• Dyplomatyczny zgrzyt między prezydentami Polski i Francji? Zdecydował jeden szczegół

    Dyplomatyczny zgrzyt między prezydentami Polski i Francji? Zdecydował jeden szczegół

    Gdyby prezydent Macron wykazał taką wolę, to do spotkania z prezydentem Nawrockim by doszło – przekonuje w rozmowie z Interią dr Janusz Sibora, historyk i ekspert ds. stosunków międzynarodowych. Ekspert postawił tezę, że polski przywódca “sam się wyeliminował” z udziału w wizycie swojego francuskiego odpowiednika. Zdecydować miał o tym jeden szczegół.
    Prezydent Francji Emmanuel Macron nie spotkał się z prezydentem Karolem Nawrockim

    Prezydent Francji Emmanuel Macron nie spotkał się z prezydentem Karolem NawrockimADAM WARŻAWA/KPRP/MIKOŁAJ BUJAKPAP
    W skrócie

    Prezydent Francji Emmanuel Macron spotkał się w Gdańsku z premierem Donaldem Tuskiem, nie doszło natomiast do spotkania z prezydentem Karolem Nawrockim.

    Ekspert dr Janusz Sibora stwierdził, że prezydent Nawrocki “sam się wyeliminował” z możliwości spotkania z Macronem, między innymi z powodu wcześniejszego spotkania z Viktorem Orbanem.

    Strona rządowa oraz przedstawiciele MSZ i kancelarii prezydenckiej wzajemnie wskazywali na przyczyny braku spotkania prezydentów, podkreślając także rolę francuskiego pałacu prezydenckiego w tej decyzji.

    Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

    W poniedziałek do Polski przybył prezydent Francji Emmanuel Macron. Polityk spotkał się z premierem Donaldem Tuskiem w Gdańsku.

    Francuski przywódca nie miał jednak okazji przywitać się i porozmawiać ze swoim polskim odpowiednikiem – Karolem Nawrockim. Znalazł natomiast czas m.in. na zrobienie sobie zdjęcia z byłym prezydentem Lechem Wałęsą.

    W przestrzeni medialnej pojawiły się pytania, czy brak spotkania na najwyższym szczeblu głów państw można uznać za “zgrzyt” w relacjach polsko-francuskich i złamanie protokołu dyplomatycznego.

    Emmanuel Macron w Gdańsku. Ekspert interpretuje subtelne sygnały dyplomacji

    Zdaniem dr. Janusza Sibory spotkanie prezydenta z premierem innego kraju nie musi być dyplomatycznym faux pas. Nawet jeśli doszło do pominięcia pierwszej osoby w państwie przyjmującym.

    – Rola protokołu dyplomatycznego jest niewłaściwie rozumiana przez część opinii publicznej. On jest narzędziem dyplomacji, a nie celem samym w sobie. Jak mawiał pewien francuski dyrektor protokołu dyplomatycznego, “protokół nie jest wyryty w kamieniu”. Premier może przyjąć prezydenta, jeśli wymagają tego interesy obu państw – wyjaśnił ekspert.

    Dodał, że w praktycznym wymiarze wizyta prezydenta Francji w Polsce miała charakter roboczy, a w jej trakcie poruszono kwestię współpracy obu państw, za które odpowiadają ich rządy.

    – Proszę zwrócić uwagę, że oficjalnym powodem wizyty Macrona był jego udział na zaproszenie premiera w I Polsko-Francuskim Szczycie Międzyrządowym po podpisaniu 9 maja 2025 r. w Nancy traktatu o wzmocnionej współpracy i przyjaźni. Na tym spotkaniu omawiano sprawy robocze dotyczące m.in. obronności, gospodarki, kultury i energetyki jądrowej – te, którymi w Polsce zajmuje się rząd – stwierdził specjalista ds. protokołu dyplomatycznego.

    Zapytaliśmy też dr. Siborę o polityczny kontekst braku spotkania Nawrockiego z Macronem.

    – Gdyby prezydent Francji wyraził wolę spotkania, to do spotkania z prezydentem Nawrockim by doszło. Widocznie nie było takiej woli z jego strony. Francuzi mają bardzo sprawną dyplomację i by to załatwili. Natomiast przypuszczałem, że polski prezydent “sam się wyeliminował”, bo kilka dni przed węgierskimi wyborami poleciał spotkać się z Viktorem Orbanem, co przez Paryż zostało odebranie jednoznacznie za wsparcie polityki Trumpa – wyjaśnił.

    “Decyzja francuskiego pałacu”. Wiceszef MSZ o braku spotkania Nawrockiego z Macronem

    W poniedziałek szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz przekazał, że “Tusk zaplanował wizytę tak, aby nie doszło do spotkania prezydentów”.

    Strona rządowa twierdziła natomiast, że do spotkania głów obu państw nie doszło z inicjatywy strony francuskiej.

    – To była decyzja francuskiego pałacu prezydenckiego. Prezydent Macron wie, kto w Polsce odpowiada za politykę zagraniczną, politykę europejską i politykę obronną. Tego wszystkiego dotyczył szczyt w Gdańsku i to jest wynik tego, że z rządem polskim można te wszystkie rzeczy ustalić – wyjaśnił w programie “Gość Wydarzeń” wiceszef MSZ Marcin Bosacki.

    “Mamy podobny pogląd na sytuację geopolityczną”. Wizyta Emmanuela Macrona w Polsce

    Macron przybył w poniedziałek do Gdańska, by uczestniczyć w I Polsko-Francuskim Szczycie Międzyrządowym z okazji Dnia Przyjaźni Polsko-Francuskiej. To pierwszy szczyt po podpisaniu 9 maja 2025 roku w Nancy traktatu o wzmocnionej współpracy i przyjaźni między Polską a Francją.

    – Mamy podobny pogląd na sytuację geopolityczną – powiedział premier Donald Tusk na wspólnej konferencji z prezydentem Francji Emanuelem Macronem. – Chcemy konsekwentnie wspierać wszystkich, a szczególnie Ukrainę, przeciwko agresji – dodał.

    Premier przekazał, że razem z prezydentem Macronem “mają tę samą determinację, aby utrzymać relacje transatlantyckie na możliwie dobrym poziomie”.

    – A równocześnie obaj nie mamy złudzeń, co do tego, że świat się zmienił i że Europa potrzebuje maksymalnej jedności w tych trudnych czasach – zaznaczył.

    Premier Tusk powiedział, że Europa musi uwierzyć we własne siły. – Jeśli sami nie zapewnimy sobie bezpieczeństwa, to nikt tego nie zrobi – zaznaczył.

    – Przewidywalność, wzajemna lojalność i pełna solidarność to dzisiaj deficytowe towary w światowej polityce, dlatego tak bardzo cenimy sobie to, że polsko-francuska przyjaźń jest trwała i osadzona na prawdziwych fundamentach, w tym naszych kluczowych, podstawowych wartościach – dodał Tusk.

    Mateusz Balcerek

    Rząd stawia na sojusz obronny z Francją? Bosacki w ”Gościu Wydarzeń’”: Ameryka jest zajęta czymś innym

  • Głośno o Świątek i Abramowicz. A tu taki głos rywalki. Błyskawiczny koniec

    Głośno o Świątek i Abramowicz. A tu taki głos rywalki. Błyskawiczny koniec

    Głośno o Świątek i Abramowicz. A tu taki głos rywalki. Błyskawiczny koniec

    Przy okazji inauguracji turnieju WTA 1000 w Madrycie w mediach na nowo zagościł temat współpracy Igi Świątek z wracającą do jej boksu Darią Abramowicz, która nieustannie znajduje się w sztabie byłej liderki światowego rankingu. Tą samą drogą próbowała podążyć niegdyś jedna z największych rywalek Polki, lecz koniec starań nastąpił błyskawicznie. A chodzi o Jelenę Rybakinę, która podzieliła się swoimi doświadczeniami.
    article cover

    Na zdjęciu: Iga Świątek, Daria Abramowicz oraz Jelena RybakinaFoto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFP / Filippo MONTEFORTE / AFPAFP

    W ostatnim czasie na nowo niezwykle głośno zrobiło się wokół Darii Abramowicz, która nieustannie współpracuje z Igą Świątek w roli psychologa, co wywołało falę dyskusji choćby w momencie zmiany trenera przez czwartą obecnie rakieta świata. Sama zawodniczka otwarcie stanęła jednak w obronie całego swojego sztabu.

    – Praca, którą wykonuję z Maciejem (Ryszczukiem – przyp. red.) oraz Darią, a także gra z tym samym sparingpartnerem przez wiele, wiele lat – czuję, że to działa i to dobry proces. Właśnie dlatego nie zmieniłam reszty swojego sztabu – ogłosiła Iga Świątek jeszcze w Stuttgarcie.

    24-latka nieustannie podkreśla zresztą, jak ważną postacią jest dla niej Daria Abramowicz, na którą będzie mogła liczyć podczas turnieju WTA 1000 w Madrycie. Nieobecnie w Niemczech psycholożka znów dołącza bowiem do reszty sztabu na Półwyspie Iberyjskim.

    – Tutaj w boksie siedziało czterech panów, a w Madrycie dojdzie jeszcze jedna osoba, której w Stuttgarcie nie było. Nie chcę niczego sugerować, bo to nie mój zamiar, ale większość napięć, jakie oglądaliśmy ostatnio, kręciła się dookoła relacji między osobami z boksu a Igą. Zmieni się na pewno punkt odniesienia, zmienią się rozmowy w boksie. To po prostu będzie inaczej wyglądało – odniósł się do zaistniałej sytuacji w podcaście “Trzeci Serwis” Karol Stopa.

    WTA Madryt. Jelena Rybakina wprost o współpracy z psychologiem

    A jak wygląda kwestia współpracy z psychologami u innych tenisistek? Głos w tej sprawie zabrała ostatnio liderka rankingu WTA Aryna Sabalenka. – Mam ogromny zespół. Mam dwóch trenerów, trenera przygotowania fizycznego, partnera do gry w ataku, menedżera i agentów. Mam statystyka. Mam oczywiście fizjoterapeutę. Nie mam trenera mentalnego, cały mój zespół jest moim trenerem mentalnym, a ja jestem dla nich trenerem. W ten sposób stajemy się silniejsi – mówiła Białorusinka podczas turnieju w Miami. Dodała przy tym, że wsparciem psychicznym jest jej… czworonożny przyjaciel o imieniu Ash.

    Teraz głos na ten sam temat zabrała Jelena Rybakina. Jej wypowiedź cytuje w mediach społecznościowych Dominik Senkowski, który sam zapytał wprost reprezentantkę Kazachstanu o to, czy korzystała lub korzysta z pomocy psychologa. Jak ujawniła, ma za sobą takie doświadczenia, lecz postanowiła je szybko zakończyć.

    – Nie pracuję z nikim. Próbowałam, ale to było tylko kilka sesji. Myślę, że najwięcej zyskuję dzięki doświadczeniu w tourze. Do tego jeśli masz dobry zespół, mogą ci pomóc psychicznie – stwierdziła Jelena Rybakina. I dodała:

    Każdy jest inny, ale na razie jestem zadowolona z tego, jak wygląda mój team

    Tennisistka w czapce z daszkiem w stroju sportowym, z widocznymi logotypami sponsorów na koszulce, stoi na tle rozmytej publiczności z wyrazem zamyślenia lub rozczarowania na twarzy.

    Jelena RybakinaFoto OlimpikAFP
    Zbliżenie na twarz kobiety w czapce z daszkiem, z widocznym okiem i ustami. W kółku po prawej stronie dynamiczny kadr tej samej kobiety grającej w tenisa, skupionej na uderzeniu rakietą.

    Iga Świątek – wiceliderka rankingu WTAArtur Widak / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP
    Po lewej stronie kobieta w okularach i białej kurtce z godłem Polski oraz logo Lotto patrzy poważnie przed siebie, po prawej zawodniczka w czapce i sportowym stroju ociera twarz ręcznikiem po intensywnym wysiłku.

    Daria Abramowicz i Iga ŚwiątekŁukasz ŻurekAFP

    Ekspert uderza w sztab Świątek. “Nie może być tak, że rady dają osoby, które nie powinny”.

  • Sabalenka świętowała, a tu zaskoczenie. Ukochany dał się w końcu namówić

    Sabalenka świętowała, a tu zaskoczenie. Ukochany dał się w końcu namówić

    Aryna Sabalenka ma się z czego cieszyć – pojawiła się na gali Laureus World Sports Awards i jako pierwsza tenisistka od pięciu lat wyszła z wydarzenia z nagrodą dla najlepszej sportsmenki roku. Okazało się, że czekała na nią nie tylko statuetka. Sukces postanowiła uczcić także w inny sposób. W końcu, po długim czasie, udało jej się namówić do czegoś swojego narzeczonego.
    Georgios Frangulis i Aryna Sabalenka; Frangulis w białej koszulce i różowej czapce trzyma psa, Sabalenka w różowym stroju.

    Georgios Frangulis i Aryna SabalenkaChris Arjoon/Icon SportswireEast News

    Georgios Frangulis stara się twardo stąpać po ziemi, ale widać, że jest ogromnie zakochany w swojej partnerce. Postanowił w końcu się ugiąć i dał się namówić Sabalence na jedną rzecz.

    Aryna Sabalenka z prestiżową nagrodą

    Aryna Sabalenka zdobyła Laureusa dla najlepszej sportsmenki roku. Tytuł po pięciu latach wrócił do tenisistek. W 2021 roku zdobyła go Naomi Osaka, która przeżywała wówczas swój najlepszy sportowy sezon. Teraz na szczyt zawitała Sabalenka, niekwestionowana liderka rankingu, która jeszcze nie rozpoczęła sezonu na kortach ziemnych przez wzgląd na swoją kontuzję.

    Do nagrody dwukrotnie nominowana była Iga Świątek – Polka miała na nią szansę w 2023 i 2024 roku. Wtedy pokonały ją lekkoatletka Shelly-Ann Fraser-Pryce oraz piłkarka Aitana Bonmatí. Sabalenka za to zamieniła swoją drugą nominację w statuetkę.

    Aryna Sabalenka namówiła swojego partnera

    Dzięki wygranej Sabalenka miała więcej argumentów, by namówić na coś swojego partnera – chodziło o wspólne nagranie TikToka, na którym pokazaliby się w odświętnych strojach. Frangulis postanowił spełnić prośbę swojej ukochanej.

    Na nagraniu wystąpili razem. Najpierw pokazali się w swoich codziennych strojach, a potem zmienili je na wieczorowe. “Przekonałam Georgiosa, żeby zrobił ze mną TikToka, więc wygrałam wczoraj na więcej sposobów niż jeden” – śmiała się tenisistka. Już niebawem rozpocznie zmagania w Madrycie. Pierwszy mecz rozegra najwcześniej we czwartek 23 kwietnia.
    tenisistka w różowym stroju wyraża silne emocje, stoi z otwartymi ustami w geście krzyku na korcie tenisowym, w tle rozmazana postać sędziego

    Aryna SabalenkaPhoto by CLIVE BRUNSKILL / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / GETTY IMAGES VIA AFPAFP
    Kobieta w sportowym stroju z czerwoną torbą na ramieniu oraz mężczyzna w białej koszulce i okularach przeciwsłonecznych idą obok siebie; oboje wyglądają na skupionych i poważnych.

    Aryna Sabalenka i Georgios FrangulisJavier Garcia/ShutterstockEast News

    Trening piłkarzy PSG przed zbliżającym się meczem ligowym. WIDEOALFRED DAVIES / AFPTV / AFPAFP

  • Dwa sety Linette w boju z mistrzynią US Open. Koniec po 87 minutach

    Dwa sety Linette w boju z mistrzynią US Open. Koniec po 87 minutach

    Iga Świątek swoje pierwsze spotkanie zagra w czwartek, Magdalena Fręch – w piątek. A już we wtorek swojej szansy na miejsce w drugiej rundzie musiała szukać Magda Linette. W miejscu, które dla tenisistki z Poznania, historycznie, jest dalekim od optymalnego. 34-letnia reprezentantka Polski była jednak zdecydowaną faworytką starcia z Robin Montgomery, która zaledwie trzy dni temu w potyczce z Mają Chwalińską ugrała… dwa gemy. Dziś w połowie pierwszego seta miała ich już więcej. Triumfatorkę poznaliśmy po 87 minutach rywalizacji, a została nią Poznanianka.
    article cover

    Magda LinetteMartin KeepAFP

    Turniej w Madrycie oficjalnie rozpoczął się w poniedziałek, od meczów eliminacyjnych. I choć finały kwalifikacji zaplanowano na dziś, to na dwóch największych stadionach na Caja Magica ruszyły już zmagania w głównej części. A to sprawiło, że organizatorzy już na starcie zaprosili do gry jedną z naszych trzech reprezentantek w Mutua Madrid Open – Magdę Linette.

    Poznanianka tym razem nie została tu rozstawiona, choć w przeszłości bywała. Tyle że nigdy dotąd, w całej karierze, nie wygrała tu więcej niż jednego spotkania. Nawet gdy świetnie spisywała się w pojedynczych spotkaniach, bo przecież ogrywała tu już m.in. Marketę Vondrousovą, Elisabettę Cocciaretto czy Sofię Kenin. Odpadała na kolejnej przeszkodzie.

    W tym roku na wstępie trafiła na Robin Montgomery – 21-letnią Amerykankę, która wraca do gry po kontuzji. I na razie jest to powrót trudny, choć w zeszłym tygodniu doszła do półfinału turnieju WTA 125 w Oeiras. Tam została jednak wyraźnie pokonana przez Maję Chwalińską, ugrała ledwie dwa gemy (2:6, 0:6). Mówimy jednak o zawodniczce bardzo utalentowanej, która w 2021 roku wywalczyła podwójny tytuł w juniorskim US Open, tak w singlu, jak i w deblu. A przed kontuzją była już w pierwszej setce rankingu.

    Niemniej to Polka byłą wyraźną faworytką tego spotkania.

    WTA Madryt. Magda Linette kontra Robin Montgomery. Stawką druga runda Mutua Madrid Open.

    Linette dobrze prezentowała się od początku w swoich gemach serwisowych – i to było dziś kluczowe na Arnatxa Sanchez Stadium. Polowała na przełamanie, ale też leworęczna Amerykanka, gdy tylko miała trochę czasu i miejsca, potrafiła przejąć inicjatywę swoim forhendem.
    Tenisistka w jasnym stroju i białej czapce z daszkiem wykonuje gest zaciśniętej pięści, wyrażając determinację. W tle rozmyta publiczność.

    Magda LinetteMARTIN KEEP / AFPAFP

    W szóstym gemie Linette w końcu jednak odskoczyła na dwa gemy, za moment miała podwyższyć na 5:2. I pojawiły się drobne kłopoty – stan 15-40. Oba Poznanianka obroniła… asami, ale pojawił się też trzeci. I tym razem 34-latka popełniła błąd, uderzyła zza końcowej linii po wysokim koźle, nie zmieściła się w korcie.

    A po kolejnym gemie było już 4:4 – Montgomery dostała nowe piłki, wykorzystała ten atut.

    Nieoczekiwanie więc Polka musiała szukać swojej szansy w końcówce partii. Udało się, pewnie wygrała gema przy swoim serwisie, za moment seryjnie notowała piłki setowe. Aż w końcu czwartą wykorzystała – odważnie zaatakowała returnem, tuż pod końcową linię. Odpowiedź Amerykanki była autowa.

    Ten set dość wyraźnie pokazał, że Poznanianka musi być cierpliwa. Montgomery ma sporą siłę, może być w przyszłości groźna, ale jeszcze nie teraz. We własnych gemach Magda była już do końca niemal perfekcyjna, wszystkiego w nich przypilnowała. A gdy pojawiła się druga szansa na breaka, też ją w końcu wykorzystała. Na 4:2, Montgomery nie wytrzymała tym razem dłuższej wymiany.
    Robin Montgomery

    Robin MontgomeryUlises Ruiz / AFPAFP

    Za chwilę zrobiło się 5:2, pozostał więc jeszcze jeden gem do końca. U rywalki dawały się już znać braki w przygotowaniu fizycznym – ona do gry wróciła niecały miesiąc temu. Zagrała od czasu powrotu po kontuzji tylko sześć spotkań.

    Linette wygrała 6:4, 6:3, mecz trwał 87 minut.

    W drugiej rundzie zawodniczka OŚ AZS zmierzy się z Ivą Jovic – 18-letnia Amerykanka rozstawiona jest z “16”. Na kortach twardych grała świetnie, na mączkę weszła udanie, w Charleston dotarła do półfinału. A później sensacyjnie przegrała jednak dwa single w starciu z Belgią w BJK Cup – z Hanne Vandenwinkel i Greet Minnen.
    Zawodniczka tenisowa koncentruje wzrok na zbliżającej się piłce tenisowej, mając na sobie jasny strój sportowy i daszek, a tło jest ciemne i rozmazane.

    Magda LinetteDar Yasin/Associated PressEast News

    Jerzy Mielewski: Faworytem do zdobycia mistrzostwa Polski jest ekipa z Zawiercia.

  • Celt nie kryje już ws. Świątek. “Nie wyobrażałem sobie”, rzucił nowe światło

    Celt nie kryje już ws. Świątek. “Nie wyobrażałem sobie”, rzucił nowe światło

    Kibice Igi Świątek czekają na przełom z nadzieją, że nowy trener Raszynianki Fransico Roig szybko zdoła sprawić, że nasza najlepsza tenisistka wróci do cyklicznego wygrywania. Po ostatniej porażce Świątek z Mirrą Andriejewą, kilka słów o obecnej dyspozycji Polki powiedział Dawid Celt na kanale “Break point”. I wskazał, że fani tenisa powinni przywyknąć do rzeczywistości, w której Świątek po prostu częściej przegrywa. – Ja też sobie nie wyobrażałem – w ogóle mi ciężko cały czas przyswoić taką myśl, że Iga po prostu częściej przegrywa – dodał.
    Dawid Celt i Iga Świątek

    Dawid Celt i Iga ŚwiątekMark J. Terrill/Associated Press/East News, Tomasz Jastrzebowski/REPORTEREast News

    Po tym, jak Iga Świątek pożegnała się z Wimem Fissettem i rozpoczęła współpracę z Francisco Roigiem, Polka na pierwszy sprawdzian udziała się do Stuttgartu. Tam, niestety już w ćwierćfinale, lepsza od niej okazała się Mirra Andriejewa, co oczywiście wywołało wiele komentarzy, a eksperci oceniali to, jak Iga Świątek zaprezentowała się w tym pojedynku oraz jak zachowywała się na korcie. Kilka słów postanowił dodać także Dawid Celt.

    Na kanale “Break Point”, wraz z komentatorem Markiem Furjanem rozprawiali o tym, co w ostatnim czasie wydarzyło się w świecie tenisa, a swoją rozmowę zaczęli właśnie od pojedynku Igi Świątek. Dawid Celt słusznie zauważył, że być może kibice powinni oswoić się z myślą, że to nie są już czasy absolutnej dominacji Świątek.

    Były tenisista mówi wprost. “Temat Igi jest tematem trudnym”. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

    Bolesna porażka Świątek to nie koniec. Celt już nie kryje: nie wyobrażałem sobie

    – Funkcjonujemy myślę, na tych starych zasadach, tak to określę. Ja też sobie nie wyobrażałem – w ogóle mi ciężko cały czas przyswoić taką myśl, że Iga po prostu częściej przegrywa i w zasadzie do każdego meczu jak podchodzi to “nie no, nie ma szans, żeby przegrała…”, ale trochę taka ta kolej rzeczy jest. Tour jest bardzo wymagający, skomplikowany i nie da się cały czas wygrywać. Te oczekiwania w stosunku do Igi są cały czas bardzo wysokie. Też trochę tak podchodzimy “no nie no, z Andriejewą na ziemi to nie przegra” i w zasadzie wszystko na to wskazywało – rozpoczął ocenę Celt.

    Kapitan polskiej kadry pokusił się także o krótką ocenę występu Świątek wskazując, że chociaż na początku starcia miała ona karty po swojej stronie, to czym innym jest oglądać takie spotkanie, a czym innym w nim uczestniczyć, dlatego jest on wyrozumiały dla Raszynianki.

    – Była duża szansa w moim odczuciu na to, żeby ten mecz w dwóch setach zamknąć. Trochę niewykorzystana przez Igę (…) Wiele się zgadzało i trzeba to było tylko domknąć. Tylko i aż – bo to łatwo się mówi z pozycji widza, z pozycji fotela. Gorzej, kiedy jest się na korcie i po drugiej stronie siatki ma się Andriejewą – dodał.
    Tenisistka w białej koszulce bez rękawów i fioletowej czapce z daszkiem trzyma ręcznik i wskazuje palcem w dół, wydaje się być zaangażowana w rozmowę; w tle rozmazane, niebieskie elementy kortu tenisowego.

    Iga ŚwiątekElla Ling/ShutterstockEast News
    Zawodniczka tenisowa w sportowym stroju z czapką zasłania twarz dłońmi, wyrażając silne emocje po zakończonym meczu.

    Iga ŚwiątekAFP
    Mężczyzna w białej sportowej kurtce z napisem ‘Polska’ na plecach, stojący bokiem na tle rozmytej flagi Polski oraz napisu ‘POL’, sugerujących oficjalną reprezentację kraju.

    Dawid Celt podczas meczu Polska – Ukraina w turnieju eliminacyjnym Billie Jean King Cup, 11.04.2025 r.Andrzej Iwańczuk/Reporter East News

    Bloki w meczu Indykpol AZS Olsztyn – PGE GiEK Skra Bełchatów.

  • Dyrektorka WTA Madryt ws. decyzji Świątek. Jasne stanowisko. “Marzyła całe życie”

    Dyrektorka WTA Madryt ws. decyzji Świątek. Jasne stanowisko. “Marzyła całe życie”

    Karuzela tenisowego touru przyjechała do stolicy Hiszpanii. Zaczyna się Mutua Madrid Open. Wtorek przyniósł pierwszy mecz Magdy Linette. Iga Świątek wejdzie do gry w drugiej rundzie. Jej mecz dopiero w czwartek. Współdyrektorka turnieju zabrała głos na temat decyzji o zatrudnieniu Francisco Roiga i stanie, w jakim spodziewa się ją zobaczyć na arenach Caja Magica.
    Iga Świątek w zielonej czapce rozmawia z Francisco Roigiem w czerwonej bluzie Babolat; wstawka z Garbiñe Muguruzą przy mikrofonie.

    Iga Świątek, Francisco Roig i Garbiñe MuguruzaRobert PrangeGetty Images

    Iga Świątek 2 kwietnia ogłosiła nazwisko nowego trenera. Został nim Francisco Roig, który przez 17 lat (2005-2022) pracował w sztabie szkoleniowym Rafaela Nadala. Ostatnio pracował z Matteo Berrettinim, Emmą Raducanu czy Giovannim Mpetshim Perricardem. Hiszpański trener poprowadził Raszyniankę już w turnieju WTA 500 w Stuttgarcie. Nasza rodaczka zaczęła od 1/8 finału, pokonała tam Laurę Siegemund, ale zatrzymała się na ćwierćfinale. Mimo wygrania pierwszego seta przeciwko Mirrze Andriejewej po raz pierwszy od lat pozwoliła na negatywne odwrócenie losów meczu na mączce.

    To jednak była dopiero pierwsza wspólna impreza. Przed Świątek ważniejsze cele – “tysięczniki” w Madrycie, Rzymie i wielkoszlemowy Roland Garros. Głos na temat ich współpracy zabrała współdyrektorka Mutua Madrid Open Garbiñe Muguruza (od tego roku odpowiada za żeńską część turnieju). To był jeden z tematów rozmowy 32-latki z Joanem Solsoną z “Marki”.

    Myślę, że Świątek podjęła właściwą decyzję, zatrudniając Roiga. To było dla niej orzeźwiające

    Muguruza: “Iga Świątek przyjedzie na WTA Madryt bardzo zmotywowana”

    W pierwszej części miesiąca widzieliśmy regularnie posty Rafa Nadal Academy pokazujące treningi Polki z Roigem oraz 22-krotnym triumfatorem Szlemów. Według Muguruzy jego obecność była inspiracją, a porady prawdziwym drogowskazem.

    – Całe życie marzyła o tym, żeby uczyć się od Nadala, żeby być blisko niego. To, że może liczyć na Rafaela i jego zespół, to dla niej prawdziwy zastrzyk motywacji i energii – podkreśliła.

    Przyznała jeszcze, w jakim stanie spodziewa się zobaczyć Świątek na stołecznych kortach Caja Magica. – Przyjeżdża do Madrytu bardzo zmotywowana. Świadomość, że jest się dobrze przygotowanym, dodaje pewności siebie – zakończyła.

    W pierwszej rundzie 24-latka ma tzw. wolny los. Wejdzie do gry w drugiej – w czwartek 23 kwietnia. Po drugiej stronie siatki stanie Daria Kasatkina albo zawodniczka z kwalifikacji.
    Młoda kobieta ubrana w jasną kurtkę oraz czarną czapkę z daszkiem siedzi przy mikrofonie na tle ciemnej ściany, wygląda na skupioną i poważną.

    Iga Świątekvia ZUMA Press Wire/ShutterstockEast News
    Dwóch mężczyzn na korcie tenisowym, jeden w koszulce na ramiączkach z rakietą i piłką, drugi w niebieskiej koszulce gestykulujący podczas rozmowy; za nimi widoczny baner reklamowy.

    Francisco Roig był trenerem Nadala w latach 2005 – 2022XAVIER BONILLAAFP
    Kobieta z długimi ciemnymi włosami, ubrana w jasną marynarkę i zielony sweter, stoi z założonymi rękami w tłumie ludzi. Za nią znajduje się kilka osób, w tym kobieta z identyfikatorem i poważnym wyrazem twarzy oraz mężczyzna w garniturze.

    Garbine MuguruzaGTRESEast News

    Trening piłkarzy PSG przed zbliżającym się meczem ligowym. WIDEOALFRED DAVIES / AFPTV / AFPAFP

  • Tego brakuje Idze Świątek. Legenda tenisa ostrzega przed jednym

    Tego brakuje Idze Świątek. Legenda tenisa ostrzega przed jednym

    Turniej w Madrycie, podobnie jak wcześniej Stuttgart, może okazać się dla Igi Świątek wymagającą pułapką – uważa Wojciech Fibak. Były znakomity tenisista w rozmowie z Interią wskazał główny problem Polki i jasno określił, co musi się zmienić, by mogła wrócić na szczyt światowego tenisa. Już w czwartek Iga Świątek rozpocznie rywalizację w Madrycie – będzie to jej drugi występ pod okiem nowego szkoleniowca, Francisco Roig.

    Po nieudanym występie w Stuttgarcie, gdzie Świątek rozegrała zaledwie dwa mecze, pojawiły się głosy, że wyjście z kryzysu wymaga czasu. Fibak podchodzi jednak do tego sceptycznie. Przypomina, że Polka dwukrotnie triumfowała w tym turnieju, a specyfika tamtejszych kortów ziemnych – szybka nawierzchnia pod dachem – teoretycznie powinna jej sprzyjać. Jej dynamika i świetne poruszanie się zwykle dawały jej przewagę nad rywalkami.

    Zdaniem byłego tenisisty, nie można tłumaczyć wszystkiego krótkim okresem współpracy z nowym trenerem. Podkreśla, że zawodniczka z tak dużym doświadczeniem doskonale zna swój warsztat i nie potrzebuje nauki podstaw. W jego opinii rola trenera w kobiecym tenisie jest ograniczona – bardziej chodzi o wsparcie mentalne niż rewolucję techniczną. Jako przykład podaje wcześniejszą współpracę Świątek z Wim Fissette, która nie przyniosła większych zmian w jej stylu gry.

    Fibak uważa, że kluczowe jest odbudowanie pewności siebie. To właśnie brak wiary we własne uderzenia – szczególnie forhend – jest dziś największym problemem zarówno Świątek, jak i Hubert Hurkacz. Trener może pomóc poprzez motywację i wzmocnienie psychiczne, ale nie zmieni diametralnie sposobu gry.

    Madryt, jak zaznacza, może być jeszcze trudniejszym wyzwaniem niż Stuttgart. Wynika to z położenia miasta – ponad 600 metrów nad poziomem morza. W takich warunkach piłka porusza się szybciej i trudniej ją kontrolować. Fibak podkreśla z własnego doświadczenia, że adaptacja do tych warunków jest kluczowa i liczy na to, że Świątek nie zmieniała środowiska treningowego przed turniejem.

    Mimo tych trudności pozostaje optymistą. Analizując drabinkę, wierzy, że Polka ma realne szanse na końcowy triumf. W drugiej rundzie może zmierzyć się z kwalifikantką lub Daria Kasatkina, z którą dotychczas radziła sobie bardzo dobrze. Nie wyklucza też potencjalnego pojedynku z Magda Linette, co – jak przyznaje – zawsze budzi dodatkowe emocje.

    Wracając do kwestii współpracy z Roigiem, Fibak podkreśla, że Świątek nie potrzebuje nauki techniki, lecz odzyskania stabilności i pewności w kluczowych momentach. Wskazuje na znaczenie tzw. timingu oraz „confidence” – zaufania do własnych umiejętności. To właśnie brak tego elementu powoduje problemy z forhendem, który kiedyś był jej największym atutem.

    Dziś, gdy to uderzenie zaczęło zawodzić, wpływa to również na inne elementy gry – serwis czy bekhend. Pojawia się niepewność i obawa, które odbijają się na całym występie.

    Mimo wszystko Fibak pozytywnie ocenia wybór nowego trenera. Zwraca uwagę na powiązania Roiga z akademią Rafael Nadal oraz współpracę z jego wujem, Toni Nadal. Jego zdaniem to solidne zaplecze szkoleniowe, a dodatkowo Majorka stanowi idealne miejsce do treningów. Najważniejsze pozostaje jednak to, że Świątek ufa swojemu nowemu szkoleniowcowi – a to może być klucz do odbudowy formy i powrotu na najwyższy poziom.

  • Głośno o Świątek i Abramowicz. A tu taki głos rywalki. Błyskawiczny koniec

    Przy okazji startu turnieju WTA 1000 w Madrycie ponownie rozgorzała dyskusja wokół współpracy Igi Świątek z Darią Abramowicz. Psycholożka od lat pozostaje ważnym elementem sztabu byłej liderki rankingu i regularnie towarzyszy jej podczas najważniejszych turniejów. Co ciekawe, podobną drogę próbowała kiedyś obrać jedna z największych rywalek Polki, jednak jej podejście do pracy mentalnej okazało się zupełnie inne. Mowa o Jelenie Rybakinie, która niedawno podzieliła się swoimi doświadczeniami w tym zakresie.

    W ostatnich tygodniach temat obecności Abramowicz w sztabie Świątek ponownie znalazł się w centrum uwagi, zwłaszcza po zmianie trenera przez polską tenisistkę. Sama zawodniczka nie pozostawiła jednak wątpliwości co do swojego stanowiska, jasno podkreślając, że obecny zespół spełnia jej oczekiwania i stanowi fundament jej rozwoju.

    – Praca, którą wykonuję z Maciejem Ryszczukiem oraz Darią, a także wieloletnia współpraca z tym samym sparingpartnerem, daje mi poczucie stabilności i sensu. Właśnie dlatego nie zdecydowałam się na zmiany w pozostałej części sztabu – mówiła Świątek jeszcze podczas turnieju w Stuttgarcie.

    24-latka wielokrotnie zaznaczała, jak istotną rolę w jej karierze odgrywa wsparcie mentalne. W Madrycie Abramowicz ponownie ma pojawić się w jej boksie, co – zdaniem obserwatorów – może wpłynąć na atmosferę i komunikację w trakcie meczów. W podcaście „Trzeci Serwis” Karol Stopa zwrócił uwagę, że obecność dodatkowej osoby może zmienić dynamikę relacji w zespole i sposób prowadzenia rozmów podczas spotkań.

    Nie wszystkie czołowe tenisistki decydują się jednak na współpracę z psychologiem. Aryna Sabalenka przyznała niedawno, że choć jej sztab jest bardzo rozbudowany, nie korzysta z pomocy trenera mentalnego. Jak podkreśliła, wsparcie psychiczne zapewniają jej członkowie zespołu, a także… jej pies Ash.

    Na temat pracy z psychologiem wypowiedziała się również Jelena Rybakina. Reprezentantka Kazachstanu przyznała, że próbowała takiej formy wsparcia, ale szybko z niej zrezygnowała.

    – Nie współpracuję obecnie z żadnym psychologiem. Miałam kilka sesji, ale to nie było dla mnie. Uważam, że najwięcej daje mi doświadczenie zdobywane podczas rywalizacji w tourze. Dużo zależy też od jakości zespołu – jeśli jest odpowiedni, może zapewnić potrzebne wsparcie mentalne – wyjaśniła.

    Na koniec Rybakina podkreśliła, że każdy zawodnik ma własną drogę i inne potrzeby, a ona sama jest zadowolona z obecnego kształtu swojego sztabu.

  • Oto co spotkało Igę Świątek w Madrycie. Polka sama ujawniła

    Iga Świątek od kilku dni przebywa w Madrycie, gdzie przygotowuje się do rywalizacji o końcowy triumf w turnieju Mutua Madrid Open. Jeszcze przed startem zmagań polska tenisistka podzieliła się nietypową historią z jednej z lokalnych restauracji, nie kryjąc przy tym swojego zaskoczenia sposobem, w jaki została potraktowana przez obsługę.

    Początek sezonu na kortach ziemnych nie ułożył się po myśli Świątek i jej sztabu. Po zakończeniu współpracy z Wimem Fissettem rolę głównego trenera przejął Francisco Roig, który zadebiutował w tej funkcji podczas turnieju w Stuttgarcie. Na szybkie efekty tej zmiany trudno było jednak liczyć. Polka co prawda pokonała Laurę Siegemund 6:2, 6:3 w 1/8 finału imprezy WTA 500, ale w ćwierćfinale musiała uznać wyższość Mirry Andriejewej, przegrywając 6:3, 4:6, 3:6.

    Nieudany występ w Porsche Tennis Grand Prix nie wpłynął jednak na nastawienie sześciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej, która szybko przeniosła się do Hiszpanii, by wziąć udział w turnieju rangi WTA 1000 w Madrycie. Przed rozpoczęciem rywalizacji postanowiła lepiej poznać miasto, odwiedzając między innymi lokalne restauracje. W jednej z nich doszło do zabawnej sytuacji, o której opowiedziała w mediach społecznościowych.

    Na oficjalnym profilu turnieju pojawiło się nagranie z udziałem Świątek, w którym organizatorzy sprawdzili jej znajomość języka hiszpańskiego. Tenisistka przyznała, że uczyła się go w szkole i teoretycznie powinna sobie poradzić z podstawową komunikacją. Dodała też, że jej obecny trener, Francisco Roig, motywuje ją do dalszej nauki.

    Chwilę później Polka zdradziła kulisy wizyty w restauracji. Jak się okazało, udało jej się złożyć zamówienie po hiszpańsku, co zrobiło takie wrażenie na obsłudze, że zaczęła zwracać się do niej wyłącznie w tym języku. To wyraźnie ją zaskoczyło.

    – Wczoraj zamówiłam jedzenie po hiszpańsku i nagle wszyscy zaczęli mówić do mnie w tym języku. Pomyślałam: „Przepraszam, ale potrafię powiedzieć tylko ‘dos bocadillos’ i to właściwie wszystko” – przyznała z uśmiechem Świątek.

  • Wbił szpilę Najmanowi. Karol Nawrocki wywołany do tablicy

    Wbił szpilę Najmanowi. Karol Nawrocki wywołany do tablicy

    Marcin Najman jeszcze kilkanaście lat temu odnosił sukcesy w ringu jako pięściarz i kickboxer, dziś jednak kojarzony jest głównie z występami na galach freak fightowych. Ta zmiana kierunku kariery od dawna budzi sporo kontrowersji i krytyki wśród kibiców, którzy uważają, że jego obecne występy przyćmiewają wcześniejsze osiągnięcia sportowe.

    Do tej dyskusji dołączył niedawno Mateusz Gamrot, który w podcaście „WojewódzkiKędzierski” został zapytany o wpływ Najmana na rozwój polskiego MMA. Zawodnik UFC nie owijał w bawełnę — przyznał, że jeśli Najman coś wniósł do tej dyscypliny, to raczej rozgłos i element rozrywki, niż realną wartość sportową. Wspomniał przy tym o jego pojedynku z Mariusz Pudzianowski, który przeszedł do historii głównie dzięki zwycięstwu „Pudziana”.

    Gamrot określił Najmana mianem postaci budzącej śmiech, choć jednocześnie zaznaczył, że należy docenić jego odporność psychiczną i umiejętność funkcjonowania mimo ostrej krytyki. W jego opinii poziom sportowy „Cesarza” pozostawia wiele do życzenia. Posunął się nawet do stwierdzenia, że Karol Nawrocki bez większych problemów poradziłby sobie z Najmanem w bezpośrednim starciu.

    Sam Gamrot skupia się obecnie na karierze w UFC i notuje kolejne sukcesy. W ostatnim czasie pokonał Esteban Ribovics podczas gali UFC 327 i jasno daje do zrozumienia, że jego ambicją są walki z czołówką kategorii lekkiej. Wśród potencjalnych rywali pojawia się m.in. Arman Tsarukyan, z którym Polak mierzył się już wcześniej i odniósł zwycięstwo — co pozostaje jedyną porażką Tsarukyana w ostatnich latach.