Świetna forma Martyny Kubki, w połączeniu z gorszą dyspozycję Lindy Klimovicovej, sprawiły, że ta pierwsza została nową polską rakietą numer 6 w rankingu WTA. Pierwszy raz wskoczyła do TOP 200 światowej listy, już za chwilę zadebiutuje w eliminacjach Wielkiego Szlema.
Pochodząca z Ołomuńca, a mieszkająca w Bielsku-Białej Klimovicova z tej najlepszej dwusetki z kolei wypadła. Na jak długo, to pokażą kolejne tygodnie. Aby przełamać niemoc, ruszyła na turniej ITF W35 w Aldershot – na tym poziomie została rozstawiona z numerem 1. I była faworytką do końcowego triumfu.
Dla Klimovicovej miał to być sprawdzian przed powrotem na poziom WTA 125, w najbliższym tygodniu czekają ją bowiem występy w Warszawie.
Linda Klimovicova grała o finał turnieju ITF w Anglii. Rywalką turniejowa “4”
W trzech pierwszych spotkaniach w Anglii Linda nie straciła ani jednego seta, zaczęła ten turniej od pokonania Japonki Naho Sato 6:3, 7:6 (4). A dwa kolejne zwycięstwa przyszły jej już bardzo łatwo.
W sobotę poprzeczka poszła nieco w górę – rywalką w walce o finał była bowiem rozstawiona z “4” inna zawodniczka z Japonii – Rina Saigo. 25-latka z początku czwartej setki rankingu, choć była już na 290. pozycji na świecie. Niedawno występowała w kwalifikacjach WTA 250 w Pradze, grała o główną drabinkę z Weroniką Podrez.
młoda tenisistka z blond warkoczem i w białej opasce wykonuje zamach rakietą tenisową, skupiona na grze na korcie
Linda KlimovicovaPAUL CROCKAFP
Reprezentantka Polski dobrze zaczęła to spotkanie, zgodnie z oczekiwaniami. Od razu popisała się breakiem, za chwilę do zera wygrała swojego gema serwisowego. Można się było spodziewać powtórki z poprzednich dni, a tymczasem… wszystko zaczęło się układać zupełnie inaczej. Japonka nie odpuszczała, dobrze biegała za końcową linią, ale to chyba cecha większości tenisistek z tego kraju.
Japonka szybko odrobiła stratę, później obie wykorzystywały atut serwisu. Aż do ósmego gema, gdy Klimovicova serwowała przy stanie 3:4. Została przełamana, za chwilę Saigo mogła rozstrzygnąć seta. Przy pierwszej szansie wyrzuciła piłkę za boczną linię, przy drugiej – Linda popisała się świetnym returnem. A później były trzy kolejne setbole obronione przez Polkę. Ale też jedna jej szansa na 4:5, tu akurat dobrze serwisem zagrała rywalka, a Klimovicova nie zdołała jej minąć, już po zejściu Azjatki do siatki. Szósty setbol okazał się ostatnim – Saigo pomogła… siatka. Piłka zahaczyła o nią, spadła na stronę Lindy.
Zawodniczka z Bielska-Białej poprosiła o przerwę toaletową, po wznowieniu gry Japonka nie dość, że odskoczyła na 2:0, to jeszcze miała szansę na kolejne przełamanie. Turniejowa “1” opanowała sytuację, wygrała tego gema i dwa kolejne. Nie było jednak u niej dyspozycji sprzed kilku miesięcy, choć widać było, że bardzo chciała grać lepiej.
Ostatecznie w tym secie o triumfie decydował tie-break – ten zaś od początku układał się po myśli Japonki. Przy stanie 6-4 Saigo miała meczbola – Klimovicova obroniła go ładnym forhendem. Mogła wyrównać na 6-6, a… popełniła podwójny błąd.
Skończyło się więc na 6:3, 7:6 (5) dla turniejowej “4”. Klimovicova może z kolei już skupić się na rywalizacji w Warszawie.
Młoda kobieta w sportowym stroju trzyma biały ręcznik, prawdopodobnie po zakończonym meczu tenisowym. Tło jest rozmyte, widać sylwetkę innej osoby w oddali oraz fragmenty napisu na tablicy.
Linda KlimovicovaLairys Laurent/ABACAEast News
Wilfredo Leon – najlepsze akcje w półfinale Ligi Narodów.

Leave a Reply