Category: Home

  • Polscy siatkarze zdominowali Ligę Mistrzów. Historyczny sukces, Włosi na kolanach

    Polscy siatkarze zdominowali Ligę Mistrzów. Historyczny sukces, Włosi na kolanach

    Polscy siatkarze zdominowali Ligę Mistrzów. Historyczny sukces, Włosi na kolanach

    Aluron CMC Warta Zawiercie trzecią polską drużyną w ćwierćfinale Ligi Mistrzów siatkarzy. Ekipa Michała Winiarskiego w ostatnim spotkaniu fazy grupowej już po dwóch setach zapewniła sobie awans, ogrywając w nich Allianz Milano. Zwłaszcza w drugim secie zawiercianie zdominowali rywali z Włoch. Ostatecznie całe spotkanie w Sosnowcu, gdzie gości rywali Warta, polski zespół wygrał 3:0. Nagrodą będzie ominięcie baraży, w których o ósemkę LM będą musieli walczyć mediolańczycy.

     

    Aluron CMC Warta Zawiercie wygrała pięć pierwszych meczów fazy grupowej Ligi Mistrzów i przed spotkaniem w Sosnowcu miała wszystkie karty na stole. Awans z grupy już był, ale zawiercianie chcieli zapewnić sobie pierwsze miejsce, które pozwala uniknąć gry w barażach o ćwierćfinał. Do tego wystarczyły im dwa wygrane sety przed własną publicznością.

     

    – Przede wszystkim nie możemy podejść do tego spotkania w ten sposób, że trzeba wygrać dwa sety i mamy ten awans. Musimy wyjść i wygrać to spotkanie – przestrzegał jednak przed spotkaniem Mateusz Bieniek, środkowy Warty.

     

    Żartów nie było od pierwszych minut. Szybko aż trzema asami serwisowymi popisał się Karol Butryn. Atakujący Warty miał w ostatnich dniach problemy ze zdrowiem, ale na środę zdążył się wykurować. Do składu po pauzie w ostatnim meczu ligowym wrócił też przyjmujący Bartosz Kwolek. Zawiercianie uciekli rywalom na cztery punkty, ale Włosi szybko odrobili straty. Pomógł zagrywkami środkowy Edoardo Caneschi i był remis 9:9.

     

    Gospodarze znów objęli prowadzenie przy zagrywkach Bieńka. Tym razem nie było jednak mowy o zbudowaniu dużej przewagi. Obie drużyny ostrzeliwały się zagrywkami, w pierwszej partii zdobyły tym sposobem łącznie dziewięć punktów. I to właśnie as serwisowy Kwolka dał sygnał Warcie do budowania przewagi przed końcówką seta, którego gospodarze wygrali 25:22.

     

    Liga Mistrzów. Aluron CMC Warcie Zawiercie wystarczyły dwa sety

     

    W pierwszym secie siatkarzom Michała Winiarskiego udało się ograniczyć Ferre Reggersa, atakującego gości. W pierwszym meczu obu drużyn Belg zdobył aż 33 punkty, na otwarcie spotkania w Sosnowcu tylko dwa. Zdecydowanie lepiej radził sobie atakujący Warty – na początku drugiego seta Butryn znów popisał się asem serwisowym i gospodarze prowadzili już 5:1.

     

    Przewaga rosła w szybkim tempie i w pewnym momencie osiągnęła osiem punktów. Trener rywali Roberto Piazza w końcu ściągnął z boiska doświadczonego Mateja Kazijskiego, ale zmiany obrazu gry nie było. Sprytnymi zagraniami popisywał się Kwolek, rozgrywający Warty Miguel Tavares nie zapominał w ataku o Bieńku. Co prawda różnica między zespołami nieco zmalała, ale zawiercianie i tak wygrali partię pewnie, 25:21. Już po ostatniej akcji tego seta siatkarze Winiarskiego mogli świętować pierwszy w historii klubu awans do ćwierćfinału LM.

     

    liczba punktów to lepsze rozstawienie w czołowej ósemce i, przynajmniej teoretycznie, łatwiejszy rywal na tym etapie Ligi Mistrzów. Winiarski nie dokonał więc żadnych zmian przed trzecim setem. Co innego Piazza, który dał szansę dwóm rezerwowym – na boisku pojawili się Davide Gardini i Jacopo Larizza. I to goście rozpoczęli partię od dwupunktowego prowadzenia, które po chwili jeszcze zwiększyli. Ale zawiercianie ruszyli do odrabiania strat. Pomógł punktowy blok Jurija Gladyra, doprowadzili do remisu. Od połowy seta trwała wyrównana walka.

     

    Po zagrywce Bieńka w końcu Warta objęła prowadzenie 17:16. Świetnie w obronie grał libero gospodarzy Luke Perry, w kontratakach radził sobie Aaron Russell. Trener mediolańczyków przy stanie 20:17 dla polskiej drużyny wykorzystał drugą przerwę, ale po niej Butryn popisał się kolejnym asem serwisowym. Warta wygrała 25:19, kończąc mecz efektownym blokiem.

     

    Aluron CMC Warta: Butryn, Gladyr, Russell, Tavares, Bieniek, Kwolek – Perry (libero) oraz Markiewicz

     

    Allianz Milano: Reggers, Caneschi, Kazijski, Porro, Schnitzer, Louati – Catania (libero) oraz Otsuka, Staforini (libero), Gardini, Barotto, Larizza

  • Hitowy transfer Nicoli Zalewskiego? Polak na celowniku gigantów. “Gorące godziny”

    Hitowy transfer Nicoli Zalewskiego? Polak na celowniku gigantów. “Gorące godziny”

    Hitowy transfer Nicoli Zalewskiego? Polak na celowniku gigantów. “Gorące godziny

    Włoski dziennikarz Gianluca Di Marzio podał nowe, bardzo interesujące wieści dotyczące Nicoli Zalewskiego, który nie może liczyć na regularną grę w AS Roma. Reprezentant Polski jest na celowniku kilku bardzo dużych klubów, w tym byłych zdobywców Ligi Mistrzów. Właśnie teraz trwają kluczowe godziny dla jego przyszłości. Możliwe, że Zalewski zmieni barwy klubowe jeszcze w tym miesiącu.

    17 występów we wszystkich rozgrywkach, które złożyły się zaledwie na 817 minut. Zero goli i jedna asysta. Właśnie tak, a więc bardzo niekorzystnie, prezentują się dotychczasowe statystyki indywidualne Nicoli Zalewskiego w AS Roma w bieżącym sezonie

    Reprezentant Polski na przestrzeni swojej kariery niejednokrotnie podkreślał swoje przywiązanie do AS Roma, ale wiele wskazuje na to, że jego czas w klubie ze stolicy Włoch dobiega końca. Zalewski nie może już liczyć na regularną grę, nie cieszył się zaufaniem Daniele De Rossiego, a teraz podobnie traktuje go Claudio Ranieri.

    Włoski dziennikarz Gianluca Di Marzio poinformował na swojej stronie internetowej i w mediach społecznościowych o zainteresowaniu wśród wielkich klubów, jakie obecnie budzi Nicola Zalewski. Według niego reprezentant Polski znalazł się na celowniku dwóch zdobywców Ligi Mistrzów – Olympique Marsylia i Interu Mediolan.

    Zalewski na celowniku. Wielkie kluby chcą wyciągnąć Polaka z AS Roma

    Ewentualny transfer do Interu Mediolan byłby dosłownie hitowy. Nicola Zalewski dołączyłby bowiem do Piotra Zielińskiego w klubie, który walczy o obronę mistrzowskiego tytułu.

    To gorące godziny dla przyszłości Nicoli Zalewskiego. Agent piłkarza urodzonego w 2002 roku jest w Trigorii, aby spotkać się z kierownictwem Romy i odblokować jego transfer – informuje Di Marzio. – Marsylia i Inter są zainteresowane polskim graczem. Francuski klub chciałby go od razu kupić. Inter natomiast chciałby go wypożyczyć. W takim przypadku Nicola Zalewski musiałby jednak najpierw przedłużyć kontrakt z Romą, ponieważ jego umowa wygasa 30 czerwca 2025 roku – dodaje włoski dziennikarz.

    Transfer do Interu jest więc o wiele bardziej skomplikowany, ale to właśnie on znajduje się na szczycie listy priorytetów Zalewskiego, który chciałby zostać we Włoszech i nie zamykać sobie drzwi powrotu do AS Roma. Takie rozwiązanie daje mu o wiele więcej możliwości, pracę z wielkim trenerem, jakim bez wątpienia jest Simone Inzaghi, możliwość zdobycia trofeum oraz dzielenie szatni z Piotrem Zielińskim. Wydaje się jednak, że na więcej minut na boisku mógłby liczyć pod wodzą Roberto De Zerbiego w Marsylii. Przyszłość Polaka z pewnością rozstrzygnie się do końca stycznia.

    To jednak nie koniec wieści. Tego samego dnia holenderski portal “The Telegraaf” poinformował, że Nicola Zalewski znalazł się również w orbicie zainteresowań PSV Eindhoven. Mógłby to być więc drugi transfer Polaka do Holandii tej zimy. Wcześniej z Brighton & Hove Albion do Feyenoordu Rotterdam przeniósł się Jakub Moder.

  • Sztab Igi Świątek już ogłosił decyzję. Jest komunikat WTA. Problemy Keys po finale

    Sztab Igi Świątek już ogłosił decyzję. Jest komunikat WTA. Problemy Keys po finale

    Sztab Igi Świątek już ogłosił decyzję. Jest komunikat WTA. Problemy Keys po final

     

    Już po przegranym półfinale Australian Open sztab Igi Świątek za pośrednictwem jej PR managerki Darii Sulgostowskiej poinformował o najbliższych planach startowych polskiej tenisistki. Teraz komunikat w tej sprawie wydał oficjalny portal WTA, informując przy tym o problemach, z jakimi po wielkoszlemowej rywalizacji na kortach w Melbourne zmaga się niespodziewana triumfatorka imprezy – Amerykanka Madison Keys.

     

    Iga Świątek podsumowała we wtorek swój występ na Australian Open, nie kryjąc przy tym rozczarowania potknięciem na ostatniej prostej przed finałem. – Choć oczywiście mam niedosyt związany z samym wynikiem w Melbourne, to patrząc realnie widzimy i wiemy, jak dobrą robotę zrobiliśmy i do czego zmierzamy – stwierdziła otwarcie wiceliderka światowego rankingu. Mimo to awans do półfinału Australian Open można było rozpatrywać w kategorii sukcesu. Zwłaszcza, że Polka taki wynik osiągnęła wcześniej tylko raz – w 2022 roku

     

    Po porażce 23-latki z Madison Keys pojawiło się pytanie, jaki będzie jej dalszy plan na nadchodzące tygodnie. Odpowiedzi udzieliła przedstawicielka sztabu Igi Świątek – jej PR managerka Daria Sulgostowska. – Kolejne turnieje w kalendarzu startowym to Doha i Dubaj – przekazała Radiu Zet. Tym samym nasza reprezentantka odpuści sobie start w turniejach WTA 500 w Linzu oraz Abu Zabi

     

    Oficjalny portal WTA potwierdził te informacje. W opublikowanym komunikacie czytamy, że zarówno Iga Świątek, jak i pierwsza rakieta świata Aryna Sabalenka otwierają listy startowe obu tysięczników. Zmagania w Dosze wystartują 9 lutego, a w Dubaju – tydzień później.

     

    WTA ogłasza: Świątek i Sabalenka na listach startowych, problemy Keys

     

    Obsada tych imprez będzie topowa. Poza Polką i Białorusinką o tytuł zagrają wszystkie tenisistki, które na początku rywalizacji w Australian Open znajdowały się w TOP 10 rankingu WTA, a więc: Coco Gauff, Jasmine Paolini, mistrzyni olimpijska Qinwen Zheng, Jessica Pegula, Jelena Rybakina, Emma Navarro, Barbora Krejcikova oraz Daria Kasatkina.

     

    Niestety, w Dosze nie będzie mogła wystąpić triumfatorka Australian Open Madison Keys – obecnie siódma rakieta świata. Reprezentantka Stanów Zjednoczonych po rywalizacji w Melbourne zmaga się z problemami zdrowotnymi.

     

    Świeżo ukoronowana mistrzyni Australian Open Madison Keys wycofała się z turnieju w Dosze przez kontuzję ścięgna, ale Amerykanka wciąż znajduje się na liście startowej imprezy w Dubaju – informuje oficjalny portal WTA. Wcześniej uraz wykluczył z gry także rodaczkę Madison Keys – Danielle Collins.

     

    Warto przypomnieć, że w ostatnich latach Iga Świątek była “królową Dohy”, wygrywając trzy poprzednie edycje tamtejszych zmagań, a teraz powalczy o czwarty z rzędu tytuł. Na liście startowej znajdują się także trzy inne byłe mistrzynie tego turnieju – Aryna Sabalenka, Victoria Azarenkaoraz Elise Mertens

  • Barcelona w hicie Ligi Mistrzów. Media: Wiadomo, co ze Szczęsnym i Lewandowskim

    Barcelona w hicie Ligi Mistrzów. Media: Wiadomo, co ze Szczęsnym i Lewandowskim

    Barcelona w hicie Ligi Mistrzów. Media: Wiadomo, co ze Szczęsnym i Lewandowski

     

    W środę od godziny 21:00 fani piłki nożnej będą mogli czuć się przebodźcowani. W ramach kończącej fazę ligową 8. kolejki Champions League naraz zostanie rozegranych aż 18 meczów. Jednym z hitów będzie starcie drugiej w tabeli Barcelony z siódmą Atalantą. “Marca”, “As”, “Mundo Deportivo” i “Sport” są całkowicie zgodne co do wyjściowej jedenastki. Co to oznacza w temacie Roberta Lewandowskiego i Wojciecha Szczęsnego?

     

    “Nigdy nie przeżyliśmy takiego wieczoru jak ten” – głosi ze środowej okładki “Marca”. Trudno się dziwić, dojdzie do wielkiej “Multiligi” w Champions League. 18 spotkań rozgrywanych jednocześnie gwarantuje wielkie emocje i ciągłe powiadomienia ze stadionów o kolejnych golach. W jednym z hitów druga na ten moment w tabeli fazy ligowej FC Barcelona zmierzy się u siebie z siódmą Atalantą, która również dzielnie walczy w czubie Serie A

     

    Media standardowo wskazały przewidywane jedenastki. Rzadko się zdarza, by wszystkie cztery najważniejsze hiszpańskie dzienniki zgadzały się do każdego nazwiska, ale teraz właśnie tak jest. Identyczny skład “wystawiła” też redakcja brytyjskiego Goal.com. Wyróżnia się jedynie gazeta “L’Esportiu”, która stawia na Fermina Lópeza zamiast Pedriego.

     

    Mundo Deportivo”, “Sport”, “Marca” i “As” są pewne, że od pierwszej minuty na konfrontację z zespołem z Bergamo wybiegną Wojciech Szczęsny, Alejandro Balde, Pau Cubarsi, Ronald Araujo, Jules Kounde, Marc Casadó, Pedri, Gavi, Raphinha, Robert Lewandowski i Lamine Yamal. Do dyspozycji Hansiego Flicka nie są Andreas Christensen, Inigo Martinez, Dani Olmo oraz kontuzjowani już od dawna Marc Bernal i Marc-Andre ter Stegen.

     

    Dziennikarze podkreślają, że Flick zastosował rotacje w ligowym meczu z Valencią, na ławce rezerwowych mecz zaczął m.in. Robert Lewandowski. Trener słusznie zinterpretował domowe spotkanie z czerwoną latarnią ligi jako dobrą okazję do dania trochę odpoczynku najważniejszym piłkarzom. Teraz “Lewy” będzie walczył o trafienie od samego początku. Z kolei między słupkami pozostanie Szczęsny. Niemiecki szkoleniowiec argumentuje, że polski golkiper ma bilans 5 meczów i 5 zwycięstw, choć trudno brać to uzasadnienie za realne. Niewykluczone, że od początku miał dużo lepszą opinię o naszym rodaku niż Inakim Peni, ale czekał na odpowiedni moment do wprowadzenia zmiany.

     

    Konfrontacja Barcelony z Atalantą ruszy oczywiście – tak jak pozostałych 17 – o godzinie 21:00. Sędzią na Montjuic będzie dobrze znany Anglik Michael Oliver. VAR obsłuży jego rodak Jarred Gillett.

     

    FC Barcelona – Atalanta: przewidywane składy. Media zgodne co do Wojciecha Szczęsnego i RobertaLewandowskiego

  • Ogłaszają “prawdę” ws. Igi Świątek. Zarzut obalony. “Niszczycielski efekt”

    Ogłaszają “prawdę” ws. Igi Świątek. Zarzut obalony. “Niszczycielski efekt”

    Ogłaszają “prawdę” ws. Igi Świątek. Zarzut obalony. “Niszczycielski efekt

    Iga Świątek została wzięta pod lupę po tym, co zaprezentowała na kortach Australian Open. Postawę wiceliderki rankingu WTA postanowili przeanalizować eksperci “The Athletic” piszą o – jak to ujęli “trudnej prawdzie”. Ich zdaniem 23-latka wysłała w Melbourne światu jasny sygnał. Przy okazji obalony został także “zarzut” stawiany pod adresem Polki, dotyczący jej rywalizacji z Aryną Sabalenką

    Od zakończenia wielkoszlemowej rywalizacji na kortach Australian Open minęło już kilka dni, lecz wciąż nie milkną echa tego, co wydarzyło się w Melbourne. Była to bowiem pierwsza w tym sezonie okazja, by zobaczyć w walce o prestiżowe trofeum czołowe tenisistki rankingu WTA i porównać, jak spisują się po przepracowaniu kolejnego presezonu

    Po półfinałowej porażce z Madison Keys ochłonęła już Iga Świątek, która w tegorocznej edycji Australian Open wyrównała swój najlepszy wynik osiągnięty na tej imprezie w 2022 roku. Polska tenisistka nie kryje jednak, że sam awans do najlepszej czwórki turnieju stanowi dla niej rozczarowanie.

    Choć oczywiście mam niedosyt związany z samym wynikiem w Melbourne, to patrząc realnie widzimy i wiemy, jak dobrą robotę zrobiliśmy i do czego zmierzamy. Pora złapać oddech po intensywnym pre seasonie i rozpocząć projekt Middle East Swing. Do zobaczenia niedługo – napisała wiceliderka rankingu WTA w poście podsumowującym całe Australian Open.

    Australian Open. Media: Iga Świątek wysłała w świat jasny sygnał

    Mimo półfinałowej porażki Iga Świątek może mieć po występie w Melbourne spore powody do zadowolenia. Przekonują o tym chociażby eksperci renomowanego portalu “The Athletic” pisząc o “twardej prawdzie Igi Świątek” i nawiązując w ten sposób do nawierzchni, jaka pokrywa australijskie korty. Jak czytamy w podsumowaniu występu Polki, nasza tenisistka pokazała światu swoją jakość, jaką dysponuje na twardej nawierzchni.

    Zdecydowanie udowodniła, że może grać na swoim najwyższym poziomie lub zbliżyć się do niego w turnieju wielkoszlemowym na korcie twardym. To powinno być jej głównym wnioskiem z turnieju, a nie jakiekolwiek długotrwałe żale po przegranej w zaciętym półfinale. Światek wyglądała bardziej jak zawodniczka, która zdominowała WTA Tour w 2022 i 2023 roku, po serii porażek w 2024 roku, w których stała się przewidywalna i wpadała w panikę, gdy przeciwniczki – szczególnie te mocno uderzające, takie jak Keys – zaczynały grać na swoim topowym poziomie – chwali grę Igi Świątek “The Athletic”.

    Tamtejsi dziennikarze postanowili obalić także stawiany często Idze Świątek zarzut, że radzi sobie ona wyśmienicie wyłącznie na mączce, podczas gdy Aryna Sabalenka specjalizuje się głównie w grze na twardych kortach. – W turniejach WTA 1000 i innych imprezach Iga Świątek rządziła tak, jak na mączce. Od swojego pierwszego triumfu w Rolandzie Garrosie w 2020 roku, wygrała 82 procent spotkań na tej nawierzchni, zdobywając 12 tytułów. W tym samym czasie odsetek zwycięstw Aryny Sabalenki wyniósł 75 procent, przy 10 tytułach. Znacznie przewyższyła Świątek na twardym korcie w Wielkim Szlemie, ale ich ogólny bilans pokazuje, że jakakolwiek charakterystyka ich rywalizacji sprowadzona do starcia specjalistki od mączki ze specjalistką od twardych kortów jest daleka od prawdy – zaznaczono.

    Iga Świątek została pochwalona także za to, że ponownie wspięła się na swoje wyżyny, znów dominując swoje rywalki i sprawiając, że jej forhend niósł ze sobą “niszczycielski efekt”.

  • Historyczny sukces drużyny Wilfredo Leona. Polscy siatkarze już mogą świętować

    Historyczny sukces drużyny Wilfredo Leona. Polscy siatkarze już mogą świętować

    Historyczny sukces drużyny Wilfredo Leona. Polscy siatkarze już mogą świętować

    Koncert gospodarzy w lubelskiej hali Globus. Bogdanka LUK Lublin potrzebowała dwóch wygranych setów, by awansować do półfinału Pucharu Challenge. I siatkarze z PlusLigi z Wilfredo Leonem na czele wykonali zadanie błyskawicznie. W dwóch partiach rozbili reprezentującą Hiszpanię drużynę CV Melilla i mogli wraz z kibicami świętować historyczny sukces. Lubelski zespół w tym sezonie debiutuje w europejskich pucharach, a już ma szansę na pierwsze trofeum.

     

    Trener Bogdanki LUK Lublin Massimo Botti w meczu Pucharu Challenge nie miał do dyspozycji podstawowego atakującego drużyny Kewina Sasaka, którego wyeliminowało przeziębienie. W szóstce zastąpił go Mateusz Malinowski, a Włoch zdecydował się też na zmianę na środku, gdzie mecz rozpoczął Jan Nowakowski.

     

    Co najważniejsze, w szóstce był też Wilfredo Leon. Botti w weekend chciał dać odpocząć gwieździe swojej drużyny, ale bez niego mecz z ostatnim w tabeli PlusLigi GKS-em Katowice nie układał się najlepiej i trener musiał wezwać reprezentacyjnego przyjmującego na boisko. Tym razem takich kombinacji nie było, a Bogdanka LUK od początku prowadziła. Po kontrataku wykończonym przez Malinowskiego wygrywała 9:5, przewaga wzrosła do sześciu punktów dzięki dobrym zagrywkom gospodarzy.

     

    Asem serwisowym popisał się również Leon i lublinianie prowadzili już 21:14. U gości najmocniej postawił się argentyński przyjmujący Valentino Vidoni, który zdobył w pierwszym secie siedem punktów, kończąc pięć z sześciu piłek w ataku. Ale Bogdanka LUK i tak wygrała bez problemu 25:19.

     

    Puchar Challenge. Bogdanka LUK Lublin z historycznym awansem już po dwóch setach

     

    Polski zespół był już więc o krok od awansu do półfinału Pucharu Challenge. Dzięki zwycięstwu 3:0 w pierwszym meczu – Bogdanka LUK musiała wybrać się aż do Afryki, bo Melilla leży po południowej stronie Morza Śródziemnego – przepustkę do kolejnej fazy dawały już dwa zwycięskie sety.

     

    I w drugiej partii lublinianie szli po awans szybkim krokiem. Z pola zagrywki rywali raził środkowy Fynnian McCarthy i gospodarze prowadzili już 10:3. Z dobrych serwisów kolegów korzystał również Leon, który był czujny przy siatce i efektownie wykończył piłkę wracającą na lubelską stronę. Przewaga Bogdanki LUK sięgnęła dziesięciu punktów. Na boisku pojawił się rezerwowy libero gospodarzy Maciej Czyrek. Co prawda w końcówce hiszpański blok zdołał zatrzymać Leona, a Czyrek popełnił błąd w przyjęciu, ale nie zmieniło to losów rywalizacji. Lubelscy siatkarze wygrali 25:15 i kibice w hali Globus mogli świętować awans do półfinału.

     

    Botti zdecydował się więc na zmiany. I to gruntowne – na boisku na trzeciego seta pozostał tylko Malinowski, odpoczywać mogli Leon, kapitan Marcin Komenda i pozostali podstawowi zawodnicy. Takie przemeblowanie szóstki musiało wprowadzić nieco zamieszania, co wykorzystali goście, prowadząc 9:7.

     

    Z czasem jednak lubelscy siatkarze odnaleźli właściwy rytm. Blokiem straty zmniejszył przyjmujący Jakub Wachnik, a po błędzie Federico Martiny gospodarze objęli prowadzenie 12:11. Po kilku minutach wyrównanej gry przewagę Bogdance LUK zapewnił Malinowski. 32-letni siatkarz najpierw nie zawiódł w ataku, po chwili dołożył asa serwisowego, i polski zespół prowadził już 19:16. Skończyło się wygraną 25:20 i zakończeniem spotkania po trzech setach.

     

    Bogdanka LUK Lublin jako pierwszy zespół zapewnił sobie grę w półfinale Pucharu Challenge. Przeciwnika polski zespół pozna w środę. Będzie nim zwycięzca rywalizacji Sportingu z Decospan Menen. Bliżej awansu jest zespół z Portugalii, który w pierwszym meczu pokonał rywali na ich terenie 3:0.

     

    Bogdanka LUK Lublin: Malinowski, McCarthy, Sawicki, Komenda, Nowakowski, Leon – Thales (libero) oraz Czyrek (libero), Słotarski, Grozdanow, Tuinstra, Wachnik, Zając

     

    CV Melilla: Martina, Mendez, Vidoni, Folguera, Macarro, Del Carmen – Ruiz (libero) oraz Rasanen, Mimoun,Portero, Hamed (libero)

     

  • O 13:18 nadeszły wieści od Igi Świątek. Polka już się z tym nie kryje

    O 13:18 nadeszły wieści od Igi Świątek. Polka już się z tym nie kryje

    O 13:18 nadeszły wieści od Igi Świątek. Polka już się z tym nie kryj

     

    Iga Świątek musi poczekać do kolejnego sezonu, by spróbować wygrać wielkoszlemowy Australian Open. W tym roku Świątek odpadła w półfinale po trzysetowym boju z Madison Keys, a więc późniejszą triumfatorką Wielkiego Szlema. We wtorek o 13:18 Świątek opublikowała krótki wpis, w którym podsumowała swój wynik w Australian Open. Polka już się nie kryje z tym, jakie są jej najbliższe plany.

     

    Iga Świątek (2. WTA) wyrównała swój najlepszy wynik w wielkoszlemowym Australian Open. Polka dotarła do półfinału, ale tam przegrała 3:6, 6:2, 6:7 (8) z Amerykanką Madison Keys (7. WTA), a więc późniejszą triumfatorką całego turnieju. Są jednak dobre wiadomości, ponieważ strata Świątek do prowadzącej Aryny Sabalenki (1. WTA) w światowym rankingu stopniała do 186 punktów. – Grała pewnie, grała bardzo dobrze, grała solidnie. W zasadzie w każdym meczu była różnica klas na jej korzyść. Pokazała, że jest głodna rywalizacji – mówił Dawid Celt, kapitan reprezentacji Polski.

     

    Świątek otrzymała sporo pochwał po turnieju. – Mecz Świątek z Keys był najlepszym meczem, jaki kiedykolwiek widziałam na korcie. Tempo i precyzja, z jaką te kobiety uderzały piłki tenisowe, była po prostu hipnotyzująca. Iga zagra bardzo dobry sezon – zapamiętajcie moje słowa. Na Australian Open 2025 grała o wiele bardziej zgodnie ze swoim DNA. Używała rotacji na forhendzie i prowadziła długie wymiany, tak jak robi to na mączce – stwierdziła Andrea Petković, była niemiecka tenisistka.

     

    Świątek straciła zaledwie 14 gemów w drodze do półfinału Australian Open. – W Australii Iga była naładowana, zmotywowana, emanowała wyjątkowo pozytywną energią, chętna, wręcz fruwająca po korcie! I w United Cup, i w Australian Open. Dawno tego u niej nie widziałem – skomentował Wojciech Fibak, były tenisista.

     

    Świątek zdradziła swoje plany i podsumowała AO. “Dobra robota”

    Świątek opublikowała krótki wpis w mediach społecznościowych o godz. 13:18. W nim Iga podsumowała miniony Australian Open i zdradziła, jakie są jej najbliższe tenisowe plany. “Australia 2025: świetny, solidny czas. Więcej satysfakcji, kolorów i dobrych doświadczeń. Choć oczywiście pozostaje niedosyt związany z samym wynikiem, to patrząc realnie, widzimy i wiemy, jaką dobrą robotę wykonaliśmy. Czas na projekt Middle East Swing – do zobaczenia wkrótce” – czytamy we wpisie Igi Świątek.

     

    Czym jest Middle East Swing? To określenie na turnieje, które będą rozgrywane na Bliskim Wschodzie. Świątek wróci do gry w dniach 9-15 lutego br., kiedy to będzie rozgrywany turniej WTA 1000 w Dosze. Tam Świątek broni tytułu – w zeszłym roku w finale wygrała 7:6 (8), 6:2 z Kazaszką Jeleną Rybakiną (5. WTA).

     

    Potem odbędzie się kolejny turniej WTA 1000 – w Dubaju (16-22 lutego). W nim tytułu bronić będzie Jasmine Paolini (4. WTA). Świątek odpadła w półfinale po porażce 4:6, 4:6 z Rosjanką Anną Kalińską (18. WTA).

  • Iga Świątek bez szans na rewanż. Potrójna rezygnacja. Kibice będą rozczarowani

    Iga Świątek bez szans na rewanż. Potrójna rezygnacja. Kibice będą rozczarowani

    Iga Świątek bez szans na rewanż. Potrójna rezygnacja. Kibice będą rozczarowani

    Ci, którzy w najbliższym czasie liczyli na ponowną konfrontację Igi Świątek i Danielle Collins, muszą poczuć się srogo rozczarowani. Amerykana nie weźmie udziału w żadnej z trzech imprez, które w lutym odbędą się na Półwyspie Arabskim. Nie zgłosiła się do turnieju w Abu Zabi, a wizyty w Dosze i Dubaju odwołała. Nie dojdzie zatem do szybkiego rewanżu za niedawny finał United Cup, przed którym doszło na korcie do żenujących scen.

     

    Rywalizacja Igi Świątek i Danielle Collins (12. WTA) niepostrzeżenie wykroczyła poza tenis. To oznacza, że budzi emocje już nie tylko sportowe. Stało się tak za sprawą postawy amerykańskiej tenisistki, która najpierw okazywała Polce niechęć, a ostatnio – otwartą pogardę.

     

    Wszystko zaczęło się latem ubiegłego roku, gdy po starciu w igrzyskach olimpijskich Collins zarzuciła raszyniance, że ta jest fałszywa. Te same słowa powtórzyła przed dziennikarzami, nie precyzując bliżej zarzutu. Można się było łudzić, że Amerykanka ma słabszy dzień i jest sfrustrowana kłopotami zdrowotnymi (skreczowała). Ale rychło okazało się, że sprawa jest jednak poważniejsza.

     

    Collins kontra Świątek. Duszna relacja i brzydki teatr zamiast sportowej rywalizacji

     

    Przed finałem United Cup w Sydney, wygranego przez ekipę USA, doszło do chłodnego przywitania obu zawodniczek. Collins przybiła Polce piątkę z niesmakiem i zadbała o to, żeby wyraźnie to zademonstrować. Nagranie tego momentu stało się w sieci viralem.

     

    “Nie wiem, czy zauważyliście, ale… nowy rok, ta sama ja” – napisała szyderczo 31-latka w mediach społecznościowych, ilustrując post zdjęciem swojej miny z momentu przywitania z Igą.

     

    Od tej pory każda konfrontacja obu tenisistek już zawsze postrzegana będzie przez pryzmat żenującego incydentu. Kibice, którzy oczekują emocji nie tylko czysto sportowych, liczyli na jak najszybsze spotkanie Collins i Świątek. Wydawało się, że może do niego dojść już w przyszłym miesiącu na Bliskim Wschodzie.

     

    Taki scenariusz nie doczeka się jednak realizacji. Polka została pozbawiona szansy na ewentualny rewanż. Jak informuje serwis Polski-tenis.pl, Amerykanka nie weźmie udziału w turnieju w Abu Zabi (WTA 500, również bez Świątek) i rezygnuje z dwóch imprez rangi WTA 1000 – w Dosze i w Dubaju. Zastąpi ją najprawdopodobniej Dunka Clara Tauson (39. WTA).

     

    Po porażce w półfinale Australian Open druga rakieta świata też postanowiła chwilę odpocząć. W stolicy Kataru nie mogło jej jednak zabraknąć. Polka wygrywała tu trzy kolejne edycje i ma zamiar podtrzymać dobrą passę (początek rywalizacji 9 lutego). Zaraz potem przenosi się do Dubaju, gdzie przed rokiem potknęła się wboju o finał.    

     

  • Iga Świątek bez szans na rewanż. Potrójna rezygnacja. Kibice będą rozczarowani

    Iga Świątek bez szans na rewanż. Potrójna rezygnacja. Kibice będą rozczarowani

    Iga Świątek bez szans na rewanż. Potrójna rezygnacja. Kibice będą rozczarowan

     

    Ci, którzy w najbliższym czasie liczyli na ponowną konfrontację Igi Świątek i Danielle Collins, muszą poczuć się srogo rozczarowani. Amerykana nie weźmie udziału w żadnej z trzech imprez, które w lutym odbędą się na Półwyspie Arabskim. Nie zgłosiła się do turnieju w Abu Zabi, a wizyty w Dosze i Dubaju odwołała. Nie dojdzie zatem do szybkiego rewanżu za niedawny finał United Cup, przed którym doszło na korcie do żenujących scen.

     

    Rywalizacja Igi Świątek i Danielle Collins (12. WTA) niepostrzeżenie wykroczyła poza tenis. To oznacza, że budzi emocje już nie tylko sportowe. Stało się tak za sprawą postawy amerykańskiej tenisistki, która najpierw okazywała Polce niechęć, a ostatnio – otwartą pogardę.

     

    Wszystko zaczęło się latem ubiegłego roku, gdy po starciu w igrzyskach olimpijskich Collins zarzuciła raszyniance, że ta jest fałszywa. Te same słowa powtórzyła przed dziennikarzami, nie precyzując bliżej zarzutu. Można się było łudzić, że Amerykanka ma słabszy dzień i jest sfrustrowana kłopotami zdrowotnymi (skreczowała). Ale rychło okazało się, że sprawa jest jednak poważniejsza.

     

    Collins kontra Świątek. Duszna relacja i brzydki teatr zamiast sportowej rywalizacji

     

    Przed finałem United Cup w Sydney, wygranego przez ekipę USA, doszło do chłodnego przywitania obu zawodniczek. Collins przybiła Polce piątkę z niesmakiem i zadbała o to, żeby wyraźnie to zademonstrować. Nagranie tego momentu stało się w sieci viralem.

     

    “Nie wiem, czy zauważyliście, ale… nowy rok, ta sama ja” – napisała szyderczo 31-latka w mediach społecznościowych, ilustrując post zdjęciem swojej miny z momentu przywitania z Igą.

     

    Od tej pory każda konfrontacja obu tenisistek już zawsze postrzegana będzie przez pryzmat żenującego incydentu. Kibice, którzy oczekują emocji nie tylko czysto sportowych, liczyli na jak najszybsze spotkanie Collins i Świątek. Wydawało się, że może do niego dojść już w przyszłym miesiącu na Bliskim Wschodzie.

     

    Taki scenariusz nie doczeka się jednak realizacji. Polka została pozbawiona szansy na ewentualny rewanż. Jak informuje serwis Polski-tenis.pl, Amerykanka nie weźmie udziału w turnieju w Abu Zabi (WTA 500, również bez Świątek) i rezygnuje z dwóch imprez rangi WTA 1000 – w Dosze i w Dubaju. Zastąpi ją najprawdopodobniej Dunka Clara Tauson (39. WTA)

     

    Po porażce w półfinale Australian Open druga rakieta świata też postanowiła chwilę odpocząć. W stolicy Kataru nie mogło jej jednak zabraknąć. Polka wygrywała tu trzy kolejne edycje i ma zamiar podtrzymać dobrą passę (początek rywalizacji 9 lutego). Zaraz potem przenosi się do Dubaju, gdzie przed rokiem potknęła się w boju o finał.

  • Iga Świątek skarcona przez legendy. Jej zachowanie wywołało burzę

    Iga Świątek skarcona przez legendy. Jej zachowanie wywołało burzę

    Iga Świątek skarcona przez legendy. Jej zachowanie wywołało burz

     

    Martinie Navratilovej i Lindsay Davenport nie spodobało się zachowanie Igi Świątek podczas półfinału Australian Open. Byłe gwiazdy tenisa rozmawiały na ten temat w podcaście Tennis Channel Live. – Widziałam, jak Iga robiła to dość często. Po prostu zatrzymywała serwującego – stwierdziła Czeszka. – To nie jest w porządku – dodawała druga.

     

    Niestety Iga Świątek pożegnała się z Australian Open w półfinale. Madison Keys, która wygrała później cały turniej, okazała się rywalką nie do przejścia. I choć to Polka prowadziła przez większość tie-breaka, ostatecznie przegrała 7:5, 1:6, 6:7(8).

     

    Jeszcze w trakcie meczu niektórzy kibice zwrócili uwagę na nieeleganckie zachowania wiceliderki rankingu. “Brudne gierki Świątek powracają. Przegrywa seta 6:1 i zmusza Keysa do czekania na jej serwis. Keys wyraźnie nie jest zadowolona” — brzmiał jeden ze wpisów na profilu “ATP WTA DRAMA ALERT” w serwisie X.

     

    To nie jedyny profil, który zwrócił uwagę na sytuację z udziałem Polki. Okazuje się, że nie uszła ona uwadze także byłym gwiazdom tenisa — Martinie Navratilovej i Lindsay Davenport, które rozmawiały na jej temat w podcaście.

     

    Legenda nie ma wątpliwości: nie podoba mi się to

    — Widziałam, jak Iga robiła to dość często. Po prostu zatrzymywała serwującego. Lubi być w swoim rytmie, ale zasada jest taka, że trzeba grać w rytm serwującego. Mogła być gotowa trzy sekundy wcześniej. Nie podoba mi się to — stwierdziła Navratilova.

     

    — To nie jest w porządku i na pewno skupiło na sobie uwagę Madison. Nie była zbyt zadowolona z niektórych rzeczy, które działy się podczas tego meczu — wtórowała jej Davenport.