Category: Home

  • Wpadka w Abu Zabi! Mistrzyni Wimbledonu wyrzucona przez 157. tenisistkę świata

    Wpadka w Abu Zabi! Mistrzyni Wimbledonu wyrzucona przez 157. tenisistkę świata

    W turnieju World Tennis League w Abu Zabi doszło do niespodziewanego rozstrzygnięcia. Iga Świątek, triumfatorka Wimbledonu, przegrała w meczu deblowym, grając w parze z Hiszpanką Paulą Badosą, z Białorusinką Aryną Sabalenką i Rosjanką Mirrą Andriejewą. Mecz zakończył się wynikiem 1:6 na niekorzyść polsko-hiszpańskiego duetu.

     

    Świątek i Badosa nie były w stanie przeciwstawić się dynamicznej grze rywalek. Sabalenka imponowała mocnymi uderzeniami, a Andriejewa wykazywała się sprytem i doświadczeniem w grze deblowej. Jedyny wygrany gem przez Świątek i Badosę nastąpił pod koniec seta, jednak nie zdołały one odwrócić losów spotkania.

     

    World Tennis League to pokazowy turniej, w którym biorą udział cztery drużyny: “Orły” (z Igą Świątek w składzie), “Kanie”, “Jastrzębie” i “Sokoły”. Każde spotkanie składa się z czterech setów: jednego singla kobiet, jednego singla mężczyzn oraz dwóch gier deblowych lub mikstów. Drużyny rywalizują ze sobą przez trzy dni, a dwie najlepsze zmierzą się w finale.

     

    Mimo porażki w deblu, Świątek kontynuuje rywalizację w turnieju, przygotowując się do kolejnych meczów, zarówno w grze pojedynczej, jak i podwójnej.

     

     

  • “Shocking Split! Elena Rybakina and Goran Ivanisevic Part Ways After Just One Month – What Went Wrong?”

    “Shocking Split! Elena Rybakina and Goran Ivanisevic Part Ways After Just One Month – What Went Wrong?”

    The 2022 Wimbledon champion was involved in drama with her coach Stefano Vukov last season. They separated after a hectic year in which Rybakina faced several physical and mental health issues. There were reports of alleged mistreatment by the Croatian coach, which are under WTA investigation.

    Vukov’s return marks Ivanisevic’s departure

    Rybakina announced her split from Vukov in September 2024 after five years of working together. However, in mid-January, shortly after Ivanisevic replaced him on her team, the Kazakh player announced that Vukov would return to the team and would be in Melbourne supporting her during her participation in the first major of the year. Since he is suspended while the investigation is ongoing, Vukov was unable to obtain accreditation or enter the Melbourne Park facilities.

    Amid the speculation, Rybakina defended Vukov despite the investigation against him. “I’m not happy with the situation or the comments I see, especially from people on the Tour. I don’t think it’s fair,” she said. “I’ve known Stefano for six years, and I respect him for everything he’s done. From when I was ranked 200 to winning a Grand Slam, he’s been there. He never mistreated me,” she added in Australia.

     

    The World No. 5 reached the fourth round at the Australian Open and lost to eventual champion Madison Keys in three sets. A few days later, Ivanisevic announced that they would no longer be working together. “After our trial period that finished with Australian Open, I wish Elena and her team best of luck moving forward,” he wrote on social media.

     

    Rybakina addresses coaching changes but avoids details on Ivanisevic split

    Rybakina arrived in Abu Dhabi, this time without Ivanisevic on her team, and won her opening match against Katie Volynets (2-6, 6-4, 6-4) to advance to the quarterfinals. The defending champion will face Tunisian Ons Jabeur for a spot in the semifinals.

     

    In a recent interview from Abu Dhabi, the former Aussie Open runner-up did not want to give too many details about her split with Ivanisevic but commented that it was a mutual agreement. “We just sat down, we talked, and we decided to go our separate ways. But I think I learned a lot and it’s not easy to find a good collaboration. It, of course, takes time and everything, but that was our decision.

     

    We’ll see how this year goes for me. I’m also not such an easy player maybe like some people think, ‘Oh it’s easy with her,’ or something, but it’s not really like this,” the ‘Ice Queen’ stated. “I think every person is different and there is no one who is perfect. I can be sometimes stubborn on the court, stubborn on some things, that’s at least my honest opinion,” she added.

     

    Meanwhile, Rybakina hired Davide Sanguinetti as her new head coach, who will be working directly with Vukov. “Yeah, we are working with Davide. We did one week of preparation together. I knew him a little bit from before and he was available.”

     

    Sanguinetti previously worked with former World No. 1 Dinara Safina, and since October 2023, he has been coaching 2022 Next Gen ATP Finals champion Brandon Nakashima. “Sometimes, he would speak with Stefano (Vukov). So, we will see how it goes, but for now, I am happy with how we are working together. But we need to take time and get used to each other,” Rybakina concludded.

     

     

  • To będzie koniec wielkiej ery polskich skoków. Nadziei trzeba szukać gdzie indziej

    To będzie koniec wielkiej ery polskich skoków. Nadziei trzeba szukać gdzie indziej

    To będzie koniec wielkiej ery polskich skoków. Nadziei trzeba szukać gdzie indzie

    W przyszłorocznych igrzyskach w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo zmagania w skokach narciarskich odbędą się w Predazzo. Prawdopodobnie po raz ostatni o olimpijskie medale powalczą tam Kamil Stoch, Dawid Kubacki i Piotr Żyła. Nadzieją napawa rosnąca forma Pawła Wąska

    Predazzo jest dla biało-czerwonych dość szczęśliwe. W XXI w. dwukrotnie gospodarzem mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym było Val di Fiemme, a zmagania skoczków odbywały się wówczas właśnie w Predazzo. W 2003 r. dublet wywalczył tam Adam Małysz, a 10 lat później na dużym obiekcie triumfował Stoch. W 2013 r. Polacy wywalczyli jeszcze brązowy medal w konkursie drużynowym. Ponadto w 2019 Kubacki odniósł tam swoje pierwsze indywidualne zwycięstwo w Pucharze Świata.

    Stoch, który w maju skończy 38 lat, jest jednym z najbardziej utytułowanych polskich sportowców na igrzyskach, i to licząc zarówno zimowe, jak i letnie. Do dwóch złotych medali w konkursach indywidualnych w Soczi (2014) dołożył kolejne złoto na dużej skoczni w Pjongczangu (2018), gdzie cieszył się także z trzeciego miejsca w drużynie z Kubackim, Stefanem Hulą i Maciejem Kotem. Prawie 35-letni Kubacki w dorobku ma jeszcze brąz z Pekinu (2022), gdzie Stoch zajął szóste miejsce na normalnej i czwarte na dużej skoczni.

    Bez medalu olimpijskiego pozostaje na razie Żyła, który był za to dwa razy indywidualnym mistrzem świata. Biorąc pod uwagę jego wypowiedzi po nieudanych startach w Pekinie, nie byłoby zaskoczeniem, gdyby w przyszłym roku w składzie polskiej reprezentacji go zabrakło.

    “Dramat. Igrzyska mnie rozbiły, więcej nie przyjadę. Widocznie nie są dla mnie. Wylatujesz, narty w dół… i za cztery lata. To jest bez sensu. Nie dla mnie widocznie są igrzyska i tyle w temacie” — mówił wówczas Żyła, który w styczniu skończył 38 lat.

    Igrzyska 2026. W Predazzo możliwy “ostatni taniec” trójki wielkich polskich skoczków
    Cała trójka nie najlepiej radzi sobie od wielu miesięcy w międzynarodowych zawodach, za to coraz bliżej podium jest 25-letni Wąsek. W tym roku kalendarzowym był piąty w zawodach PŚ w Innsbrucku i Zakopanem oraz czwarty na mamuciej skoczni w Oberstdorfie.

    Włosi nie mają wielkiego doświadczenia w organizacji zawodów międzynarodowych z udziałem światowej elity w tej dyscyplinie. Ostatnio najlepsi skoczkowie zawitali tam w styczniu 2020 r., gdy odbyła się rywalizacja w PŚ — właśnie w Predazzo. Wówczas na najniższym stopniu podium dwukrotnie stanął Kubacki.

    W styczniu tego roku w Predazzo miała się odbyć runda Pucharu Świata, mająca być jednocześnie sprawdzianem olimpijskim, ale kilka miesięcy wcześniej imprezę odwołano ze względu na opóźnienia w przygotowaniach obiektów. Nowością w programie skoków będzie konkurs duetów, który zastąpi przeprowadzaną regularnie od igrzysk w Calgary w 1988 roku rywalizację drużynową. Na skoczniach w Predazzo odbędą się także olimpijskie konkursy skoków do kombinacji norweskiej. Gospodarzem drugiej części zawodów w tej dyscyplinie będzie pobliskie Tesero, gdzie o medale powalczą też biegacze narciarscy.

  • Robert Lewandowski wskazany, wystarczyła sekunda. La Liga puściła przekaz w świat

    Robert Lewandowski wskazany, wystarczyła sekunda. La Liga puściła przekaz w świat

    Robert Lewandowski wskazany, wystarczyła sekunda. La Liga puściła przekaz w świa

     

    Piłkarska celność? W tym elemencie Robert Lewandowski nie ma sobie równych – przynajmniej zdaniem Gerarda Pique. Legenda FC Barcelona wspomniała o kapitanie reprezentacji Polski podczas tworzenia “najlepszego piłkarza świata”. Nagranie przedstawiające popularne w sieci wyzwanie z udziałem 38-letniego byłego obrońcy “Dumy Katalonii” opublikowała w mediach społecznościowych La Liga.

     

    Gerard Pique to legenda FC Barcelona i wychowanek słynnej La Masii. Zanim jednak na dobre rozwinął skrzydła w barwach “Dumy Katalonii”, wcześniej trafił jeszcze do Manchesteru United oraz Realu Saragossa. Później jednak stanowił już o sile nie tylko ekipy z Camp Nou, ale i reprezentacji Hiszpanii.38-latek ma na koncie między innymi aż 9 tytułów mistrza Hiszpanii, 1 mistrzostwo Anglii, 4 triumfy w Lidze Mistrzów oraz mistrzostwo świata i Europy zdobyte wraz z drużyną narodową.

     

    Przez kilka miesięcy Gerard Pique dzielił szatnię Barcelony wraz z Robertem Lewandowskim, aż w końcu pod koniec 2022 postanowił nagle zakończyć swoją karierę, dotrzymując tym samym słowa danego kibicom. Obiecał bowiem, że nigdy nie odejdzie z Barcelony po to, by zagrać w innej drużynie. Mimo tak krótkiej wspólnej gry Hiszpan ceni jednak kapitana reprezentacji Polski.

     

    Gerard Pique stworzył idealnego piłkarza. Nie zapomniał o Robercie Lewandowskim

     

    La Liga zaprosiła 38-letniego byłego piłkarza do popularnej w mediach społecznościowej zabawy, w której miał stworzyć “piłkarza idealnego”, biorąc po jednym elemencie od wybranych zawodników. I tak prawą nogę początkowo wziął od Pedriego, choć później nazwał go jednak autorem najlepszych podań, zmieniając swój wybór w pierwszej kategorii na Kyliana Mbappe. Najlepszą lewą nogą natomiast według Hiszpana dysponuje – bez niespodzianki – Leo Messi, u boku którego święcił swoje największe klubowe sukcesy.

     

    Szybkość? Tu Gerard Pique postawił na Ousmane’a Dembele, a w przypadku siły wybrał Ronalda Araujo. Później przyszła pora na kategorię dotyczącą celności. Główny bohater nagrania zastanowił się przez sekundę i wymienił nazwisko Roberta Lewandowskiego.

     

    Całą klasyfikację zdominowali piłkarze FC Barcelona. Posiadaczem najlepszej boiskowej inteligencji okrzyknięty został Marc Casado, najlepszych piłkarskich umiejętności Lamine Yamal, a najlepszym obrońcą Pau Cubarsi. Także poza murawą na wyróżnienie zasługują zdaniem Gerarda Pique właśnie zawodnicy “Dumy Katalonii”. A mianowicie Jules Kounde jako najlepszy strojniś oraz Raphinha jako posiadacz najbardziej szykownej fryzury.

  • Hubert Hurkacz w ćwierćfinale, rewelacja sezonu za burtą. Polak złamał magiczną barierę

    Hubert Hurkacz w ćwierćfinale, rewelacja sezonu za burtą. Polak złamał magiczną barierę

    Hubert Hurkacz w ćwierćfinale, rewelacja sezonu za burtą. Polak złamał magiczną barierę

    Tuż przed godz. 23:00 rozpoczął się środowy pojedynek z udziałem Huberta Hurkacza. Polak walczył o pierwszy w karierze awans do ćwierćfinału turnieju ATP 500 w Rotterdamie. Nasz reprezentant mierzył się z Jirim Lehecką, którego pokonał 12 miesięcy temu, właśnie w Ahoy Arena. Także dzisiaj zwycięzcą okazał się Hurkacz, chociaż mecz zakończył się przedwcześnie. Przy stanie 7:5, 2:0 40-0 z perspektywy Huberta, przeciwnik poddał spotkanie. Tym samym Polak wreszcie przerwał passę porażek w drugiej rundzie w Rotterdamie.

     

    Hubert Hurkacz przystępował do tegorocznej rywalizacji w ATP 500 w Rotterdamie z nadzieją, że w końcu uda mu się dotrzeć dalej niż do drugiej rundy zmagań. Polak jeszcze nigdy nie zameldował się w ćwierćfinale ABN AMRO Open. Poprzednie cztery starty kończył na 1/8 finału. Tym razem chciał przerwać tę niechlubną passę. Turniej w Holandii rozpoczął w bardzo dobrym stylu, od zwycięstwa 6:3, 6:2 w starciu z Flavio Cobollim. Wrocławianin zagrał ofensywny tenis i wykorzystał wszystkie mankamenty w grze Włocha.

     

    Prawdziwy test dla naszego reprezentanta miał jednak nadejść w środowy wieczór, gdy przyszło mu się zmierzyć z Jirim Lehecką. Czech zanotował imponujący początek sezonu 2025. Wygrał imprezę rangi “250” w Brisbane, a podczas Australian Open dotarł do czwartej rundy, gdzie wyeliminował go Novak Djoković. Rozgrywki w Rotterdamie rozpoczął od zwycięstwa z Alexeiem Popyrinem 7:5, 6:2.

     

    Hurkacz i Lehecka mierzyli się ze sobą dotychczas tylko raz. I co ciekawe – ich jedyne starcie miało miejsce właśnie w Rotterdamie. Przed rokiem panowie zafundowali sobie prawdziwy thriller, który zakończył się wygraną Huberta. Wówczas Polak obronił trzy meczbole i pokonał rywala 6:3, 6:7(9), 7:6(9). Dwanaście miesięcy temu faworytem spotkania był wrocławianin. Teraz więcej szans dawano Czechowi.

     

    Hubert Hurkacz w ćwierćfinale ATP w Rotterdamie. Rywal nie dokończył meczu

     

    Początek spotkania przebiegał bez większej historii, obaj pewnie utrzymywali własne podania. Pierwsze emocje nastały podczas szóstego rozdania, gdy Lehecka wypracował sobie break pointy na 4:2. Czech miał w sumie aż cztery okazje, ale za każdym razem Hurkacz bardzo dobrze się bronił. Wyciągał serwis lub wygrywające akcje i w ten sposób oddalał zagrożenie. Ostatecznie po długiej walce Hubert zdołał wyrównać stan rywalizacji w premierowym secie na 3:3.

     

    W kolejnych minutach wróciliśmy do obrazu z początku pojedynku. W dziewiątym rozdaniu, zaraz po jednym z zagrań, Jiri złapał się za lewe udo, jakby coś sobie naciągnął. Mimo to nie korzystał wtedy z żadnej przerwy medycznej i normalnie kontynuował grę. Podczas dziesiątego gema Czech miał dobrą okazję, by wywalczyć sobie piłkę setową. Przy stanie 30-30 miał przewagę sytuacyjną w wymianie, ale popełnił mały błąd. Później Polak zgarnął kolejną akcję i zrobiło się 5:5

     

    Chwilę później swojej szansy w końcu doczekał się Hurkacz. 27-latek zmusił przeciwnika do błędu i pojawił się pierwszy break point dla Huberta. Reprezentant naszych południowych sąsiadów zaliczył minimalną pomyłkę z forhendu, który kosztował go utratę własnego podania. Przy stanie 6:5 wrocławianin serwował po zwycięstwo w secie. Nasz tenisista nie miał większych problemów z domknięciem partii i mógł się cieszyć z wygranej 7:5.

     

    Po przegranym secie Lehecka w końcu poprosił o pomoc medyczną. Czech wrócił do gry, ale wrocławianin już na “dzień dobry” wywalczył sobie przełamanie w drugiej odsłonie. Z każdą minutą widać było coraz większe problemy po stronie Jiriego. Hubert umiejętnie rozrzucał rywala po korcie i wykorzystywał jego kłopoty z poruszaniem. Przy stanie 7:5, 2:0 40-0 z perspektywy naszego reprezentanta, przeciwnik postanowił skreczować, nie chcąc pogłębiać swojego urazu.

     

    Tym samym Hurkacz awansował do ćwierćfinału ATP 500 w Rotterdamie. Za szóstym podejściem w końcu udało mu się zameldować w najlepszej “8” zmagań w Ahoy Arena. O półfinał powalczy w piątek z Andriejem Rublowem lubFabianem Marozsanem.

  • Michael Wright w Polsce był gwiazdą ligi. Karierę zakończył w tragiczny sposób

    Michael Wright w Polsce był gwiazdą ligi. Karierę zakończył w tragiczny sposób

    Michael Wright w Polsce był gwiazdą ligi. Karierę zakończył w tragiczny sposób

     

    Michael Wright to postać, którą polscy kibice koszykówki wspominają z sentymentem. Amerykański zawodnik z naturalizowanym tureckim obywatelstwem przez lata błyszczał na parkietach polskiej ligi, imponując siłą, wszechstronnością i skutecznością pod koszem. Niestety, jego życie zakończyło się w tragicznych okolicznościach, pozostawiając po sobie wiele pytań i smutku w świecie sportu.

     

    Koszykarska kariera w Polsce

     

    Michael Wright urodził się 7 stycznia 1980 roku w Chicago. Już w młodym wieku uchodził za wielki talent, co potwierdziły jego występy na prestiżowej uczelni Arizona. W 2001 roku zgłosił się do draftu NBA, jednak nie został wybrany. Pomimo krótkiej przygody z New York Knicks w lidze letniej, nie zagrał w najlepszej lidze świata i postawił na karierę w Europie.

     

    W Polsce Wright występował w dwóch klubach: Śląsku Wrocław i Turówie Zgorzelec. W barwach wrocławskiego zespołu świętował mistrzostwo Polski, stając się jedną z największych gwiazd ligi. Kibice uwielbiali jego grę – był silnym skrzydłowym, który dominował pod tablicami i potrafił zdobywać punkty w trudnych sytuacjach. Po latach gry w Europie zdecydował się na przyjęcie tureckiego obywatelstwa i występował w reprezentacji tego kraju pod nazwiskiem Ali Karadeniz.

     

    Tragiczny koniec życia

     

    Kariera Wrighta dobiegła końca w dramatycznych okolicznościach. W listopadzie 2015 roku świat koszykówki obiegła szokująca wiadomość – ciało 35-letniego koszykarza zostało znalezione w jego samochodzie na ulicach Nowego Jorku. Okazało się, że padł ofiarą brutalnego zabójstwa.

     

    Śledztwo wykazało, że Wright prawdopodobnie został zamordowany w wyniku konfliktów finansowych i osobistych. Jego śmierć do dziś pozostaje zagadką, a wiele szczegółów tej sprawy pozostaje niejasnych.

     

    Dziedzictwo i pamięć o Wrightcie

     

    Michael Wright był jednym z najlepszych zagranicznych koszykarzy, jacy grali w polskiej lidze. Jego talent, determinacja i charyzma sprawiły, że na długo zapisał się w pamięci kibiców. Tragiczny koniec jego życia to smutne przypomnienie o tym, jak kruche może być życie nawet dla gwiazd sportu.

     

    Mimo że nie ma go już wśród nas, fani Śląska Wrocław i Turowa Zgorzelec wciąż pamiętają jego spektakularne występy, które na zawsze pozostaną częścią historii polskiej koszykówki.

     

     

  • Tak Cristiano Ronaldo świętował 40. urodziny! Działo się! [WIDEO]

    Tak Cristiano Ronaldo świętował 40. urodziny! Działo się! [WIDEO]

    Cristiano Ronaldo, jeden z najwybitniejszych piłkarzy w historii, obchodził swoje 40. urodziny 5 lutego 2025 roku. Z tej okazji w nowojorskim Times Square odsłonięto imponującą, 12-stopową (ok. 3,6 metra) brązową rzeźbę przedstawiającą portugalskiego zawodnika. Autorem dzieła jest rzeźbiarz Sergio Furnari, znany z wcześniejszych prac upamiętniających ikony sportu i kultury.

     

    Rzeźba została umieszczona na ciężarówce pomalowanej w barwy zieloną, czerwoną i złotą, co nawiązuje do narodowych kolorów Portugalii. Wydarzenie przyciągnęło tłumy fanów, którzy świętowali, skandując słynne “Siu” – okrzyk triumfu charakterystyczny dla Ronaldo. Uroczystość była częścią większych obchodów urodzin piłkarza, w których uczestniczyły znane postacie ze świata sportu i rozrywki.

     

    Ronaldo, obecnie zawodnik saudyjskiego klubu Al Nassr, nie zwalnia tempa mimo upływu lat. W bieżącym sezonie zdobył 23 bramki w 25 meczach, co świadczy o jego nieustającej formie i determinacji. Dziennikarz Piers Morgan, który spędził z nim czas w Arabii Saudyjskiej, podkreślał niezwykłą pasję, pracowitość i kondycję fizyczną piłkarza. Ronaldo wspominał również o swoich skromnych początkach i motywacji, która napędza go do dalszych sukcesów.

     

    Z okazji jubileuszu, dziennik “The Guardian” przygotował zestawienie 40 najważniejszych momentów w karierze Ronaldo, obejmujących zarówno jego triumfy na boisku, jak i wydarzenia z życia prywatnego. Wśród nich znalazły się m.in. debiut w Sportingu CP, transfery do czołowych klubów europejskich oraz zdobycie mistrzostwa Europy z reprezentacją Portugalii w 2016 roku.

     

    Real Madryt, klub, w którym Ronaldo spędził najbardziej owocny okres swojej kariery, również pamiętał o urodzinach swojego byłego zawodnika. W oficjalnym komunikacie klub złożył mu życzenia, podkreślając jego legendarny status i wkład w historię “Królewskich”.

     

    Cristiano Ronaldo, mimo osiągnięcia 40. roku życia, nadal pozostaje na szczycie światowego futbolu, inspirując miliony fanów na całym świecie swoją pasją, zaangażowaniem i nieustannym dążeniem do doskonałości.

     

     

  • Pajor otworzyła wynik i się zaczęło. Ależ pogrom w meczu Barcelony!

    Pajor otworzyła wynik i się zaczęło. Ależ pogrom w meczu Barcelony!

    Pajor otworzyła wynik i się zaczęło. Ależ pogrom w meczu Barcelony!

    FC Barcelona z Ewą Pajor ma na rozkładzie kolejnego rywala. Tym razem w Copa Catulunya pokonała SE AEM aż 6:0. Polka zdobyła kolejnego gola w barwach swojego zespołu. Zrobiła to pomimo tego, że wystąpiła tylko w pierwszej połowie środowego starcia. Polka od początku sezonu znajduje się w wyśmienitej formie.

     

    Ewa Pajor od lata 2024 roku reprezentuje barwy FC Barcelony. Już od pierwszych spotkań udowodniła, że będzie ważnym ogniwem jednego z najlepszych, a przez wielu uważanego za zdecydowanie najlepszy kobiecy piłkarski klub na świecie.

     

    Kolejny wyczyn Pajor. Wystarczyło jej 45 minut

     

    W środowy wieczór Polka przyczyniła się do kolejnego zwycięstwa swojego zespołu. Tym razem FC Barcelona grała w 1/2 finału Copa Catalunya. Po drugiej stronie stanęły zawodniczki SE AEM. Faworyt mógł być tylko jeden.

     

    Ewa Pajor już w 26. minucie wpisała się na listę strzelczyń. Otrzymała prostopadłe podanie, wpadła w pole karne i płaskim, pewnym strzałem z lewej nogi pokonała bramkarkę. Jeszcze przed przerwą wynik podwyższyła Sydney Schretenleib, która wcześniej asystowała Pajor.

     

    W przerwie doszło do kilku zmian w zespole Barcelony. Boisko opuściła między innymi Pajor, ale jej drużyna nie zamierzała się zatrzymywać. Jana Fernandez, Claudia Pina i Esmee Brugts zdobyły kolejne gole (Pina trafiała dwa razy), pieczętując tym samym okazałe zwycięstwo 6:0.

     

    W tym miejscu warto wspomnieć o bilansie ligowym Katalonek. W 17 dotychczasowych meczach wygrały aż… 16 razy. Poniosły tylko jedną porażkę – w ostatnim starciu z Levante (1:2). Zdobyły aż 72 gole, a straciły zaledwie dziewięć. Liderką klasyfikacji strzelczyń jest Pajor, która strzeliła 14 goli i przy pięciu kolejnych asystowała. Kolejny ligowy mecz piłkarki FC Barcelony rozegrają 9 lutego. Zmierzą się z Espanyolem. 

     

  • Krecz rywala! Hubert Hurkacz gra dalej w Rotterdamie

    Krecz rywala! Hubert Hurkacz gra dalej w Rotterdamie

    Krecz rywala! Hubert Hurkacz gra dalej w Rotterdamie

    Hubert Hurkacz awansował do ćwierćfinału turnieju ATP w Rotterdamie. Najlepszy polski tenisista pokonał Jiriego Leheckę. W drugim secie Czech poddał mecz z powodu kontuzji.

     

    Pierwszy set był dość zacięty. Obaj tenisiści wygrywali swoje gemy serwisowe. Lehecka był blisko przełamania przy stanie 3:3, ale ostatecznie punkt zdobył Hurkacz. W końcu przy wyniku 5:5 to Polak okazał się lepszy przy podaniu przeciwnika. Następnie serwował na zwycięstwo w secie i zrobił to skutecznie. Wrocławianin wygrał 7:5.

     

     

     

    W trakcie pierwszej partii podczas jednej z wymian Lehecka złapał się za nogę. Później w kilku akcjach było widać, że ból mięśniowy wyraźnie mu doskwiera. Po zakończeniu seta Czech i jego fizjoterapeuta próbowali zaradzić tej sytuacji. Ostatecznie 24. zawodnik światowego rankingu wrócił do gry, lecz nie na długo. Drugi set się rozpoczął, ale wyraźnie lepszy był Hurkacz. Lehecka ewidentnie nie mógł poradzić sobie z kontuzją i poddał mecz.

     

     

     

    Tym samym Polak zakwalifikował się do ćwierćfinału turnieju. W nim zmierzy się z wygranym z pary Rublow – Marozsan.

     

     

     

    Hubert Hurkacz – Jiri Lehecka (7:5, 2:0-krecz)

     

    Hurkacz – Lehecka. Skrót meczu

     

  • Hurkacz złamał barierę w Rotterdamie. Pomogła kontuzja przeciwnika

    Hurkacz złamał barierę w Rotterdamie. Pomogła kontuzja przeciwnika

    Hurkacz złamał barierę w Rotterdamie. Pomogła kontuzja przeciwnik

     

    Hubert Hurkacz wystąpi w premierowym w karierze ćwierćfinale zawodów ATP 500 w Rotterdamie. Czech Jiri Lehecka skreczował przy stanie 7:5, 2:0 dla Polaka.

     

    W 2024 roku Hubert Hurkacz (ATP 21) i Jiri Lehecka (ATP 24) zmierzyli się ze sobą w Rotterdamie, ale wówczas był to pojedynek I rundy. Polak okazał się lepszy po trzysetowej batalii. W środowy wieczór stawką ich meczu był ćwierćfinał ABN AMRO Open 2025. Tym razem nasz tenisista nie rozegrał pełnego spotkania.

     

    Obu zawodników dzielą tylko trzy miejsca w rankingu ATP, dlatego trudno było wskazać faworyta. Pierwsze gemy należały do serwujących, ale w końcowej fazie premierowej odsłony Lehecka doznał kontuzji lewej nogi. Przy stanie 7:5, 2:0 Czech skreczował i Hurkacz awansował do ćwierćfinału.

     

    Hurkacz po raz pierwszy w karierze wystąpi w 1/4 finału turnieju w Rotterdamie. Kolejnego przeciwnika pozna w czwartek. Wówczas to zmierzą się ze sobą rozstawiony z “czwórką” Rosjanin Andriej Rublow (ATP 10) i Węgier Fabian Marozsan (ATP 57).

     

    Zmagania w głównej drabince imprezy ABN AMRO Open 2025 potrwają do niedzieli (9 lutego). Triumfator turnieju singla otrzyma 500 punktów do rankingu ATP oraz czek na sumę 449,1 tys. euro.

     

    ABN AMRO Open, Rotterdam (Holandia)

    ATP 500, kort twardy w hali, pula nagród 2,563 mln euro

    środa, 5 lutego

     

    II runda gry pojedynczej:

     

    Hubert Hurkacz (Polska, 8) – Jiri Lehecka (Czechy) 7:5, 2:0 i krecz