• Świątek ledwo poznała rywalki. Już mamy pierwszą niespodziankę w Rzymie

    Świątek ledwo poznała rywalki. Już mamy pierwszą niespodziankę w Rzymie

    Turniej WTA 1000 w Rzymie to kolejna impreza, w której udział weźmie Iga Świątek. Polka poznała już nawet potencjalne rywalki. Choć rywalizacja w głównej drabince jeszcze nie wystartowała, już doczekaliśmy pierwszej niespodzianki. W kwalifikacjach przepadła zawodniczka, która była w nich rozstawiona z numerem 3. Chodzi o Kimberly Birrell. Australijka przegrała 3:6, 2:6 z Yue Yuan.

    Iga Świątek, Magdalena Fręch oraz Magda Linette wystąpią w rozpoczynającym się w tym tygodniu turnieju WTA 1000 w Rzymie. Największe nadzieje wiążemy oczywiście z Igą Świątek, która będzie rozstawiona z numerem 4. Po poniedziałkowym losowaniu jasne stało się, że w pierwszej rundzie będzie miała wolny los, a w drugiej zmierzy się z Darią Kasatkiną lub Caty McNally. Na Foro Italico wciąż jednak trwają eliminacje. Doszło w nich nawet do niemałej niespodzianki.

    Była “trójką” w kwalifikacjach w Rzymie. Ugrała pięć gemów i koniec
    Sprawiła ją Kimberly Birrell. 28-letnia Australijka w rankingu WTA zajmuje 82. miejsce. Do kwalifikacji przystępowała zaś jako turniejowa “trójka”. Można było więc zakładać, że powinna wywalczyć awans. Tymczasem w poniedziałek wyraźnie lepsza od niej okazała się Chinka Yue Yuan.

    Mecz wyrównany był tylko na początku pierwszego seta. Od stanu 3:2 Australijka nie potrafiła wygrać już ani jednego gema w tej partii. Kolejną rozpoczęła od porażki do zera przy swoim serwisie. Później co prawda przełamała, ale na więcej nie było ją stać. Kiepsko wyglądał jej serwis, a do tego popełniła aż siedem podwójnych błędów. Do końca spotkania ugrała jeszcze jednego gema. Ostatecznie przegrała 3:6, 2:6.

    Ze zwycięstwa cieszyła się więc dopiero 115. na światowych listach Yuan. Chinka nie ma jednak jeszcze zapewnionego udziału w I rundzie zmagań. Aby tak się stało, musi wygrać jeszcze jeden mecz. W finale kwalifikacji czeka na nią Simona Waltert (91. WTA). Szwajcarka pokonała w poniedziałek Włoszkę Giorgię Pedone (322. WTA) 6:2, 7:6(4).
    Mecz Yuan – Waltert odbędzie się we wtorek 5 maja. Wtedy też wystartuje rywalizacja w głównej drabince. Zawody potrwają do 17 maja. Pula nagród wynosi ponad 8,3 mln dolarów.

  • Największy koszmar Ewy Pajor. “Nigdy nie widziałem jej tak przybitej”

    Największy koszmar Ewy Pajor. “Nigdy nie widziałem jej tak przybitej”

    23 maja w Oslo Ewa Pajor po raz szósty zagra w finale Ligi Mistrzyń. Do sześciu razy sztuka? Nikt przed Polką nie przegrał finału tych najważniejszych rozgrywek pięciokrotnie.

    – Nigdy w życiu nie widziałem Ewy tak przybitej – opowiadał Piotr Kozłowski, pierwszy trener Pajor, który w szkole w Wieleninie odkrył jej talent do piłki, a kilka lat później zawiózł do Medyka Konin, gdzie zaczęła karierę.

    Nina Patalon, obecnie trenerka reprezentacji Polski, była wtedy piłkarką Medyka, ale stawiała pierwsze kroki jako trenerka w pracy z dziećmi. „Kurcze. To jakiś Leo Messi w spódnicy” – pomyślała, gdy zobaczyła Ewę z piłką przy nodze. Dziś pracują razem w kadrze. Rok temu Patalon jako selekcjonerka poprowadziła naszą reprezentację w finałach kobiecych mistrzostw Europy, oczywiście z Ewą Pajor w składzie.

    Łzy Barcelony
    Zanim pojechały na turniej do Szwajcarii, Ewa przeżyła jednak sportową traumę. W Lizbonie jej Barcelona przegrała finał Ligi Mistrzyń z Arsenalem 0:1. Zespół z Katalonii bronił trofeum, był zdecydowanym faworytem, ale zagrał słaby mecz i po 18 latach to piłkarki Arsenalu wróciły na europejski tron.

    Pajor odebrała tę porażkę osobiście. W finale Ligi Mistrzyń grała wcześniej cztery razy z Wolfsburgiem. I cztery razy przegrała, między innymi w 2023 roku z Barceloną 2:3. Zdobyła wtedy bramkę, a trenerzy rywalek zdali sobie sprawę, że takiej właśnie środkowej napastniczki jak Polka potrzebują. Kiedy latem 2024 roku Pajor skończył się kontrakt w niemieckim klubie, przeniosła się do Barcelony – właśnie po to, by wznieść w końcu puchar za triumf w Lidze Mistrzyń. W Lizbonie, w starciu z Arsenalem, przeżyła jednak kolejne rozczarowanie, największe ze wszystkich.

    Kozłowski jeździ z żoną na wszystkie ważniejsze mecze Ewy. Był w stolicy Portugalii i patrzył na łzy gwiazdy. Pajor była załamana. Zaraz po tym odwołała wszystkie umówione wywiady przed zgrupowaniem reprezentacji Polski w Gdańsku. Potrzebowała czasu, by przetrawić piątą porażkę w finale Ligi Mistrzyń. Dotąd za największego pechowca elitarnych rozgrywek uchodził francuski obrońca Patrice Evra, który w finale Champions League przegrywał cztery razy.

    Nie tylko dla Ewy, ale dla całej Barcelony finał w Lizbonie był doświadczeniem bolesnym. W swoim debiutanckim sezonie w Katalonii Polka zdobyła 43 gole w 46 meczach. Pobiła rekord skuteczności w klubie z Camp Nou, wywalczyła z nim wszystkie krajowe trofea, ale to najważniejsze, europejskie, znów okazało się nieosiągalne. Barcelona straciła status najlepszej kobiecej drużyny Europy.

    Obecny sezon zaczął się od złych wieści. Trener Pere Romeu musiał się pogodzić z odejściem kilku dobrych piłkarek, bo zadłużony klub z Katalonii szukał oszczędności we wszystkich swoich sekcjach. Romeu sięgnął do akademii. I, jak się okazało, był to strzał w dziesiątkę. Młode zawodniczki są nie tyle uzupełnieniem, co wzmocnieniem zespołu.

    Barcelona, wciąż z Pajor w składzie, z impetem ruszyła do walki o przywrócenie hegemonii w Europie. Klub z Katalonii docierał do finału Ligi Mistrzyń nieprzerwanie od 2021 roku. Wygrał go trzy razy, w latach 2021, 2023 i 2024. Jego gwiazdy, Alexia Putellas i Aitana Bonmati, zmonopolizowały “Złotą Piłkę” w ostatnich pięciu edycjach plebiscytu France Football.

    Pierwszym rywalem Barcy w fazie ligowej tego sezonu był Bayern Monachium. Przyjechał na Camp Nou po wygraniu wszystkich meczów na starcie rozgrywek Bundesligi, tymczasem w Barcelonie poległ aż 1:7! Tamta lekcja pokory przydała się piłkarkom z Bawarii pół roku później, w półfinale LM. W pierwszym spotkaniu, w Monachium, padł wynik 1:1. Pajor zdobyła piękną bramkę, ale Franziska Kett wyrównała. Piłkarki Bayernu obroniły wynik, choć w 79. min Kett dostała czerwoną kartkę. Niemki zastosowały tę samą taktykę, którą wybrał trener Arsenalu na finał Ligi Mistrzyń w Lizbonie, czyli uważną grę w defensywie i wyczekiwanie na okazje do kontry.

    “Klątwa nad Pajor”
    Remis w Monachium nie był zły dla Barcelony, a jednak sfrustrował zawodniczki Romeu. Putellas mówiła o poczuciu straconej szansy. Pajor i jej koleżanki przygotowywały się do rewanżu w wielkim skupieniu. Bilety na mecz na Camp Nou kupiło 60 tys. fanów – nie było wolnych miejsc na trybunach. W niedzielę wzdłuż ulic dojazdowych do stadionu stały tłumy ludzi w koszulkach Barcelony. Okrzykami mobilizowali piłkarki, jadące na mecz z Bayernem. Putellas, która jest kapitanem drużyny, nie potrafiła zapanować nad wzruszeniem, gdy później o tym wspominała.

    Tego dnia wydarzyło się jeszcze coś ważnego. Po pięciu miesiącach od złamania nogi do zespołu wracała Aitana Bonmati. Najlepsza piłkarka świata ostatnich trzech lat usiadła na ławce, weszła na boisko w drugiej połowie, powitana owacją. Barcelona prowadziła wtedy 4:1, po dwóch golach Putellas i kolejnej wspaniałej bramce Pajor. Polka zdobyła ją główką, nie dając bramkarce Bayernu najmniejszych szans na interwencję.

    To nie był jednak łatwy mecz dla Barcelony. Piłkarki Bayernu zdobyły gola na 2:4 i ruszyły do frontalnego ataku. VAR anulował im trzecią bramkę, dwa razy trafiły w poprzeczkę bramki Caty Coll. Mimo wszystko wynik się już nie zmienił.

    W 87. min Romeu zdjął z boiska Putellas, by fani mogli jej podziękować za wysiłek. Mowa nie tylko o tym meczu – podczas swojej niesamowitej kariery, przerwanej na jakiś czas zerwaniem więzadeł w kolanie, Alexia zdobyła dla Barcelony 232 gole i w klasyfikacji najskuteczniejszych dogoniła legendarnego napastnika, Cesara Rodrigueza. Oboje są teraz na drugim miejscu. Przed nimi tylko Leo Messi (672 bramki).

    Łzy wzruszenia Putellas oddają skalę emocji, które przeżyły piłkarki Barcelony podczas niedzielnej batalii o finał Ligi Mistrzów. Zagrają w nim po raz siódmy, a po raz szósty z kolei. Alexia grała w 2019 roku w finale w Budapeszcie, przeciwko Olympique Lyon. Zespół z Katalonii przegrał wówczas 1:4. Dwa lata później, w finale w Göteborgu, pokonał Chelsea. Putellas zdobyła gola z karnego, w meczu wygranym 4:0.

    Rok później Lyon pokonał Barcelonę w finale w Turynie 3:1. W 2023 roku zespół z Katalonii ograł Wolfsburg z Pajor, a w kolejnej edycji wreszcie pokonał Lyon – 2:0 w Bilbao. Piłkarki z Lyonu triumfowały w Lidze Mistrzyń aż osiem razy i są najbardziej utytułowaną drużyną Europy. To właśnie one wyeliminowały Arsenal w półfinale obecnych rozgrywek i 23 maja zagrają z Barceloną finał w Oslo.

    Dla Ewy Pajor będzie to być może najważniejszy mecz w karierze. Przed rokiem media pisały o klątwie ciążącej nad Polką. Nikt bardziej niż ona nie zasługuje na triumf w najbardziej prestiżowych rozgrywkach. Trofea trzeba jednak zdobyć na boisku. Za rok finał Ligi Mistrzyń odbędzie się na Stadionie Narodowym w Warszawie, ale Ewa z pewnością nie chce czekać tak długo.

  • Półfinalistka WTA Madryt już po starciu w Rzymie. Dwa sety numeru “1”

    Półfinalistka WTA Madryt już po starciu w Rzymie. Dwa sety numeru “1”

    Turniej Mutua Madrid Open 2026 przeszedł do historii – poznaliśmy wszystkie rozstrzygnięcia, na Caja Magica było w tym roku sensacyjnie. Niemal wszystkie gwiazdy zameldowały się już w Rzymie, w poniedziałek przed południem rozlosowano tu drabinkę. Aż do niedzieli na wycofanie którejś z zawodniczek czekała Anastazja Potapowa, jedna z bohaterek z Madrytu, która tam dotarła do półfinału. I się nie doczekała, w poniedziałek musiała przystąpić do gry w kwalifikacjach, jako ta rozstawiona z “1”. Jej mecz na słynnym korcie Pietrangeli trwał 86 minut.

    Takiego drugiego tygodnia zmagań w kobiecej rywalizacji w Madrycie nikt się chyba nie spodziewał. U panów wszystko toczyło się zgodnie z planami – po wycofaniu kontuzjowanego Carlosa Alcaraza do finału dotarli dwaj najwyżej rozstawieni: Jannik Sinner i Alexander Zverev. Włoch dość łatwo wygrał finał 6:1, 6:2 – i powiększył przewagę nad Carlitosem. A skoro Hiszpan opuści też Rzym i Paryż, pozycja światowej “jedynki” w męskim tenisie zostanie pewnie na długo zarezerwowana dla Sinnera.

    U pań w zmaganiach na Caja Magica zazwyczaj w finale też dochodziło do hitów. Rok temu było to starcie Aryny Sabalenki z Coco Gauff, w dwóch wcześniejszych edycjach Białorusinka mierzyła się tam z Igą Świątek. A teraz tylko ona spośród ośmiu najwyżej rozstawionych zawodniczek dotarła do 1/4 finału. I tam sensacyjnie uległa Hailey Baptiste, mimo sześciu meczboli.

    Amerykanka odpadła w półfinale, na tym etapie swoją przygodę zakończyła też druga z niespodziewanych bohaterek. Mowa o Anastazji Potapowej, która pod koniec zeszłego roku zamieniła Rosję na Austrię. Ten sezon zaczęła źle, pod koniec marca spadła na 97. miejsce w rankingu WTA. Przełom przyszedł w Linzu, w WTA 500 – dopiero w finale uległa Mirze Andriejewej. A w Madrycie zameldowała się w półfinale, po pokonaniu Jeleny Ostapenko, Jeleny Rybakiny i Karoliny Pliskovej. Uległa dopiero, po trzysetowym boju, Marcie Kostiuk.

    WTA 1000 w Rzymie. idealny początek bohaterki z Madrytu. 20 z 23 wygranych akcji Anastazji Potapowej
    Po Mutua Madrid Open Potapowa wskoczyła na 38. miejsce na świecie – dziś mogłaby niemal myśleć o… rozstawieniu w Rzymie. Tyle że w momencie zamykania zgłoszeń do głównej drabinki Internazionali BNL d’Italia była daleko w rankingu. I nie załapała się do niej. Została jednak rozstawiona z “1” w kwalifikacjach – i dziś musiała do nich przystąpić.

    Los dla Potapowej okazał się dość łaskawy, na pięknym korcie Pietrangeli zmierzyła się z Rumunką Iriną Camelią Begu. Grały dotąd raz, też na mączce, w Lozannie. Cztery lata temu lepsza okazała się Potapowa, choć to Rumunka była wyżej w rankingu. 35-letnia Begu wraca właśnie po kontuzji, pauzowała dziewięć miesięcy. A jej ostatnim występem był… tytuł WTA 250 w Jassach, w lipcu zeszłego roku.

    W Madrycie, z zamrożonym rankingiem, załapała się do głównej drabinki – przegrała jednak z Laurą Siegemund. W Rzymie starcie z reprezentantką Austrii zaczęła fatalnie.

    Ledwie minął kwadrans, a już Potapowa prowadziła… 5:0. Mało tego, Begu w tym czasie wygrała zaledwie trzy akcje. W pięciu gemach! Zanosiło się na wyjątkowo szybką rozprawę w tej partii. Powtórzyła się jednak sytuacja z piątku, gdy Anstazja wygrywała w drugim secie z Kostiuk 5:0, serwowała po bajgla. I przegrała gema do zera. Teraz Begu triumfowała po drugim break poincie. Seta przegrała jednak 1:6.

    W drugiej partii role się odwróciły – to 35-letnia Rumunka odskoczyła na 3:0, później prowadziła 4:1. I miała piłkę na 5:1. Przegrała tego gema, Potapowa zaczęła dokładać kolejne. I to ona wyszła na prowadzenie 5:4. Ostatecznie wygrała 6:1, 7:5.

    We wtorkowym finale kwalifikacji Austriaczka zagra z Nikolą Bartunkovą. Jeśli przegra, to i tak w pierwszej kolejności będzie losowana jako “lucky loser” w przypadku wycofania zawodniczek z głównej drabinki.

  • Bolesne słowa prawdy o Świątek. “Szok dla wszystkich”

    Bolesne słowa prawdy o Świątek. “Szok dla wszystkich”

    Turniej WTA 1000 w Madrycie zakończył się dla Igi Świątek przedwcześnie. Tym razem zawiodło ją zdrowie. Mimo wszystko hiszpańskie media nie miały dla niej litości. Boleśnie podsumowały jej występ w Madrycie.

    – Ostatnie trzy dni czułam się okropnie. Złapałam jakiegoś wirusa. (…) To smutne, że nie mogę grać dalej, bo czułam się naprawdę dobrze i byłam w formie – mówiła Iga Świątek po meczu z Ann Li. Polka nie była w stanie dokończyć tego spotkania i skreczowała przy stanie 6:7(4), 6:2, 0:3. Turniej w Madrycie okazał się dla niej kolejnym rozczarowaniem w tym sezonie. Kibice liczyli, że dojdzie do jej przełamania na “mączce”, nawierzchni, którą tak kochała w przeszłości, ale póki co nadzieje spełzły na niczym. Ćwierćfinał w Stuttgarcie i trzecia runda w Madrycie to wyniki zdecydowanie poniżej oczekiwań, co dostrzegły też hiszpańskie media.

    Hiszpanie piszą o Świątek i innych faworytkach. “Nie jesteśmy do tego przyzwyczajeni”
    Portal puntodebreak.com podsumował turniej w stolicy Hiszpanii. Wyciągnął 10 najważniejszych wniosków. Do ostatniego z nich zakwalifikował Świątek. Czego dotyczył ten punkt? “Faworytki i porażki, których nie do końca rozumiemy” – czytamy.

    Dziennikarze wprost stwierdzili, że występ Polki, podobnie jak i kilku innych czołowych tenisistek świata, okazał się wielkim rozczarowaniem. Kogo wymienił u boku 24-latki? “Aryna Sabalenka to nie jest jedyna tenisistka, której wynik można uznać za daleki od oczekiwań. To, co stało się z Jeleną Rybakiną, Coco Gauff, Igą Świątek i Jessicą Pegulą, było ogromnym szokiem dla wszystkich, biorąc pod uwagę, jak nieprzyzwyczajeni jesteśmy ostatnio do tak drastycznego upadku faworytek” – oceniła wprost redakcja.

    Tylko dla Sabalenki jest nadzieja?
    Polka znalazła się w gronie wielkich tenisistek w tym zestawieniu, choć z pewnością nie jest to dla niej pocieszeniem. A na tym medium nie zakończyło. “Pozostaje pytanie, czy to początek nowej zmiany trendu, czy po prostu anomalia” – czytamy. I o ile w przypadku Rybakiny, Gauff, Świątek czy Peguli dziennikarze starali się nie wyrokować, tak w sprawie Sabalenki mieli teorię.

    “Ona nienawidzi przegrywać, o czym daje znać za każdym razem, gdy ponosi porażkę, ale to ją napędza. Przegrana w Hiszpanii może być preludium do ponownego wysiłku, intensywności i skupienia, by kontynuować postępy na korcie, który jest jej słabym punktem” – ocenili. Tak więc zdaniem medium, dla Sabalenki ta porażka może być motywująca, a dla innych zawodniczek… Cóż.

    Świątek znajduje się w trudnym momencie kariery. W tym sezonie nie udało jej się dojść nawet do półfinału jakiegokolwiek turnieju. A gdy wydawało się, że już łapie formę, to pojawiły się problemy ze zdrowiem. Kto wie, może do przełamania dojdzie w Rzymie, w którym triumfowała w latach 2022 i 2024. Turniej wystartuje już w poniedziałek 4 maja, a rozpoczną go kwalifikacje.

  • Djoković, Sabalenka, Gauff wydają wspólne oświadczenie. Wojna w świecie tenisa

    Djoković, Sabalenka, Gauff wydają wspólne oświadczenie. Wojna w świecie tenisa

    Do rozpoczęcia Roland Garros pozostały jeszcze trzy tygodnie, a już wybuchła wielka burza wokół turnieju. Ba, zawodnicy i zawodniczki wydali nawet specjalne oświadczenie w tej sprawie. Wyrazili w nim wielkie niezadowolenie. Z czego wynikało?

    Przed nami WTA 1000 w Rzymie. Zawodniczki już poznały drabinkę turnieju, ale kibice najbardziej czekają na imprezę, która rozpocznie się pod koniec maja. Mowa o Roland Garros. Kto będzie faworytką do zwycięstwa? Mimo że obecnie nie prezentuje wysokiej formy, to nie można jej skreślać. Triumfowała we Francji aż czterokrotnie. Mowa oczywiście o Idze Świątek. Jednak nie temat ewentualnej zwyciężczyni czy zwycięzcy paryskiego turnieju rozgrzewa środowisko tenisa do czerwoności, a… kwestia nagród pieniężnych.

    Burza przed Roland Garros. Powód? Pieniądze
    Jak donosi “The Guardian”, “grupa 20 najlepszych tenisistów i tenisistek tego globu, w gronie których znajdują się Novak Djoković, Jannik Sinner, Aryna Sabalenka, a także Coco Gauff, wydała wspólne oświadczenie. Zawodnicy wyrazili w nim rozczarowanie wynikające z wysokości nagród oferowanych podczas French Open”.

    Działacze ogłosili, że zwycięzca i zwyciężczyni zgarną po 2,8 mln euro. To jednak kwota, która nie satysfakcjonuje graczy. Stwierdzili tak na podstawie poprzednich sezonów. “Roland Garros wygenerował 395 mln euro przychodu w roku ubiegłym, co stanowi wzrost o 14 procent w porównaniu z 2024, jednak nagrody pieniężne wzrosły jedynie o 5,4 procent, co zmniejszyło udział zawodników w przychodach do 14,3 procent” – czytamy w oświadczeniu.

    Zawodnicy chcieli, by udział nagród w przychodach oscylował w granicach 22 procent, a w tym sezonie, na podstawie przewidywań, wciąż ma to być niespełna 15 procent. Z tego też wynika ich rozgoryczenie. “Turnieje wielkoszlemowe nadal bronią się przed zmianami. Brak konsultacji z nami, a także nieustający brak inwestycji w nasz dobrostan odzwierciedlają system, który nie reprezentuje odpowiednio interesów tych, którzy są kluczowi dla sukcesu tego sportu” – pisali tenisiści. A to nie koniec.

    Lista żądań się wydłuża
    Zawodnicy domagali się także “zwiększenia świadczeń socjalnych i emerytalnych, a także większego głosu w ustalaniu terminarza”. Roland Garros rozpocznie się 24 maja. Tytułu będzie bronić Coco Gauff. W męskiej rywalizacji zabraknie obrońcy. Mowa o Carlosie Alcarazie, który z powodu kontuzji musiał zrezygnować z udziału. Z kolei WTA 1000 w Rzymie startuje już dziś. Na początek zaplanowano kwalifikacje.

  • Świątek kompletnie bezradna w Rzymie. To ona nazwała ją “fałszywą”. Zaczęło się od IO

    Świątek kompletnie bezradna w Rzymie. To ona nazwała ją “fałszywą”. Zaczęło się od IO

    Już wkrótce Iga Świątek rozpocznie rywalizację w turnieju Internazionali d’Italia w Rzymie. Przed rokiem jej występ w tej imprezie zakończył się wyjątkowo szybko – Polka odpadła już po drugim spotkaniu, a lepsza okazała się Danielle Collins. Nie jest tajemnicą, że relacje między obiema tenisistkami od dawna pozostają napięte.

    W poprzednim sezonie Świątek przystępowała do rzymskiego „tysięcznika” tuż po bolesnej porażce w półfinale turnieju w Madrycie, gdzie uległa Coco Gauff 1:6, 1:6. Rzym był dla niej ostatnim sprawdzianem przed Roland Garros. Na inaugurację zmagań pewnie pokonała Elisabettę Cocciaretto, oddając rywalce zaledwie jednego gema. W kolejnej rundzie trafiła jednak na Collins, która – ku zaskoczeniu wielu – zdołała przełamać dominację Polki na kortach ziemnych.

    Amerykanka rozpoczęła mecz znakomicie, wygrywając pierwszego seta 6:1. Druga partia była bardziej wyrównana, ale ostatecznie to Collins zamknęła spotkanie wynikiem 6:1, 7:5. Po meczu Świątek nie ukrywała rozczarowania swoją postawą. Przyznała, że nie potrafiła właściwie zarządzać emocjami, koncentrowała się na błędach i brakowało jej odpowiedniego nastawienia do walki.

    – Doszliśmy do pewnych wniosków. Muszę zmienić podejście, bo miałam wrażenie, że nie byłam obecna na korcie, żeby rywalizować. Skupiałam się na negatywach, a to nie jest właściwa droga – mówiła bezpośrednio po spotkaniu.

    Tym razem Collins powstrzymała się od kontrowersyjnych komentarzy. Podkreśliła, że często była blisko zwycięstw nad Świątek, ale zwykle to Polka wychodziła z tych pojedynków zwycięsko. Jak zaznaczyła, w Rzymie sytuacja wyglądała inaczej.

    Nie zawsze jednak Amerykanka była tak powściągliwa. Głośnym echem odbiły się wydarzenia z igrzysk olimpijskich w Paryżu, gdzie Collins po kreczowaniu w meczu ze Świątek nazwała ją „fałszywą” i „nieszczerą”. To właśnie wtedy rozpoczął się jeden z najgłośniejszych konfliktów w kobiecym tenisie. Później zawodniczka z USA kilkukrotnie dawała do zrozumienia, że nie darzy Polki sympatią – chociażby podczas United Cup, gdy demonstracyjnie uniknęła podania jej ręki.

    Świątek szybko jednak doczekała się sportowego rewanżu. Podczas ubiegłorocznego Wimbledonu pokonała Collins w trzeciej rundzie 6:2, 6:3, a następnie sięgnęła po tytuł. Było to ich dziesiąte spotkanie – aż osiem z nich wygrała Polka.

    Obecnie wszystko wskazuje na to, że napięcia między zawodniczkami nie są już tak widoczne. Collins w ostatnich wypowiedziach odnosiła się do Świątek z większym uznaniem, szczególnie w kontekście jej współpracy z nowym trenerem Francisco Roigiem oraz treningów w akademii Rafaela Nadala.

    Teraz przed Świątek kolejne wyzwanie w Rzymie. Swój udział w turnieju rozpocznie od meczu z Darią Kasatkiną lub Caty McNally. Kibice z pewnością liczą, że tym razem Polka zaprezentuje się znacznie lepiej niż przed rokiem.

  • Hiszpanie widzą, co dzieje się ze Świątek. Kilka szczerych słów po WTA Madryt

    Hiszpanie widzą, co dzieje się ze Świątek. Kilka szczerych słów po WTA Madryt

    Nie tak Iga Świątek wyobrażała sobie swój występ na WTA 1000 Madryt. Nasza reprezentantka zakończyła rywalizację na trzeciej rundzie, po drugim meczu. Główną przyczyną była choroba, która zaatakowała ją w trakcie turnieju. Dziesięć wniosków po zawodach w stolicy Hiszpanii sporządzili ostatnio eksperci puntodebreak.com. W jednym z nich pojawia się wątek Polki.
    Iga Świątek w czarnej czapce, sportowym stroju, z rakietą na tle niebieskiego baneru sponsorów na korcie

    Iga ŚwiątekDavid CanalesNewspix.pl

    Na start Mutua Madrid Open Iga Świątek pokonała Ukrainkę Darię Snigur 6:1, 6:2. To sprawiło, że bez większych problemów awansowała do trzeciej rundy hiszpańskiego “tysięcznika”. Tam jej rywalką była Ann Li.

    W starciu z Amerykanką mistrzyni Wimbledonu nie przypominała samej siebie. Po porażce w tie-breaku pierwszego seta druga partia zakończyła się wygraną Polki 6:2. I kiedy wszystko wskazywało na to, że Świątek za moment może “domknąć” spotkanie, została zmuszona skreczować.

    Magda Linette: Jestem trochę rozczarowana, zwłaszcza drugim setem. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

    Hiszpanie napisali to o Świątek. Szczerzej się nie dało. Tuż po WTA Madryt

    – Ostatnie dwa dni były dość okropne, chyba złapałam jakiegoś wirusa. W niektórych momentach czułam się dobrze, a w innych naprawdę źle. Nie miałam ani odrobiny energii, nie czułam się stabilnie i po prostu fizycznie czułam się naprawdę kiepsko. Wiedziałam, że to będzie trudne, ale mimo to chciałam spróbować, bo już dwa razy w karierze chorowałam, a i tak większość meczów udało mi się wygrać. Myślę, że to zależy od skali problemów zdrowotnych, tym razem było gorzej niż wcześniej – opowiadała zrozpaczona.

    Efekt był taki, że nasza tenisista zanotowała kolejny turniej w tym sezonie, w którym nie może dojść do półfinału, nie wspominając już o meczu o tytuł. Wcześniej przegrywała m.in. z Mirrą Andriejewą w Stuttgarcie czy Magdą Linette w drugiej rundzie WTA 1000 Miami.

    Po zakończeniu zmagań w stolicy Hiszpanii na łamach puntodebreak.com ukazało się dziesięć wniosków, za pośrednictwem których eksperci podsumowali rywalizację na madryckich kortach. W ostatnim z nich wspomniano o Świątek.

    Tenisowi fachowcy wzięli pod lupę występy gwiazd damskiego touru, takich jak Jelena Rybakina czy Jessica Pegula, które tym razem nie spełniły oczekiwań. I w tym gronie – nawet mimo choroby – umieszczono też Igę Świątek.

    “Nie tylko Sabalenka nie spełniła oczekiwań. To, co stało się z Rybakiną, Gauff, Światek czy Pegulą, było dla wszystkich wielkim szokiem, ponieważ w ostatnim czasie nie byliśmy przyzwyczajeni do tak masowego załamania formy faworytek. Czas pokaże, czy jest to początek nowej zmiany trendu, czy też zwykły wypadek, a najlepsze zawodniczki ponownie udowodnią swoją konsekwencję” – napisano.
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekBERTRAND GUAY / AFPAFP
    Iga Świątek rywalizowała z Alexandrą Ealą o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w Madrycie

    Iga Świątek rywalizowała z Alexandrą Ealą o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w MadrycieTHOMAS COEX / AFPAFP
    Tenisistka w sportowym stroju oraz czapce z daszkiem wykonuje gest ręką na ciemnym tle, skupiona na grze.

    Iga ŚwiątekAFP

    Kibice Interu Mediolan świętują tytułu mistrza Włoch. WIDEOFRANCESCO GILIOLI / AFPTV / AFPAFP

  • Przyjaciółka Świątek wprost ws. Igi. Najbardziej zabolało ją jedno

    Przyjaciółka Świątek wprost ws. Igi. Najbardziej zabolało ją jedno

    Po najnowszej aktualizacji rankingu WTA Maja Chwalińska zajmuje 113. miejsce – najwyższe w całej swojej karierze. Znajduje się obecnie w dobrym momencie, z realnymi widokami na awans do pierwszej “setki”. Lecz nie zawsze układało się jej pomyślnie. Trudny okres przypadł na czas, w którym jej przyjaciółka Iga Świątek zaczęła wdrapywać się na tenisowy szczyt. Wtedy Maję zabolało zwłaszcza jedno.

    Maja Chwalińska, Iga ŚwiątekRobert PrangeGetty Images

    W kwietniu Maja Chwalińska odnotowała duży zawodowy sukces, wygrywając turniej WTA 125 w Oeiras w Portugalii, a po drodze odprawiając wyżej notowane rywalki z Beatriz Haddad Maią na czele. “To do tej pory mój największy triumf w karierze” – komentuje teraz, już na chłodno, w rozmowie z TVP Sport. I przyznaje, że zwyciężyła mimo sporego zmęczenia po udziale w Billie Jean King Cup.

    Nie chcę powiedzieć, że było to dla mnie duże zaskoczenie, ale może to, że nie czułam się najlepiej pomogło mi, bo nie miałam wielkich oczekiwań wobec siebie. Skupiałam się wyłącznie na grze i pracy, którą muszę wykonać

    Dzięki wygranej Chwalińska zajmuje obecnie 113. miejsce w rankingu WTA. To dla niej najwyższa lokata w karierze. Jeśli wszystko potoczy się po jej myśli, awans do pierwszej “setki” będzie realny. Lecz dobrze wie, że nic nie przyjdzie samo. Musi włożyć w to wiele pracy. “Od lat marzę o ‘setce’. Nie ma się co oszukiwać – to byłby dla mnie ogromny ‘skok’, ponieważ byłabym w turniejach głównych Wielkiego Szlema. Punktów i pieniędzy byłoby więc więcej. Od samego myślenia to jednak nie przyjdzie” – deklaruje.

    Wypytywali Chwalińską o Świątek. “Jeszcze gorzej czułam się sama ze sobą”

    Teraz jest w dobrym momencie życia i kariery, lecz nie zawsze bywało kolorowo. W 2019 roku przeżyła trudne chwile, choć – jak sama zaznacza – najgorszy był dla niej przełom 2020 i 2021 roku. “W moim życiu nałożyło się wtedy dużo rzeczy” – wspomina i przyznaje, że przyszło jej zmierzyć się z depresją.

    “Co ciekawe, przez jakiś czas nie myślałam, że mam depresję. Nie domyślałam się. Zawsze bardzo dużo trenowałam i czułam, że i tak robię za mało; byłam cały czas przemęczona. W pewnym momencie przez brak wiary w siebie i niską samoocenę nie potrafiłam wyjść z domu. Miałam nawet problem z tym, by wstać z łóżka” – opowiada.

    Postawiła wówczas na współpracę z psychologiem sportowym, dużo pomogli jej również rodzice oraz przyjaciele. “Wtedy tak naprawdę zobaczyłam, kto jest mi bliski” – ocenia i dodaje, że prawdziwym przełomem było dla niej odrzucenie poczucia winy w momencie, w którym mniej trenuje, oraz zaprzestanie doprowadzania się do stanu wielkiego przemęczenia.

    Poważniejszą karierę zaczynała właściwie równolegle z Igą Świątek. Razem występowały w turniejach, do dziś zresztą przyjaźnią się i, gdy jest okazja, lubią spędzać wspólnie czas. Życie napisało scenariusz, w którym, gdy Iga rozpoczęła wspinaczkę na tenisowy szczyt, Maja była w dołku.

    “Kiedy pojawił się u mnie stan depresyjny, Iga ‘wystrzeliła’. Byłam z niej ogromnie dumna, ale wiązało się to też z tym, że zaczęli do mnie dzwonić dziennikarze. Pytali wyłącznie o nią. Zgadzałam się na kolejne wypowiedzi, bo nie miałam doświadczenia i nie wiedziałam, jak powiedzieć ‘nie’. Czułam jednak, że ‘kim ja jestem, by mówić o Idze Świątek’. Dopiero później nauczyłam się odpowiadać, że przyjaźnimy się i bardzo ją szanuję, ale jeśli chcecie co o niej wiedzieć, to pytajcie ją. Do tej pory zdarzają się takie pytania, ale odpowiedź jest zawsze taka sama: ‘To nie jest pytanie do mnie’” – zaznacza.

    Porównania do przyjaciółki z kortu były dla niej bolesne. “Przyznam – wtedy jeszcze gorzej czułam się sama ze sobą, bo wiedziałam, że jesteśmy w tym samym wieku, a ona jest tak wysoko i wygrywa turnieje… A gdzie ja jestem? Gdy wygrała pierwszy Roland Garros, miałam kontuzję nadgarstka. Grałam wtedy miękką gąbką i małą rakietką do kara. Czułam się tak źle sama ze sobą, że porównania oddziaływały na mnie mocniej niż zwykle. Nie było to łatwe” – tłumaczy.

    I wyjaśnia, jak to jest z bliskimi relacjami w tenisie. Nie ma ich za wiele i po prostu trudno je utrzymać. “To sport wysoce indywidualny, z rywalkami gra się twarzą w twarz. Nie wiem, czy zawsze można pozwolić sobie na stuprocentową szczerość, która wystąpiłaby automatycznie w ‘standardowej’ relacji” – podsumowuje.
    Dwie kobiety w białych koszulkach z polską flagą i logotypami turnieju United Cup, stojące blisko siebie na tle ściany promocyjnej; jedna z nich śmieje się, opierając głowę na ramieniu drugiej, która patrzy na nią z życzliwym uśmiechem.

    Iga Świątek, Maja ChwalińskaRobert PrangeGetty Images
    Dwie kobiety w sportowych strojach z polskimi flagami na kurtkach idą korytarzem, obejmując się ramionami i uśmiechając się.

    Iga Świątek, Maja ChwalińskaRobert PrangeGetty Images
    Maja Chwalińska

    Maja ChwalińskaAFP7 vía Europa Press/Associated PressEast News

    Iga Świątek: Z tego jestem najbardziej zadowolona.

  • Nawrocki otrzymał wyjątkowy prezent od polskiego mistrza. Zdjęcie trafiło do sieci

    Nawrocki otrzymał wyjątkowy prezent od polskiego mistrza. Zdjęcie trafiło do sieci

    Karol Nawrocki w niedzielę brał czynny udział w obchodach Święta Narodowego 3 Maja. Oprócz prezydenta Polski w uroczystości uczestniczyło też mnóstwo znanych osób, w tym aktualny mistrz Polski zawodowców w wadze ciężkiej i mistrz WBC Baltic Kacper Meyna. Pięściarz przy okazji spotkania z głową państwa obdarował go wyjątkowym prezentem. Sami zobaczcie.
    Karol Nawrocki w garniturze z czerwonym krawatem podaje dłoń, w tle tłum i dekoracje; obok powiększenie z Meyną.

    Karol Nawrocki, Kacper Meyna (w kółku)Wojciech Olkusnik/East News/instagram.com/daria.meynaEast News

    Nie jest tajemnicą, że obecny prezydent Polski Karol Nawrocki to ogromny fan sportu. 43-letni polityk w przeszłości regularnie odwiedzał trybuny stadionu Lechii Gdańsk. Niedawno przeprowadził trening siłowy z Mariuszem Pudzianowskim oraz pojawił się na murawie po ostatnim gwizdku finału krajowego pucharu pomiędzy Górnikiem Zabrze a Rakowem Częstochowa.

    Ogromną pasją Nawrockiego w dalszym ciągu pozostaje także boks. To właśnie szlachetna dyscyplina sztuk walki jest mu najbliższa, bowiem sam ją trenował. W dodatku prezydent dzięki obecności na sali treningowej miał okazję poznać bliżej kilku aktywnych zawodowców, takich jak m.in. mistrz Polski zawodowców w wadze ciężkiej i mistrz WBC Baltic Kacper Meyna.

    – Można powiedzieć, że przyjaźń. Wzbudziłem u niego sympatię tym, że jestem z Gołubia oraz tym, że jestem patriotą. Roman Dambek z “Gryfu Pomorskiego” mówił, że zawsze jestem na wszelkich wydarzeniach i występach patriotycznych. Można powiedzieć, że Karol zakochał się we mnie, w tym moim podejściu do życia i patriotyzmu – opisywał kulisy relacji z Nawrockim Meyna podczas sierpniowej rozmowy z Arturem Gacem.

    Zaskakujące obrazki z Pałacu Prezydenckiego. Tę wizytę Nawrocki zapamięta na długo

    Przy okazji obchodów Święta Narodowego 3 Maja panowie mieli okazję ponownie się spotkać. Meyna pojawił się w Warszawie wraz z małżonką na zaproszenie z kancelarii prezydenta, a w pewnym momencie swojej wizyty wręczył przyjacielowi wyjątkowy prezent. Nawrocki otrzymał od pięściarza rękawice, w których ten wywalczył ostatnio w Kościerzynie pas międzynarodowego mistrza Polski w wadze ciężkiej. Co ciekawe, głowa państwa oglądała tę walkę na żywo z widowni.

    – Elegancja, piękne chwile i wyjątkowa atmosfera w sercu Warszawy. Dziękujemy za zaproszenie – dobrze było być częścią tego dnia. Bóg, Honor, Ojczyzna – napisała Daria Meyna na Instagramie, publikując też zdjęcie męża z prezydentem.

    Moment przekazania wspomnianych rękawic Nawrockiemu uchwycił natomiast promotor Krystian Kazyszka, który, podobnie jak partnerka Meyny, pokusił się o wyrażenie wdzięczności za zaproszenie na obchody święta narodowego.

    – Mieliśmy dziś zaszczyt uczestniczyć w obchodach Święta Konstytucji 3 Maja na zaproszenie Kancelarii Prezydenta RP. Podczas spotkania z Prezydentem Polski Karolem Nawrockim, aktualny mistrz Polski zawodowców w wadze ciężkiej i mistrz WBC Baltic Kacper Meyna przekazał Panu Prezydentowi podpisane rękawice ze swojej ostatniej walki w Sercu Kaszub – napisał.
    mężczyzna w ciemnym płaszczu z biało-czerwonym szalikiem kibica z napisem Polska, stojący wśród innych osób na trybunach stadionu, patrzy w bok z poważnym wyrazem twarzy

    Prezydent RP Karol Nawrocki na meczu reprezentacji PolskiBeata Zawadzka/East NewsEast News
    uśmiechnięty mężczyzna w garniturze w centrum uwagi, otoczony przez ludzi, zbliżenie na jego roześmianą twarz, w prawym górnym rogu okrągła wstawka ukazująca go pokazującego znak ‘kciuk w górę’

    Karol NawrockiGrzegorz Wajda/REPORTER/tiktok.com/@rockyboxingnightEast News
    Mężczyzna w garniturze i krawacie, uśmiechający się, stoi w eleganckim wnętrzu ze złotymi zdobieniami na ścianach, w tle widać rozmazane sylwetki kilku osób.

    Prezydent Polski Karol NawrockiAnita WalczewskaEast News

    Nawrocki w ”Gościu Wydarzeń” o sytuacji na granicy z Niemcami: Zwołam Radę Gabinetową po zaprzysi

  • Świątek znów na podium! Zobacz ranking po turnieju w Madrycie

    Świątek znów na podium! Zobacz ranking po turnieju w Madrycie

    W poniedziałek ukazało się notowanie rankingu WTA, które uwzględnia wyniki za prestiżowy turniej Mutua Madrid Open 2026. Iga Świątek awansowała na trzecią pozycję. Swoje miejsca zmieniły także inne polskie tenisistki.

    Zawody WTA 1000 na madryckiej mączce nie były udane dla Igi Świątek. W III rundzie nasza tenisistka zmagała się z problemami zdrowotnymi i ostatecznie skreczowała w pojedynku z Amerykanką Ann Li. Z tego względu Polce odpisano 325 punktów za ubiegłoroczny półfinał i ma ich obecnie w dorobku 6948.

    Mimo tego Świątek zanotowała awans w rankingu WTA z czwartej na trzecią pozycję. Stało się tak, ponieważ wszystkich punktów za zeszłoroczny finał Mutua Madrid Open nie obroniła Coco Gauff. Polka znalazła się zatem przed Amerykanką. Aktualnie obie panie dzieli 199 punktów.

    ZOBACZ WIDEO: Takie dostali wiadomości. Przerażające. Życzą Polakom najgorszego

    Punktów za zeszłoroczny tytuł w hiszpańskiej stolicy nie obroniła Aryna Sabalenka. Białorusinka ma ich obecnie w dorobku 10110, dlatego dystans do niej zmniejszyła Jelena Rybakina. Kazaszka pozostała drugą rakietą świata z sumą 8555 punktów. W Madrycie odpadła w IV rundzie, dlatego nie wykorzystała okazji, by jeszcze bardziej zbliżyć się do liderki.

    Piąte miejsce w rankingu WTA zachowała Amerykanka Jessica Pegula, a szóste jej kontuzjowana rodaczka Amanda Anisimova. O jedną pozycję w górę przesunęły się Rosjanka Mirra Andriejewa (finalistka zawodów w Madrycie), Włoszka Jasmine Paolini i Kanadyjka Victoria Mboko. Spadek zaliczyła Ukrainka Elina Switolina, która zamyka Top 10. Najwyższą w karierze 15. lokatę osiągnęła Ukrainka Marta Kostiuk, która triumfowała w Madrycie.

    Bez powodzenia grała w hiszpańskiej stolicy Magdalena Fręch. W poniedziałek Łodzianka spadła 38. na 45. pozycję. Jeden pojedynek wygrała natomiast w Madrycie Magda Linette. Dzięki temu Poznanianka przesunęła się z 57. na 55. lokatę. Awansowała także Maja Chwalińska, która jest obecnie 113. rakietą globu. To jej najwyższe miejsce w karierze.

    25 tenisistek przeskoczyła Katarzyna Kawa. To efekt jej triumfu w zawodach WTA 125 (WTA Challenger) w chińskim Huzhou. Kryniczanka jest obecnie 138. w światowym zestawieniu. Kawa wyprzedziła m.in. Lindę Klimovicovą. Nasza reprezentantka awansowała w poniedziałek ze 160. na 157. pozycję. Ponadto życiówką może się pochwalić Martyna Kubka, która jest aktualnie 270. tenisistką świata.

    Do zmiany doszło na pozycji liderki rankingu deblistek. Została nią Czeszka Katerina Siniakova, która wspólnie z Taylor Townsend triumfowała w Madrycie. Amerykanka awansowała na drugą lokatę. Dotychczasowa numer jeden, Belgijka Elise Mertens, spadła na trzecie miejsce. Z Polek najwyżej notowana jest Katarzyna Piter, która plasuje się na 64. pozycji.

    Przez najbliższe dwa tygodnie tenisistki będą rywalizować w prestiżowej imprezie WTA 1000 na kortach ziemnych w Rzymie. Z tego względu kolejny oficjalny ranking WTA ukaże się dopiero 18 maja.

    Notowanie WTA w grze pojedynczej:
    1. Aryna Sabalenka 10110 pkt
    2. Jelena Rybakina (Kazachstan) 8555
    3. Iga Świątek (Polska) 6948
    4. Coco Gauff (USA) 6749
    5. Jessica Pegula (USA) 6136
    6. Amanda Anisimova (USA) 5985
    7. Mirra Andriejewa 4181
    8. Jasmine Paolini (Włochy) 3722
    9. Victoria Mboko (Kanada) 3531
    10. Elina Switolina (Ukraina) 3530
    11. Karolina Muchova (Czechy) 3318
    12. Belinda Bencić (Szwajcaria) 3090
    13. Linda Noskova (Czechy) 2999
    14. Jekaterina Aleksandrowa 2669
    15. Marta Kostiuk (Ukraina) 2507
    16. Naomi Osaka (Japonia) 2341
    17. Iva Jović (USA) 2235
    18. Clara Tauson (Dania) 2030
    19. Madison Keys (USA) 1946
    20. Diana Sznaider 1946
    …
    45. Magdalena Fręch (Polska) 1263
    55. Magda Linette (Polska) 1084
    113. Maja Chwalińska (Polska) 697
    138. Katarzyna Kawa (Polska) 560
    157. Linda Klimovicova (Polska) 491
    270. Martyna Kubka (Polska) 258
    393. Weronika Ewald (Polska) 155
    406. Zuzanna Pawlikowska (Polska) 149
    431. Gina Feistel (Polska) 135
    504. Weronika Falkowska (Polska) 104
    526. Anna Hertel (Polska) 98
    651. Marcelina Podlińska (Polska) 69
    693. Urszula Radwańska (Polska) 60
    831. Monika Stankiewicz (Polska) 35
    946. Amelia Paszun (Polska) 23
    969. Inka Wawrzkiewicz (Polska) 22
    1032. Barbara Kostecka (Polska) 18
    1037. Zuzanna Kolonus (Polska) 18
    1078. Katarzyna Piter (Polska) 15
    1081. Nadia Kulbiej (Polska) 15
    1086. Daria Kuczer (Polska) 15
    1112. Stefania Rogozińska-Dzik (Polska) 14
    1140. Anna Kmiecik (Polska) 13
    1173. Barbara Straszewska (Polska) 12
    1255. Daria Górska (Polska) 9
    1271. Olivia Bergler (Polska) 8
    1309. Oriana Gniewkowska (Polska) 7
    1309. Maja Pawelska (Polska) 7
    1380. Dominika Podhajecka (Polska) 5
    1435. Nika Hurkacz (Polska) 4
    1435. Xenia Bandurowska (Polska) 4
    1474. Magdalena Baniak (Polska) 3

    Lista kwalifikacyjna do WTA Finals:
    1. Jelena Rybakina (Kazachstan) 4103 pkt
    2. Aryna Sabalenka 4015
    3. Jessica Pegula (USA) 2970
    4. Mirra Andriejewa 2713
    5. Elina Switolina (Ukraina) 2460
    6. Karolina Muchova (Czechy) 2270
    7. Victoria Mboko (Kanada) 1937
    8. Coco Gauff (USA) 1923
    9. Marta Kostiuk (Ukraina) 1715
    10. Belinda Bencić (Szwajcaria) 1307
    11. Iga Świątek (Polska) 1193
    …
    36. Magda Linette (Polska) 593
    37. Magdalena Fręch (Polska) 593

    Notowanie WTA w grze podwójnej:
    1. Katerina Siniakova (Czechy) 8755 pkt
    2. Taylor Townsend (USA) 8190
    3. Elise Mertens (Belgia) 8128
    4. Sara Errani (Włochy) 7385
    4. Jasmine Paolini (Włochy) 7385
    6. Gabriela Dabrowski (Kanada) 6923
    7. Aleksandra Krunić (Serbia) 6905
    8. Anna Danilina (Kazachstan) 6895
    9. Luisa Stefani (Brazylia) 6035
    10. Shuai Zhang (Chiny) 5785
    …
    64. Katarzyna Piter (Polska) 1393
    118. Magda Linette (Polska) 678
    126. Weronika Falkowska (Polska) 634
    147. Martyna Kubka (Polska) 541
    182. Magdalena Fręch (Polska) 455
    248. Zuzanna Pawlikowska (Polska) 333
    267. Maja Chwalińska (Polska) 313
    475. Gina Feistel (Polska) 150
    492. Marcelina Podlińska (Polska) 146
    523. Weronika Ewald (Polska) 132
    540. Anna Hertel (Polska) 127
    589. Monika Stankiewicz (Polska) 110
    692. Katarzyna Kawa (Polska) 81
    715. Daria Kuczer (Polska) 77
    718. Dominika Podhajecka (Polska) 77
    729. Daria Górska (Polska) 75
    816. Inka Wawrzkiewicz (Polska) 59
    826. Amelia Paszun (Polska) 58
    913. Maja Pawelska (Polska) 46
    926. Urszula Radwańska (Polska) 44
    957. Oriana Gniewkowska (Polska) 42
    998. Sara Husar (Polska) 38
    1047. Xenia Bandurowska (Polska) 34
    1140. Nika Hurkacz (Polska) 29
    1335. Zuzanna Kolonus (Polska) 18
    1398. Barbara Straszewska (Polska) 16
    1419. Julia Daroszewska (Polska) 15
    1531. Anna Kmiecik (Polska) 12
    1548. Nadia Affelt (Polska) 11
    1548. Barbara Kostecka (Polska) 11
    1636. Magdalena Baniak (Polska) 9
    1636. Natalia Kłys (Polska) 9
    1636. Martyna Śrutwa (Polska) 9
    1679. Magdalena Hędrzak (Polska) 7
    1706. Leticia Matuszewski (Polska) 6

    Lista kwalifikacyjna debli do WTA Finals:
    1. Danilina / Krunić 3740 pkt
    2. Siniakova / Townsend 3430
    3. Dabrowski / Stefani 2775
    4. Mertens / Zhang 2530
    5. Errani / Paolini 1690
    6. Hsieh / Ostapenko 1688
    7. Perez / Schuurs 1418
    8. Siegemund / Zwonariowa 1278
    9. Bucsa / Melichar-Martinez 1086
    10. Mihalikova / Nicholls 821
    …
    21. Piter / Tjen 455
    40. Aoyama / Linette 184
    44. Klepac / Piter 140
    55. Piter / Kempen 99