• Jakub Wolny wyprzedził polskie legendy. Oto klasyfikacja generalna Pucharu Świata

    Jakub Wolny wyprzedził polskie legendy. Oto klasyfikacja generalna Pucharu Świata

    Jakub Wolny wyprzedził polskie legendy. Oto klasyfikacja generalna Pucharu Świata

    Jakub Wolny wyprzedza polskie legendy! Zmiany w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata

    Pius Paschke nie zwalnia tempa i pozostaje niekwestionowanym liderem Pucharu Świata w skokach narciarskich. Niemiecki zawodnik regularnie wygrywa konkursy, a jego dominację widać także w klasyfikacji generalnej. Tymczasem w sobotnim konkursie w Titisee-Neustadt pozytywnie zaskoczył Jakub Wolny, który zajął znakomite 8. miejsce. Jego świetny występ pozwolił mu przeskoczyć w klasyfikacji generalnej Dawida Kubackiego i Kamila Stocha. Najlepszym z Polaków pozostaje jednak Aleksander Zniszczoł, choć rywalizacja wciąż trwa, a przed zawodnikami kolejne emocjonujące konkursy.

    Paschke liderem, Wolny pozytywnym zaskoczeniem

    Sezon 2024/25 w Pucharze Świata nabiera tempa. Po sobotnich zmaganiach w Titisee-Neustadt na czele klasyfikacji generalnej niezmiennie znajduje się Pius Paschke. Niemiec, mający 34 lata, udowadnia, że jest w szczytowej formie, regularnie punktując i utrzymując bezpieczną przewagę nad rywalami.

    Jednak to Jakub Wolny zwrócił na siebie uwagę polskich kibiców. Jego 8. miejsce w zawodach to jedna z najlepszych lokat Polaków w tym sezonie. Dzięki temu skokowi formy Wolny awansował na 25. miejsce w klasyfikacji generalnej, wyprzedzając bardziej utytułowanych kolegów z reprezentacji – Dawida Kubackiego i Kamila Stocha.

    Polacy w klasyfikacji generalnej – Zniszczoł najlepszy z Biało-Czerwonych

    Chociaż Polacy nie plasują się na czołowych pozycjach, regularne zdobywanie punktów pozwala im utrzymywać miejsce w pierwszej trzydziestce. Aleksander Zniszczoł pozostaje najwyżej sklasyfikowanym z Biało-Czerwonych. Obecnie zajmuje 16. miejsce z dorobkiem 112 punktów. Tuż za nim, na 19. pozycji, znajduje się Paweł Wąsek, który zgromadził 106 punktów.

    Jakub Wolny, dzięki świetnemu występowi, awansował na 25. miejsce z 59 punktami na koncie. Dawid Kubacki, z dorobkiem 49 punktów, jest 26., a Kamil Stoch plasuje się na 28. miejscu z 44 punktami. Zaskakuje natomiast forma Piotra Żyły, który zaledwie z 5 punktami zajmuje odległe 47. miejsce. Dwukrotny mistrz świata startował tylko w dwóch konkursach i jak dotąd nie pokazał pełni swoich możliwości.

    Liderem Paschke, Austriacy w czołówce

    Pius Paschke pozostaje na szczycie klasyfikacji generalnej Pucharu Świata z dorobkiem 676 punktów. Na podium znajdują się także Austriacy – Daniel Tschofenig i Jan Hoerl, którzy tracą do lidera odpowiednio 220 i 225 punktów. Stefan Kraft zajmuje 4. miejsce, a pierwszą piątkę zamyka Gregor Deschwanden ze Szwajcarii.

    Polscy kibice mają nadzieję na lepsze wyniki swoich reprezentantów, szczególnie w zbliżającym się Turnieju Czterech Skoczni. Tradycyjny cykl konkursów to doskonała okazja, aby poprawić pozycje w klasyfikacji generalnej i dać kibicom powody do radości.

    Czołowa dziesiątka klasyfikacji generalnej Pucharu Świata 2024/25

    1. Pius Paschke (Niemcy) – 676 punktów

    2. Daniel Tschofenig (Austria) – 456 punktów

    3. Jan Hoerl (Austria) – 451 punktów

    4. Stefan Kraft (Austria) – 389 punktów

    5. Gregor Deschwanden (Szwajcaria) – 359 punktów

    6. Andreas Wellinger (Niemcy) – 316 punktów

    7. Kristoffer Eriksen Sundal (Norwegia) – 303 punkty

    8. Maximilian Ortner (Austria) – 217 punktów

    9. Marius Lindvik (Norwegia) – 188 punktów

    10. Michael Hayboeck (Austria) – 186 punktów

    Polacy w klasyfikacji generalnej

    16. Aleksander Zniszczoł – 112 punktów

    17. Paweł Wąsek – 106 punktów

    18. Jakub Wolny – 59 punktów

    19. Dawid Kubacki – 49 punktów

    20. Kamil Stoch – 44 punkty

    21. Piotr Żyła – 5 punktów

    Czy kolejne konkursy przyniosą przełom dla polskich skoczków? Oczekiwania są wysokie, a szanse na poprawę

    wyników wciąż pozostają. Rywalizacja w Pucharze Świata trwa!

  • Zadrwili z polskiego skoczka. “Nie no, nie możesz tak odpowiedzieć”

    Zadrwili z polskiego skoczka. “Nie no, nie możesz tak odpowiedzieć”

    Thomas Thurnbichler i Jakub Wolny zaskoczyli kibiców swoją cieszynką, odnosząc się do niedawnej sytuacji z głośnych zachowaniem Tomasza Pilcha. Po konkursie reprezentant Polski próbował wymigać się od odpowiedzi, o motywy żartu z młodszego kolegi. — Nie no, nie możesz tak odpowiedzieć. Cała Polska czeka — zachęcał go reporter Eurosportu Kacper Merk.

    https://x.com/MikolajM102/status/1867886054587675128

    Tomasz Pilch w Pucharze Świata punktował już jako 17-latek, ale obecnie jest daleki od formy i skacze jedynie w Pucharze Kontynentalnym. Wraz z kadrą B pojechał do Ruki, gdzie skakał obok Macieja Kota czy Piotra Żyły. W sobotnim konkursie skoczył 126,5 m, po próbie się ucieszył i wykonał cieszynkę, ruszając rękami. Problem w tym, że taka odległość nie pozwoliła mu nawet awansować do drugiej serii.

     

    Jak widać, zachowanie siostrzeńca Adama Małysza dotarło również do pierwszej kadry skaczącej w Pucharze Świata w Titisee-Neustadt. Po bardzo udanej próbie Jakuba Wolnego w pierwszej serii najpierw skoczek wykonał identyczną cieszynkę, co Pilch, a następnie ruch powtórzył trener Thomas Thurnbichler wraz z asystentem. Jak twierdził reporter Eurosportu Kacper Merk, Wolny początkowo nie wytłumaczył, skąd takie zachowanie. Dopiero po konkursie zabrał głos.

    https://x.com/Eurosport_PL/status/1868315733945684152

    Jakub Wolny komentuje cieszynkę Tomasza Pilcha

    — Nie wiem — próbował ukrócić temat Wolny. — Nie no, nie możesz tak odpowiedzieć. Cała Polska czeka — próbował zachęcić go Merk. — Ja widziałem po prostu trenerów w telewizji i skopiowałem — wykręcił się od odpowiedzi z uśmiechem na ustach.

    https://x.com/Eurosport_PL/status/1868325454266114505

    “To taki nasz inside joke, widzieliśmy ten gest wczoraj w wykonaniu jednego z zawodników i uznaliśmy, że jeśli ktoś skoczy w Titisee powyżej 135 metrów, to zrobimy go na wieży” — dodał Thurnbichler, cytowany przez Merka.

  • Rekord świata i spektakularny występ Polki. Co za finał w Budapeszcie, mamy medal

    Rekord świata i spektakularny występ Polki. Co za finał w Budapeszcie, mamy medal

    Rekord świata i spektakularny występ Polki. Co za finał w Budapeszcie, mamy medal

    Rekord świata i niesamowity sukces Polki. Co za emocje w Budapeszcie, kolejny medal dla Biało-Czerwonych!

    Polska sztafeta mieszana 4×50 m stylem dowolnym zdobyła brązowy medal, co oznaczało czwarty krążek dla reprezentacji Polski podczas mistrzostw świata w Budapeszcie. Jednak to nie był koniec sukcesów Biało-Czerwonych. W niedzielę Katarzyna Wasick zaprezentowała spektakularny występ, który przyniósł jej kolejny medal. 32-letnia pływaczka zajęła trzecie miejsce w finale na 50 metrów stylem dowolnym, ustępując jedynie Amerykankom Gretchen Walsh i Kate Douglas. Co więcej, w tym samym wyścigu padł nowy rekord świata!

     

    Mistrzostwa świata w Budapeszcie i szybkie sukcesy Polaków

     

    10 grudnia rozpoczęły się mistrzostwa świata w pływaniu na krótkim basenie w Budapeszcie. Już od pierwszych dni rywalizacji polscy zawodnicy udowadniali swoją klasę. Kacper Stokowski zdobył medal na 100 m stylem grzbietowym, Krzysztof Chmielewski triumfował na 200 m stylem motylkowym, a męska sztafeta 4×100 m stylem dowolnym sięgnęła po medal, zapisując się w historii tej prestiżowej imprezy.

     

    W piątek Polska sztafeta mieszana 4×50 m stylem dowolnym dołożyła kolejny sukces, zdobywając brązowy medal. Był to czwarty krążek dla Polski w tych zawodach. W niedzielę spektakularnym występem popisała się Katarzyna Wasick, dokładając kolejny medal do dorobku reprezentacji.

     

    Katarzyna Wasick zdobywa piąty medal dla Polski

     

    W finale na 50 metrów stylem dowolnym Katarzyna Wasick zaprezentowała się znakomicie, mierząc się z rywalkami na najwyższym poziomie. Wyścig był niezwykle emocjonujący, a jego poziom podkreśliło ustanowienie nowego rekordu świata przez Gretchen Walsh, która jako pierwsza przekroczyła linię mety. Tuż za nią uplasowała się jej rodaczka Kate Douglas. Katarzyna Wasick z czasem 23.37 zajęła trzecie miejsce, zdobywając brązowy medal.

     

    Po wyścigu emocje sięgały zenitu, a na twarzy Polki malowało się szczęście i wzruszenie. „Wiedziałam, że dałam z siebie wszystko” – komentowała Wasick, ciesząc się z kolejnego sukcesu w swojej karierze.

     

    Kontynuacja sukcesów Wasick

     

    Ten medal to kolejny triumf Wasick na 50 m stylem dowolnym podczas mistrzostw świata na krótkim basenie. W 2021 roku w Abu Zabi również zdobyła brąz, a w 2022 roku w Melbourne wywalczyła srebro. Jej świetna forma i konsekwencja w rywalizacji na najwyższym poziomie potwierdzają, że Katarzyna Wasick jest jedną z czołowych pływaczek świata w tej konkurencji.

     

    Budapeszt okazał się dla Polaków wyjątkowo szczęśliwy, a sukcesy naszych zawodników potwierdzają, że polskie pływanie ma się doskonale.

     

  • Co to jest?!”. Potężna wpadka w kluczowym momencie konkursu PŚ [WIDEO]

    Co to jest?!”. Potężna wpadka w kluczowym momencie konkursu PŚ [WIDEO]

    Co to jest?!”. Potężna wpadka w kluczowym momencie konkursu PŚ [WIDEO

     

    Emocje sięgały zenitu, gdy odpowiedzialni za transmisję niemieccy realizatorzy napotkali problem techniczny. Kibice musieli być zawiedzeni po tym, jak nie zobaczyli w normalnych warunkach ostatniego skoku niezwykłego konkursu w Titisee-Neustadt. Gdy o triumfie decydowały detale, nawet polscy komentatorzy oburzyli się, gdy zobaczyli nie to ujęcie z kamery, co trzeba. W sieci krąży nagranie z tego kulminacyjnego momentu.

     

    Polscy fani wreszcie mogli się szerzej uśmiechnąć. Sporą niespodzianką okazał się występ Jakuba Wolnego. 29-latek zajął ósme miejsce, najlepsze w tym sezonie w wykonaniu Biało-Czerwonych. Niedługo po skoku Polaka nastąpił moment, na który w szczególności czekali kibice z Austrii i Niemiec.

     

    Wpadka w kulminacyjnym momencie konkursu Pucharu Świata. Komentatorzy byli oburzeni

    Po tym, jak na czele zawodów Michaela Hayboecka i Piusa Paschkego dzieliło zaledwie 0,3 punktu, jasne było, że publiczność pod skocznią za naszą zachodnią granicą oszaleje. Wicelider zawodów dopingowany był przez tysiące fanów i wygrał kolejne zawody. Różnica tym razem wyniosła zaledwie 0,7 punktu.

     

    Lider Pucharu Świata skoczył 142 metry, a Austriak odpowiedział lądowaniem jeszcze metr dalej. Problem w tym, że skoku Hayboecka nie widać było w całości. Po tym, jak wychodził z progu, fani przed telewizorami zobaczyli przez chwilę kamerę z widokiem na pusty zeskok, a po chwili skoczek pokazał się w locie, z tym że od przodu. To kamera nielubiana przez telewidzów ze względu na to, że trudno ocenić, w którym miejscu ląduje zawodnik.

     

    Czemu z tego ujęcia?! Co to jest?!” — oburzał się Igor Błachut. “Realizator postanowił sobie zażartować” — dodawał Michał Korościel, komentator Eurosportu. Co ciekawe, w powtórkach nie widać było ujęcia z głównej kamery, co może wskazywać na to, że to właśnie problem z nią, a nie decyzją realizatorów był czynnikiem, który przeszkodził w relacji z zawodów.

     

    To dodatkowy element, który wzbudzał emocje” — mówił w studiu TVN Damian Michałowski. “Chyba ktoś w niemieckiej telewizji właśnie stracił robotę” — napisał na X dziennikarz TVP Sport Michał Chmielewski.

     

    Mimo wpadki emocje na skoczni były ogromne. Kibice obejrzeli najciekawszy konkurs tego sezonu. O zwycięstwie zadecydowały oceny sędziowskie. Te lepsze miał Niemiec i wygrał bardzo niewielką różnicą. To jego piąty triumf w ostatnich tygodniach. Podium uzupełnił Kristoffer Eriksen Sundal (143 i 140 m). To pierwszy z Norwegów, który stanął na podium PŚw tym sezonie.

  • “Co to jest?!”. Potężna wpadka w kluczowym momencie konkursu PŚ [WIDEO]

    “Co to jest?!”. Potężna wpadka w kluczowym momencie konkursu PŚ [WIDEO]

    “Co to jest?!”. Potężna wpadka w kluczowym momencie konkursu PŚ [WIDEO]

     

    Emocje sięgały zenitu, gdy odpowiedzialni za transmisję niemieccy realizatorzy napotkali problem techniczny. Kibice musieli być zawiedzeni po tym, jak nie zobaczyli w normalnych warunkach ostatniego skoku niezwykłego konkursu w Titisee-Neustadt. Gdy o triumfie decydowały detale, nawet polscy komentatorzy oburzyli się, gdy zobaczyli nie to ujęcie z kamery, co trzeba. W sieci krąży nagranie z tego kulminacyjnego momentu.

     

    Polscy fani wreszcie mogli się szerzej uśmiechnąć. Sporą niespodzianką okazał się występ Jakuba Wolnego. 29-latek zajął ósme miejsce, najlepsze w tym sezonie w wykonaniu Biało-Czerwonych. Niedługo po skoku Polaka nastąpił moment, na który w szczególności czekali kibice z Austrii i Niemiec.

     

    Wpadka w kulminacyjnym momencie konkursu Pucharu Świata. Komentatorzy byli oburzeni

    Po tym, jak na czele zawodów Michaela Hayboecka i Piusa Paschkego dzieliło zaledwie 0,3 punktu, jasne było, że publiczność pod skocznią za naszą zachodnią granicą oszaleje. Wicelider zawodów dopingowany był przez tysiące fanów i wygrał kolejne zawody. Różnica tym razem wyniosła zaledwie 0,7 punktu.

     

    Lider Pucharu Świata skoczył 142 metry, a Austriak odpowiedział lądowaniem jeszcze metr dalej. Problem w tym, że skoku Hayboecka nie widać było w całości. Po tym, jak wychodził z progu, fani przed telewizorami zobaczyli przez chwilę kamerę z widokiem na pusty zeskok, a po chwili skoczek pokazał się w locie, z tym że od przodu. To kamera nielubiana przez telewidzów ze względu na to, że trudno ocenić, w którym miejscu ląduje zawodnik.

     

    Czemu z tego ujęcia?! Co to jest?!” — oburzał się Igor Błachut. “Realizator postanowił sobie zażartować” — dodawał Michał Korościel, komentator Eurosportu. Co ciekawe, w powtórkach nie widać było ujęcia z głównej kamery, co może wskazywać na to, że to właśnie problem z nią, a nie decyzją realizatorów był czynnikiem, który przeszkodził w relacji z zawodów.

     

    To dodatkowy element, który wzbudzał emocje” — mówił w studiu TVN Damian Michałowski. “Chyba ktoś w niemieckiej telewizji właśnie stracił robotę” — napisał na X dziennikarz TVP Sport Michał Chmielewski.

    https://x.com/Eurosport_PL/status/1868342457135686010

    Mimo wpadki emocje na skoczni były ogromne. Kibice obejrzeli najciekawszy konkurs tego sezonu. O zwycięstwie zadecydowały oceny sędziowskie. Te lepsze miał Niemiec i wygrał bardzo niewielką różnicą. To jego piąty triumf w ostatnich tygodniach. Podium uzupełnił Kristoffer Eriksen Sundal (143 i 140 m). To pierwszy z Norwegów, który stanął na podium PŚ w tym sezonie.

     

     

  • Wreszcie! Skok, na który czekaliśmy cały sezon. Fenomenalny występ Jakuba Wolnego! [WIDEO]

    Wreszcie! Skok, na który czekaliśmy cały sezon. Fenomenalny występ Jakuba Wolnego! [WIDEO]

    Wreszcie! Skok, na który czekaliśmy cały sezon. Fenomenalny występ Jakuba Wolnego! [WIDEO]

     

    Jakub Wolny zachwycił kibiców niesamowitym skokiem na odległość 138,5 metra, obejmując prowadzenie w konkursie w Titisee-Neustadt na długi czas. Ten imponujący występ 29-latka to jednak nie jedyna dobra wiadomość dla polskich fanów. Solidne próby zaprezentowali również Aleksander Zniszczoł i Kamil Stoch. Niestety, do drugiej serii nie zakwalifikowali się Paweł Wąsek i Dawid Kubacki. Skok Wolnego to jednak coś, co koniecznie trzeba zobaczyć.

     

    Wolny w formie, na którą długo czekaliśmy

     

    Sezon Jakuba Wolnego do tej pory był bardzo nierówny. Zdarzało się, że 29-latek wypadał najsłabiej z całej reprezentacji Polski, a kilka konkursów Pucharu Świata musiał nawet opuścić. Wyjazd do Titisee-Neustadt okazał się jednak dla niego świetną decyzją. Wolny dostał szansę występu w miejsce Piotra Żyły i od pierwszych treningów pokazywał, że ma zamiar ją w pełni wykorzystać. W sobotnim konkursie zajął 22. miejsce, zdobywając punkty Pucharu Świata po raz trzeci w tym sezonie.

     

    Już podczas treningów sygnalizował wysoką dyspozycję, osiągając ósme miejsce i zostając najlepszym z Biało-Czerwonych. Niedzielne zawody tylko potwierdziły jego świetną formę. W pierwszej serii Wolny oddał swój najlepszy skok w tym sezonie.

     

    Skok na 138,5 m i walka o podium

     

    Jakub Wolny poleciał aż na 138,5 metra, co dało mu zdecydowane prowadzenie w konkursie. Jego próba została wysoko oceniona przez sędziów – aż czterech z nich przyznało mu noty 18,5 oraz 19 punktów. Polak przez długi czas utrzymywał się na pozycji lidera, dopóki nie został wyprzedzony przez Michaela Hayboecka. Austriak zdeklasował rywali, lądując na 145. metrze, co pozwoliło mu objąć prowadzenie w zawodach.

     

    Zobacz skok Jakuba Wolnego w Titisee-Neustadt

     

    Po tym znakomitym występie kibice mogą mieć nadzieję na więcej równie imponujących prób w nadchodzących konkursach. Czy Wolny utrzyma tę formę? Tego dowiemy się już w kolejnych startach!

     

  • Mamy rekord sezonu dla Polski! Tak wysoko nie był żaden nasz skoczek

    Mamy rekord sezonu dla Polski! Tak wysoko nie był żaden nasz skoczek

    Polskie skoki narciarskie z nowym rekordem sezonu!

    Jakub Wolny zachwyca kibiców w Titisee-Neustadt

    Polski skoczek Jakub Wolny zaprezentował się znakomicie podczas zawodów Pucharu Świata w Titisee-Neustadt. W swojej pierwszej próbie osiągnął aż 138,5 metra, co pozwoliło mu walczyć o miejsce w pierwszej dziesiątce. Drugi skok, jeszcze bardziej spektakularny (140,5 m), zapewnił mu ostatecznie ósme miejsce – najlepszy wynik w tym sezonie dla reprezentanta Polski.

     

    Polacy z mieszanymi rezultatami

    Niestety, nie wszyscy Biało-Czerwoni mogli cieszyć się z udanych występów. Dotychczasowy lider polskiej kadry, Paweł Wąsek, nie zdołał zdobyć punktów, zajmując dopiero 36. miejsce. Podobny los spotkał Dawida Kubackiego, który zakończył zawody na 41. pozycji. W konkursie punktowało trzech Polaków: obok Wolnego byli to Aleksander Zniszczoł (19. miejsce) oraz Kamil Stoch (25. miejsce).

     

    Rewelacja kwalifikacji i konkursu

    Pierwsze sygnały dobrej formy Jakuba Wolnego pojawiły się już w kwalifikacjach, gdzie skok na odległość 133,5 metra dał mu ósme miejsce. To był jednak dopiero początek – w konkursie Wolny udowodnił, że jest w stanie rywalizować z najlepszymi. W pierwszej serii jego 138,5 m pozwoliło mu na zajęcie ósmej lokaty ex aequo z Johannem Andre Forfangiem. Wyżej plasowali się tylko zawodnicy w znakomitej formie, tacy jak Michael Hayboeck, Pius Paschke czy Stefan Kraft.

     

    Rewelacyjny występ Wolnego był jednym z najjaśniejszych punktów weekendu w kontekście polskich skoków narciarskich. Kamery uchwyciły entuzjastyczne reakcje sztabu szkoleniowego po jego pierwszej próbie. W sieci natychmiast zaroiło się od komentarzy chwalących Polaka za najlepszy występ polskiej kadry w trwającym sezonie.

     

    Wzloty i upadki Biało-Czerwonych

    Nie wszyscy zawodnicy Thomasa Thurnbichlera mieli powody do zadowolenia. Dawid Kubacki, który znajduje się obecnie w przeciętnej dyspozycji, nie awansował do drugiej serii. Jego skok na 124,5 m dał mu dopiero 41. miejsce. Paweł Wąsek również nie miał szczęścia – jego próba na odległość 125,5 m została oceniona znacznie niżej, niż wskazywałyby warunki na skoczni, co skończyło się dla niego 36. miejscem.

     

    — Na progu wszystko wydawało się w porządku, ale za bulą coś poszło nie tak. Narta zafalowała w dół, co kompletnie wybiło mnie z rytmu – tłumaczył Wąsek w rozmowie z Eurosportem.

     

    Kamil Stoch po skoku na 132 metry zajmował 22. miejsce po pierwszej serii. W drugiej jednak nie udało mu się utrzymać pozycji – 127 m oznaczało spadek na 25. lokatę. Aleksander Zniszczoł, mimo solidnych prób (137,5 m i 129 m), zakończył zawody na 19. miejscu, co także pozostawiło niedosyt.

     

    Zwycięstwo Niemca w emocjonującym finale

    W finałowej serii najwięcej emocji dostarczył pojedynek Piusa Paschke z Michaelem Hayboeckiem. Ostatecznie to Niemiec triumfował dzięki lepszym notom sędziowskim, choć różnica punktowa między nim a Austriakiem wyniosła zaledwie 0,7 punktu. Na najniższym stopniu podium znalazł się Norweg Kristoffer Eriksen Sundal, który swoimi skokami (143 m i 140 m) zapewnił sobie miejsce w historii jako pierwszy Norweg na podium w tym sezonie.

     

    TOP 10 niedzielnych zawodów w Titisee-Neustadt:

     

    1. Pius Paschke (GER)

     

     

    2. Michael Hayboeck (AUT)

     

     

    3. Kristoffer Eriksen Sundal (NOR)

     

     

    4. Stefan Kraft (AUT)

     

     

    5. Anze Lanisek (SLO)

     

     

    6. Daniel Tschofenig (AUT)

     

     

    7. Marius Lindvik (NOR)

     

     

    8. Jakub Wolny (POL)

     

     

    9. Johann Andre Forfang (NOR)

     

     

    10. Jan Hoerl (AUT)

     

     

     

    Miejsca Polaków:

     

    8. Jakub Wolny

     

     

     

    19. Aleksander Zniszczoł

     

     

     

    25. Kamil Stoch

     

     

     

    36. Paweł Wąsek

     

     

     

    41. Dawid Kubacki

     

     

     

     

    Jakub Wolny swoim występem wysłał jasny sygnał, że jest w stanie rywalizować z najlepszymi. Czy jego forma zapoczątkuje lepsze rezultaty całej polskiej kadry w nadchodzących konkursach? Czas pokaże, ale jedno jest pewne – taki występ Polaka długo pozostanie w pamięci kibiców.

     

  • Justyna Kowalczyk-Tekieli znów niepokonana! Wygrała po raz trzeci

    Justyna Kowalczyk-Tekieli znów niepokonana! Wygrała po raz trzeci

    Justyna Kowalczyk-Tekieli znów niepokonana! Wygrała po raz trzeci

    Choć Justyna Kowalczyk-Tekieli zakończyła karierę kilka lat temu, wciąż pozostaje w znakomitej formie. Polka wystartowała w prestiżowej rywalizacji w La Sgambeda i tak jak w poprzednich latach, znów nie miała sobie równych.

     

    Justyna Kowalczyk-Tekieli w marcu 2018 r. przekazała kibicom, że prawdopodobnie nie wystartuje już w indywidualnych zawodach Pucharu Świata. Ta decyzja nie oznaczała rozbratu z ukochaną dyscypliną, wręcz przeciwnie: otworzyła nowy rozdział na jej sportowej ścieżce.

     

    Polka wciąż startuje w zawodach. Regularnie pokonywała mordercze odległości w maratonach wliczających się do cyklu Ski Classics. W niedzielę wystartowała natomiast w 42-kilometrowym biegu La Sgambeda.

     

    Justyna Kowalczyk-Tekieli najlepsza po raz trzeci

    Podobnie jak i w dwóch poprzednich latach, tak i tym razem wśród kobiet Polka nie miała sobie równych. Dobiegła na metę z czasem 1:09:24.62. Druga Niemka Sigrid Mutscheller straciła do naszej biegaczki niemal minutę.

     

    Co ciekawe, jedna z największych rywalek Kowalczyk-Tekieli wróciła w tym sezonie do rywalizacji w Pucharze Świata. Mowa o Theresie Johaug, której głównym celem są mistrzostwa świata w Trondheim. Przed własną publicznością zaprezentowała się już jednak tydzień temu podczas PŚ w Lillehammer. Wygrała bieg techniką dowolną oraz bieg na 20 km techniką łączoną.

     

  • “Cudowne dziecko”. Chce być nowym Lewandowskim. Ma polskie korzenie

    “Cudowne dziecko”. Chce być nowym Lewandowskim. Ma polskie korzenie

    “Cudowne dziecko”. Chce być nowym Lewandowskim. Ma polskie korzenie

    16-letni Julian Hall, młody talent grający w barwach New York Red Bulls, już teraz przyciąga uwagę w Stanach Zjednoczonych. Z polskimi korzeniami i wielkimi aspiracjami, za wzór stawia sobie Roberta Lewandowskiego, a portal Transfermarkt.com określa go mianem “cudownego dziecka”. Pomimo młodego wieku, Hall zdążył już zapisać się na kartach historii.

     

    Najmłodszy w historii klubu

    Julian Hall zadebiutował w pierwszej drużynie New York Red Bulls, mając zaledwie 15 lat, sześć miesięcy i siedem dni, co uczyniło go najmłodszym zawodnikiem w historii klubu. Jego debiut przypadł na mecz przeciwko Chicago Fire. W tym samym sezonie młody napastnik został także najmłodszym strzelcem gola w historii drużyny, umacniając swoją pozycję jako wschodząca gwiazda.

     

    W rozmowie z Transfermarkt.com Hall podsumował swoje pierwsze doświadczenia w profesjonalnej piłce: „To był mój pierwszy pełny sezon, podczas którego poznawałem drużynę i zdobywałem doświadczenie. Mimo to był to wspaniały czas. Dobre przejście do seniorskiej drużyny, a teraz jesteśmy gotowi na kolejny sezon”.

     

    Lewandowski jako wzór do naśladowania

    Julian Hall nie kryje, że jego największą inspiracją jest Robert Lewandowski. „To ktoś, kogo podziwiałem zarówno teraz, jak i w przeszłości” – podkreśla 16-latek. Polskie korzenie Hall’a sprawiają, że wybór Lewandowskiego na wzór do naśladowania jest naturalny. Choć urodził się w Nowym Jorku i reprezentuje USA na poziomie młodzieżowym, marzy, by pójść śladami kapitana polskiej reprezentacji i osiągnąć sukces na światowych boiskach.

     

    Pasja i energia na boisku

    Młody napastnik opisuje siebie jako gracza pełnego pasji i energii, który zawsze daje z siebie wszystko na boisku. „Po prostu staram się zrobić wszystko dla drużyny i pomóc jej wygrać. Nikt nie jest idealny, dlatego wiem, że mam wiele rzeczy, nad którymi mogę pracować, by stać się jeszcze lepszym” – zaznacza Hall.

     

    Sezon pełen sukcesów i doświadczeń

    W minionym sezonie Hall występował zarówno w MLS Next Pro, jak i w pierwszej drużynie New York Red Bulls. W 11 meczach MLS zdobył dwa gole i jedną asystę. Jeszcze lepiej radził sobie w MLS Next Pro, gdzie w 16 spotkaniach strzelił sześć bramek i zanotował jedną asystę.

     

    Młody napastnik ma przed sobą świetlaną przyszłość, a jego talent i determinacja wskazują, że droga do osiągnięcia wielkich sukcesów stoi przed nim otworem. Czy Julian Hall spełni swoje marzenie i zostanie nowym Robertem Lewandowskim? Czas pokaże.

     

  • Historyczny sukces polskich skoków. A wcześniej bolesne wyznanie

    Historyczny sukces polskich skoków. A wcześniej bolesne wyznanie

    Historyczne zwycięstwo Anny Twardosz. Kulisy triumfu, które chwytają za serce

     

    Sobota w Notodden zapisała się złotymi zgłoskami w historii polskich skoków narciarskich kobiet. Anna Twardosz, polska zawodniczka, odniosła pierwsze w historii zwycięstwo w zimowych zawodach Pucharu Interkontynentalnego, zostawiając w pokonanym polu m.in. Silje Opseth – rekordzistkę świata w długości lotu narciarskiego. Ten sukces to nie tylko krok milowy dla polskich skoków, ale także dowód na to, jak wiele determinacji i siły kryje się w samej zawodniczce, która w przeszłości zmagała się z depresją i bulimią.

     

    Zwycięstwo po latach walki i wyrzeczeń

     

    Droga Anny Twardosz do tego momentu była niezwykle wyboista. Jeszcze w 2022 roku zawodniczka otwarcie przyznała, że od lat zmaga się z poważnymi problemami zdrowotnymi – bulimią i depresją. To wyznanie poruszyło środowisko sportowe i pokazało, z jak wielkimi wyzwaniami musiała mierzyć się na co dzień.

     

    Wszystko zaczęło się w 2021 roku, gdy podczas mistrzostw świata w Oberstdorfie Twardosz była liderką polskiej drużyny kobiet. Jej świetne występy w seriach treningowych rozbudziły ogromne nadzieje, jednak konkurs na skoczni normalnej zakończył się dla niej już po pierwszej serii. – Nie mogłam się uspokoić przez kilka godzin, łzy lały się strumieniami – wspominała. Mimo tego rozczarowania Twardosz szybko podniosła się z kolan. Już w konkursie drużynowym była jednym z filarów zespołu, który zajął świetne, szóste miejsce. Na dużej skoczni indywidualnie uplasowała się na 24. pozycji – wynik ten był jednym z najlepszych w historii polskich skoków kobiet.

     

    Trudne chwile: bulimia, depresja i walka z systemem

     

    Niestety, po obiecującym sezonie 2020/2021 przyszedł czas brutalnej weryfikacji. Kolejny sezon rozpoczął się dla Twardosz serią nieudanych kwalifikacji, a forma, którą prezentowała rok wcześniej, zdawała się być nieosiągalna. W dodatku coraz większym problemem stała się jej waga. Latem 2022 roku skoczkini postanowiła przerwać milczenie i opowiedziała o swojej walce z bulimią oraz depresją.

     

    – Od lat zmagam się z bulimią. Wiem, że mam za dużo kilogramów, ale czy to oznacza, że nie mogę robić tego, co kocham? – pisała w emocjonalnym wpisie. Wyznanie Twardosz zbiegło się z kontrowersyjnymi zasadami wprowadzonymi przez Polski Związek Narciarski, które uzależniały finansowanie szkolenia centralnego od wskaźnika BMI poniżej 21. – Wstyd, który odczuwam, nie pozwala mi cieszyć się życiem – dodawała.

     

    Przełomowy moment i powrót na szczyt

     

    Punktem zwrotnym w karierze Anny Twardosz okazał się rok 2023. Dzięki wsparciu terapeutki oraz odpowiedniemu leczeniu zawodniczka zaczęła wychodzić na prostą. Praca z Haraldem Rodlauerem, austriackim trenerem, który wówczas prowadził polską kadrę kobiet, dodała jej pewności siebie. To pod jego okiem po raz pierwszy od 2021 roku zdobyła punkty Pucharu Świata. – Harald bardzo mi pomógł. Dzięki niemu uwierzyłam, że mogę rywalizować na najwyższym poziomie – mówiła w wywiadach.

     

    Choć Rodlauer niespodziewanie opuścił polski zespół po zakończeniu sezonu, Twardosz nie poddała się. Gdy wiosną 2024 roku funkcję trenera kadry kobiet ponownie objął Marcin Bachleda, 23-letnia zawodniczka znalazła z nim wspólny język. Wyniki w Notodden potwierdzają, że forma Polki rośnie – w piątek zajęła czwarte miejsce, a już w sobotę stanęła na najwyższym stopniu podium.

     

    Nowa nadzieja dla polskich skoków kobiet

     

    Zwycięstwo Anny Twardosz w Notodden to moment przełomowy dla polskich skoków kobiet. Po latach zmagań z własnymi słabościami i systemowymi ograniczeniami zawodniczka udowodniła, że ma w sobie siłę, by walczyć z najlepszymi. Czy jej sukces będzie początkiem nowej ery w polskich skokach narciarskich kobiet? Czas pokaże, ale jedno jest pewne – Anna Twardosz już teraz zapisała się w historii jako inspiracjadla kolejnych pokoleń.