• Mirra Andriejewa już się “odgraża”, a na horyzoncie Iga Świątek. “Zrobię wszystko”

    Mirra Andriejewa już się “odgraża”, a na horyzoncie Iga Świątek. “Zrobię wszystko”

    Mirra Andriejewa już się “odgraża”, a na horyzoncie Iga Świątek. “Zrobię wszystko”

    Mirra Andriejewa może mówić o dużym szczęściu, bo jako jedna z nielicznych zawodniczek zdążyła rozegrać mecz czwartej rundy turnieju WTA 1000 w Madrycie, zanim spotkania przerwano z powodu przerwy w dostawie prądu, która dotknęła zresztą całą Hiszpanię. Rosjanka pokonała Julię Starodubcewą i zameldowała się w ćwierćfinale, ale jaka sama później przyznała, jej ambicje sięgają dalej. Chce wywalczyć awans, co by oznaczało, że prawdopodobnie po raz kolejny w sezonie zagra z Igą Świątek. Polka jest bowiem jedną z jej potencjalnych rywalek w półfinale.

     

    Mirra Andriejewa, która we wtorek 29 kwietnia świętuje 18. urodziny, dzień wcześniej zameldowała się na korcie w Madrycie, by powalczyć o awans do czwartej rundy turnieju WTA 1000. Rosjanka zmierzyła się z Julią Starodubcewą, której oddała tylko pięć gemów (6:1, 6:4) i zameldowała się w ćwierćfinale, w którym zagra z Coco Gauff.

     

    Rosjanka i Amerykanka są pierwszymi ćwierćfinalistkami turnieju w stolicy Hiszpanii – zgodnie z planem organizatorów jeszcze w poniedziałek powinno do nich dołączyć kilka tenisistek, ale w związku z długą przerwą w dostawie prądu, z którą zmagała się cała Hiszpania, mecze odwołano. Konsekwencje awarii dotknęły m.in. Igę Świątek, której mecz z Dianą Sznajder został przełożony na wtorek.

     

    Mirra Andriejewa wdzięczna organizatorom. “Jestem super szczęśliwa”

     

    Prądu zabrakło w czasie, gdy mecz Andriejewej zmierzał do końca, a konkretnie przy stanie 5:4 dla Rosjanki w drugim secie. “Było 15-40 przy moim serwisie. Pomyślałam sobie: Och, Mirra, proszę, zrób wszystko, co w twojej mocy, żeby wygrać tego gema i dokończyć mecz. Wiedziałam, że jeśli będzie wynik 5:5, to prawdopodobnie będziemy musiały poczekać” – powiedziała później cytowana przez oficjalną stronę WTA.

     

    Jak dodała triumfatorka turniejów w Dubaju i Indian Wells, awaria prądu sprawiła, że wśród zawodniczek i zawodników obecnych w Madrycie pojawiło się poczucie wspólnoty.

     

    Wszyscy używają telefonów z latarkami. Ale to też całkiem zabawne, bo wszyscy rozmawiają ze sobą, atmosfera jest odrobinę bardziej przyjazna

     

    ~ relacjonowała.

     

    18-latka nie ukrywała jednak radości z faktu, że rozgrywała swój mecz jako pierwsza i mogła dokończyć spotkanie. “Jestem super szczęśliwa, że dali mnie jako pierwszą, więc mogłam skończyć wszystko na czas” – dodała.

     

    WTA Madryt. Iga Świątek straci tytuł? Chce go wywalczyć Mirra Andriejewa

     

    Andriejewa z Gauff, z którą zagra w ćwierćfinale w Madrycie, po raz ostatni mierzyła się w drugiej rundzie US Open w 2023 roku. Wówczas Amerykanka wygrała 6:3, 6:2. Kilka miesięcy wcześniej tenisistki spotkały się w trzeciej rundzie Roland Garros. Rosjanka wówczas pierwszą partię wygrała po tie-breaku, dwie kolejne przegrała w stosunku 1:6.

     

    “Pierwszy set był zacięty, ale reszta meczu była taka… ehhh. Nie dała mi szans. Ale to było dwa lata temu, więc jestem po prostu podekscytowana nie tym, że mogę się zrewanżować, ale zobaczyć, na ile inaczej teraz gram. Myślę, że to będzie emocjonujący mecz” – powiedziała.

     

    Andriejewa przed rokiem również dotarła do ćwierćfinału, w którym przegrała z Aryną Sabalenką. Teraz “odgraża się”, że chce w Madrycie osiągnąć więcej. “W tym roku spróbuję pójść dalej. Zrobię wszystko, co możliwe, żeby wygrać” – zadeklarowała.

     

    Przypomnijmy, że jeśli 18-latka pokona Gauff, w półfinale może zagrać z… Igą Świątek. Jeśli chce zagrać o trofeum, będzie musiała “zdetronizować” Polkę, która w Madrycie broni tytułu. O ile oczywiście tenisistka z Raszyna wcześniej wyeliminuje w czwartej rundzie Dianę Sznajder, a następnie w ćwierćfinale poradzi sobie z Madison Keys lub Donną Vekić.

     

  • Wygrał ze Świątek Roland Garros. Nowa praca, były trener Igi wróci do Paryża

    Wygrał ze Świątek Roland Garros. Nowa praca, były trener Igi wróci do Paryża

    Wygrał ze Świątek Roland Garros. Nowa praca, były trener Igi wróci do Paryża

    Piotr Sierzputowski wprowadził Igę Świątek do zawodowego tenisa, pod jego wodzą raszynianka wygrała swój pierwszy Roland Garros, a sam szkoleniowiec dostał od WTA nagrodę dla najlepszego trenera 2020 roku. Ich drogi rozstały się rok później, 32-letni dziś Sierzputowski prowadził m.in. Amerykankę Shelby Rogers, a do niedawna – Węgierkę Dalmę Galfi. Teraz okazało się, że znów pojawi się w tourze. A wybrał zaskakujący szkoleniowo kierunek.

     

    Sierzputowski był jednym z najmłodszych trenerów w tourze, gdy Iga Świątek z mocnym uderzeniem pojawiła się w światowej czołówce. Z nim u boku raszynianka wygrała jesienią 2020 roku pandemiczne French Open, a w następnym sezonie turniej WTA 500 w Adelajdzie i WTA 1000 w Rzymie, bijąc w finale Karolinę Plíškovą 6:0, 6:0. Gdy kończyli współpracę pod koniec 2021 roku, Polka zajmowała już dziewiąte miejsce na światowej liście.

     

    Kolejnej wiosny, także dzięki zakończeniu kariery Ashleigh Barty, znalazła się już na szczycie. Pracowała już wtedy pod okiem Tomasza Wiktorowskiego, którego pół roku temu zastąpił Wim Fissette.

     

    Sierzputowski zaś przejął Shelby Rogers, znaną Amerykankę, którą prowadził do końca jej kariery. Ostatnim turniejem byłej 30. rakiety świata było zeszłoroczne US Open – przegrała pierwszy mecz z Jessicą Pegulą 4:6, 3:6. – To pełen pasji facet, który kocha to, co robi. Wnosi pozytywną energię w każdym tygodniu, a przy długim sezonie to pomaga – mówiła Rogers w 2022 roku, cytowana przez stronę US Open.

     

    Piotr Sierzputowski współpracuje z Murphym Cassone. Amerykanin zagra wkrótce w kwalifikacjach French Open

     

    Już w zeszłym roku Sierzputowski współpracował z Tomaszem Berkietą, najlepszym polskim juniorem, finalistą zeszłorocznego French Open. Ta współpraca szybko dobiegła końca, powody wyjaśniał sam Berkieta.

     

    – Piotr zaczął współpracować z Dalmą Galfi, która zajmuje miejsce w okolicach 150 WTA. Ciężko mu pogodzić ATP z WTA. Tym bardziej że Dalma ostatnio dostała się do Australian Open. Musiał więc wyjechać z nią na trzy tygodnie, a to jest okres przygotowawczy. To byłoby ciężkie do pogodzenia, więc podjęliśmy decyzję, że najlepszym rozwiązaniem będzie rozstanie się – tłumaczył Berkieta w rozmowie z “Super Expressem”. O dziwo, były szkoleniowiec Igi Świątek nie pracuje już też z Węgierką, ich drogi rozeszły się już w tym roku.

     

    Od kilkunastu dni Sierzputowski w swoich mediach społecznościowych pokazywał zaś filimiki z treningów z zawodnikiem z cyklu ATP. Dziś serwis Polski-tenis.pl poinformował, że 32-latek współpracuje z Murphym Cassone – to 22-letni Amerykanin, który właśnie ma najlepszy czas w swojej karierze. W rankingu ATP awansował właśnie na 204. miejsce, w lutym był w półfinale challengera ATP w Lugano, niedawno wystąpił w ćwierćfinale takich zawodów w stolicy Florydy – Tallahassee. Teraz zaś gra w challengerze w Ostrawie, tuż przy polskiej granicy. We wtorek zmierzy się w pierwszej rundzie z Czechem Janem Kumstátem, zeszłorocznym finalistą singla w juniorskim Australian Open, a tegorocznym triumfatorem w Melbourne w grze podwójnej.

     

    Co istotne, Cassone pod opieką Sierzputowskiego będzie mógł za trzy tygodnie zadebiutować w kwalifikacjach French Open, dzięki swojej pozycji w rankingu. Jego jedynym doświadczeniem związanym z wielkoszlemowymi turniejami była gra w kwalifikacjach US Open w 2022 roku. Przegrał wówczas ze 129. w ATP Brytyjczykiem Liamem Broadym 6:3, 6:7 (3), 1:6.

     

  • Zwycięzca siatkarskiej Ligi Mistrzów zagra w PlusLidze. Wilfredo Leon już czeka

    Zwycięzca siatkarskiej Ligi Mistrzów zagra w PlusLidze. Wilfredo Leon już czeka

    Zwycięzca siatkarskiej Ligi Mistrzów zagra w PlusLidze. Wilfredo Leon już czeka

    Sezon PlusLigi powoli dobiega końca, a to oznacza, że już niebawem kluby będą oficjalnie ogłaszały ruchy transferowe. Nieoficjalna giełda nazwisk ruszyła jednak już dawno, a w ostatnich tygodniach pojawiały się kolejne spekulacje. Wiele wskazuje na to, że nowego klubowego kolegę będzie miał Wilfredo Leon. Do Bogdanki LUK Lublin ma bowiem dołączyć zawodnik, który w 2021 roku wygrał Ligę Mistrzów.

     

    Do finałów PlusLigi awansowali siatkarze Bogdanki LUK Lublin oraz Aluron CMC Warty Zawiercie, z kolei o brąz zagrają drużyny PGE Projektu Warszawa i JSW Jastrzębskiego Węgla. Walka o medale będzie toczyła się w systemie do trzech zwycięstw co oznacza, że końcowy układ tabeli poznamy najwcześniej 7 maja, ponieważ właśnie na ten dzień zaplanowano trzecie mecze między wspomnianymi drużynami.

     

    Po zakończeniu sezonu kluby zaczną z kolei ogłaszać ruchy kadrowe. Większość z nich nie będzie zaskoczeniem, ponieważ w PlusLidze transfery ustalane są jeszcze w trakcie trwania sezonu, a “przecieki” regularnie pojawiają się w mediach lub są przekazywane przez ekspertów w serwisach społecznościowych. Bohaterem ostatnich takich doniesień został siatkarz, który ma dołączyć do Bogdanki LUK Lublin.

     

    PlusLiga. Rafał Prokopczuk zagra w Bogdance LUK Lublin

     

    Jak przekazał siatkarski ekspert Jakub Balcerzak w serwisie X, do finalisty PlusLigi dołączy Rafał Prokopczuk, który w sezonie 2024/2025 związany jest z pierwszoligowym KPS-em Siedlce. Dla 26-letniego rozgrywającego będzie to powrót do PlusLigi – w sezonie 2020/2021 bronił bowiem barw ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, gdzie pełnił rolę zmiennika Benjamina Toniuttiego.

     

    Wówczas młody rozgrywający zdobył z zespołem wicemistrzostwo kraju, krajowy puchar i superpuchar oraz triumfował w Lidze Mistrzów. Wystąpił w 19 meczach ligowych, a dokładniej w 35 setach, zdobył w tym czasie dwa punkty.

     

    Teraz Prokopczuk dołączy do drużyny, gdzie “jedynką” na rozegraniu jest Marcin Komenda. Klubowym kolegą 26-latka będzie też Wilfredo Leon, który przedłużył kontrakt z Bogdanką i zostanie w zespole na kolejny sezon, podobnie zresztą jak atakujący Kewin Sasak, którego ostatnio chwalił Massimo Botti.

     

    Widziałem w Kewinie duży potencjał i wiem, że stać jest go na bardzo wiele, bo jego możliwości są nieograniczone. W tym sezonie dużo pracowaliśmy, żeby Kewin jak najbardziej ustabilizował swoją dyspozycję, tak aby nie miał za dużo wahań formy i był regularny. Czasami ma takie chwile, że traci pewność siebie, zwłaszcza jak coś mu nie idzie i ma trudniejszy moment, ale moim zdaniem, to jeszcze kwestia, żeby nabrał większego doświadczenia

     

    ~ przekonywał trener Bogdanki w rozmowie z plusliga.pl.

     

    Wiele wskazuje na to, że Prokopczuk, Leon, Sasak i spółka nie będą w kampanii 2025/2026 trenowali pod okiem Bottiego, ponieważ w lubelskim klubie prawdopodobnie dojdzie do zmiany szkoleniowca. Włocha ma zastąpić Stephane Antiga, czyli były selekcjoner reprezentacji Polski, który niedawno poprowadził DevelopRes Rzeszów do triumfu w żeńskiej Tauron Lidze.

     

  • Potwierdzają się doniesienia o Świątek. Sabalenka niespodziewanie wypaliła po meczu Igi

    Potwierdzają się doniesienia o Świątek. Sabalenka niespodziewanie wypaliła po meczu Igi

    Potwierdzają się doniesienia o Świątek. Sabalenka niespodziewanie wypaliła po meczu Igi

    Aryna Sabalenka zdaje się unikać publicznych wypowiedzi oceniających potyczki rywalek z Igą Świątek na czele. Tym większą niespodzianką może być jej komentarz odnoszący się do pojedynku Polki z Alexandrą Ealą. Okazuje się, że Białorusinka mecz obejrzała i wyciągnęła wnioski, którymi nagle dzieli się z dziennikarzami. Wszem wobec potwierdza to, co widać było na korcie.

     

    Na wstępie turnieju w Madrycie Iga Świątek wzięła rewanż na Alexandrze Eali i pomściła swoją sensacyjną porażkę z ćwierćfinału Miami Open w marcu (wówczas Filipinka wygrała 6:2, 7:5 i wyeliminowała wiceliderkę rankingu WTA z dalszej gry). Teraz, na hiszpańskim korcie, Polka zwyciężyła w trzysetowym pojedynku 4:6, 6:4, 6:2. Po wszystkim udzieliła komentarza, w którym przybliżyła swoje odczucia.

     

    Cieszę się, że byłam po prostu cierpliwa. Jestem pewna, że mój top spin będzie tutaj działał. Czuję, że ten kort jest dość szybki, z pewnością nie gra się tu tak, jak na klasycznej mączce. Muszę być bardzo mądra taktycznie

     

    ~ przekazała.

     

    Po starciu z Ealą Iga wróciła na kort, by przez pół godziny trochę potrenować. Na konferencji prasowej wyjaśniła dziennikarzom, dlaczego nie chciała czekać ani minuty dłużej i postanowiła poćwiczyć jeszcze na gorąco, właściwie bez odpoczynku po zwycięskim starciu. “Po prostu poczułam, że muszę popracować nad kilkoma rzeczami i najlepiej zrobić to zaraz po, żeby ciało zapamiętało właściwy ruch. Popracowaliśmy przez 30 minut na korcie. Dobrze, że miałam możliwość to zrobić” – tłumaczyła.

     

    Mimo że ten mecz jest już historią, jego temat wciąż istnieje w dyskusjach medialnych. Dość niespodziewanie nawiązuje do niego Aryna Sabalenka.

     

    Sabalenka zobaczyła mecz Świątek. Ma jedno do powiedzenia

     

    Oficjalny serwis WTA cytuje wypowiedź Sabalenki, w której liderka rankingu WTA dość szczegółowo przeanalizowała dyspozycję Świątek w meczu z Ealą. “To był świetny pojedynek. Szczerze mówiąc, myślę, że Iga nie zaczęła zbyt dobrze, miała spore braki. Ale potem grała spokojnie i zaczęła radzić sobie znacznie lepiej, wywierała dużą presję na Eali, i wygrała. Dobry powrót Igi po naprawdę trudnym początku” – oceniła.

     

    Przyznała również, że – jeśli tak potoczą się losy turnieju – mogłaby zagrać ze Świątek w finale. “Do finału jeszcze daleko, ale oczywiście chciałabym jeszcze raz zmierzyć się w nim z Igą. To zawsze ekscytujące i myślę, że dostarcza kibicom naprawdę wielu emocji” – rzuciła.

     

    W zeszłym roku to właśnie między Igą a Aryną rozstrzygały się losy zawodów w Madrycie. Ostatecznie górą była Polka, która wygrała 7:5, 4:6, 7:6(7). Rok wcześniej – w takiej samej personalnej konfiguracji – zwyciężyła Białorusinka, która odprawiła Świątek z kortu z wynikiem 6:3, 3:6, 6:3.

     

    Mutua Madrid Open potrwa do 4 maja. Później nastąpi aktualizacja rankingu WTA. Niezależnie od wyniku, Iga Świątek na pewno nie wskoczy na pierwsze miejsce w notowaniu. Jej strata do Aryny Sabalenki jest duża i na ten moment wynosi 3385 punktów. Polka musi też oglądać się za siebie, ponieważ zbliżają się do niej niżej notowane rywalki: Jessica Pegula (6208 pkt) i Coco Gauff (6073 pkt). Wyniki z Hiszpanii mogą okazać się tu przełomowe i decydujące.

     

  • Godziny oczekiwania i jest! Pilny komunikat ws. meczu Świątek w Madrycie

    Godziny oczekiwania i jest! Pilny komunikat ws. meczu Świątek w Madrycie

    Godziny oczekiwania i jest! Pilny komunikat ws. meczu Świątek w Madrycie

    Iga Świątek w czwartej rundzie turnieju na kortach ziemnych w Madrycie trafiła na Dianę Sznajder. Poniedziałkowe spotkanie obu zawodniczek nieustannie było przesuwane z powodu awarii prądu. Ostatecznie po kilku godzinach bez gry organizatorzy ogłosili finalną decyzję.

     

    Iga Świątek (2. WTA) po pokonaniu Alexandry Eali (72.) oraz Lindy Noskovej (31.) awansowała do czwartej rundy turnieju WTA 1000 w Madrycie. Tam ma zagrać z Dianą Sznajder (13.), lecz przed meczem pojawiły się nieoczekiwane komplikacje.

     

    Iga Świątek nie zagrała z Dianą Sznajder. Organizatorzy zdecydowali ws. meczu Polki w Madrycie

     

    Tenisistki miały wyjść na kort centralny im. Manolo Santany w poniedziałek ok. godz. 13, po spotkaniu Grigora Dimitrowa (16. ATP) z Jacobem Fearnleyem (68.). Ale przy stanie 6:4, 5:4 dla Bułgara gra została przerwana, a to z powodu awarii prądu, która objęła całą Hiszpanię i częściowo Francję oraz Portugalię.

     

    Organizatorzy nieustannie przesuwali godzinę wznowienia rywalizacji, mniej więcej do godz. 16:00. Aż w końcu doszło do odwołania spotkania pomiędzy Świątek a Sznajder. “Z przyczyn niezależnych od organizacji i w celu zagwarantowania ogólnego bezpieczeństwa, ogólnokrajowa przerwa w dostawie prądu w Hiszpanii wymusiła odwołanie zarówno dziennych, jak i wieczornych sesji Mutua Madrid Open” – czytamy w komunikacie organizatorów.

     

    Mecz Iga Świątek – Diana Sznajder w Madrycie odwołany

     

    Po spotkaniu Igi Świątek na korcie centralnym miały odbyć się jeszcze trzy inne: Aryny Sabalenki (1.) z Peyton Stearns (44.), Stefanosa Tsitsipasa (18. ATP) z Lorenzo Musettim (11.) oraz Eliny Switoliny (17.) z Marią Sakkari (82.). Te mecze zostały przeniesione na wtorek. Należy więc poczekać na plan gier na kolejny dzień turnieju WTA 1000 w Madrycie.

     

    Przypomnijmy, że Iga Świątek broni tytułu na madryckich kortach ziemnych. W zeszłorocznym finale pokonała 7:5, 4:6, 7:6(7) Arynę Sabalenkę.

     

  • Iga Świątek zagra z Rosjanką o ćwierćfinał w Madrycie. Wiemy, kiedy wyjdą na kort

    Iga Świątek zagra z Rosjanką o ćwierćfinał w Madrycie. Wiemy, kiedy wyjdą na kort

    Iga Świątek zagra z Rosjanką o ćwierćfinał w Madrycie. Wiemy, kiedy wyjdą na kort

    Iga Świątek w poniedziałek pojawi się na korcie centralnym im. Manolo Santany w Madrycie, by zagrać mecz czwartej rundy turnieju WTA 1000. O awans do ćwierćfinału z Polką powalczy Rosjanka Diana Sznajder. Wiadomo już, o której godzinie mniej-więcej można spodziewać się rozpoczęcia tego spotkania. Organizatorzy przedstawili harmonogram gier na 28 kwietnia. Raszynianka wyjdzie na kort po Dimitrovie i Fearnleyu.

     

    Piątek 28 kwietnia jest dniem meczowym Igi Świątek. Nasza rodaczka wystąpi wtedy w 1/8 finału Madrid Open, a jej rywalką będzie Diana Sznajder. Raszynianka na “dzień dobry” w stolicy Hiszpanii w czwartek pokonała Alexandrę Ealę (4:6, 6:4, 6:2), a w sobotę Lindę Noskovą (6:4, 6:2). Jak widać, pierwszy set przeciwko Filipince mógł niepokoić, ale kolejne cztery pewnie wlały nieco optymizmu w serca kibiców. Przypomnijmy, że 23-latka broni tytułu, w zeszłym roku w emocjonującym finale pokonała Arynę Sabalenkę.

     

    Wydaje się, że Rosjanka również nabiera wiatru w żagle. W poprzednim spotkaniu wyeliminowała Anastasiję Sevastovą 6:0, 6:0 w zaledwie trzy kwadranse. Jak dotąd w tej imprezie straciła tylko 3 gemy. Obecnie zajmuje 13. miejsce w rankingu WTA.

     

    Kiedy mecz Igi Świątek z Dianą Sznajder? Madryccy organizatorzy ogłosili plan

     

    Polscy kibice z niecierpliwością wyczekiwali planu gier na piątek, aby dowiedzieć się, o której Świątek wyjdzie na kort. Nie powtórzyła się dość niespodziewana sytuacja z soboty, kiedy to ustawiono ją w sesji wieczornej. Jej starcie z Rosjanką będzie drugim tego dnia na korcie centralnym im. Manolo Santany. Rozpocznie się nie wcześniej niż o 13:00. Dokładna godzina będzie zależała od długości konfrontacji Bułgara Grigora Dimitrowa z Brytyjczykiem Jacobem Fearnleyem.

     

    Historia bezpośrednich starć Świątek i Sznajder jest pusta. W poniedziałek napiszą jej pierwszy “rozdział”. Stawką ćwierćfinał “tysięcznika” w Madrycie. Relacja tekstowa na żywo z meczu będzie dostępnaw Interii.

     

  • Poważny problem w Hiszpanii i to tuż przed meczem Świątek. Mecz Polki opóźniony

    Poważny problem w Hiszpanii i to tuż przed meczem Świątek. Mecz Polki opóźniony

    Poważny problem w Hiszpanii i to tuż przed meczem Świątek. Mecz Polki opóźniony

    28 kwietnia to kolejny dzień tenisowych zmagań w Madrycie. Poniedziałkowe starcia przyniosły wiele interesujących zestawień w tym jedno, na które najbardziej czekają polscy kibice – Igi Świątek z Dianą Sznajder. Prawdopodobnie na mecz tych pań przyjdzie jednak poczekać nieco dłużej niż pierwotnie zakładano, a to przez… awarię prądu, która nawiedziła Hiszpanię w samym środku rywalizacji w Madrycie. Z jej powodu przerwany został między innymi mecz, po którym na kort miała wejść Iga Świątek.

     

    Końcówka kwietnia to czas, w którym fani tenisa zasiadają przed odbiornikami, aby móc podziwiać kulminacyjne momenty zmagań najlepszych zawodników w ramach tegorocznej edycji turniejów ATP oraz WTA Madryt. W rywalizacji kobiet pozostało już tylko kilka czołowych zawodniczek, które zaciekle walczą o każdego gema, przybliżającego do końcowego sukcesu.

     

    W ramach 1/8 finału mogliśmy już podziwiać pojedynki m.in.: Coco Gauff oraz Mirry Andriejewy, które dzięki zwycięstwom zapewniły sobie awans do czołowej ósemki hiszpańskiego turnieju. To również dzień kluczowy dla Igi Świątek, bowiem ramach 1/16 finału zagra ona mecz z Dianą Sznajder. To kolejny sprawdzian dla raszynianki, której póki co hiszpańskie korty sprzyjają. Warto przypomnieć, że 23-letnia tenisistka występuje w Madrycie w roli obrończyni tytułu z ubiegłorocznej edycji wydarzenia.

     

    Awaria prądu na Półwyspie Iberyjskim. Madryckie korty sparaliżowane. Mecz Świątek opóźniony

     

    Podczas spotkania Grigorija Dimitrowa z Jacobem Fearnleyem, czyli meczu poprzedzającym starci Igi Świątek, doszło do niecodziennej sytuacji. W kluczowej fazie 2 seta przy wyniku 5:4 dla bułgarskiego tenisisty na madryckim obiekcie… zabrakło prądu. To samo wydarzyło się między innymi podczas równolegle rozgrywanego meczu Damira Dzumhura z Matteo Arnaldim.

     

    Okazuje się jednak, że to nie jednostkowe przypadki. Z doniesień medialnych wynika bowiem, że przerwy w dostawie prądu obowiązują w obrębie całego kraju, a nawet i w sąsiedniej Portugalii. Tak poważny problem spowodować może ogromne opóźnienia w dzisiejszym harmonogramie turnieju WTA oraz ATP Madryt. Niektóre mecze zostały co prawda dograne, jednak w przypadku starcia Bułgara z Anglikiem poważną przeszkodę stanowi kamera, która utrudnia tenisistom dokończenie spotkania.

     

    Oznacza to, że starcie Igi Świątek z Dianą Sznajder, które rozegrane miało być po zakończeniu wspomnianego meczu, również nie odbędzie się zgodnie z pierwotnymi założeniami, a jego nowa godzina jest póki co ciężka do oszacowania. Wszystko zależy bowiem od ponownego przywrócenia prądu na madryckie korty. Z najnowszych komunikatów wynika, że wznowienie rozgrywek na pewno nie nastąpi przed godziną 15:30.

     

  • ‎Wyciekły kulisy sprzed meczu Świątek. Doszło do spotkania rywalek w szatni

    ‎Wyciekły kulisy sprzed meczu Świątek. Doszło do spotkania rywalek w szatni

    ‎Wyciekły kulisy sprzed meczu Świątek. Doszło do spotkania rywalek w szatni

    ‎

    ‎Nie przed godz. 13, czyli po zakończeniu starcia Grigora Dimitrowa z Jacobem Fearnleyem na stadionie Manolo Santany dojdzie do pojedynku Igi Świątek z Dianą Sznajder, stawką będzie ćwierćfinał Mutua Madrid Open. Leworęczna Rosjanka nigdy dotąd z Polką nie grała, ale jeszcze w niedzielę dzieliła szatnię z tenisistką, która w ostatnim czasie dwukrotnie Igę ograła. Chodzi oczywiście o Mirrę Andriejewą, która w rozmowie z rosyjskimi mediami nie ukrywała, że udzieliła już rad jednej młodszej zawodniczce, jak grać ze Świątek. A później doszło do sensacji.

    ‎

    ‎Iga Świątek jest jedną z faworytek do triumfu w Madrycie, broni tam przecież tytułu wywalczonego 12 miesięcy temu. I choć sobotni mecz Polki z Lindą Noskovą wyglądał dużo lepiej niż poprzednie, wciąż kibice nad Wisłą są trochę niespokojni o niespełna 24-letnią zawodniczkę. Iga nie wygrała bowiem turnieju od ponad 10 miesięcy, w rankingu WTA powiększa się przewaga Aryny Sabalenki. Teraz nadszedł jednak czas, w którym zwykle radzi sobie najlepiej – czyli rywalizacji na mączce.

    ‎

    ‎Nie da się ukryć, że droga w Madrycie jest dość pofałdowana. W poniedziałek Świątek zagra z Dianą Sznajder, później rywalką może być Madison Keys, w półfinale Mirra Andriejewa lub Coco Gauff, a w finale zapewne Sabalenka.

    ‎

    ‎Najpierw trzeba jednak pokonać 21-letnią Sznajder, z którą Polka się jeszcze nie mierzyła. Zawodniczkę leworęczną, ofensywną, która może też liczyć na zaskakujące wsparcie.

    ‎

    ‎WTA Madryt. Iga Świątek kontra Diana Sznajder, stawką ćwierćfinał. Mecz w poniedziałek

    ‎

    ‎Sznajder bowiem od zeszłorocznych igrzysk olimpijskich często łączy siły z młodszą rodaczką, czyli Mirrą Andriejewą. Jeszcze 17-latką, ale już we wtorek młodsza z sióstr Andriejewych stanie się pełnoletnia. Obie wspólnie zdobyły srebro olimpijskie, wygrały kilka prestiżowych turniejów, niedawno cieszyły się ze zwycięstwa w Miami. W Madrycie tego celu nie osiągną, w niedzielę dość niespodziewanie przegrały z duetem Batriz Haddad Maia/Laura Siegemund, choć pierwszego seta wygrały 6:0.

    ‎

    ‎I tu istotna rzecz: Andriejewa jest jedną z czterech młodszych od Świątek zawodniczek, które pokonały ją w turniejach WTA w całej zawodowej karierze. Jako pierwsza dokonała tego Coco Gauff, w sumie wygrała już z Igą trzy mecze. Później była w Melbourne Linda Noskova, a następnie właśnie 17-letnia Rosjanka, wygrała najpierw w Dosze, a następnie w Indian Wells. W Miami sensację zaś sprawiła Alexandra Eala.

    ‎

    ‎Rosyjscy dziennikarze zapytali w weekend o tę ostatnią właśnie Mirrę Andriejewą. Filipinka grała bowiem z Rosjanką, wtedy 15-letnią, w ćwierćfinale juniorskiego US Open w 2022 roku, Eala wygrała wtedy 6:4, 6:0. A później triumfowała w całym turnieju, na kilka godzin przed… tytułem dla Świątek. Tym zawodowym, jedynym Polki w Nowym Jorku.

    ‎

    ‎- Pogadałyśmy trochę w Miami w szatni, przed jej meczem z Igą Świątek. Ona mnie zapytała: Jak ci się udało wygrać z nią dwa razy z rzędu? Więc o tym porozmawiałyśmy. Nie wiem, czy udało mi się pomóc, ale starałam się przynajmniej zwrócić uwagę na kilka elementów, coś doradzić. Rozmowa zajęła nam pięć minut – odpowiedziała nastolatka z Krasnojarska, cytowana przez “Championat”.

    ‎

    ‎A później Eala sensacyjnie pozbawiła Świątek półfinału, wygrała z nią 6:2, 7:5. Do rewanżu doszło kilka dni temu w Madrycie, lepsza była Iga, ale po trzysetowej batalii.

    ‎

    ‎

    ‎Na podobne rady, zapewne bardziej szczegółowe, może też liczyć Sznajder. Z nią Andriejewa rozmawia znacznie częściej i dłużej niż z Ealą. A czy w ogóle będzie miało jakiekolwiek znaczenie, przekonamy się zapewne już w okolicach godz. 15.

  • Hiszpański dziennikarz nie wytrzymał. Oto jak zadrwił ze Szczęsnego

    Hiszpański dziennikarz nie wytrzymał. Oto jak zadrwił ze Szczęsnego

    Hiszpański dziennikarz nie wytrzymał. Oto jak zadrwił ze Szczęsnego

     

    Hiszpański dziennikarz Fernando Polo w programie Mundo Deportivo zażartował na temat zachowania Wojciecha Szczęsnego podczas fety FC Barcelony po zdobyciu w sobotę Pucharu Króla.

     

    “121. minuta, ostatni zryw Realu Madryt, akcja lewą stroną, zagranie z głębi pola za plecy obrońców Barcelony, prosto do rozpędzonego Mbappe. Szczęsny wybiega przed pole karne, pierwszy dopada do piłki i wybija ją w trybuny. W kluczowym momencie zadziałało to, co polski bramkarz w bólach wypracowywał, gdy na początku roku wskakiwał do bramki Barcelony. Gra z tak wysoko ustawionymi obrońcami i konieczność wychodzenia daleko przed bramkę w pierwszych meczach sprawiały mu problemy, a Barcelona płaciła za to czerwonymi kartkami, kraksami, karnymi i traconymi golami. Dość powiedzieć, że ostatnie takie spotkanie Szczęsnego z Mbappe w finale Superpucharu skończyło się faulem Polaka i osłabieniem Barcelony. Ale Flick wtedy nie marudził. Od początku wliczał te błędy w koszty i przygotowywał Szczęsnego na najważniejsze mecze. W sobotę kilkukrotnie mógł pomyśleć: było warto” – pisał Dawid Szymczak, dziennikarz Sport.pl o występie Szczęsnego w sobotnim finale Pucharu Króla.

     

    Dziennikarz żartował z zachowania Wojciecha Szczęsnego podczas fety

    Po spotkaniu w szatni FC Barcelony zapanowała oczywiście wielka radość. Również na temat fety debatowali w programie Mundo Deportivo dziennikarze Fernando Polo i Joan Poqui, który prowadziła Laura Aparicio.

     

    – Ktoś też wypił wczoraj wieczorem kilka drinków. W końcu Barcelona zdobyła już 32. Puchar Króla. Hansi Flick powiedział, że pozwolił świętować piłkarzom, ale mają na to tylko w jeden dzień – mówiła Laura Aparicio.

     

    Nagle wtrącił się Fernando Polo. Zdradził on, co podczas świętowania robił były reprezentant Polski – Wojciech Szczęsny. Mianowicie – grał na fortepianie. Dziennikarz zasugerował też, że Polak palił papierosy.

     

    – A tak na marginesie, Szczęsny grał na pianinie podczas świętowania. O tak, był zaskakującym wirtuozem fortepianu. Taki ma wielki talent! Cóż, pomyślałem i nadal wierzę, że z pianina wydobywał się jakiś dym – powiedział z uśmiechem Polo, rozbawiając prowadzącą.

     

    O graniu Szczęsnego na fortepianie pisało też Mundo Deportivo. “Polak sam dał popis swoich umiejętności. – Tym, który wniósł najbardziej zaskakujący akcent na poziomie muzycznym, był ‘Tek’ Szczęsny. Po tym, jak zadecydował o wyniku meczu dzięki kilku imponującym obronom, Polak zaprezentował wirtuozerię gry na fortepianie, wzbudzając podziw wśród obecnych” – można było przeczytać.

     

    O tym, że Szczęsny potrafi grać na fortepianie, Hiszpanie wiedzieli już od jakiegoś czasu. W październiku zeszłego roku rozpisywało się o tym “Mundo Deportivo” i nazwało nawet jego “ukrytym hobby”. – To duże nadużycie, że dobrze gram na pianinie. Ale przywiozę je do Barcelony – mówił wówczas Szczęsny. Innym razem wyznał, że trochę wstydzi się występować publicznie. – Jestem nieśmiały, jeśli o to chodzi. To moje hobby. Lubię to robić w prywatności – mówił – pisał Błażej Winter ze Sport.pl.

     

    Wojciech Szczęsny w tym sezonie zagrał w 26 spotkaniach, wpuścił 26 bramek i 13 razy zachował czyste konto.

     

    FC Barcelona jest liderem La Ligi. Ma 72 punkty, cztery więcej od wicelidera i obrońcy trofeum – Realu Madryt.

     

    Drużyna Hansiego Flicka w środę, 30 kwietnia (godz. 21) zagra w pierwszym meczu półfinałowym Ligi Mistrzów z Interem Mediolan. W sobotę, 3 maja (godz. 21) wróci do La Ligi i zmierzy się na wyjeździe z ostatnim zespołem rozgrywek – Realem Valladolid. Relacja na żywo z obu spotkań na Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

  • Tego kamery nie pokazały. Oto co zrobił Szczęsny po golu Kounde. Hit

    Tego kamery nie pokazały. Oto co zrobił Szczęsny po golu Kounde. Hit

    Tego kamery nie pokazały. Oto co zrobił Szczęsny po golu Kounde. Hit

    FC Barcelona po emocjonującym spotkaniu pokonała w finale Pucharu Króla Real Madryt, a kibiców Blaugrany oraz kolegów z zespołu do ekstazy doprowadził Jules Kounde, który zdobył bramkę w 116. minucie dogrywki. Jak się jednak okazało, Wojciech Szczęsny przyjął trafienie Francuza ze stoickim spokojem, a nagranie jego zachowania po bramce podbija media społecznościowe!

     

    W pierwszej połowie finału Pucharu Króla Barcelona zdominowała na boisku Real Madryt i zasłużenie prowadziła do przerwy 1:0. Następnie Królewscy się przebudzili, strzelili dwie bramki i zmusili rywali do gonienia wyniku. W 84. minucie na 2:2 wyrównał Ferran Torres. Jako że więcej goli w regulaminowym czasie gry nie padło, spotkanie miało potrwać jeszcze dogrywkę, a być może nawet rozstrzygnąć się w rzutach karnych.

     

    Wiele zresztą wskazywało na to, że o losach tytułu rozstrzygnie seria jedenastek, bo oba zespoły w dogrywce grały bardzo zachowawczo, nastawione przede wszystkim na to, by nie popełnić prostego błędu, kosztującego utratę bramki. Jak na ironię, właśnie taka pomyka przytrafiła się Luce Modriciowi, który w niegroźnej sytuacji posłał piłkę na 25. metr przed bramką Realu prosto pod nogi Julesa Kounde. Francuz bez zawahania podprowadził futbolówkę nieco bliżej pola karnego i precyzyjnym strzałem po ziemi pokonał Thibauta Courtoisa.

     

    To była 116 minuta spotkania. Piłkarz Barcelony ustalił wynik meczu na 3:2 i sprawił, że Wojciech Szczęsny nie musiał próbować swoich sił z zawodnikami Realu w serii jedenastek. Jak zaś na to wszystko zareagował 35-latek? Profil stacji “ESPN” na swoim Instagramie zamieścił nagranie z tego zdarzenia.

     

    Na wideo Szczęsny wygląda tak, jakby gol ostatecznie dający wygraną z Realem w finale Pucharu Króla zupełnie nie zrobił na nim wrażenia. Polak po prostu podrobił kilka kroków we własnym polu karnym, po czym zaczął się rozciągać. Następnie uklepał fragment odstającej murawy.

     

    Fani nie mogą wyjść z podziwu wobec zachowania bramkarza i tego, jak bardzo potrafił opanować emocje. “Najstarszy facet na boisku, wie, że to jeszcze nie koniec” – głosi najpopularniejszy komentarz, choć sprostujmy, że uwaga o wieku Polaka dotyczy wyłącznie drużyny Barcelony, bo w Realu starszy był wspomniany Modrić. “On chce celebrować tylko zwycięstwo w Lidze Mistrzów” – napisał inny kibic, zauważając, którego trofeum w karierze Szczęsnemu najbardziej brakuje. “100% profesjonalisty” – głosi inny post.

     

    Poza takimi wpisami oczywiście pojawiło się też mnóstwo humorystycznych wpisów nawiązujących do nałogu Polaka, którym są papierosy.

     

    Ale to jeszcze nie wszystko. Furorę zrobiło także zachowanie Szczęsnego chwilę po meczu. Kiedy bowiem jego koledzy celebrowali zwycięstwo, paradując z pucharem, Polak dostojnie, z założonymi rękoma przechadzał się za nimi, obserwując całą sytuację z dystansu.

     

    Dodajmy, że to nie pierwsze tego typu sytuacje, w których Szczęsny przez swoje zachowanie w meczu został bohaterem mediów społecznościowych. Jedną z najsłynniejszych tego typu sytuacji była ta z mistrzostw świata w Katarze w 2022 roku, kiedy wykonał względem kolegów uspokajający gest na moment przed wykonaniem przez Leo Messiego rzutu karnego. A następnie oczywiście powstrzymał najlepszego piłkarza w historii przed strzeleniem bramki.