Category: Disclaimer

  • Iga Świątek nie dała szans triumfatorce BJK Cup. 52 minuty gry i awans Polki w Rzymie

    Iga Świątek nie dała szans triumfatorce BJK Cup. 52 minuty gry i awans Polki w Rzymie

    Iga Świątek nie dała szans triumfatorce BJK Cup. 52 minuty gry i awans Polki w Rzymie

     

    W czwartek rozpoczęła się rywalizacja w drugiej rundzie singla podczas turnieju WTA 1000 w Rzymie. Kilkanaście minut po godz. 13:00 na obiekcie Campo Centrale pojawiła się Iga Świątek. Nasza reprezentantka zmierzyła się z zawodniczką gospodarzy – Elisabettą Cocciaretto, która w zeszłym sezonie należała do zwycięskiego składu Włoszek podczas BJK Cup. Wiceliderka rankingu nie dała żadnych szans swojej rówieśniczce. Świątek wygrała 6:1, 6:0 w zaledwie 52 minuty i zameldowała się w 1/16 finału.

     

    W ostatnich sezonach turniej WTA 1000 w Rzymie został zdominowany przez Igę Świątek. Polka wygrała aż trzy z czterech poprzednich edycji. Jedyne potknięcie zaliczyła w 2023 roku, kiedy to skreczowała w trzecim secie ćwierćfinału z Jeleną Rybakiną z powodu kontuzji. Przed 12 miesiącami raszynianka nie dała większych szans w decydującym starciu Arynie Sabalence. Tym razem 23-latka zameldowała się w stolicy Włoch w nieco innym położeniu. Od ubiegłorocznego Roland Garros czeka na jakikolwiek tytuł, a nawet finał rozgrywek.

     

    Dzisiaj wiceliderka rankingu rozegrała swój pierwszy oficjalny pojedynek. Jej przeciwniczką w walce o awans do trzeciej rundy okazała się Elisabetta Cocciaretto. Reprezentantka gospodarzy rozegrała wczoraj zacięty mecz z Eliną Awanesian. Ostatecznie zawodniczka, która należała do zwycięskiego składu Włoszek podczas BJK Cup Finals 2024, triumfowała 6:2, 4:6, 6:1. Dzięki temu dostaliśmy potyczkę z udziałem rówieśniczek. Świątek i Cocciaretto urodziły się w 2001 roku, rywalizowały ze sobą w czasach juniorskich. Co ciekawe, czwartkowa batalia była jednak ich dopiero pierwszym bezpośrednim starciem na poziomie zawodowym.

     

    WTA Rzym: Iga Świątek w trzeciej rundzie. Polka nie dała szans Elisabeccie Cocciaretto

     

    Iga doskonale weszła w spotkanie, grała na swoich warunkach. Zgarnęła na starcie aż 13 z 14 rozegranych akcji. Pierwsza szansa dla Włoszki na premierowe “oczko” pojawiła się dopiero w czwartym gemie. Wówczas Elisabetta prowadziła 40-30, ale od tego momentu trzy punkty powędrowały na konto Świątek. Po tym, jak w piątym rozdaniu raszynianka wróciła ze stanu 0-30, zaczęło pachnieć tzw. bajglem. Podczas szóstego gema było już 30-15 z perspektywy wiceliderki rankingu.

     

    Cocciaretto uniknęła jednak przegranej w secie do zera. Wyszła z opresji, serwując po drodze m.in. asa. Chwilę później nasza tenisistka nie pozostawiła już wątpliwości rywalce. W pewnym stylu domknęła premierową odsłonę rezultatem 6:1, po zaledwie 26 minutach gry. Dobrze wyglądały także statystyki Polki – 8 uderzeń kończących przy 4 niewymuszonych błędach.

     

    Znakomicie rozpoczęła się także druga partia z perspektywy Igi. Chociaż rywalka prowadziła 30-15 po asie serwisowym, to w kolejnych akcjach wszystko ułożyło się po myśli turniejowej “2”. Na koniec rozdania Elisabetta popełniła podwójny błąd serwisowy. Świątek kontynuowała swoją dominację na korcie w następnych minutach. Przy własnym podaniu była nie do uchwycenia. Więcej walki obserwowaliśmy przy serwisie Włoszki, ale i tak gemy sukcesywnie wędrowały na konto raszynianki.

     

    Przy stanie 5:0 Świątek mogła zamykać pojedynek przy własnym podaniu. Dokonała tej sztuki bez większych problemów. Czuła się na tyle swobodnie, że pozwoliła sobie nawet na zagranie… dropszota. Ostatecznie zwyciężyła 6:1, 6:0 w zaledwie 52 minuty. W trzeciej rundzie WTA 1000 w Rzymie zmierzy się z Danielle Collins lub Eleną-Gabrielą Ruse. Kolejny mecz z udziałem raszynianki odbędzie się w sobotę.

  • Iga Świątek pod ścianą. Może wygrać turniej, ale stracić miejsce

    Iga Świątek pod ścianą. Może wygrać turniej, ale stracić miejsce

    Iga Świątek pod ścianą. Może wygrać turniej, ale stracić miejsce

     

    Po turnieju rangi WTA 1000 w Madrycie Iga Świątek utrzymała 2. miejsce w światowym rankingu WTA, mimo że nie obroniła tytułu. Teraz po imprezie WTA 1000 w Rzymie Polka może spaść nawet o dwie pozycje.

     

    Na początku obecnego sezonu Iga Świątek miała dogodną okazję na to, by powrócić na pierwsze miejsce w światowym rankingu WTA. Potrzebowała jednak lepszego występu w wielkoszlemowym Australian Open niż Aryna Sabalenka. Ostatecznie Polka odpadła w półfinale, a Białorusinka przegrała w finale i do zmiany na czele nie doszło.

     

    Wówczas jasne stało się, że przez kolejne miesiące nasza tenisistka nie będzie w stanie odzyskać “jedynki”. Od rywalizacji w Melbourne to ona miała do obrony więcej niż jej największa rywalka.

     

    W tym sezonie forma Świątek nie jest taka, jak w poprzednim, o czym świadczy fakt, że do tej pory nie osiągnęła jeszcze finału żadnego turnieju. Przez to praktycznie po każdej imprezie traci w rankingu i obecnie ma na swoim koncie 6773 “oczka”. Dla porównania Sabalenka zgromadziła już aż 11118 pkt.

     

    Tak naprawdę niewiele zabrakło, by Polka spadła na 3. miejsce w rankingu. Żeby do tego doszło, Coco Gauff musiała wygrać turniej rangi WTA 1000 w Madrycie. Mimo że w półfinale rozbiła naszą tenisistkę 6:1, 6:1, to w finałowym starciu przegrała z Sabalenką, która “uratowała” Świątek.

     

    Amerykanki w znakomitej sytuacji

    Nasza tenisistka lada moment może jednak znaleźć się nie tylko za plecami Gauff, ale także innej tenisistki z USA – Jessiki Peguli. Ba, jeżeli spojrzymy na ranking “na żywo”, to tam Polka jest już 4.

     

    Powód? Wspomniane zestawienie przed startem każdego turnieju odlicza dotychczasową zdobycz, przez co od razu dochodzi do zmian. Tym samym przed rozpoczęciem rywalizacji w imprezie rangi WTA 1000 Rzym Świątek ma 5783 pkt.

     

    Wobec tego Polka musi obronić tytuł, by zachować wspomniany wcześniej dorobek 6773 “oczek”. Niestety fatalną informacją jest to, że nawet przy końcowym triumfie w stolicy Włoch nasza tenisistka może spaść na 3. miejsce.

     

    Los Świątek nie tylko w jej rękach

    Wszystko z uwagi na sytuację tenisistek z USA. W Rzymie Gauff broni pkt za ubiegłoroczny półfinał, więc ewentualny finał zagwarantuje jej zysk w postaci 250 “oczek”. Biorąc pod uwagę, że do Świątek traci obecnie 170 pkt, wystarczy to, by wyprzedzić ją w rankingu bez względu na wynik Polki.

     

    W komfortowej sytuacji jest z kolei Pegula, która rok temu nie rywalizowała w stolicy Włoch. Na ten moment zgromadziła ona 6243 pkt i do naszej tenisistki traci 530 “oczek”. Wobec tego, jeżeli osiągnie finał, to jasne stanie się, że przeskoczy Polkę nawet w przypadku, gdy ta obroni tytuł.

     

    Jednak w obu przypadkach mówimy o najlepszym możliwym występie Świątek w Rzymie. Innym bardzo ważnym szczegółem jest to, że Polka musi dotrzeć do finału, by w ogóle mieć jakąkolwiek szansę na to, by nie spaść na 4. miejsce.

     

    Jeżeli nasza tenisistka osiągnie półfinał, to wówczas będzie miała zapewnione 6173 pkt. Tymczasem w rankingu “na żywo” jeszcze przed startem turnieju Pegula ma na swoim koncie 6243 “oczka”, a Gauff 6213. Z kolei finał zagwarantuje Świątek 6423 pkt. i dopiero wtedy otworzy szansę na utrzymanie 2. pozycji.

     

    Oto potencjalne rywalki Świątek

    Tymczasem Polka bardzo szybko może zmierzyć się z trudnymi rywalkami. W trzeciej rundzie jej potencjalną przeciwniczkę jest Amerykanka Danielle Collins, a w czwartej Ukrainka Elina Switolina.

     

    Ćwierćfinał to możliwy pojedynek z Amerykanką Madison Keys. W półfinale nasza tenisistka może zmierzyć się z Pegulą czy Jasmine Paolini, a w finale oczywiście m.in. z Sabalenką, Gauff czy Mirrą Andriejewą.

     

    Tymczasem rywalizację w Rzymie Świątek zainauguruje w czwartek, 8 maja. Jej pierwszą rywalką została Włoszka Elisabetta Cocciaretto, a do tego pojedynku dojdzie nie przed godziną 13:00 na korcie centralnym.

  • Natychmiast to wyłapali. Co za słowa o Julii Szeremecie

    Natychmiast to wyłapali. Co za słowa o Julii Szeremecie

    Natychmiast to wyłapali. Co za słowa o Julii Szeremecie

     

    Julia Szeremeta zapisała się złotymi zgłoskami w historii polskiego boksu, zdobywając srebrny medal na igrzyskach olimpijskich w Paryżu w 2024 r. – Styl Julki nie pasuje każdemu. Ona bazuje na tym, jaką ma naturę, ciągnie ją do ryzyka, szuka w walce adrenaliny – podkreślił trener zawodniczki, Tomasz Dylak w rozmowie z “Gazetą Wyborczą”.

     

    Od kiedy Szeremeta zdobyła medal w Paryżu, jej sława w Polsce wzrosła Jednak to nie tylko sukces sportowy, ale także jej wyjątkowy, nieprzewidywalny styl walki przyciąga uwagę, wywołując porównania do największych ikon sportów walki, takich jak Prince Naseem Hamed, Roy Jones Jr. czy Joanna Jędrzejczyk.

     

    Instynkt i ryzyko – styl Szeremety pod lupą

    O stylu Szeremety szeroko wypowiedział się jej trener. Dylak przyznał, że w kształtowaniu jej sposobu prowadzenia walki jej sztab inspirował się legendarnymi pięściarzami, znanymi z instynktownego i nieprzewidywalnego podejścia do walki. – Wzorowaliśmy się na bokserach takich jak Prince Naseem Hamed czy Roy Jones Jr. Julka ma podobne cechy: świetny refleks, błyskawiczne nogi, umiejętność bronienia się i zamiłowanie do ryzyka – wyjaśnił szkoleniowiec.

     

    Trener zauważył również, że styl Szeremety ewoluuje. – Ciągle eksperymentujemy. Julka coraz częściej podchodzi bliżej, idzie na wymiany, a jej ciosy są teraz bardziej raniące – dodał. Ta dynamika rozwoju wskazuje, że młoda pięściarka nie boi się wyzwań i nieustannie poszukuje nowych sposobów na doskonalenie swojego rzemiosła.

     

    “Predator” w ringu. Julia Szeremeta porównana do Joanny Jędrzejczyk

    Nie tylko trener widzi w Szeremecie potencjał na miarę największych gwiazd. Dominik Gorzelańczyk, menedżer zawodniczki, który w przeszłości współpracował z Joanną Jędrzejczyk, dostrzega w 21-latce cechy charakterystyczne dla byłej mistrzyni UFC. – Julia ma ten sam wzrok “predatora”, który miała w ringu Asia Jędrzejczyk – stwierdził.

     

    Srebrny medal olimpijski to nie jedyny sukces Julii Szeremety. Po triumfie w Paryżu zawodniczka nie zwolniła tempa. Pod koniec 2024 roku wygrała pojedynek na gali w Lublinie, a następnie obroniła tytuł na Memoriale Istvana Bocskaia. Kolejnym osiągnięciem było srebro na Pucharze Świata w brazylijskim Foz do Iguaçu. Te wyniki potwierdzają, że olimpijski sukces nie był dziełem przypadku, a Szeremeta jest jedną z najbardziej obiecujących postaci w polskim boksie.

  • Barcelona opłakuje porażkę, a tu takie wieści. Chodzi o Roberta Lewandowskiego

    Barcelona opłakuje porażkę, a tu takie wieści. Chodzi o Roberta Lewandowskiego

    Barcelona opłakuje porażkę, a tu takie wieści. Chodzi o Roberta Lewandowskiego

    Gwiazdy FC Barcelona nominowane tuż po bolesnej porażce z Interem Mediolan w Lidze Mistrzów. Robert Lewandowski i siedmiu jego kolegów znalazło się wśród wyróżnionych w La Liga Team of the Season. Rywalizacja o nagrody wśród napastników będzie bardzo zacięta.

     

    FC Barcelona we wtorkowy wieczór boleśnie odpadła z Ligi Mistrzów. Choć Blaugrana prowadziła w rewanżu z Interem Mediolan 3:2 w samej końcówce, Francesco Acerbi wyrównał stan dwumeczu w doliczonym czasie gry, a Davide Frattesi dał Włochom awans w dogrywce. W 91. minucie na boisku pojawił się wracający po kontuzji Robert Lewandowski. Polak miał jedną znakomitą okazję do zdobycia bramki głową, ale nie zdołał uratować swojego zespołu. Następnego dnia pojawiły się jednak pozytywne dla niego wieści.

     

    Polski napastnik znalazł się w gronie nominowanych do nagród La Liga Team of the Season. Oprócz Lewandowskiego wśród napastników pojawili się również jego koledzy z drużyny Lamine Yamal i Raphinha, a także Kylian Mbappe czy Vinicius. Kapitan reprezentacji Polski w tym sezonie ligi hiszpańskiej jest liderem klasyfikacji strzelców, mając na koncie 25 bramek. O jedną mniej zdobył Mbappe.

     

    Wśród nominowanych znaleźli się również inny piłkarze Barcelony — obrońcy Pau Cubarsi, Inigo Martinez, Jules Kounde oraz Alejandro Balde, a także pomocnik Pedri. Internetowe głosowanie trwa.

  • Ewa Pajor bohaterką filmu dokumentalnego. Premiera “Zagrajmy to po swojemu” już w maju

    Ewa Pajor bohaterką filmu dokumentalnego. Premiera “Zagrajmy to po swojemu” już w maju

    Ewa Pajor bohaterką filmu dokumentalnego. Premiera “Zagrajmy to po swojemu” już w maju

     

    Zakończyły się zdjęcia do filmu dokumentalnego “Zagrajmy to po swojemu”, opowiadającego o pasji, determinacji i przełamywaniu barier w kobiecej piłce nożnej. W filmie wyprodukowanym przez Papaya Films zobaczymy Ewę Pajor, Agatę Tarczyńską, Ninę Patalon oraz wschodzące gwiazdy polskiego futbolu. Premiera już 16 maja na Festiwalu Millennium Docs Against Gravity.

     

    Piłkarki: “Czas na naszą historię”

    Piłka nożna. Rekordy, legendy, triumfy. Męska historia tego sportu ma już swoje ikony, ale na naszych oczach rodzi się nowy fenomen. Kobieca piłka nożna rozwija się szybciej niż kiedykolwiek, a film dokumentalny “Zagrajmy to po swojemu” uchwyci ten niezwykły moment. To opowieść o determinacji, marzeniach i poświęceniu. O miłości do futbolu, która musi pokonać stereotypy i ograniczenia.

     

    W listopadzie 2024 reprezentacja Polski w piłce nożnej kobiet po raz pierwszy w historii wywalczyła awans na finały UEFA Euro. Turniej ten stanie się kolejnym krokiem w popularyzacji kobiecego futbolu, a film “Zagrajmy to po swojemu” ma na celu wsparcie tego procesu, inspirując młode dziewczęta do realizacji swoich marzeń na boisku.

     

    Kamera towarzyszyła zarówno początkującym zawodniczkom – w dokumencie zobaczymy historie młodych dziewczyn z klubów Diamonds Warszawa i Flauta Gdynia – jak i wschodzącym gwiazdom polskiego futbolu: Julii Woźniak, Zuzannie Witek (Czarni Sosnowiec) oraz Idze Witkowskiej (Rekord Bielsko-Biała).

     

    Twórcy filmu

    Reżyserką filmu jest Aleksandra Terpińska, za zdjęcia odpowiada Stanisław Cuske. Za produkcję odpowiada Papaya Films, studio znane z dokumentów o czołowych polskich sportowcach takich jak Robert Lewandowski, Jakub Błaszczykowski czy Wojciech Szczęsny.

     

    Agencja Saatchi & Saatchi jest odpowiedzialna za konsultacje scenariuszowe, współpracę i nadzór kreatywny, kwestie organizacyjne i producenckie oraz koordynację działań na linii klient–dom produkcyjny. “Piłka nożna kobiet to jeden z najszybciej rosnących sportów na świecie.

     

    Coraz więcej polskich piłkarek odnosi sukcesy w czołowych europejskich klubach. To pokazuje, jak dynamicznie rozwija się ta dyscyplina i jak wielki potencjał drzemie w polskich zawodniczkach” – mówi Paulina Świerczewska z Papaya Films. “Zagrajmy to po swojemu” to dla nas wyjątkowy projekt – nie tylko sportowy, ale przede wszystkim społeczny. Chcemy pokazać, jak wielką determinację i pasję mają zawodniczki, które walczą o swoje miejsce w świecie futbolu. Mamy nadzieję, że ten film zainspiruje kolejne pokolenia dziewcząt do realizacji marzeń na boisku.

     

    “Jesteśmy szczęśliwi, że mogliśmy współtworzyć film dokumentalny, który przecież rządzi się zupełnie innymi prawami niż tradycyjne formy reklamowe. W trakcie realizacji poznaliśmy kilkanaście fantastycznych młodych piłkarek, które krok po kroku spełniają swoje marzenia. Chcemy, by ten film bawił i wzruszał, a przy tym pokazał, że nie ma rzeczy niemożliwych” – mówią Katarzyna Nowacka i Marcin Wroński, Senior Creative Team Saatchi & Saatchi.

     

    W filmie usłyszymy także głosy ekspertek i liderek środowiska piłkarskiego. Wypowiadają się m.in. selekcjonerka reprezentacji Polski Nina Patalon, była piłkarka i komentatorka sportowa Joanna Tokarska oraz Anna Gawrońska – legenda kobiecej piłki w Polsce.

     

    “Zagrajmy to po swojemu” to coś więcej niż film sportowy – to historia odwagi, walki o marzenia i pasji, która nie zna granic.

     

    Gdzie obejrzeć?

    Film zostanie zaprezentowany podczas 21. edycji Festiwalu Millennium Docs Against Gravity – jednego z najważniejszych wydarzeń filmowych w Polsce poświęconego dokumentom. Premierowy pokaz odbędzie się 16 maja o godz. 18:30 w warszawskiej Kinotece. Bezpłatne wejściówki na pokaz można odbierać od piątku (9 maja) w Centrum Festiwalowym. Film będzie także dostępny dla szerokiej publiczności na antenie TVP SPORT, gdzie premiera odbędzie się 3 czerwca o godz. 17:10.

  • Jest godzina pierwszego meczu Świątek w Rzymie

    Jest godzina pierwszego meczu Świątek w Rzymie

    Jest godzina pierwszego meczu Świątek w Rzymi

     

    Iga Świątek w czwartek 8 maja rozpocznie walkę o obronę tytułu w turnieju WTA 1000 w Rzymie. Wiadomo już, o której godzinie odbędzie się mecz Polki.

     

    Iga Świątek w poprzednich zmaganiach, czyli turnieju WTA 1000 w Madrycie, dotarła do półfinału, w którym poniosła bolesną porażkę z Coco Gauff. Polka nie obroniła tym samym wywalczonego przed rokiem tytułu. O obronę trofeum postara się teraz w turnieju tej samej rangi w Rzymie.

     

    Wiceliderka rankingu WTA w pierwszej rundzie miała wolny los. Rywalizację rozpocznie więc od kolejne fazy, w której zmierzy się z Ormianką Eliną Awanesjan lub Włoszką Elisabettą Cocciaretto.

     

    Choć pierwsza rywalka Świątek nie jest jeszcze znana, wiadomo już, o której godzinie nasza zawodniczka wejdzie na kort. Organizatorzy opublikowali już plan na czwartek 8 maja. Wynika z niego, że Świątek i jej rywalka rozpoczną swoje spotkanie około godziny 13:00.

     

    Będzie to drugi mecz dnia na Campo Centrale. Wcześniej na najważniejszym korcie w Rzymie o miejsce w drugiej rundzie turnieju męskiego powalczą Włoch Matteo Arnaldi i Hiszpan Roberto Bautista.

     

    Świątek w tym roku nie wywalczyła jeszcze żadnego tytułu. Być może uda się to zmienić w stolicy Włoch, gdzie wiceliderka rankingu WTA triumfowała już trzykrotnie. Po pierwszy tytuł sięgnęła w 2021 roku, a w kolejnym sezonie go obroniła. Po rocznej przerwie, w 2024 roku, ponownie okazała się najlepsza, pokonując pewnie w finale Arynę Sabalenkę.

  • Rzym: Iga Świątek zna już pierwszą rywalkę

    Rzym: Iga Świątek zna już pierwszą rywalkę

    Rzym: Iga Świątek zna już pierwszą rywalkę

    Elisabetta Cocciaretto została pierwszą rywalką Igi Świątek w turnieju rangi WTA 1000 w Rzymie. Włoszka awansowała do drugiej rundy po tym, jak ograła reprezentantkę Armenii Elinę Awanesjan 6:2, 4:6, 6:1.

     

    Turniej rangi WTA 1000 w Rzymie jest kolejnym, w którym Iga Świątek będzie bronić tytułu wywalczonego sezon temu. W tym roku nasza tenisistka nie wygrała jeszcze żadnej imprezy i z pewnością liczy na przełamanie w stolicy Włoch.

     

    Polka standardowo rozpocznie zmagania od drugiej rundy. Wiadomo już, że zmierzy się w niej z Elisabettą Cocciaretto. Włoszka w pierwszej fazie zmagań ograła reprezentantkę Armenii Elinę Awanesjan 6:2, 4:6, 6:1.

     

    W premierowej odsłonie tego pojedynku Awanesjan nie miała zbyt wiele do powiedzenia. Udało jej się ugrać tylko dwa gemy, co było niespodzianką, bo jest zdecydowanie wyżej notowaną tenisistką w światowym rankingu WTA i na papierze była faworytką tej potyczki.

     

    W II secie Rosjanka, która reprezentuje obecnie Armenię odpowiedziała, zwyciężając 6:4. Tym sposobem udało jej się doprowadzić do decydującej partii w starciu z Cocciaretto.

     

    W niej jednak miał miejsce koncert tenisistki urodzonej we włoskiej Ankonie. Straciła ona raptem jednego gema i po zwycięstwie 6:1 zamknęła mecz, w którym rywalizacja potrwała niecałe dwie godziny.

     

    Wiemy już, że Świątek i Cocciaretto zmierzą się ze sobą w czwartek, 8 maja. Pojedynek ten rozpocznie się nie przed godziną 13:00 na korcie centralnym.

     

    Internazionali BNL d’Italia, Rzym (Włochy)

    WTA 1000, kort ziemny, pula nagród 6,009 mln euro

    środa, 7 maja

     

    I runda gry pojedynczej:

     

    Elisabetta Cocciaretto (Włochy) – Elina Awanesjan (A

    rmenia) 6:2, 4:6, 6:1

     

  • Pilne wieści z Rzymu. Jest decyzja ws. meczu Świątek

    Pilne wieści z Rzymu. Jest decyzja ws. meczu Świątek

    Pilne wieści z Rzymu. Jest decyzja ws. meczu Świątek

     

    Iga Świątek poniosła druzgocącą porażkę w Madrycie, kiedy to w półfinale uległa Coco Gauff. Polka była w stanie urwać jej zaledwie dwa gemy. Nie ma jednak dużo czasu na rozpamiętywanie przegranej, bo już w czwartek rozpocznie rywalizację w WTA 1000 w Rzymie. Choć nie zna jeszcze rywalki, to wiadomo, o której wyjdzie na kort.

     

    Niemal 12 miesięcy – tyle trwa posucha Igi Świątek. Ostatnim tytułem na jej koncie jest Roland Garros – czerwiec 2024. Wydawało się, że szansę na przełamanie będzie miała na uwielbianych przez nią kortach ziemnych. Tylko że w Stuttgarcie i Madrycie nie dała rady. Odpadła odpowiednio na etapie ćwierćfinału i półfinału. Teraz przed nią WTA 1000 w Rzymie.

     

    Wiadomo, kiedy i o której zagra Świątek w Rzymie

    Polka będzie bronić tytułu. Z racji rozstawienia rywalizację rozpocznie od II rundy. Jak na razie nie wiadomo, z kim przyjdzie jej się zmierzyć na start. O miano jej rywalki walczą Elisabetta Cocciaretto i Elina Awanesian. Z żadną z nich nasza rodaczka nie miała jeszcze okazji grać w zawodowej karierze.

     

    Wiadomo za to kiedy i o której dojdzie do pierwszego pojedynku Polki we Włoszech. W środę pojawił się plan gier na czwartek 8 maja i na liście pojawiło się właśnie nazwisko Świątek. Okazuje się, że będzie to drugie spotkanie na Campo Centrale. A rywalizacja na tym korcie rozpocznie się o godzinie 11:00. Tak więc mecz Polki nie wystartuje wcześniej niż o godzinie 13:00.

     

    Kibice liczą, że właśnie w Rzymie dojdzie do wyczekiwanego przełamania 23-latki. I wydaje się, że drabinka może temu sprzyjać. “Świątek ma szczęście w losowaniu we Włoszech. Ma zaskakująco łatwą drogę do finału. (…) W sytuacji, w której próbuje wrócić na właściwe tory i przerwać posuchę w zdobywaniu tytułów, nie mogła sobie wymarzyć lepszej drogi” – podkreślali dziennikarze “Sports Illustrated”. Wydaje się, że na prawdziwy mur może trafić dopiero w półfinale – wtedy to może spotkać się z Jeleną Ostapenko, z którą posiada bardzo niekorzystny bilans bezpośrednich meczów – sześć pojedynków i sześć porażek.

     

    Zapraszamy do śledzenia relacji tekstowej z pierwszego meczu Świątek w Rzymie na stronie głównej Sport.pl i w naszej aplikacji mobilnej.

  • Środek nocy, a Hiszpanie piszą o Robercie Lewandowskim. Tak go nazwali

    Środek nocy, a Hiszpanie piszą o Robercie Lewandowskim. Tak go nazwali

    Środek nocy, a Hiszpanie piszą o Robercie Lewandowskim. Tak go nazwal

     

    Występ Roberta Lewandowskiego w dogrywce meczu z Interem miał zwiększyć szanse na awans, tymczasem po tym, jak pojawił się na murawie, FC Barcelona straciła dwa gole. Dziennikarze “Mundo Deportivo” w opublikowanych w nocy ocenach nazwali wejście Polaka i jego występ “powściągliwym”. A to może niepokoić kibiców Blaugrany przed arcyważnym meczem w niedzielę.

     

    “Zastąpił Ferrana, gdy wydawało się, że wszystko jest już przesądzone. Być może nie spodziewał się, że tuż po kontuzji będzie musiał wystąpić w tak wymagającej dogrywce. Miał szansę po uderzeniu głową, ale Szymon Marciniak uznał, że doszło do faulu na Yannie Sommerze” — podsumowują występ Lewandowskiego dziennikarze “Mundo Deportivo”.

     

    Udział Polaka w meczu został nazwany “powściągliwym”, co może stanowić poważny powód do niepokoju przed niedzielnym El Clasico. Wygląda na to, że Robert Lewandowski nie był jeszcze w stanie pokazać pełni swoich piłkarskich umiejętności, co oznacza potężne osłabienie zespołu Hansiego Flicka.

     

    Tak Hiszpanie ocenili Roberta Lewandowskiego

    “Polski »killer« wrócił do gry i miał ostatnią szansę w dogrywce. Stało się tak po uderzeniu głową, która poszybowało wysoko” — pisze kataloński “Sport”, oceniając wejście Lewandowskiego z ławki na 5 w skali 1-10. Z pewnością nie z tego chciałby zostać zapamiętany lider ofensywy Blaugrany.

     

    Trudno ocenić, czy Lewandowski będzie miał szansę na rozpoczęcie niedzielnego El Clasico w wyjściowej jedenastce. Możliwe, że ponownie zastąpi go Ferran Torres, jego etatowy zastępca.

     

    Można zakładać jednak, że Lewandowski dostanie swoje minuty w klasyku, choćby z ławki rezerwowych.

  • Role się odwróciły! Iga Świątek czekała na te wieści. Przełom w Rzymie

    Role się odwróciły! Iga Świątek czekała na te wieści. Przełom w Rzymie

    Role się odwróciły! Iga Świątek czekała na te wieści. Przełom w Rzymi

    Prestiżowy turniej WTA 1000 w Rzymie to dla Igi Świątek ostatni test przed wielkoszlemowym Roland Garros – najważniejszym punktem sezonu na kortach ziemnych. Po kilku rozczarowujących występach, w których nie zdołała potwierdzić swojej dominacji na mączce, 23-latka liczy na przełamanie i powrót do najlepszej formy. Tym razem sprzyja jej układ drabinki – po raz pierwszy od dłuższego czasu to nie ona, lecz Aryna Sabalenka trafiła do jej bardziej wymagającej części. Oto szczegóły.

    Część sezonu rozgrywana na ziemi zbliża się do kulminacyjnego momentu. Polka ma już za sobą starty w Stuttgarcie i Madrycie, które biorąc pod uwagę jej dominację na mączce w ostatnich latach nie były do końca udane. Teraz przed raszynianką kolejna ważna impreza — “tysięcznik” w Rzymie, w którym rok temu okazała się bezkonkurencyjna.

    5 maja odbyło się losowanie drabinki i 23-latka poznała swoje możliwe przeciwniczki w poszczególnych etapach rywalizacji. W przeciwieństwie do poprzednich turniejów w jej połówce zabrakło kilku nazwisk, które w ostatnim czasie regularnie się tam znajdowały, a z którymi nasza tenisistka miała olbrzymie problemy.

    Oto droga Igi Świątek w turnieju w Rzymie
    Świątek, z racji rozstawienia, w pierwszej rundzie otrzymała wolny los. Tym samym zawody rozpocznie od drugiego etapu, a jej pierwszą przeciwniczką będzie zwyciężczyni pojedynku pomiędzy Eliną Awanesian a Elisabettą Cocciaretto. Później na podopieczną Wima Fissette’a czekać może natomiast… Danielle Collins.

    Historia złych uczuć Amerykanki do Polki jest już bardzo długa. Wszystko zaczęło się od igrzysk olimpijskich, kiedy to Amerykanka nazwała Świątek “nieszczerą”. Potem było chłodne powitanie przed finałem United Cup, a następnie zawodniczka ze Stanów Zjednoczonych podgrzała atmosferę w mediach społecznościowych, drwiąc z całej sytuacji.

    Trudno jednak uznać Collins za rywalkę nie do przejścia. Przypomnijmy, że 31-latka pauzowała z powodu problemów zdrowotnych przez ponad miesiąc i w tym roku na kortach ziemnych rozegrała tylko trzy spotkania. Serwis Puntodebreak podkreśla jednak, że dla Świątek nie ma obecnie łatwej przeciwniczki, bo “ma poważne kłopoty z samą sobą”.

    Jeśli ostatecznie uda się jednak pokonać Collins, to w 1/8 finału najprawdopodobniej Świątek powalczy z Eliną Switoliną lub Ludmiłą Samsonową. A w ćwierćfinale prawdopodobne jest starcie z Madison Keys, od której 23-latka okazała się lepsza kilka dni temu w Madrycie. Wcześniej triumfatorka Australian Open 2025 może jednak trafić na Paulę Badosę czy Naomi Osakę.

    W gronie potencjalnych półfinałowych rywalek Świątek znajdują się m.in. Jessica Pegula, Karolina Muchova, Diana Sznajder, Jelena Ostapenko, Ons Jabeur oraz Jasmine Paolini. Jeśli Polka dotrze do finału, może zmierzyć się tam oczywiście z Aryną Sabalenką, ale także Coco Gauff, Mirrą Andriejewą, Qinwen Zheng lub Jeleną Rybakiną.

    Warto dodać, że wspomniana czwórka jest w drabince po stronie Białorusinki. A przecież liderka rankingu nie będzie miała łatwo już na początku. W drugiej rundzie może zagrać z Dajaną Jastremską lub Anastazją Potapową, w trzeciej z Katie Boulter, Sofią Kenin albo Anastazją Pawluczenkową, a w czwartej m.in. z Alexandrą Ealą, Martą Kostiuk czy Darią Kasatkiną.

    Zmagania w głównej drabince turnieju w Rzymie wystartują we wtorek, 6 maja. Impreza rozgrywana na kortach Foro Italico potrwa do soboty, 17 maja.

    Najgroźniejsze rywalki Igi Świątek w kolejnych rundach turnieju WTA 1000 w Rzymie