Category: Home

  • Iga Świątek przemówiła po sensacyjnej porażce z 19-latką. Wskazała, co było kluczowe

    Iga Świątek przemówiła po sensacyjnej porażce z 19-latką. Wskazała, co było kluczowe

    Iga Świątek przemówiła po sensacyjnej porażce z 19-latką. Wskazała, co było kluczowe

    Iga Świątek sensacyjnie odpadła z 19-letnią Alexandrą Ealą z turnieju w Miami. Polka wyglądała na korcie na bezradną. Widać było gołym okiem, że tego dnia nie była daleka od najlepszej formy i ostatecznie przegrała 2:6, 5:7, odpadając na poziomie ćwierćfinału. Nasza tenisistka zabrała głos na temat tej niespodziewanej porażki podczas konferencji prasowej. Przyznała, co przede wszystkim zaskoczyło ją w grze młodszej rywalki.

     

    Iga Świątek nie miała łatwej drogi do ćwierćfinału turnieju WTA w Miami. W dwóch meczach musiała rozegrać tie-breaki oraz jednego seta na przewagi, a mimo to udało jej się nie przegrać ani jednej partii. Forma prezentowana przez Polkę dawała nadzieję, że uda jej się powalczyć o zwycięstwo. Niestety. W ćwierćfinale drugą rakietę świata zaskoczyła rewelacyjna Alexandra Eala. 19-letnia Filipinka rozbiła Świątek w dwóch setach, sprawiając wielką sensację. Sama zresztą po kończącej piłce ledwo powstrzymała łzy szczęścia. Nasza tenisistka na konferencji prasowej znalazła jednak powód to optymizmu.

     

    Iga Świątek przyznała wprost. “To nie było komfortowe”

     

    Iga Świątek na otwarcie przełamała rywalkę, ale później wszystko zaczęło się sypać. Można było dostrzec, jakie problemy ma ze złapaniem właściwego rytmu. W rozmowie z dziennikarzami Polka wyjaśniła, z czego najprawdopodobniej to wynikało.

     

    – Fakt, że jest leworęczna, mnie nie zaskoczył, ale prawda jest taka, że dała z siebie wszystko. Nie spodziewałam się, że będzie grała tak płasko. Te returny grała dość daleko i nie było łatwo odbić te uderzenia. Poza tym była bardzo rozluźniona i dała z siebie wszystko. Czuła, że rytm jest dobry, a to jej pomogło – powiedziała Świątek.

     

    Raszynianka nie spodziewała się takiej gry ze strony przeciwniczki, choć zakładała, że będzie wywierać na niej presję. Niestety, kluczową rolę odegrał także fakt, że Świątek nie czuła się dobrze w grze forehandem i w trakcie meczu miała też odczucia o kryzysie Eali, które okazał się złudne.

     

    – Nie liczyłam na to. Po prostu cieszyłam się, że jest trochę lepiej. Myślałam, że wróciłam do gry. (…) Nie grałam najlepiej i czułam, że mój forehand trochę się załamał. Więc nie było to komfortowe. (…) Jestem pewna, że popełniłam wiele błędów, ale myślę, że popełniłam też błędy przy crossach – mówiła.

     

    Świątek nie traci jednak wiary. Teraz nadchodzi jej czas w sezonie

     

    Dla naszej tenisistki była to pierwsza od czterech lat porażka z zawodniczką spoza TOP 100 rankingu WTA. Mimo to Iga Świątek może być pełna nadziei, ponieważ teraz rusza sezon na jej ulubionej nawierzchni, czyli mączce, co też sama zaznaczyła.

     

    – Dobrze jest uczyć się na porażkach, ale tak, teraz inne rzeczy przed nami i cieszę się, że teraz będziemy grać na kortach ziemnych. Nie wiem, jak będzie w tym roku, ale na pewno będę ciężko pracować, żeby być gotowym na pierwsze turnieje – zapowiedziała.

     

    Polka zacznie od startu Stuttgarcie (14-21 kwietnia), gdzie odnosiła triumfy w 2022 i 2023 roku. Następnie czekają ją występy w Madrycie (22 kwietnia – 4 maja) oraz Rzymie (6-18), gdzie będzie bronić tytułów sprzed roku. W stolicy Włoch będzie miała okazję, by wygrać już po raz czwarty. Za to od 25 maja do 8 czerwca zaplanowano ulubiony dla Świątek Roland Garros. Na paryskich kortach Świątek stanie przed szansą na czwarty tytuł z rzędu, a piąty w całej karierze.

     

  • ‎Robi się gorąco. Stanowcze słowa Świątek w kierunku sztabu

    ‎Robi się gorąco. Stanowcze słowa Świątek w kierunku sztabu

    ‎Robi się gorąco. Stanowcze słowa Świątek w kierunku sztab

    ‎140. zawodniczka rankingu WTA Alexandra Eala wyrzuciła Igę Świątek z turnieju w Miami. Polka w trakcie spotkania była wyraźnie sfrustrowana. Ale to nie wszystko. W pomeczowym wywiadzie w Canal Plus skrytykowała zachowanie swojego sztabu.

    ‎W ćwierćfinale turnieju WTA w Miami Iga Świątek niespodziewanie przegrała z 19-letnią Alexandrą Ealą z Filipin 2:6, 5:7. Była to pierwsza od czterech lat porażka Polki z zawodniczką spoza czołowej “setki” rankingu WTA (więcej TUTAJ>>).

    ‎W trakcie spotkania Świątek otrzymywała sporo podpowiedzi ze strony swojego sztabu. Nie tylko od trenera Wima Fissette’a, ale także od trenera przygotowania fizycznego Macieja Ryszczuka.

    ‎- Wszystko jest w nogach – mówił Fissette, wskazując na problemy z pracą nóg tenisistki. Wtórował mu Ryszczuk (“Nogi aktywne!”). Świątek w pewnym momencie odpowiedziała im: “Próbuję”. Nie pomogły jednak ani jej próby, ani kolejne podpowiedzi Belga i Polaka.

    ‎Po sensacyjnej porażce Świątek udzieliła wywiadu Pauli Kani-Choduń z Canal Plus Sport. Rozmowa zostanie wyemitowana w czwartek o godz. 19:00, ale już teraz rąbka tajemnicy uchylił Bartosz Ignacik, komentator stacji.

    ‎- Nie lubię dostawać wskazówek z boxu punkt po punkcie – musimy tę sytuację przeanalizować… – powiedziała Iga Świątek.

    ‎Wiceliderka światowego rankingu publicznie skrytykowała zachowanie członków swojego sztabu. To spore zaskoczenie, gdyż wcześniej powstrzymywała się od takich komentarzy.

    ‎”Widzę u niego bardzo dobre podejście, wizję, a dodatkowym atutem jest jego ogromne doświadczenie na najwyższym poziomie w tenisie” – napisała Świątek 17 października 2024 r., przedstawiając Wima Fissette’a jako nowego trenera (zastąpił on Tomasza Wiktorowskiego).

    ‎Belg współpracował z wieloma topowymi zawodniczkami – m.in. Kim Clijsters, Andżeliką Kerber, Naomi Osaką czy Qinwen Zheng. Jednak pod jego wodzą Świątek nie wygrała na razie żadnego turnieju. W Australian Open, a także na turniejach w Dosze i Indian Wells docierała do półfinału. W Dubaju i w Miami odpadała w ćwierćfinale.

  • Aleksandra Mirosław ze złotym medalem. Kapitalny powrót reprezentantki Polski

    Aleksandra Mirosław ze złotym medalem. Kapitalny powrót reprezentantki Polski

    Aleksandra Mirosław ze złotym medalem. Kapitalny powrót reprezentantki Polski

    Już teraz można śmiało powiedzieć, że V Zimowe Światowe Wojskowe Igrzyska Sportowe CISM 2025 przyniosły naprawdę wiele pozytywnych emocji związanych z występami reprezentacji Polski. Po medalach wywalczonych w biathlonie oraz skialpinizmie 26 marca po złoty krążek sięgnęła niezawodna Aleksandra Mirosław, dla której zmagania w szwajcarskiej Lucernie były wielki powrotem do akcji po ubiegłorocznych igrzyskach olimpijskich. Jej koleżanka po fachu – Patrycja Chudziak – choć ostatecznie nie stanęła na podium, to również pokazała się od naprawdę dobrej strony.

     

    Aleksandra Mirosław to absolutnie wybitna specjalistka od wspinaczki sportowej na czas – nie ma co do tego wątpliwości żaden polski kibic. W ubiegłym roku urodzona w Lublinie zawodniczka przyniosła fanom ogrom radości swym występem na letnich igrzyskach olimpijskich w Paryżu, podczas których – po pierwsze – sięgnęła po złoto, a po drugie zachwycała też błyskawicznym biciem rekordów.

     

    Od czasu zmagań w stolicy Francji Mirosław nie brała jednak przez dłuższy czas udziału w międzynarodowych rywalizacjach – aż do teraz, bowiem wybrała się ona wraz z resztą kadry “Biało-Czerwonych” do szwajcarskiej Lucerny na światowe wojskowe igrzyska sportowe.

     

    Aleksandra Mirosław ze złotym medalem. Znów była bezkonkurencyjna

     

    Na wspomnianej imprezie tymczasem 31-latka ponownie pokazała wielką formę, uzyskując w eliminacjach czasy równe 6,82 i 6,67 s, co sprawiło, że była absolutnie poza wszelką konkurencją, bowiem jako jedyna zeszła tu poniżej siedmiu sekund.

     

    We współzawodnictwie finałowym tymczasem zapisała przy swym nazwisku 6,73 s i sięgnęła po kolejny w swej karierze złoty medal – jej bezpośrednia oponentka w walce o pierwsze miejsce, Włoszka Giulia Randi, uzyskała czas równy 7,27 s.

    https://x.com/CWZ_SPORT/status/1904893819331449147

    Docenić należy także występ Patrycji Chudziak, która po przegraniu w półfinale z…. Mirosław w starciu o trzecie miejsce musiała uznać wyższość Francuzki Manon Lebon (10,34 s vs 7,35 s). Niemniej czwartą lokatę również należy uznać za pozytywne rozstrzygnięcie.

     

    Światowe wojskowe igrzyska sportowe. Polska ma już trzy medale

     

    Igrzyska w Lucernie rozpoczęły się oficjalnie 24 marca i potrwają do 29 marca. Polska kadra ma na ten moment w swym dorobku trzy medale – oprócz wyróżnienia dla Aleksandry Mirosław mowa tu o srebrze Natalii Sidorowicz w biathlonie i brązie Iwony Januszyk w skialpinizmie.

     

  • Aleksandra Mirosław jest niesamowita! “Mamy pierwsze złoto i rekord świata!”

    Aleksandra Mirosław jest niesamowita! “Mamy pierwsze złoto i rekord świata!”

    Aleksandra Mirosław jest niesamowita! “Mamy pierwsze złoto i rekord świata!”

    Aleksandra Mirosław w kapitalnym stylu wróciła do rywalizacji po igrzyskach olimpijskich w Paryżu. Polka wzięła udział w światowych wojskowych igrzyskach sportowych w Lucernie. I spisała się na nich świetnie. Pewnie przebrnęła przez kwalifikacje, a w finale osiągnęła wynik 6,73, zdobywając złoty medal.

     

    Aleksandra Mirosław była jedną z największych polskich nadziei na medal podczas zeszłorocznych igrzysk olimpijskich. Polka ostatecznie nie zawiodła i sięgnęła po złoto we wspinaczce sportowej. W finale Mirosław okazała się lepsza od Chinki Deng Lijuan. – Zrobiliśmy wszystko, bym była gotowa w tym dniu, bym zdobyła złoty medal. I zrobiłam to. Co pomyślałam, gdy zobaczyłam, że wygrałam finał? “Dreams come true”. To był ten upragniony moment – mówiła świeżo po sukcesie.

     

    Aleksandra Mirosław z kolejnym sukcesem! Polka błysnęła w Lucernie. Mamy złoto

    Na kolejny start Polki musieliśmy czekać aż do końca marca. W środę rozpoczęła zmagania na światowych wojskowych igrzyskach sportowych w Lucernie. W wyścigach kwalifikacyjnych osiągnęła kolejno 6,82 i 6,67 sekundy. Były to najlepsze wyniki w konkurencji i Mirosław awansowała do finału, który zaplanowany był na godzinę 14:00.

     

    Nasza zawodniczka ponownie pokazała klasę i nie dała żadnych szans rywalkom. Finalnie zakończyła zmagania z czasem 6,73 sekundy i dzięki temu sięgnęła po złoty medal. “Mamy pierwsze złoto na światowych wojskowych igrzyskach sportowych w Lucernie. Kpr. Aleksandra Mirosław sięgnęła po kolejny tytuł – mistrzyni zimowych igrzysk wojskowych we wspinaczce na czas! Jej rywalki nie miały szans. Swój bieg Ola zakończyła czasem 6,73! Gratulujemy” – napisał na Twitterze Centralny Wojskowy Zespół Sportowy.

     

    W zawodach wzięła udział także Patrycja Chudziak. Polka w kwalifikacjach zajęła czwarte miejsce z czasem 7,35 s i awansowała do finału.

  • ‎”Nie mogłem strzelać prawą nogą”. Szczere wyznanie Lewandowskiego

    ‎”Nie mogłem strzelać prawą nogą”. Szczere wyznanie Lewandowskiego

    ‎”Nie mogłem strzelać prawą nogą”. Szczere wyznanie Lewandowskieg

    ‎W ostatnich meczach Robert Lewandowski nie był w stanie dawać z siebie 100 procent na boisku. We znaki dawało się zmęczenie, które utrudniało grę polskiemu napastnikowi.

    ‎W ostatnich tygodniach Robert Lewandowski nie mógł narzekać na nudę. FC Barcelona rywalizowała nie tylko w La Lidze, ale również w Lidze Mistrzów i Pucharze Króla. W meczu z CA Osasuna, który ostatecznie nie doszedł do skutku, Polak znalazł się poza kadrą

    ‎Do tego dochodziły mecze w reprezentacji Polski. W starciu z Litwą Lewandowski musiał zejść z boiska w 81. minucie z powodu urazu uda. Spotkanie z Maltą rozpoczął na ławce rezerwowych, a do gry został desygnowany na ostatnie 25 minut.

    ‎Natłok spotkań odbił się na dyspozycji polskiego napastnika, co sam zainteresowany przyznał w rozmowie z “Barca Universal”. Napastnik zmagał się z takim zmęczeniem, że miał trudności z oddawaniem strzałów.

    ‎- W ostatnich meczach byłem tak zmęczony, że nie mogłem nawet strzelać prawą nogą. Teraz czuję się lepiej i mam nadzieję, że utrzymam tę świeżość – wyjawił Lewandowski, czym nieco uspokoił swoich fanów.

    ‎Dodajmy, że w najbliższym czasie 36-latek nie będzie miał dużo czasu do odpoczynku. W czwartek (27 marca) Barcelona nadrobi zaległości (przełożony mecz z Osasuną), w niedzielę “Duma Katalonii” zagra z Girona FC, a w środę z Atletico Madryt w Pucharze Króla.

  • ‎Podali skład Barcelony na zaległy mecz. Co z Lewandowskim i Szczęsnym?  ‎

    ‎Podali skład Barcelony na zaległy mecz. Co z Lewandowskim i Szczęsnym? ‎

    ‎Podali skład Barcelony na zaległy mecz. Co z Lewandowskim i Szczęsnym?

     

    ‎Chociaż do meczu Barcelony z Osasuną pozostała jeszcze ponad doba, to hiszpańskie media już podały skład, na jaki najprawdopodobniej zdecyduje się Hansi Flick. Są w nim zmiany wymuszone terminem spotkania.

    ‎Już w czwartek o 21:00 FC Barcelona zagra z Osasuną w zaległym meczu La Liga. Spotkanie pierwotnie miało zostać rozegrane 8 marca, jednak zostało przełożone w ostatniej chwili z powodu tragicznej śmierci klubowego lekarza Katalończyków Carlesa Minarro Garcii.

    ‎Nowa data meczu rozwścieczyła Katalończyków. Wszystko przez to, że niewiele ponad dwie doby wcześniej udział w spotkaniach kwalifikacji do mistrzostw świata wzięli Raphinha oraz Ronald Araujo. Pierwszy rozegrał 90 minut przeciwko Argentynie (1:4), drugi całe spotkanie przeciwko Boliwii (0:0) przesiedział na ławce rezerwowych.

    ‎Z powodu dalekich podróży występ obu przeciwko Osasunie jest wykluczony. Na środowej konferencji prasowej potwierdził to Hansi Flick. Podobnie miało być w przypadku Roberta Lewandowskiego. O tym, że kapitan reprezentacji Polski, który dodatkowo narzekał ostatnio na uraz mięśniowy, informował niedawno Gabriel Sans z “Mundo Deportivo”.

    ‎Oto skład Barcelony na mecz z Osasuną?

    ‎Według jego informacji Lewandowski miał usiąść na ławce rezerwowych, a jego miejsce w ataku miał zająć Ferran Torres. Najnowsze informacje są jednak takie, że i Polak, i Hiszpan znajdą się w podstawowym składzie Barcelony na mecz z Osasuną.

    ‎Takie informacje przekazał Alfredo Martinez z radia Onda Cero. Wpływ na decyzję Flicka może mieć fakt, że Lewandowski w poniedziałek zagrał tylko 24 minuty przeciwko Malcie (2:0). Kapitan reprezentacji Polski wszedł na boisko z ławki rezerwowych, zmieniając Krzysztofa Piątka.

    ‎Zdaniem Martineza Lewandowskiego na skrzydłach wspierać będą Lamine Yamal oraz Torres, który finalnie zastąpi Raphinhę. Na środku obrony zagrać zaś mają Eric Garcia oraz Inigo Martinez. W bramce oczywiście Wojciech Szczęsny.

    ‎Skład Barcelony na mecz z Osasuną wg Alfredo Martineza: Wojciech Szczęsny – Jules Kounde, Inigo Martinez, Eric Garcia, Alejandro Balde – Pedri, Gavi, Fermin Lopes – Ferran Torres, Robert Lewandowski, Lamine Yamal.

  • Największy dzień w karierze Alexandry Eali. Świątek uniosła puchar chwilę później

    Największy dzień w karierze Alexandry Eali. Świątek uniosła puchar chwilę później

    Największy dzień w karierze Alexandry Eali. Świątek uniosła puchar chwilę później

    10 września 2022 roku Alexandra Eala odniosła swój największy tenisowy sukces: w Nowym Jorku wygrała juniorski US Open, pokonując w finale rozstawioną z dwójką Lucie Havlíčkovą, a wcześniej w meczu o półfinał rozbijając 6:4, 6:0 Mirrę Andriejewą. A cztery godziny później na najważniejszym Arthur Ashe Stadium ze swojego największego sukcesu w USA cieszyła się Iga Świątek, pokonała w finale Ons Jabeur. Dziś Polka i Filipinka po raz pierwszy zmierzą się ze sobą, o półfinał WTA 1000 w Miami. Start o godz. 18.

     

    Iga Świątek stała się w Polsce gwiazdą pierwszej wielkości, gdy jesienią 2020 roku niespodziewanie wygrała French Open, to był jej pierwszy wygrany turniej w głównym cyklu. Owszem, wcześniej była najlepsza w juniorskim Wimbledonie, zagrała w finale WTA 250 w Lozannie, ale po erze Agnieszki Radwańskiej nie wywoływało to jeszcze efektu “wow”. Miała wtedy 19 lat.

     

    Dziś 19 lat ma Alexandra Eala, której wyniki – w jej kraju – są omawiane szeroko. Gdy myśli się o sporcie na Filipinach, od razu nasuwa się nazwisko Manny’ego Pacquiao, genialnego boksera, jednego z najlepszego na świecie. A szermierka na pięści jest tam numerem jeden, co było widać choćby w trakcie igrzysk w Paryżu, gdzie zdobyli dwa medale. A jeden z nich Nesthy Petecio, broniąca srebra z Tokio, zatrzymana w półfinale przez naszą wschodzącą gwiazdę Julię Szeremetę.

     

    Choć w Paryżu błysnął akurat talent Carlosa Yulo, genialnego gimnastyka, który wywalczył dwa złote krążki.

     

    Eala jest jednak dla Filipińczyków kimś, kto ma szansę rozsławienia kraju na świecie niczym “Pacman” w boksie.

     

    13-letnia Alexandra Eala przyleciała do Paryża. Iga Świątek zagrała w półfinale, tytuł dla Coco Gauff

     

    Wszystko zaś za sprawą tytułu, który zdobyła jako 17-latka w Nowym Jorku, 10 września 2022 roku. Był to jej ostatni występ w tej kategorii wiekowej, jedyny zarazem w tamtym sezonie. A jako juniorka odnosiła spore sukcesy, wygrywała m.in. wysoko notowane turnieje w Mediolanie czy Kapsztadzie, ogrywała Lindę Noskovą, Elinę Awanesjan, Dianę Sznajder czy Mirrę Andriejewą. Trzy pierwsze są od niej starsze, ostatnia zaś – młodsza.

     

    Z Igą się nie spotkała, Polka jest jednak niemal dokładne o cztery lata starsza. Choć… niemal w dniu swoich 13. urodzin Eala przyleciała do Paryża w maju 2018 roku na swój pierwszy juniorski Roland Garros, wygrała pierwszą rundę eliminacji, przegrała w drugiej z Peyton Stearns. I to jedyny jej wspólny juniorski turniej z Igą Świątek – Polka dotarła wtedy do półfinału, a całość wygrała… Coco Gauff.

     

    Zawodniczka z Filip ostatecznie cieszyła się z wielkoszlemowego tytułu. I co ważniejsze, zdobyła go w tym samym dniu co Iga, w tym samym parku tenisowym. Obie zostały mistrzyniami US Open.

     

    10 września 2022. Szczególny dzień dla polskiego i filipińskiego tenisa. W jednym parku tenisowym

     

    Można wręcz powiedzieć, że dla Igi Świątek wygranie zawodów na Flushing Meadows to największe osiągnięcie poza… Francją. Przyzwyczailiśmy się bowiem, że Iga jest królową mączki i w Paryżu w ostatnich latach nie zwykła się dzielić główną nagrodą. Wtedy, w Nowym Jorku, była już liderką rankingu, ale po fantastycznej wiośnie (37 zwycięstw z rzędu!), miała za sobą kiepskie turnieje w Toronto i Cincinnati, w obu poległa w trzeciej rundzie.

     

    Zespół Igi szybko przeniósł się na wschód USA, raszynianka dostała czas na reset, a później tydzień poświęcono już na przygotowania do US Open. I choć były trudniejsze chwile, jak choćby przegrany pierwszy set w starciu z potężnie uderzającą Jule Niemeier, kolejne przeszkody były pokonywane.

     

    Jasmine Paolini, Sloane Stepens, Lauren Davis, wspomniana Niemeier, Jessica Pegula, wreszcie – Aryna Sabalenka. Białorusinka wygrała pierwszą partię 6:3, w dwóch pozostałych lepsza okazała się Iga (6:1, 6:4). I to ona dostąpiła zaszczytu gry o tytuł i największą premię finansową w karierze. Z Ons Jabeur, która w zaledwie 66 minut uporała się z Caroline Garcią.

     

    Ten finał 10 września 2022 roku potrwał 111 minut – Iga wygrała go 6:2, 7:6 (5). Zakończył się kilka minut po północy czas polskiego, w Nowym Jorku zaczynał się wieczór. Polsko-filipiński wieczór.

     

    Cztery godziny wcześniej swój mecz zakończyła bowiem Eala. Wygrała z rozstawioną z dwójką Czeszką Lucie Havlíčkovą 6:2, 6:4, w zaledwie 68 minut. Wcześniej pokonała Victorię Mboko, która też świetnie pokazała się teraz w Miami, a w ćwierćfinale – Mirrę Andriejewą, młodszą od siebie o dwa lata.

     

    Rosjanka jest już dzisiaj w najlepszej dziesiątce rankingu WTA, Eala puka do pierwszej setki. Znajdzie się w niej, jeśli pokona Igę. Czy to możliwe? Do turnieju w Miami jej największym zwycięstwem w zawodowym tenisie było pokonanie 41. w rankingu Łesi Curenko z Ukrainy, w zeszłym roku w Madrycie. A w Miami ograła już Jelenę Ostapenko (WTA 25) i Madison Keys (WTA 5). W sporcie nie ma więc rzeczy niemożliwych.

    Początek spotkania – w środę o godz. 18.

  • Tak wygląda ranking WTA po awansie Aryny Sabalenki do półfinału. Uciekła

    Tak wygląda ranking WTA po awansie Aryny Sabalenki do półfinału. Uciekła

    Tak wygląda ranking WTA po awansie Aryny Sabalenki do półfinału. Uciekła

    Aryna Sabalenka kontynuuje swoją imponującą passę, pokonując Qinwen Zheng w ćwierćfinale turnieju w Miami wynikiem 6:2, 7:5. To zwycięstwo ma ogromne znaczenie nie tylko dla przebiegu turnieju, ale także dla układu sił w rankingu WTA. Białorusinka zyskała kolejne punkty nad Igą Świątek.

     

    Białorusinka, liderka rankingu WTA, po raz kolejny udowodniła, dlaczego znajduje się na tenisowym szczycie, choć nie obyło się bez emocji. Po łatwym zwycięstwie w pierwszym secie 6:2, w drugim Chinka postawiła twardy opór, doprowadzając do zaciętej walki. Ostatecznie to jednak Sabalenka zachowała zimną krew, zamykając mecz przy stanie 7:5 i awansując do półfinału.

    Białorusinka tym samym umocniła się na pozycji liderki, powiększając przewagę nad rywalkami. Wygrana nad Zheng zwiększyła jej dorobek do już 9931 “oczek”. Druga jest Iga Świątek, która przed środowym meczem (18.00) ma na koncie 7470 pkt.

     

    Aryna Sabalenka umacnia swoją pozycję na czele rankingu WTA

     

    Jeśli Sabalenka sięgnie po tytuł w Miami, jej punktowy dorobek wzrośnie do 10541, co jeszcze bardziej ugruntuje jej dominację. Dla Igi Świątek, która pozostaje w pogoni za Białorusinką, sytuacja staje się coraz trudniejsza. Polka, aktualnie druga w rankingu, ma obecnie znacznie mniejszy dorobek punktowy. Nawet jeśli Świątek pokona w swoim najbliższym meczu Alexandre Ealę, jej konto wzrośnie do 7645 punktów. Oznacza to, że strata do Sabalenki pozostanie ogromna – ponad 2200 punktów.

     

    Sabalenka wydaje się być na najlepszej drodze, by utrzymać pozycję liderki przez dłuższy czas. Zwycięstwo nad Zheng tylko to potwierdza. W półfinale Białorusinka zmierzy się z kolejną wymagającą rywalką – Jasmine Paolini, która poradziła sobie z Magdą Linette.

     

    Tymczasem dla Świątek i innych tenisistek z czołówki, takich jak Coco Gauff czy Elena Rybakina, pogoń za Sabalenką staje się coraz większym wyzwaniem. Miami może okazać się kluczowym momentem sezonu.

  • Magda Linette nie powalczy już w Miami. Tyle zarobiła, można się zaskoczyć

    Magda Linette nie powalczy już w Miami. Tyle zarobiła, można się zaskoczyć

    Magda Linette nie powalczy już w Miami. Tyle zarobiła, można się zaskoczyć

    Magda Linette przegrała w ćwierćfinale turnieju w Miami z Jasmine Paolini 3:6, 2:6, która tym samym zrewanżowała się za porażkę w trakcie ubiegłorocznego turnieju w Pekinie. Linette nie została jednak z niczym. Wielkie zwycięstwo nad Coco Gauff i duża poprawa jej gry, również dzięki wkładowi Agnieszki Radwańskiej. Istotną kwestią są również pieniądze. To, ile zarobiła Linette, może naprawdę zaskoczyć.

     

    Linette świetnie poradziła sobie w meczu trzeciej rundy z Coco Gauff, ale w starciu z Jasmine Paolini była już bezradna. Włoszka z polskimi korzeniami wyraźnie pokazała swoją wyższość i pewnie ograła Polkę. To ona zagra w półfinale z Aryną Sabalenką.

     

    Magda Linette odpadła z turnieju w Miami

     

    Magda Linette niestety szybko musiała w meczu z Paolini przejść do defensywy. Jej rywalka świetnie sobie radziła i była zaskakująco skuteczna. Tempo spotkania było bardzo szybkie, co niekoniecznie odpowiadało poznańskiej zawodniczce. Choć w drugim secie Linette udało się nawet przełamać Paolini, niewiele to dało – Włoszka szybko odrobiła straty i odzyskała przewagę.

     

    Mecz trwał 77 minut i Linette ostatecznie musiała uznać wyższość mistrzyni olimpijskiej w grze podwójnej z Paryża. Mimo przegranej ma się jednak z czego cieszyć – udało jej się zgromadzić sporo punktów oraz… pieniędzy. Kwota robi wrażenie.

     

    Magda Linette tyle zarobiła w Miami. Można się zaskoczyć

     

    Za dotarcie do ćwierćfinałów Magda Linette zarobiła 189 075 dolarów, czyli około 731 tys. zł. Gdyby udało jej się pokonać Paolini, kwota ta wzrosłaby do 332 160 dolarów (ok. 1,3 mln zł). To jednak nie wszystko. Linette wystąpiła również w deblu w parze z Dajaną Jastremską. Panie rozegrały jeden mecz, co oznaczało, że trafiło do nich 19 050 dolarów do podziału, czyli 9525 dolarów na głowę (ok. 37 tys. zł). Nagrody na amerykańskich turniejach WTA 1000 mogą zawrócić w głowie niejednemu zawodnikowi. Dla Linette to duży zastrzyk gotówki, który pozwoli jej ze spokojem planować dalsze ruchy.

     

    W turnieju wciąż pozostaje Iga Świątek. 26 marca zmierzy się w ćwierćfinale z Filipinką, Alexandrą Ealą. Eala nie miała zbyt trudnej przeprawy w III rundzie turnieju – jej rywalka, Paula Badosa, wycofała się z turnieju i tym samym oddała mecz walkowerem. Spotkanie powinno rozpocząć się około godziny 18:00 polskiego czasu. 

     

  • Mecz Polki “pogrążył” Mirrę Andriejewą. Zła wiadomość dla pogromczyni Świątek

    Mecz Polki “pogrążył” Mirrę Andriejewą. Zła wiadomość dla pogromczyni Świątek

    Mecz Polki “pogrążył” Mirrę Andriejewą. Zła wiadomość dla pogromczyni Świątek

    Mirra Andriejewa wygrała turnieje w Dubaju i Indian Wells, dzięki czemu zanotowała znaczny awans w rankingu WTA i przed startem Miami Open plasowała się na najwyższym w karierze, szóstym miejscu. Wiadomo już, że utalentowana Rosjanka nie poprawi tej pozycji, ba nawet jej nie utrzyma. W najnowszym zestawieniu wyprzedzi ją bowiem zawodniczka, która wygrała mecz z Magdą Linette na Florydzie.

     

    Mirra Andriejewa w poprzednim sezonie wygrała turniej WTA 250 w Jassy, dotarła też do finału bardziej prestiżowych zmagań w Ningbo (w finale imprezy WTA 500 uległa Darii Kasatkinie) i na koniec roku plasowała się na 16. miejscu w światowym zestawieniu. Zawodniczka, która 29 kwietnia skończy 18 lat, czyniła postępy w ekspresowym tempie i od początku bieżącej kampanii potwierdza, że dysponuje olbrzymim potencjałem.

     

    Tenisistka z Krasnojarska sezon rozpoczęła w Brisbane, gdzie dotarła do półfinału, w którym przegrała z Aryną Sabalenką. Białorusinka ograła ją też w czwartej rundzie Australian Open, z kolei w Dosze musiała uznać wyższość Rebeki Sramkovej i pożegnała się z turniejem po drugim meczu. O wiele lepiej poszło jej w Dosze – w “tysięczniku” pokonała m.in. Igę Świątek i Jelenę Rybakinę, a w finale rozprawiła się z Clarą Tauson. Po tym turnieju po raz pierwszy w karierze zameldowała się w czołowej dziesiątce rankingu WTA – była dziewiąta.

     

    Mirra Andriejewa pięła się w rankingu WTA. Teraz zaliczy spadek

     

    Andriejewa poszła za ciosem i wygrała też turniej w Indian Wells, ponownie ogrywając Rybakinę i Świątek. W finale zrewanżowała się z kolei Sabalence, a z Kalifornii wyjechała z nowym rekordem – po turnieju była już szósta w światowym zestawieniu.

     

    “Ona już dołączyła do Sabalenki i Świątek. Ba, mam wrażenie, że na dziś jest od nich lepsza” – stwierdził po tym turnieju ekspert Tomasz Wolfke w rozmowie z WP SportoweFakty.

     

    “”To ogromny talent tenisowy. Bardzo sensownie wsparty motoryką, do tego ostatnio dorosła, poprawiła swoje przygotowanie fizyczne. Jest bardzo mocną kobietą. Serwuje ponad 200 kilometrów na godzinę, a do tego ma urozmaicony tenis, bardziej niż Sabalenka i Świątek””

     

     

    ~ dodał.

     

    Rosjanka, chociaż ma niespełna 18 lat, była jedną z faworytek turnieju w Miami. Andriejewa szybko jednak pożegnała się z marzeniami o podbiciu kortów na Florydzie, bo odpadła już w trzeciej rundzie po porażce z Amandą Anisimovą. Straciła tym samym szansę na poprawienie swojej pozycji w rankingu WTA, ale wciąż mogła liczyć na utrzymanie rekordowej, szóstej pozycji. Już wiadomo, że jej nie utrzyma.

     

    We wtorek na kort wybiegła Jasmine Paolini, która w zestawieniu plasowała się za triumfatorką z Dubaju i Indian Wells. Włoszka, która rozgrywa najlepszy turniej w sezonie, pokonała w ćwierćfinale Magdę Linette i już wiadomo, że dopisze do swojego dorobku co najmniej 325 punktów rankingowych. A to oznacza, że w zestawieniu opublikowanym po zakończeniu “tysięcznika” na Florydzie wyprzedzi Andriejewą. Goni też piątą Madison Keys, którą wyprzedzi, o ile wygra półfinałowe starcie z Sabalenką.