• Powrót Fręch z 0:4, szalone starcie z Hiszpanką w Madrycie. Triumf Polki po 178 minutach

    Powrót Fręch z 0:4, szalone starcie z Hiszpanką w Madrycie. Triumf Polki po 178 minutach

    Powrót Fręch z 0:4, szalone starcie z Hiszpanką w Madrycie. Triumf Polki po 178 minutach

    Dzisiaj, punktualnie o godz. 11:00, rozpoczęła się rywalizacja w drugiej rundzie WTA 1000 w Madrycie. Już w pierwszym meczu dnia na obiekcie Stadium 3 pojawiła się Magdalena Fręch. Nasza tenisistka zmierzyła się z reprezentantką gospodarzy – Jessicą Bouzas Maneiro. W pierwszym secie Polka wróciła do gry ze stanu 0:4, ale w końcówce lepsza okazała się Hiszpanka. Druga odsłona również przyniosła ogromne emocje i zakończyła się triumfem Polki po tie-breaku. Ostatecznie cały mecz wygrała Fręch – 5:7, 7:6(2), 6:4 po 178 minutach gry.

     

    Magdalena Fręch ma za sobą wymagający czas. Po tym, jak zameldowała się w trzeciej rundzie Australian Open, kolejne starty nie były dla niej zbyt udane. W pewnym momencie miała passę pięciu porażek z rzędu. Do tego przyplątały się problemy zdrowotne, przez co nie zobaczyliśmy jej w Charleston oraz na turnieju kwalifikacyjnym BJK Cup w Radomiu. Podczas zmagań w Stuttgarcie doczekaliśmy się przełamania ze strony Polki, chociaż nie było o to łatwo. Przegrywała już 2-5 w tie-breaku trzeciego seta, ale ostatecznie pokonała Sarę Errani. W kolejnym meczu z Jessicą Pegulą nie miała już jednak żadnych szans.

     

    Następnym startem dla 27. rakiety świata okazał się turniej WTA 1000 w Madrycie. Z racji swojego notowania w rankingu, zawodniczka urodzona w Łodzi mogła liczyć na wolny los w pierwszej rundzie. Pierwszą przeciwniczką Fręch okazała się Jessica Bouzas Maneiro. Reprezentantka gospodarzy prezentowała ostatnio niezłą formę. Dotarła do ćwierćfinału imprezy rangi “250” w Rouen, a w stolicy Hiszpanii rozpoczęła zmagania od zwycięstwa 6:3, 6:1 z Mayar Sherif. Polka miała jednak dobre wspomnienie z ostatniej rywalizacji z 67. tenisistką kobiecego zestawienia. W sierpniu ubiegłego roku wygrała 6:1, 6:4. Magdalena była jednak wtedy w lepszej formie, poza tym panie grały na korcie twardym. Teraz przyszło im się zmierzyć ze sobą na mączce.

     

    WTA Madryt: Emocjonalny rollercoaster w meczu Magdalena Fręch – Jessica Bouzas Maneiro

     

    Początek pojedynku zupełnie nie układał się Fręch. Polka dała się zdominować rywalce i już na “dzień dobry” została przełamana. Potem Bouzas Maneiro utrzymała swoje podanie do zera i zrobiło się 2:0. Także trzecie rozdanie nie przyniosło premierowego “oczka” dla naszej tenisistki. Mimo prowadzenia 30-0, dała doprowadzić przeciwniczce do break pointów. Trzecia okazja została wykorzystana. Chwilę później było już 4:0 dla Hiszpanki.

     

    Wtedy Fręch zerwała się do walki. Najpierw nie straciła punktu przy swoim serwisie, potem odrobiła stratę jednego breaka, wracając ze stanu 15-30. W następnych minutach obroniła trzy break pointy i złapała kontakt z reprezentantką gospodarzy. Po ośmiu gemach mieliśmy remis – 4:4. Fręch była na fali, dobrze rozpoczęła także kolejne rozdanie. Prowadziła 30-0, ale mimo to pozwoliła przeciwniczce na przełamanie. Przy stanie 5:4 Jessica serwowała po zwycięstwo w secie. Pierwsza próba okazała się zupełnie nieudana. Straciła serwis do zera i doszło do wyrównania.

     

    W trakcie jedenastego gema powtórzyła się sytuacja z poprzedniego rozdania przy podaniu Fręch. 27-latka znów prowadziła 30-0, ale później doszło do break pointów. Magdalena obroniła pierwsze dwie okazje, miała nawet piłkę na 6:5. Ostatecznie taki rezultat pojawił się jednak po stronie przeciwniczki. Bouzas Maneiro wykorzystała drugą szansę na zamknięcie partii. Utrzymała podanie do 15 i wygrała premierową odsłonę 7:5.

     

    Niestety, także początek drugiej partii nie układał się po myśli naszej tenisistki. W pierwszych dwóch gemach zdobyła zaledwie jeden punkt, przez co Jessica szybko uzyskała prowadzenie 2:0. Magdalena zdołała wrócić do gry podczas szóstego rozdania. Mimo aż pięciu szans Hiszpanki na 4:2, Polka wyszła z opresji i za pierwszym podejściem wyrównała na 3:3. Po chwili 27-latka znalazła się nawet na prowadzeniu. Kolejne minuty należały jednak do Bouzas Maneiro. Przełamanie w dziewiątym gemie dla reprezentantki gospodarzy oznaczało, że serwis dla 67. rakiety świata po awans do trzeciej rundy.

     

    Podobnie jak w pierwszym secie, Hiszpanka straciła w tym momencie podanie do zera. Magdalena wyrównała na 5:5 i wciąż zachowywała swoje szanse na miejsce w najlepszej “32” turnieju. W jedenastym gemie Polka obroniła trzy break pointy i wyszła na prowadzenie 6:5. Ostatecznie o wyniku drugiej partii decydował tie-break. Kluczowa rozgrywka od początku układała się po myśli naszej reprezentantki. Fręch wygrała ją 7-2 i doprowadziła dotrzeciej odsłony.

    Na starcie decydującego seta Hiszpanka miała dwie okazje na 2:0. Ostatecznie Polka oddaliła jednak zagrożenie, a po chwili sama miała break pointa. Wykorzystała go i prowadziła 2:1 z przełamaniem. W następnych minutach Hiszpanka odrobiła stratę i po pięciu gemach to ona znalazła się bliżej zwycięstwa. Magdalena znalazła odpowiedź na poczynania rywalki. Po chwili to nasza tenisistka zgarnęła trzy “oczka” z rzędu i znalazła się o jeden gem od trzeciej rundy. Ostatecznie Fręch wygrała spotkanie 5:7, 7:6(2), 6:4 po 178 minutach gry. O miejsce w 1/8 finału WTA 1000 w Madrycie zagra z Mirrą Andriejewą lub Marie Bouzkovą.

    Dokładny zapis relacji z meczu Magdalena Fręch – Jessica Bouzas Maneiro jest dostępny

     

  • Rywalka Świątek awansowała, a potem padły słowa o Polce. Zdecydowana deklaracja

    Rywalka Świątek awansowała, a potem padły słowa o Polce. Zdecydowana deklaracja

    Rywalka Świątek awansowała, a potem padły słowa o Polce. Zdecydowana deklaracja

    Iga Świątek w wielkim stylu przedarła się do ćwierćfinału turnieju rangi WTA 1000 w amerykańskim Indian Wells pokonując w dwóch setach kolejno Caroline Garcię, Dajanę Jastremską oraz Karolinę Muchovą. Niedługo po tym, jak Polka wyeliminowała z zawodów Czeszkę, nadeszły istotne wieści dotyczące jej kolejnej rywalki – okazała się nią Qinwen Zheng, która dość jasno nakreśliła swój plan na potyczkę z drugą rakietą globu.

    Iga Świątek – jako obrończyni tytułu z ubiegłego roku – bez dwóch zdań od początku bieżących zmagań w Indian Wells uchodziła za główną faworytkę do wygrania amerykańskiego turnieju i jak na razie jest na jak najlepszej drodze do tego, by kolejny raz sięgnąć w Kalifornii po trofeum.

    Polka zaczęła od ogrania Caroline Garcii, a następnie pokonała też Dajanę Jastremską oraz Karolinę Muchovą, każdorazowo domykając rywalizację w dwóch setach i w – mniej więcej – godzinę. Teraz przed wiceliderką światowego rankingu kolejne wyzwanie w ćwierćfinale.

    Indian Wells: Zheng kolejną rywalką Świątek. “Damy z siebie wszystko”

    Na tym etapie zmierzy się z przedstawicielką Chin Qinwen Zheng, która o poranku 12 marca według czasu środkowoeuropejskiego (a przed północą czasu lokalnego) pokonała Ukrainkę Martę Kostiuk 6:3, 6:2. Po spotkaniu sportsmenka z Azji zdecydowała się na kilka słów komentarza ws. jej zbliżającego się pojedynku ze Świątek.

    “Obie damy z siebie wszystko. Ona z łatwością wygrała swoje pierwsze trzy mecze w Indian Wells” – stwierdziła Zheng w pomeczowym wywiadzie na korcie. “Jest w dobrej formie, tak samo jak ja” – podkreśliła 22-latka.

    Będziemy walczyć i… zobaczymy, co wydarzy się w następnym starciu

    ~ skwitowała.

    Świątek zdominowała rywalizację z Zheng. Jej jedyna porażka z Chinką była jednak bardzo bolesna

    Jak dotychczas obie panie mierzyły się ze sobą łącznie siedem razy – w sześciu przypadkach triumfatorką okazywała się Iga Świątek, natomiast jej jedyna porażka związana jest z ostatnim dotychczasowym spotkaniem obu zawodniczek.

    Miało ono miejsce w sierpniu ubiegłego roku podczas półfinału igrzysk olimpijskich w Paryżu. Dla raszynianki przegrana była tym boleśniejsza, że bez dwóch zdań celowała ona w zdobycie złota na swych ulubionych kortach w stolicy Francji. Po tym, jak Zheng ją pokonała, reprezentantka Polski jednak prędko się podniosła i już nazajutrz w pewnym stylu zdobyła brąz zwyciężając Annę Karolinę Schmiedlovą.

    https://x.com/TheTennisLetter/status/1899709881550274591

    Teraz przyszedł czas na zrewanżowanie się zdolnej Chince, która na IO ostatecznie sama sięgnęła po złoty medal.

     

  • Iga Świątek traci groźną rywalkę! Nagłe wycofanie tuż przed meczem w Madrycie

    Iga Świątek traci groźną rywalkę! Nagłe wycofanie tuż przed meczem w Madrycie

    Iga Świątek traci groźną rywalkę! Nagłe wycofanie tuż przed meczem w Madryci

     

    Na dosłownie kilka godzin przed jej pierwszym meczem w turnieju WTA rangi 1000 w Madrycie na jaw wyszły wieści o wycofaniu Karoliny Muchovej. Czeszka, która mogła być jedną z najgroźniejszych rywalek dla Igi Świątek w dolnej części drabinki, zniknęła z listy uczestniczek rywalizacji. WTA informuje, że powodem wycofania Muchovej z turnieju jest choroba.

     

    Na kilka godzin przed planowanym meczem Julii Starodubcewej z Karoliną Muchovą okazało się, że Czeszka wcale nie przystąpi do gry w turnieju rangi 1000 w Madrycie. Jej miejsce w drabince zajęła już Elisabetta Cocciaretto, która skorzysta na późnym wycofaniu jednej z rozstawionych i jako lucky loser zagra bezpośrednio w drugiej rundzie.

     

    To właśnie Włoszka zmierzy się ze Starodubcewą i wykorzysta rozstawienie Muchovej. Co ciekawe, w podobnej sytuacji jest Kamil Majchrzak, który skorzysta na wycofaniu Carlosa Alcaraza i awansuje bezpośrednio do drugiej rundy pomimo porażki w kwalifikacjach. Wycofanie Muchovej to również ważna wiadomość dla Igi Świątek.

     

    Nagłe wycofanie z WTA w Madrycie

     

    Choć Polka nie kryje, że darzy Muchovą szacunkiem, a panie kolegują się ze sobą, to właśnie Czeszka mogła być uznawana za jedną z groźniejszych rywalek na kortach ziemnych dla wiceliderki rankingu. Świątek i Muchova zagrały ze sobą w pamiętnym finale Rolanda Garrosa w 2023 r., gdy to ta druga była bliska przerwania kapitalnej serii mistrzyni wielkoszlemowej w Paryżu.

     

    Dziś wiemy już na pewno, że nie zagrozi jej w Madrycie. WTA poinformowało w turniejowych dokumentach jedynie o “chorobie”, nie przekazując żadnych szczegółów. Nie wiadomo, jak dyspozycja zdrowotna wpłynie na plan występu Muchovej w Rzymie.

  • Walczyła z Igą Świątek o medal igrzysk, a potem zniknęła. Teraz ogłosiła

    Walczyła z Igą Świątek o medal igrzysk, a potem zniknęła. Teraz ogłosiła

    Walczyła z Igą Świątek o medal igrzysk, a potem zniknęła. Teraz ogłosiła

    Anna Karolina Schmiedlova jeszcze w sierpniu grała z Igą Świątek o brązowy medal igrzysk olimpijskich. Słowaczka po paryskich zmaganiach nie miała już tak dobrej passy – w turniejach WTA odpadała już w pierwszej rundzie i grała przede wszystkim w zawodach rangi ITF i challengerach. Ostatni mecz przed przerwą rozegrała w Dosze, gdzie przegrała z Warwarą Graczową. Okazało się, że powód jej zniknięcia z tenisa jest inny niż przypuszczano.

     

    Schmiedlova długo szukała swojej drogi po zakończeniu igrzysk i wydawało się, że pod względem sportowym najlepsze jeszcze przed nią. Ostatecznie podjęła jednak inną decyzję. W mediach społecznościowych ujawniła powód.

     

    Anna Karolina Schmiedlova walczyła z Igą Świątek o medal igrzysk

     

    Schmiedlova sprawiła ogromną niespodziankę w czasie igrzysk olimpijskich. Będąca obecnie na 158. miejscu w rankingu WTA Słowaczka w drodze do półfinału pokonała świetnie grające tenisistki, w tym Barborę Krejcikovą czy Jasmine Paolini. Ustąpiła dopiero Donnie Vekić, późniejszej srebrnej medalistce.

     

    W walce o brązowy medal igrzysk Schmiedlova starła się z Iga Świątek. Polka była bardzo zdeterminowana, by zdobyć brąz i tym samym choć po części zmazać trudne emocje, z jakimi zmagała się w swoim półfinale. Ostatecznie raszynianka zwyciężyła 6:2, 6:1.

     

    Anna Karolina Schmiedlova ogłosiła

     

    W kolejnych rozgrywkach Schmiedlova nie radziła sobie już tak dobrze, jak na igrzyskach. Po tegorocznym turnieju w Dosze przestała grać. W mediach społecznościowych ujawniła, co jest tego powodem. Miała do przekazania radosne wieści.

     

    “Cześć, chciałam dać ci znać, że powodem, dla którego ostatnio nie brałam udziału w turniejach i nie byłam częścią drużyny BJKC w kwietniu, jest moja ciąża. Jest to dla mnie sprawa osobista, ale chciałam się nią podzielić, aby uniknąć nieporozumień w nadchodzących miesiącach. Mój partner i ja jesteśmy bardzo szczęśliwi i podekscytowani. Dziękuję bardzo za całe wsparcie” – przekazała. Partnerem Schmiedlovej jest słowacki tenisista, Lukas Klein. Para z niecierpliwością oczekuje na swojego potomka.

     

  • Sensacja w Madrycie! Alcaraz wypada. Polak wchodzi do gry

    Sensacja w Madrycie! Alcaraz wypada. Polak wchodzi do gry

    Sensacja w Madrycie! Alcaraz wypada. Polak wchodzi do gry

    Kamil Majchrzak poniósł porażkę w decydującej fazie eliminacji do turnieju na kortach ziemnych w Madrycie, ale i tak najprawdopodobniej znajdzie się w drabince głównej. Wszystko za sprawą decyzji Carlosa Alcaraza, otwierającej drogę do startu Polakowi, który zdecydował się na wymowny ruch dotyczący innych zawodów.

     

    Kamil Majchrzak (90. ATP) w decydującej rundzie kwalifikacji do turnieju ATP 1000 w Madrycie przegrał 7:5, 4:6, 4:6 z Duńczykiem Elmerem Mollerem (114. ATP). Mimo to najpewniej dostanie się do drabinki głównej, a to z powodu problemów Carlosa Alcaraza (3. ATP).

     

    Kamil Majchrzak czekał na decyzję Carlosa Alcaraza. Już wszystko jasne

    Po wycofaniu się Japończyka Yoshihito Nishioki (74. ATP) wolne miejsce zajął Kanadyjczyk Gabriel Diallo (78. ATP), a pierwszym “oczekującym” (najwyżej notowanym spośród przegranych z ostatniej rundy eliminacji) na wejście do turnieju stał się Polak. I pojawiła się przed nim wyjątkowa szansa, bowiem po zawodach ATP 500 w Barcelonie na kontuzję zaczął narzekać Alcaraz.

     

    Największa gwiazda gospodarzy w czwartek podjęła decyzję o rezygnacji ze startu w Madrycie. To otwiera drogę Majchrzakowi, który czeka na ruch organizatorów. Ci jeszcze nie ogłosili, kto zastąpi Hiszpana, lecz wydaje się, że będzie to 29-latek – już wykonał on wymowny krok. “Kamil Majchrzak zastąpi Carlosa Alcaraza. Ciekawe, że (Polak – red.) wycofał się z Ostrawy ‘z powodu kontuzji’” – czytamy na profilu Mundo Do Tenis w serwisie X.

     

    Media: Kamil Majchrzak zastąpi Carlosa Alcaraza w turnieju ATP 1000 w Madrycie

    Jeśli polski tenisista finalnie zajmie miejsce rozstawionego z numerem drugim Alcaraza, to otrzyma wolny los w pierwszej rundzie i przystąpi do rywalizacji od drugiej fazy. Tam zmierzy się z wygranym meczu pomiędzy Zizou Bergsem (50. ATP) a wspomnianym Diallo.

     

    Turniej ATP 1000 na kortach ziemnych w Madrycie potrwa do niedzieli 4 maja. Pula nagród to 8 055 385 euro.

  • Sensacja w Madrycie! Alcaraz wypada. Polak wchodzi do gry

    Sensacja w Madrycie! Alcaraz wypada. Polak wchodzi do gry

    Sensacja w Madrycie! Alcaraz wypada. Polak wchodzi do gry

    Kamil Majchrzak poniósł porażkę w decydującej fazie eliminacji do turnieju na kortach ziemnych w Madrycie, ale i tak najprawdopodobniej znajdzie się w drabince głównej. Wszystko za sprawą decyzji Carlosa Alcaraza, otwierającej drogę do startu Polakowi, który zdecydował się na wymowny ruch dotyczący innych zawodów

     

    Kamil Majchrzak (90. ATP) w decydującej rundzie kwalifikacji do turnieju ATP 1000 w Madrycie przegrał 7:5, 4:6, 4:6 z Duńczykiem Elmerem Mollerem (114. ATP). Mimo to najpewniej dostanie się do drabinki głównej, a to z powodu problemów Carlosa Alcaraza (3. ATP).

     

    Kamil Majchrzak czekał na decyzję Carlosa Alcaraza. Już wszystko jasne

     

    Po wycofaniu się Japończyka Yoshihito Nishioki (74. ATP) wolne miejsce zajął Kanadyjczyk Gabriel Diallo (78. ATP), a pierwszym “oczekującym” (najwyżej notowanym spośród przegranych z ostatniej rundy eliminacji) na wejście do turnieju stał się Polak. I pojawiła się przed nim wyjątkowa szansa, bowiem po zawodach ATP 500 w Barcelonie na kontuzję zaczął narzekać Alcaraz..

     

    Największa gwiazda gospodarzy w czwartek podjęła decyzję o rezygnacji ze startu w Madrycie. To otwiera drogę Majchrzakowi, który czeka na ruch organizatorów. Ci jeszcze nie ogłosili, kto zastąpi Hiszpana, lecz wydaje się, że będzie to 29-latek – już wykonał on wymowny krok. “Kamil Majchrzak zastąpi Carlosa Alcaraza. Ciekawe, że (Polak – red.) wycofał się z Ostrawy ‘z powodu kontuzji’” – czytamy na profilu Mundo Do Tenis w serwisie X.

     

    Media: Kamil Majchrzak zastąpi Carlosa Alcaraza w turnieju ATP 1000 w Madrycie

     

    Jeśli polski tenisista finalnie zajmie miejsce rozstawionego z numerem drugim Alcaraza, to otrzyma wolny los w pierwszej rundzie i przystąpi do rywalizacji od drugiej fazy. Tam zmierzy się z wygranym meczu pomiędzy Zizou Bergsem (50. ATP) a wspomnianym Diallo.

    https://x.com/mundodotenispod/status/1915358536579637489

    Turniej ATP 1000 na kortach ziemnych w Madrycie potrwa do niedzieli 4 maja. Pula nagród to 8 055 385 euro.

     

  • Oto miejsce Świątek w rankingu najlepiej zarabiających tenisistek. Kwota robi wrażenie

    Oto miejsce Świątek w rankingu najlepiej zarabiających tenisistek. Kwota robi wrażenie

    Oto miejsce Świątek w rankingu najlepiej zarabiających tenisistek. Kwota robi wrażenie

    Iga Świątek to rewolucyjna postać w świecie damskiego tenisa. Choć jej obecne występy budzą sporo zastrzeżeń, to nie może jej odebrać faktu, że mimo młodego wieku osiągnęła ogromny sukces w swojej dyscyplinie. Tak znakomite wyniki często idą w parze z dużymi pieniędzmi i w przypadku 23-latki tak właśnie jest. Już teraz Polka znajduje się w czołowej rankingu Pań, które na kortach zarobiły najwięcej. Choć suma uzbierana przez Świątek robi wrażenie, to wciąż blednie przy liderce ów rankingu.

     

    Nieczęsto zdarza się, aby tak młoda zawodniczka jak Iga Świątek osiągała tak niebagatelny sukces. 23-latka ma już na swoim koncie 22 wygrane turnieje rangi WTA w tym aż 5 Wielkich Szlemów. Dodatkowo na ubiegłorocznych igrzyskach olimpijskich wywalczyła ona brązowy medal, który jest jednocześnie pierwszym krążkiem w tej dyscyplinie sportu w historii naszego kraju.

     

    Niestety obecny sezon zdecydowanie nie idzie po myśli raszynianki. Niedawna przegrana z Jeleną Ostapenko w ćwierćfinale WTA Stuttgart była kolejnym z rzędu bolesnym pożegnanie się z turniejem przed dotarciem do finału. Warto jednak pamiętać, że każdy start wciąż wiąże się z zastrzykiem gotówki, która nieprzerwanie wpada na konto polskiej tenisistki. Dzięki swoim dotychczasowym osiągnięciom zgromadziła ona pokaźną sumę, która pozwala jej konkurować z największymi gwiazdami tego sportu.

     

    Iga Świątek pnie się w rankingu najlepiej zarabiających tenisistek

     

    Już w kwietniu ubiegłego roku Świątek znalazła się w czołowej dziesiątce rankingu pań, które na kortach tenisowych zarobiły najwięcej. Znalazła się ona wówczas tuż za plecami innej polskiej tenisistki Agnieszki Radwańskiej, przy nazwisku której widniała kwota nieco ponad 27 mln dolarów. Jak jednak wiadomo, tenisistka z Krakowa od 2018 roku nie jest już aktywną zawodniczką, co w zestawieniu z grającą Świątek naturalnie musiało zakończyć się roszadami w zestawieniu.

     

    Jak podaje oficjalny wykaz płac WTA, obecna kwota jaką Iga Świątek zarobiła na kortach wynosi około 35 mln dolarów brutto. Pozwoliło jej to na wyprzedzenie wspomnianej wcześniej Radwańskiej oraz znajdującej się nad nią Angelique Kerber, która swoją przygodę z zawodowym tenisem zakończyła w 2024 roku. Tuż nad głową 23-latki znajduje się natomiast Caroline Wozniacki. Duńska zawodniczka polskiego pochodzenia może pochwalić się kwotą 36 mln dolarów. Różnica między paniami jest więc marginalna, co w obecnych warunkach zwiastuje możliwość kolejnego awansu Świątek w tym nieoficjalnym rankingu.

     

    Kwoty, jakie zapisane zostały przy nazwiskach pozostałych zawodniczek wahają się od 37 do 42 milionów dolarów brutto. Jak nietrudno się domyślić, większość jej konkurentek w “rankingu zarobkowym” to byłe gwiazdy, które obecnie są na końcowym etapie swoich karier, lub od jakiegoś czasu cieszą się sportową emeryturą. Warto więc podkreślić, że nagrody pieniężne zdobywane w kobiecy tenisie stale ewoluują, dlatego też z perspektywy polskiej tenisistki, która zarabia nieporównywalnie większe kwoty niż dawne mistrzynie, nie są to sumy niemożliwe do osiągnięcia.

     

    Serena Williams detronizuje konkurencje. Jej wynik może zszokować

     

    Jest jednak zawodniczka, która zdecydowanie wybija się na tle pozostałych konkurentek. Mowa oczywiście o ikonie kobiecego tenisa Serenie Williwams. Amerykanka aż 73 razy sięgała po tytuł w turniejach rangi WTA. W jej dorobku znajdują się równie 23 tytuły wielkoszlemowe. Od Świątek różnią ją również 23 triumfy w turniejach deblowych oraz 14 tytułów wielkoszlemowych w grze podwójnej. Dodatkowo może się ona pochwalić również 4 medalami na igrzyskach olimpijskich.

     

    Nic więc dziwnego, że Serena Williams jest zawodniczką, która na kortach tenisowych zarobiła najwięcej. Kwota, która wpłynęła na jej konto wynosi bagatela… 94 miliony dolarów. To ponad dwukrotność tego, co zarobiła jej siostra, a jednocześnie druga tenisistka w zestawieniu najlepiej opłaconych zawodniczek Venus Williams.

     

    Sabalenka znów goni Świątek. Kilka milionów różnicy

     

    Obecnie Świątek jest 2. rakietą świata. Prym w rankingu WTA wiedzie bowiem Aryna Sabalenka, która obecnie ma blisko 4 tys. punktów przewagi nad raszynianką. Okazuje się jednak, że i w kwestii zarobków nie odstaje ona od swojej rywalki z Polski. Według danych WTA, za swoje występy Białorusinka zainkasowała już ponad 33 mln dolarów, czyli o 2 mln mniej niż Świątek. To daje Sabalence 9. pozycje w rankingu najlepiej opłacanych zawodniczek tenisa.

     

  • Gigantyczne zagrożenie przed Igą Świątek. Od lat nie było takiej presji

    Gigantyczne zagrożenie przed Igą Świątek. Od lat nie było takiej presji

    Gigantyczne zagrożenie przed Igą Świątek. Od lat nie było takiej presj

     

    Niecały miesiąc temu młoda Filipinka Alexandra Eala wprawiła w osłupienie cały świat. Sensacyjnie wyrzuciła w ćwierćfinale swoją idolkę Igę Świątek, która tego dnia była kompletnie bezradna. Nerwy puszczały jej na tyle, że wdała się w dyskusję ze swoim boksem. Teraz Polka już w drugiej rundzie turnieju w Madrycie, gdzie broni tytułu, będzie miała szansę na rewanż, a ewentualna porażka będzie ją kosztować bardzo wiele. W najgorszym scenariuszu nawet spadek poza podium rankingu WTA.

     

    Trwa pierwszy w tym sezonie “tysięcznik” na mączce. W Madrycie do gry wchodzi czołówka rankingu WTA. W czwartek swoje mecze rozegrają m.in. Coco Gauff, Madison Keys czy Iga Świątek. Oczy całego tenisowego świata zwrócone będą z pewnością na tą ostatnią. Polka w stolicy Hiszpanii broni tytułu, a już w drugiej rundzie będzie mieć okazję na rewanż za bolesną porażkę w marcu.

     

    Powiedzieć, że tamto spotkanie w wykonaniu Świątek było słabe, to jak nic nie powiedzieć. Polka była bardzo nerwowa, popełniała masę niewymuszonych błędów, co sprawiło, że pierwsza partia sensacyjnie padła łupem Eali (6:2). W drugim secie było trochę lepiej, druga rakieta świata prowadziła nawet 4:2, lecz wtedy wszystko się posypało i sensacyjnie przegrała 2:6, 5:7.

     

    Nieznane oblicze Igi Świątek

    W marcu kibice zobaczyli nieznane dotąd oblicze Polki, która wdawała się w dyskusje ze swoim boksem. — Musisz ją zmusić do biegania, dodaj więcej rotacji i musi być szybka ręka — wykrzykiwał Wim Fissette, a swoje kilka groszy dorzucał też Maciej Ryszczuk, trener przygotowania fizycznego, który zazwyczaj w trakcie meczów milczy. Świątek w końcówce drugiej partii nie wytrzymała i odkrzyknęła głośno: “Próbuję!”, lecz to nie zdało się na wiele.

     

    W Miami szwankowało praktycznie wszystko, a w szczególności serwis. W spotkaniu z Ealą Świątek wygrała zaledwie 46.7 proc. punktów po pierwszy podaniu i zaledwie 24 proc. po drugim. To jej najgorszy wynik w karierze.

     

    Teraz jednak wszystko ma się zmienić. Jak zdradził trener Polki, od Miami najwięcej pracy Świątek poświęciła właśnie serwisowi. — Po Miami wprowadziliśmy korektę w przygotowaniu serwisu. (…) Element ten więc faluje i to normalne, że przykładamy do niego wiele uwagi, spędzamy nad nim dużo czasu. To definitywnie coś, w czym wszyscy chcielibyśmy zobaczyć poprawę — powiedział Belg w rozmowie z TVP Sport.

     

    Gigantyczne zagrożenie dla Igi Świątek

    Świątek musi jednak uważać, bo ewentualna porażka już w drugiej rundzie może ją kosztować naprawdę wiele. Nie dość, że straci 1000 pkt za ubiegłoroczny triumf, to może też zostać wyprzedzona Jessicę Pegulę i Coco Gauff. Pierwsza, żeby tak się stało, musi dojść, co najmniej do półfinału, a druga przynajmniej do finału. A to możliwe, bo Amerykanki znajdują się po dwóch stronach turniejowej drabinki, więc mogą się ze sobą zmierzyć dopiero w meczu o tytuł.

     

    Spotkanie Alexandra Eala — Iga Świątek już w czwartek 24 kwietnia około godz. 14.30. Relację z tego starcia będzie można śledzić na stronie Przeglądu Sportowego Onet.

  • To pytanie nie spodobało się Świątek. “Nie jestem czarodziejką”

    To pytanie nie spodobało się Świątek. “Nie jestem czarodziejką”

    To pytanie nie spodobało się Świątek. “Nie jestem czarodziejką”

    Wiceliderka rankingu WTA zirytowała się pytaniem, czy czuje, że ma przewagę nad rywalką na nawierzchni ziemnej. Do zgrzytu doszło podczas konferencji przed pierwszym meczem Świątek w Madrycie.

     

    Iga Świątek rozpoczyna obronę 1000 punktów za ubiegłoroczny triumf w Madrycie.

     

    Rywalizację w stolicy Hiszpanii polska tenisistka rozpocznie od drugiej rundy. Jej przeciwniczką będzie Alexandra Eala, która niespodziewanie pokonała Polkę w ćwierćfinale turnieju w Miami.

     

    Na przedmeczowej konferencji prasowej jeden z dziennikarzy zapytał, czy Polka czuje swoją przewagę nad rywalką z racji doskonałej gry na nawierzchni ziemnej we wcześniejszych sezonach?

     

    To pytanie zirytowało Świątek, o czym świadczy jej odpowiedź. – Jeszcze nie zaczęłam turnieju, więc pozwólcie mi najpierw wyjść na kort, bym mogła poczuć grę. Nie chcę nic przewidywać, nie jestem czarodziejką – podkreśliła, a jej słowa cytuje wtatennis.com.

     

    – Muszę podejść do tego meczu jak do każdego innego. Tak naprawdę nie ma znaczenia to, co wydarzyło się w Miami – dodała.

     

    Spotkanie Świątek z Ealą zaplanowano na czwartek, 24 kwietnia, około godz. 14:30. Relacja na żywo na WP SportoweFakty.

  • Świątek prowadziła 4:2 ze 140. rakietą świata i nagle stanęła

    Świątek prowadziła 4:2 ze 140. rakietą świata i nagle stanęła

    Świątek prowadziła 4:2 ze 140. rakietą świata i nagle stanęł

     

    – Nie wiem czy ona z kimś się pokłóciła, czy coś innego się wydarzyło. Wyszła na kort roztrzęsiona jak galareta – mówił Karol Stopa po sensacyjnie przegranym meczu Igi Świątek z Alexandrą Ealą w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Miami. Niecały miesiąc temu Filipinka pokonała Polkę 6:2, 7:5. Teraz tenisistki zmierzą się w drugiej rundzie “tysięcznika” w Madrycie.

     

    To była najbardziej niespodziewana porażka Igi Świątek od czterech lat. Przez tak długi czas nasza tenisistka nie przegrała z nikim spoza pierwszej setki światowego rankingu. A 26 marca w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Miami uległa Alexandrze Eali z Filipin, która zajmowała wówczas 140. miejsce. Świątek przegrała wyraźnie, 2:6, 5:7. I – niestety, trzeba to uczciwie przyznać – zasłużenie.

     

     

    – Tak grającej Świątek, tak psującej Świątek, ale przede wszystkim tak źle poruszającej się po korcie Świątek dawno nie widziałem. Przecież to był zawsze jej najmocniejszy punkt. Natomiast w tym meczu stało się coś makabrycznego. Nie wiem, czy ona z kimś się pokłóciła, czy coś innego się wydarzyło. Coś jednak spowodowało, że wyszła na kort roztrzęsiona jak galareta. To było widać od pierwszej piłki – analizował Karol Stopa, doświadczony komentator tenisa związany z Eurosportem.

     

    Tego typu opinii pojawiło się mnóstwo. Eksperci – z całego świata – podkreślali wielki talent 19-letniej Filipinki, która jest absolwentką Akademii Rafaela Nadala (np. Mats Wilander stwierdził, że Eala ma ręce od Boga i dzięki nim gra tenis mistyczny), a jednocześnie dziwili się, widząc totalną niemoc jej idolki.

     

    Świątek to jej idolka. Świat obiegło ich wspólne zdjęcie

    Tak, Świątek to idolka 72. obecnie zawodniczki światowego rankingu (gigantyczny awans Eala zawdzięcza dotarciu do półfinału w Miami, gdzie grała z dziką kartą). Dwa lata temu na zakończeniu roku szkolnego Eala robiła sobie pamiątkowe zdjęcie ze Świątek i Nadalem.

     

    Ta fotografia obiegła świat przy okazji ostatniego pojedynki Świątek z Ealą. Legendarny Nadal zaprosił na uroczystość w swojej akademii Świątek, żeby w przemowie zainspirowała jego podopiecznych. Jak widać, na Ealę to podziałało.

     

    Choć trzeba przypomnieć, że miesiąc temu przy świetnym tenisie Eali jednocześnie oglądaliśmy naprawdę kiepską grę Świątek.

     

    Zespół Świątek próbował jej pomóc

    W pierwszym secie tamtego ćwierćfinału w Miami Polka przegrała wszystkie swoje gemy serwisowe! Aż cztery. Popełniła aż 19 niewymuszonych błędów w zaledwie ośmiu gemach. Przy tylko pięciu błędach rywalki. Świątek była bardzo nerwowa, nie słuchała rad swojego zespołu. – Nogi aktywnie! – przypominał trener przygotowania fizycznego Maciej Ryszczuk, który zwykle podczas meczów milczy, ale wtedy widocznie musiał zareagować, widząc, jak jest źle. – Musisz ją zmusić do biegania, dodaj więcej rotacji i musi być szybka ręka – przekazywał Idze między pierwszym a drugim setem jej główny trener, Wim Fissette.

     

    Świątek zeszła wtedy na przerwę toaletową, ale nie wróciła odmieniona. Szybko wynik 2:6 zmienił się na 2:6, 0:2. – Nic nie zmieniaj – powiedział wtedy do Eali Toni Nadal, wujek Rafaela Nadala, który siedział w boksie Filipinki.

     

    Eala grała swoje, ale nagle Świątek przypomniała sobie, że potrafi dużo więcej niż pokazuje. Wygrała cztery gemy z rzędu, ze stanu 2:6, 0:2 wyszła na 2:6, 4:2. A przy wyniku 2:6, 5:4 faworytka serwowała i zdawało się, że wyszarpie tę partię, dzięki czemu doprowadzi do trzeciego seta. Nic z tego, Świątek przegrała swojego gema serwisowego do 15 i poważnie się zdenerwowała. – Próbuję! – odkrzyknęła na kolejne techniczno-taktyczne uwagi Fissette’a, dając mu tym samym do zrozumienia, że nie chce już słuchać jego uwag. – Posłuchaj chociaż raz! – apelował Ryszczuk. Ale apele były na nic. Już do końca – niestety szybkiego końca – gemy wygrywała tylko Eala. I sensacyjnie wygrała cały mecz.

     

    Czy team Świątek potrafi zarządzać kryzysem?

    – Jak już Maciej Ryszczuk się odzywa do Igi z boksu, to znaczy, że sytuacja jest naprawdę poważna. Maciej to gość, który jest bardzo spokojny i nigdy, ale to nigdy nie wtrąca się w takie sprawy, nigdy nie wchodzi w coaching w trakcie meczu. A zatem jeśli on krzyczy do Igi „Posłuchaj chociaż raz”, to powstaje pytanie czy wszyscy w teamie świadomie siadają i mówią sobie szczerze: „Kurczę, Iga jest w kryzysie i my wszyscy mamy kryzys komunikacyjny” po czym w miarę spokojnie szukają rozwiązania, czy jednak tam jest tłoczenie, czyli nacisk, ciągłe szukanie, ale takie gorączkowe – analizował wówczas dla Sport.pl trener Maciej Synówka.

     

    Podkreślmy, że Świątek wcale nie osiąga w bieżącym sezonie złych wyników. Rok zaczęła od finału United Cup, następnie dotarła do półfinału Australian Open, półfinału turnieju WTA 1000 w Dosze, ćwierćfinału WTA 1000 w Dubaju, półfinału WTA 1000 w Indian Wells, ćwierćfinału WTA 1000 w Miami i przed chwilą do ćwierćfinału WTA 500 w Stuttgarcie. Ale wiceliderka światowego rankingu od czerwca 2024 roku, od Roland Garros, czeka na wygranie turnieju. Na pewno bardzo chciałaby obronić tytuł, jaki zdobyła rok temu w Madrycie. Ale na pewno już na starcie tego „tysięcznika” czeka ją trudne wyzwanie. Bo Eala jest sensacją i nawet jeśli teraz już odczuwa pewną presję (udowodnienia, że jej znakomity występ w Miami nie był sprawą jednorazową), to ta presja jest o wiele mniejsza niż presja, z jaką ciągle mierzy się Polka.

     

    Świątek w Stuttgarcie zaczęła swoje tegoroczne występy na kortach ziemnych. W Niemczech przegrała ze swoim koszmarem, czyli z Jeleną Ostapenko (ma z nią bilans już 0:6). Łotyszce po raz pierwszy uległa na mączce. Choć pewnym pocieszeniem jest, że nie była to klasyczna mączka, bo nawierzchnia ceglana w Stuttgarcie jest wysypywana na beton, a więc kort jest tam szybszy niż w Madrycie, a szczególnie niż w Rzymie, gdzie odbędzie się następny turniej rangi WTA 1000 i niż na Roland Garros.

     

    Jednak chcielibyśmy – a Iga na pewno chciałaby tego najbardziej – skończyć z pocieszaniem i wreszcie znów zobaczyć, jak Polka odbiera trofeum za wygranie turnieju. Po ogromnych nerwach związanych z pozytywną próbką antydopingową z jesieni, po utracie prowadzenia w światowym rankingu, po zmianie trenera u Świątek nie wszystko wróciło do normy. Widać, że Iga bardzo chce znów wygrywać, że ciężko pracuje, że trenować w Madrycie, by przyzwyczajać się do tamtejszych warunków, poleciała już w święta. Ale prawda jest taka, że nie wiemy, jaki to da efekt. I – czego nie czuliśmy dawno – obawiamy się już jej pierwszego meczu w turnieju.