Author: trevor

  • Kibice teraz zaczynają rozumieć. Iga może nie wygrać Wimbledonu. Oto powód

    Kibice teraz zaczynają rozumieć. Iga może nie wygrać Wimbledonu. Oto powód

    Iga Świątek już we wtorek wraca na korty Wimbledonu. Broni tytułu sprzed roku, który wart jest dokładnie 2000 punktów rankingowych. Czy jej londyńska misja zakończy się sukcesem? Nastroje schładza mocno Justyna Kostyra, komentatorka stacji Eurosport. – Zaczęła ją oglądać masa fanów, którzy nie do końca rozumieją, że ona nie wygra wszystkiego – zauważa w rozmowie z TVP Sport.

    Iga ŚwiątekYuki Iwamura/Associated Press/East NewsEast News

    Ubiegłoroczny tytuł Igi Świątek w Wimbledonie smakował wyjątkowo. Był to jej premierowy triumf na trawie w dorosłym tenisie. A zarazem pierwszy turniej wygrany pod szkoleniową pieczą Wima Fissette’a – wyczekiwany dziewięć miesięcy.

    Chwilę wcześniej Polka niespodziewanie dotarła do finału imprezy a Bad Homburg. To był zwiastun sukcesu w Londynie. W tym roku niemiecki turniej zakończył się dla najlepszej polskiej tenisistki już po pierwszym występie. Czy to zły omen?

    Iga Świątek wraca do Londynu. Jest w gronie faworytek do wygrania Wimbledonu

    Raszynianka zaliczana jest do grona faworytek, ale… bardziej “z urzędu” niż z przekonania. Broni tytułu i jest trzecią rakietą świata. Pomijanie jej nazwiska w gronie pretendentek do końcowego zwycięstwa byłoby co najmniej nietaktem.

    – Moje podejście jest takie, że kibicuję, ale nie mam oczekiwań, że wygra – mówi w rozmowie z TVP Sport komentatorka Eurosportu, Justyna Kostyra. – Pierwsze większe sukcesy Igi sprawiły, że zaczęła ją oglądać masa fanów, którzy nie do końca rozumieją, że ona nie wygra wszystkiego. Jak ktoś ogląda tenisa dłużej, to wie, że każdy ma swoje większe lub mniejsze kryzysy.

    – Jak przypomnimy sobie kariery Rogera Federera czy Sereny Williams, to zobaczymy, że oni też wypadali z najlepszej 10 czy 50. Iga od lat jest w TOP 5 i to trzeba podziwiać. Tenis to sport, w którym trudno jest mieć oczekiwania. Ja życzę Idze, żeby podeszła do tego turnieju z radością, mając w pamięci wspomnienia sprzed roku. Z tego trzeba po prostu czerpać – dodaje Kostyra.

    Na początku kwietnia do sztabu Świątek dołączył Francisco Roig. Z jasno nakreśloną misją – Iga miała skorygować styl gry i stać się dla rywalek bardziej nieprzewidywalna. Czy jej tenis zmierza w tym kierunku po blisko trzech miesiącach współpracy?

    – Zmiany już są – twierdzi Kostyra. – Było to widać na turnieju Rolanda Garrosa, gdzie były wycieczki do siatki, próby gry serwis-wolej. Wydaje mi się, że problemy zaczynają się robić, kiedy sytuacja na korcie nie układa się po myśli Igi. Wtedy ona wraca do swojej strefy komfortu i zapomina o nowych rozwiązaniach.

    Wimbledon rusza już w poniedziałek. Pierwsza rywalką Świątek będzie Amerykanka Taylor Townsend (81. WTA). Relacja live z wtorkowego spotkania w sportowym serwisie Interii. Początek konfrontacji nie przed godz. 12:00.
    Tenisistka w sportowej koszulce i czapce z daszkiem wyraża silne emocje, szeroko otwierając usta i zaciskając szczękę podczas meczu.

    Iga ŚwiątekAaron FavilaEast News
    Młoda kobieta z krótkimi, falowanymi włosami, ubrana w jasny garnitur i niebieską koszulę, patrzy w bok z delikatnym uśmiechem. W tle znajduje się niebieski, abstrakcyjny wzór.

    Iga ŚwiątekPIOTR GRZYBOWSKI/AGENCJA SE/East News East News
    Tenisistka w fioletowej czapce podczas intensywnego uderzenia piłki rakietą, z wyraźną koncentracją na twarzy i dynamicznym ruchem ramienia na tle ciemnego boiska z fioletowym światłem.

    Iga ŚwiątekIMAGO/NOUSHADEast News

    Maja Chwalińska: Myślę, że na igrzyskach w LA mogłybyśmy stworzyć z Igą Świątek dobrą deblową parę.

  • Istne szaleństwo. Chwalińska ujawnia przed Wimbledonem. “Czułam się jak oszustka”

    Istne szaleństwo. Chwalińska ujawnia przed Wimbledonem. “Czułam się jak oszustka”

    Maja Chwalińska czeka na powrót do gry w światowym tourze po wielkim sukcesie, jakim był finał Rolanda Garrosa. 24-latka znów pokaże się na wielkoszlemowej scenie – tym razem, na kortach Wimbledonu. Przed startem w Londynie polska tenisistka wróciła jeszcze do tego, co towarzyszyło jej podczas powrotu ze stolicy Francji. “Czułam się trochę jak oszustka” – stwierdziła.
    Maja Chwalińska w samochodzie, dłoń przy twarzy, obok kwiaty; w rogu zbliżenie na jej twarz, ręka zakrywa usta.

    Maja Chwalińska – finalistka Rolanda GarrosaTomasz Jastrzebowski/REPORTER (Tomasz Jastrzebowski/Foto Olimpi) / Rex Features/East News (Ella Ling/Shutterstock)Reporter

    U progu Wimbledonu Maja Chwalińska znajduje się na celowniku – nie tylko swoich rywalek, ale i światowych mediów, które są ciekawe tego, jak finalistka Rolanda Garrosa spisze się na londyńskiej trawie. I właśnie paryskich popisów 24-latki dotyczyła część konferencji prasowej, w której nasza reprezentantka wzięła udział przed kolejnym wielkoszlemowym startem.

    Maja Chwalińska wróciła w swoich wspomnieniach między innymi do chwili powrotu do ojczyzny, gdy została przywitana na Okęciu niczym bohaterka, którą stała się podczas swojej drogi z kwalifikacji do wielkiego finału Rolanda Garrosa. A zrobiła to sprowokowana pytaniem o znany ze psychologii “syndrom oszustki”.

    Kiedy przyleciałam do Warszawy, na lotnisku było mnóstwo ludzi. Kolejne dni były szalone. Czułam się trochę jak oszustka, miałam wrażenie, że na to nie zasługuję. Ludzie, przecież to był jeden turniej…

    I dodała: – Z jednej strony, oczywiście, bardzo to doceniam. To wspaniałe, poczuć miłość i docenienie od ludzi. Ale z drugiej, przecież to tylko tenis. Nie jestem boginią ani nic z tych rzeczy, jestem zwykłym człowiekiem.

    Tenis: Wimbledon. Maja Chwalińska zabrała głos przed występem w Londynie

    Maja Chwalińska wystąpi w głównej drabince Wimbledonu dzięki “dzikiej karcie”, jaką otrzymała od organizatorów. I od razu będzie tenisistką rozstawioną – z numerem 20. Sama nie przywiązuje jednak do tego większego znaczenia.

    – Fakt, że jestem rozstawiona, niczego nie zmienia. Każda zawodniczka tutaj jest bardzo groźna – stwierdziła krótko nasza zawodniczka.

    Przy okazji podkreśliła, że całe medialne zamieszanie i zwiększone zainteresowanie ze strony sponsorów nic nie zmieniły w kwestii czysto sportowej.
    Uśmiechnięta młoda kobieta w sportowym stroju trzyma rakietę tenisową na tle kortu ziemnego.

    Maja ChwalińskaPAP/Jarek PraszkiewiczPAP
    Kobieta w sportowej bluzie z ręką opartą na czole mówi do mikrofonu, za nią rozmyte logo sponsora i federacji.

    Maja ChwalińskaFoto OlimpikAFP

    Maja Chwalińska: Najpierw musi być pasja, a później trzeba dawać z siebie wszystko

  • Znów mówią o Darii Abramowicz. Iga Świątek kontruje. Tak nazwali Polkę

    Znów mówią o Darii Abramowicz. Iga Świątek kontruje. Tak nazwali Polkę

    Iga Świątek we wtorek rozpocznie walkę o obronę tytułu w Wimbledonie, co jako ostatniej udało się Serenie Williams w 2016 roku. Polka postara się powtórzyć ten sukces, ale sama przyznaje, że nie jest w zbyt dobrej formie. – Tym razem nie nabrałam takiego rozpędu w Bad Homburgu, jaki miałam w zeszłym roku – powiedziała trzecia rakieta świata na konferencji prasowej. Odpowiedziała także ponownie na pytanie o Darię Abramowicz.
    Iga Świątek i Daria Abramowicz

    Daria Abramowicz i Iga ŚwiątekArtur WidakAFP

    Iga Świątek nie rozgrywa dobrego sezonu. Polka ma tego pełną świadomość. Na każdym kroku podkreśla, że jej forma nie jest tak dobra, jakby chciała. W poprzednim sezonie było podobnie, ale zupełnie niespodziewanie przełamanie przyszło, gdy rozpoczął się okres gry na kortach trawiastych.

    Obrona tytułu mistrzyni Wimbledonu to prawdopodobnie największe z wyzwań, jakie miała przed sobą na tym etapie kariery Świątek. Jedno to słaba forma Polki, a drugie historia tego turnieju. Jako ostatnia tytuł obroniła bowiem w 2016 roku Serena Williams. Od tego momentu wszystkie mistrzynie poległy przed tym zadaniem.

    Świątek “złodziejką ręczników”. Polka chce kolejnych

    – Trudno powiedzieć dlaczego (tak jest). Na pewno jest to turniej, który stawia inne wyzwania, kiedy wracasz jako obrończyni tytułu, ze względu na całą otoczkę, która się z tym wiąże. Było wielu zawodników, którzy wygrali ten turniej, a wcześniej zdobywali już wiele innych turniejów i Szlemów. Dlaczego akurat tutaj tak trudno obronić tytuł? Nie wiem. Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie – oceniła na konferencji prasowej Polka.

    Na wspomnianej konferencji prasowej nie mogło oczywiście zabraknąć tematu Darii Abramowicz, który powraca co jakiś czas, a szczególnie w momentach złych wyników. Dziennikarze zauważyli, że Iga jest jedyną zawodniczką, która psycholog ma u swojego boku w każdym możliwym momencie.

    – Szczerze mówiąc, wydaje mi się, że wielu sportowców robiło to już wcześniej, tylko nikt o tym głośno nie mówił. Zawsze uważałam, że mogę być szczera, bo nie jestem robotem. Nie urodziłam się z umiejętnością radzenia sobie z presją, stresem i oczekiwaniami. Przez pewien czas spotykałam się z psychologiem online raz w tygodniu. Jednak byłam dość zamknięta i czasami po prostu nie potrafiłam opisać tego, co czuję i czego doświadczam – rozpoczęła.

    – Zrozumiałam, że potrzebuję kogoś obok, kto będzie mnie obserwował i pomagał mi wyciągać wnioski oraz lepiej rozumieć samą siebie. Już jako młoda osoba uznałam, że właśnie tą drogą chcę iść. Dla mnie praca nad psychiką jest równie ważna, a może nawet ważniejsza niż przygotowanie fizyczne czy trening tenisowy. Jeśli twoja głowa nie działa właściwie, możesz mieć najlepszy tenis na świecie, a i tak nie zagrasz tak, jak potrafisz. Dlatego dla mnie jest to absolutnie kluczowe – podsumowała.

    Na konferencji został także poruszony temat ręczników. Pytający nazwał Polkę “złodziejką ręczników”, bo nie jest już żadną tajemnicą, że Iga z każdego Wimbledonu wraca z ręcznikami, które potem rozdaje swoim bliskim.

    – Na początek – nie został mi ani jeden ręcznik z zeszłego roku. Moi znajomi chcieli je mieć, rodzina też. Część oddałam na cele charytatywne, bo cała historia zrobiła się viralowa. Więc chyba powinnam zdobyć jeszcze więcej. Tak, będę to kontynuować, bo to najlepsza pamiątka, jaką można przywieźć z turnieju – rozpoczęła.

    Dziennikarz dodał, że w tym roku Wimbledon udostępnił edycję specjalną ręczników. Tym będzie czerwona wersja z truskawkami. – Naprawdę? To nie jest ręcznik używany na korcie, prawda? I tak o niego poproszę – podsumowała Polka, dodając nieco humoru konferencji prasowej.
    Dwie kobiety siedzą na ławce przy korcie tenisowym, jedna z nich jest ubrana w fioletową koszulkę i niebieską czapkę oraz trzyma rakietę tenisową, druga ma głowę schowaną w dłoniach, obie wyglądają na zamyślone lub zmartwione.

    Daria Abramowicz i Iga ŚwiątekZUMA Press Wire/ShutterstockEast News

    Liga Narodów. Polska – Niemcy. Skrót meczu.

  • Stało się. Świątek dołączyła do protestu. I ogłasza przed Wimbledonem

    Stało się. Świątek dołączyła do protestu. I ogłasza przed Wimbledonem

    Czuję, że tę imprezę zacznę z zupełnie innej pozycji i dbam o to, żeby moje ambicje były skromne – deklaruje tuż przed startem Wimbledonu Iga Świątek, która przed rokiem sięgnęła na londyńskiej trawie po wielkoszlemowy tytuł. Konferencja prasowa z udziałem naszej byłej liderki światowego rankingu potwierdziła, że Raszynianka przystąpiła do panującego wśród gwiazd tenisa protestu, dołączając tym samym między innymi do Aryny Sabalenki czy Jannika Sinnera.
    Iga Świątek w liliowym stroju i czapce, trzyma rakietę, wyciera twarz przedramieniem podczas meczu tenisa.

    Iga Świątek – była liderka rankingu WTADimitar DILKOFF / AFP AFP

    Iga Świątek przyleciała do Londynu w roli obrończyni tytułu. W minionym sezonie Polka dość niespodziewanie podbiła stolicę Anglii, pokonując w wielkim finale 6:0, 6:0 Amandę Anisimovą. Wtedy jednak przed wielkoszlemową walką napędziła się awansem do finału turnieju WTA w Bad Homburg. Tym razem na niemieckiej imprezie poległa już w pierwszej rundzie, przegrywając z reprezentantką Stanów Zjednoczonych – Emmą Navarro.

    W jakim nastroju była liderka światowego rankingu przystępuje więc do tegorocznego Wimbledonu? Sama zainteresowana wysłała jasny komunikat.

    – Oczywiście, mój sezon na trawie w 2025 roku był fantastyczny. Ale to nie jest tak, że zawsze czułam się na niej komfortowo. Tym razem nie nabrałam takiego rozpędu w Bad Homburg, jaki miałam w zeszłym roku. Czuję, że tę imprezę zacznę z zupełnie innej pozycji i dbam o to, żeby moje ambicje były skromne – powiedziała.

    Iga Światek przystąpiła do protestu na Wimbledonie

    Sama konferencja prasowa z udziałem Igi Światek miała przebieg znany ze spotkań pozostałych gwiazd imprezy z mediami. Nasza trzecia rakieta świata postanowiła bowiem dołączyć do zapowiadanych protestów.

    – Podobnie jak liderzy zestawień Włoch Jannik Sinner i Białorusinka Aryna Sabalenka, Polka skróciła swoją konferencję do około 10 minut. To dalsza faza rozpoczętego już podczas French Open protestu tenisistów przeciwko zbyt niskim – ich zdaniem – nagrodom w turniejach wielkoszlemowych, biorąc pod uwagę dochody organizatorów z tych imprez. Protest ma trwać przez pierwszy tydzień zmagań – opisuje zdarzenia z Londynu Polska Agencja Prasowa.

    W rozmowie z organizatorami Iga Świątek dodała, że w Londynie towarzyszy jej dobre samopoczucie. I oby dało się to zauważyć także na korcie.

    Podróżuję w wiele miejsc, ale po zwycięstwie w ubiegłym roku tutaj czuję się jak w domu. Bardzo się cieszę, że mogę znów tego doświadczać, dzięki temu lepiej wszystko zapamiętam

    młoda kobieta w pomarańczowej czapce i granatowej kurtce patrząca w dół, o poważnym wyrazie twarzy, z rozpuszczonymi włosami na tle rozmytego różowego tła

    Polska tenisistka Iga ŚwiątekAFP7 vía Europa Press/Associated Press/East News East News
    Młoda kobieta z krótkimi, falowanymi włosami, ubrana w jasny garnitur i niebieską koszulę, patrzy w bok z delikatnym uśmiechem. W tle znajduje się niebieski, abstrakcyjny wzór.

    Iga ŚwiątekPIOTR GRZYBOWSKI/AGENCJA SE/East News East News

    Maja Chwalińska: Myślę, że na igrzyskach w LA mogłybyśmy stworzyć z Igą Świątek dobrą deblową parę.

  • 2 dni przed meczem z Andriejewą dotarł komunikat Wimbledonu. Linette nagrodzona

    2 dni przed meczem z Andriejewą dotarł komunikat Wimbledonu. Linette nagrodzona

    Już w poniedziałek startują główne zmagania w ramach trzeciej wielkoszlemowej imprezy w tym sezonie. Podczas piątkowej ceremonii losowania okazało się, że Magda Linette zmierzy się w pierwszej rundzie Wimbledonu z mistrzynią Roland Garros – Mirrą Andriejewą. Polka została nagrodzona przez organizatorów, bowiem jej mecz ulokowano na drugim co do ważności korcie. Znamy już oficjalny plan gier na poniedziałek. Wiemy, kiedy swój udział rozpoczną Maja Chwalińska i pozostali nasi reprezentanci.
    Magda Linette i Mirra Andriejewa zmierzą się ze sobą w pierwszej rundzie Wimbledonu

    Magda Linette i Mirra Andriejewa zmierzą się ze sobą w pierwszej rundzie WimbledonuDimitar DILKOFF / AFP / Valentin Izzo / Hans Lucas / Hans Lucas via AFPAFP

    Emocje związane z tegoroczną edycją Wimbledonu zaczęły się dla nas tak naprawdę jeszcze kilka tygodni przed startem rywalizacji w głównej drabince. Przez długi czas czekaliśmy bowiem na decyzję organizatorów czy Maja Chwalińska otrzyma dziką kartę. 16 czerwca pojawiła się ostateczna informacja w tej kwestii. Finalistka Roland Garros dostała przepustkę, uniknęła przez to gry w eliminacjach.

    Wczoraj przeprowadzono ceremonię losowania. Po godz. 11:00 poznaliśmy rywali Polaków w pierwszej rundzie singla. Iga Świątek trafiła na Taylor Townsend, Maja Chwalińska na Mananchayę Sawangkaew, Magdalena Fręch na Annę Kalinską, Magda Linette na Mirrę Andriejewą, Kamil Majchrzak na Alejandro Tabilo, a Hubert Hurkacz – na Caspera Ruuda.

    Teoretycznie najtrudniejsze zadanie na papierze ma Magda Linette, która zmierzy się z mistrzynią tegorocznego Roland Garros. Rosjanka nie zanotowała jednak jeszcze żadnego zwycięstwa na trawie w sezonie 2026. Swój jedyny mecz, rozegrany w środę w Bad Homburg, przegrała po dwusetowej batalii z Jekateriną Aleksandrową. To daje nadzieję, że Poznanianka może postawić się triumfatorce wielkoszlemowej imprezy w Paryżu.

    W piątek Poznanianka miała okazję rozegrać jeszcze dodatkowy mecz przed Wimbledonem. Podczas pokazowej imprezy The Boodles Tennis na terenie Stoke Park zmierzyła się w sparingu z Mają Chwalińską. Panie stoczyły trzysetową batalię, w której lepsza okazała się Magda, wygrywając 6:3, 3:6, 10-6. Teraz obie mogą się już skupić na pierwszej rundzie wielkoszlemowych zmagań w Londynie.

    Wimbledon: Znamy plan gier na poniedziałek

    Organizatorzy Wimbledonu opublikowali już oficjalny plan gier na poniedziałkowe spotkania. Tego dnia zobaczymy w akcji czterech naszych reprezentantów. Wyróżniona została Linette, która zaprezentuje się na drugiej co do ważności arenie. Jej mecz z Mirrą Andriejewą zaplanowano jako trzeci w kolejności od godz. 14:00 czasu polskiego na Court 1 (po Antonia Ruzic – Emma Raducanu i Marin Cilic – Daniił Miedwiediew).

    Na Court 3 wystąpi Hubert Hurkacz. Pojedynek z Casperem Ruudem wyznaczono jako drugie starcie dnia, od godz. 12:00 czasu polskiego (po Rafael Jodar – Felix Gill). Maja Chwalińska zagra z Mananchayą Sawangkaew w samo południe na korcie oznaczonym jako “12”. Z kolei mecz Magdalena Fręch – Anna Kalinska odbędzie się jako drugi od godz. 15:30 czasu polskiego na Court 15 (po Ethan Quinn – Luciano Darderi).

    Zapowiada się poniedziałek pełen polskich emocji na Wimbledonie. Dzień później zagrają Iga Świątek i Kamil Majchrzak. Póki co nie znamy jeszcze kompletnego planu gier na wtorek, ale Raszynianka, jako obrończyni tytułu, będzie otwierać rywalizację na korcie centralnym. Spotkanie z Taylor Townsend wystartuje o godz. 14:30 czasu polskiego. Główne zmagania w Londynie potrwają od 29 czerwca do 12 lipca. Najważniejsze informacje dotyczące Wimbledonu można śledzić za pomocą specjalnej zakładki na stronie Interia Sport.
    Uśmiechnięta tenisistka w jasnej koszulce bez rękawów macha ręką w stronę publiczności, trzymając rakietę tenisową.

    Maja ChwalińskaBurak Akbulut/AnadoluAFP
    Kobieta w sportowym stroju z widocznym logiem Reebok, uśmiechnięta, z opaską na głowie i długim, splecionym warkoczem dynamicznie odchylonym w bok, tło rozmyte w niebieskich odcieniach.

    Magdalena FręchPatrick HAMILTONAFP
    tenisista w białej koszulce sportowej z logo adidas, zaciśnięta pięść w geście determinacji, rozmyte tło z widoczną publicznością na trybunach

    Hubert HurkaczRick RycroftEast News

    Mirra Andriejewa po wygranym finale Roland Garros z Mają Chwalińską.

  • Problemy mistrzyni US Open przed Wimbledonem. Polka może zagrać w jej miejsce

    Problemy mistrzyni US Open przed Wimbledonem. Polka może zagrać w jej miejsce

    Jak na razie w drabince głównej Wimbledonu Polska ma cztery tenisistki. Są to: Iga Świątek, Maja Chwalińska, Magda Linette oraz Magdalena Fręch. W finale eliminacji niestety przegrała Katarzyna Kawa. Polka wciąż czeka jednak na szansę jako szczęśliwa przegrana. Być może niebawem przestanie czekać, bo drzwi otworzy jej Emma Raducanu. Mistrzyni US Open z 2021 roku może wycofać się z turnieju.
    Katarzyna Kawa

    Katarzyna KawaMATTHIEU MIRVILLE/DPPIAFP

    Jeszcze nieco ponad tydzień temu cały świat tenisa zastanawiał się, jaka będzie sytuacja Mai Chwalińskiej podczas Wimbledonu. Polka walczyła o udział w turnieju jako dzika karta bez konieczności przechodzenia przez fazę eliminacji. Ostatecznie wiemy już, że Chwalińska wystąpi w drabince głównej jako zawodniczka rozstawiona.

    Oprócz niej w gronie najlepszych znalazły się także: Iga Świątek, Magdalena Fręch oraz Magda Linette. Swoją szansę na występ miała także Katarzyna Kawa. 33-latka niestety przegrała jednak w ostatniej rundzie kwalifikacji, do których podchodziła rozstawiona z numerem czternaście.

    Występ Raducanu zagrożony. Pojawia się szansa dla Kawy

    Ostatecznie Kawa odpadła, ale na tym nie zakończyły się jej szanse na występ. Kawa znalazła się bowiem w gronie czterech najwyżej rozstawionych w decydującej fazie eliminacji. To sprawia, że 33-latka wciąż może zagrać w Wimbledonie, ale jako szczęśliwa przegrana. Potrzebne do tego będzie wycofanie którejś zawodniczki oraz nieco szczęścia.

    Okazuje się, że przed Polką niespodziewanie otwierają się drzwi. “Emma Raducanu właśnie przedwcześnie zakończyła – na 10 minut przed planowanym czasem – treningowy set z Anną Kalinską, przegrawszy cztery rozegrane gemy…” – przekazał w mediach społecznościowych James Gray z “The I Paper Sport”.

    Dziennikarz dodał, że konferencja prasowa mistrzyni US Open z 2021 roku została przeniesiona na niedzielę. “Rozumiem to tak, że chce uniknąć scenariusza z Rzymu (gdzie pewnie udzielała wywiadów, by chwilę później się wycofać), a także zyskać dodatkowy dzień na podjęcie ostatecznej decyzji” – przekazał.

    Jeśli faktycznie doszłoby do wycofania to Kawa może przejąć jej miejsce w drabince głównej. 33-latka znalazłaby się w losowaniu szczęśliwych przegranych. W tym udział zapewniony ma czwórka najwyżej rozstawionych zawodniczek, które przegrały finały w kwalifikacjach.
    Tenisistka w białej koszulce i z widocznym logotypem Lotto energicznie okazuje emocje, zaciśnięta pięść sugeruje świętowanie zdobytego punktu podczas meczu, w tle widoczna rozmyta postać mężczyzny.

    Katarzyna KawaANDRZEJ IWANCZUK/REPORTERReporter

  • Świątek i Chwalińska nie wyszły na kort, wyrok wydano. Polka w ćwierćfinale

    Świątek i Chwalińska nie wyszły na kort, wyrok wydano. Polka w ćwierćfinale

    W piątek odbyło się losowanie drabinki Wimbledonu, w którym zobaczymy cztery polskie tenisistki, w tym dwie rozstawione. Maja Chwalińska i Iga Świątek trafiły na teoretycznie słabsze rywalki, a ich szanse na awans do kolejnej rundy stoją wysoko. Ba, zdaniem WTA w ćwierćfinale powinna znaleźć się jedna z naszych reprezentantek – na oficjalnej stronie organizacji opublikowano analizę drabinki, w której szczegółowo przypatrzono się poszczególnym zawodniczkom.

    Maja Chwalińska i Iga Świątek do Wimbledonu przystąpią jako zawodniczki rozstawioneVALENTIN IZZO/HANS LUCAS/DIMITAR DILKOFFAFP

    Wielkoszlemowy Wimbledon rozpoczyna się w poniedziałek 29 czerwca, trzy dni wcześniej poznaliśmy drabinkę turnieju. Hubert Hurkacz na “dzień dobry” zmierzy się z Casperem Ruudem, Kamila Majchrzaka czeka starcie z Zacharym Svajdą. Ciekawie zapowiadają się też singlowe mecze z udziałem naszych reprezentantek.

    Dużego pecha miały Magda Linette i Magdalena Fręch – pierwsza z nich trafiła na Mirrę Andriejewą, druga na inną rozstawioną Rosjankę, Annę Kalinską. Na łaskawsze losowanie mogły liczyć Iga Świątek i Maja Chwalińska. Te dzięki rozstawieniu trafiły na teoretycznie słabsze rywalki. Obrończyni tytułu zmierzy się z Taylor Townsend, finalistka ostatniego Roland Garros z Mananchayą Sawangkaew.

    Losowaniu drabinki przyjrzano się na stronie WTA, tam pokuszono się o przewidzenie, które zawodniczki dotrą do ćwierćfinału. Jeśli chodzi o ćwiartkę, w której znalazła się Chwalińska, największe szanse daje się Arynie Sabalence i Mirze Andriejewej.

    “Żaden z czterech zwycięskich Wielkich Szlemów Sabalenki nie odbył się na trawie ani kortach ziemnych, a Andriejewa wygrała swój pierwszy Wielki Szlem na kortach Rolanda Garrosa na początku tego miesiąca. Sabalenka ma przewagę 4:2 w bezpośrednich pojedynkach, choć nie spotkały się od 2025 roku” – czytamy.

    Iga Świątek w ćwierćfinale Wimbledonu? WTA daje Polce duże szanse

    O ile Chwalińskiej, zapewne ze względu na “dopiero” 20. miejsce w rankingu WTA nie daje się większych szans na dotarcie aż do ćwierćfinału, to Świątek zdaje się mieć znacznie wyższe notowania. I to pomimo ostatniej szybkiej porażki w Bad Homburg. W analizie organizacji zarządzającej kobiecym tenisem wieszczy się, że to właśnie tenisistka z Raszyna może dotrzeć do ćwierćfinału, a w nim zmierzyć się z Martą Kostiuk.

    Ukrainka w swojej ćwiartce nie jest najwyżej notowaną tenisistką, wyżej w światowym zestawieniu plasuje się jej rodaczka Elina Switolina, ale to właśnie młodszą z zawodniczek WTA upatruje w roli rywalki Świątek w boju o półfinał.

    Broniąca tytułu Świątek może spotkać się z Kostiuk w drugim z rzędu meczu Wielkiego Szlema, ale będzie musiała znaleźć sposób na pokonanie Taylor Townsend w pierwszej rundzie, Karoliny Pliskovej lub Terezy Walentowej w drugiej, a prawdopodobnie Sereny Williams w trzeciej. W drodze do półfinału Roland Garros, Kostiuk odniosła swoje pierwsze zwycięstwo nad Świątek w 1/8 finału

    Jak zdaniem WTA mogą ułożyć się pozostałe pary ćwierćfinałowe? W analizie prognozuje się mecze Jessiki Peguli z Coco Gauff i Jeleny Rybakiny z Amandą Anisimovą.

    Żeby jednak Świątek zgodnie z przewidywaniami WTA znalazła się w ćwierćfinale, musi najpierw wygrać trzy mecze. Na start czeka ją starcie z Townsend, która, zdaniem Tomasza Wolfke, może być niewygodną rywalką.

    “Iga musi uważać, bo Townsend trudno zaliczyć do słabych rywalek. Jej woleje i szybkość reakcji mogą napsuć krwi Polce. Z racji umiejętności deblowych Townsend, to będzie trudny mecz dla Świątek” – stwierdził ekspert w rozmowie z Interią.

    Ugo Humbert – Jack Draper. Skrót meczu.

  • Dramat na oczach Tomasza Wiktorowskiego. Były trener Świątek niepocieszony

    Dramat na oczach Tomasza Wiktorowskiego. Były trener Świątek niepocieszony

    Do finału turnieju WTA 500 w Bad Homburg dotarła Karolina Muchova, która w starciu o tytuł zmierzyła się z podopieczną Tomasza Wiktorowskiego, Naomi Osaką. Dla japońskiej tenisistki była to szansa na wygranie pierwszego turnieju pod wodzą polskiego szkoleniowca. Spotkanie jednak od początku układało się po myśli Czeszki, przy stanie 3:0 dla rywalki Osace musiał pomóc fizjoterapeuta. Japonka do gry wróciła, ale nie oznaczało to końca jej problemów.

    Tomasz WiktorowskiMatthieu Mirville / Matthieu Mirville / DPPI via AFPAFP

    Szybka porażka naszej najwyżej notowanej tenisistki nie oznaczała, że w niemieckim turnieju zabraknie polskich akcentów. Do Bad Homburg przyjechał bowiem także Tomasz Wiktorowski, który od roku współpracuje z Naomi Osaką, ale jeszcze nie zdobył razem z nią tytułu. Podopieczna byłego trenera Świątek najpierw wyeliminowała Magdalenę Fręch, później również bez straty seta poradziła sobie z Elise Mertens, Jekateriną Aleksandrową i Xinyu Wang. Tak dotarła do finału, w którym przyszło jej zmierzyć się z Karoliną Muchovą.

    Czeszka w przeciwieństwie do Osaki turniej zaczęła od drugiej rundy, w tej wyeliminowała Irinę-Camelię Begu. W ćwierćfinale była górą w trzysetowym boju z Clarą Tauson, przepustkę do finału uzyskała po zwycięstwie 6:4, 6:4 nad Eleną-Gabrielą Ruse. Starcie rozstawionej z “4” Muchovej z turniejową “6” o trofeum zapowiadało się na bardzo emocjonujące.

    WTA Bad Homburg. Problemy Naomi Osaki na początku finału

    Kapitalnie w finałowy mecz weszła Muchova, która już w pierwszym gemie wypracowała break pointy, wykorzystała drugiego z nich. Czeszka wciągnęła Osakę w wymianę i forhendem po crossie przypieczętowała przełamanie rywalki. Po chwili wygrała swoje podanie do zera, w trzecim gemie ponownie zachwyciła efektownymi akcjami, drugie przełamanie zapisała na swoim koncie po tym, jak zaskoczyła Japonkę slajsem za siatkę.

    Przy stanie 3:0 dla rywalki Osaka zaczęła sygnalizować problemy zdrowotne, poprosiła o przerwę medyczną, a na korcie pojawił się fizjoterapeuta. Podopiecznej Wiktorowskiego doskwierał ból prawej stopy, jednak problem udało się zażegnać na tyle, że ta po kilku minutach wróciła do gry. Dalej jednak nie radziła sobie ze świetnie dysponowaną Czeszką, ta w newralgicznych momentach pomagała sobie serwisem, prowadziła już 4:0.

    Osace rozpędzoną rywalkę udało się zatrzymać w piątym gemie, wówczas najpierw Muchova zwieńczyła wymianę forhendem w siatkę, po chwili Japonka zaserwowała asa, pieczętując obronę podania. Nie był to jednak punkt zwrotny w secie, Muchova zgarnęła dwa kolejne gemy i wygrała 6:1.

    Premierowy gem drugiego seta był bardzo zacięty, Muchova już serwowała po obronę podania, ale popełniła podwójny błąd serwisowy. Po chwili posłała jednak precyzyjny forhend, zapisując pierwszego gema na swoim koncie.

    Japonka próbowała się jednak w tym gemie postawić rywalce, wydawało się, że przy podniesieniu poziomu przez podopieczną Wiktorowskiego, możemy być jeszcze świadkami emocji w tym meczu. Tak się jednak nie stało, po pierwszym gemie Osaka dała do zrozumienia, że nie jest w stanie kontynuować gry – skreczowała przy stanie 6:1, 1:0 dla rywalki. Muchova, która debiutowała w turnieju w Bad Homburg, tym samym może świętować wywalczenie drugiego singlowego tytułu w sezonie, wcześniej sięgnęła po triumf w Dosze.

    Fanom Osaki z kolei pozostaje mieć nadzieję, że byłej liderce rankingu nie doskwiera nic poważnego. Ta bowiem już w poniedziałek ma rozpocząć zmagania w wielkoszlemowym Wimbledonie, jej rywalką w pierwszej rundzie będzie Elsa Jacquemot.

    Ugo Humbert – Jack Draper. Skrót meczu.

  • Chwalińska już po starciu z Linette. Trzysetowy mecz u progu Wimbledonu

    Chwalińska już po starciu z Linette. Trzysetowy mecz u progu Wimbledonu

    Dokładnie trzy tygodnie temu Maja Chwalińska rozgrywała finał Roland Garros. Tymczasem już dziś Polka jest myślami przy kolejnej wielkoszlemowej imprezie, czyli Wimbledonie. Nasza reprezentantka dostała dziką kartę do głównej drabinki, przez co nie musiała brać udziału w eliminacjach i mogła poświęcić ten czas na trening. Wczoraj, podczas pokazowej imprezy The Boodles Tennis na terenie Stoke Park, rozegrała sparingowy mecz z inną Polką – Magdą Linette.
    Maja Chwalińska zmierzyła się z Magdą Linette w meczu sparingowym na terenie Stoke Park

    Maja Chwalińska zmierzyła się z Magdą Linette w meczu sparingowym na terenie Stoke ParkMUSTAFA YALCIN / ANADOLU / Anadolu via AFP / Foto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

    W piątek o godz. 11:00 czasu polskiego przeprowadzono ceremonię losowania głównej drabinki Wimbledonu w grze pojedynczej. Póki co mamy w niej sześciu naszych reprezentantów. Teoretyczną szansę posiada jeszcze Katarzyna Kawa, która może się dostać jako “szczęśliwa przegrana” z eliminacji.

    Na ten moment mamy w singlu cztery tenisistki i dwóch zawodników. W pierwszej rundzie: Iga Świątek trafiła na Taylor Townsend, Maja Chwalińska na Mananchayę Sawangkaew, Magdalena Fręch na Annę Kalinską, Magda Linette na Mirrę Andriejewą, Kamil Majchrzak na Alejandro Tabilo, a Hubert Hurkacz – na Caspera Ruuda.

    Większość naszych reprezentantów czeka zatem spore wyzwanie. Teoretycznie najtrudniejsze zadanie na papierze posiada Magda Linette, która zmierzy się z mistrzynią tegorocznego Roland Garros. Rosjanka nie zanotowała jednak jeszcze żadnego zwycięstwa na trawie w sezonie 2026. Swój jedyny mecz, rozegrany w środę w Bad Homburg, przegrała po dwusetowej batalii z Jekateriną Aleksandrową. To daje nadzieję, że Poznanianka może postawić się triumfatorce wielkoszlemowej imprezy w Paryżu.

    Polska ekipa chce jak najlepiej przygotować się do Wimbledonu. Każdy posiada nieco odrębny plan. Trzech naszych reprezentantów zdecydowało się na udział w pokazowej imprezie The Boodles Tennis. Rozgrywki odbywają się w Stoke Park, na obrzeżach Londynu. W środę i czwartek rywalizował tam Hubert Hurkacz. Trzy dni temu Wrocławianin bez straty seta pokonał Sebastiana Baeza, a przedwczoraj uległ Jakubowi Mensikowi po decydującej partii.

    Chwalińska i Linette rozegrały sparing przed Wimbledonem

    W piątek do akcji wkroczyły Maja Chwalińska i Magda Linette. Ich mecz zaplanowano jako ostatnie spotkanie dnia, nie przed godz. 18:00 czasu polskiego. Dla finalistki Roland Garros był to jedyny test na trawie przed poniedziałkowym otwarciem Wimbledonu. Poznanianka posiadała już na swoim koncie kilka pojedynków na tej nawierzchni w tym sezonie, dotarła m.in. do półfinału WTA 250 w ‘s-Hertogenbosch.

    W związku z tym, że impreza ma charakter zamknięty, nie przeprowadzono żadnej transmisji z wydarzenia. Mecz mogły oglądać wyłącznie osoby znajdujące się na trybunach obiektu położonego w Stoke Park. Organizatorzy opublikowali jedynie wynik oraz krótką relację na swojej stronie. Pierwszą partię wygrała Linette, drugą – Chwalińska. Przy stanie 1-1 w setach rozegrano super tie-break, do 10 wygranych punktów. W nim lepsza okazała się Magda. Ostatecznie Poznanianka triumfowała 6:3, 3:6, 10-6.

    W innych piątkowych meczach: Giovanni Mpetshi Perricard wygrał z Roberto Bautistą-Agutem 6:7(4), 7:6(5), 10-5, a Stefanos Tsitsipas okazał się lepszy od Dino Prizmicia, zwyciężając 3:6, 7:6(4), 10-5. Kibice zgromadzeni na trybunach nie mogli zatem narzekać na brak emocji, bowiem każdy z wczorajszych pojedynków zakończył się super tie-breakiem. Dzisiaj nie zobaczymy już w akcji naszych reprezentantów podczas imprezy w Stoke Park. Najbliższa okazja – w poniedziałek, już podczas pierwszej rundy Wimbledonu.

    Więcej informacji wkrótce…
    Tenisistka w jasnożółtym topie i czarnej spódniczce w trakcie meczu na korcie, trzymająca rakietę tenisową i wykonująca gest ręką.

    Maja ChwalińskaALAIN JOCARDAFP
    Zawodniczka tenisowa w jasnej koszulce uderza piłkę rakietą na korcie, w tle widoczne niewyraźne elementy boiska i logo turnieju.

    Magda LinetteMartin KeepAFP
    tenisista w białej koszulce sportowej z logo adidas, zaciśnięta pięść w geście determinacji, rozmyte tło z widoczną publicznością na trybunach

    Hubert HurkaczRick RycroftEast News

    Dawid Olejniczak: Maja Chwalińska z zawodniczki z drugiej ligi weszła do ekstraklasy

  • Cały świat patrzy na to, co zrobi Chwalińska. Jest ogłoszenie przed Wimbledonem

    Cały świat patrzy na to, co zrobi Chwalińska. Jest ogłoszenie przed Wimbledonem

    Dosłownie za moment najlepsi tenisiści świata rozpoczną zmagania na Wimbledonie. Wśród nich znajdzie się Maja Chwalińska, która do Londynu przyleciała po historycznym sukcesie na Roland Garros. Jak podkreśla Lech Sidor, teraz cały tenisowy świat będzie śledził poczynania Polki. – Jest pewien pułap, na który weszła Maja – mówi ekspert.
    Maja Chwalińska w zielonej bluzie, stoi na tle ściany z logotypami, dłonie złożone przed sobą.

    Maja ChwalińskaGrzegorz WajdaEast News

    W Paryżu Maja Chwalińska dokonała rzeczy historycznej. Jako pierwsza kwalifikantka zagrała w finale Roland Garros, pokonując po drodze wyżej notowane przeciwniczki. Dopiero w meczu o tytuł zdołała zatrzymać ją Mirra Andriejewa.

    Znakomity wynik sprawił, że nasza tenisistka została nagrodzona “dziką kartą” przez organizatorów Wimbledonu. Dzięki temu bez przedzierania się przez eliminacje wystąpi w głównej drabince trzeciego Wielkiego Szlema w sezonie jako rozstawiona zawodniczka.

    Wielka presja na Chwalińskiej. Chodzi o Wimbledon. Cały świat patrzy

    – Widać było po Mai w Rolandzie, że ten szczyt psycho-fizycznych możliwości skończył się w półfinale. Z Andriejewą walczyła instynktem. Ten finał kosztował Maję straszne pokłady zdrowia. Wszystkie rezerwy, jakie miała ta dziewczyna, uruchomione były w Paryżu – mówił na kanale “Trzeci Serwis” Lech Sidor, który szczegółowo analizował dyspozycję 24-latki przed Wimbledonem.

    W pewnym momencie ekspert poruszył kwestię regeneracji. Po tak intensywnych doznaniach w stolicy Francji Chwalińska udała się na krótki urlop, aby wypocząć przed powrotem na trawiaste korty. – Doskonale wiem, jak ważna jest regeneracja. To nie jest tak, że pierwszego czy drugiego dnia są efekty. Trzeba odpuścić jakikolwiek ruch, żeby organizm się uspokoił – mówił doświadczony komentator.

    Inną kwestią jest presja. Po tak znakomitym wyniku na Roland Garros teraz oczekiwania wobec 21. rakiety świata wzrosną. – Cały świat będzie patrzył na Maję, czy ten wystrzał na Rolandzie to był przypadek (…) Jest pewien pułap, na który weszła Maja. Jest praktycznie w dwudziestce rankingu. Nie możesz już powiedzieć: “O, nie lubię grać na trawie, przegram w pierwszej rundzie, nic się nie stanie”. Łatwo się mówi, ale presja jest. Presję się czuje – zaznaczał.

    Na start imprezy w stolicy Anglii rywalką Mai Chwalińskiej będzie reprezentantka Tajlandii Mananchaya Sawangkaew. Zapraszamy do śledzenia relacji z meczów polskich tenisistów na Wimbledonie w Interii Sport.
    Zawodniczka tenisowa wykonuje dynamiczny zamach rakietą podczas meczu, skupiona na grze, ubrana w jasnożółty bezrękawnik sportowy.

    Maja ChwalińskaJULIEN DE ROSAAFP
    Uśmiechnięta tenisistka w żółtej koszulce z logotypami sponsorów trzyma rękę na czole, wyrażając radość lub ulgę po zakończeniu meczu.

    Maja ChwalińskaZabulon Laurent/ABACAEast News
    Młoda kobieta o spiętych włosach w sportowym stroju na tle rozmazanego obszaru, prawdopodobnie po wysiłku fizycznym, z lekko spoconą twarzą i skupionym wyrazem.

    Maja ChwalińskaZUMA Press Wire/ShutterstockEast News

    Ugo Humbert – Jack Draper. Skrót meczu.