Category: Ewa pajor

  • Niebywałe, co zrobił Szczęsny w Lidze Mistrzów! Reakcja rywala mówi wszystko

    Niebywałe, co zrobił Szczęsny w Lidze Mistrzów! Reakcja rywala mówi wszystko

    Niebywałe, co zrobił Szczęsny w Lidze Mistrzów! Reakcja rywala mówi wszystko

    Niewiele ponad miesiąc minął, by mecz Benfiki z Barceloną nie kojarzył nam się z koszmarnymi błędami, a wspaniałymi interwencjami Wojciecha Szczęsnego. O ile w styczniowym spotkaniu fazy ligowej Polak mógł zostać uznany za antybohatera, o tyle w środę był bezdyskusyjnie najlepszym zawodnikiem meczu. To przede wszystkim dzięki niemu drużyna Hansiego Flicka wygrała w Lizbonie 1:0. – To był jeden z najlepszych występów w jego karierze klubowej – powiedział Tomasz Ćwiąkała.

     

    43 – tyle dni minęło od styczniowego meczu Benfiki z Barceloną (4:5) w Lidze Mistrzów. Chociaż jak na europejskie puchary to czasu wyjątkowo mało, to w środowy wieczór obejrzeliśmy zupełnie inny mecz. Mecz, który miał też zupełnie innego bohatera.

     

    Wojciech Szczęsny, który o styczniowym meczu w fazie ligowej na pewno chciał jak najszybciej zapomnieć, tym razem bronił jak w transie. Momentami można było odnieść wrażenie, że Polak obiecał sobie, że tym razem w Lizbonie za żadne skarby gola nie puści. W skrócie: Szczęsny bronił tak, że momentami mogliśmy tylko przecierać oczy ze zdumienia.

     

    Tym razem z dwójki Polaków mówić będziemy tylko o nim. Robert Lewandowski, który w 14. minucie zmarnował doskonałą okazję, nie miał więcej okazji, by błyszczeć. Zadanie miał wyjątkowo trudne, bo od 22. minuty Barcelona grała w osłabieniu po czerwonej kartce dla Pau Cubarsiego. To zwiększyło szanse Benfiki, ale nic z tego nie zrobił sobie Szczęsny, który zagrał zdecydowanie najlepszy mecz, odkąd został zawodnikiem Barcelony.

     

    Połowa inna o 180 stopni

     

    Przypomnijmy, pierwsza połowa styczniowego meczu była dla Szczęsnego koszmarem. Pierwszego z czterech goli Polak puścił już w 2. minucie, ale to był tylko początek dramatu. 20 minut później Szczęsny niezdarnie wyszedł poza pole karne, staranował Alejandro Balde, a piłkę do pustej bramki wbił mu Vangelis Pavlidis. Jeszcze przed przerwą Polak w polu karnym sfaulował Kerema Akturkoglu, a chwilę później Pavlidis kompletował hat-trick.

     

    Mimo że końcówce spotkania Szczęsny miał kluczową interwencję, kiedy w sytuacji sam na sam odbił strzał Angela Di Marii, hiszpańskie media nie zostawiły na nim suchej nitki. Dziennikarze wróżyli nawet, że po takim występie Polak nie podniesie się z ławki rezerwowych do końca sezonu. Ale Flick wierzył w Szczęsnego i dziś zbiera tego owoce.

     

    W środę Szczęsny zagrał mecz o 180 stopni inny niż w tamten styczniowy wieczór. Jeśli wtedy mimo interwencji z końcówki uznano go za antybohatera Barcelony, to w środę bez wątpienia był jej MVP. Znów do przerwy Polak mógł puścić co najmniej trzy gole, ale tym razem bronił jak w transie i nie puścił żadnego.

     

    Wybitną formę Szczęsny zasygnalizował już w 17. sekundzie, kiedy doskonale odbił strzał Akturkoglu z pola karnego. W 14. minucie polski bramkarz świetnie interweniował po strzale Andreasa Schjelderupa sprzed pola karnego. Chociaż, jak się okazało, Norweg był na spalonym, to Szczęsny tylko zwiększył pewność siebie.

     

    W 25. minucie Polaka pokonać próbował Orkun Kokcu, ale i jego uderzenie z rzutu wolnego zostało odbite. Tuż przed przerwą, w 43. minucie, Szczęsny wzniósł się na wyżyny, kiedy obronił strzał głową Akturkoglu z sześciu metrów.

     

    Ale pierwsza połowa w wykonaniu Szczęsnego to nie tylko efektowne interwencje. To też popis pewności siebie i spokoju, których Polakowi przy poprzedniej wizycie w Lizbonie brakowało. W 21. minucie Szczęsny wyszedł poza pole karne i nie taranując żadnego z kolegów, pewnie wykopał piłkę z dala od własnej bramki. 12 minut później Szczęsny skorzystał ze złego przyjęcia piłki w wykonaniu Schjelderupa, dobrze wyczuł odległość i czas i pewnie rzucił się pod nogi Norwega, wyłapując piłkę.

     

    Najlepszy występ Szczęsnego w Barcelonie

    Druga połowa zaczęła się dokładnie tak, jak skończyła się pierwsza: od ataków Benfiki i interwencji Szczęsnego. W 47. minucie Polak zatrzymał strzał sprzed pola karnego w wykonaniu Kokcu. Mimo że pozornie było to uderzenie niegroźne, to interwencję naszemu bramkarzowi utrudnił nieco rykoszet od Ronalda Araujo.

     

    Cztery minuty później Szczęsny błysnął raz jeszcze. Polak najpierw odbił uderzenie Fredrika Aursnesa z pole karnego, a sekundy później dźgnął piłkę czubkiem buta przed nadbiegającym na dobitkę Pavlidisem. Po tej sytuacji Grek tylko złapał się za głowę, nie mogąc uwierzyć w formę Szczęsnego.

     

    W 77. minucie za głowę łapał się też Akturkoglu, który oddał kolejny celny strzał z pola karnego, ale kolejny raz piłka wylądowała w rękach Szczęsnego. Polak miał dzień absolutnie perfekcyjny, bo sprzyjało mu też szczęście.

     

    Niespełna 10 minut przed końcem meczu Szczęsny faulował w polu karnym Andreę Belottiego. I kiedy wydawało się, że polski bramkarz znów spowodował rzut karny dla Benfiki, okazało się, że chwilę przed przewinieniem zawodnik gospodarzy był na spalonym. 

    Jakby tego było mało, w doliczonym czasie Szczęsny odbił jeszcze strzał z dystansu Renato Sanchesa. – To był występ totalny. Jeden z najlepszych w karierze klubowej Szczęsnego. Niesamowitego bramkarza miała dzisiaj Barcelona. Fenomenalnego – podsumował komentujący spotkanie w Canal+ Tomasz Ćwiąkała.

    Statystyczny portal sofascore.com naliczył Szczęsnemu osiem interwencji i ocenę 9,3, uznając go za bezapelacyjnie najlepszego zawodnika meczu. To tylko krótka zapowiedź pochwał, jakie Polak na pewno otrzyma w najbliższych godzinach. Bo bez niego nie tylko to spotkanie, ale i cały dwumecz mogłyby wyglądać zupełnie inaczej.

  • Ewa Pajor znów w centrum uwagi! Jej wejście odmieniło losy Barcelony w dramatycznym meczu – WIDEO

    Ewa Pajor znów w centrum uwagi! Jej wejście odmieniło losy Barcelony w dramatycznym meczu – WIDEO

    Ewa Pajor znów w centrum uwagi! Jej wejście odmieniło losy Barcelony w dramatycznym meczu – WIDEO

    Wydawało się, że kobiecy zespół FC Barcelony po raz pierwszy w sezonie straci punkty. Katalonki przez niemal całe spotkanie z Athletikiem Bilbao nie potrafiły znaleźć drogi do siatki rywalek. Jednak kiedy na boisku pojawiła się Ewa Pajor, wszystko uległo zmianie. Polska napastniczka po raz kolejny udowodniła, że jest kluczową postacią jednej z najlepszych drużyn świata.

     

    Zmienniczka, która odwróciła losy meczu

     

    Od momentu transferu do FC Barcelony latem 2024 roku, Ewa Pajor regularnie zachwyca kibiców swoją skutecznością. Tym razem jednak mecz rozpoczęła na ławce rezerwowych, a jej drużyna przez długi czas nie potrafiła przełamać defensywy Athleticu Bilbao. Trener Jonatan Giráldez zdecydował się wprowadzić Polkę w 61. minucie, co okazało się kluczowe dla losów spotkania.

     

    Przez kolejne minuty Pajor raz po raz napędzała ataki Barcelony, ale to, co najważniejsze, wydarzyło się w samej końcówce. W 90. minucie przytomnym zgraniem obsłużyła Alexię Putellas, która wpakowała piłkę do siatki, dając Katalonkom prowadzenie. Chwilę później Vicky Lopez przypieczętowała zwycięstwo golem na 2:0.

     

    Niesamowita passa Barcelony i dominacja Pajor

     

    FC Barcelona od początku sezonu jest nie do zatrzymania. Po 16 kolejkach ligowych ma na koncie komplet zwycięstw, 74 zdobyte gole i zaledwie siedem straconych. Drużyna pewnie prowadzi w tabeli, mając aż jedenaście punktów przewagi nad drugim Realem Madryt.

     

    Ogromny udział w tych sukcesach ma właśnie Ewa Pajor. Reprezentantka Polski prowadzi w klasyfikacji najlepszych strzelczyń z dorobkiem 14 goli, wyprzedzając Ednę Imade o trzy trafienia. Dodatkowo Polka może pochwalić się pięcioma asystami, co czyni ją także liderką klasyfikacji kanadyjskiej.

    Decydujące starcie o trofeum na horyzoncie

     

    Przed Barceloną teraz kolejny ważny test. Już 22 stycznia Katalonki zmierzą się w półfinale Superpucharu Hiszpanii z Atletico Madryt. Zwycięstwo w tym meczu otworzy im drogę do finału, gdzie mogą zmierzyć się z Realem Madryt lub Realem Sociedad.

     

    Czy Ewa Pajor po raz kolejny odegra kluczową rolę i poprowadzi Barcelonę do kolejnego triumfu? Jedno jest pewne – polska napastniczka nie zamierza zwalniać tempa i nadal zachwyca futbolowy świat swoją skutecznością.

     

  • Było 1:1, kiedy wszedł Cash. Oto co zrobił w 86. minucie

    Było 1:1, kiedy wszedł Cash. Oto co zrobił w 86. minucie

    Było 1:1, kiedy wszedł Cash. Oto co zrobił w 86. minucie

    To już od pierwszej minuty mógł być polski mecz w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Michał Skóraś i Matty Cash rozpoczęli jednak spotkanie w roli rezerwowych i tylko przyglądali się emocjom na murawie. Nie minął kwadrans, a kibice zobaczyli już dwa gole. Przełomowa okazała się druga połowa. W niej jednym z bohaterów Aston Villi stał się Matty Cash.

     

    We wtorek 4 marca rozpoczęła się 1/8 finału Ligi Mistrzów. Na placu boju pozostało już tylko 16 drużyn. Pierwszym spotkaniem było starcie Brugii z Aston Villą. Belgowie w poprzedniej fazie sprawili niemałą niespodziankę i wyeliminowali z rozgrywek Atalantę Bergamo. Anglicy, ze względu na dobre rezultaty w fazie ligowej, nie musieli występować w meczach fazy play-off. Spotkanie na stadionie imienia Jana Breydela zapowiadało się niezwykle ciekawie.

     

    Trzy gole w Brugiii. Co za emocje w LM

     

    Kibice na pierwsze emocje nie musieli czekać długo. Po upływie niecałych 150 sekund goście z Birmingham wpadli w euforię. Rzut wolny w centralnej części boiska wykonywał Youri Tielemans. Pojedynek główkowy z rywalem wygrał Tyrone Mings i zgrał piłkę na środek pola karnego. Tam jak grom z jasnego nieba pojawił się Leon Bailey i bardzo silnym, płaskim strzałem z lewej nogi pokonał Simona Mignoleta.

     

    Powtórki pokazały, że piłka po strzale jamajskiego skrzydłowego odbiła się jeszcze od murawy. Były bramkarz Liverpoolu nie miał żadnych szans na skuteczną interwencję. Stracony gol nie podłamał jednak gospodarzy. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać.

    https://x.com/CANALPLUS_SPORT/status/1896983065374671086

    Gospodarze ruszyli do ataku, a w 12. minucie w polu karnym rywali najlepiej odnalazł się wbiegający boczny obrońca. Maxim De Cuyper uderzył precyzyjnie, a piłka – podobnie jak w przypadku strzału Baileya – podskoczyła na murawie, co utrudniło interwencję Emiliano Martinezowi.

     

    W 68. minucie meczu kibice gości mogli dziękować opatrzności, że Brugia nie objęła prowadzenia. Wydawało się, że piłka po uderzeniu Hansa Vanakena nieuchronnie zmierza do siatki, ale ostatecznie minęła prawy słupek bramki Martineza. To szczęście w nieszczęściu Villi, bowiem równie dobrze do własnej siatki mógł ją skierować próbujący interweniować Mings. W piłkę jednak nie trafił. Chwilę wcześniej na murawie pojawił się Matty Cash, który zmienił Axela Disasiego.

     

    To było kolejne, ale nie jedyne ostrzeżenie, jakie Brugia wysłała rywalom w tym meczu. Jeszcze w pierwszej połowie groźny strzał oddał Chemsidne Talbi. Aston Villa odpowiedziała jedynie próbą Marco Asensio powstrzymaną przez Mignoleta

     

    Kiedy wydawało się, że bliżej zdobycia gola są gospodarze, akcję prawym skrzydłem przeprowadził Morgan Rogers. Posłał silne, dobre dośrodkowanie, które niechybnie na gola zamieniłby wbiegający na piąty metr Ollie Watkins. Wcześniej piłkę przeciął jednak stoper Brugii – Brandon Mechele. Zrobił to jednak tak bardzo niefortunnie, że wpakował ją do własnej siatki.

     

    Aston Villa poszła za ciosem. W 86. minucie Matty Cash był faulowany w polu karnym, sędzia wskazał na jedenasty metr, a Marco Asensio ustalił wynik na 3:1 dla gości. Warto dodać, że w końcówce w barwach Brugii na murawie pojawił się Michał Skóraś. Nie mógł już jednak wpłynąć na wynik.

     

    Rewanżowe spotkanie na Villa Park w Birmingham odbędzie się w środę 12 marca o 21:00. Wcześniej oba zespoły mają zaplanowane mecze ligowe. Aston Villa 8 marca zagra na wyjeździe z Brentfordem, a Club Brugge dzień później rozegra wyjazdowe derby z Cercle.

     

    Club Brugge 1:3 Aston Villa (1:1)

    Gole: Maxim De Cuyper’ 12 – Leon Bailey’ 3, Brandon Mechele’ 82sam, Marco Asensio’ 88k

    Club Brugge: Mignolet (gk) – Sabbe (90′ Skóraś), Mechele, Ordóñez, De Cuyper – Jashari, Onyedika (90′ Vetlesen) – Talbi (86′ Siquet), Vanaken (k), Tzolis – Jutgla (86′ Nilsson)

    trener: Nicky Hayen

    Aston Villa: Martinez (gk) – Disasi (64′ Cash), Konsa, Mings, Digne – McGinn (k) (64′ Ramsey), Tielemans – Bailey (64′ Kamara), Rogers, Rashford (64′ Asensio) – Watkins (90′ Bogarde)

    trener: Unai Emery

    Jan Breydel Stadion, Brugia

    żółte kartki: Emery

    sędziował: Pinheiro (Portugalia)

  • Ewa Pajor: Najlepszy start strzelecki w historii FC Barcelony

    Ewa Pajor: Najlepszy start strzelecki w historii FC Barcelony

    Ewa Pajor: Najlepszy start strzelecki w historii FC Barcelony

    Dziewięć goli to o dwa więcej niż rekordowe osiągnięcia Oshoali i Soni Bermúdez

    Ewa Pajor nie mogła sobie wymarzyć lepszego początku w barwach Blaugrany. Polska napastniczka FC Barcelony zdobyła dziewięć bramek w zaledwie sześciu meczach ligowych – to najlepszy start sezonu w historii klubu. Dotychczasowy rekord należał do Asisat Oshoali i Soni Bermúdez, które w swoich pierwszych sześciu spotkaniach strzeliły po siedem goli.

     

    Hat-trick przeciwko Espanyolowi

     

    Pajor miała już sześć bramek na koncie przed derbowym starciem z Espanyolem, ale w ciągu zaledwie 45 minut na boisku skompletowała hat-tricka, całkowicie odmieniąc losy meczu. Barcelona przegrywała do przerwy, ale ostatecznie wygrała aż 7:1.

     

    Co ciekawe, jej rodak Robert Lewandowski – którego cieszynkę skopiowała po golu w niedzielę – również jest najlepszym strzelcem drużyny męskiej. Ma już na koncie imponujące 10 trafień, w tym hat-tricka w ostatnim meczu z Alavés.

     

    Sezon w Barcelonie ma zdecydowanie polski akcent – i bardzo nam sięto podoba!

     

  • Rekordowy początek Ewy Pajor w FC Barcelona zachwyca piłkarski świat!

    Rekordowy początek Ewy Pajor w FC Barcelona zachwyca piłkarski świat!

    Rekordowy początek Ewy Pajor w FC Barcelona zachwyca piłkarski świat!

    Ewa Pajor nie traci czasu na zapisywanie się w historii FC Barcelona. Polska napastniczka rozpoczęła sezon z prawdziwym strzeleckim pokazem, zdobywając aż dziewięć goli w zaledwie sześciu meczach ligowych—co jest najlepszym wynikiem w historii klubu na tym etapie rozgrywek. Dotychczasowy rekord należał wspólnie do Asisat Oshoali i Soni Bermúdez, które w swoich pierwszych sześciu spotkaniach zdobyły po siedem bramek. Pajor jednak zdeklasowała ten wynik, ustanawiając nowy poziom doskonałości.

     

    Hat-trick, który zmienił wszystko

     

    Przed ostatnim Derbi Barceloní przeciwko Espanyolowi Pajor już imponowała, zdobywając sześć bramek w pięciu pierwszych meczach. Ale to, co wydarzyło się w derbach, przeniosło ją na zupełnie nowy poziom. Mimo że jej drużyna przegrywała do przerwy, Pajor wzięła sprawy w swoje ręce i skompletowała hat-tricka w zaledwie 45 minut, odwracając losy spotkania. Dzięki jej niesamowitej skuteczności Barcelona rozgromiła Espanyol 7:1, a sama Pajor na stałe zapisała się w historii klubu.

     

    Polski duet rządzi Barceloną

     

    Fenomenalny start Pajor to nie jedyny polski akcent w FC Barcelona w tym sezonie. Po drugiej stronie, w męskiej drużynie, Robert Lewandowski również zachwyca formą strzelecką. Legendarny napastnik ma już na koncie 10 goli w lidze, w tym hat-tricka w ostatnim meczu przeciwko Alavés. W wyjątkowym geście dumy narodowej Pajor naśladowała charakterystyczną cieszynkę Lewandowskiego po zdobytej bramce w derbach, podkreślając rosnący polski wpływ na klub.

    Z Pajor i Lewandowskim prowadzącymi ofensywę Barcelony, jedno jest pewne—polska magia futbolu rozkwita w Katalonii. A jeśli Pajor utrzyma to niesamowite tempo, kto wie, ile kolejnych rekordów pobije do końca sezonu?

     

  • Rewolucja w Barcelonie? Szokujący Rekord Wojciecha Szczęsnego Zadziwia Kibiców!

    Rewolucja w Barcelonie? Szokujący Rekord Wojciecha Szczęsnego Zadziwia Kibiców!

    Kiedy Wojciech Szczęsny niespodziewanie przeniósł się do FC Barcelony, wielu zastanawiało się, czy podoła presji gry w jednym z największych klubów piłkarskich na świecie. Czy będzie w stanie wypełnić lukę po legendarnych bramkarzach? Czy odnajdzie się w intensywnym stylu gry La Liga? Czy udźwignie ogromne oczekiwania?

     

    Kilka miesięcy później wszelkie wątpliwości zostały rozwiane. Polski golkiper osiągnął wynik, który wydaje się wręcz niemożliwy—od momentu dołączenia do Barcelony Szczęsny nie przegrał ani jednego meczu, w którym wystąpił od pierwszej minuty. To prawda—zero porażek.

     

    Jak Szczęsny Stał się Talizmanem Barcelony?

     

    Transfer Szczęsnego na Camp Nou wzbudził mieszane reakcje. Po latach spędzonych w Juventusie był szanowany, ale nie postrzegano go jako gracza, który może odmienić losy zespołu. Wielu zastanawiało się, czy Barcelona w ogóle potrzebuje nowego bramkarza. Jednak wystarczył jeden mecz, aby wszystko się zmieniło.

     

    Od swojego debiutu Szczęsny emanował pewnością siebie między słupkami. Jego zdolność do dyrygowania obroną, wykonywania kluczowych interwencji i zachowania zimnej krwi w trudnych momentach od razu podniosła poziom drużyny. Jednak tym, co naprawdę go wyróżnia, jest konsekwencja. Mecz po meczu Szczęsny nie dawał Barcelonie powodu do porażki.

     

    Liczby Nie Kłamią: Imponujący Rekord Szczęsnego

     

    Statystyki mogą czasem wprowadzać w błąd, ale w przypadku Szczęsnego mówią same za siebie. Żadnej porażki w meczach, które rozpoczął od pierwszej minuty—ani jednej.

     

    Dla bramkarza utrzymanie takiej passy to nie tylko efekt efektownych parad. To dowód na to, że stał się filarem drużyny. Szczęsny daje Barcelonie stabilność, przywództwo i niezłomność.

     

    Jego spokój pod presją okazał się kluczowy w najtrudniejszych spotkaniach. Bronił rzuty karne w kluczowych momentach, wygrywał pojedynki sam na sam i skutecznie dowodził defensywą w najbardziej nerwowych sytuacjach. Szczęsny raz po raz udowadnia, że był jednym z najbardziej niedocenianych transferów ostatnich lat.

     

    Co Dalej dla Szczęsnego i Barcelony?

     

    Dzięki Szczęsnemu w bramce Barcelona zyskała nieoczekiwaną broń w walce o dominację. Teraz pojawia się pytanie—czy Polak zdoła utrzymać tę niesamowitą passę?

     

    Kibice futbolu wiedzą, że każda seria kiedyś się kończy. Jednak forma Szczęsnego sugeruje, że jego historia w Barcelonie dopiero się zaczyna. Dopóki stoi na bramce, klub może mieć pewność, że ma w swoich szeregach ostatnią linię obrony, która po prostu nie zna smaku porażki.

     

    Jedno jest pewne: Wojciech Szczęsny to już nie tylko solidny bramkarz. Stał się niepokonanym strażnikiem Barcelony. A jeśli jego seria potrwa dłużej, jego nazwisko na zawsze zapisze się w historii klubu jako jedna z jego najbardziej nieoczekiwanych legend.

     

  • Pajor potrzebowała ledwie trzech minut. Polka znów strzela i ucieka

    Pajor potrzebowała ledwie trzech minut. Polka znów strzela i ucieka

    Pajor potrzebowała ledwie trzech minut. Polka znów strzela i ucieka

    Ewa Pajor, podobnie jak Robert Lewandowski w tym sezonie prezentuje bardzo wysoką formę i w barwach FC Barcelona strzela wiele goli, prowadząc drużynę do bardzo cennych zwycięstw. Nie inaczej było także w spotkaniu 20. kolejki ligowej przeciwko Eibar. Napastniczka reprezentacji Polski potrzebowała ledwie trzech minut, aby wpisać się do protokołu meczowego, strzelając gola.

     

    FC Barcelona Polakami i Polkami stoi. To sformułowanie, którego spokojnie możemy użyć. Tak naprawdę, gdy w zespole z Katalonii oglądalibyśmy tylko Roberta Lewandowskiego i Ewę Pajor, już moglibyśmy rozważać o jego słuszności. Ta dwójka bowiem stanowi o sile męskiej i żeńskiej drużyny.

     

    Ewa Pajor zdecydowanie podąża ścieżką wytyczoną przez Lewandowskiego. Pajor prezentuje się w tym sezonie znakomicie i prowadzi “Dumę Katalonii” do kolejnych zwycięstw, dzięki czemu żeńska drużyna FC Barcelona ma dość spokojną przewagę nad drugim Realem Madryt w żeńskiej La Liga.

     

    Ewa Pajor znów strzela. 16. gol w sezonie La Liga

     

    Przed 20. kolejką wynosiła ona dokładnie pięć oczek. Żeński zespół ze stolicy Hiszpanii w niedzielę rano pokonał Athletic Bilbao i wywarł presję na przeciwniczkach Katalonii. Bezpośrednio przed spotkaniem 20. kolejki z Eibarem “Barca” miała ledwie dwa oczka zaliczki.

     

    Sam mecz z drużyną z Kraju Basków rozpoczął się w wymarzony sposób, bo już w trzeciej minucie rywalizacji do protokołu meczowego wpisała się właśnie Pajor. Polka wykorzystała bardzo dobre podanie Salmy Paralluelo. Piłka dotarła do naszej gwiazdy na linii środkowej i Pajor mogła rozpocząć samotny rajd, która zakończyła umieszczeniem futbolówki w siatce.

     

    Ten gol był początkiem absolutnej dominacji zespołu z Katalonii. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 3:0, a cały mecz padł oczywiście łupem “Blaugrany”, która wygrała w stosunku aż 8:1, a Pajor zeszła z murawy w 70. minucie. Dzięki tej bramce Pajor umocniła się na prowadzeniu w klasyfikacji najczęściej strzelających gole piłkarek. Polka w hiszpańskiej lidze ma ich aż 16, a druga w klasyfikacji Imade ledwie 12.

    https://x.com/DAZNWFootball/status/1896186446790205909

  • Ewa Pajor z 16. golem w hiszpańskiej lidze. Wysokie zwycięstwo Barcelony z Eibar [WIDEO]

    Ewa Pajor z 16. golem w hiszpańskiej lidze. Wysokie zwycięstwo Barcelony z Eibar [WIDEO]

    Ewa Pajor z 16. golem w hiszpańskiej lidze. Wysokie zwycięstwo Barcelony z Eibar [WIDEO]

    FC Barcelona nie dała żadnych szans Eibarowi w wyjazdowym meczu 20. kolejki ligi hiszpańskiej kobiet i zwyciężyła aż 8:1. Worek z bramkami otworzyła Ewa Pajor, która strzeliła już 16. gola w tym sezonie i umocniła się na prowadzeniu w klasyfikacji strzelczyń. Barca zajmuje 1. miejsce w tabeli.

     

    FC Barcelona wygrała z Eibar. Pajor z golem

    Żeńska drużyna Barcelony co roku jest faworytem do zwycięstwa w lidze hiszpańskiej i nie inaczej jest w tym sezonie. FC Barcelona Femeni przed niedzielnym meczem zajmowała 1. miejsce w tabeli z przewagą dwóch punktów nad Realem Madryt. Zawodniczki z Katalonii z 19 ligowych meczów wygrały aż… 18 (na początku lutego musiały uznać wyższość jedynie Levante, z którym przegrały 1:2). W niedzielę dopisały kolejny triumf.

    https://youtu.be/QdR_QIfr6SM?si=qizj6JizIcWjVJNJ

     

    Worek z bramkami już w 3. minucie otworzyła Ewa Pajor, która otrzymała dobre podanie od Salmy Paralluelo, minęła bramkarkę i pewnym strzałem wpakowała piłkę do bramki. Na przerwę Barca schodziła prowadząc 3:0, bo gole strzeliły również Caroline Graham Hansen i Vicky Lopez.

     

    Po zmianie stron Margherita Monnecchi zdobyła pierwszą bramkę dla Eibar, ale nadzieje kibiców gospodyń na korzystny wynik szybko zostały rozwiane. W 54. minucie na 4:1 trafiła Patri Guijarro, a później skutecznie strzelały jeszcze: Salma Paralluelo (dwa), Ona Battle i Claudia Pina i Barcelona wygrała ostatecznie aż 8:1.

     

    Dla Pajor to już 16. w hiszpańskiej Liga F. Polka, która grała do 69. minuty, jest liderką klasyfikacji strzelczyń i ma już 4 bramki przewagi na drugą Nigeryjką Edną Imade z Granady.

     

    FC Barcelona umocniła się na prowadzeniu w tabeli i ma 5 punktów przewagi nad Realem Madryt. Eibar jest na 11. miejscu. W kolejnym meczu drużyna Ewy Pajor i Emilii Szymczak (w rywalizacji z Eibar poza kadrą) zagra 6 marca na wyjeździe w półfinale Pucharu Hiszpanii z Realem Madryt. Następny mecz w lidze 9 marca z Valencią (transmisja online na stronie TVPSPORT.PL, smart TV i w aplikacji mobilnej).

     

  • To była trzecia minuta. Oto co zrobiła Pajor. “To demon, koszmar”

    To była trzecia minuta. Oto co zrobiła Pajor. “To demon, koszmar”

    To była trzecia minuta. Oto co zrobiła Pajor. “To demon, koszmar”

    Z każdym kolejnym tygodniem Ewa Pajor pokazuje, że czuje się w Barcelonie jak ryba w wodzie. Polka notuje świetne liczby w tym sezonie i jest na dobrej drodze do zostania królową strzelczyń w lidze hiszpańskiej. Teraz błysnęła przy okazji rywalizacji z Eibar w 20. kolejce Liga F Women. “Pajor to koszmar dla obrończyń” – czytamy.

     

    Ewa Pajor notuje świetne liczby w tym sezonie w barwach Barcelony. Polka strzeliła 15 goli i zanotowała pięć asyst w 17 ligowych meczach. Poza tym dołożyła sześć goli z czterech spotkań w ramach pucharów krajowych oraz pięć goli i jedną asystę w sześciu meczach Ligi Mistrzyń. Regularnie Pajor otrzymuje wysokie noty od hiszpańskich dziennikarzy.

     

    – To maszyna. Myślę, że zasługuje na wszystkie dobre rzeczy, które ją spotykają. Zasłużyła na każdego gola, którego strzeliła. Teraz granie przeciwko niej będzie wyzwaniem – tak o Pajor mówiła Holenderka Lynn Wilms, zawodniczka Wolfsburga, która grała w tym klubie wspólnie z Polką. Niejednokrotnie media w Hiszpanii porównywały Ewę Pajor do Roberta Lewandowskiego. Nie tylko ze względu na fakt, że są tej samej narodowości.

     

    “To ciekawe, że obaj napastnicy FC Barcelony są Polakami i mają zbliżony profil. Strzelają dużo goli. Dobrze i szybko wpasowali się drużynę, która charakteryzuje się dużym posiadaniem piłki i potrzebuje napastnika, który jest w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie” – pisał kataloński “Sport”.

     

    Barcelona zmierza po obronę tytułu mistrzyń Hiszpanii, ale ma już jedną porażkę na koncie. To efekt spotkania z Levante (1:2) z początku lutego. Przed startem 20. kolejki Barcelona miała pięć punktów przewagi nad Realem Madryt. Real wygrał 2:1 z Athletikiem i narzucił presję na Barcelonę.

     

    Pajor strzela kolejnego gola w tym sezonie. Świetnie minęła bramkarkę

     

    Barcelona rywalizowała w niedzielę na wyjeździe z Eibar, a Pajor znalazła się w wyjściowym składzie. Polka błysnęła już w trzeciej minucie, gdy Salma Paralluelo zagrała długą piłkę na połowę rywalek. Pajor ruszyła sprintem do piłki i zauważyła, że bramkarka Eibar wyszła daleko poza własne pole karne. Pajor minęła ją bez trudu, zeszła na lewą nogę i strzeliła swojego 16. gola w tym sezonie ligi hiszpańskiej.

     

    “Pajor to demon. Absolutny koszmar dla obrończyń, ponieważ nigdy nie przestaje się ruszać i wybiegać do piłek” – napisał jeden z kibiców Barcelony na portalu X. Dzięki temu trafieniu Pajor powiększa przewagę w klasyfikacji strzelczyń nad Edną Imade z Granady.

     

    Po pierwszej połowie Barcelona prowadziła 3:0. Poza Pajor bramkarkę Eibar pokonały także Caroline Graham Hansen i Vicky Lopez.