• Szokujące wieści z obozu wielkiej rywalki Igi Świątek. W grze “opcja atomowa”

    Szokujące wieści z obozu wielkiej rywalki Igi Świątek. W grze “opcja atomowa”

    Szokujące wieści z obozu wielkiej rywalki Igi Świątek. W grze “opcja atomowa

     

    Jelena Rybakina może nawet bojkotować turnieje, jeśli jej były trener Stefano Vukov nie dostanie od WTA pozwolenia na dalszą współpracę! — piszą dziennikarze “The Athletic”, którzy rozmawiali z otoczeniem rywalki Igi Świątek. Dalsza kariera kazachskiej tenisistki wisi na włosku z powodu dziwnej relacji ze szkoleniowcem, którą bada WTA. — Na ten moment jeszcze tu jestem, zobaczymy, co będzie dalej — przyznaje bez ogródek, zatrudniony kilka tygodni temu przez Rybakinę, Goran Ivanisević. Główny turniej Australian Open rusza już 12 stycznia.

     

    W największym skrócie sprawa wygląda tak: od miesięcy środowisko tenisowe podnosiło obawy, że Stefano Vukov traktuje Jelenę Rybakinę w sposób wykraczający poza granice profesjonalizmu. Kazaszka, jedna z najbardziej niewygodnych rywalek Igi Świątek, drugą połowę poprzedniego sezonu niemal całkowicie odpuściła “z powodów zdrowotnych” i podjęła w końcu decyzję o zamknięciu trwającej od 2019 r. współpracy z Chorwatem.

     

    Jelena Rybakina nie może się uwolnić od byłego trenera. WTA prowadzi śledztwo

    Zatrudnienie Gorana Ivanisevicia, byłego trenera Novaka Djokovicia wydawało się otwarciem zupełnie nowego rozdziału. Tymczasem podczas United Cup Rybakina sensacyjnie ogłosiła na swoim Instagramie, że Vukov… wraca do jej zespołu. Błyskawicznie przyszła jednak riposta od WTA, że wrócić nie może, bo jest zawieszony na czas nieokreślony. W jego sprawie prowadzone jest oficjalne śledztwo. Powodem “możliwe złamanie zasad kodeksu postępowania WTA”.

     

    Amerykański dziennikarz Ben Rothenberg dotarł przed Australian Open do Ivanisevicia i zapytał go o komentarz do całego zamieszania. — Ta sytuacja nikomu nie pomaga. Teraz chcę poczekać na WTA. Myślę, że to będzie uczciwe. Potem zobaczymy, co się wydarzy. Na ten moment, jestem tu. I miejmy nadzieję, że zostanę, że wszystko skończy się dobrze. Ale będziemy na to patrzeć dzień po dniu — powiedział Ivanisević, podkreślając brak jakiejkolwiek stabilizacji w obozie Rybakiny.

     

    Była trenerka Sereny Williams, Rennae Stubbs nie ma wątpliwości. — Jeśli Stefano wróci do sztabu Jeleny, Goran tam nie zostanie — powiedziała w swoim podcaście.

     

    Rywalka Igi Świątek staje twardo za swoim byłym trenerem. Może nawet zbojkotować sezon

    Dziennikarze “The Athletic” dotarli do osób zbliżonych do zawodniczki i przekonują, że rozważa ona najróżniejsze scenariusze, jeśli WTA zabroni Vukovowi pracy w roli trenera, co wiąże się z odebraniem akredytacji i zakazem wstępu na obiekty treningowe. W grę wchodzą wtedy opcje łagodne — jak zakup biletów dla Stefano, by mógł ze stadionu obserwować mecze Rybakiny, ale i “atomowe” — z bojkotowaniem turniejów organizowanych przez WTA na czele.

     

    Jelena podczas United Cup wyraźnie stanęła za byłym trenerem, podkreślając, że nigdy nie potraktował jej źle. Inni zawodnicy, trenerzy oraz dziennikarze mają jednak inne zdanie. — To tajemnica poliszynela, że Vukov był agresywny w stosunku do Jeleny — powiedział w swoim programie na YouTube Andy Roddick.

     

    Takich głosów jest lawina. — Widziałam Vukova traktującego Rybakinę w sposób, na który ja bym się nigdy nie zgodziła. To jak do niej mówi na korcie, jest dla mnie nie do zaakceptowania — powiedziała była tenisistka Marion Bartoli.

     

    WTA może ogłosić wyniki śledztwa lada dzień, nawet przed startem Australian Open. Główny turniej rusza 12 stycznia. Vukov przebywa w Australii, z trybun obserwował mecze Rybakiny w United Cup.

  • Wiktorowski w końcu przemówił ws. “afery Świątek”. Te słowa dają do myślenia

    Wiktorowski w końcu przemówił ws. “afery Świątek”. Te słowa dają do myślenia

    Wiktorowski w końcu przemówił ws. “afery Świątek”. Te słowa dają do myślenia

    Od momentu, gdy Iga Świątek zakończyła współpracę z Tomaszem Wiktorowskim, zainteresowanie wokół szkoleniowca nieco ucichło. Ten nie komentował nawet afery dopingowej z udziałem swojej byłej podopiecznej, ale w końcu postanowił przemówić. W serialu “Cztery pory Igi” Canal+ zdradził, co pomyślał, gdy pierwszy raz usłyszał o zarzutach stawianych tenisistce

     

    Canal+ wyemitował kolejny, trzeci już odcinek serialu “Cztery pory Igi”, w którym ukazano m.in. kulisy turnieju olimpijskiego w Paryżu. To właśnie tam po ćwierćfinałowym meczu Polkę zaatakowała Danielle Collins, która z powodu urazu skreczowała i pożegnała się z marzeniami o medalu igrzysk. Swoją perspektywę przedstawiła teraz Amerykanka.”Każdy z nas ma rzeczy, które po czasie zrobiłby inaczej. Mam nadzieję, że możemy o tym zapomnieć. Rywalizować w zgodzie i być najlepszymi wersjami siebie. Staram się być najlepszą osobą, jak to tylko możliwe. Czasami nie wychodzi. Ludzie popełniają błędy, więc mam nadzieję, że w przyszłości będzie liczył się tylko tenis” – stwierdziła Collins.

     

    O komentarz poproszono także Darię Abramowicz, która przed kamerą przypomniała, że Świątek chciała po kreczu Collins życzyć rywalce powodzenia przed dalszą częścią sezonu.

     

    Tomasz Wiktorowski skomentował aferę z udziałem Igi ŚwiątekWe wspomnianym odcinku pojawił się także Tomasz Wiktorowski, z którym Świątek na początku października zakończyła współpracę. Były trener Polki odniósł się do afery dopingowej z udziałem tenisistki i po raz pierwszy skomentował ją publicznie. Wiktorowski został zapytany przez Bartosza Ignacika o to, w jaki sposób dowiedział się o pozytywnym teście antydopingowym Świątek oraz jaka była jego reakcja. Jak się okazuje, od początku wierzył w niewinność byłej podopiecznej.”Byłem przekonany od początku, że to jest jakaś abstrakcja. Pamiętam dokładnie, gdzie byłem i w którym miejscu w Warszawie. I pamiętam, że od momentu, kiedy żeśmy się dowiedzieli i zaczęliśmy między sobą to precyzować, nawet żeby nie dotykać na początku Igi, to wiedzieliśmy, że to jest abstrakcja albo jakiś sabotaż” – stwierdził.

     

    Przypomnijmy, że próbkę, w której wykryto ślady niedozwolonej substancji, pobrano od Polki podczas sierpniowego turnieju w Cincinnati. Wówczas jej trenerem był właśnie Wiktorowski. 

  • Mamy szansę na sześcioro Polaków w Australian Open. Czas na finały! Oto co już wiemy

    Mamy szansę na sześcioro Polaków w Australian Open. Czas na finały! Oto co już wiemy

    Mamy szansę na sześcioro Polaków w Australian Open. Czas na finały! Oto co już wiemy

    Po środowych meczach w grze o Australian Open pozostało dwoje polskich tenisistów — Kamil Majchrzak oraz Maja Chwalińska. Na papierze oboje będą rankingowymi faworytami, ale ich sytuacja znacznie się różni. Szczególnie trudne zadanie ma rówieśniczka Igi Świątek, która zagra z 17-letnią Brendą Fruhvirtovą, która właśnie wyeliminowała mistrzynię olimpijską z Paryża.

     

    Pewni udziału w singlowej rywalizacji Australian Open są: Iga Świątek, Hubert Hurkacz, Magdalena Fręch i Magda Linette. W najlepszym wypadku możemy mieć zatem aż sześciu reprezentantów

     

    Kamil Majchrzak wrócił do Melbourne po trzech latach i nie zamierza zmarnować swojej szansy. W finale eliminacji zagra z Brytyjczykiem Billym Harrisem, który mimo 29 lat, ma bardzo małe doświadczenie w turniejach ATP

     

    Chwalińska zmierzy się z Fruhvirtovą, która w półfinale kwalifikacji pokonała byłą piątą rakietę świata i medalistę tegorocznych igrzysk w grze podwójną Sarę Errani. Paradoksalnie utytułowana Włoszka mogłaby być łatwiejszą rywalką dla Polki

     

    Półfinały kwalifikacji do Australian Open zaczęły się od złych wieści. Maks Kaśnikowski przegrał w półfinale eliminacji z Hugo Dellienem 6:3, 5:7, 2:6. Boliwijczyk był o 87 pozycji wyżej rozstawiony, ale miał problemy z 21-letnim Polakiem. Mimo to jedynym wielkoszlemowym turniejem w karierze Kaśnikowskiego zostaje US Open. Lepsze wiadomości nadeszły z sesji rozgrywanych po godz. 5 czasu polskiego.

     

    Najpierw swój mecz wygrał Kamil Majchrzak. Tenisista z Piotrkowa Trybunalskiego przybliża się do czołowej setki rankingu po dopingowym zawieszeniu. Nie zamierza zmarnować powrotu do Melbourne po trzech latach. W grze o finał wygrał 6:7 (5), 6:1, 6:2 z Zacharym Sajdą. W decydującym starciu zmierzy się z Brytyjczykiem Billym Harrisem.

     

    Z kim i kiedy grają Polacy w kwalifikacjach do Australian Open

    126. na świecie tenisista nigdy nie zajmował tak wysokich lokat jak Majchrzak. Obecnie jest o dziewięć pozycji niżej. Tylko raz w karierze zagrał w wielkoszlemowym turnieju — w Wimbledonie w 2024 r. i to dzięki otrzymaniu dzikiej karty. Poległ w pierwszej rundzie. Mimo 29 lat ma bardzo małe doświadczenie w ATP. Zadebiutował w turniejach dopiero przed dwoma laty.

     

    Wyżej w rankingu od finałowej rywalki jest również Maja Chwalińska. Ograła Marie Benoit 6:1, 3:6, 6:1 i powalczy o swój pierwszy występ w Australian Open. 23-latka ma jednak bardzo trudne zadanie — zagra z Brendą Fruhvirtovą (197. WTA). Czeszka wygrywała w zawodowych turniejach ITF już w wieku 14 lat, bijąc przy tym rekordy. W Australian Open zadebiutowała w 2023 r., stając się piątą najmłodszą zakwalifikowaną uczestniczką w historii zawodów. W półfinale kwalifikacji pokonała byłą piątą rakietę świata i medalistę tegorocznych igrzysk w grze podwójną Sarę Errani. Paradoksalnie utytułowana Włoszka mogłaby być łatwiejszą rywalką dla Polki.

     

    Errani nawet w szczytowej formie w singlowym Australian Open doszła zaledwie raz dalej niż trzecia runda, choć wygrywała tu w deblu. Przed rokiem odpadła w pierwszej rundzie, a wcześniej przez dwa sezony w kwalifikacjach.

     

    Obu meczów Polaków należy się spodziewać w godzinach porannych w czwartek, 9 stycznia. Tego samego dnia odbędzie się losowanie drabinki. Główny turniej odbędzie się w dniach 12-26 stycznia. Na relację na żywo zapraszamy na stronę internetową Przeglądu Sportowego Onet. Pewni udziału w singlowej rywalizacji Australian Open są: Iga Świątek, Hubert Hurkacz, Magdalena Fręch i Magda Linette.

  • Drwił z Igi Świątek, później wrócił do gry. A teraz taki komunikat, cios dla Kyrgiosa

    Drwił z Igi Świątek, później wrócił do gry. A teraz taki komunikat, cios dla Kyrgiosa

    Drwił z Igi Świątek, później wrócił do gry. A teraz taki komunikat, cios dla Kyrgiosa

    O Nicku Kyrgiosie w ostatnich tygodniach było głośno nie ze wzglądu na wyniki tenisisty, bo ten przez długi czas pauzował, ale jego wypowiedzi na temat Igi Świątek i Jannika Sinnera. Kontrowersyjny Australijczyk dwrił z Polki po tym, jak ujawniono wykryto u niej niedozwolony środek, a jego wypowiedzi odbijały się szerokim echem. Teraz o Kyrgiosie znowu jest głośno – okazuje się, że 29-latek ponownie ma problemy zdrowotne, przez które musiał odpuścić udział w meczu pokazowym tuż przed Australian Open.

     

    Nick Kyrgios po raz ostatni przed długą przerwą pojawił się na korcie w czerwcu 2023 roku, po czym z powodu nawracających kontuzji pauzował przez ponad 18 miesięcy. Na kort wrócił w grudniu podczas pokazowego turnieju World Tennis League, a pierwsze oficjalne singlowe spotkanie rozegrał w Brisbane, gdzie już w pierwszej rundzie przegrał z Giovannim Mpethsi Perricardem. U boku Novaka Djokovicia wystąpił też w deblu, ale australijsko-serbski duet odpadł już w drugiej rundzie.

     

    Australijczyk wciąż walczy o powrót na szczyt, a w ostatnich tygodniach zapewne rzadko pojawiałby się w przekazach medialnych, gdyby nie jego kontrowersyjne wypowiedzi na temat Igi Świątek i Jannika Sinnera, u których wykryto niedozwolone substancje. Gdy na jaw wyszła sprawa z udziałem Polki, w mediach społecznościowych drwił z jej tłumaczeń.”Wymówką, której wszyscy możemy użyć, jest to, że nie wiedzieliśmy. Po prostu nie wiedzieliśmy. Profesjonaliści na najwyższym poziomie sportu mogą teraz po prostu powiedzieć: nie wiedzieliśmy” – pisał. Kyrgios atakował Świątek kilka razy, dosadnie komentując m.in. wywiad, jaki Polka udzieliła dla “Tennis Insider Club”. “Nie wiedziałam, co się dzieje. Musieliśmy wysłać suplementy do badań i oczekiwać na wyniki. (…) To było naprawdę trudne. Nie chciałabym przez to przechodzić ponownie” – mówiła.

     

    Nick Kyrgios wrócił na kort. A teraz taki komunikatKyrgios wrócił na kort po przerwie i stanął przed szansą na to, by jego występy nieco “przyćmiły” jego niedawne kontrowersyjne wypowiedzi. 29-latek znalazł się na liście zgłoszonych do Australian Open, a na kilka dni przed rozpoczęciem wielkoszlemowych zmagań miał zagrać z Novakiem Djokoviciem w meczu charytatywnym.

     

    Jak się jednak okazało, Australijczyk w czwartek 9 stycznia jednak nie wybiegnie na kort. Komunikat w tej sprawie nadał sam zainteresowany

     

    Turniej główny Australian Open rozpoczyna się 12 stycznia. Kyrgios ma więc tylko kilka dni na to, by zaleczyć uraz przed meczem pierwszej rundy wielkoszlemowej imprezy.

  • Świątek zaatakowana przez rywalkę, Abramowicz ujawnia kulisy. “Igę po prostu zatkało”

    Świątek zaatakowana przez rywalkę, Abramowicz ujawnia kulisy. “Igę po prostu zatkało”

    Świątek zaatakowana przez rywalkę, Abramowicz ujawnia kulisy. “Igę po prostu zatkało

     

    Iga Świątek w ćwierćfinale turnieju olimpijskiego w Paryżu trafiła na Danielle Collins, a po meczu więcej niż o jego przebiegu mówiło się o skandalicznym zachowaniu Amerykanki. Ta miała werbalnie zaatakować Polkę, zarzucając jej brak szczerości, co wyraźnie zdziwiło tenisistkę z Raszyna. Kulisy sprawy przybliżono teraz w serialu “Cztery pory Igi”, gdzie wypowiedziała się m.in. psycholog zawodniczki, Daria Abramowicz. Głos oddano również samej Amerykance, która zasugerowała, że chciałaby już zapomnieć o sprawie.

     

    Iga Świątek w ćwierćfinale igrzysk olimpijskich wygrała pierwszego seta z Daniele Collins 6:1, po czym losy rywalizacji odwróciły się i to Amerykanka triumfowała 6:2. W trzeciej, decydującej partii, zawodniczka z Raszyna prowadziła już 4:1, ale nie było jej dane dokończyć meczu – rywalka skreczowała i tym samym nasza reprezentantka zameldowała się w półfinale. Po meczu Polka podeszła do rywalki i to właśnie wówczas miała usłyszeć kilka gorzkich słów pod swoim adresem. “Danielle Collins po porażce z Igą Świątek zaatakowała organizatorów turnieju tenisowego, a także samą Igę. Polka jest jej zdaniem nieszczera i fałszywa. Nie wytłumaczyła jednak, o co dokładnie chodzi” – ujawnił obecny na miejscu Mateusz Puka z WP SportoweFakty.

     

    Iga Świątek vs. Danielle Collins. Kulisy spięcia w ParyżuPolka podeszła wówczas do sprawy bardzo dyplomatycznie, mówiąc w rozmowie z TVP Sport, że nie spodziewała się takiej reakcji rywalki. I deklarowała, że nie zamierza “wnikać w szczegóły”. Te ujawniła zarówno jej psycholog, jak i sama rywalka w najnowszym odcinku serialu “Cztery pory Igi”, jaki pojawił się na Canal+.Daria Abramowicz przyznała przed kamerą, że Świątek po kreczu Collins chciała po prostu życzyć jej powodzenia przed dalszą częścią sezonu i pogratulować dotychczasowej kariery, ponieważ ta nosiła się z zamiarem jej zakończenia.

     

    W serialu pojawiła się też sama Collins. I przyznała, że podczas ćwierćfinałowej potyczki odczuwała ból, przez co nie czuła się komfortowo. Zasugerowała też, że poniekąd żałuje tego, co stało się między nią a Świątek.”Każdy z nas ma rzeczy, które po czasie zrobiłby inaczej. Mam nadzieję, że możemy o tym zapomnieć. Rywalizować w zgodzie i być najlepszymi wersjami siebie. Staram się być najlepszą osobą, jak to tylko możliwe. Czasami nie wychodzi. Ludzie popełniają błędy, więc mam nadzieję, że w przyszłości będzie liczył się tylko tenis” – skwitowała

     

    I chociaż słowa Collins sugerują jej skruchę oraz chęć zakończenia sporu, to sceny, jakie miały miejsce podczas United Cup, niejako przeczą jej deklaracjom. Przed finałową potyczką Polski ze Stanami Zjednoczonymi kamery uchwyciły bowiem “chłodne” powitanie Collins ze Świątek, a na nagraniu widać, że Amerykanka uciekała wzrokiem przed wiceliderką rankingu WTA. Później z kolei szczyciła się swoją reakcją w mediach społecznościowych. 

  • Ojciec Igi Świątek przerywa milczenie. Skomentował aferę dopingową

    Ojciec Igi Świątek przerywa milczenie. Skomentował aferę dopingową

    Ojciec Igi Świątek przerywa milczenie. Skomentował aferę dopingową

    Tomasz Świątek w rozmowie z portalem i.pl zabrał głos w sprawie zawieszenia jego córki Igi, po tym, jak w jej organizmie wykryto niedozwoloną substancję. “Stało się to, co się stało” — stwierdził. Podkreślił przy tym, że polska tenisistka przestała być liderką rankingu WTA nie przez to, że przegrywała mecze.

     

    Iga Świątek ma za sobą udane przygotowania do zbliżającego się turnieju Australian Open. Wiceliderka rankingu WTA wzięła udział w turnieju United Cup, w którym z reprezentacją Polski doszła aż do finału. W Australii rozegrała łącznie siedem meczów, z których wygrała sześć.

     

    Początek nowego sezonu budzi u wielu kibiców nadzieje na to, że Świątek uda się wrócić na fotel liderki rankingu WTA. Polka spadła na drugą lokatę w październiku ubiegłego roku po dłuższej przerwie od występów na turniejach. Z kolei w listopadzie okazało się, że miało to związek z zawieszeniem, które dostała w związku z wykryciem w jej organizmie zabronionej dla sportowców trimetazydyny.

     

    Ojciec Igi Świątek jasno o sprawie dopingu w jej organizmie. “Stało się”

    Polka musi również zwrócić nagrodę pieniężną, którą otrzymała za turniej w Cincinnati. Teraz na temat zawieszenia wypowiedział się jej ojciec Tomasz Świątek. “Stało się to, co się stało. Nie straciła pozycji liderki przez to, że przegrywała mecze” — stwierdził w rozmowie z portalem i.pl.

     

    Tomasz Świątek uważa, że jego córka będzie w tym sezonie walczyła o odzyskanie tytułu liderki rankingu WTA. Podkreśla jednak przy tym, że “nie będzie to dla niej priorytetem w 2025 r.”.

     

    Kwalifikacje do wielkoszlemowego Australian Open ruszyły w poniedziałek. Świątek nie musi brać w nich udziału, dlatego może nadal w spokoju przygotowywać się do startu w tej imprezie. Główna faza turnieju rozpocznie się w niedzielę 12 stycznia. Trzy dni wcześniej odbędzie się losowanie drabinkiturniejowej.

     

  • Collins kontra Świątek. Zaskakujące słowa Amerykanki: “Mam nadzieję”

    Collins kontra Świątek. Zaskakujące słowa Amerykanki: “Mam nadzieję”

    Collins kontra Świątek. Zaskakujące słowa Amerykanki: “Mam nadzieję”

    – To jest totalnie po jej stronie. Było to dla mnie nieracjonalne – tak Iga Świątek skomentowała zachowanie Danielle Collins w ćwierćfinale igrzysk olimpijskich w Paryżu. W serialu dokumentalnym Canal+ Sport “Cztery pory Igi” sztab Polki wypowiedział się o tej sytuacji. Skomentowała ją także Collins. – Mam nadzieję, że możemy o tym zapomnieć – powiedziała Amerykanka.

     

    – Powiedziałam Idze, że nie musi być nieszczera. Iga udaje, jest fałszywa – powiedziała Danielle Collins (11. WTA) o Idze Świątek (2. WTA) po przegranym ćwierćfinale igrzysk olimpijskich w Paryżu. Te słowa Amerykanki poniosły się echem po świecie i tym samym stała się persona non grata dla wielu polskich kibiców.

     

    Sztab Igi Świątek skomentował zachowanie Danielle Collins podczas igrzysk olimpijskich. Amerykanka przyznała: “Takie rzeczy się zdarzają”

     

    Cała sytuacja została przedstawiona i skomentowana w trzecim odcinku drugiego sezonu serialu dokumentalnym Canal+ Sport pt. “Cztery pory Igi”. Jako pierwszy o tym wypowiedział się ówczesny trener polskiej tenisistki Tomasz Wiktorowski. – Nie wiem, jak Iga to odebrała. My żeśmy to zbagatelizowali. Z naszej strony, powiedzmy, sportowej. Nie mam obrazu, jak dalej Iga to omówiła gdzieś z Darią, czy kimś innym – powiedział.

     

    – W psychologii mamy takie różne bon moty. Jednym z nich jest takie stwierdzenie, że warto się zastanowić, co jest o nas, a co jest o kimś innym. Iga bardzo chciała życzyć powodzenia w reszcie roku i pogratulować kariery Danielle po tym, kiedy ona skreczowała. Po tym, kiedy Danielle do niej podchodziła, powiedziała Idze: “Nie musisz być nieszczera”. Igę po prostu zatkało – zdradziła psycholożka Świątek Daria Abramowicz. Dodała, że przed tamtym meczem doszło do krótkiego spotkania z Amerykanką. – Podeszła do naszego stolika w restauracji turniejowej i opowiadała, ile pinów zgromadziła, była bardzo miła i uśmiechnięta – zaznaczyła.

     

    Stacja o całej sytuacji porozmawiała także z Danielle Collins. Mogło się wydawać, że Amerykanka nabrała dystansu do całej tej sytuacji. – Takie rzeczy zdarzają się na korcie, w trakcie tego meczu czułam duży ból. Nie czułam się komfortowo podczas tej interakcji. Każdy z nas ma rzeczy, które po czasie zrobiłby inaczej – mówiła.

     

    – Mam nadzieję, że możemy o tym zapomnieć. Rywalizować w zgodzie i być najlepszymi wersjami siebie. Staram się być najlepszą osobą, jak to tylko możliwe. Czasami nie wychodzi. Ludzie popełniają błędy, więc mam nadzieję, że w przyszłości będzie liczył się tylko tenis – podsumowała Collins, która odłożyła zakończenie kariery o kolejny rok.

     

    Jednak jej ostatnie zachowania podczas i po finale drużynowego United Cup mogą wskazywać, że Collins podoba się forma “rywalizacji” ze Świątek. Podczas tamtego turnieju w mało elegancki sposób przywitała się z Polką, a do tego pochwaliła się tym w mediach społecznościowych

     

    Iga Świątek o zachowaniu Danielle Collins. “Jest taką osobą”

     

    – Nie powiedziałabym, żeby mnie to w 100 proc. zaskoczyło, bo już od dawna wiem, że Danielle jest taką osobą, po której nie wiadomo czasami, czego się spodziewać – to już z kolei słowa Igi Świątek z tego odcinka. – Zaskoczyło mnie, że wybrała mnie, jako w pewnym sensie target, ponieważ my dosłownie nie rozmawiałyśmy przez ostatnie dwa lata. Nie miałyśmy żadnej interakcji, czy to pozytywnej lub negatywnej. Zaskoczyło mnie to, bo nie wiedziałam, skąd się to wzięło – powiedziała.

     

    Polka dodawała, że nie bawi się w żadne gierki psychologiczne na korcie, żeby móc sprowokować taką reakcję rywalki. – To jest totalnie po jej stronie. Było to dla mnie nieracjonalne.

     

    Akurat tę zawodniczkę odbieram jako taką bardzo nieprzewidywalną. Jak patrzę na nią na korcie, to nie mam pojęcia, co zrobi. Może wystrzelić każdą piłkę w aut, a może zagrać fantastyczny mecz i myślę, że poza kortem również może zachować się w taki dosyć nieprzewidywalny dla odbiorcy sposób –podsumował Wiktorowski.

     

  • Pogrom w meczu Magdy Linette. 6:1, 6:1 w 60 minut. Turniejowa “4” za burtą

    Pogrom w meczu Magdy Linette. 6:1, 6:1 w 60 minut. Turniejowa “4” za burtą

    Pogrom w meczu Magdy Linette. 6:1, 6:1 w 60 minut. Turniejowa “4” za burtą

    Noc z wtorku na środę czasu polskiego przyniosła nam rywalizację z udziałem Magdy Linette. Poznanianka walczyła o awans do ćwierćfinału WTA 250 w Hobart. Jej przeciwniczką okazała się utalentowana Maya Joint. O ogromnym potencjale 18-latki mogli się przekonać podczas dzisiejszej batalii. Młoda reprezentantka Australii zupełnie zdominowała naszą tenisistkę. Turniejowa “4” nie potrafiła znaleźć recepty na przeciwstawienie się znakomicie grającej rywalce i przegrała 1:6, 1:6 w zaledwie godzinę.

     

    Magda Linette zdecydowała się na jeszcze jeden występ przed Australian Open i udała się na turniej WTA 250 do wietrznego Hobart. Polka została rozstawiona z “4” w singlu, ale postanowiła także wziąć udział w zmaganiach w grze podwójnej w duecie z Sofią Kenin. To właśnie w parze z Amerykanką zanotowała swoje pierwsze zwycięstwo w sezonie 2025. Dzień później nadszedł także czas na premierowy triumf w singlu, po zaciętej batalii z Warwarą Graczewą. Ostatecznie poznanianka wygrała to spotkanie 6:3, 3:6, 6:4.

     

    Dzisiaj 32-latka walczyła już o ćwierćfinał imprezy poprzedzającej pierwsze wielkoszlemowe rozgrywki. Linette zmierzyła się z wielką nadzieją australijskiego tenisa – Mayą Joint. Młodsza o 14 lat zawodniczka zasłynęła w oczach polskich kibiców z tego, że jest swego rodzaju zmorą dla Mai Chwalińskiej. Przyjaciółka Igi Świątek miała w zeszłym roku spory problem z tą przeciwniczką i obecnie jej bilans bezpośrednich spotkań przeciwko zawodniczce notowanej na 118. miejscu w rankingu WTA wynosi 0-3. Teraz o potencjale Joint przekonała się także poznanianka. Różnica 80 lokat w kobiecym zestawieniu nie odgrywała na korcie żadnej korzyści z perspektywy Magdy.

     

    Magda Linette bez szans w starciu z Mayą Joint. Porażka Polki w drugiej rundzie WTA 250 w Hobart

     

    Już pierwszy gem spotkania pokazał, że Linette nie będzie miała dzisiaj łatwego zadania. Na otwarcie straciła własne podanie do zera. Magda ruszyła do walki, by natychmiast odrobić stratę, prowadziła 30-15 przy serwisie Joint. Od tego momentu trzy punkty z rzędu powędrowały jednak na konto reprezentantki Australii, która tym samym potwierdziła przewagę przełamania. Maya nie zamierzała się zatrzymywać, cały czas wywierała presję na naszej tenisistce. Grała ofensywnie, a przy tym popełniała stosunkowo mało błędów. Efektem tego kolejny break i prowadzenie 3:0.

     

    Dopiero w czwartym rozdaniu poznaniance udało się nieco zneutralizować napór przeciwniczki. 32-latka odrobiła stratę jednego przełamania, ale nie nacieszyła się tym faktem zbyt długo. Po chwili Joint znów zaczęła “odjeżdżać” z rezultatem. W kolejnych trzech gemach Linette zdołała wygrać zaledwie 2 z 14 rozegranych punktów. To sprawiło, że tenisistka gospodarzy cieszyła się z wygranej 6:1 w pierwszym secie po 26 minutach gry.

     

    Na początku drugiej odsłony Magda próbowała załapać się na grę, coś zmienić. Chociaż nie udało się przełamać rywalki na starcie, to pojawił się cień nadziei, że być może w tym secie zawiąże się większa walka. Drugi gem rozwiał jednak te domysły. Zacięta batalia przy serwisie poznanianki zakończyła się breakiem na korzyść Australijki. Od tego momentu wynik zaczął się robić coraz gorszy z perspektywy Linette. Rywalka kolekcjonowała kolejne gemy i w pewnym momencie prowadziła już 5:0.

     

    Dopiero wtedy turniejowa “4” zdobyła swoje pierwsze “oczko” w tym fragmencie spotkania. Na więcej 18-latka już nie pozwoliła Polce. Maya bardzo pewnie wyserwowała sobie zwycięstwo w meczu gemem do zera. Ostatecznie reprezentantka Australii pokonała Magdę 6:1, 6:1. Cały pojedynek potrwał zaledwie 60 minut. Także statystyki potwierdzały dominację Joint na korcie – 13 uderzeń kończących i tylko 15 niewymuszonych błędów. Po stronie Linette bilans był na wyraźnym minusie: 5-19. W punktach wygranych podczas całej rywalizacji aż 58 do 29 na korzyść 18-latki.

     

    W ćwierćfinale WTA 250 w Hobart, Australijka zagra z deblową partnerką poznanianki w tym turnieju – Sofią Kenin. Nasza tenisistka jeszcze dzisiaj powalczy z Amerykanką o awans do półfinału gry podwójnej w polskim meczu, bowiem po drugiej stronie siatki pojawi się m.in. Katarzyna Piter. Kolejna z zawodniczek pochodzących z Poznania wystąpi w duecie z Angelicą Moratelli.

     

  • Tego o Annie Lewandowskiej nie wiecie. Zagrała w … “Klanie”

    Tego o Annie Lewandowskiej nie wiecie. Zagrała w … “Klanie”

    Tego o Annie Lewandowskiej nie wiecie. Zagrała w … “Klanie”

    Rodzinna Anny Lewandowskiej od lat jest związana z produkcją filmowa, jej ojciec jest operatorem filmowym, a mama przed laty także pracowała jako realizatorka filmowa i telewizyjna. Teraz “Pudelek” odpalił prawdziwą bombę, informując, że żona Roberta Lewandowskiego próbowała swoich sił w aktorstwie. Można ją dostrzec w jednym z odcinków popularnego polskiego serialu “Klan”.

     

    Anna Lewandowska pochodzi z rodziny filmowej

    Anna Lewandowska jest wielokrotną medalistką mistrzostw świata, Europy i Polski w karate tradycyjnym, jednak większość zna ją po prostu dlatego, że jest żoną Roberta Lewandowskiego. Polka ma na swoim koncie osiągnięcia w różnych dziecinach, obecnie jest prężnie rozwijającą swoje firmy bizneswoman, która angażuje się w różne projekty, a także motywuje fanów do aktywności fizycznej. Żona gracza FC Barcelony wychowywała się w rodzinie filmowej, a przed rozpoczęciem studiów na Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie, marzyła o tym, by studiować właśnie w łódzkiej filmówce.

     

    Anna Lewandowska marzyła o tym, by pójść na łódzką filmówkę

    “To było moje wielkie marzenie, przygotowywałam się do tego, ale w pewnym momencie mój ojciec chrzestny Jacek Bławut zadał mi pytanie, czy naprawdę tego chcę, bo to trudna i ciężka praca. I rzeczywiście, sytuacja życiowa zmusiła mnie do rezygnacji z tych studiów i wybrałam sport” — mówiła Anna Lewandowska w rozmowie z “Grazią”.

     

    Trenerka fitness nie ukrywała, że w dzieciństwie często przebywała na planie filmowym. “Opuszczałam przez to szkołę albo wstawałam o 5 rano, żeby tam pobyć. Już w podstawówce miałam sporą wiedzę o tym, co tam się dzieje, o scenariuszu, planach, rodzaju oświetlenia, żyłam tym. Totalnie mnie to wciągnęło” — dodała.

     

    Anna Lewandowska była statystką. Grała w “Klanie”

    Nie powinno więc dziwić to, że Polka ma na swoim koncie epizodyczną rolę w serialu. Anna Lewandowska chyba nigdy o tym nie mówiła, a teraz “Pudelek” podaje, że grała w jednym z odcinków “Klanu” z 2007 r.

     

  • Aryna Sabalenka Przerywa Milczenie: Broni Igi Świątek w Obliczu Zarzutów Dopingowych i Wzywa Krytyków do Szukania Prawdy”

    Aryna Sabalenka Przerywa Milczenie: Broni Igi Świątek w Obliczu Zarzutów Dopingowych i Wzywa Krytyków do Szukania Prawdy”

    “Aryna Sabalenka Przerywa Milczenie: Broni Igi Świątek w Obliczu Zarzutów Dopingowych i Wzywa Krytyków do Szukania Prawdy”

     

    W świecie, gdzie sportowcy często stają się ofiarami opinii publicznej, Aryna Sabalenka wystąpiła w obronie swojej rywalki, Igi Świątek, w obliczu kontrowersji dopingowej, która wstrząsnęła światem tenisa. Sabalenka, obecna liderka światowego rankingu, skrytykowała krytyków, którzy – jej zdaniem – osądzili Świątek, nie próbując poznać całej prawdy o okolicznościach tej sprawy.

     

    Świątek spotkała się z falą krytyki po tym, jak w jej organizmie wykryto niedozwoloną substancję – trimetazydynę, którą rzekomo spożyła nieświadomie, przyjmując melatoninę. Incydent ten doprowadził do miesięcznego zawieszenia, które zmusiło polską gwiazdę do opuszczenia kluczowych turniejów podczas azjatyckiej części sezonu 2024. Jej nieobecność wpłynęła nie tylko na ranking, ale także pozwoliła Sabalence, która dominowała na kortach twardych, zdetronizować Świątek i zakończyć sezon jako liderka rankingu WTA.

    Mocne Słowa Sabalenki

    W rozmowie z The Ages, Sabalenka ostro skrytykowała pochopne osądy, które często towarzyszą takim kontrowersjom:

    > „Cokolwiek się stało, wierzę w czysty sport. Ludzie zawsze przesadzają, kiedy widzą coś, nie próbując zrozumieć, co tak naprawdę się wydarzyło i kim jest zawodnik. Zawsze znajdą coś, aby ocenić czyjeś sukcesy. Dlatego wolę wierzyć w czysty sport i w jej niewinność. Jeśli to udowodnią, oznacza to, że jest niewinna.”

    Trzykrotna mistrzyni Wielkiego Szlema podkreśliła, że jej awans na szczyt nie wynikał jedynie z nieobecności Świątek, lecz był rezultatem jej konsekwentnej ciężkiej pracy i umiejętności wywierania presji przez cały sezon.

    Dominacja Sabalenki Trwa

    Komentarze Sabalenki pojawiły się niedługo po jej imponującym zwycięstwie w Brisbane International, gdzie pokonała Polinę Kudermetovą w finale, zdobywając swój pierwszy tytuł w sezonie 2025. Nieustępliwość i koncentracja Białorusinki ugruntowały jej pozycję liderki rankingu, a jej wsparcie dla Świątek jest dowodem na zaangażowanie w zasady uczciwości i sprawiedliwości w sporcie.

    Wyzwania i Wytrwałość Świątek

    Dla Świątek ostatnie miesiące były pełne wzlotów i upadków. Kontrowersje związane z dopingiem, w połączeniu z rozczarowującym zakończeniem United Cup, wystawiły na próbę wytrwałość pięciokrotnej mistrzyni Wielkiego Szlema. W finale United Cup Świątek poniosła porażkę z Coco Gauff z USA, a jej partner z drużyny, Hubert Hurkacz, również uległ Taylorowi Fritzowi, co przypieczętowało przegraną Polski.

    Pomimo trudności Świątek zachowała spokój i podziękowała swojemu zespołowi za nieustające wsparcie:

    > „Chciałam podziękować drużynie, bo jak mogliście zobaczyć na ławce, mieliśmy niesamowitą atmosferę. Nawet jeśli to wydarzenie jest wyczerpujące, to właśnie to czyni je tak wyjątkowym i niesamowitym. Posiadanie waszego wsparcia. Dziękuję za to. To daje nam mnóstwo energii.”

    Przed Świątek Australian Open

    Teraz Świątek koncentruje się na Australian Open – turnieju, w którym historycznie nie radziła sobie najlepiej. W zeszłym roku odpadła w trzeciej rundzie po wyczerpującym trzysetowym meczu. W tym roku zamierza jednak zmienić tę historię i udowodnić swoją siłę na kortach w Melbourne.

     

    Podczas gdy świat tenisa przygotowuje się na kolejny emocjonujący sezon, rywalizacja między Świątek a Sabalenką zapowiada nie tylko emocjonujące pojedynki, ale także opowieść o wzajemnym szacunku i wsparciu, nawet w obliczu kontrowersji. Choć prawda o sprawie Świątek może wymagać czasu, obrona Sabalenki przypomina, że zrozumienie i empatia powinny górować nad pochopnym osądem.