Category: Uncategorized

  • Sabalenka zaczęła Indian Wells. Faworytki miały kłopoty   

    Sabalenka zaczęła Indian Wells. Faworytki miały kłopoty  

    Podczas nocnej sesji turnieju w Indian Wells Masters kibice zobaczyli kilka spotkań z udziałem największych gwiazd kobiecego tenisa. Większość faworytek nie zawiodła i zameldowała się w trzeciej rundzie. Swoje mecze wygrały m.in. Aryna Sabalenka, Coco Gauff oraz Amanda Anisimova, choć nie każda z nich miała równie spokojną drogę do zwycięstwa. Z udanym powrotem na korty zaprezentowała się także Naomi Osaka.

    Sabalenka bez problemów na start

    Dla liderki rankingu WTA, Aryna Sabalenka, był to pierwszy występ od czasu finału Australian Open. Białorusinka zdecydowała się na dłuższą przerwę i opuściła lutowe turnieje na Bliskim Wschodzie – Qatar Open w Dosze oraz Dubai Tennis Championships. W tym czasie jednak nie brakowało wydarzeń w jej życiu prywatnym – tenisistka zaręczyła się ze swoim partnerem Georgiosem Frangulisem i do Kalifornii przyjechała już z pierścionkiem na dłoni.

    Rywalką Sabalenki w drugiej rundzie była Japonka Himeno Sakatsume, zajmująca 136. miejsce w światowym rankingu. Faworytka od początku kontrolowała przebieg spotkania. Już w pierwszym gemie przełamała przeciwniczkę, a następnie utrzymywała bezpieczną przewagę. Pierwszy set zakończył się wynikiem 6:4 dla Białorusinki.

    W drugiej partii liderka światowego rankingu jeszcze bardziej podkręciła tempo. Dwukrotnie odebrała serwis rywalce, sama nie dopuszczając jej nawet do break pointa. Ostatecznie Sabalenka zwyciężyła 6:4, 6:2 w zaledwie 72 minuty i zameldowała się w trzeciej rundzie, gdzie zmierzy się z Rumunką Jaqueline Cristian.

    Trudna przeprawa Gauff

    Znacznie więcej emocji dostarczył mecz z udziałem Coco Gauff. Amerykanka nie rozpoczęła sezonu tak dobrze, jak oczekiwano. W Melbourne i Dubaju dwukrotnie zatrzymywała ją Elina Svitolina, natomiast w Dosze sensacyjnie pokonała ją już w pierwszym meczu Elisabetta Cocciaretto.

    Powrót do gry na amerykańskiej ziemi również nie był dla niej łatwy. Jej przeciwniczką była Rosjanka Kamilla Rakhimova, która postawiła faworytce bardzo trudne warunki. Choć pierwszego seta Gauff wygrała dość pewnie 6:3, druga partia zamieniła się w prawdziwy tenisowy rollercoaster.

    Set trwał aż 75 minut – dłużej niż całe spotkanie Sabalenki. Gauff przegrywała już 2:5 i była podwójnie przełamana. Rachimowa dwukrotnie serwowała po zwycięstwo w secie, ale Amerykanka za każdym razem potrafiła się obronić, broniąc także piłki setowej. W końcówce seta serwis przestał być atutem którejkolwiek z zawodniczek – przełamania padały jedno po drugim.

    O losach partii zdecydował tie-break, w którym Gauff zachowała więcej zimnej krwi i zwyciężyła 7:5. Całe spotkanie wygrała 6:3, 7:6(5) po dwóch godzinach walki. W kolejnej rundzie zmierzy się z lepszą z pojedynku Alexandra Eala – Dayana Yastremska.

    Anisimova odwróciła losy meczu

    Spore kłopoty na początku swojego spotkania miała również Amanda Anisimova. Amerykanka sensacyjnie przegrała pierwszego seta z Rosjanką Anna Blinkova 5:7, choć sama aż trzykrotnie przełamywała rywalkę. Problemem był jednak jej własny serwis – straciła go aż cztery razy.

    Od drugiej partii obraz gry zmienił się diametralnie. Anisimova zaczęła dominować na korcie i błyskawicznie przejęła inicjatywę. Kolejne sety wygrała zdecydowanie 6:1 i 6:0. Co ciekawe, oba trwały łącznie tylko sześć minut dłużej niż pierwsza partia. Dzięki temu Amerykanka awansowała do trzeciej rundy, gdzie zagra z Emma Raducanu.

    Udany powrót Osaki

    Z dobrej strony pokazała się również Naomi Osaka, dla której był to pierwszy występ od czasu Australian Open. Japonka musiała wtedy wycofać się z powodu kontuzji i przez ponad miesiąc pauzowała.

    W drugiej rundzie jej rywalką była reprezentantka Andory Victoria Jimenez Kasintseva. Początek meczu zapowiadał się na jednostronny – Osaka prowadziła już 5:1 w pierwszym secie. Rywalka zdołała jednak doprowadzić do wyrównania 5:5, co na chwilę skomplikowało sytuację faworytki. Ostatecznie Japonka opanowała nerwy i wygrała seta 7:5.

    W drugiej partii Osaka nie pozostawiła już żadnych wątpliwości, zwyciężając 6:2. Cały mecz trwał 88 minut i zakończył się jej awansem do trzeciej rundy. Tam zmierzy się z Kolumbijką Camila Osorio, która wcześniej niespodziewanie wyeliminowała rozstawioną z numerem 18 Iva Jović. Jeśli Japonka wygra również to spotkanie, w czwartej rundzie może dojść do bardzo ciekawego starcia z Sabalenką.

  • Sensacja na drodze Gauff do półfinału Indian Wells. Klęska “11”, ponad 100 miejsc różnicy

    Sensacja na drodze Gauff do półfinału Indian Wells. Klęska “11”, ponad 100 miejsc różnicy

    W piątek zmagania w Indian Wells wkroczyły w etap drugiej rundy, a to pierwsza okazja do zobaczenia w akcji 32 tenisistek rozstawionych w głównej drabince. Pierwsze mecze zaczęły się o godz. 11 czasu lokalnego. I już na starcie doszło do sporej sensacji – w meczu rozstawionej z “11” Jekateriny Aleksandrowej. Niedawna finalistka WTA 500 z Abu Zabi była w jednej ćwiartce drabinki z Coco Gauff, mierzyła się z rywalką z drugiej setki rankingu.

    Talia Gibson jako pierwsza wyeliminowała zawodniczkę rozstawioną w Indian WellsHarry How/Getty ImagesAFP

    Turniej w Indian Wells jest trzecią imprezą rangi 1000 w kalendarzu WTA. Jednocześnie dużo bardziej prestiżową – i z większym budżetem – niż rywalizacje w Dosze czy Dubaju. No i z większą drabinką – tutaj rozstawione są aż 32 zawodniczki. I wszystkie mają wolny los w pierwszej rundzie.

    Taki przywilej przysługuje też Jekaterinie Aleksandrowej, która jeszcze niedawno była w TOP 10 rankingu, teraz zajmuje w nim 11. pozycję. I miała w Kalifornii realną szansę na wyprzedzenie zwłaszcza Mirry Andriejewej. Nastoletnia Rosjanka broni tu bowiem aż 1000 punktów za zeszłoroczny triumf.

    W piątek do rywalizacji miały przystąpić tenisistki z górnej połówki drabinki, tej z Aryną Sabalenką. Aleksandrowa mogłaby z Białorusinką spotkać się w półfinale, wcześniej z Coco Gauff, ale już w trzeciej rundzie z Clarą Tauson, a w czwartej – z Jasmine Paolini.

    WTA Indian Wells. Jekaterina Aleksandrowa przystąpiła do rywalizacji. Sensacja po 93 minutach

    Jeszcze na początku lutego doświadczona Rosjanka dotarła do finału turnieju WTA 500 w Abu Zabi. Wydawało się, że ma za sobą już fatalny okres związany z porażkami w Australii. A tymczasem przyszła zaskakująca porażka w finale z Sarą Bejlek, później przegrana w Dosze Jeleną Ostapenko i w Dubaju – z Magdą Linette.

    W Indian Wells zadanie wydawało się jednak dużo łatwiejsze. 21-letnia Talia Gibson jeszcze nigdy nie była w najlepszej setce światowego rankingu, w lutym prezentowała się nieźle, ale w… imprezach ITF. A to przepaść. Do startu tego turnieju nie miała jeszcze w dorobku zwycięstwa z zawodniczką z TOP 50. W Indian Wells w końcu je odniosła – pokonała w pierwszej rundzie Ann Li.
    Tenisistka w fioletowej sukience i sportowej czapce świętuje udany punkt na korcie, zaciśnięta pięść wyraża emocje, w tle widoczna żółta piłka tenisowa.

    Talia Gibson, Indian Wells 2026Harry How/Getty ImagesAFP

    I już to było pierwszym ostrzeżeniem dla Aleksandrowej. A drugim fakt, że… w trzech poprzednich edycjach przegrała w Kalifornii pierwsze spotkania.

    Dziś Rosjanka w pierwszym secie wypracowywała sobie break pointy w aż trzech gemach – łącznie miała ich pięć. Żadnego nie zamieniła na przełamanie. Australijka dostała jedną taką szansę, w szóstym gemie. I uzyskała stuprocentową skuteczność, odskoczyła na 4:2. A seta wygrała 6:3.

    Drugi set był niemal identyczny. Znów break pointy dla Aleksandrowej w czwartym i szóstym gemie, bez końcowego sukcesu. Gibson się świetnie w tych sytuacjach broniła, a dziewiątym gemie też uzyskała taką okazję. Wtedy jeszcze jej nie wykorzystała, ale już kilka minut później – tak. Objęła prowadzenie 6:5, za moment domknęła mecz. Wygrała z turniejową “11” 6:3, 7:5 – to jej największy sukces w karierze.

    Pozwolił, na razie w rankingu “na żywo”, na pierwszy awans do TOP 100 światowego rankingu.
    Kobieta w białym stroju sportowym i białej czapce z daszkiem trzyma rakietę tenisową na tle fioletowego kortu, wyrażając emocje mimiką twarzy i gestami rąk.

    Jekaterina AleksandrowaKARIM JAAFAR AFP
    Talia Gibson

    Talia GibsonADRIAN DENNIS / AFPAFP

    Frances Tiafoe – Aleksandar Kovacevic. Skrót meczu.

  • Kiedy Iga Świątek gra z Kaylą Day? Indian Wells [TRANSMISJA NA ŻYWO, TV]

    Kiedy Iga Świątek gra z Kaylą Day? Indian Wells [TRANSMISJA NA ŻYWO, TV]

    Iga Świątek zagra z Kaylą Day w II rundzie Indian Wells. Dla Polki jest to powrót do gry po niespełna miesięcznej przerwie. Obie tenisistki zmierzą się pierwszy raz w historii, a zdecydowaną faworytką jest nasza zawodniczka. O której godzinie? Gdzie obejrzeć w TV mecz Świątek – Day? Tenis. Transmisja na żywo, stream. Relacja tekstowa i wynik w Interii Sport.
    Iga Świątek w jasnej koszulce podczas treningu przed Indian Wells na tle zielonego kortu i logo turnieju.

    Iga Świątek podczas przygotować do Indian Wells 2026Robert PrangeGetty Images

    Mecz Iga Świątek – Kayla Day w II rundzie Indian Wells zostanie rozegrany dzisiaj 7 marca jako drugi od godziny 20:00 czasu polskiego na Stadium 2 (po Bautista Agut – Draper), ale nie przed 22:00. Transmisję na żywo w TV z tego spotkania będzie można obejrzeć na kanale CANAL+ Sport 2. Z kolei stream online będzie dostępny dla abonentów platformy CANAL+ Online. Relacja tekstowa oraz wynik na stronie Interii Sport.

    Iga Świątek – Kayla Day. Indian Wells. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA NA ŻYWO, TV]

    Świątek udział w tegorocznym Indian Wells rozpoczyna od II rundy. W niej zmierzy się z Kaylą Day (WTA 187). Amerykanka w pierwszym meczu pokonała Francescę Jones (WTA 93) 6:3, 6:1. Day nigdy nie wygrała żadnego turnieju rangi WTA, a jej największym osiągnięciem na turniejach wielkoszlemowych jest III runda Rolanda Garrosa w 2023 roku. Polka jest zatem zdecydowaną faworytką tej konfrontacji, a dla obu tenisistek będzie to pierwsze bezpośrednie spotkanie.

    Mecz Iga Świątek – Kayla Day w II rundzie Indian Wells zostanie rozegrany dzisiaj 7 marca jako drugi od godziny 20:00 czasu polskiego na Stadium 2 (po Bautista Agut – Draper), ale nie przed 22:00 Relacja tekstowa oraz wynik na stronie Interii Sport.

    Transmisję na żywo w TV z tego spotkania będzie można obejrzeć na kanale CANAL+ Sport 2. Z kolei stream online będzie dostępny dla abonentów platformy CANAL+ Online.
    Tenisistka w białym stroju sportowym i fioletowej czapce z daszkiem, z wyraźnym skupieniem na twarzy, podczas meczu na oświetlonym korcie.

    Iga Świątek poznała rywalkę w drugiej rundzie WTA 1000 w Indian WellsNoushad Thekkayil / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Tenisistka skupiona podczas meczu na korcie, ubrana w sportowy strój oraz czapkę z daszkiem, trzymająca rakietę do tenisa. W tle zamazana publiczność.

    Iga Świątek pojawiła się już na turnieju WTA 1000 w Indian Wells Artur Widak / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP

    Kamil Majchrzak – Giovanni Mpetshi Perricard. Skrót meczu.

  • Rywale bez szans, dublet Lewandowskiego. O tym występie Polaka mówiono jeszcze długo

    Rywale bez szans, dublet Lewandowskiego. O tym występie Polaka mówiono jeszcze długo

    Robert Lewandowski od lat pokazuje, że potrafi znaleźć sposób na grę przeciwko Athletic Bilbao. Kapitan reprezentacji Polski wielokrotnie trafiał do siatki zespołu z Kraju Basków, a jednym z jego najbardziej pamiętnych występów było spotkanie rozegrane w maju 2025 roku. Wówczas Polak zdobył dwie bramki, a FC Barcelona odniosła efektowne zwycięstwo na stadionie San Mamés Stadium.

    Obiekt w Bilbao, często określany mianem „La Catedral”, od dawna uchodzi za jeden z najtrudniejszych stadionów w Hiszpanii dla drużyn przyjezdnych. Mimo to są zawodnicy, którzy potrafią tam błyszczeć – a wśród nich bez wątpienia znajduje się Robert Lewandowski. Napastnik Barcelony już przy pierwszej okazji udowodnił, że starcia z baskijskim klubem wyjątkowo mu odpowiadają. W październiku 2022 roku, w swoim premierowym meczu przeciwko Athleticowi w barwach katalońskiego klubu, strzelił gola i zanotował asystę, przyczyniając się do wysokiej wygranej Barcelony 4:0.

    Od tamtego momentu Polak mierzył się z drużyną z Bilbao ośmiokrotnie i aż sześć razy wpisywał się na listę strzelców. Najbardziej spektakularny występ zaliczył jednak w końcówce sezonu 2024/25, gdy Barcelona była już pewna mistrzostwa Hiszpanii.

    Choć wynik tamtego spotkania nie miał większego znaczenia dla układu tabeli, kibice oczekiwali efektownego zakończenia rozgrywek. Piłkarze prowadzeni przez Hansi Flick spełnili te oczekiwania, a jednym z głównych bohaterów był właśnie Lewandowski.

    Polak otworzył wynik spotkania po niespełna piętnastu minutach gry. W sytuacji sam na sam z bramkarzem rywali, Unai Simón, zachował zimną krew i efektownym lobem przerzucił piłkę nad golkiperem. Zaledwie trzy minuty później ponownie dał o sobie znać – po rzucie rożnym wykonanym przez Raphinha znalazł się tuż przy linii bramkowej i lekkim uderzeniem głową skierował piłkę do siatki.

    Barcelona kontrolowała przebieg spotkania, a w końcówce wynik ustalił jeszcze Dani Olmo, który pewnie wykorzystał rzut karny. Tym samym kataloński zespół efektownie zakończył mistrzowski sezon.

    W najbliższym czasie Barcelonę czeka kolejna konfrontacja z Athletikiem Bilbao – ponownie na stadionie San Mamés i ponownie w rozgrywkach La Liga. Tym razem jednak stawka będzie znacznie większa, ponieważ walka o mistrzostwo Hiszpanii wciąż trwa. Katalończycy mają wprawdzie przewagę nad Real Madrid, ale do końcowego triumfu droga wciąż jest daleka.

    Nie jest jeszcze pewne, czy Lewandowski wyjdzie w tym meczu w podstawowym składzie. Po niedawnym urazie oczodołu napastnik może wystąpić w specjalnej masce ochronnej. Wiele wskazuje na to, że rozpocznie spotkanie na ławce rezerwowych, a od pierwszej minuty zagra Ferran Torres. Hiszpan w dotychczasowych starciach z Athleticem zdobył pięć bramek w czternastu meczach, choć w ostatnim czasie ma problemy ze skutecznością i z pewnością będzie chciał przełamać się właśnie w „Katedrze”.

  • Równoległa walka Gauff i Paolini w Indian Wells. Rozstrzygnięcie o 1:41 w nocy

    Równoległa walka Gauff i Paolini w Indian Wells. Rozstrzygnięcie o 1:41 w nocy

    Noc z piątku na sobotę czasu polskiego przyniosła nam ciekawe potyczki w ramach turnieju WTA 1000 w Indian Wells. Panie z górnej części drabinki walczyły o awans do trzeciej rundy. Chwilę po tym, jak swój mecz rozegrała Aryna Sabalenka, zobaczyliśmy w akcji m.in. Coco Gauff oraz Jasmine Paolini. Można rzec, że obie toczyły ze sobą korespondencyjny pojedynek o to, która jako pierwsza zamelduje się w kolejnej fazie. Ostateczne rozstrzygnięcie tej zagadki nastąpiło o godz. 1:41.
    Coco Gauff i Jasmine Paolini walczyły o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w Indian Wells

    Coco Gauff i Jasmine Paolini walczyły o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w Indian WellsDAVID GRAY / AFP / Waleed Zein / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP

    Podczas losowania drabinki WTA 1000 w Indian Wells, które odbyło się w nocy z poniedziałku na wtorek o północy czasu polskiego, okazało się, że Coco Gauff i Jasmine Paolini znalazły się w jednej ćwiartce. W związku z tym mogły trafić na siebie jeszcze przed strefą półfinałową. Droga do ich bezpośredniego starcia była jednak wymagająca. Co prawda miały wolny los w pierwszej rundzie, ale obie musiały wygrać po trzy spotkania, by spotkać się ze sobą w ćwierćfinale zmagań na terenie Kalifornii.

    Co ciekawe, premierowe pojedynku Amerykanki i Włoszki wystartowały o niemal tej samej porze – około godz. 23:40 czasu polskiego. Po meczu Aryny Sabalenki na Stadium 1, do akcji na korcie centralnym wkroczyła mistrzyni Roland Garros 2025. Turniejowa “4” mierzyła się z Kamillą Rachimową. Z kolei na Stadium 4 zobaczyliśmy tenisistkę z Italii, w rywalizacji ze wzbudzającą kontrowersje Rosjanką – Anastazją Potapową.

    Coco Gauff walczyła o trzecią rundę z Kamillą Rachimową

    W meczu Amerykanki początek należał do 21-latki. Przełamanie na starcie, a potem powiększenie przewagi. Po piątym rozdaniu było 4:1 dla Gauff z podwójnym breakiem. W następnych minutach Rachimowa ruszyła do odrabiania strat, znalazła się o dwie piłki od wyrównania. Coco odparła jednak atak rywalki i dorzuciła piąte, a później także szóste “oczko” na swoje konto. Na koniec seta wywalczyła jeszcze jedno przełamanie i wygrała go 6:3.

    Druga część pojedynku rozpoczęła się tak samo jak poprzednia, od wyniku 2:0 dla tenisistki z USA. Potem turniejowa “4” wpadła jednak w fatalną serię, przegrała pięć gemów z rzędu. Przy stanie 5:2 Rachimowa miała setbola przy własnym podaniu. Nie wykorzystała go i w następnych minutach Gauff odrobiła stratę. Mimo to Kamilla dostała kolejną szansę na zamknięcie partii przy własnym podaniu. Wtedy również doszło do przełamania i o rezultacie tej odsłony decydował tie-break.

    Mieliśmy w nim sporo mini breaków. Reprezentantka Uzbekistanu prowadziła 5-4 i serwowała. Potem przegrała jednak trzy akcje z rzędu. Gdy na zegarze wybiła godz. 1:41 czasu polskiego, zobaczyliśmy upust emocji u Coco. I trudno się temu dziwić, bo za Amerykanką niełatwe spotkanie, gdzie w drugiej fazie sytuacja wymknęła się spod kontroli 21-latki. Ostatecznie zdołała jednak wygrać bez straty partii – 6:3, 7:6(5) i dzięki temu zagra w trzeciej rundzie z Dajaną Jastremską albo Alexandrą Ealą.

    Jasmine Paolini toczyła batalię z Anastazją Potapową

    O kilkadziesiąt minut dłużej potrwało spotkanie z udziałem Paolini. Tam doszło do trzysetówki. W pierwszym secie zobaczyliśmy prawdziwy rollercoaster – najpierw było 2:0 dla Potapowej, potem 4:2 dla Jasmine. Później Rosjanka wróciła do gry i znalazła się nawet w sytuacji, kiedy to mogła zamykać partię w dwunastym gemie, przy własnym podaniu. Ostatecznie zobaczyliśmy jednak tie-break. W nim Anastazja prowadziła już 6-2, ale niebezpiecznie traciła przewagę. Następne trzy akcje powędrowały na konto Włoszki, dzięki czemu tenisistka z Italii serwowała po remis. Czwarty setbol okazał się decydujący. Finalnie Potapowa triumfowała w premierowej odsłonie 7:6(5).

    Druga partia toczyła się pod dyktando Paolini – i to od samego początku, bowiem już na “dzień dobry” siódma rakieta świata zdobyła breaka. Później powiększyła jeszcze przewagę, w pewnym momencie zrobiło się 5:1. Potapowa do końca szukała swojej szansy na odrobienie choćby jednego przełamania. Pojawiła się ku temu szansa w ósmym gemie, gdy Jasmine podawała po doprowadzenie do trzeciej fazy pojedynku. Kolejne punkty powędrowały jednak do Włoszki. Wynikiem 6:2 wprowadziła nas w decydującą odsłonę batalii na Stadium 4.

    Pierwsze minuty należały do serwujących. Podczas czwartego rozdania Potapowa doczekała się trzech piłek z rzędu na 3:1, ale to nie wystarczyło do przełamania. Paolini wyszła z opresji i sama zgarnęła breaka, w trakcie siódmego gema. Turniejowa “7” znalazła się na pole position do wygranej. Po zmianie stron wyszła ze stanu 0-30 i jeszcze bardziej zbliżyła się do triumfu. Na koniec Jasmine wywalczyła następne przełamanie, dzięki czemu zwyciężyła 6:7(5), 6:2, 6:3. O awans do czwartej rundy powalczy z Ajlą Tomljanovic.
    Coco Gauff

    Coco GauffDIMITAR DILKOFFAFP
    Młoda kobieta w sportowym stroju gestykuluje podczas meczu tenisowego na otwartym korcie; w tle rozmyte postacie widzów.

    Jasmine PaoliniANDREAS GORAAFP
    Anastazja Potapowa

    Anastazja PotapowaMARIJAN MURAT / DPA / dpa Picture-Alliance via AFPAFP

    Learner Tien – Adam Walton. Skrót meczu

  • Sabalenka przegrała gema na starcie seta i się zaczęło. 70 minut i koniec

    Sabalenka przegrała gema na starcie seta i się zaczęło. 70 minut i koniec

    Trzeci dzień głównych zmagań w ramach WTA 1000 w Indian Wells oznaczał wkroczenie do akcji rozstawionych zawodniczek. Z racji tego, że grała górna część drabinki, zobaczyliśmy starcie z udziałem liderki rankingu – Aryny Sabalenki. Białorusinka, dla której to premierowy występ od Australian Open, zmierzyła się ze 136. rakietą świata – Himeno Sakatsume. Pierwsza partia trafiła na konto faworytki. Na początku drugiej gema zgarnęła Japonka. Cały pojedynek potrwał 70 minut.
    Aryna Sabalenka walczyła o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w Indian Wells

    Aryna Sabalenka walczyła o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w Indian WellsMARK AVELLINO / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP

    Aryna Sabalenka rozpoczęła sezon 2026 od tytułu podczas WTA 500 w Brisbane oraz finału Australian Open. Decydujące starcie podczas wielkoszlemowych zmagań w Melbourne po raz drugi z rzędu okazało się dla niej bolesne. Białorusinka prowadziła już 3:0 w trzecim secie, a mimo to dała się dogonić. Jelena Rybakina zgarnęła pięć “oczek” z rzędu i przejęła kontrolę nad wydarzeniami. Ostatecznie to reprezentantka Kazachstanu cieszyła się ze zdobycia trofeum.

    Tenisistka z Mińska odpuściła lutowe starty na Bliskim Wschodzie. Wydawało się, że po rezygnacji z Dohy zobaczymy ją chociaż w Dubaju, wszakże przebywała w tej lokalizacji. Na kilkanaście godzin przed losowaniem drabinki pojawił się jednak komunikat, że zarówno liderka rankingu, jak i Iga Świątek wycofały się z tysięcznika w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

    W związku z tym przyszło nam zobaczyć w akcji Sabalenkę dopiero podczas WTA 1000 w Indian Wells. Aryna miała oczywiście wolny los w pierwszej rundzie, stąd przystąpiła do rywalizacji od drugiej fazy. Jej pierwszy mecz przypadł na piątkowy wieczór czasu polskiego. Zmierzyła się w nim ze 136. na świecie Himeno Sakatsume. Japonka dostała się do głównej drabinki poprzez eliminacje, w premierowej fazie wyeliminowała Alycię Parks. Mimo długiej rozłąki z zawodowymi kortami, tenisistka z Mińska przystępowała do spotkania w roli zdecydowanej faworytki.

    WTA Indian Wells: Aryna Sabalenka kontra Himeno Sakatsume w drugiej rundzie

    Mecz rozpoczął się od serwisu Sakatsume. Już na “dzień dobry” zobaczyliśmy okazję na przełamanie dla Sabalenki, mimo że Japonka prowadziła 30-15. Ostatecznie doszło do przełamania już za pierwszą piłką. W następnych minutach obie tenisistki pilnowały swoich podań, co oczywiście działało na korzyść Aryny. Podczas piątego rozdania pachniało kolejnym breakiem dla liderki rankingu WTA. Miała aż cztery szanse, ale żadnej z nich nie wykorzystała.

    Widać było niezadowolenie na twarzy Białorusinki, bowiem chciała jak najszybciej powiększyć przewagę i odskoczyć na bezpieczniejszy dystans. Finalnie Himeno złapała jednak kontakt z tenisistką z Mińska, przez co 27-latka do końca seta musiała zachować czujność przy swoim serwisie. Sabalenka wywiązała się z tego zadania. Ostatecznie triumfowała w premierowej odsłonie 6:4. Obie zawodniczki miały niezłe statystyki: 11-10 w bilansie uderzeń kończących do niewymuszonych błędów u Aryny i 9-14 po stronie rywalki.

    Drugą odsłonę meczu również otwierała Sakatsume. Tym samym nie dała się przełamać na starcie, co więcej – utrzymała własne podanie do zera. Po zmianie stron prowadziła nawet 30-15 na returnie. Mimo to turniejowa “1” utrzymała serwis i później sama zgarnęła breaka. Po drugiej okazji po raz pierwszy objęła prowadzenie w tym secie. To był dopiero początek znakomitej serii dla Sabalenki. Liderka rankingu zdobyła pięć “oczek” z rzędu i wyraźnie zbliżyła się do awansu. Ostatecznie triumfowała 6:4, 6:2 po 70 minutach gry. W trzeciej rundzie spotkania się z triumfatorką spotkania Jaqueline Cristian – Maya Joint.
    Tenisistka w żółtym stroju trzymająca rakietę tenisową, unosząca rękę w geście pożegnania lub podziękowania na tle rozmytej publiczności na trybunach.

    Aryna SabalenkaWilliam WestAFP
    Po lewej stronie kobieta w sportowym stroju z rakietą tenisową patrzy w dół z poważnym wyrazem twarzy, po prawej zawodniczka w czarnej koszulce i jasnej spódnicy z uniesioną pięścią wyraża silne emocje na tle niebieskiego kortu tenisowego.

    Aryna Sabalenka i Himeno Sakatsume walczyły ze sobą w drugiej rundzie WTA 1000 w Indian WellsIZHAR KHAN/ROB PRANGE/DPPIAFP
    Aryna Sabalenka

    Aryna SabalenkaMatthieu Mirville / Matthieu Mirville / DPPI via AFPAFP

    Hubert Hurkacz – Aleksandar Kovacevic. Skrót meczu.

  • Sabalenka przegrała gema na starcie seta i się zaczęło. 70 minut i koniec

    Sabalenka przegrała gema na starcie seta i się zaczęło. 70 minut i koniec

    Trzeci dzień rywalizacji w głównej drabince turnieju WTA 1000 w Indian Wells przyniósł wejście do gry najwyżej rozstawionych tenisistek. Wśród nich znalazła się liderka światowego rankingu, Aryna Sabalenka, która po raz pierwszy od finału Australian Open pojawiła się na korcie w oficjalnym meczu. Białorusinka zmierzyła się z kwalifikantką z Japonii – Himeno Sakatsume, plasującą się w drugiej setce rankingu. Choć początek drugiej partii przyniósł moment radości Japonce, ostatecznie cały pojedynek trwał zaledwie 70 minut.

    Sezon 2026 Sabalenka rozpoczęła w bardzo dobrym stylu. Liderka rankingu triumfowała w turnieju WTA 500 Brisbane, a następnie dotarła do finału wielkoszlemowego Australian Open. Tam przeżyła jednak bolesne rozczarowanie. W decydującym meczu prowadziła już 3:0 w trzecim secie, lecz nie potrafiła utrzymać przewagi. Jej rywalka, Jelena Rybakina, wygrała pięć kolejnych gemów, przejmując inicjatywę i ostatecznie sięgając po trofeum.

    Po tym turnieju Sabalenka zrobiła sobie przerwę od startów. Opuściła lutowe imprezy na Bliskim Wschodzie. Choć początkowo wydawało się, że zobaczymy ją w Dubaju, gdzie przebywała w tym czasie, tuż przed losowaniem drabinki ogłoszono, że zarówno ona, jak i Iga Świątek wycofują się z turnieju w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

    W efekcie powrót Białorusinki do rywalizacji nastąpił dopiero podczas prestiżowego turnieju WTA 1000 Indian Wells. Jako najwyżej rozstawiona zawodniczka rozpoczęła zmagania od drugiej rundy, mając wolny los na otwarcie.

    Jej pierwszą przeciwniczką została Himeno Sakatsume, która do głównej drabinki dostała się dzięki udanym kwalifikacjom. W pierwszej rundzie Japonka sprawiła niespodziankę, eliminując Alycia Parks. Mimo to w starciu z liderką rankingu była wyraźną outsiderką.

    Spotkanie rozpoczęło się od serwisu Sakatsume. Już w pierwszym gemie Sabalenka wypracowała sobie szansę na przełamanie, mimo że Japonka prowadziła 30:15. Białorusinka wykorzystała pierwszą okazję i szybko objęła prowadzenie. W kolejnych minutach obie tenisistki pewnie utrzymywały swoje podania, co oczywiście działało na korzyść faworytki.

    Szansa na kolejne przełamanie pojawiła się w piątym gemie. Sabalenka miała aż cztery break pointy, lecz nie zdołała żadnego z nich wykorzystać. Na jej twarzy było widać wyraźne niezadowolenie – chciała bowiem jak najszybciej powiększyć przewagę. Ostatecznie jednak utrzymała kontrolę nad wydarzeniami i wygrała pierwszą partię 6:4. Statystyki były całkiem wyrównane – Sabalenka zanotowała 11 uderzeń kończących i 10 niewymuszonych błędów, natomiast Sakatsume odpowiednio 9 i 14.

    Drugi set rozpoczął się nieco inaczej. Japonka utrzymała serwis do zera, a chwilę później prowadziła nawet 30:15 przy podaniu Sabalenki. Liderka rankingu szybko jednak opanowała sytuację. Najpierw wyrównała stan rywalizacji, a w kolejnym gemie sama przełamała przeciwniczkę.

    Od tego momentu mecz potoczył się już zdecydowanie po jej myśli. Sabalenka wygrała pięć kolejnych gemów i praktycznie zamknęła spotkanie. Ostatecznie zwyciężyła 6:4, 6:2, potrzebując na to zaledwie 70 minut.

    W trzeciej rundzie turnieju w Indian Wells jej rywalką będzie zwyciężczyni pojedynku pomiędzy Jaqueline Cristian a Maya Joint. Liderka rankingu udanie rozpoczęła więc swoją kampanię w Kalifornii i zrobiła pierwszy krok w stronę walki o końcowy triumf.

  • Głośno po słowach Marty Nawrockiej. Padło publicznie, a to nie koniec

    Głośno po słowach Marty Nawrockiej. Padło publicznie, a to nie koniec

    Marta Nawrocka, jako pierwsza dama ma okazję uczestniczyć w wielu wydarzeniach, idąc w ślad za swoimi poprzedniczkami na tym stanowisku. Tym razem małżonka Karola Nawrockiego podczas wystąpienia inaugurującego konferencję Polka XXI wieku zdecydowała się na osobiste wyznanie, o którym szybko zrobiło się głośno.
    Marta Nawrocka, Pierwsza Dama i żona prezydenta RP Karola Nawrockiego, podczas przemówienia na konferencji Polka XXI wieku

    Marta NawrockaJacek DomińskiEast News

    Od kiedy Karol Nawrocki został prezydentem Polski, o głowie państwa i jego rodzinie jest niezwykle głośno. Kolejne fakty z życia Nawrockich odbijają się szerokim echem, a także kolejne wystąpienia i wyznania prezydenta oraz pierwszej damy przyciągają niemałą uwagę. Nie inaczej było tym razem.

    Małżonka głowy państwa miała okazję wystąpić podczas konferencji Polka XXI wieku i zainaugurowała całe wydarzenie swoim wystąpieniem. Osobiste wyznanie Marty Nawrockiej, w którym odniosła się m.in. do odwagi – motywu przewodniego całej konferencji, szybko odbiło się echem w mediach społecznościowych.

    “Polityczny WF”: Dłużej się nie da. Witwicki i Fijołek kończą mówić o Polsce 2050INTERIA.PL

    Marta Nawrocka zdecydowała się na osobiste wyznanie. Jej słowa od razu odbiły się echem

    – Dla mnie odwaga zawsze była czymś bardzo osobistym. W życiu podjęłam wiele decyzji, które jej wymagały. Bez wiary, odwagi i wsparcia byłoby mi trudniej. Dziś mogę powiedzieć, że wybrałam słusznie, nie uległam lękowi. Wybrałam życie – powiedziała Marta Nawrocka, a jej wypowiedź przyciągnęła uwagę Marcina Najmana.

    Były pięściarz i jedna z największych postaci w środowisku freak fightów dobrze znana jest z tego, że komentuje kolejne wydarzenia – przede wszystkim ze świata sportu i polityki. Tym razem Częstochowianin postanowił powiedzieć, co sądzi o Marcie Nawrockiej.

    Okazuje się, że słowa pierwszej damy zrobiły na Najmanie bardzo dobre wrażenie, bo postanowił on skomplementować Martę Nawrocką i dać do zrozumienia, że jej słowa spotykają się z jego aprobatą. – Prezydentową mamy bardzo fajną – napisał krótko na portalu “X”, dodając emotikonę kciuka uniesionego ku górze.

    Wystąpienie Marty Nawrockiej i odniesienie się do odwagi miało związek z motywem przewodnim konferencji. Tematem wydarzenia była właśnie odwaga, a patronką Maria Skłodowska-Curie.
    Dwóch elegancko ubranych ludzi siedzących obok siebie na zielonych fotelach, kobieta ubrana w jasnoniebieski kostium, mężczyzna w garniturze z czerwoną krawatą, oboje uśmiechnięci i bijący brawo.

    Marta Nawrocka podczas uroczystości zaprzysiężenia swojego męża na prezydenta Wojtek RadwańskiAFP
    Kobieta o jasnych włosach spiętych w elegancki kok, uśmiecha się lekko. Ubrana w granatowy żakiet z wysokim kołnierzem oraz dekoracyjnymi guzikami. Tło jest jasne i rozmyte, co podkreśla postać.

    Sondaż. Tak Polacy oceniają pracę Marty Nawrockiej jako pierwszej damyWojciech OlkusnikEast News
    Kobieta w średnim wieku, ubrana w elegancki szary garnitur z białą bluzką, stojąca na tle innych ludzi oraz fragmentu polskiej flagi, z lekkim uśmiechem i rozpuszczonymi włosami.

    Marta Nawrocka została nową pierwszą damąGrzegorz Wajda/REPORTER East News

    Michael Zheng – Vit Kopriva. Skrót meczu.

  • PZN ogłasza, Tomasiak oficjalnie wycofany z mistrzostw świata. Jest dosadna reakcja

    PZN ogłasza, Tomasiak oficjalnie wycofany z mistrzostw świata. Jest dosadna reakcja

    Decyzja Polski Związek Narciarski o wycofaniu Kacper Tomasiak z dalszych startów w mistrzostwach świata juniorów wywołała sporo dyskusji w środowisku skoków narciarskich. Młody zawodnik ma opuścić norweskie Lillehammer i dołączyć do reprezentacji Polski na zawody Pucharu Świata w fińskim Lahti. Nie wszystkim podoba się taki ruch działaczy. Dość krytycznie odniósł się do niego doświadczony trener Kazimierz Długopolski.

    Kolejny medal w dorobku młodego skoczka

    19-letni Tomasiak może pochwalić się kolejnym sukcesem w swojej karierze. Po trzech medalach zdobytych podczas Zimowe Igrzyska Olimpijskie Mediolan–Cortina 2026 wywalczył również srebrny krążek na mistrzostwach świata juniorów w Lillehammer. To osiągnięcie ma znaczenie nie tylko dla samego zawodnika, ale również dla całej polskiej kadry.

    Dzięki temu wynikowi Polska zapewniła sobie dodatkowe miejsce dla juniora w zawodach Puchar Świata w skokach narciarskich w przyszłym sezonie.

    — Czuję się całkiem dobrze. Moje skoki nie były idealne, ale rywalizacja ze Stephanem Embacherem mogła się podobać. Jestem zadowolony z wyniku. Liczyłem na medal, myślałem o pierwszym albo drugim miejscu. Wiedziałem jednak, że zdobycie złota będzie bardzo trudne — mówił Tomasiak w rozmowie z TVP Sport po zakończeniu konkursu.

    Jak sam podkreślił, brak złotego medalu nie był dla niego wielkim rozczarowaniem.

    — Nie udało się wygrać, ale nie jestem z tego powodu szczególnie zły — dodał młody skoczek.

    Kontrowersyjna decyzja PZN

    Rywalizacja w mistrzostwach świata juniorów w Lillehammer jeszcze się nie zakończyła. W sobotę zaplanowano konkurs drużynowy mężczyzn, a dzień później zawody mikstów. Mimo to Tomasiak nie wystąpi już w żadnym z tych startów.

    Polski Związek Narciarski poinformował, że zawodnik opuści Norwegię przed weekendem i poleci do Finlandii, gdzie weźmie udział w zawodach Puchar Świata w skokach narciarskich w Lahti. Tam dołączy do bardziej doświadczonych reprezentantów: Kamil Stoch, Dawid Kubacki, Piotr Żyła, Paweł Wąsek oraz Maciej Kot.

    Decyzja ta spotkała się jednak z krytyką części ekspertów. Wśród nich znalazł się trener Kazimierz Długopolski.

    — Raczej nie jest to dobra decyzja. Myślę, że pozostali zawodnicy mogą być rozczarowani. Mistrzostwa świata juniorów odbywają się tylko raz w roku, natomiast konkursów Pucharu Świata zostało jeszcze kilka. Moim zdaniem Kacper Tomasiak powinien zostać w Norwegii, choć oczywiście rozumiem, że jego obecność przydałaby się także w Pucharze Świata — ocenił szkoleniowiec w rozmowie z WP SportoweFakty.

    Ważne miejsce dla polskich juniorów

    Długopolski zwrócił również uwagę na znaczenie miejsca startowego wywalczonego przez Tomasiaka dzięki srebrnemu medalowi. Oznacza ono, że w kolejnym sezonie Polska będzie mogła wystawić w zawodach Pucharu Świata sześciu skoczków, w tym przynajmniej jednego juniora korzystającego z dodatkowej kwoty.

    — Mamy kilku młodych zawodników, którzy powinni próbować swoich sił w zawodach najwyższej rangi. To bardzo dobra wiadomość dla polskich skoków. Trudno dziś powiedzieć, kto dokładnie skorzysta z tego miejsca w przyszłym sezonie, ale wierzę, że nasi juniorzy pokażą się z dobrej strony — podsumował trener.

    Plan zawodów w Lahti

    Zawody Puchar Świata w skokach narciarskich w Lahti odbędą się równolegle z końcówką mistrzostw świata juniorów w Lillehammer. W piątek zaplanowano konkurs indywidualny (godz. 14:30). W sobotę najpierw rozegrane zostaną kwalifikacje (15:30), a następnie kolejny konkurs indywidualny (17:00). Z kolei w niedzielę zawodnicy rywalizować będą w konkursie duetów, poprzedzonym serią próbną.

  • Potwierdzają ws. Szeremety, to już oficjalne. Długo przyszło czekać, komunikat PZB

    Potwierdzają ws. Szeremety, to już oficjalne. Długo przyszło czekać, komunikat PZB

    Powrót Julii Szeremety do rywalizacji w kategorii do 60 kg był długo wyczekiwany, ale wreszcie stał się faktem. Polski Związek Bokserski oficjalnie potwierdził, że niespełna 23-letnia zawodniczka pojawi się w ringu podczas międzynarodowego turnieju w Koszalinie. Co więcej, to właśnie ona stoczy walkę otwierającą całą imprezę. Będzie to jednocześnie jej pierwszy występ w roli pełnoprawnej seniorki.

    Moment ukończenia 23 lat oznaczał dla Szeremety koniec startów w kategorii młodzieżowej. Symbolicznym zwieńczeniem tego etapu kariery było zdobycie złotego medalu młodzieżowych mistrzostw Europy w boksie. Tym samym Polka powtórzyła sukces sprzed dwóch lat. Po triumfie nie kryła radości. W rozmowie z mediami Polskiego Związku Bokserskiego podkreślała, że cieszy się, iż mogła zakończyć starty w tej kategorii właśnie złotym medalem.

    Od teraz pięściarka będzie rywalizować już wyłącznie na seniorskich ringach. Sama zawodniczka przyznaje jednak, że nie odczuwa z tego powodu większego stresu. Jak podkreślała w programie „Dzień dobry TVN”, do pojedynków ze starszymi rywalkami jest przyzwyczajona, ponieważ od dawna mierzy się z seniorkami podczas międzynarodowych zawodów, w tym mistrzostw Europy i świata.

    Już wkrótce kibice zobaczą jej pierwszy oficjalny występ w nowym etapie kariery. Organizatorzy ogłosili, że Szeremeta zaprezentuje się podczas międzynarodowego turnieju Fight Club Baltic Cup, który odbędzie się w Koszalinie w dniach 7–8 marca. To właśnie ona pojawi się w ringu w walce inaugurującej całe wydarzenie.

    Zawody zapowiadają się bardzo imponująco pod względem frekwencji. Według zapowiedzi organizatorów w turnieju wystartuje około 350 zawodników z różnych krajów, którzy stoczą w sumie blisko 200 walk. Jak informuje portal ekoszalin.pl, zainteresowanie imprezą jest tak duże, że lista zgłoszeń została już zamknięta.

    Turniej obejmuje szeroki zakres kategorii wiekowych – od zawodników mających zaledwie 11 lat aż po seniorów. Właśnie ci ostatni stanowią prawie połowę uczestników, a ich pojedynki będą odbywać się bez kasków ochronnych. Walki zaplanowano równolegle na czterech ringach.

    Udział Szeremety oraz innych reprezentantów Polski potwierdził już Polski Związek Bokserski. W Koszalinie wystąpią także m.in. Natalia Niewiadomska, Angelika Krysztoforska, Nadia Formela, Nikola Prymaczenko, Wiktoria Rogalińska, Paweł Brach, Jakub Krzpiet, Nikodem Szafarz, Bartłomiej Rośkowicz, Maciej Marchel, Mateusz Urban, Wiktor Skiba, Oskar Kopera oraz Jakub Domurad.

    Organizatorzy przygotowali również dobrą wiadomość dla kibiców – wstęp na trybuny będzie bezpłatny. Jak podkreślono w komunikacie federacji, turniej ma być ważnym etapem sprawdzającym formę zawodników kadry narodowej w pierwszych miesiącach sezonu 2026.

    Ciekawostką jest także kategoria wagowa, w której zaprezentuje się Szeremeta. Kibice przyzwyczaili się oglądać ją w wadze 57 kg, w której zdobyła m.in. srebrny medal igrzysk olimpijskich w Paryżu w 2024 roku. Tym razem jednak zobaczymy ją w kategorii do 60 kg. Dla zawodniczki to w pewnym sensie powrót do przeszłości – właśnie w tej wadze w 2022 roku sięgnęła po tytuł mistrzyni Polski, pokonując w finale Żaklinę Kociołek.