Category: Disclaimer

  • Dramatyczny nocny wpis polskiego skoczka. “Przez lata żyłem w cieniu strachu”

    Dramatyczny nocny wpis polskiego skoczka. “Przez lata żyłem w cieniu strachu”

    Dramatyczny nocny wpis polskiego skoczka. “Przez lata żyłem w cieniu strachu

    Była dokładnie godz. 00.24 w pierwszy dzień nowego roku, gdy na koncie instagramowym Andrzeja Stękały pojawił się poruszający wpis ze zdjęciami. “Długo zastanawiałem się, czy kiedykolwiek znajdę w sobie siłę, by napisać te słowa. Przez lata żyłem w cieniu strachu, w ukryciu, obawiając się, że to, kim naprawdę jestem, może mnie zniszczyć” – pisze polski skoczek i ujawnia długo skrywaną tajemnicę. “Jestem gejem” – wyznaje. W listopadzie stracił swojego wieloletniego partnera.

    Andrzej Stękała to znany polski skoczek. W sezonie 2020/21 osiągnął życiową formę, stanął na drugim stopniu podium w Pucharze Świata w Zakopanem. Był też w drużynach, które zdobywały dla Polski brązowe medale mistrzostwa świata – w lotach w Planicy (2020) i na skoczni dużej w Oberstdorfie (2021).

    O jego życiu prywatnym wiadomo było niewiele. Aż do 1 stycznia 2025 r., gdy zdecydował się na niezwykle osobisty, poruszający wpis na swoim koncie instagramowym. Przytaczamy go poniżej w całości.

    Andrzej Stękała na Instagramie: “Przez lata ukrywałem to przed światem”
    Długo zastanawiałem się, czy kiedykolwiek znajdę w sobie siłę, by napisać te słowa. Przez lata żyłem w cieniu strachu, w ukryciu, obawiając się, że to, kim naprawdę jestem, może mnie zniszczyć.

    To,, co teraz napiszę, jest dla mnie najtrudniejsze w życiu. Przez lata żyłem w ukryciu, z lękiem, że to, kim jestem, może przekreślić wszystko, na co tak ciężko pracowałem. Dziś jednak nie chcę już uciekać.

    Chcę, żebyście mnie poznali naprawdę. Jestem gejem. Przez lata ukrywałem to przed światem – przed Wami, przed mediami, a czasem nawet przed samym sobą

    W 2016 roku spotkałem osobę, która zmieniła moje życie. Był moją ostoją, wsparciem, moim największym kibicem. Razem dzieliliśmy życie, pasje, radości i trudne chwile. Był dla mnie wszystkim – moim domem, moim sercem. Kochaliśmy się w ciszy, ukrywając naszą miłość przed światem, by chronić to, co dla nas najważniejsze.

    W listopadzie ubiegłego roku straciłem go. Nie potrafię opisać bólu, który mnie ogarnął. Świat, który budowaliśmy razem, rozpadł się na kawałki. Każdy dzień bez niego jest walką, ale jednocześnie przypomnieniem, jak bezgranicznie kochałem i jak bardzo byłem kochany

    Dziś, 1 stycznia, rozpoczynam nowy rozdział. Nie chcę już dłużej ukrywać tego, kim jestem. Jestem sobą – człowiekiem, który kochał i wciąż kocha. I wiem, że on chciałby, bym dalej żył w zgodzie ze sobą.

    Proszę Was o zrozumienie i szacunek. Moja historia jest opowieścią o miłości, która zasługuje na światło, nie na cień.

    Dziękuję tym, którzy byli przy mnie przez te wszystkie lata, zwłaszcza rodzinie, przyjaciołom. To dzięki Wam znajduję odwagę, by się otworzyć.

    Do końca swoich dni będę niósł w sercu jego imię.

    Życzę Wam wszystkim miłości i odwagi w nadchodzącym roku.

    Andrzej Stękała

    Niepokojące sygnały w mediach społecznościowych Andrzeja Stękały. “Boże, zabierz mnie tam”
    Dramatyczny wpis 29-letniego polskiego skoczka pozwala lepiej zrozumieć bardzo słabą formę sportową i niepojące sygnały, jakie wysyłał tej zimy w mediach społecznościowych. 31 grudnia 2024 r. na instastory Andrzeja Stękały pojawiło się zdjęcie gór, nieba, z fragmentem piosenki “Afterlife”, Eliota Greera.

    “Już prawie tam jestem. To musi być życie pozagrobowe. Boże, zabierz mnie tam. To musi być życie pozagrobowe” – to słowa utworu

    Andrzej Stękała od fantastycznego dla siebie sezonu 2020/21 i przyzwoitego 2021/22 nie zdobył choćby punktu Pucharu Świata. W tym sezonie dostał szansę podczas zawodów w Wiśle, ale nie zakwalifikował się do żadnego z dwóch konkursów. Nie zdołał też tej zimy wywalczyć punktowanych miejsc w Pucharze Kontynentalnym

    Dziś najważniejsze jednak, by wygrał na zupełnie innym polu i odzyskał życiowy spokój.

     

  • Dramatyczny nocny wpis polskiego skoczka. “Przez lata żyłem w cieniu strachu”

    Dramatyczny nocny wpis polskiego skoczka. “Przez lata żyłem w cieniu strachu”

    Dramatyczny nocny wpis polskiego skoczka. “Przez lata żyłem w cieniu strachu”

    Była dokładnie godz. 00.24 w pierwszy dzień nowego roku, gdy na koncie instagramowym Andrzeja Stękały pojawił się poruszający wpis ze zdjęciami. “Długo zastanawiałem się, czy kiedykolwiek znajdę w sobie siłę, by napisać te słowa. Przez lata żyłem w cieniu strachu, w ukryciu, obawiając się, że to, kim naprawdę jestem, może mnie zniszczyć” – pisze polski skoczek i ujawnia długo skrywaną tajemnicę. “Jestem gejem” – wyznaje. W listopadzie stracił swojego wieloletniego partnera.

     

    Andrzej Stękała to znany polski skoczek. W sezonie 2020/21 osiągnął życiową formę, stanął na drugim stopniu podium w Pucharze Świata w Zakopanem. Był też w drużynach, które zdobywały dla Polski brązowe medale mistrzostwa świata – w lotach w Planicy (2020) i na skoczni dużej w Oberstdorfie (2021).

     

    O jego życiu prywatnym wiadomo było niewiele. Aż do 1 stycznia 2025 r., gdy zdecydował się na niezwykle osobisty, poruszający wpis na swoim koncie instagramowym. Przytaczamy go poniżej w całości.

     

    Andrzej Stękała na Instagramie: “Przez lata ukrywałem to przed światem”

    Długo zastanawiałem się, czy kiedykolwiek znajdę w sobie siłę, by napisać te słowa. Przez lata żyłem w cieniu strachu, w ukryciu, obawiając się, że to, kim naprawdę jestem, może mnie zniszczyć.

     

    To, co teraz napiszę, jest dla mnie najtrudniejsze w życiu. Przez lata żyłem w ukryciu, z lękiem, że to, kim jestem, może przekreślić wszystko, na co tak ciężko pracowałem. Dziś jednak nie chcę już uciekać.

     

    Chcę, żebyście mnie poznali naprawdę. Jestem gejem. Przez lata ukrywałem to przed światem – przed Wami, przed mediami, a czasem nawet przed samym sobą.

     

    W 2016 roku spotkałem osobę, która zmieniła moje życie. Był moją ostoją, wsparciem, moim największym kibicem. Razem dzieliliśmy życie, pasje, radości i trudne chwile. Był dla mnie wszystkim – moim domem, moim sercem. Kochaliśmy się w ciszy, ukrywając naszą miłość przed światem, by chronić to, co dla nas najważniejsze.

     

    W listopadzie ubiegłego roku straciłem go. Nie potrafię opisać bólu, który mnie ogarnął. Świat, który budowaliśmy razem, rozpadł się na kawałki. Każdy dzień bez niego jest walką, ale jednocześnie przypomnieniem, jak bezgranicznie kochałem i jak bardzo byłem kochany.

     

    Dziś, 1 stycznia, rozpoczynam nowy rozdział. Nie chcę już dłużej ukrywać tego, kim jestem. Jestem sobą – człowiekiem, który kochał i wciąż kocha. I wiem, że on chciałby, bym dalej żył w zgodzie ze sobą.

     

    Proszę Was o zrozumienie i szacunek. Moja historia jest opowieścią o miłości, która zasługuje na światło, nie na cień.

     

    Dziękuję tym, którzy byli przy mnie przez te wszystkie lata, zwłaszcza rodzinie, przyjaciołom. To dzięki Wam znajduję odwagę, by się otworzyć.

     

    Do końca swoich dni będę niósł w sercu jego imię.

     

    Życzę Wam wszystkim miłości i odwagi w nadchodzącym roku.

     

    Andrzej Stękała

     

    Niepokojące sygnały w mediach społecznościowych Andrzeja Stękały. “Boże, zabierz mnie tam”

    Dramatyczny wpis 29-letniego polskiego skoczka pozwala lepiej zrozumieć bardzo słabą formę sportową i niepojące sygnały, jakie wysyłał tej zimy w mediach społecznościowych. 31 grudnia 2024 r. na instastory Andrzeja Stękały pojawiło się zdjęcie gór, nieba, z fragmentem piosenki “Afterlife”, Eliota Greera.

     

    “Już prawie tam jestem. To musi być życie pozagrobowe. Boże, zabierz mnie tam. To musi być życie pozagrobowe” – to słowa utworu.

     

    Andrzej Stękała od fantastycznego dla siebie sezonu 2020/21 i przyzwoitego 2021/22 nie zdobył choćby punktu Pucharu Świata. W tym sezonie dostał szansę podczas zawodów w Wiśle, ale nie zakwalifikował się do żadnego z dwóch konkursów. Nie zdołał też tej zimy wywalczyć punktowanych miejsc w Pucharze Kontynentalnym.

     

    Dziś najważniejsze jednak, by wygrał na zupełnie innym polu i odzyskał życiowy spokój.

  • Andrzej Stękała dokonał coming outu. Marzył o jednym. “Niestety to się nie wydarzy”

    Andrzej Stękała dokonał coming outu. Marzył o jednym. “Niestety to się nie wydarzy”

    Andrzej Stękała dokonał coming outu. Marzył o jednym. “Niestety to się nie wydarzy

    Andrzej Stękała w Nowy Rok zdecydował się na niezwykle osobisty wpis w mediach społecznościowych. Skoczek narciarski dokonał coming outu i jednocześnie wyznał, że jego partner zmarł w 2024 r. O historii miłości sportowca opowiedzieli na Facebooku Jakub Kwieciński i Dawid Mycek, którzy przyjaźnią się ze skoczkiem. Znana para gejów zdradziła, że kiedyś Andrzej Stękała marzył o tym, by wygrać konkurs skoków w Zakopanem i na podium zaprosić narzeczonego. “Teraz marzenie jest inne — wygrać konkurs Pucharu Świata, stanąć na podium i ucałować na nim zdjęcie Damiana” — piszą Jakub i Dawid.

    Andrzej Stękała wyznał, że jest gejem. Niedawno stracił ukochanego
    Andrzej Stękała tuż po północy opublikował na Facebooku oraz Instagramie emocjonalny post. “Przez lata żyłem w cieniu strachu, w ukryciu, obawiając się, że to, kim naprawdę jestem, może mnie zniszczyć. To, co teraz napiszę, jest dla mnie najtrudniejsze w życiu. Przez lata żyłem w ukryciu, z lękiem, że to, kim jestem, może przekreślić wszystko, na co tak ciężko pracowałem. Dziś jednak nie chcę już uciekać. Chcę, żebyście mnie poznali naprawdę. Jestem gejem […]” — brzmiał fragment wpisu skoczka narciarskiego.

    Sportowiec zdecydował się na coming out dwa miesiące po śmierci swojego partnera Damiana. “Nie potrafię opisać bólu, który mnie ogarnął. Świat, który budowaliśmy razem, rozpadł się na kawałki. Każdy dzień bez niego jest walką, ale jednocześnie przypomnieniem, jak bezgranicznie kochałem i jak bardzo byłem kochany […]” — pisał Andrzej Stękała. Pod postem 29-latek otrzymał mnóstwo wsparcia ze strony fanów.

    W trudnych chwilach Andrzej Stękała może również liczyć na Jakuba Kwiecińskiego i Dawida Mycka. Znana para opublikowała na Facebooku wpis, w którym przytoczyła historię skoczka i jego zmarłego partnera. Poniżej publikujemy pełną treść wpisu Jakuba i Dawida.

    “»Wygrać konkurs skoków w Zakopanem i zaprosić na podium swojego narzeczonego, Damian« — to było marzenie naszego przyjaciela, Andrzeja Stękały. Rozmawialiśmy o tym od lat. Niestety dziś wiemy, że to się nie wydarzy. Damian odszedł dwa miesiące temu.

    Andrzej od dawna planował powiedzieć światu, że ma chłopaka, ale chciał to zrobić na swoich zasadach: »Nie chcę być znany z tego, że jestem gejem-sportowcem. Chcę być najpierw dobrym sportowcem. Chcę, aby ludzie najpierw poznali mnie przez moje osiągnięcia, a dopiero później dowiedzieli się, kogo kocham«.

    Z Damianem poznali się osiem lat temu i choć w ogóle tego nie planowali — zakochali się w sobie. Byli dla siebie miłością, przyjaźnią, radością i wsparciem w najtrudniejszych czasach. Niewiele osób wie, że to dzięki Damianowi, Andrzej nie rzucił skoków i to dla niego wciąż skakał. My często mówiliśmy: »Zobacz, wszyscy znają Annę Lewandowską, Izę Małysz, a Damiana nikt nie zna«. Bo Damian niemal do perfekcji opanował sztukę trzymania się w cieniu. Mimo że wszyscy w kadrze od dawna wiedzieli, że jest partnerem Andrzeja, to zawsze pozostawał na uboczu. Nie chciał przysparzać problemów i nie potrzebował rozgłosu — jego cieszyło ich wspólne życie, budowa wspólnego domu i plany na przyszłość.

    “Przyjmijcie go ciepło i wspierajcie, bo to nie koniec tej historii”

    Te niestety nigdy się już nie spełnią. Odszedł zupełnie niespodziewanie dwa miesiące temu. Przez ten czas Andrzej dusił to w sobie, ale z czasem uznał, że może odkładany w czasie coming out miał jakiś wyższy cel? Dziś w nocy, tak jak zaplanował, usiadł z psem na swoim drzewie i zdecydował się opowiedzieć wszystkim swoją i Damiana historię. Napisał: »Dziś, 1 stycznia, rozpoczynam nowy rozdział. Nie chcę już dłużej ukrywać tego, kim jestem. Jestem sobą – człowiekiem, który kochał i wciąż kocha«

    Ten odkładany »coming out« nie wydarzył się, jak kiedyś planował, w momencie największego sportowego tryumfu. Spełnił jednak znacznie większą rolę — stał się hołdem oddanym Damianowi, ich miłości i ośmiu wspaniałym latom.

    Przyjmijcie go ciepło i wspierajcie, bo to nie koniec tej historii. Teraz marzenie jest inne — wygrać konkurs Pucharu Świata, stanąć na podium i ucałować na nim zdjęcie Damiana.

    Witaj Andrzej, po lepszej stronie tęczy!” — napisali Jakub i Dawid na swoim fanpage’u.

     

  • Tie-break Świątek i Hurkacza, a potem eksplozja radości. Polska w ćwierćfinale United Cup

    Tie-break Świątek i Hurkacza, a potem eksplozja radości. Polska w ćwierćfinale United Cup

    Tie-break Świątek i Hurkacza, a potem eksplozja radości. Polska w ćwierćfinale United Cup

     

    Podobnie jak w rywalizacji z Norwegią, także i tym razem o wyniku meczu reprezentacji Polski decydował mikst. Tym razem stawka była jednak większa, bowiem nasi tenisiści walczyli z Czechami o zwycięstwo w grupie i bezpośredni awans do ćwierćfinału United Cup. Po emocjonującym pierwszym secie, wygranym po tie-breaku, Iga Świątek i Hubert Hurkacz przejęli kontrolę nad widowiskiem. Ostatecznie pokonali parę Karolina Muchova/Tomas Machac 7:6(3), 6:3 i zagwarantowali nam miejsce w najlepszej “8”.

     

    Noworoczny pojedynek Polska – Czechy nie rozpoczął się najlepiej z perspektywy naszej reprezentacji. Hubert Hurkacz po zaciętym spotkaniu musiał uznać wyższość Tomasa Machaca. Mistrz olimpijski z Paryża w mikście pokonał wrocławianina 7:5, 3:6, 6:4 i wyprowadził swoją ekipę na prowadzenie. Później zobaczyliśmy elektryzujące starcie pomiędzy Igą Świątek i Karoliną Muchovą. Czeszka jako pierwsza wywalczyła sobie przełamanie, ale później przez większość czasu przewodziła raszynianka. Ostatecznie to wiceliderka rankingu WTA po bardzo dobrym występie cieszyła się z triumfu 6:3, 6:4.

     

    Dzięki temu znów o wyniku Polaków decydował mecz gry mieszanej. Kapitan naszej reprezentacji zdecydował, że tym razem u boku Igi Świątek wystąpi Hubert Hurkacz, a Jan Zieliński będzie oglądać ten pojedynek na ławce. Po stronie południowych sąsiadów nie doszło do żadnej roszady, postawiono na sprawdzony duet Karolina Muchova/Tomas Machac. Szykowała się arcyciekawa batalia, której stawką było zwycięstwo w grupie B na United Cup i bezpośredni awans do ćwierćfinału rozgrywek.

     

    Świątek i Hurkacz sprostali zadaniu. Czesi walczyli do końca w pierwszym secieMecz rozpoczynał się od serwisu Machaca. Wydawało się, że to idealna szansa dla czeskiej pary na wyjście na prowadzenie, ale nic bardziej mylnego. Już na “dzień dobry” pojawiły się cztery break pointy dla naszej ekipy. Przy trzecim Tomas popełnił błąd podczas crossowej wymiany ze Świątek i doszło do niespodziewanego przełamania już na starcie. Iga i Hubert nie zamierzali się zatrzymywać. Dobrali się także do serwisu Muchovej i wyszli na prowadzenie 3:0.Muchova i Machac załapali się na grę dopiero w czwartym gemie. Wówczas udało im się wygrać do zera rozdanie przy serwisie raszynianki. Później Tomas zrehabilitował się za to, co stało się na samym początku meczu i zrobiło się już tylko 3:2. Później jednak podawał Hurkacz i naszemu duetowi udało się znów powiększyć przewagę. Gdy wydawało się, że Muchova w końcu wygra swojego gema, prowadziła w nim już 40-15, nagle doszło do decydującego punktu. Przy nim Czesi zostali sprowadzeni do głębokiej defensywy i wszystko smeczem przy siatce zakończył Hurkacz.

     

    Przy stanie 5:2 Iga miała okazję zamykać seta, ale przeciwnicy znów nie pozwoli Polce utrzymać swojego podania. Po kolejnym gemie Machaca mieliśmy już tylko 5:4 na tablicy wyników. Wtedy na serwis wszedł Hubert i niespodziewanie zrobiło się bardzo gorąco. Dwa błędy raszynianki przy siatce, później podwójny błąd serwisowy wrocławianina i mieliśmy 0-40. Pierwsze dwa break pointy udało się wybronić, ale przy trzecim Tomas posłał kąśliwy return po którym doszło do wyrównania na 5:5.W jedenastym gemie pierwszy raz w tym meczu serwis utrzymała Muchova i Czesi po raz pierwszy znaleźli się na prowadzeniu. Po chwili to samo uczyniła Iga i ostatecznie o losach partii decydował tie-break. Początek rozgrywki był wyrównany. Przy stanie 3-2 Hubert popełnił błąd biorąc przy siatce piłkę, która nie była w jego zasięgu. Polak spuentował to kwaśną miną, a później wziął sprawy w swoje ręce i nadrobił wszelkie niepowodzenia w ostatnich minutach. Polski duet zgarnął ostatnie cztery akcje, często kończone przez samego wrocławianina. Dzięki temu pierwszy set trafił na konto naszej pary – 7:6(3).

     

    Druga odsłona pojedynku rozpoczęła się od serwisu Hurkacza. Na pierwsze break pointy trzeba było zaczekać do czwartego gema. Wówczas udało się wygrać decydujący punkt przy serwisie Muchovej i wyjść na prowadzenie 3:1. Polacy zaczęli uciekać przeciwnikom. Później dobrali się także do serwisu Machaca i przy stanie 5:1 pojawiły się aż trzy meczbole. Niespodziewanie jednak Świątek i Hurkacz nie wykorzystali żadnego. Iga przegrała swoje podanie, potem Muchova utrzymała własne i było już tylko 5:3. Później na serwis wszedł jednak wrocławianin i załatwił sprawę, wygrywając gema do zera. Ostatecznie nasz duet triumfował 7:6(3), 6:3 i zagwarantował Polakom awans do ćwierćfinału United Cup. Na koniec cały team nie krył swojej radości.

     

    Mecz Polska – Czechy w fazie grupowej United Cup:Hubert Hurkacz – Tomas Machac 5:7, 6:3, 4:6Iga Świątek – Karolina Muchova 6:3, 6:4Iga Świątek/Hubert Hurkacz – Karolina Muchova/Tomas Machac 7:6(3), 6:3końcowy wynik: 2-1 dla PolskiDokładny zapis relacji z meczu Iga Świątek/Hubert Hurkacz – Karolina Muchova/Tomas Machac jest dostępny TUTAJ. Transmisje z United Cup dostępne wyłącznie na sportowych antenach Polsatu.

  • Mamy ćwierćfinał United Cup, to był thriller! Wspaniali Iga Świątek i Hubert Hurkacz!

    Mamy ćwierćfinał United Cup, to był thriller! Wspaniali Iga Świątek i Hubert Hurkacz!

    Mamy ćwierćfinał United Cup, to był thriller! Wspaniali Iga Świątek i Hubert Hurkacz!

    Iga Świątek i Hubert Hurkacz zapewnili Polsce ćwierćfinał United Cup 2025! Polski duet pokonał w decydującym meczu grupy B parę Karolina Muchova/Tomas Machac 7:6(3), 6:3. Biało-Czerwoni w pierwszym secie mieli kilka trudnych momentów, kiedy to roztrwonili trzygemową przewagę. W drugiej partii, mimo widocznej przewagi, Polacy musieli ratować się w końcówce przed atakiem rywali. Finalnie jednak w dobrym stylu wywalczyli awans do ćwierćfinału. Teraz liczą na poprawę rezultatu sprzed roku.

    Środowy mecz z Czechami Polacy rozpoczęli od porażki Huberta Hurkacza z Tomasem Machacem i Biało-Czerwonych musiała ratować Iga Świątek. Liderka polskiej kadry zagrała rewelacyjnie z Karoliną Muchovą, którą pewnie pokonała 6:3, 6:4. O tym, kto bezpośrednio awansuje do ćwierćfinału, decydował mikst, w którym wspomniana czwórka stanęła naprzeciw siebie. Arcyważny mecz przyniósł dużo zwrotów akcji i fenomenalnych zagrań.

    Wojna nerwów w pierwszym secie

    Duet Iga Świątek/Hubert Hurkacz rewelacyjnie wszedł w mecz, przełamując serwis rywali już w pierwszym gemie. Rozpędzeni Polacy błyskawicznie wygrali drugiego gema i kilka minut później prowadzili już 3:0. Wówczas jednak przebudzili się Czesi, którzy wygrali gema przy serwisie Igi Świątek.

    Kolejne dwa gemy wygrywali serwujący i w siódmym Biało-Czerwoni ponownie zaskoczyli, przełamując rywali. Niespodziewanie jednak od prowadzenia Polaków 5:2 zaczęły się ich problemy. Świątek i Hurkacz stracili własne podania, co doprowadziło do tie-breaka.

    W nim skuteczniejsi okazali się Polacy, którzy wygrali aż cztery punkty przy serwisie rywali i całego tie-breaka 7:3.

    drugim secie duet Świątek/Hurkacz grał rewelacyjnie i przełamał rywali już w czwartym gemie, obejmując prowadzenie 3:1. Kilka minut później było już 5:1 po tym, jak Tomas Machac stracił podanie. Finalnie po nerwowej końcówce polska para wygrała drugiego seta 6:3 i zameldowała się w ćwierćfinale.

    Polacy ćwierćfinał rozegrają już 2 stycznia o 7.30 czasu polskiego. Rywali poznają w środowy wieczór. Biało-Czerwoni dołączyli tym samym do USA, Chin, Włoch, Kazachstanu i Niemiec, z tym że ci ostatni, obrońcy turnieju, odpali z Kazachami, zanim jeszcze Biało-Czerwoni skończyli mecz. Znamy więc już półfinalistę turnieju.

    Polscy tenisiści podczas zeszłorocznej edycji United Cup dali kibicom dużo radości, ale i emocji, docierając do wielkiego finału. W nim jednak lepsi okazali się właśnie nasi zachodni sąsiedzi. W tym roku Biało-Czerwoni liczą na poprawę wyniku, choć ostatnie trudne miesiące Huberta Hurkacza mogą utrudnić to zadanie.

    Trzecia edycja United Cup zapowiedzią Australian Open

    W Sydney i Perth do rywalizacji przystąpiło 18 drużyn, podzielonych na sześć grup po trzy zespoły. Zwycięzcy grup wchodzą do ćwierćfinałów, podobnie jak po jednej najlepszej drużynie z drugich miejsc w obu miastach. Faza finałowa odbędzie się w Sydney.

    United Cup przygotowuje kibiców i tenisistów do wielkoszlemowego Australian Open, który rozpocznie się 12 stycznia. Do zdobycia w United Cup jest po 500 pkt do rankingów ATP i WTA, a pula nagród wynosi 10 mln dol.

    Premie finansowe podczas United Cup 2025

    Kwoty za zwycięstwa reprezentacji dla tenisistów:

    5 600 dol. za wygraną w grupie

    8 950 dol. za wygraną w 1/4 finału

    15 250 dol. za wygraną w 1/2 finału

    25 850 dol. za wygraną w finale

    Kwoty za indywidualne zwycięstwa (najwyżej sklasyfikowanych zawodników danej drużyny):

    w fazie grupowej: 42 800 dol.

    w 1/4 finału: 77 600 dol.

    w 1/2 finału: 147 500 dol.

    w finale: 280 250 dol.

    Kwoty za wygrane w mikście:

    w fazie grupowej: 8 000 dol.

    w 1/4 finału: 14 550 dol.

    w 1/2 finału: 27 650 dol.

    wfinale: 52 800 dol.

    https://x.com/UnitedCupTennis/status/1874337977024860270

  • Iga Świątek podaje tlen Polakom! Wygrała 12-minutową wojnę nerwów

    Iga Świątek podaje tlen Polakom! Wygrała 12-minutową wojnę nerwów

    Iga Świątek podaje tlen Polakom! Wygrała 12-minutową wojnę nerwów

     

    Zrobiła to! Iga Świątek pokonała Karolinę Muchovą 6:3, 6:4 i doprowadziła do remisu 1-1 w meczu Polska — Czechy w United Cup. Decydujący okazał się czwarty gem w drugim secie, którego Polka wygrała po ponad 12 minutach intensywnych wymian i zwrotów akcji. O tym, która z reprezentacji awansuje do ćwierćfinału, zadecyduje mikst. Na chwilę przed decydującym starciem doszło do ważnej decyzji w polskiej kadrze.

    https://x.com/UnitedCupTennis/status/1874287586472059200

    Hubert Hurkacz mimo dobrej gry w drugim secie przegrał pojedynek z Tomasem Machacem 5:7, 6:3, 4:6 i to w rękach Igi Świątek ponownie był wynik polskiej kadry. Starcie wiceliderki rankingu z Karoliną Muchovą elektryzowało kibiców, bowiem dotychczasowe cztery pojedynki obu tenisistek przyniosły bilans 2-2, a do tego wszystkie kończyły się w trzech setach. Środowy mecz przyniósł dużo zwrotów akcji i kilka dramatycznych momentów.

     

    Imponujący powrót Igi Świątek w pierwszym secie

     

    Dwa pierwsze gemy wygrały serwujące, jednak już po pierwszych kilku akcjach można było zauważyć odważną grę zarówno Świątek, jak i Muchovej, które nic nie robiły sobie ze stawki pojedynku i podejmowały duże ryzyko.

     

    W trzecim secie przyszedł gorszy moment wiceliderki rankingu, która po kilku zaciętych wymianach straciła własne podanie. Polka jednak nie podłamała się i w kilka minut odrobiła straty. Świątek po tym, jak doprowadziła do remisu 2:2, złapała wiatr w żagle i w rewelacyjnym stylu wygrała dwa kolejne gemy, obejmując prowadzenie 4:2.

     

    Kolejne trzy gemy wygrywały serwujące, co dało Polce pewną, a co ważniejsze kluczową dla dalszych losów meczu wygraną w pierwszym secie 6:3.

     

    Gem trwał ponad 12 minut. Był decydujący

     

    Druga partia rozpoczęła się od gemów wygranych przez serwujące. W trzeciej partii Polka ponownie pokazała w tym meczu kilka znakomitych zagrań, które dały jej przełamanie rywalki. Najważniejszy jednak dla losów meczu był czwarty gem.

     

    Trwał on ponad 12 minut, a Polka broniła w nim dwóch break pointów. Finalnie jednak liderka Biało-Czerwonych zdołała wygrać arcyważnego gema, dzięki czemu objęła prowadzenie 3:1.

     

    Kolejne trzy gemy wygrały serwujące i przy prowadzeniu Polki 4:3 wydawało się, że pewnie kroczy po wygraną 2:0. Niespodziewanie jednak Muchova zdołała przełamać urodzoną w Warszawie tenisistkę.

     

    Liderka Biało-Czerwonych przypomniała jednak bardzo szybko o tym, dlaczego od kilku lat jest czołową tenisistką świata i kilka minut później przełamała rywalkę, wygrywając 10. gema przy własnym podaniu. Finalnie mecz zakończył się wynikiem 6:3, 6:4.

     

    O awansie do ćwierćfinału zdecyduje mikst. Polskę reprezentować będą Iga Świątek i Hubert Hurkacz, choć w trakcie meczu Polki intensywnie rozgrzewał się Jan Zieliński. Polska para zagra z Tomasem Machacem i Karoliną Muchovą.

     

    Polscy tenisiści podczas zeszłorocznej edycji United Cup dali kibicom dużo radości, ale i emocji, docierając do wielkiego finału. W nim jednak lepsi okazali się Niemcy. W tym roku Biało-Czerwoni liczą na poprawę wyniku, choć ostatnie trudne miesiące Huberta Hurkacza mogą utrudnić to zadanie.

     

    Trzecia edycja United Cup zapowiedzią Australian Open

    W Sydney i Perth do rywalizacji przystąpiło 18 drużyn, podzielonych na sześć grup po trzy zespoły. Zwycięzcy grup wchodzą do ćwierćfinałów, podobnie jak po jednej najlepszej drużynie z drugich miejsc w obu miastach. Faza finałowa odbędzie się w Sydney.

     

    United Cup przygotowuje kibiców i tenisistów do wielkoszlemowego Australian Open, który rozpocznie się 12 stycznia. Do zdobycia w United Cup jest po 500 pkt do rankingów ATP i WTA, apula nagród wynosi 10 mln dol.

     

  • Iga Świątek musi ratować Polaków! Zaskakujący finał meczu Huberta Hurkacza

    Iga Świątek musi ratować Polaków! Zaskakujący finał meczu Huberta Hurkacza

    Iga Świątek musi ratować Polaków! Zaskakujący finał meczu Huberta Hurkacza

    To nie tak miało wyglądać! Hubert Hurkacz przegrał z Tomasem Machacem 5:7, 6:3, 4:6 starcie otwierające mecz Polaków z Czechami w United Cup, którego stawką jest awans do ćwierćfinału. Teraz polska kadra musi liczyć na błysk Igi Świątek. Wiceliderka rankingu zagra z Karoliną Muchovą. Hurkacz w środowym meczu zdołał odrobić straty po pierwszym secie, jednak w decydującym momencie zawiódł jego główny atut.

    Hubert Hurkacz w pierwszym grupowym meczu z Norwegią rywalizował z Casperem Ruudem, który bez większych problemów poradził sobie z Polakiem, wygrywając 7:5, 6:3. Kolegę z kadry uratował jednak duet Iga Świątek/Jan Zieliński, który wygrał decydujący mecz miksta.

    W meczu z Czechami o pierwsze miejsce grupy B i awans do ćwierćfinału Hurkacz otworzył rywalizację starciem z Tomasem Machacem. Spotkanie w australijskim Sydney od początku stało na wysokim poziomie, a Hurkacz musiał wymieniać ciosy z ofensywnie nastawionym rywalem, którego pokonał w lutym 2024 r. w Marsylii.

    Zacięty pierwszy set meczu Hubert Hurkacz — Tomas Machac

    Pierwszego seta Hurkacz rozpoczął od mocnego uderzenia, wygrywając własne podanie do zera. Po chwili jednak odpowiedział Machac, pokazując przy okazji, że przewidywania ekspertów o wyrównanym meczu nie były chybione.

    W drugim gemie Hurkacz ponownie nie oddał rywalowi choćby punktu, ale ten ponownie szybko odpowiedział i Polak musiał zacząć zastanawiać się, jak poradzić sobie z dobrze dysponowanym 24-latkiem.

    Ten jednak ani myślał o oddaniu inicjatywy trzy lata starszemu rywalowi, który z każdym kolejnym gemem nie dość, że nie potrafił znaleźć recepty na serwis Czecha, to na domiar złego sam zaczął uderzać niepewnie.

    Rywal przełamał Hurkacza w decydującym momencie

    Pochodzący spod Pragi Machac wykorzystał słabszy okres Hurkacza w 11. gemie, przełamując go w arcyważnym momencie i obejmując prowadzenie 6:5. Na domiar złego Hurkacz przegrał gema po fenomenalnym uderzeniu Czecha w samą linię, co jeszcze bardziej napędziło go do ofensywnej gry. Pokazał to 12. gem, w którym Machac pewnie wygrał swoje podanie i całego seta 7:5.

    Druga partia podobnie jak pierwsza rozpoczęła się od mocnych serwisów obu tenisistów, którzy w pierwszych kilku gemach pewnie wygrywali swoje podania. W piątym gemie Hurkacz wygrał do zera i kilka minut później, prowadząc 3:2, miał dwie szanse na przełamanie Machaca. Ten jednak ponownie popisał się wyrachowaną grą, która przyniosła mu trzeciego gema i wynik 3:3 w drugim secie.

    Czech w siódmym gemie mógł przełamać Hurkacza, jednak nie wykorzystał break pointa, a to napędziło Polaka. Hurkacz zdołał wygrać siódmego, a także ósmego i dziewiątego gema, co dało mu wygraną w drugim secie 6:3. Szczególnie udany był dla urodzonego we Wrocławiu tenisisty ósmy gem, który padł jego łupem do zera i to przy serwisie rywala.

    Decydujący trzeci set. Problemy Hurkacza

    W decydującej partii obaj tenisiści grali zachowawczo, skupiając się na wygrywaniu gemów serwisowych. To przyniosło prowadzenie Czecha 4:3. Ósmego gema przy własnym serwisie Hurkacz rozpoczął od niespodziewanego błędu, po wydawało się łatwym uderzeniu z woleja. Moment zawahania się Polaka przyniósł Machacowi dwa break pointy. Wrocławianin jednak zdołał wyjść z opresji i doprowadzić do remisu 4:4.

    W dziewiątym gemie Machac serwował rewelacyjnie i pewnie objął prowadzenie 5:4. W 10. gemie Hurkacz zagrał zaskakująco źle, tracąc własny serwis i przegrywając gema do zera. Finalnie Czech wygrał spotkanie 7:5, 3:6, 6:4.

    Polacy liczą na Igę Świątek

    Teraz Hubert Hurkacz i cała polska kadra trzyma kciuki za Igę Świątek, która zmierzy się z Karoliną Muchovą. Wiceliderka rankingu musi wygrać to spotkanie, jeśli chce utrzymać w grze Biało-Czerwonych.

     

    Polscy tenisiści podczas zeszłorocznej edycji United Cup dali kibicom dużo radości, ale i emocji, docierając do wielkiego finału. W nim jednak lepsi okazali się Niemcy. W tym roku Biało-Czerwoni liczą na poprawę wyniku, choć ostatnie trudne miesiące Huberta Hurkacza mogą utrudnić to zadanie.

     

    Trzecia edycja United Cup zapowiedzią Australian Open

    W Sydney i Perth do rywalizacji przystąpiło 18 drużyn, podzielonych na sześć grup po trzy zespoły. Zwycięzcy grup wchodzą do ćwierćfinałów, podobnie jak po jednej najlepszej drużynie z drugich miejsc w obu miastach. Faza finałowa odbędzie się w Sydney.

     

    United Cup przygotowuje kibiców i tenisistów do wielkoszlemowego Australian Open, który rozpocznie się 12 stycznia. Do zdobycia w United Cup jest po 500 pkt do rankingów ATP i WTA, a pula nagród wynosi 10 mln dol.

  • Nie ma odwrotu. Słowa Sabalenki o Świątek niosą się po świecie

    Nie ma odwrotu. Słowa Sabalenki o Świątek niosą się po świecie

    Nie ma odwrotu. Słowa Sabalenki o Świątek niosą się po świecie

    Aryna Sabalenka rozpoczęła sezon od imponującego zwycięstwa nad Renatą Zarauzą w turnieju w Brisbane. Ale chyba głośniejszym echem niż jej występ mogą odbić się jej słowa z pomeczowego wywiadu, gdzie dostała pytanie o Igę Świątek. A konkretnie o to, czy wspólnie z Polką znów szykują coś specjalnego dla kibiców? – Czujemy, że to będzie wyjątkowe – szczerze odpowiedziała liderka światowego rankingu.

     

    Iga Świątek (2. WTA) i Aryna Sabalenka (1. WTA) od wielu miesięcy wyraźnie dominują w tourze. Przez większość tego okresu ich relacje wydawały się dosyć chłodne, aczkolwiek od niedawna można mówić o pewnym ociepleniu – przykładem były wspólne treningi czy nagrania przy okazji WTA Finals. – Nie miałyśmy do tej pory okazji, by być bliżej z Igą czy wspólnie się bawić – tłumaczyła 26-latka, która ponownie zabrała głos w tej sprawie.

     

    Aryna Sabalenka zmiotła rywalkę z kortu i dostała pytanie o Igę Świątek. “Byłam zaskoczona”

    Liderka światowego rankingu rozpoczęła nowy sezon od pewnego zwycięstwa 6:4, 6:0 nad Renatą Zarauzą (75. WTA) w drugiej rundzie turnieju WTA 500 w Brisbane. A w pomeczowym wywiadzie dość niespodziewanie zapytano ją o relacje z Polką. – Widzieliśmy, że trochę trenowałaś z Igą… Ale byłam zaskoczona, że nie ma filmu na Tik Toku. Czy się pojawi – zagaiła prowadząca. Co na to Sabalenka?

     

    – Zdecydowałyśmy, że robimy to raz w roku – zaczęła. A potem rzuciła: – Może tak naprawdę nikt nie czeka na naszego wspólnego “tik toka”? – Czekamy, czekamy – zapewniła prowadząca. – Czujemy, że to będzie wyjątkowe, jeśli zrobimy to raz w roku – zakończyła 26-latka.

     

    Nowy rok już niedługo, więc kolejne nagranie Polki i Białorusinki mogłoby pojawić się lada dzień. Choć raczej należy zakładać, że doczekamy się go innej okazji, zapewne gdy obie zawodniczki będą brać udział w jednym turnieju.

     

    Iga Świątek i Aryna Sabalenka niebawem przystąpią do arcyważnego turnieju

    Świątek obecnie rywalizuje w narodowych barwach w United Cup, gdzie czekają ją kluczowe spotkania z Czechami. Natomiast Sabalenka w trzeciej rundzie w Brisbane zagra z Julią Putincewą (29. WTA). Dwie najwyżej notowane tenisistki będą mogły spotkać się dopiero podczas Australian Open (12-26 stycznia) – tam Białorusinka będzie bronić tytułu oraz pokaźnej liczby punktów rankingowych, natomiast Polka postara się pokrzyżować jej plany o trzecim z rzędu trofeum i utrzymaniu prowadzenia na świato wych listach.

     

  • 10 Niewiarygodnych Rekordów Igi Świątek, Które Mogą Przetrwać 50 Lat lub Więcej

    10 Niewiarygodnych Rekordów Igi Świątek, Które Mogą Przetrwać 50 Lat lub Więcej

    10 Niewiarygodnych Rekordów Igi Świątek, Które Mogą Przetrwać 50 Lat lub Więcej

    Kariera Igi Świątek w tenisie to prawdziwy fenomen. Polska gwiazda nie tylko zdominowała sport, ale ustanowiła tak niezwykłe rekordy, że mogą one pozostać nieosiągalne przez dekady. Oto 10 rekordów, które mogą przetrwać pół wieku – lub dłużej – zanim ktoś je pobije.

    1. Najmłodsza Triumfatorka French Open od 1992 Roku

    Mając zaledwie 19 lat, Świątek zadziwiła świat tenisa, wygrywając French Open w 2020 roku bez straty ani jednego seta. Jej perfekcyjna gra łączyła w sobie dominację i opanowanie rzadko spotykane u tak młodych zawodniczek.

    2. Najdłuższa Seria Zwycięstw w XXI Wieku

    Niesamowita seria 37 zwycięstw z rzędu w 2022 roku to najdłuższa w nowoczesnej erze tenisa. Był to dowód jej konsekwencji, siły mentalnej i zdolności do adaptacji na różnych nawierzchniach.

    3. Najwięcej Wygranych Setów 6:0 w Jednym Sezonie

    Świątek, nazwana „Królową Bagli”, zdobyła zdumiewającą liczbę setów zakończonych wynikiem 6:0 w jednym roku. Jej przeciwniczki były bezradne wobec jej nieustępliwej gry.

    4. Najmłodsza Liderka Rankingu od 2010 Roku

    Gdy Świątek awansowała na pierwsze miejsce w rankingu w wieku 20 lat, stała się najmłodszą zawodniczką od ponad dekady, która osiągnęła ten kamień milowy, udowadniając swój wyjątkowy talent już na początku kariery.

    5. Niepokonana w Finałach Turniejów WTA 1000

    Świątek wciąż nie przegrała finału turnieju WTA 1000, utrzymując nieskazitelny rekord w tych najbardziej wymagających meczach. Jej umiejętność radzenia sobie z presją jest niezrównana.

    6. Pierwsza Polka z Tytułem Wielkoszlemowym

    Choć tenis miał już znakomitych polskich graczy, Świątek jako pierwsza zdobyła tytuł wielkoszlemowy w singlu, inspirując nowe pokolenie sportowców w Polsce.

    7. Kolejne Triumfy na French Open Bez Straty Seta

    Dominacja Świątek na kortach ziemnych osiągnęła nowy poziom, gdy wygrała dwa kolejne French Open, nie tracąc przy tym ani jednego seta – wyczyn niemal mityczny.

    8. Rekordowe Wypłaty w Jednym Sezonie

    Jej rekordowa suma nagród pieniężnych w 2022 roku ugruntowała jej pozycję nie tylko jako mistrzyni tenisa, ale także jako komercyjnej gwiazdy.

    9. Najszybsze Osiągnięcie 10 Tytułów WTA w Karierze

    Świątek osiągnęła pierwsze 10 tytułów WTA w rekordowym tempie, pokazując poziom doskonałości i konsekwencji, który niewielu może dorównać.

    10. Rekordowa Popularność w Polsce

    Poza kortem Świątek wywarła ogromny wpływ kulturowy w Polsce. Stała się symbolem narodowej dumy, bijąc rekordy w liczbie obserwujących na mediach społecznościowych i oglądalności meczów tenisowych w telewizji.

    Dlaczego Te Rekordy Mogą Przetrwać Wieki

    Unikalne połączenie talentu, dyscypliny i odporności psychicznej czyni Świątek zawodniczką, która wyróżnia się na tle rywalek. Choć tenis się zmienia, jej niesamowite osiągnięcia mogą pozostać nieosiągalne, inspirując kolejne pokolenia do dążenia do wielkości.

    Który z tych rekordów Twoim zdaniem przetrwa próbę czasu? Podziel się swoją opinią!

  • Złota Polka pokonała Igę Świątek! Wszystko jest już jasne

    Złota Polka pokonała Igę Świątek! Wszystko jest już jasne

    Złota Polka pokonała Igę Świątek! Wszystko jest już jasne

    To był już dwunasty z 16 dni igrzysk olimpijskich w Paryżu, gdy Aleksandra Mirosław stanęła przed nami ze złotym medalem na szyi, pytając, czy to prawda, że zdobyła dopiero pierwsze złoto dla Polski. To właśnie jej, skupionej w pełni na swoim wielkim zadaniu, zawdzięczaliśmy jedyne odśpiewanie „Mazurka Dąbrowskiego” na francuskiej ziemi. Jej sukces został uznany za najważniejszy moment roku w polskim sporcie, a kibice wybrali ją zwyciężczynią plebiscytu Sport.pl Momenty Roku. Aleksandra podziękowała za wszystkie oddane głosy.

     

    – Jest to dla mnie ogromne wyróżnienie i wielkie docenienie – mówi Aleksandra Mirosław w nagraniu przesłanym w odpowiedzi na informację o wygranej. – Drodzy kibice, dziękuję wam za każdy oddany głos – powiedziała mistrzyni olimpijska we wspinaczce sportowej na czas.

     

    Jej droga do sukcesu, pełna wyzwań, determinacji i ciężkiej pracy, stała się symbolem nadziei dla polskiego sportu. Złoto Mirosław to moment, który pozostanie w pamięci na długo, przypominając o sile pasji i niezłomnej woli walki.

     

    Zobacz wideo: Aleksandra Mirosław wygrywa Momenty Roku 2024 Sport.pl. „Dziękuję wam za każdygłos!”