Author: newuser

  • Gauff stanęła w obroni Igi Świątek. “To niesprawiedliwe”

    Gauff stanęła w obroni Igi Świątek. “To niesprawiedliwe”

    Słowa dyrektora turnieju w Dubaju wywołały spore poruszenie w tenisowym środowisku. Salah Tahlak, cytowany przez portal thenationalnews.com, nie krył irytacji z powodu wycofań czołowych zawodniczek. Jego zdaniem same kary finansowe to za mało. – Uważam, że tenisistki powinny być surowiej karane za rezygnację z gry. Oprócz grzywny powinno się im odbierać także punkty rankingowe – podkreślił.

    Te słowa padły kilka dni po tym, jak z udziału w turnieju w Zjednoczonych Emiratach Arabskich zrezygnowała Aryna Sabalenka, a wkrótce po niej podobną decyzję ogłosiła Iga Świątek. W przypadku Polki nie chodziło o kontuzję. Oficjalnym powodem była „zmiana harmonogramu” i chęć lepszego przygotowania się do kolejnych startów.

    Nawet 1000 punktów mniej?

    Propozycja organizatorów brzmi bardzo poważnie. Mowa o odjęciu nawet 500, a w skrajnym przypadku 1000 punktów rankingowych. Dla Świątek taka kara oznaczałaby spadek o jedno miejsce w zestawieniu WTA. Sabalenka natomiast – mimo ewentualnej sankcji – utrzymałaby pozycję liderki światowego rankingu.

    Świątek już po Australian Open zapowiadała, że ten sezon będzie wyglądał inaczej niż poprzednie. Sugerowała ograniczenie liczby startów, by lepiej zarządzać obciążeniem i formą. Szybko wcieliła te zapowiedzi w życie. Po występie w Dosze, gdzie w ćwierćfinale przegrała z Jelena Rybakina, zdecydowała się nie lecieć do Dubaju i skoncentrować się na przygotowaniach do Indian Wells. Co istotne, to pierwsza z 20 obowiązkowych imprez (w tym 10 turniejów rangi WTA 1000), z której w tym sezonie zrezygnowała.

    Gauff w obronie rywalek

    Do Dubaju przyleciała natomiast Coco Gauff, rozstawiona z numerem trzecim. Amerykanka – która w międzyczasie wyprzedziła w rankingu Amanda Anisimova – nie zgadza się z pomysłem odbierania punktów.

    – Nie uważam, by zabieranie punktów było sprawiedliwe. Moim zdaniem lepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie opcjonalnego turnieju WTA 1000, tak jak w przypadku mężczyzn w Monte Carlo – stwierdziła, nawiązując do modelu znanego z męskiego cyklu.

    21-latka zwróciła uwagę na wyczerpujący kalendarz i częste zmiany stref czasowych – z Australii na Bliski Wschód, a następnie do Stanów Zjednoczonych. Jej zdaniem takie podróże już na początku sezonu odbijają się na dyspozycji zawodniczek. Przyznała, że sama miała problemy z adaptacją do nowych warunków.

    Jednocześnie Gauff starała się zrozumieć punkt widzenia organizatorów. – Oczywiście chcą, by najlepsze zawodniczki przyjeżdżały. W przeszłości czołówka regularnie pojawiała się w Dosze i Dubaju, a obsada była bardzo mocna. Rozumiem, że w tym roku sytuacja jest dla nich niefortunna – dodała.

    Trudne losowanie w Dubaju

    Gauff w pierwszej rundzie ma wolny los, ale już w drugiej może zmierzyć się z mistrzynią wielkoszlemową Jelena Ostapenko. Łotyszka musi jednak najpierw pokonać groźną Anna Kalinskaya.

    Z numerem jeden w Dubaju rozstawiona jest Rybakina. Jeśli reprezentantka Kazachstanu dotrze co najmniej do półfinału, wyprzedzi Świątek w rankingu WTA, co dodatkowo podgrzewa sportową stawkę całej sytuacji.

    Spór o obowiązkowe starty i ewentualne kary pokazuje, jak napięty jest obecnie kalendarz kobiecego tenisa. Z jednej strony organizatorzy walczą o najmocniejszą obsadę, z drugiej – zawodniczki coraz odważniej mówią o potrzebie rozsądniejszego planowania sezonu.

  • Wim Fissette zrównany z ziemią. Były trener Świątek nie miał żadnej litości

    Wim Fissette zrównany z ziemią. Były trener Świątek nie miał żadnej litości

    Iga Świątek odpadła w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Dosze, przegrywając 6:2, 4:6, 5:7 z Marią Sakkari. To rozstrzygnięcie było sporym zaskoczeniem, bo w ostatnich sezonach Polka wyraźnie dominowała w tej rywalizacji. Po meczu więcej niż o samej porażce mówiło się jednak o dyspozycji raszynianki oraz o pracy jej szkoleniowca, Wima Fissette’a.

    Początek sezonu 2026 nie układa się po myśli wiceliderki światowego rankingu. Już podczas United Cup można było dostrzec pierwsze sygnały, że jej gra nie funkcjonuje na poziomie, do którego zdążyła przyzwyczaić kibiców. Australian Open tylko potwierdziło, że Iga wciąż szuka optymalnej formy i stabilności.

    Nadzieje na przełamanie miały nadejść w Dosze – miejscu, które w poprzednich latach było dla niej wyjątkowo szczęśliwe. Tym razem scenariusz okazał się zupełnie inny. Choć Świątek rozpoczęła mecz z Sakkari bardzo pewnie i wygrała pierwszego seta 6:2, w kolejnych partiach jej gra zaczęła się chwiać. Coraz częściej pojawiały się błędy, a inicjatywa przechodziła na stronę Greczynki. Ostatecznie to Sakkari cieszyła się z awansu do półfinału, a Polka musiała pogodzić się z kolejnym rozczarowaniem. Niedługo później wycofała się również z turnieju w Dubaju.

    Wraz z gorszymi wynikami rozgorzała dyskusja nie tylko o formie tenisistki, ale i o pracy jej sztabu. Pod lupą znalazł się przede wszystkim Wim Fissette, który nie zbiera obecnie najlepszych recenzji. Kilka dni po porażce w Dosze Lech Sidor zaprosił do programu „Trzeci Serwis” Artura Szostaczko, pierwszego trenera Świątek. Rozmowa była wyjątkowo szczera.

    Sidor zwrócił uwagę na mowę ciała Belga i jego zachowanie w trakcie spotkań. Jak stwierdził, Fissette sprawia wrażenie osoby niepewnej swojej pozycji w zespole. – Kiedy patrzę na jego reakcje, nie widzę człowieka przekonanego o swojej przyszłości. Wygląda, jakby wiele obiecał i teraz czekał, co przyniesie kolejny miesiąc – ocenił komentator Eurosportu.

    Artur Szostaczko nie próbował łagodzić tej opinii. – Nie wygląda na człowieka pewnego swojej posady. Nic z tych jego zapowiedzi nie wyszło – podsumował krótko były szkoleniowiec obecnej wiceliderki rankingu WTA.

    W programie poruszono także kwestie taktyczne, szczególnie końcówkę meczu z Sakkari. Eksperci wskazywali na decyzje Świątek o częstym atakowaniu siatki w decydujących gemach, które nie przynosiły oczekiwanych efektów. Te wybory miały – ich zdaniem – kosztować ją utratę kontroli nad spotkaniem i w konsekwencji porażkę.

    Dyskusja wokół Igi Świątek nabiera więc tempa. Początek sezonu daleki od ideału, rosnące wątpliwości wobec sztabu i coraz odważniejsze komentarze ekspertów sprawiają, że najbliższe tygodnie mogą okazać się kluczowe dla dalszego kierunku, w jakim podąży kariera jednej z największych gwiazd polskiego sportu.

  • Żąda kar dla Świątek i Sabalenki, organizatorzy są wściekli. “Niemiła niespodzianka”

    Żąda kar dla Świątek i Sabalenki, organizatorzy są wściekli. “Niemiła niespodzianka”

    Decyzja Iga Świątek oraz Aryna Sabalenka o wycofaniu się z turnieju WTA 1000 w Dubaju, który rozpoczął się w niedzielę 15 lutego, wywołała spore poruszenie w tenisowym środowisku. Szczególnie mocno zareagowali organizatorzy imprezy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, a ich niezadowolenia nie krył dyrektor zawodów, Salah Tahlak. Jego zdaniem rezygnacja dwóch największych gwiazd kobiecego tenisa powinna spotkać się z surowymi konsekwencjami.

    Świątek poinformowała o swojej decyzji w piątek, za pośrednictwem oficjalnej strony turnieju. – Z przykrością informuję, że w tym roku nie zagram w Dubaju z powodu zmiany harmonogramu. Mam nadzieję, że wrócę tu w przyszłym sezonie, aby ponownie doświadczyć atmosfery tego wspaniałego turnieju. Do zobaczenia w Indian Wells – przekazała Polka.

    Z udziału w imprezie zrezygnowała również liderka światowego rankingu, Sabalenka. Białorusinka wcześniej wycofała się także z rywalizacji w Dosze, a nieobecność w Dubaju oznacza, że zabraknie jej w kolejnym prestiżowym turnieju rangi WTA 1000.

    Pod nieobecność dwóch najwyżej notowanych zawodniczek, z numerem jeden w drabince przystąpiła trzecia rakieta świata – Jelena Rybakina. Taki rozwój wydarzeń wyraźnie rozsierdził organizatorów. Salah Tahlak w rozmowie z portalem thenationalnews.com nie ukrywał rozczarowania i otwarcie skrytykował decyzje tenisistek.

    – W piątek wieczorem spotkała nas bardzo niemiła niespodzianka, gdy dowiedzieliśmy się o wycofaniu Aryny i Igi. Powody były co najmniej zaskakujące. Iga miała powiedzieć, że nie jest gotowa psychicznie do startu, a Sabalenka wspomniała o drobnych urazach – mówił wyraźnie wzburzony dyrektor turnieju.

    Działacz podkreślił, że obecne przepisy są zbyt łagodne wobec zawodniczek rezygnujących z gry w ostatniej chwili. Jego zdaniem sama kara finansowa to zdecydowanie za mało. – Uważam, że zawodnicy powinni być surowiej karani za takie decyzje. Nie tylko grzywną, ale także odebraniem punktów rankingowych. Sama kara pieniężna niczego nie zmienia – stwierdził.

    Zapytany o konkretną skalę ewentualnych sankcji, Tahlak nie gryzł się w język. – Powinno się im odjąć 500, a nawet 1000 punktów rankingowych za wycofanie się tuż przed turniejem. Taka kara byłaby odczuwalna i realnie wpłynęłaby na sytuację w rankingu – podkreślił.

    Nieobecność Świątek może mieć również sportowe konsekwencje. Jeśli Rybakina dotrze do finału w Dubaju, ma szansę wyprzedzić Polkę w zestawieniu WTA i awansować na pozycję wiceliderki światowego rankingu. Sytuacja w czołówce kobiecego tenisa staje się więc jeszcze bardziej dynamiczna, a decyzje o wycofaniu z turniejów mogą mieć dalekosiężne skutki – nie tylko wizerunkowe, ale i czysto sportowe.

  • Dotkliwa porażka przed ew. starciem ze Świątek. Teraz taka decyzja. Jest oficjalny komunikat

    Dotkliwa porażka przed ew. starciem ze Świątek. Teraz taka decyzja. Jest oficjalny komunikat

    Poniedziałkowy wieczór w Dosze upływał pod znakiem oczekiwania. Iga Świątek czekała na wyłonienie swojej rywalki w drugiej rundzie turnieju WTA 1000 w stolicy Kataru. Spotkanie, które miało rozstrzygnąć tę kwestię, zakończyło się jednak jednostronnym widowiskiem. Janice Tjen rozbiła swoją przeciwniczkę 6:0, 6:1, nie pozostawiając złudzeń co do różnicy poziomów. Kilka dni później tenisowy świat obiegła ważna informacja dotycząca jednej z bohaterek tego starcia – w czwartek oficjalnie ogłosiła ona znaczącą zmianę w swoim sztabie szkoleniowym.

    Wszystko zaczęło się w piątek, gdy odbyło się losowanie drabinki katarskiego turnieju. Rozstawiona z numerem jeden Iga Świątek miała wolny los w pierwszej rundzie. Jej przeciwniczkę w kolejnym etapie miał pierwotnie wyłonić mecz Janice Tjen – Sorana Cirstea. W niedzielę napłynęła jednak wiadomość, że Rumunka wycofała się z zawodów, tłumacząc decyzję potrzebą odpoczynku po triumfie w Kluż-Napoce.

    W miejsce Cirstei do turnieju wskoczyła jako „szczęśliwa przegrana” Beatriz Haddad Maia. Brazylijka otrzymała drugą szansę i w poniedziałek stanęła do walki o awans do drugiej rundy, gdzie czekała już Świątek. Spotkanie od początku nie układało się jednak po jej myśli. 23-letnia Tjen zdominowała rywalizację, wygrywając 6:0, 6:1. Dla Haddad Mai oznaczało to szybkie pożegnanie z singlową rywalizacją w Dosze i brak możliwości kolejnego starcia z Polką, która wygrała ich trzy ostatnie pojedynki.

    Po dotkliwej porażce stało się jasne, że Brazylijka wciąż poszukuje formy, która w przeszłości pozwoliła jej znaleźć się w światowej czołówce. W czwartek 29-latka przekazała w mediach społecznościowych przełomową informację – zakończyła współpracę z trenerem Rafaelem Paciaronim. Szkoleniowiec prowadził ją od września 2020 roku i odegrał kluczową rolę w odbudowie jej kariery po dziesięciomiesięcznym zawieszeniu.

    To właśnie pod jego okiem Haddad Maia zanotowała największy progres. Najpierw przebiła się do czołowej pięćdziesiątki rankingu WTA, a następnie systematycznie poprawiała swoją pozycję. Najwyżej w singlowym zestawieniu znalazła się po Roland Garros 2023, gdy dotarła do półfinału, w którym musiała uznać wyższość Igi Świątek. Tamten wynik zapewnił jej debiut w TOP 10 – dokładnie na dziesiątym miejscu.

    Najważniejszy tytuł singlowy w karierze zdobyła pod koniec sezonu 2023, triumfując w WTA Elite Trophy. Co ciekawe, podczas tej samej imprezy zwyciężyła również w deblu, tworząc duet z Weroniką Kudiermietową. Najbliżej wielkoszlemowego triumfu była natomiast w grze podwójnej podczas Australian Open 2022, gdzie dotarła do finału.

    W swoim wpisie Brazylijka nie kryła wdzięczności wobec dotychczasowego szkoleniowca. „Po tych sześciu latach mogę tylko podziękować za wszystkie chwile i osiągnięcia, które wspólnie wypracowaliśmy na korcie i poza nim. Nasze dziedzictwo w brazylijskim tenisie pozostanie na zawsze. Jestem dumna i wdzięczna, że mogłam przeżyć ten etap razem z Tobą. Dziękuję za wskazówki, zaufanie i codzienne poświęcenie” – napisała.

    Przed Haddad Maią nowy rozdział. Obecnie zajmuje 67. miejsce w rankingu WTA i stoi przed wyzwaniem odbudowy formy w zmienionej rzeczywistości sportowej.

  • Zwycięstwo Sakkari ze Świątek i na tym koniec. Bolesny zwrot akcji dla Greczynki

    Zwycięstwo Sakkari ze Świątek i na tym koniec. Bolesny zwrot akcji dla Greczynki

    Wielkie emocje w Dosze i nieoczekiwany zwrot akcji. Maria Sakkari najpierw zaskoczyła tenisowy świat, eliminując Iga Świątek w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w stolicy Kataru, by zaledwie dobę później sama pożegnać się z imprezą po bolesnej porażce w półfinale.

    Sensacja w ćwierćfinale i koniec serii Świątek

    Porażka Świątek była jednym z największych wydarzeń turnieju. Polka, która triumfowała w Dosze w 2022 roku i w kolejnych edycjach regularnie meldowała się w półfinałach, tym razem zakończyła zmagania na etapie ćwierćfinału. Choć rozpoczęła spotkanie z Sakkari bardzo pewnie i wygrała pierwszego seta, w dalszej części meczu inicjatywę przejęła Greczynka. Po niezwykle zaciętej trzeciej partii to ona mogła cieszyć się z awansu, przerywając znakomitą passę raszynianki w katarskiej imprezie.

    Półfinały bez Polki

    W piątkowych półfinałach doszło do dwóch starć: Sakkari zmierzyła się z Karolína Muchová, natomiast w drugim meczu Jelena Ostapenko rywalizowała z Victoria Mboko.

    Jako pierwsze na kort wyszły Ostapenko i Mboko. Kanadyjka po raz kolejny potwierdziła swój ogromny potencjał, wygrywając pewnie 6:3, 6:2 i meldując się w finale. Znacznie więcej dramaturgii przyniosło jednak drugie spotkanie.

    Zwroty akcji w meczu Sakkari – Muchová

    Pojedynek rozpoczął się od serwisu Sakkari. Początkowe gemy przebiegały spokojnie, ale przy stanie 1:1 Muchová wypracowała pierwsze break pointy. Mimo dwóch szans na objęcie prowadzenia przez Greczynkę, to Czeszka jako pierwsza przełamała rywalkę. Odpowiedź Sakkari była jednak natychmiastowa.

    Kluczowy moment pierwszego seta nastąpił w siódmym gemie, gdy zawodniczka z południa Europy obroniła aż cztery break pointy. To wyraźnie dodało jej pewności siebie – przejęła kontrolę nad wydarzeniami i ostatecznie wygrała partię 6:3, a w drugim secie szybko objęła prowadzenie 2:0.

    Od tego momentu nastąpił jednak całkowity zwrot. Muchová wygrała pięć gemów z rzędu, odrabiając straty i wychodząc na prowadzenie 5:2. Sakkari jeszcze próbowała wrócić do gry – zdobyła przełamanie i zmniejszyła dystans – lecz przy własnym podaniu nie zdołała doprowadzić do remisu 5:5. Czeszka zamknęła seta wynikiem 6:4.

    Decydująca partia miała już jednostronny przebieg. Muchová szybko przełamała rywalkę, odwracając losy gema ze stanu 0-30, a następnie systematycznie powiększała przewagę. Przy stanie 5:0 była o krok od „bajgla”. Sakkari zdołała wygrać honorowego gema, lecz końcówka należała do Czeszki. Spotkanie zakończyło się wynikiem 3:6, 6:4, 6:1.

    Finałowa szansa Muchovej

    Dla Muchovej to siódmy finał w karierze. Do tej pory sięgnęła po jeden tytuł – w 2019 roku w Seulu, gdzie w decydującym meczu pokonała Magdę Linette. Teraz stanie przed szansą na znacznie większy sukces.

    W sobotnim finale jej rywalką będzie Mboko, która powalczy o kolejne prestiżowe trofeum rangi WTA 1000. Początek meczu w Dosze zaplanowano nie wcześniej niż na godzinę 16:00 czasu polskiego. Emocji z pewnością nie zabraknie.

  • Paolini szybko na drodze Świątek, Rybakina z Andriejewą. Oto drabinka turnieju WTA Doha

    Paolini szybko na drodze Świątek, Rybakina z Andriejewą. Oto drabinka turnieju WTA Doha

    Emocje po Australian Open zdążyły już opaść, a kobiecy tenis płynnie wchodzi w kolejny etap sezonu. Przed zawodniczkami pierwszy w 2026 roku turniej rangi WTA 1000 – prestiżowe zawody w Dosze. Katarskie zmagania odbędą się bez Aryny Sabalenki, co automatycznie sprawiło, że najwyżej rozstawioną tenisistką została Iga Świątek. Potwierdziło to niedzielne losowanie drabinki, po którym poznaliśmy potencjalne rywalki zarówno raszynianki, jak i Magdy Linette. Poniżej szczegóły.

    Nowy sezon dopiero się rozpędza, ale Iga Świątek ma już za sobą intensywny i niejednoznaczny początek roku. Z jednej strony rozpoczęła kampanię w znakomitym stylu, sięgając wraz z reprezentacją Polski po triumf w United Cup. Z drugiej – turniej w Sydney przyniósł porażki z Coco Gauff oraz Belindą Bencic. Następnie przyszedł czas na Australian Open, gdzie wiceliderka światowego rankingu dotarła do ćwierćfinału. Tam jej marsz zatrzymała Jelena Rybakina, późniejsza mistrzyni wielkoszlemowej imprezy w Melbourne. Choć wyniki nie są rozczarowujące, trudno nie odnieść wrażenia, że ambicje Świątek sięgają zdecydowanie wyżej.

    Idealna okazja na zdobycie pierwszego singlowego trofeum w sezonie nadarza się właśnie w Dosze. To miejsce wyjątkowo dobrze kojarzące się 24-latce. Polka triumfowała w stolicy Kataru aż trzykrotnie – w latach 2022, 2023 i 2024. Co prawda trzy lata temu turniej miał rangę WTA 500, jednak w dwóch kolejnych edycjach był już pełnoprawnym „tysięcznikiem”. W poprzednim sezonie zwycięską serię Świątek przerwała jej największa turniejowa „zmora” – Jelena Ostapenko. Łotyszka w półfinale wygrała pewnie w dwóch setach, nie dając Polce większych szans.

    W tegorocznej edycji Iga przystąpi do rywalizacji jako turniejowa „jedynka”. To konsekwencja decyzji Aryny Sabalenki, która wycofała się z udziału w katarskim turnieju. Informacja ta pojawiła się kilka dni temu na oficjalnej stronie WTA. Białorusinka nie ma najlepszych wspomnień z Doszy – przed rokiem odpadła już w pierwszym meczu, przegrywając po tie-breaku trzeciego seta z Jekateriną Aleksandrową. Z gry w Katarze zrezygnowały także inne czołowe zawodniczki, m.in. Jessica Pegula, Belinda Bencic, Madison Keys czy młoda Iva Jovic.

    Losowanie drabinki WTA 1000 w Dosze odbyło się w niedzielę o godzinie 12:00 czasu polskiego. Jako najwyżej rozstawiona Świątek otrzymała wolny los w pierwszej rundzie i rozpocznie turniej dopiero od drugiej fazy. Jej pierwszą rywalką będzie zwyciężczyni meczu Janice Tjen – Sorana Cîrstea. W kolejnych rundach na drodze Polki mogą stanąć m.in. Elise Mertens, Daria Kasatkina czy Anastazja Pawluczenkowa.

    W tej samej ćwiartce drabinki znalazły się również Jasmine Paolini oraz Linda Noskova. Najwcześniej w półfinale Świątek może zmierzyć się z broniącą tytułu Amandą Anisimovą lub Eliną Switoliną, która była półfinalistką tegorocznego Australian Open. Z kolei po drugiej stronie turniejowego schematu umieszczono takie nazwiska jak Jelena Rybakina, Coco Gauff, Mirra Andriejewa czy Jekaterina Aleksandrowa. Już na etapie ćwierćfinału możliwy jest elektryzujący pojedynek Rybakiny z Andriejewą.

    Ciekawie zapowiada się również ścieżka Magdy Linette. Poznanianka rozpocznie turniej od meczu z kwalifikantką, a zwyciężczyni tego spotkania w drugiej rundzie zmierzy się właśnie z Mirrą Andriejewą. Warto dodać, że w eliminacjach do głównej drabinki rywalizują także Magdalena Fręch oraz Katarzyna Kawa. Niewykluczone więc, że już w pierwszej rundzie dojdzie do polsko-polskiego pojedynku.

    Turniej WTA 1000 w Dosze potrwa do 14 lutego i będzie pierwszym poważnym testem formy dla czołowych tenisistek świata na początku nowego sezonu.

  • Świątek czekała na rywalkę, a tu 6:0, 6:0 w Dosze. Demolka w WTA 1000

    Świątek czekała na rywalkę, a tu 6:0, 6:0 w Dosze. Demolka w WTA 1000

    Tenisowy sezon nabiera tempa, choć przez najbliższe dni siłą rzeczy pozostaje nieco w cieniu Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Ledwie opadł kurz po finale Australian Open, a kobiecy tour WTA przeniósł się już do Dohy, gdzie rozpoczął się pierwszy w tym roku turniej rangi 1000. W samo południe rozstawiona z numerem jeden Iga Świątek pozna swoją potencjalną rywalkę w drugiej rundzie. Zanim jednak doszło do losowania głównej drabinki, na katarskich kortach swoje pierwsze spotkanie rozegrała Beatriz Haddad Maia – dawna półfinałowa rywalka Polki z Roland Garros. Brazylijka potrzebowała na zwycięstwo zaledwie 46 minut.

    Zmagania w stolicy Kataru otwierają serię dziesięciu turniejów WTA 1000 w całym sezonie. Jednocześnie Doha jest jednym z tylko trzech tygodniowych „tysięczników”, obok Dubaju i Wuhanu. Harmonogram jest więc bardzo napięty: w piątek wystartowały eliminacje, w niedzielę do gry wkroczą zawodniczki głównej drabinki, finał zaplanowano już na przyszłą sobotę, a dzień później tenisistki przeniosą się do Dubaju.

    W turnieju wystąpi pięć reprezentantek Polski. Iga Świątek oraz Magda Linette mają zapewniony udział w głównej części rywalizacji – poznanianka skorzystała z licznych wycofań i „przeskoczyła” aż jedenaście wyżej notowanych zawodniczek. Świątek, jako najwyżej rozstawiona, rozpocznie zmagania dopiero od drugiej rundy, w poniedziałek lub wtorek. W piątek o godzinie 12 zaplanowano oficjalną ceremonię losowania drabinki. W grze podwójnej wystąpi Katarzyna Piter, natomiast w eliminacjach singla – jeszcze w piątek – o awans do turnieju głównego powalczą Magdalena Fręch i Katarzyna Kawa. Obie muszą wygrać po dwa spotkania.

    Eliminacje ruszyły punktualnie o godzinie 9 czasu polskiego, a pierwsze starcie tej edycji zakończyło się jeszcze przed dziesiątą. Na korcie Grandstand 1 Beatriz Haddad Maia zmierzyła się z reprezentantką gospodarzy, Mubaraką Al-Naimi.

    Nazwisko 24-letniej Katarczyki jest fanom kobiecego tenisa dobrze znane, choć z dość specyficznych powodów. Od 2020 roku Al-Naimi regularnie otrzymuje „dzikie karty” do kwalifikacji turnieju WTA 1000 w Dosze – i za każdym razem jej występy kończą się bardzo szybko. Debiutowała porażką 0:6, 0:6 z Laurą Siegemund w 45 minut. Rok później mecz z Eną Shibaharą trwał o jedenaście minut dłużej, a zawodniczka z Kataru zdołała nawet ugrać jednego gema. Najlepszy wynik osiągnęła w 2022 roku, gdy przegrała z Martą Kostiuk 1:6, 2:6. W kolejnych edycjach dostawała już „rowery” od Elise Mertens i Zhouxuan Bai – po niespełna trzy kwadranse gry.

    W 2025 roku Al-Naimi niespodziewanie zabrakło w obsadzie turnieju. W całym sezonie rozegrała zaledwie sześć spotkań – w imprezach rangi ITF, na Uniwersjadzie w Bochum oraz w Billie Jean King Cup – i wszystkie zakończyła porażkami. Trudno było więc liczyć na niespodziankę w starciu z Haddad Maią.

    Brazylijka, była dziesiąta rakieta świata i półfinalistka French Open 2023 (gdzie stoczyła pamiętny bój z Igą Świątek), w Dosze nie mogła skorzystać z „zamrożonego rankingu”, dlatego musiała rozpocząć rywalizację od kwalifikacji. Jej forma również budziła znaki zapytania – poprzedni sezon zakończyła już we wrześniu, po turnieju w Seulu, a w bieżących rozgrywkach przegrała trzy kolejne mecze w Adelajdzie, Melbourne i Abu Zabi. Spotkanie z Al-Naimi było więc dla niej okazją nie tylko do solidnego treningu, ale przede wszystkim do przerwania serii porażek.

    I faktycznie, mecz od początku do końca przebiegał pod dyktando faworytki. Katarczyka miała co prawda trzy break pointy w trzecim gemie, lecz nie zdołała ich wykorzystać. Były to jej jedyne realne szanse w całym spotkaniu. Własne gemy serwisowe przegrywała błyskawicznie, zdobywając w nich łącznie zaledwie trzy punkty. Lepiej radziła sobie przy returnie, ale to również nie wystarczyło, by wywalczyć choćby honorowego gema.

    Haddad Maia wygrała pewnie i szybko, otwierając turniej w Dosze w najbardziej jednoznacznym możliwym stylu.

  • Świątek już po pierwszym starciu w Dosze. Anisimova przetestowała formę Igi

    Świątek już po pierwszym starciu w Dosze. Anisimova przetestowała formę Igi

    Po zakończeniu wielkoszlemowego Australian Open tenisistki wracają do rywalizacji w głównym cyklu WTA. Jednym z najważniejszych punktów kobiecego kalendarza na początku sezonu jest turniej rangi WTA 1000 w Dosze. Pod nieobecność Aryny Sabalenki rolę najwyżej rozstawionej zawodniczki przejęła Iga Świątek. Raszynianka zdążyła już zapoznać się z areną, na której w najbliższych dniach rozegra swoje mecze. Podczas treningów spotkała się m.in. z Amandą Anisimovą. Oto, co wydarzyło się w stolicy Kataru.

    Australian Open zakończył pierwszy etap sezonu 2026. W styczniu Iga Świątek zgromadziła łącznie 580 punktów – 150 wywalczyła podczas United Cup, a kolejne 430 dorzuciła dzięki występom w Melbourne. Ten dorobek daje jej obecnie 9. miejsce w klasyfikacji Race, uwzględniającej punkty zdobyte wyłącznie w bieżącym roku. Turniej w Dosze stanowi doskonałą okazję do poprawy tego bilansu, tym bardziej że katarska stolica przez długi czas była dla Polki wyjątkowo szczęśliwa. W latach 2022–2024 Świątek pozostawała tam niepokonana, sięgając po trzy kolejne tytuły. Jej imponującą serię przerwała dopiero Jelena Ostapenko, eliminując Raszyniankę w półfinale turnieju rozegranego niespełna rok temu.

    W poniedziałek Polka poznała turniejową drabinkę. Wycofanie się Aryny Sabalenki sprawiło, że 24-latka została rozstawiona z numerem jeden. Na otwarcie zmagań otrzymała wolny los, a do rywalizacji przystąpi dopiero od drugiej rundy. Jej pierwszą rywalką będzie zwyciężczyni meczu Janice Tjen – Sorana Cîrstea. W ewentualnej 1/8 finału na drodze Świątek mogą stanąć Elise Mertens, Daria Kasatkina lub Anastazja Pawluczenkowa. W tej samej ćwiartce znalazły się także Jasmine Paolini oraz Linda Noskova. Do połówki Polki trafiły również Amanda Anisimova – obrończyni tytułu – oraz Elina Switolina, półfinalistka Australian Open 2026.

    WTA Doha: Świątek sprawdziła formę na głównej arenie

    Iga Świątek przebywa w Dosze już od kilku dni, co pozwoliło jej spokojnie zaaklimatyzować się i dokładnie poznać obiekt, na którym zostanie rozegrany pierwszy turniej WTA 1000 w tym sezonie. Uważni obserwatorzy zauważyli, że w ostatnim czasie Raszynianka trenowała m.in. z Amandą Anisimovą. Amerykanka, rozstawiona w Dosze z numerem trzecim, wygrała oba dotychczasowe pojedynki z Polką, co czyni ich ewentualne spotkanie jednym z ciekawszych w tej części drabinki.

    Wspólny sparing był okazją dla obu tenisistek, by sprawdzić aktualną dyspozycję i dostosować się do specyfiki katarskich kortów. Przed Anisimovą stoi dodatkowo wyzwanie związane z obroną aż 1000 punktów za ubiegłoroczny triumf w Dosze. Oprócz treningu z Amerykanką Świątek odbyła także zajęcia z reprezentantką Turcji Zeynep Sönmez. Fragmenty obu sesji treningowych pojawiły się już w mediach społecznościowych.

    Na wtorek zaplanowano dokończenie kwalifikacji do turnieju głównego. Udział bierze w nich Magdalena Fręch, która w decydującym meczu eliminacyjnym zmierzy się z doświadczoną Wierą Zwonariową. Główna rywalizacja w turnieju WTA 1000 w Dosze rozpocznie się w środę, a finał zaplanowano na sobotę, 14 lutego. W najbliższych dniach okaże się, czy Iga Świątek zdoła po raz czwarty w karierze triumfować w stolicy Kataru.

  • Lewandowski bohaterem. 3 gole, Barcelona miażdży. “Dziesiątka” Polaka

    Lewandowski bohaterem. 3 gole, Barcelona miażdży. “Dziesiątka” Polaka

    FC Barcelona nie zwalnia tempa. Lewandowski przekracza kolejną granicę

    FC Barcelona po raz kolejny potwierdziła mistrzowskie aspiracje. W sobotnim spotkaniu 23. kolejki La Liga „Duma Katalonii” pewnie pokonała na Camp Nou Mallorcę 3:0, a jednym z kluczowych bohaterów meczu został Robert Lewandowski. To właśnie kapitan zespołu otworzył wynik w trudnym momencie rywalizacji, zapisując na swoim koncie jubileuszowe, dziesiąte trafienie w obecnym sezonie ligowym. Choć ma już 37 lat, Polak wciąż udowadnia, że głód goli wcale go nie opuszcza.

    Po awansie do półfinału Pucharu Króla — wywalczonym dzięki wygranej 2:1 z Albacete — Barcelona wróciła do ligowej rzeczywistości z jasnym celem: wywrzeć presję na Real Madryt i umocnić się na pozycji lidera. Zwycięstwo nad Mallorcą dawało możliwość powiększenia przewagi nad „Królewskimi” do czterech punktów.

    Hansi Flick postawił od pierwszej minuty na Roberta Lewandowskiego, podczas gdy Wojciech Szczęsny — zgodnie z ostatnim schematem — rozpoczął mecz na ławce rezerwowych. Joan Garcia na dobre zadomowił się bowiem między słupkami i pozostaje obecnie wyborem numer jeden.

    Choć Barcelona uchodziła za zdecydowanego faworyta — Mallorca ostatni raz ograła ją jeszcze w maju 2009 roku — przewagę należało potwierdzić na boisku. I nie przyszło to wcale tak łatwo.

    Gospodarze od początku próbowali narzucić swój styl, ale długo brakowało konkretów. Atak pozycyjny był przewidywalny, a dobrze zorganizowana defensywa Mallorki skutecznie neutralizowała kolejne próby. Co więcej, goście potrafili odpowiedzieć groźnymi wypadami. Najjaśniejszą postacią w ich szeregach był 19-letni Jan Virgili, aktywny na lewej flance i w pobliżu pola karnego. To po jego zagraniu Vedat Muriqi znalazł się sam na sam z Joanem Garcią, lecz Kosowianin wślizgiem nie zdołał trafić w bramkę.

    Gdy wydawało się, że Barcelona zaczyna się frustrować, impuls przyszedł w 29. minucie. Marcus Rashford zdecydował się na strzał zza pola karnego, który został wprawdzie zablokowany przez Davida Lopeza, ale w wyjątkowo pechowy sposób. Piłka odbiła się jeszcze od Daniego Olmo i spadła wprost pod nogi Roberta Lewandowskiego. Polak zachował zimną krew i bez wahania umieścił futbolówkę w siatce, zdobywając swoją dziesiątą bramkę w tym sezonie La Liga.

    Do końca pierwszej połowy kapitan Barcelony pozostawał w centrum wydarzeń. To on wywalczył rzut wolny, po którym Rashford oddał efektowny strzał — obroniony jednak przez Leo Romana. Chwilę później Lamine Yamal miał doskonałą okazję po podaniu Julesa Koundé, lecz z kilku metrów nie trafił do bramki.

    Po przerwie emocji nie brakowało. Piłkarze Barcelony domagali się rzutu karnego po starciu Lamine’a Yamala z Johanem Mojicą, jednak arbiter Alejandro Quintero González pozostał niewzruszony.

    W 54. minucie szczęście znów sprzyjało Mallorce — strzał Marca Casadó po rykoszecie trafił w poprzeczkę, a chwilę później groźnie uderzał Fermin Lopez, lecz Leo Roman uratował swój zespół. Był to jednak wyraźny sygnał, że Barcelona podkręca tempo.

    I w końcu przyszła nagroda. W 61. minucie po krótko rozegranym rzucie rożnym piłka trafiła do Lamine’a Yamala. 18-latek jednym zwodem oszukał obrońcę i huknął sprzed pola karnego, zdobywając przepiękną bramkę na 2:0.

    Dominacja gospodarzy nie malała. Nawet Joan Garcia pozwolił sobie na efektowny drybling między dwoma rywalami, a Yamal jeszcze kilkukrotnie próbował szczęścia z dystansu. W 78. minucie młody Hiszpan oraz Robert Lewandowski opuścili boisko, a ich miejsca zajęli Ronny Bardhiji i Joao Cancelo.

    Pod nieobecność „Lewego” Mallorca miała moment nadziei — Antonio Sanchez oddał groźny strzał, ale Joan Garcia znów stanął na wysokości zadania. Nerwowej końcówki jednak nie było.

    W 83. minucie kropkę nad „i” postawił Marc Bernal. Młody pomocnik zachował się jak rasowa „dziewiątka”, idealnie wyszedł na pozycję i wykorzystał prostopadłe podanie Fermina Lopeza, ustalając wynik meczu na 3:0.

    Barcelona wykonała swoje zadanie i może teraz spokojnie obserwować ruch Realu Madryt, który w niedzielę zmierzy się na Santiago Bernabéu z Espanyolem. Presja została przerzucona na „Królewskich”, a Robert Lewandowski raz jeszcze udowodnił, że wciąż jest jednym z filarów mistrzowskiego zespołu.

    https://x.com/ELEVENSPORTSPL/status/2020163030076559548?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2020163030076559548%7Ctwgr%5Eac663f1f4e47136c6b34043fbe455a1b15aa83b0%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Frobert-lewandowski%2Fnews-lewandowski-bohaterem-3-gole-barcelona-miazdzy-dziesiatka-ponId22597809

  • Triumf nad Świątek i tytuł. Kolejna nagroda dla Rybakiny. WTA ogłasza

    Triumf nad Świątek i tytuł. Kolejna nagroda dla Rybakiny. WTA ogłasza

    Jelena Rybakina dopiero co świętowała zdobycie drugiego w karierze tytułu wielkoszlemowego po triumfie w Australian Open, a już doczekała się kolejnego powodu do radości. Choć tym razem wyróżnienie nie ma aż takiej sportowej wagi, z pewnością stanowi miły dodatek do jej imponujących ostatnich sukcesów. Tenisistka reprezentująca Kazachstan została bowiem uhonorowana nagrodą przyznaną przez kibiców, a oficjalnie ogłoszoną przez władze WTA na stronie internetowej organizacji.

    Ostatnie miesiące układają się dla Rybakiny wręcz znakomicie. Zawodniczka, która obecnie zajmuje trzecie miejsce w światowym rankingu, zakończyła poprzedni sezon triumfem w prestiżowym turnieju WTA Finals w Rijadzie. Nowy rok rozpoczęła natomiast w najlepszy możliwy sposób, sięgając po tytuł mistrzowski na kortach w Melbourne. Dzięki temu do jej kolekcji dołączyło drugie wielkoszlemowe trofeum – pierwsze wywalczyła na Wimbledonie w 2022 roku.

    Co ciekawe, zarówno w finale WTA Finals, jak i Australian Open, Rybakina mierzyła się w decydującym meczu z Aryną Sabalenką i w obu przypadkach schodziła z kortu jako zwyciężczyni. Na swojej drodze do triumfu niejednokrotnie pokonywała również Igę Świątek. W Rijadzie obie tenisistki spotkały się już w fazie grupowej, natomiast w Melbourne Kazaszka wyeliminowała Polkę w ćwierćfinale, zwyciężając w dwóch setach 7:5, 6:1.

    Sukces w Australian Open przyniósł Rybakinie jeszcze jedną, wyjątkowo przyjemną konsekwencję. WTA poinformowała, że to właśnie ona została wybrana przez kibiców „Star of the Swing”, czyli gwiazdą australijskiego swingu. Oficjalny komunikat w tej sprawie pojawił się w czwartek, późnym wieczorem.

    Rybakina zdeklasowała konkurencję, zdobywając aż 61 procent głosów fanów. Drugie miejsce w plebiscycie zajęła Iva Jović z wynikiem 19 procent, natomiast trzecia była Elina Switolina. W dalszej kolejności uplasowały się: Elise Mertens oraz Zhang Shuai (ex aequo), Jessica Pegula, Mirra Andriejewa, Victoria Mboko i Belinda Bencic.

    Kolejne tego typu wyróżnienie zostanie przyznane po zakończeniu tzw. „Middle East Swing”, obejmującego turnieje rangi WTA 1000 w Dosze i Dubaju. Pierwsze z tych zmagań rozpocznie się już w niedzielę. Pod nieobecność Aryny Sabalenki najwyżej rozstawioną zawodniczką w Katarze będzie Iga Świątek.

    W piątek odbyło się losowanie turniejowej drabinki w Dosze. Liderka polskiego tenisa, dzięki wysokiemu rozstawieniu, rozpocznie rywalizację od drugiej rundy, gdzie zmierzy się ze zwyciężczynią pojedynku Janice Tjen – Sorana Cîrstea. W drodze do ćwierćfinału na jej potencjalnej ścieżce znajdują się m.in. Elise Mertens, Daria Kasatkina oraz Anastazja Pawluczenkowa.