych żegnali go dziennikarze i piłkarze. Wojciech Szczęsny był jednym z nich.

     

    Leo Beenhakker nie żyje. Świat piłki w żałobie

    Leo Beenhakker zmarł w wieku 82 lat, jak podała holenderska telewizja NOS. Doniesienia o śmierci legendarnego szkoleniowca potwierdziła też jego rodzina. W ostatnim czasie Beenhakker zmagał się z chorobą i nie opuszczał domu. Nie podawano jednak informacji na temat tego, że czym się mierzył.

     

    Wojciech Szczęsny pożegnał Leo Beenhakkera

    Dla wielu Beenhakker był jednym z najlepszych selekcjonerów w historii reprezentacji Polski. Był podziwiany i szanowany. Uważano go za wielkiego profesjonalistę. To za jego kadencji w kadrze zadebiutował Robert Lewandowski. Jego zaufanie zdobył też Wojciech Szczęsny, którego wprowadził do reprezentacji.

     

    Wojciech Szczęsny pierwszy raz w reprezentacji pojawił się za kadencji Beenhakkera na zgrupowaniu przed Euro 2008, miał wówczas 18 lat. Nie zadebiutował jednak, gdy Holender rządził w kadrze. Szansę dał mu Franciszek Smuda w meczu z Kanadą w 2009 r.

     

    “Leo Beenhakker. Naprawdę wspaniały i uczciwy człowiek, niech spoczywa w pokoju” – napisał bramkarz Barcelony na swoim Instastories.

  • “Żeby mówić o Robercie Lewandowskim, trzeba wstać”. Trio, które odleciało Europie

    “Żeby mówić o Robercie Lewandowskim, trzeba wstać”. Trio, które odleciało Europie

    “Żeby mówić o Robercie Lewandowskim, trzeba wstać”. Trio, które odleciało Europi

     

    “Żeby mówić o Robercie Lewandowskim, trzeba wstać” — pisze “Mundo Deportivo”, ale to dopiero początek komplementów, którymi obsypują go Hiszpanie. Z Polakiem na czele ofensywa FC Barcelona nie ma sobie równych. Europa może tylko spoglądać z zazdrością.

     

    W pierwszym z ćwierćfinałowych meczów Ligi Mistrzów FC Barcelona pokonała Borussię Dortmund 4:0, a do bramki rywali trafiali dwukrotnie Robert Lewandowski, Raphinha i Lamine Yamal, czyli główny tercet FC Barcelona w ofensywie.

     

    Liczby wykręcane przez tę trójkę są wręcz imponujące. Łącznie zdobyli w tym sezonie 82 gole. Prym wiedzie oczywiście Robert Lewandowski ze swoimi 40 trafieniami. Hiszpanie piszą o “zabójczym instynkcie” Polaka. “Kiedy piłkarz w jego wieku może pochwalić się większą liczbą strzelonych bramek niż ma lat w paszporcie, to kwalifikatory są zbędne” — czytamy.

     

    Kroku dotrzymują mu koledzy z zespołu. Raphinha strzelił w tym sezonie 28 bramek, natomiast zdecydowanie młodszy Lamine Yamal — 14.

     

    Europa spogląda z zazdrością

    Na kataloński tercet z zazdrością mogą patrzeć inne wielkie europejskie marki. Kiedy do Realu Madryt dołączał Kylian Mbappe, wydawało się, że to właśnie ta drużyna będzie niedoścignionym wzorem w kwestii ataku. Tymczasem Francuz (32), razem z Viniciusem (19) i Rodrygo (13) mają na swoim koncie “zaledwie” 64 bramki, tyle samo co PSG z Dembele (32), Barcolą (18) i Goncalo Ramosem (14).

     

    O jedno trafienie więcej zanotował tercet Bayernu w składzie Harry Kane (34), Musiala (18) oraz Olise (13). Najlepsza trójka Liverpoolu na czele z Mohamedem Salahem (32) zanotowała w tym sezonie 62 trafienia, natomiast Atletico Madryt 55.

     

    Łącznie w tym sezonie Barca zdobyła już 145 goli, a w Katalonii liczą na pobicie rekordu z sezonu 2011/12. Drużyna Pepa Guardioli strzeliła wówczas 190 goli w 64 meczach.

  • Polacy “zabłądzili” w Sewilli. Hiszpańska policja użyła siły. Film krąży w sieci

    Polacy “zabłądzili” w Sewilli. Hiszpańska policja użyła siły. Film krąży w sieci

    Polacy “zabłądzili” w Sewilli. Hiszpańska policja użyła siły. Film krąży w sieci

    Nie obeszło się bez incydentów przed meczem Betis Sewilla – Jagiellonia Białystok w ćwierćfinale Ligi Konferencji. Do rękoczynów doszło przed stadionem i na trybunie gości. Brak informacji o ewentualnych poszkodowanych. Hiszpańskie media donoszą natomiast o aresztowaniu kibica z Polski. Mecz zakończył się porażką “Jagi” 0:2. Rewanż za tydzień.

     

    Burdy z udziałem polskich kibiców na zagranicznych arenach? Taki obrazek dotyczył zwykle incydentów z udziałem fanów Legii Warszawa, uchodzących za wyjątkowo niepożądanych gości. Teraz awantury nie uniknęli również sympatycy Jagiellonii Białystok.

     

    Przed czwartkowym meczem z Betisem Sewilla hiszpańska policja starła się z przybyszami z Polski przynajmniej dwukrotnie. Brak informacji o ewentualnych poszkodowanych. Miejscowe media podają, że jedna osoba została aresztowana.

     

    Betis – Jagiellonia w Lidze Konferencji. Starcia polskich kibiców z policją

     

    Na filmach wideo zamieszczanych w mediach społecznościowych widać dwóch fanów “Jagi” wyprowadzanych z obiektu Betisu. Przez służby porządkowe traktowani są bezpardonowo. Jeden z nich przyjmuje ciosy pałką, drugi powalony został na ziemię.

     

    Z nieoficjalnych doniesień wynika, że obaj próbowali wejść na trybuny dostępne dla kibiców gospodarzy.

     

    Na innym nagraniu widać fizyczną konfrontację, do jakiej doszło na sektorze gości. Tam liczebną przewagę wykorzystali fani mistrza Polski. Po krótkiej wymianie ciosów przepędzili z widowni niewielką grupę policjantów. Ta historia miała zapewne ciąg dalszy, ale tego na klipie już nie widzimy.

    Po pierwszej połowie Betis prowadził z Jagiellonią 2:0.

    https://x.com/ZonaMixta__/status/1910394998451036650

  • Robert Lewandowski żegna Leo Beenhakkera. “Dziękuję za szansę spełnienia marzenia”

    Robert Lewandowski żegna Leo Beenhakkera. “Dziękuję za szansę spełnienia marzenia”

    Robert Lewandowski żegna Leo Beenhakkera. “Dziękuję za szansę spełnienia marzenia”

    W czwartek przed godziną 20:00 świat piłki nożnej dobiegły smutne wieści z Holandii. Rodzina Leo Beenhakkera za pośrednictwem serwisu internetowego Nederlandse Omroep Stichting, holenderskiego nadawcy publicznego poinformowała o śmierci 82-letniego byłego trenera. W latach 2006-2009 prowadził reprezentację Polski, to za jego kadencji w kadrze debiutował Robert Lewandowski. “Lewy” pożegnał szkoleniowca w wyjątkowym wpisie na platformie X.

     

    Myśli wszystkich kibiców reprezentacji Polski są obecnie z rodziną Leo Beenhakkera. Poinformowała ona za pośrednictwem portalu nos.nl, że były selekcjoner naszej kadry zmarł w czwartkowe popołudnie. Miał 82 lata. Nad Wisłą pracował w latach 2006-2009, zapisał się złotymi zgłoskami na kartach “biało-czerwonego” futbolu historycznym pierwszym awansem do mistrzostw Europy. Gdyby wtedy się nie udało, drużyna zadebiutowałaby na EURO dopiero mając zapewnione miejsce w turnieju w 2012 roku z racji bycia gospodarzem. Udało się uniknąć takiego mało prestiżowego scenariusza.

    Robert Lewandowski zadebiutował w reprezentacji Polski w 2008 roku. Za kadencji Beenhakkera

     

    Jednym z zawodników, którzy zaczęli swoją drogę w reprezentacji właśnie za kadencji Holendra był jej najlepszy strzelec, a obecnie kapitan, a więc Robert Lewandowski. Środkowy napastnik Barcelony wysłał specjalny post na platformie X.

     

    Spoczywaj w pokoju, Trenerze. Dziękuję za szansę spełnienia marzenia o grze w reprezentacji Polski

     

    ~ Robert Lewandowski

     

    Debiut przypadł 10 września 2008 r. w wyjazdowej konfrontacji z San Marino. Pod wodzą Beenhakkera “Lewy” łącznie rozegrał 12 meczów – 7 w eliminacjach do mistrzostw świata RPA 2010 i 5 w sparingach. Zdobył trzy gole: dwa przeciwko właśnie San Marino (jeden w debiucie) i jeden przeciwko Irlandii. Był wtedy jeszcze głównie zmiennikiem, w tylko w dwóch z tych starć rozegrał pełne 90 minut.

    https://x.com/lewy_official/status/1910406688907083817

    Po raz ostatni najprawdopodobniej widzieli się w czerwcu 2022 roku, gdy nasz zespół przyjechał do Rotterdamu na mecz z “Oranje” w ramach Ligi Narodów. Wyściskali się wtedy, co uwieczniono na zdjęciac

    https://x.com/LaczyNasPilka/status/1536060767606296580

    Poniżej załączamy wpis profilu Łączy nas Piłka sprzed niemal trzech lat.

    https://x.com/NAFO_BOT/status/1910408134390399205

  • UEFA ogłasza w sprawie Roberta Lewandowskiego. Duże wyróżnienie!

    UEFA ogłasza w sprawie Roberta Lewandowskiego. Duże wyróżnienie!

    UEFA ogłasza w sprawie Roberta Lewandowskiego. Duże wyróżnienie!

    UEFA nagrodziła Roberta Lewandowskiego za dwa gole strzelone Borussii Dortmund w pierwszym meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów! Polak trafił do najlepszej “11” tygodnia w tych rozgrywkach. Poza nim z Barcelony w gronie wyróżnionych znalazł się jeszcze jedynie Lamine Yamal. Zobacz, pełen skład przygotowany przez europejską federację.

     

    Yamal na listę strzelców w meczu z Borussią wpisał się jeden raz i ustalił wynik meczu na 4:0. Ze wszystkich zwycięzców Barcelona jest najmniej licznie reprezentowana. Poza ofensywnym duetem Blaugrany w “11” znalazło się po trzech piłkarzy Interu Mediolan, Arsenalu i PSG.

     

    Robert Lewandowski wyróżniony przez UEFA

    Przypomnijmy, że Inter Mediolan ograł na wyjeździe 2:1 Bayern Monachium, Arsenal pokonał u siebie 3:0 Real Madryt, a PSG wygrało u siebie 3:1 z Aston Villą.

     

    Najlepszą jedenastkę tego tygodnia w Lidze Mistrzów stanowią:

     

    Yann Sommer (Inter) — Jurrien Timber (Arsenal), William Saliba (Arsenal), Alessandro Bastoni (Inter), Nuno Mendes (PSG) — Declan Rice (Arsenal), Vitinha (PSG), Nicolo Barella (Inter), Chwicza Kwaracchelia (PSG), Lamine Yamal (Barcelona), Robert Lewandowski (Barcelona).

    https://x.com/ChampionsLeague/status/1910348597171810646

    Rewanżowe spotkania ćwierćfinałowe w Lidze Mistrzów zostaną rozegrane we wtorek 15 kwietnia i w środę 16 kwietnia. To w tym rewanżu Robert Lewandowski stanie przed szansą zdobycia swojej setnej bramki w barwach Dumy Katalonii.

     

  • Flick nie wytrzymał po tym, co zrobił Lewandowski. Reakcja mówi wszystko

    Flick nie wytrzymał po tym, co zrobił Lewandowski. Reakcja mówi wszystko

    Flick nie wytrzymał po tym, co zrobił Lewandowski. Reakcja mówi wszystko

    Robert Lewandowski znów potwierdził, że po odejściu z Borussii Dortmund, został jej największym katem. Żadnemu innemu klubowi nie strzelił tak wielu goli. Teraz dorzucił kolejne dwa, prowadząc Barcelonę do zwycięstwa 4:0. Powoli można ją witać w gronie półfinalistów Ligi Mistrzów.

    Hansi Flick niejedno już widział. Przez lata w Niemczech i przez ostatnich dziesięć miesięcy w Barcelonie zdążył oswoić się z genialnością swoich piłkarzy i ich niezwykłymi zagraniami. Czasem wydaje się, że już nic nie robi na nim wrażenia. Nie odczytasz z jego twarzy wyniku ani jak idzie jego zespołowi. Wciąż jednak zdarzają się wyjątki – po drugim golu z Borussią Dortmund podskakiwał przy linii i cieszył się jak dziecko. Trudno się dziwić, bo akcja Lamine Yamala, Raphinhi i Roberta Lewandowskiego nadawała się do oprawienia w ramkę: od idealnej podcinki Hiszpana, po której piłka wylądowała tuż przed bramką, przez niezwykle przytomne zgranie głową Brazylijczyka, po samo trafienie Polaka. Wszystko odbyło się błyskawicznie, a jednak Raphinha i Lewandowski przed wyczarowaniem tego gola zdążyli na siebie spojrzeć i wyczuć wzajemne intencje. Obaj ledwo doskoczyli do piłki, ale osiągnęli cel.

    To był niezwykle ważny gol. Dzięki niemu Barcelona odskakiwała na 2:0 i gasiła ambicje Borussii, zapewniając sobie spokojniejszą drugą połowę. Mecz zaczęła świetnie – od huraganowych ataków i prowadzenia od 25. minuty, ale później – ku niezadowoleniu Flicka – przestała kontrolować grę i pozwalała rywalom na zdecydowanie za dużo. Tuż przed przerwą dwie doskonałe okazje miał Serhou Guirassy, ale żadnej z nich nie wykorzystał – najpierw w kluczowym momencie nie trafił w piłkę, a później uderzył tuż obok słupka. I mimo że Wojciech Szczęsny ostatecznie nie musiał interweniować przy żadnej z tych akcji, to pod jego bramką robiło się coraz bardziej niebezpiecznie. Dopiero ten gol na 2:0 wyhamował Borussię i dodatkowo napędził Barcelonę. Resztę dało się przewidzieć. Skończyło się 4:0.

    Robert Lewandowski nie tylko strzela gole. Część jego pracy umyka uwadze

    Lewandowski nie ma dla Borussii Dortmund żadnej litości – dotychczas w 27 meczach strzelił jej 27 goli, a w środowy wieczór dorzucił dwa kolejne. Pierwszego głową, po świetnym dograniu Raphinhi, a drugiego mocnym strzałem po wbiegnięciu w pole karne. Poza tym – był to jego 140. mecz w Barcelonie i 98. oraz 99. gol.

    Przyglądamy się Lewandowskiemu tydzień w tydzień. Od lat. Z możliwie bliska. Ciekawie jest więc zobaczyć, jak widzą go za granicą, gdy patrzą z dystansu, może nie aż tak wnikliwie. W środę, w “The Athletic”, napisał o nim Michael Cox, specjalista od taktyki. Postawił tezę, że Lewandowski miał karierę pozbawioną niezwykłych wydarzeń: jako nastolatek nie uchodził za wielki talent, nigdy nie zdobył Złotej Piłki, bo gdy w 2020 r. miał największe szanse, to plebiscyt został odwołany, nie osiągnął też sukcesu z reprezentacją Polski. Niewiele było w jego karierze kontrowersji, żadnych poważnych kontuzji, żadnej nagłej zmiany pozycji. Co więc rzuca się Cox’owi w oczy? Właśnie niezwykła stałość Lewandowskiego i brak większych wahań formy na przestrzeni kilkunastu lat. Nigdy nie skończył ligi poniżej drugiego miejsca, odkąd z Lechem Poznań w sezonie 2008-2009 był trzeci. Nigdy nie strzelił mniej niż 17 goli w sezonie, odkąd dokonał przełomu po pierwszym roku w Borussii Dortmund. Aż w pięciu sezonach strzelał średnio minimum jednego gola na mecz i właśnie jest na dobrym kursie, by znów mu się to udało.

    Cox zwraca jednak uwagę także na to, jak zespołowym piłkarzem jest Lewandowski i jak samym ustawieniem się na boisku ułatwia zadanie kolegom. Jako przykład podaje bramkową akcję w ostatnim ligowym meczu z Realem Betis – Polak, widząc zbiegającego z piłką do środka Lamine Yamala, uświadomił sobie, że najlepsze podanie będzie nie do niego, a do ustawionego obok Ferrana Torresa, więc natychmiast zmienił pozycję, zostawił Hiszpanowi więcej miejsca i w tym samym momencie wskazał na niego palcem. Yamal podał do Torresa, ten zgrał jeszcze do Gaviego, a on zdobył bramkę. Cox podsumował: “Lewandowski nie dotknął w tej akcji piłki, ale był kluczowy. W tym sezonie subtelne wskazywanie na lepiej ustawionych kolegów stało się jego znakiem rozpoznawczym”. Dziennikarz “The Athletic” dostrzegł w Lewandowskim suflera Barcelony, notorycznie podpowiadającego kolegom najlepsze rozwiązania. Zauważył w nim świetnego kreatora przestrzeni, z której korzystają jego koledzy. To pomijane aspekty jego gry.

    I w meczu z Borussią Dortmund też było to widać. Już w 5. minucie Lewandowski zbiegł do środka, tworząc za swoimi plecami przestrzeń, w którą momentalnie wbiegł Raphinha. Polak zagrał mu piłkę, a Barcelona po chwili mogła wyjść na prowadzenie. Później jednak uwagę przykuwał w najbardziej typowy dla siebie sposób – golami. Dzięki dwóm trafieniom z Borussią ma ich już 11 i walczy z Raphinhą (12 goli) o tytuł króla strzelców Ligi Mistrzów. Patrząc, w jakiej są formie, raczej na tym nie poprzestaną.

    Barcelona błyszczała. Lewandowski z dwoma golami, Wojciech Szczęsny z czystym kontem

    Borussia Dortmund dzięki Lidze Mistrzów chciała odwrócić uwagę od notorycznych rozczarowań w ligowych meczach. W Bundeslidze zajmuje dopiero 8. miejsce, prawdopodobnie skończy sezon z najgorszym wynikiem od dwóch dekad, niedawno zmieniła trenera z Nuriego Sahina na Nico Kovaca, jest pogubiona, mało konsekwentna i nie może ustabilizować formy. Wciąż jednak stać ją na zrywy, więc Barcelona, mimo bycia wyraźnym faworytem, musiała uważać. Mecz z Realem Betis, zremisowany 1:1 w zeszły weekend, przypomniał jej, że nie zawsze będzie wygrywać. Pau Cubarsi zaraz po jego zakończeniu reflektował się w wywiadzie, że tego dnia brakowało drużynie determinacji i chęci odniesienia zwycięstwa. – Nie byliśmy w tym meczu na sto procent. To dla nas nauczka, że jeśli trochę nam brakuje, to zwycięstwo może nam uciec – przestrzegał i odrzucił sugestie dziennikarza, że to kwestia nawarstwiającego się zmęczenia. – To żadna wymówka, musimy być lepsi – powiedział.

    I rzeczywiście, Barcelona w meczu z Borussią była znacznie lepsza niż w weekend. Nie licząc końcówki pierwszej połowy, gdy pozwoliła rywalom dojść do głosu, miała nad nimi absolutną przewagę. Chwilami wręcz ich przygniatała. Błyszczała w ataku – znów z rywalami bawił się Yamal, który skończył ten mecz z golem na 4:0 po dobrym kontrataku i kilkoma bardzo efektownymi dryblingami. Raphinha zaliczył dwie asysty i otworzył wynik. Lewandowski skończył z dubletem i dziesięć minut przed końcem meczu był żegnany przez kibiców owacjami na stojąco. Kolejny świetny mecz rozegrali też Pedri i Frenkie De Jong. Ale cieszą się też w obronie – Wojciech Szczęsny ma kolejne czyste konto i nie musiał nawet ciężko na nie pracować, bo piłkarze Borussii oddali raptem trzy celne strzały.