• Maja Chwalińska – Mirra Andriejewa: typy, kursy i analiza. Finał Roland Garros 2026 (06.06.2026)

    Maja Chwalińska – Mirra Andriejewa: typy, kursy i analiza. Finał Roland Garros 2026 (06.06.2026)

    Ta niesamowita historia, którą Maja Chwalińska pisze w Paryżu od trzech tygodni, zakończy się w sobotę – w najlepszy możliwy sposób, Polka zagra w finale Roland Garros, a stawką będzie pierwszy w karierze tytuł wielkoszlemowy.

    Ranking przygotowany przez Betliga, w oparciu o analizę ofert bukmacherskich wybranych podmiotów

    Droga Mai Chwalińskiej do decydującego meczu była pełna zwrotów akcji, emocji i tenisowej odwagi. W półfinale pokonała Dianę Sznajder po ponad dwóch godzinach walki 7:6(4), 6:4. To zwycięstwo dało jej przepustkę do meczu, który już teraz przechodzi do historii polskiego sportu. W finale jej rywalką będzie turniejowa „8” – Mirra Andriejewa. To już trzecia Rosjanka z rzędu, z którą zmierzy się Polka w tej edycji turnieju, po wcześniejszych starciach z Anną Kalinską i Sznajder. Tym razem jednak stawka będzie najwyższa z możliwych.

    REKLAMA

    Na podstawie kursów wystawionych przez legalnego bukmachera Superbet można jednak wyliczyć, że to Andriejewa jest faworytką finału. Jej szanse na zwycięstwo wynoszą 80 procent.

    REKLAMA
    KONIEC REKLAMY
    Maja tworzy swoją własną legendę
    Chwalińska zapisała się już w historii jako czwarta polska tenisistka, która dotarła do finału Wielkiego Szlema, a trzecia w Erze Open. Dołącza tym samym do legend: Jadwigi Jędrzejowskiej, Agnieszki Radwańskiej oraz Igi Świątek – sześciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej, która przez lata budowała dominację polskiego tenisa w Paryżu.
    Co więcej, Polka została dopiero drugą kwalifikantką w historii, która dotarła do finału turnieju wielkoszlemowego – po Emmie Raducanu, sensacyjnej mistrzyni US Open 2021. To pokazuje skalę jej wyczynu: droga z kwalifikacji aż do meczu o tytuł na kortach Rolanda Garrosa.

    Rywalka w wielkiej formie
    Po drugiej stronie siatki stanie jednak rywalka absolutnie wyjątkowa.

    Mirra Andriejewa to 19-letnia Rosjanka, zajmująca przed turniejem 8. miejsce w rankingu WTA. Choć to jej pierwszy finał wielkoszlemowy, ma już na koncie pięć tytułów WTA i status jednej z największych gwiazd nowego pokolenia. W 2025 roku wygrała Indian Wells, pokonując w finale Arynę Sabalenkę, co tylko potwierdziło jej ogromny potencjał.
    Sezon na mączce w jej wykonaniu jest imponujący – zwycięstwo w Linzu, finał w Madrycie, półfinał w Stuttgarcie, ćwierćfinał w Rzymie i bardzo dobre występy w Roland Garros, gdzie w półfinale zatrzymała Martę Kostiuk, przerywając jej serię 17 zwycięstw na kortach ziemnych. Zrewanżowała się jednocześnie Ukraince za porażkę w finale w Madrycie.

    Andriejewa to zawodniczka niezwykle równa i stabilna, która praktycznie nie zalicza słabszych turniejów. Jeśli ktoś zasłużył na finał Roland Garros 2026 pod względem formy na mączce – to właśnie ona. Jej styl gry jest imponujący, świetnie porusza się po korcie, gra głęboko i bardzo regularnie. Opiera grę na cierpliwości, kontrataku i wysokiej jakości returnie. Rzadko popełnia błędy i potrafi przejmować kontrolę w długich wymianach.

    REKLAMA

    Sobotni finał będzie więc starciem dwóch różnych historii: sensacyjnej drogi kwalifikantki kontra sezonowa dominacja młodej gwiazdy światowego tenisa. Jedna z nich sięgnie po największy tytuł w karierze.

    Chwalińska – Andriejewa: typy bukmacherskie
    Faworytką jest Andriejewa ale Chwalińska wygrała w Paryżu kilka pojedynków, w których nie była faworytką. Andriejewa jest pierwszą tenisistką z TOP 10, z która się zmierzy Polka ale Chwalińska już dokonała w tym turnieju rzeczy, których wcześniej jej się dokonać nie udało. Większa presja ciążyć będzie na Rosjance, a Maja będzie się starała skomplikować jej grę i zmusić do błędów. W Superbet po kursie 2.00 można postawić zakład: “Maja Chwalińska wygra seta”.

    Chwalińska – Andriejewa: gdzie oglądać mecz
    Finał turnieju French Open na kortach Roland Garros w którym zagrają Maja Chwalińska oraz Mirra Andriejewa zostanie rozegrany w sobotę, 6 czerwca. Początek nie wcześniej niż o godz. 15. Transmisje meczu w Eurosport 1 oraz TVN. Mecz Maja Chwalińska – Mirra Andriejewa będzie można również zupełnie za darmo oglądać w Superbet TV.

  • Wystarczyło jedno słowo. Tak Świątek wsparła Chwalińską

    Wystarczyło jedno słowo. Tak Świątek wsparła Chwalińską

    Iga Świątek zdecydowała się publicznie wesprzeć Maję Chwalińską przed finałem wielkoszlemowego Rolanda Garrosa. Czterokrotna triumfatorka tego turnieju opublikowała relację na Instagramie.

    Maja Chwalińska vs. Mirra Andriejewa – tego FINAŁU nie możesz przegapić! Oglądaj w sobotę online na TVN o godz. 15:00 w Pilocie WP (link sponsorowany)

    Dodaj tag Iga Świątek do ulubionych
    W czwartek, 4 czerwca Maja Chwalińska zameldowała się w finale wielkoszlemowego Rolanda Garrosa. Nasza tenisistka zaskoczyła kolejną wyżej notowaną przeciwniczkę, Dianę Sznaider, zwyciężając 7:6(4), 6:4.

    Po tym sukcesie polscy tenisiści ruszyli z gratulacjami. Na jej sukces w mediach społecznościowych zareagowali Hubert Hurkacz, Kamil Majchrzak, Magda Linette, Magdalena Fręch czy Urszula Radwańska.

    Choć publicznie nie odezwała się Iga Świątek, to istniała szansa, że zrobiła to po prostu prywatnie, ponieważ od wielu lat przyjaźni się z Chwalińską. Tymczasem przed sobotnim finałem postanowiła wesprzeć swoją rówieśniczkę.

    “JAZDA” – napisała krótko najlepsza obecnie polska tenisistka w relacji na Instagramie, oznaczając przy tym Chwalińską.

    Warto dodać, iż na jednej z konferencji prasowych tegoroczna finalistka Rolanda Garrosa wyznała, że otrzymywała gratulacje od Świątek, a później już po prostu nie sprawdzała. Teraz Polka, która w Paryżu wygrała już czterokrotnie, uaktywniła się w mediach społecznościowych.

    Finałowa rywalizacja w stolicy Francji zaplanowana została na sobotę, 6 czerwca, godzinę 15:00. Przed Chwalińską rywalizacja z 19-letnią Mirrą Andriejewą, która na papierze jest faworytką tego starcia.

  • Gigantyczna oglądalność meczu Chwalińskiej. Padł rekord

    Gigantyczna oglądalność meczu Chwalińskiej. Padł rekord

    Maja Chwalińska awansowała do finału Rolanda Garrosa 2026, a to oznacza, że wzrosło zainteresowanie jej meczami. Eurosport pochwalił się, że padł rekord! Takiej widowni podczas transmisji z Wielkiego Szlema stacja jeszcze nie odnotowała.

    Maja Chwalińska vs. Mirra Andriejewa – tego FINAŁU nie możesz przegapić! Oglądaj w sobotę online na TVN o godz. 15:00 w Pilocie WP (link sponsorowany)

    Dodaj tag Maja Chwalińska do ulubionych
    Dziewięć meczów i dziewięć zwycięstw! Maja Chwalińska przeszła drogę od kwalifikacji do finału międzynarodowych mistrzostw Francji. W czwartkowym półfinale 24-latka pokonała Rosjankę Dianę Sznaider 7:6(4), 6:4 i jako czwarta Polka w historii osiągnęła wielkoszlemowy finał w singlu.

    Czwartkowy półfinał Chwalińskiej ze Sznaider cieszył się ogromną oglądalnością. Eurosport przekazał, że przed telewizorami w domach zasiadło średnio 1,65 mln widzów. Stacja miała wówczas 18-procentowy udział w rynku.

    Eurosport 1 był zatem najchętniej oglądaną stacją w Polsce. Momentami przed telewizorami było nawet ponad 2,1 mln widzów.

    Jak przekazał Eurosport, to absolutny rekord. Mecz Chwalińska – Sznaider był najchętniej oglądanym wydarzeniem w historii transmisji tej stacji z zawodów Wielkiego Szlema.

    A przed nami jeszcze finał! Już w sobotę (6 czerwca) o godz. 15:00 Chwalińska powalczy o tytuł na mączce w Paryżu. Jej przeciwniczką będzie Rosjanka Mirra Andriejewa.

    Transmisję z finału Rolanda Garrosa 2026 będzie można oglądać w TVN-ie, Eurosporcie, Playerze oraz na platformie HBO Max. Portal WP SportoweFakty przeprowadzi relację tekstową na żywo z meczu Chwalińska – Andriejewa.

  • Tego Paryż nigdy nie widział. Pierwszy raz w historii. Wszystkie gwiazdy bledną

    Tego Paryż nigdy nie widział. Pierwszy raz w historii. Wszystkie gwiazdy bledną

    Maja Chwalińska napisała historię. Sensacyjny awans do finału Roland Garros 2026

    To, co jeszcze kilka tygodni temu wydawało się nierealne, dziś stało się faktem. Maja Chwalińska awansowała do finału Roland Garros 2026, zapisując się złotymi zgłoskami w historii światowego tenisa. Polka, która przed rozpoczęciem turnieju zajmowała dopiero 113. miejsce w rankingu WTA, została pierwszą kwalifikantką w dziejach paryskiego Wielkiego Szlema, która dotarła do meczu o tytuł.

    24-letnia zawodniczka od początku turnieju zachwycała formą i konsekwencją. Przez cały Roland Garros straciła zaledwie jednego seta. Jedyną tenisistką, która zdołała wygrać z nią partię, była Greczynka Maria Sakkari. Wszystkie pozostałe rywalki schodziły z kortu pokonane bez zdobycia seta.

    Droga Chwalińskiej do finału była imponująca. Polka eliminowała kolejne znane nazwiska światowego tenisa. Na jej liście zwycięstw znalazły się między innymi Zheng Qinwen, Elise Mertens, Maria Sakkari, Diane Parry, Anna Kalinskaya oraz Diana Shnaider. Szczególnie półfinał pokazał ogromną dojrzałość Polki – Sznajder nie była w stanie znaleźć sposobu na znakomicie dysponowaną Chwalińską.

    Awans do finału oznacza, że Polka dokonała czegoś, czego wcześniej nie udało się żadnej kwalifikantce w historii Roland Garros. W całej erze Open podobnego wyczynu dokonała jedynie Emma Raducanu, która w 2021 roku przeszła kwalifikacje do US Open 2021, a następnie sensacyjnie sięgnęła po tytuł. Nigdy wcześniej kwalifikantka nie wystąpiła jednak w finale paryskiego turnieju wielkoszlemowego.

    W przeszłości zdarzały się wprawdzie spektakularne marsze kwalifikantek do półfinałów Wielkiego Szlema. Takie osiągnięcia miały na koncie między innymi Christine Matison, Alexandra Stevenson oraz Nadia Podoroska. Żadna z nich nie zdołała jednak awansować do finału. Tym bardziej sukces Chwalińskiej można uznać za wydarzenie bez precedensu.

    Przed Polką pozostał już tylko jeden krok. W sobotnim finale zmierzy się z Mirra Andreeva, dla której również będzie to pierwszy wielkoszlemowy finał w karierze. Rosjanka dała się poznać światu już dwa lata wcześniej, gdy jako nastolatka dotarła do półfinału Roland Garros, ale dopiero teraz stanie przed szansą zdobycia najcenniejszego trofeum.

    Jedno jest pewne – tegoroczny finał przyniesie nową mistrzynię Wielkiego Szlema. Polscy kibice mają nadzieję, że historyczny turniej Mai Chwalińskiej zakończy się w najpiękniejszy możliwy sposób i że to właśnie ona uniesie nad głową trofeum na kortach Rolanda Garrosa.

  • Chwalińska ma problem na głowie. Głośny apel menedżera. Zostało mało czasu

    Chwalińska ma problem na głowie. Głośny apel menedżera. Zostało mało czasu

    Piotr Szczypka po historycznym awansie Mai Chwalińskiej: Jesteśmy w szoku. To spełnienie marzeń

    Jeszcze kilka miesięcy temu codziennością Mai Chwalińskiej była nieustanna walka o miejsce w turniejach. Dziś Polka stoi przed szansą na największy sukces w karierze, a jej menedżer Piotr Szczypka nie ukrywa ogromnych emocji po awansie do finału Roland Garros.

    – Chyba po raz pierwszy mogę powiedzieć, że jestem w szoku. Trudno mi znaleźć odpowiednie słowa. Oczywiście marzyliśmy o takim momencie i wierzyliśmy, że ciężka praca w końcu przyniesie efekty, ale rzeczywistość przerosła nasze wyobrażenia. Sam awans z kwalifikacji do finału turnieju wielkoszlemowego to coś absolutnie wyjątkowego. Każdemu życzyłbym przeżycia takich emocji. Nie da się ich opisać ani kupić za żadne pieniądze – przyznaje.

    Jeszcze niedawno życie zawodowe Chwalińskiej wyglądało zupełnie inaczej.

    – Zgłaszałem Maję do czterech różnych turniejów jednocześnie. Co dwa dni sprawdzaliśmy listy startowe, analizowaliśmy, gdzie się dostanie, gdzie trzeba ją dopisać, a skąd wypisać. Ciągle przemieszczaliśmy się z miejsca na miejsce. To bardzo wyczerpujące, zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Kibice często patrzą wyłącznie na wyniki, nie zdając sobie sprawy, że zawodnik potrafi przez kilka nocy prawie nie spać, a później musi wyjść na kort i rywalizować na najwyższym poziomie.

    Teraz sytuacja zmieniła się diametralnie.

    – Dzięki temu wynikowi może występować w największych turniejach świata bez oglądania się na rankingi i listy zgłoszeń. Zyskuje również spokój finansowy. Najważniejsze jednak jest to, że sama zobaczyła, iż potrafi wygrywać z najlepszymi. Pokonała już dziewięć świetnych zawodniczek i wie, że może rywalizować jak równa z równą z każdym. To bezcenne doświadczenie.

    Przed finałem pojawiły się również pytania o słynną obietnicę kąpieli w Sekwanie.

    – Umowa była jasna. Jeśli Maja wygra Wielkiego Szlema, wskakuję do Sekwany. Kąpielówki mam już przygotowane, bo spodziewałem się upałów. Teraz zrobiło się chłodniej, więc przyjemność będzie mniejsza. Muszę jeszcze sprawdzić temperaturę wody. Na szczęście znalazłem już drugiego trenera, który zadeklarował, że skoczy razem ze mną. Syn próbował mnie straszyć, że w rzece są pijawki i skończy się wizytą u dermatologa, ale w takiej sytuacji naprawdę nie ma to znaczenia – śmieje się Szczypka.

    W sztabie reprezentantki Polski panuje pełna mobilizacja, szczególnie jeśli chodzi o kwestie zdrowotne. Chwalińska od kilku dni zmaga się z problemami dotyczącymi przywodzicieli.

    – Maja jest obandażowana, ale sytuacja jest pod kontrolą. Przez cały tydzień pomaga nam Maciek Ryszczuk, który robi wszystko, aby postawić ją na nogi. Dołączył do nas także doktor Jasiek Paradowski z Krakowa, który wcześniej operował jej kolano i doskonale zna jej organizm. Mamy więc przy sobie dwóch najwyższej klasy specjalistów.

    Jak podkreśla menedżer, uraz jest bolesny, ale nie powinien mieć długofalowych konsekwencji.

    – Przywodziciele dają się we znaki, jednak nie wygląda to na problem, który mógłby wykluczyć ją z gry na dłuższy czas. Oczywiście odczuwa ból, korzysta z leków przeciwbólowych, ale wychodzi na kort i walczy. W dużej mierze niesie ją adrenalina. Maja jest niesamowicie ambitną i bardzo twardą zawodniczką. Jestem przekonany, że zrobi absolutnie wszystko, aby wygrać ten finał.

    Ogromną rolę odgrywa również przygotowanie mentalne. Do sztabu dołączył psycholog, który ma wspierać zawodniczkę w najważniejszych dniach kariery.

    – Powiem tylko tyle, że jest z nami pani psycholog. Na razie nie chcę zdradzać więcej szczegółów, ponieważ nie mam na to zgody. Mogę natomiast powiedzieć, że staramy się zapewnić Mai wszystkie możliwe warunki do osiągnięcia sukcesu.

    Po latach ciężkiej pracy Chwalińska znalazła się w miejscu, które jeszcze niedawno wydawało się bardzo odległe.

    – Teraz najważniejsze jest cieszenie się tą chwilą, dbanie o zdrowie i dalsza praca. Za tym sukcesem stoi piętnaście lat ogromnego wysiłku. Wierzę, że to dopiero początek i że najlepsze chwile są jeszcze przed nią – podsumowuje Piotr Szczypka.

  • Chwalińska skierowała wiadomość do rosyjskiej rywalki w finale. Zaskakującą

    Chwalińska skierowała wiadomość do rosyjskiej rywalki w finale. Zaskakującą

    Maja Chwalińska przed finałem Roland Garros: „Chcę jeszcze nacieszyć się tym zwycięstwem”

    Maja Chwalińska kontynuuje swoją niezwykłą przygodę na kortach Rolanda Garrosa. Polska tenisistka, która do turnieju głównego przedzierała się przez kwalifikacje, osiągnęła coś, czego wcześniej nie dokonała żadna zawodniczka w erze open – awansowała do finału paryskiego Wielkiego Szlema, rozpoczynając rywalizację już od eliminacji. Teraz przed nią najważniejszy mecz życia, ale zanim skupi się na walce o tytuł, chce jeszcze przez chwilę cieszyć się historycznym sukcesem.

    – Na razie chcę pocelebrować to zwycięstwo. O finale pomyślę jutro. W sobotę czeka mnie niezwykle trudne wyzwanie. Mirra Andriejewa to tenisistka światowej czołówki, bardzo solidna i regularna. Zawsze z przyjemnością oglądam jej mecze. Dla mnie jednak nic się nie zmienia – muszę zagrać najlepszy tenis, na jaki mnie stać, a potem zobaczymy, jaki będzie efekt – powiedziała Chwalińska po półfinałowym triumfie.

    Problemy zdrowotne nie przeszkodziły w zwycięstwie

    Po zakończeniu spotkania z Dianą Sznajder Polka pojawiła się na konferencji prasowej wyraźnie zachrypnięta. W trakcie meczu potrzebowała nawet pomocy medycznej, co wzbudziło pytania o jej stan zdrowia przed finałem.

    Jak jednak sama przyznała, sytuacja wygląda coraz lepiej.

    – Pierwsze oznaki osłabienia pojawiły się już po meczu czwartej rundy. Na szczęście dziś czuję się lepiej niż wczoraj i mam nadzieję, że najgorsze mam już za sobą – uspokajała.

    To dobra wiadomość dla polskich kibiców, którzy z ogromnymi nadziejami czekają na finałowy pojedynek.

    Publiczność w Paryżu pokochała Polkę

    Jednym z najbardziej niezwykłych obrazków tegorocznego turnieju są reakcje kibiców na występy Chwalińskiej. Trybuny największego kortu Rolanda Garrosa niemal jednogłośnie wspierały reprezentantkę Polski, a doping niósł ją przez kolejne trudne momenty.

    Sama tenisistka przyznaje, że trudno jej wyjaśnić źródło tej sympatii.

    – Szczerze mówiąc, nie wiem, dlaczego tak się dzieje. Mogę jedynie powiedzieć, że jestem za to ogromnie wdzięczna. Mam nadzieję, że kibice będą ze mną również podczas finału – mówiła z uśmiechem.

    Wszystko wskazuje na to, że jej życzenie się spełni. Historia, którą pisze w Paryżu, przyciąga uwagę fanów tenisa z całego świata.

    Chwila oddechu po maratonie meczów

    Półfinał ze Sznajder był już dziewiątym meczem Chwalińskiej podczas tegorocznego turnieju, licząc kwalifikacje. Co więcej, po raz pierwszy nie miała między spotkaniami dnia przerwy. Mimo ogromnego obciążenia fizycznego udało jej się zachować świeżość.

    – Największą zmianą było to, że mogłam się porządnie wyspać. W poprzednich dniach często grałam pierwsze mecze i musiałam bardzo wcześnie wstawać. Tym razem mogłam pozwolić sobie na spokojny poranek, a bardzo sobie takie chwile cenię – wyjaśniła.

    Coraz większe zainteresowanie światowych mediów

    Fantastyczna postawa Polki sprawia, że zainteresowanie jej osobą rośnie z dnia na dzień. Na konferencjach prasowych pojawia się coraz więcej zagranicznych dziennikarzy, a największe media świata chcą poznać historię zawodniczki, która podbiła serca kibiców.

    Podczas anglojęzycznej części spotkania Chwalińska opowiadała o swojej fascynacji Rogerem Federerem oraz legendarną „Wielką Trójką”. Jeden z reporterów zapytał nawet, czy wyobraża sobie, że kiedyś eksperci będą wymieniać jej nazwisko obok największych gwiazd tenisa.

    – Nie, nie, absolutnie. To zabrzmiałoby tak, jakbym porównywała się do nich, a przecież nawet o tym nie myślę. Nadal próbuję zrozumieć wszystko, co wydarzyło się w ostatnich dniach. Na razie skupmy się na tym turnieju – odpowiedziała ze śmiechem.

    Czas na wielki finał

    Już w sobotę Chwalińska stanie przed największym wyzwaniem w swojej karierze. Po pokonaniu Diany Sznajder zmierzy się z kolejną Rosjanką – Mirrą Andriejewą, która w półfinale nie dała większych szans Marcie Kostiuk.

    Polka nie zamierza jednak wybiegać myślami zbyt daleko.

    – Analizę rywalki zostawiam na jutro. Dziś chcę jeszcze nacieszyć się tym zwycięstwem. Wiem, że finał będzie piekielnie trudny, ale zamierzam wyjść na kort i dać z siebie wszystko. Tylko to mogę zrobić – podsumowała.

    Jedno jest pewne: niezależnie od wyniku finału Maja Chwalińska już zapisała się w historii światowego tenisa. Teraz stanie przed szansą, by zwieńczyć tę niezwykłą podróż zdobyciem jednego z najbardziej prestiżowych tytułów w sporcie.

  • Tak Rosjanka zareagowała na klęskę z Chwalińską. Klasy nie kupisz

    Tak Rosjanka zareagowała na klęskę z Chwalińską. Klasy nie kupisz

    Maja Chwalińska nie była faworytką pojedynku z Dianą Sznajder. Do roli “underdoga” zdążyła się już jednak zapewne przyzwyczaić. Rosjanka w czwartkowym pojedynku zawiesiła poprzeczkę bardzo wysoko, ale nawet “wysoko” to wciąż było za mało, by uporać się z Polką. Choć porażka 6:7, 4:6 musiała być gorzką pigułką, reakcja zawodniczki z Żygulowska po ostatniej piłce mówiła sama za siebie.
    Maja Chwalińska i Diana Sznajder, półfinalistki Roland Garros 2026

    Maja Chwalińska (na górze kadru) i Diana Sznajder, źr. x.com/rolandgarrosmateriały prasowe

    Sznajder nie lada sensację sprawiła w ćwierćfinale, odsyłając do domu liderkę rankingu WTA, Arynę Sabalenkę. Gdyby jednak o sukcesach decydował wyłącznie ranking, Maja Chwalińska nie miałaby prawa być w miejscu, w którym jest obecnie. Jej magiczny tenis dał jej przepustkę do najlepszej czwórki, a jak miało się okazać – na tym się nie skończy.

    Wielki mecz Mai Chwalińskiej. Oto, jak zareagowała jej rywalka

    Po bardzo efektownym (zwłaszcza w pierwszym secie) pojedynku to Polka zameldowała się w finale, w którym jej rywalką będzie Mirra Andriejewa. Sznajder pokonała 7:6, 6:4, a gdy “zamknęła” drugiego seta nie posiadała się z radości. Padła na kort i skryła twarz w dłoniach. Poruszeni byli wszyscy: ona, kibice, a nawet komentatorzy polskiej telewizji. Długo nie należało też czekać na reakcję przeciwniczki.

    Rosjanka, której w trakcie meczu dokuczały problemy zdrowotne, spotkała się z Chwalińską przy siatce i uścisnęła ją, gratulując sukcesu. Nasza zawodniczka zaś podziękowała kibicom, po czym usiadła i… ponownie skryła twarz ręcznikiem, dając upust ogromnym emocjom.
    Zawodniczka tenisowa odczuwa intensywne emocje, trzymając dłoń przy ustach tuż po zakończonej grze na korcie.

    Maja ChwalińskaPhoto by ANNE-CHRISTINE POUJOULAT / AFPAFP

    Zespół Mai Chwalińskiej zabrał głos ws. sukcesu na Roland Garros. “Dopiero zaczyna to docierać”Polsat Sport

  • Sensacyjna mistrzyni Australian Open już za Chwalińską. Nowa pozycja Polki

    Sensacyjna mistrzyni Australian Open już za Chwalińską. Nowa pozycja Polki

    Półfinał Rolanda Garrosa z udziałem Mai Chwalińskiej oraz Diany Sznajder już za nami. Doszło więc do znaczących zmian w rankingu WTA. Do tej pory najwyższą lokatą Polki było 113. miejce. Awans, który wypracowała sobie na paryskich kortach jest spektakularny. Dzięki zwycięstwu nad Dianą Sznajder wynik ten będzie jeszcze lepszy. Chwalińska wyprzedziła już m.in. sensacyjną mistrzynię Australian Open z 2025 roku.

    Maja ChwalińskaEmma Da SilvaEast News

    Zwycięstwo nad Dianą Sznajder sprawia, że Maja Chwalińska awansowała na 21. miejsce w rankingu WTA z 1996 punktami na koncie.

    To oznacza, że za jej plecami znalazły się takie amerykańskie gwiazdy jak Emma Navarro czy Madison Keys. Ostatnia z wymienionych to sensacyjna mistrzyni Australian Open z 2025 roku.

    Maja Chwalińska wyprzedziła również Elise Mertens – Belgijkę, którą na kortach Rolanda Garrosa pokonała w drodze do wielkiego finału.

    Maja Chwalińska w finale Roland Garros. Oto nowe miejsce Polki w rankingu WTA

    Jeśli Maja Chwalińska wygra Roland Garros, będzie miała 2696 punktów na koncie. Taki “zastrzyk” sprawiłby, że Polka wdarłaby się już między zawodniczki absolutnie elitarne. Wyprzedziłaby Naomi Osakę, Jasmine Paolini czy Annę Kalinską. Dość wyraźną przewagą nad nią zachowałyby natomiast Linda Noskova czy Marta Kostiuk. Najlepszym możliwym wynikiem dla Chwalińskiej jest 14. miejsce.

    W rankingu WTA Race Iga Świątek wskoczyła na 14. miejsce. Jeśli wygra cały turniej wyprzedzi Igę Świątek i to ze sporą przewagą – 2154 do 1823. Wówczas będzie plasować się na 10. miejscu w tym konkretnym zestawieniu.

    Do tej pory najlepszym wynikiem Mai Chwalińskiej w rankingu WTA było 113. miejsce. Przed półfinałem 24-latka z Polski miała zapewnioną minimum 30. lokatę.

    Awans w rankingu był więc spektakularny. Wynik ten nadal można było jednak poprawić. Ok. godziny 17:00 w czwartek 4 czerwca Maja Chwalińska rozpoczęła najważniejszy pojedynek swojego życia. Walkę o wielki finał Roland Garros.

    O losach pierwszego seta półfinału decydował tie-break. W tym lepsza okazała się Maja Chwalińska. Polka przegrywała go już dwoma punktami, ale zdołała odwrócić losy rywalizacji i ostatecznie pokonała Sznajder 7:5.

    W drugim secie Maja Chwalińska i Diana Sznajder toczyły bardzo zacięty bój. W pewnym momencie Rosjanka potrzebowała przerwy medycznej i interwencji fizjoterapeuty. Po tym zdarzeniu jej gra nie była już tak dobra.

    Maja Chwalińska natomiast dzielnie zniosła wszystkie trudy tego meczu. I ostatecznie wygrała z Dianą Sznajder bez straty seta. W wielkim finale Roland Garos Polka zmierzy się z Mirrą Andriejewą.
    Diana Sznajder

    Diana SznajderMATTHEW STOCKMAN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFP AFP
    Tenisistka ubrana w jasną koszulkę i czarne spodenki stoi na korcie ziemnym, trzyma rakietę i uśmiecha się, gestykulując prawą ręką.

    Maja ChwalińskaTHOMAS SAMSONAFP
    Kobieta uderzająca piłkę tenisową rakietą podczas meczu na korcie

    Maja ChwalińskaJULIEN DE ROSAAFP

    Wywiad Tomasza Lorka z Hubertem Hurkaczem.

  • Maja Chwalińska w finale Roland Garros! Zrobiła to! I to po takim meczu

    Maja Chwalińska w finale Roland Garros! Zrobiła to! I to po takim meczu

    Gdyby jeszcze dwa tygodnie temu, ktoś napisał, że Maja Chwalińska zagra w półfinale Roland Garros, to wydawałoby się to absolutną abstrakcją. A jednak! Do turnieju podchodziła jako zawodniczka spoza pierwszej setki rankingu WTA i jej pierwszym celem było przejście kwalifikacji. To się udało. Następnie w głównej drabince zaczęła sprawiać sensację za sensacją.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
    Co za początek półfinału Mai Chwalińskiej! Błyskawiczne przełamanie

    Qinwen Zheng, Elise Mertens, Maria Sakkari, Diane Parry i Anna Kalinska — to właśnie takie tenisistki wyeliminowała w drodze do półfinału. A w nim trafiła — nie na Arynę Sabalenkę, czego wszyscy się spodziewali — lecz na Dianę Sznajder. “Na papierze” była to wygodniejsza przeciwniczka niż Białorusinka, choć i tak trzeba było jasno zaznaczyć, że to Rosjanka była faworytką w starciu z Polką.

    Zobacz więcej: Wimbledon już reaguje na ogromny sukces Mai Chwalińskiej w Paryżu

    Chwalińska od samego początku nie dała się jednak zdominować. Dwa pierwsze gemy były bardzo wyrównane i w obu zobaczyliśmy grę na przewagi. Nasza rodaczka miała jedną okazję na przełamanie rywalki, ale to jej się nie udało i na tablicy wyników widniało 1:1. Na pierwszego breaka nie musieliśmy jednak długo czekać. Polka zagrała fantastycznie w czwartym gemie i wyszła na prowadzenie 3:1.

    Tak czarowała Chwalińska od samego początku
    Wojna na korcie w Paryżu! Rosjanka się irytowała. I co za finisz Mai Chwalińskiej

    Radość, niestety, nie potrwała zbyt długo. Sznajder błyskawicznie odpowiedziała w taki sam sposób, a następnie była skuteczna przy swoim podaniu i wróciliśmy do remisu. Tym razem 3:3. Kolejny gem był jednak genialnym popisem Chwalińskiej, bo wygrała go do zera! Wówczas Rosjanka zaczęła pokazywać na korcie pierwsze oznaki niezadowolenia i bezradności wobec świetnie dysponowanej Polki.

    Nie przegap: Ależ demolka w meczu o finał Roland Garros. Pogromczyni Świątek nie dowierzała

    W kolejnych minutach panie były właściwie bezbłędne przy swoim serwisie i oddawały bardzo mało punktów. To poskutkowało tym, że ujrzeliśmy rezultat 5:5. Finisz pierwszej partii zapowiadał się niezwykle emocjonująco. I taki był! Doszło do tie-breaka, w którym w pewnym momencie Sznajder prowadziła 3:1, a potem 4:2. Mimo to Chwalińska nie złożyła broni i ciągle walczyła. Po kilku świetnych akcjach odrobiła straty i wygrała pierwszego seta 7:6(4).

    Tak Chwalińska zamknęła pierwszego seta
    Problemy zdrowotne w drugim secie. Obie potrzebowały pomocy lekarzy

    Druga partia zaczęła się od wymiany przełamań. Najpierw udało się to Polce, a następnie błyskawicznie Rosjance. Zmieniło się jednak nieco tempo gry. Widać było, że pierwszy set — trwający niemal 1,5 godz. — wyraźnie dał się we znaki zarówno jednej, jak i drugiej i nie miały już aż tyle sił, co wcześniej. Dlatego główną bronią obu tenisistek były ich gemy serwisowe, w trakcie których prezentowały naprawdę dobrą dyspozycję.

    Polecamy: Magiczna Maja Chwalińska! Na trybunach zawrzało po tym, co zrobiła

    Co ciekawe, obie zawodniczki były zmuszone wzywać lekarzy. Najpierw — przy wyniku 2:1 dla Sznajder — zrobiła to Chwalińska. Polka przyjęła jednak… leki na przeziębienie. Natomiast Rosjanka przy stanie 4:3 na swoją korzyść musiała skorzystać z dłuższej przerwy medycznej i pomagała jej na korcie fizjoterapeutka. To jedynie potwierdzało, jak wymagający był to pojedynek dla obu tenisistek.
    Czas na finał Roland Garros między Mają Chwalińską a Mirrą Andriejewą!

    Z każdą kolejną minutą widać było, że Sznajder coraz gorzej czuje się na korcie i odczuwa problemy z plecami. Kluczowy okazał się gem numer dziewięć. W nim Chwalińska przełamała w świetnym stylu, co pozwoliło jej wyjść na prowadzenie 5:4 i serwować po awans do wielkiego finału Roland Garros! I to się jej powiodło, nasza rodaczka wygrała 7:6(4), 6:4!

    Sprawdź również: Mats Wilander zdradza nam sekret Mai Chwalińskiej. “Tego już nikt nie robi”

    To oznacza, że teraz Chwalińska zagra w wielkim finale Roland Garros. Jej rywalką będzie Mirra Andriejewa. Ósma rakieta świata w swoim półfinale zagrała bardzo pewnie i zwyciężyła Martę Kostiuk (15.) wynikiem 6:1, 6:3. To spotkanie odbędzie się już w sobotę, 6 czerwca o godz. 15. Niezależnie od tego, która z pań okaże się najlepsza w stolicy Francji, będzie to dla niej pierwszy w karierze wielkoszlemowy tytuł. Emocji nie zabraknie.

  • Ukrainka przegrała z Rosjanką. Tak zachowała się po meczu

    Ukrainka przegrała z Rosjanką. Tak zachowała się po meczu

    Marta Kostiuk zatrzymała się w półfinale Roland Garros. Mocniejsza od Ukrainki była Mirra Andriejewa. Pokonana ani myślała podziękować za mecz Rosjance.

    Dodaj tag Mirra Andriejewa do ulubionych
    Marta Kostiuk, w drodze do półfinału Roland Garros, eliminowała między innymi Igę Świątek. Ukrainka marzyła o zagraniu w sobotnim finale turnieju wielkoszlemowego, ale na jej drodze stanęła rozpędzona w turniejach na kortach ziemnych Mirra Andriejewa.

    Jednostronny półfinał zakończył się wynikiem 6:1, 6:3.

    W nagraniu, które można zobaczyć w sieci, widać zachowanie Marty Kostiuk po meczu. Ukrainka ani nie pogratulowała zwycięstwa, ani nie podziękowała za mecz. Od razu ruszyła z dłonią do sędziego na stołku.

    Przyczyną takiego zachowania Marty Kostiuk jest kraj pochodzenia Mirry Andriejewej. Trwa konflikt zbrojny na terytorium Ukrainy spowodowany agresją wojsk rosyjskich. Stąd pełne dystansu, a czasami po prostu ignorujące zachowanie wielu sportowców z Ukrainy wobec Rosjan.

    Mirra Andriejewa, spodziewająca się zachowania przeciwniczki, nie wyglądała na przesadnie przejętą. Trwało jej świętowanie awansu do finału, wielkiego sukcesu w niedługiej jeszcze karierze.