• Przybyła w ciszy. Teraz Europa nie może jej zignorować: Gwiazdorski wzlot Ewy Pajor w Barcelonie

    Przybyła w ciszy. Teraz Europa nie może jej zignorować: Gwiazdorski wzlot Ewy Pajor w Barcelonie

    Przybyła w ciszy. Teraz Europa nie może jej zignorować: Gwiazdorski wzlot Ewy Pajor w Barcelonie

    Gdy Ewa Pajor cicho przekroczyła próg ośrodka treningowego FC Barcelony na początku sezonu, niewielu – poza Polską – zdawało sobie sprawę z tego, co miało nadejść. Owszem, była ekscytacja. Do mistrzyń Europy dołączyła napastniczka z imponującym dorobkiem. Ale nikt, nawet najbardziej optymistyczny kibic, nie mógł przewidzieć tego: sezonu tak elektryzującego, tak niepowstrzymanego, że zmusił całą piłkarską Europę do spojrzenia w jej stronę.

    W zaledwie kilka miesięcy Pajor nie tylko się zaadaptowała — ona napisała nowy scenariusz. Trzydzieści trzy gole w trzydziestu trzech meczach. Pięć hat-tricków. Miejsce w historii jako pierwsza piłkarka, która zdobyła hat-tricka w kobiecym El Clásico. Dla Barcelony nie jest już tylko wzmocnieniem. Jest zjawiskiem.

    Od debiutu do dominacji

    Iskra pojawiła się natychmiast. Od pierwszych minut w barwach Barcelony widać było, że Pajor gra z misją. Jej pierwsze dotknięcia piłki zapowiadały coś wyjątkowego. Pierwszy gol to potwierdził. Potem przyszedł kolejny. I jeszcze jeden. Następnie rozpoczęła się lawina bramek, która oszołomiła obrończynie i wprawiła kibiców w osłupienie.

    Po sześciu ligowych kolejkach miała już na koncie dziewięć goli — ustanawiając rekord najlepszego startu sezonu w historii Barcelony, zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn. Jej bezlitosna skuteczność sprawiła, że szeptane prognozy zamieniły się w ogłuszający aplauz.

    Anatomia maszyny do strzelania goli

    Nie trzeba wiele czasu, by zrozumieć, dlaczego Pajor jest tak zabójcza. Jest szybka — piekielnie szybka — ale to nie tylko kwestia tempa. Jej biegi są chirurgicznie precyzyjne, a poruszanie się bez piłki to pokaz boiskowej inteligencji. Gra na granicy spalonego, wykorzystując każdą lukę, jaką oferuje defensywa rywalek. A gdy nadchodzi moment wykończenia akcji, robi to z lodowatą precyzją.

    Główki, woleje, strzały z pierwszej piłki — to bez znaczenia. Pajor opanowała wszystkie warianty. Dośrodkowanie z boku? Już tam jest. Odbita piłka w tłoku pola karnego? Ona ją znajduje. A gdy akcja wydaje się zakończona, potrafi stworzyć coś z niczego.

    Efekt domina na boisku

    Ale wpływ Pajor nie kończy się na golach. Jej obecność zmieniła sposób, w jaki atakuje Barcelona. Z nią jako centralnym punktem ofensywy, inne gwiazdy zyskały więcej przestrzeni i swobody. Salma Paralluelo, jedna z najjaśniejszych hiszpańskich zawodniczek, mogła przesunąć się na skrzydło — rozciągając defensywy i otwierając nowe linie ataku.

    Barcelona, już wcześniej znana z płynnej i efektownej gry, zyskała nowy atut: bezpośredniość, szybkość i nieprzewidywalność. Pajor nie tylko strzela gole — ona podnosi poziom całego zespołu.

    Oświetlając europejskie sceny

    Podczas gdy wiele napastniczek błyszczy w lidze, a znika w Europie, Pajor utrzymuje formę na każdym froncie. W Lidze Mistrzyń jest równie bezlitosna. Jej dwa gole przeciwko szwedzkiemu Hammarby to pokaz skuteczności — i ostrzeżenie dla wszystkich europejskich potęg.

    Nie jest już częścią spektaklu. To ona jest spektaklem.

    Pierwsze trofeum już zdobyte

    W większości debiutanckich sezonów nowym zawodniczkom daje się czas na aklimatyzację. Dla Pajor ten etap nie istniał. Już sięgnęła po pierwsze trofeum — Superpuchar Hiszpanii — a sezon wciąż trwa i wciąż przynosi nowe szanse na tytuły.

    Ale Pajor nie gra dla prawdopodobieństw. Ona gra dla goli. Dla chwały. Dla wielkości.

    Statystyki mówią wiele — ale nie wszystko

    Trzydzieści osiem meczów. Trzydzieści trzy bramki. Pięć hat-tricków. A mimo to, liczby tylko delikatnie zarysowują jej wartość. To sposób, w jaki zamienia niemożliwe w rutynę. To sposób, w jaki zmienia wyrównane mecze w deklasacje. To sposób, w jaki patrzy w oczy dużo większym rywalkom — i zostawia je za sobą.

    W klubie pełnym gwiazd Pajor wyrzeźbiła własne światło reflektorów. I nie wygląda na to, by miała z niego zrezygnować.

    Legenda w trakcie pisania?

    Jeśli to dopiero początek jej barcelońskiej historii, to zapnijcie pasy — bo jesteśmy świadkami czegoś niezwykłego. Jej nazwisko już trafiło do ksiąg rekordów, ale ona mierzy wyżej: w dziedzictwo.

    Triumf w Lidze Mistrzyń jest na wyciągnięcie ręki. Mistrzostwo kraju jest blisko. A poza tym — obietnica kariery, która może zdefiniować na nowo pozycję napastniczki w kobiecej piłce.

    Ewa Pajor przybyła do Barcelony z oczekiwaniami. Już dawno je zostawiła w tyle.

    A reszta Europy? Lepiej niech się przygotuje. Bo to dopiero początek.

     

  • Świątek to usłyszała i ją zamurowało. Collins puściły nerwy, rozpętała się burza

    Świątek to usłyszała i ją zamurowało. Collins puściły nerwy, rozpętała się burza

    Świątek to usłyszała i ją zamurowało. Collins puściły nerwy, rozpętała się burza

    Obok meczu Iga Świątek – Danielle Collins na turnieju WTA w Rzymie trudno będzie przejść obojętnie. Ta rywalizacja budzi bowiem szczególne emocje wśród polskich kibiców, którzy z uwagą oglądali letnie igrzyska olimpijskie w Paryżu. Właśnie tam, na kortach Rolanda Garrosa wszystko się zaczęło. Po swoim kreczu w ćwierćfinale Amerykanka podeszła do Polki i szepnęła jej coś na ucho. Ta, gdy to usłyszała, na chwilę kompletnie zastygła.

     

    Moment, w którym mecz pomiędzy Danielle Collins a Igą Świątek na turnieju olimpijskim się zakończył, stał się jednym z najbardziej zapamiętanych momentów zeszłorocznych igrzysk olimpijskich w Paryżu. Polka chwilę wcześniej nie spodziewała się, do czego posunie się jej rywalka.

     

    Spotkanie zakończyło się kreczem Danielle Collins, której po ostatniej piłce puściły nerwy. Amerykanka podeszła do Polki i powiedziała jej coś na ucho. Wtedy kibice nie wiedzieli jeszcze, co to były za słowa. Sytuacja była jednak bardzo ciekawa, ponieważ Igę Świątek nagle całkowicie zamurowało. Tylko bezradnie rozłożyła ręce.

     

    Igę Świątek zatkało. Późniejsze zachowanie Danielle Collins tylko podgrzało atmosferę

     

    Iga Świątek na początku była całkowicie zbita z tropu i nie chciała powiedzieć, o co poszło. Później jednak kibice wszystkiego się dowiedzieli. Sama Danielle Collins zdradziła, że powiedziała Polce, iż ta nie musi być nieszczera w kwestii jej urazu.

     

    Powiedziałam Idze, że nie musi być nieszczera w sprawie mojej kontuzji. Wiele dzieje się przed kamerą, jest wielu ludzi z ogromną charyzmą, którzy wychodzą i w inny sposób zachowują się przed kamerą, a w inny sposób w szatni. Po prostu nie mam najlepszych doświadczeń i naprawdę nie czuję, że ktokolwiek powinien być nieszczery. Mogą być tacy, jacy są. Mogę to zaakceptować, nie potrzebuję fałszu

     

    W taki właśnie sposób Danielle Collins stała się “wrogiem publicznym” polskich kibiców. Wówczas byli oni pewni, że po sezonie Amerykanka zakończy sportową karierę. Sama to bowiem ogłosiła. Ostatecznie zdecydowała się jednak zostać na tourze i już na początku bieżącego roku wywołała kolejne kontrowersje.

     

    Podczas United Cup Amerykanka najpierw bardzo chłodno przywitała się z Igą Świątek, a później postanowiła wyeksponować swoje zachowanie za pośrednictwem mediów społecznościowych. Wówczas miała powody do dumy, ponieważ jej reprezentacja pokonała Polskę w wielkim finale.

     

    Danielle Collins w ostatnim czasie podpadła nie tylko Polakom. Podczas Australian Open bardzo rozgniewała miejscową publiczność tym, jak zachowała się po starciu z Destanee Aiavą. Amerykanka po ostatniej piłce, która oznaczała jej zwycięstwo, postanowiła wykonać szereg prowokujących i obraźliwych gestów w kierunku australijskiej publiczności.

    https://x.com/pavyg/status/1875951047791042892

    Jak widać, Danielle Collins nie ma łatwego charakteru. Idze Świątek z pewnością bardzo zależy na tym, aby nie zanotować w pojedynku z nią wpadki. Wiedząc, jak Amerykanka z nią postąpiła, taka przegrana smakowałaby wyjątkowo gorzko. Polskim kibicom pozostaje wierzyć, że wiceliderka rankingu WTA wykorzysta wszystkie swoje atuty i awansuje do kolejnej rundy “tysięcznika” w Rzymie. 

     

  • Dobę przed meczem Świątek – Collins dotarł komunikat z Rzymu. WTA oficjalnie potwierdza

    Dobę przed meczem Świątek – Collins dotarł komunikat z Rzymu. WTA oficjalnie potwierdza

    Dobę przed meczem Świątek – Collins dotarł komunikat z Rzymu. WTA oficjalnie potwierdza

    Na sobotę zaplanowano spotkania trzeciej rundy WTA 1000 w Rzymie w dolnej części singlowej drabinki. Na jedno z najciekawszych starć wysuwa się oczywiście mecz Iga Świątek – Danielle Collins. Polka i Amerykanka rywalizowały dotychczas ze sobą ośmiokrotnie, siedem razy triumfowała raszynianka. Organizatorzy potwierdzili już plan gier na jutrzejsze zmagania w stolicy Włoch. Poznaliśmy orientacyjną godzinę starcia Świątek – Collins i nie tylko. W grze zobaczymy także innych naszych reprezentantów. Poniżej prezentujemy szczegóły.

     

    Iga Świątek w bardzo dobrym stylu rozpoczęła próbę obrony tytułu w turnieju WTA 1000 w Rzymie. Polka pokonała Elisabettę Cocciaretto 6:1, 6:0 w zaledwie 52 minuty. Od początku do końca kontrolowała przebieg spotkania z zawodniczką gospodarzy. Pierwszy poważny test czeka raszyniankę w sobotę. A to dlatego, że spotka się z tenisistką, która ma wyjątkowe podejście do aktualnej wiceliderki rankingu. Mowa oczywiście o Danielle Collins. Amerykanka uporała się na otwarcie zmagań z Eleną-Gabrielą Ruse, wygrywając 6:3, 6:3. Dla reprezentantki Stanów Zjednoczonych był to pierwszy mecz od kilku tygodni. Mimo to bez większych kłopotów poradziła sobie z Rumunką.

     

    Dzięki temu czeka nas dziewiąty bezpośredni pojedynek pomiędzy Świątek i Collins. Ich ostatnia potyczka miała miejsce w ćwierćfinale igrzysk olimpijskich w Paryżu. Wówczas mecz zakończył się przedwcześnie, kreczem Danielle w trzecim secie. Od tamtej batalii narastało napięcie na linii Polka – Amerykanka. 31-latka pozwalała sobie na najróżniejsze prowokacje względem naszej tenisistki. Jutro po długim czasie znów zmierzą się w bezpośredniej rywalizacji. Aktualnie w zestawieniu H2H jest 7-1 dla Igi. Pięciokrotna triumfatorka imprez wielkoszlemowych wygrała sześć ostatnich spotkań z Collins. Za niespełna 24 godziny powalczy o przedłużenie tej świetnej serii.

     

    WTA Rzym: Znamy plan gier na sobotę. Wtedy dojdzie do meczu Świątek – Collins

     

    Organizatorzy turnieju w Rzymie ogłosili już plan gier na jutrzejsze zmagania w stolicy Włoch. Na stronie WTA można znaleźć oficjalny rozkład pojedynków. Mecz Iga Świątek – Danielle Collins rozpocznie się nie przed godz. 13:00 na Campo Centrale, czyli głównym obiekcie. Wcześniej, bo o godz. 11:00, odbędzie się tam pojedynek singla panów – Matteo Berrettini zmierzy się z Jacobem Fearnley’em.

     

    W sobotę na Foro Italico zobaczymy także innych naszych reprezentantów. W drugiej rundzie imprezy rangi ATP Masters 1000 w Rzymie zagra Hubert Hurkacz. Jego potyczkę z Pedro Martinezem zaplanowano jako drugi mecz od godz. 11:00 na korcie numer 14 (po starciu Learner Tien – Tomas Machac).

     

    Do tego dojdą także deblowe występy naszych tenisistek. O awans do drugiej rundy w grze podwójnej powalczą Magda Linette oraz Katarzyna Piter. Pierwsza z nich powalczy w duecie z Rebeccą Sramkovą. Mecz polsko-słowackiej pary ze Storm Hunter i Ellen Perez rozpocznie się o godz. 12:00 na korcie numer 4. Z kolei Piter zagra w teamie z Monicą Niculescu. Czeka ich bardzo wymagające wyzwanie, bowiem w drugim spotkaniu od godz. 11:00 na korcie numer 2 zmierzą się z turniejowym “1” – Gabrielą Dabrowski i Erin Routliffe. Czeka nas zatem moc polskich pojedynków na obiektach Foro Italico w Rzymie.

     

  • Pilne wieści z Rzymu. Jest decyzja ws. meczu Świątek – Collins

    Pilne wieści z Rzymu. Jest decyzja ws. meczu Świątek – Collins

    Pilne wieści z Rzymu. Jest decyzja ws. meczu Świątek – Collin

    Iga Świątek walczy o czwarty w karierze triumf w turnieju w Rzymie. Teraz w walce o IV rundę zmierzy się z “ulubienicą” polskich kibiców, Amerykanką Danielle Collins. Znana jest już godzina rozpoczęcia sobotniego meczu.

    Iga Świątek (2. WTA) z impetem rozpoczęła prestiżowy turniej WTA 1000 na kortach ziemnych w Rzymie. Najlepsza polska tenisistka straciła zaledwie jednego gema w meczu drugiej rundy z Włoszką Elisabettą Cocciaretto (82. WTA) i w zaledwie 54 minuty wygrała 6:1, 6:0. – Elisabetta Cocciaretto w meczu 2. rundy w Rzymie z Igą Świątek miała bardzo niewiele do powiedzenia, ale można powiedzieć, że próbowała wszystkiego. W jednej akcji włoska tenisistka swoim pomysłem zaskoczyła nie tylko Polkę, ale i wszystkich dookoła. Dało to efekt, ale na krótką metę – pisała w analizie meczu Agnieszka Niedziałek, dziennikarka Sport.pl.

    Znana dokładna data meczu Iga Świątek – Danielle Collins w Rzymie
    Iga Świątek w III rundzie zmierzy się z “ulubienicą” polskich kibiców – Amerykanką Danielle Collins (35. WTA). Do tej pory zawodniczki grały ze sobą osiem razy. Siedem razy wygrywała Świątek. Po raz ostatni tenisistki mierzyły się bezpośrednio na igrzyskach olimpijskich w Paryżu, po których Collins rozpętała burzę, zarzucając Świątek to, że jest fałszywa. Od tamtej pory ich relacje są bardzo chłodne.

    Mecz Świątek – Collins odbędzie się w sobotę. Znana jest już godzina pojedynku. Rozpocznie się on nie wcześniej niż o godz. 13. Będzie to drugie starcie tego dnia na korcie centralnym. Zawodniczki wyjdą na kort po starciu: Matteo Berrettini (Włochy, 30. ATP) – Jacob Fearnley (Wielka Brytania, 57. ATP). Potem na korcie centralnym odbędą się trzy spotkania: Jasmine Paolini (Włochy, 5. WTA) – Ons Jabeur (Tunezja, 36. WTA), Jannik Sinner (Włochy, 1. ATP) – Mariano Navone (Argentyna, 99. ATP) i Elise Mertens (Belgia, 24. WTA) – Jessica Pegula (USA, 4. WTA).

    W sobotę zagra też Hubert Hurkacz (31. ATP). Polak na korcie numer 14 zmierzy się z Hiszpanem Pedro Martinezem (49. ATP). Pojedynek rozpocznie się nie wcześniej niż o godz. 13 i będzie drugim starciem na tym korcie. Wcześniej odbędzie się tam mecz: Tien – Machac.

    – Jestem skupiona na sobie, niezależnie od tego, z kim będę grała. Oczywiście przed meczem muszę się odpowiednio przygotować taktycznie. Granie przeciwko Danielle to zawsze wyzwanie – powiedziała Świątek przed rywalizacją z Collins w wywiadzie z Tennis Channel. Polka turniej w Rzymie wygrywała już trzy razy – w latach 2021, 2022 i 2024.

    Zwyciężczyni meczu Świątek – Collins w IV rundzie turnieju w Rzymie zmierzy się z lepszą ze starcia: Elina Switolina (Ukraina, 14. WTA) – Hailey Baptiste (USA, 90. WTA).

    Zapraszamy na relację na żywo z pojedynku Świątek – Collins na Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

  • Ewa Pajor przejdzie do historii. Niewiarygodny wyczyn w Barcelonie

    Ewa Pajor przejdzie do historii. Niewiarygodny wyczyn w Barcelonie

    Ewa Pajor przejdzie do historii. Niewiarygodny wyczyn w Barcelonie

     

    Ewa Pajor szybko zaaklimatyzowała się w FC Barcelona i zapracowała sobie na sympatię fanów. Okazuje się, że już w pierwszym sezonie w nowych barwach ma szansę na nie lada wyczyn.

     

    Instagramowy profil Postunitedfem podzielił się interesującym zestawieniem. Zebrał w nim najlepsze strzelczynie FC Barcelona z poszczególnych sezonów. Pod uwagę wzięto wszystkie rozgrywki: począwszy od tych ligowych, przez Puchar Królowej i Superpuchar Hiszpanii po Ligę Mistrzów.

     

    Na szczycie klasyfikacji plasuje się Jennifer Hermoso, wielokrotna królowa strzelczyń zarówno w lidze hiszpańskiej, jak i Lidze Mistrzów. W swoim rekordowym sezonie 2016/17 zdobyła 41 bramek.

    https://www.instagram.com/share/p/BAO46EQKKu

     

    Ewa Pajor przed wielką szansą

     

    Bardzo blisko przebicia tego osiągnięcia jest Ewa Pajor. Polska piłkarka spisuje się w FC Barcelona znakomicie, a wielu upatruje w niej nawet jednej z faworytek do sięgnięcia po Złotą Piłkę. W swoim debiutanckim sezonie w koszulce Barcy zdobyła już 39 bramek.

     

    Przed sobą ma sporo szans, by jeszcze polepszyć tę statystykę. W tym sezonie FC Barcelona na ligowych boiskach zagra z Betisem i Athletikiem. Później czekają ją dwa finały — z Arsenalem w Lidze Mistrzów oraz z Atletico w Pucharze Królowej.

     

  • Niebywałe wyróżnienie dla Piotra Żyły. Skoczek odznaczony przez Andrzeja Dudę

    Niebywałe wyróżnienie dla Piotra Żyły. Skoczek odznaczony przez Andrzeja Dudę

    Niebywałe wyróżnienie dla Piotra Żyły. Skoczek odznaczony przez Andrzeja Dudę

    Pięknego momentu doczekał się w czwartek 8 maja Piotr Żyła. Reprezentant Polski w skokach narciarskich mężczyzn zjawił się na Belwederze, gdzie odznaczony został przez Andrzeja Dudę. W imieniu prezydenta RP minister Andrzej Dera przekazał 38-latkowi Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. Podczas tego wyjątkowego spotkania wyróżnione zostały także inne postacie z polskiego środowiska sportowego.

     

    Piotr Żyła w świecie sportu nie jest wcale postacią anonimową. Choć w ostatnich sezonach nie prezentował najlepszej formy, nie należy zapominać, że ma on na swoim koncie wiele naprawdę wybitnych osiągnięć. Jest trzykrotnym złotym medalistą mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym (dwa triumfy indywidualne oraz jeden drużynowy), na tej samej imprezie czterokrotnie stawał także na najniższym stopniu podium. Sukcesy odnosił także podczas mistrzostw świata w lotach – dwukrotnie wraz z drużyną sięgał po brąz. Trzykrotnie reprezentował on także nasz kraj na igrzyskach olimpijskich, za każdym razem jednak do ojczyzny wracał bez medalu.

     

    Piotr Żyła odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski

     

    Teraz wybitne sukcesy polskiego skoczka narciarskiego zostały docenione. Piotr Żyła w czwartek 8 maja pojawił się w Belwederze, gdzie odbyło się spotkanie z ministrem Andrzejem Derą. Podczas tego spotkania w imieniu prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy polityk uhoronował wybitne postaci ze świata sportu. Podopieczny Macieja Maciusiaka otrzymał Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski “za wybitne osiągnięcia sportowe i za zasługi w działalności na rzecz propagowania oraz krzewienia kultury fizycznej”.

     

    Wyróżnienia otrzymali również m.in. Henryk Olszewski oraz Henryk Apostel. Były prezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki odznaczony został Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski “za wybitne zasługi dla rozwoju i upowszechniania sportu, za osiągnięcia w działalności na rzecz PZLA”. Apostel – emerytowany już piłkarz i były selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski – uhonorowany został natomiast Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski “za wybitne osiągnięcia trenerskie”.

     

    Piotr Żyła nie zamierza spocząć na laurach i myślami kieruje się już powoli w stronę kolejnego sezonu. Po zmianie trenera polscy skoczkowie walczyć będą o powrót na szczyt. Przypomnijmy, że wraz z końcem sezonu pracę w Polskim Związku Narciarskim zakończył Thomas Thurnbichler. Miejsce austriackiego szkoleniowca zajął Maciej Maciusiak.

  • Waleczne serce Linette! Słodki rewanż

    Waleczne serce Linette! Słodki rewanż

    Waleczne serce Linette! Słodki rewanż

    Magda Linette w świetnym stylu zrewanżowała się Marii Sakkari za porażkę w Madrycie. Polka powróciła ze stanu 1:6, 3:4 i pokonała Greczynkę 1:6, 6:4, 6:1 w drugiej rundzie turnieju WTA 1000 w Rzymie.

     

    W piątek do zmagań na kortach Foro Italico przystąpiła Magda Linette. Polka rozpoczęła sezon na kortach ziemnych od triumfu nad Viktoriją Golubić w Billie Jean King Cup. Następnie musiała wycofać się z rywalizacji z powodu choroby. Powróciła w Madrycie, gdzie uległa Marii Sakkari 6:7(5), 3:6.

     

    Polka rozpoczęła turniej WTA 1000 w Rzymie od drugiej rundy, a jej rywalką była… ponownie reprezentantka Grecji. Nadarzyła się więc szybka okazja dla poznanianki na rewanż za porażkę doznaną w stolicy Hiszpanii.

     

    Sakkari nie miała wolnego losu w pierwszej rundzie. Co więcej, musiała grać eliminacje, w których m.in. okazała się lepsza od Mai Chwalińskiej. W rozgrywkach drabinki głównej rozegrała seta z Belindą Bencić. Po premierowej partii Szwajcarka skreczowała.

     

    Piątkowe starcie rozpoczęło się od sporych problemów Greczynki z podaniem. Podopieczna Marka Gellarda jednak nie wykorzystała słabości rywalki w tym elemencie. Sakkari przy równowadze znacznie podniosła poziom, posłała dwa mocne serwisy i wygrała pierwszego gema.

     

    Linette także utrzymała za pierwszym razem serwis pomimo drobnych kłopotów. Przy drugim podejściu musiała natomiast bronić break pointów. Niestety nasza reprezentantka grała niepewnie i dała się przełamać przeciwniczce.

     

    Przy 1:3 Magda miała szanse na odrobienie strat, ale ich nie wykorzystała. Co gorsze, była zawodniczka czołowej dziesiątki rankingu ewidentnie się rozkręciła. Grała coraz odważniej zza linii końcowej. Podejmowała większe ryzyko, a i jej serwis zaczął lepiej funkcjonować.

     

    Linette z kolei prezentowała się pasywnie, do tego popełniała coraz więcej niewymuszonych błędów. Sakkari na fali dobrych akcji już nie oddała żadnego gema w premierowym secie. Można było mieć pewne obawy o sytuację Magdy, która oddała przeciwniczce pole w ofensywie.

     

    W pierwszych sześciu gemach drugiej partii obie zawodniczki bezproblemowo utrzymywały własne podania. Przy stanie 3:3 Maria Sakkari jako pierwsza przełamała serwis rywalki – i to do zera. Wydawało się, że Greczynka pewnie zmierza po triumf w całym spotkaniu.

     

    Reprezentantka Polski ani myślała się jednak poddawać. W kolejnym gemie po trudnym boju po raz pierwszy w meczu wywalczyła przełamanie. Można było mieć duże nadzieje na to, że to moment zwrotny polsko-greckiego starcia. Tym bardziej, że role na korcie zaczęły się zmieniać.

     

    33-latka pokazywała coraz więcej ofensywnych zagrań. Jej rywalka z kolei dawała oznaki zniecierpliwienia, napięcia. Miała niemałe problemy z bekhendem. Linette zaczęła zmieniać rytm, a w dziewiątym gemie drugiego seta popisała się też świetnymi technicznymi zagraniami. Dzięki temu objęła prowadzenie w tej partii.

     

    W tym momencie meczu to podopieczna trenera Gellarda była na fali. Znacznie podniosła poziom gry, przełamała Sakkari i doprowadziła do decydującego seta.

     

    Już na jego starcie polska tenisistka pokazała, że nie zamierza się zatrzymywać. W dobrym stylu utrzymała serwis, a w kolejnym gemie od stanu 15-40 wygrała cztery punkty z rzędu i zdobyła przewagę przełamania.

     

    Linette grała bardzo pewnie. Jej ofensywne akcje mogły się podobać. Sakkari z kolei wyglądała na zawodniczkę bezradną, która najpierw dominowała, a potem została zepchnięta do defensywy. Ponadto Greczynka nie pomagała sobie narastającą liczbą prostych błędów własnych.

     

    Magda wywalczyła sześć gemów z rzędu. Dopiero przy stanie 0:3 w decydującej partii Maria przerwała fatalną dla siebie serię. Zapisała się na tablicy wyników w tym secie i… to by było na tyle. Poznanianka już nie przegrała żadnego gema do końca spotkania.

     

    Nasza zawodniczka pokazała niezwykle waleczne serce i wzięła udany rewanż za porażkę w turnieju w Madrycie. W trzeciej rundzie zmierzy się z Victorią Mboko lub… Coco Gauff, którą pokonała na kortach twardych w Miami.

     

    Internazionali BNL d’Italia, Rzym (Włochy)

    WTA 1000, kort ziemny, pula nagród 6,009 mln euro

    piątek, 9 maja

     

    II runda gry pojedynczej:

     

    Magda Linette (Polska, 32) – Maria Sakkari (Grecja) 1:6, 6:4, 6:1

  • Znamy rywalkę Świątek w Rzymie! W przeszłości miała z nią problemy

    Znamy rywalkę Świątek w Rzymie! W przeszłości miała z nią problemy

    Znamy rywalkę Świątek w Rzymie! W przeszłości miała z nią problemy

     

    Danielle Collins pokonała w dwóch setach Elenę-Gabrielę Ruse i awansowała do trzeciej rundy turnieju WTA w Rzymie. Amerykanka tym samym będzie kolejną przeciwniczką na Foro Italico Igi Świątek.

     

    Impreza rangi WTA 1000 w Rzymie to ostatni duży sprawdzian formy na nawierzchni ziemnej przed wielkoszlemowym Rolandem Garrosem. Zmagania w stolicy Włoch trwają od 6 do 18 maja, a tytułu broni Iga Świątek, która na Foro Italico łącznie triumfowała już trzykrotnie (2021, 2022, 2024).

     

    Polka w pierwszej fazie – dzięki rozstawieniu z numerem 2. – miała wolny los, natomiast w drugiej bardzo pewnie wyeliminowała Elisabettę Cocciaretto. Triumfowała 6:1, 6:0.

     

    Teraz Świątek poznała rywalkę w trzeciej rundzie Internazionali BNL d’Italia. Tą została turniejowa “29” – Danielle Collins.

     

    Amerykanka zawody w Rzymie również rozpoczynała od 1/32 finału. Tam mierzyła się z Eleną-Gabrielą Ruse.

     

    Spotkanie rozpoczęło się wzajemną wymianą ognia. Collins przełamała na 2:0, a Rumunka momentalnie zniwelowała stratę. Kluczowy okazał się ósmy gem, kiedy Amerykanka odskoczyła na 5:3, a chwilę później domknęła pierwszą partię na swoją korzyść.

     

    W drugiej odsłonie potyczki kluczowy okazał się pierwszy gem. W nim Collins zdobyła przewagę breaka, a następnie dowiozła prowadzenie do końca pojedynku, awansując do trzeciej rundy imprezy we Włoszech.

     

    W przeszłości Świątek grała z Collins już ośmiokrotnie i siedem razy schodziła z kortu w lepszych nastrojach. Ich ostatnia potyczka zakończyła się jednak kreczem Amerykanki. Miało to miejsce w ćwierćfinale igrzysk olimpijskich w Paryżu. Wtedy Collins zrezygnowała przy prowadzeniu Polki 6:1, 2:6, 4:1.

     

    Jedyna wiktoria Amerykanki przeciwko raszyniance miała z kolei miejsce w 2022 roku w półfinale wielkoszlemowego Australian Open. Collins odniosła w Melbourne triumf 6:4, 6:1, a następnie uległa w starciu o tytuł reprezentantce gospodarzy Ashleigh Barty.

     

    Danielle Collins – Elena-Gabriela Ruse 6:3, 6:3

  • Nieudany debiut nowego selekcjonera! Polska przegrała z Izraelem

    Nieudany debiut nowego selekcjonera! Polska przegrała z Izraelem

    Nieudany debiut nowego selekcjonera! Polska przegrała z Izraelem

    Polska przegrała wyjazdowy mecz eliminacji mistrzostw Europy piłkarzy ręcznych z Izraelem 31:33. Spotkanie było debiutem w roli selekcjonera Joty Gonzaleza, który przejął kadrę po zwolnieniu Marcina Lijewskiego. Biało-Czerwoni ponieśli drugą porażkę w tych eliminacjach, ale mimo to utrzymali drugie miejsce w swojej grupie.

     

    Reprezentacja Polski rozpoczęła przygotowania do meczu z Izraelem od kilkudniowego zgrupowania w Pruszkowie, prowadzonego już pod wodzą nowego selekcjonera – Joty Gonzaleza. Hiszpański szkoleniowiec objął stanowisko po zwolnionym Marcinie Lijewskim. W swoim debiucie na ławce trenerskiej wspierali go asystenci: Zygmunt Kamys oraz były znakomity obrotowy – Julen Aguinagalde.

     

    Premierowe minuty meczu nie ułożyły się po myśli Biało-Czerwonych – Polacy szybko stracili trzy bramki, odpowiadając tylko jednym trafieniem. Impuls do odrabiania strat dał Andrzej Widomski, który przejął inicjatywę w ataku. Dzięki jego skuteczności oraz bramce Filipa Michałowicza, nasi szczypiorniści nie tylko wyrównali stan meczu, ale objęli także jednobramkowe prowadzenie.

     

    Izraelczycy jednak nie spuścili z tonu – grali dynamicznie i skutecznie wykorzystywali akcje skrzydłami. Mimo to, Polacy potrafili odpowiedzieć – świetnie funkcjonowała gra z obrotowym, gdzie kilkukrotnie z dobrej strony pokazał się debiutujący Sebastian Kaczor. W ataku z drugiej linii często zaskakiwali gospodarzy niesygnalizowanymi, precyzyjnymi rzutami z dystansu. Mimo tych atutów, podopieczni Joty Gonzaleza zmagali się z dużą liczbą prostych strat oraz mieli trudności z zatrzymaniem izraelskich skrzydłowych, którzy nie marnowali okazji w kontrataku.

     

    Spotkanie było bardzo wyrównane, a prowadzenie zmieniało się kilkukrotnie. Dobrze między słupkami spisał się Jakub Skrzyniarz, który obronił dwa ważne rzuty. Z kolei w ofensywie nasi zawodnicy dwa razy skutecznie przechwycili piłkę i zamienili kontry na bramki, wychodząc na najwyższe w tym meczu, trzybramkowe prowadzenie. Na wyróżnienie zasługiwał też Piotr Jędraszczyk, który solidnie pracował w defensywie, a dodatkowo dołożył kilka ważnych trafień. Niestety, końcówka tej części należała do Izraelczyków – wykorzystali momenty dekoncentracji naszych graczy i doprowadzili do remisu 18:18 chwilę przed zejściem do szatni.

     

    Drugą połowę lepiej rozpoczęli gospodarze. Świetnie między słupkami spisywał się Dan Tepper, notując blisko 50-procentową skuteczność obron, a w ataku raz po raz trafiali Daniel Mosindi i Yoav Lumbroso. Polacy mieli problemy ze skutecznością i stracili trzy bramki z rzędu. Nadzieję przywróciły dobre interwencje Skrzyniarza oraz poprawa gry w defensywie, co pozwoliło chwilowo doprowadzić do remisu. Izrael jednak szybko odzyskał prowadzenie – najpierw po dobrze rozegranej akcji, a chwilę później po przechwycie piłki z rąk Jędraszczyka.

     

    Minimalna przewaga Izraelczyków utrzymywała się do końca spotkania. Biało-Czerwoni popełniali coraz więcej błędów, nawet do tej pory skuteczni – Damian Przytuła, czy Michałowicz – pudłowali w klarownych sytuacjach. Izrael utrzymał prowadzenie i ostatecznie wygrał mecz 33:31, odnosząc drugie zwycięstwo z Polską w historii.

     

    Mimo porażki, nasi reprezentanci pozostali na drugim miejscu w grupie. Aby zachować pozycję, muszą liczyć jednak na porażkę Rumunii w meczu z Portugalią. Do zakończenia fazy grupowej pozostało jedno spotkanie – Polska podejmie w niedzielę Rumunię. Awans do turnieju finałowego wywalczą po dwa najlepsze zespoły z każdej grupy oraz cztery najlepsze drużyny z trzecich miejsc.

  • Nigdy wcześniej nie widzieliśmy tego u Igi Świątek. “Aż krzyknąłem”

    Nigdy wcześniej nie widzieliśmy tego u Igi Świątek. “Aż krzyknąłem”

    Nigdy wcześniej nie widzieliśmy tego u Igi Świątek. “Aż krzyknąłem”

    Iga Świątek znokautowała przeciwniczkę w pierwszym meczu w Rzymie w mniej niż godzinę. Komentator tenisowy Tomasz Wolfke nawet w tak krótkim spotkaniu zauważa jednak przełom w grze polskiej tenisistki. — Zaczęła próbować inne warianty niż te, które zawsze wybiera — tłumaczy w Przeglądzie Sportowym Onet. I wskazuje na moment, w którym Świątek “zrobiła Radwańską”.

     

    Polska tenisistka wygrała 6:1, 6:0 z Elisabettą Cocciaretto i zameldowała się w trzeciej rundzie turnieju WTA 1000 w Rzymie. Jednostronne spotkanie, a zwłaszcza jego końcówkę, bardzo dobrze ocenia nasz ekspert.

     

    — Widać wyraźnie, że te korty w Rzymie na wysokości morza znacznie bardziej jej odpowiadają niż w Madrycie. Gra jest wolniejsza, serwis nie ma takiego znaczenia. Oczywiście, że przeciwniczka nie była z najwyższej półki, jest niska, ale to na pewno był dobry mecz Igi. Serwis też jeszcze nie wygląda dobrze, ale w kobiecym tenisie na mączce on nie ma aż takiego znaczenia. Choć w ostatnim czasie faktycznie pojawiły się takie zawodniczki, jak Coco Gauff czy Mirra Andriejewa, które potrafią wygrywać w ten sposób spotkania — tłumaczy komentator tenisowy Tomasz Wolfke.

     

    Przemiana w grze Igi Świątek. “Aż krzyknąłem”

    — Bardzo mi się podobało, że Iga wreszcie zrobiła to, co wydawało się oczywistością, ale wcześniej tego unikała. Mianowicie przy wyniku 6:1, 5:0 zaczęła próbować inne warianty niż te, które zawsze wybiera. Raz nawet zrobiła w końcówce “Radwańską”, czyli przyciągnęła skrótem rywalkę do siatki, a potem ją przelobowała. Coś wspaniałego, aż krzyknąłem i rodzina przybiegła z innych pokojów. Od zawsze mówiłem, że powinna szukać innych wariantów niż siłowe przy takich wymianach. Lepiej prezentowała się również w forhendzie — dodaje.

     

    Wygrana z 82. w rankingu Cocciaretto w pierwszym meczu wcale nie musi jednak zdradzać zbyt dużo o formie Igi. Problemy Polki zdarzały się bowiem w tym sezonie zawsze w późniejszych rundach.

     

    — Myślę, że na test jeszcze przyjdzie czas, bo Iga wygrywała wiele meczów w pierwszych rundach w tym sezonie. Ciężkie chwile zaczynały się u niej dopiero w czwartych meczach, czyli ćwierćfinale lub półfinale. I to zwykle z rywalkami z czołowej dziesiątki lub takimi, które jej wybitnie nie leżą, jak Ostapenko. Oczywiście była ta klęska z Alexandrą Ealą, ale to jedna wpadka, która Idze zdarza się raz na kilka lat — twierdzi Wolfke.

     

    W trzeciej rundzie Polka czeka na rozstrzygnięcie meczu Danielle Collins — Elena Ruse. Faworytką starcia, które rozpoczęło się tuż po meczu Igi, jest Amerykanka, która nazwała Polkę “fałszywą” na igrzyskach olimpijskich w Paryżu. Rumunka to 88. w rankingu WTA kwalifikantka.

     

    — W kontekście następnego meczu na pewno łatwiejszy byłby pojedynek z Rumunką. Zwłaszcza, biorąc pod uwagę ostatni trudny czas Igi pod względem mentalnym, ale Collins to również znacznie lepsza tenisowo rywalka. Amerykanka kilka razy “dawała do pieca” w kontekście Świątek, więc ich spotkanie na pewno byłoby bardzo emocjonujące — zakończył.