Category: Uncategorized

  • Co za spotkanie Świątek. Rok temu to była sensacja

    Co za spotkanie Świątek. Rok temu to była sensacja

    “Czuję, jakby to było wczoraj… pamiętacie ich pierwszy raz?” – możemy przeczytać na profilu społecznościowym Akademii Rafaela Nadala. Opublikowano zdjęcie, na którym widać Igę Świątek w towarzystwie innej tenisistki. Okazuje się, że w przeszłości również doszło do ich spotkania w gmachach szkoły na Majorce. O kim mowa i co teraz robi tam jej rywalka?
    Francisco Roig, Rafael Nadal i Iga Świątek
    screen: https://www.instagram.com/p/DWrZR9nAiw3/?img_index=2&igsh=azNwdHEwdjk0aXFk

    “Uwielbiam Rafaela, zdecydowanie najlepszego tenisistę na kortach ziemnych! Szanuję również Francisco Roiga! Miałem okazję spotkać go wielokrotnie. Uwielbiam z nim rozmawiać o tenisie! Dobry wybór IGA!!!” – tak wymownie wybór nowego trenera Świątek skomentował Boris Becker. Obecnie Polka przebywa na Majorce, gdzie pod okiem szkoleniowca, a także 14-krotnego mistrza Roland Garros przygotowuje się do sezonu na “mączce”. Okazuje się, że na treningi w Akademii Rafaela Nadala zdecydowała się też inna zawodniczka.

    Zobacz wideo Świątek sprzeciwia się rewolucji w tenisie. Sabalenka uważa inaczej
    Iga Świątek znów z Alexandrą Ealą w akademii Nadala!

    Na profilu akademii pojawiło się zdjęcie, na którym widać Świątek w towarzystwie… Alexandry Eali. Filipinka to absolwentka tej szkoły tenisowej. Ukończyła ją w czerwcu 2023 roku. I jak przypomina profil na Instagramie, to kolejne spotkanie pań w tym miejscu.

    “Iga i Alex ponownie spotkały się w naszej akademii. Czuję, jakby to było wczoraj… pamiętacie ich pierwszy raz?” – czytamy. Tenisistki miały bowiem okazję wspólnie przebywać w gmachach szkoły właśnie w… 2023 roku. Wówczas Świątek pojechała na uroczystość rozdania dyplomów dla absolwentów akademii Nadala. Była jednym z gości honorowych, a Eala uczennicą.
    Bilans bezpośrednich meczów Świątek – Eala? 1:1

    Od tego czasu panie miały okazję spotkać się także na korcie. Po raz pierwszy zagrały przeciwko sobie w WTA 1000 w Miami w 2025 roku. I wtedy to zaskakująco górą była… Filipinka. Triumfowała 6:2, 7:5. Niespełna miesiąc później Polka się zrewanżowała, choć nie bez problemów. Potrzebowała aż trzech setów, ale wygrała w WTA 1000 w Madrycie – 4:6, 6:4, 6:2.

    Zobacz też: Szalony mecz Polki o półfinał. Coś takiego zdarzyło się pierwszy raz.

    Czy znów panie spotkają się w tym sezonie? Teraz przed Świątek rywalizacja w Stuttgarcie. Początek zmagań zaplanowano na poniedziałek 13 kwietnia. Polka będzie bronić punktów za zeszłoroczny ćwierćfinał – wówczas uległa Jelenie Ostapenko.

  • Fibak mówi wprost o nowym trenerze Igi Świątek. “Poznałem go”

    Fibak mówi wprost o nowym trenerze Igi Świątek. “Poznałem go”

    Iga Świątek otworzyła nowy etap w swojej karierze, rozpoczynając współpracę z Francisco Roig. Decyzja ta wywołała szerokie komentarze w świecie tenisa, a jednym z ekspertów, którzy odnieśli się do tego wyboru, jest Wojciech Fibak.

    Były reprezentant Polski nie kryje aprobaty dla ruchu liderki naszego tenisa. Przyznaje, że zna nowego szkoleniowca i ma o nim bardzo dobre zdanie. Podkreśla jego ogromne doświadczenie, wiedzę oraz otwartość w relacjach, co – jego zdaniem – może mieć kluczowe znaczenie dla komfortu pracy zawodniczki.

    Wcześniej Świątek przez blisko półtora roku współpracowała z Wim Fissette. Teraz zdecydowała się na zmianę i postawiła na szkoleniowca, który przez lata był częścią zespołu Rafael Nadal. Hiszpan w przeszłości współpracował także z Matteo Berrettini oraz Emma Raducanu.

    Zdaniem Fibaka wybór ten nie jest przypadkowy. Zwraca uwagę, że zarówno Świątek, jak i Nadal słyną z bardzo mocnego, rotacyjnego forhendu. To właśnie ten element gry Polki w ostatnim czasie bywał mniej stabilny, co – według eksperta – miało wpływ na jej słabsze wyniki. Nowy trener może pomóc jej odzyskać pewność i regularność w tym aspekcie, bazując na doświadczeniach wyniesionych ze współpracy z jednym z najlepszych tenisistów w historii.

    Fibak zaznacza jednak, że Świątek nie potrzebuje nauki podstaw – kluczowe będzie raczej przywrócenie jej naturalnego rytmu i pewności uderzeń. W jego opinii powrót do „korzeni” może okazać się dla niej przełomowy.

    Na koniec odniósł się również do potencjalnej współpracy Roiga z Daria Abramowicz, która od lat pełni niezwykle istotną rolę w sztabie tenisistki. Były zawodnik jest przekonany, że cały zespół będzie funkcjonował harmonijnie. Podkreśla znaczenie Abramowicz nie tylko w kontekście przygotowania mentalnego, ale także wsparcia w codziennym funkcjonowaniu zawodniczki.

    W jego ocenie Świątek stworzyła kompletny i silny sztab, który może pomóc jej wrócić na najwyższy poziom i ponownie dominować na światowych kortach.

  • Fibak jasno o nowym trenerze Świątek. Wspomniał też o Abramowicz

    Fibak jasno o nowym trenerze Świątek. Wspomniał też o Abramowicz

    Współpraca z Roigiem i z akademią Nadala to bardzo dobry wybór. Od zawsze Rafa był idolem Igi – mówi WP Wojciech Fibak o nowym trenerze Świątek. Ocenił też, czy Francisco Roig dogada się z Darią Abramowicz i opowiedział o jej roli w zespole.

    Iga Świątek nie czekała zbyt długo, by ogłosić nowego trenera. Po niewiele ponad tygodniu od rozstania z Wimem Fissettem ogłosiła, że do jej teamu dołączył Francisco Roig. To szkoleniowiec, który przez kilkanaście lat współpracował z Rafaelem Nadalem, a ostatnio był pierwszym trenerem Matteo Berrettiniego oraz Emmy Raducanu.

    – Popieram tę decyzję. Współpraca z Roigiem i z akademią Nadala to bardzo dobry wybór. Od zawsze Rafa był idolem Igi. Ona go bardzo szanuje i ceni jego zdanie. Po drugie, oboje słyną ze znakomitego top spinu z forhendu, który jednak u Świątek ostatnio czasami zawodził. Od ponad roku wszelkie kryzysy Igi wynikają z tego, że nie może już polegać na swojej największej broni, czyli forhendzie – mówi nam Wojciech Fibak.

    ZOBACZ WIDEO: Jest jednym z największych talentów. Poznajcie Hannę Mazur

    W przeszłości legendarny polski tenisista poznał obóz 22-krotnego mistrza wielkoszlemowego. Jak układała się jego relacja z Roigiem?

    – Poznałem go. To doświadczony szkoleniowiec, o dużej wiedzy, bardzo sympatyczny. Najważniejszy jest komfort Igi, więc to ważne, że Hiszpan jest kulturalny, miły, łatwo można nawiązać z nim dobrą relację profesjonalną. Jednak znacznie więcej czasu spędzałem z Tonim Nadalem, Rafą i Carlosem Moyą niż z samym Roigiem – tłumaczy 33-krotny finalista turniejów singlowych rangi ATP.

    Rafael Nadal mentorem Świątek? “Z pewnością bardzo się cieszy”

    W czwartek tuż po ogłoszeniu Roiga jako swojego trenera Świątek wstawiła zdjęcia z akademii tenisowej w Manacor. Na zdjęciach pojawił się sam właściciel akademii tenisowej Rafael Nadal. Niektórzy chcieliby widzieć w legendarnym Hiszpanie nowego mentora Igi Świątek. Jednak tak być nie musi.

    – Pamiętajmy, co się stało u Huberta Hurkacza z Ivanem Lendlem. Choć wiadomo, że Rafa i Iga się lubią i Hiszpan z pewnością bardzo się cieszy, że wybrała jego akademię jako drugą bazę poza Polską – opowiada Fibak.

    Tłumaczy jednak, że zatrudnienie byłego pracownika teamu Rafaela Nadała może pomóc Świątek z jej największą bolączką, czyli utratą jakości forhendu. Pokonanie tej trudności może okazać się kluczowe do powrotu na szczyt WTA.

    – Nikt bardziej nie czuje tego uderzenia niż team Nadala. Świątek sama w wywiadzie przyznała, że brakuje jej regularności i pewności uderzeń. Poczuła, że musi wrócić do korzeni. Natomiast Iga wie, jak się odbija piłkę i nie trzeba jej uczyć podstaw – objaśnia 87-krotny finalista turniejów ATP w grze podwójnej.

    Roig i Abramowicz znajdą wspólny język?

    Wielu zastanawia się, jak ułożą się relacje pomiędzy Darią Abramowicz a nowym szkoleniowcem Francisco Roigiem. Psycholog odgrywa w teamie Igi Świątek bardzo dużą rolę, co w tenisie wciąż jest rzadkością. Nie każdy trener byłby w stanie odnaleźć się w tej sytuacji.

    – To znakomity sztab, a sama Świątek jest z niego bardzo zadowolona. Natomiast szkoleniowiec zajmuje się techniką uderzeń, taktyką na poszczególne mecze. To kolejna osoba, która wpisuje się w klucz poprzednich trenerów Igi: osób z dużą wiedzą, na poziomie, kulturalnych. Nawiąże szybko kontakt z całym teamem i nie będzie różnicy zdań z resztą ekipy – przekonuje Fibak, który zaznacza, że ceni sobie pracę psycholożki Igi Świątek.

    – Ekstremalnie dużo zależy w tenisie od pewności siebie, o której wspominałem w mojej książce “Gem, Set, Życie”. Daria odgrywa bardzo ważną rolę motywatorki nie tylko tenisowej, ale także życiowej i jest bardzo potrzebna Idze – opowiada były tenisista, który wygrał po 536 spotkań w singlu i w deblu.

    Fibak opowiada także o tym, że Fissette wcale nie został zwolniony przez to, że nie dogadywał się ze Świątek.

    – Fissette’a nie można o nic winić. Współpraca pomiędzy nim a resztą sztabu Igi Świątek przebiegała pozytywnie. On niczego nie zmienił w tenisie Igi i bardzo mądrze postąpił, bo mogłoby być jeszcze gorzej. A tak naprawdę dzisiaj trener nie ma aż takiego znaczenia w tenisie, zwłaszcza u kobiet, bo wszystkie grają podobnie – tłumaczy.

    Jego zdaniem kluczowe było zatrudnienie na stanowisku trenera Igi Świątek osoby, która ma wysoką inteligencję emocjonalną i dobrze dogaduje się z innymi.

    – Gdyby to było nazwisko typu Martina Navratilova, Brad Gilbert, to mogłyby się pojawić małe konflikty na tle tego, kto jest ważniejszy w boksie. Gdy rozstawałem się z Djokoviciem i razem poszukiwaliśmy szkoleniowca, to Novak chciał tylko największe gwiazdy, legendy typu Sampras, Edberg, Becker. Iga na szczęście nie odczuwa takiej potrzeby – twierdzi Fibak, który później tak uzasadnia swoje słowa.

    – Navratilova byłaby bardziej wymagająca. Roig tak nie postąpi. On zawsze był asystentem, odgrywał drugoplanową rolę. Tylko czasem zastępował tych wielkich trenerów Nadala. Ma jednak ogromną wiedzę i będzie osobą bezkonfliktową. To najważniejsze. Iga ma wystarczająco wiele wyzwań na korcie, aby jeszcze martwić się o poprawne relacje w swoim boksie – podsumowuje Wojciech Fibak.

  • 6:1 na koniec meczu Kawy o półfinał WTA. Faworytka wyeliminowana z Bogoty

    6:1 na koniec meczu Kawy o półfinał WTA. Faworytka wyeliminowana z Bogoty

    Katarzyna Kawa szła jak burza przez tegoroczną edycję turnieju WTA 250 w Bogocie. W nocy z piątku na sobotę czasu polskiego przyszło jej rywalizować o półfinał kolumbijskich zmagań na mączce. Przeciwniczką naszej reprezentantki okazała się rozstawiona z “8” Panna Udvardy. Końcowe rozstrzygnięcie poznaliśmy po 90 minutach walki. Z rozgrywkami pożegnała się ta tenisistka, która według przedmeczowych notowań była wskazywana jako faworytka.
    Katarzyna Kawa rywalizowała o awans do półfinału turnieju WTA 250 w Bogocie

    Katarzyna Kawa rywalizowała o awans do półfinału turnieju WTA 250 w BogocieMATTHIEU MIRVILLEAFP

    Poprzez swoje pierwsze występy w tegorocznej edycji turnieju WTA 250 w Bogocie, Katarzyna Kawa potwierdzała, że uwielbia rywalizację na terenie Kolumbii. Nasza reprezentantka była na dobrej drodze, by co najmniej powtórzyć osiągnięcie sprzed roku, kiedy to dotarła do finału zmagań w tej lokalizacji. Na “dzień dobry” straciła zaledwie jednego gema w meczu przeciwko Carole Monnet, a później wyeliminowała rozstawioną z “4” Tatjanę Marię, wygrywając 6:3, 6:3.

    Apetyt rósł zatem w miarę jedzenia. W nocy z piątku na sobotę przyszedł czas na batalię o awans do półfinału. Przeciwniczką 132. rakiety świata okazała się Panna Udvardy. Rozstawiona z “8” Węgierka plasuje się obecnie o 40 lokat wyżej od Polki w rankingu WTA. Mimo to przedmeczowe notowania jasno sugerowały, że to Kawa jest faworytką spotkania. Trudno się było temu dziwić, bowiem to nasza reprezentantka błyszczała w poprzednich pojedynkach, a rywalka rozgrywała trzysetówki. Katarzyna posiadała zatem dobrą okazję do kolejnej wygranej z zawodniczką czołowej setki kobiecego zestawienia.

    WTA Bogota: Katarzyna Kawa kontra Panna Udvardy w ćwierćfinale

    Mecz rozpoczął się bardzo dobrze z perspektywy Polki. Już na “dzień dobry” udało się przełamać serwis Udvardy. Potem nastała jednak seria gemów z korzyścią dla Węgierki. W trakcie czwartego rozdania Kawa nie wykorzystała dwóch szans na dorzucenie kolejnego “oczka”. Chwilę później zrobiło się już 4:1 dla Panny. To nie był ostateczny zwrot akcji w premierowej odsłonie. Następne trzy gemy wpadły na konto Katarzyny.

    Ostatecznie o losach partii decydował dopiero tie-break. W nim od stanu 1-1 tenisistka z pierwszej setki zanotowała serię czterech wygranych akcji z rzędu. Ten fragment okazał się kluczowy dla wyniku seta. Po zmianie stron turniejowa “8” skontrolowała już sytuację, finalnie triumfując w tej fazie pojedynku 7:6(2).

    W drugiej części spotkania najważniejsze rzeczy wydarzyły się już na starcie. Na “dzień dobry” Kawa straciła własne podanie, mimo że prowadziła 30-0. W trakcie trzeciego gema Katarzyna nie wykorzystała żadnej z trzech szans na premierowe “oczko”. Po zmianie stron zrobiło się 4:0 dla Udvardy. Tym razem Polka nie była już w stanie zniwelować straty. Węgierka poszła jak po swoje. Na zakończenie zgarnęła jeszcze jedno przełamanie.

    Zawodniczka rozstawiona z “8” zamieniła czwartego meczbola w zwycięstwo 7:6(2), 6:1 po 90 minutach walki. Tym samym to Panna zagra w półfinale WTA 250 w Bogocie z Emilianą Arango. Z kolei nasza reprezentantka nie powtórzy osiągnięcia sprzed roku, przez co straci sporo punktów rankingu. W zestawieniu “na żywo” Kawa spadła na 160. miejsce, czyli o 28 lokat. Ostateczna pozycja w poniedziałkowym notowaniu może być jednak jeszcze niższa.
    Tenisistka na korcie w dynamicznej pozie, zaciskająca pięść w geście triumfu, w tle tablica wyników i logo sponsora motoryzacyjnego.

    Katarzyna KawaIMAGO/Claudio GärtnerEast News
    Panna Udvardy

    Panna UdvardyADRIAN DENNISAFP
    Zawodniczka tenisowa w niebieskiej koszulce i jasnozielonej czapce skupiona na odbiciu piłki rakietą podczas meczu

    Emiliana ArangoMinas PanagiotakisAFP

    Kamil Majchrzak – Marco Trungelliti. Skrót meczu.

  • Dlatego Świątek wybrała Hiszpana. Zero wątpliwości. Konflikty w tle

    Dlatego Świątek wybrała Hiszpana. Zero wątpliwości. Konflikty w tle

    Dlatego Świątek wybrała Hiszpana. Zero wątpliwości. Konflikty w tle

    Iga Świątek trenuje pod okiem Francisco Roiga. Na zajęciach pojawia się także tenisowa legenda Rafael Nadal. Hiszpanie chcą pomóc Polce wrócić na szczyt. Dlaczego 24-latka postawiła właśnie na współpracę z tym szkoleniowcem? Swoją opinię na ten temat ma Wojciech Fibak, który ocenia jak nowa osoba odnajdzie się w teamie Świątek.

    Iga Świątek trenuje z nowym trenerem. Wojciech Fibak ocenił wybór PolkiArtur WidakAFP

    Kilka dni temu Iga Świątek ogłosiła, że jej nowym trenerem został Francisco Roig. 24-latka poleciała do Manacor, gdzie trenuje z nim w Akademii Rafaela Nadala. Zresztą 22-krotny wielkoszlemowy mistrz także zagląda na zajęcia najlepszej polskiej tenisistki. Nie jest tajemnicą, że Świątek i Nadal darzą się wielką sympatią, a sama Polka wielokrotnie powtarzała, że Hiszpan był jej wielkim idolem w dzieciństwie.

    Dlatego Świątek wybrała Roiga. Fibak nie ma wątpliwości

    Roig ma pomóc Świątek do powrocie na szczyt. Większość osób chwali ten ruch Polki. Wśród nich jest Wojciech Fibak.

    – Popieram tę decyzję. Współpraca z Roigiem i z akademią Nadala to bardzo dobry wybór – mówi wprost w rozmowie z “WP SportoweFakty”. – Od zawsze Rafa był idolem Igi. Ona go bardzo szanuje i ceni jego zdanie. Po drugie, oboje słyną ze znakomitego top spinu z forhendu, który jednak u Świątek ostatnio czasami zawodził. Od ponad roku wszelkie kryzysy Igi wynikają z tego, że nie może już polegać na swojej największej broni, czyli forhendzie – dodaje.

    Legenda polskiego tenisa podkreśla, że “Hiszpan jest kulturalny, miły, łatwo można nawiązać z nim dobrą relację profesjonalną”. Fibak zaznacza, że Roig “wpisuje się w klucz poprzednich trenerów Igi”, czyli takich z dużą wiedzą, na poziomie i komunikatywnych. – Nawiąże szybko kontakt z całym teamem i nie będzie różnicy zdań z resztą ekipy – przekonuje.

    Konflikty w teamie Świątek? Legenda mówi wprost

    O różnice zdań boi się wielu kibiców i ekspertów, którzy wskazują na rolę Darii Abramowicz. Fibak jest o to jednak spokojny w przypadku relacji w teamie Świątek.

    – Gdyby to było nazwisko typu Martina Navratilova, Brad Gilbert, to mogłyby się pojawić małe konflikty na tle tego, kto jest ważniejszy w boksie – twierdzi i uzasadnia, że Amerykanka w przeciwieństwie do Hiszpana byłaby bardziej wymagająca.

    – On zawsze był asystentem, odgrywał drugoplanową rolę. Tylko czasem zastępował tych wielkich trenerów Nadala. Ma jednak ogromną wiedzę i będzie osobą bezkonfliktową. To najważniejsze. Iga ma wystarczająco wiele wyzwań na korcie, aby jeszcze martwić się o poprawne relacje w swoim boksie – kończy Fibak.
    Tenisistka w czarnej koszulce i białej czapce zakrywa twarz dłońmi, wyrażając silne emocje na tle rozmazanej publiczności na trybunach.

    Iga ŚwiątekAFP
    Tenisistka w trakcie dynamicznego uderzenia piłki dwuręcznym backhandem, skupienie na twarzy, sportowy strój i czapka, żółta piłka w ruchu na pierwszym planie.

    Iga ŚwiątekKarim JAAFAR / AFP AFP
    Tenisistka w zielonej koszulce i białej czapce siedzi na ławce z rakietą oraz butelką wody obok siebie, rozmawiając z osobą w jasnej bluzie, pochylającą się do przodu.

    Psycholog Daria Abramowicz (z lewej) to nieformalna liderka sztabu Igi Świątek. Co na to Francisco Roig?CHOLEWINSKI MARCINNewspix.pl
    Starszy mężczyzna w okularach, ubrany w marynarkę i koszulę, siedzi na tle rozmytego napisu oraz logotypów, patrząc prosto przed siebie. Wyraz twarzy poważny, neutralne światło, tło konferencyjne.

    Wojciech FibakTomasz Jastrzebowski/REPORTEREast News

  • Sensacja w USA, Fręch w finale WTA 500. Pogrom na starcie, “4” bez szans

    Sensacja w USA, Fręch w finale WTA 500. Pogrom na starcie, “4” bez szans

    Niespełna trzy dni temu Magdalena Fręch nie będzie dobrze wspominać rywalizacji singlowej podczas turnieju WTA 500 w Charleston. Polka odpadła już w drugiej rundzie po porażce z Anną Bondar, jednak mimo tego nie zakończyła udziału w amerykańskich zawodach. Obie tenisistki postanowiły połączyć siły w grze podwójnej – i jak się okazało, był to strzał w dziesiątkę. Ich wspólny występ przerodził się w sensacyjną serię zwycięstw, która dała Fręch pierwszy w karierze finał debla w głównym cyklu WTA.

    Polska zawodniczka przyjechała do Charleston przede wszystkim z myślą o przełamaniu słabszej passy w singlu. Rozstawiona z numerem 11, rozpoczęła zmagania od drugiej rundy, gdzie zmierzyła się z Anną Bondar. Niestety, pojedynek zakończył się jej czwartą z rzędu porażką – tym razem 5:7, 3:6. Mimo rozczarowania Fręch nie opuściła turnieju, decydując się na start w deblu, co w jej przypadku należy do rzadkości.

    Wystarczy przypomnieć, że wcześniej pojawiała się w tej konkurencji sporadycznie – m.in. podczas US Open 2025 czy turnieju WTA 1000 w Wuhan w 2024 roku. W Charleston stworzyła duet właśnie z Bondar, czyli swoją niedawną pogromczynią z singla. Już w pierwszym meczu pokazały charakter, broniąc piłki meczowej i eliminując parę Leylah Fernandez/Kristina Mladenovic.

    To był dopiero początek ich świetnej passy. W kolejnym spotkaniu Fręch i Bondar sprawiły kolejną niespodziankę, pokonując rozstawiony z numerem drugim duet Nicole Melichar-Martinez/Aleksandra Panowa, ponownie po emocjonującym super tie-breaku. Tym samym zameldowały się w półfinale, gdzie czekały na nie kolejne wymagające rywalki – Miyu Kato i Giuliana Olmos, rozstawione z „czwórką”.

    Półfinał rozpoczął się od serii przełamań, jednak to polsko-węgierski duet lepiej odnalazł się w tej wymianie ciosów. Kluczowy moment nastąpił w czwartym gemie, gdy Fręch i Bondar odwróciły losy gema ze stanu 15:30. Od tego momentu przejęły inicjatywę i zaczęły dominować na korcie. Od wyniku 1:1 wygrały aż dziewięć punktów z rzędu, budując bezpieczną przewagę 6:1, 4:0.

    Choć rywalki zdołały jeszcze wrócić do gry, odrabiając część strat i broniąc aż pięciu piłek meczowych, końcówka należała do Fręch i Bondar. W decydującym, dziesiątym gemie przypieczętowały zwycięstwo 6:1, 6:4 i awansowały do finału.

    Dla Magdaleny Fręch to historyczny moment – po raz pierwszy w karierze znalazła się w finale turnieju deblowego rangi WTA. W niedzielę, wspólnie z Anną Bondar, powalczy o tytuł w Charleston przeciwko parze Desirae Krawczyk/Caty McNally.

  • Legendarny Boris Becker reaguje w sprawie Igi Świątek i jej nowego trenera

    Legendarny Boris Becker reaguje w sprawie Igi Świątek i jej nowego trenera

    W czwartek, 2 kwietnia, Iga Świątek oficjalnie ogłosiła rozpoczęcie współpracy z Francisco Roigiem, czym potwierdziła wcześniejsze medialne doniesienia. To właśnie hiszpański szkoleniowiec, który przez wiele lat był także w sztabie Rafaela Nadala, zajął miejsce Wima Fissette’a.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
    Iga Świątek już pracuje z nowym trenerem, a tu nagle takie słowa Borisa Beckera

    Również w czwartek do sieci trafiły filmiki, na których widać było, jak w treningu Świątek uczestniczy także słynny Nadal. A to dlatego, że aktualnie nasza rodaczka przygotowuje się do powrotu na “mączkę” na Majorce, właśnie na kortach w Akademii Rafaela Nadala. Stąd obecność legendarnego zawodnika.

    Polecamy: Iga Świątek zagrała va banque. Jej plan ma potężny haczyk

    Do całej tej sytuacji w serwisie X odniósł się Boris Becker. “Uwielbiam Rafaela [Nadala], zdecydowanie najlepszy na kortach ziemnych! Szanuję także Francisco Roiga! Spotkałem go wiele razy i uwielbiam z nim rozmawiać o tenisie! Dobry wybór IGA!!!” — napisał słynny tenisista na swoim profilu.

    Czytaj też: Wim Fissette wraca do pracy po rozstaniu z Igą Świątek. Oto co teraz zrobi

    Przypomnijmy, że Becker to były “numer jeden” światowego rankingu. Ma on na swoim koncie 49 wygranych turniejów, w tym aż sześć wielkoszlemowych. Nie udało mu się zwyciężyć jedynie Roland Garros (trzykrotnie dochodził do półfinału). Niewątpliwie jego słowa napawają optymizmem przed kolejnymi turniejami Świątek.

  • Sensacja w USA, Fręch w finale WTA 500. Pogrom na starcie, “4” bez szans

    Sensacja w USA, Fręch w finale WTA 500. Pogrom na starcie, “4” bez szans

    Niespełna trzy dni temu Magdalena Fręch zanotowała rozczarowujący występ w singlu, przegrywając z Anną Bondar w drugiej rundzie WTA 500 w Charleston. Dla naszej reprezentantki nie był to jednak koniec udziału w zmaganiach na amerykańskich kortach o nawierzchni ziemnej. Razem z Węgierką tworzyły bowiem team w grze podwójnej. Panie osiągnęły sensacyjny rezultat. Dzięki temu Polka po raz pierwszy w karierze zagra o deblowy tytuł w głównym cyklu kobiecych rozgrywek.
    Magdalena Fręch rywalizowała o finał debla podczas turnieju WTA 500 w Charleston

    Magdalena Fręch rywalizowała o finał debla podczas turnieju WTA 500 w CharlestonUlises Ruiz / AFPAFP

    Magdalena Fręch przybyła do Charleston przede wszystkim z myślą o dobrym występie w singlu i przełamaniu passy porażek w tej kategorii. Nasza reprezentantka została rozstawiona z “11”, dzięki czemu w premierowej rundzie miała wolny los. O awans do 1/8 finału walczyła z Anną Bondar. Niestety, Polka zanotowała czwarty przegrany mecz z rzędu, tym razem 5:7, 3:6. Dla zawodniczki klubu KS Górnik Bytom nie oznaczało to jednak końca udziału w amerykańskich zmaganiach.

    28-latka po raz pierwszy w tym sezonie zdecydowała się na występ w deblu. O tym, jak sporadycznie widzimy Fręch w takich rozgrywkach, niech świadczą jej poprzednie starty w grze podwójnej: US Open 2025, a wcześniej WTA 1000 Wuhan 2024. Podczas turnieju WTA 500 w Charleston postawiła na wspólną rywalizację z… Anną Bondar, czyli Węgierką, która wyeliminowała Polkę z singlowej drabinki. Panie zaskoczyły już w premierowej fazie debla. Obroniły meczbola i pokonały parę Leylah Fernandez/Kristina Mladenovic.

    Na tym dobre informacje się nie skończyły. Magdalena oraz Anna poszły za ciosem i w następnej fazie pokonały duet rozstawiony z “2” – Nicole Melichar-Martinez/Aleksandra Panowa, również po super tie-breaku. Minionej nocy Fręch i Bondar przystąpiły do walki o finał gry podwójnej. Tym razem po drugiej stronie siatki zameldowały się turniejowe “4” – Miyu Kato i Giuliana Olmos. Trzeci pojedynek z rzędu, w którym to rywalki były faworytkami spotkania.

    WTA Charleston: Magdalena Fręch i Anna Bondar grały o finał debla

    Na początku starcia obejrzeliśmy mały festiwal przełamań. Zakończył go polsko-węgierski team, podczas czwartego rozdania. Wówczas Fręch i Bondar zanotowały udany powrót ze stanu 15-30. To był kluczowy moment dla losów premierowej odsłony. W dalszej fazie obserwowaliśmy dominację nierozstawionego duetu. Od wyniku 1:1 Magdalena oraz Anna zgarnęły w sumie… dziewięć “oczek” z rzędu.

    To sprawiło, że ekipa naszej reprezentantki osiągnęła prowadzenie 6:1, 4:0. Tuż przed zmianą stron pojawiły się dwie okazje na piątego gema w drugiej partii. Ostatecznie turniejowe “4” przerwały jednak korzystną passę przeciwniczek, doszło do odrobienia jednego przełamania. Następnie Kato i Olmos utrzymały serwis po decydującym punkcie. Wydawało się, że mimo wszystko Fręch oraz Bondar mają wszystko pod kontrolą.

    Premierowe meczbole nastały już w trakcie ósmego rozdania. Miyu i Giuliana obroniły jednak dwie okazje, a następnie aż trzy. Dzięki temu nagle znalazły się w sytuacji, gdzie podawały po wyrównanie na 5:5. Na szczęście Magdalena oraz Anna nie dopuściły rywalek do całkowitego zniwelowania strat. Dziesiąty gem był ostatnim. Polsko-węgierski duet zanotował zwycięstwo 6:1, 6:4. Dzięki temu Fręch po raz pierwszy w karierze zameldowała się w deblowym finale w głównym cyklu WTA. O tytuł rangi “500” w Charleston powalczą razem z Bondar w niedzielę przeciwko parze Desirae Krawczyk/Caty McNally.
    Kobieta grająca w tenisa, ubrana w czarną koszulkę sportową i białą czapkę z daszkiem, skupiona w trakcie meczu, z rakietą tenisową w dłoni.

    Magdalena FręchFoto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFP / AFPAFP
    Zawodniczka tenisowa w zielonym stroju wyprowadza uderzenie podczas meczu, z widoczną piłką tenisową w powietrzu i rakietą w ręce

    Caty McNallyELSA / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    Magdalena Fręch

    Magdalena FręchDIMITAR DILKOFF/AFP/East NewsEast News

    Kamil Majchrzak – Marco Trungelliti. Skrót meczu.

  • Robert Radwański wprost o nowym trenerze Świątek. “Tyle sobie życzmy”

    Robert Radwański wprost o nowym trenerze Świątek. “Tyle sobie życzmy”

    Decyzja Iga Świątek o rozpoczęciu współpracy z Francisco Roig odbiła się szerokim echem w tenisowym środowisku. Hiszpan, który przez blisko dwie dekady był częścią sztabu Rafael Nadal, staje teraz przed jednym z największych wyzwań w karierze – odbudową formy i pewności siebie najlepszej polskiej tenisistki. Wskazówek dotyczących tego, jak powinien podejść do pracy, udzielił Robert Radwański.

    Świątek, aktualnie zajmująca czwarte miejsce w rankingu WTA, przygotowuje się do kluczowej części sezonu, czyli rywalizacji na kortach ziemnych. Początek 2026 roku nie przyniósł jej jednak oczekiwanych rezultatów, co skłoniło ją do zakończenia współpracy z Wim Fissette. Wybór Roiga ma pomóc w odzyskaniu dawnej dominacji, zwłaszcza na nawierzchni, na której Polka przez lata nie miała sobie równych.

    Zdaniem Radwańskiego kluczowe będzie to, czy nowy szkoleniowiec zdoła narzucić własne zasady i zachować niezależność w sztabie. Podkreślił, że Roig nie może być jedynie symboliczną postacią, lecz powinien mieć realny wpływ na decyzje i kierunek pracy. Istotna okaże się jego osobowość oraz umiejętność utrzymania autorytetu w zespole.

    Eksperci zwracają uwagę, że jednym z głównych problemów Świątek w ostatnich miesiącach była sfera mentalna. Sama zawodniczka przyznała po porażce z Magda Linette podczas Miami Open, że brakuje jej pewności siebie. W tym kontekście ważną rolę wciąż odgrywa współpraca z psycholożką Daria Abramowicz, choć Radwański unikał jednoznacznych ocen na temat jej wpływu.

    Polka trenuje obecnie na Majorce, gdzie korzysta z infrastruktury akademii Nadala. Przygotowania mają pomóc jej wrócić do najwyższej formy przed najważniejszymi turniejami na mączce. Najbliższe starty zaplanowano w Stuttgarcie, Madrycie, Rzymie oraz w Paryżu, gdzie odbędzie się Roland Garros – impreza, którą Świątek wygrywała już czterokrotnie.

    To właśnie występy na kortach ziemnych będą pierwszym poważnym sprawdzianem dla duetu Świątek–Roig. Od ich efektów może zależeć, czy ta współpraca okaże się początkiem powrotu Polki na szczyt światowego tenisa.

  • Wymowne słowa ze sztabu Świątek. Jasny przekaz dla Roiga

    Wymowne słowa ze sztabu Świątek. Jasny przekaz dla Roiga

    Iga Świątek ogłosiła, że jej nowym szkoleniowcem został Francisco Roig. Jakie zadania czekają byłego trenera Rafaela Nadala? Z jednej strony – odbudowanie stabilności w grze tenisistki, z drugiej – poprawa komunikacji w zespole. Wszystko po to, by Świątek odzyskała blask, a Roig jako samodzielny trener mógł poczuć się bardziej spełniony.

    Przez ostatnie 1,5 roku Iga Świątek pracowała z Belgiem Wimem Fissettem, teraz zaczyna współpracę z Hiszpanem Francisco Roigiem. Polka jest obecnie czwarta w rankingu WTA, w tym roku indywidualnie w żadnym turnieju nie doszła jeszcze do fazy półfinałowej. Jakie zadania i wyzwania stoją przed Roigiem?

    Zobacz wideo Świątek sprzeciwia się rewolucji w tenisie. Sabalenka uważa inaczej

    Wydaje się, że najważniejszy będzie powrót naszej tenisistki do stabilnej gry. Wahań formy w ostatnim czasie nie brakowało, nawet w ramach jednego meczu. Tylko w tym roku Świątek potrafiła przegrać kilka spotkań, w których świetnie zaczynała i wygrywała pierwszy set. Tak było chociażby w jej ostatnim pojedynku – w drugiej rundzie w Miami z Magdą Linette, a także w ćwierćfinale w Dosze z Marią Sakkari czy w finale United Cup z Belindą Bencić. Po świetnym początku znacząco obniżała poziom.
    Stabilizacja

    Iga Świątek sama przyznała, czego jej najbardziej brakuje, gdy udzieliła kilka dni temu wywiadu Radosławowi Leniarskiemu z portalu Sport.pl. – Chcę wrócić do solidnych podstaw i znów poczuć, że jestem na korcie jak ściana – nie popełniam błędów i zmuszam przeciwniczki do ich popełniania. Zawsze to miałam. To była moja przewaga – wywierałam presję na korcie i dawało mi to przewagę. Czuję, że tenis sprawia mi największą przyjemność, kiedy jestem solidna. Kiedy tak nie jest, podejmuję niepotrzebne ryzyko i popełniam znacznie więcej błędów – powiedziała.

    Wielokrotnie w przegranych meczach starała się grać zbyt ofensywnie, nie w swoim stylu. Wtedy, jak wspomniała, rosła liczba pomyłek, a wynik uciekał. Stabilizacja dyspozycji to zatem kluczowe wyzwanie dla Francisco Roiga. Najlepiej było to widać na początku marca w Indian Wells, gdy Polka zaprezentowała się naprawdę dobrze w meczach z Marią Sakkari i Karoliną Muchową, a następnie dużo słabiej z Eliną Switoliną, z którą przegrała w walce o półfinał.

    Ale sam powrót do solidnych podstaw może nie wystarczyć, by mierzyć się z największymi rywalkami. To kolejne zadanie przed Francisco Roigiem: poprawić bilans Igi Świątek z czołowymi tenisistkami świata. Polka ostatni raz pokonała rywalkę z top 10 WTA w listopadzie 2025 r., w pierwszym meczu grupowym Turnieju Mistrzyń w Rijadzie, gdy okazała się lepsza od Madison Keys. Następnie przegrywała m.in. dwa razy z Jeleną Rybakiną, z Amandą Anisimową, Coco Gauff czy Eliną Switoliną. W ostatnich 15 spotkaniach z takimi przeciwniczkami Iga odniosła jedynie pięć zwycięstw.

    By to zmienić, potrzebny będzie stabilniejszy serwis. Pracowała nad tym elementem gry z Wimem Fissettem, a podanie wyraźnie pomogło jej w odniesieniu największych sukcesów za kadencji Belga: w triumfie w zeszłorocznym Wimbledonie oraz chwilę później, na szybkich kortach w Cincinnati. W pozostałych imprezach serwis Igi Świątek falował – nie brakowało asów, było ich nawet więcej niż w poprzednich latach, ale pojawiało się też więcej podwójnych błędów serwisowych, a drugie podanie było narażone na ataki rywalek. Jest to więc sprawa konieczna do wzmocnienia, bo zawodniczki z absolutnej czołówki wykorzystują każdy słabszy moment w gemach serwisowych przeciwniczki.
    Wygrywać z top 10

    W ostatnim wywiadzie dla Sport.pl Świątek wskazała na konieczność urozmaicenia swojej gry. Wydaje się, że może jej się to przydać zwłaszcza w starciach z największymi. Tak, by zaskoczyć, popisać się nieoczywistym uderzeniem, które zmieni przebieg wymiany. Na tym poziomie każdy detal ma znaczenie, czasem decyduje kilka piłek, a choćby na przykładzie Aryny Sabalenki widać, jak nowe elementy mogą stanowić wzmocnienie tenisowego repertuaru. Białorusinka od ponad roku częściej chodzi do siatki, zagrywa woleje, dropszoty, czym zdobywa cenne punkty.

    – Chciałabym mieć więcej różnorodności w grze i czasami wykorzystywać w meczach to, co robię na treningach – mieć odwagę, żeby podejmować takie decyzje – powiedziała nam Iga Świątek.

    Kluczowe być może jest przekonanie jej, by decydowała się na takie uderzenia w trakcie oficjalnego meczu. Prawie nie korzystała z podobnych zagrań za kadencji Tomasza Wiktorowskiego, który postawił na inny sposób konstruowania akcji, ale to nie znaczy, że nigdy ich nie ćwiczyła.

    O różnorodności Świątek wypowiadała się dla nas już wcześniej. W czerwcu zeszłego roku, gdy rozmawiałem z nią tuż przed Wimbledonem, mówiła tak: – Chodzi o kombinacyjną grę, ze slajsem, skrótem. Ogólnie przed sezonem na mączce obiecałam sobie, że będę grała dwa skróty na mecz (śmiech). Jak widać, ciężko jest to czasem wcisnąć, mając jednocześnie poczucie, że każdy punkt jest dla mnie ogromnie ważny i wolę go rozegrać w taki sposób, że czuję więcej kontroli. Niemniej chcę rozwijać swoją grę w tym kierunku i trochę ją urozmaicić.

    Oddajmy, że slajsów Igi Świątek było rok temu na trawie sporo, a element ten pozostał także w jej grze w kolejnych turniejach. Kluczem pozostaje przekonanie zawodniczki, że może częściej stosować podobne rozwiązania.
    Komunikacja

    Z przekonywaniem wiąże się inne ważne zadanie stojące przed Francisco Roigiem: dobra komunikacja z tenisistką. To nie przypadek, że gdy po zakończeniu poprzedniego sezonu rozmawiałem z Wimem Fissettem i zapytałem go o najważniejszą rzecz, której nauczył się jako trener Igi Świątek, powiedział: – Jest tego wiele, ale myślę, że najważniejsza jest komunikacja.

    Czytaj także: Boniek grzmi ws. reprezentanta Polski

    I dodał: – Wcześniej miała okazję pracować jedynie z trenerami z Polski. Komunikacja w języku polskim wygląda inaczej niż po angielsku. Te same słowa po polsku mają czasem zupełnie inne znaczenie niż po angielsku. Nie wszystko było dla niej tak jasne, jak dla mnie. Myślę, że teraz dokładnie wiemy, o czym rozmawiamy, gdy używam różnych słów. Nasza komunikacja była dobra w ciągu ostatnich miesięcy. To działa w obie strony – Iga też wie, w jakim kierunku chcę iść. Dlatego uważam, że odpowiednia komunikacja z Igą to najważniejsza rzecz, jakiej się nauczyłem w ciągu tego sezonu.

    Tego porozumienia brakowało w ostatnim czasie, Świątek nie zawsze słuchała podpowiedzi, jakich Fissette udzielał jej w czasie spotkań, otrzymywała także sporo komunikatów z trybun od psycholożki Darii Abramowicz i trenera przygotowania fizycznego Macieja Ryszczuka.

    Ten ostatni zapytany przez dziennik “Fakt”, czy głosów z boksu nie było zbyt wiele, odpowiedział wymownie: – Łatwo jest komentować z boku. W ostatnim czasie Iga częściowo tego oczekiwała. Prosiła o podpowiedzi i wskazówki w konkretnych momentach meczu. Mówiła każdemu, co chciałaby usłyszeć i w jakiej sytuacji, więc wynikało to z jej potrzeb. Nie chcę nikogo oceniać, ale w trudniejszych momentach, o których sama mówiła, potrzebowała więcej wsparcia i wskazówek. Jeśli nie zawsze je otrzymywała, prosiła innych członków zespołu, “Jeśli nie zawsze je otrzymywała, prosiła innych członków zespołu, aby również się odzywali i coś od siebie dodawali.”

    Zabrzmiało to tak, jakby Fissette nie docierał lub nie był już w stanie dotrzeć do tenisistki i dlatego w takiej sytuacji częściej reagowali Ryszczuk i Abramowicz. Wewnątrz teamu warto to uporządkować, zastanowić się z nowym trenerem, jak ułożyć komunikację, która może być bardzo cenna w trakcie spotkań, o ile jest odpowiednio ułożona.

    Z wątkiem komunikacyjnym wiąże się także następne wyzwanie, które czeka Francisco Roiga – dopasowanie się do polskiego teamu Igi Świątek. Trzeci raz z rzędu jest tak, że nasza tenisistka zmienia jedynie głównego szkoleniowca, a psycholog i trener przygotowania fizycznego zostają. Podobnie było, gdy zatrudniała Tomasza Wiktorowskiego w grudniu 2021 i Wima Fissette’a w październiku 2024. Z Darią Abramowicz współpracuje od siedmiu lat, z Maciejem Ryszczukiem od sześciu. Iga nie lubi wielu zmian, co też nie jest niczym nowym w tenisie – wspomniany Wiktorowski pracował z Agnieszką Radwańską przez ponad siedem lat.
    Znów błyszczeć na mączce

    Na ten moment Iga Świątek, przynajmniej formalnie, nie korzysta ze wsparcia dodatkowego konsultanta. Gdy pytałem ją o to w czerwcu 2025, przyznała, że nie widzi przestrzeni dla kolejnego współpracownika. Aczkolwiek nie brakowało ostatnio spekulacji, że w jej boksie przy okazji nadchodzących startów na mączce pojawi się sam Rafael Nadal. Hiszpan nieco podgrzał plotki, witając Polkę w swojej akademii na Majorce, gdzie ta trenuje od czwartku z Roigiem. Widać było też na jednym z nagrań, jak Nadal obserwuje treningi Świątek i udziela jej wskazówek.

    Ćwiczenia w akademii Rafy mają wzmocnić naszą tenisistkę przed okresem gry na jej ukochanej mączce. Roland Garros wygrywała już cztery razy, przez lata pozostawała królową kortów ziemnych. To się zmieniło w poprzednim roku, gdy akurat wiosną przeżywała podobnie trudny moment jak teraz. To bezpośredni cel wynikowy numer jeden dla Roiga: pomóc Świątek zagrać jak najlepiej na ziemi. Pierwszy turniej z ich udziałem rusza już od 13 kwietnia w Stuttgarcie, następne są Madryt, Rzym i Paryż.

    Zaraz po okresie gry na nawierzchni ziemnej rozpocznie się krótki sezon na trawie. Szczególnie ważny tym razem dla Igi Świątek, bo w ubiegłym roku temu wygrała Wimbledon i była w finale w Bad Homburg, więc broni sporej liczby punktów rankingowych. Przed nią i Francisco Roigiem pojawi się więc pytanie, jak przygotować się do rywalizacji na kortach trawiastych.

    To pewnie zależy od wcześniejszego występu Polki w Roland Garros i tego, jak długo pozostanie w turnieju paryskim, ale wydaje się, że może powtórzyć manewr z zeszłego roku. Wtedy przygotowywała się do trawy na Majorce, gdzie można znaleźć odpowiednie obiekty. Biorąc pod uwagę, że ubiegłoroczne rozwiązanie sprawdziło się oraz obecność Roiga oraz Nadala wokół Świątek, bardzo prawdopodobne, że znów będzie trenować na hiszpańskiej wyspie.

    Francisco Roig, należąc do zespołu Igi Świątek, będzie także współdecydował, gdzie była liderka rankingu nie zagra. Przed rozpoczęciem sezonu zapowiadała, że chce opuścić kilka turniejów w 2026 roku, skupić się częściej na treningach. W lutym nie wystąpiła w Dubaju, pytanie, czy i kiedy postanowi podobnie. Tym bardziej, że Majorka jako spokojne miejsce ćwiczeń, pozwalające na uwolnienie się od polskich kibiców czy dziennikarzy, jawi się jako idealna lokalizacja.

    Przed Roigiem stoi wyzwanie przywrócenia blasku Świątek. Nasza mistrzyni wciąż należy do światowej czołówki, ale przechodzi trudniejszy okres i stąd decyzja o zmianie trenera. Hiszpan z kolei, mimo 18 lat pracy w teamie Nadala w roli asystenta, jako samodzielny szkoleniowiec może czuć się niespełniony. Jego dotychczasowe współprace ze Sloane Stephens, Matteo Berrettinim, Qinwen Zheng oraz Emmą Raducanu nie przyniosły większych sukcesów. Czy z Polką będzie inaczej? Wydaje się, że dopiero po Roland Garros, a nawet po Wimbledonie, będzie można zacząć realnie oceniać, jak wpłynął na postawę Igi na korcie i co zmieniło się w jej grze.

    Wczytywanie kolejnego artykułu…