• Tak wygląda ranking WTA po porażce Świątek w Montrealu

    Tak wygląda ranking WTA po porażce Świątek w Montrealu

    Koniec pięknej serii Igi Świątek w Montrealu. Przegrała z Clarą Tauson i żegna się z turniejem

    Iga Świątek zakończyła swój udział w turnieju WTA 1000 w Montrealu na etapie 1/8 finału. Polka nie zdołała urwać nawet seta Clarze Tauson i po raz pierwszy w karierze musiała uznać wyższość Dunki, przegrywając 6:7(1), 3:6. To rozczarowujący rezultat, szczególnie że wygrana przybliżyłaby ją do drugiego miejsca w światowym rankingu. Mimo to Polka ma powody do zadowolenia po występie w Kanadzie.

    Świątek odpada, ale jej ranking pozostaje bez zmian

    Dla Igi Świątek porażka w Montrealu oznacza koniec imponującej serii dziewięciu kolejnych zwycięstw. Ostatni raz przegrała na początku Wimbledonu – od tamtej pory pokonała między innymi Hanyu Guo i Evę Lys, licząc na dziesiąty triumf z rzędu właśnie w meczu z Clarą Tauson. Niestety, Polka popełniała zbyt wiele błędów, szczególnie w pierwszym secie, w którym jako pierwsza została przełamana. Choć zdołała odrobić stratę, to w tie-breaku została zdeklasowana – uległa 1:7.

    Drugi set okazał się jeszcze trudniejszy. Duńska tenisistka grała pewnie i agresywnie, nie pozwalając Świątek złapać rytmu. Mimo prób odwrócenia losów meczu, Iga przegrała 3:6 i musiała pożegnać się z turniejem.

    Polka utrzymuje trzecie miejsce w rankingu WTA

    Porażka w Montrealu nie wpłynie znacząco na sytuację rankingową Świątek. Nadal będzie zajmować trzecie miejsce z dorobkiem 6 933 punktów. Zarówno Coco Gauff (7 789 pkt), jak i Aryna Sabalenka (12 225 pkt) nie powiększą przewagi nad Polką – Amerykanka również odpadła w 1/8 finału, a Białorusinka nie wzięła udziału w turnieju.

    Świątek nie musi się także martwić o zawodniczki plasujące się tuż za nią. Jessica Pegula i Mirra Andriejewa również zakończyły udział w Montrealu. W grze pozostała Madison Keys – potencjalna rywalka Igi w ćwierćfinale – jednak nawet zwycięstwo w całym turnieju nie pozwoli jej wyprzedzić Polki. Keys może co najwyżej awansować na piąte miejsce.

    Aktualny ranking WTA Live (stan na 4 sierpnia 2025):

    1. Aryna Sabalenka – 12 225 pkt
    2. Coco Gauff – 7 789 pkt
    3. Iga Świątek – 6 933 pkt
    4. Jessica Pegula – 6 423 pkt
    5. Mirra Andriejewa – 4 948 pkt
    6. Madison Keys – 4 579 pkt (maksymalnie 5 364 pkt)
    7. Qinwen Zheng – 4 553 pkt
    8. Amanda Anisimova – 4 474 pkt
    9. Jasmine Paolini – 3 586 pkt
    10. Emma Navarro – 3 475 pkt
      …
    11. Magdalena Fręch – 1 766 pkt
    12. Magda Linette – 1 404 pkt

    Czas na Cincinnati

    Następnym przystankiem w kalendarzu Świątek będzie turniej WTA 1000 w Cincinnati. W zeszłym roku dotarła tam do półfinału, gdzie uległa Arynie Sabalence 3:6, 3:6. Nowa edycja imprezy rozpoczyna się już 7 sierpnia. Polka z pewnością będzie chciała udowodnić, że porażka z Tauson była tylko chwilowym potknięciem.

  • Sensacyjny rewanż na Świątek! Nawet Duńczycy w to nie wierzyli

    Sensacyjny rewanż na Świątek! Nawet Duńczycy w to nie wierzyli

    Miesiąc temu w czwartej rundzie Wimbledonu Clara Tauson nie poradziła sobie mentalnie w starciu z Igą Świątek. Teraz, w czwartej rundzie turnieju WTA 1000 w Montrealu, Dunka była twarda jak skała. Nawet dziennikarze w jej rodzinnym kraju nie dawali jej szans na pokonanie – jak to określano – “najlepszej tenisistki świata”. A jednak Świątek została pokonana. Po porażce 6:7, 3:6 Polka pożegnała się z turniejem w Montrealu przed ćwierćfinałem.

    Iga Świątek rozpoczęła mecz podwójnym błędem serwisowym, a 66 minut później zakończyła pierwszego seta kolejnym podwójnym błędem serwisowym. Przegrała go w tie-breaku, ulegając Dunce 1-7. To było zaskakujące, ponieważ po imponującym pościgu Polka dogoniła rywalkę i wydawało się, że kontroluje przebieg spotkania.

    W pierwszej partii Tauson miała tylko jedną szansę na przełamanie serwisu Świątek i wykorzystała ją. Polka miała aż osiem breakpointów, z czego wykorzystała tylko jeden – ósmy, doprowadzając do remisu 5:5, gdy rywalka mogła już serwować na seta.

    Po wygraniu Wimbledonu, Świątek w Montrealu zaczęła od gładkich zwycięstw nad Chinką Guo (6:3, 6:1) oraz Niemką Lys (6:2, 6:2). Przed meczem z Tauson w francuskich mediach pisano, że Polka znów, jak w najlepszych latach, jest nie do pokonania. Z kolei Duńczycy nazywali ją najlepszą tenisistką świata, mimo że Świątek w rankingu zajmowała 3. miejsce, za Aryną Sabalenką i Coco Gauff. TV 2 w zapowiedzi meczu zauważała, że Tauson gra dobry turniej, ale nie dawała jej szans na zwycięstwo. Pisano nawet, że szkoda, iż w czwartej rundzie Dunka musi zmierzyć się właśnie z Igą.

    Tauson jednak najwyraźniej myślała inaczej. Miesiąc temu, w czwartej rundzie Wimbledonu, starcie z Igą ją przerosło. Po raz trzeci w karierze grała z Polką i po raz trzeci przegrała – 4:6, 1:6. Teraz, po kilku przekonywujących zwycięstwach w Montrealu, w tym nad Włoszką Bronzetti (6:1, 6:2) oraz Ukrainką Starodubcewą (6:3, 6:0), 19. rakieta świata wyraźnie nabrała pewności siebie i chęci na kolejne wielkie zwycięstwo w tym sezonie. Tauson w tym roku pokonała już m.in. Aryną Sabalenkę i Jelenę Rybakinę.

    Dunka w meczu z Igą zaprezentowała się znakomicie. W pierwszym secie wykorzystała chwilowe słabości Polki przy serwisie. W trzecim gemie przełamała Świątek, mimo że przegrywała 15:40. Żelisław Żyżyński komentujący mecz w Canal+ twierdził, że Iga nie mogła zaserwować optymalnie, bo najpierw przeszkadzały jej widzowie, a później silny wiatr. Jednak podkreślał, że Tauson świetnie returnowała i później imponująco broniła prowadzenia.

    Po przełamaniu Tauson na 2:1 wygrała gema serwisowego do zera, co Świątek sama ułatwiła, popełniając cztery błędy z rzędu na forhendzie. Duńczycy komentujący mecz w TV 2 byli zaskoczeni, a po ostatnim błędzie Igi pokazano spokojnego Wima Fissette’a, trenera Polki, który zdawał się wiedzieć, że to dopiero początek.

    Od stanu 1:3 Świątek zaczęła dominować w swoich gemach serwisowych, wywierając ogromną presję na Tauson. W liczbach wyglądało to tak:

    • Gem na 3:2 dla Świątek, wygrany do 15,
    • Gem na 4:2 dla Tauson, po obronie czterech breakpointów – Dunka wybroniła się z 0:40,
    • Gem na 4:3 dla Świątek, wygrany do 15,
    • Gem na 5:3 dla Tauson, po obronie trzech breakpointów,
    • Gem na 5:4 dla Świątek, wygrany do 15.

    W ostatnim momencie Świątek przełamała Tauson na 5:5, wykorzystując ósmego breakpointa. Jednak przy stanie 5:6 i serwisie rywalki Polka miała szansę na przełamanie i ewentualnie zwycięstwo w secie. Zaczęła od 40:15, ale Dunka wytrzymała presję, a Świątek popełniła błąd przy serwisie i znowu przegrała tie-breaka 1-7.

    Po pierwszym secie Świątek poszła na przerwę toaletową. Duńczycy spekulowali, że to “sztuczka”, którą Polka stosuje, gdy przegrywa. Jednak takie przerwy są zgodne z regulaminem i nie są niczym nadzwyczajnym. Po powrocie na kort Iga miała gorszy moment, podczas gdy Tauson była jeszcze pewniejsza i bardziej konsekwentna. Dunka wygrała 4:1, przełamując Świątek przy stanie 3:1, a później nie pozwalając jej na przełamanie powrotne.

    Mimo, że Iga walczyła do końca, w kluczowym gemie przy stanie 6:7, 3:4 popełniła podwójny błąd serwisowy. Tauson serwowała na mecz przy prowadzeniu 7:6, 5:3 i ostatecznie wygrała.

    Tauson w ćwierćfinale zmierzy się z Madison Keys, a Świątek już wkrótce rozpocznie turniej w Cincinnati, który będzie ostatnim sprawdzianem przed US Open 2025.

  • Nawrocki nie dostał zaproszenia, Wałęsa tak. “Dzieją się dziwne rzeczy”

    Nawrocki nie dostał zaproszenia, Wałęsa tak. “Dzieją się dziwne rzeczy”

    Czesław Lang: „W polityce dzieją się dziwne rzeczy. My trzymamy się zasad olimpijskich”

    Już w poniedziałek, 4 sierpnia, rozpocznie się 82. edycja Tour de Pologne – prestiżowego tygodniowego wyścigu kolarskiego, należącego do grona dziewięciu najważniejszych imprez w światowym kolarstwie. Tegoroczne zmagania rozpoczną się we Wrocławiu, a zakończą 10 sierpnia w Wieliczce.

    Choć wyścig w 2025 roku będzie nawiązywał do wyjątkowej rocznicy – tysiąclecia koronacji Polski – jego organizator Czesław Lang nie zamierza zapraszać żadnych polityków, w tym prezydenta elekta Karola Nawrockiego.

    Wałęsa tak, Nawrocki nie?

    W przeszłości Lang nie stronił od symbolicznych gestów – w 2014 roku, gdy Tour de Pologne ruszał spod Stoczni Gdańskiej, honorowym starterem był Lech Wałęsa. Wybór był jasny – Wałęsa to postać historyczna, związana z miejscem i wydarzeniami, które zmieniły bieg dziejów Polski.

    – Oczywiście, że to pamiętam, to był 2014 rok – wspomina dziś Lang w rozmowie ze Sport.pl.

    W tym roku wyścig ma uczcić tysiąclecie koronacji Bolesława Chrobrego, jednak organizator nie planuje zapraszać żadnych polityków, nawet tych nowo wybranych.

    – Mamy przygotowany piękny zwiastun, który nawiązuje do tej rocznicy. Warto zobaczyć, jest dostępny na YouTubie – mówi Lang. – Wspaniale pokazuje przejście rycerzy w kolarzy. Natomiast my o obecność polityków nie zabiegamy – podkreśla.

    „Sport powinien być poza polityką”

    – W polityce dzieje się tyle dziwnych rzeczy – dodaje wicemistrz olimpijski z Moskwy z 1980 roku. – My chronimy olimpijskie zasady: podczas wydarzeń sportowych nie ma wojen, jest przyjaźń i zgoda. Tego się trzymamy. Robimy wyścig dla całej Polski, pięknej Polski, którą chcemy promować.

    Dopytywany o to, czy gdyby Polską rządził król, spróbowałby uczynić go honorowym starterem, Lang odpowiada wymijająco. Można jednak odczytać, że symbolika monarchii bardziej mu odpowiada niż obecność przedstawicieli świata polityki współczesnej.

    Tour de Pologne 2025 – kto w grze o zwycięstwo?

    1. Tour de Pologne potrwa od 4 do 10 sierpnia. Etapowy wyścig wystartuje we Wrocławiu, a zakończy się w Wieliczce. Transmisje z rywalizacji będzie można śledzić na żywo w TVP Sport, Eurosporcie, platformie MAX oraz w relacjach tekstowych na Sport.pl.

    W gronie faworytów wymienia się m.in. Rafała Majkę – zwycięzcę TdP z 2014 roku – oraz Michała Kwiatkowskiego, który triumfował w tej imprezie w 2018 roku.

  • Był świadkiem Lewandowskiego na ślubie. Stracił mnóstwo pieniędzy

    Był świadkiem Lewandowskiego na ślubie. Stracił mnóstwo pieniędzy

    Było hucznie i długo — trzy dni zabawy. Tak wesele Roberta Lewandowskiego wspominał Sławomir Peszko, który pełnił na uroczystości rolę świadka. Mało kto jednak wie, że jakiś czas po tym wydarzeniu były reprezentant Polski stracił ogromne pieniądze na nieudanej inwestycji. Postanowił spróbować swoich sił w branży alkoholowej i zainwestował w… piwo. Niestety, przedsięwzięcie szybko okazało się kompletnym fiaskiem. Co poszło nie tak?

    Wielka impreza i wielka strata

    Sławomir Peszko od lat należy do grona najbliższych przyjaciół Roberta Lewandowskiego. Znają się jeszcze z czasów wspólnej gry w Lechu Poznań, a później regularnie spotykali się przy okazji zgrupowań reprezentacji Polski. To właśnie Peszko był świadkiem na ślubie Lewandowskiego w 2013 roku. – Było grubo. Trzy dni. Na grubasie, ale myślę, że utrzymałem poziom do końca. Nie zawsze tak było, ale tym razem postarałem się – wspominał po latach podczas jednej z konferencji Clout MMA, nawiązując w żartobliwy sposób do swojej słabości do alkoholu. Okazuje się, że ten temat nie tylko dotyczył imprez, ale też… biznesu.

    Pół miliona złotych utopione w piwie

    Peszko postanowił w pewnym momencie zainwestować w rynek alkoholi. Jak opisał w swojej biografii, za namową menedżera włożył w projekt aż 500 tysięcy złotych — pieniądze, które trzymał „na czarną godzinę”. Co więcej, nie poinformował o tym nawet swojej żony. Szybko okazało się, że to był poważny błąd.

    Całą historię opowiedział szerzej w 2020 roku w programie „Duży w Maluchu” Filipa Nowobilskiego. – Znowu ludzie powiedzą, że Peszko jest alkoholikiem, ale chciałem kiedyś zainwestować w piwo. Razem z moim byłym menedżerem złożyliśmy się po pół miliona. W maju kupiliśmy z Niemiec piwo o nazwie Frankfurter. Bardzo dobre – relacjonował.

    Brak doświadczenia kosztował fortunę

    Początkowy entuzjazm szybko przerodził się w rozczarowanie. Wszystko przez jeden, kluczowy szczegół, którego zabrakło w planowaniu całej operacji. – Sprowadziliśmy kilka tirów piwa do Polski z myślą o sprzedaży. Ale przyszła dostawa pod koniec maja, a ważność miała do początku września. Czyli dwa miesiące na zbycie całego towaru. Bez szans. Ani piwa, ani pieniędzy – wspominał Peszko.

    Choć inwestycja okazała się kompletnym niepowodzeniem, były piłkarz nie zrezygnował z prób zawojowania rynku alkoholowego. Niedawno wypuścił na rynek własną markę wódki – Peszko Team Vodka. Do kwietnia 2025 roku jego głównym zajęciem była praca trenera w klubie Wieczysta Kraków. Obecnie pełni funkcję wiceprezesa tej drużyny.

  • “Takiego nokautu nie pamiętam”. Fala komentarzy po zwycięstwie Polaków

    “Takiego nokautu nie pamiętam”. Fala komentarzy po zwycięstwie Polaków

    “Takiego nokautu nie pamiętam”. Fala komentarzy po zwycięstwie Polaków

    “Takiego nokautu nie pamiętam”, “Włosi zdewastowani”, “Coś pięknego” – to słowa polityków po zwycięstwie polskich siatkarzy w finale Ligi Narodów. Kadra Nikoli Grbicia pokonała Włochów w widowiskowym meczu 3:0. Głos po fenomenalnym spotkaniu zabrali między innymi premier Donald Tusk oraz prezydent Andrzej Duda.

     

    W mediach społecznościowych pojawiły się pierwsze reakcje polityków po zwycięstwie polskich siatkarzy w Lidze Narodów.

     

    Polska drużyna pokonała Włochów 3:0, czym zapewniła sobie kolejne trofeum do kolekcji. Teraz na siatkarzy czekają wrześniowe Mistrzostwa Świata na Filipinach.

     

    Politycy reagują po zwycięstwie siatkarzy. Pierwsze komentarze

     

    “Siatkarzom kibicuję od zawsze, ale takiego nokautu nie pamiętam. 25-14 w trzecim, decydującym secie z aktualnymi mistrzami świata! Brawo!” – napisał premier Donald Tusk na platformie X.

     

    Słowa zadowolenia po wygranej Polaków wyraził również prezydent Andrzej Duda. “Siatkarscy Giganci! Gratulacje dla naszej reprezentacji Siatkarzy – Mistrzów Ligi Narodów! Pokazaliście klasę, charakter i sportowy geniusz! W całym turnieju finałowym nie przegraliście ani jednego seta! Dziękuję trenerowi Nikoli Grbiciowi i całej Drużynie za emocje, za pasję i za mistrzowską grę! Polska jest z Was dumna! – podkreślił.

     

    Po zwycięstwie Polaków głos zabrała również prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz. “Mamy złoto! Polska vs Włochy 3:0. Świetny mecz, gratulacje Panowie” – napisała.

     

    Podobną opinią wyraził senator Krzysztof Kwiatkowski z KO. “To jest piękny dzień dla polskiej siatkówki. Polacy zdobywają złoto VNL2025. Polska 3:0 Włochy. Ogromne gratulacje dla całego zespołu” – stwierdził we wpisie.

     

    “Polska mistrzem VNL2025! Biało-Czerwoni pokonali Włochy 3:0 (25-22, 25-19, 25-14) i wracają na szczyt Siatkarskiej Ligi Narodów! Duma i siła polskiej siatkówki!” – taki wpis zamieścił z kolei poseł PiS Marek Matuszewski.

     

    Słowa zadowolenia ze zwycięstwa Polaków wyraził także europoseł PiS Bogdan Rzońca. “Polska- Włochy 3:0! Włosi zdewastowani! Polacy mistrzami Ligi Narodów ! BRAWO!” – czytamy we wpisie.

     

    “Coś pięknego, gratulacje” – napisał natomiast były siatkarz polskiej kadry a dzisiaj polityk Konfederacji Marcin Możdżonek.

     

    Liga Narodów. Polacy pokonali Włochów

    Polscy siatkarze pod przewodnictwem trenera Nikoli Grbicia pokonali 3:0 reprezentację Włoch w finale Ligi Narodów.

     

    W setach wyglądało to następująco: 25:22, 25:19 oraz 25:14.

     

    W składzie polskiej kadry pojawili się: Sasak, Kochanowski, Leon, Komenda, Nowak, Semeniuk – Popiwczak (libero) oraz Bednorz, Jakubiszak.

     

    Z kolei Włosi wystąpili ze składem: Rychlicki, Anzani, Lavia, Giannelli, Galassi, Michieletto – Balaso (libero) oraz Bottolo, Sbertoli, Romano

     

    Wcześniej trzecie miejsce podium zajęła Brazylia, pokonując 3:1 reprezentację Słowenii.

     

  • Świątek poznała ew. rywalkę w ćwierćfinale. Trzysetowa batalia Keys – Muchova w Montrealu

    Świątek poznała ew. rywalkę w ćwierćfinale. Trzysetowa batalia Keys – Muchova w Montrealu

    Świątek poznała ew. rywalkę w ćwierćfinale. Trzysetowa batalia Keys – Muchova w Montrealu

    Rozpoczęły się spotkania czwartej rundy WTA 1000 w Montrealu w dolnej części drabinki. Nie przed północą czasu polskiego zaplanowano starcie Iga Świątek – Clara Tauson. Zanim dojdzie do potyczki z udziałem naszej reprezentantki, wyłoniono ćwierćfinałową rywalkę dla zwyciężczyni polsko-duńskiej rywalizacji. Nie dojdzie do powtórki zestawienia sprzed dwóch lat, kiedy to raszynianka mierzyła się w tej lokalizacji z Karoliną Muchovą. Czeszka nie wykorzystała dwóch meczboli w batalii z Madison Keys.

     

    Niedziela w Montrealu oznaczała wyłonienie ostatnich ćwierćfinalistek tegorocznej imprezy rangi WTA 1000. Pierwszy mecz ruszył tuż po godz. 18:30 czasu polskiego. Chociaż nie występowała w nim Iga Świątek, to mógł on mieć istotne znaczenie dla raszynianki. A to dlatego, że wyłoniono w nim rywalkę dla zwyciężczyni starcia pomiędzy naszą reprezentantką i Clarą Tauson, które zaplanowano nie przed północą.

     

    Na korcie centralnym pojawiły się Madison Keys i Karolina Muchova. Amerykanka pokonała Polkę w półfinale tegorocznego Australian Open, ale później raszynianka zrewanżowała się zawodniczce z USA w Madrycie. Z kolei Czeszka miała okazję rywalizować z Igą w Montrealu przed dwoma laty. Wówczas Świątek triumfowała w trzech setach. Niezależnie zatem od zwyciężczyni meczu Keys – Muchova, wiązało się to z ciekawym wątkiem w przypadku ew. awansu naszej reprezentantki do ćwierćfinału.

     

    WTA Montreal: Madison Keys kontra Karolina Muchova w czwartej rundzie singla

     

    Mecz rozpoczął się od serwisu Keys. Już pierwszy gem przyniósł nam rywalizację na przewagi. Ostatecznie Madison nie musiała jednak bronić break pointów i wyszła na prowadzenie. Po zmianie stron mogła je powiększyć. Muchova miała 30-0, ale później przegrała trzy akcje z rzędu. Od momentu, gdy Amerykanka posiadała piłkę na 2:0, Karolina wygrała… osiem kolejnych wymian. Czeszka wyszła na 3:1, ale to nie był ostateczny zwrot akcji w premierowej odsłonie. Chwilę później na tablicy wyników zrobiło się 3:3.

     

    W trakcie siódmego gema reprezentantka Stanów Zjednoczonych znów mogła objąć przodownictwo. Nie wykorzystała jednak piłki na 4:3 i pozwoliła przeciwniczce na ponowne przejęcie inicjatywy. Zawodniczka naszych południowych sąsiadów uzyskała przewagę przełamania i nie oddała jej do końca partii. Chociaż do końca seta musiała się mocno pilnować, bowiem w trakcie dziesiątego rozdania, gdy serwowała po zwycięstwo w premierowej odsłonie, Keys doczekała się break pointa na 5:5. Kolejne trzy akcje trafiły jednak do Muchovej i Czeszka zagwarantowała sobie wynik 6:4.

     

    Druga część rywalizacji ponownie rozpoczynała się od serwisu Madison. Amerykanka tym razem pilnowała się od samego początku. W czwartym gemie rozegrała świetny gem na returnie i wywalczyła przełamanie do zera. Partia mogła dobiec końca już w trakcie ósmego rozdania. Wtedy tenisistka z USA miała setbola przy podaniu Karoliny. Reprezentantka naszych południowych sąsiadów przedłużyła walkę w drugiej odsłonie, ale tylko na moment. Po chwili mistrzyni Australian Open 2025 wykorzystała swój serwis do zamknięcia partii. Rezultatem 6:3 zagwarantowała rywalizację na pełnym dystansie.

     

    Keys nie zamierzała spuszczać z tonu. Kontynuowała jakościową grę i już na starcie decydującej odsłony wywalczyła przełamanie do 15. Po zmianie stron Muchova próbowała odrobić stratę, miała powrotnego break pointa. Ostatecznie Madison utrzymała jednak podanie i wyszła na 2:0. Karolina nie dawała za wygraną i kilka minut później doczekała się wyrównania. A po piątym gemie, w którym wróciła ze stanu 0-40, po raz pierwszy objęła prowadzenie w trzeciej partii. Czeszka miała chrapkę na czwarte “oczko” z rzędu, było 30-15 dla niej przy podaniu rywalki. Finalnie Amerykanka przerwała jednak serię przeciwniczki i na tablicy wyników zrobiło się 3:3.

     

    Zbliżaliśmy się do końcowego rozstrzygnięcia, emocje rosły. W dziewiątym gemie Muchova prowadziła 40-0, ale mimo to doszło do stanu równowagi. Finalnie tenisistka z Ołomuńca zgarnęła piąte “oczko”, ale dopiero za szóstą okazją. Dzięki temu przerzuciła presję na Keys. Reprezentantka USA nie miała wyjścia – musiała utrzymać podanie, by pozostać w grze o zwycięstwo w meczu. Dziesiąte rozdanie przyniosło meczbole dla Karoliny. Czeszka miała w sumie dwie okazje na wygraną, ale w obu przypadkach Madison wyszła z opresji i ostatecznie wyrównała na 5:5.

     

    Tamten moment wzmocnił Keys, a nieco podłamał tenisistkę z Ołomuńca. W jedenastym gemie zrobiło się 40-0 dla mistrzyni Australian Open 2025, a to oznaczało trzy break pointy z rzędu. Przy ostatnim z nich Amerykanka popisała się efektownym bekhendem w sam narożnik i dzięki temu po zmianie stron mogła zamykać pojedynek. Madison wykorzystała swoją okazję. W całym meczu triumfowała 4:6, 6:3, 7:5 i zameldowała się w ćwierćfinale WTA 1000 w Montrealu. Jeśli Iga Świątek pokona Clarę Tauson, wówczas czeka nas starcie z udziałem dwóch tegorocznych mistrzyń wielkos zlemowych imprez.

     

  • Wiktorowski jasno pokazał, co sądzi o grze Osaki. To była totalna demolka

    Wiktorowski jasno pokazał, co sądzi o grze Osaki. To była totalna demolka

    Naomi Osaka nie do zatrzymania pod okiem Tomasza Wiktorowskiego. Pogrom w Montrealu!

    Naomi Osaka od początku współpracy z Tomaszem Wiktorowskim prezentuje się znakomicie i wciąż pozostaje niepokonana. W czwartej rundzie turnieju WTA 1000 w Montrealu Japonka w imponującym stylu pokonała Anastasiję Sevastovą 6:1, 6:0. Mecz trwał zaledwie 49 minut, a kamery uchwyciły moment, gdy polski trener z wyraźnym uznaniem bił brawo swojej zawodniczce.

    Turniej w Montrealu to dla Osaki nie tylko powrót do świetnej formy, ale też początek nowego rozdziału w karierze. Od momentu rozpoczęcia współpracy z byłym trenerem Igi Świątek i Agnieszki Radwańskiej, Japonka pokonała już Ludmiłę Samsonową (16. WTA) oraz Jelenę Ostapenko (26. WTA). Teraz w czwartej rundzie zmierzyła się z wracającą do rywalizacji po przerwie macierzyńskiej Sevastovą, która obecnie zajmuje odległe 386. miejsce w rankingu.

    Osaka w ćwierćfinale. Totalna dominacja i najszybsze zwycięstwo turnieju

    Początek spotkania nie zapowiadał aż tak jednostronnego przebiegu. Już w pierwszym gemie Osaka musiała bronić break pointa, jednak wyszła z opresji obronną ręką. Od stanu 1:1 całkowicie przejęła kontrolę nad meczem, wygrywając pięć kolejnych gemów i kończąc seta 6:1. Co ważne, w piątym gemie ponownie skutecznie obroniła się przed przełamaniem.

    Druga partia to jeszcze większy popis podopiecznej Wiktorowskiego. Japonka błyskawicznie przełamała rywalkę na 1:0, a następnie nie pozwoliła jej już dojść do głosu. Kolejne gemy wygrywała z łatwością, nie marnując żadnej okazji do objęcia prowadzenia. Zakończyła spotkanie serią sześciu wygranych gemów i zwyciężyła w drugim secie do zera – 6:0.

    Wiktorowski zachwycony formą Osaki

    To był najszybszy mecz Osaki od początku turnieju – wcześniejsze starcie z Ostapenko trwało 72 minuty. Tym razem Japonka rozstrzygnęła wszystko w nieco ponad trzy kwadranse. Po ostatniej piłce telewizyjne kamery pokazały Tomasza Wiktorowskiego, który nie krył zadowolenia i nagrodził swoją zawodniczkę gromkimi brawami.

    W ćwierćfinale Naomi Osaka zmierzy się z kolejną wymagającą przeciwniczką – będzie to albo Amanda Anisimova (7. WTA), albo Elina Switolina (13. WTA). Jedno jest pewne: z taką formą i pewnością siebie, Japonka może być groźna dla każdej rywalki.

  • 50 minut i koniec, demolka! Naomi Osaka zagrała jak za dawnych lat

    50 minut i koniec, demolka! Naomi Osaka zagrała jak za dawnych lat

    50 minut i koniec, demolka! Naomi Osaka zagrała jak za dawnych lat

    Ależ złapała formę, Naomi Osaka to zrobiła! Tenisistka z Japonii prowadzona w Montrealu przez Tomasza Wiktorowskiego rozegrała jedno z najlepszych spotkań od wielu miesięcy i pokonała Anastasiję Sevastovą 6:1, 6:0. Tym samym czterokrotna mistrzyni wielkoszlemowa znów znajdzie się w najlepszej ósemce turnieju WTA rangi 1000, a o półfinał zagra z Amandą Anisimovą lub Eliną Switoliną. I już niebawem może zmierzyć się z Igą Świątek!

     

    Naomi Osaka wystąpiła po raz ostatni na poziomie ćwierćfinału turnieju WTA rangi 1000 w lutym 2024 r., gdy spisywała się przyzwoicie i dotarła do najlepszej ósemki w Dausze. Wrócić na ten poziom mogła właśnie dziś, ogrywając Anastasiję Sevastovą. Doświadczona Łotyszka miała jednak na koncie tylko w tym turnieju wygrane między innymi nad Magdą Linette oraz Jessicą Pegulą.

     

    Dziś jednak nie zobaczyliśmy tej wersji Sevastovej. Stać ją było na jednego zdobytego gema w pierwszym secie. Od początku do końca to Naomi Osaka dominowała na korcie, a Tomasz Wiktorowski mógł jedynie bić jej brawo. Po takim występie Japonki w Montrealu nawiązanie dłuższej współpracy z polskim szkoleniowcem wydaje się coraz bardziej prawdopodobne.

     

    Naomi Osaka to zrobiła! Zagra w ćwierćfinale

     

    Teraz czterokrotna mistrzyni wielkoszlemowa może z większym spokojem oglądać to, co będzie działo się jeszcze dziś na korcie centralnym. W ostatnim spotkaniu dnia zagrają ze sobą Amanda Anisimova i Elina Switolina, a lepsza z nich będzie przeciwniczką Osaki w meczu o półfinał.

     

    Wcześniej, o północy, w akcji zobaczymy Igę Świątek i Clara Tauson. Jedna z nich może być przeciwniczką dla Osaki w potencjalnym spotkaniu o finał turnieju WTA rangi 1000 w Montrealu.

     

    Pierwsze ćwierćfinały turnieju w Kanadzie obejrzymy już późnym wieczorem w poniedziałek. Godziny nie są jeszcze znane.

     

  • Absolutna kompromitacja! Polacy już podnosili puchar, gdy stało się coś takiego

    Absolutna kompromitacja! Polacy już podnosili puchar, gdy stało się coś takiego

    Wielki triumf Polaków i ogromna wpadka organizatorów! Skandal podczas ceremonii medalowej w Lidze Narodów

    Polscy siatkarze już unieśli trofeum i świętowali zwycięstwo w Lidze Narodów, gdy doszło do kompromitującej sytuacji. Zwycięstwo nad Włochami w finale miało historyczny wymiar – to nie była tylko wygrana, lecz prawdziwa deklasacja. Zespół Nikoli Grbicia zdemolował rywali w trzech setach, pozwalając im zdobyć zaledwie 55 punktów. Włosi byli w szoku, długo nie mogli uwierzyć, co wydarzyło się na parkiecie w Ningbo.

    Wstydliwa pomyłka na oczach całego świata

    Gdy Polacy radośnie celebrowali sukces, na telebimie pojawił się skandaliczny błąd. Organizatorzy – firma Volleyball World – w kulminacyjnym momencie ceremonii medalowej wyświetlili napis “Champions Italy” wraz z włoską flagą. Pomyłka była widoczna w transmisji na całym świecie i przyćmiła piękno chwili, którą przeżywała biało-czerwona drużyna. Na szczęście błąd szybko naprawiono i na pamiątkowych zdjęciach to już Polacy zostali właściwie oznaczeni jako mistrzowie.

    Ceremonia lepsza niż tydzień wcześniej w Łodzi

    Pomijając ten incydent, sama ceremonia wypadła znacznie lepiej niż finał Ligi Narodów kobiet w Łodzi, gdzie zwyciężczynie – Włoszki – odbierały medale wśród trybun, a nie na parkiecie. Tym razem wyciągnięto wnioski z wcześniejszej krytyki – Polacy odbierali medale na środku boiska, w otoczeniu kamer i błysków fleszy.

    Czas na odpoczynek, ale nie na długo

    Radość polskich siatkarzy musi jednak zostać nieco przygaszona – już w poniedziałkowy wieczór wracają do kraju. Po krótkim odpoczynku i kilku dniach wolnego rozpoczną przygotowania do kolejnego wielkiego wyzwania – mistrzostw świata, które odbędą się we wrześniu.

    To, czego dokonali w Chinach, zapisze się w historii polskiej siatkówki. Ale na prawdziwą fetę jeszcze przyjdzie czas.

  • Wszystko jasne. Rywalka czeka już na Świątek w ćwierćfinale w Montrealu

    Wszystko jasne. Rywalka czeka już na Świątek w ćwierćfinale w Montrealu

    Iga Świątek poznała już swoją potencjalną rywalkę w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Montrealu. Będzie nią Madison Keys, która po niezwykle zaciętym, trzysetowym boju pokonała Karolinę Muchovą. Teraz wszystko zależy od liderki polskiego tenisa — jeśli pokona Clarę Tauson, zmierzy się z Amerykanką w kolejnym etapie rywalizacji.

    Madison Keys czeka w ćwierćfinale

    Zanim Iga Świątek pojawiła się na korcie IGA Stadium, została rozstrzygnięta kwestia jej ewentualnej przeciwniczki w ćwierćfinale. W czwartej rundzie turnieju zmierzyły się Madison Keys (8. WTA) i Karolina Muchová (14. WTA). Spotkanie przyniosło sporo emocji i stało na bardzo wysokim poziomie.

    Początek meczu należał do Czeszki. Muchová szybko przełamała serwis rywalki i objęła prowadzenie 3:1, które utrzymała do końca pierwszej partii. Mimo chwilowego zrywu Keys, Muchová nie oddała przewagi i po 41 minutach wygrała seta 6:4.

    Druga odsłona była już popisem skuteczności ze strony Amerykanki. Kluczowe okazało się przełamanie przy stanie 2:1. Choć Muchová próbowała jeszcze wrócić do gry, Keys była bardzo solidna przy własnym serwisie i zamknęła seta wynikiem 6:3.

    Trzeci set to już prawdziwy rollercoaster. Keys świetnie rozpoczęła, prowadząc 2:0, ale chwilę później to Muchová była na prowadzeniu 3:2. Amerykanka zmarnowała trzy kolejne break pointy przy stanie 2:2, a następnie obie zawodniczki pilnowały własnych gemów serwisowych. Przy stanie 5:4 Muchová miała dwie piłki meczowe, ale Keys w dramatycznym gemie — z aż 14 wymianami — zdołała się obronić. W kolejnym gemie to ona przełamała rywalkę, a chwilę później, przy własnym podaniu, postawiła kropkę nad „i”, wygrywając decydującego seta 7:5. Cały mecz trwał 2 godziny i 20 minut.

    Wynik meczu:
    Madison Keys – Karolina Muchová 4:6, 6:3, 7:5

    Świątek kontra Tauson o ćwierćfinał

    Zanim Świątek będzie mogła myśleć o starciu z Keys, musi pokonać Clarę Tauson (19. WTA) w czwartej rundzie. Obie tenisistki niedawno spotkały się na tym samym etapie Wimbledonu, gdzie górą była Polka — wygrała 6:4, 6:1. W sumie Świątek i Tauson mierzyły się do tej pory trzykrotnie i za każdym razem to sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa była górą.

    Mecz Świątek z Tauson rozpocznie się w nocy z niedzieli na poniedziałek o północy czasu polskiego. Stawką będzie awans do ćwierćfinału i pojedynek z Madison Keys.