Category: Sports

  • Fala hejtu spadła na Igę Świątek. “Raz oszukasz, zawsze oszukasz”

    Fala hejtu spadła na Igę Świątek. “Raz oszukasz, zawsze oszukasz”

    Fala hejtu spadła na Igę Świątek. “Raz oszukasz, zawsze oszukasz”

    Iga Świątek wygrała 6:7, 6:1, 6:4 z Katie Boulter i po niemal trzygodzinnym boju wprowadziła Polskę do półfinału United Cup. Mimo wszystko w mediach społecznościowych spadła na nią spora krytyka. Jaką konkretną decyzją Polka podpadła internautom?

     

    Iga Świątek radziła sobie znakomicie w meczach singlowych United Cup, choć tylko do czasu. Bez większych problemów pokonała Norweżkę Malene Helgo i Czeszkę Karolinę Muchovą, tracąc jedynie osiem gemów. Aż nadeszło czwartkowe spotkanie z Katie Boulter. Brytyjka postawiła się Polce, była w stanie urwać jej seta, choć ostatecznie i tak musiała uznać wyższość Świątek. Po meczu eksperci i komentatorzy rozpływali się nad wysokim poziomem spotkania. “To było epickie! To była przyjemność oglądać tę jakości, intensywność i odporność psychiczną zawodniczek” – podkreślali. I choć nastroje były wyśmienite, a wielu kibiców wychwalało Świątek, to znaleźli się i tacy, którzy mocno ją krytykowali. Oberwało jej się za jeden ruch.

     

    Internauci wysnuli zaskakującą teorię ws. Świątek. Mocne oskarżenia

    Chodzi o przerwę medyczną. Polka poprosiła o nią w trzecim secie, tuż po przełamaniu na 1:2 dla rywalki. Najpierw na korcie pojawiła się fizjoterapeutka, która po chwili udała się ze Świątek w nieco bardziej ustronne miejsce, by udzielić jej pomocy. Po kilku minutach 23-latka wróciła na kort z wyraźnie obandażowanym udem. I mimo dyskomfortu udało jej się dalej grać. Co więcej, tuż po powrocie doprowadziła do przełamania powrotnego i ostatecznie wygrała cały set 6:4 i mecz 2:1.

     

    Jednak już w trakcie trzeciej partii internauci zaczęli wystosowywać pod adresem Polki mocne oskarżenia. Twierdzili, że wzięła przerwę medyczną specjalnie, by wybić rywalkę z rytmu, co ewidentnie jej się udało. Ich zdaniem Świątek nie odczuwała wcale bólu, a było to zagranie taktyczne.

     

    Wzięcie MTO po tym, jak została przełamana, było po prostu meh. To była próba złamania zwycięskiego rytmu Katie”, “Taktyczne MTO nie było fajne. Raz oszukasz, zawsze oszukasz”, “To było fałszywe”, “Świątek z coraz większą dozą manipulacji. Została przełamana, nie miała pomysłu, wzięła MTO, wróciła i wzięła ten mecz…”, “To dopiero drugi dzień 2025 roku, a ona już wzięła MTO, bo nie mogła dorównać rywalce” – pisali oburzeni internauci na X.

     

    Jeden z nich poszedł zdecydowanie dalej. “Potrzebowała nieczystego zagrania i szczęścia z kosmosu, żeby wygrać ten mecz. Niezasłużone zwycięstwo. Część mnie ma nadzieję, że faktycznie jest kontuzjowana i nie zagra w finale, to byłaby karma” – grzmiał.

     

    Ważne starcie przed Polakami na United Cup

    Koniecznością skorzystania z przerwy Świątek rozpaliła internet do czerwoności. Musi jednak odciąć się od negatywnych komentarzy i skupić się na zbliżającej rywalizacji z Kazachstanem. To właśnie z tą reprezentacją Polacy zmierzą się w półfinale United Cup i w tej rywalizacji dojdzie najprawdopodobniej do wielkiego hitu: Iga Świątek – Jelena Rybakina.

     

    Jeśli Biało-Czerwonym uda się pokonać przeciwników, wówczas awansują do finału i wyrównają osiągnięcie sprzed roku. Nasi rodacy liczą jednak na zdecydowanie więcej i chcą wygrać cały turniej. Teraz trwa trzecia edycja imprezy. W pierwszej Polacy przegrali z USA w półfinale, a w poprzednim roku w decydującym o tytule starciuulegli Niemcom. 

     

  • Kamera przyłapała Igę Świątek. “Boże, kim jest ta szczęściara?”

    Kamera przyłapała Igę Świątek. “Boże, kim jest ta szczęściara?”

    Kamera przyłapała Igę Świątek. “Boże, kim jest ta szczęściara?

     

    Reprezentacja Polski awansowała do półfinału United Cup. Awans Biało-Czerwonym zapewniło zwycięstwo Igi Swiątek z Katie Boulter (6:7, 6:1, 6:4). Ćwierćfinałowy mecz z Wielką Brytanią zakończył mikst, w którym duet Maja Chwalińska/Jan Zieliński pokonał parę Olivia Nicholls/Charles Broom. Atmosfera w polskiej kadrze jest doskonała. Świadczy o tym nagranie z treningu, które od razu stało się hitem.

     

    Reprezentacja Polski już rok temu była bardzo bliska zwycięstwa w United Cup. Wtedy Biało-Czerwoni ostatecznie musieli uznać wyższość reprezentacji Niemiec. Po czwartkowej wygranej w ćwierćfinale z Wielką Brytanią Polacy są na dobrej drodze, żeby ponownie powalczyć o sukces w tych rozgrywkach.

     

    Zobacz wideo Austriacy zdominowali świat skoków. Oto jak pracują

  • “Wzięłam cztery tabletki”. Świątek powiedziała, co czuje po meczu z Boulter

    “Wzięłam cztery tabletki”. Świątek powiedziała, co czuje po meczu z Boulter

    “Wzięłam cztery tabletki”. Świątek powiedziała, co czuje po meczu z Boulte

     

    Myślę, że pójdę do szatni i po prostu umrę – żartowała Iga Świątek po niezwykle zaciętym boju z Katie Boulter. Polka wygrała to niemal trzygodzinne spotkanie 6:7, 6:1, 6:4 i wprowadziła Biało-Czerwonych do półfinału United Cup, ale zwycięstwo kosztowała ją wiele zdrowia. W pomeczowym wywiadzie Świątek podzieliła się wrażeniami na gorąco i oceniła własną postawę.

     

    Iga Świątek kapitalnie rozpoczęła sezon 2025. W pierwszych dwóch meczach singlowych United Cup pokonała Malene Helgo i Karolinę Muchovą, tracąc zaledwie osiem gemów. Dobrze radziła sobie też w mikście, gdzie odniosła zwycięstwa najpierw z Janem Zielińskim, a później z Hubertem Hurkaczem. I nie ulega wątpliwości, że głównie dzięki niej Polacy awansowali do ćwierćfinału. – Jesteśmy szczęściarzami, że mamy Igę w zespole – skwitował krótko Hurkacz. Dopiero w czwartkowym starciu z Katie Boulter 23-latka natrafiła na poważne problemy, również zdrowotne.

     

    Zobacz wideo

    Dlaczego Iga Świątek nie mogła grać? “W tenisie są równi i równiejsi”

     

    Iga Świątek zabrała głos ws. meczu z Boulter. “Jestem szczęśliwa, że nie muszę znów grać miksta”

    Świątek mogła podejść do tego spotkania z niego mniejszą presją, bo pierwsze starcie dnia z reprezentacją Wielkiej Brytanii wygrał Hurkacz, który pokonał 7:6, 7:5 Billy’ego Harrisa i wyprowadził Biało-Czerwonych na prowadzenie.

     

    Druga rakieta świata dobrze zaczęła pojedynek z Boulter, szybko przełamała rywalkę i prowadziła 3:0 oraz 4:1. Później jednak jej gra się nieco posypała i Brytyjka odrobiła straty. Ba, doprowadziła do tie-breaka i była w nim silniejsza (7-4). Świątek znalazła się więc pod ścianą i musiała się mocno zmobilizować, by w drugiej partii pokazać lepszy tenis. I tak też się stało. Od początku zdominowała rywalkę i wygrała 6:1.

     

    O losach meczu zadecydował trzeci, dość wyrównany i dramatyczny set. Dramatyczny, bo Polka potrzebowała przerwy medycznej przy stanie 1:2 dla rywalki i po chwili wróciła na kort z bandażem na udzie. Była jednak w stanie wygrać nie tylko z bólem, ale i z Boulter (6:4), a emocji w tej partii było co niemiara.

     

    To spotkanie kosztowało Świątek bardzo dużo, o czym opowiedziała w pomeczowym wywiadzie. – Jestem po prostu wykończona – zaczęła. – Jestem szczęśliwa, że wygrałam, więc nie muszę znów grać miksta. Ten mecz był szalony, zwroty akcji, myślałam, że w pierwszym secie mam wszystko pod kontrolą, ale było ciasno. Nie chciałam popełnić tego samego błędu w trzecim secie – podkreślała.

     

    Opowiedziała też nieco więcej o kłopotach zdrowotnych. – Wzięłam chyba z cztery tabletki przeciwbólowe, ale jestem szczęśliwa, że wygraliśmy i z pewnością wykorzystam jutrzejszy dzień wolny na odpoczynek – zaznaczyła. – Starałam się cisnąć, utrzymać jakość. Może powinnam być bardziej dokładna, ale trudno o to, grając pod tak wielką presją. Ale udało się dzisiaj. W niektórych momentach wiedziałam, że muszę być bardziej odważna i pod koniec byłam w stanie to zrobić – dodała

     

    Świątek była wykończona. “Umrę”

    Prowadząca rozmowę zauważyła też, że w trakcie meczu Świątek zmieniała nieco sposób gry, z czym Polka się zgodziła. Nie było jej jednak łatwo. – Myślę, że pójdę do szatni i po prostu umrę – śmiała się Świątek na koniec, pokazując, jak bardzo trudny, przede wszystkim fizycznie, był to dla niej mecz.

     

    Teraz przed Polską rywalizacja z reprezentacją Kazachstanu. Dojdzie tam najprawdopodobniej do pojedynku Świątek z Jeleną Rybakiną i Hurkacza z Aleksandrem Szewczenko.

  • Iga Świątek ujawnia w sprawie kontuzji. Mówi wprost o bólu

    Iga Świątek ujawnia w sprawie kontuzji. Mówi wprost o bólu

    Iga Świątek ujawnia w sprawie kontuzji. Mówi wprost o bólu

    W piątek czeka nas hitowe spotkanie pomiędzy Igą Świątek a Jeleną Rybakiną w ramach United Cup. Przez przerwę medyczną, którą Polka wzięła w czasie jej meczu z Katie Boulter, pojawiły się pytania o to, czy będzie ona gotowa na starcia z Kazaszką. Odpowiedź naszej tenisistki z konferencji prasowej napawa optymizmem. — W tym momencie odczuwam ból, ale mam sporo czasu, aby dojść do siebie — odpowiedziała.

     

    Przy stanie 2:1 w trzecim secie dla Boulter z przełamaniem Świątek skorzystała z przerwy medycznej i opuściła kort. Wróciła na niego z zabandażowanym udem i wygrała osiem punktów z rzędu, wracając na prowadzenie 3:2, a ostatecznie wygrywając 6:4. Tym samym Polka przypieczętowała awans naszej kadry do półfinału, gdzie czeka ją starcie z Kazachstanem.

     

    Iga Świątek będzie gotowa na mecz z Jelena Rybakiną.

     

    Świątek szeroko odniosła się do sprawy przerwy na konferencji prasowej. Przyznała, że potrzebowała jej, a leki przeciwbólowe szybko zaczęły działać. Później odpowiedziała także na pytanie, czy będzie gotowa na starcie z Jeleną Rybakiną.

     

    — Myślę, że będę gotowa. Szczerze mówiąc, nic złego się nie wydarzyło. W tym momencie odczuwam ból, ale mam sporo czasu, aby dojść do siebie — odpowiedziała nasza tenisistka.

     

    Jeżeli nie wydarzy się nic niespodziewanego, to w piątkowym półfinale United Cup zobaczymy singlowe mecze Huberta Hurkacza z Aleksandrem Szewczenko i Igi Świątek z Jeleną Rybakiną. Nominacje mikstowe mogą się zmienić w zależności od wyników wymienionych spotkań. W zeszłym roku Polska dotarła do finału imprezy, gdzie przegrałaz Niemcami.

     

  • Mistrz Polski żegna się z kolejną zawodniczką. Kontrakt rozwiązany

    Mistrz Polski żegna się z kolejną zawodniczką. Kontrakt rozwiązany

    Mistrz Polski żegna się z kolejną zawodniczką. Kontrakt rozwiązan

     

    Weronika Gajda, po ośmiu latach gry w KGHM BC Polkowice, przenosi się do Ślęzy Wrocław. Klub z Polkowic poinformował o rozwiązaniu kontraktu z zawodniczką na swoich mediach społecznościowych. Decyzja ta jest wynikiem problemów finansowych, z którymi boryka się drużyna mistrzyń Polski. Gajda dołącza do listy koszykarek, które opuściły zespół w ostatnim czasie.

     

    Klub z Polkowic wydał oświadczenie, w którym wyjaśnia sytuację: “Drodzy kibice, jak dobrze wiecie, drużyna znalazła się w bardzo trudnym położeniu. Dzisiaj wiemy, że cele na ten sezon są inne, niż zakładaliśmy latem. Rozumiemy przy tym sportowe ambicje zawodniczek. W kontekście trwających kwalifikacji do Eurobasketu, w których kadra Polski ma szansę wywalczyć historyczny awans, reprezentantki naszego kraju muszą trenować i grać na najwyższym możliwym poziomie. Wśród regularnie powoływanych zawodniczek jest Weronika Gajda. Drużynowa „Mama” zdecydowała o zmianie klubowych barw”.

     

    Weronika Gajda nie jest jedyną zawodniczką, która opuściła BC Polkowice. Pod koniec roku z zespołem pożegnały się Emma Cannon i Maria Jespersen, a na początku grudnia Julia Niełacna, Weronika Piechowiak i Anete Steinberga. Klub z Dolnego Śląska nie komentuje oficjalnie obecnej sytuacji, ale nieoficjalnie wiadomo, że celem jest przetrwanie sezonu, a nie walka o medale.

     

    Problemy finansowe klubu

     

    W ostatniej kolejce zespół trenera Karola Kowalewskiego miał zmierzyć się z VBW Gdynia, ale spotkanie zostało przełożone z powodu problemów zdrowotnych w drużynie. W sobotę Polkowice mają podjąć SKK Polonię Warszawa, jednak nie jest pewne, czy mecz się odbędzie. Po dziesięciu rozegranych meczach BC Polkowice prowadzi w tabeli z dziewięcioma zwycięstwami. Jedyną porażkę poniosły w starciu z Ślęzą Wrocław, której teraz barw będzie bronić Weronika Gajda.

     

    Weronika Gajda będzie miała okazję zadebiutować w nowym zespole już w najbliższą sobotę, kiedy Ślęza Wrocław zmierzy się z VBW Gdynia. Reprezentantka Polski ma szansę na nowe wyzwania i kontynuację kariery na najwyższym poziomie.

     

    Źródło informacji: Polska Agencja Prasowa

  • Pretensje do Igi Świątek. Poszło o to, co Polka zażyła w trakcie meczu

    Pretensje do Igi Świątek. Poszło o to, co Polka zażyła w trakcie meczu

    Pretensje do Igi Świątek. Poszło o to, co Polka zażyła w trakcie mecz

     

    Podczas trzeciego seta meczu Igi Świątek z Katie Boulter w ćwierćfinale United Cup nagle doszło do zaskakujących scen. Polska tenisistka zażyła coś w trakcie gry, a nie mogła tego zrobić, i sędzia miała do niej pretensje. Od razu po tym zamieszaniu druga rakieta świata poprosiła o przerwę medyczną. Tuż po meczu bez ogródek wyznała, co zażyła.

     

    Iga Świątek mierzy się z Katie Boulter w ćwierćfinale United Cup. Pierwszy set wpadł na konto Brytyjki, a w drugim lepsza była nasza rodaczka. Do zaskakujących scen doszło jednak w trakcie trzeciego seta tego starcia. Podczas krótkiej przerwy między drugim a trzecim gemem nasza rodaczka podeszła do swojego boksu i coś zażyła. Nie wiadomo oczywiście, co dokładnie to było.

     

    Kluczowy moment meczu, a tu sceny z Igą Świątek. Sędzia miała pretensje

    W tamtym momencie sędzia poprosiła ją do siebie i zwróciła uwagę na to, że między gemami Polce wolno się napić, ale nic więcej. Świątek oczywiście przyjęła te uwagi, a tuż po tym pojawiły się ogromne obawy, była zmuszona poprosić o przerwę medyczną. Przez to mecz chwilowo został wstrzymany, a druga rakieta świata zeszła do szatni.

     

    Świątek wyraźnie łapała się za udo. Po chwili jednak wróciła na kort z bandażem na tej części działa. I nie zaczęła zbyt dobrze, bo w trzecim gemie nasza najlepsza tenisistka przegrała do zera.

     

    W kolejnych szło jej jednak nieco lepiej i finalnie zwyciężyła z zawodniczką z Wielkiej Brytanii 6(4):7, 6:1, 6:4. Tym samym zapewniła Biało-Czerwonym awans do półfinału. Tuż po spotkaniu wyznała, że tym czymś, co zażyła, były cztery tabletki przeciwbólowe.

  • Wim Fisette reaguje. Oto co robił w trakcie meczu Igi Świątek

    Wim Fisette reaguje. Oto co robił w trakcie meczu Igi Świątek

    Wim Fisette reaguje. Oto co robił w trakcie meczu Igi Świąte

     

    Iga Świątek z niemałym trudem pokonała Katie Boulter i dała Polsce awans do półfinału United Cup. Spotkanie było momentami bardzo zacięte, a kamery kilkukrotnie uchwyciły nowego trenera Polki. Wygląda na to, że Wim Fisette pomógł jej przejść przez ten mecz, a w oczy rzuciło się coś jeszcze.

     

    Polska tradycja półfinałów w United Cup została podtrzymana. Wcześniej, Hubert Hurkacz pokonał swojego rywala, Billy’ego Harrisa, w dwóch setach, co było zapowiedzią kolejnych emocji. Wszystkie oczy skierowane były na Iga Świątek, której forma wydawała się gwarantować pewne zwycięstwo. Jednak pierwszy set pokazał, że nawet najlepsi mogą mieć chwile słabości, a tie-break przyniósł niespodziewaną porażkę.

     

    W drugiej partii Świątek pokazała jednak, dlaczego jest uznawana za jedną z najlepszych rakiet świata. Zaledwie jeden gem oddany Boulter świadczył o dominacji Polki na korcie. Po niemal trzech godzinach zaciętej rywalizacji wynikiem 6:7, 6:1, 6:4 Polka przypieczętowała zwycięstwo, pdając Polsce półfinał prestiżowego United Cup.

     

    Szczególnie warte uwagi były momenty, w których Iga Świątek prezentowała tenis najwyższej próby. W przerwach było widać jak trener Wim Fisette wykorzystuje każdą chwilę, żeby wytłumaczyć coś swojej podopiecznej. Rzuciło się w oczy, że sporo też notował. Jego aplauz po jednym z punktów był najlepszym dowodem uznania dla umiejętności swojej podopiecznej.

     

    Wim Fisette — trzeci trener w karierze Igi Świątek

    Wygląda na to, że współpraca Świątek z Belgiem układa się bardzo dobrze. Polka w październiku przedstawiła swojego nowego szkoleniowca, po tym jak zrezygnowała ze współpracy z Tomaszem Wiktorowskim. Fisette to trzeci trener w dorosłej karierze Świątek. Pierwszym był Piotr Sierzputowski, który od 2016 r. do 2021 r. pełnił funkcję jej szkoleniowca.

     

    Świątek po pokonaniu Boulter nie musiała występować już w mikście, bo losy rywalizacji Polski z Wielką Brytanią były już rozstrzygnięte. Po wygranych Huberta Hurkacza i Świątek do rywalizacji w grze podwójnej przystąpili Maja Chwalińska i Jan Zieliński. Oni również pokonali swoich przeciwników.

     

    W półfinale turnieju Polacy zmierzą się z reprezentacją Kazachstanu. Mecz, który odbędzie się już w sobotę, 4 stycznia, w Sydney, będzie kolejnym testem dla Biało-Czerwonych, którzy mają szansę na kontynuowanie swojej świetnej passy w United Cup.

  • “Iga Świątek przeżyła”. Od razu pojawiły się jednak pierwsze obawy

    “Iga Świątek przeżyła”. Od razu pojawiły się jednak pierwsze obawy

    “Iga Świątek przeżyła”. Od razu pojawiły się jednak pierwsze obawy

     

    Iga Świątek naprawdę to zrobiła! Nie było to łatwe starcie, ale druga rakieta świata podołała i pokonała Katie Boulter 6:7(4), 6:1, 6:4. Tym samym Biało-Czerwoni awansowali do półfinału United Cup i już w nocy z piątku na sobotę zmierzą się z Kazachstanem! A tuż po meczu ruszyła lawina komentarzy na temat spotkania z udziałem Polki. Oprócz pochwał jest też jednak niepokój dotyczący zdrowia naszej rodaczki. Chodzi oczywiście o sytuację z trzeciego seta, kiedy wiceliderka rankingu poprosiła o przerwę medyczną.

     

    Ćwierćfinałowy mecz reprezentacji Polski w United Cup rozpoczął się w najlepszy możliwy sposób. Nie bez problemów, ale Hubert Hurkacz pokonał Billy’ego Harrisa 7:6(3), 7:5 i tym samym awans do półfinału mogła już w drugim pojedynku zapewnić Iga Świątek. I rzeczywiście jej się to udało! Polka wygrała z Katie Boulter 6(4):7, 6:1, 6:4 i dzięki temu spotkanie mikstowe nie będzie miało już wpływu na ostateczny rezultat.

     

    Wszyscy mówią jednym głosem po meczu Igi Świątek

     

    A tuż po thrillerze z udziałem drugiej rakiety świata ruszyła lawina komentarzy. Wszyscy zwracają uwagę na to samo. Nie był to łatwy pojedynek, ale nasza rodaczka przetrwała. I to w tej chwili jest najważniejsze! Pojawiają się jednak też obawy o jej stan zdrowia.

     

    “Cała radość Igi Świątek i miły uścisk z Katie Boulter na koniec meczu” — pisze po meczu Świątek włoski dziennikarz Giovanni Pelazzo.

     

    “Iga Świątek jest nie do zdarcia. Dwa dni z dwoma meczami dziennie w nogach, teraz prawie trzy godziny gry, przerwa medyczna, a i tak ostatnie słowo należało do niej. Katie Boulter robiła, co mogła. Miała pecha, że po drugiej stronie była Polka” — podsumowuje dziennikarka Sport.pl Agnieszka Niedziałek.

     

    “Świątek przeżyła! Iga Świątek wróciła po przegranym secie i pokonała Katie Boulter 6:7(4), 6:1, 6:4, zapewniając Polsce miejsce w półfinale!” — stwierdza znany w serwisie X profil Tennis Channel.

    https://x.com/sport_tvppl/status/1867695448276054219

    “Prawie trzy godziny walki i cenna wygrana Igi Świątek. Pozostaje mieć nadzieję, że ze zdrowiem Polki wszystko w porządku i to jedynie małe przeciążenie po trzech intensywnych pojedynkach na przestrzeni kilkudziesięciu godzin” — komentuje “Z kortu — informacje tenisowe | Tennis news”.

     

  • Iga Świątek zasiała ziarno niepewności. Błąd może być niezwykle kosztowny

    Iga Świątek zasiała ziarno niepewności. Błąd może być niezwykle kosztowny

    Iga Świątek zasiała ziarno niepewności. Błąd może być niezwykle kosztown

    Pewnie w innych okolicznościach niezwykły pokaz tenisa Igi Świątek z Katie Boulter byłby mocnym kandydatem do meczu turnieju, przed nami jednak przecież absolutny hit, który może przyćmić nawet czwartkowy rollercoaster. Niestety Iga Świątek zasiała ziarno niepewności, a prawdy możemy się dowiedzieć dopiero za kilka tygodni.

    Na papierze ćwierćfinałowe zwycięstwo przyszło Polakom łatwiej niż dwa wcześniejsze mecze fazy grupowej. W końcu wygraliśmy już po dwóch spotkaniach singlowych, a do walki w mikście kapitan Mateusz Terczyński mógł posłać Maję Chwalińską i Jana Zielińskiego. Nieco oddechu złapią dzięki temu Iga Świątek i Hubert Hurkacz. Oboje tego potrzebują.

    Już po spotkaniu z Czechami pisałem, że Świątek dotychczas w United Cup zagrała wszystkie mecze, jakie mogła. Wystąpiła w obu meczach singlowych z Norwegią i z Czechami, a także w obu mikstowych. Z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że to głównie dzięki jej wygranym wciąż bierzemy udział w tym turnieju, ale to ma też swoje konsekwencje.

    Wyniszczający wysiłek. Świątek wyznała prawdę po meczu
    Czwartkowy mecz z Katie Boulter był z gatunku tych na wyniszczenie. Akcje toczyły się na bardzo wysokiej intensywności i w trzecim secie Polka prawdopodobnie odczuła tego skutki, prosząc o przerwę medyczną. Świątek zniknęła razem z fizjoterapeutką, a po dłuższej chwili nerwowego oczekiwania wróciła z zabandażowanym udem, a tuż po meczu przyznała, że musiała wziąć aż cztery tabletki przeciwbólowe. Nie jest to najlepszy sygnał przed sobotnią rywalizacją z Jeleną Rybakiną.

    Nie jest tajemnicą, że Polka nie przepada za stylem gry prezentowanym przez Boulter, a Rybakina będzie jeszcze trudniejszą przeprawą do pokonania.

    Z jednej strony Iga z pewnością będzie chciała ograć Kazaszkę, z którą obecnie notuje bilans dwóch zwycięstw i czterech porażek, a dodatkową motywacją dla tak ambitnej tenisistki może być chęć sięgnięcia po pierwszy triumf w całym United Cup.

    Nie mam najmniejszych wątpliwości, że Świątek traktuje ten turniej piekielnie poważnie, o czym świadczyć mogą choćby sceny po zeszłorocznej minimalnej porażce z Niemcami w finale. Wzruszona Polka mocno to przeżyła i z pewnością będzie chciała wygrać wraz z reprezentacją turniej w Sydney.

    Z drugiej strony musi pamiętać, że lada moment rozpocznie się Australian Open. Początek zmagań już 12 stycznia, więc jakikolwiek, choćby najmniejszy uraz szczególnie teraz nie jest pożądany.

    Hurkacz pomógł Świątek. Miała to z tyłu głowy

    Na koniec warto dodać, że mikstowe zwycięstwo Huberta Hurkacza z Igą Świątek w środę wyraźnie napędziły najlepszego polskiego tenisistę przed czwartkowym meczem singlowym. “Hubi” złapał więcej pewności siebie i nieco bardziej ustabilizował poziom swojej gry, co pozwoliło mu utrzymać nerwy na wodzy i wygrać z Brytyjczykiem Billym Harrisem 7:6(3), 7:5.

    Świątek i Hurkacz poniekąd zamienili się w czwartek rolami. Zwycięstwo “Hubiego” nie tylko sprawiło, że Polska była bliżej awansu, ale też patrząc już na chłodno, dało nieco komfortu psychicznego Idze, która w każdej chwili meczu z Boulter mogła przypomnieć sobie, że w razie czego jest jeszcze mikst.

    Polacy trzeci rok z rzędu sięgnęli po półfinał United Cup. W konfrontacji z Kazachstanem będą nieznacznymi faworytami. Wiele zależeć będzie jednak od zdrowia Igi. Pozostaje mieć nadzieję, że do soboty zdąży się zregenerować. To będzie kluczem do wszystkiego.

  • Wyrwała to! Niebywała bitwa dla Świątek. Mamy półfinał United Cup

    Wyrwała to! Niebywała bitwa dla Świątek. Mamy półfinał United Cup

    Wyrwała to! Niebywała bitwa dla Świątek. Mamy półfinał United Cup

    Co to był za mecz! Iga Świątek po trzysetowym dreszczowcu ograła Katie Boulter 6:7(4), 6:1, 6:4. Po wcześniejszym zwycięstwie Huberta Hurkacza Polska prowadzi z Wielką Brytanią 2-0 i ma już w kieszeni awans do półfinału United Cup. Dla Biało-Czerwonych to trzecie takie osiągnięcie z rzędu. Warto dodać, że Świątek w trzecim secie meczu musiała wziąć przerwę medyczną, na szczęście po dłuższej chwili wróciła do walki na korcie.

     

    Reprezentacja Polski na barkach Igi Świątek

    Szybkie zwycięstwa w dwóch meczach singlowych i kolejne dwa w mikstach, Iga Świątek, jak na początek sezonu, imponuje formą. W czwartek czekało ją jednak kolejne bardzo wymagające spotkanie w Sydney. Brytyjka nigdy wcześniej nie rywalizowała z Polką i z całą pewnością można stwierdzić, że taki mecz trafił jej się w najlepszym możliwym momencie.

     

    28-latka jest bowiem w ostatnich miesiącach w najlepszej formie w życiu, w rankingu wirtualnym znajduje się już na 23. miejscu, a w zeszłym sezonie wygrała turnieje w San Diego i w Nottingham, a także dotarła m.in. do finału w Hong Kongu, półfinału w Tokio czy do czwartej rundy w Miami.

     

    Mierząca 182 cm tenisistka potrafi zrobić różnicę swoim podaniem i nie stroni od ofensywnych uderzeń zarówno forhendem, jak i bekhendem. Na początku tego spotkania starsza z tenisistek nie była w stanie zaprezentować pełni swoich umiejętności. Świątek w najważniejszych momentach nie pozwalała jej na odnajdywanie na korcie dogodnych pozycji do atakowania z pełną mocą.

     

    Polka utrzymywała wysoką skuteczność własnych zagrań i to poskutkowało szybkim przełamaniem na 2:0. Wiceliderka rankingu WTA wygrywała już nawet 3:0 i 4:1, ale swojej przewagi utrzymać do końca seta nie potrafiła. Brytyjka rozpoczęła pogoń, a poziom jej gry rósł z każdym kolejnym gemem.

     

    Boulter przełamała powrotnie na 3:4 i aż do tie-breaka obie tenisistki bardzo szanowały swój serwis. W decydującym momencie dla losów pierwszego seta oglądaliśmy prawdziwy dreszczowiec. Na wstępie Świątek prowadziła z miniprzełamaniem 2-0, ale jej rywalka z łatwością odrobiła straty, a nawet objęła prowadzenie 3-2.

     

    Obie tenisistki miały w tym momencie meczu gigantyczne problemy z własnym serwisem. Po kolei oba podania straciła po chwili Boulter, a następnie Świątek. To oznaczało spore kłopoty polskiej tenisistki, bo Brytyjka, prowadząc 5-4, potrzebowała już tylko dwóch punktów do zamknięta seta. Presja nie podcięła jej skrzydeł, wykorzystała obie sytuacje i wygrała seta 7:6(4).

     

    Reakcja Świątek była natychmiastowa. W drugim secie dwukrotnie przełamała Boulter na 1:0 i 3:0. Polka mimo tego mocno męczyła się przy własnym podaniu, utrzymała przewagę do końca seta i wygrała bez większej historii 6:1.

     

    https://x.com/UnitedCupTennis/status/1874785222211854757

     

    Niestety set nie do końca odzwierciedlał sytuację na korcie. Zaledwie trzy gemy później Świątek ze stratą serwisu wezwała pomoc medyczną. Na szczęście po dłuższej przerwie Polka wróciła na kort i mimo zabandażowanego uda była w stanie wrócić do walki z Brytyjką. Wiceliderka rankingu WTA postawiła wszystko na jedną kartę, zaryzykowała i szybko odrobiła stratę przełamania.

     

    https://x.com/UnitedCupTennis/status/1874758890539102345

     

    Heroiczna walka z obu stron trwała do samego końca spotkania. W kluczowym momencie Świątek wykorzystała ogromne doświadczenie i przechyliła szalę zwycięstwa na swoją stronę.

     

    Po wygranej Hurkacza i Świątek Polska prowadzi z Wielką Brytanią 2-0 i ma już w kieszeni awans do trzeciego z rzędu półfinału United Cup. W sobotę Biało-Czerwoni zmierzą się z Kazachstanem.