Category: Celebrities

  • Oficjalnie: Robert Lewandowski nie zagra w finale z Realem Madryt! A Barcelona i tak świętuje

    Oficjalnie: Robert Lewandowski nie zagra w finale z Realem Madryt! A Barcelona i tak świętuje

    Oficjalnie: Robert Lewandowski nie zagra w finale z Realem Madryt! A Barcelona i tak świętuje

    Hansi Flick ogłosił kadrę FC Barcelona na finał Pucharu Króla przeciwko Realowi Madryt, a wśród nazwisk brakuje Roberta Lewandowskiego. Polski napastnik nie znalazł się w składzie z powodu kontuzji, co potwierdził oficjalny komunikat klubu. Na liście szczególnie jedno nazwisko przyciąga uwagę i jest ono powodem do swojego rodzaju świętowania. Po miesiącach nieobecności wraca kapitan! A to szczególnie ważne dla Wojciecha Szczęsnego.

     

    Tego można było się spodziewać, a decyzja Flicka była nieunikniona – Lewandowski zmaga się z urazem, który wykluczył go z gry w decydującym momencie sezonu. Trener Barcelony postawił na innych graczy, a wśród niespodzianek w kadrze znalazł się Marc-André ter Stegen, który powraca po wyleczeniu kontuzji i po raz pierwszy w tym sezonie znalazł się w składzie na tak ważny mecz. To okazja do świętowania dla Barcy i symboliczny powrót kapitana zespołu.

     

    Powrót niemieckiego bramkarza jest z pewnością najważniejszą informacją. Ter Stegen we wrześniu ubiegłego roku doznał poważnej kontuzji kolana. Po miesiącach ciężkiej pracy i rehabilitacji otrzymał zielone światło od sztabu medycznego i poleci z drużyną do Sewilli. Choć w podstawowym składzie między słupkami zobaczymy najpewniej Wojciecha Szczęsnego, Flick będzie mógł liczyć na swojego rodaka na ławce rezerwowych. Dla ter Stegena, który jest pierwszym kapitanem Barcelony, sam fakt obecności na finale to wyjątkowy moment. Od czasu kontuzji musiał oglądać mecze z trybun lub przed telewizorem, a teraz wraca do drużyny w kluczowym momencie sezonu.

     

    — To dla mnie niezwykle ważne, że mogę być z zespołem w tak wielkim meczu. Nie mogę się doczekać, by wspierać chłopaków na La Cartuja – powiedział ter Stegen w rozmowie z klubowymi mediami. W styczniu Barcelona zdobyła Superpuchar Hiszpanii w Arabii Saudyjskiej, a teraz Niemiec marzy o kolejnym sukcesie, nawet jeśli na razie w roli rezerwowego.

     

    Robert Lewandowski poza grą, Wojciech Szczęsny w bramce

     

    Brak Roberta Lewandowskiego to ogromna strata dla Barcelony. Kontuzja Polaka wykluczyła go z udziału w finale, podobnie jak innych zawodników, takich jak Marc Bernal, Alejandro Balde czy Marc Casadó. Flick postanowił jednak zabrać do Sewilli cały zespół, w tym kontuzjowanych graczy, by budować jedność drużyny przed starciem z odwiecznym rywalem.

     

    Drużyna Blaugrany wyleci do Sewilli w piątek o 10.30, a samolot wyląduje w stolicy Andaluzji o 12.00. Po przylocie piłkarze udadzą się do hotelu Barceló Sevilla Renacimiento, położonego blisko stadionu La Cartuja. O 17.15 Hansi Flick oraz jeden z zawodników wezmą udział w oficjalnej konferencji prasowej, a o 18.00 drużyna przeprowadzi trening na murawie stadionu, gdzie w sobotę zmierzy się z Realem Madryt.

     

    Finał Pucharu Króla odbędzie się w sobotę, 26 kwietnia o 22.00.

     

  • Ostapenko za burtą WTA Madryt, w sieci zawrzało. Świątek wywołana do tablicy

    Ostapenko za burtą WTA Madryt, w sieci zawrzało. Świątek wywołana do tablicy

    Ostapenko za burtą WTA Madryt, w sieci zawrzało. Świątek wywołana do tablic

     

    Kiedy jasne stało się, że Jelena Ostapenko znów znalazła się w drabince turniejowej po stronie Igi Świątek, kibice zacierali już ręce na myśl o kolejnym pojedynku tenisistek. Łotyszka postanowiła jednak spłatać im niemałego psikusa i poległa w Madrycie już w 2. rundzie w rywalizacji z rodaczką – Anastasiją Sevastovą. Wpadka “Penko” wywołała w sieci niemałe poruszenie, a spora część komentarzy dotyczyła… Igi Świątek.

     

    Mijają lata, a Jelena Ostapenko nie przestaje “prześladować” Igi Świątek w kolejnych turniejach. “Zmora” raszynianki kolejny raz przypomniała o sobie, pokonując ją w ćwierćfinale turnieju w Stuttgarcie. Łotyszka sprawiła później jeszcze większą niespodziankę, pokonując w finale Arynę Sabalenkę, a w efekcie sięgając po prestiżowy tytuł.

     

    Tytuł w Stuttgarcie, a potem sensacyjna wpadka. Ostapenko poza turniejem WTA Madryt

     

    W związku z formą Ostapenko po losowaniu drabinki turnieju w Madrycie wybuchło niemałe poruszenie. Los chciał, że Świątek znów mogła trafić na swój “koszmar” i to na etapie 1/8 finału. Tak się jednak nie stanie, a wszystko przez kompletnie nieoczekiwaną, a wręcz sensacyjną porażkę reprezentantki Łotwy w 1/32 finału.

     

    Na drodze mistrzyni ze Stuttgartu stanęła jej rodaczka, Anastasija Sevastova. 35-latka wracała dopiero do “poważnego grania” i przed pojedynkiem nie znajdowała się nawet w rankingu WTA. W nieco ponad półtorej godziny sprawiła sensację, wygrywając z Jeleną Ostapenko 7:6(2), 6:2. Powiedzieć, że w sieci zawrzało, to jak nie powiedzieć nic.

     

    Wpadka Ostapenko, burza w sieci. Poruszenie wokół Igi Świątek

     

    Eksperci i kibice nie mogli wręcz uwierzyć w to, że tenisistka, która niedawno ograła numer 1. i 2. w rankingu WTA, sięgając po tytuł w Stuttgarcie poległa z zawodniczką bez rankingu. Bohaterką sporej części wpisów w mediach społecznościowych była jednak Iga Świątek. Sieć zalała fala memów i ironicznych, a niekiedy złośliwych komentarzy z Polką w roli głównej.

     

    Zestawienie zwycięstw nad Świątek i Sabalenką przy porażce z Sevastovą wyglądało na tyle kuriozalnie, że pojawiło się nawet kilka teorii spiskowych. Kilku z użytkowników platformy “x.com” zarzucało Jelenie Ostapenko “ustawkę”. W końcu jak to możliwe, żeby na przestrzeni dni rozegrać tak skrajne spotkania?

     

    Reklama prezentowana w ramach interfejsu internetowego Google”Zaledwie przed tygodniem Ostapenko pokonała Sabalenkę, a teraz przegrała? To nie brzmi abstrakcyjnie w ogóle, ponieważ to spotkanie zostało ustawione, a Sabalenka przegrała na własne życzenie” – komentował jeden z kibiców.

     

    Odpadnięcie Ostapenko z rozgrywek w Madrycie to mimo wszystko niewątpliwie dobra informacja dla Igi Świątek. Przynajmniej jedna z bardzo niewygodnych rywalek nie zagrozi jej w walce o obronę tytułu sprzed roku. Raszynianka w pierwszym meczu w stolicy Hiszpanii mocno męczyła się z Alexandrą Ealą, ale na szczęście udało jej się w trzech setach pokonać Filipinkę. W 1/16 finału zmierzy się z Lindą Noskovą.Zobacz również:

  • ‎Spektakularny triumf Polki, jest ćwierćfinał. 6:0 na koniec, prawie trzy godziny walki

    ‎Spektakularny triumf Polki, jest ćwierćfinał. 6:0 na koniec, prawie trzy godziny walki

    ‎Spektakularny triumf Polki, jest ćwierćfinał. 6:0 na koniec, prawie trzy godziny walk

    ‎Oczy fanów kobiecego tenisa są obecnie skierowane przede wszystkim na Madryt, gdzie odbywa się turniej rangi WTA 1000. W trzeciej rundzie zmagań mamy już dwie reprezentantki naszego kraju – Igę Świątek i Magdalenę Fręch. Jutro o ten awans powalczy także Magda Linette. Tymczasem w innych rozgrywkach, ITF W75 w Chiasso, świetnie radzi sobie Katarzyna Kawa. 32-latka zameldowała się już w ćwierćfinale imprezy. Dzisiaj odniosła zwycięstwo po prawie trzygodzinnej batalii.

    ‎Katarzyna Kawa przeżywa obecnie jeden z najlepszych momentów w swojej karierze. Na przełomie marca i kwietnia reprezentantka Polski przebyła heroiczną drogę do drugiego w karierze finału turnieju rangi WTA 250. 32-latka musiała dopiero uznać wyższość broniącej tytułu Camili Osorio. Po zmaganiach w Bogocie nasza tenisistka awansowała o prawie 70 lokat w rankingu i obecnie plasuje się w połowie drugiej setki zestawienia, co gwarantuje jej spokojne miejsce w wielkoszlemowych eliminacjach.

    ‎Nie tak dawno polscy fani mogli zobaczyć na własne oczy Kawę podczas turnieju kwalifikacyjnego w Radomiu do finałów BJK Cup. Katarzyna rozegrała swój pierwszy mecz zaledwie kilkadziesiąt godzin po powrocie z Kolumbii. Mimo to zdołała pokonać Jil Teichmann i dała ważny punkt naszej reprezentacji. Dobę później zawodniczka pochodząca z Krynicy-Zdroju musiała już uznać wyższość Marty Kostiuk.

    ‎ Później 32-latka otrzymała kilka dni na zasłużony odpoczynek i regenerację. W tym tygodniu postanowiła wziąć udział w imprezie ITF W75 w Chiasso. To szwajcarskie miasto, leżące przy granicy z Włochami. Nic więc dziwnego, że po wczorajszej wygranej w pierwszej rundzie 7:5, 6:2 z Tiphanie Lemaitre, Kawa zdecydowała się na relaks nad jeziorem Como. Miała do niego bardzo blisko. Dzisiaj rozstawiona z “3” zawodniczka zmierzyła się z inną reprezentantką Francji – Tessah Andrianjafitrimo. Pojedynek z 208. rakietą świata okazał się bardzo wymagający dla naszej tenisistki. Po prawie trzech godzinach walki z awansu do dalszej fazy mogła się jednak cieszyć 152. zawodniczka kobiecego zestawienia.

    ‎Katarzyna Kawa awansowała do ćwierćfinału ITF W75 w Chiasso

    ‎Pierwszy set spotkania miał bardzo wyrównany przebieg. Na “dzień dobry” Kawa wywalczyła przełamanie, wracając ze stanu 0-30. W kolejnych minutach Francuzka starała się o odrobienie straty i dopięła swego w szóstym gemie. Na kolejne break pointy trzeba było zaczekać do jedenastego gema. Wówczas Katarzyna wykorzystała piątą okazję na przełamanie i przy stanie 6:5 serwowała po zwycięstwo w premierowej odsłonie. Mimo powrotu z 0-40 w trakcie dwunastego rozdania, ostatecznie doszło do tie-breaka. Decydująca rozgrywka od początku układała się po myśli Tessah. Szybkie prowadzenie 2-0, potem powiększenie go do stanu 6-1. Będąca na 208. miejscu w rankingu tenisistka wykorzystała trzeciego setbola i triumfowała w pierwszej partii 7:6(3).

    ‎ W drugiej odsłonie to Francuzka jako pierwsza wypracowała sobie break pointa. W trzecim gemie nie zdołała przełamać naszej tenisistki, ale po pięciu rozdaniach znalazła się już na prowadzeniu 3:2. Po chwili nastąpiła jednak świetna seria po stronie Kawy. Trzy “oczka” z rzędu oznaczały, że przy stanie 5:3 Polka serwowała po doprowadzenie do trzeciej partii. Nasza reprezentantka została przełamana do zera, ale mimo to nie dopuściła do wyrównania. W dziesiątym gemie znów dobrała się do podania przeciwniczki i wynikiem 6:4 zagwarantowała nam dalsze emocje w batalii o ćwierćfinał.

    ‎Finałowy set okazał się już popisem w wykonaniu 32-latki. Po tym, jak Kawa utrzymała na “dzień dobry” serwis, wracając ze stanu 0-30, w dalszych minutach dominowała a korcie. Na przestrzeni kolejnych czterech gemów wygrała 16 z 19 rozegranych akcji. Ostatecznie partię spuentowała tzw. bajglem, przełamując rywalkę jeszcze raz na koniec. Katarzyna triumfowała 6:7(3), 6:4, 6:0 po 2 godzinach i 54 minutach walki. O półfinał ITF W75 w Chiasso zagra z Hanne Vandewinkel.

  • Oto co WTA zrobiło z Igą Świątek. Szybko usunęli zdjęcie. “Niesprawiedliwe”

    Oto co WTA zrobiło z Igą Świątek. Szybko usunęli zdjęcie. “Niesprawiedliwe”

    Oto co WTA zrobiło z Igą Świątek. Szybko usunęli zdjęcie. “Niesprawiedliwe”

    Iga Świątek miała ogromne problemy na korcie, a oszczędzać nie zamierzało jej nawet WTA. Jeszcze przed meczem z Alexandrą Ealą organizacja zrobiła coś, co mogło zdenerwować nie tylko obie tenisistki, ale także ich sponsorów. Palce w jednej z publikacji na oficjalnej stronie maczała sztuczna inteligencja, która przerobiła zdjęcie Polki. “To wydaje się po prostu niesprawiedliwe” — pisze o zniekształceniach na twarzy wiceliderki rankingu WTA dziennikarz Ben Rothenberg. I wskazuje szereg nieprawidłowości w usuniętej już publikacji.

     

    Polka i Filipinka znalazły się w kontrowersyjnym artykule, który przykuł uwagę znanego dziennikarza. Chodzi o zdjęcie wyglądające wyjątkowo nienaturalnie. Wystarczyło poświęcić trochę czasu, by zauważyć szereg błędów i nieścisłości.

     

    Porażająca wpadka WTA. Tak potraktowali Świątek i jej rywalkę

    Zdjęcia Świątek i Eali na stronie WTA wywołały dyskusję w mediach społecznościowych o wykorzystaniu sztucznej inteligencji w mediach. Obrazy mogły zostać stworzone lub edytowane przez AI, co prowadziło do zniekształceń.

     

    “Nie mogłem przestać myśleć o dziwnych obrazkach zniekształconych przez sztuczną inteligencję, które od 12 godzin pojawiają się na stronie internetowej WTA, więc napisałem o nich tutaj” — czytamy we wpisie Bena Rothenberga. Więcej zdradza na swojej stronie internetowej.

     

    Zdjęcia sportowców są ważnym elementem ich wizerunku i marki. W przypadku Świątek i Eali zniekształcenia dotyczą logo sponsorów i wyglądu twarzy oraz ciała. Szczególnie pierwszy z przypadków może wpłynąć na relacje z firmami, z którymi współpracują.

     

    Rothenberg wyraził swoje obawy dotyczące nadużywania AI i potencjalnego wpływu na autentyczność i jakość treści. “Stworzone lub w znacznym stopniu przetworzone przez pewnego rodzaju generatywną sztuczną inteligencję” — uważa znany dziennikarz.

     

    Dotarł on do oryginalnych zdjęć, z których powstała sklejka, widoczna przez wiele godzin na stronie WTA. Nie zgadza się wiele elementów, w tym znaczek na czapce Świątek, wygląd jej zębów, zniekształcony napis na rakiecie Polki, brak łańcuszka na szyi Eali czy też jej zniekształcona, odmłodzona sztucznie twarz.

     

    “Logotypy i tekst są często rzeczami, z którymi generatywne obrazy AI mają największe problemy” — analizuje. “AI sprawiło również, że zęby [Świątek] wyglądają na bardziej żółte i krzywe niż w rzeczywistości, co wydaje się po prostu niesprawiedliwe” — dodaje i jest oburzony tym, co wymyśliło na swojej stronie WTA.

     

    “Gdybym był jej sponsorem lub agentem, byłbym wściekły, że w ten sposób AI anonimizuje sponsorów Swiątek, zwłaszcza w dość atrakcyjnej przestrzeni, jaką mogliby mieć przez wiele godzin na stronie internetowej WTA” — pisze wprost Rothenberg.

     

  • Spektakularny triumf Polki, jest ćwierćfinał. 6:0 na koniec, prawie trzy godziny walki

    Spektakularny triumf Polki, jest ćwierćfinał. 6:0 na koniec, prawie trzy godziny walki

    Spektakularny triumf Polki, jest ćwierćfinał. 6:0 na koniec, prawie trzy godziny walki

    Oczy fanów kobiecego tenisa są obecnie skierowane przede wszystkim na Madryt, gdzie odbywa się turniej rangi WTA 1000. W trzeciej rundzie zmagań mamy już dwie reprezentantki naszego kraju – Igę Świątek i Magdalenę Fręch. Jutro o ten awans powalczy także Magda Linette. Tymczasem w innych rozgrywkach, ITF W75 w Chiasso, świetnie radzi sobie Katarzyna Kawa. 32-latka zameldowała się już w ćwierćfinale imprezy. Dzisiaj odniosła zwycięstwo po prawie trzygodzinnej batalii.

     

    Katarzyna Kawa przeżywa obecnie jeden z najlepszych momentów w swojej karierze. Na przełomie marca i kwietnia reprezentantka Polski przebyła heroiczną drogę do drugiego w karierze finału turnieju rangi WTA 250. 32-latka musiała dopiero uznać wyższość broniącej tytułu Camili Osorio. Po zmaganiach w Bogocie nasza tenisistka awansowała o prawie 70 lokat w rankingu i obecnie plasuje się w połowie drugiej setki zestawienia, co gwarantuje jej spokojne miejsce w wielkoszlemowych eliminacjach.

     

    Nie tak dawno polscy fani mogli zobaczyć na własne oczy Kawę podczas turnieju kwalifikacyjnego w Radomiu do finałów BJK Cup. Katarzyna rozegrała swój pierwszy mecz zaledwie kilkadziesiąt godzin po powrocie z Kolumbii. Mimo to zdołała pokonać Jil Teichmann i dała ważny punkt naszej reprezentacji. Dobę później zawodniczka pochodząca z Krynicy-Zdroju musiała już uznać wyższość Marty Kostiuk.

     

    Później 32-latka otrzymała kilka dni na zasłużony odpoczynek i regenerację. W tym tygodniu postanowiła wziąć udział w imprezie ITF W75 w Chiasso. To szwajcarskie miasto, leżące przy granicy z Włochami. Nic więc dziwnego, że po wczorajszej wygranej w pierwszej rundzie 7:5, 6:2 z Tiphanie Lemaitre, Kawa zdecydowała się na relaks nad jeziorem Como. Miała do niego bardzo blisko. Dzisiaj rozstawiona z “3” zawodniczka zmierzyła się z inną reprezentantką Francji – Tessah Andrianjafitrimo. Pojedynek z 208. rakietą świata okazał się bardzo wymagający dla naszej tenisistki. Po prawie trzech godzinach walki z awansu do dalszej fazy mogła się jednak cieszyć 152. zawodniczka kobiecego zestawienia.

     

    Katarzyna Kawa awansowała do ćwierćfinału ITF W75 w Chiasso

     

    Pierwszy set spotkania miał bardzo wyrównany przebieg. Na “dzień dobry” Kawa wywalczyła przełamanie, wracając ze stanu 0-30. W kolejnych minutach Francuzka starała się o odrobienie straty i dopięła swego w szóstym gemie. Na kolejne break pointy trzeba było zaczekać do jedenastego gema. Wówczas Katarzyna wykorzystała piątą okazję na przełamanie i przy stanie 6:5 serwowała po zwycięstwo w premierowej odsłonie. Mimo powrotu z 0-40 w trakcie dwunastego rozdania, ostatecznie doszło do tie-breaka. Decydująca rozgrywka od początku układała się po myśli Tessah. Szybkie prowadzenie 2-0, potem powiększenie go do stanu 6-1. Będąca na 208. miejscu w rankingu tenisistka wykorzystała trzeciego setbola i triumfowała w pierwszej partii 7:6(3).

     

    W drugiej odsłonie to Francuzka jako pierwsza wypracowała sobie break pointa. W trzecim gemie nie zdołała przełamać naszej tenisistki, ale po pięciu rozdaniach znalazła się już na prowadzeniu 3:2. Po chwili nastąpiła jednak świetna seria po stronie Kawy. Trzy “oczka” z rzędu oznaczały, że przy stanie 5:3 Polka serwowała po doprowadzenie do trzeciej partii. Nasza reprezentantka została przełamana do zera, ale mimo to nie dopuściła do wyrównania. W dziesiątym gemie znów dobrała się do podania przeciwniczki i wynikiem 6:4 zagwarantowała nam dalsze emocje w batalii o ćwierćfinał.

    https://x.com/z_kortu/status/1915426111485600064

    Finałowy set okazał się już popisem w wykonaniu 32-latki. Po tym, jak Kawa utrzymała na “dzień dobry” serwis, wracając ze stanu 0-30, w dalszych minutach dominowała a korcie. Na przestrzeni kolejnych czterech gemów wygrała 16 z 19 rozegranych akcji. Ostatecznie partię spuentowała tzw. bajglem, przełamując rywalkę jeszcze raz na koniec. Katarzyna triumfowała 6:7(3), 6:4, 6:0 po 2 godzinach i 54 minutach walki. O półfinał ITF W75 w Chiasso zagra z Hanne Vandewinkel.

  • Szok w Madrycie, Coco Gauff przegrała seta do zera. Koniec po 142 minutach

    Szok w Madrycie, Coco Gauff przegrała seta do zera. Koniec po 142 minutach

    Szok w Madrycie, Coco Gauff przegrała seta do zera. Koniec po 142 minutach

    Obiekt Manolo Santana Stadium przyniósł dzisiaj problemy faworytkom. Najpierw kłopoty miała Iga Świątek, ale ostatecznie Polka pokonała Alexandrę Ealę. Jeszcze większe sprawiła sobie rozstawiona z “4” – Coco Gauff. Amerykanka walczyła o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w Madrycie z Dajaną Jastremską. Reprezentantka USA przegrała pierwszego seta 0:6. Później zdołała jednak poprawić nieco swoją grę. Ostatecznie spotkanie zakończyło się zwycięstwem Gauff 0:6, 6:2, 7:5, chociaż 21-latka miała trzy meczbole już przy stanie 5:3.

     

    Coco Gauff wciąż poszukuje swojej formy, jaką imponowała na przełomie sezonów. Amerykanka błyszczała w ostatnich turniejach ubiegłego roku i na starcie obecnego, ale od momentu porażki z Paulą Badosą w ćwierćfinale Australian Open jest na równi pochyłej. Po wielkoszlemowej imprezie, aż do zmagań rangi WTA 500 w Stuttgarcie, zanotowała bilans 5-5. Podczas niemieckich zmagań zatrzymała się na ćwierćfinale, przegrywając z Jasmine Paolini.

     

    Kolejnym przystankiem dla tenisistki z USA okazał się tysięcznik w Madrycie. Z racji wolnego losu w pierwszej rundzie, rozstawiona z “4” tenisistka rozpoczynała turniej od drugiej fazy. Tam trafiła na półfinalistkę Australian Open 2024 – Dajanę Jastremską. Ukrainka, która w Stuttgarcie miała pewne kłopoty zdrowotne, doszło już do siebie i na otwarcie rozgrywek w stolicy Hiszpanii wyeliminowała Francescę Jones, triumfując 7:6(5), 4:6, 6:3. W batalii o 1/6 finału wyraźną faworytką była jednak Coco.

     

    Fatalny początek Coco Gauff w Madrycie. Mimo to Amerykanka doprowadziła do trzeciego seta

     

    Mecz rozpoczął się od serwisu Jastremskiej. Ukrainka pewnie utrzymała swoje podanie, a później w łatwym stylu dobrała się do serwisu Gauff i wyszła na prowadzenie 2:0. Po chwili pojawiły się dwie szanse dla Amerykanki na odrobienie strat, ale nie wykorzystała żadnej z nich. Ostatecznie długie rozdanie trafiło na konto zawodniczki naszych wschodnich sąsiadów. Kolejne dwa gemy miały identyczny przebieg. Początkowo Coco prowadziła 30-0, ale później przegrywała cztery akcje z rzędu i zrobiło się już 5:0 dla Dajany.

     

    Reprezentantka Stanów Zjednoczonych musiała się bronić przed przegraniem partii do zera. Po tym, jak popełniła podwójny błąd serwisowy, Jastremska miała dwa setbole. Najpierw Gauff posłała asa, ale przy drugiej okazji w grze już było drugie podanie. I Jastremska wykorzystała to bezlitośnie, posyłając uderzenie kończące bezpośrednio z returnu. Ostatecznie premierowa odsłona zakończyła się wynikiem 6:0 na korzyść Dajany po 29 minutach gry. W tym fragmencie pojedynku Coco zanotowała zaledwie dwa uderzenia kończące i aż 17 niewymuszonych błędów. Po przegranym secie Amerykanka udała się na moment do szatni.

     

    Po powrocie na kort zobaczyliśmy nieco inny obraz gry niż w trakcie pierwszej partii. Gauff skorzystała z kilku błędów przeciwniczki i już na “dzień dobry” uzyskała przewagę przełamania. Po chwili ją jednak straciła, wypuszczając z rąk prowadzenie 30-0. Podczas następnego rozdania Jastremska musiała bronić break pointa, ale na koniec długiej rozgrywki na przewagi zgarnęła trzy akcje i po raz pierwszy znalazła się z przodu w drugiej odsłonie rywalizacji. Dajana nie nacieszyła się jednak tym faktem zbyt długo. Po chwili przegrała 8 z 9 akcji, przez co zrobiło się 3:2 dla Coco z przełamaniem. Na dodatek Ukrainka zaczęła narzekać na problemy w okolicach szyi. Poprosiła o przerwę medyczną.

     

    Po powrocie do gry obserwowaliśmy rozgrywkę na przewagi, ale ostatecznie Gauff nie musiała w ogóle bronić break pointów i potwierdziła przewagę przełamania. Później oglądaliśmy rozregulowaną grę Jastremskiej. Zawodniczka naszych wschodnich sąsiadów popełniała mnóstwo niewymuszonych błędów i do końca partii nie wygrała już choćby jednej akcji. Ostatecznie druga odsłona zakończyła się rezultatem 6:2 na korzyść Coco.

     

    Problemy Dajany nie ustępowały także na początku trzeciego seta. Mimo prowadzenia 30-15, dała się przełamać już na “dzień dobry”. Przy kolejnym swoim podaniu miała nawet piłkę na premierowe “oczko”. Nie wykorzystała jej i po chwili ponownie straciła serwis. Zrobiło się już 3:0 dla Gauff, z podwójnym breakiem. Gdy wydawało się, że Coco jest już na dobrej drodze do wygranej, nastąpił kolejny zwrot akcji. Po sześciu gemach już nic nie zostało z przewagi 21-latki. Jastremska wyrównała na 3:3 i rywalizacja znów nabrała rumieńców.

     

    Ukrainka nie poszła jednak za ciosem. Po chwili straciła swoje podanie i pozwoliła turniejowej “4” powrócić na prowadzenie. Po ostatniej akcji gema można było usłyszeć potężny krzyk z ust Gauff. Następne rozdanie przyniosło ciekawy przebieg. Najpierw dwie akcje trafiły na konto Dajany, później była piłka na 5:3 dla Coco. Mimo to doszło do równowagi, a po podwójnym błędzie serwisowym pojawiła się szansa dla Ukrainki na wyrównanie. Finalnie reprezentantka Stanów Zjednoczonych potwierdziła jednak przewagę przełamania.

    Dziewiąty gem nie przyniósł zakończenia, mimo że Gauff miała w sumie trzy meczbole. Jastremska zdołała dorzucić czwarte “oczko” i przerzuciła odpowiedzialność na serwis przeciwniczki. Amerykanka nie uniosła sytuacji. Pojawiały się kolejne break pointy na koncie Dajany i przy trzecim 21-latka popełniła podwójny błąd serwisowy. W jedenastym gemie Ukrainka prowadziła 30-0, ale od tego momentu ona również nie wytrzymała ciśnienia. Przegrała cztery akcje z rzędu i przy stanie 6:5 Coco stanęła przed kolejną szansą na zamknięcie pojedynku. Tym razem ją wykorzystała. Ostatecznie Amerykanka triumfowała 0:6, 6:2, 7:5 po 142 minutach gry. W trzeciej rundzie WTA 1000 w Madrycie zagra ze swoją rodaczką – Ann Li.

     

  • ATP w Madrycie: Hubert Hurkacz – Benjamin Bonzi. Transmisja TV i stream online

    ATP w Madrycie: Hubert Hurkacz – Benjamin Bonzi. Transmisja TV i stream online

    ATP w Madrycie: Hubert Hurkacz – Benjamin Bonzi. Transmisja TV i stream online

    Hubert Hurkacz w 2. rundzie turnieju ATP w Madrycie zmierzy się z Benjaminem Bonzim. Transmisja meczu Hubert Hurkacz – Benjamin Bonzi w Polsacie Sport 1, Polsacie Sport Premium 1 oraz online w Polsat Box Go.

     

    Hurkacz piątek rozpocznie zmagania w turnieju ATP w Madrycie. 28-latek w 1. rundzie miał wolny los, a w kolejnym etapie zmierzy się z Bonzim. Francuz w środę pokonał bez straty seta Marina Cilicia.

     

    Polak w ostatnich tygodniach z powodów zdrowotnych opuścił m.in. turnieje w Monte Carlo i Monachium. Hurkacz obecnie zajmuje 28. miejsce w światowym rankingu. Wrocławianin swój ostatni mecz rozegrał 10 marca w Indian Wells.

     

    Hurkacz z Bonzim grał dotychczas dwukrotnie i jeszcze nie stracił seta. Francuza ograł w 2018 roku w Brest oraz w 2023 w Marsylii

  • Rosną obawy o Igę Świątek. “To nie funkcjonuje”

    Rosną obawy o Igę Świątek. “To nie funkcjonuje”

    Rosną obawy o Igę Świątek. “To nie funkcjonuje”

    Iga Świątek wyszarpała awans do trzeciej rundy turnieju WTA 1000 w Madrycie. Jej pojedynkowi z Alexandrą Ealą bacznie przyglądali się polscy dziennikarze i eksperci. I choć mecz ostatecznie wygrała wiceliderka światowego rankingu, pojawiło się wiele komentarzy mówiących o problemach naszej zawodniczki. Padły także sugestie dotyczące zakończenia współpracy z Wimem Fissettem.

     

    Z pewnością nie tak Iga Świątek wyobrażała sobie rozpoczęcie zmagań w Madrycie. Polka w drugiej rundzie po raz drugi w tym sezonie trafiła na Alexandrę Ealę. Choć mogło się wydawać, że triumf Filipinki nad wiceliderką światowego rankingu w Miami był jedynie przypadkowy, 19-latka udowodniła, że jest w stanie rywalizować na równi z pięciokrotną mistrzynią wielkoszlemową. W pierwszym secie Eala wyszła na prowadzenie, w drugim jednak lepsza okazała się Świątek. Triumfatorkę poznaliśmy dopiero po trzysetowej batalii, z której zwycięsko wyszła zawodniczka rozstawiona z numerem “drugim”.

     

    Nie była to jednak pierwsza tak trudna batalia dla Igi Świątek w tym sezonie. Ba, z problemami nasza reprezentantka zmaga się od momentu powrotu do rywalizacji po wpadce dopingowej i nawiązania współpracy z Wimem Fissettem. Kibice mieli nadzieję, że “dawna Iga” wróci wraz z rozpoczęciem sezonu na mączce. Niestety, tym razem nawierzchnia ta nie jest tak sprzyjająca dla raszynianki, jak bywało to w poprzednich latach.

     

    Eksperci zaniepokojeni o Igę Świątek. “Męczy się”

     

    Walka Igi Świątek z samą sobą nie umyka dziennikarzom i ekspertom. Oglądając czwartkowy mecz z Alexandrą Ealą wielu z nich podzieliło się swoimi przemyśleniami za pośrednictwem mediów społecznościowych. Od komentarza nie powstrzymał się m.in. Tomasz Lis. “Od kilku miesięcy Iga jest bezradna w meczu z sobą. To dla niej o wiele trudniejsza rywalka niż wszystkie konkurentki. (…) Co nie zmienia tego, że moje wsparcie dla niej jest bezwarunkowe. Jak za 10 lat będzie nr 50 to się to nie zmieni” – stwierdził dziennikarz.

     

    Pojawiły się także głosy sugerujące, że zmiana trenera z Tomasza Wiktorowskiego na Wima Fissette’a nie była dobrym posunięciem ze strony pięciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej. “Mylne było wrażenie, że Świątek była samograjem na mączce. Po prostu stworzyła rewelacyjny duet z Tomkiem Wiktorowskim. Dziś męczy się na tej nawierzchni. Krążą legendy, że oczekiwania od Wima Fissette’a na Madryt, Rzym i Paryż to obronionych ok. 3000pkt. Ciemne chmury?” – napisał Mateusz Ligęza z Radia ZET.

     

    W podobnym tonie na temat dalszej współpracy Igi Świątek z Wimem Fissettem wypowiedział się Seweryn Czernek. “Chyba można już śmiało powiedzieć, że duet Iga Świątek – Wim Fisette nie funkcjonuje. Polka miała poprawić jakość gry, a tymczasem widzimy solidny regres. Ok, na wprowadzenie zmian potrzeba czasu, ale trochę go już minęło. Smutno patrzy się obecnie na Igę na korcie…” – oznajmił krótko.

     

    Iga Świątek ostatecznie pokonała Alexandrę Ealę 4:6, 6:4, 6:2 i awansowała do trzeciej rundy turnieju rangi WTA 1000 w Madrycie. Na tym etapie rywalizacji Polka zmierzy się z Lindą Noskovą. Czeszka wygrała starcie z kwalifikantką Marią Lourdes Carle 7:5, 6:1.

     

  • Świątek jeszcze nie zagrała, a tu już taka wpadka. Wszystko się wydało, WTA musiało reagować

    Świątek jeszcze nie zagrała, a tu już taka wpadka. Wszystko się wydało, WTA musiało reagować

    Świątek jeszcze nie zagrała, a tu już taka wpadka. Wszystko się wydało, WTA musiało reagować

    W ramach obecnej edycji turnieju WTA Madryt kibice mogli obejrzeć ponowne starcie Igi Świątek z Alexandrą Ealą. Mimo trudnego początku Polka zrewanżowała się za niedawną porażkę z Miami. Ze względu na sensację w poprzednim starciu tych pań, ich ponowne spotkanie na korcie było jednym z bardziej elektryzujących starć obecnych zmagań w Hiszpanii. Z tego też względu WTA zdecydowało się opublikować zapowiedź meczu Świątek i Eali, lecz… użyto w niej zdjęć wygenerowanych przez sztuczną inteligencję.

     

    24 kwietnia Iga Świątek rozegrała kolejny niezwykle istotny mecz w swojej karierze. W 1/32 finału obecnie trwającego turnieju WTA Madryt zmierzyła się bowiem ze wschodzącą gwiazdą filipińskiego tenisa Alexandrą Ealą. Polscy kibice zapewne doskonale znają już to nazwisko. To bowiem 19-letnia tenisistka nie tak dawno temu sprawiła ogromną niespodziankę, eliminując Świątek w ćwierćfinale turnieju WTA Miami.

     

    Pierwszy set rewanżowego pojedynku tych pań nie dawał polskim fanom tenisa zbyt wielu powodów do radości. Zakończył się on bowiem zwycięstwem młodej Filipinki (6:4). Na szczęście drugi oraz trzeci set wpadły już na konto Świątek, która tym samym awansowała do 1/16 finału hiszpańskiego turnieju, a co równie istotne mogła zrewanżować się za bolesną porażkę sprzed niemal miesiąca.

     

    Niebywała wpadka WTA. Świątek i Eala wygenerowane przez AI

     

    Z racji na poprzedni mecz między Świątek a Ealą, ich rewanżowe starcie było jednym z bardziej wyczekiwanych. Wiedzieli o tym również redaktorzy oficjalnego profilu WTA, którzy na przygotowało zapowiedź ponownego spotkania Polki z Filipinką. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że… zdjęcia tenisistek zostały wygenerowane przez sztuczną inteligencję.

     

    Sprawę nagłośnił Ben Rothenberg, który zauważył pewne nieścisłości związane ze wspomnianym wcześniej materiałem. Na chwilę obecną artykuł zniknął ze strony internetowej WTA, jednak na archiwalnych zdjęciach, zaprezentowanych przez wspomnianego wcześniej dziennikarza możemy zobaczyć kilka szczegółów, które ujawniają wstydliwą wpadkę organizacji tenisowej.

     

    “Pracowałem nad artykułem opartym na statystykach […], ale rozproszyłem się i utknąłem na nieoczekiwanym temacie, który chciałem krótko omówić. Chodzi o zdjęcie, które widnieje na górze strony internetowej WTA […]. Wizerunki obu kobiet zostały albo stworzone, albo znacząco edytowane przez jakiś rodzaj generatywnej sztucznej inteligencji. […]. Skontaktowałem się z WTA w środę po południu, prosząc o wyjaśnienie, dlaczego używają AI w fotografiach redakcyjnych, ale do momentu publikacji nie otrzymałem od nich odpowiedzi” – tak swoje niecodzienne odkrycie podsumował wspomniany wcześniej

     

    Dzięki niemu możemy przeanalizować wspomniane wcześniej materiały. Jednym z pierwszych elementów, który fan kobiecego tenisa bez wątpienia wyłapie w mgnieniu oka, jest brak zgodności logotypów, występujących na czapce oraz rakiecie Igi Świątek. Porównując zdjęcia, powstałe bezpośrednio na kortach można również zauważyć dużą różnicę w kształcie uzębienia polskiej tenisistki. Podobne rozbieżności można również zaobserwować w przypadku grafiki, przedstawiającej Alexandrę Ealę. Wspomniane wyżej szczegóły to tylko kilka przykładów wielu nieścisłości, które możemy dostrzec w materiale przygotowanym przez WTA.

     

    Patrząc na skalę działań oraz wielkość samej organizacji ciężko jest zrozumieć jak mogło dojść do tak niebywałego incydentu, tym bardziej w kontekście materiału, który przez wiele godzin widniał na stronie głównej WTA.

     

  • Nie było wyjścia, dogrywka tuż po meczu Świątek z Ealą. Polka wróciła na kort na 30 minut

    Nie było wyjścia, dogrywka tuż po meczu Świątek z Ealą. Polka wróciła na kort na 30 minut

    Nie było wyjścia, dogrywka tuż po meczu Świątek z Ealą. Polka wróciła na kort na 30 minut

    Czwartek dostarczył nam niezwykłych emocji z udziałem Igi Świątek. Reprezentantka Polski przez długi czas męczyła się ze swoją grą podczas spotkania drugiej rundy WTA 1000 w Madrycie z Alexandrą Ealą, popełniała mnóstwo niewymuszonych błędów. Ostatecznie 23-latka zdołała jednak odwrócić losy pojedynku i zrewanżowała się zawodniczce z Filipin za porażkę poniesioną w Miami. Okazuje się jednak, że na tym nie skończyła wczorajsza aktywność raszynianki. Wiceliderka rankingu wróciła na kort na 30 minut.

     

    Fani Igi Świątek z pewnością odetchnęli z ulgą po tym, jak pani sędzia ogłosiła, że nasza reprezentantka pokonała Alexandrę Ealę i awansowała do trzeciej rundy WTA 1000 w Madrycie. Polka przez długi czas nie była sobą na korcie. Można było odnieść wrażenie, że oglądamy kontynuację ich potyczki z Miami, gdzie zawodniczka z Filipin sensacyjnie ograła wiceliderkę kobiecego rankingu. 23-latka miała ogromny problem ze znalezieniem właściwego rytmu gry. Dobre momenty przeplatała słabszymi, generowała mnóstwo niewymuszonych błędów.

    https://x.com/ReemAbulleil/status/1915494641966698673

    W pewnym momencie Eala prowadziła już 6:4 i 3:2 z przewagą przełamania. Zaczęło pachnieć przerwaniem znakomitej serii Świątek w pierwszych spotkaniach poszczególnych turniejów z drabinką, która trwa już od blisko czterech lat. Na szczęście w kluczowym momencie pojedynku zaobserwowaliśmy lepszą wersję naszej reprezentantki. Iga podwyższyła poziom, jej stosunek uderzeń kończących do niewymuszonych błędów uległ poprawie. Po udanej końcówce drugiego seta, Polka kontynuowała dobrą passę na starcie trzeciej odsłony. Ostatecznie triumfowała 4:6, 6:4, 6:2 i zameldowała się w trzeciej rundzie WTA 1000 w Madrycie, przy okazji rewanżując się Alexandrze za niespodziewaną porażkę sprzed kilku tygodni.

     

    WTA Madryt: Iga Świątek poszła trenować po meczu Alexandrą Ealą

     

    Po wygranym pojedynku raszynianka udzieliła wywiadu na obiekcie Manolo Santana Stadium, a następnie… ponownie udała się na kort, tyle że treningowy. “Po prostu poczułam, że muszę popracować nad kilkoma rzeczami i najlepiej zrobić to zaraz po, żeby ciało zapamiętało właściwy ruch. Popracowaliśmy przez 30 minut na korcie. Dobrze, że miałam możliwość to zrobić” – przekazała Świątek dziennikarzom.

     

    Swój kolejny mecz Iga rozegra w sobotę. Jej przeciwniczką będzie Linda Noskova, z którą w przeszłości rozegrała już mnóstwo zaciętych pojedynków. W pomeczowym wywiadzie Polka bardzo chwaliła rywalkę, podkreślając jednocześnie, że starcia z Czeszką bywały bardzo wymagające. Nic więc dziwnego, że wiceliderka rankingu chce jak najlepiej przygotować się do ich kolejnej rywalizacji.

     

    W tym momencie w zestawieniu H2H jest 4-1 dla Świątek, ale aż trzy spotkania były rozgrywane na pełnym dystansie setowym i kończyły się wynikiem 6:4 w decydującej odsłonie. Co ciekawe, obie po raz pierwszy zmierzą się ze sobą na mączce, na teoretycznie ulubionej nawierzchni 23-latki. Raszynianka podkreśliła jednak, że korty w Madrycie są dosyć szybkie, co powinno nieco bardziej pomóc Noskovej w nawiązaniu walki.

     

    Oprócz Igi, w trzeciej rundzie imprezy rangi WTA 1000 w stolicy Hiszpanii mamy już także inną naszą reprezentantkę – Magdalenę Fręch. Jej przeciwniczką w batalii o miejsce w najlepszej “16” będzie triumfatorka zmagań w Dubaju i Indian Wells – Mirra Andriejewa. Dzisiaj o awans do trzeciej fazy turnieju powalczy za to Magda Linette. Poznanianka zmierzy się z Marią Sakkari. Relacja z tego spotkania będzie dostępna