Category: Disclaimer

  • Emocjonalny powrót Roberta Lewandowskiego. Wielki hit Ligi Mistrzów

    Emocjonalny powrót Roberta Lewandowskiego. Wielki hit Ligi Mistrzów

    Emocjonalny powrót Roberta Lewandowskiego. Wielki hit Ligi Mistrzów

     

    11 grudnia 2024 roku oczy całego piłkarskiego świata będą zwrócone na stadion Signal Iduna Park w Dortmundzie. To właśnie tam Borussia Dortmund zmierzy się z FC Barcelona w kluczowym meczu 6. kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów. Obie drużyny mają na swoim koncie po 12 punktów, a stawka tego spotkania jest ogromna – awans do fazy pucharowej.

     

    Forma drużyn – wyrównane starcie na szczycie

     

    Borussia Dortmund i FC Barcelona prezentują bardzo zbliżony poziom formy w ostatnich pięciu spotkaniach. Niemiecka ekipa odniosła dwa zwycięstwa (3:0 z Dinamo Zagrzeb i 4:0 z Freiburgiem), dwa remisy (1:1 z Borussią M’gladbach i Bayernem Monachium) oraz jedną porażkę (1:3 z FSV Mainz 05). W międzyczasie FC Barcelona także zanotowała dwa triumfy (5:1 z Mallorcą i 3:0 z Brest), dwa remisy (2:2 z Real Betis i Celtą Vigo) oraz jedną porażkę (1:2 z Las Palmas).

     

    Najlepsi strzelcy – liderzy ofensywy w obu ekipach

     

    W szeregach Borussii Dortmund najskuteczniejszymi zawodnikami są Jamie Gittens oraz Serhou Guirassy, którzy zdobyli po cztery bramki w bieżącym sezonie. Niemiecki zespół w ostatnim meczu przeciwko Borussii M’gladbach musiał radzić sobie bez kluczowych graczy – Karima Adeyemiego i Juliana Brandta, którzy leczą kontuzje. Dodatkowo Ramy Bensebaini nie zagra w środowym spotkaniu z powodu zawieszenia za kartki.

     

    Z kolei FC Barcelona może pochwalić się niezawodnym Robertem Lewandowskim, który w tym sezonie już siedem razy trafiał do siatki rywali. Tuż za nim w klasyfikacji strzelców znajduje się Raphinha, mający na koncie pięć goli. W ostatnim meczu z Real Betis trener Xavi musiał radzić sobie bez takich filarów drużyny jak Marc-Andre ter Stegen, Ansu Fati, Andreas Christensen, Ronald Araujo oraz Marc Bernal.

     

    Historia pojedynków – przewaga Barcelony

     

    Obie drużyny spotkały się wcześniej w rozgrywkach Ligi Mistrzów w 2019 roku. FC Barcelona triumfowała wtedy w jednym meczu (3:1), a drugi zakończył się bezbramkowym remisem. Historia i statystyki wskazują na minimalną przewagę hiszpańskiego giganta, ale aktualna forma obu zespołów zapowiada wyrównane starcie.

     

    Powrót Lewandowskiego na stare śmieci

     

    Dla Roberta Lewandowskiego to spotkanie będzie miało szczególne znaczenie. Polski napastnik, który w latach 2010–2014 reprezentował barwy Borussii Dortmund, wraca na stadion, na którym zdobywał swoje pierwsze wielkie trofea i na stałe zapisał się w historii klubu. Jego powrót z pewnością wywoła falę emocji wśród kibiców.

    Decydująca batalia

    Mecz rozpocznie się o godzinie 21:00 i bez wątpienia będzie jednym z najważniejszych wydarzeń tej fazy Ligi Mistrzów. Zarówno Borussia Dortmund, jak i FC Barcelona są zdeterminowane, by wywalczyć awans do kolejnej rundy. Czy Lewandowski poprowadzi Barçę do zwycięstwa na stadionie, który kiedyś był jego domem? A może to Borussia zdoła zatrzymać byłego idola swoich trybun? Jedno jest pewne – emocji na Signal Iduna Park nie zabraknie!

     

  • Wściekł się na Wojciecha Szczęsnego. Poszło o te słowa. “Opowiada bzdury”

    Wściekł się na Wojciecha Szczęsnego. Poszło o te słowa. “Opowiada bzdury”

    Wściekł się na Wojciecha Szczęsnego. Poszło o te słowa. “Opowiada bzdury”

    Wydawało się, że anegdota opowiedziana przez Wojciecha Szczęsnego miała być żartem, ale zyskała zupełnie inny wydźwięk. Polak w rozmowie na kanale YouTube Luki Tosellego wspomniał o swoich doświadczeniach w Juventusie, w tym o motywacyjnych przemówieniach Leonardo Bonucciego. Jak się okazało, słowa te nie przypadły do gustu włoskiemu obrońcy, który szybko odpowiedział w wywiadzie udzielonym platformie “Prime Video”.

    “Motywacja? To wewnętrzna sprawa”

    Cała sytuacja rozpoczęła się od wywiadu, w którym Szczęsny, znany z bezpośredniego stylu wypowiedzi, podzielił się swoją filozofią przygotowań do meczów. – Nienawidzę nadmiernego szumu podczas przygotowań do meczu. Pod tym względem jestem podobny do Matthijsa de Ligta. Nie chcieliśmy niczego słyszeć, przygotowywaliśmy się indywidualnie, bo uważam, że motywacja jest wewnątrz ciebie. Jeśli ktoś musi cię “pompować”, to znaczy, że coś jest nie w porządku – mówił polski bramkarz.

     

    Następnie odniósł się do swojego byłego kolegi z drużyny. – Bonucci to nasze zupełne przeciwieństwo. On jest napompowany przed każdym meczem. Siedziałem trzy miejsca od Matthijsa i za każdym razem, gdy Leo przesadzał, patrzyliśmy na siebie i mówiliśmy: “Znowu? No nie…”. Zakładaliśmy więc słuchawki, żeby go nie słyszeć – dodał Szczęsny, podkreślając, że każdy zawodnik ma inne podejście do motywacji.

     

    Bonucci nie pozostaje dłużny

     

    Wypowiedź Polaka najwyraźniej dotknęła Bonucciego, który postanowił skomentować sytuację. – Zaskoczyła mnie ta wypowiedź. Opowiada bzdury. Może był zdezorientowany, bo przecież sam zamykał się w łazience. Nie powiem, co tam robił – powiedział Włoch w wywiadzie.

     

    Bonucci dodał także, że Szczęsny wielokrotnie mówił o swoim zwyczaju. – Sam o tym wspominał, więc nie rozumiem, dlaczego teraz próbuje być taki ironiczny – skwitował obrońca. Włoch najpewniej odnosił się do nałogu palenia, z którym Szczęsny nigdy się nie krył i o którym mówił otwarcie w mediach.

     

    Rozbieżne charaktery w drużynie

     

    Sytuacja, choć początkowo wydawała się zabawna, uwidoczniła różnice w podejściu do meczowej rutyny między dwoma zawodnikami. Szczęsny stawia na wewnętrzną harmonię i spokój, podczas gdy Bonucci woli wzniecać emocje i energię przed każdym spotkaniem. Ich wypowiedzi jednak jasno pokazują, że relacje między nimi nie zawsze były idealne.

     

    Czy ta medialna wymiana zdań wpłynie na ich przyszłe kontakty? Czas pokaże, ale jedno jest pewne – zarówno Szczęsny, jak i Bonucci nie boją się mówić tego, co myślą, nawet jeśli ich słowa wywołują kontrowersje.

     

  • Burza w Hiszpanii! Wojciech Szczęsny przyłapany. Ujawnili nagranie

    Burza w Hiszpanii! Wojciech Szczęsny przyłapany. Ujawnili nagranie

    Burza w Hiszpanii! Wojciech Szczęsny przyłapany. Ujawnili nagranie

    W Polsce wciąż toczy się dyskusja, kiedy Wojciech Szczęsny zadebiutuje w Barcelonie, jednak w Hiszpanii oczy fanów zwrócone są na naszego rodaka z zupełnie innego powodu. Kamery przyłapały polskiego golkipera, Jak ten zachował się tuż przed meczem z Realem Betis. Nagranie z jego udziałem obiegło media społecznościowe i ma już ponad 1,5 mln wyświetleń

    Wojciech Szczęsny budzi ogromne emocje. Polak wciąż nie zadebiutował w Barcelonie, a fani są spragnieni jakichkolwiek informacji na temat naszego rodaka. Tym razem w Hiszpanii jest na jego temat głośno, jednak nie z takiego powodu, który cieszyłby kibiców. Szczęsny bowiem wdał się w sprzeczkę z chłopcem od podawania piłek tuż przed ostatnim spotkaniem. Wszystko zaczęło się jednak od innego piłkarza Blaugrany.

     

     

     

    Hiszpanie pokazali nagranie. Chodzi o Wojciecha Szczęsnego. Burza!

     

    “Historia, przedstawiona przez El Día Después, pokazuje Raphinhę, po ogólnej rozgrzewce, strzelającego na bramkę. W tym momencie podchodzi do niego chłopiec od piłek i prosi go o piłki, ponieważ jego zadaniem jest zebranie ich przed rozpoczęciem meczu, a Brazylijczyk kontrowersyjnymi gestami prosi go o ich pozostawienie. […] Po tej pierwszej rozmowie wolontariusz podszedł do pracownika Barcelony, który poprosił go o uspokojenie i zapewnił, że rozwiąże problemowi” — opisuje eldesmarque.com

     

     

     

    “Na tym historia się nie zakończyła. Następnie chłopiec z piłką udał się w inne rejony boiska, aby odebrać piłki. Spotkał tam Szczęsnego, który kilkukrotnie nie chciał oddać mu piłki i robił sobie żarty. Ostatecznie oddał mu piłkę przed pójściem do szatni. Wolontariusz był tak zmęczony tym zachowaniem, że w końcu westchnął i poskarżył się gorzko na postawę piłkarzy Barcelony” — czytamy dalej.

     

     

     

     

     

    Polecamy: Los Szczęsnego w Barcelonie przesądzony. Te słowa brzmią jak wyrok

     

    Nagranie z tego zajścia stało się hitem w mediach społecznościowych i budzi sporo emocji. Na profilu “El Día Después en Movistar Plus+” ma już ponad 1,4 mln wyświetleń i znalazło się także w innych miejscach, chociażby na TikToku. Większość komentujących uważa jednak, że zachowanie Szczęsnego nie było niczym poważnym. Przypomnijmy, że Barcelona w spotkaniu z Betisem zremisowała

  • Burza w Hiszpanii! Wojciech Szczęsny przyłapany. Ujawnili nagranie

    Burza w Hiszpanii! Wojciech Szczęsny przyłapany. Ujawnili nagranie

    Burza w Hiszpanii! Wojciech Szczęsny przyłapany. Ujawnili nagranie

    W Polsce wciąż toczy się dyskusja, kiedy Wojciech Szczęsny zadebiutuje w Barcelonie, jednak w Hiszpanii oczy fanów zwrócone są na naszego rodaka z zupełnie innego powodu. Kamery przyłapały polskiego golkipera, Jak ten zachował się tuż przed meczem z Realem Betis. Nagranie z jego udziałem obiegło media społecznościowe i ma już ponad 1,5 mln wyświetleń

     

    Wojciech Szczęsny budzi ogromne emocje. Polak wciąż nie zadebiutował w Barcelonie, a fani są spragnieni jakichkolwiek informacji na temat naszego rodaka. Tym razem w Hiszpanii jest na jego temat głośno, jednak nie z takiego powodu, który cieszyłby kibiców. Szczęsny bowiem wdał się w sprzeczkę z chłopcem od podawania piłek tuż przed ostatnim spotkaniem. Wszystko zaczęło się jednak od innego piłkarza Blaugrany.

     

    Hiszpanie pokazali nagranie. Chodzi o Wojciecha Szczęsnego. Burza!

    “Historia, przedstawiona przez El Día Después, pokazuje Raphinhę, po ogólnej rozgrzewce, strzelającego na bramkę. W tym momencie podchodzi do niego chłopiec od piłek i prosi go o piłki, ponieważ jego zadaniem jest zebranie ich przed rozpoczęciem meczu, a Brazylijczyk kontrowersyjnymi gestami prosi go o ich pozostawienie. […] Po tej pierwszej rozmowie wolontariusz podszedł do pracownika Barcelony, który poprosił go o uspokojenie i zapewnił, że rozwiąże problemowi” — opisuje eldesmarque.com

     

    “Na tym historia się nie zakończyła. Następnie chłopiec z piłką udał się w inne rejony boiska, aby odebrać piłki. Spotkał tam Szczęsnego, który kilkukrotnie nie chciał oddać mu piłki i robił sobie żarty. Ostatecznie oddał mu piłkę przed pójściem do szatni. Wolontariusz był tak zmęczony tym zachowaniem, że w końcu westchnął i poskarżył się gorzko na postawę piłkarzy Barcelony” — czytamy dalej.

     

     

    Polecamy: Los Szczęsnego w Barcelonie przesądzony. Te słowa brzmią jak wyrok

    Nagranie z tego zajścia stało się hitem w mediach społecznościowych i budzi sporo emocji. Na profilu “El Día Después en Movistar Plus+” ma już ponad 1,4 mln wyświetleń i znalazło się także w innych miejscach, chociażby na TikToku. Większość komentujących uważa jednak, że zachowanie Szczęsnego nie było niczym poważnym. Przypomnijmy, że Barcelona w spotkaniu z Betisem zremisowała

  • Sensacyjny medal dla Polski już na start mistrzostw świata!

    Sensacyjny medal dla Polski już na start mistrzostw świata!

    Sensacyjny medal dla Polski już na start mistrzostw świata!

    Biało-Czerwoni w wielkim stylu zaczęli mistrzostwa świata w pływaniu na krótkim basenie! Już podczas inauguracyjnego dnia zmagań w Budapeszcie zgarnęli brązowe medale w męskiej sztafecie 4×100 m stylem dowolnym, czego nikt się po nich nie spodziewał. Polacy, startując w składzie: Kamil Sieradzki, Jakub Majerski, Ksawery Masiuk i Kacper Stokowski we wtorkowym finale ulegli tylko gigantom, ale dodatkowo poprawili rekord kraju (3:04.46). To sukces, jakiego w tej dyscyplinie jeszcze nie było. A to nie jest jedyna dobra dla nas wiadomość z Węgier.

     

    Pierwszy dzień MŚ i już pierwszy krążek dla Polski! Spodziewaliśmy się, że w Budapeszcie będziemy mieć swoje szanse, ale nikt raczej nie stawiał, że na podium będziemy obecni już podczas inauguracyjnego dnia zmagań. Stało się tak jednak za sprawą świetnej postawy naszych kraulistów, którzy pokazali wielką klasę w rywalizacjach sztafet na 4×100 m kraulem.

     

    Już w eliminacjach nasi panowie spisali się znakomicie, bo do walki o medale awansowali z 4. pozycji, bijąc przy okazji rekord kraju (3:06.88). Przed decydującym starciem o podium sztab naszej kadry zdecydował się jednak na zmianę: Piotra Ludwiczaka zastąpił Kacper Stokowski, który w Dunaj Arenie już zdążył pokazać, że jest w imponującej dyspozycji. A ta roszada oznaczała, że Biało-Czerwoni mogą być jeszcze szybsi i po raz drugi poprawić rekord Polski. I tak zrobili!

     

    Kwartet Kamil Sieradzki, Jakub Majerski, Ksawery Masiuk i właśnie wspomniany wcześniej Stokowski uzyskali czas 3:04.46, zdobywając tym samym brązowe medale. I w tym miejscu trzeba zaznaczyć, że to pierwsze w historii podium MŚ na krótkim basenie wywalczone przez jakąkolwiek naszą sztafetę! We wtorek wydarzyła się więc rzecz absolutnie niespotykana w dziejach polskiego pływania. A to przecież dopiero początek MŚ!

     

    O kolejne emocje już w środę bez wątpienia zadba Stokowski. Polak z trzecim wynikiem wszedł do finału na 100 m grzbietem, a zarówno w eliminacjach, jak i w półfinale, poprawiał rekord kraju. I to nie byle jaki! Poprzedni historyczny wynik w tej konkurencji od 2015 r. należał bowiem do Radosława Kawęckiego (49.23). Tymczasem Stokowski najpierw uzyskał 49.22, a wieczorem urwał z tego rezultatu kolejne 0.02 s.

     

    A trzeba też dodać, że poziom, jak obserwujemy w Dunaj Arenie, jest absolutnie kosmiczny. Dość powiedzieć, że w pierwszych czterech konkurencjach sesji wieczornej padły… cztery rekordy świata! Ich autorami byli: Summer McIntosh (400 m st. dow.), Gretchen Walsh (50 m st. mot.), Noe Ponti (50 m st. mot.) i Kate Douglass (200 m st. zm.). A na sam koniec sesji rekord globu dołożyły jeszcze amerykańskie sztafety 4×100 m st. dow.

     

    WYNIKI

    BUDAPESZT. Mistrzostwa świata (basen 25-m):

     

    Kobiety, finały – 400 m dow.: 1. SUMMER MCINTOSH (Kanada) 3:50.25 – rek. świata; 2. Lani Pallister (Australia) 3:53.73; 3. Mary-Sophie Harvey (Kanada) 3:54.88; 200 m zm.: 1. KATE DOUGLASS (USA) 2:01.63 – rek. świata; 2. Alex Walsh (USA) 2:02.65; 3. Abbie Wood (Wielka Brytania) 2:02.75; 4×100 m dow.: 1. USA 3:25.01 – rek. świata; 2. Australia 3:28.25; 3. Kanada 3:28.44.

     

    Półfinały – 50 m mot.: 1. GRETCHEN WALSH (USA) 23.94 – rek. świata; 2. Beryl Gastaldello (Francja) 24.67; 3. Tessa Giele (Holandia) 24.68… 27. Paulina Peda (Polska) 26.19; 100 m grzb.: 1. REGAN SMITH 55.05; 2. Katharine Berkoff (obie USA) 55.37; 3. Ingrid Wilm (Kanada) 55.85… 21. Adela Piskorska (Polska)

     

    Mężczyźni, finały – 200 m zm.: 1. SHAINE CASAS (USA) 1:49.51; 2. Alberto Razzetti (Włochy) 1:50.88; 3. Finlay Knox (Kanada) 1:50.90; 1500 m dow.: 1. AHMED JAOUADI (Tunezja) 14:16.40; 2. Florian Wellbrock (Niemcy) 14:17.27; 3. Kuzey Tuncelli (Turcja) 14:20.64; 4×100 m dow.: 1. USA 3:01.66 – rek. świata; 2. Włochy 3:03.65; 3. Polska 3:04.46.

     

    Półfinały – 50 m mot.: 1. NOE PONTI (Szwajcaria) 21.43 – rek. świata; 2. Nyls Korstanje (Holandia) 21.81; 3. Ilya Kharun (Kanada) 21.93… 26. Majerski 22.93; 100 m grzb.: 1. HUBERT KOS (Węgry) 49.03; 2. Miron Lafincew (neutralny zawodnik) 49.07; 3. Kacper Stokowski 49.20… 12. Ksawery Masiuk (obaj Polska) 50.43.

     

  • Oto najdroższy piłkarz w Polsce. Ujawnili kwoty

    Oto najdroższy piłkarz w Polsce. Ujawnili kwoty

    Oto najdroższy piłkarz w Polsce. Ujawnili kwot

     

    Portal Transfermarkt zaktualizował wartości piłkarzy Ekstraklasy. Najwięcej, bo aż sześć milionów euro (ok. 25 mln zł) wart jest Antoni Kozubal z Lecha Poznań. Zresztą to właśnie piłkarze lidera tabeli zdominowali pierwszą “10”. Choć swoich przedstawicieli mają też Legia, Raków czy Jagiellonia

     

    Lech Poznań skończył rundę jesienną na pierwszym miejscu w tabeli, a to wpłynęło na wzrost wartości piłkarzy Kolejorza. Według znanej strony Transfermarkt, aż czterech piłkarzy z TOP 10 najbardziej wartościowych w Ekstraklasie gra właśnie w Lechu.

     

    Oto najwyżej wyceniani piłkarze Ekstraklasy

    Pierwsze miejsce z wartością sześciu milionów euro (ok. 25 mln zł) zajmuje Antoni Kozubal z Lecha. Drugi jest Portugalczyk Ruben Vinagre z Legii wart 4,5 mln euro (ok.19 mln zł), a podium zamyka kolejny piłkarz Lecha, 18-letni Michał Gurgul wyceniany na 3,5 mln euro (ok. 15 mln zł).

     

    Czwarty w zestawieniu jest pomocnik Lecha, Alfonso Sousa, wyceniany na 3 mln euro (ok. 12 mln zł). Wysoko wyceniany jest też Afimico Pululu. Napastnik Jagiellonii również ma być warty 3 mln euro.

     

    Dalej można znaleźć trzech piłkarzy Rakowa i po jednym piłkarzu z Legii i Lecha.

     

    Co ciekawe, Ekstraklasa od kilku lat pnie się w górę w rankingu Transfermarkt najwyżej wycenianych lig w Europie. Polska liga pod koniec 2024 r. wyceniana jest na 21. na Starym Kontynencie.

     

    Polecamy: Kolejne problemy prezydenta Wrocławia! Kontrola NIK w Śląsku

    Piłkarze grający w niej wyceniani są na ok. 260 mln euro. Polska pod tym względem goni Norwegię, Serbię, Szwecję czy Szkocję, których najważniejsze piłkarskie rozgrywki wyprzedzają Ekstraklasę o kilkadziesiąt milionów.

  • A jednak. Iga Świątek pominięta. Ogłosili nominacje do nagrody

    A jednak. Iga Świątek pominięta. Ogłosili nominacje do nagrody

    A jednak. Iga Świątek pominięta. Ogłosili nominacje do nagrod

     

    Ta decyzja w sprawie Igi Świątek może dziwić. Polka nie otrzymała nominacji do nagrody Heart Award za występy w Billie Jean King Cup. Tytuł ten przyznawany jest co roku zawodniczce, która “reprezentowała swój kraj w wyróżniający się sposób, pokazała wyjątkowy hart ducha na korcie i miała wielki wkład w grę zespołu podczas Billie Jean King Cup”. Organizatorzy turnieju ogłosili nazwiska czterech nominowanych.

     

    Lucia Bronzetti, Jasmine Paolini, Emma Raducanu i Emma Sramkova. To wśród nich znajdzie się triumfatorka nagrody Heart Award przyznawanej przez organizatorów Billie Jean King Cup Finals. Co zaskakujące, wśród nominowanych zabrakło Igi Świątek, choć wydaje się, że Polka spełniła wymagania w najlepszy możliwy sposób.

     

    Przypomnijmy, że Polka wygrała swoje trzy mecze singlowe w ramach turnieju i dwa razy musiała rywalizować także w deblu, wygrywając jedno z tych spotkań przeciwko zdecydowanym faworytkom. Jej absencja dziwi zwłaszcza wobec obecności Raducanu, która nie grała w deblu, a zamiast tego wygrała trzy mecze z rywalkami notowanymi znacznie niżej niż przeciwniczki Polki.

     

    Pominęli Igę Świątek. Zaskakujące ogłoszenie

    Lucia Bronzetti i Jasmine Paolini miały duży wpływ na ostateczny triumf Włoszek, które okazały się najlepsze w całym turnieju. Nominacja dla Rebekki Sramkovej również nie jest dużą kontrowersją, jednak można by się zastanawiać, czy Iga Świątek mogła zrobić więcej, by zyskać swoje miejsce wśród nominowanych

     

    Rok temu tytuł Heart Award trafił do Leylah Fernandez z Kanady, a w 2022 r. sięgnęła po nie Storm Sanders z Australii. Co ciekawe, wówczas otrzymała je także Świątek, ale… za występ w kwalifikacjach do BJKC Finals, nie za sam turniej finałowy, w którym jej zabrakło.

     

    Podczas BJKC Finals Polka pokonała kolejno Paulę Badosę, Lindę Noskovą i Jasmine Paolini. W deblu u boku Katarzyny Kawy ograły Marię Bouzkovą i Katerinę Siniakovą, ale przegrały z Jasmine Paolini iSarą Errani. (more…)

  • A jednak. Iga Świątek pominięta. Ogłosili nominacje do nagrody

    A jednak. Iga Świątek pominięta. Ogłosili nominacje do nagrody

    A jednak. Iga Świątek pominięta. Ogłosili nominacje do nagrody

    Decyzja o pominięciu Igi Świątek wśród nominowanych do prestiżowej nagrody budzi zdziwienie, szczególnie w kontekście obecności Emmy Raducanu. Brytyjka nie rywalizowała w deblu, a jej trzy zwycięstwa zostały odniesione przeciwko znacznie niżej notowanym przeciwniczkom niż te, z którymi mierzyła się Polka.

     

    Warto przypomnieć, że rok temu nagroda Heart Award trafiła do Leylah Fernandez z Kanady, a w 2022 roku zdobyła ją Australijka Storm Sanders. Co ciekawe, w tym samym roku wyróżniona została także Świątek, ale nie za występ w turnieju finałowym Billie Jean King Cup Finals, w którym nie uczestniczyła, a za grę w kwalifikacjach.

     

    Zobacz także: Nowe kłopoty Simony Halep! Skreślona jeszcze przed startem sezonu

     

    Podczas tegorocznego turnieju BJKC Finals Iga Świątek pokonała kolejno Paulę Badosę, Lindę Noskovą i Jasmine Paolini. W rywalizacji deblowej, grając u boku Katarzyny Kawy, zwyciężyły z Marią Bouzkovą i Kateriną Siniakovą, jednak musiały uznać wyższość duetu Jasmine Paolini i Sary Errani.

     

    Czy pominięcie Świątek w nominacjach było uzasadnione? Wiele osób zadaje sobie to pytanie, zwłaszcza biorąc pod uwagę jej ostatnie osiągnięcia na korcie.

     

  • „Niepodważalna Dominacja Polek: Kluczowy Zwrot w 40. Minucie, który Przeszedł do Historii!”„Niepodważalna Dominacja Polek: Kluczowy Zwrot w 40. Minucie, który Przeszedł do Historii!”

    „Niepodważalna Dominacja Polek: Kluczowy Zwrot w 40. Minucie, który Przeszedł do Historii!”„Niepodważalna Dominacja Polek: Kluczowy Zwrot w 40. Minucie, który Przeszedł do Historii!”

    „Manipulation Dominacja Polek: Kluczowy Zwrot w 40. Minucie, który Przeszedł do Historii!”

    Rozpoczęły niepewnie, skończyły triumfalnie – polskie piłkarki ręczne na zakończenie mistrzostw Europy pokazały, że mają serce do walki. We wtorkowym meczu w Debreczynie Polki odniosły pierwsze zwycięstwo w drugiej fazie turnieju, pokonując Rumunki 29:24. To triumf, który nie tylko zapisze się w pamięci kibiców, ale także podkreśla niezwykłą determinację zespołu, który mimo braku szans na półfinały, postawił wszystko na jedną kartę.

     

    Mecz o Honor – Decydująca Konfrontacja

     

    Spotkanie z Rumunkami, które również nie miały już szans na awans, wydawało się starciem o prestiż. Aleksandra Rosiak, liderka polskiego zespołu, jasno zapowiadała, że zespół nie zamierza odpuszczać. – „Postawimy wszystko na jedną kartę, aby wygrać” – mówiła z determinacją przed meczem. Choć Rumunki uchodziły za faworytki, Polki nie zamierzały ustępować pola.

     

    Pierwsza Połowa – Walka Punkt za Punkt

     

    Początek meczu przyniósł zaciętą walkę. Obie drużyny prezentowały wysoki poziom, a wynik 10:11 na korzyść Rumunek po pierwszej połowie wskazywał, że wszystko jest jeszcze możliwe. Polki wyróżniały się w defensywie, a Daria Michalak i Paulina Uścinowicz zdobywały kluczowe punkty, które utrzymywały drużynę w grze.

     

    Przełom w 40. Minucie – Perfekcyjna Druga Połowa

     

    To, co wydarzyło się po przerwie, przeszło najśmielsze oczekiwania. Polki odnalazły swój rytm, a ich gra nabrała dynamiki i precyzji. Kapitalną formą błysnęła Dagmara Nocuń, która nie tylko zdobywała bramki, ale także inspirowała zespół do jeszcze lepszej gry. W 40. minucie Polki wyszły na prowadzenie 24:19, co zmusiło Rumunki do wzięcia czasu.

     

    Jednak przerwa nie zatrzymała polskiego impetu. Zespół Arne Senstada pokazał, że nawet w ostatnim meczu turnieju potrafi wykrzesać z siebie maksimum. Każda kolejna minuta cementowała przewagę Biało-Czerwonych, które utrzymały prowadzenie aż do końca meczu.

     

    Zwycięstwo na Pożegnanie – Co Dalej?

     

    Wygrana 29:24 nad Rumunkami to więcej niż tylko wynik. To dowód, że polska reprezentacja jest w stanie walczyć z najlepszymi, nawet w trudnych okolicznościach. To również motywacja na przyszłość, by w kolejnych turniejach powalczyć o najwyższe cele.

     

    To efektowny finał mistrzostw Europy, który daje nadzieję kibicom, że przed polską piłką ręczną kobiet jeszcze wiele wspaniałych chwil. Jakie będzie ich kolejne wyzwanie? Czas pokaże, ale jedno jest pewne – Polkinigdy się nie poddają!

     

  • Iga Świątek „przytłoczona emocjami” po nieudanym teście antydopingowym i zawieszeniu

    Iga Świątek „przytłoczona emocjami” po nieudanym teście antydopingowym i zawieszeniu

    Iga Świątek „przytłoczona emocjami” po nieudanym teście antydopingowym i zawieszeniu

    Iga Świątek opowiedziała o emocjonalnych zmaganiach, które towarzyszyły jej po informacji o nieudanym teście antydopingowym.

     

    Druga rakieta świata została ukarana miesięcznym zawieszeniem po tym, jak w jej organizmie wykryto zakazaną substancję trimetazydynę, której obecność Międzynarodowa Agencja Integracji Tenisa przypisała zanieczyszczeniu.

     

    Świątek wyznała, że jej reakcja na tę wiadomość była jak „śmierć kogoś bliskiego”, gdy mierzyła się z „horrorem” wynikającym z jej skandalu dopingowego. Pięciokrotna mistrzyni Wielkiego Szlema po raz pierwszy od ujawnienia informacji o jej nieudanym teście dopingowym i nałożonej karze wystąpiła w wywiadzie dla polskiego kanału TVN24 w miniony weekend.

     

    Świątek dała pozytywny wynik testu na trimetazydynę w sierpniu, a o wyniku poinformowano ją we wrześniu, co skutkowało krótkim zawieszeniem, podczas którego zawodniczka opuściła trzy turnieje, zanim skutecznie odwołała się od decyzji. Okres ten został włączony do jej jednomiesięcznego zawieszenia.

     

    Opisując swoją początkową reakcję na nieudany test antydopingowy, polska gwiazda powiedziała: „Moja reakcja była bardzo intensywna. To była mieszanka zamieszania i paniki. Było dużo płaczu. Mój menedżer powiedział, że moja reakcja była jak po śmierci kogoś bliskiego lub czegoś poważnego w moim zdrowiu”.

     

    Świątek przyznała również, że poczuła się zdezorientowana, nie wiedziała, czym jest substancja, na którą dała pozytywny wynik. „Pomyślałam, że to może być pomyłka” – dodała.

     

    „Naprawdę nie rozumiałam, co się dzieje. Nazwa tej substancji była dla mnie całkowicie obca. Nigdy nie słyszałam o jej pochodzeniu. Nie myślałam o tym zbyt wiele, po prostu byłam przytłoczona emocjami.”

     

    Reprezentantka Polski opowiedziała o swoim emocjonalnym zamieszaniu. „To był horror. I ogromne rozczarowanie” – dodała. „Sam fakt wyjścia na kort był bolesny. Gdyby nie mój partner treningowy, Tomek Moczek, który początkowo prowadził ze mną sesje treningowe jak z dziećmi – po prostu bawiliśmy się na korcie – chyba w ogóle nie wyszłabym na trening.”

     

    „Prawda jest taka, że kocham grać w tenisa, ale nie na tyle, by poświęcać swoją honor i wartości. Zostałam postawiona w sytuacji, w której nagle ludzie mogli mnie negatywnie oceniać z powodu tego, co się wydarzyło.”