• Żyła upadł i zalał się krwią. Nagle padło kilka słów prawdy o TVP

    Żyła upadł i zalał się krwią. Nagle padło kilka słów prawdy o TVP

    Żyła upadł i zalał się krwią. Nagle padło kilka słów prawdy o TVP

    Piotr Żyła, znany na całym świecie polski skoczek narciarski, zasłynął nie tylko swoimi osiągnięciami na skoczni, ale także charyzmatyczną osobowością i specyficznym poczuciem humoru. Niestety, niedawny wypadek podczas treningu wstrząsnął jego fanami i wzbudził wiele emocji w mediach społecznościowych.

     

    Podczas przygotowań do zbliżających się zawodów, Żyła doznał dramatycznego upadku, który wyglądał wyjątkowo niebezpiecznie. Jak relacjonowali świadkowie, skoczek stracił równowagę w powietrzu, a lądowanie zakończyło się upadkiem, który zaniepokoił wszystkich obecnych. Krew, która pojawiła się na twarzy zawodnika, była widocznym dowodem na to, jak poważne mogą być skutki rywalizacji na najwyższym poziomie.

     

    Służby medyczne szybko przystąpiły do działania, a Żyła został przetransportowany do najbliższego szpitala. Na szczęście pierwsze doniesienia sugerują, że obrażenia nie zagrażają jego życiu, choć z pewnością wymagać będą czasu na regenerację. Fani w internecie nie kryją swojej troski, przesyłając sportowcowi życzenia szybkiego powrotu do zdrowia.

     

    Jednak to nie koniec emocji związanych z tym zdarzeniem. Wkrótce po wypadku w mediach zaczęły pojawiać się głosy krytyki skierowane w stronę Telewizji Polskiej (TVP), która transmituje większość wydarzeń sportowych związanych z narciarstwem. Krytycy zarzucają stacji, że skupia się przede wszystkim na tworzeniu sensacji i nie zawsze w pełni oddaje rzeczywistość wydarzeń na skoczni. Padły też zarzuty, że relacje z wypadków są przesadnie dramatyzowane, co wzbudza niepotrzebną panikę wśród widzów.

     

    Niektórzy komentatorzy wskazują również, że TVP zbyt mało uwagi poświęca prawdziwym problemom zawodników, takim jak presja psychiczna czy ryzyko kontuzji. “Zamiast tworzyć sensacje, skupcie się na wsparciu dla sportowców” – napisał jeden z użytkowników na Twitterze. Inni dodają, że narracja tworzona przez stację często marginalizuje wysiłek i determinację zawodników, koncentrując się wyłącznie na wynikach lub kontrowersyjnych momentach.

     

    Sam Piotr Żyła, choć znany z dystansu do mediów, jeszcze nie zabrał głosu na temat wypadku ani komentarzy dotyczących TVP. Jego bliscy i członkowie sztabu szkoleniowego również wstrzymują się od wypowiedzi, skupiając się na zapewnieniu skoczkowi spokoju potrzebnego do powrotu do pełni sił. Jednak w środowisku sportowym już mówi się, że ten incydent może być punktem wyjścia do szerszej dyskusji na temat odpowiedzialności mediów wobec sportowców oraz tego, jak wypadki są przedstawiane opinii publicznej.

     

    Mimo chwilowego wycofania się z rywalizacji, Piotr Żyła pozostaje ikoną polskiego sportu. Jego wytrwałość i pozytywne podejście do życia zainspirowały tysiące ludzi w kraju i na świecie. Oby ten trudny moment okazał się tylko kolejnym wyzwaniem, które nasz mistrz pokona z uśmiechem na twarzy – jak to ma w swoim zwyczaju. Fani nie mają wątpliwości, że Żyła wróci na skocznię jeszcze silniejszy.

     

  • Iga Świątek dostała koszmarną wiadomość na sesji zdjęciowej. “Panika, płacz”

    Iga Świątek dostała koszmarną wiadomość na sesji zdjęciowej. “Panika, płacz”

    Iga Świątek dostała koszmarną wiadomość na sesji zdjęciowej. “Panika, płacz”

    Iga Świątek już dzisiaj, czyli w piątek, 6 grudnia o godz. 19.30 pojawi się w programie “Fakty po Faktach”, gdzie udzieli pierwszego wywiadu dotyczącego m.in. ostatnich wydarzeń wokół jej osoby, pozytywnego wyniku testu antydopingowego i zapewne nie tylko. Jeszcze przed emisją rozmowy w serwisie TVN24 pojawił się jej krótki fragment, w którym Polka opowiada o pierwszym momencie, gdy dowiedziała się o tym, że w jej organizmie wykryto zakazaną substancję.

     

    — Byłam na sesji zdjęciowej, w połowie, więc wiedziałam, że muszę ją dokończyć, ale moja reakcja była bardzo gwałtowna. Właściwie była to mieszanka niezrozumienia, paniki i było dużo płaczu — zaczęła Świątek, a wtedy o szczegóły dopytała prowadząca rozmowę Anita Werner. — Ktoś do ciebie zadzwonił? Czy to był e-mail? Czy SMS, czy jak to było? — pada pytanie.

     

    Iga Świątek ujawnia kulisy afery wokół niej. “Zalałam się łzami”

     

    To był e-mail. Dostajemy powiadomienie e-mailowo i SMS-em, jeśli jest jakikolwiek problem albo np. jeśli jest jakieś powiadomienie, że musimy uzupełnić coś w naszych dokumentach. No i tym razem otworzyłam tego e-maila, myślałam, że to jest powiadomienie, które po prostu automatycznie dostają zawodnicy, gdy np. właśnie musimy coś zrobić — kontynuuje polska tenisistka.

     

    — Tym razem był to e-mail o wiele bardziej poważny i generalnie nie byłam w stanie go doczytać do końca, bo już zalałam się łzami. Moje akurat menedżerki ze względu na to, że byłyśmy na sesji zdjęciowej były ze mną i same mi powiedziały, że moja reakcja była taka, że myślały, że ktoś zmarł albo coś poważnego się wydarzyło ze zdrowiem. Na szczęście cieszę się, że nie byłam sama, bo mogłam oddać im telefon i pokazać, co się stało — powiedziała druga rakieta świata.

     

    Iga Świątek zdradza, co czuła, gdy dostała pozytywny wynik testu antydopingowego

    — Co miałaś w głowie? Jaka była twoja pierwsza myśl? — zapytała Werner. — Po pierwsze myślałam, że może to jakaś pomyłka, a po drugie po prostu bardzo nie rozumiałam, co się dzieje, bo też sama nazwa tej substancji była dla mnie kompletnie obca. Nigdy nie słyszałam w ogóle o pochodzeniu takiej substancji. Nie myślałam dużo, po prostu zalały mnie emocje — dodaje druga rakieta świata. I na tym fragment pokazany przed premierą się kończy.

     

    Przypomnijmy, że w organizmie Polki wykryto trimetazydynę. Po długim śledztwie Świątek dowiodła swojej niewinności (zakazana substancja dostała się do jej organizmu za sprawą zanieczyszczenia stosowanej od lat melatoniny) i dlatego została ukarana jedynie miesięcznym zawieszeniem, które zakończyło się w środę, 4 grudnia.

     

  • „Jesteśmy dość zaniepokojeni” – Emma Raducanu wygłasza ważne oświadczenie na temat sporu wokół testów antydopingowych Igi Świątek; odnosi się do sprawy po raz pierwszy.

    „Jesteśmy dość zaniepokojeni” – Emma Raducanu wygłasza ważne oświadczenie na temat sporu wokół testów antydopingowych Igi Świątek; odnosi się do sprawy po raz pierwszy.

    „Jesteśmy dość zaniepokojeni” – Emma Raducanu zabiera głos w sprawie kontrowersji wokół testów antydopingowych Igi Świątek

    Emma Raducanu, brytyjska tenisistka i mistrzyni US Open 2021, po raz pierwszy odniosła się publicznie do kontrowersji związanych z testami antydopingowymi Igi Świątek, które w ostatnich tygodniach wzbudziły wiele emocji w świecie tenisa. Raducanu w wywiadzie wyraziła swoje obawy związane z sytuacją, podkreślając, jak ważne jest utrzymanie uczciwości w sporcie.

    Raducanu: „To budzi nasze obawy”

    Brytyjka, zapytana o jej zdanie na temat zamieszania wokół testów antydopingowych Świątek, stwierdziła:
    – „Jesteśmy dość zaniepokojeni, ponieważ takie sytuacje rzucają cień na całą dyscyplinę. Ważne jest, aby zarówno zawodnicy, jak i organizacje przestrzegały najwyższych standardów uczciwości i transparentności.”

    Raducanu podkreśliła, że nie ocenia osobiście Świątek, ale wierzy, że każda taka sprawa powinna być w pełni wyjaśniona, aby uniknąć nieporozumień i spekulacji.

    Tło kontrowersji

    Sprawa rozpoczęła się, gdy doniesienia o możliwych nieścisłościach w procedurach antydopingowych Świątek pojawiły się w mediach. Chociaż ani Świątek, ani jej sztab nie zostali formalnie oskarżeni, temat wywołał poruszenie w środowisku tenisowym. Polka zdecydowanie zaprzeczyła jakimkolwiek naruszeniom zasad, a jej obóz zapowiedział pełną współpracę z odpowiednimi instytucjami w celu wyjaśnienia sprawy.

    Raducanu apeluje o uczciwość

    Emma Raducanu zwróciła uwagę, że takie sytuacje, niezależnie od ich prawdziwości, mogą mieć negatywny wpływ na reputację zawodników.
    – „To trudne dla każdej osoby, która zostaje uwikłana w takie oskarżenia, nawet jeśli nie ma podstaw. Dlatego ważne jest, aby procesy były przejrzyste i sprawiedliwe.”

    Reakcje świata tenisa

    Wielu zawodników i ekspertów wyraziło swoje zdanie na temat tej sprawy. Część środowiska stanęła w obronie Świątek, podkreślając jej nieskazitelną dotychczasową karierę, podczas gdy inni zaapelowali o dokładniejsze monitorowanie procedur antydopingowych.

    Na chwilę obecną nie ma żadnych oficjalnych zarzutów wobec polskiej tenisistki, a organizacje takie jak WTA i ITF zapewniają, że procedury antydopingowe są przestrzegane zgodnie z obowiązującymi zasadami.

    Podsumowanie

    Słowa Emmy Raducanu rzucają nowe światło na dyskusję dotyczącą uczciwości w sporcie. Sprawa Świątek pozostaje w centrum uwagi, a zarówno kibice, jak i zawodnicy liczą na szybkie wyjaśnienie sytuacji. Dla wielu jest to przypomnienie, jak ważne jest zachowanie transparentności w rywalizacji sportowej.

     

  • Ależ powrót Piotra Żyły! Rewelacyjny skok i długie prowadzenie. Już czuł smak wygranej [WIDEO]

    Ależ powrót Piotra Żyły! Rewelacyjny skok i długie prowadzenie. Już czuł smak wygranej [WIDEO]

    Ależ powrót Piotra Żyły! Rewelacyjny skok i długie prowadzenie. Już czuł smak wygranej [WIDEO]

    Znakomity sygnał od Piotra Żyły! Wracający do rywalizacji po operacji 37-latek znakomicie spisał się w kwalifikacjach do konkursu w Wiśle. Pofrunął aż na 130 m, przez skoki prawie 50 rywali był liderem klasyfikacji, a ostatecznie skończył na siódmej lokacie. Znacznie mniej optymistyczne były próby pozostałych Polaków, choć w konkursie zobaczymy siedmiu z nich. Zdyskwalifikowany został Kacper Juroszek.

     

     

     

    Więcej ciekawych historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet

     

    W pierwszym treningu przed kwalifikacjami dobrze pokazał się Paweł Wąsek (dziewiąte miejsce), a w drugim Aleksander Zniszczoł (12.). Pozostali Biało-Czerwoni skakali na poziomie, do którego zdążyliśmy się przyzwyczaić w tym oraz zeszłym sezonie. Na listę startową wpisano aż 67 zawodników. Dzięki roli gospodarza Polacy mogli wystawić aż dziewięciu zawodników. W grupie krajowej oczy kibiców były zwrócone przede wszystkim na Piotra Żyłę. Trzykrotny mistrz świata opuścił pierwsze dwa weekendy Pucharu Świata, wracając do dyspozycji po kontuzji.

     

     

     

    W kwalifikacjach Żyła pokazał się bardzo dobrze. Skoczył aż 130 m, zostając na dłużej liderem zmagań. Wyprzedził go dopiero Ren Nikaido z 52. numerem startowym. Najbliżej z Polaków lądował Kacper Juroszek (107,5 m), ale i tak został zdyskwalifikowany za nieprzepisowy kombinezon. Andrzejowi Stękale również nie wyszedł skok (111 m). Maciej Kot, który w treningach wypadł słabo, najlepszą próbę przygotował na eliminacje, osiągając 121,5 m.

     

     

     

    Jakub Wolny, który w tym sezonie już skakał w PŚ, skoczył 117,5 m. Równo skaczący w treningach Kamil Stoch, tym razem oddał słabszą próbę na odległość 114,5 m. Dawid Kubacki pokazał się z lepszej strony, lądując na równo 120. m.

     

     

     

    Gigant wziął na celownik polskich skoczków. I nagle… Aleksander Kwaśniewski! “Co on tu w ogóle robi”

     

    Nie udały się skoki Pawłowi Wąskowi (110,5 m) oraz Aleksandrowi Zniszczołowi (112 m). Ten drugi dzięki niekorzystnemu wiatrowi, ostatecznie był trzecim najlepszym Polakiem.

     

     

     

    Wygrał Daniel Tschofenig (125,5 m) przed Gregorem Deschwandenem oraz lider klasyfikacji generalnej Piusem Paschke.

     

     

     

    Wyniki Polaków w kwalifikacjach do konkursu Pucharu Świata w Wiśle:

     

    7. Piotr Żyła (130 m)

     

    18. Dawid Kubacki (120 m)

     

    26. Aleksander Zniszczoł (112 m)

     

    30. Kamil Stoch (114,5 m)

     

    34. Maciej Kot (121,5 m)

     

    35. Paweł Wąsek (110,5 m)

     

    41. Jakub Wolny (117,5)

     

    54. Andrzej Stękała (111m)

     

    Kacper Juroszek DSQ

  • Po aferze Iga Świątek nie chciała wracać na kort. Mówi o tym po raz pierwszy

    Po aferze Iga Świątek nie chciała wracać na kort. Mówi o tym po raz pierwszy

    Po aferze Iga Świątek nie chciała wracać na kort. Mówi o tym po raz pierwszy

     

    Iga Świątek nie była zbyt aktywna medialnie od momentu, gdy przekazała sama, że uzyskała pozytywny wynik testu antydopingowego. Teraz się to jednak zmieniło. Polka w rozmowie ze wspomnianą Anitą Werner w programie “Fakty po Faktach” po raz pierwszy tak otwarcie opowiedziała o tym, co działo się w jej życiu w ostatnich miesiącach i tygodniach po feralnym pozytywnym teście.

     

     

    Czyli miałaś teniso-wstręt? — dopytała Anita Werner. — Troszeczkę. Może to nie jest najbardziej konstruktywne, może nie każdy chce o tym słuchać, bo ludzie lubią słuchać historii, które inspirują i które pokazują, że kocha się to bezwarunkową miłością — wyjaśniła najlepsza polska tenisistka. — Prawda jest taka, że ja kocham grać w tenisa, ale nie kocham go na tyle, żeby poświęcać swój honor albo swoje wartości — dodała.

     

    Iga Świątek zaczęła mówić o Darii Abramowicz. Odegrała ważną rolę

    — Więc tutaj zostałam postawiona w takiej sytuacji, że nagle ludzie mogli mnie bardzo negatywnie oceniać przez tego, co się wydarzyło. Nie miałam na to wpływu i w pewnym sensie to, że jestem sportowcem wpakowało mnie w tę sytuację, więc na początku musiałam wykonać dużo pracy, aby nie myśleć w ten sposób, żeby znaleźć w tenisie znowu tę przyjemność i z pomocą Darii Abramowicz to się udało. To są takie problemy, z którymi też można się zmagać i kiedy psycholog jest potrzebny, więc właśnie to, że mój team ze mną był i mnie wspierał, było dla mnie ogromnie ważne — przekazała Świątek. Cały wywiad można obejrzeć na platformie TVN24 GO.

     

    Przypomnijmy, że w całym zamieszaniu związanym z Polką chodziło o to, że w jej organizmie wykryto trimetazydynę. Miało to miejsce w połowie września. Po długim śledztwie Świątek dowiodła swojej niewinności (zakazana substancja dostała się do jej organizmu za sprawą zanieczyszczenia stosowanej od lat melatoniny) i dlatego została ukarana jedynie miesięcznym zawieszeniem, które zakończyło się w środę, 4grudnia.

     

  • Simona Halep grzmi w sprawie Igi Świątek! Nie chciała wymówić nazwiska

    Simona Halep grzmi w sprawie Igi Świątek! Nie chciała wymówić nazwiska

    Simona Halep grzmi w sprawie Igi Świątek! Nie chciała wymówić nazwiska

     

    — Ta kobieta — nie chcę wymieniać nazwiska, wiecie, o kim mówię — została zawieszona na trzy tygodnie, potem zagrała dwa turnieje, a potem znowu ją zawiesili. Co to ma być? Nie rozumiem. To nie jest fair — powiedziała w sprawie Igi Świątek Simona Halep. Rumunka nie może pogodzić się z tym, że w przypadku jej zawieszenia sama została potraktowana inaczej od wiceliderki rankingu. Należy jednak pamiętać, że ich przypadki znacząco się różnią.

     

    Simona Halep została zawieszona w 2022 r. po wykryciu w jej organizmie roksadustatu, zabronionej substancji. W konsekwencji nie mogła występować w turniejach przez blisko półtora roku. Rumunka nie kryje wściekłości ze względu na fakt, że jej przypadek był rozpatrywany znacznie dłużej, niż miało to miejsce w sytuacji Igi Świątek. I grzmi w rozmowie z “The Telegraph”.

     

    — Ta kobieta — nie chcę wymieniać nazwiska, wiecie, o kim mówię — została zawieszona na trzy tygodnie, potem zagrała dwa turnieje, a potem znowu ją zawiesili. Co to ma być? Nie rozumiem. To nie jest fair — mówi bez ogródek była liderka rankingu WTA. Warto jednak pamiętać, że ich przypadki znacząco się różnią.

     

    Iga Świątek szybko potrafiła wykazać, że zabroniona substancja została wykryta w jej organizmie na skutek przyjęcia zanieczyszczonej partii leku. Halep nie była w stanie odpowiednio szybko dostarczyć wystarczających dowodów, które potwierdzałyby jej tłumaczenia.

     

    — Słyszałam, że niektórzy ludzie wspominali, że nie wykazałam dowodów zanieczyszczenia szybciej. Ale substancja, którą u mnie wykryto, była trudniejsza do odnalezienia. Jej źródło znajdowało się w Chinach, to zajęło trochę czasu, by wykonać test. To nie moja wina, że nie znalazłam źródła zanieczyszczenia — dodaje Rumunka.

     

    Tak, znów nie mogłam spać. Nie mogłam spać przez dwa lata własnego procesu, potem to się skończyło. I teraz, po tym, co się wydarzyło, znów przez kilka dni nie mogłam zasnąć. Nie jest łatwo radzić sobie z tymi negatywnymi myślami — mówi Halep, odnosząc się jednoznacznie do przypadku Igi Świątek.

     

    Jak wyjaśnia “The Telegraph”, przypadek Simony Halep był szczególnie trudny. Pobrana od niej próbka wykazała zbyt duży poziom niedozwolonej substancji, by wskazywał on na pojedyncze zanieczyszczenie. Ostateczne wyrok czterech lat zawieszenia został skrócony do dziewięciu miesięcy, co pozwoliło Halep na powrót na kort. Dziś może ona występować w dowolnych turniejach WTA. Wciąż nie wróciła jednak na poziom sprzed zawieszenia

     

  • Oto cel Polaków na konkurs w Wiśle. Trener mówi o nim wprost

    Oto cel Polaków na konkurs w Wiśle. Trener mówi o nim wprost

    Oto cel Polaków na konkurs w Wiśle. Trener mówi o nim wprost

     

    Dzisiejszy dzień każdemu z zawodników przyniósł zarówno dobre, jak i złe rzeczy — powiedział po kwalifikacjach w Wiśle Thomas Thurnbichler. Szkoleniowiec przyznał również, jakich rezultatów oczekuje w sobotnim konkursie. Zadowoli go dwóch zawodników w okolicach czołowej dziesiątki.

     

    Siódme miejsce Piotra Żyły to najlepszy wynik polskiego skoczka w piątkowych kwalifikacjach w Wiśle. Dawid Kubacki był 18., Aleksander Zniszczoł 27., a w trzydziestce zmieścił się również Kamil Stoch. Do konkursu awansowali też Maciej Kot, Paweł Wąsek oraz Jakub Wolny.

     

    To był ciężki dzień, warunki były zmienne. Widzieliśmy dobre skoki Olka, Pawła w pierwszej serii treningowej czy Piotrka w kwalifikacjach. Ostatni skok Dawida był spóźniony, Paweł nie zdołał utrzymać tak stabilnej pozycji, jak w pierwszym skoku. Również w przypadku Olka druga próba była najlepsza, w kwalifikacjach był na limicie i nie miał najlepszych warunków. Dzisiejszy dzień każdemu z zawodników przyniósł zarówno dobre, jak i złe rzeczy — powiedział w strefie mieszanej Thomas Thurnbichler.

     

    Thomas Thurnbichler mówi o celach na sobotni konkurs

    W sobotę skoczkowie wystartują w konkursie indywidualnym. — Byłoby dobrze, gdybyśmy mieli dwóch zawodników w okolicach czołowej dziesiątki albo w samej dziesiątce — powiedział szkoleniowiec.

     

  • Światowa numer 7, Jessica Pegula, odniosła się do sprawy dopingowej swojej koleżanki z kortu, Igi Świątek, broniąc wyjaśnień przedstawionych w związku z jej zawieszeniem. Polska zawodniczka obecnie odbywa miesięczne zawieszenie, które zakończy się w trakcie przerwy międzysezonowej.

    Światowa numer 7, Jessica Pegula, odniosła się do sprawy dopingowej swojej koleżanki z kortu, Igi Świątek, broniąc wyjaśnień przedstawionych w związku z jej zawieszeniem. Polska zawodniczka obecnie odbywa miesięczne zawieszenie, które zakończy się w trakcie przerwy międzysezonowej.

    Światowa numer 7, Jessica Pegula, odniosła się do sprawy dopingowej swojej koleżanki z kortu, Igi Świątek, broniąc wyjaśnień przedstawionych w związku z jej zawieszeniem. Polska zawodniczka obecnie odbywa miesięczne zawieszenie, które zakończy się w trakcie przerwy międzysezonowej

     

    Sprawa Świątek, która jest kolejnym przypadkiem związanym z dopingiem, przypomina sprawę Jannika Sinnera z tego roku. W przypadku Świątek do jej organizmu trafił trimetazydyna, po spożyciu melatoniny zanieczyszczonej tą substancją. Stwierdzono, że nie było zaniedbania, ale jednak wina wynikała z zakupu melatoniny z niewłaściwego źródła, które nie było rekomendowane przez ITIA.

     

    Pegula komentuje zawieszenie Świątek i wyjaśnienia ITIA

    Podobnie jak w przypadku Sinnera, wiele osób było sfrustrowanych tym, że sytuacja nie została natychmiast ujawniona. Świątek odbyła tymczasowe zawieszenie podczas azjatyckiej części sezonu, choć nie było to publicznie ogłoszone w tym czasie. Po apelacji została dopuszczona do gry pod koniec sezonu.

     

    W przeciwieństwie do takich zawodników jak Nick Kyrgios czy Denis Shapovalov, Pegula unikała kontrowersji i wyraziła zaufanie do śledztwa przeprowadzonego przez ITIA. „Nie wiem, wydaje się, że przeprowadzili śledztwo i ona miała swoje wyjaśnienia,” powiedziała Pegula mediom w Nowym Jorku. „Trzeba ufać, że wykonują swoją pracę, że dochodzą do właściwego wniosku.”

     

    „Myślę, że to frustrujące dla ludzi na zewnątrz – a nawet dla niektórych zawodników – że to wszystko wydaje się być takie przypadkowe, jeśli chodzi o to, jak ludzie są karani. Mi wyjaśniono, dlaczego tak się dzieje. Ale jednocześnie, to jakby: ‚Tak, ale dlaczego to się tak różni?’ I myślę, że to może być frustrujące. Ale wyjaśnienia, które mi przedstawiono, wydają się całkiem jasne i jednoznaczne,” dodała Pegula. „I to wyjaśnienie ma sens.”

     

    Chociaż Świątek odbywa swoje zawieszenie podczas przerwy międzysezonowej, Pegula zauważyła, że część tego zawieszenia już odbyła podczas azjatyckiego tournée, co mogło wpłynąć na jej szanse na zakończenie roku na pozycji numer 1 na świecie. „Zastanawiasz się, jak to działa, kiedy nie konkurujesz, a to wcale nie wydaje się mieć wpływu, więc nie jest to wielka kara,” zauważyła.

     

    „Ale rzeczywiście opuściła azjatycki swing, co mogło wpłynąć na jej szanse na zakończenie roku na pierwszym miejscu, co jest ogromne dla niej,” powiedziała wicemistrzyni US Open 2024. „To też ma znaczenie finansowe, sponsorzy i możliwość posiadania tego numeru 1, co również ucierpiało. Więc na pewno nie chciała tegoprzegapić.”

     

  • Trzy gole w 10 minut. Wielka niespodzianka w Zabrzu! Lider pokonany

    Trzy gole w 10 minut. Wielka niespodzianka w Zabrzu! Lider pokonany

    Trzy gole w 10 minut. Wielka niespodzianka w Zabrzu! Lider pokonany

     

    Niespodzianka w Zabrzu! Lech Poznań przegrał z Górnikiem 1:2 i w sobotę może nawet stracić fotel lidera. To kolejny słabszy mecz Kolejorza na wyjeździe. Trwa za to świetna seria śląskiego klubu, któremu nie przeszkodziła nawet gra w dziesiątkę przez ponad pół godziny.

     

    Lech Poznań w kiepskim stylu zakończył udaną dla siebie rundę i grozi mu nawet, że przerwy zimowej nie spędzi w fotelu lidera. To bardzo mało prawdopodobne, ale teoretycznie możliwe, by tak się stało Raków musi pokonać w sobotę Motor sześcioma golami. Ale każde zwycięstwo ekipy Marka Papszuna sprawi, że dogoni Kolejorza i będzie mu ustępować tylko bilansem bramek.

     

    Lech w ostatnich trzech wyjazdowych spotkaniach zdobył tylko punkt. Wyprawy na Śląsk mu nie służą, w poprzedniej kolejce tylko bezbramkowo zremisował po dość słabej grze z Piastem Gliwice.

     

    Górnik jest w zupełnie innej sytuacji. Odniósł czwarte zwycięstwo z rzędu, wygrał sześć z ostatnich siedmiu spotkań i przeskoczył Legię Warszawa w tabeli. Awansował na piątą pozycję, ale stołeczna ekipa może go z niej zrzucić, jeśli nie przegra z Zagłębiem Lubin w niedzielę.

     

    Niesamowity pierwszy kwadrans starcia Górnika i Lecha

    Trener Lecha Niels Frederiksen dokonał dwóch wymuszonych zmian w składzie w porównaniu do meczu z Piastem (0:0). W miejsce zmagającego się z urazem Bartosza Salamona (a także kontuzjowanego już wcześniej Alexa Douglasa) po raz pierwszy w podstawowym składzie Lecha znalazł się 17-letni Wojciech Mońka. Dotąd nastolatek w Ekstraklasie zanotował jeden krótki epizod w doliczonym czasie gry jeszcze w sierpniu w starciu z Lechią. Z kolei Alego Gholizadeha zastąpił Daniel Hakans. Reprezentant Finlandii dopiero po raz trzeci znalazł się w pierwszej jedenastce.

     

    Początek meczu był niesamowity. Już w czwartej minucie Luka Zahović po podaniu Erika Janzy zdobył bramkę sprytnym strzałem po ziemi, ale sędzia asystent podniósł chorągiewkę, sygnalizując spalonego. Po analizie VAR Szymon Marciniak jednak gola uznał i Górnik dość niespodziewanie prowadził 1:0. W 13. minucie Mońka popisał się świetnym podaniem do Afonso Sousy, a Portugalczyk w sytuacji sam na sam z Michałem Szromnikiem efektownym strzałem skierował piłkę do siatki, doprowadzając do wyrównania.

     

    Górnik błyskawicznie odpowiedział. Lukas Podolski świetnie dograł do Kamila Lukoszka, a ten pokonał Bartosza Mrozka i po kwadransie gry Górnik prowadził 2:1.

     

    Po niespełna półgodziny gry Zahović odważnie spróbował przelobować Mrozka z połowy boiska i niewiele mu zabrakło do powodzenia. Lech przeważał, ale Górnik też śmiało atakował. Groźnie strzelali Taofeek Ismaheel i Podolski

     

    Do przerwy Górnik prowadził, oddał więcej strzałów (12:7), celnych (5:2), za to Lech był dłużej przy piłce (przez 55 procent czasu gry).

     

    Górnik wygrał, grając w osłabieniu

    Po przerwie Lech bezskutecznie dążył do wyrównania. W 56. minucie dość bliski strzelenia gola z rzutu wolnego był Mikael Ishak, ale mógł tylko złapać się za głowę.

     

    Po godzinie gry szanse Kolejorza wzrosły. Rafał Janicki w starciu z Zahoviciem lekko uderzył go ręką i Marciniak pokazał mu żółtą kartkę, drugą w tym spotkaniu.

     

    Lech mocniej atakował, ale niewiele z tego wynikało, bo miał problem ze stwarzaniem okazji. Trener Kolejorza przeprowadzał zmiany, mające na celu poprawę grę w ofensywie – za bocznego obrońcę Joela Pererię wprowadził skrzydłowego Bryama Fabiemę, a w miejsce środkowego pomocnika Radosława Murawskiego wszedł napastnik Filip Szymczak

     

    Nic nie pomagało. W 79. minucie nieźle strzelał z dystansu Sousa, ale niecelnie. Górnik tylko się bronił, wskaźnik goli oczekiwanych xG zabrzan za drugą połowę wynosił 0,01, czyli w ogóle nie zagrozili bramce Kolejorza. To jednak nie miało znaczenia, Lech dalej nie potrafił poważniej zagrozić rywalom i musiał pogodzić się z porażką.

  • Nikolay Davydenko broni Igi Świątek i Jannika Sinnera przed ostrą krytyką

    Nikolay Davydenko broni Igi Świątek i Jannika Sinnera przed ostrą krytyką

    Nikolay Davydenko broni Igi Świątek i Jannika Sinnera przed ostrą krytyk

    Podczas gdy Jewgienij Kafelnikov wyraził swoje opinie w bardzo ostrych słowach na temat spraw dopingowych Igi Świątek i Jannika Sinnera, inny były rosyjski tenisista, Nikolay Davydenko, wyraził się na ten temat zupełnie inaczej, broniąc swoich rodaków.

    Były numer 3 na świecie oraz dwukrotny półfinalista Roland Garros i US Open udzielił wywiadu dla rosyjskiego portalu Championat, w którym stwierdził, że tenis to tenis i nigdy nie zostaniesz numerem 1 dzięki dopingu.

    „Idziesz do apteki, bierzesz tabletkę na oskrzela, a tam jest salbutamol, który uznawany jest za doping. Zawsze trzeba konsultować się z lekarzem sportowym, to jakaś absurdalna sytuacja. Nie staniesz się lepszym zawodnikiem przez wzięcie tabletki. Tenis to tenis, nie zostaniesz numerem 1 na świecie dzięki dopingowi.

    Kiedyś łatwiej było kontrolować doping. My też byliśmy pod presją, ale traktowaliśmy to jako coś normalnego. Nie przejmowałem się tym, piłem i jadłem wszędzie, nie myśląc o możliwych konsekwencjach w tym zakresie. Dziś sytuacja się pogorszyła” – wyjaśnił.

    Tymczasem tenis wciąż żyje sprawami, które dotknęły i dotyczą Polki oraz Włocha, którzy obaj zostali przyłapani na dopingu (Jannik Sinner – Clostebol, Iga Świątek – TMZ) w tym sezonie.

    W przypadku polskiej tenisistki nałożono jednomiesięczną dyskwalifikację, podczas gdy los Sinnera wciąż jest nieznany. W lutym 2024 roku odbędzie się rozprawa w Sądzie Arbitrażowym ds. Sportu (CAS) w sprawie apelacji WADA, która dotyczy pozytywnego wyniku testu antydopingowego Jannika Sinnera, przeprowadzonego podczas turnieju BNP Paribas Open w Indian Wells w marcu 2024 roku.

    Sytuacja dotycząca Polki i Włocha wywołała oczywiście wiele kontrowersji i ostrą krytykę. Wielu tenisistów, takich jak Nick Kyrgios i Simona Halep, publicznie opowiedziało się przeciwko Świątek i Sinnerowi, podobnie jak wielu innych byłych zawodników i ekspertów. Z kolei inne osoby, w tym amerykańska legenda Andy Roddick, stanęły w obronie Świątek i Sinnera.