Category: Uncategorized

  • Switolina zeszła z kortu i zaczęła mówić o Idze Świątek. Od razu zwróciła na to uwagę

    Switolina zeszła z kortu i zaczęła mówić o Idze Świątek. Od razu zwróciła na to uwagę

    Tym razem bez happy endu zakończył się mecz półfinału WTA Rzym dla Igi Świątek. Po zaciętej, trzysetowej batalii Polka musiała uznać wyższość Eliny Switoliny. To Ukrainka w finale zmierzy się z Coco Gauff o prestiżowe trofeum. Po zejściu z kortu 10. rakieta świata porozmawiała z mediami o swoich odczuciach i niemal natychmiast odniosła się do postawy Igi Świątek. Oto na co zwróciła uwagę.

    Seria zwycięstw, której kibice nie byli już świadkami od miesięcy sprawiła, że Iga Świątek postrzegana była jako wyraźna faworytka półfinałowego starcia w Rzymie z Eliną Switoliną. Mimo faktu, że to Ukrainka w tym sezonie była górą nad Polką w Indian Wells. Wówczas pokonała ją w trzech setach w ćwierćfinale.

    Koniec przygody Igi Świątek z Rzymem. Switolina górą w półfinale
    Rozgrywane późną porą spotkanie lepiej rozpoczęła Switolina. Wygrała pierwszą partię 6:4 i zrobiła wyraźny krok w kierunku finału. Później jednak do głosu doszła znów Iga, która rozbiła oponentkę 6:2. Aż trzy przełamania w oczach kibiców były zwiastunem możliwego zwrotu akcji i zwycięstwa. Niestety nie tym razem.

    Reprezentantka Ukrainy szybko wzięła się w garść i to ona dominowała w decydującym secie. Zaczęła od przełamania i szybko wypracowała sobie przewagę 3:0. Ostatecznie Świątek ugrała tylko dwa gemy i poległa w półfinale 4:6 6:2, 2:6. To 10. rakieta świata powalczy z Coco Gauff w finale o trofeum.

    Skasowany mecz Coco Gauff na Foro Italico. Oficjalnie podano chorobę

    Switolina od razu po meczu zaczęła mówić o Świątek. Padły miłe słowa
    Switolina w rozmowie z mediami nie kryła radości i dumy po zwycięstwie nad tak utytułowaną rywalką. Po zejściu z kortu niemal natychmiast odniosła się do postawy 24-latki.

    – Ostatnio dobrze mi idzie, a ważne jest dla mnie, aby wciąż się poprawiać i rozwijać, nie tylko wachlarz zagrań, ale też mentalność, aby móc być na topie, rywalizować z zawodniczkami z takiej półki i pokonywać je. To zawsze był mój cel. Cieszę się, że mi się obecnie udaje i będę starała się tego trzymać – wyznała w mixed zonie.

    Nie dostaniesz zbyt wielu szans kiedy grasz przeciwko topowym zawodniczkom. Nie otrzymasz żadnych punktów za darmo. Musisz wkładać wszystko w swoje uderzenia i oczywiście grając z zawodniczkami, które cechują się wysoką intensywnością, jak Iga na przykład, musisz starać się zdecydowanie bardziej. Ciężko walczyć, aby je zdominować. To nie jest łatwe zadanie, dlatego jestem bardzo szczęśliwa, że udało mi się je dziś odpowiednio wykonać.
    dodała Ukrainka.
    Dla Eliny Switoliny było to trzecie zwycięstwo w karierze nad Igą Świątek. Panie miały okazję mierzyć się do tej pory siedmiokrotnie. Udane występy w Rzymie przełożą się na jej awans w rankingu WTA.

  • Switolina zeszła z kortu i zaczęła mówić o Idze Świątek. Od razu zwróciła na to uwagę

    Switolina zeszła z kortu i zaczęła mówić o Idze Świątek. Od razu zwróciła na to uwagę

    Tym razem bez happy endu zakończył się mecz półfinału WTA Rzym dla Igi Świątek. Po zaciętej, trzysetowej batalii Polka musiała uznać wyższość Eliny Switoliny. To Ukrainka w finale zmierzy się z Coco Gauff o prestiżowe trofeum. Po zejściu z kortu 10. rakieta świata porozmawiała z mediami o swoich odczuciach i niemal natychmiast odniosła się do postawy Igi Świątek. Oto na co zwróciła uwagę.

    Iga Świątek i Elina SwitolinaRobert Prange/Getty Images / ABACA/NEWSPIX.PLGetty Images

    Seria zwycięstw, której kibice nie byli już świadkami od miesięcy sprawiła, że Iga Świątek postrzegana była jako wyraźna faworytka półfinałowego starcia w Rzymie z Eliną Switoliną. Mimo faktu, że to Ukrainka w tym sezonie była górą nad Polką w Indian Wells. Wówczas pokonała ją w trzech setach w ćwierćfinale.

    Koniec przygody Igi Świątek z Rzymem. Switolina górą w półfinale

    Rozgrywane późną porą spotkanie lepiej rozpoczęła Switolina. Wygrała pierwszą partię 6:4 i zrobiła wyraźny krok w kierunku finału. Później jednak do głosu doszła znów Iga, która rozbiła oponentkę 6:2. Aż trzy przełamania w oczach kibiców były zwiastunem możliwego zwrotu akcji i zwycięstwa. Niestety nie tym razem.

    Switolina od razu po meczu zaczęła mówić o Świątek. Padły miłe słowa

    Switolina w rozmowie z mediami nie kryła radości i dumy po zwycięstwie nad tak utytułowaną rywalką. Po zejściu z kortu niemal natychmiast odniosła się do postawy 24-latki.

    – Ostatnio dobrze mi idzie, a ważne jest dla mnie, aby wciąż się poprawiać i rozwijać, nie tylko wachlarz zagrań, ale też mentalność, aby móc być na topie, rywalizować z zawodniczkami z takiej półki i pokonywać je. To zawsze był mój cel. Cieszę się, że mi się obecnie udaje i będę starała się tego trzymać – wyznała w mixed zonie.

    Nie dostaniesz zbyt wielu szans kiedy grasz przeciwko topowym zawodniczkom. Nie otrzymasz żadnych punktów za darmo. Musisz wkładać wszystko w swoje uderzenia i oczywiście grając z zawodniczkami, które cechują się wysoką intensywnością, jak Iga na przykład, musisz starać się zdecydowanie bardziej. Ciężko walczyć, aby je zdominować. To nie jest łatwe zadanie, dlatego jestem bardzo szczęśliwa, że udało mi się je dziś odpowiednio wykonać.

    Dla Eliny Switoliny było to trzecie zwycięstwo w karierze nad Igą Świątek. Panie miały okazję mierzyć się do tej pory siedmiokrotnie. Udane występy w Rzymie przełożą się na jej awans w rankingu WTA.
    Kobieta w sportowym stroju z rakietą tenisową w ręku, wyrażająca emocje podczas meczu.

    Elina SwitolinaTIZIANA FABI AFP
    Tenisistka w sportowym stroju i czapce z daszkiem, trzymająca rakietę tenisową i poprawiająca czapkę podczas meczu na korcie ziemnym.

    Iga ŚwiątekALESSANDRO DI MEO PAP
    Kobieta w sportowym stroju siedząca z owiniętym wokół ramion niebieskim ręcznikiem, skupiona i zamyślona, na pierwszym planie widoczna sylwetka innej osoby stojącej tyłem.

    Elina SwitolinaALESSANDRO DI MEO PAP

    Świątek pokonuje Pegulę i awansuje do półfinału w Rzymie

  • Była 0:34 w Rzymie, gdy Świątek skończyła na Campo Centrale. Oto finalistka

    Była 0:34 w Rzymie, gdy Świątek skończyła na Campo Centrale. Oto finalistka

    Gdy w Rzymie dochodziła godz. 22, w grze o singlowy tytuł Internazionali d’Italia zostały już tylko trzy zawodniczki. W finale czekała już Coco Gauff – to kibice tenisa wiedzieli od godz. 16.33. Amerykanka w pierwszym półfinałowym starciu pokonała rewelację Internazionali d’Italia Soranę Cirsteę 6:4, 6:3, tym razem bez takiego stresu, jak w trzech wcześniejszych potyczkach.

    A jej rywalką miała zostać Iga Świątek lub Elina Switolina – bukmacherzy wyraźnie wyżej oceniali szanse tej pierwszej. Na Foro Italico, wyłączając fragment pierwszego spotkania z Caty McNally, Iga grała tak, jak w swoim najlepszym okresie. Dominowała, jej topspiny znów miały zabójcze dla rywalek rotacje, od razu zyskiwała przewagę. Przekonały się o tym choćby Naomi Osaka czy Jessica Pegula.

    Wydawało się, że to jednak nie Switolina, a Jelena Rybakina, mająca kapitalną formę od października zeszłego roku, będzie jej kolejną rywalką. Kazaszka w środę zagrała jednak dobrze tylko w pierwszym secie, później z każdą minutą spadała jakość jej drugiego serwisu. A Ukrainka to wykorzystała, wygrała ćwierćfinał.

    I to ona była dziś rywalkę Polki, grały dotąd sześć razy, czterokrotnie triumfowała Świątek, na mączce miała bilans 2:0. Dwa miesiące temu w Indian Wells, w boju o półfinał, lepsza okazała się jednak Switolina.

    W środę zawodniczka z Kijowa swoje spotkanie grała jako pierwsze w sesji wieczornej, skończyła je przed godz. 22.30. Dziś starcie Świątek – Switolina wyznaczono jako drugie, po meczu ATP. A w nim Daniił Miedwiediew najpierw sprawiał wrażenie nieobecnego w potyczce z rewelacyjnym Martinem Landaluce, przegrywał 0:5. Ale gdy już się obudził, stworzyli piękne widowisko, pełne kapitalnych wymian, skrótów. Rosjanin triumfował 1:6, 6:4, 7:5. I to on zagra w piątek z Jannikiem Sinnerem o finał.

    A mecz Świątek – Switolina zaczął się dopiero o godz. 22.19.

    WTA 1000 w Rzymie. Iga Świątek kontra Elina Switolina na Campo Centrale. Stawką finał turnieju

    Polka wygrała losowanie, ale – o dziwo – wybrała return. Pierwszą wymianę mieliśmy dopiero w trzeciej akcji, bo Switolina najpierw popełniła podwójny błąd, ale za chwilę posłała już asa. Tego gema ostatecznie wygrała.
    Tenisistka w ciemnej czapce i stroju sportowym wykonuje dynamiczny backhand, skupiona na uderzeniu piłki tenisowej rakietą.

    Iga Świątek w półfinale Internazionali d’ItaliaFILIPPO MONTEFORTEAFP

    Iga zaczęła ten mecz w bluzie, w Rzymie temperatura spadła już do 16 stopni, ale przy stanie 0:1 i 0-30 się jej pozbyła. Wygrała tego gema, starała się naciskać na rywalkę, chciała grać mocno i ofensywnie. A Switolina momentami skutecznie wychodziła z potężnych opresji. A później sama przejmowała inicjatywę. Miała trzy break pointy na 3:1, wykorzystała już tego pierwszego. I tak jak tę pewność siebie wywalczyła, tak za chwilę ona uleciała. Przez trzy podwójne błędy serwisowe z rzędu, Świątek od razu odpowiedziała przełamaniem.

    Obie trzymały się linii końcowej, Switolina często biegała nawet metr za nią. Toczyły fizyczne wymiany, bekhend na bekhend, za chwilę forhend na forhend. Ukrainka w świetny sposób odpowiadała naszej zawodniczce. Iga miała break pointa na 4:3, Switolina się obroniła. Za chwilę role się odwróciły – Idze zostało drugie podanie, Elina mocno weszła do gry returnem, a zagranie 24-latki trafiło w taśmę. I pojawił się wynik 3:5.

    Ukrainka nie zdołała jednak wyserwować seta, Iga odrobiła stratę przełamania. Po kapitalnych akcjach z obu stron, poziom był niemal kosmiczny. Nie było wątpliwości, że grały ze sobą zawodniczki, które na Foro Italico zdobyły w sumie pięć singlowych tytułów.
    Tenisistka w czarnym stroju dynamicznie odbija piłkę rakietą podczas intensywnej wymiany na korcie.

    Elina Switolina w meczu z Igą ŚwiątekFILIPPO MONTEFORTEAFP

    Po 48 minutach Polka musiała się jednak pogodzić z porażką w tym secie – 4:6. Znów została przełamana – za słabą miała skuteczność pierwszego serwisu (54 proc. wygranych punktów, przy 76 rywalki), za dużo też niewymuszonych błędów (aż 24). Switolina doskonale się broniła, zrzucała presję na Igę, która starała się odgrywać coraz dokładniej, bliżej linii. I nie trafiała.

    Przerwa toaletowa dla Polki po pierwszym secie. Świątek opuściła Campo Centrale

    W tej pierwszej partii Idze często brakowało cierpliwości w długich wymianach, może nie spodziewała się, że Switolina będzie aż tak dobrze bronić. I chciała być aż nadto dokładna. Ukrainka dalej tym imponowała, niemniej sytuacja zaczęła się nieco zmieniać.

    Duży wpływ miało przełamanie już w gemie otwarcia, a później także i to, że Iga utrzymała serwis, podwyższając na 2:0. Odskoczyła na trzy gemy (3:0), później na cztery (5:1), już wtedy miała setbola. Można było odnieść wrażenie, że Switolina zaczyna jednak odstawać od turniejowej “4” pod względem fizycznym. Skończyło się na 6:2, wliczając przerwę toaletową wszystko to trwało 40 minut. I chyba tylko jakiś kataklizm mógł zmienić obraz tego meczu w decydującym secie.

    Tyle że po dwóch gemach sytuacja była już… zupełnie inna. W tym pierwszym Polka miała aż trzy szanse na przełamanie, ale to Switolina objęła jednak prowadzenie. I za chwilę Iga sama musiała pogodzić się z breakiem, już na 0:2. 32-latka z Kijowa płynęła znów na fali. I gdyby zdołała jeszcze podwyższyć serwisem na 3:0, miałaby już sytuację bardzo komfortową.

    Iga wywalczyła szansę na przełamanie, Elina wybroniła się asem. Za chwilę o punkcie dla niej decydowały milimetry. Widowisko było przednie, wciąż na bardzo wysokim poziomie. Szkoda tylko, że w Rzymie minęła już północ. Ukrainka ostatecznie podwyższyła na 3:0.

    To była już spora zaliczka, ale jednocześnie wciąż w każdym gemie decydowały drobne detale. I wciąż wszystko mogło się zmienić. Iga wygrała wreszcie gema, w kolejnym miała już w dorobku dwa punkty, gdy za ryzykownie zaatakowała returnem lekki drugi serwis Eliny. I zepsuła to zagranie, a za nim poszły kolejne błędy.
    Tenisistka w sportowym stroju i czapce z daszkiem trzyma rakietę, skupiona podczas meczu na korcie ziemnym.

    Iga ŚwiątekALESSANDRO DI MEO PAP/EPA

    Kluczowy moment? 4:2 i 30-0 z perspektywy Ukrainki. Iga wywalczyła break point, ale znów z pomocą starszej z tenisistek przyszły serwisy. Odskoczyła na 5:2, już witała się z finałem. A Iga musiała powoli liczyć na cud.

    Świątek była już kłebkiem nerwów, z boksu próbowała ją uspokoić Daria Abramowicz. Polka miała do tej pory pięć szans na przełamanie w trzecim secie, nie udało się wykorzystać choć jednej. Switolina zaś jedną – za to skuteczną.

    Za chwilę dostała drugą – to meczbol na 6:2. Raszyniance pomógł jeszcze serwis. Za chwilę już jednak nie, mecz dobiegł końca. Switolina wygrała po 134 minutach walki 6:4, 2:6, 6:2.

    Finał zaplanowano na sobotę – zacznie się na Campo Centrale po godz. 17.
    Kobieta w stroju sportowym oraz różowej czapce z daszkiem, podczas intensywnego wysiłku fizycznego, w jasno oświetlonym miejscu, zyskująca skupiony wyraz twarzy.

    Iga ŚwiątekArtur WidakAFP
    Kobieta ubrana w sportową białą koszulkę, o spiętych włosach, z wyrazem napięcia lub emocji na twarzy, stoi na tle rozmytego czarnego tła z jasnymi napisami.

    Elina SwitolinaPAUL CROCKAFP

    Świątek pokonuje Pegulę i awansuje do półfinału w Rzymie

  • Porażka Świątek. Oto konsekwencje w rankingu. Robi się nerwowo   

    Porażka Świątek. Oto konsekwencje w rankingu. Robi się nerwowo  

    Iga Świątek nie awansowała do finału turnieju WTA 1000 w Rzymie. Polka po emocjonującym, trzysetowym spotkaniu uległa Elinie Switolinie, a tuż po zakończeniu meczu jasne stało się, jak porażka wpłynie na jej sytuację w rankingu WTA przed zbliżającym się Roland Garros. Jedno nie budzi wątpliwości — raszynianka coraz mocniej musi oglądać się za siebie.

    Po imponujących zwycięstwach nad Naomi Osaką i Jessicą Pegulą wielu ekspertów i kibiców zaczęło wierzyć, że Świątek wraca do swojej najwyższej dyspozycji i ponownie zamelduje się w finale prestiżowej imprezy na kortach Foro Italico.

    W półfinale po drugiej stronie siatki stanęła jednak będąca w świetnej formie Elina Switolina. Ukrainka już wcześniej pokazała swoją siłę, eliminując w ćwierćfinale samą Jelenę Rybakinę, czyli aktualną wiceliderkę światowego rankingu.

    Czwartkowe spotkanie od początku zapowiadało się niezwykle interesująco i nie zawiodło oczekiwań. Mecz rozpoczął się bardzo późno, po godzinie 22:00, ale mimo to obie zawodniczki stworzyły widowisko na najwyższym poziomie. Świątek i Switolina wymieniały się inicjatywą, a tempo gry momentami było imponujące. O losach awansu zdecydował trzeci set, w którym więcej spokoju i skuteczności zachowała Ukrainka. Switolina wygrała ostatecznie 6:4, 2:6, 6:2 i to ona zagra o tytuł w Rzymie.

    Dla Igi Świątek półfinał oznacza jednak najlepszy wynik osiągnięty w tym sezonie. Dzięki zdobytym punktom Polka utrzyma trzecią pozycję w rankingu WTA. Za występ w stolicy Włoch dopisała do swojego dorobku 325 punktów, ale mimo tego jej przewaga nad rywalkami wyraźnie stopniała.

    Coraz bliżej Świątek znajduje się Coco Gauff. Amerykanka awansowała do finału turnieju i w zależności od jego wyniku może bardzo mocno zbliżyć się do Polki w rankingu. Jeśli Gauff sięgnie po tytuł, strata do Świątek będzie wynosiła jedynie 174 punkty. W przypadku zwycięstwa Switoliny różnica pozostanie większa i wyniesie 524 punkty.

    Sam awans do finału przyniósł także ogromne korzyści Switolinie. Ukrainka przesunęła się już z 10. na 8. miejsce w światowym zestawieniu, a triumf w finale pozwoli jej awansować jeszcze wyżej — aż na siódmą lokatę.

    Na czele rankingu nadal pozostaje Aryna Sabalenka, która utrzymuje prowadzenie przed Jeleną Rybakiną. Tymczasem turniej w Rzymie był ostatnim dużym sprawdzianem przed rozpoczynającym się 24 maja Roland Garros. To właśnie na paryskiej mączce Świątek będzie walczyć o swój piąty tytuł wielkoszlemowy we French Open i kolejny triumf na ukochanych kortach w Paryżu.

  • Oto ranking WTA “na żywo” po porażce Świątek w półfinale

    Oto ranking WTA “na żywo” po porażce Świątek w półfinale

    Iga Świątek walczyła o czwarte w karierze końcowe zwycięstwo w turnieju WTA 1000 w Rzymie, jednak tym razem nie zdołała awansować do finału. Polka przegrała w półfinale z Elina Switolina, przez co nie odrobiła strat punktowych do Jelena Rybakina w rankingu WTA.

    Turniej w stolicy Włoch Świątek rozpoczęła znakomicie. Choć największe problemy sprawiła jej już pierwsza rywalka – Caty McNally, która urwała Polce seta – w kolejnych spotkaniach raszynianka prezentowała się bardzo pewnie. Bez większych trudności pokonała Elisabetta Cocciaretto, Naomi Osaka oraz Jessica Pegula.

    W półfinale na drodze Świątek stanęła Switolina, która wcześniej wyeliminowała Rybakinę i zapowiadała walkę o kolejny skalp. Ukrainka świetnie rozpoczęła mecz i wygrała pierwszego seta 6:4. W drugiej partii Polka odpowiedziała zdecydowanie, triumfując 6:2. Decydujący set ponownie należał jednak do Switoliny, która wykorzystała słabszy fragment gry Świątek i przypieczętowała awans do finału.

    Tam Ukrainka zmierzy się z Coco Gauff. Amerykanka wcześniej pokonała Sorana Cîrstea 6:4, 6:3.

    Porażka w półfinale oznacza, że Świątek nie zbliżyła się do Rybakiny w rankingu WTA. Gdyby triumfowała w Rzymie, mogłaby mieć na koncie 7533 punkty, tymczasem jej dorobek wynosi obecnie 7273 punkty. Do drugiej w zestawieniu Kazaszki traci aż 1432 „oczka”.

    Czwarta w rankingu Gauff ma obecnie 6749 punktów i nawet ewentualne zwycięstwo w turnieju nie pozwoli jej wyprzedzić Polki. Na pozycji liderki pozostaje Aryna Sabalenka z dorobkiem 9960 punktów.

    W czołowej dziesiątce rankingu znajdują się również Pegula, Amanda Anisimova, Mirra Andriejewa, Switolina, Victoria Mboko oraz Karolína Muchová. Coraz bliżej awansu do TOP 10 są także Belinda Bencić i Linda Nosková, które tracą niewiele punktów do Muchovej.

    Aktualne czołówka rankingu WTA po meczu Świątek – Switolina prezentuje się następująco:

    1. Aryna Sabalenka – 9960 pkt

    2. Jelena Rybakina – 8705 pkt

    3. Iga Świątek – 7273 pkt

    4. Coco Gauff – 6749 pkt

    5. Jessica Pegula – 6286 pkt

    6. Amanda Anisimova – 5958 pkt

    7. Mirra Andriejewa – 4181 pkt

    8. Elina Switolina – 3965 pkt

    9. Victoria Mboko – 3405 pkt

    10. Karolína Muchová – 3328 pkt

  • To dlatego Świątek przegrała ze Switoliną. A już było tak dobrze

    To dlatego Świątek przegrała ze Switoliną. A już było tak dobrze

    Półfinał turnieju WTA 1000 w Rzymie miał być dla Igi Świątek kolejnym krokiem w stronę odzyskania pełnej dominacji na kortach ziemnych. Po świetnym występie przeciwko Jessice Peguli wydawało się, że Polka wraca do swojej najlepszej wersji. Tymczasem na drodze stanęła Elina Switolina, która po trzysetowym boju wygrała 6:4, 2:6, 6:2 i po raz drugi w tym sezonie znalazła sposób na wiceliderkę światowego rankingu.

    Już przed meczem sporo mówiło się o przygotowaniu fizycznym Ukrainki. Dzień wcześniej rozegrała wyczerpujący ćwierćfinał z Jeleną Rybakiną, zakończony późnym wieczorem po niemal dwóch i pół godzinach walki. Po spotkaniu była tak zmęczona, że podczas rozmowy z mediami poprosiła o krzesło, by choć na chwilę odpocząć. Świątek znajdowała się w znacznie bardziej komfortowej sytuacji — jej starcie z Pegulą trwało niewiele ponad godzinę.

    Na korcie jednak różnicy nie było widać. Switolina od pierwszych piłek imponowała ruchem, determinacją i znakomitą defensywą. Biegała do niemal każdej piłki, zmuszając Polkę do ryzykowania i szukania idealnych rozwiązań. To był pojedynek wymagający ogromnej cierpliwości, a właśnie tego momentami brakowało Świątek.

    Początek meczu dawał jeszcze nadzieję na pełną kontrolę po stronie Polki. Ukrainka po zdobytym przełamaniu rozegrała fatalnego gema serwisowego, popełniając aż trzy podwójne błędy. Publiczność na Campo Centrale reagowała z niedowierzaniem, bo takie serie w wykonaniu Switoliny należą do rzadkości. Świątek odrobiła stratę i doprowadziła do remisu 3:3, a z trybun popłynęły motywujące okrzyki polskich kibiców.

    Z czasem jednak inicjatywa znów zaczęła przechodzić na stronę Ukrainki. Świątek popełniała coraz więcej błędów, brakowało jej dokładności i spokoju, które imponowały w meczu z Pegulą. Switolina znakomicie czytała grę, agresywnie atakowała drugi serwis Polki i często wchodziła głęboko w kort, wywierając nieustanną presję. Efekt był taki, że Iga jeszcze dwukrotnie straciła podanie i przegrała pierwszego seta 4:6.

    Warto podkreślić, że Switolina przeżywa obecnie najlepszy okres od czasu powrotu do rywalizacji po urodzeniu dziecka. W rankingu WTA Race, obejmującym wyłącznie wyniki z obecnego sezonu, znajduje się w ścisłej czołówce. Jej gra stała się bardziej ofensywna, a przy returnie drugiego podania przeciwniczek Ukrainka coraz częściej przejmuje inicjatywę.

    Po przerwie między setami Świątek wróciła jednak odmieniona. Grała spokojniej, bardziej cierpliwie i znacznie częściej korzystała z topspinowego forhendu, który od lat jest jej największą bronią na mączce. Piłki po uderzeniach Polki odskakiwały wysoko i agresywnie, zmuszając Switolinę do gry powyżej linii barków. Z perspektywy trybun było doskonale widać, jak trudne były to uderzenia do opanowania.

    To właśnie nad tym elementem Świątek intensywnie pracowała ostatnio z Francisco Roigiem. Po ćwierćfinale z Pegulą mówiła, że treningi na Majorce koncentrowały się właśnie na przywróceniu mocnego topspinu, który na wolnych kortach ziemnych daje jej ogromną przewagę. W Rzymie warunki wyjątkowo sprzyjały takiej grze.

    Efekty było widać natychmiast. Polka szybko objęła prowadzenie 5:1 i pewnie wygrała drugą partię 6:2. Wydawało się, że przejęła pełną kontrolę nad spotkaniem i zmierza do kolejnego finału w Foro Italico.

    Decydujący set znów przyniósł jednak gwałtowny zwrot akcji. Świątek już w pierwszym gemie nie wykorzystała trzech break pointów, a chwilę później sama straciła podanie. Do gry Polki wrócił pośpiech i nadmierne ryzyko. Zamiast cierpliwie budować akcje topspinowymi uderzeniami, coraz częściej próbowała kończyć wymiany zbyt szybko, co prowadziło do błędów.

    Switolina momentalnie to wykorzystała. Ukrainka odzyskała energię, zaczęła grać pewniej i błyskawicznie odskoczyła na 3:0. Po raz pierwszy w meczu było też widać frustrację po stronie Świątek.

    Przy stanie 2:4 Polka miała jeszcze szansę wrócić do gry, ale znów zabrakło cierpliwości. W jednej z kluczowych akcji pospieszyła się z forhendem, posyłając piłkę minimalnie poza linię boczną, choć wymiana mogła potrwać jeszcze kilka uderzeń. Switolina utrzymała podanie i nie oddała już przewagi do końca spotkania.

    Jeszcze przed półfinałem Ukrainka otwarcie mówiła, że wie, jak pokonać Świątek. Nawiązywała do ich marcowego meczu w Indian Wells, gdzie również wygrała po trzech setach. W Rzymie po raz kolejny zrealizowała swój plan niemal perfekcyjnie — znakomicie broniła, wytrzymywała najtrudniejsze momenty i cierpliwie czekała na błędy rywalki.

    To właśnie cierpliwości najbardziej zabrakło tym razem Idze Świątek. Po znakomitym drugim secie wydawało się, że odnalazła właściwy rytm, ale w decydującej partii nie potrafiła utrzymać tej samej jakości gry. W efekcie to Elina Switolina awansowała do finału turnieju WTA 1000 w Rzymie, gdzie zmierzy się z Coco Gauff, która wcześniej pokonała Soranę Cirsteę 6:4, 6:3.

  • Porażka Świątek. Tak zareagowali eksperci

    Porażka Świątek. Tak zareagowali eksperci

    Iga Świątek odpadła w półfinale turnieju rangi WTA 1000 w Rzymie. Nasza tenisistka była faworytką pojedynku z Eliną Switoliną, ale nie znalazła na nią sposobu i przegrała 4:6, 6:2, 2:6. Mimo to swoim występem we Włoszech wlała optymizm w ekspertów.

    Iga Świątek stoczyła trzysetowy bój na otwarcie zmagań w turnieju rangi WTA 1000 w Rzymie. Nasza tenisistka ostatecznie pokonała Caty McNally, a później straciła raptem siedem gemów w starciach z Elisabettą Cocciaretto, Naomi Osaką i Jessicą Pegulą.

    Dzięki temu Polka osiągnęła półfinał zmagań w stolicy Włoch, w którym zmierzyła się z Eliną Switoliną. Tym razem stoczyła trzysetowy bój, w którym jednak musiała uznać wyższość Ukrainki – 4:6, 6:2, 2:6.

    “Od kwietnia 2025 (Madison Keys w Madrycie) Iga Świątek nie wygrała z rywalką z Top 10 ze stanu 0:1 w setach. Ostatnie osiem takich meczów to porażki. Wydaje sie, że dziś jest naprawdę dobra okazja przerwać złą passę” – napisał Maciej Łuczak z Canal+ Sport, który oglądał mecz z bliska.

    “Kluczowy w trzecim secie był pierwszy gem. Switolina obroniła trzy BP, wyszła z trudnej sytuacji i mocno zbudowała się na całego seta. W tym sezonie ma bilans 8-1 w decydujących setach. Kawał wyniku” – dodał.

    “Na koniec lepsza okazała się starsza i bardziej zdeterminowana Ukrainka. Switolina szczególnie klasę pokazała w dwóch ostatnich gemach ani na moment nie wstrzymując ręki i odwracając ich przebieg. Zasłużona wygrana 6:4, 2:6, 6:2” – ocenił Adam Romer, redaktor naczelny magazynu “Tenisklub”.

    “A o Idze można powiedzieć ‘nie od razu Rzym zbudowano’. Powrót na szczyt jest trudny. Teraz Paryż, a tam zawsze działy się niesamowite rzeczy z perspektywy Polki. I na to trzeba liczyć…” – dodał.

    “Niezależnie od wyniku (nie tylko dzisiejszego meczu) – znakomicie ogląda się taką Igę Świątek na korcie. Nie ma tej negatywnej energii, niewymuszone błędy nawet nie powodują dużej złości, tylko zapominamy i jazda kolejny punkt. Po prostu z uśmiechem się na to patrzy” – stwierdził Dawid Żbik, komentator tenisa w Eurosporcie.

    “W dwóch ostatnich meczach ze Switoliną Iga Świątek popełniła prawie 100 niewymuszonych błędów! (42 w Indian Wells i 50 w Rzymie). Ukrainka się broni i imponuje spokojem. Szkoda, że Iga super reagowała dziś tylko w II secie. I set: 24 niewymuszone. II set: 9. III set: 17” – zaznaczył Łukasz Jachimiak ze sport.pl.

    “Niestety. Iga Świątek będzie musiała poczekać na pierwszy singlowy finał w tym sezonie. Mimo wyniku tego meczu turniej w Rzymie dał nam wiele pozytywnych odpowiedzi przed zbliżającym się Roland Garros” – podkreślił Mateusz Stańczyk, prowadzący profil Z kortu.

    “Po takim meczu dużo bardziej starałbym się docenić Switolinę niż czepiał się Świątek. Jestem pod ogromnym wrażeniem jak dostosowała swój tenis pod dzisiejsze wymagania touru i jak rozwinęła go po ciąży. Wyniki to potwierdzają. Rzadko się to zdarza po takiej przerwie” – skomentował Filip Modrzejewski ze sport.pl.

    “Za dużo błędów popełnianych w kluczowych momentach. Pod wpływem świetnej defensywy Switoliny wróciły stare grzeszki – śpieszenie się z kończeniem akcji i podejmowanie nadmiernego ryzyka. Szkoda W sumie bardzo pozytywny turniej przed RG, ale ogromny niedosyt” – napisał Michał Chojecki z “Super Expressu”.

    “Technicznie serwis Igi Świątek coraz bardziej przypomina serwis Rafy Nadala (szczególnie początkowa faza)” – zauważył Dawid Olejniczak, były tenisista, a obecnie komentator Polsatu Sport.

    “Iga w Paryżu ogarnie minimum półfinał. Dobranoc” – rzucił Dawid Dobrasz z meczyki.pl.

    “Miał ten trzeci set trochę vibe ćwierćfinału z Andriejewą w Stuttgarcie. Niby blisko, a daleko. Mnóstwo niewykorzystanych szans. Błędów, szczególnie forhendowych. Switolinie trzeba oddać znakomite serwowanie i przygotowanie fizyczne. Podwyższa na 8-1 w trzysetówkach” – podsumował Hubert Błaszczyk.

    “Iga Świątek zrobiła krok do przodu w Rzymie. Na pewno będzie w szerokim gronie zawodniczek typowanych, żeby grać daleko w Roland Garros. Ale pracy jest jeszcze mnóstwo. Zwłaszcza nad wyborami w kluczowych momentach meczów” – dodał.

  • Wszystko policzone. Tak wygląda ranking WTA po meczu Świątek

    Wszystko policzone. Tak wygląda ranking WTA po meczu Świątek

    Iga Świątek odpadła w półfinale turnieju rangi WTA 1000 w Rzymie, przez co nie poprawiła już swojego dorobku w światowym rankingu WTA. Przez to do 3. tenisistki wspomnianego zestawienia może zbliżyć się Coco Gauff.

    Do turnieju rangi WTA 1000 w Rzymie Iga Świątek przystąpiła jako 3. tenisistka światowego rankingu WTA. Po tym, jak nasza tenisistka zameldowała się w półfinale, jasne stało się, że nie straci swojego miejsca.

    W dodatku Polka odrobiła część strat do wyżej notowanych rywalek, bo Aryna Sabalenka odpadła w trzeciej rundzie, a Jelena Rybakina w ćwierćfinale. W przypadku końcowego triumfu w stolicy Włoch miałaby na swoim koncie 7883 pkt.

    Tymczasem Świątek niespodziewanie doznała porażki w półfinale, bowiem musiała uznać wyższość Eliny Switoliny – 4:6, 6:2, 2:6. Wobec tego po zakończeniu turnieju w Rzymie w oficjalnym zestawieniu będzie miała 7273 “oczek”.

    Wspomniane wcześniej Sabalenka i Rybakina wciąż mają sporą przewagę nad naszą tenisistką. Białorusinka uzbierała bowiem 9960 pkt., natomiast reprezentantka Kazachstanu 8705. Ciekawiej jest z kolei tuż za plecami Polki.

    Coco Gauff w rankingu “na żywo” ma obecnie 6749 “oczka”, a zameldowała się w finale. W przypadku, gdy pokona Switolinę, zapewni sobie 7099 punktów. Wówczas jej strata do Świątek będzie wynosić jedynie 174 pkt.

    Warto dodać, że awans na przynajmniej 8. pozycję zanotuje Switolina, czyli pogromczyni naszej tenisistki. W przypadku, gdy Ukrainka zdobędzie tytuł w stolicy Włoch, minie jeszcze Mirrę Andriejewą i będzie 7.

  • Oto ranking WTA “na żywo” po porażce Świątek w półfinale

    Oto ranking WTA “na żywo” po porażce Świątek w półfinale

    Iga Świątek walczyła o czwarte w karierze końcowe zwycięstwo w turnieju WTA 1000 w Rzymie, jednak tym razem nie zdołała awansować do finału. Polka przegrała w półfinale z Elina Switolina, przez co nie odrobiła strat punktowych do Jelena Rybakina w rankingu WTA.

    Turniej w stolicy Włoch Świątek rozpoczęła znakomicie. Choć największe problemy sprawiła jej już pierwsza rywalka – Caty McNally, która urwała Polce seta – w kolejnych spotkaniach raszynianka prezentowała się bardzo pewnie. Bez większych trudności pokonała Elisabetta Cocciaretto, Naomi Osaka oraz Jessica Pegula.

    W półfinale na drodze Świątek stanęła Switolina, która wcześniej wyeliminowała Rybakinę i zapowiadała walkę o kolejny skalp. Ukrainka świetnie rozpoczęła mecz i wygrała pierwszego seta 6:4. W drugiej partii Polka odpowiedziała zdecydowanie, triumfując 6:2. Decydujący set ponownie należał jednak do Switoliny, która wykorzystała słabszy fragment gry Świątek i przypieczętowała awans do finału.

    Tam Ukrainka zmierzy się z Coco Gauff. Amerykanka wcześniej pokonała Sorana Cîrstea 6:4, 6:3.

    Porażka w półfinale oznacza, że Świątek nie zbliżyła się do Rybakiny w rankingu WTA. Gdyby triumfowała w Rzymie, mogłaby mieć na koncie 7533 punkty, tymczasem jej dorobek wynosi obecnie 7273 punkty. Do drugiej w zestawieniu Kazaszki traci aż 1432 „oczka”.

    Czwarta w rankingu Gauff ma obecnie 6749 punktów i nawet ewentualne zwycięstwo w turnieju nie pozwoli jej wyprzedzić Polki. Na pozycji liderki pozostaje Aryna Sabalenka z dorobkiem 9960 punktów.

    W czołowej dziesiątce rankingu znajdują się również Pegula, Amanda Anisimova, Mirra Andriejewa, Switolina, Victoria Mboko oraz Karolína Muchová. Coraz bliżej awansu do TOP 10 są także Belinda Bencić i Linda Nosková, które tracą niewiele punktów do Muchovej.

    Aktualne czołówka rankingu WTA po meczu Świątek – Switolina prezentuje się następująco:

    1. Aryna Sabalenka – 9960 pkt

    2. Jelena Rybakina – 8705 pkt

    3. Iga Świątek – 7273 pkt

    4. Coco Gauff – 6749 pkt

    5. Jessica Pegula – 6286 pkt

    6. Amanda Anisimova – 5958 pkt

    7. Mirra Andriejewa – 4181 pkt

    8. Elina Switolina – 3965 pkt

    9. Victoria Mboko – 3405 pkt

    10. Karolína Muchová – 3328 pkt

  • Trzysetowe starcie Świątek ze Switoliną. Thriller wyłonił drugą finalistkę

    Trzysetowe starcie Świątek ze Switoliną. Thriller wyłonił drugą finalistkę

    Pięć zwycięstw w jednym turnieju — właśnie tyle Iga Świątek czekała od sierpnia ubiegłego roku, kiedy dotarła do finału w Cincinnati, a później sięgnęła tam po tytuł. W Rzymie wielu kibiców liczyło, że historia zatoczy koło. Polka wreszcie prezentowała na mączce tenis przypominający jej najlepsze występy sprzed dwóch lat. W efektownym stylu odprawiła Naomi Osakę i Jessicę Pegulę, ale w półfinale czekało ją wyjątkowo wymagające starcie z Eliną Switoliną — tą samą rywalką, która dwa miesiące wcześniej wyeliminowała ją w Indian Wells. O tym, która z nich zagra w finale Internazionali d’Italia, zdecydował trzysetowy bój pełen zwrotów akcji.

    Gdy w Rzymie zbliżała się godzina 22, w walce o tytuł pozostawały już tylko trzy tenisistki. W finale miejsce miała zapewnione Coco Gauff, która wcześniej pewnie pokonała Soranę Cirsteę 6:4, 6:3. Tym razem Amerykanka obyła się bez dramatów, które towarzyszyły jej wcześniejszym spotkaniom.

    Drugą finalistkę miało wyłonić starcie Świątek ze Switoliną. Faworytką bukmacherów była Polka, która na Foro Italico imponowała formą. Poza trudniejszym początkiem meczu z Caty McNally dominowała rywalki, a jej topspin znów robił ogromne wrażenie. Naomi Osaka i Jessica Pegula boleśnie przekonały się, jak trudno było znaleźć odpowiedź na agresywną i precyzyjną grę raszynianki.

    Wydawało się wcześniej, że przeciwniczką Świątek może zostać Jelena Rybakina, prezentująca znakomitą dyspozycję od wielu miesięcy. Kazaszka dobrze rozpoczęła jednak ćwierćfinał ze Switoliną, ale później jej poziom wyraźnie spadł, szczególnie przy drugim serwisie. Ukrainka wykorzystała to bezlitośnie i zameldowała się w półfinale.

    Do tej pory Świątek i Switolina mierzyły się sześć razy. Cztery zwycięstwa miała na koncie Polka, a na mączce była niepokonana. Ostatnie starcie, rozegrane w Indian Wells, zakończyło się jednak triumfem Ukrainki i dawało nadzieję na kolejne wielkie widowisko.

    Spotkanie rozpoczęło się bardzo późno, bo dopiero o 22:19. Wcześniej kibice oglądali niezwykle emocjonujący półfinał ATP pomiędzy Daniiłem Miedwiediewem a Martinem Landaluce. Rosjanin przegrywał już 0:5, ale zdołał odwrócić losy pojedynku i wygrał 1:6, 6:4, 7:5, zapewniając sobie półfinał z Jannikiem Sinnerem.

    Mecz Świątek ze Switoliną od początku zapowiadał się na fizyczną i wymagającą batalię. Polka wygrała losowanie i ku zaskoczeniu zdecydowała się na return. Pierwszy gem należał do Ukrainki, choć już na starcie popełniła podwójny błąd serwisowy, by chwilę później odpowiedzieć asem.

    W Rzymie było chłodno — temperatura spadła do około 16 stopni — dlatego Świątek rozpoczęła spotkanie w bluzie. Szybko jednak weszła w intensywną wymianę ciosów z rywalką. Obie tenisistki długo utrzymywały się przy linii końcowej, wymieniając mocne uderzenia z forhendu i bekhendu. Switolina imponowała defensywą, wytrzymywała ogromną presję i sama potrafiła przejmować inicjatywę.

    Pierwsze przełamanie zdobyła Ukrainka, obejmując prowadzenie 3:1, ale chwilę później sama straciła serwis po serii podwójnych błędów. Spotkanie stało na bardzo wysokim poziomie, a tempo wymian mogło imponować nawet najbardziej wymagającym kibicom.

    Kluczowy fragment pierwszego seta nastąpił przy stanie 3:5 z perspektywy Świątek. Polka zdołała jeszcze odrobić stratę przełamania, ale ostatecznie po 48 minutach przegrała partię 4:6. Zawodził przede wszystkim pierwszy serwis, a liczba niewymuszonych błędów była zdecydowanie zbyt wysoka. Switolina świetnie się broniła i zmuszała Igę do coraz bardziej ryzykownych zagrań.

    Po zakończeniu seta Świątek udała się na przerwę toaletową i po powrocie wyglądała zdecydowanie lepiej. Od początku drugiej partii narzuciła swoje warunki gry. Szybko zdobyła przewagę przełamania, a później kontrolowała przebieg wydarzeń na korcie. Switolina zaczęła mieć problemy fizyczne i nie nadążała za tempem wymian. Polka wygrała seta 6:2 i wydawało się, że całkowicie przejęła kontrolę nad półfinałem.

    Decydująca odsłona przyniosła jednak kolejny zwrot akcji. Już na początku Świątek miała trzy szanse na przełamanie, ale żadnej nie wykorzystała. Chwilę później sama straciła podanie i przegrywała 0:2. Switolina ponownie weszła na bardzo wysoki poziom, a jej serwis w najważniejszych momentach działał znakomicie.

    Przy stanie 4:2 Ukrainka obroniła break point asem serwisowym i praktycznie zamknęła drogę do odrobienia strat. Świątek była coraz bardziej sfrustrowana, a z boksu próbowała uspokajać ją Daria Abramowicz. Polka miała w trzecim secie kilka okazji do przełamania, ale nie wykorzystała żadnej. Switolina natomiast pozostała niezwykle skuteczna.

    Ostatecznie po 134 minutach walki Ukrainka triumfowała 6:4, 2:6, 6:2 i to ona awansowała do finału turnieju w Rzymie. W sobotę na Campo Centrale zmierzy się z Coco Gauff w walce o tytuł Internazionali d’Italia.