• Obrzydliwe słowa z Rosji. To napisali o Idze Świątek

    Obrzydliwe słowa z Rosji. To napisali o Idze Świątek

    Obrzydliwe słowa z Rosji. To napisali o Idze Świątek

    Iga Świątek przegrała w półfinale Indian Wells z Mirrą Andriejewą. Rosjanka wygrała też finał turnieju, a jeden z portali w jej kraju podważył sportowe osiągnięcia polskiej tenisistki.

     

    W decydującym meczu Indian Wells Mirra Andriejewa pokonała Arynę Sabalenkę 2:1 (2:6, 6:4, 6:3). Rosjanie rozpływają się nad sukcesem młodej tenisistki. W artykule w serwisie sport.ru chwalono grę triumfatorki turnieju.

     

    W tekście nie zabrakło zarzutów pod adresem Igi Świątek. Autor twierdzi, że w ostatnich latach dyscyplina została zdominowana przez zawodniczki preferujące siłowy styl gry. Wśród nich wymienił Polkę i przy jej nazwisku umieścił krytyczne słowa.

     

    “No i oczywiście Iga Świątek, której dominacja w 2022 roku nie miałaby miejsca, gdyby nie znaczny postęp w aspekcie fizycznym (choć po historii dopingowej pojawiają się wątpliwości, czy ten postęp został osiągnięty legalnymi środkami)” – stwierdził.

     

    Andriejewa opisana jest jako absolutne przeciwieństwo gry bazującej głównie na aspektach fizycznych. W pewnym momencie pada stwierdzenie, że jest nadzieję na świetlaną przyszłość dla tenisa.

     

    Podkreślono także odporność psychiczną 17-latki, która potrafiła się podnieść po tym, jak zdecydowanie przegrała pierwszego seta rywalizacji z faworyzowaną Białorusinką.

  • Przełom w Barcelonie, Lewandowski i spółka tylko na to czekali. Jest porozumienie

    Przełom w Barcelonie, Lewandowski i spółka tylko na to czekali. Jest porozumienie

    Przełom w Barcelonie, Lewandowski i spółka tylko na to czekali. Jest porozumienie

    FC Barcelona wciąż ma przed sobą perspektywę sięgnięcia w bieżącej kampanii po potrójną koronę – i choć nie będzie to oczywiście łatwe, to “Blaugrana” niezmiennie ma wysokie szansę na triumf zarówno w Primera Division jak i w Pucharze Króla czy Lidze Mistrzów. Jednocześnie w tle włodarze klubu starają się zabezpieczyć przyszłość drużyny i w tym kontekście właśnie nadeszły ciekawe informacje. “Barca” miała osiągnąć wstępne porozumienie co do prolongaty kontraktu z jedną ze swych wielkich gwiazd.

     

    FC Barcelona ma za sobą absolutnie wielki mecz przeciwko Atletico Madryt w Primera Division – mimo przegrywania z rywalami 0:2 aż do 72. minuty podopieczni Hansiego Flicka zdołali dźwignąć się z dołka i zatriumfować ostatecznie nad “Los Colchoneros” 4:2.

     

    Teraz wielu zawodników “Dumy Katalonii” odpocznie sobie nieco od ligowych zmagań, ale jednocześnie… będzie musiało wejść na najwyższe obroty jeśli mowa o występach reprezentacyjnych. W tym gronie jest Jules Kounde, który opuścił Hiszpanię, by udać się na zgrupowanie kadry Francji. Tymczasem właśnie wyklarowało się sporo kwestii ws. jego klubowej przyszłości.

     

    Jules Kounde na dłużej w FC Barcelona. Jest porozumienie ws. przedłużenia umowy

     

    Jak informuje David Bernabeu z “Diario Sport” przedstawiciele Barcelony oraz Kounde osiągnęli już wstępne porozumienie dotyczące przedłużenia jego umowy, nad którym pracowano intensywnie od połowy lutego.

     

    Tym samym defensor miałby pozostać w zespole co najmniej do końca sezonu 2029/2030 – o trzy lata dłużej niż to przewidywał jego dotychczasowy kontrakt. Miałby również liczyć na niewielką podwyżkę swych zarobków.

     

    Wygląda jednak na to, że na formalne przypieczętowanie trzeba będzie mimo wszystko poczekać do lata – kluczowy jest tu oczywiście limit płacowy, którego musi pilnować “Barca”. Niemniej reprezentant “Les Bleus” będzie na tym polu raczej traktowany priorytetowo i rejestracja prolongaty zostanie dokonana najszybciej, jak to tylko będzie możliwe.

     

    Barcelona niebawem zmierzy się z Osasuną. Problematyczny termin

     

    “Blaugrana” swoje kolejne spotkanie rozegra 27 marca – i będzie to zaległy mecz z ekipą Osasuny. Termin ten, z uwagi na przerwę kadrową i wyjazd wielu futbolistów, z pewnością nie jest korzystny dla graczy Flicka i niewykluczone, że niemiecki szkoleniowiec będzie musiał dokonać kilku znaczących roszad w składzie. Potknięcie nie wchodzi w grę.

     

  • Legenda obnaża prawdę na temat Igi Świątek. “Ma problemy z pewnością siebie”

    Legenda obnaża prawdę na temat Igi Świątek. “Ma problemy z pewnością siebie”

    Legenda obnaża prawdę na temat Igi Świątek. “Ma problemy z pewnością siebie”

    We wtorek rusza turniej WTA 1000 w Miami, ale wciąż nie milkną echa tego, co wydarzyło się w Indian Wells. Mowa m.in. o porażce Igi Świątek w półfinale przeciwko Mirrze Andriejewej i nerwowej reakcji Polki, której jeszcze w trakcie meczu puszczały nerwy. Postawie wiceliderki rankingu przyjrzała się Martina Navratilova, która wprost orzekła, że ta ma problem. I przekazała, skąd jej zdaniem rodzi się frustracja u 23-latki.

     

    Turniej główny w Miami rusza we wtorek 18 marca, swój mecz pierwszej rundy rozegra m.in. Magda Linette. Zawodniczki rozstawione, w tym Magdalena Fręch i Iga Świątek, na swoje starcia muszą jeszcze poczekać, ponieważ rozpoczną zmagania od drugiej rundy. Wiceliderka rankingu WTA zagra w niej w piątek z Caroline Garcią lub kwalifikantką Anną Bondar.

     

    Najlepsze zawodniczki świata przeniosły się do Miami, ale wciąż nie milkną echa tego, co wydarzyło się w Indian Wells. Szeroko komentowany jest nie tylko triumf 17-letniej Mirry Andriejewej, która w finale ograła Arynę Sabalenkę. Głośno jest także o tym, co wydarzyło się w półfinale z udziałem Rosjanki. Ta pokonała Igę Świątek, której w trakcie meczu puściły nerwy – w pewnym momencie, zamiast złapać piłkę od chłopca odpowiedzialnego za ich podawanie, cisnęła nią w kierunku trybuny, na której siedzieli członkowie jej sztabu.

     

    Świątek odniosła się do zamieszania wokół jej osoby w poniedziałek.

     

    “Jeden z moich ulubionych turniejów w tym roku za mną. Powoli idę w kierunku, w którym chcę i wyjeżdżam stąd z dobrze wykonaną pracą, wieloma dobrymi wspomnieniami, ale i z lekcjami. Widzę co w ostatnim czasie mówi się o zmianie mojego zachowania na korcie, o emocjach. Mimo tego, że nie czuję się komfortowo z tłumaczeniem się, czas żebym przedstawiła moją perspektywę i ucięła spekulacje i teorie wyssane z palca”  –

     

    Iga Świątek ma problem? Martina Navratilova otwarcie ws. Polki

     

    Wydanie oświadczenia nie sprawi jednak, że dyskusje na temat zachowania Polki momentalnie ucichną. Nawet na oficjalnej stronie WTA pojawiła się wypowiedź, która jest szczerą do bólu oceną tego, co ostatnio działo się z 23-latką. W tekście zatytułowanym “Pięć najważniejszych pytań Martiny Navratilovej do pięciu najlepszych zawodniczek w Miami” wspomniana Navratilova nawiązała do faktu, że Świątek od dawna nie wygrała turnieju.

     

    Iga Świątek nie zdobyła żadnego tytułu od zeszłorocznego Rolanda Garrosa, a w tym roku kilka razy straciła zimną krew – czy powinniśmy się tym martwić?

     

    ~ zapytała Navratilova.

     

    Następnie była liderka rankingu oraz wielokrotna wielkoszlemowa mistrzyni (wygrywała każdy z turniejów tej rangi i to co najmniej dwukrotnie) wypunktowała postawę tenisistki z Raszyna.

     

    “Pokazała chwile frustracji i skierowała część z nich na swój zespół. Chociaż nie jest jasne, co zostało powiedziane, będzie musiała lepiej radzić sobie z tymi emocjami, ponieważ czasami może być bardzo pobudzona. Wydaje się, że ma problemy z pewnością siebie, co może prowadzić do frustracji, gdy sprawy nie idą po jej myśli” – stwierdziła.

     

    Navratilova dodała, że w przypadku Polki kluczowe będzie “utrzymanie pozytywnego nastawienia”. Na jej korzyść przemawiają też dotychczasowe sukcesy. “Nie zapominajmy, że była najbardziej utytułowaną zawodniczką w ciągu ostatnich kilku lat i wygrała to wydarzenie (turniej w Miami – przyp. red)” – skwitowała.

     

  • Oto narzeczona reprezentanta Polski. Pochodzi z Maroka

    Oto narzeczona reprezentanta Polski. Pochodzi z Maroka

    Oto narzeczona reprezentanta Polski. Pochodzi z Maroka

    Marcin Bułka to podstawowy bramkarz OGC Nice. W ostatnich miesiącach sporo mówiło się o możliwym transferze do jednego z gigantów futbolu, ale póki co, do takiego nie doszło. Mimo wszystko Polak może być zadowolony z kariery. Dobrze wiedzie mu się również w życiu prywatnym. Pozostaje w związku z marokańską modelką, która zdobyła rzeszę fanów w sieci.

     

    Rok 2024 był katastrofalny dla reprezentacji Polski. Nie dość, że nie wyszła z grupy na Euro 2024, to jeszcze spadła z Dywizji A Ligi Narodów. Pod koniec kampanii w bramce stawał też Marcin Bułka. To właśnie jego oraz Łukasza Skorupskiego testował Michał Probierz pod kątem numeru jeden w kadrze między słupkami. Czy wybór już zapadł? Tego nie wiadomo. Obecnie Bułka przebywa na zgrupowaniu, podczas którego Biało-Czerwoni zagrają z Litwą i Maltą na start eliminacji do mistrzostw świata 2026. I z pewnością zarówno on, jak i pozostali piłkarze będą mogli liczyć na szczególne wsparcie w tych dniach. Nie chodzi tylko o doping kibiców, ale i bliskich osób. A w życiu Bułki jest taka wyjątkowa osoba.

     

    Marcin Bułka zakochany. Jego narzeczona to znana modelka

     

    Mowa o Ecram Sallam. To partnerka Bułki, która spełnia się w modelingu. Na Instagramie śledzi ją niespełna 95 tysięcy użytkowników. Para pozostaje w związku od trzech lat. Kilkanaście miesięcy temu się zaręczyli i niewykluczone, że wkrótce wstąpią w związek małżeński.

     

    Swoim szczęściem dzielą się m.in. w mediach społecznościowych. Czasami publikują wspólne fotografie. Spędzają ze sobą mnóstwo czasu. Byli razem m.in. na Malediwach, w Monako, Warszawie czy ostatnio w Dubaju. Często też dzielą się zdjęciami ze wspólnych uroczystości, kolacji. Modelka pochodząca z Włoch wspiera też bramkarza w karierze zawodowej. Pojawia się na stadionach i dopinguje go z trybun. Niewykluczone, że podobnie będzie w nadchodzących dniach.

     

    Marcin Bułka następcą Wojciecha Szczęsnego? Mocny konkurent

     

    Oboje mieszkają we Francji, gdzie na co dzień gra Bułka. Ten sezon jest dość przeciętny dla naszego reprezentanta. W OGC Nice jest pierwszym wyborem trenera. Rozegrał już 32 mecze, w których stracił 45 goli. Sześć razy zachował czyste konto. Jego drużyna zajmuje obecnie czwarte miejsce w tabeli Ligue 1, ale do prowadzącego PSG traci już 21 punktów.

     

    Czy Marcin Bułka pojawi się również w bramce Polski w nadchodzących dniach? Na tę odpowiedź musimy chwilę poczekać. Wydaje się jednak, że wyżej w hierarchii od niego znajduje się Skorupski. Mecz z Litwą już w piątek o godzinie 20:45.

  • Oto co Szczęsny zrobił po golu na 4:2 dla Barcelony. “Cały Wojciech”

    Oto co Szczęsny zrobił po golu na 4:2 dla Barcelony. “Cały Wojciech”

    Oto co Szczęsny zrobił po golu na 4:2 dla Barcelony. “Cały Wojciech”

    “Cały Wojciech!” – tak podsumował na portalu X profil “BarcaInfo” zachowanie Wojciecha Szczęsnego, bramkarza FC Barcelony, po ostatniej bramce w wygranym 4:2 hicie La Ligi z Atletico Madryt.

     

    – Oni są niezniszczalni, oni są niezniszczalni – krzyczał w 92. minucie Mateusz Święcicki, komentator Eleven Sports, w momencie, gdy Lamine Yamal zdobył trzeciego gola dla FC Barcelony w niedzielnym, wyjazdowym meczu ligowym z Atletico Madryt i ze stanu 2:0 dla gospodarzy zrobiło się 2:3.

     

    Oto co Szczęsny zrobił po golu na 4:2. “Cały Wojciech”

    W 98. minucie czwartego gola dla FC Barcelony, ustalając wynik spotkania na 4:2, zdobył Ferran Torres. W drużynie FC Barcelony zapanowała wtedy wielka radość. Piłkarze wpadli sobie w ramiona, a Gavi, który pojawił się na boisku w 94. minucie, podbiegł do trenera Hansiego Flicka. Piłkarz przytulił się z nim, a niemiecki szkoleniowiec po chwili podniósł go do góry.

     

    Piłkarze i sztab szkoleniowy fetowali gola, a co wtedy robił Wojciech Szczęsny? Zachował pełen spokój. Były reprezentant Polski stał przy słupku swojej bramki, pił napój z bidonu, a gdy sędzia odgwizdał koniec meczu, odwrócił się w stronę kibiców Atletico Madryt, zaklaskał w ich kierunku i pokazał kciuka.

    https://x.com/_BarcaInfo/status/1901757779213221989

    “Piękny obrazek – wszyscy piłkarze FC Barcelony, Hansi Flick i sztab szkoleniowy świętują czwarte trafienie w meczu z Atletico, ale co robi wtedy Wojciech Szczęsny? Zobaczcie to sami. Cały Wojciech!” – czytamy na portalu X BarcaInfo.

     

    Wojciech Szczęsny w tym sezonie zagrał w szesnastu spotkaniach we wszystkich rozgrywkach, wpuścił szesnaście bramek, a osiem razy zachował czyste konto.

     

    FC Barcelona jest liderem La Ligi. Ma 60 punktów, tyle samo co wicelider i obrońca trofeum – Real Madryt, który jednak rozegrał jeden mecz więcej. Atletico Madryt z 56 punktami jest na trzeciej pozycji.

     

    Drużyna Flicka teraz zagra dwa mecze ligowe przed własną publicznością: w czwartek 27 marca (godz. 21) z Osasuną i 30 marca (godz. 16.15) z Gironą.

     

  • Anglicy bez litości dla Igi Świątek. “Obrzydliwe i niebezpieczne”

    Anglicy bez litości dla Igi Świątek. “Obrzydliwe i niebezpieczne”

    Anglicy bez litości dla Igi Świątek. “Obrzydliwe i niebezpieczne”

    Iga Świątek nie obroni tytułu w turnieju WTA 1000 w Indian Wells. Polka odpadła z rywalizacji po przegranym półfinale z 17-letnią Mirrą Andriejewą. Po tym spotkaniu najwięcej mówi się jednak nie o tenisie, a zachowaniu, którego dopuściła się wiceliderka rankingu WTA. Nagranie z uderzenia piłką w ziemię obiegło już cały świat. “Powinna zostać zdyskwalifikowana” – napisał jeden z kibiców cytowany przez “TalkSport.com”.

     

    ga Świątek przeżywa jeden z bardziej nerwowych okresów w swojej karierze. Rozpoczęło się oczywiście od tego, co wydarzyło się we wrześniu, a więc pozytywnego wyniku testu dopingowego podczas turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Polka światu tę informację przekazała dopiero w listopadzie 2024 roku.

     

    Wydawać by się mogło, że po ujawnieniu tej sprawy tenisowej społeczności kamień z serca powinien spaść Świątek. Sama zainteresowana tak właśnie opisywała swoje uczucia w wywiadach. Gdy jednak podejmiemy się obserwacji zachowań Polki od tego momentu, to nietrudno stwierdzić, że stała się bardzo nerwowa.

     

    Szeroko zakrojona krytyka Świątek. Anglicy bez złudzeń

     

    W przeszłości takich problemów nie było. Kulminacją różnych nerwowych reakcji zdaje się być to, co wydarzyło się w nocy z piątku na sobotę w turnieju w Indian Wells. W trakcie trzeciego seta doszło do mocnej wymiany zdań z Darią Abramowicz, która zasiadała na trybunach. W tym czasie chłopiec do podawania piłek wyrzucił jedną z nich w stronę Świątek, a nasza gwiazda uderzyła w nią w ziemię ze wściekłością.

     

    Nagranie z tego zachowania obiegło już cały świat, a komentarze zdecydowanie nie są przychylne dla raszynianki. Angielski “TalkSport” pokusił się o zebranie opinii kibiców z tamtego rejonu Europy. “Brzydkie i niebezpieczne, nie ma sensu wyładowywać złości na dzieciaku podającym piłki” – cytują jednego z komentujących dziennikarze.

     

    “Powinna zostać zdyskwalifikowana. Kropka” – stwierdził kolejny z kibiców. “Cała złość Igi w setach pierwszym i trzecim, a także jej postawa są po prostu nie do przyjęcia” – takimi słowami kończy się ten artykuł. Wydaje się, że Igę Świątek od dyskwalifikacji uchronił jedynie fakt, że piłka nie trafiła w chłopca, któryją podawał. 

     

  • Świątek zmaga się z konsekwencjami afery, a tu takie słowa. “Zawsze taka była”

    Świątek zmaga się z konsekwencjami afery, a tu takie słowa. “Zawsze taka była”

    Świątek zmaga się z konsekwencjami afery, a tu takie słowa. “Zawsze taka była”

    Iga Świątek ponosi wciąż konsekwencje wydarzeń, do jakich doszło podczas półfinałowego meczu na turnieju w Indian Wells. Wybuchła wtedy gniewem i uderzyła kozłem piłką, która trafiła w trybuny i przestraszyła chłopca od podawania piłek. Jej reakcja zdziwiła i zaniepokoiła wielu kibiców i ekspertów. Paweł Ostrowski, który obserwował karierę Świątek od juniorskich występów, stwierdził jednak, że tenisistka zachowywała się tak już wcześniej.

     

    Zazwyczaj wybuchy emocji na korcie kojarzyły się raczej z takimi zawodnikami i zawodniczkami jak Aryna Sabalenka, Daniił Miedwiediew czy Andriej Rublow. Iga Światek uważana była za tę spokojną i zrównoważoną, której dobre przygotowanie psychiczne pozwalało na przekraczanie kolejnych granic i wygrywanie przegranych meczów. Okazuje się, że to tylko część jej osobowości.

     

    Iga Świątek bohaterką afery

     

    Iga Świątek przegrała w półfinale turnieju w Indian Wells z Mirrą Andriejewą. 17-letnia Rosjanka nie dała szans Polce w trzecim secie. Raszynianka popełniała sporo błędów i weszła w konflikt ze swoim sztabem. Jak sama pisała później w oświadczeniu, by wylać frustrację, uderzyła mocno piłką tak, by odbiła się kozłem. Wystraszyło to znajdującego się obok chłopca od podawania piłek i dodatkowo zdenerwowało członków sztabu Świątek.

     

    To nie pierwsze takie zachowanie Polki w tym sezonie. W czasie turniejów na Bliskim Wschodzie widać było napiętą atmosferę w jej teamie. Krzyczała podczas jednego z trudnych meczów do Darii Abramowicz i nie chciała podać ręki swojego nowemu trenerowi. Ten zresztą po przegranym spotkaniu na Indian Wells opuścił kort bardzo szybko i nie poszedł nawet na zaplanowany wywiad ze stacją Canal+.

     

    Iga Świątek już taka była? Tak mówi znany trener

     

    Paweł Ostrowski w rozmowie z “Faktem” stwierdził, że to nie pierwszy raz, gdy widział taką twarz Igi Świątek. Jak sam twierdzi, takie zachowania już się zdarzały i dla Polki to raczej norma. “Ja bym nie robił z tego tragedii. Iga zawsze była wybuchowa. W ostatnich latach trochę się uspokoiła, dlatego teraz jej zachowanie robi na nas takie wrażenie” – twierdził.

     

    Ostrowski współpracował wcześniej z dawnym trenerem Świątek, Michałem Kaznowskim. “Ludzie nie zawsze zdają sobie sprawę, pod jak ogromną presją muszą funkcjonować tenisistki. Jakim obciążone są stresem. Zwłaszcza te z absolutnego topu, jak Iga. Każdy ich ruch jest analizowany, każda wpadka komentowana. W pewnym momencie każdemu może zagotować się w głowie, że tylko przypomnę wybryki Sereny Williams. Ja je rozumiem” – dodał Ostrowski. Iga Świątek w swoim oświadczeniu przyznała, że nie jest dumna ze swojego zachowania, ale rzeczywiście czuła ogromną frustrację, nie zgadza się jednak z tak surową oceną swojego zachowania.

     

  • Tak Sabalenka zareagowała na oświadczenie Świątek. Wymowne

    Tak Sabalenka zareagowała na oświadczenie Świątek. Wymowne

    Tak Sabalenka zareagowała na oświadczenie Świątek. Wymowne

    “Mimo tego, że nie czuję się komfortowo z tłumaczeniem się, czas, żebym przedstawiła moją perspektywę i ucięła spekulacje i teorie wyssane z palca” – pisała Iga Świątek w obszernym oświadczeniu dotyczącym jej kontrowersyjnego zachowania, ostatnich meczów i emocji życiowych. Na osobisty wpis Polki zareagowała Aryna Sabalenka.

     

    W tym sezonie Iga Świątek nie wygrała jeszcze żadnego turnieju. Choć we wszystkich z dotychczasowych zawodów Polka prezentowała bardzo solidny poziom, to za każdym razem, tuż przed finałem trafiała na silniejszą rywalkę. Dwa ostatnie mecze – w Dubaju i Indian Wells – przegrywała z Mirrą Andriejewą, która stała się jej zmorą

     

    Oto reakcja Sabalenki na oświadczenie Świątek

    Gdyby tego było mało, wiceliderka rankingu WTA kilkukrotnie nie potrafiła zapanować nad burzliwymi emocjami. W ostatnim starciu z Rosjanką wściekle uderzyła piłką w kort, o mało nie trafiając Bogu ducha winnego ball boya. Wcześniej po porażce nie podała ręki trenerowi Wimowi Fissette’owi.

     

    W końcu Świątek postanowiła napisać kilka słów, odnosząc się do tego, co obecnie dzieje się w jej życiu. Zarówno prywatnym, jak i sportowym. “Widzę, co w ostatnim czasie mówi się o zmianie mojego zachowania na korcie, o emocjach. Mimo tego, że nie czuję się komfortowo z tłumaczeniem się, czas, żebym przedstawiła moją perspektywę i ucięła spekulacje i teorie wyssane z palca” – pisała w obszernym oświadczeniu na platformie Instagram.

     

    “Wiem, że nigdy nie zadowolę wszystkich. Idę własną drogą. Staram się dawać kibicom radość z oglądania moich meczów, a dzieciakom dobry przykład i inspirację. Pracuję nad sobą, stawiam sobie ambitne cele (może czasami za ambitne). I wierzę, że czasami robiąc dwa kroki do przodu i jeden do tyłu, w swoim tempie do nich dojdę” – dodawała.

     

    Na jej osobiste, szczere wyznanie zareagowała Aryna Sabalenka. W jaki sposób? Białorusinka zostawiła polubienie pod postem naszej tenisistki. Tak samo zrobił wspomniany Wim Fissette, Katarzyna Kawa czy nawet oficjalny profil WTA. Na ten moment wpis Świątek zebrał już prawie 80 tys. polubień.

     

    Można przypuszczać, że w ten sposób Sabalenka chciała wesprzeć Igę Świątek w trudnym okresie. Mimo że obie zawodniczki na korcie są wielkimi rywalkami, to prywatnie darzą się wielkim szacunkiem i sympatią. – Ludzie są przyzwyczajeni do przesadnych reakcji, zanim coś rozgryzą – mówiła pod koniec zeszłego roku liderka światowego rankingu ws. afery dopingowej z udziałem Świątek.

     

  • Koniec spekulacji. Barcelona jednak ograbiona z tytułu. Sędzia się przyznał

    Koniec spekulacji. Barcelona jednak ograbiona z tytułu. Sędzia się przyznał

    Koniec spekulacji. Barcelona jednak ograbiona z tytułu. Sędzia się przyznał

    Po ponad 10 latach Antonio Mateu Lahoz oficjalnie przyznał, że pozbawił Barcelonę mistrzostwa Hiszpanii. W sezonie 2013/14 tytuł należał się “Dumie Katalonii”, ale ostatecznie nie stał się jej udziałem wskutek kardynalnego błędu arbitra. Niesłusznie nie został wówczas uznany gol na wagę triumfu Lionela Messiego. – Jedyną osobą odpowiedzialną za złą decyzję jestem ja – oznajmił Lahoz w programie El Partidazo de COPE.

     

    Losy mistrzostwa ważyły się w ostatniej kolejce sezonu 2013/14. Barcelona podejmowała na Camp Nou liderujące Atletico Madryt. Gospodarzom do tytułu potrzebne było zwycięstwo, gościom wystarczał remis.

     

    Po trafieniach Alexisa Sancheza dla “Blaugrany” i Diego Godina dla ekipy ze stolicy utrzymywał się rezultat 1:1. W 66. minucie do siatki trafił Lionel Messi. Gol nie został jednak uznany z powodu rzekomego ofsajdu. Tymczasem o pozycji spalonej nie mogło być mowy.

     

    Barcelona straciła tytuł mistrza Hiszpanii AD 2014. To był niewybaczalny błąd arbitra

     

    Lahoz był przekonany, że do Argentyńczyka zagrywał Cesc Fabregas, podczas gdy w rzeczywistości jako ostatni piłki dotknął obrońca madryckiego zespołu – Juanfran.

     

    – Myliłem się. Ten tytuł powinien trafić do Barcelony. Popełniłem błąd, dopiero później zobaczyliśmy, że to Juanfran dotknął futbolówki. Z miejsca, w którym byłem, nie dało się tego stwierdzić. Założyłbym się o wszystkie 20 palców u rąk i nóg, że zagrywał Cesc – oznajmił Lahoz w programie El Partidazo de COPE.

     

    – Odpowiedzialność zawsze spoczywała w takiej sytuacji na asystencie, ale ta decyzja była wynikiem pracy całego zespołu i tylko ja byłem za nią naprawdę odpowiedzialny – dodał skruszony.

     

    Lahoz zakończył sędziowską karierę po sezonie 2022/23 w wieku 46 lat. Prowadził zatem jeszcze mecze Barcelony, gdy jej zawodnikiem był już Robert Lewandowski. Do dzisiaj nie brakuje głosów, że boiskowy rozjemca został przez hiszpańską federację w jakiś sposób przymuszony do odłożenia gwizdka.

    Był jednym z najbardziej rozpoznawalnych arbitrów świata – głównie z uwagi na kontrowersje, które regularnie generował decyzjami podejmowanymi często na styku absurdu i komizmu.   

     

  • Burza w Hiszpanii. Real grozi bojkotem, a tu taki komunikat dla Barcelony. “Wstyd”

    Burza w Hiszpanii. Real grozi bojkotem, a tu taki komunikat dla Barcelony. “Wstyd”

    Burza w Hiszpanii. Real grozi bojkotem, a tu taki komunikat dla Barcelony. “Wstyd”

    W sobotę przedstawiciele Realu Madryt powiedzieli, że jeśli jeszcze raz zdarzy się, że zagrają w LaLiga w mniej niż 72 godziny od poprzedniego meczu, to nie wyjdą na boisko. Trzeba te słowa jednak brać z pewnym dystansem, bo już wiadomo, że “Los Blancos” złamią to postanowienie na przełomie marca i kwietnia (i to na własne życzenie). Jak się okazuje, to samo w tym okresie czeka Barcelonę, choć nie z jej chęci, a z przymusu. Chodzi o nowy termin meczu “Dumy Katalonii” z Osasuną.

     

    – Myślę, że dziś był ostatni raz, kiedy gramy mecz przed upływem 72 godzin. Nigdy więcej nie będziemy grać spotkania z mniejszym odpoczynkiem niż 72 godziny. Prosiliśmy dwukrotnie ligę o zmianę godziny, ale nic nie zrobili. Jednak to jest ostatni raz. Jeśli LaLiga wyznaczy termin meczu mniejszy niż 72 godziny, to Real Madryt się nie stawi, to jasne – powiedział w sobotę trener Realu Madryt Carlo Ancelotti. “Królewscy” w środę przed północą kończyli starcie z Atletico, a w sobotę o 18:30 arbiter zagwizdał pierwszy raz w ich konfrontacji przeciwko Villarealowi. To zaledwie 66 godzin odstępu.

     

    Włoski szkoleniowiec zapowiadał więc bojkot, ale jego słowa nie idą do końca w parze z czynami klubu. “Los Blancos” poprosili ligę o przesunięcie meczu z Leganes (sobota 29 marca) z 16:15 na 21:00, a przecież we wtorek 1 kwietnia o 21:30 grają z Realem Sociedad w rewanżu półfinałowym Copa del Rey. Dla działaczy dłuższy odpoczynek zawodników wracających ze zgrupowań kadr z Ameryki Południowej okazał się priorytetem.

     

    Wybuchła dyskusja. Kibice innych klubów Primera Division po słowach Ancelottiego mieli różne opinie. Jedni widzą w tym wymówkę, inni zauważają, że wszyscy mają z tym problem i zespoły powinny wspólnie, a nie indywidualnie walczyć o lepsze warunki pod tym względem.

     

    LaLiga: FC Barcelona – Osasuna 27 marca. Dzień po końcu przerwy na mecze reprezentacji

     

    Burza szybko nie ucichnie, bo tym razem potencjalnie poszkodowana może się czuć FC Barcelona. W poniedziałek hiszpańska federacja poinformowała, że zaległy mecz “Dumy Katalonii” (nierozegrany 8 marca z powodu śmierci doktora Carlesa Miñarro Garcii) został przełożony nie na końcówkę maja, jak się początkowo wydawało, lecz na czwartek 27 marca. Regulamin ligowy mówi, by szukać wolnych luk jak najszybciej, a odłożenie spotkania na maj mogłoby “wpłynąć na integralność rozgrywek”.

     

    Dokładna godzina nie jest jeszcze znana, ale będzie to pierwszy dzień po zamknięciu okienka na mecze kadr narodowych. Nie należy się więc spodziewać obecności Ronalda Araujo czy Raphinhi. Zawodnicy ze strefy CONMEBOL zawsze wracają do klubów najpóźniej. Urugwaj z Boliwią gra we wtorek o 21:00 polskiego czasu, a Brazylia z Argentyną cztery godziny później.

     

    Jak podaje Toni Juanmarti ze “Sportu”, Joan Laporta uważa taką decyzję za złą i już szykuje odwołanie. Członkowie zarządu ponoć mówią nawet o “wstydzie”. Przypomnijmy, że przerwa 72 godzin nie znajduje się w przepisach, jest jedynie zaleceniem od związku zawodowego piłkarzy. Tutaj na pewno nie zostanie wypełniona, bo na niedzielę 2 kwietnia na 16:15 “Blaugrana” ma zaplanowane spotkanie z Gironą.

     

    To zresztą nie koniec gimnastyki logistycznej, bo zespół z Pampeluny w piątek 28.03 miał się mierzyć z Athletikiem. Ta sytuacja też będzie musiała zostać uporządkowana.