Category: Uncategorized

  • Na tę decyzję Świątek wszyscy już czekali. Polka oficjalnie ogłasza

    Na tę decyzję Świątek wszyscy już czekali. Polka oficjalnie ogłasza

    Dla Igi Świątek ostatnie tygodnie były rozczarowujące: w żadnym indywidualnym turnieju nie zagrała w półfinale, w najbliższej aktualizacji rankingu WTA znajdzie się na czwartej pozycji. Podjęła decyzję radykalną: po niemal półtorarocznej wspólnej pracy rozstała się z trenerem Wimem Fissettem. Z obozu polskiej tenisistki płynęły sygnały, że nazwisko jej nowego szkoleniowca poznamy w najbliższych dniach. Pozostała jeszcze jedna sprawa, dotyczą polskich fanów. A dokładniej: obecności Igi w składzie reprezentacji podczas meczu z Ukrainą w BJK Cup. Iga sama wydała tu komunikat.
    Iga Świątek, jedna z najlepszych tenisistek swiata, podczas konferencji prasowej

    Iga ŚwiątekAP Photo/Aaron FavilaEast News

    Już ubiegły rok był dla zawodniczki z Raszyna mocno zwariowany. Świątek miała niedosyt po Australian Open, choć przecież wyrównała swoje najlepsze osiągnięcie w tym turnieju, doszła do półfinału. W nim jednak miała piłkę meczową na finał, to Maduson Keys ostatecznie zagrała o tytuł. Później były niezłe występy na kortach twardych, ale kończone w ćwierć- lub półfinałach. Czegoś w tych decydujących momentach brakowało.

    Zmagania na mączce zakończyły się rozczarowującym zerem po stronie tytułów – pierwszym od lat na tej nawierzchni. Ulubionej przecież dla Polki – to tu rywalki bały się czasami wychodzić na takie spotkania. Tymczasem to Iga cierpiała w meczach w Madrycie czy Rzymie, a jej serię zwycięstw w Paryżu zatrzymała w końcu Aryna Sabalenka. Radość, niespodziewanie, dały korty trawiaste, z finałem w Bad Homburg i perfekcyjnym Wimbledonem. To wtedy realne stało się, że pozycja Aryny Sabalenki na szczycie rankingu może być jednak zagrożona. Zwłaszcza, że Iga poszła za ciosem i dołożyła tytuł w Cincinnati.

    Jesień już jednak tak piękna dla Polki nie była. A początek tego roku – tym bardziej. Ćwierćfinały w Melbourne, Dosze i Indian Wells, do tego – pierwszy raz – dwie porażki w United Cup – to musiało boleć. A przegrana już w drugiej rundzie z Magdą Linette w Miami przelała czarę goryczy. I doprowadziła do ogłoszenia radykalnej decyzji przez Igę: o rozstaniu z Wimem Fissette.

    Iga Świątek wróci na kort w kwietniu. Pytanie brzmiało: w Gliwicach czy Stuttgarcie. Polka rozwiała wątpliwości

    Te wszystkie zawirowania wokół Igi Świątek sprawiły, że znów niepewna stała się gra naszej najlepszej tenisistki w rozgrywkach Billie Jean King Cup. A to prawdopodobnie jedyna okazja, by zobaczyć zawodniczkę z Raszyna w akcji na polskiej ziemi w całym 2026 roku. Druga może ewentualnie nadejść w listopadzie, jeśli Polska przegra w kwietniu z Ukrainą i nie awansuje do finałowego turnieju we wrześniu w Shenzhen. Baraż o utrzymanie w elicie znów zostanie rozegrany bowiem w listopadzie, choć rywal, a przede wszystkim miejsce, nie jest jeszcze znane.
    Tenisistka celebrująca zdobyty punkt na korcie, ubrana w biały top, czerwone spodenki i białą czapkę z daszkiem, w tle widoczna polska flaga oraz publiczność na trybunach.

    Iga ŚwiątekSAEED KHAN/AFPEast News

    Skład Polek został ogłoszony dwa tygodnie temu – w regulaminowym terminie, na 28 dni przed starciem w Gliwicach. Dawid Celt powołał cztery zawodniczki: Magdę Linette, Katarzynę Kawę, Maję Chwalińską i Lindę Klimovicovą. Jedno miejsce został wolne: w domyśle dla Igi Świątek. Z obozu najlepszej polskiej tenisistki docierały bowiem sygnały, że decyzję podejmie dopiero po zakończeniu Sunshine Double. Jak w poprzednich latach, a jedynie w 2024 roku wybrała się do Szwajcarii. Rok temu, do gry ze Szwajcarią i Ukrainą w Radomiu, ostatecznie się nie zgłosiła.

    Teraz można się było spodziewać podobnej decyzji, gdyż dla Świątek ważniejsze są obecnie sprawy związane z zatrudnieniem nowego trenera, a później wspólne z nim zajęcia, prawdopodobnie w Hiszpanii. A później, pod jego okiem, zagrać już w Stuttgarcie. Turniej zacznie się 13 kwietnia, Iga, rozstawiona z “4”, swój pierwszy mecz powinna rozegrać 15 lub 16 kwietnia, w drugiej rundzie.

    – Taki jest plan. Iga chciałaby jak najszybciej pracować z nowym trenerem, najlepiej już na najbliższym turnieju. Czy tak się stanie, jeszcze trudno powiedzieć. Zobaczymy, jak potoczą się najbliższe dni – mówił w tym tygodniu Maciej Ryszczuk, trener przygotowania motorycznego w sztabie zawodniczki.

    Iga zaś swoją oficjalną decyzję podała właśnie dzisiaj – w dniach 10-11 kwietnia w PreZero Arena w Gliwicach jej zabraknie.

    Nie zagram w nadchodzącym turnieju kwalifikacyjnym Billie Jean King Cup w Gliwicach. Nie jest to dla mnie łatwe, bo granie w Polsce zawsze miało i ma dla mnie wyjątkowe znaczenie i wiem, że wielu z Was czekało, żeby zobaczyć mnie na korcie.

    – Ostatni czas jest dla mnie wymagający – zarówno sportowo, jak i pod względem zmian, które dzieją się wokół mnie. Czuję, że potrzebuję chwili, żeby się zatrzymać, poukładać pewne rzeczy, a także skupić się na spokojnej, jakościowej pracy. Mam nadzieję, że to rozumiecie – napisała Iga w swoich mediach społecznościowych.

    Skład reprezentacji Polski uzupełni prawdopodobnie Martyna Kubka. W ekipie Ukrainy zagrają najwyżej notowane zawodniczki: Elina Switolina i Marta Kostiuk, ich zmienniczką będzie Ołeksandra Olijnykowa. W deblu wystąpią zapewne siostry Kiczenok: Ludmyła i Nadija.

    Do finałowego turnieju awansuje ta reprezentacja, która zdobędzie trzy punkty.
    Młoda kobieta w sportowym stroju i czapce z daszkiem trzyma dużą piłkę tenisową oraz marker, przygotowując się do złożenia autografu podczas wydarzenia tenisowego.

    Iga ŚwiątekAFP
    Dawid Celt i Iga Świątek

    Dawid Celt i Iga ŚwiątekAFP

    Iga Świątek poprowadzi Polskę w meczu kwalifikacyjnym Billie Jean King Cup, ze Szwajcarią.

  • Kontuzja światowej “1” w Miami. Koniec marzeń o tytule w WTA 1000

    W czwartym w tym sezonie turnieju rangi WTA 1000 – Miami Open na Florydzie – do rozstrzygnięcia pozostały już tylko dwie kwestie. W czwartek wyłoniono finalistki singla, natomiast w nocy z piątku na sobotę czasu polskiego poznaliśmy rozstrzygnięcia w półfinałach debla. Niewiele brakowało, by o trofea powalczyły liderki światowych rankingów – swoje zadanie w grze pojedynczej wykonała już Aryna Sabalenka, a w deblu wciąż liczyła się Elise Mertens, aktualna „jedynka” zestawienia. Belgijka triumfowała tu już w 2019 roku, właśnie w duecie z Sabalenką. Tym razem jednak jej występ zakończył się błyskawicznie – już po kilkunastu minutach.

    Turniej w Miami zamyka pierwszą część sezonu na kortach twardych. Dla polskich kibiców rywalizacja w kobiecej drabince zakończyła się jednak wyjątkowo szybko. Magda Linette odpadła już w trzeciej rundzie po porażce z Alexandrą Ealą, choć wcześniej sprawiła sporą niespodziankę, eliminując Igę Świątek. Najlepsza polska tenisistka straciła tym samym szansę na powrót na drugie miejsce w rankingu WTA. Co więcej, dobre wyniki Coco Gauff sprawią, że Polka w kolejnym notowaniu spadnie na czwartą pozycję. Na czele pozostanie Sabalenka, która pewnie awansowała do finału. Jeśli w sobotę pokona Gauff, zostanie dopiero czwartą zawodniczką w historii, która w jednym sezonie wygra tzw. Sunshine Double, czyli turnieje w Indian Wells i Miami.

    Nie mniej emocjonująco zapowiadała się rywalizacja w deblu, gdzie również liderka rankingu dotarła do półfinału. Mowa o Elise Mertens, która od lat łączy sukcesy w grze podwójnej z solidnymi wynikami w singlu. Belgijka doskonale zna smak zwycięstwa w Miami – w 2019 roku sięgnęła tu po tytuł razem z Sabalenką. Wówczas najpierw triumfowały w Indian Wells, pokonując w finale Barborę Krejcikovą i Katerinę Siniakovą, a następnie zwyciężyły także na Florydzie, ogrywając duet Samantha Stosur/Shuai Zhang.

    Tym razem Mertens występowała u boku Shuai Zhang, z którą na początku roku wygrała Australian Open. W półfinale ich rywalkami były rozstawione z numerem jeden Włoszki – Sara Errani i Jasmine Paolini. Choć to bardzo utytułowany duet, w ostatnim czasie pojawiały się pytania o ich formę – w ubiegłym sezonie wygrały cztery duże turnieje, ale w tym roku nie dotarły jeszcze do żadnego finału.

    Sam półfinał okazał się jednak wyjątkowo krótki. Spotkanie trwało niespełna 11 minut (nie licząc przerwy medycznej). Włoszki szybko objęły prowadzenie 2:0, po czym zostały przełamane do zera przy własnym serwisie. Chwilę później zawodniczki zeszły na ławkę, a Mertens poinformowała, że nie jest w stanie kontynuować gry. Powodem były problemy zdrowotne – Belgijka ponownie odczuła dolegliwości pleców, z którymi zmagała się już wcześniej, m.in. w Dosze. Po turniejach w Dubaju i Indian Wells wydawało się, że sytuacja została opanowana, jednak uraz znów dał o sobie znać.

    Kontuzja może znacząco wpłynąć na najbliższe plany Mertens. Już w poniedziałek miała rozpocząć rywalizację w turnieju WTA 500 w Charleston (w singlu), następnie planowała występ w Billie Jean King Cup w zespole prowadzonym przez Wima Fissette’a, a od 13 kwietnia – udział w turnieju w Stuttgarcie. Teraz jednak jej kalendarz może ulec zmianie.

    W finale debla Errani i Paolini zmierzą się z parą Katerina Siniakova/Taylor Townsend, które w półfinale pokonały Gabrielę Dabrowski i Luisę Stefani 4:6, 6:4, 10-3.

  • Zaczął mówić o sztabie Świątek. “Totalny jarmark”

    Zaczął mówić o sztabie Świątek. “Totalny jarmark”

    Doświadczony trener tenisa Paweł Strauss ocenił, że współpraca Igi Świątek z Wimem Fissette’em zapowiadała się na dłuższy projekt, ale w ostatnich miesiącach wyraźnie przestała działać. – Team jej nie pomagał – podkreślił w rozmowie z PAP.

    W ostatni poniedziałek Iga Świątek ogłosiła rozstanie po 17 miesiącach z trenerem Wimem Fissettem. Największym sukcesem Polki pod wodzą Belga było niespodziewane zwycięstwo w Wimbledonie w zeszłym roku.

    Później było już jednak coraz gorzej, a gwoździem do trumny była porażka w pierwszym meczu Miami Open z Magdą Linette. – Gdy Świątek zaczynała z nim pracować, wydawał się najlepszym kandydatem na wieloletnią współpracę. Jednak coś tam “nie zagrało”, co było bardzo widoczne, zwłaszcza w ostatnich miesiącach – przyznał w rozmowie z PAP doświadczony trener tenisa Paweł Strauss, który “od wielu lat” zna Fissette’a.

    ZOBACZ WIDEO: Iga Świątek dostawała sprzeczne komunikaty? Ostra dyskusja

    Zdaniem Straussa zawodnicy wygrywają częściej, gdy grają swobodnie, bez nadmiernego napięcia i czerpią radość z gry. W jego ocenie w ostatnim czasie u Świątek trudno było to dostrzec. Podkreślił też, że w trudnych momentach “team jej nie pomagał”.

    – Tam nie było spokoju i luzu, jak chociażby w zespole Carlosa Alcazara. Ponadto, podczas meczów, zawodnikowi czy zawodniczce powinna podpowiadać jedna osoba. I powinien nią być główny trener. Natomiast w sztabie Świątek panuje totalny “jarmark”. Tam wszyscy krzyczą i nie wiadomo, kto jest najważniejszy – podkreślił.

    Świątek wciąż nie ujawniła, kto zastąpi Fissette’a. – Powinien być to jednak ktoś, kto zaprowadzi porządek w całym teamie – dodał doświadczony trener.

    Strauss od 40 lat pracuje głównie z zawodnikami ze Skandynawii. Jak podaje PAP, w przeszłości trenowali u niego m.in. Jonas Bjoerkman czy Casper Ruud. Ostatnio przez kilka lat współpracował też z Brytyjczykiem polskiego pochodzenia Janem Choińskim.

  • Tak Boniek ocenił to, co Nawrocki zrobił w szatni Polaków. “Dziwię się”

    Tak Boniek ocenił to, co Nawrocki zrobił w szatni Polaków. “Dziwię się”

    Reprezentacja Polski mimo trudów pokonała 2:1 Albanię i awansowała do finału baraży o awans na mundial. Po tym triumfie szatnię naszej kadry odwiedził prezydent Karol Nawrocki, który żywiołowo celebrował z piłkarzami, a wręcz ów celebrację nakręcał. Jego postawie dziwi się Zbigniew Boniek. W rozmowie z Romanem Kołtoniem były prezes PZPN wyjaśnił, dlaczego na aż taką radość było za wcześnie i mówi wprost, co Nawrocki powinien był powiedzieć.
    Prezydent RP Karol Nawrocki i Zbigniew Boniek
    Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.pl, screen

    Polacy przegrywali na PGE Narodowym z Albanią już 0:1. Niewiele brakowało, a straciliby też gola na 0:2. Na szczęście nasi rywale nie grzeszyli skutecznością, a gdy dali Polakom palec, ci wzięli całą rękę. Gole Roberta Lewandowskiego oraz Piotra Zielińskiego dały nam wygraną 2:1 i awans do finału baraży. Czeka nas tam jeszcze trudniejsze zadanie, bo Szwecja pokazała, że wraca do formy, pokonując Ukrainę 3:1. Poza tym będziemy grać na wyjeździe, a z tym rywalem na wyjeździe po raz ostatni wygraliśmy w 1930 roku.

    Zobacz wideo Żelazny: Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której Lewandowski sam zrezygnuje. Jest pazerny
    Boniek apeluje o spokój po Albanii. Także do prezydenta

    Dlatego jak dotąd warto jeszcze tonować radość, bo wygrana w półfinale będzie mieć prawdziwe znaczenie dopiero, jeśli awansujemy na mundial. Z tego powodu Zbigniew Boniek, jak sam przyznał, nie do końca rozumiał zachowanie prezydenta Karola Nawrockiego. Polityk wszedł po meczu do szatni Polaków i energicznie nakręcał celebrację. W rozmowie z Romanem Kołtoniem w programie “Prawda Futbolu” były prezes PZPN podkreślił, że sama gra Polaków, wcale wielu powodów do radości nie dała.

    – Trochę się dziwię prezydentowi. Ten mecz sam w sobie to jest dopiero początek czegoś. Bo jak my we wtorek nie wygramy i się nie zakwalifikujemy, to opinie na pewno będą negatywne. My też nie graliśmy dobrego meczu, Gdyby nie było Lewandowskiego, który w najważniejszym momencie podał rękę… Albania jest rozczarowana tą porażką. Ja ich nawet spotkałem na lotnisku, gdy lecieli do Rzymu. Oni byli załamani. Mieli dwie świetne okazje na podwyższenie wyniku – ocenił Boniek.
    Boniek mówi, jak powinien był zachować się Nawrocki

    Były gwiazdor polskiego futbolu powiedział też wprost, jakich słów lepiej było użyć Nawrockiemu. – Bardziej by mi pasowało, jakby wszedł i powiedział “panowie, piękna walka, dziękuję, że wygraliśmy ciężki mecz, robimy krok do przodu, za kilka dni macie następny mecz, także liczę na to, że wspólnie razem dobrze się spiszemy, trzymajcie się”. Natomiast taka demonstracja kto wygrał, mnie to nie przekonało. Natomiast on ma pełne prawo do tego, to jest jego sprawa – powiedział Zbigniew Boniek.

    Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
    Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok

  • Abramowicz wezwana na dywanik ws. Świątek. To musiało się tak skończyć

    Abramowicz wezwana na dywanik ws. Świątek. To musiało się tak skończyć

    Pożegnanie z Wimem Fissette’em nie ostudziło nastrojów wokół Igi Świątek. Spora część kibiców i ekspertów domaga się wyciągnięcia konsekwencji wobec innych członków sztabu, w tym przede wszystkim Darii Abramowicz. Głos zabiera ekspert Lech Sidor. Z jego słów wynika, że sprawy muszą skończyć się w jeden sposób – komentarzem psycholog od lat odpowiedzialnej za przygotowanie mentalne najlepszej polskiej tenisistki.
    Iga Świątek, Daria Abramowicz

    Iga Świątek, Daria AbramowiczCHOLEWINSKI MARCINNewspix.pl

    Wim Fissette zapłacił głową za słabsze wyniki Igi Świątek. Czarę goryczy przelała niespodziewana porażka Polki w jej pierwszym meczu w Miami. Uległa wówczas Magdzie Linette 6:1, 5:7, 3:6, a czas pokazał, że porażka ta poniosła ze sobą znaczne konsekwencje. I nie chodzi tu tylko o roszady w sztabie Igi oraz jej błyskawiczny wyjazd z Florydy. Okazuje się, że – w obliczu dotarcia Coco Gauff do finału w Miami – Świątek spadnie w rankingu WTA na 4. miejsce. A rok zaczynała przecież jako wiceliderka notowania.

    Zdaniem części kibiców i ekspertów problem Igi leży przede wszystkim w obszarze mentalnym, czyli tym, za który od lat odpowiedzialna jest ciesząca się wielkim zaufaniem tenisistki Daria Abramowicz. Lech Sidor bez ogródek wzywa psycholog na dywanik i oczekuje, że odpowie ona na zasadnicze pytania.

    Abramowicz powinna wytłumaczyć się z tego, co dzieje się ze Świątek?

    W lutym głośno zrobiło się o rozmowie Artura Szostaczki i Lecha Sidora, którzy w “Trzecim Serwisie” dyskutowali o roli Darii Abramowicz w sztabie Igi Świątek. “Nie znam drugiego takiego przypadku, że zawodnik dzień i noc spędza z psychologiem. I na wspólne wakacje są wyjazdy i na mecze, dlatego wiesz… ale, zawszę mówię ale. Jeśli Idze to pasuje, to ja jej nie będę tego odradzał” – mówił pierwszy z panów. “Po Australian Open i Dosze nie widać, żeby cokolwiek pomagało ze strony Darii Abramowicz. Iga jest kłębkiem nerwów” – dopowiadał drugi.

    Tymczasem Sidor, jak można wnioskować, dalej obstaje przy swoim. Raz jeszcze wypowiada się w temacie współpracy na linii Świątek – Abramowicz. “Jak patrzę i oceniam pracę teamu i pracę pani psycholog, to nie mówię, że ona jest dobra czy zła, bo słyszę z różnych źródeł, że one się umówiły na taki, a nie inny rodzaj współpracy. No dobra, niech sobie współpracują, jak chcą, ale widzę, że to kompletnie nie działa, bo dziewczyna jest w rozsypce” – ocenia w “Trzecim Serwisie”.

    Przypomina ostatni pomeczowy wywiad Igi, w którym tenisistka przepraszała za swoją postawę i wyniki na korcie. “Wywiad, jakiego udzieliła Iga, gdzie dorzuciła jeszcze trochę na koniec od siebie, że ona przeprasza kibiców…. Przecież taka dziewczyna, która ma sześć Wielkich Szlemów, nie ma prawa przepraszać nikogo” – oznajmia. I nawiązuje do tego, jak obecnie wygląda 24-latka. Nie przypomina tej walczącej i zdeterminowanej dziewczyny, którą Sidor doskonale zna. Zdaje się krucha i zdezorientowana.

    Gdybym ja był psychologiem, to w życiu bym nie chciał takiej sytuacji

    I wzywa Abramowicz na dywanik. “Dzisiaj jak otwieram internet, wszystkie fora świata, milion pytań: Gdzie jest człowiek odpowiedzialny za jej stan psychiczny? Przecież to nie Wim Fissette, to nie Maciej Ryszczuk. Wszystkie nitki prowadzą do Darii Abramowicz. I właśnie dlatego chciałbym, żeby ona tutaj usiadła i można było zapytać ją, czy jest zadowolona, że jej podopieczna płacze i w ten sposób przegrywa mecze. No, chyba nie jest” – podsumowuje.
    Dwie kobiety siedzą na podłodze, rozmawiając ze sobą twarzą w twarz; jedna z nich trzyma torbę sportową, z której wystaje rakieta tenisowa, a obok nich leży tablet i aparat fotograficzny.

    Daria Abramowicz, Iga ŚwiątekArtur WidakAFP
    Tenisistka w trakcie dynamicznego uderzenia piłki dwuręcznym backhandem, skupienie na twarzy, sportowy strój i czapka, żółta piłka w ruchu na pierwszym planie.

    Iga ŚwiątekKarim JAAFAR / AFP AFP
    Tenisistka w sportowym stroju i czapce z daszkiem trzyma rakietę tenisową, unosząc ramiona w geście niezrozumienia lub frustracji, w tle widoczna widownia na stadionie tenisowym.

    Iga ŚwiątekFoto OlimpikAFP

    Tomasz Tomaszewski: Iga jest nieszczęśliwa, niezadowolona i sfrustrowana.

  • Jednak to prawda. Były trener Świątek ujawnia ws. Abramowicz

    Jednak to prawda. Były trener Świątek ujawnia ws. Abramowicz

    Dariusz Ostafiński, Interia: Iga Świątek rozstała się z trenerem Wimem Fissette, ale wszyscy krzyczą, że powinna się pozbyć pani psycholog Darii Abramowicz. Jeden z cenionych ekspertów powiedział mi jednak, że to mogłoby przynieść opłakane skutki, że Iga mogłaby się całkiem rozsypać.

    Artur Szostaczko, były trener Igi Świątek: Sam jestem dyplomowanym trenerem, który grał w tenisa całe życie. Znam i mam kontakt z wieloma trenerami i ludźmi tenisa. Tam nikt nie pracował z psychologiem do tego stopnia, co Iga. Oczywiście psycholog może pomóc, ale trzeba znać umiar. Pamiętam, jak Miedwiediew zaprosił kiedyś swoją panią psycholog na mecz z Djokovicem. Widać tego potrzebował, ale to było raz.

    A u Świątek to nie jest raz, czy dwa, ale stale, więc może coś jest w tej teorii, że narobiłoby to strasznych szkód i mogło jeszcze bardziej zaszkodzić naszej zawodniczce?

    – Ja to widzę tak, że w relacji psycholog – zawodnik przeważnie jest jakieś uwikłanie i uzależnienie. I psycholog ma w tym układzie przewagę. Może być, że tak jest u Igi, że to jest pewien schemat. Być może ona innego nie zna. Mam prawo tak sądzić, patrząc na to, jak zostałem ostatnio potraktowany przez jej ojca. Pomogłem mu, kiedy tego potrzebowali, załatwiłem sponsora dla Igi, a on po kilku słowach krytyki nazwał mnie hejterem. I proszę pamiętać, że ja nigdzie nie biegam, żeby rozmawiać o Idze, tylko jestem zapraszany i proszony o moją opinię, jako ekspert.

    Igrzyska w Paryżu. Wtedy zaczęły się problemy Świątek. Trener wskazuje winnego

    To, co Tomasz Świątek nazwał hejtem dla wielu jest po prostu krytyką. W takich sytuacjach zwykle jest różnica zdań.

    – Dlatego podtrzymuję to, co powiedziałem na temat problemu Abramowicz w teamie Świątek. Dostrzegam też problem taty. I dodam, że nie chciałbym mieć zawodniczki, która wygrała sześć tytułów, długo była jedynką, nadal jest wybitną tenisistką, a teraz staje przed kamerami i przeprasza za przegraną z Linette. I jeszcze płacze. To jest przecież jakiś dramat. Czy ona ma 12 lat? Kogo ona i za co przeprasza?

    Może tatę, bo rozumiem, że nie bez powodu pan o nim wspomniał.

    – Jesteśmy tu i teraz, ale żeby poznać przyczynę problemów Świątek, cofamy się coraz dalej.

    Do letnich igrzysk w Paryżu dwa lata temu, gdzie tyle mówiło się o tym, że Iga nie spełniła marzeń taty o złotym medalu.

    – Tak jest. To było jego marzenie. Wtedy ta strona mentalna Igi się posypała i to się ciągnie. Rok temu, jakby nie Wimbledon, to przecież Iga niczego poważnego nie wygrała. I dlatego wywołałem Abramowicz, bo skoro to taki fachowiec, to dlaczego nie pomoże zawodniczce, która znalazła się, nie powiem głośno gdzie. I od razu powiem, że u Igi jest tylko ten jeden problem. Ona nie zapomniała, jak się gra w tenisa, jej wszystkie kłopoty leżą w głowie.

    Jest pan pewny? A co z ekspertami, którzy zauważyli, że Fissette miał ją zmienić, wzbogacić jej tenis, żeby stała się lepsza, a nic z tego nie wyszło.

    – To ja coś panu powiem. Tak Wiktorowski, jak i Fissette korygowali pewne rzeczy u Igi, ale jak tylko wychodzili, to Daria rzucała do Igi: “graj po swojemu” i ona to robiła. Ja pamiętam ten schemat.

    Skąd?

    – Jak jeszcze Iga i Agata były małe, to też zmienialiśmy ich technikę, a potem ojciec, który przypominam był wioślarzem, a nie tenisistą, wynajmował kort za 20 złotych gdzieś w Raszynie i tam robił po swojemu. A użyłem słowa schemat, bo Iga słucha i robi to, co mówią jej te dwie najbliższe jej osoby, czyli tata i pani psycholog.

    Trener Świątek mówi wprost: Abramowicz musi się podać do dymisji

    Czyli Abramowicz musi odejść.

    – Wszyscy to mówią. Powinna się podać do dymisji, ale tego nie zrobi. Jest nie do ruszenia.

    Ze szkodą dla Igi?

    – Z Igi zrobiła się mocna, silna kobieta. Wdała się w ojca. Prędkość i dynamikę miała od małego, wszystko robiła w biegu. W wieku 9 lat grała skutecznie z zawodniczkami starszymi o trzy lata.

    Rozumiem, że zmierzamy do tego, że zwolnienie Fissette było bez sensu.

    – Jest takie fajne powiedzenie: kowal zawinił, a cygana powiesili. Tak powiedziałem w Polsacie i teraz to powtórzę: Iga nie ma problemów z graniem. Natomiast jej mowa ciała pokazuje, że jest kłębkiem nerwów, a jej trener siedzi przy niej, jak na szpilkach.

    To jeśli ma pan rację, to ten nowy trener niczego nie zmieni.

    – Rozmawiam często w gronie ludzi, którzy spędzili na korcie całe życie, więc nie mogę głupot opowiadać. Zaraz by do mnie dzwonili z Niemiec i Hiszpanii, żeby w dosadnych słowach to skomentować. Ja mówię to, co widzę i czuję. I teraz powiem, że może to Abramowicz powinna zostać trenerem Igi. Skoro już krzyczy z trybun, co i jak ma grać, to możemy pójść krok dalej. Zwłaszcza że na ostatnich zawodach dawała inne wskazówki niż Fissette. I jakbym ja był tym zawodnikiem, gdzie trener jedno, a psycholog drugie, to nie wiedziałbym, kogo słuchać.

    A jeszcze swoje trzy grosze dorzucał trener przygotowania fizycznego. I potem te tłumaczenia, że niby Iga tak chciała, choć wcześniej mówiono, że tego nie lubi.

    – No, a jak człowiek zwróci uwagę na ten brak logiki, to odzywa się ojciec i mówi: nic nie wiecie, zamknijcie buzie. A swoją drogą dopuszczenie coachingu w trakcie meczu, to największa głupota. Teraz każdy siedzi na tych trybunach, ryczy i robi z zawodników idiotów. Uzależnia się ich od podpowiedzi. Iga ma naturalny talent i doświadczenie i nie potrzebuje tych podpowiedzi. Mam też nadzieję, że szybko wróci do grania na najwyższym poziomie.

    Szostaczko o teamie Świątek: “Robią jej wodę z mózgu”

    Jak z panem rozmawiam, to nie nabieram takiego przekonania.

    – Bo robią jej wodę z mózgu tymi podpowiedziami i ona czuje się coraz bardziej niepewnie. Odcina jej mental.

    Tak było choćby w meczu z Linette.

    – Spójrzmy na boks Magdy, gdzie siedzi uśmiechnięta Agnieszka Radwańska, która może raz coś podpowiedziała w trakcie meczu z Igą, a poza tym nie wydzierała się, nie siedziała z zaciśniętymi zębami. Życzę Idze, jak najlepiej, ale jej by się przydał trener śmieszek, żeby rozładować to napięcie.

    Skoro już pan to powiedział, to ja zapytam, czy Iga znajdzie kogoś poważnego do pracy, bo tu fachowcy też różnie mówią.

    – Przyjdzie ktoś z boksu Nadala. Skoro Nadal jest jej idolem, to ma to sens. Mógłby być jej mentorem, a jego były trener Francisco Roig, mógłby pracować na stałe z Igą.

    Jeśli jednak mówimy, że najważniejsza w teamie Świątek jest Abramowicz, to czy ktoś będzie chciał być tym drugim.

    – Każdy chce mieć w CV, że był trenerem kiedyś pierwszej, a dziś czwartej rakiety na świecie. Bo nawet jeśli Iga w końcu go zwolni, to będzie łakomym kąskiem.

    To nie brzmi, jak przepis na sukces.

    – To prawda.

    To, jak to wszystko pożenić, żeby granie w tenisa znów cieszyło Igę Świątek?

    – Lubię porównania. Jak pan mi powie: pomalujmy cały pokój, to ja powiem, że nie chcę być tak brutalny, że nie chcę zmieniać wszystkiego. Na początek zróbmy więc tak, że panie: Świątek i Abramowicz odpoczną od siebie przez jakiś czas. Jedna poleci na Bora Bora, druga na Malediwy, a potem się zobaczy.
    Artur Szostaczko – pierwszy trener Igi Świątek

    Artur Szostaczko – pierwszy trener Igi ŚwiątekINTERIA.PL
    Daria Abramowicz

    Daria AbramowiczAFP
    Tenisistka w sportowym stroju i czapeczce z daszkiem z wyciągniętymi ramionami, z intensywnym wyrazem twarzy. W tle rozmyta publiczność na trybunach.

    Iga ŚwiątekMATTHEW STOCKMAN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFP / ELSA / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    Konferencja prasowa Jana Urbana po meczu Polska – Albani

  • Były trener Świątek zabrał głos ws. Abramowicz i ojca Igi. “To jest dramat”

    Były trener Świątek zabrał głos ws. Abramowicz i ojca Igi. “To jest dramat”

    Wokół Iga Świątek znów zrobiło się gorąco. Po zakończeniu współpracy z Wim Fissette coraz częściej pojawiają się głosy, że problem polskiej tenisistki leży gdzie indziej – przede wszystkim w sferze mentalnej. Były trener z czasów dzieciństwa zawodniczki, Artur Szostaczko, nie owija w bawełnę i wskazuje konkretny kierunek zmian.

    Narastające napięcie wokół zespołu

    Zdaniem Szostaczki wpływ na obecną sytuację Świątek może mieć zbyt silna rola psycholog w jej sztabie, Daria Abramowicz. Choć współpraca ze specjalistą od przygotowania mentalnego w sporcie nie jest niczym niezwykłym, były trener uważa, że w tym przypadku została przekroczona pewna granica.

    Podkreśla, że w środowisku tenisowym rzadko spotyka się aż tak intensywne i stałe zaangażowanie psychologa. Dla porównania przywołuje sytuację Daniil Miedwiediew, który jednorazowo korzystał z takiego wsparcia podczas meczu z Novak Djokovic. W przypadku Świątek ma to jednak charakter ciągły, co – według Szostaczki – może prowadzić do uzależnienia i zaburzenia proporcji w relacji zawodnik–sztab.

    Początek problemów: igrzyska w Paryżu

    Były trener cofa się myślami do Letnie Igrzyska Olimpijskie Paryż 2024, które jego zdaniem były momentem przełomowym. To wtedy – jak twierdzi – doszło do zachwiania równowagi psychicznej tenisistki, częściowo pod wpływem oczekiwań jej ojca, Tomasz Świątek.

    Od tamtej pory, mimo ogromnego talentu i umiejętności, Świątek nie prezentuje już takiej stabilności jak wcześniej. Szostaczko zaznacza, że problem nie leży w technice czy przygotowaniu fizycznym – te elementy wciąż stoją na najwyższym poziomie. Kluczowe są emocje i sposób reagowania na presję.

    „To nie tenis, to głowa”

    Według eksperta symptomy kryzysu są widoczne gołym okiem. Zwraca uwagę na mowę ciała zawodniczki – napięcie, nerwowość, brak swobody. Jako przykład przywołuje jej reakcję po porażce z Magda Linette, kiedy publicznie przepraszała i nie kryła emocji.

    Dla Szostaczki to sygnał alarmowy:

    zawodniczka tej klasy nie powinna reagować w taki sposób,

    presja zewnętrzna i wewnętrzna wyraźnie ją przytłacza,

    problem ma charakter mentalny, a nie sportowy.

    Chaos komunikacyjny w sztabie

    Były trener wskazuje również na możliwy brak spójności w przekazie płynącym z boksu trenerskiego. Jego zdaniem w przeszłości dochodziło do sytuacji, w których trenerzy przekazywali jedno, a psycholog sugerowała coś zupełnie innego.

    W efekcie zawodniczka może czuć się zagubiona i niepewna – nie wiedząc, komu powinna zaufać w kluczowych momentach meczu. To z kolei może prowadzić do spadku pewności siebie i pogorszenia wyników.

    Radykalna diagnoza i jeszcze mocniejsze wnioski

    Szostaczko nie ma wątpliwości – jego zdaniem najlepszym rozwiązaniem byłoby przynajmniej czasowe rozdzielenie Świątek i Abramowicz. Sugeruje przerwę we współpracy, która pozwoliłaby zawodniczce odzyskać niezależność mentalną i świeżość.

    Nie wyklucza też bardziej radykalnego scenariusza, czyli całkowitego rozstania. Podkreśla przy tym, że choć zmiana trenera już nastąpiła, to bez uporządkowania kwestii mentalnych niewiele ona zmieni.

    Co dalej z karierą Świątek?

    Mimo ostrej krytyki Szostaczko nie skreśla przyszłości polskiej tenisistki. Wręcz przeciwnie – uważa, że jej potencjał pozostaje ogromny. Kluczem ma być jednak powrót do prostoty, większa swoboda na korcie i ograniczenie nadmiaru bodźców płynących z zewnątrz.

    Wśród możliwych kierunków zmian pojawia się nawet inspiracja zespołem Rafael Nadal – idola Świątek. Szostaczko sugeruje, że współpraca z kimś z jego otoczenia, np. Francisco Roig, mogłaby przynieść pozytywne efekty.

    Podsumowanie

    W opinii byłego trenera problem Igi Świątek nie leży w jej umiejętnościach tenisowych, lecz w psychice i strukturze zespołu. Nadmiar wskazówek, sprzeczne komunikaty i zbyt duża zależność od otoczenia mogą powodować chaos i narastające napięcie.

    Rozwiązanie? Mniej ingerencji, więcej autonomii i powrót do naturalnego stylu gry. Czy taki scenariusz się ziści – pozostaje otwarte. Jedno jest pewne: sytuacja wokół liderki polskiego tenisa wciąż budzi ogromne emocje.

  • Lewandowski jest niesamowity! Ten rekord przejdzie do historii

    Robert Lewandowski od lat przesuwa granice możliwości w reprezentacji Polski. Kolejne osiągnięcie tylko potwierdza jego wyjątkową długowieczność na najwyższym poziomie w historii rodzimego futbolu.

    Bramki Robert Lewandowski oraz Piotr Zieliński zapewniły Polsce zwycięstwo 2:1 nad Albania national football team w półfinale baraży o awans na mistrzostwa świata. Dla kapitana kadry było to spotkanie szczególne – jego trafienie przyniosło mu kolejny zapis w historii.

    Napastnik może już pochwalić się rekordową liczbą występów w reprezentacji oraz statusem jej najskuteczniejszego strzelca – ma na koncie 164 mecze i 89 goli. W starciu z Albanią ustanowił jednak jeszcze jedno imponujące osiągnięcie.

    Robert Lewandowski zdobył bramkę w kolejnym roku kalendarzowym, co oznacza, że trafiał do siatki już w 19 różnych latach. Jego seria rozpoczęła się w 2008 roku, gdy w debiucie pokonał bramkarza San Marino national football team.

    Najbardziej bramkostrzelne sezony przypadły na lata 2015 i 2021 – odpowiednio za kadencji Adam Nawałka oraz Paulo Sousa – kiedy zdobywał po 11 goli rocznie. Najsłabszy pod tym względem był 2009 rok, gdy pod wodzą Franciszek Smuda zanotował tylko jedno trafienie w meczach towarzyskich.

    Jeszcze ciekawszy jest kontekst pokoleniowy. Gdy Robert Lewandowski zdobywał swoją pierwszą bramkę w reprezentacji, Oskar Pietuszewski miał zaledwie kilka miesięcy. Kilkanaście lat później obaj spotkali się na boisku jako reprezentanci Polski.

    Kapitan będzie miał kolejną okazję do powiększenia dorobku już 31 marca, kiedy Polska zmierzy się ze Sweden national football team w finale baraży. Pozostaje pytanie, jak długo jeszcze będzie kontynuował swoją niezwykłą serię i czy ktokolwiek w historii polskiej piłki zdoła kiedyś dorównać jego osiągnięciom.

  • Świątek zdradziła, czym zajmuje się poza kortem. “Nie każdy wie”

    Świątek zdradziła, czym zajmuje się poza kortem. “Nie każdy wie”

    Iga Świątek przechodzi obecnie bardziej wymagający etap w swojej karierze. Rozstanie z Wim Fissette oraz nierówna forma sprawiają, że na razie trudno mówić o walce o największe tytuły. Przed Polką stoi wyzwanie odbudowy sportowej dyspozycji, jednak – jak sama podkreśla – jej życie nie ogranicza się wyłącznie do tenisa. Coraz więcej uwagi poświęca działalności pozasportowej, w tym własnej fundacji i edukacji biznesowej, o czym szerzej opowiedziała w rozmowie z Forbes.

    Od kilku miesięcy Świątek konsekwentnie rozwija swoją fundację, której głównym celem jest wspieranie młodych sportowców – zarówno finansowo, jak i organizacyjnie. Pod koniec ubiegłego roku wyłoniono pierwszą grupę stypendystów. Tenisistka od dawna zaznacza, że myślenie o przyszłości po zakończeniu kariery jest dla niej bardzo ważne, bo nie każdy sportowiec potrafi odnaleźć się poza zawodowym sportem.

    Coraz wyraźniej widać, że Polka kieruje swoje zainteresowania w stronę biznesu. W wywiadzie przyznała, że jej codzienność to już nie tylko treningi, obowiązki sponsorskie i kontakt z mediami, ale także zarządzanie rozbudowanym zapleczem biznesowym, które powstało wokół jej sukcesów sportowych. Jak zaznaczyła, nie jest to łatwe środowisko, dlatego stara się rozwijać kompetencje w zakresie zarządzania i stopniowo przekazywać część obowiązków specjalistom.

    Świątek podkreśliła, że chce lepiej rozumieć mechanizmy rządzące biznesem, by podejmować świadome decyzje, ale jednocześnie nie zamierza brać wszystkiego na siebie. Regularnie konsultuje się z bardziej doświadczonymi osobami, zgłębia podstawy inwestowania oraz długoterminowego planowania. W tym kontekście fundacja odgrywa podwójną rolę – jest zarówno narzędziem pomocy innym, jak i elementem jej własnego rozwoju.

    Tenisistka zwróciła również uwagę na realne problemy, z jakimi mierzą się młodzi sportowcy i ich rodziny. Brak odpowiednich środków finansowych oraz wiedzy często utrudnia wybór właściwej ścieżki rozwoju. Rodzice, którzy nie mają doświadczenia sportowego ani kontaktów, muszą działać metodą prób i błędów, a dostęp do dobrych trenerów bywa ograniczony przez wysokie koszty.

    Właśnie dlatego – jak zaznaczyła Świątek – jej fundacja ma pomagać nie tylko w finansowaniu treningów, ale również w podejmowaniu lepszych decyzji dotyczących kariery sportowej. Program stypendialny ma zwiększać szanse młodych zawodników na rozwój poprzez dostęp do profesjonalnego szkolenia i odpowiedniego wsparcia mentorsko-organizacyjnego.

  • “Może w końcu zrozumiał”, “pokrzyżował plany”. Reakcje na podpis prezydenta

    “Może w końcu zrozumiał”, “pokrzyżował plany”. Reakcje na podpis prezydenta

    “Może w końcu Karol Nawrocki zrozumiał, że urząd prezydenta to ważny element państwa, a nie miejsce na tanie ustawki” – stwierdził poseł Koalicji Obywatelskiej Robert Kropiwnicki komentując decyzję prezydenta o podpisaniu ustaw obniżających ceny paliw w Polsce. Z kolei poseł PiS Mariusz Błaszczak skrytykował polityków koalicji rządzącej twierdząc, że “wszędzie szukają paliwa do politycznej awantury”.
    Prezydent RP Karol Nawrocki. Obok niego komentarze polityków z serwisu X

    Politycy komentują podpis prezydentaPaweł SupernakPAP
    W skrócie

    Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawy obniżające ceny paliw podczas lotu do Dallas, co zostało potwierdzone przez rzecznika prasowego prezydenta Rafała Leśkiewicza.

    Politycy koalicji rządzącej pochwalili podpisanie ustaw, podkreślając znaczenie ochrony budżetów polskich rodzin i konieczność współpracy ponad politycznymi podziałami.

    Politycy PiS poparli obniżkę cen paliw, ale jednocześnie ostro krytykowali rząd oraz działania Orlenu i zarzucili rządzącym hipokryzję.

    Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

    “Doszliśmy do tego, że prezydent chwali się, iż podpisał ustawę. Jak tak dalej pójdzie, to może coś jeszcze podpisze, bo na zdjęciu był okrutnie zadowolony. Pan się nie hamuje Panie Prezydencie! Rodości nigdy zbyt wiele” – napisał w mediach społecznościowych minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński, komentując decyzję prezydenta.

    Podpisanie ustaw skomentował również minister energii Miłosz Motyka. “Ustawy obniżające ceny paliw podpisane. Wprowadzamy największy w Europie mechanizm ochronny przed globalnym kryzysem cen paliw, chronimy budżety polskich rodzin” – stwierdził za pośrednictwem portalu X.

    Do sprawy odniósł się również poseł Koalicji Obywatelskiej Robert Kropiwnicki. “Może w końcu Nawrocki zrozumiał, że urząd prezydenta to ważny element państwa, a nie miejsce na tanie ustawki. Podpisał ważne ustawy obniżające ceny paliw, oby stało się to normalne, że współpraca jest ważniejsza od walki na szczytach władzy” – napisał.

    PiS uderza w premiera. “Naciągacze i kieszonkowcy”

    Decyzję o podpisaniu ustaw obniżających ceny paliw w Polsce pochwalili również politycy związani z Prawem i Sprawiedliwością, którzy jednak nie szczędzili krytyki wobec rządu. “Po pierwsze – ta ustawa powinna być obowiązującym prawem już od 9 marca, czyli wtedy, gdy zgłosił ją prof. Czarnek. Po drugie – Polską rządzi banda hipokrytów, która wszędzie szuka paliwa do politycznej awantury” – napisał poseł PiS Mariusz Błaszczak.

    Zaznaczył również, że “prezydent Karol Nawrocki pokrzyżował plany” koalicji rządzącej. “Prorządowe media przez cały dzień atakowały posłów, sugerując, że prezydent powinien zrezygnować z wyjazdu do USA, aby podpisać ustawę” – napisał udostępniając post informujący o podpisaniu przez prezydenta ustawy na pokładzie samolotu do Stanów Zjednoczonych.

    Znacznie bardziej krytycznie do rządu odniósł się rzecznik prasowy PiS Rafał Bochenek. “Szczyt bezczelności Tuska! Uchwaliliśmy dzisiaj ustawy, które mają obniżyć ceny paliw na stacjach i dokładnie dzisiaj Orlen (obsadzony nominatami Tuska) podniósł hurtową cenę paliwa o 121 zł/m3! Coś niebywałego!” – napisał w mediach społecznościowych.

    “Rząd Tuska i jego ludzie w spółkach zachowują się jak klasyczni naciągacze i kieszonkowcy. Byleby oskubać obywateli” – dodał.

    Obniżka cen paliw. Prezydent podpisał ustawy

    “Prezydent RP Karol Nawrocki podczas lotu do Dallas podpisał ustawy obniżające ceny paliw. Sky is not the limit” – przekazał w piątek wieczorem rzecznik prasowy prezydenta Rafał Leśkiewicz.

    Wcześniej tego samego dnia ustawy zostały przyjęte przez Senet bez poprawek. Przygotowane przez rząd rozwiązania zakładają obniżenie stawki VAT na paliwa z 23 proc. do 8 proc. oraz obniżenie akcyzy do minimum unijnego – o 29 groszy na litrze benzyny i 28 groszy na oleju napędowym.

    W życie ma wejść także maksymalna cena paliw, która będzie ustalana według określonej formuły obejmującej średnią cenę hurtową paliw na rynku krajowym, powiększoną o akcyzę, opłatę paliwową, marżę sprzedażową w wysokości 0,30 zł za litr oraz VAT.

    Minister finansów Andrzej Domański przekazał, że obniżenie akcyzy będzie kosztować państwo 700 mln zł miesięcznie, a VAT – 900 mln miesięcznie.

    Motyka w “Graffiti” o cenach maksymalnych paliwa: Mechanizm arytmetyczny na drodze obwieszczeni