Category: Sports

  • Media: WTA podtrzymuje decyzję, Sabalenka z zakazem. Koniec nadziei

    Media: WTA podtrzymuje decyzję, Sabalenka z zakazem. Koniec nadziei

    To na ten moment koniec nadziei dla Aryny Sabalenki i pozostałych białoruskich tenisistek na występy pod narodową flagą. WTA nie zmienia decyzji i podtrzymuje kategoryczny zakaz. To cios w liderkę światowego rankingu, która dopiero co publicznie wyjawiła, że pragnie zielonego światła na starty pod białoruskimi barwami. Wyjaśniła, dlaczego.

    “Aryna Sabalenka nadal będzie miała zakaz występowania z flagą i hymnem Białorusi – dowiedziałem się od WTA. Nie ma żadnej zmiany pomimo niedawnej decyzji Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego o ograniczeniu restrykcji wobec Białorusinów. ITF również nic nie zmienia. WTA potrzebuje więcej czasu na analizę” – informuje na portalu X Dominik Senkowski.

    To oznacza, że i liderka światowego rankingu, i pozostałe tenisistki z Białorusi występujące na kortach pod egidą WTA, w turniejach wielkoszlemowych oraz na igrzyskach olimpijskich, w dalszym ciągu będą dopuszczane do gry, lecz wyłącznie jako zawodniczki neutralne.

    Decyzja ta jest odnotowywana i komentowana. Nie wszystkim się podoba.

    WTA jednak nie znosi zakazu dla Sabalenki i spółki. “Hipokryzja”
    “Co za głupia zasada. Sport działa na zasadzie koleżeństwa. Banowanie flagi jest tylko dla autorytaryzmów”, “Hipokryzja” – tak podtrzymanie decyzji o zakazie występowania pod flagą narodową dla Sabalenki i innych Białorusinek komentuje część internautów.

    Tymczasem dalsze informacje w sprawie podaje branżowy portal Tennisuptodate. Czytamy, że w WTA miały odbyć się wewnętrzne konsultacje inspirowane zniesieniem przez MKOl zaleceń dotyczących udziału białoruskich sportowców w rywalizacji na międzynarodowych arenach.

    “Zarząd ma kontynuować proces weryfikacji przed rozważeniem jakichkolwiek zmian w swojej obecnej polityce neutralności wobec białoruskich i rosyjskich sportowców” – napisano.

    Co na to wszystko Sabalenka? Dziennikarze Tennisuptodate cytują jej ostatnią dosadną wypowiedź z Rzymu, kiedy to skomentowała sprawę. “Naprawdę mam nadzieję, że pozwolą nam startować pod flagą. Wiem, że jestem dużą inspiracją zwłaszcza dla najmłodszych. Chcę, żeby mieli przekonanie, że niezależnie od tego, skąd pochodzą, mogą dotrzeć na sam szczyt” – stwierdziła.

    Dla mnie, jako reprezentantki małego kraju, to wiele znaczy. Byłabym niesamowicie dumna, mogąc reprezentować Białoruś
    – podsumowała.
    Zakaz startów pod narodową flagą dla Rosjan i Białorusinów obowiązuje do 1 marca 2022 roku. Międzynarodowe federacje tenisa (ITF, ATP i WTA) wprowadziły go w reakcji na inwazję Rosji na Ukrainę. Tenisiści z Rosji i Białorusi mogą brać udział tylko w turniejach indywidualnych, i to wyłącznie jako zawodnicy neutralni. Nie mogą używać flagi, hymnu lub nazwy państwa.

  • Matka Igi Świątek: Bałam się dwóch rzeczy

    Matka Igi Świątek: Bałam się dwóch rzeczy

    Matka Igi Świątek: „Bałam się dwóch rzeczy”. Szczere wyznanie o drodze córki na szczyt

    Matka Igi Świątek: Bałam się dwóch rzeczy

    Iga Świątek od kilku lat pozostaje jedną z największych gwiazd światowego tenisa. Kolejne triumfy, dominacja na kortach i ogromna popularność sprawiły, że o polskiej zawodniczce mówi cały sportowy świat. Za sukcesami młodej mistrzyni stoi jednak nie tylko talent i ciężka praca, ale również ogromne poświęcenie całej rodziny. W ostatnich wypowiedziach matka tenisistki zdobyła się na wyjątkowo szczere wyznanie. Przyznała, że przez wiele lat towarzyszyły jej dwa wielkie lęki związane z karierą córki.

    Słowa te odbiły się szerokim echem wśród kibiców, ponieważ rzadko można usłyszeć tak osobiste refleksje ze strony najbliższych sportowców światowego formatu. Rodzina Świątek od początku starała się chronić prywatność i unikać medialnego rozgłosu. Tym razem jednak emocje okazały się silniejsze.

    Wielki talent od najmłodszych lat

    Już jako dziecko Iga wyróżniała się niezwykłą determinacją. Treningi traktowała bardzo poważnie, a sport szybko stał się centralnym punktem jej życia. Wiele osób z otoczenia podkreślało, że młoda tenisistka posiadała nie tylko talent, ale również mentalność zwyciężczyni.

    Jej ojciec, który sam miał sportową przeszłość, doskonale rozumiał wymagania profesjonalnego sportu. To właśnie on odegrał kluczową rolę w organizacji treningów i rozwoju kariery córki. Jednak dla matki codzienność wyglądała zupełnie inaczej. Patrzyła na wszystko bardziej emocjonalnie i po prostu martwiła się o swoje dziecko.

    W jednym z wywiadów przyznała, że największy strach budziły w niej dwie kwestie. Pierwszą były kontuzje. Drugą – ogromna presja psychiczna, jaka spada na młodych sportowców.

    Strach przed kontuzjami

    Sport zawodowy potrafi być bezlitosny. Jeden nieudany ruch, przeciążenie organizmu czy pechowy uraz mogą przekreślić lata pracy. Matka Igi doskonale zdawała sobie z tego sprawę i właśnie dlatego z niepokojem obserwowała kolejne etapy kariery córki.

    – Bałam się, że jakaś kontuzja zabierze jej marzenia – miała przyznać w rozmowie z mediami.

    To obawy, które zna praktycznie każdy rodzic młodego sportowca. Intensywne treningi, częste podróże, ogromne obciążenia organizmu i nieustanna rywalizacja sprawiają, że ciało jest wystawione na wielką próbę.

    W przypadku tenisa problem jest szczególnie poważny. Mecze na najwyższym poziomie wymagają nie tylko doskonałej kondycji, ale także ogromnej wytrzymałości psychicznej i fizycznej. Nadgarstki, kolana, barki czy plecy są nieustannie przeciążane. Wielu wybitnych zawodników musiało kończyć kariery wcześniej, niż planowali.

    Dlatego rodzina Świątek bardzo dbała o odpowiednie przygotowanie fizyczne Igi. Od najmłodszych lat zwracano uwagę na regenerację, profesjonalną opiekę medyczną i właściwe planowanie treningów.

    Presja większa niż wszystko inne

    Drugim wielkim lękiem była psychika córki. Sukces w sporcie to nie tylko talent i forma fizyczna. Na najwyższym poziomie równie ważna jest odporność mentalna.

    Matka tenisistki obawiała się, że ogromne oczekiwania otoczenia mogą przytłoczyć młodą zawodniczkę. Media, kibice i eksperci często nakładają na sportowców gigantyczną presję. Każdy mecz jest analizowany, każdy słabszy występ komentowany, a porażki bywają brutalnie oceniane.

    W przypadku Igi Świątek zainteresowanie wzrosło lawinowo po pierwszym triumfie w wielkoszlemowym turnieju. Nagle cała Polska zaczęła oczekiwać kolejnych sukcesów. Dla młodej osoby mogło to być ogromnym ciężarem.

    Na szczęście polska tenisistka od początku współpracowała ze specjalistami od przygotowania mentalnego. Sama wielokrotnie podkreślała, jak ważna jest dla niej praca nad psychiką. Dzięki temu potrafiła radzić sobie z emocjami nawet podczas najważniejszych spotkań.

    Droga pełna wyrzeczeń

    Kariera sportowa na światowym poziomie wymaga ogromnych poświęceń. W przypadku młodych zawodników często oznacza rezygnację z normalnego życia nastolatka. Treningi, turnieje, podróże i życie podporządkowane rygorystycznemu harmonogramowi stają się codziennością.

    Rodzina Świątek doskonale wiedziała, że sukces nie przychodzi przypadkiem. Każdy dzień wymagał dyscypliny i konsekwencji. Nie brakowało momentów trudnych, zmęczenia czy zwątpienia.

    Jednak właśnie wtedy najważniejsze okazywało się wsparcie najbliższych. Matka tenisistki wielokrotnie podkreślała, że niezależnie od wyników chciała przede wszystkim, aby córka była szczęśliwa.

    To podejście mogło mieć ogromny wpływ na rozwój Igi. Wielu młodych sportowców zmaga się z presją spełniania oczekiwań rodziny. W jej przypadku najbliżsi starali się stworzyć atmosferę bezpieczeństwa i wsparcia.

    Sukces, który przeszedł do historii

    Dziś Iga Świątek jest symbolem sukcesu polskiego sportu. Jej triumfy w turniejach wielkoszlemowych oraz pozycja liderki światowego rankingu sprawiły, że stała się inspiracją dla tysięcy młodych ludzi.

    Eksperci podkreślają, że jej największą siłą jest dojrzałość. Mimo młodego wieku potrafi zachować spokój i koncentrację w najważniejszych momentach. Nie daje się prowokować i rzadko pokazuje emocje na korcie.

    Jednak za tym profesjonalizmem kryje się historia pełna pracy, poświęcenia i rodzinnych obaw. Szczere wyznanie matki tenisistki przypomina, że nawet największe gwiazdy sportu mają za sobą trudną drogę.

    Kibice docenili szczerość

    Wypowiedź matki Igi spotkała się z dużym zrozumieniem kibiców. Wielu fanów podkreślało w mediach społecznościowych, że takie słowa pokazują ludzką stronę wielkiego sportu.

    Często widzimy jedynie trofea, wygrane mecze i spektakularne sukcesy. Rzadziej mówi się o stresie, lękach i wyrzeczeniach, które towarzyszą rodzinom sportowców przez wiele lat.

    To właśnie dlatego ta szczera refleksja wywołała tak silne emocje. Pokazała, że za sukcesem jednej z najlepszych tenisistek świata stoi nie tylko ciężka praca zawodniczki, ale również ogromne wsparcie bliskich.

    Przyszłość nadal pełna wyzwań

    Choć Iga Świątek osiągnęła już niemal wszystko, przed nią kolejne cele i wyzwania. Rywalki nieustannie próbują znaleźć sposób na pokonanie Polki, a oczekiwania kibiców pozostają ogromne.

    Jednak doświadczenia zdobyte przez ostatnie lata mogą okazać się bezcenne. Świątek nauczyła się funkcjonować pod presją i radzić sobie z trudnymi momentami.

    Jej historia pokazuje również, jak ważna jest rola rodziny w rozwoju młodego sportowca. Bez wsparcia najbliższych nawet największy talent może nie wystarczyć.

    Słowa matki tenisistki są więc czymś więcej niż tylko emocjonalnym wyznaniem. To przypomnienie, że sukces ma swoją cenę, a za każdym triumfem stoją także obawy, wyrzeczenia i lata niepewności.

    Dziś jednak można odnieść wrażenie, że największe lęki rodziny Świątek nie spełniły się. Iga nie tylko poradziła sobie z presją, ale stała się jedną z najbardziej podziwianych sportsmenek na świecie. A jej historia nadal inspiruje kolejne pokolenia młodych zawodników marzących o wielkiej karierze.

  • Trzysetowy bój Fręch z finalistką US Open. Imponujący pościg Polki

    Trzysetowy bój Fręch z finalistką US Open. Imponujący pościg Polki

    Trzysetowy bój Fręch z finalistką US Open. Imponujący pościg Polki

    Magdalena Fręch po raz kolejny udowodniła, że potrafi walczyć do samego końca i nigdy nie odpuszcza nawet w najtrudniejszych momentach meczu. Polska tenisistka stoczyła niezwykle emocjonujący, trzysetowy pojedynek z finalistką US Open, dostarczając kibicom ogromnych emocji oraz pokazując charakter, którego nie powstydziłyby się największe gwiazdy światowego tenisa. Choć początek spotkania nie układał się po myśli Polki, jej imponujący pościg w kolejnych partiach sprawił, że widowisko stało na bardzo wysokim poziomie i przez długi czas trzymało fanów w napięciu.

    Trzysetowy bój Fręch z finalistką US Open. Imponujący pościg Polki

    Spotkanie od pierwszych minut zapowiadało się na trudne wyzwanie dla Fręch. Rywalka, posiadająca doświadczenie z wielkoszlemowych finałów, weszła na kort bardzo skoncentrowana i szybko narzuciła swoje warunki gry. Mocny serwis, agresywne returny oraz pewność siebie sprawiły, że Polka musiała od początku bronić się przed kolejnymi atakami. W pierwszym secie przeciwniczka dominowała szczególnie w wymianach prowadzonych z głębi kortu, skutecznie zmuszając Fręch do biegania od jednej linii do drugiej.

    Polska tenisistka próbowała odpowiadać spokojem oraz regularnością, jednak presja wywierana przez rywalkę była ogromna. Kilka niewymuszonych błędów po stronie Fręch sprawiło, że finalistka US Open szybko uzyskała przewagę przełamania. Polka nie potrafiła znaleźć odpowiedniego rytmu, a jej przeciwniczka wykorzystywała niemal każdą krótszą piłkę. Pierwsza partia zakończyła się wyraźnym zwycięstwem bardziej doświadczonej tenisistki, co mogło sugerować, że dalsza część meczu będzie jednostronna.

    Jednak Magdalena Fręch już wielokrotnie pokazywała, że potrafi podnosić się po trudnych momentach. Drugi set rozpoczął się zupełnie inaczej. Polka zaczęła grać odważniej, częściej przejmowała inicjatywę i znacznie lepiej funkcjonowała przy własnym podaniu. Kluczowa okazała się poprawa returnu, dzięki której Fręch zaczęła wywierać presję na rywalce. Kibice zgromadzeni na trybunach szybko zauważyli zmianę nastawienia polskiej zawodniczki, która coraz częściej wygrywała długie wymiany i prezentowała tenis na bardzo wysokim poziomie.

    Najbardziej imponujący był jednak moment, w którym Fręch odrobiła straty po bardzo trudnym początku seta. Gdy wydawało się, że rywalka ponownie kontroluje przebieg spotkania, Polka rozpoczęła niezwykły pościg. Punkt po punkcie odzyskiwała pewność siebie, a jej przeciwniczka zaczęła popełniać coraz więcej błędów. Fręch znakomicie poruszała się po korcie i wykazywała ogromną cierpliwość w wymianach, zmuszając finalistkę US Open do ryzykownych zagrań.

    Publiczność coraz głośniej wspierała polską tenisistkę, która złapała wyraźny wiatr w żagle. Szczególnie imponujące były jej zagrania z forhendu, które wielokrotnie kończyły akcje lub zmuszały rywalkę do defensywy. Fręch pokazała również ogromną odporność psychiczną. Nawet w momentach, gdy przeciwniczka miała szanse na zakończenie gema, Polka zachowywała spokój i potrafiła wychodzić z trudnych sytuacji obronną ręką.

    Drugi set stał się prawdziwą demonstracją charakteru reprezentantki Polski. Jej waleczność i determinacja sprawiły, że losy meczu całkowicie się odmieniły. Fręch doprowadziła do wyrównania stanu spotkania, a kibice zaczęli wierzyć, że możliwe jest nawet sensacyjne zwycięstwo nad renomowaną rywalką. Po zakończeniu partii emocje na korcie były ogromne, ponieważ obie zawodniczki wiedziały, że decydujący set będzie prawdziwą wojną nerwów.

    Trzecia odsłona meczu rozpoczęła się bardzo wyrównanie. Obie tenisistki prezentowały wysoki poziom i nie chciały oddać inicjatywy. Każdy gem był niezwykle zacięty, a długie wymiany tylko podkreślały klasę obu zawodniczek. Fręch nadal imponowała walecznością, jednak jej rywalka pokazywała ogromne doświadczenie zdobyte na największych turniejach świata.

    W kluczowych momentach meczu finalistka US Open potrafiła wykorzystać swoje atuty. Mocny serwis oraz skuteczna gra przy siatce pozwoliły jej utrzymywać przewagę w najważniejszych fragmentach spotkania. Polka jednak ani na chwilę nie odpuszczała. Każda piłka była przez nią rozgrywana z pełnym zaangażowaniem, a kibice mogli podziwiać wiele fantastycznych akcji.

    Szczególnie emocjonująca była końcówka meczu. Fręch ponownie znalazła się w trudnej sytuacji, ale po raz kolejny pokazała ogromny charakter. Obroniła kilka niezwykle ważnych punktów i jeszcze raz wróciła do gry, doprowadzając do nerwowej końcówki. Na korcie było widać ogromne zmęczenie obu zawodniczek, jednak żadna z nich nie zamierzała się poddać.

    Ostatecznie to bardziej doświadczona tenisistka zdołała przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Mimo porażki Magdalena Fręch mogła schodzić z kortu z podniesioną głową. Jej występ został doceniony zarówno przez kibiców, jak i ekspertów, którzy podkreślali ogromny postęp w grze Polki oraz jej imponującą odporność psychiczną.

    Dla Fręch taki mecz może okazać się niezwykle ważny w kontekście dalszej kariery. Pojedynki z zawodniczkami światowej czołówki są najlepszą okazją do zdobywania doświadczenia i budowania pewności siebie. Polska tenisistka udowodniła, że potrafi rywalizować z najlepszymi i że nawet w starciu z finalistką turnieju wielkoszlemowego nie jest skazana na porażkę.

    Eksperci zwracają uwagę przede wszystkim na rozwój mentalny Fręch. Jeszcze kilka sezonów temu podobne mecze często kończyły się dla niej szybkim załamaniem po nieudanym początku. Tym razem było jednak zupełnie inaczej. Polka potrafiła zachować koncentrację, wrócić do swojej gry i skutecznie przeciwstawić się znacznie bardziej utytułowanej rywalce.

    Ważnym elementem spotkania była także poprawa gry serwisowej Fręch. W drugim i trzecim secie Polka znacznie częściej zdobywała łatwe punkty po pierwszym podaniu, co pozwalało jej utrzymywać rytm i wywierać presję na przeciwniczce. Coraz lepiej wygląda również jej poruszanie się po korcie oraz przygotowanie fizyczne, które umożliwia jej rozgrywanie bardzo długich i wymagających spotkań.

    Kibice z Polski mają coraz więcej powodów do optymizmu. Magdalena Fręch regularnie pokazuje, że jest w stanie rywalizować na najwyższym poziomie i walczyć z najlepszymi tenisistkami świata. Jej determinacja oraz konsekwentna praca przynoszą efekty, a kolejne udane występy sprawiają, że coraz częściej mówi się o niej jako o zawodniczce zdolnej do osiągania bardzo dobrych wyników w największych turniejach.

    Po meczu wielu ekspertów podkreślało, że choć wynik nie był dla Polki korzystny, sam przebieg spotkania może być dla niej niezwykle cennym doświadczeniem. Takie pojedynki budują charakter i pokazują, nad jakimi elementami należy jeszcze pracować. Fręch pokazała jednak, że posiada wszystkie cechy potrzebne do odnoszenia sukcesów na najwyższym poziomie.

    Nie zabrakło również słów uznania ze strony samej rywalki. Finalistka US Open przyznała po meczu, że spodziewała się trudnego spotkania, ale nie przypuszczała, że Polka będzie w stanie aż tak mocno podnieść poziom swojej gry po słabym początku. To tylko potwierdza, jak dobre wrażenie pozostawiła po sobie Magdalena Fręch.

    Przed polską tenisistką kolejne wyzwania i następne turnieje, jednak taki występ może być ogromnym impulsem motywacyjnym. Nawet jeśli tym razem zabrakło zwycięstwa, Fręch udowodniła, że należy do grona zawodniczek, które potrafią dostarczać wielkich emocji i walczyć z najlepszymi bez kompleksów.

    Polscy kibice z pewnością liczą na to, że kolejne tygodnie przyniosą następne udane występy naszej reprezentantki. Jeśli Magdalena Fręch utrzyma obecną formę i nadal będzie rozwijać swoją grę, może stać się jedną z najgroźniejszych zawodniczek spoza ścisłej światowej czołówki. Jej imponujący pościg w meczu z finalistką US Open pokazał, że potencjał jest naprawdę ogromny.

    To spotkanie na długo pozostanie w pamięci fanów tenisa. Był to mecz pełen zwrotów akcji, emocji i walki do ostatniej piłki. Choć końcowy rezultat nie był wymarzony dla polskich kibiców, postawa Magdaleny Fręch zasługuje na wielkie uznanie. Tego typu występy budują reputację zawodniczki i sprawiają, że kolejne rywalki będą podchodziły do niej z coraz większym respektem.

    Jedno jest pewne — Magdalena Fręch pokazała serce do walki i udowodniła, że potrafi wracać nawet z bardzo trudnych sytuacji. Jej imponujący pościg przeciwko finalistce US Open był jednym z tych momentów, które przypominają, dlaczego tenis jest tak fascynującym sportem. Kibice mogli oglądać widowisko pełne emocji, determinacji i sportowej jakości na najwyższym poziomie.

    by fave

  • Jest lista. Świątek nie zagra na słynnym turnieju

    Jest lista. Świątek nie zagra na słynnym turnieju

    Iga Świątek nie wystąpi w tegorocznym turnieju WTA 500 w Berlinie. Organizatorzy ogłosili oficjalną listę zgłoszeń i wśród największych gwiazd kobiecego tenisa zabrakło nazwiska polskiej tenisistki.

    Turniej w Berlinie rozpocznie się 15 czerwca, czyli zaledwie tydzień po finale Roland Garros. W stolicy Niemiec nie zabraknie jednak największych nazwisk światowego tenisa.

    Na liście zgłoszeń znalazły się między innymi Aryna Sabalenka, Jelena Rybakina, Coco Gauff, Jessica Pegula, Amanda Anisimova oraz Elina Switolina. W praktyce oznacza to, że spośród zawodniczek ze ścisłej światowej czołówki zabraknie jedynie Polki.

    To jednak nie jest duża niespodzianka. Świątek nie grała w Berlinie w żadnej dotychczasowej edycji, choć bywała wśród zgłoszonych. W ubiegłym roku Polka rozpoczęła część trawiastą dopiero od turnieju w Bad Homburgu. Tam dotarła aż do finału, a później zanotowała najlepszy wynik w karierze na londyńskiej trawie, triumfując w Wimbledonie.

    Świątek może jeszcze starać się o dziką kartę w Berlinie, ale jest też szansa, że pojawi się na liście startowej właśnie w Bad Homburg. Zgłoszenia są jeszcze otwarte i organizatorzy nie poinformowali jeszcze, kto weźmie udział w zmaganiach.

    Zdarzały się jednak takie lata, kiedy Świątek decydowała się odpuścić wszystkie starty na kortach trawiastych i występowała na tej nawierzchni wyłącznie na Wimbledonie.

  • Radwańska czekała na to pół roku. A była już pod ścianą

    Radwańska czekała na to pół roku. A była już pod ścianą

    Urszula Radwańska wygrała pierwszy mecz w głównej drabince zawodowego turnieju od listopada 2025 roku. W hiszpańskiej Esteponie polska tenisistka pokonała Brytyjkę Freyę Peet 2:6, 6:4, 6:4, choć była o krok od niespodziewanej porażki.

    Mimo 35 lat Urszula Radwańska ciągle kocha tenis i bierze udział w różnych zawodach. W tym tygodniu notowana na 695. miejscu w rankingu WTA Krakowianka poleciała do hiszpańskiej Estepony, gdzie odbywa się turniej ITF World Tennis Tour o puli nagród 30 tys. dolarów na nawierzchni twardej. Tutaj wylosowała w I rundzie nagrodzoną dziką kartą Freyę Peet. Brytyjka nie jest obecnie klasyfikowana w światowym zestawieniu, dlatego Polka była faworytką.

    Jak się jednak okazało, Radwańska miała we wtorek niełatwe zadanie. Peet wyraźnie cieszyła się, że może rywalizować z tak doświadczoną przeciwniczką i starała się pokazać jak najlepszy tenis. W pierwszym secie zdobyła cztery gemy z rzędu i wyszła na 5:1. Polka odrobiła wówczas jednego breaka, lecz w ósmym gemie jej przeciwniczka wykorzystała pierwszą piłkę setową, zwyciężając 6:2.

    Nieciekawie zrobiło się także w drugiej części pojedynku. Peet wywalczyła przełamanie w czwartym gemie, po którym utrzymała serwis na 4:1. Po zmianie stron Brytyjka jeszcze raz przycisnęła na returnie, lecz tym razem Radwańska uratowała podanie. Był to zwrot w całym pojedynku. Świetnie grająca Polka poszła za ciosem i postarała się o dwa breaki. Zdobyła pięć gemów z rzędu i wygrała seta 6:4.

    To jeszcze nie był koniec, ponieważ Radwańska kontynuowała dobrą grę na początku trzeciej partii. Już w pierwszym gemie zdobyła przełamanie, po czym odskoczyła na 2:0. Wówczas miała jeszcze kolejne break pointy, ale Peet obroniła serwis. Polka nie dała się już potem zaskoczyć. Utrzymała przewagę przełamania i w dziesiątym gemie wykorzystała pierwszego meczbola.

    Po dwóch godzinach i 46 minutach Radwańska wygrała z Peet 2:6, 6:4, 6:4. Dzięki temu odniosła pierwsze zwycięstwo w turnieju głównym od listopada 2025 roku, gdy osiągnęła ćwierćfinał w zawodach ITF World Tennis Tour we włoskim Ortisei.

    Kolejną przeciwniczkę młodsza z sióstr Radwańskich pozna w środę. Wówczas to zmierzą się ze sobą rozstawiona z trzecim numerem Holenderka Stephanie Judith Visscher i hiszpańska kwalifikantka Cayetana Gay.

    Estepona (Hiszpania), 30 tys. dolarów, kort twardy

    I runda gry pojedynczej:

    Urszula Radwańska (Polska) – Freya Peet (Wielka Brytania, WC) 2:6, 6:4, 6:4

  • Świątek poza listą. Komunikat organizatorów. “Nie możemy już ukrywać”

    Świątek poza listą. Komunikat organizatorów. “Nie możemy już ukrywać”

    Wśród fanów i tenisowych ekspertów z każdym dniem rośnie ekscytacja w związku ze zbliżającym się coraz większymi krokami Rolandem Garrosem. Tymczasem w przede dniu paryskiej imprezy doszedł do nas komunikat z Niemiec, który z naszego punktu widzenia dotyczy przede wszystkim Igi Świątek, a raczej jej braku. Polka znalazła się poza listą zgłoszeń na imprezę, stanowiącą preludium do jej walki o obronę wielkoszlemowego tytułu.

    Cały tenisowy świat spogląda obecnie w stronę Paryża, gdzie już za pięć dni rozpocznie się wielkoszlemowa rywalizacja na kortach Rolanda Garrosa. Do swojego królestwa, jakim stał się w ostatnim czasie francuski kompleks, wróciła już Iga Świątek, sposobiąca się do walki o swój piąty triumf w jednej europejskich stolicy mody.

    Nasza była liderka światowego rankingu ma za sobą najlepszy w tym sezonie występ w Rzymie, gdzie dotarła do półfinału, w którym lepsza okazała się Elina Switolina. Już od poniedziałku trenuje jednak nad Sekwaną, a podczas wtorkowej sesji na korcie imienia Philippe’a Chatrier’a miała okazję sprawdzić swoją formę w starciu z Hailey Baptiste, która w Madrycie wyrzuciła z turniejowej drabinki Arynę Sabalenkę.

    WTA Berlin. Organizatorzy ogłosili listę zgłoszeń. Co z Igą Świątek?
    Tamtejsi organizatorzy ogłosili dzisiaj oficjalnie listę uczestniczek tegorocznej imprezy. – Nie możemy już tego dłużej przed wami ukrywać – napisali.

    Wykaz zawodniczek, które wystąpią w Berlinie robi wrażenie. Dość powiedzieć, że jedyną zawodniczką z czołowej dziesiątki rankingu WTA, której w niej brakuje, jest Iga Świątek.

    Zmagania w stolicy Niemiec rozpoczną się 15 czerwca, a więc dziewięć dni po finale Rolanda Garrosa. Dla najlepszych zawodniczek świata będzie to okazja do przetarcia na kortach trawiastych przed Wimbledonem.

    Co warte podkreślenia, Igi Świątek zabrakło w Berlinie także przed rokiem. Wówczas jedyny turniej na trawie przed triumfem na londyńskim Wielkim Szlemie rozegrała w Bad Homburg, a następnie niespodziewanie sięgnęła po tytuł w Londynie, gdzie w tym roku będzie bronić cennego tytułu.

    Grono 8 najwyżej rozstawionych tenisistek w Berlinie utworzą m.in. Aryna Sabalenka, Jelena Rybakina, Coco Gauff, Jessica Pegula, Amanda Anisimova, czy Elina Switolina. Dziką kartę od organizatorów otrzymała reprezentantka gospodarzy – Eval Lys.

  • Świątek już w Paryżu, a tu takie słowa legendy. Nie ma wątpliwości ws. Polki

    Świątek już w Paryżu, a tu takie słowa legendy. Nie ma wątpliwości ws. Polki

    Trwa końcowe odliczanie do oficjalnego rozpoczęcia tegorocznej edycji turnieju Rolanda Garrosa. W Paryżu po końcowe trofeum Iga Świątek sięgała już w przeszłości czterokrotnie, a i teraz wielu kibiców ma nadzieję, że uda jej się powtórzyć ten sukces. Pozytywnie na temat obecnej formy Raszynianki wypowiedział się teraz Mats Wilander, który uważa, że sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa będzie na francuskich kortach jedną z faworytek.

    Wielkimi krokami zbliża się drugi w tym sezonie turniej wielkoszlemowy – Roland Garros. Paryska impreza zajmuje szczególne miejsce w sercu wszystkich polskich kibiców. To właśnie na tych kortach Iga Świątek sięgnęła w 2020 roku po swoje pierwsze wielkoszlemowe trofeum. Wówczas w finale pokonała ona Simonę Halep 6:1, 6:2. Później turniej Rolanda Garrosa wygrywała jeszcze w sezonach 2022 (triumf nad Coco Gauff 6:1, 6:3), 2023 (wygrana z Karoliną Muchovą 6:2, 5:7, 6:4) i 2024 (triumf nad Jasmine Paolini 6:2, 6:1).

    Od momentu ostatniego triumfu Igi Świątek na paryskiej ziemi wiele się jednak zmieniło. Polka straciła miano liderki światowego rankingu kobiecego tenisa, a ostatnim wygranym przez nią turniejem była ubiegłoroczna impreza rangi WTA 500 w Seulu.

    W ostatnich tygodniach sytuacja Raszymianki zmieniła się jednak diametralnie. Polka zakończyła współpracę z Wimem Fisettenem, a jej nowym trenerem został dawny szkoleniowiec Rafaela Nadala, Francisco Roig. Hiszpan ma na sześciokrotną mistrzynię wielkoszlemową bardzo dobry wpływ, co widoczne było przede wszystkim podczas ostatniego turnieju w Rzymie. Światowe media z każdym kolejnym meczem coraz bardziej zachwycały się Polką, pojawiły się nawet komentarze sugerujące, że Świątek zaczyna przypominać siebie z sezonu 2022. Wówczas na mączce była ona praktycznie nie do pokonania. Takie słowa to więc dobry prognostyk przed wielkoszlemową imprezą rozgrywaną właśnie na kortach ceglanych.

    Mats Wilander o szansach Igi Świątek na końcowe trofeum w Paryżu. “Będzie jedną z czterech, może pięciu największych faworytek”
    Tuż przed rozpoczęciem turnieju Rolanda Garrosa na temat obecnej dyspozycji Świątek wypowiedział się były tenisista i siedmiokrotny mistrz wielkoszlemowy, Mats Wilander. W rozmowie z Eurosportem ekspert przyznał, że jest zachwycony ostatnimi występami byłej liderki światowego rankingu kobiecego tenisa, jednak do szczytowej formy jeszcze nieco jej brakuje.

    “Jej tenis idzie w dobrym kierunku. Podoba mi się to, jak gra w ostatnim czasie. Mam wrażenie, że wróciła do stylu typowego dla kortów ziemnych. Nie używa forehandu tylko po to, żeby kończyć nim akcje. Częściej nadaje piłce rotację, gra wyżej, spycha rywalki za linię końcową, a potem próbuje wejść w kort i szybciej zaatakować kolejną piłkę. Jeszcze nie ma dawnej pewności siebie. Trzeba dać jej i zespołowi trochę czasu. To nie jest coś, co może się zmienić z dnia na dzień. Musi popracować nad stylem, który kiedyś przychodził jej bardzo naturalnie” – ocenił.

    Szwed nie ukrywa, że jego zdaniem Polka jest jedną z zaledwie kilku zawodniczek, które mają realne szanse na sięgnięcie po końcowe trofeum w stolicy Francji. “Będzie jedną z czterech, może pięciu największych faworytek. Nie stawiam nikogo wyżej od Igi, ale też nie powiedziałbym, że jest wyraźnie przed wszystkimi” – podsumował.

    Iga Świątek ma już za sobą pierwsze treningi na paryskich kortach, a rywalizację w ramach tegorocznej edycji turnieju Rolanda Garrosa rozpocznie w przyszłym tygodniu. Poczynania 24-latki oraz pozostałych reprezentantów Polski na tej imprezie śledzić będzie można na bieżąco na stronie Interii.

  • Legenda szczerze o Świątek. “Jeszcze nie ma”

    Legenda szczerze o Świątek. “Jeszcze nie ma”

    Mats Wilander przed Roland Garros 2026 nie ma wątpliwości co do Igi Świątek. Były lider rankingu ATP uważa, że Polka wraca do swojej najlepszej gry na mączce i pozostaje jedną z głównych faworytek turnieju.

    Iga Świątek przygotowuje się do walki o piąty triumf w Roland Garros, a przed startem turnieju głos na temat formy Polki zabrał Mats Wilander. JByły szwedzki tenisista i ekspert Eurosportu wysoko ocenia ostatnie występy raszynianki.

    Wilander zwrócił uwagę, że w grze Świątek ponownie widać elementy, które wcześniej dawały jej dominację na kortach ziemnych. – Jej tenis idzie w dobrym kierunku. Podoba mi się to, jak gra w ostatnim czasie. Mam wrażenie, że wróciła do stylu typowego dla kortów ziemnych – przyznał.

    Były lider światowego rankingu szczegółowo wskazał, co jego zdaniem zmieniło się w sposobie gry Polki. – Nie używa forehandu tylko po to, żeby kończyć nim akcje. Częściej nadaje piłce rotację, gra wyżej, spycha rywalki za linię końcową, a potem próbuje wejść w kort i szybciej zaatakować kolejną piłkę – wyjaśnił.

    Ostatnie miesiące były dla Świątek wymagające. Po słabszych wynikach doszło do zmiany trenera Wima Fissette’a zastąpił Francisco Roig. Pierwsze pozytywne sygnały pojawiły się podczas turnieju w Rzymie, gdzie Polka dotarła do półfinału i przegrała dopiero z późniejszą zwyciężczynią Eliną Switoliną.

    Wilander zaznaczył jednak, że odbudowa pełnej pewności siebie wymaga czasu. – Jeszcze nie ma dawnej pewności siebie. Trzeba dać jej i zespołowi trochę czasu. To nie jest coś, co może się zmienić z dnia na dzień. Musi popracować nad stylem, który kiedyś przychodził jej bardzo naturalnie – ocenił siedmiokrotny mistrz wielkoszlemowy.

    Szwed nie ukrywa, że widzi Świątek w gronie głównych kandydatek do zwycięstwa w Paryżu. – Będzie jedną z czterech, może pięciu największych faworytek. Nie stawiam nikogo wyżej od Igi, ale też nie powiedziałbym, że jest wyraźnie przed wszystkimi – podsumował.

    Tegoroczny Roland Garros odbędzie się w dniach 24 maja-7 czerwca. Świątek będzie walczyć o piąty tytuł na paryskiej mączce po triumfach w latach 2020, 2022, 2023 i 2024.

  • Mama Lewandowskiego zareagowała na pożegnanie syna. Wyróżniła się na tle synowej

    Mama Lewandowskiego zareagowała na pożegnanie syna. Wyróżniła się na tle synowej

    Robert Lewandowski pożegnał się oficjalnie z FC Barceloną, a na trybunach nie zabrakło jego największych fanów, przyjaciół i rodziny. Żona towarzyszyła piłkarzowi na murawie w trakcie pożegnania, a potem zeszli do niego inni, w tym jego mama. Ubrała się zupełnie inaczej niż synowa i wyróżniała się na tle innych bliskich Lewandowskiego. Napisała też po wszystkim parę słów.

    Iwona Lewandowska stara się towarzyszyć synowi we wszystkich najważniejszych momentach jego kariery. Przyjeżdżała na mecze ligowe, reprezentacyjne i te Ligi Mistrzów. Była nauczycielka wychowania fizycznego ma całkowite prawo być dumna ze swojego syna.

    Lewandowski i żona razem “ogłosili”. Komunikat w środku nocy, koniec pięknej historii

    Robert Lewandowski pożegnał się z FC Barceloną
    Mecz z Realem Betis był nie tylko ostatnim meczem sezonu dla Blaugrany, ale również ostatnim spotkaniem w barwach FC Barcelony dla Roberta Lewandowskiego. Polak wyszedł na boisko jako kapitan drużyny, a po wygranym meczu fetował z kolegami, kibicami i współpracownikami.

    Na miejscu towarzyszyło mu wielu znanych i lubianych, m.in. Paulina Krupińska z mężem, Sebastianem Karpielem-Bułecką. Oprócz tego nie mogło zabraknąć najbliższych. Żona Lewandowskiego, Anna, wraz z córkami szybko zeszła na murawę. Pojawiła się na niej także mama piłkarza.

    Mama Lewandowskiego podsumowała pożegnanie z FC Barceloną
    Iwona Lewandowska pojawiła się na murawie w zupełnie innym stroju niż jej synowa. Zamiast koszulki Barcelony założyła jeansowy komplet i koszulę. Później zrobiła sobie sporo wspólnych zdjęć z synem, przyjaciółmi i bliskimi.

    “Dla takich chwil warto żyć” – podsumowała mama piłkarza, nawiązując do pięknych obrazków, których doświadczyła na stadionie i wzruszeń, jakich doświadczyła ona, jej syn i cała rodzina. Teraz pozostaje czekać, jaką decyzję ws. swojej kariery podejmie Robert Lewandowski.

  • Zapowiedź meczu – Magdalena Fręch – Talia Gibson

    Zapowiedź meczu – Magdalena Fręch – Talia Gibson

    Zapowiedź meczu – Magdalena Fręch – Talia Gibson
    Kolejny dzień tenisowych zmagań przynosi bardzo interesujące spotkanie z udziałem Magdalena Fręch. Polska zawodniczka zmierzy się z młodą i ambitną Australijką Talia Gibson w meczu, który dla obu może mieć ogromne znaczenie zarówno pod względem rankingowym, jak i mentalnym. Choć na papierze faworytką wydaje się bardziej doświadczona Fręch, tenis wielokrotnie pokazywał, że młodość, odwaga i brak presji potrafią całkowicie odmienić przebieg rywalizacji.
    Magdalena Fręch od kilku sezonów konsekwentnie buduje swoją pozycję w światowym tourze. Polka uchodzi za zawodniczkę niezwykle solidną, dobrze przygotowaną fizycznie i bardzo regularną. Nie opiera swojej gry wyłącznie na sile, lecz przede wszystkim na cierpliwości, dokładności i inteligencji taktycznej. To tenisistka, która potrafi dostosować styl gry do przeciwniczki, często zmuszając rywalki do popełniania błędów poprzez długie wymiany i świetne poruszanie się po korcie.
    Ostatnie miesiące były dla Fręch okresem stabilizacji formy. Polka coraz częściej osiąga dobre wyniki w turniejach wyższej rangi i pokazuje, że potrafi rywalizować z czołowymi zawodniczkami świata. Jej największym atutem pozostaje regularność. Nawet w trudniejszych momentach meczu rzadko traci koncentrację, a doświadczenie zdobyte podczas wielu spotkań na najwyższym poziomie często pozwala jej wychodzić z opresji.
    Zupełnie inaczej wygląda sytuacja Talii Gibson. Australijka jest przedstawicielką młodego pokolenia tenisistek, które dopiero próbują zaznaczyć swoją obecność w zawodowym tourze. Dla Gibson takie mecze są ogromną szansą na zdobycie doświadczenia, ale również możliwością pokazania się szerszej publiczności. Młode zawodniczki bardzo często grają bez większej presji, co potrafi być niezwykle niebezpieczne dla bardziej utytułowanych rywalek.
    Gibson dysponuje ofensywnym stylem gry. Lubi przejmować inicjatywę, ryzykować i skracać wymiany. Jeżeli jej uderzenia funkcjonują na wysokim poziomie, potrafi narzucić bardzo szybkie tempo meczu. Problemem młodej Australijki bywa jednak niestabilność. W jednym gemie potrafi zagrać kilka znakomitych piłek, by chwilę później popełnić serię niewymuszonych błędów. Właśnie dlatego tak ważny będzie początek spotkania. Jeśli Gibson złapie rytm i uwierzy w swoje możliwości, może sprawić Polce sporo problemów.
    Kluczowym elementem tego pojedynku może okazać się return. Magdalena Fręch bardzo dobrze czyta serwis rywalek i często już po kilku gemach znajduje sposób na przełamanie przeciwniczki. Gibson natomiast będzie chciała wykorzystywać swój agresywny pierwszy serwis, by zdobywać szybkie punkty i nie dopuszczać Polki do długich wymian. Jeżeli Australijka będzie trafiała wysokim procentem pierwszego podania, mecz może być zdecydowanie bardziej wyrównany, niż sugerują przedmeczowe prognozy.
    Ważna będzie także sfera mentalna. Fręch jest tenisistką doświadczoną, która potrafi zachować spokój nawet po przegranych gemach. Nie panikuje i konsekwentnie realizuje swój plan taktyczny. Gibson może natomiast odczuwać większe emocje związane z rangą spotkania oraz możliwością osiągnięcia cennego zwycięstwa. Młode zawodniczki często grają falami — świetne fragmenty przeplatają słabszymi momentami. Jeśli Polka przetrzyma napór rywalki w pierwszej części meczu, jej szanse na kontrolowanie wydarzeń na korcie znacząco wzrosną.
    Eksperci zwracają uwagę na doświadczenie Fręch w meczach rozgrywanych pod presją. Polka wielokrotnie udowadniała, że potrafi wytrzymać trudne końcówki setów i dobrze zarządzać emocjami. Dla Gibson będzie to cenna lekcja i możliwość sprawdzenia się na tle zawodniczki regularnie występującej w największych turniejach świata. Takie spotkania często pokazują młodym tenisistkom, nad jakimi elementami muszą jeszcze pracować, aby na stałe zaistnieć w światowej czołówce.
    Nie można jednak lekceważyć Australijki. W kobiecym tenisie niespodzianki zdarzają się bardzo często, a różnice między zawodniczkami spoza ścisłej czołówki bywają niewielkie. Jeden świetny set lub kilka udanych gemów mogą całkowicie zmienić obraz meczu. Gibson z pewnością wyjdzie na kort z nastawieniem, że nie ma nic do stracenia. Taka mentalność bywa niezwykle groźna dla faworytek.
    Duże znaczenie mogą mieć również warunki gry. Szybkość nawierzchni, warunki atmosferyczne czy nawet pora rozgrywania meczu mogą wpłynąć na przebieg spotkania. Fręch zazwyczaj dobrze radzi sobie w dłuższych wymianach i preferuje bardziej uporządkowany tenis, natomiast Gibson będzie chciała korzystać z każdej okazji do agresywnego ataku. Jeśli kort będzie sprzyjał szybkiej grze, Australijka może poczuć się bardzo komfortowo.
    Kibice w Polsce liczą przede wszystkim na solidny występ Magdaleny Fręch i awans do kolejnej rundy. Polka w ostatnich latach zyskała opinię zawodniczki niezwykle walecznej i ambitnej. Nawet gdy nie jest w najwyższej formie, potrafi nadrabiać charakterem oraz konsekwencją. To właśnie dzięki takim cechom regularnie utrzymuje się w światowym tourze i pozostaje jedną z najważniejszych postaci polskiego tenisa kobiecego.
    Dla Talii Gibson sam mecz z bardziej rozpoznawalną rywalką może być ogromnym doświadczeniem. Australijka znajduje się na etapie budowania kariery i każde takie spotkanie pomaga jej rozwijać się sportowo. Jeśli pokaże odważny tenis i nawiąże wyrównaną walkę z Fręch, niezależnie od wyniku może potraktować ten występ jako ważny krok naprzód.
    Przed tym pojedynkiem trudno nie wskazać Magdaleny Fręch jako faworytki. Polka posiada większe doświadczenie, lepszą regularność i znacznie większy bagaż meczów rozegranych na wysokim poziomie. Gibson może jednak sprawić problemy swoją agresją i nieprzewidywalnością. Wszystko wskazuje na to, że kibice mogą obejrzeć interesujące starcie dwóch zawodniczek reprezentujących zupełnie różne etapy tenisowej kariery.
    Jeżeli Fręch narzuci swoje tempo i zmusi rywalkę do cierpliwej gry, powinna kontrolować przebieg meczu. Jeśli jednak Gibson od początku zacznie trafiać odważne uderzenia i szybko zdobywać punkty, spotkanie może stać się znacznie bardziej emocjonujące, niż wielu się spodziewa. Jedno jest pewne — obie tenisistki mają o co walczyć, a taki pojedynek może dostarczyć kibicom wielu ciekawych momentów.