• Była 83. minuta przy wyniku 0:0. Wszystkie oczy na Ewę Pajor

    Była 83. minuta przy wyniku 0:0. Wszystkie oczy na Ewę Pajor

    Ewa Pajor nie zwalnia tempa w barwach FC Barcelony!

    Polska napastniczka znów dała o sobie znać i trafiła do siatki w czwartym kolejnym spotkaniu. Jej gol zdobyty w końcowych minutach meczu okazał się absolutnie kluczowy.

    Spotkanie 13. kolejki hiszpańskiej ligi pomiędzy FC Barceloną a Costa Adeje Tenerife długo układało się wbrew przewidywaniom. Katalonki, zdecydowane faworytki, aż do 83. minuty bezskutecznie próbowały przełamać defensywę szóstej drużyny tabeli. Gdy kibice zaczynali tracić cierpliwość, zespół Barcelony przeprowadził składną akcję. Aicha Camara dopadła piłki niemal na linii końcowej, po czym zagrała ją po ziemi na czwarty metr. Tam czekała już Ewa Pajor – czujna, szybka i perfekcyjnie ustawiona. Polka z instynktem typowym dla klasowej snajperki wślizgiem skierowała futbolówkę do bramki, wywołując euforię na trybunach. Barça wreszcie prowadziła 1:0.

    Pajor bohaterką Blaugrany
    Dla Ewy Pajor było to już dziesiąte trafienie w tym sezonie ligowym, dzięki czemu umocniła się na pozycji liderki klasyfikacji strzelczyń. Tuż za nią znajduje się jej klubowa koleżanka, Claudia Pina, mająca na koncie dziewięć bramek. Polka imponuje regularnością – strzelała już w czterech ostatnich meczach: dwukrotnie przeciwko Realowi Madryt (efektowne 4:0), raz w starciu z Chelsea (1:1) oraz raz z Levante (pewne 4:0). Najnowsze trafienie z meczu z Tenerife można obejrzeć w zamieszczonym niżej materiale wideo.

    W końcówce Barça całkowicie przejęła inicjatywę. W 87. minucie wynik podwyższyła Alexia Putellas, ustalając rezultat na 2:0. W 90. minucie murawę opuściła Ewa Pajor, którą zastąpiła Martine Fenger.

    FC Barcelona pozostaje niekwestionowanym liderem hiszpańskiej ekstraklasy kobiet. Po 13 kolejkach ma na koncie aż 36 punktów, notując 12 zwycięstw i jedyną porażkę, bez choćby jednego remisu. Real Sociedad, zajmujący drugie miejsce, traci do mistrzyń dziewięć oczek.

    Już w środę, 10 grudnia, Barça zmierzy się na własnym stadionie z Benficą w ramach Ligi Mistrzyń — i przy takiej formie Pajor kibice mogą liczyć na kolejne emocje.

    https://x.com/LigaF_oficial/status/1997333294979961040?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1997333294979961040%7Ctwgr%5E7bd60a457bfabb1a7a478144396dffdc5efecf99%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.sport.pl%2Fpilka%2F76494632452611byla-83-minuta-przy-wyniku-0-0-wszystkie-oczy-na-ewe-pajor.html

  • Lewandowski już zdecydował. Tu chce rozpocząć nowy sezon. Tego jeszcze nie było

    Lewandowski już zdecydował. Tu chce rozpocząć nowy sezon. Tego jeszcze nie było

    Obecny kontrakt Roberta Lewandowskiego z Barceloną wygasa 30 czerwca 2026 roku i wiele wskazuje na to, że klub nie zamierza go przedłużać. Hiszpańskie media informują, że władze „Blaugrany” nie widzą sensu inwestowania w zawodnika, który za kilka miesięcy będzie świętował 38. urodziny. Sam piłkarz nie zamierza jednak rezygnować z dalszej gry w Katalonii. Wręcz przeciwnie — jak doniesiono, Lewandowski miał zaproponować klubowi obniżkę pensji aż o połowę, na co nie zdecydował się jeszcze nigdy w swojej karierze.

    Latem 2022 roku sytuacja była dużo bardziej przejrzysta. Lewandowski pojawił się na Camp Nou, podpisując umowę skonstruowaną w formule 3+1 — trzy pewne sezony oraz czwarty, uzależniony od spełnienia konkretnych warunków. Teraz, w swoim czwartym roku gry dla Barcelony, Polak znalazł się w punkcie, w którym przyszłość stoi pod znakiem zapytania. Choć chciałby pozostać na jeszcze jeden sezon, klub nie widzi już sensu w przedłużaniu współpracy z zawodnikiem wchodzącym w wiek 38 lat.

    Lewandowski próbuje więc odwrócić bieg wydarzeń. Z doniesień hiszpańskich mediów wynika, że napastnik jest gotów zgodzić się na redukcję wynagrodzenia o 50 proc. To wyraźny sygnał, jak mocno zależy mu na pozostaniu w Barcelonie. Jeszcze gdy trafiał do szatni „Dumy Katalonii”, mając niemal 34 lata, klub traktował go jako wartościowy, choć krótkoterminowy projekt. Potwierdzała to progresywna konstrukcja jego kontraktu: w pierwszym sezonie zarabiał 20 milionów euro, w drugim 26, a w trzecim już 32 mln. Przed obecnymi rozgrywkami, zgodnie z umową, jego pensja spadła z powrotem do poziomu z pierwszego roku.

    Co czeka go dalej? Według serwisu Fijaches, Lewandowski zaproponował, by w sezonie 2026/27 jego wynagrodzenie wyniosło 10 mln euro, co oznaczałoby drastyczne obniżenie pensji. Taka gotowość ustępstw wyraźnie dowodzi, jak bardzo Polak pragnie kontynuować grę w barwach Barcelony. Tymczasem mógłby bez trudu przenieść się do Arabii Saudyjskiej lub MLS, gdzie otrzymałby znacznie wyższe oferty finansowe. Lewandowski jednak ceni sobie stabilizację, a jego rodzina doskonale odnalazła się w Hiszpanii.

    Jego forma również robi wrażenie. W obecnym sezonie Lewandowski zdobywa średnio dwa gole na mecz, a z dorobkiem ośmiu trafień pozostaje najskuteczniejszym strzelcem Barcelony razem z Ferranem Torresem. Mistrzowie Hiszpanii prowadzą w ligowej tabeli, mając jeden punkt przewagi nad Realem Madryt.

  • Losowanie mundialu w cieniu skandalu. “Można go nazywać zbrodniarzem”

    Losowanie mundialu w cieniu skandalu. “Można go nazywać zbrodniarzem”

    Ceremonia losowania grup mistrzostw świata wywołała ogromne emocje — niestety nie zawsze te sportowe. W centrum uwagi niespodziewanie znalazł się Donald Trump, który podczas gali otrzymał… pokojową nagrodę FIFA. W programie „To jest Sport.pl” Piotr Żelazny nie krył oburzenia całym wydarzeniem, podkreślając, że prezydenta USA „można nazywać zbrodniarzem wojennym”.

    Polska poznała rywali. Ale przed losowaniem wrzało

    Jeśli reprezentacja Polski zdoła awansować na mundial, w fazie grupowej zmierzy się z Holandią, Tunezją oraz Japonią. Biało-Czerwonych czekają jednak najpierw marcowe, dwustopniowe baraże, które zadecydują o ich obecności na turnieju. To najważniejsza informacja sportowa piątkowego wieczoru — ale wszystko, co działo się przed właściwym losowaniem, skutecznie odwróciło uwagę kibiców.

    Trump nagrodzony. „Amerykańska armia prowadzi niewypowiedzianą wojnę”

    Gala w Waszyngtonie ruszyła o 18:00, jednak pierwsze drużyny z koszyka numer jeden poznaliśmy dopiero tuż przed 19:30. W międzyczasie zaprezentowano kilka występów artystycznych, a Gianni Infantino poświęcił długą chwilę na uhonorowanie Donalda Trumpa. Prezydent Stanów Zjednoczonych otrzymał pokojową nagrodę FIFA.

    — To ogromny zaszczyt móc tu być z Giannim, którego znam od lat. To, co dziś widzimy, jest hołdem dla ciebie i dla futbolu. Dziękuję mojej rodzinie, pierwszej damie. Przed nami wydarzenie, jakiego świat jeszcze nie widział. Świetnie współpracujemy z Kanadą — przyjaźń i relacje rozkwitają. Świat staje się bezpieczniejszy — mówił Trump.

    Kontrowersje wzbudziło nie tylko samo wręczenie nagrody, ale też fakt, że Trump… sam zawiesił sobie medal na szyi. To zachowanie wywołało falę krytyki wśród kibiców i dziennikarzy.

    Piotr Żelazny zwrócił uwagę na jeszcze mocniejsze kwestie.

    — Od kilku tygodni amerykańska armia prowadzi niewypowiedzianą wojnę z Wenezuelą. Według USA jest to walka z kartelami narkotykowymi, ale bombardowane są cywilne jednostki, bez wypowiedzenia wojny. Łamane są konwencje pokojowe i prawa człowieka. Niedawno zbombardowano łódź; zgodnie z prawem osoby ocalałe powinny zostać uratowane, można je pojmać jako jeńców, ale absolutnie nie wolno ich zabijać. Tymczasem Amerykanie ich dobili — mówił Żelazny na antenie.

    FIFA krytykowana. „To sięga dna”

    W mediach społecznościowych zawrzało. Wielu komentujących stwierdziło, że FIFA sięga dna — nie tylko przez przeciąganie ceremonii, ale również przez próbę kreowania wizerunku Trumpa jako „człowieka pokoju”.

    — Oburzenie miesza mi się ze śmiechem. Człowiek, który łamie prawo wojenne i którego można nazwać zbrodniarzem wojennym, dostaje pokojową nagrodę FIFA. I jeszcze cała ta oprawa była tak żenująco przaśna — podsumował Żelazny.

    Na przyszłorocznych mistrzostwach świata po raz pierwszy w historii zagrają 48 reprezentacje. Turniej odbędzie się w USA, Meksyku oraz Kanadzie.

  • Potwierdzają się doniesienia ws. Szeremety. Spektakularne zakończenie roku, PZB nadał komunikat

    Potwierdzają się doniesienia ws. Szeremety. Spektakularne zakończenie roku, PZB nadał komunikat

    Polski Związek Bokserski oficjalnie potwierdził to, na co od kilku dni czekali kibice śledzący błyskawiczny rozwój kariery Julii Szeremety. Młoda pięściarka kończy rok w spektakularnym stylu – jako liderka światowego rankingu federacji World Boxing w kategorii do 57 kg. A to zaledwie jedna z kilku znakomitych wiadomości dotyczących biało-czerwonych.

    Choć od powrotu kadry z młodzieżowych mistrzostw Europy U-23 w Budapeszcie minęło już trochę czasu, emocje nadal nie opadają. Polskie zawodniczki odniosły bowiem historyczny sukces, przywożąc do kraju aż cztery złote medale. Po najwyższe laury sięgnęły: Natalia Kuczewska (51 kg), Julia Szeremeta (57 kg), Barbara Marcinkowska (70 kg) oraz Emilia Koterska (80 kg). Do tego dorobku dołączyły trzy brązowe krążki: Marta Prill (48 kg), Nikola Prymaczeno (54 kg) i Julia Oleś (+80 kg).

    – Na każdych zawodach jest dobrze, bywa bardzo dobrze, a tym razem było po prostu świetnie. Trochę się bałem, bo forma nie była już idealna, ale dziewczyny mają charakter i ogromne doświadczenie, startowały przecież w wielu turniejach – mówił z dumą trener Tomasz Dylak w rozmowie z mediami PZB.

    I na tym dobre informacje się nie kończą. Z światowej sceny bokserskiej napływają kolejne fantastyczne wieści, w których padają nazwiska Julii Szeremety, Agaty Kaczmarskiej, a także kilku innych reprezentantek Polski.

    Julia Szeremeta z oficjalnym potwierdzeniem – jest numerem jeden

    „Julia Szeremeta i Agata Kaczmarska liderkami, a Aneta Rygielska wiceliderką światowego rankingu” – ogłosił Polski Związek Bokserski w najnowszym komunikacie. Tym samym potwierdzono to, co już od pewnego czasu przewidywali eksperci oraz kibice: znakomite występy Polek przekładają się na najwyższe pozycje w międzynarodowych zestawieniach.

    Szeremeta przewodzi rankingowi World Boxing w wadze 57 kg z wynikiem 2075 punktów, wyprzedzając Hinduskę Jaismine oraz Brazylijkę Jucielen Romeu. Liderką w kategorii +80 kg została z kolei Agata Kaczmarska, która uzbierała 1500 punktów.

    Wysokie lokaty osiągnęło także wiele innych polskich zawodniczek:
    • Aneta Rygielska – 2. miejsce (60 kg)
    • Emilia Koterska – 6. (80 kg)
    • Wiktoria Rogalińska – 7. (54 kg)
    • Barbara Marcinkowska – 10. (70 kg)
    • Kinga Krówka – 11. (65 kg)
    • Oliwia Taborek – 14. (75 kg)
    • Natalia Kuczewska – 19. (51 kg)

    Teraz zawodniczki mogą cieszyć się krótką przerwą. Julia Szeremeta co prawda zapowiedziała, że rozpoczyna zasłużone wolne, jednak szybko okazało się, że jeszcze w grudniu pojawi się w roli gościa specjalnego. 22-letnia mistrzyni poprowadzi trening dla dzieci i młodzieży podczas II Warszawskiego Festiwalu Sportów Walki, który odbędzie się w sobotę, 6 grudnia.

  • Nawrocki kończy z tradycją. Duda sobie nie odmawiał

    Nawrocki kończy z tradycją. Duda sobie nie odmawiał

    Adam Małysz odniósł się do nieobecności prezydenta Karola Nawrockiego podczas inauguracji sezonu Pucharu Świata w Wiśle. Jak przyznał, cieszy go fakt, że głowa państwa jest kibicem sportu, choć – jak podkreślił – „głównie piłki nożnej i boksu”. Brak prezydenta na skokach będzie jednak pewną nowością, bo przez lata Andrzej Duda regularnie pojawiał się na polskich konkursach, zwłaszcza gdy sukcesy święcił Kamil Stoch i reszta kadry.

    W czwartek w Wiśle rozpoczął się wyjątkowo długi weekend ze skokami narciarskimi. Na razie trudno zauważyć atmosferę wielkiej imprezy – rywalizacja kobiet nie przyciągnęła większej publiczności. Organizatorzy spodziewają się jednak pełnych trybun w sobotę i niedzielę, gdy do rywalizacji przystąpią mężczyźni. Na jeden z konkursów męskich w sprzedaży pozostają już tylko pojedyncze bilety.

    W poprzednich latach obecność prezydenta RP na skoczniach w Polsce była standardem. Andrzej Duda odwiedzał zarówno Wisłę, jak i Zakopane, a po triumfach biało-czerwonych nierzadko wręczał zawodnikom trofea. Witano go z należnymi honorami – zarówno ze strony PZN, jak i lokalnych organizatorów.

    Tym razem sukcesor Dudy nie pojawi się pod skocznią. – Mamy tu Janne Ahonena, mamy Martina Schmitta – wylicza Małysz, pytany o znamienitych gości inauguracji sezonu. – Minister sportu był zaproszony, ale z powodu obowiązków nie mógł przyjechać – dodaje prezes PZN. A co z prezydentem? – Szczerze mówiąc, nie wiem nawet, czy wysłano zaproszenie. Nie zajmuję się tym, robią to główni organizatorzy – podkreśla Małysz. – Oczywiście, jeśli prezydent chciałby przyjechać, zawsze będzie mile widziany. Poprzedni prezydent lubił skoki, bo sam wywodzi się ze środowiska narciarskiego. Nowego prezydenta nie miałem jeszcze okazji poznać, ale liczę, że prędzej czy później się spotkamy – dodaje. – Fajnie, że interesuje się sportem, choć głównie piłką i boksem. Mam nadzieję, że sporty zimowe też zyskają jego sympatię – podsumowuje legenda.

    W piątek w Wiśle rozegrany zostanie drugi konkurs kobiet (kwalifikacje o 10:00, zawody o 11:30). Po południu na skoczni pojawią się mężczyźni – o 17:45 zaplanowano dwie serie treningowe, a o 20:15 kwalifikacje. Relacje na żywo dostępne będą na Sport.pl, a transmisje w Eurosporcie i TVP.

  • Świątek wygra ten turniej! Już są tego pewni. “Trudno będzie ją zatrzymać”

    Świątek wygra ten turniej! Już są tego pewni. “Trudno będzie ją zatrzymać”

    Iga Świątek wygrała trzy z czterech turniejów wielkoszlemowych. Polce do kompletu brakuje tylko Australian Open, gdzie Iga dwukrotnie docierała do półfinału. Czy teraz Świątek będzie faworytką podczas Australian Open? “To musi być kuszące dla mistrzyni tak zmotywowanej i zaciętej jak Świątek” – czytamy.
    Iga Świątek
    screen: youtube.com/@BJKCup

    – To był skomplikowany sezon, ale na końcu mogę powiedzieć, że udany. Myślę, że wygranie Wimbledonu sprawiło, że ten sezon stał się superwyjątkowy i wspaniały. Postawiłabym go nad każdym innym. Sezon miał swoje wzloty i upadki, jeśli chodzi o wyniki – mówiła Iga Świątek na jednej z konferencji prasowych, podsumowując sezon 2025. W nim Świątek wygrała wielkoszlemowy Wimbledon, a także turnieje WTA w Cincinnati oraz Seulu.

    Zobacz wideo Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany
    Świątek wygra Australian Open? “Trudno będzie ją zatrzymać”

    Na oficjalnej stronie Australian Open pojawił się artykuł, w którym autor przekonuje, że Świątek może wygrać pierwszy turniej wielkoszlemowy w przyszłym sezonie.

    “Dla Świątek warunki nie będą stanowiły problemu, biorąc pod uwagę, że świetnie radzi sobie zarówno na wolnych, jak i na szybkich kortach twardych. Będzie miała również solidne przygotowania do United Cup. Trudno będzie ją zatrzymać. Jest perspektywa Wielkiego Szlema w karierze, co musi być kuszące dla mistrzyni tak zmotywowanej i zaciętej jak Świątek” – czytamy w opublikowanym tekście.

    Autor zwraca też uwagę na to, że Świątek wygrała 83 proc. meczów w historii rywalizacji w turniejach wielkoszlemowych. W ostatniej edycji Australian Open Świątek dotarła do półfinału, ale tam przegrała w trzech setach z Madison Keys, a więc późniejszą triumfatorką.

    “Ta niewielka porażka z Keys, a następnie sezon rozwoju zawodowego i historycznych osiągnięć, mogą zapewnić Idze ostateczny sukces, gdy wróci na Australian Open 2026. Choć wielu martwiło się tym pozornym pogorszeniem, niewiele brakowało Świątek do tego stratosferycznego poziomu, który utrzymywała przez większą część trzech poprzednich lat” – dodaje autor.

    Zobacz też: Niewiarygodne, co spotkało rywalkę Świątek. Natychmiast rozpętała się burza

    Do tej pory dziesięć tenisistek zdobyło klasycznego Wielkiego Szlema w swojej karierze. W tym gronie była Margaret Court, Serena Williams, Steffi Graf, Chris Evert, Martina Navratilova, Billie Jean King, Maureen Connolly, Doris Hart, Maria Szarapowa oraz Shirley Fry.

    Najnowszy Magazyn.Sport.pl już jest! Polscy skoczkowie zaczynają sezon olimpijski, a eksperci Sport.pl opisują różne konteksty nadchodzącej rywalizacji. Pogłębione analizy, komentarze, historie i kapitalne wywiady przeczytasz >> TU

  • Aż się nie mieści w głowie, ile Świątek zarobiła w 2025 roku

    Aż się nie mieści w głowie, ile Świątek zarobiła w 2025 roku

    Iga Świątek od kilku lat utrzymuje się w absolutnej czołówce światowego tenisa, a jej pozycja sportowa przekłada się na imponujące zarobki. Jak poinformował serwis sportico.com, specjalizujący się w analizach biznesowych w świecie sportu, Polka w 2025 roku została sklasyfikowana jako trzecia najlepiej opłacana sportsmenka globu. Lepsze wyniki finansowe zanotowały jedynie dwie inne gwiazdy światowych kortów.

    Dominacja na korcie i finansowe efekty

    Sezon 2025 był dla Świątek niezwykle udany. Polka zdobyła trzy turniejowe tytuły, w tym jeden wielkoszlemowy, zakończyła rok na drugim miejscu w rankingu WTA i zapisała na swoim koncie aż 64 zwycięstwa meczowe. Był to pierwszy pełny sezon pod wodzą nowego trenera, Wima Fissette’a. Nic więc dziwnego, że jej rosnące sukcesy sportowe znalazły odbicie także w wpływach finansowych.

    Według zestawienia przygotowanego przez sportico.com, Świątek zarobiła w 2025 roku łącznie 23,1 mln dolarów. Z nagród za występy turniejowe przewidziano dla niej 10,1 mln dolarów, natomiast pozostałe 13 mln stanowiły wpływy sponsorskie i dochody z umów reklamowych. Co ciekawe, w jej przypadku różnica między kwotami pochodzącymi z kortu i spoza niego nie jest aż tak duża, co wyróżnia ją na tle większości rywalek.

    Tenis rządzi zestawieniem

    Ranking najlepiej zarabiających sportsmenek został zdominowany przez tenisistki. Na pierwszym miejscu znalazła się Coco Gauff, która zainkasowała łącznie 31 mln dolarów – 8 mln na korcie i aż 23 mln dzięki współpracy z markami. Tuż za nią uplasowała się Aryna Sabalenka, której dochody z nagród i kontraktów były identyczne – po 15 mln dolarów.

    W pierwszej dziesiątce znalazło się aż siedem tenisistek. Oprócz czołowej trójki są to: Qinwen Zheng (5. miejsce), Madison Keys (8.), Jelena Rybakina (9.) oraz wracająca do aktywności Naomi Osaka (10.).

    Zaskoczeniem dla wielu może być bardzo wysoka, czwarta lokata zawodniczki narciarstwa dowolnego – Eileen Gu. 22-latka zarobiła łącznie 23 mln dolarów, z czego niemal cała kwota pochodziła z kontraktów reklamowych, co pokazuje, jak wielką siłą marketingową dysponuje w Azji i na globalnym rynku.

    Świątek nie zwalnia tempa

    Autorzy raportu zwracają uwagę, że tenis pozostaje jednym z nielicznych sportów, w których premie turniejowe dla kobiet są zbliżone do nagród dla mężczyzn – zwłaszcza w imprezach wielkoszlemowych, gdzie obowiązuje pełna równość finansowa.

    Wkrótce rusza kolejny sezon, a Świątek ponownie stanie przed historyczną szansą. Jeśli wygra Australian Open, skompletuje Karierowego Wielkiego Szlema, czyli triumfy we wszystkich czterech turniejach wielkoszlemowych na przestrzeni kariery. Zmagania w Melbourne odbędą się w dniach 18 stycznia – 1 lutego, a Polka już teraz uchodzi za jedną z głównych faworytek.

  • Zaskakująca decyzja rywalki Igi Świątek. Nie chce grać dla Rosji

    Zaskakująca decyzja rywalki Igi Świątek. Nie chce grać dla Rosji

    Rosyjska tenisistka Anastazja Potapowa otrzymała austriackie obywatelstwo i wkrótce zmieni federację, zostając najwyżej notowaną zawodniczką z tego kraju. Dokładne powody tej decyzji pozostają tajemnicą.

    Zaskakująca decyzja rywalki Igi Świątek. Nie chce grać dla Rosji
    Na zdjęciu Iga Świątek, z którą Potapowa niejednokrotnie spotykała się na korcie . Foto: EPA/MARK LYONS
    Rosjanka Anastazja Potapowa zmieniła obywatelstwo

    24-latka ogłosiła w czwartek w portalu społecznościowym, że jej wniosek o obywatelstwo austriackie został zatwierdzony. Potapowa zajmuje obecnie 51. miejsce w światowym rankingu tenisistek, a najwyżej notowaną Austriaczką była do tej pory 94. Julia Grabher.

    W nowych barwach powitała już Potapową, która najwyżej dotarła do 21. pozycji klasyfikacji WTA, austriacka federacja tenisowa (OeTV). „Na pewno będzie sportowym atutem i z niecierpliwością czekamy na jej wkład w dalszy rozwój naszego zespołu” – zaznaczył prezes związku Martin Ohneberg, cytowany w komunikacie.

    Jak dodał, federacja może potwierdzić, że wszystkie wymogi prawne, administracyjne i sportowe, by Potapowa grała w barwach Austrii, zostały spełnione. Dyrektor sportowy OeTV Juergen Melzer przekazał, że strona austriacka otrzymała wniosek tenisistki o zmianę federacji, po czym skontaktowali się z jej teamem, czy byłaby zainteresowana występami w reprezentacji i odpowiedź była pozytywna.
    Potapowa będzie reprezentowała Austrię

    Urodzona w Saratowie Potapowa może się pochwalić trzema tytułami WTA, w tym z Linzu z 2023 roku. „Austria to kraj, który kocham, który jest niezwykle gościnny i w którym czuję się jak w domu. Uwielbiam być w Wiedniu i nie mogę się doczekać, aż znajdę tam swój drugi dom” – napisała Potapowa na Instagramie.

    Jak zaznaczyła agencja prasowa APA, dokładne powody zmiany obywatelstwa przez Potapową pozostają tajemnicą, choć wspomniano, że zdarzyło się jej trenować w tym kraju, a jej były mąż, Aleksander Szewczenko, współpracował z austriackim szkoleniowcem Guenterem Bresnikiem. Przypomniano też, że jest obecnie dopiero ósmą z Rosjanek na światowej liście.
    Świątek krytykowała postępowanie Potapowej

    Wielu sportowców z Rosji od początku wojny na Ukrainie zmieniło barwy. Potapowa dała się jednak dotychczas poznać, jako ta, która wspiera Rosję. Tenisistka kilkukrotnie prezentowała prowokacyjne zachowania zarówno na korcie, jak i poza nim. W mediach społecznościowych publikowała zdjęcia w barwach Spartaka Moskwa, w koszulce tego zespołu pojawiła się na korcie w trakcie Indian Wells w 2023 roku, a podczas innego turnieju skarżyła się sędziemu na widoczne na trybunach ukraińskie flagi. Gest Potapowej został uznany za kontrowersyjny, jako wsparcie polityki Władimira Putina.

    Jej zachowanie krytykowały tenisistki z Ukrainy, ale także Iga Świątek. – Szczerze mówiąc, byłam zdziwiona, bo myślałam, że ona zdaje sobie sprawę z tego, że nie powinna w takich czasach pokazywać swoich poglądów. Nawet jeśli jest fanką tej drużyny. Nie wiedziałam, co WTA zrobi i jakie będą konsekwencje takiego zachowania – powiedziała Polka. Potapowa została za swe gesty ukarana przez WTA.

  • Rozstał się z Igą Świątek. To był szok! Po latach wszystko stało się jasne Piotr Sierzputowski i Iga Świątek

    Rozstał się z Igą Świątek. To był szok! Po latach wszystko stało się jasne Piotr Sierzputowski i Iga Świątek

    Rozstał się z Igą Świątek. To był szok! Po latach wszystko stało się jasne
    Piotr Sierzputowski i Iga Świątek (Zdjęcie: Instagram.com/IgaSwiatek)
    Piotr Sierzputowski i Iga Świątek (Zdjęcie: Instagram.com/IgaSwiatek) (Foto: NurPhoto / Getty Images)

    To był prawdziwy grom z jasnego nieba! Kiedy Iga Świątek zdecydowała się zakończyć współpracę z Piotrem Sierzputowskim, całe tenisowe środowisko było w szoku. W końcu to on doprowadził Polkę do pierwszego zwycięstwa na Roland Garros. Potem jednak coś pękło, a sam szkoleniowiec przyznawał, że mieli siebie dość. Teraz 33-latek otwiera zupełnie nowy rozdział. Postawił sobie ambitny cel i liczy, że już w przyszłym roku zobaczy pierwsze efekty swojego śmiałego planu.

    Więcej informacji znajdziesz w Przeglądzie Sportowym

    Piotr Sierzputowski i Iga Świątek stworzyli duet, który na trwałe zapisał się w historii polskiego tenisa. To on rozpoczął z nią współpracę, gdy była 15-letnią, obiecującą juniorką, a kilka lat później poprowadził ją do największego młodzieńczego marzenia — triumfu na Roland Garros w 2020 r. Ich relacja przez długi czas uchodziła za modelową. Jednak po zdobyciu pierwszego wielkoszlemowego tytułu Świątek zdecydowała się na zmianę sportowego kierunku. 4 grudnia 2021 r. zakończyła współpracę z młodym szkoleniowcem i zatrudniła Tomasza Wiktorowskiego, z którym sięgnęła po kolejne trofea. Od tamtej pory w sztabie Polki zaszły kolejne zmiany. Obecnie trenuje pod okiem Belga Wima Fissette’a.

    Rozstanie Igi Świątek z Piotrem Sierzputowskim spadło na tenisowe środowisko jak grom z jasnego nieba. Tym większe było zaskoczenie, gdy szkoleniowiec ujawnił kulisy ich końcówki: “Z Igą mieliśmy kilka takich ekstremalnych sytuacji, gdy mieliśmy siebie dosyć. Jedna z nich ostatecznie zakończyła naszą współpracę” — przyznał w rozmowie z WP Sportowe Fakty.
    Iga Świątek i Piotr Sierzputowski
    Iga Świątek i Piotr Sierzputowski (Foto: NurPhoto / newspix.pl)
    Zmiany u Piotra Sierzputowskiego

    Sam Sierzputowski również przeszedł długą drogę. Mający dziś 33 lata trener w ostatnich latach prowadził Węgierkę Dalmę Galfi, Amerykankę Shelby Rogers oraz utalentowanego Tomasza Berkietę. Wiosną tego roku Polak ogłosił nowy, intrygujący rozdział zawodowy. Jego kolejnym podopiecznym został 23-letni Amerykanin Murphy Cassone — tenisista dopiero 216. w rankingu ATP, ale powszechnie uznawany za zawodnika o bardzo dużym potencjale.

    Polecamy: Iga Świątek żąda rewolucji, a gwiazda z topu mówi: nie. Uderza w czołówkę

    Dalszy ciąg materiału pod wideo

    Losy Murphy’ego Cassone’a potoczyły się w sposób, który idealnie oddaje trudy przejścia z amatorskiego tenisa do prawdziwego profesjonalizmu. Jeszcze niedawno młody Amerykanin starał się pogodzić sport z edukacją na Arizona State University, co — z uwagi na rygorystyczne zasady rozgrywek akademickich — ograniczało jego możliwości częstych startów w turniejach ATP. Dopiero sukces odniesiony jesienią 2024 r., zwycięstwo w challengerze w Calgary, sprawił, że Cassone zdał sobie sprawę, iż jego miejsce jest w pełni w zawodowym tourze.

    Drogi Cassone’a i Sierzputowskiego zeszły się na początku 2025 r. “To było dość zabawne. W dniu, w którym rozstałem się z Dalmą, Murphy napisał wiadomość z pytaniem, czy możemy porozmawiać. Szybko ustaliliśmy, że warto spróbować współpracy” — wspomina Sierzputowski w rozmowie ze Sport.pl.

    “Chcemy, aby Murphy za rok grał w głównych turniejach wielkoszlemowych. Na ten rok celujemy w awans do pierwszej 150 ATP” — zapowiadał wiosną polski trener. Podkreślając przy tym, że współpraca ma solidne fundamenty i duży potencjał na rozwój.

    — Murphy ma w sobie ogromny potencjał. Jeśli będzie dalej tak pracował, możemy osiągnąć naprawdę dużo — podsumował Sierzputowski.
    Sierzputowski i Świątek znów na jednym korcie

    Co ciekawe Cassone miał okazję przygotowywać się w Paryżu z… Igą Świątek. Przed rozpoczęciem tegorocznego Roland Garros Amerykanin i czterokrotna triumfatorka tego turnieju mieli okazję, by wspólnie potrenować. Sztab Amerykanina opublikował nagranie, na którym Iga Świątek trenuje z Cassone. Na filmie oznaczony został również Sierzputowski.

    Słowa polskiego szkoleniowca mogły się spełnić. Cassone przed kwalifikacjami US Open w drugiej połowie sierpnia zajmował już 172. miejsce w rankingu ATP. Po odpadnięciu w drugiej rundzie kwalifikacji w Nowym Jorku Amerykanin zanotował kilka słabszych tygodni i rok kończy na 216. miejscu.

  • Aż 46% Polaków może to spotkać. Problem dotknął Igę Świątek. Skutki były okropne

    Aż 46% Polaków może to spotkać. Problem dotknął Igę Świątek. Skutki były okropne

    Iga Świątek wciąż cieszy się możliwością posezonowego wypoczynku, choć wróciła już do treningów na korcie. Wcześniej nasza tenisistka ładowała baterie na Maurutiusie, mogąc cieszyć się kolejną udaną kampanią w swoim wykonaniu, okraszoną przede wszystkim dość zaskakującym triumfem na Wimbledonie.

    – Wygranie Wimbledonu było dla mnie zawsze tak odległym marzeniem, że właściwie nie przychodziło mi nawet do głowy o nim myśleć. Trudno opisać emocje, które pojawiają się we mnie teraz, gdy to marzenie spełniłam. Nawet po tych paru dniach jeszcze układam to sobie w głowie – pisała potem w mediach społecznościowych nasza tenisistka, opisując swoje odczucia związane ze zdobyciem tytułu na londyńskiej trawie.

    Sama Iga Świątek przyznała jednak jakiś czas temu, że w dzieciństwie wcale nie śniła o wielkich, tenisowych laurach. A marzyła tylko o tym, by móc normalnie funkcjonować w codziennych, międzyludzkich sytuacjach.

    Iga Świątek miała wielki problem. Polka wyznała po latach

    Obecna wiceliderka rankingu WTA opisała swoją historię w 2023 roku na łamach portalu “The Players Tribune”, ujawniając, że jeszcze jako dziecko, a później nastolatka, ogromne problemy sprawiał jej wrodzony introwertyzm.

    Niektórzy pewnie myślą, że jako dziecko marzyłam, że zostanę znaną tenisistką, ale tak nie było. Prawdę mówiąc, skrycie pragnęłam tylko nieco lepiej radzić sobie w sytuacjach towarzyskich, czuć się swobodniej wśród ludzi

    I dodała: – Przez pewien czas mój introwertyzm sprawiał, że rozmawianie z niektórymi ludźmi było dla mnie naprawdę trudne. Do 17 lub 18 roku życia nawet patrzenie moim rozmówcom w oczy czasami stanowiło dla mnie wyzwanie. Okropnie się z tym czułam. Było mi źle z tym, jak trudno mi nawiązywać z ludźmi relacje. W towarzystwie niektórych miałam zupełną pustkę w głowie, nie wiedziałam, co powiedzieć. Nie potrafiłam tak po prostu do kogoś podejść i do niego zagadać, a zwłaszcza prowadzić tzw. small talki.

    Problemy, o których wspomina Iga Świątek, mogą dotyczyć sporej rzesz Polaków. Jak czytamy na portalu Centrum Psychologii Stosowanej, “szacuje się, że liczba introwertyków w społeczeństwie waha się od 25% do 46%”.

    Obecnie w wielu sytuacjach publicznych Iga Świątek zachowuje się bardzo naturalnie i spontanicznie, potrafiąc rozbawić czy to reporterów, czy kibiców. I jak sama przyznaje, nie ma problemu z tym, co ją spotkało.

    Z pewnością wielu sportowców nie musiało przez to przechodzić. Moja historia jest inna, ale to jest ok

    “As Sportu Interii i Polsatu Sport 2025”. Iga Świątek VS Natalia Bukowiecka. WIDEOInteria SportINTERIA.TV
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekSEBASTIEN BERDA / AFPAFP
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekJULIEN DE ROSA / AFPAFP