• To była piłka meczowa dla Rybakiny! 18-latka sprawiła największą sensację

    To była piłka meczowa dla Rybakiny! 18-latka sprawiła największą sensację

    Wielka sensacja w Montrealu! 18-letnia Victoria Mboko w finale turnieju WTA 1000 po niesamowitym boju z Rybakiną

    Faworytki? W tegorocznej edycji turnieju WTA 1000 w Montrealu to one mają największy problem, a nazywa się on… Victoria Mboko! Zaledwie 18-letnia Kanadyjka sprawiła gigantyczną niespodziankę i ku uciesze miejscowej publiczności zameldowała się w swoim pierwszym finale imprezy tej rangi. W półfinale pokonała Jelenę Rybakinę 1:6, 7:5, 7:6(4) w niesamowitym stylu, odwracając losy meczu po fatalnym początku.

    Turniej pełen niespodzianek. Mboko najjaśniejszą z nich

    Już sam skład półfinałów mówił wiele o tym, jak niespodziewany przebieg miał tegoroczny Montreal: Clara Tauson mierzyła się z wracającą do formy Naomi Osaką, a Mboko stawała naprzeciw jednej z faworytek – Jeleny Rybakiny. To właśnie młodziutka Kanadyjka była największą rewelacją – wcześniej w drodze do półfinału pokonała m.in. Coco Gauff, a jedynego seta straciła w meczu z Marie Bouzkovą. Grając przed własną publicznością, pisała sportowy scenariusz niczym z filmu.

    Początek zwiastował katastrofę

    Spotkanie z Rybakiną zaczęło się jednak dla niej koszmarnie. Kazaszka od samego początku prezentowała się jak maszyna – bezlitosna i zdyscyplinowana. W pierwszym secie Mboko była wyraźnie stremowana, a jej drugi serwis praktycznie nie istniał – wygrała po nim zaledwie jeden punkt. Przegrała wszystkie trzy swoje gemy serwisowe i tylko jedno przełamanie uchroniło ją przed “rowerkiem” (0:6). Po takim otwarciu wydawało się, że jej przygoda właśnie dobiega końca.

    Drugi set – narodziny bohaterki

    Mboko jednak nie zamierzała się poddawać. Drugi set przyniósł metamorfozę – dziewczyna zaczęła grać odważniej, pewniej i przełamała rywalkę już przy pierwszej okazji. Choć wciąż dawało się zauważyć tremę – szczególnie przy stanie 5:3, gdy serwowała na seta i popełniła sporo błędów – ostatecznie opanowała sytuację. Rybakina wyrównała na 5:5, ale w kolejnym gemie sama popełniła kosztowne pomyłki, co dało Mboko prowadzenie 7:5 i remis w całym meczu.

    Trzeci set? Prawdziwy rollercoaster

    Decydujący set był emocjonalnym rollercoasterem. Rybakina miała wszystko, by zakończyć ten mecz – najpierw przy stanie 5:4 serwowała na zwycięstwo i miała piłkę meczową. Nie wykorzystała jej. Zamiast zamknąć spotkanie, pozwoliła Mboko na przełamanie. Chwilę później znów odzyskała przewagę i ponownie serwowała na zakończenie meczu – tym razem przegrała do zera. Kanadyjka odrobiła straty z zimną krwią.

    O losach awansu do finału zadecydował tie-break. Tam obie zawodniczki długo szły łeb w łeb, ale przy stanie 4:4 to Mboko pokazała niesamowitą dojrzałość – wygrała trzy kolejne punkty, a po błędzie Rybakiny wpakowała się w ramiona historii.

    Pierwszy tak wielki finał. A rywalka? Naomi Osaka!

    Dla Mboko to największy sukces w karierze – dotąd grała jedynie w finale turnieju WTA 125 w Parmie, gdzie przegrała z Mayar Sherif. Teraz, przy aplauzie rodaków, zagra w decydującym meczu turnieju WTA 1000. Jej rywalką w finale będzie Naomi Osaka, która w półfinale okazała się lepsza od Clary Tauson – pogromczyni Igi Świątek – wygrywając 6:2, 7:6(7).

    Czy Victoria Mboko postawi kropkę nad „i” i sięgnie po pierwsze wielkie trofeum? Jedno jest pewne – o tej historii będzie głośno przez długi czas.

    https://x.com/WTA/status/1953259709827338473?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1953259709827338473%7Ctwgr%5E3c185687bda4ec6d7840660c1b64254f06325761%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.sport.pl%2Ftenis%2F76498732160324to-byla-pilka-meczowa-dla-rybakiny-18-latka-sprawila-najwieksza.html

  • Joanna Krupa przerwała milczenie. Szok, dlaczego rozstała się z mężem

    Joanna Krupa przerwała milczenie. Szok, dlaczego rozstała się z mężem

    Joanna Krupa szczerze o rozwodzie z Douglasem Nunesem. „Pojawiła się nienawiść”

    Joanna Krupa postanowiła wrócić wspomnieniami do trudnych chwil związanych z zakończeniem swojego drugiego małżeństwa. Po raz pierwszy opowiedziała publicznie, dlaczego rozstała się z Douglasem Nunesem – ojcem jej pięcioletniej córki Ashy. W rozmowie z portalem “Świat Gwiazd” zdradziła, że to nie była łatwa decyzja, ale konieczna.

    Modelka i jurorka „Top Model” niechętnie mówi o swoim życiu prywatnym, a tym bardziej o rozstaniach. Teraz jednak postanowiła podzielić się bolesnymi doświadczeniami. Jak przyznała, jednym z najtrudniejszych aspektów po rozwodzie było ograniczenie kontaktu z córką. Ale to nie wszystko – prawdziwym powodem rozpadu związku była narastająca niezgodność i coraz silniejsze emocje, z czasem przeradzające się w nienawiść.

    – Każde rozstanie jest trudne, bo przecież kiedyś się kochaliśmy. Najgorsze było to, że między nami pojawiła się nienawiść. W mediach ludzie często źle o sobie mówią po rozwodzie, zapominając, że kiedyś łączyło ich uczucie. My po prostu nie potrafiliśmy się dogadać. Byliśmy zbyt różni, chyba od początku nie byliśmy sobie pisani – wyznała Joanna.

    Krupa dodała, że jej niezależność oraz charakter mogą też miały wpływ na losy tej relacji. – Może gdybym nie pracowała w tej branży, może gdybym była mniej niezależna od początku… Może gdybym była bardziej otwarta i pokazała swoje słabości, to coś by się zmieniło – zastanawiała się.

    Jak rozwód wpłynął na córkę? Krupa mówi wprost

    Modelka nie ukrywa, że rozstanie z mężem było bolesne nie tylko dla niej, ale przede wszystkim dla ich córki. – Asha bardzo to przeżyła. Dla mnie zawsze najważniejsze było jej dobro, ale nie mogłam tkwić w relacji, która przestała działać – powiedziała Joanna.

    Jak zdradziła, wraz z byłym mężem starali się jak najlepiej wytłumaczyć córce nową sytuację. – Myślę, że nie do końca rozumiała, była jeszcze za mała. Douglas próbował jej wyjaśnić, że choć rodzice już się nie kochają, to ona wciąż jest dla nas najważniejsza, że będzie miała dwa domy, dwa miejsca, gdzie jest kochana – powiedziała.

    Dziś Asha lepiej odnajduje się w tej rzeczywistości. – Już tak często nie pyta. Wie, że może z nami rozmawiać o wszystkim, a my ją słuchamy i szanujemy jej zdanie – podsumowała Krupa.

  • Zobaczył, ile zarabia Karol Nawrocki. Jest w szoku. “Ponury żart”

    Zobaczył, ile zarabia Karol Nawrocki. Jest w szoku. “Ponury żart”

    Zobaczył, ile zarabia Karol Nawrocki. Jest w szoku. “Ponury żart”

    “To ponury żart” — napisał Marek Szkolnikowski, były dyrektor TVP Sport, gdy zobaczył, ile będzie zarabiał Karol Nawrocki. “Niektórzy mediaworkerzy (nie dziennikarze) zarabiają dwa-trzy razy tyle” — twierdzi były dziennikarz.

     

    Gdy Andrzej Duda objął urząd prezydenta w 2015 roku, jego pensja wynosiła około 20,1 tys. zł brutto. Z żoną i córką przeniósł się wtedy z Krakowa do Pałacu Prezydenckiego. Obecnie, jego wynagrodzenie wzrosło do prawie 30 tys. zł brutto. Zgodnie z wyliczeniami Fakt.pl, przez 10 lat kadencji prezydent zarobił około 2,8 mln zł brutto. W środę 6 sierpnia Karol Nawrocki oficjalnie objął urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, składając przysięgę przed Zgromadzeniem Narodowym. Zacznie od zarobków, z jakimi kończył jego poprzednik.

     

    Zobaczył ile zarabia Karol Nawrocki i złapał się za głowę

     

    Prezydent Polski zarabia obecnie bowiem niecałe 30 tys. zł brutto miesięcznie. W przeliczeniu “na rękę” jest to około 21 tys. zł. Wypłata prezydenta składa się z trzech części: wynagrodzenia zasadniczego, dodatku funkcyjnego i dodatku za staż pracy. Dla porównania — Karol Nawrocki jako prezes Instytutu Pamięci Narodowej zarabiał nieco ponad 18 tys. brutto.

     

    “Dziś głośno o zarobkach Prezydenta Polski. 30 tysięcy brutto dla przywódcy prawie czterdziestomilionowego kraju z ambicjami sięgającymi G20 to ponury żart. Niektórzy mediaworkerzy (nie dziennikarze) zarabiają dwa-trzy razy tyle” — skomentował tę informację w mediach społecznościowych Marek Szkolnikowski, były dyrektor TVP Sport.

    https://x.com/mszkolnikowski/status/1953047081951674676

  • Szokujący zwrot akcji odbiera dech – Pogromczyni Świątek zrobiła coś niewiarygodnego w drugim secie, ale to Osaka zadała ostatni cios

    Szokujący zwrot akcji odbiera dech – Pogromczyni Świątek zrobiła coś niewiarygodnego w drugim secie, ale to Osaka zadała ostatni cios

    Szokujący zwrot akcji odbiera dech – Pogromczyni Świątek zrobiła coś niewiarygodnego w drugim secie, ale to Osaka zadała ostatni cios

    Zapowiadano ten mecz jako wielki półfinał z najwyższej półki — ale nikt nie mógł przewidzieć, co wydarzy się w drugim secie. W turnieju WTA 1000 w Montrealu emocje sięgnęły zenitu, a kibice na całym świecie wstrzymali oddech, oglądając elektryzujące starcie Naomi Osaki z Clarą Tauson. Na papierze wyglądało to obiecująco. W rzeczywistości zamieniło się w istny rollercoaster, który zaskoczył nawet najbardziej doświadczonych komentatorów.

     

    Clara Tauson — ta sama, która wcześniej sensacyjnie wyrzuciła z turnieju liderkę rankingu Igę Świątek — była o krok od wielkiego finału. Po drugiej stronie siatki stanęła odradzająca się Naomi Osaka, wspierana przez polskiego szkoleniowca Tomasza Wiktorowskiego. Choć ostateczny wynik przeszedł na konto czterokrotnej mistrzyni Wielkiego Szlema, to właśnie drugi set napisał historię, której nikt się nie spodziewał. Bo wtedy wszystko zaczęło jej się wymykać z rąk…

     

     

    —

     

    Nowy trener, nowy ogień: Cicha obecność Wiktorowskiego robi ogromny hałas

     

    Za powrotem Osaki do formy stoi nowa współpraca, która elektryzuje świat tenisa. Zaledwie kilka dni przed startem turnieju w Montrealu, Naomi Osaka ogłosiła próbne partnerstwo z Tomaszem Wiktorowskim — cenionym polskim trenerem, który wcześniej doprowadził Igę Świątek na szczyt światowego tenisa.

     

    Choć pełnoetatowa współpraca ma się rozpocząć oficjalnie podczas turnieju w Cincinnati, który startuje 7 sierpnia, Wiktorowski nie zwlekał ani chwili. Przyleciał do Kanady, by z bliska obserwować grę Japonki — i wygląda na to, że to, co zobaczył, mogło go naprawdę zaskoczyć. Media na całym świecie zaczęły wychwalać wpływ Polaka, podkreślając, że “upraszcza” tenis Osaki i przywraca jej kontrolowaną siłę, która kiedyś czyniła ją nie do zatrzymania.

     

    Dominik Senkowski z Sport.pl nie owijał w bawełnę: „Nie ma gwarancji, że polski trener wyniesie Osakę na szczyt — ale jeśli ktoś ma tego dokonać, to właśnie Wiktorowski.”

     

     

    —

     

    Wojna nerwów: Tauson doprowadza Osakę do granic wytrzymałości w dramatycznym drugim secie

     

    Początek meczu nie należał do łatwych dla żadnej z zawodniczek. Pierwszy set, choć zakończony wynikiem 6:2 dla Osaki i trwający tylko 34 minuty, wcale nie był tak prosty, jak sugeruje wynik. Clara Tauson pokazała waleczność i determinację, nie zamierzając oddać meczu bez walki.

     

    Drugi set to już zupełnie inna historia. Zaczęło się od trzech gemów wygranych przez serwujące zawodniczki, ale potem sytuacja uległa całkowitemu odwróceniu. Przełamania sypały się jedno po drugim. Osaka wyszła na prowadzenie 4:2, ale presja rosła z każdą piłką. Tauson, skupiona i nieustępliwa, wywalczyła aż sześć break pointów — i przy szóstym wreszcie dopięła swego, doprowadzając do remisu 4:4.

     

    Napięcie sięgnęło zenitu. Obie zawodniczki grały na granicy możliwości, nie cofając się ani o krok. Publiczność wstrzymała oddech, gdy set przeszedł do tie-breaka, który okazał się absolutnie szalony.

     

     

    —

     

    Zmarnowana szansa Tauson: była o włos od triumfu, ale Osaka nie pozwoliła jej marzyć dalej

     

    To mogła być jej chwila. Przy stanie 6:4 w tie-breaku Clara Tauson miała dwie piłki setowe. Trzeci set wydawał się niemal pewny. Ale presja bywa bezlitosna — i w najgorszym możliwym momencie Dunka nie wytrzymała nerwowo. Nie wykorzystała swojej okazji serwisowej. A Naomi Osaka bez litości wykorzystała ten moment słabości.

     

    Nawet gdy Tauson zdołała obronić jednego meczbola, nie zdołała zatrzymać fali, która ją zalała. Osaka wygrała tie-breaka 9:7, pieczętując zwycięstwo 6:2, 7:6(7) w stylu, który na długo zapadnie w pamięć. Choć Tauson przegrała, wysłała wyraźny sygnał do świata tenisa: nie jest już tylko outsiderką.

     

     

    —

     

    Finał w Montrealu czeka: Osaka wraca do gry o najwyższe stawki po latach przerwy

     

    Dla Naomi Osaki ten triumf znaczył coś więcej niż tylko awans do finału. To jej pierwszy finał turnieju WTA od stycznia tego roku, gdy musiała skreczować w Auckland — i to również w meczu przeciwko Clarze Tauson. Co więcej, to pierwszy finał turnieju rangi WTA 1000 od ponad trzech lat, kiedy przegrała z Igą Świątek w Miami.

     

    Tym razem w decydującym meczu zmierzy się z nastoletnią Kanadyjką Victorią Mboko, która sprawiła sensację, pokonując Jelenę Rybakinę 1:6, 7:5, 7:6 w niesamowitym stylu.

     

     

    —

     

    “Gra prosty, bezwzględny tenis” – Efekt Wiktorowskiego już widać gołym okiem

     

    Zewsząd płyną zachwyty. „Wiktorowski dołączył do Osaki na okres próbny w Kanadzie i jak dotąd nowy trener radzi sobie świetnie” — pisał The Athletic. „Specjalizuje się w upraszczaniu gry. Osaka przez cały tydzień grała prosty, skuteczny tenis w Montrealu. A teraz jest dokładnie tam, gdzie chciała być — w finale wielkiego turnieju.”

     

    To historia, która może na nowo ukształtować kobiecy tenis w najbliższych miesiącach. Po miesiącach kontuzji, krytyki i niepewności, Naomi Osaka wraca — z nowym trenerem, nowym nastawieniem i odradzającą się wiarą w siebie. A WTA staje się znów fascynującym polem bitwy.

     

    I jeśli Montreal jest jakąkolwiek zapowiedzią… to dopiero początek.

  • Chwile Przed Zaprzysiężeniem, a Już Wybucha Burza: Ostatnia Decyzja Andrzeja Dudy Wzbudza Wściekłość, Gdy Karol Nawrocki Przejmuje Władzę

    Chwile Przed Zaprzysiężeniem, a Już Wybucha Burza: Ostatnia Decyzja Andrzeja Dudy Wzbudza Wściekłość, Gdy Karol Nawrocki Przejmuje Władzę

    Chwile Przed Zaprzysiężeniem, a Już Wybucha Burza: Ostatnia Decyzja Andrzeja Dudy Wzbudza Wściekłość, Gdy Karol Nawrocki Przejmuje Władzę

    Gdy Polska przygotowywała się na historyczne przekazanie władzy, a Karol Nawrocki był już o krok od złożenia przysięgi jako Prezydent Rzeczypospolitej, nad krajem zawisły ciężkie chmury. Ale nie chodziło o nowego przywódcę. Uwaga opinii publicznej – może ku zaskoczeniu – skupiła się na odchodzącym prezydencie: Andrzeju Dudzie. W zaskakującym i głęboko dzielącym posunięciu, Duda podjął decyzję, która rozpaliła emocje w całym kraju – i to zaledwie godzinę przed uroczystym zaprzysiężeniem jego następcy.

    W mediach społecznościowych zawrzało. Pojawił się wpis Roberta Wardzały – byłego żużlowca, medalisty mistrzostw Polski, a dziś posła Koalicji Obywatelskiej. Post, opatrzony wymowną grafiką, nie był tylko komentarzem politycznym – stanowił ostrą krytykę dziedzictwa ustępującego prezydenta. „Nie na taki koniec prezydentury czekaliśmy” – napisał Wardzała. Jego słowa wybrzmiały w tonie rozczarowania, które podzielało wielu – a wszystko to z powodu jednej z ostatnich i najbardziej kontrowersyjnych decyzji Dudy.

    Co wywołało tak gwałtowną reakcję? Tuż przed zakończeniem swojej kadencji, prezydent Duda skierował do Trybunału Konstytucyjnego ustawę, która miała umożliwić dzieciom i młodzieży od 13. roku życia dostęp do pomocy psychologicznej bez konieczności uzyskania zgody rodziców. Zwolennicy projektu uznawali go za przełom – istną deskę ratunku dla młodych ludzi zmagających się z problemami psychicznymi. Jednym podpisem prezydent zepchnął ten projekt w niepewność.

    Tymczasem w państwowej machinie wszystko toczyło się dalej. 6 sierpnia, w dostojnych murach Sejmu, Karol Nawrocki złożył przysięgę. W obecności zaproszonych gości, polityków i dostojników, nowy prezydent zwrócił się bezpośrednio do obywateli – spokojnym tonem, z jasnym przesłaniem.

    „Wybory z 1 czerwca były silnym głosem suwerena skierowanym do całej klasy politycznej” – mówił Nawrocki z sejmowej mównicy. „To był sygnał, że tak dalej być nie może – i że Polska nie powinna wyglądać tak, jak wygląda dziś.”

    Nie uciekał od najtrudniejszych tematów.

    „Stoję przed wami świadomy ogromu odpowiedzialności, jaka przede mną stoi. Mam też pełną świadomość głębokich podziałów, które dzielą polskie życie społeczne i polityczne. Ale mówię jasno – moje decyzje nie będą podyktowane tymi podziałami. Będą podejmowane wbrew nim.”

    To przemówienie wybrzmiało mocno. Nawrocki, od lat związany ze światem sportu – zwłaszcza z boksem – wielokrotnie podkreślał wartość dyscypliny, uczciwości i wytrwałości. Nic dziwnego, że podczas zaprzysiężenia obecni byli też legendarnie sportowcy, w tym dwukrotny mistrz świata w wadze junior ciężkiej Krzysztof Głowacki oraz brązowy medalista olimpijski Wojciech Bartnik. Ich obecność symbolizowała nie tylko nowy rozdział dla prezydentury, ale i dla kraju pragnącego powrotu do wartości.

    Ale burza wokół Dudy nie słabła.

    Reakcja Wardzały nie była odosobniona. Polityk udostępnił również przejmujące oświadczenie Rzeczniczki Praw Dziecka – Moniki Horny-Cieślak, która przez cztery lata, wspólnie z kilkudziesięcioma organizacjami młodzieżowymi, pracowała nad ustawą o wsparciu psychologicznym. W swoim wpisie podkreśliła, że projekt był opracowywany razem z młodymi ludźmi, którzy najlepiej rozumieli, jak bardzo potrzebna jest realna pomoc.

    „Ta ustawa była szansą – być może nawet szansą na życie” – napisała.

    Jej słowa tchnęły jednocześnie ból i determinację.

    „Dziś, wspólnie z blisko 40 organizacjami młodzieżowymi, z szacunkiem, ale i smutkiem, przyjęliśmy decyzję Pana Prezydenta o niepodpisaniu ustawy i skierowaniu jej do Trybunału Konstytucyjnego” – podkreśliła. „Celem ustawy było umożliwienie młodym osobom zrobienia tego pierwszego, najważniejszego kroku – sięgnięcia po pomoc. Dzięki niej mogliby usłyszeć prosty, ale potężny komunikat: nie jesteś sam.”

     

    Dla wielu osób zaangażowanych w ten projekt, decyzja prezydenta była ciosem.

     

    „Ustawa dawała młodzieży możliwość wysłania sygnału – nawet cichego – że dzieje się coś złego. Dawała nadzieję. Teraz ta nadzieja została odsunięta” – kontynuowała Horna-Cieślak. „Wciąż wierzymy, że troska o zdrowie psychiczne dzieci powinna nas łączyć, nie dzielić. Sprawy młodych ludzi muszą pozostać naszym priorytetem. I nie odpuścimy.”

     

    Gdy Karol Nawrocki rozpoczyna swoją prezydenturę z obietnicami jedności i odnowy, cień decyzji jego poprzednika nadal unosi się nad krajem. Dramat politycznego przekazania władzy miał skupić się na uroczystym przejęciu obowiązków. Zamiast tego, zdefiniowało go jedno, ostatnie posunięcie – prezydencka decyzja, która wywołała burzę gniewu, wznieciła debatę i pozostawiła gorzką refleksję nad stanem polityki zdrowia psychicznego w Polsce.

     

    I tak, gdy jeden prezydent wkracza w światła reflektorów, drugi schodzi ze sceny w ogniu krytyki – pozostawiając po sobie nie tylko podzielony kraj, ale i jedno kluczowe pytanie, które nadal odbija się echem w korytarzach władzy:

     

    Kto naprawdę stanie w obronie zdrowia psychicznego dzieci – a kto zostanie zapamiętany jako ten, który się odwrócił?

  • Zwrot w drugim secie! Oto co zrobiła pogromczyni Świątek w meczu z Osaką

    Zwrot w drugim secie! Oto co zrobiła pogromczyni Świątek w meczu z Osaką

    Osaka w finale turnieju WTA 1000 w Montrealu. Wiktorowski zbiera pochwały

    Naomi Osaka awansowała do finału prestiżowego turnieju WTA 1000 w Montrealu po emocjonującym półfinale z Clarą Tauson – tenisistką, która wcześniej wyeliminowała Igę Świątek. Spotkanie miało niezwykle wyrównany przebieg, a losy drugiego seta rozstrzygnęły się dopiero w tie-breaku. Ostatecznie to Osaka mogła cieszyć się ze zwycięstwa, a współpraca z Tomaszem Wiktorowskim – byłym trenerem Igi Świątek – już teraz zbiera bardzo pozytywne recenzje.

    Media chwalą polskiego szkoleniowca, podkreślając, że Wiktorowski “specjalizuje się w upraszczaniu gry”, co znakomicie widać było w grze Japonki w Montrealu. Choć ich oficjalna współpraca ma rozpocząć się od turnieju w Cincinnati (start 7 sierpnia), już teraz widać pierwsze efekty wspólnej pracy. Wiktorowski przyleciał do Kanady, by z bliska obserwować występy Osaki, a jak podkreśla Dominik Senkowski ze Sport.pl, “jeśli ktoś ma pomóc Osace wrócić na szczyt, to właśnie on jest idealnym kandydatem”.

    Zacięty półfinał, pewny pierwszy set i dramatyczny tie-break

    Pierwszy set półfinałowego starcia był bardziej jednostronny, choć początkowo obie zawodniczki dobrze utrzymywały serwis. Tauson miała dwie okazje na przełamanie przy stanie 40:15 w piątym gemie, ale nie wykorzystała żadnej z nich. Chwilę później Osaka przełamała Dunkę i pewnie zmierzała do zwycięstwa w secie, który zakończyła wynikiem 6:2 po zaledwie 34 minutach.

    Drugi set to już zupełnie inna historia. Początkowo serwujące zawodniczki wygrywały swoje gemy, ale później zaczęły się przełamania. Osaka prowadziła 4:2, obroniła pięć break pointów, ale za szóstym razem Tauson doprowadziła do wyrównania. Emocjonujący tie-break rozstrzygnął się dopiero przy wyniku 9:7 na korzyść Japonki, która wcześniej obroniła dwie piłki setowe.

    Finałowy pojedynek z reprezentantką gospodarzy

    W finale Naomi Osaka zmierzy się z rewelacyjną Kanadyjką Victorią Mboko, która po trzech setach pokonała rozstawioną Jelenę Rybakinę 1:6, 7:5, 7:6. Dla Osaki to pierwszy finał od stycznia tego roku, kiedy to w Auckland musiała skreczować przeciwko… Clarze Tauson. Co więcej, będzie to dla niej pierwszy finał rangi WTA 1000 od trzech lat – ostatni raz grała o tytuł tej rangi w Miami, gdzie przegrała z Igą Świątek.

    “The Athletic” zauważa, że choć obecność Wiktorowskiego w sztabie Osaki miała być jedynie okresem próbnym, efekty współpracy są już widoczne. “Osaka grała prosty, skuteczny tenis przez cały tydzień w Montrealu. Teraz jest w finale dużego turnieju – tam, gdzie zawsze chciała być” – podsumowano.

    Finałowe starcie Naomi Osaki z Victorią Mboko odbędzie się w nocy z czwartku na piątek, o północy czasu polskiego.

  • Nawrocki zaprzysiężony, a tu takie wieści ws. Dudy. Mocny cios na koniec, i to od kogo

    Nawrocki zaprzysiężony, a tu takie wieści ws. Dudy. Mocny cios na koniec, i to od kogo

    Krótko przed zaprzysiężeniem Karola Nawrockiego na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, uwaga opinii publicznej skupiła się na jego poprzedniku, Andrzeju Dudzie. Na godzinę przed rozpoczęciem Zgromadzenia Narodowego, na profilu w mediach społecznościowych byłego żużlowca i medalisty mistrzostw Polski pojawił się gorzki komentarz opatrzony wymowną grafiką. Wpis ten podsumowywał jedną z ostatnich i kontrowersyjnych decyzji kończącego kadencję prezydenta, która okazała się mocnym uderzeniem na zakończenie jego urzędowania.

    6 sierpnia, podczas uroczystości w Sejmie i w obecności zaproszonych gości, Karol Nawrocki złożył przysięgę i tym samym oficjalnie rozpoczął pięcioletnią kadencję jako prezydent. Następnie wygłosił orędzie z sejmowej mównicy. — Te wybory z 1 czerwca były silnym głosem suwerena skierowanym do całej klasy politycznej. To wyraźny sygnał, że nie da się dalej tak rządzić i że Polska nie powinna wyglądać tak, jak wygląda dziś. To głos Polek i Polaków, że chcą, aby politycy realizowali obietnice składane w kampanii wyborczej — mówił.

    — Szanowni państwo, stoję przed wami świadomy ogromu zadania i wielkiej odpowiedzialności, jaka przede mną stoi. Mam również świadomość głębokich podziałów, które dzielą polskie życie polityczne i społeczne. Deklaruję jasno: moje decyzje nie będą podyktowane tymi podziałami, ale będą podejmowane wbrew nim — dodał.

    Karol Nawrocki od lat związany jest ze sportem — w młodości trenował boks, a podczas kampanii wyborczej wielokrotnie podkreślał znaczenie aktywności fizycznej w swoim życiu. Nic więc dziwnego, że w dniu jego zaprzysiężenia w Sejmie pojawili się przedstawiciele środowiska sportowego, w tym m.in. dwukrotny mistrz świata w wadze junior ciężkiej Krzysztof Głowacki oraz brązowy medalista olimpijski Wojciech Bartnik.

    Tymczasem Andrzej Duda, choć zakończył już swoją prezydenturę, wciąż budzi emocje. Wszystko za sprawą jednej z jego ostatnich decyzji — skierowania do Trybunału Konstytucyjnego ustawy, która miała umożliwić dzieciom i młodzieży od 13. roku życia dostęp do pomocy psychologicznej bez zgody rodziców.

    Decyzja ta spotkała się z ostrą krytyką, m.in. ze strony Roberta Wardzały — byłego żużlowca, medalisty mistrzostw Polski (srebro w 1994 roku, złoto w 2004 i 2005), a obecnie posła Koalicji Obywatelskiej. — Nie na taki koniec prezydentury czekaliśmy. Zablokowanie pomocy psychologicznej dzieciom na pożegnanie obu kadencji — skomentował na platformie społecznościowej.

    Wardzała udostępnił również wpis Rzeczniczki Praw Dziecka, Moniki Horny-Cieślak. Jak podkreśliła, nad ustawą, którą prezydent odesłał do TK, pracowała przez cztery lata wraz z młodymi ludźmi. Projekt miał być — jak napisała — „szansą na życie”.

    — Dziś, wspólnie z blisko 40 organizacjami młodzieżowymi, z szacunkiem, ale też ze smutkiem przyjęliśmy decyzję Pana Prezydenta o niepodpisaniu ustawy i skierowaniu jej do TK. (…) Celem ustawy było umożliwienie młodym osobom zrobienia tego pierwszego, najważniejszego kroku — zwrócenia się po pomoc. Dzięki tym zapisom tysiące nastolatków mogłoby wiedzieć, że nie są sami w swoim cierpieniu. Ustawa dawała możliwość wysłania sygnału — często cichego — że w ich życiu dzieje się coś złego. Nadal wierzymy, że troska o zdrowie psychiczne dzieci powinna łączyć, a nie dzielić. Sprawy młodzieży to nasz priorytet. Nie odpuścimy — zakończyła Horney-Cieślak.

  • Francuzi ogłaszają. Ewa Pajor z nagrodą na gali Złotej Piłki

    Francuzi ogłaszają. Ewa Pajor z nagrodą na gali Złotej Piłki

    Francuzi ogłaszają. Ewa Pajor z nagrodą na gali Złotej Piłki

    Ogłaszają rewolucję, która ma przynieść wielką nagrodę dla Ewy Pajor. Francuzi informują, że w tym roku na gali Złotej Piłki France Football po raz pierwszy każda z kategorii podzielona będzie na nagrody dla kobiet i mężczyzn. A to oznacza, że najprawdopodobniej to Polka otrzyma trofeum imienia Gerda Muellera. Pojawiły się szczegóły.

     

    Francuskie RMC Sport donosi, że w tym roku gala Złotej Piłki przejdzie rewolucję. Dotychczas nie w każdej kategorii nagrody były wręczane zarówno dla piłkarek, jak i dla zawodników. W tym roku ma być jednak inaczej. Panie również zostaną wyróżnione i otrzymają nagrody im. Raymonda Kopy, im. Lwa Jaszyna i im. Gerda Muellera.

     

    To w tej ostatniej kategorii wyróżniona ma zostać Ewa Pajor. Trofeum to w przeszłości otrzymywał już Robert Lewandowski, historycznie otrzymuje je najlepszy strzelec minionego sezonu. Jeśli te zasady zostaną utrzymane, to właśnie Pajor zgarnie wyróżnienie za zakończony niedawno sezon.

     

    Ewa Pajor ma otrzymać szczególne wyróżnienie

     

    Oficjalne nominacje mają zostać ogłoszone w najbliższy czwartek, o czym donosi RMC Sport. Trudno jednak spodziewać się, by w gronie wyróżnionych nie znalazła się właśnie Ewa Pajor, która zakończyła znakomity sezon w barwach Barcelony. Była liderką ofensywy drużyny mistrzyń Hiszpanii.

     

    W 61 spotkaniach Pajor strzeliła aż 47 goli i dołożyła do tego 19 asyst. To fantastyczny dorobek, który zapewne wystarczy do otrzymania nagrody im. Gerda Muellera. Wszystko wyjaśni się jednak dopiero pod koniec 2025 r., kiedy odbędzie się kolejna edycja gali Złotej Piłki.

     

  • Karol Nawrocki nie zamierza zwlekać. Sztandarowa ustawa już gotowa

    Karol Nawrocki nie zamierza zwlekać. Sztandarowa ustawa już gotowa

    Karol Nawrocki nie zamierza zwlekać. Sztandarowa ustawa już gotowa

    Karol Nawrocki nie zamierza zwlekać – tuż po zaprzysiężeniu w środę, 6 sierpnia, planuje rozpocząć ofensywę legislacyjną. Gotowy ma być już projekt ustawy w sprawie sztandarowej obietnicy wyborczej – tzw. PIT 0 proc. dla rodzin wychowujących co najmniej dwójkę dzieci. Jak ustalił portal money.pl, nowy prezydent ma zaprezentować projekt jeszcze w tym tygodniu. Szacunkowy koszt rozwiązania to nawet 13 mld zł.

     

    Karol Nawrocki tuż po wejściu do Pałacu Prezydenckiego przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie ma ruszyć do pracy. Z informacji money.pl wynika, że na pierwszy ogień pójdą dwa projekty ustaw nowego prezydenta – ustawa o Centralnym Porcie Komunikacyjnym (czwartek) oraz ustawa o PIT 0 proc. dla rodzin z co najmniej dwójką dzieci (piątek).

     

    Karol Nawrocki złoży projekt ustawy. PIT 0 proc. dla rodzin pójdzie na pierwszy ogień

     

     

    Zwolnienie z podatku dochodowego do wysokości progu podatkowego dla każdego rodzica wychowującego co najmniej dwójkę dzieci (małoletnich, niepełnosprawnych lub uczących się do 25. roku życia) – to sztandarowy postulat Karola Nawrockiego z czasu kampanii prezydenckiej. W jej trakcie propozycja była prezentowana razem z inną, zakładającą podniesienie progu podatkowego z 120 tys. zł do 140 tys. zł.

     

    Jak donosi money.pl, w otoczeniu nowego prezydenta obecnie trwają ostatnie szlify projektu. Według jego wyliczeń PIT 0 dla rodzin ma kosztować budżet państwa nawet około 13 mld złotych. Wcześniejsze szacunki mówiły m.in. o 15,9 mld zł (think tank CenEA) czy ok. 29,1 mld zł (ministerstwo finansów).

     

    Zdaniem rozmówcy z otoczenia Nawrockiego, którego cytuje serwis, trzeba “skończyć z opowieściami”, że to propozycja, która będzie kosztować kilkadziesiąt miliardów złotych. Jego zdaniem, kwota 13 mld zł “to nie jest wcale dużo pieniędzy”. Twierdzi, że dla osób o najniższych dochodach jest 800 plus i inne transfery, natomiast ulga ma być sposobem na podniesienie zamożności pracujących rodziców.

     

    Były wiceminister rodziny i pracy w czasach rządu PiS – Bartosz Marczuk – który wprowadzał 500 plus, uważa, że najpierw powinna zostać dokonana ocena, jak działa cały system świadczeń i ulg skierowanych do rodzin. “Mija niemal 10 lat od wprowadzenia programu 500 plus. Wówczas nie ruszono istniejącego systemu świadczeń rodzinnych, do tego doszły różne inne formy wsparcia w tym rozwiązania podatkowe np. ulga dla rodzin ‘4 plus’. Dlatego warto zrobić solidną ewaluację transferów do rodzin przez pryzmat celów, jakie chcemy osiągnąć. Ile wydajemy, na jakie instrumenty i co nam ma to dać” – ocenił w rozmowie z portalem.

     

    Minister finansów: Będę oczekiwał, że w propozycjach Nawrockiego znajdzie się źródło ich finansowania

     

     

    Podczas wtorkowej konferencji prasowej Andrzej Domański zapytany został o sfinansowanie obietnic wyborczych prezydenta-elekta Karola Nawrockiego. “Będę oczekiwał, że w przedstawionych przez Karola Nawrockiego propozycjach znajdą się również źródła ich finansowania” – podkreślił. Minister wskazał, że Polska ma obecnie duże wydatki związane z obronnością, ochroną zdrowia oraz programem inwestycyjnym prowadzonym przez rząd. “Wszystkie nowe propozycje wymagają wskazania źródeł ich finansowania” – podkreślił.

     

    “Mnie interesują rozwiązania, które wspierają polską gospodarkę, które budują długoterminową ścieżkę wzrostu gospodarczego (…). Jeżeli pan prezydent będzie przedstawiał takie rozwiązania, to oczywiście będziemy o nich dyskutować” – zadeklarował Domański.

    W trakcie kampanii wyborczej Nawrocki zapowiadał – oprócz zerowego PIT dla rodzin z przynajmniej dwójką dzieci – m.in. obniżkę VAT, likwidację podatku od zysków kapitałowych, waloryzację emerytur czy podniesienie drugiego progu podatkowego do 140 tys. zł. Eksperci firmy doradczej Colliers oszacowali zaraz po wygranej przez Nawrockiego II turze wyborów, że koszt jego obietnic może przekroczyć 50 mld zł rocznie.

     

  • Świątek wraca do gry. I od razu rywalka z wielkiego finału. Kibice pamiętają łzy

    Świątek wraca do gry. I od razu rywalka z wielkiego finału. Kibice pamiętają łzy

    Świątek wraca do gry. I od razu rywalka z wielkiego finału. Kibice pamiętają łzy

    Pierwszy turniej na kontynencie północnoamerykańskim nie okazał się dla Igi Świątek udany. Zmagania w Montrealu polska tenisistka zakończyła na IV rundzie. Na znacznie lepszy występ liczy w turnieju WTA 1000 w Cincinnati. W czwartek zaliczy tam pierwszy oficjalny trening, a po przeciwnej stronie kortu stanie Karolina Muchova – rywalka z pamiętnego finału French Open AD 2023.

     

    – Mecz był wyrównany. Byłam tak blisko, a jednocześnie tak daleko. Gratulacje dla ciebie, Iga. Mam nadzieję, że to dopiero początek. Zrobiłam ogromny postęp i wrócę w jeszcze lepszej formie – to słowa wypowiedziane przez Karolinę Muchovą po finale Roland Garros 2023.

     

    Dla Czeszki był to pierwszy finał Wielkiego Szlema. Nie była faworytką i nie pokusiła się o niespodziankę, choć postawiła opór. Uległa jednak Polce 2:6, 7:5, 4:6. Po ostatniej piłce nie kryła łez.

     

    Iga Świątek ponowie na korcie. Turniej WTA 1000 w Cincinnati to ostatni próba przed US Open

    Świątek obroniła wówczas w Paryżu tytuł sprzed roku. Była pierwszą tenisistką od 16 lat, której się to udało. Powtórzyła wyczyn Justine Henin z 2007 roku.

     

    Muchova kolejnego wielkoszlemowego finału jeszcze się nie doczekała. Dwukrotnie docierała do półfinału US Open (2023, 2024). W zbliżającej się edycji liczy przynajmniej na powtórkę.

     

    Zanim panie przeprowadzą się do Nowego Jorku, czeka je rywalizacja w turnieju WTA 1000 w Cincinnati. W czwartek Świątek i Muchova (obecnie 14. lokata w światowym rankingu) wyjdą na wspólny trening. Pojawią się na korcie w samo południe, czyli o 18:00 czasu polskiego.

     

    Raszynianka w I rundzie może liczyć na wolny los. Do turniejowej batalii przystąpi w sobotę lub niedzielę. Jej rywalką będzie Rosjanka Anastazja Potapowa (44. WTA), jeśli tylko wcześniej upora się z kwalifikantką.