• Tak eksperci podsumowali to, co zrobiła Iga Świątek

    Tak eksperci podsumowali to, co zrobiła Iga Świątek

    Tak eksperci podsumowali to, co zrobiła Iga Świąte

     

    Iga Świątek zameldowała się w ćwierćfinale turnieju rangi WTA 1000 w Indian Wells po tym, jak ograła Karolinę Muchovą 6:1, 6:1. Eksperci, którzy podsumowali ten mecz, byli pod wrażeniem występu Polki, a także zdziwieni tym, co zaprezentowała Czeszka.

     

    “Iga Świątek – Karolina Muchova 6:1, 6:1. Totalne zwycięstwo nad rywalką, która potrafi sprawiać problemy najlepszym dziewczynom w tourze. Iga pewnie awansowała do ćwierćfinału” – przyznał Rafał Smoliński z WP SportoweFakty

     

    “Koncert Igi Świątek na kortach Indian Wells trwa! Polka pokonała 6:1, 6:1 Karolinę Muchovą i zameldowała się w ćwierćfinale! To już 9. zwycięstwo z rzędu Świątek w Kalifornii. Iga zaimponowała mi dzisiaj spokojem, pewnością siebie i znakomitą postawą na korcie” – wyznał Seweryn Czernek z naszej redakcji.

     

    “Dawno nie widziałem tak pewnej siebie Igi Świątek, jak podczas dotychczasowych meczów w Indian Wells. Jestem ciekaw, czy gdy przyjdzie trudniejsza rywalka, wrócą nerwowe reakcje z poprzednich występów Na ten moment czuję się, jakbym wrócił do 2022 roku i niech to trwa!” – dodał.

     

    “58min ->QF” – taki krótki wpis zamieścił Dawid Celt, były tenisista, a obecnie kapitan reprezentacji Polski w Pucharze Billie Jean King.

     

    “Zaskakująco bezradna była dziś Muchova. Wydawało się, że tenisistka z takim repertuarem nie może zejść poniżej pewnego poziomu, ale dziś od początku jechaliśmy do jednej bramki. Iga swobodna, miała na wszystko dużo czasu. Żadnych problemów ze slajsem Karoliny. Lekcja tenisa” – podsumował Marek Furjan, komentator tenisa i współtwórca kanału Break Point.

     

    “Spacer nr 3 w Indian Wells i jest ćwierćfinał. A tam Zheng albo Kostjuk. No to kciuki” – napisał Robert Sitnicki z Canal+ Sport.

     

    “Iga Świątek wygrała cztery ostatnie mecze z Karoliną Muchovą. Dziś pełna kontrola i dominacja w 57 minut. Dwa oddane gemy. W zasadzie bez zastrzeżeń do wielu elementów. Czeszka bez większych ambicji, mimo że człowiek liczył na to, że się postawi” – przyznał Dawid Żbik, komentator tenisa w Eurosporcie.

     

    “Iga Świątek w ćwierćfinale turnieju w Indian Wells! Tradycji stało się zadość, średnia straconych 2 gemów utrzymana w trzecim meczu. Fantastyczna praca na nogach, tu było widać największą różnicę względem Muchovej. Nie ma co się oszukiwać słaby występ Czeszki, na początek 4 niewymuszone błędy, które sprawiły, że Iga od razu poczuła się bardzo pewnie. Nie martwi nas oczywiście obraz tego meczu, ale jeżeli ktoś chce w tych warunkach i na tych kortach z Igą rywalizować, to potrzebuje szybkich nóg, cierpliwości w budowaniu akcji i dobrego serwisu. Muchova tych atrybutów nie posiadała, a Iga to po prostu bez litości wykorzystała. Teraz czas na Zheng – Kostyuk i nie jest wcale pewne, że rywalkę Iga pozna dziś, przez pogodę, która może płatać figle” – podsumował profil Sofa Sportowa, prowadzony przez byłych tenisistów Michała Dembka i Agatę Bachanek.

  • Totalna miazga w meczu Świątek! Zachowania Fissette’a i Abramowicz mówią wszystko

    Totalna miazga w meczu Świątek! Zachowania Fissette’a i Abramowicz mówią wszystko

    Totalna miazga w meczu Świątek! Zachowania Fissette’a i Abramowicz mówią wszystko

    Po 29 minutach było 6:1. Po 42 minutach Iga Świątek prowadziła już 6:1, 3:0, a kwadras później skończyła mecz z Karoliną Muchovą, pokonując ją aż 6:1, 6:1. Świetna tenisistka z Czech nie miała nic do powiedzenia w starciu z Polką w czwartej rundzie turnieju WTA 1000 w Indian Wells. Na grę swojej zawodniczki z zadowoleniem reagował trener Wim Fissette oraz cały sztab Świątek. A jeśli Idze zdarzało się czegoś wystraszyć, to tylko czasami piłek rywalki lecących bardziej w jej kierunku niż w kort.

     

    Iga Świątek i Karolina Muchova w oficjalnym meczu spotkały się po raz piąty. Ich poprzednie starcia były zacięte. Polka wygrała trzy z czterech, ale Czeszka zawsze stawiała trudne warunki. Tym razem była kompletnie bezradna. – Nikt się nie spodziewał, że będzie tak łatwo – bardzo szybko usłyszeliśmy od komentatorów.

     

    Mecz, który miał być hitem, toczył się w ekspresowym tempie. Dwukrotna mistrzyni turnieju w Indian Wells (z 2022 i 2024 roku) grała świetnie. W pierwszym secie Świątek popełniła tylko dwa niewymuszone błędy, miała sześć uderzeń kończących, wygrała 80 proc. punktów po swoim serwisie i aż 14 punktów po returnach. Natomiast Muchova miała 11 niewymuszonych pomyłek, pięć winnerów, zaledwie 39 proc. punktów wygranych po serwisie i jedynie trzy punkty wygrane przy returnie. To nie była przewaga faworytki. To była przepaść. Nie do przeskoczenia.

     

    Świątek pokazała siłę spokoju

    – Spieszy się, szuka szybkich rozwiązań Muchova. A to nigdy nie jest dobry pomysł, gdy rywalizuje się z Igą Świątek – zauważał Żelisław Żyżyński po akcji na 4:1, 40:0 dla Igi, gdy Czeszka za szybko chciała iść do siatki i została kolejny raz skarcona

     

    Komentatorzy Canal+ Sport – razem z Żyżyńskim w tej roli wystąpiła Klaudia Jans-Ignacik – byli zaskoczeni łatwością, z jaką Świątek wygrywała ogromną większość akcji. I jeszcze bardziej zdawali się być zdziwieni spokojem, z jakim Iga reagowała na wszystko, co próbowała wymyślić rywalka.

     

    Świątek od początku wywierała na przeciwnicze presję. Już w pierwszym gemie odebrała Muchovej serwis, zwykle jej duży atut. A później robiła to znowu i znowu (w sumie aż pięć razy) w taki sposób, jakby znów grała z kimś dużo niżej notowanym.

     

    W dwóch poprzednich meczach tegorocznego turnieju Indian Wells Świątek rozbiła Caroline Garcię 6:2, 6:0 i Dajanę Jastremską 6:0, 6:2, wygrywając w tych meczach aż 12 z 15 gemów serwisowych rywalek. Wydawało się, że to, co robiła przeciw zawodniczkom z ósmej i piątej “dziesiątki” światowego rankingu będzie nie do powtórzenia przeciw zawodniczce zajmującej 15. miejsce. A jednak Iga znowu to robiła.

     

    Ten raj należy do Świątek. Iga robi swoje

    Dlaczego? Wyraźnie widać, że Świątek kapitalnie czuje się na centralnym korcie w Indian Wells. W tym roku wymieniano tam nawierzchnię i zapowiadano, że teraz piłki będą odbijały się szybciej. Albo tak nie jest, albo Świątek zdążyła się do tego przyzwyczaić, dzięki tygodniowi treningów na miejscu, przed startem zawodów.

     

    Pewnie w meczu z Muchovą Świątek wyglądała tak dobrze również dlatego, że Czeszka miała słaby dzień. Ale chyba nie powinniśmy nagle zmieniać narracji i twierdzić, że to nie był poważny sprawdzian możliwości Polki.

     

    Od tego meczu w “Tenisowym Raju” Świątek miała mieć już wyłącznie bardzo trudne wyzwania. Może one naprawdę przyjdą od ćwierćfinału. W nim Polka zmierzy się albo z Ukrainką Martą Kostjuk, albo z Chinką Qinwen Zheng, z którą przegrała półfinał igrzysk olimpijskich w Paryżu.

     

    Jasne jest, że do kolejnego meczu Świątek ma prawo podejść z wielką pewnością siebie. We wtorek wymowne też były reakcje sztabu Igi po jej udanych akcjach. Trener Wim Fissette, sparingpartner Tomasz Moczek i psycholożka Daria Abramowicz często oklaskiwali swoją zawodniczkę. A trener jak nie notował czegoś w zeszycie, to zadzierał głowę najpewniej w stronę telebimu. Możliwe, że z przyjemnością oglądał powtórki pokazujące, jak Iga realizowała taktykę.

     

  • Kibice Barcelony nie dowierzają. Oto co Pedri powiedział o Lewandowskim

    Kibice Barcelony nie dowierzają. Oto co Pedri powiedział o Lewandowskim

    Kibice Barcelony nie dowierzają. Oto co Pedri powiedział o Lewandowskim

    FC Barcelona rozegrała koncert w rewanżowym starciu z Benfiką. Zwyciężyła 3:1 i przypieczętowała awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. MVP tego spotkania został Pedri. Słowa Hiszpana nt. tej statuetki wzbudziły mieszane uczucia wśród kibiców. Poszło o Roberta Lewandowskiego.

     

    FC Barcelona pokonała Benfikę 3:1 i awansowała do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. W tej fazie rywalizacji zmierzy się z Borussią Dortmund lub OSC Lille. W pierwszym meczu tych zespołów padł remis 1:1, a drugiego ćwierćfinalistę poznamy w środę 12 marca.

     

    Liga Mistrzów: Barcelona z awansem, a Pedri z kolejną nagrodą MVP

     

    W meczu z Benfiką oglądaliśmy kapitalny spektakl i przepiękne gole oraz asysty. Pod tym względem prym wiódł Lamine Yamal, który przy akcji na 1:0 jednym zwodem minął dwóch rywali i kapitalnie dograł do Raphinhi, który otworzył wynik meczu. Młody Hiszpan popisał się jeszcze piękniejszym trafieniem po mierzonym strzale w kierunku lewego słupka bramki strzeżonej przez Trubina. Po tym golu Brazylijczyk aż przyklęknął i wyczyścił buta młodszemu koledze

     

    Mimo to – podobnie jak w poprzednim meczu – nagrodę MVP tego pojedynku dostał Pedri. W pomeczowych wywiadach Hiszpan otwarcie przyznał, że ta nagroda równie dobrze mogła powędrować do jego kolegów z formacji ofensywnej. “Nagrodę MOTM mogli otrzymać Raphinha lub Lamine. To spektakularni gracze. Podobnie jak Lewandowski. Mamy dynamit z przodu i dzisiejsze zwycięstwo dedykujemy dr Carlesowi” – przyznał, cytowany przez dziennikarza Reshada Rahmana.

     

    Kibice uderzyli w Lewandowskiego

    Te słowa, a zwłaszcza wątek Roberta Lewandowskiego. Polak we wtorek rozegrał przeciętne spotkanie, niczym się nie wyróżnił. Pochlebne słowa Pedriego spotkały się z krytycznym odbiorem kibiców. Jeden przytoczył cytat z Pedriego: “podobnie jak Lewandowski” i dopisał, że Hiszpan “musi trollować”. Inny z kolei zacytował ten sam fragment i napisał: Pedri jest zbyt miły, niech go Bóg błogosławi. “Stara się podnieść morale Lewandisneya” – dodał inny użytkownik serwisu X. “Tylko jest uprzejmy dla niego” – uważa inny. Następny kibic nie uwierzył w te słowa, zacytowane przez dziennikarza Reshada Rahmana. “Potrzebuje dowodu, jak Pedri mówi imię piłkarza z nr 9”.

     

    Zdaniem następnego komentującego Pedri powinien wspomnieć o Balde zamiast o “Lewym”. “Jego szybkość jest naprawdę inna” – czytamy. Pozostali kibice zastanawiają się, dlaczego w ogóle to Pedri dostał nagrodę zawodnika meczu. “Nawet ja nie jestem pewien, jak wybrali Pedriego?” – pyta jeden z nich. “Kontrolowałeś tempo gry, chociaż Raphinha i Lamine również na to zasłużyli. Ciesz się swoją nagrodą” – stwierdził kolejny.

    https://x.com/ReshadFCB/status/1899549665021816947

    Robert Lewandowski nie strzelił gola w tym meczu, choć miał ku temu fantastyczną okazję po podaniu Lamine Yamala. Polak w drugim starciu z Benfiką oddał dwa strzały w bramkarza i zakończył to spotkanie w 70. minucie. Kataloński “Sport” ocenił występ 36-latka na “6” w dziesięciostopniowej skali. – W jego grze więcej było obecności niż finezji. Mimo że nie był to jego najlepszy dzień, to jego praca była ważna dlazespołu – czytamy.

     

  • Pajor na celowniku UEFA! Na Barcelonę padł blady strach

    Pajor na celowniku UEFA! Na Barcelonę padł blady strach

    Pajor na celowniku UEFA! Na Barcelonę padł blady strac

     

    “Wampiry” z UEFA odwiedziły FC Barcelonę. “Mundo Deportivo” przekazało, że wysłannicy europejskiej federacji pojawili się na treningu żeńskiej drużyny katalońskiego klubu i zabrały na badania m.in. Ewę Pajor.

     

    Siedem bramek i asysta – to statystyki Ewy Pajor w ostatnich pięciu meczach w barwach FC Barcelony. Reprezentantka Polski rozgrywa pierwszy sezon w klubie ze stolicy Katalonii, ale już jest jedną z jego największych gwiazd. Pokazała to m.in. przed tygodniem, gdy zdobyła hat-tricka w El Clasico z Realem Madryt, który Barcelona wygrała 5:0 w pierwszym meczu półfinałowym Pucharu Królowej.

     

    Ewa Pajor została wybrana do testu antydopingowego

    Pajor wygrała już jedno trofeum z Barceloną, którym był Superpuchar Hiszpanii. Do tego może dołożyć wspomniany Puchar Królowej, mistrzostwo Hiszpanii i Ligę Mistrzyń. I to właśnie przy okazji tych ostatnich rozgrywek drużynę Barcelony podczas treningu odwiedziły “wampiry” z UEFA.

     

    Wysłannicy europejskiej federacji pojawiają się na treningach żeńskich i męskich klubów w niezapowiedzianych terminach, żeby przeprowadzić testy antydopingowe. “Mundo Deportivo” poinformowało, iż traf chciał, że tym razem Ewa Pajor znalazła się wśród ośmiu piłkarek Barcelony, które zostały przetestowane przez te “wampiry”. To jednocześnie standardowa procedura, więc trudno oczekiwać, żeby nagle wykryto doping u którejś z zawodniczek.

     

    Co zaś tyczy się Ewy Pajor i Ligi Mistrzyń, to Polka już czterokrotnie grała w finale tych rozgrywek w barwach VfL Wolfsburg. Za każdym razem jednak przegrywała – trzykrotnie z drużyną Olympique Lyon, a raz z FC Barceloną.

     

    W obecnej edycji Ligi Mistrzyń FC Barcelona zmierzy się z byłą drużyną Pajor – Wolfsburgiem – w ćwierćfinale. Pierwszy mecz zostanie rozegrany w Niemczech w środę 19 marca o godz. 18:45.

  • Wymarzony scenariusz dla Barcelony! Oto droga do finału Ligi Mistrzów

    Wymarzony scenariusz dla Barcelony! Oto droga do finału Ligi Mistrzów

    Wymarzony scenariusz dla Barcelony! Oto droga do finału Ligi Mistrzó

     

    FC Barcelona jest pierwszą drużyną, która awansowała do ćwierćfinału Ligi Mistrzów w nowym formacie! Wcześniejsze losowanie wyłoniło jej potencjalnych rywali w kolejnych fazach. Zespół Roberta Lewandowskiego i Wojciecha Szczęsnego był faworytem dwumeczu z Benfiką Lizbona, a później status Blaugrany wcale się nie zmieni! Kolejnym rywalem będzie Borussia Dortmund lub Lille, a droga do finału prezentuje się wybornie. Sprawdź drabinkę.

     

    Zespół Hansiego Flicka idzie jak burza w Champions League. Po zajęciu drugiego miejsca w fazie ligowej jej sytuacja układa się doskonale. Przede wszystkim uniknęła gry z najlepszym jesienią w LM Liverpoolem, a w 1/8 finału trafiła na Benfikę, którą pokonała w styczniu 5:4 po szalonym meczu. Wygrała także dwa kolejne spotkania w fazie pucharowej. We wtorkowy wieczór padł wynik 3:1 po bramkach Raphinhi (dwie) i Lamine’a Yamala.

     

    Niespotykana szansa! Oto droga Barcelony do finału Ligi Mistrzów

    Jedną z bardzo ważnych zmian w formacie zatwierdzonym przez UEFA jest rozstawienie drużyn i poznanie drabinki aż do finału zamiast kolejnych losowań. Podczas ceremonii po play-offach okazało się, że Barcelona uniknęła starcia z Paris Saint-Germain. Aż do finału na pewno nie trafi też na Real Madryt, Atletico czy Arsenal. Kibice upatrują wielkiej szansy na El Clasico w wielkim finale LM. Szansa na to jest spora, patrząc, jaką drogę do finału ma Blaugrana.

     

    Przed Lewandowskim, Szczęsnym i spółką wielka szansa. W ćwierćfinale zmierzą się bowiem z teoretycznie słabszą Borussią Dortmund lub LOSC Lille. W pierwszym meczu padł wynik 1:1, a o awansie zadecyduje środowy rewanż we Francji. W przypadku pokonania jednych z tych drużyn w półfinale Blaugrana zagra z jedną z czterech drużyn: Bayern Monachium/Bayer Leverkusen [3:0 w pierwszym meczu] lub Feyenoord/Inter Mediolan [0:2].

     

    Rewanżowe mecze 1/8 finału LM odbywają się w dniach 11-12 marca. W kwietniu (8-9, 15-16) zaplanowane są ćwierćfinały. Półfinały rozegrane zostaną w dniach 29-30 kwietnia oraz 6-7 maja. Na wielki finał na Allianz Arena w Monachium trzeba poczekać do 31 maja 2025 r.

     

    Pary 1/8 finału Ligi Mistrzów:

     

    Club Brugge — Aston Villa [1:3 w pierwszym meczu]

    Borussia Dortmund — LOSC Lille [1:1]

    Real Madryt — Atletico Madryt [2:1]

    Bayern Monachium — Bayer Leverkusen [3:0]

    PSV Eindhoven — Arsenal [1:7]

    Feyenoord — Inter Mediolan [0:2]

    PSG — Liverpool [0:1]

    Benfica — FC Barcelona [0:1, 1:3 awans Barcelony]

     

    Potencjalne pary ćwierćfinałowe:

     

    PSG lub Liverpool — Club Brugge lub Aston Villa

    PSV Eindhoven lub Arsenal — Real Madryt lub Atletico Madryt

    FC Barcelona — Borussia Dortmund lub LOSC Lille

    Bayern Monachium lub Bayer Leverkusen — Feyenoord lub Inter Mediolan

    Potencjalne pary półfinałowe:

     

    Real Madryt lub Atletico Madryt lub PSV Eindhoven lub Arsenal — PSG lub Liverpool lub Club Brugge lub Aston Villa

    FC Barcelona lub Borussia Dortmund lub Lille — Bayern Monachium lub Bayer Leverkusen

    lub Feyenoord lub Inter Mediolan.

  • Hiszpanie przyjrzeli się temu, co zrobił Lewandowski. Tak go nazwali

    Hiszpanie przyjrzeli się temu, co zrobił Lewandowski. Tak go nazwali

    Hiszpanie przyjrzeli się temu, co zrobił Lewandowski. Tak go nazwali

    FC Barcelona zwyciężyła Benfikę Lizbona 3:1 i awansowała do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Robert Lewandowski został zmieniony na 20 minut przed końcem spotkania. Jak jego występ oceniły media?

     

    We wtorek na Stadionie Olimpijskim FC Barcelona spotkała się z Benfiką w rewanżowym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów. “Duma Katalonii” była faworytem tego starcia i potwierdziła to na boisku. Tym razem zwyciężyła 3:1 i po triumfie w całym dwumeczu 4:1 zameldowała się w ćwierćfinale.

     

    Robert Lewandowski wybiegł na murawę w podstawowej “11” katalońskiego zespołu. Polski napastnik według mediów zaprezentował się dobrze, co potwierdzają oceny. Zabrakło tylko, aby wpisał się na listę strzelców.

     

    Dziennik “Sport” ocenił Lewandowskiego na “7”. W uzasadnieniu podkreślono, że Polak był “pracowity”.

     

    “Już od kilku tygodni nie ogranicza się tylko do życia w polu karnym, stara się bardziej uczestniczyć w grze. Bardzo angażuje się w akcje. Brakuje mu tylko gola, by zwieńczyć znakomity występ” – napisano w uzasadnieniu.

     

    Gazeta “Mundo Deportivo” tradycyjnie nie wystawiła żadnych not, ale krótko scharakteryzowała poszczególnych graczy. “Lewy” został przez ten dziennik nazwany “wojownikiem”.

     

    “Nie był precyzyjny pod bramką, ponieważ nie wykorzystał podania od Lamine’a i dwukrotnie strzelał wprost w bramkarza z wyraźnych okazji, ale dał z siebie wszystko. W 70. minucie zmienił go Ferran” – stwierdzono w uzasadnieniu.

     

    Serwis eldesmarque.com wystawił Lewandowskiemu notę 7. Dziennikarze tego portalu także stwierdzili, że Polakowi zabrakło zdobycia bramki.

     

    “Nie udało mu się trafić do bramki, choć próbował, ale jego strzał obronił Trubin. Nie błyszczał tak bardzo jak jego koledzy z drużyny” – napisano w uzasadnieniu.

     

    W podobnym tonie wypowiedzieli się eksperci portalu goal.com. W opinii redaktorów Lewandowski zasłużył na “7”.

     

    “Bardzo dobrze utrzymywał piłkę i stworzył kilka okazji, ale nie trafił do siatki. Został zmieniony w 70. minucie, gdy mecz był prawie rozstrzygnięty” – zauważono w serwisie goal.com.

  • Pajor na celowniku UEFA! Na Barcelonę padł blady strach

    Pajor na celowniku UEFA! Na Barcelonę padł blady strach

    Pajor na celowniku UEFA! Na Barcelonę padł blady strach

    “Wampiry” z UEFA odwiedziły FC Barcelonę. “Mundo Deportivo” przekazało, że wysłannicy europejskiej federacji pojawili się na treningu żeńskiej drużyny katalońskiego klubu i zabrały na badania m.in. Ewę Pajor.

     

    Siedem bramek i asysta – to statystyki Ewy Pajor w ostatnich pięciu meczach w barwach FC Barcelony. Reprezentantka Polski rozgrywa pierwszy sezon w klubie ze stolicy Katalonii, ale już jest jedną z jego największych gwiazd. Pokazała to m.in. przed tygodniem, gdy zdobyła hat-tricka w El Clasico z Realem Madryt, który Barcelona wygrała 5:0 w pierwszym meczu półfinałowym Pucharu Królowej.

     

    Ewa Pajor została wybrana do testu antydopingowego

     

    Pajor wygrała już jedno trofeum z Barceloną, którym był Superpuchar Hiszpanii. Do tego może dołożyć wspomniany Puchar Królowej, mistrzostwo Hiszpanii i Ligę Mistrzyń. I to właśnie przy okazji tych ostatnich rozgrywek drużynę Barcelony podczas treningu odwiedziły “wampiry” z UEFA.

     

    Wysłannicy europejskiej federacji pojawiają się na treningach żeńskich i męskich klubów w niezapowiedzianych terminach, żeby przeprowadzić testy antydopingowe. “Mundo Deportivo” poinformowało, iż traf chciał, że tym razem Ewa Pajor znalazła się wśród ośmiu piłkarek Barcelony, które zostały przetestowane przez te “wampiry”. To jednocześnie standardowa procedura, więc trudno oczekiwać, żeby nagle wykryto doping u którejś z zawodniczek.

     

    Co zaś tyczy się Ewy Pajor i Ligi Mistrzyń, to Polka już czterokrotnie grała w finale tych rozgrywek w barwach VfL Wolfsburg. Za każdym razem jednak przegrywała – trzykrotnie z drużyną Olympique Lyon, a raz z FC Barceloną.

     

    W obecnej edycji Ligi Mistrzyń FC Barcelona zmierzy się z byłą drużyną Pajor – Wolfsburgiem – w ćwierćfinale. Pierwszy mecz zostanie rozegrany w Niemczech w środę 19 marca ogodz. 18:45.

     

  • Iga Świątek potrzebowała 58 minut. Demolka! Tylko spójrzcie

    Iga Świątek potrzebowała 58 minut. Demolka! Tylko spójrzcie

    Iga Świątek potrzebowała 58 minut. Demolka! Tylko spójrzcie

    Iga Świątek w zaledwie 58 minut pokonała Karolinę Muchovą 6:1, 6:1 i awansowała do ćwierćfinału turnieju WTA 1000 Indian Wells. W trakcie spotkania nie brakowało efektownych zagrań i zaciętych wymian. Zobacz skrót tego meczu.

     

    Mecz Igi Świątek z Czeszką Karoliną Muchovą w 1/8 finału tenisowego turnieju WTA 1000 na kortach twardych w kalifornijskim Indian Wells rozpoczął się z godzinnym opóźnieniem. Powodem były opady deszczu, które uniemożliwiły tenisistkom grę.

     

    Polka i Czeszka wyszły na kort i zaczęły się rozgrzewać zgodnie z planem o godz. 19 przy lekkiej mżawce, jednak akurat w momencie, gdy miały rozpocząć pojedynek, deszcz zaczął padać znacznie mocniej. Zawodniczki musiały wrócić do szatni. Ostatecznie spotkanie rozpoczęło się godzinę później, już przy świecącym słońcu i padło łupem Polki.

     

    Spotkanie w Kalifornii znakomicie rozpoczęła Polka, która już w pierwszym gemie przełamała rywalkę. Po kilku minutach wiceliderka prowadziła już 3:0 i finalnie wygrała pierwszą partię 6:1.

     

    Drugiego seta Polka rozpoczęła równie udanie od prowadzenia 3:0. W kolejnych gemach Muchova tylko momentami zbliżała się do Polki, która triumfowała 6:1, 6:1.

     

     

    Organizatorzy przewidzieli za tę rundę nagrodę w wysokości 189 tys. dol. (ok. 728 tys. zł), a awans do półfinału oznaczać będzie premię w wysokości 332 tys. dol. To wynagrodzenie w wysokości grubo ponad miliona złotych — 1 mln 278 tys. zł! O ten bonus Polka powalczy z wygraną starcia Qinwen Zheng — Marta Kostjuk.

     

     

     

  • Tak jeszcze Igi Świątek nie nazwali! Polka zyskała nowy przydomek

    Tak jeszcze Igi Świątek nie nazwali! Polka zyskała nowy przydomek

    Tak jeszcze Igi Świątek nie nazwali! Polka zyskała nowy przydomek

    Iga Świątek dała kolejny koncert! Polka nie miała żadnych problemów z Karoliną Muchovą i poradziła sobie z nią w mniej niż godzinę, wygrywając 6:1, 6:1. Nic dziwnego, że w Czechach zachwycają się występem 23-latki. I nazywają ją… “polską burzą”. To jednak nie wszystko.

     

    To był kolejny nokaut Igi Świątek w Indian Wells! Po przegraniu zaledwie czterech gemów w dwóch poprzednich rundach we wtorek Polka wygrała z Karoliną Muchovą 6:1, 6:1 w zaledwie 58 minut. Kibice już mogą ostrzyć sobie zęby na ćwierćfinał Indian Wells. A jak w Czechach podsumowano to spotkanie? Tamtejsi dziennikarze podkreślają, że ich zawodniczka była po prostu bezradna.

     

    “Karolina Muchova nie zagra w ćwierćfinale w Indian Wells. Była po prostu bezradna w meczu z Igą Świątek. Czeszka tylko dwukrotnie utrzymała swój serwis i przegrała z byłą liderką światowego rankingu. A ta nie przegrała w turnieju jeszcze ani jednego seta i w ćwierćfinale zagra z Martą Kostiuk lub Qinwen Zheng” – czytamy na portalu iDNES.

     

    Co za słowa o Idze Świątek! “Polska burza”

     

    Jeszcze barwniej to spotkanie podsumowują dziennikarze “iSport”, którzy stwierdzają, że “polska burza zmiotła Karolinę Muchovą”.

     

    “Czeszka nie miała najmniejszych szans w starciu z Igą Świątek. Mecz trwał zaledwie 57 minut. Polka jest obecnie najsilniejszą tenisistką na kortach w Indian Wells. Wygrała turniej dwukrotnie, a jeśli uda jej się to także w tym roku, to zostanie pierwszą trzykrotną mistrzynią w 51-letniej historii imprezy. A ma przecież dopiero 23 lata” — czytamy.

     

    “Muchova także dostała lanie. Nie miała żadnych szans. Nasz ostatnia reprezentantka nie zdołała zaskoczyć drugiej tenisistki świata i przegrała gładko 1:6, 1:6” – piszą natomiast dziennikarze “Sportu”.

     

  • Wygrana za 95 pkt. Ale sytuacja Igi Świątek w rankingu WTA nie jest dobra

    Wygrana za 95 pkt. Ale sytuacja Igi Świątek w rankingu WTA nie jest dobra

    Wygrana za 95 pkt. Ale sytuacja Igi Świątek w rankingu WTA nie jest dobr

     

    Iga Świątek wykonuje swoje zadanie! Jest już w ćwierćfinale Indian Wells, gdzie broni aż 1000 zdobytych punktów w Stanach Zjednoczonych. Do tego, by Aryna Sabalenka nie uciekła jeszcze wyraźniej w rankingu WTA, jeszcze długa droga. Niestety nie wszystko zależy teraz od Polki. Oto aktualna sytuacja w zestawieniu “na żywo”, do którego we wtorek Świątek dołożyła 95 “oczek”.

     

    Iga Świątek wciąż ma szansę na obronę punktów

    Polka dwukrotnie wygrywała już w Indian Wells, a teraz broni tytułu sprzed roku. Wtedy pokonała w finale Marię Sakkari. W tym sezonie na razie doszła do ćwierćfinału po zwycięstwie z Karoliną Muchovą 6:1, 6:1 w zaledwie 58 minut, za co zdobyła w sumie 215 punktów (za sam wtorkowy mecz 95 pkt). Wcześniej w zestawieniu “na żywo” odjęto jej 1000 pkt wywalczonych 12 miesięcy temu.

     

    Białorusinka przed rokiem w Indian Wells dotarła do czwartej rundy, przez co broni zaledwie 120 pkt. Jeśli w środę wygra z Sonay Kartal, dopisze sobie pierwsze punkty za trwający turniej. Na ten moment ma 1876 pkt przewagi nad Polką.

     

    W najlepszym scenariuszu dla Świątek, czyli obronieniu tytułu i odpadnięciu Białorusinki w meczu z Brytyjką, strata zmniejszy się do 1091 pkt.

     

    Bez względu na to, co wydarzy się w Indian Wells, raszynianka w nadchodzących turniejach musi przede wszystkim walczyć o utrzymanie jak najmniejszej straty do Sabalenki. Realnie nie ma większych szans na odzyskanie pierwszej lokaty przed Wimbledonem, co niedawno w obszernej analizie wyjaśniał dziennikarz Przeglądu Sportowego Onet Piotr Bernaciak.