Category: Uncategorized

  • Iga Świątek wraca do “ustawień fabrycznych”. Nowy trener już ma kłopoty

    Iga Świątek wraca do “ustawień fabrycznych”. Nowy trener już ma kłopoty

    Iga Świątek pierwszy start z nowym trenerem ma za sobą. W Stuttgarcie, gdzie dotąd lubiła grać, zaliczyła dwa mecze i odpadła z Mirrą Andriejewą w ćwierćfinale. – Ten mecz niewiele się różnił od tego z Magdą Linette w Miami. To nie jest jednak tak, że trzy treningi z Roigem zmienią Igę. Ona jest dość uparta, ma tendencję do tego, by wracać do ustawień fabrycznych. Jest jednak coś jeszcze – mówi nam Adam Romer, redaktor naczelny Tenisklubu, zwracając uwagę na to, jaki jest ten największy problem Polki.
    Iga Świątek wraca do “ustawień fabrycznych”. Nowy trener Francisco Roig już ma kłopoty.

    Iga Świątek wraca do “ustawień fabrycznych”. Nowy trener Francisco Roig już ma kłopoty.ZUMA Press Wire/ShutterstockEast News

    Dariusz Ostafiński, Interia: Widać było w Stuttgarcie efekt nowej miotły?

    Adam Romer, redaktor naczelny Tenisklubu: Nie było widać, ale tenis to nie piłka nożna, gdzie zmiana trenera szybko potrafi zdziałać cuda. Po trzech treningach z Roigem Iga nie jest w stanie zmienić się na tyle, żeby zacząć wygrywać.

    Trochę więcej tego chyba było.

    – To może było pięć treningów, ale to wciąż mało. Myślę, że nikt rozsądny nie zakładał przed Stuttgartem, że tam dojdzie do cudownej metamorfozy.

    Z Andriejewą, jak z Linette. Nie widzi różnicy

    I naprawdę nie widzi pan nic, żadnej iskierki nadziei?

    – Chyba, nie wiem, to już naprawdę musielibyśmy się doszukiwać na poziomie detali. Nie mam jednak wrażenia, że Iga zagrała jakoś wybitnie lepiej niż wcześniej. Jakby ten mecz z Andriejewą zestawić z tym, co Iga zagrała z Linette, to niewiele się to różniło. Schemat podobny. Pierwszy set wygrany, przeciąganie liny w drugim i nerwy w trzecim. Iga jest stabilna, choć niestety nie w dobrym tego słowa znaczeniu. To niestety nie jest zawodniczka, która zmieni się, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, bo jest nowy trener. Ona jest dość uparta i znana jest z tego, że często wraca do ustawień fabrycznych. I to w Stuttgarcie było widać. Było coś jeszcze.

    Co?

    – Iga z lat 2022 do połowy 2024 spokojnie by wygrała ten mecz, mając piłkę na 3:0. Wtedy ona była na tyle spokojna, że nic nie wybijało jej z rytmu i potrafiła obrócić każdą złą sytuację na swoją korzyść. A teraz tego nie potrafi. I z tego powodu pojawiają się u niej nerwy. Rywalki już wiedzą, że z Igą trzeba grać do końca. Kiedyś siadała im psychika, a teraz wiedzą, że jak utrzymają się w grze, to nawet, jak źle się ten mecz dla nich zacznie, to w końcu dostaną swoją szansę.

    Wyjaśnia obecność ojca w boksie Igi Świątek

    Pan powiedział, że było podobnie, jak z Linette, ale ja bym stwierdził, że było spokojniej. Bez przekleństw, bez nerwowych wymian zdań z teamem, bez tej widocznej frustracji.

    – Niby tak, ale jakby po pierwszym meczu z Roigem miała się wściekać, to by było źle. Z drugiej strony ktoś powiedział, że ona była spokojna, bo tata był w boksie. Inni jeszcze doszukali się tego, że ten spokój wynikał z nieobecności psycholog Darii Abramowicz. Tyle że ona nigdy do Stuttgartu nie jeździła, natomiast ojciec tam jeździł.

    Andriejewa wygrała z Igą, a potem, w sumie gładko przegrała 0:2 z Rybakiną.

    – To pokazuje nam, jaka jest hierarchia w kobiecym tenisie. Są dwie panie poza zasięgiem rywalek, a reszta się kotłuje. Zobaczymy, co dalej z Igą, czy wyjdzie z tego kotła. Za chwilę turniej w Madrycie, ale na pewno uda jej się potrenować na Majorce i może to coś zmieni.

    To jest największy problem Igi Świątek

    Najgorsze jest to, że Świątek nie radzi sobie z rywalkami z TOP10, przestała z nimi wygrywać. Wydaje się, że czwarte miejsce w rankingu WTA nie odzwierciedla jej pozycji, że ona jest dużo gorsza.

    – Kłopoty Świątek zaczną się, jak przyjdzie trawa i ona będzie broniła wyników sprzed roku w Bad Homburg i Wimbledonie. Jak źle pójdzie, to się obsunie. Rankingami bym się jednak nie przejmował. Ważne, żeby była w formie, bo coś się zacięło, bo nie wygrywa ważnych meczów. W Madrycie pewnie też nie uda się tego zmienić, bo tam ciężko jej się grało.

    Nowy trener ma w ogóle szansę to zmienić?

    – Ma, ale ona musi mu zaufać. I to wracanie trochę potrwa. Roig ma szansę, bo to warsztatowiec, który może naprawić Świątek na tyle, żeby wróciła ta jej pewność siebie. Bo jej siedzi w głowie to, że kiedyś te ważne mecze miała pod kontrolą, 80 procent z nich wygrywała, a teraz nie wychodzi. Dziewczyny się jej jednak nauczyły, a Świątek nie ma tak urozmaiconej gry, jak Muchova. Nie jest też Agnieszką Radwańską, która miała rękę i czucie piłki. Iga tego nie ma. Z Andriejewą pojawił się slajs, czy elementy, których nie używała, ale Iga musi przede wszystkim wrócić do tego, co było jej największą bronią.
    Po lewej stronie starszy mężczyzna w szarej koszulce z logo marki On, w tle trybuny, po prawej młoda kobieta w białej sportowej bluzce i czapce z daszkiem, również z logo On, niebieskie tło kortu tenisowego.

    Tomasz Świątek oraz jego córka Iga ŚwiątekArtur Widak / NurPhoto / NurPhoto via AFP / Jean Catuffe / Jean Catuffe / DPPI via AFPAFP
    Tenisistka w stroju sportowym z rakietą w ręku podczas meczu na korcie, z wyrazem emocji na twarzy, w tle rozmyte elementy hali z widocznym fragmentem napisu.

    Iga ŚwiątekAFP
    Zdjęcie: Iga Świątek i Adam Romer w kółeczku

    Zdjęcie: Iga Świątek i Adam Romer w kółeczkuJASON WHITMAN/BLAWICKI PIOTR Dzień Dobry TVNAFP

    Michał Daszek: Momentami obrona była szalona, ale nasze zaangażowanie było fenomenalne

  • Nokaut w meczu Świątek, powtórki już nie było. Teraz nagłe wycofanie

    Nokaut w meczu Świątek, powtórki już nie było. Teraz nagłe wycofanie

    Sorana Cirstea pod koniec kwietnia 2024 roku przegrała z Igą Świątek 1:6, 1:6, a mecz z Polką zapewne pamięta do dziś, bo od tego momentu nie dopuściła już do powtórki tak bolesnego wyniku. Nawet jeśli przegrywała, to kończyła spotkania z większą liczbą gemów na koncie, po drodze sięgnęła nawet po dwa tytuły. Teraz była już o dwa kroki od przypieczętowania kolejnego, jednak dość nieoczekiwanie jej nazwisko wykreślono z drabinki turniejowej.

    Sorana Cirstea straciła szansę na tytuł w RouenFLAVIU BUBOIAFP

    Wówczas to doświadczona tenisistka z Bukaresztu w trzeciej rundzie turnieju WTA 1000 w Madrycie przegrała z ówczesną liderką światowego rankingu, Igą Świątek. Polka “znokautowała” ją w stosunku 6:1, 6:1, co było ostatnią tak bolesną porażką Cirstei. Ta bowiem już więcej w meczu singlowym nie dopuściła do powtórki takiego wyniku, nawet jeśli schodziła z kortu pokonana, to z większą liczbą gemów na koncie.

    Po drodze Cirstea wygrała nawet dwa turnieje, w sierpniu 2025 roku była najlepsza w Cleveland, na początku bieżącego sezonu wygrała z kolei w Klużu-Napoce. Do tego dołożyła kolejne triumfy deblowe. A teraz była na dobrej drodze, by w ostatnim sezonie w karierze sięgnąć po kolejne trofeum.

    WTA Rouen. Sorana Cirstea wycofała się z turnieju

    Notowana na 26. miejscu w rankingu WTA Rumunka zgłosiła się do turnieju WTA 250 we francuskim Rouen, tam była rozstawiona z “2” (rozstawiona z “1” została Marta Kostiuk). Cirstea zmagania rozpoczęła od trzysetowego boju z Fioną Ferro, który zwieńczyła wygranym tie-breakiem. Później przyszedł czas na starcie z Xinyu Wang, Rumunka prowadziła w tym spotkaniu 5:3, gdy Chinka postanowiła skreczować. Tym sposobem 36-latka z Bukaresztu znalazła się w ćwierćfinale.

    Cirstea w starciu o półfinał trafiła na Annę Bondar, którą pokonała 7:6(2), 6:2. Tym sposobem znalazła się o dwa kroki od trofeum – w półfinale musiała jedynie pokonać kwalifikantkę Veronikę Podrez, a w finale ograć inną Ukrainkę, wspomnianą wcześniej Kostiuk lub Tatjanę Marię . W sobotę okazało się, że taki scenariusz na pewno się nie ziści.

    Dość nieoczekiwanie Rumunka bowiem… wycofała się z turnieju przed półfinałem. Taką informację potwierdzili organizatorzy na instagramowym profilu turnieju.

    “Sorana Cirstea musi zrezygnować z meczu półfinałowego z powodu urazu lewej łydki. Życzymy jej szybkiego powrotu do zdrowia i mamy nadzieję, że wkrótce zobaczymy się na kortach. Veronika Podrez zakwalifikowała się więc do finału” – przekazano.

    W finale dojdzie do “ukraińskiego” starcia, bowiem Kostiuk pewnie wygrała półfinał z Tatjaną Marią. Pogromczyni Niemki będzie zdecydowaną faworytką tego decydującego starcia – notowana na dopiero 209. miejscu w rankingu WTA Podrez to bowiem zaledwie 19-letnia tenisistka, która po raz pierwszy w karierze zagra w finale turnieju rangi WTA 250.
    Tenisistka w fioletowej koszulce z zaciśniętą pięścią krzyczy, wyrażając intensywne emocje po wygranym punkcie na korcie tenisowym; w tle widoczni rozmazani kibice.

    Sorana CirsteaMartin KeepAFP
    Sorana Cirstea

    Sorana CirsteaBRENNAN ASPLEN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    Tenisistka w zielonym stroju sportowym wykonuje serwis podczas meczu tenisowego na kortach twardych, w tle widoczna publiczność skupiona na grze.

    Sorana CirsteaJEAN CATUFFE / Jean Catuffe / DPPI via AFPAFP

    Nuno Borges – Hamad Medjedovic. Skrót meczu.

  • Bezpardonowy atak Rosjan na Abramowicz. Naprawdę to o niej napisali

    Bezpardonowy atak Rosjan na Abramowicz. Naprawdę to o niej napisali

    Nie od dziś trwa dyskusja na temat roli Darii Abramowicz w sztabie szkoleniowym Igi Świątek. Teraz o psycholożce sześciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej znów zrobiło się głośno. 38-latka została “bohaterką” dość obszernego artykułu na rosyjskim portalu “sports.ru”, w którym już na wstępie nazwano ją “nowym głównym czarnym charakterem kobiecego tenisa”.
    Iga Świątek i Daria Abramowicz

    Iga Świątek i Daria Abramowicz współpracują ze sobą od latArtur WidakAFP

    Od dłuższego czasu wśród kibiców dziennikarzy i ekspertów trwa dyskusja na temat obecnej sytuacji Igi Świątek. Jeszcze kilka sezonów temu Raszynianka dominowała na światowych kortach, a rywalki nie mogły znaleźć sposobu na to, aby ją pokonać. Z czasem jednak sytuacja zmieniła się diametralnie, a dziś nasza tenisistka podczas ważnych turniejów odgrywa raczej drugoplanowe role. Ba, Polka ostatni turniej wygrała w ubiegłym sezonie w Seulu, pokonując w finale Jekatierinę Aleksandrową 1:6, 7:6(3), 7:5.

    Rozpoczęcie trwającego obecnie sezonu zapowiadało się dobrze. Podczas Australian Open Iga Świątek dotarła aż do ćwierćfinału, gdzie musiała uznać wyższość Jeleny Rybakiny. Kibice mieli nadzieję, że Polka sięgnie po upragniony końcowy triumf w Katarze. Podobnie jak w Melbourne jednak, udało jej się dotrzeć jedynie do ćwierćfinału. Na tym etapie imprezy lepsza okazała się Maria Sakkari. również w 1/4 finału, również na etapie 1/4 finału Świątek zakończyła swój udział w turnieju w Indian Wells, gdzie w przeszłości wygrywała już dwukrotnie.

    Punktem kulminacyjnym okazał się jednak turniej w Miami. Wówczas doszło do olbrzymiej sensacji, a sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa przegrała mecz otwarcia z Magdą Linette 6:1, 5:7, 3:6. Po tej porażce Polka postanowiła dokonać zmian z swoim sztabie szkoleniowym i zakończyła współpracę z Wimem Fissettem, a do jej sztabu dołączył Francisco Roig. Decyzja ta wywołała poruszenie w środowisku tenisowym – rozpętała się dyskusja na temat tego, czy z posadą pożegnać nie powinna się także Daria Abramowicz, psycholożka Igi. Wielu ekspertów argumentowało, że Świątek podczas spotkań nerwowo reaguje na to, co dzieje się na korcie, a rady od Abramowicz wcale nie przynoszą efektów.

    Daria Abramowicz pod ostrzałem Rosjan. Mocne słowa o psycholożce Igi Świątek

    Teraz o Darii Abramowicz i jej roli w teamie Igi Świątek. Znów zrobiło się głośno. Dziennikarze rosyjskiego portalu “sports.ru” opublikowali artykuł na temat psycholożki byłej liderki światowego rankingu kobiecego tenisa. Już na wstępie pokusili się o bardzo mocne słowa, nazywając Darię Abramowicz “nowym głównym czarnym charakterem kobiecego tenisa”. Rosjanie głośno przyznali, że rady, które Abramowicz daje swojej podopiecznej, nie pomagają jej podczas meczów, a psycholożka często wykracza poza swoje zawodowe obowiązki i zbyt mocno ingeruje nie tylko w treningi, ale również w życie prywatne sześciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej.

    Polskiej psycholożce wypomniano m.in. sytuację z serialu dokumentalnego Netflixa “Break Point”, kiedy Iga Świątek wybrała się do fryzjera, a towarzyszyła jej właśnie Daria Abramowicz. Kobieta w dość stanowczy sposób próbowała wpłynąć na to, jaką fryzurę wybierze jej podopieczna. Jednym z poważniejszych zarzutów pod adresem Abramowicz jest to, że podważa ona kompetencje pozostałych członków sztabu szkoleniowego Igi Świątek. Przytoczono nawet słowa pierwszego trenera Polki, Artura Szostaczko, który w rozmowie z Dariuszem Ostafińskim z Interii w dość mocnych słowach wypowiedział się na temat psycholożki: “Ja to widzę tak, że w relacji psycholog – zawodnik przeważnie jest jakieś uwikłanie i uzależnienie. I psycholog ma w tym układzie przewagę”.
    Młoda kobieta z długimi ciemnymi włosami uśmiecha się, nosi białą bluzę z napisem OSHEE oraz niebieski identyfikator na szyi, w tle rozmyta postać kobiety z tabletem również z identyfikatorem.

    Na zdjęciu Iga Świątek. W tle jej psycholog Daria AbramowiczArtur Widak / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP
    Iga Świątek oraz jej psycholog, Daria Abramowicz. Czy “team Świątek”, tak jak podpowiada trener Paweł Strauss, może się powiększyć?

    Iga Świątek oraz jej psycholog, Daria AbramowiczFoto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP
    Dwie kobiety siedzą na ławce przy korcie tenisowym, jedna z nich jest ubrana w fioletową koszulkę i niebieską czapkę oraz trzyma rakietę tenisową, druga ma głowę schowaną w dłoniach, obie wyglądają na zamyślone lub zmartwione.

    Daria Abramowicz i Iga ŚwiątekZUMA Press Wire/ShutterstockEast News

    Marcin Komenda: Mam nadzieję, że trener da nam teraz ze dwa dni wolnegoPolsat Sport

  • Nokaut w meczu ze Świątek, powtórki już nie było. Teraz nagłe wycofanie z turnieju

    Nokaut w meczu ze Świątek, powtórki już nie było. Teraz nagłe wycofanie z turnieju

    Sorana Cîrstea do dziś może mieć w pamięci bolesną porażkę z Iga Świątek z końcówki kwietnia 2024 roku. Wówczas Rumunka przegrała w Madrycie aż 1:6, 1:6, ale od tamtej chwili nie dopuściła już do tak jednostronnego wyniku. Nawet jeśli schodziła z kortu pokonana, potrafiła ugrać więcej gemów, a przy okazji sięgnęła po dwa tytuły. Teraz była bardzo blisko kolejnego sukcesu, jednak niespodziewanie została wykreślona z turniejowej drabinki.

    Doświadczona tenisistka z Bukaresztu rozgrywa swój ostatni sezon w karierze — pod koniec 2025 roku ogłosiła, że zamierza zakończyć profesjonalne występy. Na przestrzeni lat osiągała znaczące wyniki, ale nie brakowało też trudnych momentów. Jednym z nich był mecz w Madrycie, gdzie w trzeciej rundzie turnieju WTA 1000 musiała uznać wyższość liderki rankingu, Świątek, przegrywając bardzo wyraźnie. Jak się później okazało, był to ostatni tak dotkliwy wynik w jej singlowych występach.

    W kolejnych miesiącach Cîrstea odbudowała formę i zanotowała ważne sukcesy. W sierpniu 2025 roku triumfowała w Cleveland, a na początku obecnego sezonu wygrała turniej w Klużu-Napoce. Do tego dołożyła także zwycięstwa w deblu. Nic więc dziwnego, że w swoim pożegnalnym sezonie liczyła na jeszcze jedno trofeum.

    Rumunka zgłosiła się do turnieju WTA 250 w Rouen, gdzie została rozstawiona z numerem drugim (z „jedynką” była Marta Kostiuk). Rywalizację rozpoczęła od wymagającego, trzysetowego pojedynku z Fiona Ferro, który zakończyła zwycięskim tie-breakiem. W kolejnym meczu prowadziła już 5:3 z Wang Xinyu, gdy jej rywalka skreczowała. To dało Cîrstei awans do ćwierćfinału.

    W walce o półfinał pokonała Anna Bondár 7:6(2), 6:2 i znalazła się o dwa kroki od końcowego triumfu. W półfinale miała zmierzyć się z kwalifikantką Veronika Podrez, a w ewentualnym finale czekałaby ją konfrontacja z Kostiuk lub Tatjana Maria.

    Ostatecznie jednak do tego scenariusza nie doszło. W sobotę organizatorzy poinformowali, że Rumunka wycofała się z turnieju tuż przed półfinałem z powodu kontuzji lewej łydki. Tym samym Podrez awansowała bez gry do finału.

    W decydującym meczu dojdzie więc do ukraińskiego pojedynku — Kostiuk pewnie pokonała Marię i będzie zdecydowaną faworytką starcia z 19-letnią Podrez, która zajmuje dopiero 209. miejsce w rankingu i po raz pierwszy w karierze zagra w finale turnieju rangi WTA 250.

  • Nikola Grbić zdecydował ws. Wilfredo Leona. Taki plan ma selekcjoner

    Nikola Grbić zdecydował ws. Wilfredo Leona. Taki plan ma selekcjoner

    W nadchodzącym sezonie reprezentacji Polski siatkarzy zabraknie kilku głośnych nazwisk, jednak dla selekcjonera Nikola Grbić jedno pozostaje niezmienne – nie wyobraża sobie kadry bez Wilfredo Leon. Przyjmujący Bogdanka LUK Lublin, który niedawno poprowadził swój zespół do finału PlusLiga, otrzyma od trenera wyjątkowo długą przerwę po sezonie klubowym. Co ciekawe, w realizacji tego planu pomogła okoliczność, która jednocześnie pozbawiła Leona szansy na ważne trofeum.

    W tym roku Grbić nie będzie mógł skorzystać z sześciu wicemistrzów olimpijskich z Letnie Igrzyska Olimpijskie Paryż 2024. Pozostali medaliści dołączą do zgrupowania z opóźnieniem, bo selekcjoner chce zapewnić swoim liderom łagodne wejście w sezon reprezentacyjny. W tej grupie znajduje się także Leon – filar kadry od 2019 roku, który pod wodzą Grbicia opuścił tylko mistrzostwa świata w 2022 roku z powodu problemów zdrowotnych.

    Serbski szkoleniowiec nie ukrywa, że chce szczególnie zadbać o regenerację swojego lidera. – Najdłuższą przerwę dostaną Mateusz Bieniek i Wilfredo Leon. „Leo” naprawdę tego potrzebuje, bo praktycznie cały czas gra. Dla nas korzystne jest również to, że nie wystąpi w turnieju finałowym Ligi Mistrzów – przyznał Grbić.

    Leon w obecnym sezonie jest mocno eksploatowany w klubie. W poprzednich rozgrywkach, gdy lublinianie rywalizowali w Pucharze Challenge, mógł częściej odpoczywać. Tym razem jednak udział w CEV Champions League Volley wymagał jego niemal stałej obecności na parkiecie. Dodatkowo sytuację kadrową zespołu komplikowały zawieszenie Mikołaja Sawickiego i problemy zdrowotne Jakuba Wachnika, co ograniczało możliwości rotacji.

    Z tego względu przedwczesne odpadnięcie Bogdanki LUK w ćwierćfinale Ligi Mistrzów – po rywalizacji z PGE Projekt Warszawa – okazało się dla Grbicia paradoksalnie korzystne. Dzięki temu Leon zakończy sezon klubowy wcześniej i zyska dodatkowy czas na odpoczynek przed zgrupowaniem. Finały europejskich rozgrywek zaplanowano na połowę maja, natomiast sezon PlusLigi zakończy się najpóźniej 9 maja, co daje nawet dwa tygodnie więcej na regenerację.

    Początek sezonu reprezentacyjnego będzie należał głównie do młodszych zawodników. Grbić chce dać im szansę poznania realiów kadry – intensywności treningów i presji związanej z grą na najwyższym poziomie. W tym czasie doświadczeni gracze będą odpoczywać. – Młodzi dostaną swoją szansę, a jeśli ją wykorzystają, mogą zostać w zespole na dłużej. Starsi zawodnicy potrzebują natomiast kilku tygodni wolnego, bo przez cały rok grają na najwyższym poziomie – tłumaczy selekcjoner.

    Szkoleniowiec podkreśla również, jak ważna jest komunikacja z zawodnikami przy planowaniu ich obciążeń. Jako przykład wskazał sytuację Norberta Hubera, który sam poinformował o rezygnacji z gry w kadrze w tym sezonie. – Tydzień przerwy to za mało, by się w pełni zregenerować. Każdy jednak dostanie tyle czasu, ile potrzebuje, by utrzymać formę. Kluczowa jest rozmowa i wzajemne zrozumienie – zaznacza Grbić.

    Po ostatnim zwycięstwie nad Projektem Warszawa Leon ma tydzień przerwy przed finałem PlusLigi. Pierwszy mecz o mistrzostwo Polski przeciwko Aluron CMC Warta Zawiercie zaplanowano na 29 kwietnia.

  • Legenda odchodzi z KSW, zaskakujący kierunek. Polak pełnoprawnym mistrzem bez walki

    Legenda odchodzi z KSW, zaskakujący kierunek. Polak pełnoprawnym mistrzem bez walki

    Podczas gali KSW 117 w Warszawie kibice byli świadkami wielu istotnych rozstrzygnięć mistrzowskich. Jednak równie dużym echem odbiła się informacja ogłoszona w trakcie wydarzenia – federacja KSW oficjalnie zakończyła współpracę z jedną ze swoich największych gwiazd, Salahdine Parnasse. Decyzja Francuza okazała się zaskakująca i pociągnęła za sobą poważne zmiany w układzie mistrzowskich pasów.

    Parnasse przez lata budował swoją legendę w KSW, sięgając po tytuły w dwóch kategoriach wagowych – lekkiej i piórkowej. Ostatni raz pojawił się w klatce 17 stycznia w Radomiu, gdzie pokonał Marcin Held, skutecznie broniąc pasa w wadze lekkiej. Wkrótce potem pojawiły się informacje o jego występie na gali w Los Angeles organizowanej przez Most Valuable Promotions, należącą do Jake Paul. Tam jego rywalem ma być Kenneth Cross.

    Plotki o możliwym odejściu Francuza z KSW krążyły od pewnego czasu, a podczas sobotniej gali zostały oficjalnie potwierdzone. W komunikacie federacja podkreśliła ogromny wkład zawodnika w rozwój organizacji, dziękując mu za emocje i niezapomniane momenty.

    W ciągu czterech lat Parnasse stoczył w KSW 16 walk, z których wygrał aż 14. Jedynych porażek doznał w starciach z Dan Torres oraz Adrian Bartosiński.

    Jego odejście oznaczało natychmiastowe zmiany w strukturze mistrzowskiej. Tymczasowy czempion kategorii piórkowej, Patryk Kaczmarczyk, został automatycznie pełnoprawnym mistrzem. Polak stanie do pierwszej obrony tytułu już 20 czerwca podczas gali KSW 119 w Radomiu, gdzie zmierzy się z Leo Brichta.

    Kaczmarczyk sięgnął po tymczasowy pas w listopadzie 2025 roku, pokonując Adama Soldajewa. Po tamtym zwycięstwie udzielił wywiadu w Kanał Sportowy, gdzie niespodziewanie zwrócił się do prezydenta Karol Nawrocki. Zainspirowany obecnością Donald Trump na galach UFC, zaprosił głowę państwa na wydarzenie w Radomiu, podkreślając, że byłby to duży prestiż dla polskiego MMA i samej federacji.

  • Pokonała Świątek, dziś została rozbita. Andriejewa dostała lekcję tenisa

    Jelena Rybakina pokonała Mirra Andriejewa 7:5, 6:1 i awansowała do finału turnieju WTA 500 w Stuttgarcie. Choć Kazaszka nie prezentuje obecnie takiej formy jak podczas Australian Open, w półfinale udowodniła swoją klasę, imponując skutecznością i opanowaniem w kluczowych momentach, co wyraźnie wybiło z rytmu młodą Rosjankę.

    Rybakina jeszcze poprzedniego dnia późnym wieczorem rywalizowała o miejsce w półfinale, gdzie po niezwykle wymagającym meczu pokonała Leylah Fernandez. Spotkanie trwało trzy sety, z czego dwa rozstrzygały się w tie-breakach. Zaledwie kilkanaście godzin później Kazaszka ponownie wyszła na kort, by zmierzyć się z Andriejewą, która wcześniej wyeliminowała Igę Świątek po ponad dwóch i pół godzinach gry.

    Zacięty początek i przełom w końcówce seta

    Pierwszy set półfinału był bardzo wyrównany. Andriejewa, uskrzydlona zwycięstwem nad Świątek, grała odważnie i agresywnie, dotrzymując kroku wyżej notowanej rywalce. Już na początku mogło dojść do przełamania – Rybakina miała dwie okazje przy serwisie Rosjanki, jednak nie potrafiła ich wykorzystać.

    Przełamanie przyszło jednak chwilę później – Kazaszka wyszła na prowadzenie 4:2. Nie utrzymała go długo, bo Andriejewa szybko odrobiła stratę. Do końcówki seta obie zawodniczki szły niemal równo, ale decydujące momenty należały do wiceliderki światowego rankingu. Rybakina najpierw wygrała gema do zera na 6:5, a następnie wykorzystała pierwszą okazję do przełamania, zamykając partię 7:5.

    Dominacja Rybakiny i frustracja rywalki

    Drugi set miał już zupełnie inny przebieg. U Andriejewej zaczęły pojawiać się błędy, a jej postawa wskazywała na rosnącą frustrację. Rybakina natomiast grała konsekwentnie, opierając swoją przewagę na mocnym serwisie i precyzyjnych uderzeniach.

    Rosjanka musiała bronić się nawet przy własnym podaniu, a długie, wyrównane gemy coraz częściej kończyły się na korzyść Kazaszki. W jednym z momentów Andriejewa nie wytrzymała napięcia i rzuciła rakietą, co tylko podkreśliło jej bezradność wobec świetnie dysponowanej rywalki.

    Rybakina szybko zbudowała wyraźną przewagę i wyszła na prowadzenie 5:0. Andriejewa zdołała jeszcze wygrać jednego gema, podtrzymując na chwilę nadzieje, ale to było wszystko, na co było ją stać. Kazaszka pewnie domknęła mecz, wygrywając drugiego seta 6:1.

    Finał z wymagającą rywalką

    W decydującym starciu turnieju Rybakina zmierzy się z Karoliną Muchovą. Czeszka w półfinale pokonała Elinę Switolinę, prezentując bardzo wysoką formę i pewnie torując sobie drogę do finału.

    Zapowiada się niezwykle interesujące starcie dwóch zawodniczek, które w Stuttgarcie prezentują tenis na najwyższym poziomie.

  • Zwycięstwo Andriejewej ze Świątek i na tym koniec. Rosjanka wyeliminowana z turnieju

    Zwycięstwo Andriejewej ze Świątek i na tym koniec. Rosjanka wyeliminowana z turnieju

    Piątkowy ćwierćfinał turnieju WTA 500 w Stuttgarcie przyniósł kolejne zwycięstwo Mirry Andriejewej nad Igą Świątek. Był to już trzeci z rzędu triumf młodej Rosjanki nad Polką. Mimo że Świątek miała w trzecim secie break pointa na prowadzenie 3:0, nie zdołała wykorzystać swojej szansy. Od tego momentu inicjatywę przejęła Andriejewa, która wygrała pięć kolejnych gemów i ostatecznie zwyciężyła 3:6, 6:4, 6:3, meldując się w półfinale.

    Niespełna dobę po tym wymagającym spotkaniu 18-latka ponownie pojawiła się na korcie, by zmierzyć się z Jeleną Rybakiną w walce o finał. Starcie to potoczyło się jednak zupełnie inaczej niż jej wcześniejszy pojedynek.

    Dla Świątek mecz z Andriejewą był pierwszym poważnym sprawdzianem pod okiem nowego trenera, Francisco Roiga. Początkowo wszystko układało się po jej myśli – nawet po przegranej końcówce drugiego seta Polka dobrze rozpoczęła trzecią partię i była blisko objęcia wyraźnego prowadzenia. Niewykorzystana okazja na 3:0 okazała się jednak punktem zwrotnym. Od tego momentu Rosjanka zaczęła grać coraz pewniej, skutecznie returnowała i wykorzystywała słabnący serwis czwartej rakiety świata.

    W półfinale Andriejewa stanęła naprzeciw Jeleny Rybakiny, która również nie miała łatwej drogi do tego etapu. Kazaszka dzień wcześniej stoczyła wyczerpujący bój z Leylah Fernandez. Choć przegrała pierwszego seta w tie-breaku i była o krok od porażki w kolejnych partiach, zdołała odwrócić losy spotkania, wygrywając 6:7(5), 6:4, 7:6(6).

    Półfinał rozpoczął się od wyrównanej gry, w której obie zawodniczki pewnie utrzymywały swoje podania. Przełom nastąpił w środkowej fazie pierwszego seta. Rybakina stopniowo zwiększała presję i w końcówce wykorzystała błędy rywalki, zamykając partię wynikiem 7:5.

    Drugi set miał już zdecydowanie jednostronny przebieg. Rybakina szybko narzuciła swoje warunki gry, dominując zarówno przy własnym serwisie, jak i na returnie. Andriejewa nie była w stanie znaleźć odpowiedzi na agresywną i konsekwentną grę przeciwniczki. Kazaszka wygrała pięć pierwszych gemów, praktycznie rozstrzygając losy meczu. Rosjanka zdołała ugrać jeszcze tylko jednego gema, a cały pojedynek zakończył się wynikiem 7:5, 6:1.

    Tym samym zakończyła się seria siedmiu kolejnych zwycięstw Andriejewej. Jelena Rybakina awansowała do finału turnieju w Stuttgarcie, gdzie zmierzy się z Karoliną Muchovą. Finał zaplanowano na niedzielę, na godzinę 13:00.

  • Świątek i Gauff będą zadowolone. Organizatorzy Rolanda Garrosa podjęli decyzję

    Świątek i Gauff będą zadowolone. Organizatorzy Rolanda Garrosa podjęli decyzję

    Świątek i Gauff będą zadowolone. Organizatorzy Rolanda Garrosa podjęli decyzję

    Amelie Mauresmo, dyrektorka Rolanda Garrosa, poinformowała o bardzo ważnej zmianie. Podczas wielkoszlemowych zmagań w Paryżu zawodniczki i zawodnicy będą mieli więcej prywatności, o co apelowały m.in. Iga Świątek i Coco Gauff.

    Amelie Mauresmo zapewniła, że organizatorzy Rolanda Garrosa postanowili odpowiedzieć na apel gwiazd tenisa. Był on związany ze zbyt dużą ilością kamer, które śledziły poczynania zawodniczek i zawodników również poza kortem. Dyrektorka wielkoszlemowych zmagań w Paryżu zdradziła, że tym razem będą oni mieli większą prywatność, m.in. po spotkaniach.

    Jest to pokłosie sytuacji, w których tenisiści po porażkach dali się ponieść emocjom poza kortem. Turniejowe kamery uwieczniały te zdarzenia, a nagrania później znajdowały się w mediach społecznościowych. To rzutowało np. na odbiór danego zawodnika przez kibiców.

    ZOBACZ WIDEO: “To pokazuje, jak źle jest tam w środku”. Ostre słowa o teamie Świątek

    Przykładów nie trzeba szukać. Podczas tegorocznego Australian Open Coco Gauff doznała w ćwierćfinale bolesnej porażki 1:6, 2:6 z Eliną Switoliną. Po tym spotkaniu Amerykanka w drodze do szatni nagle się zatrzymała i zaczęła uderzać rakietą o ziemię. Nagranie z tej sytuacji zostało wrzucone do internetu, a Gauff spotkała się później z falą krytyki.

    Amerykanka odniosła się do tej sprawy i powiedziała, że zawodniczki i zawodnicy nie mają prywatności, bowiem są pod obstrzałem kamer. Rywalkę poparła m.in. Iga Świątek. – Czy jesteśmy tenisistami, czy zwierzętami w zoo, które obserwuje się nawet, gdy idą do toalety? – stwierdziła wówczas nasza tenisistka. O większą prywatność zaapelował też Novak Djoković (więcej TUTAJ).

    Wielkoszlemowe zmagania na kortach Rolanda Garrosa odbędą się w dniach 24 maja – 7 czerwca. Wcześniej gwiazdy tenisa czekają z kolei prestiżowe zmagania w Madrycie (21 kwietnia – 3 maja) i Rzymie (5-17 maja).

  • Zwycięstwo Andriejewej ze Świątek i na tym koniec. Rosjanka wyeliminowana z turnieju

    Zwycięstwo Andriejewej ze Świątek i na tym koniec. Rosjanka wyeliminowana z turnieju

    W piątek Mirra Andriejewa po raz trzeci z rzędu pokonała Igę Świątek, dzięki czemu zameldowała się w najlepszej “4” turnieju WTA 500 w Stuttgarcie. Polka miała break pointa na 3:0 w trzecim secie, ale potem przegrała pięć gemów z rzędu. Ostatecznie to Rosjanka awansowała do półfinału. Niespełna dobę po zakończeniu tego starcia 18-latka ponownie wyszła na kort, tym razem by walczyć z Jeleną Rybakiną o miejsce w decydującym starciu. Spotkanie potoczyło się bardzo niekorzystnie dla pogromczyni Raszynianki.
    Iga Świątek i Mirra Andriejewa walczyły ze sobą o awans do półfinału WTA 500 w Stuttgarcie

    Iga Świątek i Mirra Andriejewa walczyły ze sobą o awans do półfinału WTA 500 w StuttgarcieMark Avellino / ANADOLU / Anadolu via AFP / Severin Aichbauer / APA-PictureDesk / APA-PictureDesk via AFPAFP

    Mecz z Mirrą Andriejewą był dla Igi Świątek pierwszym poważniejszym testem pod wodzą nowego trenera – Francisco Roiga. Przez długi czas spotkanie układało się dobrze z perspektywy Raszynianki. Nawet gdy przegrała końcówkę drugiego seta, wydawało się, że opanowała sytuację na początku trzeciego. Nasza reprezentantka posiadała break pointa na 3:0. Od tamtej pory nastąpił słabszy fragment w grze 24-latki. Rosjanka doszła do głosu i wygrała pięć gemów z rzędu. Konsekwentnie wykorzystywała swoje okazje na returnie i fakt, że serwis 4. rakiety świata słabł z każdą partią. Ostatecznie to turniejowa “6” zwyciężyła 3:6, 6:4, 6:3 i zameldowała się w półfinale WTA 500 w Stuttgarcie.

    Tenisistka z Krasnojarska posiadała niespełna dobę na to, by zregenerować się przed kolejną rywalizacją. Jeszcze mniej czasu dostała jednak jej przeciwniczka – Jelena Rybakina. Reprezentantka Kazachstanu rozegrała intensywny pojedynek z Leylah Fernandez, który zakończył się dopiero kilkadziesiąt minut przed północą. Rozstawiona z “1” zawodniczka była o włos od odpadnięcia z rozgrywek. Kanadyjka wygrała pierwszego seta po tie-breaku, potem miała 4:2 w drugim oraz 5:3 w trzecim, otrzymując też po drodze dwa meczbole. Finalnie ze zwycięstwa cieszyła się jednak mistrzyni tegorocznego Australian Open, zwyciężając 6:7(5), 6:4, 7:6(6). Dzięki temu w dzisiejszym półfinale dostaliśmy zestawienie pomiędzy Rybakiną i Andriejewą.

    Jelena Rybakina kontra Mirra Andriejewa w półfinale

    Mecz rozpoczął się od serwisu Rybakiny. W pierwszych minutach obie tenisistki pewnie utrzymały swoje podania. Więcej emocji pojawiło się od trzeciego gema. Wówczas obserwowaliśmy premierową walkę na przewagi, ale finalnie Jelena nie musiała bronić break pointów. Okazje na przełamanie nastały po zmianie stron. Wtedy reprezentantka Kazachstanu miała dwie piłki z rzędu na 3:1. “Oczko” na returnie zgarnęła jednak dopiero w trakcie szóstego rozdania. Andriejewa nie wykorzystała prowadzenia 30-15, przegrała trzy akcje z rzędu. Zrobiło się 4:2 dla turniejowej “1”.

    Mistrzyni tegorocznego Australian Open nie poszła za ciosem. Po ośmiu gemach był już remis i gra o zwycięstwo w premierowej odsłonie została zainaugurowana na nowo. W pewnym momencie wydawało się, że obie rozegrają tie-breaka, ale dwunaste rozdanie okazało się ostatnim w tej partii. Wówczas Rybakina wywarła presję na 18-latce, wypracowała sobie dwa setbole. Już przy pierwszym błąd zanotowała Rosjanka. Dzięki temu turniejowa “1” zapisała na swoim koncie wynik 7:5 w premierowej części pojedynku.

    Reprezentantka Kazachstanu nie zwalniała tempa i kolekcjonowała kolejne “oczka” z rzędu na starcie kolejnej fazy spotkania. W drugim gemie Mirra posiadała trzy okazje na 1:1, ale żadnej z nich nie wykorzystała. Wiceliderka rankingu konsekwentnie uciekała z wynikiem, w pewnym momencie zrobiło się już 5:0. Andriejewa dorzuciła jeszcze honorowe rozdanie na swoje konto, ale na więcej Rybakina już nie pozwoliła. Turniejowa “1” wyeliminowała z rozgrywek pogromczynię Igi Świątek, zwyciężając 7:5, 6:1. W taki oto sposób dobiegła końca seria siedmiu wygranych meczów z rzędu przez Rosjankę. Rywalką Kazaszki w niedzielnym finale WTA 500 w Stuttgarcie będzie Karolina Muchova. Początek spotkania o godz. 13:00.
    Jelena Rybakina

    Jelena RybakinaIZHAR KHANAFP
    Młoda tenisistka w fioletowej koszulce sportowej i daszku sportowym unosi zaciśniętą pięść w geście triumfu, wyrażając emocje po jednym z rozegranych punktów na korcie tenisowym.

    Mirra AndriejewaDavid GrayAFP
    kobieta w pomarańczowym stroju sportowym i opasce na głowie ściska pięść w geście triumfu, skupiona twarz wyraża determinację podczas meczu tenisowego

    Karolina MuchovaMartin KeepAFP

    Nuno Borges – Hamad Medjedovic. Skrót meczu.