• Błyskawiczna wygrana Kawy. Rywalka ugrała tylko dwa gemy

    Błyskawiczna wygrana Kawy. Rywalka ugrała tylko dwa gemy

    Błyskawiczna wygrana Kawy. Rywalka ugrała tylko dwa gem

     

    Katarzyna Kawa nie marnowała czasu na korcie i błyskawicznie rozprawiła się z Valentiną Mediorreal Arias w I rundzie zawodów WTA 250 na nawierzchni ziemnej w Bogocie. Po zaledwie 64 minutach polska tenisistka zwyciężyła młodą Kolumbijkę 6:1, 6:1.

     

    Po wyczerpujących kwalifikacjach Katarzyna Kawa (WTA 223) miała dzień przerwy. We wtorkowym meczu I rundy zmierzyła się z nagrodzoną dziką kartą Valentiną Mediorreal Arias. 18-letnia Kolumbijka zajmuje obecnie 800. miejsce w rankingu WTA. Polka wykorzystała swoją szansę i pokonała młodą reprezentantkę gospodarzy 6:1, 6:1.

     

    W starciu z Mediorreal Arias 32-letnia kryniczanka musiała przede wszystkim zachować spokój i cierpliwie czekać na swoje szanse. W zeszłym roku Kolumbijka zaskoczyła na rodzimej mączce Rosjankę Kamillę Rachimową, której uległa ostatecznie po trzysetowym boju.

     

    Ale we wtorek Kawa robiła swoje. Znakomicie pracowała na returnie i wypracowała wiele szans na przełamanie. Gdy przełamała w czwartym gemie na 3:1, to potem wydarzenia potoczyły się już błyskawicznie. Mediorreal Arias nie była w stanie zatrzymać doświadczonej Polki, która dołożyła jeszcze breaka na 5:1. Po chwili nasza reprezentantka wykorzystała pierwszego setbola.

     

    W drugiej partii Kawa kontynuowała znakomitą serię. Postarała się o przełamania w pierwszym i trzecim gemie, a następnie odskoczyła na 4:0. Dopiero wówczas Kolumbijka utrzymała serwis i przerwała serię dziewięciu gemów z rzędu Polki. O powrocie do gry nie było jednak mowy, ponieważ po zmianie stron nasza tenisistka wykorzystała drugiego meczbola.

     

    Po zaledwie 64 minutach Kawa cieszyła się ze zdecydowanej wygranej. We wtorek postarała się o pięć przełamań, a jej przeciwniczka nie wywalczyła żadnego breaka. Tenisistki rozegrały w sumie 94 punkty, z których 58 zdobyła Polka.

     

    Tym samym Kawa odniosła pierwsze zwycięstwo w głównym cyklu od października 2023, kiedy to brała udział w imprezie WTA 250 w tunezyjskim Monastyrze. Czekała więc na tę wygraną przez 18 miesięcy.

     

    Przeciwniczką Polki w 1/8 finału będzie Brazylijka Laura Pigossi lub Niemka Laura Siegemund, która została rozstawiona z piątym numerem.

     

    Rywalizacja w głównej drabince turnieju Copa Colsanitas Zurich potrwa do niedzieli (6 kwietnia). Triumfatorka singla otrzyma 250 rankingowych punktów oraz czek na sumę 36,3 tys. dolarów.

     

    Copa Colsanitas Zurich, Bogota (Kolumbia)

    WTA 250, kort ziemny, pula nagród 275 tys. dolarów

    wtorek, 1 kwietnia

     

    I runda gry pojedynczej:

     

    Katarzyna Kawa (Polska, Q) – Valentina Mediorreal Arias (Kolumbia, WC) 6:1, 6:1

  • W otoczeniu Igi Świątek widać wielki problem. Słyszymy o szczegółach

    W otoczeniu Igi Świątek widać wielki problem. Słyszymy o szczegółach

    W otoczeniu Igi Świątek widać wielki problem. Słyszymy o szczegółach

    Zero wygranych turniejów, wielkie nerwy i brak znaczących zmian w grze Igi Świątek to tylko część kamyczków, które można wrzucić do ogródka Wima Fissette’a. Bartosz Ignacik z Canal+ Sport nie ma wątpliwości i mówi, że Belg jak na razie kompletnie się nie sprawdza. — To nie działa. Wydaje mi się, że Belg nie pasuje charakterologicznie do obozu Igi Świątek — podkreśla w “Misji Sport” oraz przypomina, że polska tenisistka wkracza w ważny dla siebie okres sezonu i kreśli najczarniejszy scenariusz.

     

    Przed obecnym sezonem Świątek postanowiła zamienić Tomasza Wiktorowskiego na Wima Fissette’a. Polka liczyła, że współpraca z Belgiem pomoże szybko wrócić na pierwsze miejsce w rankingu WTA i zapewni kolejne tytuły. Obiecujące Australian Open tylko rozbudziło apetyty. Faktem jednak jest, że Świątek w tym roku nie wygrała jeszcze żadnego turnieju.

     

    W grze Polki jest wiele frustracji, a brak tytułów tylko ją pogłębia. W opinii publicznej coraz głośniej podnoszony jest temat przyszłości Belga w zespole. Ignacik przyznaje w “Misji Sport”, że obecność Fissette’a jak na razie nie działa. Podkreśla jednak, że takie serie jak w 2022 r., kiedy wygrała 37 meczów z rzędu, raczej już nie wróci.

     

    — Nie chcę teraz oceniać Wima Fissette’a, ale powiem wprost, to nie działa. Wydaje mi się, że Belg nie pasuje charakterologicznie do obozu Igi Świątek — zaznacza.

     

    — Iga nie wygrywa turniejów, ale trzeba podkreślić, że my nie narzekamy, że Iga dociera do ćwierćfinałów czy półfinałów turniejów. Tylko widać, że jej też to nie pasuje i nie jest w tenisie po to, żeby być drugą rakietą na świecie — zwraca uwagę Ignacik.

     

    — Nigdy nie wróci, to co działo się z Tomaszem Wiktorowskim, kiedy Iga wygrywała turniej za turniejem i trzeba się do tego przyzwyczaić. Jak może wróci, to za 5-6 lat — dodaje.

     

    Zmiana zachowania Igi Świątek względem swojego teamu

     

    Od pewnego czasu pomiędzy zespołem Świątek a samą tenisistką jest wiele spięć. Jak chociażby w ostatnim meczu w Miami, kiedy sensacyjnie przegrała z Alexandrą Ealą. Z boksu słychać było wiele podpowiedzi. Świątek sama potem powiedziała, że nie lubi, kiedy jest ich tak wiele w trakcie meczu. Natomiast chociażby w Dubaju po porażce z Mirrą Andriejewą nie przybiła piątki Fissette’owi, kiedy ten wyciągnął do niej dłoń.

     

    — Ja bym całej relacji nie sprowadzał do tego, co działo się w meczu z Alexandrą Ealą. Ten obóz musiał tak reagować, bo widzieliśmy, jak wygląda sytuacja. Tamtego dnia to nie była Iga Świątek, a nawet jej 50 proc. Ten obóz ma prawo zachowywać się nienaturalnie i popełniać błędy — twierdzi Ignacik.

     

    — W pewnym momencie przestałem komentować ten mecz, bo nic nie musiałem mówić. Całą tę relację widzieliśmy na żywo, wystarczyło to tylko tłumaczyć: “szybsze nogi, szybsze ręce, nogi, nogi, nogi, więcej intensywności” i to była prawda. Odniosłem wrażenie, że tego było za dużo. Ona zdawała sobie sprawę, jakie błędy popełnia — zwraca uwagę.

     

    Najgorszy scenariusz dla Igi Świątek

     

    Przed Świątek jej ulubiona część sezonu, bo WTA Tour przenosi się na mączkę, gdzie Polka w ostatnich latach dominowała. Jednak przed naszą tenisistką wielkie oczekiwania, bo w tym czasie bronić będzie punktów rankingowych za półfinał w Stuttgarcie i tytuły w Madrycie, Rzymie, Paryż (4195 pkt z 4500 pkt możliwych za ten okres). Ignacik wieszczy, że to właśnie ten najbliższe tygodnie będą gigantycznym testem dla Fissette’a, a na dodatek przedstawia najgorszy scenariusz w kontekście sytuacji w rankingu WTA.

     

    — Jestem przekonany, że Fissette dostanie jeszcze szansę. Moim zdanie Belg na spokojnie przepracuje jeszcze cały sezon na ziemi i turnieje w Stuttgarcie, Madrycie, Rzymie i Paryżu. Tu pewnie nastąpi mocna ocena, bo nikt nie bierze pod uwagę, że Iga nie wygra jednego z tych turniejów, a wiemy ilu punktów broni. Druga pozycja w rankingu może się zaraz zmienić w trzecią, czwartą lub nawet piątą. Widzę już ten lament w Polsce. Fissette z Igą będzie pracować minimum do końca roku, ale też to minimum może zamienić się w maksimum— ocenia w “Misji Sport”.

     

  • FIS podjęło najnowszą decyzję ws. norweskich skoczków. To brzmi jak żart

    FIS podjęło najnowszą decyzję ws. norweskich skoczków. To brzmi jak żart

    FIS podjęło najnowszą decyzję ws. norweskich skoczków. To brzmi jak żar

     

    Pięciu skoczków i trzech członków sztabu szkoleniowego – to liczba osób, która została zawieszona przez FIS po skandalu ujawnionym przez Jakuba Balcerskiego ze Sport.pl. Srebrny medal z mistrzostw świata w Trondheim stracił Marius Lindvik, a norweska kadra występowała osłabiona w ostatnich konkursach sezonu Pucharu Świata. Teraz FIS podjął skandaliczną decyzję dot. norweskich skoczków przed sezonem olimpijskim.

     

    W trakcie mistrzostw świata w Trondheim Jakub Balcerski ze Sport.pl ujawnił kulisy afery kombinezonowej, której dopuściła się Norwegia. Skoczkowie mieli wszyte sznurki, które obniżały krok w kombinezonie. W ten sposób Norwegowie mogli przechodzić kontrole sprzętu. – Oszukiwaliśmy. Próbowaliśmy oszukać system. To niedopuszczalne. To przeczy wszystkiemu, co reprezentuję – mówił Jan-Erik Aalbu, dyrektor sportowy ds. skoków w norweskiej federacji.

     

    FIS zdecydowało o odebraniu srebrnego medalu Mariusowi Lindvikowi z konkursu na dużej skoczni w Trondheim. Potem Lindvik, a także Robin Pedersen, Robert Johansson, Kristoffer Sundal i Johann Andre Forfang zostali zawieszeni do końca sezonu. Poza tym zawieszono trenera Magnusa Breviga, asystenta Thomasa Lobbena i krawca Adriana Liveltena.

     

    Brzydkimi twarzami skoków narciarskich po skandalu są Sandro Pertile (szef Pucharu Świata) i Christian Kathol (kontroler sprzętu). Nie należy się jednak spodziewać, że w najbliższych dniach jeden lub drugi poda się do dymisji. “W idealnym świecie sezon skończyłby się 8 marca, po konkursie na dużej skoczni w ramach mistrzostw świata w Trondheim. Skoki nie funkcjonują w wyidealizowanym świecie, tylko w rzeczywistości pełnej kompromisów” – pisał Jakub Balcerski ze Sport.pl.

     

    FIS podjęło ważną decyzję ws. norweskich skoczków. “To było konieczne”

    Międzynarodowa Federacja Narciarska i Snowboardowa (FIS) ogłosiła we wtorkowym komunikacie, że norwescy skoczkowie zostali odwieszeni. To oznacza, że Marius Lindvik, Johann Andre Forfang, Robin Pedersen, Kristoffer Sundal i Robert Johansson mogą brać udział w treningach i wydarzeniach, których organizatorem jest norweska federacja. Warto w tej sytuacji dodać, że zawieszenia dla członków sztabu, w tym dla trenera Breviga, zostały utrzymane w mocy.

     

    “Tymczasowe zawieszenie zawodników było konieczne w celu ochrony integralności zawodów” – zaznacza organizacja. W ten sposób norwescy skoczkowie będą mogli przygotowywać się do Letniego Grand Prix, a także do sezonu olimpijskiego.

     

    Dochodzenie prowadzone przez Biuro Etyki i Zgodności FIS nadal trwa. Kombinezony pięciu norweskich skoczków zostaną poddane kolejnym kontrolom. “Biuro Etyki i Zgodności jest odpowiedzialne za przeprowadzenie niezależnego i poufnego dochodzenia, po którego zakończeniu wszelkie zarzuty zostaną wysłuchane przez Komisję Etyki FIS” – czytamy.

     

    Nowy sezon Pucharu Świata rozpocznie się w dniach 21-23 listopada, gdy skoczkowie będą rywalizować w dwóch konkursach indywidualnych i w mikście na skoczni w Lillehammer. Kryształowej Kuli będzie bronić Austriak Daniel Tschofenig, który zdobył 1805 pkt i wyprzedził drugiego Jana Hoerla o 153 i trzeciego Stefana Krafta o 615 pkt.

  • “To jest szalone”. Sabalenka bez ogródek, potem padły takie słowa o Świątek

    “To jest szalone”. Sabalenka bez ogródek, potem padły takie słowa o Świątek

    “To jest szalone”. Sabalenka bez ogródek, potem padły takie słowa o Świątek

    Aryna Sabalenka bez dwóch zdań nie wypełniła ostatnio do końca swych ambicji w Indian Wells i uległa w finale zmagań młodziutkiej Mirrze Andriejewej, ale potem “powetowała straty” triumfując podczas imprezy w Miami i ogrywając w starciu o trofeum Jessicę Pegulę. W ten sposób naprawdę mocnym akcentem zakończyła część sezonu z turniejami rozgrywanymi na kortach twardych. Potem nadszedł czas swoistych podsumowań, a w ich trakcie Białorusinka… nie uciekła od tematu jej rywalizacji ze Świątek – i złożyła tu istotną deklarację.

     

    Aryna Sabalenka od czasu zakończenia styczniowej rywalizacji w Brisbane przez dłuższy czas nie miała szczęścia jeśli mowa o wygrywaniu turniejów – najgorsze momenty przeszła w Dosze i Dubaju, kiedy to odpadała na naprawdę wczesnych etapach rozgrywek. Potem jednak ponownie rozpędziła się już znacząco.

     

    W Indian Wells zgarnięcie tytułu było już o włos – reprezentantka Białorusi musiała uznać jednak w finale wyższość rewelacyjnie dysponowanej Mirry Andriejewej. W kolejnych zawodach na amerykańskiej ziemi – w Miami – była już jednak bezkonkurencyjna i sięgnęła po trofeum ogrywając w finale Jessicę Pegulę.

     

    Tym samym mińszczanka zakończyła w świetnym stylu pierwszą część sezonu rozgrywaną na kortach twardych – a przed nią kolejne wyzwania na mączce. Wątki te pojawiły się w rozmowie sportsmenki z Gregiem Garberem z portalu wtatennis.com.

     

    Aryna Sabalenka wprost o rywalizacji ze Świątek: Mam nadzieję, że wciąż będę w stanie uciekać z punktami w rankingu

     

    W pewnej chwili Sabalence zwrócono uwagę, że od czasu jej debiutu w tourze w 2017 roku zdobyła aż 17 tytułów na nawierzchni twardej – o pięć więcej niż w analogicznym okresie zdobyła druga w zestawieniu… Iga Świątek.

     

    “Och, to jest szalone. Ale jeśli przyjrzeć się statystykom na kortach ziemnych, to na pewno będę daleko w tyle za Igą” – odpowiedziała tenisistka. “To robi wrażenie. To naprawdę wiele znaczy, bo staram się ciężko pracować, a te wyniki są po prostu niesamowite” – skwitowała jeszcze potem 26-latka.

     

    Białorusinka została również zagadnięta o swoją sytuację w rankingu WTA, w którym niezmiennie znajduje się na pierwszej lokacie i ma ponad 3000 punktów przewagi nad Świątek. Dodatkowo w dalszej perspektywie nie musi się martwić chociażby o obronę “oczek” na Wimbledonie, na którym nie grała w poprzedniej kampanii.

     

    Szczerze mówiąc, nie myślę o tym, ale to dobra różnica punktów

     

    ~ uważa zawodniczka.

     

    “Nadal będę się skupiać na sobie, na samodoskonaleniu i upewnianiu się, że za każdym razem gram najlepiej, jak tylko potrafię. Będę mieć nadzieję, że wciąż będę w stanie uciekać z punktami” – orzekła w pogodnym tonie pierwsza rakieta świata.

     

    Sabalenka i Świątek ruszą do Stuttgartu. Czas na rozpoczęcie sezonu na mączceNajbliższym istotnym turniejem w tourze będą zmagania w Stuttgarcie, znane też jako Porsche Tennis Grand Prix, które posiadają rangę 500. Iga Świątek triumfowała w Badenii-Wirtembergii w latach 2022 i 2023 – w ubiegłym roku na wspomnianym turnieju najlepsza okazała się jednak Jelena Rybakina. Początek współzawodnictwa już 14 kwietnia.

  • Iga Świątek dostała fortunę. Obsypali ją złotem

    Iga Świątek dostała fortunę. Obsypali ją złotem

    Iga Świątek dostała fortunę. Obsypali ją złotem

    Jedna z najlepszych tenisistek świata, Iga Świątek, przekroczyła kolejną barierę zarobionych pieniędzy na korcie. Wśród zawodniczek z największymi zarobkami w historii, Polka jest w najlepszej dziesiątce.

     

    Dziewięć – już w tylu turniejach z rzędu Iga Świątek nie cieszyła się z końcowego triumfu. Wiceliderka światowego rankingu ostatni raz wygrała turniej 8 czerwca ubiegłego roku, kiedy pokonała w finale Rolanda Garrosa Włoszkę Jasmine Paolini (6. WTA) 6:2, 6:1. Dla tak klasowej i ambitnej zawodniczki tak długa przerwa w wygranych turniejach to fatalna wiadomość.

     

    Tyle zarobiła Świątek w karierze. Kolejna bariera przekroczona

     

    Mimo że Iga Świątek nie może się od kilku miesięcy przełamać i wygrać turnieju, to w najnowszym zestawieniu finansowym WTA dołączyła do klubu tenisistek, które w zarobkach przekroczyły 35 milionów dolarów (to ponad 135 milionów złotych). Polka w historii najlepiej zarabiających zawodniczek zajmuje ósme miejsce. Na dziesiątej pozycji jest liderka światowego rankingu, Białorusinka Aryna Sabalenka (ponad 32 miliony).

     

    Liderką jest 23-krotna triumfatorka turniejów wielkoszlemowych, Amerykanka Serena Williams, która zarobiła prawie 95 milionów dolarów. Na drugim miejscu w tym zestawieniu jest jej siostra, Venus (42 miliony), a na trzecim Rumunka Simona Halep (ponad 40 mln dolarów), która na początku lutego tego roku poinformowała, że kończy karierę.

     

    Co ciekawe, drugą dziesiątkę otwiera Agnieszka Radwańska, która zdecydowała się zakończyć karierę niespodziewanie już w wieku 29 lat (4 listopada 2018 roku). Do tamtego czasu zarobiła ponad 27 milionów złotych.

     

    Dziesiątka tenisistek z największymi zarobkami:

    Serena Williams (USA) – 94 mln dol.

    Venus Williams (USA) – 42 mln dol.

    Simona Halep (Rumunia) – 40 mln dol.

    Maria Szarapowa (Rosja) – 38 mln dol.

    Wiktoria Azarenka (Białoruś) – 38 mln dol.

    Petra Kvitova (Czechy) – 37 mln dol.

    Caroline Wozniacki (Dania) – 36 mln dol.

    Iga Świątek – 35 mln dol.

    Angelique Kerber (Niemcy) – 32 mln dol.

    Aryna Sabalenka (Białoruś) – 32 mln dol.

    …11. Agnieszka Radwańska – 27 mln dol.

    …106. Magda Linette – 7 mln dol.

    .229.Magdalena Fręch – 3 mln dol.

     

  • Nagły zwrot ws. Szczęsnego. Hiszpanie ogłaszają cud

    Nagły zwrot ws. Szczęsnego. Hiszpanie ogłaszają cud

    Nagły zwrot ws. Szczęsnego. Hiszpanie ogłaszają cud

    FC Barcelona pod wodzą Hansiego Flicka zmieniła się niemal nie do poznania. Poszczególni piłkarze, którzy jeszcze niedawno zawodzili, obecnie zachwycają – w tym gronie kataloński “Sport” umieścił Roberta Lewandowskiego. Kilka słów poświęcono również Wojciechowi Szczęsnemu oraz trzem innym piłkarzom.

     

    FC  Barcelona od pewnego czasu jest niemal nie do zatrzymania i w końcowej fazie sezonu będzie walczyć o tytuły. Jeszcze kilkanaście miesięcy temu wydawało się to mało prawdopodobne, a metamorfoza robi ogromne wrażenie.

     

    FC Barcelona budzi podziw. Robert Lewandowski zamknął usta malkontentom

    Zachwytów nie kryje kataloński “Sport”. “Biorąc pod uwagę, gdzie był zespół, gdy przejął go Hansi Flick, i gdzie jest teraz, nie ma wątpliwości, że praca niemieckiego trenera jest o wiele bardziej niż doskonała, moglibyśmy ją uznać wręcz za cud. Oprócz stworzenia konkurencyjnego zespołu na najwyższym poziomie w zaledwie pół sezonu, w ciągu tych miesięcy nastąpiły indywidualne transformacje, które można by uznać za małe cuda” – zauważono.

     

    Wśród odmienionych zawodników wymieniono Roberta Lewandowskiego, któremu w poprzednim sezonie towarzyszyły “rosnące wątpliwości” i zastanawiano się nad jego przyszłością w klubie. Natomiast obecnie strzela gola za golem, dzięki czemu “jest Pichichi (najlepszym strzelcem La Ligi – red.), a Kylian Mbappe nie może go przyćmić”. I mało kto kwestionuje jego użyteczność dla zespołu.

     

    Nie zapomniano również o drugim Polaku w Barcelonie: “Jest jeszcze jeden cud, mniej spektakularny, ale równie godny uwagi: przemiana emerytowanego bramkarza, takiego jak Wojciech Szczęsny, w bramkarza, który zapewnia drużynie stałość i może skończyć jako ten, który zdobędzie najwięcej tytułów na kontynencie”.

     

    Nie tylko Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny. Piłkarze FC Barcelony zachwycają

    Którzy jeszcze piłkarze zanotowali znaczący progres? “Latem opinia publiczna domagała się transferu Raphinhi i podpisania kontraktu z Nico Williamsem, nie kryjąc przy tym chęci utraty z oczu Frenkie’ego de Jonga oraz Ferrana Torresa. […] Dziś Raphinha jest w trybie Złotej Piłki, de Jong w końcu wywalczył miejsce w podstawowym składzie, a Ferran jest rezerwowym pierwszej klasy” – dodano.

     

    “Pięć historii sukcesu, (które – red.) wyjaśniają wybitne osiągnięcia Barcelony i jej stały marsz w walce o tytuły” – podsumowano. W środę 2 kwietnia kataloński zespół może przybliżyć się do wygrania Pucharu Króla, rozegra bowiem półfinałowy rewanż z Atletico Madryt (pierwszy mecz 4:4). Już teraz zapraszamy do śledzenia relacji tekstowej na Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

     

  • Nic nie uratuje Igi Świątek w rankingu WTA. Nawet cztery wygrane turnieje

    Nic nie uratuje Igi Świątek w rankingu WTA. Nawet cztery wygrane turnieje

    Nic nie uratuje Igi Świątek w rankingu WTA. Nawet cztery wygrane turniej

     

    Sytuacja Igi Świątek w rankingu WTA robi się coraz trudniejsza. Nawet gdyby Polka wygrała wszystkie turnieje na nawierzchni ziemnej, a Aryna Sabalenka przegrała każdy mecz, i tak na szczycie notowania nie dojdzie do roszad. Białorusinka jest pewna utrzymania pozycji do lipcowego Wimbledonu. A nasza tenisistka musi zacząć patrzeć za siebie.

     

    Aryna Sabalenka wygrała turniej w Miami, umocniła się na czele rankingu WTA, a jej przewaga nad Igą Świątek wzrosła do rekordowych 3071 pkt. Nad trzecią Coco Gauff nasza tenisistka ma już tylko 1407 pkt. Sytuacja Polki robi się coraz bardziej skomplikowana, zwłaszcza że nadchodzą turnieje na nawierzchni ziemnej, a wraz z nimi konieczność obrony dużej liczby punktów.

     

    Coraz gorsza sytuacja w rankingu WTA dla Igi Świątek

    — W zeszłym sezonie Iga świetnie zaprezentowała się na mączce i właściwie nie ma z czego dodawać sobie tych punktów. Do obrony jest aż 4195 pkt, bo wygrała turniej w Rzymie, Madrycie i Roland Garros. Może dodać sobie do rankingu tylko 305 punktów ze Stuttgartu. Możemy powiedzieć otwarcie — nawet jak wygra wszystkie turnieje na mączce, to nie wróci na fotel liderki rankingu. Nawet gdy Aryna Sabalenka, co jest bardzo mało możliwe, nie wygrałaby ani jednego spotkania — zauważa były tenisista Michał Dembek na kanale Sofa Sportowa. To sprawia, że Białorusinka jest już pewna utrzymania pozycji liderki co najmniej do Wimbledonu.

     

    — Przy najlepszym scenariuszu dla Polki i najgorszym dla Białorusinki i tak przewaga liderki wynosiłaby niecałe 900 punktów. Pod tym względem mamy absolutną jasność — kontynuuje i dodaje, że najważniejszym punktem najbliższych tygodni jest odzyskanie pewności siebie przez polską tenisistkę oraz obronę tytułu w jej ulubionym turnieju, czyli wielkoszlemowym French Open

  • Hiszpanie od rana trąbią o Lewandowskim. Tak go jeszcze nie nazwali

    Hiszpanie od rana trąbią o Lewandowskim. Tak go jeszcze nie nazwali

    Hiszpanie od rana trąbią o Lewandowskim. Tak go jeszcze nie nazwal

    Hiszpański dziennik El Pais we wtorek z samego rana zachwyca się Robertem Lewandowskim. “Polak jest termometrem Barcelony. W wieku 36 lat Lewandowski nie daje się upływowi czasu” – m.in. pisze dziennikarka Irena Guevara.

    Robert Lewandowski w niedzielne popołudnie znów był bohaterem FC Barcelony. Reprezentant Polski zdobył dwie bramki w wygranym u siebie, ligowym starciu La Ligi z Gironą 4:1. O Lewandowskim było głośno w hiszpańskich i zagranicznych mediach. Bośniaccy dziennikarze napisali nawet, że Polak przy jednym z goli “złamał prawa fizyki”.

    Hiszpanie od rana trąbią o Robercie Lewandowskim
    Hiszpańskie media cały czas rozpisują się o Robercie Lewandowskim. We wtorek już o godz. 5.15 dziennik “El Pais” zachwyca się Polakiem. “Lewandowski jest termometrem Barcelony z 25 golami w 28 meczach ligowych” – to tytuł artykułu.

    “Polski napastnik osiągnął wyniki zbliżone do tych, jakie osiągnął Leo Messi w 2019 roku, czyli: 29 goli w takiej samej liczbie meczów. Pozostaje także w walce o Złotego Buta, nagrodę, którą zdobył dwa razy z rzędu w latach 2021 i 2022, tracąc zaledwie dwa gole do lidera – Mohameda Salaha” – dodaje dziennikarka Irena Guevara

    Podkreśla ona, że Lewandowski, choć zdobywa kolejne gole, to cały czas jest nienasycony.

    “Jego koledzy z drużyny wiedzą, że nie jest najszybszym graczem, ale cenią jego umiejętność zdobywania goli. ‘Lewandowski to Lewandowski. Bramki, które strzelił, są niesamowite’ – mówi zespół. Flick nazwał go ‘wyjątkowym’ i wymagał od niego więcej z Gironą. Tej niedzieli Polak wydawał się nieobecny. ‘Potrzebujemy cię’ – powiedział mu Flick w przerwie. W drugiej połowie Lewandowski zdobył dwa gole, ale chciał więcej – dodaje Guevara.

    Według niej wszystko się zmieniło po przyjściu do FC Barcelony trenera Hansiego Flicka, z którym Polak wcześniej pracował w Bayernie Monachium.

    “Wraz z przybyciem Flicka, który ma z Robertem tego samego menedżera, Piniego Zahaviego, Polak przeżył tę samą odnowę sił witalnych, co niektórzy jego koledzy z drużyny. Niemiecki trener rozmawiał z nim na początku sezonu, aby dowiedzieć się więcej o jego sytuacji, roli i procesie, przez który przechodził. „Czy Lewandowski jest najlepszy? Znam go takiego. Nie znam żadnego innego Roberta” – przyznał Flick po drugiej kolejce ligi.

    Dziennikarka nazywa też Polaka termometrem brakowym FC Barcelony.

    “W wieku 36 lat Lewandowski nie daje się upływowi czasu. Już przekroczył swój najlepszy sezon w klubie, a teraz jest na dobrej drodze, aby przebić najlepszy sezon swojej kariery w Bayernie. Jego średnia bramek (0,9) stale rośnie, w ostatnich 10 meczach ligowych strzelił dziewięć goli. Lewandowski jest termometrem bramkowym drużyny. Kiedy wybucha, drużyna cierpi” – pisze “El Pais”.

    Lewandowski w tym sezonie zagrał w 42 spotkaniach we wszystkich rozgrywkach, zdobył 38 bramek i miał trzy asysty.

    FC Barcelona z 66 punktami w 29 spotkaniach jest liderem La Ligi. Ma trzy punkty więcej od wicelidera i obrońcy trofeum – Realu Madryt oraz dziewięć od trzeciego Atletico Madryt.

    Zobacz: Pajor jedną z najlepszych na świecie! Za granicą piszą o Złotej Piłce

    Drużyna Flicka w następnej kolejce La Ligi podejmie Real Betis. Początek meczu w sobotę, 5 kwietnia o godz. 21. Natomiast już w środę, 2 kwietnia (godz. 21.30) FC Barcelona zmierzy się w rewanżowym starciu półfinałowym Pucharu Króla – na wyjeździe z Atletico Madryt.

  • Pierwszy w historii. “Lewy” zawstydził nawet Ronaldo

    Pierwszy w historii. “Lewy” zawstydził nawet Ronaldo

    Pierwszy w historii. “Lewy” zawstydził nawet Ronaldo

    Robert Lewandowski po raz kolejny potwierdził, że zaprzecza prawom natury. Nigdy w historii futbolu nie było tak skutecznego piłkarza w tym wieku na tak wysokim poziomie. “Lewy” właśnie przebił samego Cristiano Ronaldo.

     

    Po dublecie z Gironą (4:1) licznik trafień Roberta Lewandowskiego w sezonie 2024/25 wskazuje już 38. “Lewy” jest najskuteczniejszym piłkarzem La Ligi, walczy o koronę króla strzelców Ligi Mistrzów, jest wiceliderem klasyfikacji Złotego Buta i pierwszym w tym sezonie piłkarzem z lig TOP5, który przekroczył granicę 40 bramek zdobytych dla klubu i reprezentacji.

     

    I to wszystko pięć miesięcy przed 37. urodzinami. Świat futbolu na najwyższym poziomie nie widział tak bramkostrzelnego weterana. “Lewy” imponuje skutecznością w wieku, w którym zdobywcy Złotej Piłki Gerd Mueller, Paolo Rossi, Karl-Heinz Rummenigge, Marco van Basten, Ronaldo Nazario czy Andrij Szewczenko byli już na emeryturze.

     

    W piłkę już też nie grali w tym wieku m.in. Laszlo Kubala, Sandor Kocsis, Jupp Heynckes, Emilio Butrageno, Juergen Klinsmann, Davor Suker, Gabriel Batistuta, Alan Shearer, Christian Vieri, Roy Makaay, Patrick Kluivert, Ruud van Nistelrooy, Robin van Persie, Dymitar Berbatow, Mario Gomez czy Wayne Rooney.

     

    Takie legendy pola karnego jak Eusebio, Mario Jardel, Jean Pierre-Papin czy Jimmy Greaves występowały na absolutnych peryferiach. W USA w soccera bawili się Pele, Thierry Henry, David Villa czy Leo Messi. Poza Europą, ale w innych miejscach, występowali Luis Suarez, Hugo Sanchez, Romario, Raul czy Karim Benzema.

     

    Na Starym Kontynencie, ale poza TOP5, grali Mario Kempes, Ismael Urzaiz, Didier Drogba, Dirk Kuyt, Samuel Eto’o czy Jan-Klaas Huntelaar. I wszyscy oni w rozgrywkach o niższym stopniu trudności niż La Liga, nie byli tak skuteczni, jak teraz Lewandowski.

     

    Napastników, którzy w jesieni swoich karier, mieli solidne, ale skromniejsze od “Lewego”, zdobycze na najwyższym szczeblu, nie było wielu. Ferenc Puskas jako 36-latek strzelił dla Realu 31 goli. Fabio Quagliarella w tym wieku zdobył dla Sampdorii 26 bramek, a Ismael Urzaiz dla Athleticu Bilbao trafił 24 razy. Po 22 gole mieli natomiast Delio Onnis (Toulon) i Alfredo Di Stefano (Real Madryt).

     

    Przyzwoite dorobki w TOP5 zgromadzili Antonio Di Natale (20), Ulf Kirsten (18), Oliver Giroud (18), Edin Dzeko (17), Miroslav Klose (16), Roger Milla (15) czy Rudi Voeller (15). Wszyscy cieszą się sławą “długowiecznych”, ale porównania z Lewandowskim nie wytrzymują.

     

    Ronaldo przebity

     

    Do niedzieli najskuteczniejszym piłkarzem w kategorii “36+” był Cristiano Ronaldo. W sezonie 2020/21, w którym obchodził 36. urodziny, Portugalczyk strzelił dla Juventusu 36 goli. Lewandowski już teraz przebił jego osiągnięcie o dwa trafienia, a jeszcze wyśrubuje ten rekord.

     

    Barcelona rozegra w tym sezonie jeszcze co najmniej 12 spotkań, a w razie awansów do finałów Pucharu Króla i Ligi Mistrzów, Lewandowski będzie miał jeszcze 16 okazji na powiększenie swojego dorobku. Polak strzela w tym sezonie 0,91 gola na mecz, więc można szacować, że przekroczy granicę 50 trafień.

     

    Lewandowski przeżywa w tym sezonie drugą młodość, ale na szczególne uznanie zasługuje jego powrót na szczyt w wieku 36 lat. Miniony sezon był jego najgorszym od dekady. Jego dorobek względem pierwszego roku w Barcelonie stopniał aż o 28 procent. Nigdy wcześniej nie przeżył takiego regresu.

     

    Historia futbolu uczy, że kiedy napastnik schodzi ze szczytu, to jest to droga w jedną stronę. Tymczasem Lewandowski na szlaku spotkał Hansiego Flicka, który pomógł mu wrócić na dach piłkarskiego świata. Kiedy Niemiec przejmował Barcelonę, to – z uwagi na ich współpracę w Bayernie – spodziewano się progresu w grze Polaka, ale to, co się wydarzyło, przechodzi ludzkie pojęcie.

     

    Anomalia

     

    Współpraca z Flickiem i sprzyjające otoczenie to jedno, a drugie to sposób Lewandowskiego na piłkarską długowieczność. Pod tym względem Polak jest wręcz anomalią. Nie ma przypadku w tym, że to właśnie on przebił Ronaldo. Lewandowski jest zjawiskiem. Zaprzecza prawom natury. Potwierdza to, co wielokrotnie deklarował: jego wiek biologiczny jest niższy niż metrykalny.

     

    – Wiek wcale mi nie ciąży, nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie. Okazuje się, że mając blisko 37 lat, można pokazywać rzeczy, których wiele osób pewnie by się nie spodziewało. I z tego także jestem dumny – przyznał “Lewy” w ostatniej rozmowie z “Piłką Nożną”.

     

    – Lata pracy nad sobą powodują, że jestem zdecydowanie silniejszy i fizycznie lepiej wyglądam, niż kiedy miałem 20 lub 25 lat. Natomiast to nie jest tak, że wszystko jeden do jednego funkcjonuje identycznie, jak pięć lat temu. Muszę zwracać większą uwagę na wiele czynników, choćby na regenerację – mówił.

     

    Cristiano Ronaldo uchodzi za wzór opętanego dążeniem do perfekcji profesjonalisty. To opinia… nieco krzywdząca dla Lewandowskiego. Wojciech Szczęsny, który dobrze zna ich obu, już kilka lat temu w Foot Truck TV porównał piłkarzy.

     

    – Mają podobieństwa na punkcie obsesji pracy. Czy “Lewy” jest bardziej ludzki? Obaj są nadludzko przeambitni. To nie jest normalne, jak na nich patrzysz. Mają obsesję na swoim punkcie i na tym, żeby dojść jak najwyżej. Na punkcie diety to “Lewy” ma nawet większą obsesję niż Cristiano. Cristiano potrafi sobie odpuścić, a Robert… ciężko. Więcej TUTAJ.

     

    Czas na Piolę

     

    Lewandowski zdetronizował Ronaldo i został najskuteczniejszym oldbojem w historii futbolu, biorąc pod uwagę jeden sezon. W strzeleckiej klasyfikacji generalnej weteranów pięciu najlepszych lig Europy Polak wciąż jest daleko choćby od podium.

     

    Owszem, “Lewy” przebił w niedzielę Ferenca Puskasa pod względem goli strzelonych w La Lidze w wieku 36 lat, ale ten rekord, którego “pilnował” hiszpański statystyk Pedro Martin, a za nim polskie media, wymaga doprecyzowania. Trzeba poprawić powielany powszechnie błąd.

     

    Martinowi chodzi nie o ogólną liczbę goli strzelonych po 36. urodzinach, lecz o zdobycz zawodnika w jednym sezonie La Ligi po ukończeniu 36. roku życia. Puskas w sezonie 1963/64 miał 21 takich trafień, a Lewandowski ma ich teraz 23. Jednak wszystkich goli w La Lidze po 36. urodzinach Węgier ma o wiele więcej od Polaka, bo aż 39.

     

    A i tak “Galopujący major” nie jest najlepszym strzelcem w kategorii wiekowej “36+” w historii najlepszych lig Europy. Tytuł ten dzierży Włoch Silvio Piola, który po 36. urodzinach strzelił w Serie A aż 54 gole. Drugi jest jego rodak Luca Toni (48) i dopiero trzeci jest Puskas.

     

    Lewandowski ze swoimi 23 trafieniami po 36. urodzinach jest w tym zestawieniu dopiero 16. W niedzielę dorównał Delio Onnisowi, Gianfanco Zoli, Sergio Pellissierowi i Cristhianowi Stuaniemu. Warto jednak wspomnieć, że “Lewy” uzbierał taki dorobek w 27 meczach po 36. urodzinach, podczas gdy oni pracowali na swoje od dwóch do czterech sezonów.

     

    W samej La Lidze natomiast więcej od niego goli w tym wieku strzelili nie tylko wspomniany Puskas, ale też Jorge Molina (37) i Juan Vasquez (25). Z drugiej strony, mieli na to więcej czasu: Puskas 54 mecze, Vasquez – 71, a Molina – 134.

     

    18 bramek dzielących Polaka od rekordzisty Pioli nie jest jednak dla Lewandowskiego dystansem nie do pokonania. Dla niego niemożliwe nie istnieje. Przypomnijmy, że jeszcze w tym sezonie rozegra dziewięć ligowych spotkań, a jego kontrakt z Barceloną obowiązuje do końca następnych rozgrywek. A to 38 kolejnych szans na gole.

     

    Najwięcej goli w lidze TOP5* po 36. urodzinach:

     

    M Piłkarz Gole Liga Lata

    1. Silvio Piola 54 Serie A 1949-1954

    2. Luca Toni 48 Serie A 2013-2016

    3. Ferenc Puskas 39 La Liga 1963-1966

    – Fabio Quagliarella 39 Serie A 2019-2023

    5. Jorge Molina 37 La Liga 2018-2022

    6. Francesco Totti 35 Serie A 2012-2017

    7. Alfredo Di Stefano 34 La Liga 1962-1966

    – Zlatan Ibrahimović 34 Serie A 2017-2023

    9. Cristiano Ronaldo 33 Serie A (14), Premier League (19) 2021-2022

    10. Teddy Sheringham 32 Premier League 2002-2007

    11. Manfred Burgsmueller 30 Bundesliga 1985-1990

    – Antonio Di Natale 30 Serie A 2013-2016

    13. Tony Cascarino 27 Ligue 1 1998-2000

    14. Juan Vasquez 25 La Liga 1948–1951

    15. Olivier Giroud 24 Serie A 2022-2024

    16. Delio Onnis 23 Ligue 1 1984-1986

    – Gianfanco Zola 23 Premier League (14), Serie A (9) 2002-2005

    – Cristhian Stuani 23 La Liga 2022-

     

    – Sergio Pellissier 23 Serie A 2015-2019

    Robert Lewandowski 23 La Liga 2024-

  • ‎Tak wysoko jeszcze nie była! Polka z życiówką w rankingu WTA

    ‎Tak wysoko jeszcze nie była! Polka z życiówką w rankingu WTA

    ‎Tak wysoko jeszcze nie była! Polka z życiówką w rankingu WT

    ‎Maja Chwalińska jest ostatnio w dobrej formie, co widać po najnowszych rankingach WTA w singlu i w deblu. Polka bowiem awansowała w nich na najwyższe miejsca w karierze!

    ‎W singlu Chwalińska przegrała ostatnio już w pierwszej rundzie turnieju w Antalyi z Rosjanką Kamillą Rachimową, jednak w deblu Polka radziła sobie zdecydowanie lepiej. W piątek bowiem 23-latka awansowała do wielkiego finału tureckiej imprezy.

    ‎Maja Chwalińska z awansami

    ‎Chwalińska jest do bólu skuteczna w parze z 26-letnią Czeszką Anastasią Detiuc. Polsko-czeski duet 22 marca wygrał Anatalyi challenger, a 29 marca dotarł w Turcji do wielkiego finału.

    ‎Te wyniki dały Chwalińskiej awans na rekordowe miejscu w deblu — 105. Tym samym Polka jest już bardzo blisko awansu do pierwszej “100”.

    ‎I  mimo porażki z Rosjanką Kamillą Rachimową w pierwszej rundzie w singlu, Chwalińska zaliczyła również awans w zestawieniu singlistek na rekordowe 121. miejsce.

    ‎Pozycja pozostałych Polek

    ‎Iga Świątek wciąż zajmuje drugie miejsce w światowym rankingu tenisistek, ustępując jedynie Arynie Sabalence, ale po zawodach WTA 1000 w Miami Polkę od Białorusinki dzieli już 3071 pkt. Coraz niżej, choć nadal w czołowej dziesiątce, jest Jelena Rybakina z Kazachstanu.

    ‎Świątek, która w Miami dotarła do ćwierćfinału, powiększyła dorobek o 95 pkt, ale Sabalenka, która przed rokiem odpadła już w 3. rundzie, a teraz triumfowała, “zarobiła” aż 935. Stąd już ponad trzytysięczna przewaga Białorusinki nad Polką.

    ‎Trzecia w zestawieniu WTA jest niezmiennie Amerykanka Coco Gauff, która do Świątek traci 1407 pkt.

    ‎Ćwierćfinał na Florydzie przełożył się na awans Magdy Linette. Poznanianka przesunęła się z 34. na 31. lokatę. Tuż przed nią plasuje się Magdalena Fręch, która z kolei spadła z 27. pozycji.