Tego teraz potrzebuje Chwalińska. Jej trener tłumaczy porażkę w Toronto

Written by

in

Maja Chwalińska już nie gra w Toronto. W pierwszym meczu Polka przegrała ze sklasyfikowaną na 74. miejscu Talią Gibson (5:7, 1:6). Pierwszy set nie wyglądał źle, drugi fatalnie. – Trochę się w tym drugim secie Maja pogubiła – mówi nam jej trener Jaroslav Machovsky. – Mecz oglądałem w telewizji. Jeszcze z nią nie rozmawiałem, bo chcę jej dać trochę czasu. Wiem już jednak, co jej powiem.
Trener Mai Chwalińskiej o przyczynach porażki w Toronto.

Trener Mai Chwalińskiej o przyczynach porażki w Toronto.Alamy/East NewsEast News

Dariusz Ostafiński, Interia: Już pojawił się szereg komentarzy na temat tego, dlaczego Maja Chwalińska przegrała w Toronto z Talią Gibson. Chciałbym jednak zadać pana, jako trenera Mai: dlaczego?

Jaroslav Machovsky, trener Mai Chwalińskiej: To jest bardzo proste. Kilka spraw się na to złożyło. Raz, że to był pierwszy w tym roku turniej na hardzie, a dwa, że zagrany po dłuższej przerwie spowodowanej kontuzją. Ja się spodziewałem, że nie będzie łatwo.

Szkoda jednak, że tak szybko, że Chwalińska odpada z turnieju w Toronto już po pierwszym meczu.

– Maja potrzebuje trochę czasu, żeby wrócić do meczowego rytmu. Straciła to. To miałoby znaczenie nawet w turnieju niższej rangi. A tu wiadomo, jaki jest poziom i jak to wszystko jest wymagające. Oczywiście szkoda mi tej porażki, ale i też chciałbym powiedzieć, że Maja wykonała bardzo dużo dobrej roboty.

“Było jednak widać”. Trener Chwalińskiej po porażce

Na wygraną jednak nie wystarczyło.

– W pierwszym secie jeszcze to nie wyglądało źle. Wytrzymała i nawet miała swoje szanse. Już wtedy było jednak widać, że brak jej tej meczowej praktyki. Przez to nie wykorzystała szans, które miała.

W sumie nie jest pan jednak ani zaskoczony, ani załamany, bo spodziewał się pan tego, że to może tak wyglądać.

– Tak. Zaważyły detale, jakieś błędne decyzje, ale to normalne, jeśli weźmie się pod uwagę, że w sumie ostatni normalny mecz był dwa miesiące temu, bo wszyscy wiemy, jak wyglądało to na Wimbledonie. Tam Maja zmagała się nie tyle z rywalką, ile z kontuzją i przez to ostatecznie przegrała. Jakby tak jednak wszystko podsumować, to cały ten rytm został zakłócony już po finale Roland Garros. Dlatego jak najszybciej chcieliśmy wznowić treningi po Wimbledonie, ale nie wyszło. Kostka Mai nam nie pozwoliła.

Wiadomo, że w sporcie nie da się wygrać wszystkiego, ale ta porażka Chwalińskiej w Toronto jest o tyle szokująca, że oczekiwania były wielkie.

– Ja to rozumiem. Proszę jednak zwrócić uwagę, że ona też jest w takiej nowej rzeczywistości. Pierwszy raz poleciała do Toronto na taki duży turniej. Jasne, że oczekiwania są wysokie. I to nie tylko kibiców, ale jej samej. Realia są jednak, jakie są. Każdy teraz jest mądry, ale w sporcie pewnych rzeczy przeskoczyć się nie da. Potrzeba więcej grania, więcej meczów.

Trener Chwalińskiej mówi o planie na kolejne dni

Co teraz?

– Maja ma trochę czasu, więc będzie trenować z Petrem Hajkiem i grać z innymi zawodniczkami. Jeszcze parę dni spędzi w Toronto, a potem przenosi się do Cincinnati. Mecz z Gibson oglądałem w telewizji, ale w Cincinnati będę już z Mają.

Czego tam możemy się spodziewać?

– Zobaczymy. Ja myślę, że to będzie zależało od wielu spraw. Maja w treningu wygląda dobrze, ale trening to nie jest mecz. W Toronto trafiła źle, bo Gibson zagrała bardzo dobrze. Trochę inaczej niż zawodniczki, które ostatnio rywalizowały z Mają. Jakby nie kontuzja i brak rytmu, to inaczej by to spotkanie wyglądało, ale to już przeszłość. Teraz trzeba liczyć na to, że trafi się lepsze losowanie i będzie taki jeden mecz na rozkręcenie.

To na pewno by się przydało, bo jak Gibson wrzuciła drugi bieg, to Maja nie istniała na korcie.

– Trochę się w tym drugim secie zagubiła. I pewnie już to wie, bo sama ma duże oczekiwania wobec siebie.

Machovsky zdradza o czym będzie rozmawiał po meczu

Rozmawiał pan z nią po meczu?

– Nie. Chcę jej dać trochę czasu. Mecz późno się skończył. Poza tym zaraz po są duże emocje, a tu trzeba wszystko na spokojnie przemyśleć. Wiem, że na gorąco Maja rozmawiała z trenerem Hajkiem, ale z całą resztą trzeba poczekać.

Co jej pan powie?

– Na pewno to, żeby zachowała spokój. Resztę uwag rezerwuję już dla niej.

Wspominał pan, że Maja sama wobec siebie ma duże oczekiwania.

– Bo tak jest. Dla niej ta porażka jest szczególnie trudna. Ona sobie jednak z tym poradzi. Tylko potrzebuje czasu. Pamiętajmy, że Maja znalazła się w sytuacji, gdzie wszystko jest dla niej nowe. A jeszcze doszła ta przerwa. Co z tego, że trenuje i dobrze jej to wychodzi, skoro mecz, to inne emocje i inne napięcie. A jeszcze po drugiej stronie jest rywalka, która chce wygrać i kibice, którzy oczekują, więc jest presja i stres.

“Wszystko wróci”. W Cincinnati może być lepiej

Jest pan jednak dobrej myśli?

– Jestem, bo Maja jest przygotowana do grania. Jak dojdzie rytm, to wszystko wróci. Ta praca, którą ona ostatnio wykonała, w końcu musi zaprocentować.

A może jest tak, jak mówią, że Maja traci walory grając na hardzie.

– Wiele na hardzie nie wygrała, a wszystko zależy od tego, jak szybki jest ten hard. Natomiast co do zasady, to ona radzi sobie na każdej nawierzchni. Na mączce jest najlepsza, ale na hardzie też zacznie wygrywać.

To chyba też jej pan powie?

– Ja bym chciał, żeby wygrywała wszystko, ale czasem pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. Potrafię wytłumaczyć porażkę z Gibson, ale też żałuję tego pierwszego seta, bo jakby tam wykorzystała te możliwości, które miała, to by wygrała. Z każdej porażki należy jednak wyciągnąć wnioski. Ważne, że Majka to wie. Wie też, że musi się jeszcze dużo uczyć.
Mężczyzna w okularach i zielonej czapce z daszkiem obejmuje młodą kobietę ubraną w sportową bluzę z logo Lacoste i naszywkami sponsorów, oboje uśmiechają się do aparatu.

Trener Jaroslav Machovsky i Maja ChwalińskaAdam Burakowski East News
Tenisistka w białym stroju sportowym skupia się tuż przed serwisem, trzymając piłkę tenisową w ręce.

Maja ChwalińskaKENTARO TOMINAGAEast News
Tenisistka ubrana w fioletową koszulkę i opaskę na głowie zaciśniętą pięścią wyraża radość i determinację podczas meczu, na tle rozmazanego logotypu marki zegarków.

Talia GibsonHarry How/Getty ImagesAFP

Hubert Hurkacz – Marcos Giron. Skrót meczu.

Comments

Leave a Reply