Category: Ewa pajor

  • 90. minuta, napięcie sięga zenitu… Ewa Pajor wchodzi i zmienia wszystko! FC Barcelona uratowana w ostatniej chwili – zobacz wideo z tej akcji!

    90. minuta, napięcie sięga zenitu… Ewa Pajor wchodzi i zmienia wszystko! FC Barcelona uratowana w ostatniej chwili – zobacz wideo z tej akcji!

    90. minuta, napięcie sięga zenitu… Ewa Pajor wchodzi i zmienia wszystko! FC Barcelona uratowana w ostatniej chwili – zobacz wideo z tej akcji!

    Przez długie minuty wydawało się, że to właśnie ten dzień – pierwszy raz od miesięcy kobieca drużyna FC Barcelony miała się potknąć. Mecz z Athletikiem Bilbao był dla Katalonek zaskakująco trudny, a do 90. minuty kibice z niepokojem patrzyli na tablicę wyników. 0:0, wynik daleki od oczekiwań lidera tabeli i niepokonanego giganta żeńskiego futbolu. Ale wtedy… na scenę wkroczyła ona – Ewa Pajor. Jedno zagranie Polki odmieniło losy spotkania i podtrzymało niesamowitą passę FC Barcelony.

     

    Zaczęła na ławce. Skończyła jako bohaterka

     

    Ewa Pajor, która dołączyła do zespołu Barcelony latem 2024 roku, tym razem nie znalazła się w wyjściowym składzie. Trener zdecydował się dać jej chwilę odpoczynku, a zespół próbował poradzić sobie bez swojej gwiazdy. Jednak szybko okazało się, że to nie będzie łatwe. Athletic Bilbao zagrał bardzo mądrze i twardo w defensywie, skutecznie neutralizując kolejne ataki Dumy Katalonii.

     

    W 61. minucie na murawie pojawiła się Pajor – i z każdą kolejną minutą było widać, jak jej obecność zmienia obraz gry. Jej ruchliwość, instynkt i zdolność przewidywania wydarzeń na boisku wprowadziły do ofensywy Barcelony zupełnie nową jakość. Ale prawdziwa magia miała dopiero nadejść…

     

    Jedno dotknięcie, jeden moment, jedno zwycięstwo

     

    Kiedy zegar pokazywał 90. minutę, FC Barcelona ruszyła z kolejnym atakiem. Piłka trafiła do Pajor, a ta wykonała perfekcyjne podanie do Alexii Putellas. Kapitan zespołu nie zmarnowała takiej okazji – precyzyjne uderzenie i piłka zatrzepotała w siatce. Gol! Stadion w Bilbao zamarł, a ławka rezerwowych Barcelony eksplodowała z radości. Chwilę później, gdy Athletic próbował jeszcze odpowiedzieć, Vicky Lopez przypieczętowała zwycięstwo drugim trafieniem. FC Barcelona wygrała 2:0. Wynik nie oddaje jednak dramaturgii tego starcia.

     

    Seria, która zadziwia Europę

     

    To była już szesnasta kolejka ligowa i… szesnaste zwycięstwo FC Barcelony! Imponujący bilans: 74 strzelone gole, tylko 7 straconych. Katalonki pewnie kroczą po mistrzostwo, mając aż 11 punktów przewagi nad Realem Madryt. Ich dominacja jest absolutna, a rola Ewy Pajor w tej dominacji – nie do przecenienia.

     

    Polska napastniczka prowadzi nie tylko w klasyfikacji strzelczyń – ma już 14 bramek na koncie – ale również w klasyfikacji kanadyjskiej, dzięki pięciu asystom. Wyprzedza Ednę Imade z Granady i Putellas, która mimo świetnej formy strzeliła o pięć goli mniej niż Polka.

     

    Co dalej? Półfinał Superpucharu i kolejna szansa na zapisanie się w historii

     

    22 stycznia FC Barcelona zagra w półfinale Superpucharu Hiszpanii, gdzie zmierzy się z Atletico Madryt. W drugim meczu o finał powalczą Real Madryt i Real Sociedad. Fani już spekulują – czy kobiecy zespół powtórzy sukces męskiej drużyny, która niedawno zdobyła Superpuchar?

     

    Jedno jest pewne – jeśli Ewa Pajor dalej będzie grać w taki sposób, każdy turniej, każda przeszkoda i każda minuta może przynieść coś niezwykłego. To nazwisko już teraz elektryzuje fanów nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie. A jej historia w Barcelonie? Dopiero się zaczyna.

     

     

     

  • Ewa Pajor zgarnia fortunę w Barcelonie – oszałamiająca pensja, która robi wrażenie

    Ewa Pajor zgarnia fortunę w Barcelonie – oszałamiająca pensja, która robi wrażenie

    Ewa Pajor zgarnia fortunę w Barcelonie – oszałamiająca pensja, która robi wrażenie

    Ewa Pajor stała się symbolem polskiej piłki nożnej – nie tylko dzięki swoim spektakularnym występom na boisku, ale również dzięki temu, że poprowadziła reprezentację Polski kobiet do historycznego awansu na mistrzostwa Europy. Jako niekwestionowana twarz narodowej drużyny, Pajor osiągnęła kolejny przełomowy moment w karierze, przechodząc do FC Barcelony – jednego z najbardziej prestiżowych klubów piłkarskich na świecie.

     

    Jej transfer do katalońskiego giganta był nie tylko sukcesem sportowym. Przyniósł jej również ogromną gratyfikację finansową, która odzwierciedla jej pozycję w światowej czołówce. Pajor zarabia obecnie oszałamiające 500 tysięcy euro rocznie – kwota ta plasuje ją w ścisłej elicie najlepiej opłacanych piłkarek na świecie. Jej pensja to nie tylko dowód zaufania Barcelony do jej umiejętności, ale także znak postępu, jaki kobiecy futbol zrobił w kontekście wynagrodzeń i prestiżu.

     

    Wysoka pensja – ale różnica wciąż pozostaje

     

    Pomimo imponujących zarobków Pajor, różnice finansowe między piłką kobiecą a męską nadal są wyraźne. W męskiej Ekstraklasie nie brakuje zawodników, którzy inkasują znacznie więcej niż gwiazda kobiecej Barcelony. Przykładem może być Mikael Ishak z Lecha Poznań, który zarabia aż 4,18 miliona złotych rocznie – to około cztery razy więcej niż Pajor. Taka przepaść wynika z różnic w zainteresowaniu medialnym, komercjalizacji i zaangażowaniu kibiców w piłkę męską i kobiecą.

     

    Od lokalnego talentu do światowej gwiazdy

     

    Pajor zaczynała swoją piłkarską drogę w Orlętach Wielenin i Medyku Konin, by następnie przenieść się do Niemiec, gdzie zyskała międzynarodową sławę w barwach VfL Wolfsburg – jednego z czołowych kobiecych klubów w Europie. Jej transfer do Barcelony w 2024 roku otworzył nowy, jeszcze bardziej prestiżowy rozdział w karierze.

     

    W reprezentacji Polski Pajor od lat odgrywa kluczową rolę. Od debiutu w 2013 roku rozegrała już 96 spotkań i zdobyła 64 bramki – to imponujący bilans, który tylko potwierdza jej klasę jako napastniczki światowego formatu.

     

    Wraz z rozwojem kobiecej piłki nożnej na świecie, Ewa Pajor stoi na jej czele – jako pionierka polskiego sportu i globalna ambasadorka pięknej gry. Jej wynagrodzenie może jeszcze nie dorównuje pensjom mężczyzn, ale jej wpływ, dziedzictwo i rosnąca siła oddziaływania mówiąsame za siebie.

     

  • Ewa Pajor rozbija rekord Barcelony w piorunującym stylu — nowa era polskiego futbolu właśnie się zaczęła

    Ewa Pajor rozbija rekord Barcelony w piorunującym stylu — nowa era polskiego futbolu właśnie się zaczęła

    Ewa Pajor rozbija rekord Barcelony w piorunującym stylu — nowa era polskiego futbolu właśnie się zaczęła

    W swoim oszałamiającym debiutanckim sezonie w barwach FC Barcelony, polska napastniczka Ewa Pajor zapisała się złotymi literami w historii klubu. Od momentu dołączenia latem 2024 roku, 27-letnia zawodniczka nie tylko błyskawicznie zaaklimatyzowała się w nowym otoczeniu, ale również pobiła długoletni rekord strzelecki, stając się jedną z najjaśniejszych gwiazd europejskiego futbolu.

     

    Pajor zdobyła aż dziewięć bramek w zaledwie sześciu pierwszych ligowych występach dla hiszpańskiego giganta — to osiągnięcie, którego wcześniej nie dokonała żadna inna piłkarka w historii kobiecej drużyny Barcelony na starcie sezonu. Tym samym prześcignęła dotychczasowy rekord siedmiu goli, należący do legendarnych napastniczek Asisat Oshoali i Sonii Bermúdez.

     

    Jednym z jej najbardziej elektryzujących występów był mecz derbowy przeciwko Espanyolowi. Mimo że spędziła na boisku tylko 45 minut, zdołała skompletować spektakularnego hat-tricka, przyczyniając się do efektownego zwycięstwa 7:1. Był to już jej drugi hat-trick w sezonie — wcześniej zdobyła trzy bramki w starciu z Granadą, zakończonym wynikiem 10:1.

     

    Jeszcze bardziej imponujący jest fakt, jak płynnie Pajor wkomponowała się w drużynę naszpikowaną talentami. W adaptacji pomogły jej znajome twarze — trzy byłe koleżanki z VfL Wolfsburg również reprezentują barwy Barcelony. Ta kontynuacja współpracy, w połączeniu z jej niezłomnym etosem pracy i profesjonalizmem, nie umknęły uwadze. Zarówno sztab szkoleniowy, jak i koleżanki z drużyny chwalą ją za skupienie, pokorę i determinację.

     

    Obecnie Pajor przewodzi klasyfikacji strzelczyń w hiszpańskiej ekstraklasie, naśladując sukces innego Polaka — Roberta Lewandowskiego, który wciąż dominuje w rozgrywkach męskich. Razem reprezentują nowy, złoty rozdział w historii polskiego futbolu — taki, w którym Polacy nie tylko rywalizują na największych scenach, ale również biją rekordy i piszą historię na nowo.

     

    Dla kibiców w kraju wyczyny Pajor to znacznie więcej niż tylko liczby — to powód do narodowej dumy. A jeśli jej fenomenalna passa w barwach Barcelony będzie trwać, jedno jest pewne: Ewa Pajor nie tylko zdobywa nagłówki — ona buduje własną legendę.

     

  • „Przełom Ewy Pajor na europejskiej scenie: historyczny rozdział zapisany w barwach Barcelony”

    „Przełom Ewy Pajor na europejskiej scenie: historyczny rozdział zapisany w barwach Barcelony”

    Ewa Pajor and Barcelona Femení Script a Storybook Journey: Fifth Consecutive UWCL Final Beckons in an Era of Unstoppable Dominance

    „Przełom Ewy Pajor na europejskiej scenie: historyczny rozdział zapisany w barwach Barcelony”

    In the grand theater of European women’s football, few stories are as captivating as the rise and reign of FC Barcelona Femení. Once challengers, now perennial favorites, the Catalan giants have written yet another thrilling chapter in their ever-growing legacy. With the resounding final whistle still echoing in the hearts of their devoted fans, Barcelona Femení have once again booked their ticket to the UEFA Women’s Champions League final—an astonishing fifth straight appearance and their sixth in the last seven seasons.

     

    At the heart of this incredible campaign, a new force has emerged: Ewa Pajor. The Polish superstar, known for her lethal finishing and fearless attacking style, has quickly integrated herself into Barcelona’s dynamic machine. Her presence has not just added another layer of quality but injected a renewed hunger, as if the club needed even more fuel to chase glory.

     

    From the very beginning of this season’s European journey, Barcelona exuded a sense of inevitability. Every pass, every sprint, every tackle seemed to carry the weight of their ambition. Yet, it wasn’t simply technical brilliance that powered them through—it was the unbreakable spirit and the burning desire to be remembered not just as winners, but as legends.

     

    In the semifinal, Barcelona faced formidable opposition, a side that many believed could finally end their reign. For a moment, it seemed the gods of football might favor a changing of the guard. But champions reveal themselves in adversity. Ewa Pajor, with the instincts of a natural-born predator, rose to the occasion when her team needed her most. Her relentless pressing, intelligent movement, and incisive link-up play ignited Barcelona’s attack at crucial moments.

     

    With every touch, Pajor looked like she belonged on this grand stage, not as a newcomer, but as an essential piece of Barcelona’s growing empire. Though not every goal bore her name on the scoresheet, her fingerprints were all over the team’s success. Her mere presence unsettled defenders, her work ethic inspired teammates, and her courage galvanized a team already known for its swagger and sophistication.

     

    As the final minutes of the second leg wound down, Barcelona’s players and fans alike could sense the history they were etching into the annals of football. When the final whistle blew, the roar from the Barcelona faithful was not just a celebration—it was a salute to resilience, a tribute to excellence, and a promise that their journey was far from over.

     

    Making five consecutive UWCL finals is a staggering achievement in itself. But to do so six times in seven years borders on the surreal. Barcelona Femení have shattered ceilings, redefined excellence, and, most importantly, shown the world that greatness is not a fleeting moment but a relentless pursuit.

     

    With Ewa Pajor now in their ranks, the narrative feels richer, more dynamic, and more unpredictable. As they prepare to step onto the grandest stage in Europe once again, questions linger in the air: Can Barcelona Femení cap off this latest journey with yet another trophy? Will Pajor’s dream of lifting the UWCL trophy in her debut season with Barça become reality?

     

    One thing is certain—when Barcelona Femení take the field for the final, they will not just be fighting for another title. They will be fighting for history, for legacy, and for the right to be remembered as one of the greatest teams the sport has ever witnessed.

     

    The countdown begins. The dream continues. And Ewa Pajor, along with her unstoppable Barcelona Femení teammates, is ready to make the world watch in awe once again.

  • To była 40. minuta meczu Ligi Mistrzyń. Pajor miała tylko dostawić nogę

    To była 40. minuta meczu Ligi Mistrzyń. Pajor miała tylko dostawić nogę

    To była 40. minuta meczu Ligi Mistrzyń. Pajor miała tylko dostawić nogę

    Kobieca drużyna FC Barcelony przystępowała do rewanżu półfinału Ligi Mistrzyń z Chelsea z komfortową przewagą. Mimo to wyszła w najmocniejszym składzie, z Ewą Pajor w ataku. Już po pierwszej połowie sprawa awansu do wielkiego finału była wyjaśniona, m.in. dzięki Polce, która wpisała się na listę strzelczyń. Mądrze zachowała się w polu karnym.

     

    FC Barcelona wygrała pierwsze spotkanie z Chelsea 4:1. Teoretycznie trzy gole przewagi to dużo, ale kobieca drużyna “Blaugrany” nie chciała popełnić takich błędów jak męska drużyna w Dortmundzie w ćwierćfinale Ligi Mistrzów z Borussią. Wtedy Barcelona straciła prawie całą przewagę z pierwszego spotkania. Piłkarki ze stolicy Katalonii całkowicie zdominowały rywalki z Londynu.

     

    Barcelona demoluje w LM, Pajor z golem

     

    Stamford Bridge było wypełnione do ostatniego miejsca, mając nadzieję, że zawodniczki Chelsea odwrócą losy dwumeczu. Ale kibice “The Blues” byli świadkami całkowitej dominacji Barcelony, która już do przerwy prowadziła 3:0.

     

    W 25. minucie wynik otworzyła Aitana Bonmati. Pomocniczka Barcelony popędziła z piłką sama przez 60-70 metrów! Imponujący rajd wykończyła strzałem w samo okienko bramki Chelsea. Kwadrans później prowadzenie podwyższyła Ewa Pajor. Barcelona była w natarciu, Polka mądrze poruszała się w polu karnym, znajdując sobie pozycję do strzału. Dojrzała pędzącą Caroline Graham Hansen na prawym skrzydle i dołożyła nogę do jej płaskiego podania. Defensywa Chelsea była bezradna.

     

    “Wszystko, czego Pajor dotknie w polu karnym, zamienia się w bramkę!” – skwitowała to stacja DAZN w mediach społecznościowych. To szósty gol Pajor w tej edycji Ligi Mistrzyń.

     

    Chwilę później bramkę zdobyła Claudia Pina. Uderzyła z dystansu, piłka odbiła się od słupka i wpadła do bramki. Bramkarka Chelsea nie była w stanie zareagować.

     

    W drugiej połowie zawodniczki z Londynu stworzyły kilka sytuacji, ale wyraźnie brakowało im celności. Barcelona grała swoje, starała się panować w środku pola, choć widać było, że czuje się już pewna awansu.

     

    Ostatecznie skończyło się wygraną Barcelony 4:1. W 90. minucie Salma Paralluelo wykorzystała błąd w komunikacji między bramkarką a jedną z defensorek Chelsea i strzeliła płasko z kilku metrów. W doliczonym czasie gry piłkarki “The Blues” mogły cieszyć się z honorowego trafienia Wieke Kaptein, która uderzyła z ostrego kąta pod poprzeczkę. Ewa Pajor została zmieniona w 76. minucie.

     

    Barcelona wygrała dwumecz bardzo pewnie i wysoko, bo wynikiem aż 8:2.

    https://x.com/DAZNWFootball/status/1916489612719014296

    Rywalkami Barcelony będą piłkarki Olympique Lyon lub Arsenalu. W pierwszym meczu w Londyniebyło 2:1 dla Francuzek.

     

  • Świątek jeszcze nie zagrała, a tu już taka wpadka. Wszystko się wydało, WTA musiało reagować

    Świątek jeszcze nie zagrała, a tu już taka wpadka. Wszystko się wydało, WTA musiało reagować

    Świątek jeszcze nie zagrała, a tu już taka wpadka. Wszystko się wydało, WTA musiało reagować

    W ramach obecnej edycji turnieju WTA Madryt kibice mogli obejrzeć ponowne starcie Igi Świątek z Alexandrą Ealą. Mimo trudnego początku Polka zrewanżowała się za niedawną porażkę z Miami. Ze względu na sensację w poprzednim starciu tych pań, ich ponowne spotkanie na korcie było jednym z bardziej elektryzujących starć obecnych zmagań w Hiszpanii. Z tego też względu WTA zdecydowało się opublikować zapowiedź meczu Świątek i Eali, lecz… użyto w niej zdjęć wygenerowanych przez sztuczną inteligencję.

     

    24 kwietnia Iga Świątek rozegrała kolejny niezwykle istotny mecz w swojej karierze. W 1/32 finału obecnie trwającego turnieju WTA Madryt zmierzyła się bowiem ze wschodzącą gwiazdą filipińskiego tenisa Alexandrą Ealą. Polscy kibice zapewne doskonale znają już to nazwisko. To bowiem 19-letnia tenisistka nie tak dawno temu sprawiła ogromną niespodziankę, eliminując Świątek w ćwierćfinale turnieju WTA Miami.

     

    Pierwszy set rewanżowego pojedynku tych pań nie dawał polskim fanom tenisa zbyt wielu powodów do radości. Zakończył się on bowiem zwycięstwem młodej Filipinki (6:4). Na szczęście drugi oraz trzeci set wpadły już na konto Świątek, która tym samym awansowała do 1/16 finału hiszpańskiego turnieju, a co równie istotne mogła zrewanżować się za bolesną porażkę sprzed niemal miesiąca.

     

    Niebywała wpadka WTA. Świątek i Eala wygenerowane przez AI

     

    Z racji na poprzedni mecz między Świątek a Ealą, ich rewanżowe starcie było jednym z bardziej wyczekiwanych. Wiedzieli o tym również redaktorzy oficjalnego profilu WTA, którzy na przygotowało zapowiedź ponownego spotkania Polki z Filipinką. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że… zdjęcia tenisistek zostały wygenerowane przez sztuczną inteligencję.

     

    Sprawę nagłośnił Ben Rothenberg, który zauważył pewne nieścisłości związane ze wspomnianym wcześniej materiałem. Na chwilę obecną artykuł zniknął ze strony internetowej WTA, jednak na archiwalnych zdjęciach, zaprezentowanych przez wspomnianego wcześniej dziennikarza możemy zobaczyć kilka szczegółów, które ujawniają wstydliwą wpadkę organizacji tenisowej.

     

    “Pracowałem nad artykułem opartym na statystykach […], ale rozproszyłem się i utknąłem na nieoczekiwanym temacie, który chciałem krótko omówić. Chodzi o zdjęcie, które widnieje na górze strony internetowej WTA […]. Wizerunki obu kobiet zostały albo stworzone, albo znacząco edytowane przez jakiś rodzaj generatywnej sztucznej inteligencji. […]. Skontaktowałem się z WTA w środę po południu, prosząc o wyjaśnienie, dlaczego używają AI w fotografiach redakcyjnych, ale do momentu publikacji nie otrzymałem od nich odpowiedzi” – tak swoje niecodzienne odkrycie podsumował wspomniany wcześniej

     

    Dzięki niemu możemy przeanalizować wspomniane wcześniej materiały. Jednym z pierwszych elementów, który fan kobiecego tenisa bez wątpienia wyłapie w mgnieniu oka, jest brak zgodności logotypów, występujących na czapce oraz rakiecie Igi Świątek. Porównując zdjęcia, powstałe bezpośrednio na kortach można również zauważyć dużą różnicę w kształcie uzębienia polskiej tenisistki. Podobne rozbieżności można również zaobserwować w przypadku grafiki, przedstawiającej Alexandrę Ealę. Wspomniane wyżej szczegóły to tylko kilka przykładów wielu nieścisłości, które możemy dostrzec w materiale przygotowanym przez WTA.

     

    Patrząc na skalę działań oraz wielkość samej organizacji ciężko jest zrozumieć jak mogło dojść do tak niebywałego incydentu, tym bardziej w kontekście materiału, który przez wiele godzin widniał na stronie głównej WTA.

     

  • Zegar tykał, kibice wstrzymali oddech… Nagle weszła Pajor i świat się zatrzymał. FC Barcelona uratowana w ostatniej chwili!

    Zegar tykał, kibice wstrzymali oddech… Nagle weszła Pajor i świat się zatrzymał. FC Barcelona uratowana w ostatniej chwili!

    Zegar tykał, kibice wstrzymali oddech… Nagle weszła Pajor i świat się zatrzymał. FC Barcelona uratowana w ostatniej chwili!

    Przez niemal cały mecz wyglądało na to, że kobiecy zespół FC Barcelony po raz pierwszy w sezonie nie odniesie zwycięstwa. Athletic Bilbao trzymał się dzielnie, odpierając ataki Katalonek i grając bez kompleksów przeciwko niepokonanym dotąd liderkom tabeli. Czas uciekał. 90. minuta zbliżała się nieubłaganie. Wszystko wskazywało na to, że seria zwycięstw Barcelony zostanie brutalnie przerwana. I właśnie wtedy… na scenę wkroczyła ona – Ewa Pajor.

    Polska napastniczka, która w tym spotkaniu rozpoczęła mecz na ławce rezerwowych, otrzymała szansę od trenera dopiero w 61. minucie. Wtedy było już jasne, że bez impulsu z ławki nie da się sforsować muru postawionego przez piłkarki z Bilbao. Kiedy pojawiła się na murawie, coś się zmieniło. Styl gry Barcelony nabrał nowej energii, a sama Pajor zaczęła rozrywać defensywę rywalek swoją szybkością i kreatywnością. Ale to, co zrobiła w ostatniej minucie meczu, zapisało się złotymi zgłoskami w historii tego spotkania.

     

    90. minuta. Wystarczyło jedno zagranie. Jedno dotknięcie piłki. Jedna decyzja. Pajor otrzymała futbolówkę i momentalnie posłała genialne, przytomne podanie w pole karne. Tam czekała Alexia Putellas – legenda drużyny i dwukrotna zdobywczyni Złotej Piłki. Putellas nie zawiodła. Z zimną krwią wpakowała piłkę do siatki, a stadion w Bilbao zamarł. Barcelona prowadziła 1:0, a po chwili Vicky Lopez dołożyła kolejne trafienie. Wynik 2:0 nie oddaje jednak dramaturgii tego meczu. To był triumf odwagi, talentu i nieustępliwości – a na jego czele stanęła Ewa Pajor.

     

     

     

    Od momentu dołączenia do FC Barcelony latem 2024 roku, Pajor nie przestaje zachwycać. Już teraz mówi się o niej jako o jednym z filarów kobiecego zespołu, który w oczach wielu kibiców i ekspertów uchodzi za najlepszy na świecie. Jej liczby są imponujące: 14 zdobytych bramek w lidze oraz 5 asyst sprawiają, że prowadzi nie tylko w klasyfikacji strzelczyń, ale także punktuje najwyżej w klasyfikacji kanadyjskiej (gole + asysty). Wyprzedza m.in. Ednę Imade z Granady (11 goli) oraz swoją koleżankę z drużyny, Alexię Putellas (9 goli).

     

    Barcelona nie zatrzymuje się ani na moment. 16 zwycięstw w 16 kolejkach, bilans bramek 74:7 i aż 11 punktów przewagi nad drugim w tabeli Realem Madryt – to nie tylko dominacja, to sportowa perfekcja. A teraz, z Pajor w składzie, wygląda na to, że nawet najbardziej dramatyczne momenty potrafią obracać na swoją korzyść.

     

    Przed zespołem z Katalonii kolejne wielkie wyzwanie – 22 stycznia zagrają w półfinale Superpucharu Hiszpanii. Na ich drodze stanie Atletico Madryt, a w drugim półfinale zmierzą się Real Madryt i Real Sociedad. Czy podopieczne Barcelony pójdą śladami męskiego zespołu, który niedawno sięgnął po to trofeum? Jedno jest pewne – jeśli Ewa Pajor znów znajdzie się na boisku, wszystko może się zdarzyć.

     

    Kiedy wydawało się, że nie ma już nadziei – to ona dała impuls, który odmienił wszystko. I właśnie za to kibice ją kochają.

     

  • Maszyna do strzelania goli, której Barcelona się nie spodziewała: Jak Ewa Pajor podbiła europejskich gigantów

    Maszyna do strzelania goli, której Barcelona się nie spodziewała: Jak Ewa Pajor podbiła europejskich gigantów

    Maszyna do strzelania goli, której Barcelona się nie spodziewała: Jak Ewa Pajor podbiła europejskich gigantów

     

    Kiedy Ewa Pajor dołączyła do FC Barcelony, oczekiwania były ogromne — ale nikt nie mógł przewidzieć, jak eksplozja jej formy wstrząśnie światem futbolu. W zaledwie 33 meczach Pajor zdobyła aż 33 bramki, zapisując się w księgach rekordów i wywołując prawdziwe poruszenie w europejskiej piłce nożnej.

     

    Jej początek był wręcz historyczny. Strzelając dziewięć goli w pierwszych sześciu ligowych spotkaniach, Pajor ustanowiła nowy rekord najbardziej bramkostrzelnego debiutu w historii Barcelony — przebijając nawet niektóre z największych legend, które kiedykolwiek zakładały bordowo-granatową koszulkę.

    I nie zwolniła tempa.

    https://youtu.be/pO9PH-259tk?si=pLj2Vrg6mb02M0L6

     

    Z pięcioma hat-trickami na koncie — w tym jednym absolutnie spektakularnym, który był pierwszym hat-trickiem w historii kobiecego El Clásico — Pajor stała się najbardziej groźną napastniczką w Hiszpanii. Jej występy nie tylko zachwycają kibiców, ale też przesuwają granice tego, co możliwe dla debiutantki w jednym z największych klubów świata.

     

    Ale Ewa Pajor to nie tylko gole. Jej wkład w ostatnią dominację Barcelony zarówno w La Liga, jak i Lidze Mistrzyń UEFA wykracza daleko poza skuteczne wykończenie akcji. Jej inteligentne poruszanie się bez piłki, taktyczna świadomość oraz umiejętność podnoszenia poziomu gry całego zespołu sprawiają, że stała się centralną postacią drużyny, która już wcześniej była naszpikowana gwiazdami.

     

    Szczegółowe statystyki z UEFA.com tylko potwierdzają to, co widać na boisku — Pajor wyróżnia się efektywnością, kreatywnością i niesamowitą regularnością, co czyni ją jedną z najbardziej kompletnych napastniczek we współczesnym futbolu.

     

    Od rekordowego startu po przełomowe hat-tricki — Ewa Pajor udowadnia, że nie tylko zapisuje się w historii Barcelony. Ona właśnie rozpoczyna całkowicie nową erę.

     

  • Niesamowite, kto oglądał z trybun popis Pajor. To jest hit!

    Niesamowite, kto oglądał z trybun popis Pajor. To jest hit!

    Niesamowite, kto oglądał z trybun popis Pajor. To jest hit!

    W niedzielę FC Barcelona zrobiła wyraźny krok w kierunku finału Ligi Mistrzyń, pokonując 4:1 Chelsea w pierwszym meczu półfinałowym. Sporym w tym udział miała Ewa Pajor, która otworzyła wynik spotkania. Dokonała tego na oczach gwiazd męskiej drużyny FC Barcelony. Oto kto zasiadł na trybunach stadionu imienia Johana Cruijffa.

     

    Ewa Pajor aż czterokrotnie w swojej karierze docierała do finału Ligi Mistrzyń. Jednak za każdym razem jej VfL Wolfsburg musiał uznać wyższość rywala – trzy razy francuskiego Olympique’u Lyon, a raz FC Barcelony, do której polska napastniczka przeniosła się latem ubiegłego roku.

    Niesamowite, kto oglądał Pajor z trybun

    Wygląda na to, że Pajor po raz piąty powalczy o to trofeum, albowiem wraz ze swoją drużyną w niedzielę poczyniła ogromny krok w kierunku finału. Polka już w 35. minucie pierwszego półfinałowego starcia z Chelsea trafiła do siatki, wykorzystując sytuację sam na sam po świetnym podaniu Alexii Putellas. Ostatecznie pierwszy mecz zakończył się efektownym zwycięstwem Barcy 4:1. Rewanż w Londynie odbędzie się w niedzielę 27 kwietnia o 15:00.

    Tego popołudnia w Barcelonie na trybunach stadionu imienia Johana Cruijffa zasiadło ponad 5700 widzów, w tym zawodnicy męskiej drużyny FC Barcelony – Lamine Yamal oraz Gavi, którzy oglądali popisy m.in. Ewy Pajor.

    https://x.com/FCBfemeni/status/1914010026357772493

    Właśnie po to, tu przyszła” – tak krótko kataloński “Sport” podsumował występ polskiej napastniczki przeciwko Chelsea. – Myślę, że wszystkie czujemy się bardzo dobrze z uwagi na pracę, jaką wykonałyśmy na boisku. Wiemy jednak, że drugie spotkanie jest jeszcze przed nami i będzie trudne. Musimy zrobić wszystko to, co zrobiłyśmy dziś. Intensywnie pracować i być w pełni skupione przez 90 minut oraz włożyć w to całe siły. Wiemy, jak dobry zespół ma Chelsea, więc będzie trzeba pozostać sobą. Ale dziś musimy po prostu świętować, bo wygrana w takim meczu to jest dla nas święto – mówiła po spotkaniu Pajor. 

     

  • Barcelona idzie po finał LM, Pajor zachwyca! To była deklasacja

    Barcelona idzie po finał LM, Pajor zachwyca! To była deklasacja

    Barcelona idzie po finał LM, Pajor zachwyca! To była deklasacja

    Ewa Pajor z być może najważniejszym golem w tym sezonie! Reprezentantka Polski trafiła do siatki w meczu 1/2 finału Ligi Mistrzyń UEFA przeciwko Chelsea, a FC Barcelona wygrała spotkanie 4:1. Katalonki są o krok od awansu do wielkiego finału.

     

    FC Barcelona walczy o triumf w Lidze Mistrzów. Jest już w półfinale, w którym zmierzy się z Interem Mediolan. Czy Wojciech Szczęsny i Robert Lewandowski (może nie zagrać z powodu kontuzji) zameldują się w finale? Odpowiedź na to pytanie poznamy na początku maja. Wcześniej, bowiem już za tydzień rozstrzygną się losy kobiecego zespołu Barcelony. W niedzielę Katalonki z Ewą Pajor w składzie rozegrały pierwszy półfinał Ligi Mistrzyń.

     

    Pajor bohaterką Barcelony. To była 35. minuta półfinału LM

     

    Już 24. raz w historii odbywa się Liga Mistrzyń UEFA. Kto 24 maja sięgnie po puchar w finale, który rozegrany zostanie na Estadio Jose Alvalade? Na placu boju pozostały cztery drużyny. W sobotę w pierwszym półfinale Arsenal przegrał z Olympique Lyon 1:2.

     

    W niedzielę doszło do hitowego starcia FC Barcelony z Chelsea. Obie drużyny w ćwierćfinałach pokazały swoją siłę. Katalonki pokonały w dwumeczu Wolfsburg aż 10:2. Zawodniczki z Londynu 6:1 zwyciężyły w dwumeczu Bayern Monachium.

    https://youtu.be/pO9PH-259tk?si=pLj2Vrg6mb02M0L6

    Na Johan Cruyff Stadium gospodynie od początku meczu starały się uzyskać przewagę. W 11. minucie sędzia główna meczu podyktowała rzut karny za zagranie piłki ręką przez Nathalie Bjorn. Do jedenastki podeszła Alexia Putellas, ale jej strzał obroniła Hannah Hampton.

     

    Przewaga Barcelony została udokumentowana w 35. minucie spotkania. Putellas zrehabilitowała się za zmarnowaną jedenastkę i idealnym, prostopadłym podaniem obsłużyła wychodzącą na czystą pozycję Ewę Pajor. Reprezentantka Polski stanęła oko w oko z Hampton i płaskim strzałem nie dała szans londyńskiej bramkarce.

     

    W drugiej odsłonie spotkania Claudia Pina dobiła Chelsea. Otrzymała idealne podanie i z bliska podwyższyła prowadzenie. To był jej ósmy gol w tym sezonie Ligi Mistrzyń. 23-latka prowadzi w tabeli najlepszych strzelczyń. Rewanżowe spotkanie odbędzie się 27 kwietnia na Stamford Bridge w Londynie. Gospodynie tego meczu nie będą bez szans, bowiem z Katalonii wyjechały z jednym powodem do radości. Kontakt w rywalizacji zapewnił gol strzelony przez Sandy Baltimore. O awans będzie jednak trudno. Bramki zdobyte przez Irene Paredes i kolejne trafienie Piny ustaliły wynik na 4:1.

     

    Warto pamiętać, że Katalonki w ostatnich dwóch sezonach okazywały się najlepszą drużyną, wygrywając Ligę Mistrzyń. W 2023 roku w finale pokonały Wolfsburg, a w ostatniej edycji pozostawiły w pokonanym polu Lyon.

    FC Barcelona 4:1 Chelsea (1:0)

    Gole: Ewa Pajor’ 35, Claudia Pina’ 70′ 90, Irene Paredes’ 82 – Sandy Baltimore’ 76

    Barcelona: Cata Coll (gk) – Paredes, Maria Leon (46′ Engen), Paralluelo (88′ Lopez), Hansen (66′ Pina), Putellas, Patri, Bonmati, Pajor, Battle, Brugts (82′ Rolfo)

    Chelsea: Hampton (gk) – Bronze, Bright, Bjorn (82′ Girma), Baltimore, Walsh, Cuthbert, Kaneryd, Kaptein (61′ Macario) Beever-Jones (61′ Reiten), Ramirez

    niewykorzystany rzut karny: Alexia Putellas’ 11 sędziowała: Katalin Kulcsa