• Wielka burza w Rosji. “Nie podoba mi się to”

    Wielka burza w Rosji. “Nie podoba mi się to”

    Polina Kudermietowa zagra pod flagą Uzbekistanu. To kolejna Rosjanka, która w ostatnim czasie podjęła decyzję o zmianie obywatelstwa. Nagromadzenie podobnych decyzji rosyjskich tenisistek w krótkim czasie wywołało reakcję Natalji Wichlancewej, która skrytykowała swoje rodaczki. “Nie lubię komentować takich sytuacji, ale nie podoba mi się to” – napisała na Telegramie.

    W ostatnim czasie kilka rosyjskich zawodniczek podjęło decyzję o zmianie obywatelstwa. Tym samym Anastazja Potapowa zagra pod flagą Austrii, Daria Kasatkina będzie reprezentować Australię, zaś Maria Timofiejewa i Kamilla Rachimowa będą grać dla Uzbekistanu. Taki sam kierunek, jak dwie ostatnie zawodniczki, wybrała Polina Kudermietowa.

    Zobacz wideo Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany
    Rosjanka zareagowała. “Nie podoba mi się to”

    Na decyzję Kudermietowej zareagowała jej rodaczka, Natalja Wichlancewa. Rosjanka nie kryła zdziwienia wyborem podjętym przez 22-letnią tenisistkę we wpisie, który opublikowała na swoim kanale na Telegramie.

    – Nie lubię komentować takich sytuacji, ale zbyt wiele takich wyborów podjęto w bardzo krótkim odstępie czasu. Nie podoba mi się to – zaczęła i dodała, że zawodniczki grające dotychczas dla Rosji pod neutralną flagą były wspierane przez Rosyjską Federację Tenisową.

    – Jeśli dziewczyny były zgłoszone do zawodów jako Rosjanki, otrzymywały zwrot kosztów turnieju. Aby to osiągnąć, konieczne jest przeprowadzenie badania lekarskiego w Moskwie dwa razy w roku. Wtedy taką zawodniczkę można uznać za przyjętą na zawody. Następnie Federacja zwraca koszty sportowcowi i trenerowi. Ponadto istnieje niewielka miesięczna opłata dla kadry narodowej. W niektórych miastach pomagają także lokalne federacje – zdradziła Wichlancewa.
    Też mogła zmienić reprezentację

    Rosyjska tenisistka, która ostatni raz na kortach WTA zaprezentowała się w 2022 roku, przyznała również, że sama miała w trakcie swojej kariery propozycję reprezentowania innego kraju.

    – Możesz zmienić obywatelstwo dla większego finansowania, premii, uproszczenia podróży bez wiz, możliwości występu na Igrzyskach Olimpijskich, jeśli jesteś daleko od głównej drużyny w swoim kraju. W pewnym momencie mojej kariery zaproponowano mi grę dla Francji, ale wszyscy znacie mój wybór – napisała.

    Warto przypomnieć, że negatywnie o zmianie obywatelstwa wypowiadała się także liderka światowego rankingu, Białorusinka Aryna Sabalenka. Pierwsza rakieta świata w rozmowie z Piersem Morganem powiedziała, że jest dumna z pochodzenia i nie zamierza zdradzić swojej ojczyzny.

  • Iga Świątek zdobyła nagrodę! Jest komunikat. Błyskawiczna reakcja

    Iga Świątek zdobyła nagrodę! Jest komunikat. Błyskawiczna reakcja

    Iga Świątek zdobyła nagrodę! Jest komunikat. Błyskawiczna reakcja
    Iga Świątek i wpis Billie Jean King Cup na X.com
    Iga Świątek i wpis Billie Jean King Cup na X.com (Foto: Mathias Schulz / Getty Images)

    Co za wyróżnienie dla Igi Świątek! Właśnie pojawił się komunikat informujący o tym, że liderka reprezentacji Polski została nagrodzona Heart Award za swoją wspaniałą grę dla reprezentacji Polski w Billie Jean King Cup. Sama Świątek już zdążyła zareagować na nagrodę i poinformować, że wygrane pieniądze przeznaczy na jedną z fundacji. W sieci pojawiło się nagranie.

    Więcej ciekawych historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym

    W Gorzowie Iga Świątek była zdecydowaną liderką drużyny i jednym z kluczowych elementów awansu Polek, a jej występy należały do najmocniejszych punktów całego turnieju play-off. Teraz zostały one docenione także na arenie międzynarodowej.

    Nagroda Heart Award trafia do zawodniczek, które wykazują się wyjątkową odwagą na korcie oraz szczególnym zaangażowaniem w grę dla reprezentacji narodowej. Organizatorzy podkreślili, że Świątek nie tylko poprowadziła Polki sportowo, ale także skradła serca kibiców swoją postawą, determinacją i podejściem do gry w barwach narodowych.

    Polecamy: Tajne spotkanie na szczycie w sprawie przyszłości Roberta Lewandowskiego w Barcelonie

    Dalszy ciąg materiału pod wideo

    “Iga podbiła serca w play-offach. Gratulacje dla Igi Świątek z Polski, która zdobyła Nagrodę Serca (Heart Award) za play-offy Billie Jean King Cup.

    Nagroda Serca trafia do zawodniczek, które wykazują się niezwykłą odwagą na korcie oraz ogromnym zaangażowaniem w reprezentowanie swojego kraju” — czytamy we wpisie Billie Jean King Cup na platformie X.com.

    Polka podziękowała już za wyróżnienie i poinformowała, że zdobyte pieniądze przeznaczy na działalność fundacji Smeczem w raka.

    Przypomnijmy, że dzięki wygranej Polki awansowały do decydującej rundy Billie Jean King Cup. W kwietniu przyszłego roku zostaną rozegrane mecze, które wyłonią obsadę Billie Jean King Cup Finals.

  • Mecz Igi Świątek wyróżniony. Niestety

    Mecz Igi Świątek wyróżniony. Niestety

    Sezon 2025 w kobiecym tenisie obfitował w niespodzianki, nagłe zwroty akcji i wyniki, których jeszcze kilka godzin przed pierwszą piłką nikt by nie przewidział. Ten rollercoaster emocji nie ominął również Igi Świątek. Choć Polka przez cały rok utrzymywała się w ścisłej światowej czołówce i zanotowała wiele zwycięstw potwierdzających jej klasę, to nie brakowało też momentów, w których jej gra wyraźnie odbiegała od zwykle prezentowanego poziomu. Jedno z takich spotkań zostało nawet uznane za jeden z najbardziej zaskakujących meczów całego sezonu.

    Iga Świątek przez większość 2025 roku pozostawała zawodniczką niezwykle regularną. Rzadko zdarzały się jej wyraźne „wpadki”, a jeśli już przegrywała, to zazwyczaj po wyrównanej walce z rywalkami ze światowej czołówki. Tym większe zdziwienie budziły porażki, które przychodziły nagle i w okolicznościach trudnych do racjonalnego wytłumaczenia. W takich meczach Polka sprawiała wrażenie bezradnej, nie była w stanie narzucić swojego stylu gry, a jej pewność siebie znikała z gema na gem. Tego typu spotkania pojawiały się głównie w pierwszej części sezonu.

    Jednym z nich był ćwierćfinał prestiżowego turnieju rangi WTA 1000 w Miami. To właśnie to spotkanie znalazło się w gronie pięciu najbardziej zaskakujących meczów sezonu 2025 według portalu puntodebreak.com. Świątek niespodziewanie przegrała wówczas z Alexandrą Ealą w dwóch setach 2:6, 5:7. Wynik sam w sobie był sensacją, ale jeszcze większe zdziwienie budził przebieg meczu.

    Filipinka od pierwszych piłek prezentowała tenis, który całkowicie wytrącił Polkę z rytmu. Eala bardzo szybko zneutralizowała największe atuty Świątek, grając odważnie, agresywnie i bez kompleksów. W pierwszym secie liderka światowej czołówki nie była w stanie wygrać ani jednego gema przy własnym podaniu, co w jej przypadku zdarza się niezwykle rzadko. Druga partia była już bardziej wyrównana, Świątek próbowała przejąć inicjatywę i poprawiła jakość swojej gry, jednak w kluczowych momentach to Eala zachowywała więcej spokoju i skuteczności, finalnie zamykając spotkanie na swoją korzyść.

    Turniej w Miami okazał się przełomowym momentem w karierze młodej Filipinki. To właśnie wtedy zaprezentowała się szerokiej tenisowej publiczności i sprawiła jedną z największych sensacji na tamtym etapie sezonu. Niewiele zabrakło, aby zagrała nawet w finale imprezy. Co istotne, Eala przystępowała do turnieju z „dziką kartą”, a jej droga do półfinału była pasmem kolejnych niespodzianek.

    Na otwarcie pokonała Katie Volynets, a później rozpoczęła serię zwycięstw, która wprawiła ekspertów w osłupienie. Wyeliminowała Jelenę Ostapenko, a następnie Madison Keys, świeżo upieczoną triumfatorkę Australian Open. Do ćwierćfinału awansowała bez gry, po wycofaniu się Pauli Badosy, by następnie sprawić sensację, pokonując Świątek. W półfinale urwała jeszcze seta Jessice Peguli, pokazując, że jej wcześniejsze wygrane nie były dziełem przypadku.

    Jak podkreślają dziennikarze „Punto De Break”, droga, którą obrała Eala w Miami, była wręcz nielogiczna z perspektywy tenisowych hierarchii. „Podbiła serca całej amerykańskiej publiczności serią zwycięstw, które ugruntowały jej pozycję jako obiecującego talentu i zawodniczki, z którą należy się liczyć. To było najlepsze możliwe wejście na wielką scenę dla tenisistki, która mając zaledwie 20 lat, już znajduje się na granicy czołowej pięćdziesiątki rankingu WTA” – czytamy w podsumowaniu portalu.

    Zdaniem hiszpańskiego serwisu potencjał Eali jest znacznie większy niż to, co już pokazała. Jeśli w kolejnym sezonie zdoła nawiązać do poziomu prezentowanego w Miami, powinna zanotować wyraźny awans w światowym rankingu. Obecnie Filipinka zajmuje 53. miejsce w zestawieniu WTA, a jej dalszy progres potwierdził m.in. występ w finale turnieju w Eastbourne, gdzie po trzysetowej walce przegrała z Mayą Joint 4:6, 6:1, 6:7 (10).

    Porażka Świątek w Miami znalazła się w doborowym towarzystwie innych sensacyjnych rozstrzygnięć sezonu 2025. Wśród najbardziej zaskakujących meczów roku wymieniono także m.in. jednostronne zwycięstwo Jessiki Bouzas Maneiro nad Emmą Navarro 6:0, 6:1 w pierwszej rundzie Roland Garros, wygraną Venus Williams z Peyton Stearns w turnieju WTA 500 w Waszyngtonie, triumf Lois Boisson nad Mirrą Andriejewą w ćwierćfinale paryskiego Wielkiego Szlema czy finał WTA 1000 w Montrealu, w którym Victoria Mboko odwróciła losy meczu z Naomi Osaką, wygrywając 2:6, 6:4, 6:1.

    Dodatkowo wyróżniono dwa skrajnie różne spotkania z udziałem Madison Keys. Pierwszym był finał Australian Open, w którym Amerykanka po trzysetowej batalii pokonała Arynę Sabalenkę 6:3, 2:6, 7:5. Drugim – sensacyjna porażka w pierwszej rundzie US Open z Renatą Zarazuą. W tym dramatycznym pojedynku Keys przegrała 7:6 (10), 6:7 (3), 5:7, popełniając aż 89 niewymuszonych błędów, co tylko podkreśliło, jak nieprzewidywalny był sezon 2025 w kobiecym tenisie.

  • Najpierw Świątek, a teraz jeszcze “Lewy”. Fatalny komunikat dla polskich kibiców

    Najpierw Świątek, a teraz jeszcze “Lewy”. Fatalny komunikat dla polskich kibiców

    To był wyjątkowo nieudany dzień dla kibiców Igi Świątek i Roberta Lewandowskiego. Najpierw najlepsza polska tenisistka musiała uznać wyższość Aryny Sabalenki w plebiscycie WTA Player Awards, a kilka godzin później opublikowano ranking IFFHS najlepszych piłkarzy 2025 roku — bez nazwiska kapitana reprezentacji Polski. Jeszcze niedawno Lewandowski triumfował w tym zestawieniu dwa razy z rzędu. Tym razem pozostało mu jedynie pogratulować młodszym rywalom.

    IFFHS, czyli Międzynarodowa Federacja Historyków i Statystyków Futbolu, co roku publikuje ranking najlepszych piłkarzy świata. Przez długi czas polscy kibice mieli powody do dumy, obserwując kolejne edycje zestawienia. W latach 2020 i 2021 zwycięzcą plebiscytu był właśnie Robert Lewandowski. Oba triumfy miały jednak gorzki posmak — były swego rodzaju nagrodą pocieszenia po tym, jak Złota Piłka dwukrotnie nie trafiła w jego ręce, mimo że wydawało się to najbardziej sprawiedliwym scenariuszem.

    Lewandowski pominięty. Ranking IFFHS bez polskiego snajpera

    IFFHS słynie z licznych rankingów i zbiorczych zestawień. W maju tego roku federacja opublikowała listę najlepszych piłkarzy wszech czasów — i w niej również zabrakło Lewandowskiego. Więcej na ten temat można przeczytać TUTAJ.

    Pierwszą trójkę rankingu za 2025 rok tworzą: Ousmane Dembélé (153 punkty), Lamine Yamal (97 punktów) oraz Harry Kane (62 punkty).

    Resztę stawki zdominowały Paris Saint-Germain i FC Barcelona, które mają w zestawieniu po trzech przedstawicieli. „Dumę Katalonii” reprezentują dodatkowo Pedri i Raphinha, natomiast triumfatora tegorocznej Ligi Mistrzów — Vitinha i Achraf Hakimi.

    Spośród zwycięzców pięciu poprzednich edycji rankingu w tegorocznym zestawieniu znalazł się jedynie Erling Haaland. Szczegóły dostępne są w poście zamieszczonym poniżej.

  • Świątek jednak wygrywa. Radość tuż po komunikacie WTA, zdecydowanie najlepsza

    Świątek jednak wygrywa. Radość tuż po komunikacie WTA, zdecydowanie najlepsza

    Jeszcze kilkanaście godzin wcześniej niewiele wskazywało na to, że poniedziałek przyniesie Idze Świątek powody do zadowolenia. WTA ogłosiła bowiem wyniki swojego prestiżowego plebiscytu, w którym Polka – mimo znakomitego sezonu – nie sięgnęła po żadne wyróżnienie. Podopieczna Wima Fissette’a musiała pogodzić się z faktem, że wszystkie najważniejsze nagrody powędrowały do Aryny Sabalenki. Nastroje w obozie wiceliderki światowego rankingu poprawiły się jednak wieczorem, gdy głos zabrali organizatorzy Billie Jean King Cup.

    Grudzień tradycyjnie obfituje w sportowe podsumowania i plebiscyty. W poniedziałek zakończyło się głosowanie organizowane przez WTA, które nie przyniosło polskim kibicom radosnych informacji. Najbardziej prestiżowy tytuł zawodniczki roku po raz kolejny trafił do Aryny Sabalenki. Białorusinka zdeklasowała rywalki, zdobywając aż 80 procent głosów i bezdyskusyjnie broniąc ubiegłorocznego trofeum.

    Rozczarowanie nad Wisłą nie trwało jednak długo. Tego samego dnia ogłoszono bowiem wyniki innego głosowania, tym razem związanego z Billie Jean King Cup. Organizatorzy rozgrywek poinformowali o rozstrzygnięciu plebiscytu Heart Award za tegoroczne play-offy. Nagroda ta przyznawana jest zawodniczkom, które w wyjątkowy sposób reprezentowały barwy narodowe, wykazały się ogromnym zaangażowaniem, odwagą na korcie oraz oddaniem drużynie. Informację tę opublikowano na oficjalnej stronie rozgrywek – billiejeankingcup.com.

    W gronie nominowanych znalazły się cztery tenisistki: Iga Świątek, Victoria Mboko, Linda Noskova oraz Kaja Juvan. Internauci nie mieli jednak wątpliwości, komu należy się to wyróżnienie. Polka zdecydowanie wygrała głosowanie, zdobywając aż 70 procent wszystkich oddanych głosów i pozostawiając rywalki daleko w tyle.

    Zwycięstwo w plebiscycie wiązało się z nagrodą finansową w wysokości trzech tysięcy dolarów. Pieniądze te nie trafiły jednak bezpośrednio na konto 24-letniej tenisistki. Zgodnie z zasadami Heart Award laureatka wskazuje fundację charytatywną, do której przekazywana jest cała kwota. Iga Świątek nie zwlekała z decyzją – wybór padł na Fundację „Smecz w Raka”.

    Jak czytamy w opisie organizacji, fundacja promuje zdrowy styl życia na każdym etapie poprzez aktywność fizyczną, w tym tenis, zwiększa świadomość na temat chorób nowotworowych oraz zapewnia wsparcie finansowe i psychologiczne tenisistom oraz ich rodzinom zmagającym się z nowotworem.

    Głos zabrała także sama triumfatorka, nie kryjąc radości i wdzięczności.
    – Chciałabym podziękować wszystkim za oddane na mnie głosy, dzięki którym mogłam otrzymać nagrodę Billie Jean King Cup Heart Award. Jestem naprawdę wdzięczna, to daje mi dodatkową motywację. Nagroda trafi do Fundacji „Smeczem w Raka”. To bardzo ważna inicjatywa i mam nadzieję, że jeszcze wiele osób ją wesprze – przekazała Świątek w specjalnym nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych.

    Już wkrótce Iga Świątek będzie miała okazję odwdzięczyć się kibicom sportowymi emocjami na korcie. Pod koniec grudnia wystąpi w pierwszym turnieju pokazowym w Shenzhen, który będzie jednym z elementów jej przygotowań do nowego sezonu. Tekstowe relacje na żywo z tych zmagań będzie można śledzić na łamach Interia Sport.

  • To koniec. Iga Świątek odarta ze złudzeń. WTA ogłasza ostateczny werdykt

    To koniec. Iga Świątek odarta ze złudzeń. WTA ogłasza ostateczny werdykt

    Po raz drugi z rzędu Iga Świątek zakończyła rywalizację o tytuł Zawodniczki Roku WTA już na etapie nominacji. Polka po raz kolejny musiała uznać wyższość swojej największej rywalki – Aryny Sabalenki. Białorusinka obroniła nagrodę z poprzedniej edycji, tym razem deklasując konkurentki. Wskazało na nią aż 80% przedstawicieli międzynarodowych mediów, których głosy decydowały o ostatecznym zwycięstwie.

    Nominacje do WTA Player Awards 2025 ogłoszono 18 listopada. W gronie pretendentek znalazły się: Iga Świątek, Aryna Sabalenka, Amanda Anisimova, Coco Gauff, Madison Keys oraz Jelena Rybakina. Sensacji nie było – drugi rok z rzędu tytuł powędrował do Białorusinki.

    Dla Świątek była to ostatnia okazja w sezonie, by spojrzeć na największą rywalkę z góry. Czy po spektakularnym triumfie w Wimbledonie miała realne szanse na zwycięstwo? Obiektywnie – bardzo niewielkie. Przegrała z Sabalenką już w poprzednim roku, mimo że spędziła 32 tygodnie na szczycie rankingu WTA. Sezon 2025 w pełni należał do tenisistki z Mińska.

    WTA Player Awards 2025: Iga Świątek w cieniu Aryny Sabalenki – tytuł ponownie dla Białorusinki
    „Zdobyła prawie 80% głosów mediów po dominującym sezonie, w którym dotarła do największej liczby finałów (9), zdobyła najwięcej tytułów (4), odniosła najwięcej zwycięstw (63) oraz ustanowiła nowy rekord nagród pieniężnych w jednym sezonie, zgarniając 15 008 519 dolarów” – czytamy w oficjalnym serwisie WTA.

    To dla niej drugi z rzędu tytuł Zawodniczki Roku WTA. W dwóch poprzednich edycjach bezkonkurencyjna była Świątek, co jest efektem łącznie 125 tygodni na szczycie światowego rankingu.

    Co ciekawe, w mijającym roku Sabalenka wygrała tylko jeden turniej więcej niż Polka. Triumfowała w US Open, a także w Miami i Madrycie (WTA 1000) oraz w Brisbane (WTA 500). Im dłużej trwał sezon, tym wyraźniej widać było, że Białorusinka nie pozwoli sobie odebrać miana pierwszej rakiety świata.

    Triumfatorki pozostałych kategorii WTA Player Awards:

    Drużyna roku: Katerina Siniakova (Czechy) i Taylor Townsend (USA)

    Progres roku: Amanda Anisimova (USA)

    Debiutantka roku: Victoria Mboko (Kanada)

    Powrót roku: Belinda Bencic (Szwajcaria)

  • Do tego doprowadził Kubica. Szalona zapowiedź z obozu Ferrari i to przy Polaku

    Do tego doprowadził Kubica. Szalona zapowiedź z obozu Ferrari i to przy Polaku

    Triumf Roberta Kubicy w 24-godzinnym wyścigu Le Mans odbił się szerokim echem w świecie motorsportu i stał się impulsem do szczerego wyznania jednej z największych gwiazd Formuły 1. Podczas gali FIA Awards Charles Leclerc otwarcie przyznał, że marzy o starcie w legendarnym klasyku na torze Circuit de la Sarthe i chciałby pójść śladami Polaka, mierząc się z jednym z najbardziej wymagających wyzwań w wyścigowym świecie.

    Robert Kubica od lat pozostaje jedną z ikon polskiego motorsportu. Do Formuły 1 trafił w 2006 roku, a już dwa lata później sięgnął po swoje jedyne, ale historyczne zwycięstwo w Grand Prix. Jego karierę brutalnie przerwał dramatyczny wypadek rajdowy w 2011 roku, po którym wielu ekspertów nie dawało mu szans na powrót do ścigania na najwyższym poziomie. Kubica po raz kolejny udowodnił jednak, że jest wyjątkowym zawodnikiem – dzięki determinacji, talentowi i ogromnej sile mentalnej wrócił do rywalizacji, a dziś odnosi sukcesy w wyścigach długodystansowych, zwieńczone triumfem w Le Mans.

    Charles Leclerc marzy o Le Mans. Inspiracją Robert Kubica
    Osiągnięcia Kubicy były jednym z tematów rozmów podczas prestiżowej gali FIA Awards, która zgromadziła największe nazwiska światowego motorsportu. Polak zasiadł przy jednym stole z Charlesem Leclerkiem – kierowcą Ferrari i jedną z czołowych postaci Formuły 1. Prowadzący galę wykorzystał okazję, by w krótkiej, spontanicznej rozmowie nawiązać do sukcesu Kubicy w Le Mans oraz jego znakomitego sezonu w wyścigach długodystansowych.

    Właśnie wtedy Monakijczyk zdobył się na szczere wyznanie, które szybko obiegło media. Leclerc przyznał, że triumf Kubicy zrobił na nim ogromne wrażenie i rozbudził w nim marzenia o starcie w 24-godzinnym wyścigu Le Mans.

    – Mówiłem to już kilka razy. Teraz muszę znaleźć sposób, by połączyć Formułę 1 i Le Mans, ponieważ jeśli robię coś, chcę to robić po to, by spróbować wygrać. A do tego potrzebne jest solidne przygotowanie, bo poziom jest niesamowicie wysoki. Ale z pewnością bardzo bym tego chciał – podkreślił Leclerc, cytowany przez RacingNews365.

    Słowa kierowcy Ferrari najlepiej pokazują, jak duży wpływ mają sukcesy Roberta Kubicy na całe środowisko wyścigowe. Triumf Polaka w Le Mans to nie tylko osobiste osiągnięcie, ale także wyraźny sygnał dla gwiazd Formuły 1, że wyścigi długodystansowe stanowią atrakcyjne i prestiżowe wyzwanie. Coraz więcej zawodników królowej motorsportu spogląda w stronę legendarnego 24-godzinnego maratonu, a historia Kubicy staje się dla nich inspiracją i dowodem, że marzenia – nawet te najtrudniejsze – można spełnić.

  • Tusk kontra Nawrocki, padły słowa o Braunie. “Nigdy nie wątpiłem”

    Tusk kontra Nawrocki, padły słowa o Braunie. “Nigdy nie wątpiłem”

    Tusk kontra Nawrocki. „Bliżej mu do Brauna niż do mnie”

    Premier Donald Tusk odniósł się do niedawnego wywiadu prezydenta Karola Nawrockiego dla Wirtualnej Polski, w którym ten stwierdził, że w obecnej sytuacji politycznej premier szkodzi Polsce bardziej niż lider Konfederacji Korony Polskiej, Grzegorz Braun.

    „Prezydent Nawrocki oznajmił właśnie, że bliżej mu do rusofila i antysemity Brauna niż do mnie. Nigdy w to nie wątpiłem. A od dziś przynajmniej nikt nie może udawać, że jest inaczej” – napisał Tusk w poście na platformie X.

    Wpis premiera szybko wywołał reakcję Rafała Leśkiewicza, rzecznika prezydenta Nawrockiego. Podkreślił on, że szef rządu „potrafi tylko dzielić i antagonizować Polaków” oraz że stosuje „putinowskie metody, wciągając służby specjalne do brudnej gry politycznej”. Leśkiewicz dodał, że gdy Tuskowi kończą się argumenty, pojawia się frustracja, manipulacje i półsłówka mające na celu skłócenie społeczeństwa, a premier od lat buduje na tym swoją karierę polityczną.

    Karol Nawrocki w rozmowie z dziennikarzami Wirtualnej Polski został zapytany, kto jego zdaniem jest „lepszym” politykiem w kontekście potencjalnej współpracy – Donald Tusk czy Grzegorz Braun. Odpowiedział: „Trzeba zachować pragmatyzm. Donald Tusk jest dziś premierem, więc w mojej ocenie, w obecnej sytuacji, szkodzi Polsce bardziej”. Podkreślił, że chodzi o realne możliwości obu polityków w tym momencie.

    Prezydent wskazał, że polityka obecnego rządu prowadzi do kryzysów w finansach publicznych, służbie zdrowia oraz ogranicza potencjał Polski na arenie międzynarodowej. Dodał, że bliżej mu do prawej strony sceny politycznej i konsekwentnie uważa Donalda Tuska za najgorszego premiera w Polsce po 1989 roku.

    Nawrocki zaznaczył, że w przyszłości będzie współpracował z każdym rządem, licząc jednak, że kolejny będzie „lepszy”. Odniósł się również do polityki zagranicznej obecnego rządu, podkreślając, że premier „nie jest szanowanym graczem” na arenie międzynarodowej ani „atrakcyjnym partnerem do rozmów”.

    https://x.com/donaldtusk/status/2000570612750954970?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2000570612750954970%7Ctwgr%5E8c003eaccbd8b6f8e78c108647a3be02347614a7%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fwydarzenia.interia.pl%2Fkraj%2Fnews-tusk-kontra-nawrocki-padly-slowa-o-braunie-nigdy-nie-watpilenId22498731

  • Barcelona ogłasza. Wielki zwrot ws. Lewandowskiego. Koniec domysłów na temat Polaka

    Barcelona ogłasza. Wielki zwrot ws. Lewandowskiego. Koniec domysłów na temat Polaka

    Przed inauguracyjnym występem FC Barcelony w tegorocznej edycji Pucharu Króla hiszpańskie media zgodnie informowały, że Robert Lewandowski zmaga się z urazem, który ma definitywnie wykluczyć go z udziału w meczu z CD Guadalajarą. Doniesienia te szybko podchwyciły kolejne redakcje, a wokół sytuacji polskiego napastnika narosło sporo wątpliwości. Teraz jednak klub z Katalonii opublikował oficjalny komunikat, który jednoznacznie wyjaśnia sprawę i ucina wszelkie spekulacje.

    W ostatnich dniach Lewandowski rzeczywiście odczuwał drobne dolegliwości, które początkowo miały sprawić, że nie znajdzie się w kadrze meczowej na spotkanie 1/16 finału Pucharu Króla z CD Guadalajarą. Mecz zaplanowano na 16 grudnia, na godzinę 21:00. W pierwszych relacjach hiszpańskich dziennikarzy pojawiały się informacje, że kontuzja wyklucza Polaka z gry, a z czasem zaczęto nawet snuć daleko idące wnioski.

    Część komentatorów sugerowała, że tego typu urazy pojawiają się u 36-letniego napastnika zbyt często, co może mieć wpływ na jego przyszłość w klubie. W mediach zaczęły krążyć teorie, że latem Lewandowski może pożegnać się z FC Barceloną, a jego organizm nie jest już w stanie wytrzymać intensywności całego sezonu.

    Wszystkie te domysły zostały jednak szybko zdementowane przez oficjalne stanowisko klubu. FC Barcelona potwierdziła, że Robert Lewandowski znajduje się w kadrze na mecz z Guadalajarą i będzie do dyspozycji trenera.

    – W dniu przedmeczowym piłkarze trenowali w deszczu na terenie Ciutat Esportiva. Roberta Lewandowskiego nie było z grupą, jednak Hansi Flick potwierdził podczas konferencji prasowej, że napastnik będzie dostępny na jutrzejsze spotkanie. W treningu wzięli również udział młodzi zawodnicy drużyny rozwojowej: Dro, Jofre oraz Tommy – przekazano w klubowym komunikacie.

    Czy to oznacza, że Polak na pewno pojawi się na boisku w meczu 1/16 finału Pucharu Króla? Niekoniecznie. Bardzo prawdopodobny jest scenariusz, w którym Lewandowski rozpocznie spotkanie na ławce rezerwowych i w ogóle nie zostanie wprowadzony do gry, jeśli przebieg meczu będzie korzystny dla Barcelony.

    Najważniejsze jest jednak to, że nie potwierdziły się teorie o poważniejszych problemach zdrowotnych i rzekomej niezdolności Lewandowskiego do znoszenia trudów sezonu – nawet przy ograniczonej liczbie minut. Polak ostatecznie pozostaje do dyspozycji Hansiego Flicka, co jasno pokazuje, że sytuacja nie jest alarmująca.

    Co więcej, komunikat klubu i trenera zbiegł się w czasie z doniesieniami katalońskiego dziennika „Sport”. Według tych informacji Robert Lewandowski miał już przekazać władzom FC Barcelony, że chce pozostać w klubie także na kolejny sezon.

    Taki rozwój wydarzeń sugeruje, że doświadczony napastnik byłby skłonny zaakceptować obniżenie wynagrodzenia w nowej umowie. W obliczu trudnej sytuacji finansowej „Blaugrany” byłby to bardzo istotny gest, na którym klub z Camp Nou z pewnością by skorzystał.

    Najbliższe tygodnie mogą okazać się kluczowe – zarówno w kontekście dalszych rozmów kontraktowych, jak i ostatecznej decyzji dotyczącej przyszłości Roberta Lewandowskiego w FC Barcelonie.

  • 👑🔥 Trybuny szalały 🏟️💣, internet eksplodował 📱💥, a jedno było jasne: TEN WYSTĘP PRZEJDZIE DO HISTORII! 😱⚽🇵🇱 ZOBACZ WIDEO 🎥🔥 i przekonaj się, dlaczego wszyscy mówią dziś tylko o PAJOR! 💎🔥

    👑🔥 Trybuny szalały 🏟️💣, internet eksplodował 📱💥, a jedno było jasne: TEN WYSTĘP PRZEJDZIE DO HISTORII! 😱⚽🇵🇱 ZOBACZ WIDEO 🎥🔥 i przekonaj się, dlaczego wszyscy mówią dziś tylko o PAJOR! 💎🔥

    Ewa Pajor znów zachwyca świat. Występ, który przejdzie do historii

    Ewa Pajor po raz kolejny udowodniła, że należy do absolutnej elity światowego futbolu kobiet. W ostatnim spotkaniu jej drużyna odniosła efektowne, wręcz miażdżące zwycięstwo, a polska napastniczka była jego bezdyskusyjną bohaterką. Strzelała gole z niezwykłą łatwością, dominowała na boisku i sprawiała wrażenie piłkarki, która w danym momencie jest o kilka klas lepsza od rywalek. To był występ kompletny – pokaz siły, techniki, inteligencji boiskowej i niepohamowanej ambicji.

    Dla kibiców był to wieczór, który na długo pozostanie w pamięci. Dla ekspertów – kolejny dowód na to, że Pajor nie tylko utrzymuje najwyższy poziom, ale wciąż potrafi się rozwijać i zaskakiwać.

    Dominacja od pierwszych sekund

    Już od pierwszego gwizdka sędziego było jasne, że Ewa Pajor jest w doskonałej dyspozycji. Stadion wypełniony po brzegi żył każdą akcją, a jej zespół od początku narzucił rywalkom zabójcze tempo. Gra toczyła się głównie na połowie przeciwniczek, a Pajor była w centrum niemal każdej groźnej sytuacji.

    Pierwszy gol padł bardzo szybko – już w 12. minucie. Polka otrzymała piłkę przed polem karnym, przyjęła ją bez zbędnej zwłoki i uderzyła z dystansu z precyzją godną najlepszych snajperek świata. Bramkarka rywalek była bez szans, a trybuny eksplodowały z radości. To trafienie ustawiło dalszy przebieg meczu.

    – Czułam, że to może być mój dzień – mówiła po spotkaniu Pajor. – Od początku wszystko nam się układało. Grałyśmy bardzo zespołowo i miałyśmy pełną kontrolę nad wydarzeniami na boisku.

    Lawina goli i pełna kontrola nad meczem

    Po pierwszym trafieniu apetyt Pajor tylko wzrósł. Każde kolejne minuty przynosiły następne groźne akcje, a obrona przeciwniczek nie była w stanie znaleźć sposobu, by ją powstrzymać. Polka imponowała wszechstronnością – raz wykańczała akcje technicznym strzałem po ziemi, innym razem wykorzystywała szybkość i instynkt snajpera w polu karnym.

    Gole padały jeden po drugim. Jeszcze przed przerwą Pajor skompletowała hat-tricka, a jej drużyna schodziła do szatni z komfortowym prowadzeniem 4:0. Była to absolutna dominacja – zarówno w statystykach, jak i w samym obrazie gry.

    Druga połowa nie przyniosła zmiany scenariusza. Choć rywalki próbowały reagować i momentami odważniej atakowały, Pajor pozostawała nie do zatrzymania. Jej czwarty gol był prawdziwą ozdobą meczu – solowy rajd przez znaczną część boiska, dynamiczne przyspieszenie i pewne wykończenie akcji. Kibice nagrodzili ten moment owacją na stojąco.

    – To była czysta piłkarska magia – mówił jeden z fanów obecnych na stadionie. – Takie występy ogląda się raz na wiele lat. Pajor pokazała klasę światową.

    Występ, który umacnia legendę

    Choć Ewa Pajor od lat jest uznawana za jedną z najlepszych piłkarek globu, ten mecz z pewnością jeszcze mocniej ugruntuje jej pozycję. Nie chodzi wyłącznie o liczbę zdobytych bramek, ale o całokształt jej gry. Kontrola tempa, umiejętność czytania boiska, ciągłe napędzanie zespołu i odpowiedzialność liderki – wszystko to było widoczne przez pełne 90 minut.

    Eksperci nie mają wątpliwości, że był to jeden z najlepszych występów indywidualnych w kobiecej piłce nożnej ostatnich lat.

    – To był nokaut na najwyższym poziomie – ocenił były selekcjoner reprezentacji Polski. – Ewa Pajor jest wzorem nowoczesnej piłkarki: szybka, inteligentna, skuteczna i niezwykle pracowita. Takie mecze zapisują się w historii.

    Sukces zespołu, nie tylko jednostki

    Mimo że to Pajor skradła całe show, sama zawodniczka po raz kolejny podkreślała, jak ważna jest praca całej drużyny. W jej wypowiedziach nie było ani krzty przesadnego indywidualizmu.

    – Każda bramka to efekt współpracy – zaznaczyła po spotkaniu. – Bez podań, bez pracy koleżanek w defensywie i środku pola nie byłoby takiego wyniku. To zwycięstwo całego zespołu.

    Jej drużyna, oprócz cennych punktów, wysłała wyraźny sygnał rywalkom – jest w znakomitej formie i gotowa walczyć o najwyższe cele. Z liderką takiego formatu jak Pajor, aspiracje do trofeów krajowych i międzynarodowych wydają się jak najbardziej realne.

    Media i kibice zachwyceni

    Po meczu media społecznościowe dosłownie eksplodowały. Zdjęcia, nagrania z bramek i fragmenty akcji Pajor błyskawicznie obiegły internet. Jej nazwisko było jednym z najczęściej wyszukiwanych, a kibice z różnych zakątków świata składali gratulacje i wyrazy podziwu.

    – To inspiracja dla młodych piłkarek – pisała jedna z fanek w mediach społecznościowych. – Ewa Pajor pokazuje, że dzięki pracy i pasji można dojść na sam szczyt.

    Coraz głośniej mówi się również o jej szansach na najważniejsze nagrody indywidualne. Wśród ekspertów i dziennikarzy sportowych pojawiają się spekulacje, że Pajor jest jedną z głównych kandydatek do zdobycia Złotej Piłki w tym sezonie.

    Co dalej?

    Choć po takim występie łatwo popaść w zachwyt, sama Pajor pozostaje skupiona na przyszłości. Podkreśla, że każdy mecz to nowe wyzwanie, a ona nie zamierza spoczywać na laurach.

    – Każde spotkanie to nowa historia – mówiła po meczu. – Chcę dalej się rozwijać i pomagać drużynie wygrywać.

    Jedno jest pewne – ten występ przejdzie do historii jako jeden z najbardziej spektakularnych w jej karierze. Ewa Pajor po raz kolejny przypomniała światu, dlaczego kobieca piłka nożna zasługuje na uwagę, szacunek i podziw. A jej historia? Wciąż się pisze – i wszystko wskazuje na to, że najlepsze rozdziały mogą być dopiero przed nią.