Category: Disclaimer

  • Najpierw kara Igi Świątek, a teraz to. Kolejne zawieszenie w tenisowym świecie

    Najpierw kara Igi Świątek, a teraz to. Kolejne zawieszenie w tenisowym świecie

    Najpierw kara Igi Świątek, a teraz to. Kolejne zawieszenie w tenisowym świecie

     

    Iga Świątek 28 listopada 2024 roku ogłosiła, że w jej organizmie we wrześniu wykryto śladowe ilości substancji zakazanej, co doprowadziło do nałożenia na nią kary miesięcznego zawieszenia przez Międzynarodową Agencję ds. Integralności Tenisa (ITIA). Choć kara wydaje się łagodna, wielu zawodników, w tym rywalów Igi, uznało ją za zbyt lekką. W przeciwieństwie do Świątek, rosyjski tenisista Daniił Sawelew został zdyskwalifikowany na dwa lata.

     

    Do dnia 28 listopada 2024 roku, niewielka część polskiego społeczeństwa miała pojęcie, czym jest Międzynarodowa Agencja ds. Integralności Tenisa. Jednak po ogłoszeniu decyzji dotyczącej Igi Świątek, organizacja stała się bardziej rozpoznawalna, szczególnie w Polsce, gdzie nasza mistrzyni traktowana jest jak narodowa bohaterka. Polka poinformowała na swoich mediach społecznościowych, że we wrześniu wykryto w jej organizmie minimalną ilość jednej z substancji niedozwolonych.

     

    Pomimo trudnego i wymagającego procesu, Iga udowodniła swoją niewinność, wykazując, że substancja dostała się do jej organizmu przypadkowo i niezależnie od jej woli. Na tej podstawie ITIA zdecydowała się nałożyć na nią karę w postaci miesiąca zawieszenia, z czego część tego okresu przypada na grudzień, kiedy nie odbywają się turnieje na najwyższym poziomie. Taka decyzja wywołała oburzenie wśród części społeczności tenisowej, która krytykowała tak łagodne traktowanie zawodniczki.

     

    Najgłośniej w tej sprawie wypowiadał się Nick Kyrgios, który wielokrotnie krytykował Świątek, a nawet opuścił jej team podczas towarzyskiego turnieju World Tennis League. Mimo tego, że tenisowy sezon wkrótce dobiegnie końca, ITIA nie przestaje działać w kwestii dopingu i aktywnie monitoruje sprawy związane z dopingiem. Kyrgios, ponownie w natarciu, nie szczędził słów krytyki, wymierzając ciosy w stronę teamu Świątek.

     

    Tymczasem kolejna decyzja ITIA dotyczy Daniiła Sawelewa. U 23-letniego Rosjanina wykryto meldonium, substancję, którą w przeszłości stosowała Maria Szarapowa, aby poprawić wydolność organizmu. Sawelew twierdził, że substancja trafiła do jego organizmu przez pomyłkę, kiedy wziął tabletki, które myliły się z tymi, które stosował. ITIA przyznała, że nie znaleziono dowodów na celowe stosowanie dopingu, ale zauważyła, że Sawelew nie podjął żadnych działań, aby zminimalizować ryzyko. W efekcie, tenisista otrzymał karę dwóch lat zawieszenia, która potrwa do 19 sierpnia 2026 roku. Rosjanin postanowił nie składać odwołania do niezależnego trybunału, który rozpatruje tego typu sprawy.

     

    Kolejne kontrowersje w świecie tenisa pokazują, jak wciąż trudne i kontrowersyjne są kwestie związane z dopingiem, a reakcje społeczności tenisowej na takie decyzje pozostają gorące i pełne emocji.

     

  • Najpierw kara Igi Świątek a teraz to. Są wieści o kolejnym zawieszeniu

    Najpierw kara Igi Świątek a teraz to. Są wieści o kolejnym zawieszeniu

    Najpierw kara Igi Świątek a teraz to. Są wieści o kolejnym zawieszeniu

    Kara Igi Świątek i kolejne zamieszanie. Nowe informacje o zawieszeniu rosyjskiego tenisisty

    Iga Świątek 28 listopada 2024 roku ujawniła, że w jej organizmie wykryto śladowe ilości niedozwolonych substancji, co miało miejsce nieco ponad dwa miesiące wcześniej. W związku z tym została ukarana przez Międzynarodową Agencję ds. Integralności Tenisa (ITIA) miesięcznym zawieszeniem. Tak niska kara spotkała się z dużą krytyką wielu zawodników. W przeciwieństwie do niej, Rosjanin Daniił Sawelew, który również miał do czynienia z podobnym zarzutem, został zdyskwalifikowany na dwa lata.

     

    Do 28 listopada 2024 roku zaledwie niewielki promil Polaków wiedział, czym zajmuje się Międzynarodowa Agencja ds. Integralności Tenisa (ITIA). Wszystko zmieniło się za sprawą Igi Świątek, która w naszym kraju jest traktowana niczym dobro narodowe. Polka ogłosiła w mediach społecznościowych, że we wrześniu wykryto w jej organizmie śladowe ilości jednej z niedozwolonych substancji.

     

    Po długim i wyczerpującym procesie Polka udowodniła swoją niewinność, wykazując, że substancja dostała się do jej organizmu w sposób całkowicie niezależny i niezamierzony. Z tego powodu ITIA wymierzyła jej karę tylko miesiąca zawieszenia. Co więcej, część tej kary została przeniesiona na grudzień, kiedy w tenisie na najwyższym poziomie nie odbywają się żadne rozgrywki.

     

    Decyzja ITIA wywołała oburzenie w społeczności tenisowej. Wiele osób skrytykowało taki wymiar kary. Jednym z głośniejszych krytyków była powracająca do tenisa postać Nicka Kyrgiosa. Australijczyk wielokrotnie wyrażał swoje niezadowolenie z decyzji ITIA, a dodatkowo opuścił zespół Świątek podczas turnieju World Tennis League. Mimo że sezon w tenisie powoli dobiega końca, ITIA wciąż prowadzi ścisłą walkę z dopingiem.

     

    Sawelew idzie drogą Szarapowej

     

    Tymczasem ogłoszona została kara dla Daniiła Sawelewa. U 23-letniego Rosjanina 20 sierpnia wykryto meldonium, substancję, którą wcześniej stosowała jego rodaczka, Maria Szarapowa. Meldonium zwiększa wydolność organizmu. Sawelew, obecnie zajmujący 2492. miejsce w światowym rankingu, przedstawił swoje wyjaśnienia, twierdząc, że substancja znalazła się w jego organizmie przez pomyłkę, kiedy tabletki używane przez jego rodzinę były mylone z tymi, które on sam przyjmował.

     

    ITIA przyznała, że nie ma dowodów na celowe stosowanie dopingu, ale zauważono, że Sawelew nie podjął żadnych działań, aby zapobiec tej sytuacji i zminimalizować ryzyko. W związku z tym otrzymał karę dwóch lat zawieszenia, która zakończy się 19 sierpnia 2026 roku. Rosjanin zdecydował, że nie będzie się odwoływał do niezależnego trybunału, który zajmuje się tego typu sprawami.

     

  • Paulina Peda i Radosław Kawęcki złotymi medalistami Mistrzostw Polski

    Paulina Peda i Radosław Kawęcki złotymi medalistami Mistrzostw Polski

    Paulina Peda i Radosław Kawęcki złotymi medalistami Mistrzostw Polski

    Paulina Peda (AZS AWF Katowice) zdobyła złoty medal na 100 m stylem grzbietowym podczas Mistrzostw Polski w pływaniu w Bydgoszczy. W rywalizacji mężczyzn na tym samym dystansie triumfował Radosław Kawęcki (AZS AWF Warszawa).

     

    Peda zwyciężyła z czasem 58,64, co było nadal dalekie od rekordu Polski Alicji Tchórz wynoszącego 57,09. Kawęcki wygrał z czasem 51,02, jednak również nie zbliżył się do najlepszego wyniku w historii kraju, który niedawno ustanowił Kacper Stokowski. Jego czas 49,16 dał mu brązowy medal na niedawnych Mistrzostwach Świata.

     

    Drugiego dnia mistrzostw złote medale zdobyli także w 50 m stylem klasycznym Barbara Mazurkiewicz (KU AZS UW) z czasem 30,21 oraz Jan Kałusowski (MKS Trójka Łódź) z wynikiem 26,71.

     

    W rywalizacji na 200 m stylem dowolnym złote medale zdobyli Zuzanna Famulok (AZS AWF Katowice) z czasem 1:56,44 oraz Kamil Sieradzki (AZS AWF Katowice) z wynikiem 1:43,13. Z kolei w 400 m stylem zmiennym najszybsze czasy uzyskali Aleksandra Knop (UKS 190 Łódź) – 4:37,61 i Krzysztof Chmielewski (IUKS Muszelka Łódź) – 4:07,50.

     

    Mistrzostwa potrwają do niedzieli.

     

     

  • Polska walczy o Julię Szeremetę: Punkt zwrotny w przyszłości boksu olimpijskiego

    Polska walczy o Julię Szeremetę: Punkt zwrotny w przyszłości boksu olimpijskiego

    Polska walczy o Julię Szeremetę: Punkt zwrotny w przyszłości boksu olimpijskiego

    Nadchodzące dni będą kluczowe dla przyszłości boksu na igrzyskach olimpijskich. W sobotę polscy działacze mogą odegrać znaczącą rolę w kształtowaniu tej przyszłości, szczególnie w odniesieniu do Julii Szeremety, która wróciła z Paryża ze srebrnym medalem. W sprawę zaangażował się Sławomir Nitras, który jasno określił swoje stanowisko: Polska musi dołączyć do nowo powstałej organizacji World Boxing.

     

    Niepewna przyszłość boksu olimpijskiego

     

    W czerwcu ubiegłego roku Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) wycofał uznanie Międzynarodowego Stowarzyszenia Bokserskiego (IBA) jako światowego organu zarządzającego boksem. Decyzja ta spowodowała, że boks został wykluczony z programu igrzysk olimpijskich w 2028 roku w Los Angeles.

     

    World Boxing daje nową nadzieję

     

    W ciągu ostatniego roku powstała nowa organizacja, World Boxing, która chce przejąć pieczę nad światowym boksem. Ponad 60 krajowych federacji już do niej dołączyło, ale Polski Związek Bokserski (PZB) jeszcze oficjalnie nie przystąpił do tej grupy. Może się to jednak wkrótce zmienić.

     

    Kluczowa decyzja w sobotę

     

    Według informacji Interii, Polski Związek Bokserski ma w sobotę dołączyć do World Boxing podczas nadzwyczajnego kongresu. Decyzja ta została już poparta na szczeblu ministerialnym i rządowym.

     

    Sławomir Nitras, kluczowa postać w tej sprawie, wyraził potrzebę wsparcia działań MKOl-u na rzecz World Boxing, a nie IBA. Tymczasem PZB rzekomo już rozpoczął proces dostosowywania się do struktur World Boxing.

     

    Głosy ze związku

     

    Grzegorz Nowaczek, prezes Polskiego Związku Bokserskiego, wyjaśnił znaczenie tej zmiany w rozmowie z Interią:

     

    „Naszym priorytetem jest dobro zawodniczek i zawodników. Do tej pory jedyną organizacją, która mogła zapewnić starty w mistrzostwach Europy i świata, była IBA. Teraz jednak mamy drugą federację, rekomendowaną przez MKOl, i przechodzimy… to znaczy mamy zamiar przejść, a ja liczę, że kongres przegłosuje tę zmianę.”

     

    Przełomowy moment dla Julii Szeremety

     

    Dla zawodniczek takich jak Julia Szeremeta, która odniosła już znaczące sukcesy na arenie międzynarodowej, decyzja ta może mieć ogromne znaczenie. Przystąpienie Polski do struktur World Boxing zapewniłoby dalszy dostęp do globalnych zawodów, zabezpieczając przyszłość utalentowanych bokserów.

     

    W obliczu nadchodzącego kongresu nadzwyczajnego oczy całego środowiska bokserskiego zwrócone są na Polskę i jej potencjalny wpływ na światowy krajobraz boksu. Decyzje podjęte teraz mogą zdecydować o tym, czy boks odzyska swoje miejsce na igrzyskach w 2028 roku oraz czy zapewni stabilną przyszłość sportowcom na całym świecie.

     

  • Szokujące kulisy pojedynku Igi Świątek z Jasmine Paolini: jak zachowała się Simona Halep?

    Szokujące kulisy pojedynku Igi Świątek z Jasmine Paolini: jak zachowała się Simona Halep?

    Szokujące kulisy pojedynku Igi Świątek z Jasmine Paolini: jak zachowała się Simona Halep?

    Zaskakujący przebieg turnieju pokazowego w Abu Zabi

    W ramach przygotowań do sezonu 2025 najlepsi tenisiści świata zgromadzili się na Bliskim Wschodzie, by rywalizować w World Tennis League, prestiżowym turnieju pokazowym. Wśród nich znalazła się również Iga Świątek, która rozegrała dwa mecze w czwartkowy wieczór – zarówno w singlu, jak i deblu. Jednak to nie tylko wyniki sportowe przyciągnęły uwagę kibiców i dziennikarzy, lecz także interakcje między polską zawodniczką a Simoną Halep, która niedawno otwarcie krytykowała Świątek w kontekście sprawy dopingowej.

     

    Iga Świątek pod presją: trudny początek rywalizacji

     

    Pierwszym wyzwaniem dla Polki był pojedynek z Jasmine Paolini. Team Świątek (Team Kites) znajdował się w trudnej sytuacji – przegrywał, a wysokie zwycięstwo nad Włoszką było kluczowe, by zmniejszyć stratę. Mimo że turniej miał charakter pokazowy, atmosfera na korcie przypominała starcie z WTA Tour.

     

    Świątek rozpoczęła pojedynek nerwowo, a Paolini szybko przejęła inicjatywę, prowadząc 4:2. Precyzja Włoszki, jej solidny serwis i mniejsza liczba błędów sprawiły, że Polka miała problemy z odnalezieniem swojego rytmu gry. Chociaż gra Świątek wydawała się momentami nieskładna, to determinacja wzięła górę. Przy wyniku 5:2 dla Paolini, Świątek zmieniła strategię, grała spokojniej i pewniej, co pozwoliło jej odrobić stratę i wygrać seta 7:5.

     

    Zacięty debel: Halep i Paolini kontra Świątek i Badosa

     

    Wieczorem Świątek wystąpiła w deblu w parze z Paulą Badosą. Rywalkami były Simona Halep i Jasmine Paolini. Początkowo polsko-hiszpański duet prowadził 5:2, jednak rumuńsko-włoska para przechyliła szalę na swoją korzyść, wygrywając 7:5. Paolini znów udowodniła swoją wartość, zachwycając kibiców znakomitymi returnami i precyzyjnymi akcjami przy siatce.

     

    Zimne pożegnanie: relacja Świątek i Halep pod lupą

     

    Od momentu ogłoszenia, że Simona Halep wystąpi w Abu Zabi, uwaga mediów była skierowana na potencjalne interakcje między nią a Igą Świątek. Halep, zawieszona dwa lata temu za naruszenie przepisów antydopingowych, wielokrotnie oskarżała Świątek o rzekomo zbyt łagodne traktowanie w analogicznej sprawie. W czwartkowy wieczór wszyscy czekali na ich spotkanie przy siatce.

     

    Gdy nadszedł moment pożegnania, obie zawodniczki ograniczyły się jedynie do formalnego podania dłoni. Nie wymieniły żadnych słów, co wyraźnie kontrastowało z serdecznymi gestami między Paolini a Badosą. Chociaż emocje wokół ich relacji były wyczuwalne, żadna z tenisistek nie zdecydowała się na publiczne odniesienie do napiętej atmosfery.

     

    Nick Kyrgios: show poza kortem

     

    W drużynie Halep występował również Nick Kyrgios, znany z kontrowersyjnych zachowań na i poza kortem. Chociaż Australijczyk nie zagrał w czwartek, jego obecność była zauważalna – energicznie wspierał kolegów z zespołu, udzielał rad i wciągał się w każdy mecz. Paolini w wywiadzie po meczu przyznała, że choć pomoc Kyrgiosa była cenna, momentami był zbyt głośny.

     

    Podsumowanie dnia: Team Eagles górą

     

    Ostatecznie Team Eagles, z Halep i Paolini na czele, pokonał drużynę Świątek 25:20. Kolejne mecze World Tennis League zapowiadają się równie emocjonująco, a transmisje można śledzić na Canal+ Sport 2.

     

    Czy napięcie między Halep a Świątek przerodzi się w otwartą rywalizację, czy pozostanie jedynie niewypowiedzianym konfliktem? Jedno jest pewne – Abu Zabi stało się miejscem, gdzie sportowe emocje mieszają się z osobistymi dramatami, przyciągając uwagę całego tenisowego świata.

     

  • Kosmiczny nokaut na KSW w Paryżu! Nieprzytomny runął na deski [WIDEO]

    Kosmiczny nokaut na KSW w Paryżu! Nieprzytomny runął na deski [WIDEO]

    Kosmiczny nokaut na KSW w Paryżu! Nieprzytomny runął na deski [WIDEO]

    Co za nokaut! Laid Zerhouni znów zachwyca kibiców KSW

    Laid Zerhouni po raz kolejny udowodnił, że na jego walkach lepiej nie mrugać! Tym razem przekroczył wszelkie oczekiwania, nokautując faworyzowanego Alaina Van De Merckta w oszałamiającym stylu. Jeśli ktoś jeszcze wątpił w jego umiejętności, to po tym starciu zmieni zdanie.

     

    Pseudonim “Buldożer” idealnie oddaje charakter Zerhouniego. Francuski zawodnik szturmem wkroczył do KSW, nokautując najpierw Bartosza Fabińskiego, a następnie Boubakara Niakate. Choć w walce z Radosławem Paczuskim musiał uznać wyższość rywala, to również i tam emocji nie brakowało – pojedynek zakończył się po zaledwie 61 sekundach!

     

    Na gali XTB KSW 101 w Paryżu Zerhouni zapowiadał, że tym razem podejdzie do walki spokojniej. Jednak to nie leży w jego naturze! W starciu z niepokonanym dotąd Alainem Van De Mercktem ponownie zaprezentował swoją niebywałą siłę i skuteczność. Belg, który wcześniej imponował na galach LFL, miał szybko wspiąć się na szczyt rankingu KSW. Jednak w walce z „Buldożerem” był kompletnie bezradny.

    https://x.com/KSW_MMA/status/1870216045476405357

    Zerhouni trafił rywala potężnym ciosem, po którym Van De Merckt osunął się na matę i długo nie był w stanie się podnieść. Francuski zawodnik pokazał, że jego siła to nie przypadek, a na porażkę, na którą skazywali go niektórzy, odpowiedział w najlepszy możliwy sposób – kapitalnym zwycięstwem!

    Po walce Zerhouni zwrócił się do kibiców, wyraźnie podkreślając, że ich wątpliwości go nie obchodzą. Udowodnił, że należy do ścisłej czołówki zawodników KSW i jeszcze nieraz zaskoczy fanów swoimi występami.

  • Wrócił i jest liderem Polaków. Żyła wysoko w kwalifikacjach

    Wrócił i jest liderem Polaków. Żyła wysoko w kwalifikacjach

    Piotr Żyła powraca w wielkim stylu, ale niepokój o Zniszczoła. Zaskakujący wynik Amerykanina na podium

     

    Ostatni przedświąteczny weekend Pucharu Świata w skokach narciarskich, zgodnie z tradycją, odbył się w szwajcarskim Engelbergu. To właśnie tam, na dobrze znanej polskim kibicom skoczni, swoje przełamanie mieli znaleźć Kamil Stoch i pozostali reprezentanci Polski. Już w piątek odbyły się kwalifikacje do sobotniego konkursu, a najlepiej z Polaków zaprezentował się Piotr Żyła, zajmując 12. miejsce. Zwycięzcą kwalifikacji został Austriak Daniel Tschofenig.

     

    Trudny poprzedni sezon i zmiany w kadrze

     

    Ubiegły sezon nie przyniósł polskim skoczkom większych sukcesów. Mimo kilku przebłysków formy, takich jak dobre występy Kamila Stocha w Turnieju Czterech Skoczni czy udana końcówka sezonu w wykonaniu Aleksandra Zniszczoła, ogólny obraz był rozczarowujący zarówno dla zawodników, jak i kibiców. Trener Thomas Thurnbichler również nie ukrywał, że wyniki były poniżej oczekiwań.

     

    W obliczu tych trudności przed bieżącym sezonem zdecydowano się na poważne zmiany. Kadra została podzielona na dwa obozy: pierwszy prowadzony przez Thurnbichlera, a drugi z Kamilem Stochem, który postawił na indywidualny sztab szkoleniowy. W jego składzie znaleźli się Michal Dolezal oraz Łukasz Kruczek, czyli osoby, które już wcześniej doprowadziły Stocha do licznych sukcesów.

     

    Powrót Żyły i obiecujące kwalifikacje

     

    Pierwsze konkursy obecnego sezonu nie przyniosły rewolucji, ale pojawiły się pozytywne sygnały. W piątkowych treningach w Engelbergu największe nadzieje polskich kibiców wzbudził Piotr Żyła, który wrócił do rywalizacji po startach w Pucharze Kontynentalnym i prezentował bardzo wysoką formę.

     

    Już w pierwszym treningu Żyła niestety zaliczył upadek, co wzbudziło chwilowy niepokój. Na szczęście dwukrotny mistrz świata szybko wrócił do rywalizacji i w kwalifikacjach udowodnił swoją wartość, oddając skok na 131 metrów w trudnych warunkach.

     

    Polacy w kwalifikacjach: mieszane odczucia

     

    Za Żyłą do kwalifikacji przystąpił Kamil Stoch. Po słabszych treningach jego skok na 128,5 metra był poprawny, choć daleki od optymalnego poziomu. Jakub Wolny, który w ostatnim czasie prezentuje stabilną formę, wylądował na 130,5 metra, co dało mu miejsce w czołówce polskich zawodników.

     

    Z pozytywnej strony pokazał się także Paweł Wąsek, który w kwalifikacjach osiągnął 125,5 metra, wyraźnie poprawiając się względem treningów. Niestety, najmniej powodów do zadowolenia miał Aleksander Zniszczoł. Po skoku na zaledwie 115 metrów zdołał wprawdzie awansować do konkursu, ale znalazł się na końcu stawki zakwalifikowanych zawodników.

    Wyniki kwalifikacji

    1. Daniel Tschofenig – 170,9 pkt

    2. Johan Andre Forfang – 170,2 pkt

    3. Kevin Bickner – 161,9 pkt

    4. Anze Lanisek – 161,7 pkt

    5. Pius Paschke – 161,4 pkt

    ..

    6. Piotr Żyła – 154,7 pkt

    7. Paweł Wąsek – 151,2 pkt

    8. Jakub Wolny – 148,2 pkt

    9. Kamil Stoch – 147,3 pkt

    10. Aleksander Zniszczoł – 134,6 pkt

    Podsumowanie

    Engelberg, jak zawsze, dostarczył kibicom wielu emocji. Choć Piotr Żyła zachwycił swoją formą, pozostaje pytanie, czy inni Polacy będą w stanie dołączyć do walki o czołowe lokaty. Kibice z nadzieją czekają nasobotnie zawody, licząc na dalsze pozytywne zaskoczenia.

     

  • Lamine Yamal injury update: hope at Barcelona over ligament damage

    Lamine Yamal injury update: hope at Barcelona over ligament damage

    Lamine Yamal injury update: hope at Barcelona over ligament damag

     

    According to AS, tests have ruled out damage to the external lateral ligament, which would make his rehabilitation easier.

     

    Lamine Yamal’s recovery has become a top priority for Barcelona. Since the club released a medical report last Monday, confirming that the young striker was dealing with “a grade one injury to the anterior intertibio-fibular ligament” and estimating an absence of “three to four weeks,” numerous expert opinions have emerged

     

    Many have questioned the diagnosis and the projected recovery time. Within the club, there has been some surprise—and not of the pleasant kind—at how readily some individuals have made judgments without access to the necessary evidence, let alone examining the player’s ankle firsthand.

     

    According to AS, follow-up tests have downplayed the severity of the injury. Initially, the primary concern for the medical team at FC Barcelona was that the sprain Yamal suffered during the shock home loss against Leganés might have also affected the external lateral ligament of his ankle.

     

    Fortunately, the tests ruled this out entirely. Yamal’s injury involves only part of the membrane covering the fibula and tibia—commonly referred to as the syndesmosis. This outcome significantly simplifies both the rehabilitation process and his time off the pitch, supporting the original estimate of a three-to-four-week recovery period.

     

    Which games will Lamine Yamal miss for FC Barcelona?

    Medical staff have also clarified that Yamal’s decision to continue playing for nearly 50 minutes after sustaining the injury did not worsen his condition.

     

    During halftime, the player was examined, and after an initial assessment, his ankle was wrapped with a compression bandage. He was also given anti-inflammatories and painkillers, with instructions to request a substitution if he experienced any discomfort.

     

    Despite this, there is some concern within the club due to the similarity of this injury to one he suffered just over a month ago, which kept him sidelined for about three weeks.

     

    On that occasion, Yamal missed matches against Real Sociedad (1-0), Celta (2-2), and Brest (3-0) before returning against Las Palmas (1-2). Currently, it is expected that he will miss the upcoming LaLiga clash with Atlético de Madrid (21 December) and the Copa del Rey match against Barbastro (4 January). However, the focus remains on having him fully fit for the Spanish Super Cup semi-final against Athletic Club (8 January).

     

    The club is taking a cautious approach, ensuring the player will not be rushed back prematurely. His return will depend entirely on his recovery progress and how he feels during rehabilitation. Nevertheless, there is strong optimism that he will be in peak condition for the Super Cup match

     

    This confidence stems from three key factors: the injury is minor, no other ligaments are affected, and recovery from this type of issue is related 

    ← Back

    Thank you for your response. ✨

    ively straightforward

     

  • Zdradzili, co Lin Yu-Ting ma wpisane w paszporcie

    Zdradzili, co Lin Yu-Ting ma wpisane w paszporcie

    Zdradzili, co Lin Yu-Ting ma wpisane w paszporcie

    Po tym, jak Lin Yu-Ting wygrała olimpijskie złoto, pokonując w finale Julię Szeremetę, nie milkną echa związane z kontrowersjami dotyczącymi płci zawodniczki. Ostatnio głośno było o tym, że pięściarka nie wzięła udziału w finałach Pucharu Świata, a teraz zagraniczni dziennikarze ujawniają, co Tajwanka ma wpisane w paszporcie

     

    Rodacy Lin Yu-Ting nie stoją za nią murem

    Co jakiś czas wraca temat Lin Yu-Ting i tego, że wciąż kwestionuje się to, czy jest kobietą. Teraz Sport.pl w rozmowie z dziennikarzem sportowym Chia Ming Chen podaje, że obywatele jej kraju nie do końca stoją za pięściarką takim samym murem, jak tamtejsze media. “Niekiedy wskazują, że Lin nie wygląda jak kobieta, brakuje jej przekonujących dowodów medycznych, a incydent w Sheffiels przypomina [nie wystąpiła w finałach Pucharu Świata — red.], że problem jest złożony, a zamieszanie trwa” — mówił dziennikarz dla Sport.pl.

     

    Wiadomo, co Lin Yu-Ting ma wpisane w paszporcie

     

    Mężczyzna uważa jednak, że mistrzyni olimpijska powinna otrzymywać większe wsparcie od swoich rodaków i zdradza, co ma wpisane w paszporcie. “Lin zarówno w dowodzie tajwańskim, jak i paszporcie ma wpisane »kobieta«. Natomiast działacze sportowi ograniczają się w jej przypadku jedynie do pustego wsparcia. Nie przedstawili żadnego raportu medycznego zaprzeczającego temu, o co ją wcześniej oskarżano” — zaznaczał Chia Ming Chen.

     

    Testy Lin Yu-Ting

    Lin Yu-Ting w 2023 r. została zdyskwalifikowana przez Międzynarodową Federację Bokserską (IBA) ze względu na to, że nie przeszła testów na płeć (podwyższony poziom testosteronu i chromosomu XY). Mimo to zawodniczka wzięła udział w igrzyskach olimpijskich, a MKOI zaznaczał, że przeszła pomyślnie wszelkie testy wykonane przed tą sportową imprezą. Kolejne testy Lin Yu-Ting przeszła chwilę po tym, jak wygrała olimpijskie złoto, świat wciąż czeka na te wyniki.

  • Qinwen Zheng bez ogródek: „Definitywnie Świątek”

    Qinwen Zheng bez ogródek: „Definitywnie Świątek”

    Qinwen Zheng bez ogródek: „Definitywnie Świątek”

    W 2024 roku Qinwen Zheng na stałe wdarła się do światowej czołówki WTA. 22-latka dotarła do finału Australian Open, zdobyła złoto olimpijskie, a sezon zakończyła debiutem w WTA Finals, gdzie także walczyła o tytuł. Podczas turnieju w Rijadzie Chinka zdradziła, czego mogłaby się nauczyć od Igi Świątek.

     

    Mimo wielu sukcesów w minionym roku, Qinwen Zheng w oczach polskich kibiców wciąż pozostanie zawodniczką, która pokonała Igę Świątek w półfinale igrzysk olimpijskich w Paryżu. Zwycięstwo 6:2, 7:5 było jedną z największych niespodzianek całego sezonu. Po tym sukcesie sięgnęła po złoto olimpijskie. W sumie w 2024 roku aż trzykrotnie cieszyła się z turniejowych triumfów.

     

    Zheng mówi wprost: Tego chciałaby się nauczyć od Świątek

     

    Chinka trzykrotnie rywalizowała także w finałach. Na początku roku w Australian Open, gdzie przegrała gładko z Aryną Sabalenką. Prawdziwym wyzwaniem dla Białorusinki okazała się jednak dopiero rywalizacja w Wuhan, gdzie Świątek wygrała po trzech setach – 6:3, 5:7, 6:3.

     

    Zheng przegrała także w finale WTA Finals, zamykającym sezon. W swoim debiucie w Turnieju Mistrzyń, 22-latka wygrała cztery mecze, jednak w finale nieznacznie lepsza okazała się Coco Gauff, wygrywając 6:3, 4:6, 6:7(2).

     

    Możliwe, że Chinka mogłaby odnieść zwycięstwo w tym meczu, gdyby lepiej radziła sobie ze stresem. Właśnie tego, jak utrzymywać spokój pod presją, Zheng najbardziej zazdrości Igie Świątek. Podczas jednej z popularnych rywalizacyjnych konkurencji w mediach społecznościowych, uczestniczki WTA Finals miały przypisać daną zawodniczkę do konkretnej kategorii. Przy haśle „spokój pod presją” Świątek była wymieniana kilkukrotnie, m.in. przez Arynę Sabalenkę, Jasmine Paolini czy właśnie Qinwen Zheng.

     

    – Definitywnie Świątek. Jej występy przez cały rok są tak stabilne, cały czas jest na szczycie. To jest jedna rzecz, której chciałabym się nauczyć – wyznała Chinka.

     

    Zheng nie szuka przyjaźni na korcie

     

    Piąta rakieta świata nie zamierza jednak szukać skutecznych technik u innych zawodniczek, gdyż preferuje trzymanie dystansu. – Moja odpowiedź jest bardzo jasna, zawsze wolę trzymać dystans od innych graczy. Między nami jest dużo rywalizacji. Jestem bardzo wrażliwą osobą. Nie czuję, że mogę zaprzyjaźnić się z kimś, a potem rywalizować na korcie. Nie skupiłabym się w 100 procentach na walce – wyjaśniła Zheng podczas WTA Finals.