Category: Celebrities

  • Fissette ze Świątek w Stuttgarcie, a tu wiadomość od jego żony. Oficjalnie ogłosiła światu

    Fissette ze Świątek w Stuttgarcie, a tu wiadomość od jego żony. Oficjalnie ogłosiła światu

    Fissette ze Świątek w Stuttgarcie, a tu wiadomość od jego żony. Oficjalnie ogłosiła światu

    Iga Świątek ma już za sobą pierwszy w tym sezonie mecz na mączce. W II rundzie turnieju WTA 500 w Stuttgarcie pokonała w środę chorwacką kwalifikantkę Janę Fett 6:2, 6:2. Tego dnia trener Wim Fissette nie mógł jednak skupić się wyłącznie na tenisie. Miał prawo być rozkojarzony za sprawą wiadomości, jaką jego żona Jasmien Clijsner zamieściła w mediach społecznościowych.

     

    Wim Fissette aż 35 tygodni w roku mieszka poza domem. Jego bliscy często towarzyszą mu w zagranicznych podróżach, ale i tak nie spędza z nimi tak wiele czasu, ile by sobie życzył. Ma dwóch synów w wieku ośmiu i pięciu lat.

    Obaj przyszli na świat, zanim Belg wstąpił w związek małżeński. Matką chłopców jest Jasmien Clijsner, której Fissette oświadczył się w marcu 2018 roku. Ślub wzięli w grudniu 2023 roku.

     

    Iga Świątek już w ćwierćfinale. Wim Fissette wspomina dzień sprzed 14 lat

     

    Od kiedy Wim i Jasmien są parą? Jeśli ktoś do tej pory nie znał odpowiedzi na to pytanie, teraz nie musi się już zastanawiać. “14 szczęśliwych lat” – ilustrowany post o takiej treści żona Fissette’a zamieściła na Instagramie w środę, 16 kwietnia.

     

    Clijsner to była modelka. W jej notce biograficznej można wyczytać, że zrobiła licencjat w zakresie zarządzania informacją, a następnie uzyskała tytuł magistra nauk komunikacyjnych. Jest bardzo aktywna w mediach społecznościowych.

     

    Tymczasem Fissette przebywa obecnie w Stuttgarcie, gdzie Iga Świątek otwiera sezon na kortach ziemnych. W I rundzie Porsche Tennis Grand Prix miała wolny los. W kolejnej uporała się bez większych problemów z chorwacką kwalifikantką Janą Fett, wygrywając 6:2, 6:2.

     

    W ćwierćfinale, zaplanowanym na sobotę, Polka zmierzy się z Emmą Navarro (11. WTA) lub Jeleną Ostapenko (4. WTA). 

  • Ostapenko zeszła z kortu i zaczęła mówić o Świątek. Polka wszystko słyszała

    Ostapenko zeszła z kortu i zaczęła mówić o Świątek. Polka wszystko słyszała

    Ostapenko zeszła z kortu i zaczęła mówić o Świątek. Polka wszystko słyszała

    Jelena Ostapenko pokonała Emmę Navarro 2:1 (7:5, 3:6, 6:2) i to właśnie ona będzie ćwierćfinałową rywalką Igi Świątek w Stuttgarcie. Fani polskiej tenisistki doskonale wiedzą, że to właśnie Łotyszka jest tą rywalką, której wolałaby ona uniknąć – bilans 0:5 w meczach bezpośrednich mówi tu sam za siebie. Po zejściu z kortu Ostapenko została zapytana o nadchodzący mecz ze Świątek. Polka przysłuchiwała się jej odpowiedzi z wysokości trybun.

     

    Długo wyczekiwany turniej w Stuttgarcie wkracza w decydującą fazę. Iga Świątek dostała się do ćwierćfinału i nadszedł czas, aby powiedzieć “Sprawdzam”. Jej rywalką będzie bowiem zawodniczka, z którą Polka przegrała pięć wszystkich meczów bezpośrednich – Jelena Ostapenko.

     

    Łotyszka w 1/8 finału nie była faworytką. Pokonała jednak wyżej notowaną Emmę Navarro i pokazała, że jest w dobrej formie. Tym razem z Igą Świątek zmierzy się na ulubionej nawierzchni Polki. Taki pojedynek wcześniej nie miał miejsca.

     

    Ostapenko zdradziła, co pomaga jej wygrywać ze Świątek. Polka słuchała tego z trybun

     

    Po pokonaniu Navarro Ostapenko została zapytana o mecz z Igą Świątek, który zostanie rozegrany w sobotę 19 kwietnia o godzinie 14:00 czasu polskiego. Co ciekawe, polska tenisistka obserwowała ten pojedynek z wysokości trybun, więc odpowiedź również usłyszała.

     

    – Patrząc na twój bilans meczów bezpośrednich z Igą – absolutnie zadziwiające. Jedna z najlepszych zawodniczek w historii gry na mączce nigdy cię nie pokonała. Nie wiem, czy lubisz z nią grać, ale ona na pewno nie lubi grac z tobą. Jak myślisz, co jest dla niej najtrudniejsze w grze z tobą? – zapytał dziennikarz. Jelena Ostapenko, gdy słuchała pytania, pękała z dumy.

     

    – Uważam, że ona jest znakomitą zawodniczką i mam do niej olbrzymi szacunek. Po prostu robię swoje na korcie, skupiam się na swojej pracy i walce o każdy pojedynczy punkt. Gdy gramy, czuję, jak trudno jest jej przeciwstawić się mojemu agresywnemu stylowi – odpowiedziała Ostapenko. Agresywny styl Łotyszki polega na tym, że przy każdym odbiciu próbuje ona zagrać winnera. W pojedynkach ze Świątek robi to nadzwyczaj skutecznie.

     

    Łotyszka dodała, że w sobotę również skupi się na swojej pracy i ma zamiar cieszyć się turniejem w Stuttgarcie, ponieważ, jak stwierdziła, jest on znakomitą imprezą. Zwyciężczyni tego pojedynku w półfinale zmierzy się z Jessicą Pegulą lub Jekateriną Aleksandrową.

     

  • Sceny na antenie. Iga Świątek: Nie wiedziałam, że jesteśmy na terapii

    Sceny na antenie. Iga Świątek: Nie wiedziałam, że jesteśmy na terapii

    Sceny na antenie. Iga Świątek: Nie wiedziałam, że jesteśmy na terapii

    Już w sobotę Iga Świątek wyjdzie na kort centralny w Stuttgarcie, by stoczyć bój z Jeleną Ostapenko o awans do półfinału. Dotychczasowe statystyki pomiędzy obiema tenisistkami wskazywałyby, że Polka nie ma w starciu z Łotyszką żadnych szans, ale przy klasie naszej gwiazdy każda zła passa może się w jednej chwili skończyć. Tymczasem Iga udzieliła dłuższego wywiadu stacji Canal+ Sport, w którym była pytana m.in. o to, czy jest szczęśliwa. Do zaskakującej wymiany zdań doszło w samej końcówce.

     

    Nikt nie musi powtarzać Idze Świątek, jak wysoko będzie zawieszona poprzeczka w sobotnie popołudnie (początek meczu o godz. 13:40). Nie sposób znaleźć drugiej takiej rywalki, jak Jelena Ostapenko, która byłaby aż takim katem dla wiceliderki światowego rankingu WTA.

     

    Iga Świątek: Miałam czas pożyć trochę innym życiem

     

    Iga Świątek stoczyła dotąd pięć pojedynków z reprezentantką Łotwy i choć Ostapenko nie jest teraz w najściślejszej czołówce najlepszych tenisistek (obecnie zajmuje 24. miejsce), to od początku rywalizacji z Polką ma na nią zabójczy patent. W efekcie wygrała każdy z pięciu rozegranych meczów, w tym cztery na nawierzchni twardej, a jeden na trawie. Ostatnia porażka podopiecznej trenera Wima Fissette’a nastąpiła 14 lutego w Dosze, gdzie w półfinale Świątek została odprawiona w dwóch setach. W drugim ugrała tylko jednego gema.

     

    Teraz jest ogromna szansa na nowe otwarcie, bo pojedynek odbędzie się w królestwie byłej liderki, czyli na mączce. W Stuttgarcie nasza gwiazda czuje się fantastycznie, wobec czego tym bardziej rosną szanse na to, że przełamie trwającą od 2019 roku niemoc w starciach z urodzoną w Rydze zawodniczką.

     

    – Na pewno cieszę się, że jestem z powrotem na kortach z taką nawierzchnią. Bez dwóch zdań na nich czuję się najprzyjemniej – nie kryguje się Świątek, co powiedziała w rozmowie ze stacją Canal+ Sport.

     

    Niedawno Iga zafundowała sobie nieco dłuższą przerwę, która miała dobrze wpłynąć między innymi na mentalny reset Świątek. Zapytana o ten okres, który nastąpił po marcowym turnieju w Miami, zakończonym porażką w ćwierćfinale z Alexandrą Ealą, gościni studia odparła:

     

    – Na pewno po Miami miałam kilka dni, żeby się zresetować. Czas na to, by pospotykać się ze znajomymi w Warszawie i pożyć trochę innym życiem niż tym na tourze. Ale potem bez dwóch zdań wróciłam do treningu, od pierwszych dni było bardzo intensywnie. Miałam bardzo ciężkich pięć dni treningowych, właściwie dopiero tutaj, w Stuttgarcie, skończyła się regeneracja z tym związana. Mam nadzieję, że przygotowanie pokaże pozytywne efekty

     

    ~ opowiedziała Świątek.

     

    Dziennikarz krążył pytaniami wokół właśnie gotowości mentalnej, a Iga zdawała się wszystkich usopkajać. – Dobrze się czuję, jestem zdrowa, chce mi się grać, więc jak najbardziej – zaznaczyła.

     

    Iga Świątek o “terapii”. Dziennikarz: Wszyscy Polacy chcieli to usłyszeć

     

    Na koniec redaktor wrócił do swojej dawnej rozmowy ze Świątek, przeprowadzonej z nią po porażce w finale w Ostrawie z Barborą Krejcikovą. Mecz odbył się w październiku 2022 roku. I wspomniał, jak Iga mówiła, że wprawdzie przegrała, ale i tak jest szczęśliwa. I zapytał: “jesteś szczęśliwa?”.

     

    – Tak, ogólnie jestem. Wiadomo, że praca, którą wykonujemy, jest stresująca, więc nie zawsze to szczęście można zobaczyć na korcie, gdy jest się pod presją. Jednak ogólnie jestem bardzo szczęśliwa. Niewiele miałam takich meczów, jak ten w Ostrawie, że przegrałam, a tak czy siak byłam zadowolona. Kibice zrobili świetną atmosferę – odkurzyła pamięć.

     

    W tym momencie wywiązała się wymiana krótkich zdań. Dziennikarz skonstatował, że o to mu chodziło, wszak wyniki nie do końca definiują szczęście. Na co dość rozbawiona Świątek odparła: – Nie wiedziałam, że jesteśmy na terapii.

     

    – Na żadnej terapii. Wszyscy Polacy chcieli to usłyszeć – zakończył redaktor.

     

  • A jednak! Iga Świątek przyłapana. To się praktycznie nie zdarza

    A jednak! Iga Świątek przyłapana. To się praktycznie nie zdarza

    A jednak! Iga Świątek przyłapana. To się praktycznie nie zdarz

     

    Iga Świątek w świetnym stylu rozpoczęła turniej w Stuttgarcie! Polka pokonała Janę Fett 6:2, 6:2, a teraz czeka ją dużo trudniejszy pojedynek. W ćwierćfinale stawi czoła Jelenie Ostapenko, która często nazywana jest jej “koszmarem”. Co ciekawe, druga rakieta świata została wraz z trenerem — Wimem Fissette’em — przyłapana na meczu Łotyszki. A to spora zmiana. Wyjaśniamy dlaczego.

     

    Iga Świątek zmagania w Stuttgarcie zaczęła od drugiej rundy, w której wygrała ze wspomnianą Janą Fett. Nie było to zbyt wymagające starcie dla naszej rodaczki i udało jej się wygrać w ładnym stylu. Wiele wskazuje na to, że teraz będzie jednak dużo trudniej. Już w sobotę ok. godz. 14.30 druga rakieta świata zagra bowiem ze swoim “koszmarem”, czyli Jeleną Ostapenko.

     

    Iga Świątek przyłapana w Stuttgarcie! To niespotykany obrazek

    I jak się okazuje, Świątek bacznie się do tego starcia przygotowywała. Kibice przyłapali najlepszą polską tenisistkę wraz z trenerem — Wimem Fissette’em — na trybunach w trakcie czwartkowego spotkania Jeleny Ostapenko z Emmą Navarro. Ten mecz Łotyszka wygrała wynikiem 7:5, 3:6, 6:2 i dzięki temu awansowała do ćwierćfinału, w którym czekała już na nią Polka.

     

    Warto wspomnieć, że tego sytuacje w przypadku Świątek praktycznie się nie zdarzają. Dla przykładu warto podać zeszłoroczny turniej WTA Finals. O tym, czy nasza rodaczka awansowałaby z grupy, decydowało starcie Coco Gauff z Barborą Krejcikovą i wówczas w wywiadzie pomeczowym była pytana, czy będzie obserwować to spotkanie. Sama przyznała, że nie.

     

    Jak widać, nastąpiła pewna zmiana. Świątek ma negatywny bilans w bezpośrednich starciach z Ostapenko, dlatego najwyraźniej chce jak najlepiej przygotować się do tego pojedynku. Gdyby zwyciężyła Navarro, to również nie byłaby to zapewne łatwa potyczka. Amerykanka to obecnie 11. rakieta świata. Finalnie w sobotę zobaczymy jednak mecz z Łotyszką. Na relację zapraszamy do Przeglądu Sportowego Onet. Start ok. godz. 14.30.

  • Iga Świątek walczy z największą słabością. “Nikt z tym nic nie zrobił od lat”

    Iga Świątek walczy z największą słabością. “Nikt z tym nic nie zrobił od lat”

    Iga Świątek walczy z największą słabością. “Nikt z tym nic nie zrobił od lat”

    Sobotni ćwierćfinał turnieju WTA w Stuttgarcie to dla Igi Świątek kolejny w tym roku mecz prawdy. Po drugiej stronie siatki czeka Jelena Ostapenko, która – jak nikt inny na świecie – “żywi się” słabościami Igi Świątek. Tymczasem Polka sama musi walczyć ze swoją największą bolączką. Serwisem, który po odejściu Tomasza Wiktorowskiego, rozsypał się niczym domek z kart. Eksperci w detalach wskazują i błędy, i możliwe rozwiązania. Pojawia się nawet sugestia zmian w teamie Światek.

     

    Iga Świątek zaczęła rok 2025 z turbulencjami. Polka wygrywa gładko mecze we wstępnych rundach, ale przegrywa spotkania o wysoką stawkę. W zasadzie wszystkie te porażki mają wspólny mianownik. Serwis, który od rozstania z Tomaszem Wiktorowskim przestał być powtarzalny.

     

    Liczby są słabe i za chwilę je przytoczmy. Na początek jednak dwa zdjęcia, które mówią więcej niż tysiąc słów. Po lewej Iga Świątek, po prawej Aryna Sabalenka. Strzałkami zaznaczone różnice w ułożeniu ciał obu zawodniczek. Obie – jak słyszymy – na korzyść Białorusinki. Przed Świątek kluczowe decyzje, bo tenis kobiecy już przeszedł wielką zmianę. Oto szczegóły.

     

  • Zakaz w Niemczech. To dlatego Iga Świątek dziś nie zagra

    Zakaz w Niemczech. To dlatego Iga Świątek dziś nie zagra

    Zakaz w Niemczech. To dlatego Iga Świątek dziś nie zagr

    Kibice, którzy liczyli, że już dziś obejrzą walkę w ćwierćfinałach turnieju WTA 500 w Stuttgarcie, mogą się mocno zdziwić. W niemieckiej imprezie w Wielki Piątek jest przymusowy dzień przerwy, ponieważ tego dnia nie można organizować wydarzeń sportowych w tym regionie Niemiec. A to nie wszystko, bo takie przesunięcie ma też wpływ na pozostałe fazy zmagań w Badenii-Wirtembergii.

    Trwa turniej WTA 500 w Stuttgarcie. Do Niemiec zjechały się praktycznie wszystkie czołowe tenisistki świata z Aryną Sabalenką, Igą Świątek, Jessiką Pegulą i Coco Gauff. Całą czwórkę zobaczymy w zbliżających się ćwierćfinałach, które w normalnych okolicznościach odbyłyby się w piątek 18 kwietnia.

    To dlatego w Stuttgarcie jest dzień przerwy od tenisa
    Fani tenisa, którzy liczyli na wielkie emocje, będą rozczarowani, bo w piątek w Stuttgarcie nie odbędzie się żaden z ćwierćfinałów. Wszystko spowodowane jest panującymi tam przepisami. W tamtym rejonie Niemiec w Wielki Piątek nie można organizować żadnych imprez sportowych. Tenisistki jedynie będą mogły odbyć treningi.

    “Dzisiaj nie ma meczów w Stuttgarcie. Tenisistki będą mogły jedynie potrenować. W Wielki Piątek nie można organizować wydarzeń sportowych w tym regionie Niemiec. W związku z tym ćwierćfinały odbędą się w sobotę, półfinały w niedzielę, a finał w poniedziałek” — czytamy na profilu “Z kortu”.

    Iga Świątek w sobotę w ćwierćfinale zagra z Jeleną Ostapenko. To spotkanie odbędzie się jako drugie od godz. 12.30.

    Dzień przerwy w turnieju oznacza również przesunięcia w dalszej części rywalizacji. W Niedzielę Wielkanocną (20 kwietnia) odbędą się półfinały, a w lany poniedziałek (21 kwietnia) finał. Przypomnijmy, że w normalnych okolicznościach turnieje, w których grają jedynie kobiety, kończą się wraz z końcem danego tygodnia.

  • Collins uderzyła w Świątek, do akcji wkroczyła Coco Gauff. Wypaliła bez wahania

    Collins uderzyła w Świątek, do akcji wkroczyła Coco Gauff. Wypaliła bez wahania

    Collins uderzyła w Świątek, do akcji wkroczyła Coco Gauff. Wypaliła bez wahania

    Mijają dni, a w kontekście Australian Open najgłośniej w mediach wciąż jest o Danielle Collins. Amerykanka na dobre zyskała już łątkę skandalistki, a jej “popisy” po zwycięstwie nad Destanee Aivą wywołały potężną polemikę w mediach. Wciąż wrze na linii Collins – Świątek, a głos w sprawie Amerykanki postanowiła zabrać jej rodaczka, Coco Gauff. 3. rakieta świata bez wahania wypaliła, jaką osobą w jej opinii jest 31-latka.

     

    Temat relacji Igi Świątek z Danielle Collins wciąż jest niezwykle gorący. Amerykanka podgrzała jeszcze atmosferę w Melbourne, prezentując serię ironicznych, a w oczach części odbiorców wulgarnych wręcz gestów. Po wymęczonym zwycięstwie w 2. rundzie Australian Open nad Destanee Aiavą 31-latka została wygwizdania przez kibiców. Odpowiedziała im w swoim stylu.

     

    Danielle Collins zraziła do siebie kibiców. Amerykanka wygwizdana w Melbourne

     

    Collins przykładała ironicznie dłoń do ucha, “rozdawała buziaki” i fałszywe uśmiechy i wszystko wskazuje na to, że doszło jej jeszcze przeciwników od czasu niezrozumiałego wybuchu w trakcie igrzysk olimpijskich. Chociaż Iga Świątek unika wypowiadania się o Amerykance, ta na każdym możliwym kroku wbija w nią szpilki i zaczepia w mediach.

     

    Podczas United Cup celowo odwróciła wzrok podając rękę Polce, a później zmieniła zdjęcie profilowe w mediach społecznościowych na kadr z tego zdarzenia. Jej późniejsze wpisy również nosiły znamiona braku szacunku w stosunku do raszynianki, co nie uszło uwadze odbiorców.

     

    Gauff wyjawiła całą prawdę o Collins. Zaskakujące słowa rywalki Świątek

     

    Fala negatywnych komentarzy, jaka zalała media społecznościowe po ostatnim meczu Collins, była wręcz przytłaczająca. O relacje i zachowanie 31-latki w szatni w trakcie United Cup podczas konferencji prasowej zapytana została jej rodaczka – Coco Gauff. Z perspektywy “przeciwników” największej obecnie skandalistki w tourze odpowiedź była mocno zaskakująca.

     

    Bycie razem z Danielle w jednym zespole to wielka frajda. Ona wprowadza świetną energię. Przez pierwsze dni była chora, ale jak tylko jej się polepszyło, wprowadzała wspaniałą atmosferę z ławki. Jest niezwykle zabawna i powiedziałabym, że teraz zdecydowanie bardziej zrelaksowana. Wcześniej nie znałam jej aż tak dobrze, jak teraz

     

    ~ zdradziła Coco Gauff

     

    – Wcześniej postrzegałam ją za osobę, która nie lubi zbyt wiele rozmawiać. Kiedy jednak ją poznałam, zrozumiałam, że jest zupełnie na odwrót. Jest ogólnie miłą osobą, a ja powtarzam, że Danielle zawsze będzie Danielle. Rozumiem to jako to, że jest autentyczna. Nikt nie może na nią wpłynąć, ona też nie dba o opinię innych. To świetnie, kiedy zdajesz sobie sprawę, kim jesteś – dodała 20-latka.

     

    Wyznanie Gauff mogło wywołać konsternację u wielu kibiców. Wydaje się, że obecnie Danielle Collins ma opinię tenisistki butnej i niespecjalnie miłej. Jej zachowanie wielokrotnie nosiło znamiona braku szacunku, zarówno wobec fanów, jak i Igi Świątek. 

     

  • Cios w Świątek, a teraz to. Wywołała burzę w Australii. “Bachor przekroczył granicę”

    Cios w Świątek, a teraz to. Wywołała burzę w Australii. “Bachor przekroczył granicę”

    Cios w Świątek, a teraz to. Wywołała burzę w Australii. “Bachor przekroczył granicę”

    Danielle Collins wygrała mecz drugiej rundy Australian Open z Destanee Aiavą i awansowała do kolejnego etapu. Po pojedynku doszło jednak do głośnego skandalu z udziałem Amerykanki, która słowami i gestami zaczęła prowokować miejscowych kibiców. Po tym zajściu australijski dziennikarz Tony Jones wypowiedział się na temat jej zachowania w bardzo nieprzychylnych słowach. Tego Collins również nie zostawiła bez odpowiedzi.

     

     

    Danielle Collins robi wszystko, aby u schyłku kariery było o niej możliwie jak najgłośniej. Ze względu na sportowe ograniczenia Amerykanka nie jest w stanie zapracować sobie na rozgłos za pomocą samej gry w tenisa. Idzie więc drogą wywoływania kontrowersji, a wręcz skandali na korcie i poza nim.

     

    Na przełomie lipca i sierpnie 2024 roku o Danielle Collins usłyszała niemal cała Polska. To właśnie Amerykanka po przegranym meczu z Igą Świątek na igrzyskach olimpijskich w Paryżu nazwała Polkę “fałszywą”. Mistrzyni Rolanda Garrosa wówczas nie miała pojęcia, z czego wynikały słowa rywalki. Dziś wszystko jest już o wiele jaśniejsze. Danielle Collins po prostu szuka kontrowersji i chce, aby jej nazwisko jak najczęściej przewijało się w mediach. Nieważne, w jakim kontekście.

     

    Wówczas oficjalna wersja była taka, że Danielle Collins kończy sportową karierę, a o jej zachowaniu szybko będzie można zapomnieć. Amerykanka zmieniła jednak decyzję i wzięła udział w tourze w 2025 roku. Już podczas drugiego meczu pierwszego wielkoszlemowego turnieju w sezonie wywołała skandal swoim zachowaniem.

     

    W skrócie: Danielle Collins pokonała Destanee Aiavę na jej australijskiej ziemi i, co oczywiste, w trakcie meczu musiała liczyć się z nieprzychylnością miejscowych kibiców. Po spotkaniu jednak nie wytrzymała i zaczęła prowokować ich swoimi gestami i wypowiedziami. Więcej na ten temat można przeczytać

     

    W Australii wrze po zachowaniu Danielle Collins. “Rozwydrzony bachor”

     

    – Podczas meczu myślałam, że skoro już tu jestem, to równie dobrze mogę przyjąć duży czek. Coco (Vandeweghe – przyp. red.) i ja uwielbiamy pięciogwiazdkowe wakacje, część tego przeznaczymy na to, więc dziękuję wszystkim za wsparcie – powiedziała prowokująco i ironicznie po meczu Danielle Collins.

     

    Szczególnie ta wypowiedź nie spodobała się australijskiemu dziennikarzowi Tony’emu Jonesowi, który na łamach prasy wprost nazwał Danielle Collins “bachorem”.

     

    – Moim zdaniem ona jest rozwydrzonym bachorem – ocenił Tony Jones.

     

    – Kiedy pojawiają się ludzie tacy jak Danielle Collins, którzy prowadzą taki (wystawny) styl życia, a następnie chcą utrzeć nam nosa… Myślę, że przekroczyła granicę – dodał Australijczyk.

     

    Danielle Collins nie zostawiła tej opinii bez odpowiedzi. Na swoim profilu na portalu instagram Amerykanka stworzyła specjalnie wyróżnioną relację z Australian Open, w której dodała filmy, na których widać wszystkie jej prowokujące gesty w kierunku kibiców. Na samym końcu dodała screen shot z wypowiedzi Jonesa i skomentowała ją. – Uwielbiam, jak jacyś starzy goście, tacy jak Tony, czują klimat – napisała Danielle Collins.

    Nie był to pierwszy raz, jak Danielle Collins przenosi swoje “show” z kortu do mediów społecznościowych. Po finałowym meczu United Cup 2025 pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi zawodniczka zmieniła swoje zdjęcie profilowe, które ma ustawione do dziś. Widać na nim Danielle Collins, która nie chce spojrzeć w oczy Idze Świątek podczas ich przywitania przed finałową rywalizacją

     

  • Gwiazdor nie zabierze Coco Gauff na podwójną randkę. Postawił sprawę jasno

    Gwiazdor nie zabierze Coco Gauff na podwójną randkę. Postawił sprawę jasno

    Gwiazdor nie zabierze Coco Gauff na podwójną randkę. Postawił sprawę jasno

    Coco Gauff walczy w Stuttgarcie o jak najlepszy wynik. W pierwszej części sezonu Amerykanka nie radziła sobie najlepiej na korcie. Okazuje się jednak, że choć w sporcie stara się wciąż wrócić do najwyższej formy, to zdaje się, że odnalazła miłość. Skryta tenisistka stara się ukrywać ją przed światem. Ostatnio zapytano Bena Sheltona, czy zgodziłby się pójść na podwójną randkę z Coco Gauff. Od razu odpowiedział.

     

    Ben Shelton w ostatnim czasie stara się wrócić do dobrej dyspozycji, którą pokazywał w ubiegłym roku. Podobnie jak Gauff, początku sezonu nie zaliczyłby do najbardziej udanych. Jego największym i godnym pochwały osiągnięciem w 2025 roku jest półfinał Australian Open, potem jednak nie udało mu się dotrzeć do takiego etapu żadnego turnieju, w którym brał udział.

     

    Ben Shelton nie poszedłby na podwójną randkę z Coco Gauff

     

    Ben Shelton niedawno ogłosił całemu światu, że jest w związku z piłkarką, Trinity Rodman. Gratulacje otrzymał od wielu sław tenisowego świata, w tym Sloane Stephens, Francesa Tiafoe czy Coco Gauff, z którą łączą go przyjacielskie relacje. W rozmowie z US Weekly został nagle zapytany o to, czy w związku z łączącą ich więzią, chciałby zabrać czwartą tenisistkę świata na podwójną randkę ze swoją partnerką i jej ukochanym.

     

    Shelton wahał się, ale jasno dał do zrozumienia, że nie byłoby to możliwe. “Żeby być szczerym, nie jestem wielkim fanem podwójnych randek, wolę normalne. Ale myślę, że zobaczymy. Zdecydowanie mam wielu przyjaciół w wieloletnich związkach, ale mało prawdopodobne jest, żebyśmy wszyscy byli w tym samym miejscu i czasie” – stwierdził.

     

    Coco Gauff ma chłopaka? Chroni swoją prywatność

     

    22-letnia Coco Gauff stara się chronić swoją prywatność i choć wiadomo, że nie jest już singielką i ma chłopaka, to nigdy nie wyjawiła na forum publicznym, kim on jest. Inaczej postąpił Shelton, który od pewnego czasu myślał o tym, jak w mediach społecznościowych podzielić się radosnymi wieściami o swoim związku.

     

    “Byłem pewien, że niektórzy będą o tym mówić, ale nie sądziłem, że będzie to coś w rodzaju zmieniającego życie newsa w Internecie. Ale zawsze myślałem sobie: OK, jeśli dziewczynę, z którą relację traktuję poważnie, to publikowanie o tym na Instagramie nie jest takie dziwne” – mówił w rozmowie z US Weekly

     

  • 138 minut emocji w meczu Navarro – Ostapenko. Znamy rywalkę Świątek w ćwierćfinale

    138 minut emocji w meczu Navarro – Ostapenko. Znamy rywalkę Świątek w ćwierćfinale

    138 minut emocji w meczu Navarro – Ostapenko. Znamy rywalkę Świątek w ćwierćfinale

    Iga Świątek jako druga tenisistka w kolejności zagwarantowała sobie awans do najlepszej “8” turnieju WTA 500 w Stuttgarcie. Wczoraj Polka w pewnym stylu pokonała Janę Fett 6:2, 6:2. Na wyłonienie swojej ćwierćfinałowej rywalki musiała poczekać… ponad dobę. A to dlatego, że pojedynek Emma Navarro – Jelena Ostapenko wyznaczono na ostatni mecz podczas czwartkowych zmagań. Wiemy już, z którą zawodniczką nasza reprezentantka zmierzy się w sobotniej batalii o półfinał.

     

    Turniej WTA 500 w Stuttgarcie nabiera rozpędu. Poznaliśmy już wszystkie ćwierćfinalistki tegorocznej edycji zmagań. Jako pierwsza awans zagwarantowała sobie Aryna Sabalenka. Białorusinka nie musiała nawet rozegrać spotkania. Jej przeciwniczka, Anastazja Potapowa, wycofała się z turnieju zaledwie kilkanaście godzin po wywalczeniu przepustki do starcia z liderką rankingu. W związku z tym tenisistka z Mińska nie rozegrała jak dotąd ani jednego pojedynku podczas Porsche Tennis Grand Prix 2025.

     

    Drugą zawodniczką, która zameldowała się w najlepszej “8”, okazała się Iga Świątek. W środę Polka udanie zainaugurowała swój sezon gry na kortach ziemnych, pokonując Janę Fett 6:2, 6:2. W drugim secie 23-latka przegrywała 0:2, ale od tego momentu zgarnęła sześć “oczek” z rzędu, co zaowocowało pewnym zwycięstwem. Dzisiaj, w ostatnim spotkaniu drugiej rundy, poznaliśmy ćwierćfinałową przeciwniczkę dla naszej reprezentantki. Wyłoniło ją starcie Emma Navarro – Jelena Ostapenko. Wiceliderka rankingu oglądała to spotkanie z trybun, w towarzystwie swojego trenera – Wima Fissette’a.

     

    Z obiema zawodniczkami raszynianka miała już okazję zmierzyć się w tym sezonie. Podczas Australian Open pokonała Amerykankę. Natomiast w trakcie tysięcznika w Dosze uległa Łotyszce, pogarszając bilans bezpośrednich spotkań do stanu 0-5. Co ciekawe, Navarro i Ostapenko nigdy wcześniej nie rywalizowały ze sobą. W czwartek jedna z nich zagwarantowała sobie premierowy triumf w takim zestawieniu.

     

    WTA Stuttgart: Iga Świątek poznała ćwierćfinałową rywalkę

     

    Obie tenisistki utrzymały na starcie swoje podanie. Przełom nastąpił w trzecim gemie. Wówczas Emma prowadziła 30-0, ale od tego momentu nie zdobyła ani jednego punktu. Jelena znakomicie returnowała i wykorzystała już pierwszą szansę na przełamanie. Łotyszka nie nacieszyła się jednak tym faktem zbyt długo. Po chwili nastąpiło zniwelowanie straty po tym, jak przy trzecim break poincie Ostapenko popełniła niewymuszony błąd. Navarro zanotowała niezły fragment i podczas szóstego rozdania miała w sumie trzy okazje na 4:2.

     

    Nie wykorzystała żadnej z nich i to się szybko zemściło. Po chwili straciła podanie, mimo prowadzenia 30-15. Na koniec gema wpadła w spiralę podwójnych błędów serwisowych. Tym razem mistrzyni Roland Garros 2017 zdołała potwierdzić przewagę, na dodatek bez straty punktu. To nie był jednak koniec emocji w pierwszym secie. Navarro wróciła z 3:5 i doprowadziła do wyrównania. Najpierw utrzymała serwis, a po chwili skorzystała na kilka błędach Ostapenko, kiedy ta miała 30-15 i była o dwie piłki od zamknięcia partii.

     

    Amerykanka nie zdołała pójść za ciosem. W jedenastym gemie znów wplątała się w tarapaty, pojawiły się dwa break pointy dla Łotyszki. Pierwszego udało się zniwelować asem, ale przy drugim Jelena przejęła już inicjatywę i wymusiła błąd na przeciwniczce. Przy stanie 6:5 mistrzyni Roland Garros 2017 znów stanęła przed szansą na zamknięcie seta. I tym razem zrobiła to w doskonałym stylu, nie tracąc ani jednego punktu. Wynikiem 7:5 przybliżyła się do szóstej potyczki z Igą Świątek.

     

    W drugiej odsłonie mieliśmy kontynuację zaciętej walki. W pewnym momencie Navarro wypracowała sobie break pointa na 2:0, ale nie zdołała go wykorzystać. Ostatecznie długi gem trafił na konto Jeleny. Po chwili rywalizacja przeniosła się na podanie Emmy. Tym razem Amerykanka znalazła się pod presją, ale mimo gry na przewagi nie musiała bronić okazji na przełamanie. Te pojawiły się ponownie przy serwisie Ostapenko. Amerykanka wciąż miała jednak problem z wykorzystywaniem break pointów i mimo prowadzenia 40-15, pozwoliła rywalce na wyrównanie na 2:2.

     

    Podczas piątego rozdania to reprezentantka Stanów Zjednoczonych musiała się mierzyć z obroną piłki na przełamanie, ale zrobiła to skutecznie. Około 10 minut później Navarro w końcu dobrała się do podania Ostapenko. Po długim oczekiwaniu wykorzystała trzeciego break pointa i wyszła na 4:2. Potem Emma pewnie utrzymała swoje podanie i zbudowała sobie solidną przewagę w postaci trzech “oczek”. Przez moment pojawiła się nadzieja dla Amerykanki, że być może zamknie ten fragment pojedynku jeszcze przy serwisie Jeleny. Łotyszka zanotowała jednak powrót ze stanu 0-30 i przerzuciła odpowiedzialność na przeciwniczkę. Navarro poradziła sobie z tym wyzwaniem. Po drugim setbolu cieszyła się ze zwycięstwaw tej odsłonie 6:3.

    Na starcie decydującej partii 11. tenisistka rankingu mogła pójść za ciosem. Już na “dzień dobry” wypracowała sobie dwie okazje na przełamanie. Ostapenko zdołała jednak wrócić ze stanu 15-40 i nabrała wiatru w żagle. Podczas kolejnego rozdania to Łotyszka wygenerowała sobie break pointy i już przy pierwszym z nich popisała się znakomitym uderzeniem kończącym w samą linię. Jelena nie podwyższyła jednak przewagi do trzech “oczek”. Navarro znów potrzebowała kilku okazji na przełamanie, ale w końcu dopięła swego. Po zmianie stron wyrównała na 2:2.

     

    Podczas piątego gema Amerykanka miała szansę na to, by doprowadzić do dwóch break pointów. Prowadząc 30-15, posłała jednak return z drugiego podania w taśmę. Kolejne punkty również powędrowały na konto Łotyszki i tym samym Ostapenko znów znalazła się bliżej zwycięstwa. Szóste rozdanie przyniosło następne problemy Emmy przy własnym podaniu. Po podwójnym błędzie serwisowym zrobiło się 15-40. Przy drugiej okazji na przełamanie Jelena rozegrała ofensywną akcję i wyszła na 4:2.

     

    Tym razem Ostapenko nie dała już sobie wydrzeć prowadzenia. Do końca spotkania nie straciła już ani jednego gema. Ostatecznie triumfowała 7:5, 3:6, 6:2 po 138 minutach walki i zagwarantowała sobie batalię z Igą Świątek w ćwierćfinale WTA 500 w Stuttgarcie. Ich szóste bezpośrednie starcie odbędzie się w sobotę. Pojedynek zaplanowano jako drugi od godz. 12:30 (po spotkaniu Jekaterina Aleksandrowa – Jessica Pegula). Polka powalczy o swoje pierwsze zwycięstwo w potyczkach z Łotyszką.