Category: Tennis

  • Remontada FC Barcelony w Madrycie! Sygnał dał Lewandowski!

    Remontada FC Barcelony w Madrycie! Sygnał dał Lewandowski!

    Remontada FC Barcelony w Madrycie! Sygnał dał Lewandowski

     

    W hicie kolejki La Ligi Atletico Madryt z FC Barceloną gospodarze prowadzili 2:0, ale kapitalna końcówka gości dała im wygraną 4:2

     

    To było kolejne starcie w sezonie pomiędzy Atletico i FC Barceloną. Kilka tygodni temu na Stadionie Olimpijskim w Pucharze Króla padł remis 4:4. Rewanż za niespełna trzy tygodnie.

     

    Starcie w ramach Copa del Rey przedzieliła jeszcze ważniejsza potyczka. W La Lidze obie drużyny walczą o tytuł. Zwycięzca zwiększał swoje szanse na mistrzostwo. Na potknięcie rywali liczył Real Madryt, który w sobotę został liderem Primera Division.

     

    Barcelona dobrze weszła w spotkanie i już w 6. minucie powinna otworzyć wynik. Przed świetną szansą znalazł się Lamine Yamal. Strzał z pola karnego otarł się o zewnętrzną część słupka.

     

    Wydawało się, że jest to zapowiedź kolejnych emocjonujących minut. Nic z tych rzeczy. Tempo gry spadło, spotkanie się wyrównało. Gracze Atletico także nie kwapili się do zdecydowanego natarcia. Stąd też bramkarze mieli niewiele pracy. Jan Oblak czujność musiał zachować, kiedy w 14. minucie głową w zasięgu jego rąk przymierzył Robert Lewandowski.

     

    Ciekawiej zrobiło się w samej końcówce premierowej odsłony. W 44. minucie wynik powinien otworzyć Lewandowski. Polak znalazł miejsce do uderzenia, ale z okolic narożnika pola bramkowego trafił w poprzeczkę.

     

    Gospodarze po chwili przeprowadzili szybką akcję. Atletico rozmontowało obronę Blaugrany. W końcowej fazie z prawej strony podawał Giuliano Simeone, a Julian Alvarez z ośmiu metrów trafił pod poprzeczkę do siatki. Wojciech Szczęsny w tej sytuacji nie miał zbyt wiele do powiedzenia.

     

    Po zmianie stron wicemistrzowie Hiszpanii uzyskali przewagę, mieli jednak problemy z kreowaniem szans. Gościom brakowało dokładności. Swojego momentu szukał Robert Lewandowski. Polak po niespełna godzinie zdołał uderzyć głową. Piłka poszybowała dość wysoko ponad bramką.

     

    Niewiele pracy miał w bramce Barcelony Wojciech Szczęsny. Polak musiał być czujny w 52. minucie, kiedy mocno bita z rzutu rożnego piłka zatrzymała się na górnej części poprzeczki.

     

    Efektu początkowo nie przynosiły zmiany przeprowadzane przez Hansiego Flicka. Atletico dobrze się broniło, a w 70. minucie skontrowało gości. To była akcja zmienników. Conor Gallagher z prawej strony pola karnego zagrał do Alexandra Sorlotha, a ten z pola karnego mocnym strzałem pokonał Szczęsnego. Gracze Barcelony domagali się anulowania gola, wcześniej ręką zagrał Rodrigo De Paul. Sędzia decyzji nie zmienił i bramkę uznał.

     

    Podrażniona Barcelona potrzebowała kilkudziesięciu sekund, aby złapać kontakt. Inigo Martinez zagrał w pole karne do Lewandowskiego, Polak przyjął piłkę i ok. trzynastu metrów uderzył przy słupku nie do obrony.

     

    Goście szukali remisu. Atletico cofnęło się, skromne prowadzenie utrzymało jedynie przez sześć minut. W 78. dogranie w pole karne Julesa Kounde, a Ferran Torres głową wpakował do siatki.

     

    Barcelona do końca aktywniej szukała kompletu punktów. Atletico nastawiło się na grę z kontry. W 86. minucie mocno, ale niecelnie z ok. 16 metrów uderzył Lewandowski. W odpowiedzi nieznacznie pomylił się Alexander Sorloth, który z ok. 17 metrów przymierzył tuż obok słupka.

     

    W drugiej minucie doliczonego czasu strzał z dystansu Lamine Yamala odbił się jeszcze Reinildo Mandavy, piłka myląc Oblaka wpadła do bramki! Po tym ciosie gospodarze nie byli w stanie się podnieść. W ostatniej akcji meczu otrzymali kolejny cios. Torres strzałem przy słupku trafił na 4:2 dla gości!

     

    Atletico Madryt – FC Barcelona 2:4 (1:0)

    1:0 – Julian Alvarez 45′

    2:0 – Alexander Sorloth 70′

    2:1 – Robert Lewandowski 72′

    2:2 – Ferran Torres 78′

    2:3 – Lamine Yamal 90+2′

    2:4 – Ferran Torres 90+8′

     

    Składy:

     

    Atletico Madryt: Jan Oblak – Marcos Llorente, Robin Le Normand, Clement Lenglet, Reinildo Mandava – Giuliano Simeone (79′ Jose Maria Gimenez), Rodrigo De Paul (79′ Nahuel Molina), Pablo Barrios, Samuel Lino (60′ Alexander Sorloth) – Antoine Griezmann (86′ Rodrigo Riquelme), Julian Alvarez (60′ Conor Gallagher).

     

    FC Barcelona: Wojciech Szczęsny – Jules Kounde (86′ Ronald Araujo), Pau Cubarsi, Inigo Martinez, Alex Balde (86′ Gerard Martin) – Pedri (90+4′ Gavi), Marc Casado (67′ Ferran Torres) – Lamine Yamal, Dani Olmo (67′ Eric Garcia), Raphinha – Robert Lewandowsk.

  • Było 6:2, a potem zwrot akcji. Oto zwyciężczyni turnieju w Indian Wells!

    Było 6:2, a potem zwrot akcji. Oto zwyciężczyni turnieju w Indian Wells!

    Było 6:2, a potem zwrot akcji. Oto zwyciężczyni turnieju w Indian Wells!

    Takiego przebiegu wielkiego finału prestiżowego turnieju WTA 1000 na kortach twardych w Indian Wells pewnie mało kto się spodziewał. Aryna Sabalenka wygrała pierwszego seta 6:2 z 17-letnią Mirrą Andriejewą, a potem nastąpił sensacyjny zwrot. Rosjanka wygrała 2:6, 6:4, 6:4.

     

    – Daj sobie czas, szukaj odpowiedniego rytmu – mówił trener Aryny Sabalenki na początku piątego gema decydującego seta w wielkim finale z Mirrą Andriejewą (8. WTA) po tym, jak Białorusinka fatalnie się ustawiła do bekhendu i wyrzuciła piłkę daleko w aut. Liderka światowego rankingu była wściekła, bo przegrywała wtedy 1:3 i nie mogła znaleźć sposobu na 17-letnią rywalkę. Sabalenka nie mogła się opanować i przy stanie 3:5 znów przegrała swoje podanie i cały mecz. Kto by się spodziewał, że dojdzie do tego po takim przebiegu pierwszego seta!

     

    8 – zaledwie tyle gemów przegrała Aryna Sabalenka w dwóch tegorocznych meczach (w Brisbane 6:3, 6:2 i w Australian Open 6:1, 6:2) z Mirrą Andriejewą. Białorusinka mocno rewanżowała się rywalce za ubiegłoroczną porażkę w ćwierćfinale Rolanda Garrosa 7:6, 4:6, 4:6.

     

    Teraz pojedynek zapowiadał się pasjonująco, bo Sabalenka w tym turnieju nie straciła seta, a w półfinale w 52 minuty rozbiła triumfatorkę Australian Open – Madison Keys. Rosjanka miała za to serię aż jedenastu zwycięstw z rzędu – m.in. dwóch z Igą Świątek (w ćwierćfinale w Dubaju i w półfinale Indian Wells).

     

    Kluczowy dla losów pierwszego seta był trzeci gem. Właśnie wtedy przy serwisie Białorusinki, Rosjanka miała aż cztery szanse na przełamanie. Żadnej z nich nie wykorzystała i jak się później okazało, bardzo ważnego gema. Stracona szansa bardzo mocno zdenerwowała 17-letnią tenisistkę, która przegrała aż 11 z 12 akcji i po chwili straciła swoje podanie do zera. W efekcie, zamiast prowadzić 2:1 z przełamaniem, to po pięciu gemach przegrywała 1:4.

     

    Andriejewa w pierwszym secie, po wspomnianym wyżej początku meczu, nie była w stanie odrobić strat. To Białorusinka była lepsza w niemal każdym elemencie tenisa. Była regularniejsza, grała bardziej urozmaicony tenis, włącznie ze świetnymi skrótami.

     

    Rosjanka po przegranym secie była bardzo zdenerwowana. Wyrzuciła piłkę w trybuny i uderzyła rakietą o kort. Dostała za to ostrzeżenie od pani arbiter.

     

    Początek drugiej partii był podobny do pierwszej. Rosjanka miała dwa break-pointy już w pierwszym gemie. Wtedy Białorusinka jednak świetnie serwowała i kapitalnie się obroniła. 17-latka dopięła swego w trzecim gemie. W nim Sabalenka popełniła dwa niewymuszone błędy, a Andriejewa przy pierwszym break poincie zagrała świetnie returnem z forhendu wzdłuż linii. Po zdobyciu przełamania bardzo się cieszyła. To ją bowiem napędziło do jeszcze lepszej gry. Momentami grała cudowny tenis, kapitalnie się broniła, ale potrafiła też skutecznie atakować.

     

    – Nie kończą się jej teraz pomysły, różne fajne rozwiązania. Najważniejsza, że niemal zawsze wybiera to najlepsze. W tym secie gra chyba możliwie swój najlepszy tenis – mówili wtedy komentatorzy Canal+Sport.

     

     

    A potem doszło do decydującego seta, który opisaliśmy wyżej. Rosjanka wygrała drugi z rzędu turniej. Triumfowała przecież też w Dubaju. Ma serię aż 12 zwycięstw z rzędu, w których przegrała zaledwie dwa sety (jeden z Igą Świątek). W nagrodę za wygranie Indian Wells awansowała na szóste miejsce w rankingu WTA.

    Tymczasem Sabalenka ma gorzki początek roku. Co prawda wygrała turniej w Brisbane, ale potem przegrała dwa prestiżowe finały – w Australian Open, a teraz w Indian Wells.

    Finał Indian Wells: Aryna Sabalenka – Mirra Andriejewa 6:2, 4:6, 3:6.

  • Wylosowali! Tak wygląda droga Igi Świątek do finału w Miami

    Wylosowali! Tak wygląda droga Igi Świątek do finału w Miami

    Wylosowali! Tak wygląda droga Igi Świątek do finału w Miami

    Iga Świątek poznała swoją ścieżkę do potencjalnego finału turnieju rangi WTA 1000 w Miami, który rozpocznie się już we wtorek. Dla naszej tenisistki to szansa na odkucie się po odpadnięciu w Indian Wells w półfinale. Imprezę na Florydzie może zacząć podobnie jak w Kalifornii. Ale schody zaczną się w czwartej rundzie. W dalszej części turnieju Polka może mieć okazję na wielki rewanż.

     

    Po rywalizacji w Indian Wells przeniesiemy się z Kalifornii na Florydę, do słonecznego i kolorowego Miami na kolejny amerykanki turniej rangi WTA 1000. Iga Świątek będzie chciała dotrzeć pierwszy raz w tym sezonie do singlowego finału.

     

    Znamy drabinkę Igi Świątek w Miami

    Iga Świątek pokazała się z naprawdę dobrej strony w Indian Wells, jeśli chodzi o samą grę. Z łatwością dominowała rywalki, nawet te z najwyższej półki. Miały one problem z ugraniem choćby jednego gema. Na drodze do najlepszej czwórki turnieju w Kalifornii pokonała Carolinę Garcię, Dajanę Jastremską, Karolinę Muchovą i Qinwen Zheng. Dopiero w półfinale Mirra Andriejewa bardziej postawiła się Polce. Trzysetowy bój skończył się wygraną nastoletniej Rosjanki.

    Do Miami polska tenisistka przyjedzie z nadziejami na sukces i w miarę wypoczęta. Wiemy, że stać ją na jakościowe granie w najbliższych dniach. W niedzielę wieczorem czasu polskiego organizatorzy wylosowali turniejową drabinkę. Bardzo wymagające przeciwniczki będą czekać na Świątek od czwartej rundy.

     

    Świątek będzie rozstawiona z numerem drugim, a to oznacza, że zacznie grę od drugiej rundy. W niej zmierzy się z lepszą z meczu Caroline Garcii z zawodniczką z kwalifikacji. W kolejnej rundzie może zagrać z Elise Mertens, Katie Boulter i Peyton Stearns. Brytyjka sprawiła już kłopoty podczas United Cup.

     

    Schody powinny zacząć się dopiero od czwartej rundy. Ponownie może dojść do starcia z Karoliną Muchovą, ale jest też szansa na pojedynki z Eliną Switoliną, Wiktorią Azarenką i Anheliną Kalininą. Ćwierćfinał to możliwość zrewanżowania się Madison Keys za pamiętny półfinał Australian Open. W tej fazie potencjalną przeciwniczką może być też Paula Badosa.

    W niedzielę rozpoczęły się kwalifikacje do głównego turnieju. Ten rozpocznie się 18 marca i potrwa do 30 marca. Tytułu broni Amerykanka Danielle Collins. Zwyciężczyni tegorocznej edycji zgarnie 1000 punktów rankingowych i nagrodę finansową w wysokości 1,1 mln dolarów. Świątek już raz wygrała w Miami, w 2022 r. Krótko po tym triumfie wskoczyła na pierwsze miejsce w rankingu WTA.

    https://x.com/madziol127/status/1901344623575941298

    Drabinka męskiego turnieju w Miami zostanie wylosowana w poniedziałek. Tego samego dnia Świątek odbędzie swój pierwszy trening, ma zaplanowany na godz. 18:30 czasu polskiego.

  • Niesamowita historia. 22-letni Rosjanin zdobył dla Polski srebrny medal mistrzostw świata

    Niesamowita historia. 22-letni Rosjanin zdobył dla Polski srebrny medal mistrzostw świata

    Niesamowita historia. 22-letni Rosjanin zdobył dla Polski srebrny medal mistrzostw świat

    Ten chłopak wart jest tego, by jak najszybciej otrzymał polskie obywatelstwo. Władimir Semirunni w czwartek najpierw zaszokował świat, zdobywając brązowy medal na 5000 metrów w mistrzostwach świata w łyżwiarstwie szybkim w Hamar, a teraz został wicemistrzem świata na 10 000 metrów. Za niespełna rok zimowe igrzyska olimpijskie, a 22-latek wciąż czeka na polskie obywatelstwo, które pozwoli mu wystąpić w tej imprezie.

    Władimir Semirunni to wielki talent. W przeszłości był medalistą mistrzostw świata juniorów, ale wówczas startował w barwach Rosji.Kiedy tylko jego kraj zaatakował Ukrainę, ten od razu postanowił opuścić Rosję. Na swoją bazę wybrał Polskę, bo chciał trenować pod okiem Pawła Abratkiewicza, ówczesnego trenera naszej kadry, którego znał przez to, że tomaszowianin wiele lat pracował w Rosji.

    Drugi medal Władimira Semirunniego dla Polski w mistrzostwach
    świata

    Semirunni trafił zatem do Tomaszowa Mazowieckiego i miejscowej Pilicy. Może startować dla Polski we wszystkich imprezach mistrzowskich poza zimowymi igrzyskami olimpijskimi. Taką decyzję podjęła Międzynarodowa Unia Łyżwiarska (ISU). Semirunni wciąż jednak nie ma polskiego obywatelstwa. To pozwoli mu na start w ZIO. Od początku było wiadomo, że to zawodnik, który może dać naszej kadrze wiele. W tym sezonie to udowodnił.W czwartek – po fantastycznej jeździe – wywalczył brązowy medal na 5000 metrów w mistrzostwach świata w łyżwiarstwie szybkim w Hamar.

    22-latek jechał w drugiej parze z Holendrem Jorritem Bergsmą. To mistrz olimpijski z Soczi i trzykrotny mistrz świata na tym dystansie. I od pierwszych metrów nasz łyżwiarz zostawił rywala w tyle.Rosjanin, startujący w polskich barwach, kręcił znakomite okrążenia. Najsłabsze w jego wykonaniu wyniosło 30,8 sek. Na mecie zmierzono mu czas 12.49,93 sek. To nowy rekord życiowy Semirunniego. Eksperci kręcili głowami, bo to był jeden z najlepszych czasów w historii tego toru. Nie dziwiła zatem wielka radość “Władka” na mecie.

    Semirunniego wyprzedził dopiero, jadący w przedostatniej parze Włoch Davide Ghiotto – 12.46,15 sek. Do ostatniego okrążenia na równi z naszym panczenistą jechał Czech Metodej Jilek, ale na ostatnich 400 m był zdecydowanie wolniejszy od 22-latka.W ostatniej parze jechali Holender Chris Huizinga i Amerykanin Casey Dawson. Obaj nie dali rady i stało się jasne, ze Semirunni został wicemistrzem świata. Po zawodach Polacy złożyli jeszcze protest, bo pojawiły się zdjęcia, sugerujące wielokrotne przekraczanie środkowej linii przez Ghiotto.22-latek jest pierwszym panczenistą z naszego kraju, który w jednej imprezie wywalczył dwa medale MŚ indywidualnie. Pierwszym też, który zdobył w ogóle dwa medale indywidualne w historii MŚ.Wyniki:1. Davide Ghiott (Włochy) – 12.46,15 2. Władimir Semirunni (Polska) – 12.49,933. Metodej Jilek (Czechy) – 12.51,53

  • Becker wydał wyrok po skandalicznym zachowaniu Świątek. Poszło w świat

    Becker wydał wyrok po skandalicznym zachowaniu Świątek. Poszło w świat

    Becker wydał wyrok po skandalicznym zachowaniu Świątek. Poszło w świat

    Po półfinale turnieju WTA 1000 w Indian Wells mówi się nie tylko o samej porażce Igi Świątek, ale także zachowaniu polskiej tenisistki, która w pewnym momencie z pełną mocą odbiła piłkę w kierunku chłopca do podawania piłek. Postawę wiceliderki rankingu skomentował Boris Becker.

     

    Sporo emocji kosztowało Igę Świątek starcie z Mirrą Andriejewą w półfinale WTA 1000 w Indian Wells. Polka, która była obrończynią tytułu i mogła jako pierwsza tenisistka w historii wygrać tę imprezę trzykrotnie, przegrała pierwszego seta 6:7(1), ale w drugiej partii była lepsza 6:1. Wydawało się, że momentum jest po stronie Świątek, ale Rosjanka przełamała ją już na samym starcie finałowego seta.

     

    Boris Becker skomentował zachowanie Igi Świątek

    Wiceliderka rankingu zaczęła się frustrować. W pewnym momencie wdała się w dyskusje z sędzią oraz swoim sztabem szkoleniowym. Rozkojarzenie kosztowało ją utratę kolejnych gemów. Ostatecznie przegrała 6:7(1), 6:1, 3:6.

     

    Po raz kolejny wszyscy mogli zobaczyć, jak Iga Świątek nie radzi sobie z emocjami. W trudnym momencie w trzecim secie Polka wściekła się na chłopca od podawania piłek i agresywnie odbiła w jego kierunku piłkę. Oberwało się jej za to w mediach społecznościowych. “Paskudne postępowanie”, “Rozumiem emocje, ale to było zdecydowanie zbyt wiele”, “Strasznie mnie tym rozczarowała” – to tylko niektóre z komentarzy kibiców.

     

    Swój głos w tej sprawie zabrał także Boris Becker, były legendarny tenisista. “Iga trochę się zdenerwowała…” – napisał sześciokrotny mistrz wielkoszlemowy w mediach społecznościowych. Takie zachowanie z pewnością nie wpływa dobrze na wizerunek wiceliderki rankingu, która po porażce w Dubaju nie podała ręki trenerowi, co również obiło się szerokim echem w środowisku.

    https://x.com/TheBorisBecker/status/1900874518354088204

    Tegoroczny tytuł WTA 1000 w Indian Wells rozstrzygnie się między Mirrą Andriejewą a Aryną Sabalenką, która w swoim półfinale pokonała Madison Keys. Finał tej imprezy odbędzie się w niedzielę około godz. 19:00.

  • Żyła atakował z czwartego miejsca. Podium Polaka w Lahti

    Żyła atakował z czwartego miejsca. Podium Polaka w Lahti

    Żyła atakował z czwartego miejsca. Podium Polaka w Laht

     

    Piotr Żyła zajął drugie miejsce w niedzielnym konkursie Pucharu Kontynentalnego w Lahti. Szansy, aby stanąć na podium, nie wykorzystał Kacper Juroszek. Zwyciężył lider klasyfikacji Markus Mueller.

     

    Do rywalizacji w Lahti przystąpiło siedmiu reprezentantów Polski. Walka toczyła się nie tylko o punkty do klasyfikacji Pucharu Kontynentalnego, ale i dodatkowe miejsce startowe podczas Letniego Grand Prix.

     

    Na skoczni Salpausselkä (HS130), na której Polacy zdobywali medale mistrzostw świata, nie wszystko szło jednak po myśli Biało-Czerwonych. Bardzo krótkie skoki oddali Adam Niżnik (98,5 m) oraz Szymon Byrski (90 m) i szybko pożegnali się z konkursem.

     

    Swojej próby nie mógł w ogóle wykonać Klemens Joniak. Zanim zasiadł na belce startowej, został zdyskwalifikowany za nieprzepisowy kombinezon.

     

    W Lahti panowały zmienne warunki – wiatr nie był silny, ale mocno kręcił, co wpływało na wyniki osiągane przez zawodników. Siergiej Tkaczenko do zajęcia 30. miejsca w pierwszej serii potrzebował skoku na zaledwie 106,5 m i noty 86,1 pkt.

     

    W wietrznej loterii skorzystał Piotr Żyła. Podwiało mu pod narty i osiągnął 129 metrów. W tamtym momencie był to najlepszy skok w konkursie. Po chwili zdyskwalifikowany został Kasperi Valto i to dwukrotny mistrz świata wskoczył na pozycję lidera.

     

    Wyprzedził go Kacper Juroszek, który skoczył tyle samo, ale w słabszych warunkach. Rekord skoczni pobił następnie Markus Mueller. Austriak poszybował na 138,5 m i mocno przysiadł przy lądowaniu. To sprawiło, że Juroszka wyprzedzał o zaledwie 0,2 pkt. To zwiastowało emocje w drugiej serii. W “30” znaleźli się jeszcze Kacper Tomasiak i Tymoteusz Amilkiewicz.

     

    Pierwszy z nich wyraźnie się poprawił. Skoczył 117 metrów i konkurs zakończył na 17. pozycji. Amilkiewicz z kolei uzyskał zaledwie 82,5 m, w dodatku w słabym stylu i zanotował spadek w klasyfikacji.

     

    Najdalej w drugiej serii poszybował za to Piotr Żyła. Skok na 129,5 m pozwolił mu awansować i znaleźć się na podium. Do końca Polak miał nawet szanse na zwycięstwo. Przewagę z pierwszego skoku utrzymał jednak Markus Mueller i to on wygrał. Poza czołową trójkę wypadł natomiast Kacper Juroszek, który ostatecznie był 4.

     

    Do końca sezonu pozostały już tylko dwa konkursy – odbędą się w dniach 22-23 marca w Zakopanem.

    Wyniki konkursu Pucharu Kontynentalnego w Lahti:

     

    Miejsce Zawodnik Kraj Odległość Punkty

    1. Markus Mueller Austria 138.5/126.5 265.9

    2. Piotr Żyła Polska 129.0/129.5 259.4

    3. Ziga Jelar Słowenia 123.5/124.0 248

    4. Kacper Juroszek Polska 129.0/115.5 247.5

    5. Tomofumi Naito Japonia 122.5/123.0 240.6

    6. Sandro Hauswirth Szwajcaria 114.0/125.0 240.2

    7. Jonas Schuster Austria 120.5/117.0 235.8

    8. Niklas Bachlinger Austria 116.5/117.0 232.5

    9. Stephan Leyhe Niemcy 128.0/116.0 227

    10. Ziga Jancar Słowenia 116.0/122.5 221.1

    17. Kacper Tomasik Polska 106.5/117.0 193

    27. Tymoteusz Amilkiewicz Polska 114.5/82.5 144.6

    36. Adam Niżnik Polska 98.5/ 77.8

    46. Szymon Byrski Polska 90.0/ 55

    . Klemens Joniak Polska DSQ/

  • Co za forma! Reprezentantka Polski z medalem mistrzostw świata

    Co za forma! Reprezentantka Polski z medalem mistrzostw świata

    Co za forma! Reprezentantka Polski z medalem mistrzostw świat

     

    Natalia Maliszewska zdobyła brązowy medal na mistrzostwach świata w short tracku na 500 metrów, bijąc przy tym rekord Polski z czasem 42.07.

     

    Natalia Maliszewska, reprezentantka Polski w short tracku, zdobyła brązowy medal na mistrzostwach świata w Pekinie. Wcześniej, w ćwierćfinale, ustanowiła nowy rekord Polski z czasem 42.07.

     

    Podczas mistrzostw świata Maliszewska zdobyła także srebrny medal w sztafecie kobiet oraz brąz w sztafecie mieszanej. Jej występ na 500 metrów był kolejnym dowodem na doskonałą formę zawodniczki z Białegostoku.

     

    W ćwierćfinale Maliszewska zajęła drugie miejsce, bijąc rekord Polski, który wcześniej należał do Kamili Stormowskiej. Dzięki temu awansowała do półfinału, gdzie została niesportowo wypchnięta przez rywalkę. Sędziowie jednak zauważyli przewinienie i przyznali Polce awans do finału A.

     

    W finale Maliszewska zajęła trzecie miejsce z czasem 42.561, zdobywając brązowy medal. Zwyciężyła Holenderka Xandra Velzeboer, a drugie miejsce zajęła Kanadyjka Rikki Doak.

     

    Podczas ceremonii wręczenia medali na twarzy Maliszewskiej pojawiły się łzy wzruszenia, co tylko podkreśla, to, ile to znaczy dla naszej łyżwiarki.

  • Potężne konsekwencje porażki Igi Świątek. Przewrót w rankingu

    Potężne konsekwencje porażki Igi Świątek. Przewrót w rankingu

    Potężne konsekwencje porażki Igi Świątek. Przewrót w rankingu

    Iga Świątek przegrała półfinał Indian Wells z Mirrą Andriejewą, a porażka ta spowodowała, że Rosjanka wyprzedziła Polkę w rankingu WTA Race. Świątek nie przyzwyczaiła kibiców do tak niskiej pozycji w tym zestawieniu.

     

    Ranking WTA Race bierze pod uwagę zmagania w roku kalendarzowym. W przypadku tego notowania nie liczą się bronione punkty, więc najdobitniej pokazuje, kto był najlepszy w danym roku. Na jego podstawie przyznawane są miejsca w WTA Finals, czyli turnieju kończącym sezon.

    Iga Świątek traci miejsce w rankingu WTA Race

    Po przegranym półfinale Indian Wells 6:7 (1), 6:1, 3:6 z Mirrą Andriejewą Polka spadła w rankingu Race za Rosjankę, która awansowała na trzecie miejsce.

     

    Polka w połowie marca ma na koncie 2100 pkt. Andriejewa uzbierała do tej pory 50 pkt więcej. Drugie miejsce w rankingu zajmuje Aryna Sabalenka z 2580 pkt na koncie, a prowadzi Madison Keys. Triumfatorka Australian Open 2025 uzbierała już 2944 i pewnie zmierza po awans do WTA Finals 2025.

     

    Po trudnym początku sezonu awans zalicza ostatnio Magda Linette. Polka jest aktualnie 44. z 374 pkt na koncie. Niepokoić może pozycja Magdaleny Fręch, która jest dopiero 72. z 219 pkt. 30. zawodniczka rankingu przegrała już osiem spotkań wtym roku.

     

  • Potężne konsekwencje porażki Igi Świątek. Przewrót w rankingu

    Potężne konsekwencje porażki Igi Świątek. Przewrót w rankingu

    Potężne konsekwencje porażki Igi Świątek. Przewrót w rankingu

    Iga Świątek przegrała półfinał Indian Wells z Mirrą Andriejewą, a porażka ta spowodowała, że Rosjanka wyprzedziła Polkę w rankingu WTA Race. Świątek nie przyzwyczaiła kibiców do tak niskiej pozycji w tym zestawieniu.

     

    Ranking WTA Race bierze pod uwagę zmagania w roku kalendarzowym. W przypadku tego notowania nie liczą się bronione punkty, więc najdobitniej pokazuje, kto był najlepszy w danym roku. Na jego podstawie przyznawane są miejsca w WTA Finals, czyli turnieju kończącym sezon.

     

    Iga Świątek traci miejsce w rankingu WTA Race

    Po przegranym półfinale Indian Wells 6:7 (1), 6:1, 3:6 z Mirrą Andriejewą Polka spadła w rankingu Race za Rosjankę, która awansowała na trzecie miejsce.

     

    Polka w połowie marca ma na koncie 2100 pkt. Andriejewa uzbierała do tej pory 50 pkt więcej. Drugie miejsce w rankingu zajmuje Aryna Sabalenka z 2580 pkt na koncie, a prowadzi Madison Keys. Triumfatorka Australian Open 2025 uzbierała już 2944 i pewnie zmierza po awans do WTA Finals 2025.

     

    Po trudnym początku sezonu awans zalicza ostatnio Magda Linette. Polka jest aktualnie 44. z 374 pkt na koncie. Niepokoić może pozycja Magdaleny Fręch, która jest dopiero 72. z 219 pkt. 30. zawodniczka rankingu przegrała już osiem spotkań w tym roku.

     

    Kolejnym startem Świątek będzie turniej w Miami. Tam Polka powalczy o swój pierwszy tytuł w sezonie 2025.

  • Co z Robertem Lewandowskim i Wojciechem Szczęsnym? Przewidywany skład Barcelony na mecz z Atletico

    Co z Robertem Lewandowskim i Wojciechem Szczęsnym? Przewidywany skład Barcelony na mecz z Atletico

    Co z Robertem Lewandowskim i Wojciechem Szczęsnym? Przewidywany skład Barcelony na mecz z Atletic

     

    Na ten mecz czeka cała Hiszpania! W niedzielę późnym wieczorem FC Barcelona zmierzy się na wyjeździe z Atletico Madryt. W jakim składzie zagra katalońska drużyna? Hiszpańska prasa nie ma większych wątpliwości, że na spotkanie w Madrycie Hansi Flick nie będzie zbytnio kombinował. Role Polaków – Wojciecha Szczęsnego i Roberta Lewandowskiego – przewidzieć jest bardzo łatwo.

     

    To jedno z najważniejszych spotkań w walce o mistrzostwo Hiszpanii. W wyścigu po tytuł liczą się bowiem trzy kluby: Real Madryt, Barcelona i Atletico Madryt. Nic zatem dziwnego, że starcie dwójki z trzech kandydatów może mieć kluczowe znaczenie dla losów mistrzostwa. Zwycięzca odbierze punkty rywalowi i jednocześnie przybliży się do szczytu tabeli.

     

    W jakim składzie może zagrać w tym spotkaniu Barcelona? “To może być jedenastka zbliżona do meczu Pucharu Króla z Atletico, zremisowanego 4:4” – przewiduje “Mundo Deportivo”. Tamten mecz Robert Lewandowski rozpoczął na ławce rezerwowych, a w ataku biegał Ferran Torres, ale tym razem ta gazeta, jak i wszystkie inne hiszpańskie media nie mają wątpliwości, że Lewandowski wystąpi od pierwszej minuty. Tak samo jak nikt nie ma wątpliwości, że w bramce zobaczymy Wojciecha Szczęsnego.

     

    Polski bramkarz już od dawna nie wychodzi z bramki Barcelony, a z nim w składzie Blaugrana jeszcze nigdy nie przegrała. W lidze Polak ma bilans 6 meczów, 6 zwycięstw, tylko dwa stracone gole i cztery czyste konta. Hansi Flick liczy, że “talizman” zespołu zadziała również w niedzielę.

     

    W obronie oprócz Szczęsnego powinni zagrać od prawej: Jules Kounde, Pau Cubarsi, Inigo Martinez oraz Alejandro Balde.

     

    Atletico – Barcelona. Robert Lewandowski zagra w ataku z Yamalem i Raphinhą

    Przed nimi najprawdopodobniej zobaczymy Frenkiego de Jonga, Daniego Olmo i Pedriego. A tercet najbardziej ofensywny utworzą Lamine Yamal, Lewandowski i Raphinha.

     

    Taki skład przewiduje wiele hiszpańskich mediów, wraz z “Mundo Deportivo” i “Marcą”.

     

    “Jedyne wątpliwości, jakie się pojawiają, to czy Casadó będzie w stanie zastąpić De Jonga w meczu wymagającym większego wysiłku fizycznego, czy też Gavi zastąpi Olmo w ofensywnym środku pola” – pisze “Mundo”.