Category: Tennis

  • Żyła złota Igi Świątek. Znów zasłużyła. Właśnie pękła kolejna bariera

    Żyła złota Igi Świątek. Znów zasłużyła. Właśnie pękła kolejna bariera

    Żyła złota Igi Świątek. Znów zasłużyła. Właśnie pękła kolejna bariera

     

    Z trzech singlowych spotkań rozegranych podczas United Cup to przeciwko Katie Boulter z pewnością było dla Igi Świątek najtrudniejsze. Było też jednak najbardziej “dochodowym”, jeśli spojrzymy na zarobek. Największe pieniądze wiceliderka rankingu może dopiero zarobić, bo stawki wzrosną właśnie za triumfy w półfinale, a przede wszystkim w finale. Mimo to Iga zarobiła już w tej edycji United Cup ponad 400 tys. dolarów. To ponad dwa razy więcej niż Aryna Sabalenka może ugrać w Brisbane.

     

    Iga Świątek wygrała w czwartek w Sydney siódme spotkanie z rzędu, ale – tak jak w Maladze w finałach BJK Cup – znów musiała na swój sukces solidnie zapracować. Z Brytyjką Katie Boulter prowadziła w pierwszym secie 3:0 i 4:1, a jednak przegrała tę partię w tie-breaku. Kłopoty były też w decydującej rozgrywce, niepokój wywołała przerwa medyczna dla Igi Świątek, po której Polka wróciła na kort z opatrunkiem na prawym udzie.

     

    Koniec końców Iga wygrała jednak 6:7 (4), 6:1, 6:4 – zapewniła Polsce awans do półfinału. Wcześniej bowiem swój mecz w singlu wygrał Hubert Hurkacz. W sobotę Biało-Czerwoni zagrają o finał z Kazachstanem, Świątek czeka pasjonujące starcie z Jeleną Rybakiną. Stawką będzie gwarantowany dorobek 325 punktów do rankingu WTA, ale też co najmniej 147,5 dolarów. Do tej pory stawki za zwycięstwa były niższe, choć w przypadku Igi i tak łączna kwota zarobiona w Sydney robi wrażenie.

     

    Grubo ponad półtora miliona złotych dla Igi Świątek. A w weekend może być ponad dwa razy więcej

     

    Polska wygrała z Wielką Brytanią 3:0, bo trzeci punkt dołożyła jeszcze para: Maja Chwalińska/Jan Zieliński. Iga od poniedziałku zagrała w pięciu spotkaniach, wreszcie w tym starciu mogła zagrać jej przyjaciółka. To jednak sprawiło, że wiceliderka rankingu WTA nie ma już możliwości na maksymalny czek ze strony organizatorów United Cup. 14550 dolarów, podzielone na dwie części, trafi za wygraną na konta Chwalińskiej i Zielińskiego.Iga i tak nie ma jednak na co narzekać. W tej chwili zapewniła już sobie dochód w wysokości ponad 400 tys. dolarów – to więcej niż wszystkich pozostałych reprezentantów Polski razem wziętych. Co się składa na tak wysoką nagrodę?

     

    Ponad połowę całości – aż 230 tys. dolarów – stanowi tzw. wpisowe do turnieju dla uczestnika znajdującego się w czołowej dziesiątce światowego rankingu. W momencie zamykania zgłoszeń do turnieju, 14 października, Iga była jeszcze liderką rankingu.Do tego dochodzą jeszcze premie ze sukcesy na korcie. Wygrane w fazie grupowej z Malene Helgo i Karoliną Muchovą zapewniły jej po 42,8 tys. dolarów – za każde zwycięstwo. Osiem tysięcy to kwota za dwa wygrane mecze w mikście, wspólnie z Hurkaczem. No do tego dochodzi bonus za zwycięstwa Polski z Norwegią i Cechami – dość skromny, razem 1,9 tys. dolarów.

     

    Kolejne kwoty raszynianka dodała już dzisiaj, a w ćwierćfinale stawki poszły w górę. Wygrana z Boulter to już 77,6 tys. dolarów, triumf drużyny – 8950 dolarów dzielone na cały zespół. Czyli po ok. 1,5 tys. na głowę. Wszystko razem zsumowane sprawia, że na konto Igi wpadnie w Sydney kwota co najmniej 402 tys. dolarów, choć oczywiście później trzeba zapłacić solidne podatki.W weekend Iga zagra jednak o wyższe stawki. Jeśli w sobotę pokona Jelenę Rybakinę, zarobi 147,5 tys. dolarów. Ponad 15 tys. może też dodać za wygraną w mikście oraz triumf całej drużyny. A w finale to już 280 tys. dolarów za wygrany mecz w grze pojedynczej i 52,8 tys. do podziału za miksta. No i niewielki bonus w razie wygrania tytułu United Cup. Łącznie raszynianka może więc w Sydney zarobić niemal 900tys. dolarów.

     

  • Fala hejtu spadła na Igę Świątek. “Raz oszukasz, zawsze oszukasz”

    Fala hejtu spadła na Igę Świątek. “Raz oszukasz, zawsze oszukasz”

    Fala hejtu spadła na Igę Świątek. “Raz oszukasz, zawsze oszukasz”

    Iga Świątek wygrała 6:7, 6:1, 6:4 z Katie Boulter i po niemal trzygodzinnym boju wprowadziła Polskę do półfinału United Cup. Mimo wszystko w mediach społecznościowych spadła na nią spora krytyka. Jaką konkretną decyzją Polka podpadła internautom?

     

    Iga Świątek radziła sobie znakomicie w meczach singlowych United Cup, choć tylko do czasu. Bez większych problemów pokonała Norweżkę Malene Helgo i Czeszkę Karolinę Muchovą, tracąc jedynie osiem gemów. Aż nadeszło czwartkowe spotkanie z Katie Boulter. Brytyjka postawiła się Polce, była w stanie urwać jej seta, choć ostatecznie i tak musiała uznać wyższość Świątek. Po meczu eksperci i komentatorzy rozpływali się nad wysokim poziomem spotkania. “To było epickie! To była przyjemność oglądać tę jakości, intensywność i odporność psychiczną zawodniczek” – podkreślali. I choć nastroje były wyśmienite, a wielu kibiców wychwalało Świątek, to znaleźli się i tacy, którzy mocno ją krytykowali. Oberwało jej się za jeden ruch.

     

    Internauci wysnuli zaskakującą teorię ws. Świątek. Mocne oskarżenia

    Chodzi o przerwę medyczną. Polka poprosiła o nią w trzecim secie, tuż po przełamaniu na 1:2 dla rywalki. Najpierw na korcie pojawiła się fizjoterapeutka, która po chwili udała się ze Świątek w nieco bardziej ustronne miejsce, by udzielić jej pomocy. Po kilku minutach 23-latka wróciła na kort z wyraźnie obandażowanym udem. I mimo dyskomfortu udało jej się dalej grać. Co więcej, tuż po powrocie doprowadziła do przełamania powrotnego i ostatecznie wygrała cały set 6:4 i mecz 2:1.

     

    Jednak już w trakcie trzeciej partii internauci zaczęli wystosowywać pod adresem Polki mocne oskarżenia. Twierdzili, że wzięła przerwę medyczną specjalnie, by wybić rywalkę z rytmu, co ewidentnie jej się udało. Ich zdaniem Świątek nie odczuwała wcale bólu, a było to zagranie taktyczne.

     

    Wzięcie MTO po tym, jak została przełamana, było po prostu meh. To była próba złamania zwycięskiego rytmu Katie”, “Taktyczne MTO nie było fajne. Raz oszukasz, zawsze oszukasz”, “To było fałszywe”, “Świątek z coraz większą dozą manipulacji. Została przełamana, nie miała pomysłu, wzięła MTO, wróciła i wzięła ten mecz…”, “To dopiero drugi dzień 2025 roku, a ona już wzięła MTO, bo nie mogła dorównać rywalce” – pisali oburzeni internauci na X.

     

    Jeden z nich poszedł zdecydowanie dalej. “Potrzebowała nieczystego zagrania i szczęścia z kosmosu, żeby wygrać ten mecz. Niezasłużone zwycięstwo. Część mnie ma nadzieję, że faktycznie jest kontuzjowana i nie zagra w finale, to byłaby karma” – grzmiał.

     

    Ważne starcie przed Polakami na United Cup

    Koniecznością skorzystania z przerwy Świątek rozpaliła internet do czerwoności. Musi jednak odciąć się od negatywnych komentarzy i skupić się na zbliżającej rywalizacji z Kazachstanem. To właśnie z tą reprezentacją Polacy zmierzą się w półfinale United Cup i w tej rywalizacji dojdzie najprawdopodobniej do wielkiego hitu: Iga Świątek – Jelena Rybakina.

     

    Jeśli Biało-Czerwonym uda się pokonać przeciwników, wówczas awansują do finału i wyrównają osiągnięcie sprzed roku. Nasi rodacy liczą jednak na zdecydowanie więcej i chcą wygrać cały turniej. Teraz trwa trzecia edycja imprezy. W pierwszej Polacy przegrali z USA w półfinale, a w poprzednim roku w decydującym o tytule starciuulegli Niemcom. 

     

  • Kamera przyłapała Igę Świątek. “Boże, kim jest ta szczęściara?”

    Kamera przyłapała Igę Świątek. “Boże, kim jest ta szczęściara?”

    Kamera przyłapała Igę Świątek. “Boże, kim jest ta szczęściara?

     

    Reprezentacja Polski awansowała do półfinału United Cup. Awans Biało-Czerwonym zapewniło zwycięstwo Igi Swiątek z Katie Boulter (6:7, 6:1, 6:4). Ćwierćfinałowy mecz z Wielką Brytanią zakończył mikst, w którym duet Maja Chwalińska/Jan Zieliński pokonał parę Olivia Nicholls/Charles Broom. Atmosfera w polskiej kadrze jest doskonała. Świadczy o tym nagranie z treningu, które od razu stało się hitem.

     

    Reprezentacja Polski już rok temu była bardzo bliska zwycięstwa w United Cup. Wtedy Biało-Czerwoni ostatecznie musieli uznać wyższość reprezentacji Niemiec. Po czwartkowej wygranej w ćwierćfinale z Wielką Brytanią Polacy są na dobrej drodze, żeby ponownie powalczyć o sukces w tych rozgrywkach.

     

    Zobacz wideo Austriacy zdominowali świat skoków. Oto jak pracują

  • “Wzięłam cztery tabletki”. Świątek powiedziała, co czuje po meczu z Boulter

    “Wzięłam cztery tabletki”. Świątek powiedziała, co czuje po meczu z Boulter

    “Wzięłam cztery tabletki”. Świątek powiedziała, co czuje po meczu z Boulte

     

    Myślę, że pójdę do szatni i po prostu umrę – żartowała Iga Świątek po niezwykle zaciętym boju z Katie Boulter. Polka wygrała to niemal trzygodzinne spotkanie 6:7, 6:1, 6:4 i wprowadziła Biało-Czerwonych do półfinału United Cup, ale zwycięstwo kosztowała ją wiele zdrowia. W pomeczowym wywiadzie Świątek podzieliła się wrażeniami na gorąco i oceniła własną postawę.

     

    Iga Świątek kapitalnie rozpoczęła sezon 2025. W pierwszych dwóch meczach singlowych United Cup pokonała Malene Helgo i Karolinę Muchovą, tracąc zaledwie osiem gemów. Dobrze radziła sobie też w mikście, gdzie odniosła zwycięstwa najpierw z Janem Zielińskim, a później z Hubertem Hurkaczem. I nie ulega wątpliwości, że głównie dzięki niej Polacy awansowali do ćwierćfinału. – Jesteśmy szczęściarzami, że mamy Igę w zespole – skwitował krótko Hurkacz. Dopiero w czwartkowym starciu z Katie Boulter 23-latka natrafiła na poważne problemy, również zdrowotne.

     

    Zobacz wideo

    Dlaczego Iga Świątek nie mogła grać? “W tenisie są równi i równiejsi”

     

    Iga Świątek zabrała głos ws. meczu z Boulter. “Jestem szczęśliwa, że nie muszę znów grać miksta”

    Świątek mogła podejść do tego spotkania z niego mniejszą presją, bo pierwsze starcie dnia z reprezentacją Wielkiej Brytanii wygrał Hurkacz, który pokonał 7:6, 7:5 Billy’ego Harrisa i wyprowadził Biało-Czerwonych na prowadzenie.

     

    Druga rakieta świata dobrze zaczęła pojedynek z Boulter, szybko przełamała rywalkę i prowadziła 3:0 oraz 4:1. Później jednak jej gra się nieco posypała i Brytyjka odrobiła straty. Ba, doprowadziła do tie-breaka i była w nim silniejsza (7-4). Świątek znalazła się więc pod ścianą i musiała się mocno zmobilizować, by w drugiej partii pokazać lepszy tenis. I tak też się stało. Od początku zdominowała rywalkę i wygrała 6:1.

     

    O losach meczu zadecydował trzeci, dość wyrównany i dramatyczny set. Dramatyczny, bo Polka potrzebowała przerwy medycznej przy stanie 1:2 dla rywalki i po chwili wróciła na kort z bandażem na udzie. Była jednak w stanie wygrać nie tylko z bólem, ale i z Boulter (6:4), a emocji w tej partii było co niemiara.

     

    To spotkanie kosztowało Świątek bardzo dużo, o czym opowiedziała w pomeczowym wywiadzie. – Jestem po prostu wykończona – zaczęła. – Jestem szczęśliwa, że wygrałam, więc nie muszę znów grać miksta. Ten mecz był szalony, zwroty akcji, myślałam, że w pierwszym secie mam wszystko pod kontrolą, ale było ciasno. Nie chciałam popełnić tego samego błędu w trzecim secie – podkreślała.

     

    Opowiedziała też nieco więcej o kłopotach zdrowotnych. – Wzięłam chyba z cztery tabletki przeciwbólowe, ale jestem szczęśliwa, że wygraliśmy i z pewnością wykorzystam jutrzejszy dzień wolny na odpoczynek – zaznaczyła. – Starałam się cisnąć, utrzymać jakość. Może powinnam być bardziej dokładna, ale trudno o to, grając pod tak wielką presją. Ale udało się dzisiaj. W niektórych momentach wiedziałam, że muszę być bardziej odważna i pod koniec byłam w stanie to zrobić – dodała

     

    Świątek była wykończona. “Umrę”

    Prowadząca rozmowę zauważyła też, że w trakcie meczu Świątek zmieniała nieco sposób gry, z czym Polka się zgodziła. Nie było jej jednak łatwo. – Myślę, że pójdę do szatni i po prostu umrę – śmiała się Świątek na koniec, pokazując, jak bardzo trudny, przede wszystkim fizycznie, był to dla niej mecz.

     

    Teraz przed Polską rywalizacja z reprezentacją Kazachstanu. Dojdzie tam najprawdopodobniej do pojedynku Świątek z Jeleną Rybakiną i Hurkacza z Aleksandrem Szewczenko.

  • Iga Świątek ujawnia w sprawie kontuzji. Mówi wprost o bólu

    Iga Świątek ujawnia w sprawie kontuzji. Mówi wprost o bólu

    Iga Świątek ujawnia w sprawie kontuzji. Mówi wprost o bólu

    W piątek czeka nas hitowe spotkanie pomiędzy Igą Świątek a Jeleną Rybakiną w ramach United Cup. Przez przerwę medyczną, którą Polka wzięła w czasie jej meczu z Katie Boulter, pojawiły się pytania o to, czy będzie ona gotowa na starcia z Kazaszką. Odpowiedź naszej tenisistki z konferencji prasowej napawa optymizmem. — W tym momencie odczuwam ból, ale mam sporo czasu, aby dojść do siebie — odpowiedziała.

     

    Przy stanie 2:1 w trzecim secie dla Boulter z przełamaniem Świątek skorzystała z przerwy medycznej i opuściła kort. Wróciła na niego z zabandażowanym udem i wygrała osiem punktów z rzędu, wracając na prowadzenie 3:2, a ostatecznie wygrywając 6:4. Tym samym Polka przypieczętowała awans naszej kadry do półfinału, gdzie czeka ją starcie z Kazachstanem.

     

    Iga Świątek będzie gotowa na mecz z Jelena Rybakiną.

     

    Świątek szeroko odniosła się do sprawy przerwy na konferencji prasowej. Przyznała, że potrzebowała jej, a leki przeciwbólowe szybko zaczęły działać. Później odpowiedziała także na pytanie, czy będzie gotowa na starcie z Jeleną Rybakiną.

     

    — Myślę, że będę gotowa. Szczerze mówiąc, nic złego się nie wydarzyło. W tym momencie odczuwam ból, ale mam sporo czasu, aby dojść do siebie — odpowiedziała nasza tenisistka.

     

    Jeżeli nie wydarzy się nic niespodziewanego, to w piątkowym półfinale United Cup zobaczymy singlowe mecze Huberta Hurkacza z Aleksandrem Szewczenko i Igi Świątek z Jeleną Rybakiną. Nominacje mikstowe mogą się zmienić w zależności od wyników wymienionych spotkań. W zeszłym roku Polska dotarła do finału imprezy, gdzie przegrałaz Niemcami.

     

  • Mistrz Polski żegna się z kolejną zawodniczką. Kontrakt rozwiązany

    Mistrz Polski żegna się z kolejną zawodniczką. Kontrakt rozwiązany

    Mistrz Polski żegna się z kolejną zawodniczką. Kontrakt rozwiązan

     

    Weronika Gajda, po ośmiu latach gry w KGHM BC Polkowice, przenosi się do Ślęzy Wrocław. Klub z Polkowic poinformował o rozwiązaniu kontraktu z zawodniczką na swoich mediach społecznościowych. Decyzja ta jest wynikiem problemów finansowych, z którymi boryka się drużyna mistrzyń Polski. Gajda dołącza do listy koszykarek, które opuściły zespół w ostatnim czasie.

     

    Klub z Polkowic wydał oświadczenie, w którym wyjaśnia sytuację: “Drodzy kibice, jak dobrze wiecie, drużyna znalazła się w bardzo trudnym położeniu. Dzisiaj wiemy, że cele na ten sezon są inne, niż zakładaliśmy latem. Rozumiemy przy tym sportowe ambicje zawodniczek. W kontekście trwających kwalifikacji do Eurobasketu, w których kadra Polski ma szansę wywalczyć historyczny awans, reprezentantki naszego kraju muszą trenować i grać na najwyższym możliwym poziomie. Wśród regularnie powoływanych zawodniczek jest Weronika Gajda. Drużynowa „Mama” zdecydowała o zmianie klubowych barw”.

     

    Weronika Gajda nie jest jedyną zawodniczką, która opuściła BC Polkowice. Pod koniec roku z zespołem pożegnały się Emma Cannon i Maria Jespersen, a na początku grudnia Julia Niełacna, Weronika Piechowiak i Anete Steinberga. Klub z Dolnego Śląska nie komentuje oficjalnie obecnej sytuacji, ale nieoficjalnie wiadomo, że celem jest przetrwanie sezonu, a nie walka o medale.

     

    Problemy finansowe klubu

     

    W ostatniej kolejce zespół trenera Karola Kowalewskiego miał zmierzyć się z VBW Gdynia, ale spotkanie zostało przełożone z powodu problemów zdrowotnych w drużynie. W sobotę Polkowice mają podjąć SKK Polonię Warszawa, jednak nie jest pewne, czy mecz się odbędzie. Po dziesięciu rozegranych meczach BC Polkowice prowadzi w tabeli z dziewięcioma zwycięstwami. Jedyną porażkę poniosły w starciu z Ślęzą Wrocław, której teraz barw będzie bronić Weronika Gajda.

     

    Weronika Gajda będzie miała okazję zadebiutować w nowym zespole już w najbliższą sobotę, kiedy Ślęza Wrocław zmierzy się z VBW Gdynia. Reprezentantka Polski ma szansę na nowe wyzwania i kontynuację kariery na najwyższym poziomie.

     

    Źródło informacji: Polska Agencja Prasowa

  • Pretensje do Igi Świątek. Poszło o to, co Polka zażyła w trakcie meczu

    Pretensje do Igi Świątek. Poszło o to, co Polka zażyła w trakcie meczu

    Pretensje do Igi Świątek. Poszło o to, co Polka zażyła w trakcie mecz

     

    Podczas trzeciego seta meczu Igi Świątek z Katie Boulter w ćwierćfinale United Cup nagle doszło do zaskakujących scen. Polska tenisistka zażyła coś w trakcie gry, a nie mogła tego zrobić, i sędzia miała do niej pretensje. Od razu po tym zamieszaniu druga rakieta świata poprosiła o przerwę medyczną. Tuż po meczu bez ogródek wyznała, co zażyła.

     

    Iga Świątek mierzy się z Katie Boulter w ćwierćfinale United Cup. Pierwszy set wpadł na konto Brytyjki, a w drugim lepsza była nasza rodaczka. Do zaskakujących scen doszło jednak w trakcie trzeciego seta tego starcia. Podczas krótkiej przerwy między drugim a trzecim gemem nasza rodaczka podeszła do swojego boksu i coś zażyła. Nie wiadomo oczywiście, co dokładnie to było.

     

    Kluczowy moment meczu, a tu sceny z Igą Świątek. Sędzia miała pretensje

    W tamtym momencie sędzia poprosiła ją do siebie i zwróciła uwagę na to, że między gemami Polce wolno się napić, ale nic więcej. Świątek oczywiście przyjęła te uwagi, a tuż po tym pojawiły się ogromne obawy, była zmuszona poprosić o przerwę medyczną. Przez to mecz chwilowo został wstrzymany, a druga rakieta świata zeszła do szatni.

     

    Świątek wyraźnie łapała się za udo. Po chwili jednak wróciła na kort z bandażem na tej części działa. I nie zaczęła zbyt dobrze, bo w trzecim gemie nasza najlepsza tenisistka przegrała do zera.

     

    W kolejnych szło jej jednak nieco lepiej i finalnie zwyciężyła z zawodniczką z Wielkiej Brytanii 6(4):7, 6:1, 6:4. Tym samym zapewniła Biało-Czerwonym awans do półfinału. Tuż po spotkaniu wyznała, że tym czymś, co zażyła, były cztery tabletki przeciwbólowe.

  • Wim Fisette reaguje. Oto co robił w trakcie meczu Igi Świątek

    Wim Fisette reaguje. Oto co robił w trakcie meczu Igi Świątek

    Wim Fisette reaguje. Oto co robił w trakcie meczu Igi Świąte

     

    Iga Świątek z niemałym trudem pokonała Katie Boulter i dała Polsce awans do półfinału United Cup. Spotkanie było momentami bardzo zacięte, a kamery kilkukrotnie uchwyciły nowego trenera Polki. Wygląda na to, że Wim Fisette pomógł jej przejść przez ten mecz, a w oczy rzuciło się coś jeszcze.

     

    Polska tradycja półfinałów w United Cup została podtrzymana. Wcześniej, Hubert Hurkacz pokonał swojego rywala, Billy’ego Harrisa, w dwóch setach, co było zapowiedzią kolejnych emocji. Wszystkie oczy skierowane były na Iga Świątek, której forma wydawała się gwarantować pewne zwycięstwo. Jednak pierwszy set pokazał, że nawet najlepsi mogą mieć chwile słabości, a tie-break przyniósł niespodziewaną porażkę.

     

    W drugiej partii Świątek pokazała jednak, dlaczego jest uznawana za jedną z najlepszych rakiet świata. Zaledwie jeden gem oddany Boulter świadczył o dominacji Polki na korcie. Po niemal trzech godzinach zaciętej rywalizacji wynikiem 6:7, 6:1, 6:4 Polka przypieczętowała zwycięstwo, pdając Polsce półfinał prestiżowego United Cup.

     

    Szczególnie warte uwagi były momenty, w których Iga Świątek prezentowała tenis najwyższej próby. W przerwach było widać jak trener Wim Fisette wykorzystuje każdą chwilę, żeby wytłumaczyć coś swojej podopiecznej. Rzuciło się w oczy, że sporo też notował. Jego aplauz po jednym z punktów był najlepszym dowodem uznania dla umiejętności swojej podopiecznej.

     

    Wim Fisette — trzeci trener w karierze Igi Świątek

    Wygląda na to, że współpraca Świątek z Belgiem układa się bardzo dobrze. Polka w październiku przedstawiła swojego nowego szkoleniowca, po tym jak zrezygnowała ze współpracy z Tomaszem Wiktorowskim. Fisette to trzeci trener w dorosłej karierze Świątek. Pierwszym był Piotr Sierzputowski, który od 2016 r. do 2021 r. pełnił funkcję jej szkoleniowca.

     

    Świątek po pokonaniu Boulter nie musiała występować już w mikście, bo losy rywalizacji Polski z Wielką Brytanią były już rozstrzygnięte. Po wygranych Huberta Hurkacza i Świątek do rywalizacji w grze podwójnej przystąpili Maja Chwalińska i Jan Zieliński. Oni również pokonali swoich przeciwników.

     

    W półfinale turnieju Polacy zmierzą się z reprezentacją Kazachstanu. Mecz, który odbędzie się już w sobotę, 4 stycznia, w Sydney, będzie kolejnym testem dla Biało-Czerwonych, którzy mają szansę na kontynuowanie swojej świetnej passy w United Cup.

  • “Iga Świątek przeżyła”. Od razu pojawiły się jednak pierwsze obawy

    “Iga Świątek przeżyła”. Od razu pojawiły się jednak pierwsze obawy

    “Iga Świątek przeżyła”. Od razu pojawiły się jednak pierwsze obawy

     

    Iga Świątek naprawdę to zrobiła! Nie było to łatwe starcie, ale druga rakieta świata podołała i pokonała Katie Boulter 6:7(4), 6:1, 6:4. Tym samym Biało-Czerwoni awansowali do półfinału United Cup i już w nocy z piątku na sobotę zmierzą się z Kazachstanem! A tuż po meczu ruszyła lawina komentarzy na temat spotkania z udziałem Polki. Oprócz pochwał jest też jednak niepokój dotyczący zdrowia naszej rodaczki. Chodzi oczywiście o sytuację z trzeciego seta, kiedy wiceliderka rankingu poprosiła o przerwę medyczną.

     

    Ćwierćfinałowy mecz reprezentacji Polski w United Cup rozpoczął się w najlepszy możliwy sposób. Nie bez problemów, ale Hubert Hurkacz pokonał Billy’ego Harrisa 7:6(3), 7:5 i tym samym awans do półfinału mogła już w drugim pojedynku zapewnić Iga Świątek. I rzeczywiście jej się to udało! Polka wygrała z Katie Boulter 6(4):7, 6:1, 6:4 i dzięki temu spotkanie mikstowe nie będzie miało już wpływu na ostateczny rezultat.

     

    Wszyscy mówią jednym głosem po meczu Igi Świątek

     

    A tuż po thrillerze z udziałem drugiej rakiety świata ruszyła lawina komentarzy. Wszyscy zwracają uwagę na to samo. Nie był to łatwy pojedynek, ale nasza rodaczka przetrwała. I to w tej chwili jest najważniejsze! Pojawiają się jednak też obawy o jej stan zdrowia.

     

    “Cała radość Igi Świątek i miły uścisk z Katie Boulter na koniec meczu” — pisze po meczu Świątek włoski dziennikarz Giovanni Pelazzo.

     

    “Iga Świątek jest nie do zdarcia. Dwa dni z dwoma meczami dziennie w nogach, teraz prawie trzy godziny gry, przerwa medyczna, a i tak ostatnie słowo należało do niej. Katie Boulter robiła, co mogła. Miała pecha, że po drugiej stronie była Polka” — podsumowuje dziennikarka Sport.pl Agnieszka Niedziałek.

     

    “Świątek przeżyła! Iga Świątek wróciła po przegranym secie i pokonała Katie Boulter 6:7(4), 6:1, 6:4, zapewniając Polsce miejsce w półfinale!” — stwierdza znany w serwisie X profil Tennis Channel.

    https://x.com/sport_tvppl/status/1867695448276054219

    “Prawie trzy godziny walki i cenna wygrana Igi Świątek. Pozostaje mieć nadzieję, że ze zdrowiem Polki wszystko w porządku i to jedynie małe przeciążenie po trzech intensywnych pojedynkach na przestrzeni kilkudziesięciu godzin” — komentuje “Z kortu — informacje tenisowe | Tennis news”.

     

  • Iga Świątek zasiała ziarno niepewności. Błąd może być niezwykle kosztowny

    Iga Świątek zasiała ziarno niepewności. Błąd może być niezwykle kosztowny

    Iga Świątek zasiała ziarno niepewności. Błąd może być niezwykle kosztown

    Pewnie w innych okolicznościach niezwykły pokaz tenisa Igi Świątek z Katie Boulter byłby mocnym kandydatem do meczu turnieju, przed nami jednak przecież absolutny hit, który może przyćmić nawet czwartkowy rollercoaster. Niestety Iga Świątek zasiała ziarno niepewności, a prawdy możemy się dowiedzieć dopiero za kilka tygodni.

    Na papierze ćwierćfinałowe zwycięstwo przyszło Polakom łatwiej niż dwa wcześniejsze mecze fazy grupowej. W końcu wygraliśmy już po dwóch spotkaniach singlowych, a do walki w mikście kapitan Mateusz Terczyński mógł posłać Maję Chwalińską i Jana Zielińskiego. Nieco oddechu złapią dzięki temu Iga Świątek i Hubert Hurkacz. Oboje tego potrzebują.

    Już po spotkaniu z Czechami pisałem, że Świątek dotychczas w United Cup zagrała wszystkie mecze, jakie mogła. Wystąpiła w obu meczach singlowych z Norwegią i z Czechami, a także w obu mikstowych. Z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że to głównie dzięki jej wygranym wciąż bierzemy udział w tym turnieju, ale to ma też swoje konsekwencje.

    Wyniszczający wysiłek. Świątek wyznała prawdę po meczu
    Czwartkowy mecz z Katie Boulter był z gatunku tych na wyniszczenie. Akcje toczyły się na bardzo wysokiej intensywności i w trzecim secie Polka prawdopodobnie odczuła tego skutki, prosząc o przerwę medyczną. Świątek zniknęła razem z fizjoterapeutką, a po dłuższej chwili nerwowego oczekiwania wróciła z zabandażowanym udem, a tuż po meczu przyznała, że musiała wziąć aż cztery tabletki przeciwbólowe. Nie jest to najlepszy sygnał przed sobotnią rywalizacją z Jeleną Rybakiną.

    Nie jest tajemnicą, że Polka nie przepada za stylem gry prezentowanym przez Boulter, a Rybakina będzie jeszcze trudniejszą przeprawą do pokonania.

    Z jednej strony Iga z pewnością będzie chciała ograć Kazaszkę, z którą obecnie notuje bilans dwóch zwycięstw i czterech porażek, a dodatkową motywacją dla tak ambitnej tenisistki może być chęć sięgnięcia po pierwszy triumf w całym United Cup.

    Nie mam najmniejszych wątpliwości, że Świątek traktuje ten turniej piekielnie poważnie, o czym świadczyć mogą choćby sceny po zeszłorocznej minimalnej porażce z Niemcami w finale. Wzruszona Polka mocno to przeżyła i z pewnością będzie chciała wygrać wraz z reprezentacją turniej w Sydney.

    Z drugiej strony musi pamiętać, że lada moment rozpocznie się Australian Open. Początek zmagań już 12 stycznia, więc jakikolwiek, choćby najmniejszy uraz szczególnie teraz nie jest pożądany.

    Hurkacz pomógł Świątek. Miała to z tyłu głowy

    Na koniec warto dodać, że mikstowe zwycięstwo Huberta Hurkacza z Igą Świątek w środę wyraźnie napędziły najlepszego polskiego tenisistę przed czwartkowym meczem singlowym. “Hubi” złapał więcej pewności siebie i nieco bardziej ustabilizował poziom swojej gry, co pozwoliło mu utrzymać nerwy na wodzy i wygrać z Brytyjczykiem Billym Harrisem 7:6(3), 7:5.

    Świątek i Hurkacz poniekąd zamienili się w czwartek rolami. Zwycięstwo “Hubiego” nie tylko sprawiło, że Polska była bliżej awansu, ale też patrząc już na chłodno, dało nieco komfortu psychicznego Idze, która w każdej chwili meczu z Boulter mogła przypomnieć sobie, że w razie czego jest jeszcze mikst.

    Polacy trzeci rok z rzędu sięgnęli po półfinał United Cup. W konfrontacji z Kazachstanem będą nieznacznymi faworytami. Wiele zależeć będzie jednak od zdrowia Igi. Pozostaje mieć nadzieję, że do soboty zdąży się zregenerować. To będzie kluczem do wszystkiego.