Category: Disclaimer

  • Maja Chwalińska podbiła stawkę w Melbourne. Kapitalna wiadomość dla Polki po awansie do Australian Open

    Maja Chwalińska podbiła stawkę w Melbourne. Kapitalna wiadomość dla Polki po awansie do Australian Open

    Maja Chwalińska podbiła stawkę w Melbourne. Kapitalna wiadomość dla Polki po awansie do Australian Open

    Maja Chwalińska w ostatniej rundzie eliminacji do Australian Open pokonała Brendę Fruhrvitovą i zagwarantowała sobie udział w wielkoszlemowym turnieju. Dla Polki udział w zmaganiach na kortach w Melbourne to okazja nie tylko do poprawy miejsca w rankingu i zdobycia cennego doświadczenia, ale też zarobku. Już za pierwsze zwycięstwo w eliminacjach zagwarantowała sobie nagrodę wyższą niż za ostatni turniejowy triumf w Brazylii, a awansem do drabinki głównej zapewniła sobie jeszcze większe pieniądze.

     

    Maja Chwalińska po raz trzeci w karierze przystąpiła do eliminacji Australian Open, w których do tej pory nie udawało jej się przebrnąć nawet pierwszej rundy. Tym razem 23-latka dopięła swego i na inaugurację zmagań po emocjonującym i obfitującym w zwroty akcji boju wyeliminowała Dominikę Salkovą. Później poszła za ciosem i rozprawiła się z Marie Benoit, a w decydującym spotkaniu zagrała z Brendą Fruhvirtovą.

     

    Polka wprawdzie rozpoczęła starcie z Czeszką od straty podania, ale szybko odzyskała rezon i w drugim gemie za trzecim razem przełamała rywalkę. Końcówka partii również należała do Chwalińskiej, która finalnie wygrała 6:3. Drugi set rozpoczął się od długiego i granego na przewagi gema, którego przy serwisie Fruhvirtovej wygrała Chwalińska. I chociaż sama dwukrotnie dała się przełamać, ostatecznie wygrała 6:4 i przypieczętowała awans do wielkoszlemowego turnieju.

     

    Australian Open. Maja Chwalińska z awansem i pokaźną nagrodąChwalińska, która w grudniu odniosła pierwszy singlowy triumf w karierze, wygrywając turnieju rangi WTA 125 we Florianopolis, za zwycięstwo w Brazylii otrzymała około 61 tys. złotych. Z kolei po ograniu Siniakovej i awansie do drugiej rundy eliminacji, zagwarantowała sobie wypłatę… dwukrotnie wyższą.Polka kolejnymi występami podbijała stawkę. Dzięki awansowi do turnieju głównego zgarnie co najmniej 132 tys. dolarów australijskich, czyli około 339,5 tys. złotych – tyle organizatorzy zapewniają uczestnikom pierwszej rundy. Na podobne wynagrodzenie może liczyć również Kamil Majchrzak, który podobnie jak Chwalińska, w czwartkowy poranek czasu polskiego zapewnił sobie awans do turnieju.

     

    Przypomnijmy, że w pierwszej rundzie turnieju w Melbourne zagrają także Iga Świątek, Magda Linette, Magdalena Fręch i Hubert Hurkacz. Reprezentanci Polski poznali już rywali, ponieważ w czwartek przeprowadzono losowanie drabinki turniejowej.

  • Zaskakujący wyrok w sprawie konfliktu Danielle Collins z Igą Świątek. Prosto z Ameryki

    Zaskakujący wyrok w sprawie konfliktu Danielle Collins z Igą Świątek. Prosto z Ameryki

    Zaskakujący wyrok w sprawie konfliktu Danielle Collins z Igą Świątek. Prosto z Ameryki

    Danielle Collins znajduje się ostatnio na ustach wszystkich polskich kibiców tenisa. Skandaliczne zachowanie Amerykanki w stosunku do Igi Świątek spowodowało prawdziwe trzęsienie ziemi. Pat Benson na łamach “Sports Illustrated” napisał wprost, że “Collins przestała ukrywać swoją pogardę do Świątek”. Teraz amerykański dziennikarz ponownie zabiera głos. W rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet szokuje, mówiąc, że wielu kibiców w Stanach Zjednoczonych… nawet nie wie, kim jest Collins. I jednocześnie przyznaje, że ten konflikt może być korzystny dla tenisa.

     

    Konflikt Danielle Collins z Igą Świątek rozpoczął się podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu. Po meczu Amerykanka nazwała Polkę “nieszczerą” i “fałszywą”

     

    Emocje na nowo rozpaliło spotkanie obu zawodniczek podczas United Cup. Collins odwróciła głowę w trakcie powitania ze Świątek, a na jej twarzy pojawił się grymas

     

    Osobiście rozumiem, że tenisistki mogą być sfrustrowane niektórymi zachowaniami Igi — mówi w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet dziennikarz “Sports Illustrated”, Pat Benson

     

    Amerykanin ujawnia, że w Stanach Zjednoczonych nikt nie zainteresował się tematem wykrycia niedozwolonej substancji u Świątek

     

    Przypomnijmy, że spór rozpoczął się podczas ubiegłorocznych igrzysk olimpijskich w Paryżu. Obie zawodniczki spotkały się wtedy w ćwierćfinale, który zakończył się kreczem Collins w trzeciej partii przy wyniku 1:6, 6:2, 1:4. Po tym, jak 31-latka zdecydowała się poddać mecz, doszło między nią a raszynianką do zaskakującej wymiany zdań, która zupełnie wytrąciła z równowagi naszą reprezentantkę. Świątek usłyszała bowiem, że jest “nieszczera”. “Iga udaje, jest fałszywa” — dodawała później tenisistka z Florydy w rozmowie z dziennikarzami.

     

    Od tego czasu Polka i Amerykanka nie miały okazji rywalizować ze sobą na korcie. To zmieniło się podczas United Cup rozgrywanego na przełomie 2024 i 2025 r. Choć Collins i Świątek nie zmierzyły się w bezpośrednim starciu, to przed meczem Polski z USA spotkały się podczas powitania. Kamery nagrały wówczas zachowanie 31-latki, która ostentacyjnie odwróciła głowę w przeciwną stronę, gdy podawała rękę wiceliderce rankingu WTA.

     

    “Nie wiem, czy zauważyliście, ale… Nowy rok, ta sama ja” — napisała potem na Instagramie, dodając wideo przedstawiające całą scenę. A krótko po tym zmieniła zdjęcie profilowe na ujęcie przedstawiające ją ze skwaszoną miną, gdy odchodziła po przywitaniu z Polką.

     

    Skandaliczne zachowanie Daniele Collins. “Więcej Amerykanów zna i wspiera Igę Świątek”

     

    — Zdecydowana większość amerykańskich kibiców sportu jej nie zna. Tenis stracił w Stanach Zjednoczonych na popularności, odkąd Serena Williams przeszła na emeryturę. Więcej Amerykanów zna i wspiera Świątek niż Collins. Szczególnie po serialu “Break Point”, który pojawił się na Netflixie — mówi nam Pat Benson, autor tekstu “Tennis Drama: Danielle Collins Doesn’t Like Iga Swiatek”, który szerokim echem odbił się w Polsce, a w którym dziennikarz wprost pisze o tym, że “Collins nie kryje już pogardy dla Świątek”.

     

    — Osobiście rozumiem, że tenisistki mogą być sfrustrowane niektórymi zachowaniami Igi: szybkimi uściskami dłoni, dziwnymi przerwami toaletowymi itp. Nic z tego nie jest zabronione, ale czasami może to działać na nerwy rywalkom. Danielle jest jednak zawodniczką, która ma wielu przeciwników przede wszystkim ze względu na swoją nieprzyzwoitą postawę. Znana jest m.in. z wycofywania się z wcześniejszych deklaracji, takich jak choćby ogłoszenie o zakończeniu kariery. Jest to zgodne z jej publicznym wizerunkiem — podkreśla.

     

    Fani w USA uwielbiają “trolling”

    — Myślę jednak, że tenis potrzebuje więcej takich niegrzecznych postaci. Fani sportu w USA uwielbiają, gdy sportowcy “trollują” swoich przeciwników w mediach społecznościowych, szczególnie w NBA i NFL — zaznacza amerykański dziennikarz, nawiązując do opisywanego wcześniej zachowania Collins na Instagramie.

     

    — Jednocześnie uważam, że Nick Kyrgios posunął się za daleko w swoim “trollowaniu” Świątek i Jannika Sinnera — dodał nasz rozmówca, odnosząc się do zamieszania dopingowego z udziałem Polki i Włocha. Co ciekawe, Benson ujawnił, że w jego kraju ten temat nie był szczególnie analizowany i nie cieszył się zbyt dużym zainteresowaniem. I to pomimo tego, że dotyczył lidera męskiego zestawienia i niedawnej “1” rankingu WTA.

     

    — Zapytałem swoich znajomych, czy wiedzą, że najlepsza tenisistka świata i najlepszy tenisista świata byli zamieszani w skandale dopingowe w tym roku, a oni przyznali, że nie mieli o tym pojęcia. Obie sprawy ledwo znalazły się w naszym programie informacyjnym o sporcie nadawanym w prime-time. Jestem pewien, że przebiłoby się to u nas tylko wtedy, gdyby to była jakaś amerykańska gwiazda, takajak Coco Gauff — podsumował.

     

  • To nie były plotki, Iga Świątek oficjalnie potwierdza. To zdjęcie mówi wszystko

    To nie były plotki, Iga Świątek oficjalnie potwierdza. To zdjęcie mówi wszystko

    To nie były plotki, Iga Świątek oficjalnie potwierdza. To zdjęcie mówi wszystk

     

    Iga Świątek jest już gotowa na start w tegorocznej edycji wielkoszlemowego Australian Open. Polska tenisistka przebywa już na Antypodach, gdzie już za kilka dni zobaczymy w akcji najlepsze tenisistki świata. Przy okazji wiceliderka rankingu WTA opublikowała zdjęcie, do którego zapozowała wraz z całym swoim sztabem. Tym samym potwierdziła doniesienia, które w ostatnich dniach krążyły po sieci.

     

    Fani tenisa mogą już odliczać dni, a może i godziny do oficjalnej inauguracji pierwszego wielkoszlemowego turnieju w tym sezonie – Australian Open. Rywalizacja w ramach oficjalnej turniejowej drabinki ruszy 12 stycznia. W ostatnich dniach na Antypodach toczyły się już jednak boje kwalifikacyjne. Świetnie poradziła sobie w nich chociażby Maja Chwalińska, dzięki czemu zobaczymy ją w głównej imprezie.

     

    W Australii przebywa już obecnie rzecz jasna także wiceliderka rankingu WTA – Iga Świątek. Przed rokiem Polka dotarła do trzeciej rundy, w której ograła ją czeska tenisistka Linda Noskova 6:3, 3:6, 4:6. Teraz 23-latka będzie walczyła o poprawę tego wyniku pod wodzą nowego trenera – Wima Fissette’a.

     

    Australian Open. Iga Świątek pokazała zdjęcie z całym sztabem. Potwierdziły się plotkiJak się okazuje, to nie jedyna zmiana w jej sztabie na pierwszą z czterech najważniejszych imprez w tym roku. Nieobecny u boku Igi Świątek podczas Australian Open będzie bowiem jej sparingpartner – Tomasz Moczek. Już wcześniej pojawiła się informacja, że jego miejsce zajmie polski tenisistka Kacper Żuk, który w listopadzie postanowił zawiesić swoją karierę.

     

    Teraz Iga Świątek sama potwierdziła te doniesienia, publikując wspólne zdjęcie wykonane na korcie w Australii wraz z całym sztabem (widoczne u góry w zdjęciu głównym tego artykułu). Poza wiceliderką światowego rankingu widzimy na nim także: wspomnianego Kacpra Żuka, jej psycholożkę Darię Abramowicz, fizjoterapeutę Macieja Ryszczuka oraz pierwszego szkoleniowca naszej tenisistki, wspomnianego już Wima Fissette’a.

     

    W nocy ze środy na czwartek odbyło się losowanie drabinki Australian Open. Iga Świątek w pierwszej rundzie będzie musiała zmierzyć się z mistrzynią olimpijską z Paryża w grze mieszanej – Kateriną Siniakovą. Nazwiska kolejnych potencjalnych przeciwniczek wiceliderki rankingu oraz rywalek naszych pozostałych tenisistek znajdziesz TUTAJ – kliknij.

  • Iga Świątek musi na nią uważać! Nazwali ją czarnym koniem Australian Open

    Iga Świątek musi na nią uważać! Nazwali ją czarnym koniem Australian Open

    Iga Świątek musi na nią uważać! Nazwali ją czarnym koniem Australian Open

    Wiemy już, że w pierwszej rundzie Australian Open Iga Świątek zmierzy się Kateriną Siniakovą. Wiele osób jednak wybiega już w przyszłość i typuje także, do jakich pojedynków dojdzie w kolejnych etapach. Na drodze Polki, a dokładnie w ćwierćfinale może stanąć Emma Navarro. Tuż przed startem zawodów Amerykanka została okrzyknięta czarnym koniem turnieju. Oto dlaczego druga rakieta świata musi na nią uważać.

     

    W czwartek 9 stycznia wszystko stało się jasne. Biało-Czerwoni poznali swoich rywali w Australian Open. Pierwsze dwie rundy dla Igi Świątek powinny być “spacerkiem” i kłopoty mogą zacząć się dopiero w trzeciej, bo tam czekać na nią może Emma Raducanu lub Jekaterina Aleksandrowa. Później robi się jeszcze ciekawiej.

     

    Czwarta runda to potencjalnie Anna Kalinska lub Daria Kasatkina, a w ćwierćfinale Polka może trafić na Julię Putincewę, Marię Sakkari lub Emmę Navarro. To właśnie ta ostatnia przez serwis sportskeeda.com została tuż przed Australian Open okrzyknięta czarnym koniem zawodów. Powodów, dla których nasza rodaczka musi na nią uważać, jest kilka.

     

    Na tę rywalkę na Australian Open Iga Świątek musi mocno uważać. “Czarny koń”

    “Rozstawiona z numerem ósmym Emma Navarro może być jednym z czarnych koni na Australian Open 2025. Rok 2024 był wybitnym rokiem dla amerykańskiej zawodniczki, która zdobyła swój pierwszy tytuł w karierze, dotarła do półfinału Wielkiego Szlema i dostała się do TOP 10” — czytamy w artykule. A to nie wszystko.

     

    “Ósma zawodniczka świata pokazała, że jest w stanie stawić czoła najlepszym zawodniczkom na świecie, wygrywając w zeszłym roku dwukrotnie z Coco Gauff w turniejach Wielkiego Szlema. Rozstawienie z numerem ósmym zadziałało na korzyść Navarro, ponieważ otrzymała korzystne losowanie w kilku pierwszych rundach. Potencjalnie stanie jednak na drodze Igi Świątek w ćwierćfinale. Para ta grała tylko raz, w 2018 r.” — dodaje sportskeeda.com

     

    W 2018 r. górą była nasza rodaczka, która wygrała 6:0, 6:2. Miejmy nadzieję, że jeśli tym razem również dojdzie do takiego pojedynku, to właśnie Świątek zejdzie z kortu jako zwyciężczyni. Najwcześniej stanie się to jednak w ćwierćfinale. Trzeba też wspomnieć, że serwis sportskeeda.com wskazał także dwie inne zawodniczki, które mogą być “czarnymi końmi”. Są nimi Mirra Andriejewa i Jasmine Paolini. Główna faza Australian Open rusza w niedzielę 12 stycznia.

  • Zaskakujący wyrok w sprawie konfliktu Danielle Collins z Igą Świątek. Prosto z Ameryki

    Zaskakujący wyrok w sprawie konfliktu Danielle Collins z Igą Świątek. Prosto z Ameryki

    Zaskakujący wyrok w sprawie konfliktu Danielle Collins z Igą Świątek. Prosto z Ameryk

     

    Danielle Collins znajduje się ostatnio na ustach wszystkich polskich kibiców tenisa. Skandaliczne zachowanie Amerykanki w stosunku do Igi Świątek spowodowało prawdziwe trzęsienie ziemi. Pat Benson na łamach “Sports Illustrated” napisał wprost, że “Collins przestała ukrywać swoją pogardę do Świątek”. Teraz amerykański dziennikarz ponownie zabiera głos. W rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet szokuje, mówiąc, że wielu kibiców w Stanach Zjednoczonych… nawet nie wie, kim jest Collins. I jednocześnie przyznaje, że ten konflikt może być korzystny dla tenisa.

     

    Przypomnijmy, że spór rozpoczął się podczas ubiegłorocznych igrzysk olimpijskich w Paryżu. Obie zawodniczki spotkały się wtedy w ćwierćfinale, który zakończył się kreczem Collins w trzeciej partii przy wyniku 1:6, 6:2, 1:4. Po tym, jak 31-latka zdecydowała się poddać mecz, doszło między nią a raszynianką do zaskakującej wymiany zdań, która zupełnie wytrąciła z równowagi naszą reprezentantkę. Świątek usłyszała bowiem, że jest “nieszczera”. “Iga udaje, jest fałszywa” — dodawała później tenisistka z Florydy w rozmowie z dziennikarzami.

     

    Od tego czasu Polka i Amerykanka nie miały okazji rywalizować ze sobą na korcie. To zmieniło się podczas United Cup rozgrywanego na przełomie 2024 i 2025 r. Choć Collins i Świątek nie zmierzyły się w bezpośrednim starciu, to przed meczem Polski z USA spotkały się podczas powitania. Kamery nagrały wówczas zachowanie 31-latki, która ostentacyjnie odwróciła głowę w przeciwną stronę, gdy podawała rękę wiceliderce rankingu WTA.

     

    “Nie wiem, czy zauważyliście, ale… Nowy rok, ta sama ja” — napisała potem na Instagramie, dodając wideo przedstawiające całą scenę. A krótko po tym zmieniła zdjęcie profilowe na ujęcie przedstawiające ją ze skwaszoną miną, gdy odchodziła po przywitaniu z Polką.

     

    Skandaliczne zachowanie Daniele Collins. “Więcej Amerykanów zna i wspiera Igę Świątek”

    — Zdecydowana większość amerykańskich kibiców sportu jej nie zna. Tenis stracił w Stanach Zjednoczonych na popularności, odkąd Serena Williams przeszła na emeryturę. Więcej Amerykanów zna i wspiera Świątek niż Collins. Szczególnie po serialu “Break Point”, który pojawił się na Netflixie — mówi nam Pat Benson, autor tekstu “Tennis Drama: Danielle Collins Doesn’t Like Iga Swiatek”, który szerokim echem odbił się w Polsce, a w którym dziennikarz wprost pisze o tym, że “Collins nie kryje już pogardy dla Świątek”.

     

    — Osobiście rozumiem, że tenisistki mogą być sfrustrowane niektórymi zachowaniami Igi: szybkimi uściskami dłoni, dziwnymi przerwami toaletowymi itp. Nic z tego nie jest zabronione, ale czasami może to działać na nerwy rywalkom. Danielle jest jednak zawodniczką, która ma wielu przeciwników przede wszystkim ze względu na swoją nieprzyzwoitą postawę. Znana jest m.in. z wycofywania się z wcześniejszych deklaracji, takich jak choćby ogłoszenie o zakończeniu kariery. Jest to zgodne z jej publicznym wizerunkiem — podkreśla.

     

    Fani w USA uwielbiają “trolling”

    — Myślę jednak, że tenis potrzebuje więcej takich niegrzecznych postaci. Fani sportu w USA uwielbiają, gdy sportowcy “trollują” swoich przeciwników w mediach społecznościowych, szczególnie w NBA i NFL — zaznacza amerykański dziennikarz, nawiązując do opisywanego wcześniej zachowania Collins na Instagramie.

     

    — Jednocześnie uważam, że Nick Kyrgios posunął się za daleko w swoim “trollowaniu” Świątek i Jannika Sinnera — dodał nasz rozmówca, odnosząc się do zamieszania dopingowego z udziałem Polki i Włocha. Co ciekawe, Benson ujawnił, że w jego kraju ten temat nie był szczególnie analizowany i nie cieszył się zbyt dużym zainteresowaniem. I to pomimo tego, że dotyczył lidera męskiego zestawienia i niedawnej “1” rankingu WTA.

     

    Zapytałem swoich znajomych, czy wiedzą, że najlepsza tenisistka świata i najlepszy tenisista świata byli zamieszani w skandale dopingowe w tym roku, a oni przyznali, że nie mieli o tym pojęcia. Obie sprawy ledwo znalazły się w naszym programie informacyjnym o sporcie nadawanym w prime-time. Jestem pewien, że przebiłoby się to u nas tylko wtedy, gdyby to była jakaś amerykańska gwiazda, taka jak Coco Gauff — podsumował.

  • Wilfredo Leon pomógł drużynie, później ruszył do Warszawy. A teraz taka wiadomość

    Wilfredo Leon pomógł drużynie, później ruszył do Warszawy. A teraz taka wiadomość

    Wilfredo Leon pomógł drużynie, później ruszył do Warszawy. A teraz taka wiadomość

    Wilfredo Leon od momentu debiutu w PlusLidze zachwyca i regularnie notuje świetne występy w Bogdance LUK Lublin. Siatkarz, który niedawno zajął trzecie miejsce w Plebiscycie Przeglądu Sportowego i Telewizji Polsat, przed odebraniem statuetki rozegrał spotkanie ligowe przeciwko Skrze Bełchatów. Kilka dni później okazało się, że jego występ został doceniony przez kibiców, którzy przyznali mu prestiżowy tytuł.

     

    Wilfredo Leon ma za sobą bardzo udany rok. Najpierw w barwach Sir Susa Vim Perugia sięgnął po mistrzostwo Włoch, a później razem z reprezentacją Polski wywalczył wicemistrzostwo olimpijskie. Po transferze do Bogdanki LUK Lublin zachwyca z kolei na parkietach PlusLigi i regularnie przyciąga na trybuny tysiące kibiców. Ostatnio odebrał też statuetkę za trzecie miejsce w Plebiscycie Przeglądu Sportowego i Telewizji Polsat na “Sportowca Roku”.

     

    “To, że znalazłem się na podium, to zasługa przede wszystkim kibiców, którzy uwielbiają siatkówkę i oddali swoje głosy na mnie. Dziękuję im za to bardzo, podobnie jak dziękuję mojej rodzinie i oczywiście Panu Bogu. Wierzę, że trzyma mnie za rękę” – mówił później w rozmowie z Interią.W dniu Gali Mistrzów Sportu zespół Leona rozegrał spotkanie ligowe, a przyjmujący reprezentacji Polski po raz kolejny poprowadził swój zespół do zwycięstwa. Bogdanka wygrała 3:2 na wyjeździe z PGE GiEK Skrą Bełchatów, w czym duża zasługa właśnie urodzonego na Kubie zawodnika. Jego świetny występ docenił Polski Związek Piłki Siatkowej, który nominował go do tytułu “Reprezentanta kolejki”.

     

    PlusLiga. Wilfredo Leon z tytułemPoza Leonem nominowano także Bartosza Kurka i Bartłomieja Bołądzia, którzy w ostatniej rundzie otrzymali nagrody dla MVP oraz Jakuba Popiwczaka, którego Jastrzębski Węgiel wprawdzie przegrał z PGE Projektem Warszawa, ale libero pokazał się z bardzo dobrej strony. Kibice w głosowaniu wskazali na Leona.

     

    Związek kierowany przez Sebastiana Świderskiego przypomniał, że po meczu w Bełchatowie lider Bogdanki pojechał do Warszawy i wziął udział we wspomnianej Gali Mistrzów Sportu. Przypomnijmy, że wspomniany plebiscyt wygrała Aleksandra Mirosław, która wyprzedziła Natalię Bukowiecką. Za plecami Leona uplasowały się z kolei inne gwiazdy polskiego sportu, na co uwagę zwrócił sam siatkarz.”Wyprzedziłem między innymi Roberta Lewandowskiego i Bartosza Zmarzlika, a to przecież wybitni sportowcy, którzy wielokrotnie znajdowali się w pierwszej trójce, a nawet wygrywali. Tym razem to ja znalazłem się nad nimi. Jestem dumny i bardzo zadowolony” – powiedział.

  • Lider rankingu ATP na drodze Huberta Hurkacza. Oto drabinka Australian Open

    Lider rankingu ATP na drodze Huberta Hurkacza. Oto drabinka Australian Open

    Lider rankingu ATP na drodze Huberta Hurkacza. Oto drabinka Australian Ope

     

    Podczas tej samej ceremonii, oprócz drabinki kobiet, rozlosowano także męskie zmagania podczas Australian Open. Swoją drogę w turnieju poznał m.in. Hubert Hurkacz. W zeszłym roku wrocławianin dotarł do ćwierćfinału imprezy, zatem ma do obrony sporo punktów. Nasz reprezentant już na otwarcie zmierzy się z wymagającym, dobrze serwującym rywalem. Potencjalna czwarta runda to pojedynek z Jannikiem Sinnerem, chociaż już wcześniej czekają na 27-latka bardzo trudni rywale.

     

    Hubert Hurkacz ma już za sobą jeden turniej w tym sezonie. Chociaż wiąże się on z negatywnym bilansem 2-3, to dało się zauważyć, że z każdym meczem rosła dyspozycja wrocławianina. 27-latek rozpoczął United Cup niemrawo, dało się zauważyć długą przerwę od rozgrywek. W wielkim finale, chociaż przegranym z Taylorem Fritzem, przez długie fragmenty można było zaobserwować triumfatora dwóch imprez rangi ATP Masters 1000 w najlepszej wersji. Grał śmiało i odważnie. Brakło jedynie postawienia przysłowiowej “kropki nad i”.

     

    Forma naszego najlepszego tenisisty ma spore znaczenie, bowiem podczas tegorocznego Australian Open ma do obrony aż 400 punktów za ubiegłą imprezę rozgrywaną w Melbourne. W sezonie 2024 Hurkacz dotarł do ćwierćfinału zmagań, gdzie przegrał po pięciosetowej batalii z zawodnikiem, który potem otarł się o końcowy tytuł, czyli Daniilem Miedwiediewem. Już teraz Hubert plasuje się na 18. miejscu. Jeśli przydarzyłaby mu się wpadka w stolicy stanu Wiktoria, będzie mu grozić wypadnięcie z TOP 20. A to nie zdarzyło się od momentu, gdy wygrał tysięcznika w Miami w 2021 roku, czyli już blisko cztery lata.

     

    Hurkacz poznał pierwszego rywala w Australian Open 2025. Oto drabinka PolakaPolak poznał już swoją pierwszą przeszkodę podczas wielkoszlemowej rywalizacji w Melbourne. W meczu otwarcia zmierzy się z bardzo dobrze serwującym Holendrem – Tallonem Griekspoorem. Później wcale nie będzie łatwiej. Ewentualna druga runda to starcie z Miomirem Kecmanoviciem lub Dusanem Lajoviciem. Potem może nadejść pojedynek z Holgerem Rune, Matteo Berrettinim, Zhizhenem Zhangiem lub Cameronem Norrie.

     

    Jeśli wrocławianin dotrze do 1/8 finału, wówczas prawdopodobnie czeka na niego najtrudniejsze zadanie zadanie z możliwych – pojedynek z Jannikiem Sinnerem. Włoch nie tylko jest liderem rankingu ATP, ale także broni tytułu wywalczonego przed rokiem. Na otwarcie zmagań w Melbourne zagra z Nicolasem Jarrym.

     

    Już w ćwierćfinale Australian Open może dojść do rywalizacji pomiędzy Carlosem Alcarazem i Novakiem Djokoviciem. Obaj trafili do trzeciej ćwiartki. Hiszpan otworzy turniej od meczu z niedawnym rywalem Huberta Hurkacza – Aleksandrem Szewczenką.Do wrocławianina dołączył w głównej drabince także Kamil Majchrzak. Polak rywalizował o awans z Billym Harrisem – tenisistą, który również miał okazję zmierzyć się z naszym najlepszym tenisistą podczas United Cup. Majchrzak wygrał 7:5, 6:2 i oczekuje na swojego przeciwnika w pierwszej rundzie docelowych zmagań.

  • Nie tylko Hurkacz. Mamy kolejnego Polaka w Australian Open. Ósmy setbol przyniósł radość

    Nie tylko Hurkacz. Mamy kolejnego Polaka w Australian Open. Ósmy setbol przyniósł radość

    Nie tylko Hurkacz. Mamy kolejnego Polaka w Australian Open. Ósmy setbol przyniósł radoś

    Czwartek na Australian Open przyniósł emocje nie tylko związane z losowaniem drabinki głównych zmagań. To także dzień, na który zaplanowano spotkania decydującej rundy eliminacji. O awans rywalizował m.in. Kamil Majchrzak. Polak spotkał się z rywalem, z którym tydzień temu mierzył się Hubert Hurkacz. Podobnie jak wrocławianin, także i Majchrzak znalazł sposób na Brytyjczyka. Nasz reprezentant wygrał spotkanie 7:5, 6:2. Szczególnie elektryzująca okazała się pierwsza partia, gdzie Kamil wykorzystał dopiero ósmego setbola.

    Kamil Majchrzak walczył o pierwszy od ponad dwóch lat występ w głównej drabince wielkoszlemowej imprezy. Po raz ostatni miał ku temu okazję podczas US Open 2022. Kolejny sezon Polak stracił w związku z wykryciem w jego organizmie śladowych ilości niedozwolonej substancji. Poprzedni rok był dla zawodnika z Piotrkowa Trybunalskiego momentem odbudowy swojej pozycji w rankingu ATP. Podczas amerykańskiego Szlema załapał się na eliminacje i był bliski awansu. W trzeciej, decydującej rundzie eliminacji przegrał jednak ze znakomicie dysponowanym w tamtym momencie Mattią Belluccim.

    Niemal 29-letni tenisista rozpoczął tegoroczne eliminacje do Australian Open od dwóch trzysetowych spotkań. Niewiele zabrakło, a Majchrzak pożegnałby się z marzeniami o występie w głównej drabince w Melbourne już po pierwszej fazie. Kamil bronił dwóch meczboli w starciu z Marco Trungellitim, ale wyszedł z opresji na własnych warunkach. Później odwrócił losy pojedynku i zameldował się w drugim etapie. Z Zacharym Svajdą również przegrał premierowej seta, jednak potem zupełnie zdominował przeciwnika.Dzięki temu mogliśmy oglądać dzisiaj Polaka w walce o miejsce w głównej drabince australijskiego Szlema. Przeciwnikiem zawodnika z Piotrkowa Trybunalskiego okazał się Billy Harris. Reprezentant Wielkiej Brytanii jeszcze tydzień temu mierzył się z Hubertem Hurkaczem w ćwierćfinale United Cup. Tenisista z Wysp zastępował w tej imprezie kontuzjowanego Jacka Drapera. Chociaż Harris plasuje się w drugiej setce rankingu, to pozostawił po sobie dobre wrażenie. Sprawił sporo kłopotów wrocławianinowi, zagrał z nim jednego tie-breaka, a prawie doszło także do drugiego. Zapowiadała się niełatwa potyczka dla Kamila.

    Kamil Majchrzak awansował do głównej drabinki Australian Open. Rywal Huberta Hurkacza pokonanyOd początku spotkania nie brakowało szans na przełamanie. Już w drugim gemie pierwszą okazję miał Majchrzak, ale wtedy rywal wyszedł jeszcze z opresji. Później to Harris miał dwa break pointy – tym razem zagrożenie oddalił Polak. Premierowe przełamanie nadeszło w czwartym rozdaniu. Wówczas to Kamil dopiął swego, a po potwierdzeniu przewagi zrobiło się już 4:1 dla naszego reprezentanta.Przeciwnik nie dawał jednak za wygraną i w kolejnych minutach odrobił straty. Losy pierwszej partii mogły się rozstrzygnąć w dziesiątym gemie. Wtedy to tenisista z Piotrkowa Trybunalskiego miał cztery setbole, jednak nie udało się wykorzystać żadnego z nich. Kopia sytuacji nastąpiła tuż przed potencjalnym tie-breakiem. Tym razem Majchrzak dopiął swego i za ósmą w sumie okazją wygrał premierową odsłonę, triumfując 7:5, bez niepotrzebnych nerwów w decydującej rozgrywce.

    w centrum afery W drugim secie to Billy jako pierwszy wywalczył sobie okazje na przełamanie i to aż trzy z rzędu. Majchrzak wyszedł jednak ze stanu 0-40, wygrywając pięć kolejnych akcji. Po chwili to Kamil dostał szansę na 3:1 – tym razem to przeciwnik oddalił zagrożenie. Kolejne minuty potoczyły się idealnie dla naszego reprezentanta. Po tym, jak dobrał się do serwisu przeciwnika w szóstym gemie, “odjechał” z rezultatem na dobre. Nie oddał już Harrisowi ani jednego “oczka”, a wszystko zwieńczył efektownym breakiem do zera. Ostatecznie zawodnik z Piotrkowa Trybunalskiego zwyciężył 6:2.

    Historyczny awans do głównej drabinki Australian Open stał się zatem faktem. Wkrótce niespełna 29-letni tenisista pozna swojego przeciwnika w docelowej rywalizacji. Pierwszego rywala zna już za to Hubert Hurkacz. Wrocławianin trafił na dobrze serwującego Holendra – Tallona Griekspoora.

  • Chwalińska dołączyła do Świątek i reszty. Historyczna chwila polskiego tenisa

    Chwalińska dołączyła do Świątek i reszty. Historyczna chwila polskiego tenisa

    Chwalińska dołączyła do Świątek i reszty. Historyczna chwila polskiego tenis

     

    Iga Świątek, Magdalena Fręch, Magda Linette, a teraz także i Maja Chwalińska. Polski tenis kobiecy doczekał się aż czterech zawodniczek w głównej części Australian Open! 23-letnia zawodniczka, która w Melbourne grała kiedyś w juniorskim finale debla wspólnie z Igą Świątek, tym razem wielki sukces osiągnęła samodzielnie. Pokonała w decydującej rundzie kwalifikacji 17-letnią Brendę Fruhvirtovą z Czech 6:3, 6:4.

     

    Cztery Polki w głównej części Australian Open – takiego obrotu sprawy mogli spodziewać się chyba tylko najwięksi optymiści. Maja Chwalińska na przełomie listopada i grudnia pokazała bardzo dobrą dyspozycję w turniejach w Ameryce Południowej, wygrała nawet challengera WTA w Brazylii, ale jednak na innej nawierzchni. Na mączce zaś czuje się lepiej niż na kortach twardych, choć znów udowodniła, że i tu grać potrafi. I to z zawodniczkami, które były już w pierwszej setce rankingu.

     

    Polka jest starsza od Brendy Fruhvirtovej, rocznikowo, o siedem lat, a nigdy tego nie doświadczyła. Wkrótce jednak to się może zmienić, jest na dobrej drodze by w swojej karierze dokonać wreszcie przełomu.

     

    Maja Chwalińska – Brenda Fruhvirtova w meczu o główną drabinkę Australian Open. Faworytką była 17-latka z CzechMaja tylko raz dotąd grała w głównej części zawodów wielkoszlemowych – w 2022 roku przeszła eliminacje na Wimbledonie, pokonała później Katerinę Siniakovą, odpadła dopiero w drugiej rundzie. Teraz ten piękny scenariusz się powtórzył, choć już w finale kwalifikacji nie była faworytką. Polka wpadła na zaledwie 17-letnią Brendę Fruhvirtovą, jedno z tych cudownych dzieci czeskiego tenisa. Już jako 15-latka przeszła eliminacje w Melbourne, powtórzyła to rok temu. Wówczas zatrzymała ją Aryna Sabalenka, ale wkrótce 16-letnia zawodniczka znalazła się w TOP 100 rankingu WTA. I w Wimbledonie znalazła się już w głównej drabince, pokonała Mirrę Andriejewą. To świadczy o jej potencjale.Chwalińska nie wystraszyła się jednak młodszej z sióstr Fruhvirtovych. Ani tego, co młoda Czeszka zrobiła w środę z deblową mistrzynią, o 20 lat od siebie starszą Sarą Errani. Włoszka ugrała z nią zaledwie dwa gemy, na początku drugiego seta.

     

    Polka też została przełamana zaraz po rozpoczęciu meczu, ale szybko odpowiedziała tym samym. Maja grała ofensywnie, choć oczywiście nie z taką mocą, jak jej rywalka. Za to dokładniej, często w okolicach linii. A do tego umiejętnie zmieniała rytm akcji, wybijała Czeszkę z uderzenia, zmuszała ją do poruszania się.

     

    to dawało efekty, nastolatka nie była w stanie uzyskać przewagi, odskoczyć. Chwalińska zaś w ósmym gemie dostała dwie szanse na breaka – i drugą z tych piłek Czeszka wyrzuciła za końcową linię. Polka nie zmarnowała okazji, w kolejnym gemie zamknęła tego seta, wygrała 6:3.

     

    Maja Chwalińska w Australian Open! Świetny drugi set Polki w finale kwalifikacjiByło jasne, że w im trudniejszej sytuacji znajdzie się Fruhirtova, tym bardziej będzie ryzykowała. I grała mocno, ale Polka znakomicie się broniła. Obie miały początkowo problemy w swoich gemach serwisowych, przełamywały się wzajemnie. W końcu jednak i to się zmieniło. Czeszka niczego nie dostawała tu za darmo, mogła tylko pomarzyć o 40 winnerach, jakie posłała dzień wcześniej Sarze Errani w dwóch krótkich setach.

     

    Kluczowy był tym razem dziewiąty gem, gdy Czeszka nie wytrzymała presji. Chwalińska wygrała trzy wymiany, wywalczyła break pointa. I od razu zamieniła go na przełamanie. Prowadziła 5:4, serwowała po awans, wielką nagrodę finansową (ok. 340 tys. złotych) i 50 punktów do rankingu WTA.

     

    Nerwy też ją dopadły, trzy razy pomyliła się serwisem. Później jednak wytrzymała kanonadę ze strony Czeszki, aż zaskoczyła ją na swoich warunkach, pięknym lobem. Potrzebne były jeszcze dwa punkty.I te dwa punkty zdobyła, Fruhvirtova wyrzuciła ostatnią piłkę. Maja wygrała 6:3, 6:4, choć jej całą radością była zaciśnięta pięść i delikatny uśmiech.Zagra w Australian Open!Australian Open Q (K)Finał

  • Świątek zagra z mistrzynią olimpijską, pech Sabalenki i Gauff. Oto drabinka Australian Open

    Świątek zagra z mistrzynią olimpijską, pech Sabalenki i Gauff. Oto drabinka Australian Open

    Świątek zagra z mistrzynią olimpijską, pech Sabalenki i Gauff. Oto drabinka Australian Open

    W momencie, gdy rozgrywano decydującą rundę eliminacji Australian Open, rozlosowano już główną drabinkę zmagań. Swoje pierwsze rywalki poznały Iga Świątek i Aryna Sabalenka oraz pozostałe nasze reprezentantki mające już gwarancję miejsca w docelowych rozgrywkach, czyli Magdalena Fręch oraz Magda Linette. Świątek rozpocznie zmagania od starcia z mistrzynią olimpijską z Paryża w grze mieszanej. Szczęścia w losowaniu nie miała Sabalenka, która już w czwartej rundzie może zagrać z Mirrą Andriejewa, a na dodatek ma w swojej połówce Coco Gauff.

     

    Już w niedzielę rozpocznie się rywalizacja w głównej drabince pierwszego wielkoszlemowego turnieju w tym sezonie. Od poniedziałku trwają kwalifikacje, a od niedzieli do gry wkroczą też najlepsi gracze. Naszą największą nadzieją na udany występ w Melbourne jest oczywiście Iga Świątek. Polka nie ma co prawda dobrych wspomnień z poprzednich dwóch edycji, gdy odpadała na etapie czwartej i trzeciej rundy, ale miała już na swoim koncie świetny występ w stolicy stanu Wiktoria. Przed trzema laty dotarła do półfinału. Teraz z pewnością chciałby co najmniej powtórzyć to osiągnięcie, a nawet poprawić.

     

    Raszynianka znów otworzyła rok w dobrym stylu. Tym razem nie udało się co prawda zdobyć kompletu zwycięstw na United Cup, bo w ostatnim meczu musiała uznać wyższość lepszej tego dnia Coco Gauff, ale wcześniej 23-latka pokonała chociażby Jelenę Rybakinę, z którą zawsze gra się jej ciężko. Na dodatek zwycięstwo przyszło na szybkiej nawierzchni w Australii, czyli w warunkach, które teoretycznie mniej sprzyjają Idze. Taki sukces mógł podbudować Świątek przed rywalizacją w Melbourne, gdzie również jest stosunkowo szybko.

    https://x.com/z_kortu/status/1877201343040962717

    Tegoroczny turniej Australian Open będzie dla Polki wyjątkowy, bowiem po raz pierwszy od trzech lat nie jest rozstawiona z “1” w wielkoszlemowej imprezie. Ten numerek przywdziewa Aryna Sabalenka, która wskazywana jest na główną faworytkę zmagań. Nic dziwnego, bowiem wygrała dwa poprzednie Szlemy w Melbourne, a ponadto rozpoczęła sezon od tytułu WTA 500 w Brisbane. Białorusinka będzie jednak musiała się zmierzyć z nieco większą presją, bowiem jej ew. potknięcie może sprawić, że straci pozycję liderki rankingu WTA na koniec stycznia. Szykuje się zatem bardzo ciekawa batalia.

     

    Znamy drabinkę kobiecego Australian Open. Oto przeciwniczki Polek

     

    Tuż po godz. 4:30 czasu polskiego rozlosowano drabinkę kobiecych zmagań. Oprócz Igi Świątek na rozstawienie załapała się także Magdalena Fręch. Zawodniczka pochodząca z Łodzi widnieje z numerem 23. 27-latka broni punktów wywalczonych w ubiegłym sezonie za dotarcie do czwartej rundy. Do wyróżnienia zabrakło za to kilku miejsc Magdzie Linette. Z racji tego, że poznanianka nie została rozstawiona, to już w pierwszej rundzie mogło teoretycznie dojść do jej potyczki z Igą Świątek lub Magdaleną Fręch. Dla przykładu: raszynianka i łodzianka nie miały takiej opcji, by trafić na siebie wcześniej niż w trzeciej rundzie.

     

    Iga Świątek rozpocznie Australian Open od meczu z mistrzynią olimpijską z Paryża w grze mieszanej – Kateriną Siniakovą. Magdalena Fręch trafiła na rywalkę z eliminacji, a Magda Linette zmierzy się z Moyuką Uchijimą. Aryna Sabalenka wystartuje od meczu z Sloane Stephens. Niezwykle ciekawie zapowiada się mecz z udziałem Coco Gauff. Amerykanka trafiła w pierwszej rundzie na Sofię Kenin.

     

    Patrząc na dalsze fazy, Iga już w trzeciej rundzie może trafić na Jekaterinę Aleksandrową lub Emmę Raducanu. Potencjalna 1/8 finału to starcie z Anną Kalinską lub Wiktorią Azarenką. W ćwiartce Polki są także: Emma Navarro, Daria Kasatkina czy Julia Putincewa. W połówce z raszynianką znalazły się Jasmine Paolini i Jelena Rybakina.Ciekawie jest w sekcji Aryny. Potencjalna czwarta runda to starcie z Mirrą Andriejewą, później może trafić na Qinwen Zheng. Już w półfinale możliwe starcie z Coco Gauff. Ćwiartka Amerykanki jest bardzo mocno obsadzona. Są tam Jessica Pegula, Karolina Muchova, Jelena Ostapenko czy Naomi Osaka. Japonka zagra w pierwszej rundzie z Caroline Garcią. Z kolei Łotyszka trafiła na Belindę Bencić.

     

    Swojego pierwszego rywala poznał już także Hubert Hurkacz. Wrocławianin trafił na dobrze serwującego Holendra – Tallona Griekspoora. Dalsza droga naszego najlepszego tenisisty również jest wyboista. Jeśli dobrze do 1/8 finału, to prawdopodobnie czeka go starcie z liderem rankingu ATP – Jannikiem Sinnerem. Do głównej drabinki zmagań dołączyli także Maja Chwalińska i Kamil Majchrzak. Oni oczekują jeszcze na swoich przeciwników.

     

    Polskie mecze w pierwszej rundzie Australian Open:Iga Świątek – Katerina SiniakovaMagdalena Fręch – kwalifikantkaMagda Linette – Moyuka UchijimaMaja Chwalińska – ?Hubert Hurkacz – Tallon Griekspoor Kamil Majchrzak – ?