Category: Igą swiatek

  • Szokujący zwrot akcji odbiera dech – Pogromczyni Świątek zrobiła coś niewiarygodnego w drugim secie, ale to Osaka zadała ostatni cios

    Szokujący zwrot akcji odbiera dech – Pogromczyni Świątek zrobiła coś niewiarygodnego w drugim secie, ale to Osaka zadała ostatni cios

    Szokujący zwrot akcji odbiera dech – Pogromczyni Świątek zrobiła coś niewiarygodnego w drugim secie, ale to Osaka zadała ostatni cios

    Zapowiadano ten mecz jako wielki półfinał z najwyższej półki — ale nikt nie mógł przewidzieć, co wydarzy się w drugim secie. W turnieju WTA 1000 w Montrealu emocje sięgnęły zenitu, a kibice na całym świecie wstrzymali oddech, oglądając elektryzujące starcie Naomi Osaki z Clarą Tauson. Na papierze wyglądało to obiecująco. W rzeczywistości zamieniło się w istny rollercoaster, który zaskoczył nawet najbardziej doświadczonych komentatorów.

     

    Clara Tauson — ta sama, która wcześniej sensacyjnie wyrzuciła z turnieju liderkę rankingu Igę Świątek — była o krok od wielkiego finału. Po drugiej stronie siatki stanęła odradzająca się Naomi Osaka, wspierana przez polskiego szkoleniowca Tomasza Wiktorowskiego. Choć ostateczny wynik przeszedł na konto czterokrotnej mistrzyni Wielkiego Szlema, to właśnie drugi set napisał historię, której nikt się nie spodziewał. Bo wtedy wszystko zaczęło jej się wymykać z rąk…

     

     

     

    Nowy trener, nowy ogień: Cicha obecność Wiktorowskiego robi ogromny hałas

     

    Za powrotem Osaki do formy stoi nowa współpraca, która elektryzuje świat tenisa. Zaledwie kilka dni przed startem turnieju w Montrealu, Naomi Osaka ogłosiła próbne partnerstwo z Tomaszem Wiktorowskim — cenionym polskim trenerem, który wcześniej doprowadził Igę Świątek na szczyt światowego tenisa.

     

    Choć pełnoetatowa współpraca ma się rozpocząć oficjalnie podczas turnieju w Cincinnati, który startuje 7 sierpnia, Wiktorowski nie zwlekał ani chwili. Przyleciał do Kanady, by z bliska obserwować grę Japonki — i wygląda na to, że to, co zobaczył, mogło go naprawdę zaskoczyć. Media na całym świecie zaczęły wychwalać wpływ Polaka, podkreślając, że “upraszcza” tenis Osaki i przywraca jej kontrolowaną siłę, która kiedyś czyniła ją nie do zatrzymania.

     

    Dominik Senkowski z Sport.pl nie owijał w bawełnę: „Nie ma gwarancji, że polski trener wyniesie Osakę na szczyt — ale jeśli ktoś ma tego dokonać, to właśnie Wiktorowski.”

     

     

     

    Wojna nerwów: Tauson doprowadza Osakę do granic wytrzymałości w dramatycznym drugim secie

     

    Początek meczu nie należał do łatwych dla żadnej z zawodniczek. Pierwszy set, choć zakończony wynikiem 6:2 dla Osaki i trwający tylko 34 minuty, wcale nie był tak prosty, jak sugeruje wynik. Clara Tauson pokazała waleczność i determinację, nie zamierzając oddać meczu bez walki.

     

    Drugi set to już zupełnie inna historia. Zaczęło się od trzech gemów wygranych przez serwujące zawodniczki, ale potem sytuacja uległa całkowitemu odwróceniu. Przełamania sypały się jedno po drugim. Osaka wyszła na prowadzenie 4:2, ale presja rosła z każdą piłką. Tauson, skupiona i nieustępliwa, wywalczyła aż sześć break pointów — i przy szóstym wreszcie dopięła swego, doprowadzając do remisu 4:4.

     

    Napięcie sięgnęło zenitu. Obie zawodniczki grały na granicy możliwości, nie cofając się ani o krok. Publiczność wstrzymała oddech, gdy set przeszedł do tie-breaka, który okazał się absolutnie szalony.

     

     

     

    Zmarnowana szansa Tauson: była o włos od triumfu, ale Osaka nie pozwoliła jej marzyć dalej

     

    To mogła być jej chwila. Przy stanie 6:4 w tie-breaku Clara Tauson miała dwie piłki setowe. Trzeci set wydawał się niemal pewny. Ale presja bywa bezlitosna — i w najgorszym możliwym momencie Dunka nie wytrzymała nerwowo. Nie wykorzystała swojej okazji serwisowej. A Naomi Osaka bez litości wykorzystała ten moment słabości.

     

    Nawet gdy Tauson zdołała obronić jednego meczbola, nie zdołała zatrzymać fali, która ją zalała. Osaka wygrała tie-breaka 9:7, pieczętując zwycięstwo 6:2, 7:6(7) w stylu, który na długo zapadnie w pamięć. Choć Tauson przegrała, wysłała wyraźny sygnał do świata tenisa: nie jest już tylko outsiderką.

     

     

     

    Finał w Montrealu czeka: Osaka wraca do gry o najwyższe stawki po latach przerwy

     

    Dla Naomi Osaki ten triumf znaczył coś więcej niż tylko awans do finału. To jej pierwszy finał turnieju WTA od stycznia tego roku, gdy musiała skreczować w Auckland — i to również w meczu przeciwko Clarze Tauson. Co więcej, to pierwszy finał turnieju rangi WTA 1000 od ponad trzech lat, kiedy przegrała z Igą Świątek w Miami.

     

    Tym razem w decydującym meczu zmierzy się z nastoletnią Kanadyjką Victorią Mboko, która sprawiła sensację, pokonując Jelenę Rybakinę 1:6, 7:5, 7:6 w niesamowitym stylu.

     

     

     

    “Gra prosty, bezwzględny tenis” – Efekt Wiktorowskiego już widać gołym okiem

     

    Zewsząd płyną zachwyty. „Wiktorowski dołączył do Osaki na okres próbny w Kanadzie i jak dotąd nowy trener radzi sobie świetnie” — pisał The Athletic. „Specjalizuje się w upraszczaniu gry. Osaka przez cały tydzień grała prosty, skuteczny tenis w Montrealu. A teraz jest dokładnie tam, gdzie chciała być — w finale wielkiego turnieju.”

     

    To historia, która może na nowo ukształtować kobiecy tenis w najbliższych miesiącach. Po miesiącach kontuzji, krytyki i niepewności, Naomi Osaka wraca — z nowym trenerem, nowym nastawieniem i odradzającą się wiarą w siebie. A WTA staje się znów fascynującym polem bitwy.

     

    I jeśli Montreal jest jakąkolwiek zapowiedzią… to dopiero początek.

  • Świątek wraca do gry. I od razu rywalka z wielkiego finału. Kibice pamiętają łzy

    Świątek wraca do gry. I od razu rywalka z wielkiego finału. Kibice pamiętają łzy

    Świątek wraca do gry. I od razu rywalka z wielkiego finału. Kibice pamiętają łzy

    Pierwszy turniej na kontynencie północnoamerykańskim nie okazał się dla Igi Świątek udany. Zmagania w Montrealu polska tenisistka zakończyła na IV rundzie. Na znacznie lepszy występ liczy w turnieju WTA 1000 w Cincinnati. W czwartek zaliczy tam pierwszy oficjalny trening, a po przeciwnej stronie kortu stanie Karolina Muchova – rywalka z pamiętnego finału French Open AD 2023.

     

    – Mecz był wyrównany. Byłam tak blisko, a jednocześnie tak daleko. Gratulacje dla ciebie, Iga. Mam nadzieję, że to dopiero początek. Zrobiłam ogromny postęp i wrócę w jeszcze lepszej formie – to słowa wypowiedziane przez Karolinę Muchovą po finale Roland Garros 2023.

     

    Dla Czeszki był to pierwszy finał Wielkiego Szlema. Nie była faworytką i nie pokusiła się o niespodziankę, choć postawiła opór. Uległa jednak Polce 2:6, 7:5, 4:6. Po ostatniej piłce nie kryła łez.

     

    Iga Świątek ponowie na korcie. Turniej WTA 1000 w Cincinnati to ostatni próba przed US Open

    Świątek obroniła wówczas w Paryżu tytuł sprzed roku. Była pierwszą tenisistką od 16 lat, której się to udało. Powtórzyła wyczyn Justine Henin z 2007 roku.

     

    Muchova kolejnego wielkoszlemowego finału jeszcze się nie doczekała. Dwukrotnie docierała do półfinału US Open (2023, 2024). W zbliżającej się edycji liczy przynajmniej na powtórkę.

     

    Zanim panie przeprowadzą się do Nowego Jorku, czeka je rywalizacja w turnieju WTA 1000 w Cincinnati. W czwartek Świątek i Muchova (obecnie 14. lokata w światowym rankingu) wyjdą na wspólny trening. Pojawią się na korcie w samo południe, czyli o 18:00 czasu polskiego.

     

    Raszynianka w I rundzie może liczyć na wolny los. Do turniejowej batalii przystąpi w sobotę lub niedzielę. Jej rywalką będzie Rosjanka Anastazja Potapowa (44. WTA), jeśli tylko wcześniej upora się z kwalifikantką.

  • Brutalne zderzenie z rzeczywistością. Świątek znów odpadnie przed finałem? To prawdziwa klątwa

    Brutalne zderzenie z rzeczywistością. Świątek znów odpadnie przed finałem? To prawdziwa klątwa

    Brutalne zderzenie z rzeczywistością. Świątek znów odpadnie przed finałem? To prawdziwa klątwa

    Rozpoczyna się turniej WTA 1000 w Cincinnati. Iga Świątek rozstawiona będzie z numerem “3”. Polka poznała już turniejową drabinkę i łatwo nie będzie. 24-latka jest na kursie kolizyjnym z Aryną Sabalenką. Zresztą Białorusinka w przeszłości zatrzymała już ją w tym turnieju. Historia jest bezwzględna dla Świątek, która nigdy w stanie Ohio nie dotarła do finału.

     

    Iga Świątek miała kilka dni na odpoczynek. Polka odpadła w meczu 4. rundy turnieju WTA 1000 w Montrealu. Lepsza od naszej reprezentantki okazała się Clara Tauson. Dunka w półfinale zmierzy się z Naomi Osaką, która trenuje pod okiem Tomasza Wiktorowskiego, a więc byłego szkoleniowca Świątek.

     

    Polka, ale i inne zawodniczki prosto z Montrealu udają się do Cincinnati. To właśnie tam rozpoczyna się kolejny tysięcznik. Rozlosowana została już drabinka. Polka będzie rozstawiona z numerem “3” i zmagania rozpocznie od drugiej rundy. Jej rywalką na inaugurację będzie Anastasija Potapowa lub z kwalifikantka. Później na kursie kolizyjnym ze Świątek są Marta Kostiuk, rewelacja z turnieju w Kanadzie Victoria Mboko czy Amanda Anisimowa. Świątek jest w tej samej połówce drabinki, co Aryna Sabalenka, Jelena Rybakina czy Madison Keys. Ewentualny rewanż z Tauson mógłby więc dopiero nastąpić w finale.

     

    Takie wspomnienia z Cincinatti ma Świątek. Do trzech razy sztuka?

     

    Iga Świątek po raz siódmy w swojej karierze przyjechała do Cincinnati. Pierwsze cztery występy kończyły się bardzo szybko. Polka odpadała w 2019 i 2021 roku w drugiej rundzie, w 2020 roku już na inaugurację, a w 2022 dotarła zaledwie do trzeciej rundy. Wówczas była już na szczycie i w USA była rozstawiona z numerem “1”. Na jej drodze stanęła Keys, która pokonała ją w dwóch setach 6:3, 6:4. Świątek szybkie odpadnięcie w stanie Ohio powetowała sobie kilkanaście dni później w Nowym Jorku, gdy triumfowała w wielkoszlemowym US Open.

     

    Ostatnie dwie edycje turnieju WTA 1000 w Cincinnati były już o wiele lepsze dla raszynianki, która dotarła do półfinału. W 2023 roku po drodze do tego etapu odprawiła z kwitkiem Danielle Collins, Qinwen Zheng i Marketę Vondrousovą. W półfinale lepsze okazała się Coco Gauff (7:6, 3:6, 6:4). Zresztą Amerykanka później sięgnęła po końcowe zwycięstwo.

     

    W poprzednim roku Świątek przyjechała do USA także pełna nadziei. To był jej pierwszy turniej po igrzyskach olimpijskich w Paryżu, w trakcie których wywalczyła brązowy medal. Świątek w drodze do półfinału pokonała Warwarę Graczową, Martę Kostiuk i Mirrę Andriejewą. W półfinale zatrzymała ją Sabalenka, która triumfowała 6:3, 6:3. Białorusinka później sięgnęła po końcowy triumf, a kilka tygodni później została liderką światowego rankingu.

  • Abramowicz zobaczyła wpis rywalki Świątek i musiała zareagować. Padły słowa o przemocy

    Abramowicz zobaczyła wpis rywalki Świątek i musiała zareagować. Padły słowa o przemocy

    Abramowicz zobaczyła wpis rywalki Świątek i musiała zareagować. Padły słowa o przemocy

    Elina Switolina przegrała w ćwierćfinale turnieju w Montrealu ze świetnie radzącą sobie w Kanadzie Naomi Osaką. Japonka pod wodzą Tomasza Wiktorowskiego ograła Ukrainkę 6:2, 6:2. Przegrana po spotkaniu pokazała w mediach społecznościowych hejt, z jakim mierzyła się ze strony “kibiców”, którzy wypisywali do niej obraźliwe wiadomości. Zareagować w tej sprawie postanowiła Daria Abramowicz.

     

    To nie był łatwy mecz dla Eliny Switoliny. W ćwierćfinale w Montrealu Naomi Osaka pokazała, że wróciła do formy i dała ugrać swojej rywalce tylko cztery gemy. Jak się okazało, to nie był jednak koniec przykrych wieści dla Switoliny. Po meczu pokazała szambo, jakie wylało jej się na głowę ze strony “kibiców”.

     

    Elina Switolina przegrała z Naomi Osaką

     

    Naomi Osaka pod wodzę trenera Tomasza Wiktorowskiego pokazuje się w Montrealu ze świetnej strony. Japonka jest właściwie nie do zatrzymania na IGA Stadium i w półfinale turnieju zmierzy się z pogromczynią Igi Świątek, Dunką Clarą Tauson. W ćwierćfinale pokonała zaś Elinę Switolinę.

     

    Ukrainka przegrała z Japonką i niestety, na tym się nie skończyło. Pokazała, jakie wiadomości otrzymywała po spotkaniu. Życzono jej śmierci, wyzywano ją, a nawet pojawiały się nadzieje na wygraną przez Rosję w wojnie z Ukrainą.

     

    “Do wszystkich obstawiających: Jestem mamą przed byciem sportsmenką. Sposób, w jaki zwracacie się do kobiet – do matek – to wstyd. Gdyby wasze mamy zobaczyły wasze wiadomości, byłyby zniesmaczone…” – podkreśliła tenisistka.

     

    Daria Abramowicz zareagowała na to, co spotkało Switolinę

     

    To, co spotkało Switolinę, odbiło się szerokim echem w sieci. To nie pierwszy raz, gdy tenisistki głośno mówią o komentarzach, jakie otrzymują od niezadowolonych osób obstawiających w zakładach bukmacherskich. Na ten problem skarżyła się m.in. Caroline Garcia, która otrzymała podobne wiadomości do tych, z jakimi mierzyła się Switolina.

     

    Zareagować postanowiła też Daria Abramowicz. Psycholożka współpracująca z Igą Świątek pokazała, że problem jest o wiele szerszy. “Oto smutna część rzeczywistości tenisistów i innych sportowców – coraz więcej przemocy w różnych formach. I to jest niestety zjawisko nie tylko związane z zakładami bukmacherskimi”- oceniła gorzko.

     

  • Tauson załamuje się w łzach — to, czego dowiedziała się po sensacyjnej wygranej ze Świątek, nie daje jej spokoju

    Tauson załamuje się w łzach — to, czego dowiedziała się po sensacyjnej wygranej ze Świątek, nie daje jej spokoju

    Tauson załamuje się w łzach — to, czego dowiedziała się po sensacyjnej wygranej ze Świątek, nie daje jej spokoju

    Clara Tauson wyeliminowała Igę Świątek z turnieju WTA 1000 w Montrealu, wygrywając mecz z Polką w dwóch setach. Dunka trafiła w ćwierćfinale na Madison Keys, a więc na triumfatorkę tegorocznego Australian Open. Mecz przebiegł bez większej historii, choć możemy mówić o małej niespodziance. Tauson awansowała do półfinału, a po meczu ujawniła, że spotkała ją rodzinna tragedia.

     

    W poprzedniej rundzie Clara Tauson dokonała tego, co się jej nie udało podczas Wimbledonu. Dunka pokonała 7:6 (1), 6:3 Igę Świątek i zapewniła sobie awans do ćwierćfinału turnieju WTA 1000 w Montrealu. – Po wygraniu pierwszego seta czułam, że muszę kontynuować taką grę, bo wiedziałam, że ona nigdy się nie podda. I że będzie walczyć z pełnym ogniem niezależnie od wszystkiego – opowiadała Tauson po meczu. Jak wiadomo, apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc duńska tenisistka nie chciała się zatrzymać na ćwierćfinale. Jej kolejną rywalką była Madison Keys, triumfatorka tegorocznego Australian Open.Tauson straciła dziadka po meczu ze Świątek. Teraz awansowała do półfinału

    Tauson rozpoczęła mecz od obronienia dwóch break pointów w gemie inaugurującym. Trzy gemy później Dunka przełamała Keys i bez problemu wygrywała później swoje gemy serwisowe. W szóstym gemie Amerykanka też została przełamana. Tauson wygrała pierwszego seta 6:1, w którym wygrała 79 proc. punktów przy pierwszym serwisie.

    https://x.com/TheTennisLetter/status/1952876751035777167

    W drugim secie Tauson błyskawicznie uzyskała przewagę, przełamując od razu przeciwniczkę. Szybko Dunka prowadziła 3:1. W siódmym gemie pojawiła się okazja na podwójne przełamanie Keys, ale to się nie udało. Po chwili Dunka obroniła break pointa przy swoim serwisie. Tauson awansowała do półfinału, bo wygrała 6:1, 6:4 z Keys i zagra o finał turnieju w Montrealu z Naomi Osaką.

    Tauson ujawniła po meczu, że dedykuje tę wygraną zmarłemu dziadkowi. – Niestety dwa dni temu zmarł mój dziadek, więc bardzo chciałam dla niego wygrać. Dowiedziałam się o tym dzień po tym, jak pokonałam Igę Świątek. Cały czas jestem zszokowana. Chciałam wyjść i pokazać mu swój najlepszy tenis. Mam nadzieję, że to oglądał – przekazała reprezentantka Danii ze łzami w oczach.

    Oficjalne konto WTA zauważyło, że Tauson wygrała swój 32. mecz w sezonie. Dla porównania, w latach 2022-2024 Tauson wygrała… mniej niż 35 meczów łącznie.

    Jeżeli Tauson pokona Osakę i awansuje do finału turnieju w Montrealu, to zagra tam z lepszą z pary Victoria Mboko – Jelena Rybakina.

    https://x.com/WTA/status/1952879425931932132

  • Świątek czeka na mecz, a tu totalna katastrofa. “Zero”

    Świątek czeka na mecz, a tu totalna katastrofa. “Zero”

    Tenis w chaosie: Świątek pogrążona w niewiedzy, dramatyczne zamieszanie przed turniejem w Cincinnati

    Zaledwie kilka dni po rozczarowującym odpadnięciu z turnieju WTA 1000 w Montrealu, Iga Świątek znalazła się w jeszcze bardziej nieoczekiwanym zamieszaniu – tym razem nie na korcie, lecz za kulisami. Polska gwiazda tenisa przygotowuje się do kolejnego przystanku na letnim amerykańskim tourze – turnieju w Cincinnati – lecz atmosfera wokół imprezy daleka jest od profesjonalizmu. Panuje dezorganizacja, a zawodniczki i kibice zostali pozostawieni bez kluczowych informacji.

     

    Świątek, była liderka światowego rankingu i jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci współczesnego tenisa, miała nadzieję na odbudowanie formy po porażce w dwóch setach z Dunką Clarą Tauson w IV rundzie turnieju w Montrealu. Gdy emocje po Kanadzie opadły, Polka przeniosła się do Cincinnati, gdzie jako rozstawiona zawodniczka zacznie rywalizację od drugiej rundy. Jednak to, co zastała na miejscu, zaskoczyło wszystkich. Zamiast przewidywalnej organizacji – totalna dezinformacja. Niektórzy już teraz mówią o „katastrofie”.

     

    Cisza ze strony organizatorów – kobieca drabinka nadal tajemnicą

     

    Zwykle na kilka dni przed rozpoczęciem turnieju WTA tej rangi, oficjalna drabinka zostaje opublikowana, co pozwala zawodniczkom odpowiednio się przygotować, a kibicom śledzić potencjalne hity. Tym razem jednak, na kilkadziesiąt godzin przed startem imprezy, kobieca drabinka wciąż nie została udostępniona na oficjalnych kanałach. Jedyna, która się pojawiła, to… męska. Pełna, szczegółowa, z takimi meczami jak np. Jannik Sinner kontra kwalifikant lub Czech Vít Kopřiva. W przypadku pań – kompletna cisza.

     

    Ten brak przejrzystości wzbudził falę frustracji i krytyki. Dziennikarz Sport.pl, Dominik Senkowski, nie przebierał w słowach, określając sytuację mianem „totalnego chaosu”. W Polsce zawrzało – fani Świątek i eksperci nie kryją oburzenia wobec wyraźnego braku równego traktowania kobiet i mężczyzn na poziomie organizacyjnym.

     

    Przeciek w sieci wywołuje jeszcze więcej pytań niż odpowiedzi

     

    W obliczu ciszy ze strony organizatorów, dziennikarze i fani zaczęli poszukiwać informacji na własną rękę. W sieci pojawiła się rzekoma drabinka turnieju, opublikowana przez portal tnnslive.com. Wynika z niej, że pierwszą rywalką Igi Świątek może być Rosjanka Anastazja Potapowa lub zawodniczka z kwalifikacji. Jednak do czasu oficjalnego ogłoszenia przez władze turnieju, te informacje pozostają niepotwierdzone i mogą ulec zmianie.

     

    Zamieszanie to ma miejsce w kluczowym momencie sezonu. Po Wimbledonie, kobiecy cykl przeniósł się za ocean, a najlepsze tenisistki świata rozpoczęły rywalizację w Ameryce Północnej – jednym z najbardziej intensywnych okresów w kalendarzu. Turniej w Montrealu już przyniósł niespodziewane półfinały z udziałem Victorii Mboko, Jeleny Rybakiny, Clary Tauson i powracającej do formy Naomi Osaki. Dla Świątek Cincinnati miało być szansą na odzyskanie rytmu i przygotowanie się do US Open. Tymczasem, zamiast spokoju i koncentracji – chaos i niepewność.

     

    Co to oznacza dla Świątek – i dla całej WTA?

     

    Brak jasnych informacji to nie tylko drobna niedogodność – to poważny problem wpływający na przygotowanie zawodniczek, zaangażowanie kibiców, pracę mediów i reputację całej organizacji. Świątek, znana ze swojej skrupulatności i koncentracji mentalnej, została zmuszona do funkcjonowania w warunkach zupełnej niepewności. To rozpraszający czynnik, którego żadna czołowa zawodniczka nie chce doświadczać.

     

    Patrząc szerzej, sytuacja ta obnaża niepokojący wzorzec nierównego traktowania pomiędzy WTA a ATP. Gdy męska drabinka zostaje oficjalnie opublikowana i nagłośniona, kobieca wciąż pozostaje w cieniu. Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca w XXI wieku, zwłaszcza na turnieju tej rangi.

     

    Odliczanie do zamieszania – czy Cincinnati zdąży przed pierwszym serwisem?

     

    Czas ucieka, a rozpoczęcie turnieju coraz bliżej. Organizatorzy muszą natychmiast zareagować, by uratować twarz i zapewnić transparentność, jakiej oczekują zawodniczki, fani i media. Świątek – jak zawsze – pozostaje skupiona i profesjonalna, ale jej droga do sukcesu w Cincinnati już teraz została utrudniona przez problemy, na które nie miała żadnego wpływu.

     

    W oczekiwaniu na rozwój wydarzeń jedno jest pewne: w świecie tenisa nawet największe gwiazdy nie są odporne na chaos. A dla Igi Świątek, walka o odzyskanie rytmu zaczyna się w cieniu organizacyjnej katastrofy.

     

  • Oto drabinka dla Igi Świątek w Cincinnati! Hity nadejdą bardzo szybko

    Oto drabinka dla Igi Świątek w Cincinnati! Hity nadejdą bardzo szybko

    Oto drabinka dla Igi Świątek w Cincinnati! Hity nadejdą bardzo szybko

    Iga Świątek poznała rywalki na drodze do finału w turnieju WTA rangi 1000 w Cincinnati! Polka miała nieco więcej czasu na przygotowania po odpadnięciu w czwartej rundzie rywalizacji w Montrealu, a teraz przyjdzie jej zagrać na znacznie szybszych kortach w Stanach Zjednoczonych. W pierwszym meczu zmierzy się z Anastasiją Potapową bądź kwalifikantką, ale schody zaczną się dla Polki wyjątkowo szybko. Oto drabinka ostatniego turniejowego sprawdzianu przed rozpoczęciem US Open!

    Rywalizacja WTA rangi 1000 w Cincinnati to ostatni i najważniejszy sprawdzian dla tenisistek z czołówki przed startem US Open. W akcji zobaczymy największe nazwiska kobiecego i męskiego tenisa, w tym Igę Świątek. Polka miała nieco więcej czasu na przygotowania po odpadnięciu z gry w Montrealu już w ćwierćfinale.

     

    W akcji zobaczymy trzy polskie zawodniczki i wszystkie z nich rozpoczną od drugiej rundy z uwagi na rozstawienie. To oznacza, że pierwsze spotkania z udziałem reprezentantek Polski obejrzymy dopiero w sobotę i niedzielę.

     

    Znamy drabinki ATP i WTA w Cincinnati! Wraca Iga Świątek

     

    Jako pierwszą rozlosowano drabinkę mężczyzn, w której tym razem zabrakło reprezentantów Polski. Kibice Biało-Czerwonych mogli zatem wyczekiwać ogłoszenia drabinki kobiet, choć brak komunikatów ze strony organizatorów nie ułatwiał im zadania. Choć losowanie miało zacząć się o 21.00 polskiego czasu we wtorek, ostatecznie na drabinkę kobiet przyszło nam do porannych godzin w środę.

     

    W pierwszej rundzie Iga Świątek nie będzie grać ze względu na rozstawienie, a już w drugiej zmierzy się albo z Anastasiją Potapową bądź z kwalifikantką. W kolejnym etapie może czekać ją starcie z Martą Kostiuk. Później już mogą zacząć się poważne schody, ponieważ wśród potencjalnych rywalek są: Magdalena Fręch, Diana Sznajder, rewelacja sezonu Victoria Mboko czy Donna Vekić.

    https://x.com/TheTennisLetter/status/1952963375895593435

    Gdyby naszej tenisistce udało się awansować do ćwierćfinału, to może się zmierzyć w nim choćby z Amandą Anisimovą czy Jakateriną Aleksandrową. Zaś Aryna Sabalenka czy Jelena Rybakina mogą czekać na Polkę w półfinale.

     

    W drabince są również dwie inne reprezentantki Polski — Magdalena Fręch i Magda Linette. Pierwsza z nich w drugim meczu zagra ze zwyciężczynią meczu pomiędzy Soraną Cirsteą bądź Donną Vekić. Magdę Linette może zaś czekać pojedynek albo z Caroline Dolehide, albo Rebeccą Sramkovą.

    https://x.com/z_kortu/status/1952979007126798793

  • Najpierw Iga Świątek, teraz mistrzyni Australian Open. Wiktorowski już zaciera ręce

    Najpierw Iga Świątek, teraz mistrzyni Australian Open. Wiktorowski już zaciera ręce

    Najpierw Iga Świątek, teraz mistrzyni Australian Open. Wiktorowski już zaciera ręce

    Clara Tauson od lutego nie zagrała w finale turnieju WTA, ale obecnie jest na dobrej drodze, by powtórzyć wynik z Dubaju. Dunka w Montrealu idzie jak burza – w czwartej rundzie wyeliminowała Igę Świątek, w ćwierćfinale z kolei wpadła na inną wielkoszlemową mistrzynię. I ponownie wygrała, a o finał zmierzy się z zawodniczką, którą od niedawna prowadzi Tomasz Wiktorowski. Były trener Świątek może już zacierać ręce na hitowe starcie i to na początku swojej współpracy z Japonką.

     

    Clara Tauson kapitalnie spisywała się na początku sezonu, kiedy to najpierw sięgnęła po turniej w Auckland (tam w finale zmierzyła się Naomi Osaką, która skreczowała po pierwszym secie), a później dotarła do finału “tysięcznika” w Dubaju. W nim musiała uznać wyższość Mirry Andriejewej, ale i tak miała powody do zadowolenia, bo nigdy wcześniej nie zagrała o tak prestiżowy tytuł.

     

    22-letnia Dunka świetnie prezentuje się też w Montrealu, gdzie nawiązuje do świetnych występów z początku roku. Na kanadyjskich kortach najpierw pewnie pokonała Lucię Bronzetti i Julję Starodubcewą, a w czwartej rundzie wyeliminowała świeżo upieczoną mistrzynię Wimbledonu, Igę Świątek. W ćwierćfinale turnieju WTA 1000 trafiła z kolei na Madison Keys, czyli tegoroczną mistrzynię Australian Open.

     

    “To oczywiście dwie, bardzo, bardzo dobre zawodniczki, które wygrywały w tym roku Wielkiego Szlema. To ważne, by rozgrywać tego typu spotkania na wysokim poziomie, zwłaszcza jedno po drugim. Wtedy możesz sprawdzić, czy jesteś w stanie utrzymać poziom. W tym roku już to moim zdaniem pokazałam, ale mecz z Madison oczywiście będzie niezwykle ciężki. Ona zawsze gra świetny tenis i ma ‘ogień’ na korcie” – mówiła Tauson o Świątek i Keys.

     

    WTA Montreal. Clara Tauson jest już w półfinale

     

    Mecz Tauson z Keys rozpoczął się tuż po północy czasu polskiego w nocy z wtorku na środę. W pierwszym secie duńska tenisistka tylko raz miała problemy i to w pierwszym gemie, gdy broniła dwóch break pointów. Nie dała się przełamać, później sama z kolei wygrywała gemy przy serwisie rywalki i po 29 minutach schodziła z kortu przy stanie 6:1.

     

    Amerykanka w drugiej partii zaliczyła “falstart”, bo rozpoczęła od utraty podania. Jak się później okazało, przewaga jednego przełamania wystarczyła Tauson do tego, by kontrolować wydarzenia na korcie i niebawem postawić “kropkę nad i”. Przy prowadzeniu 4:3 wprawdzie broniła break pointa, ale Keys nie wykorzystała okazji do wyrównania stanu rywalizacji i finalnie przegrała seta 4:6, a cały mecz 0:2 (1:6, 4:6).

     

    Tauson zameldowała się w półfinale, w którym dojdzie do rewanżu za finał turnieju w Auckland – Dunka zmierzy się bowiem z Naomi Osaką, którą od niedawna, na razie na zasadzie próbnej współpracy, prowadzi Tomasz Wiktorowski. Podopieczna byłego trenera Igi Świątek w ćwierćfinale pokonała Elinę Switolinę. W drugim półfinale Jelena Rybakina zagra z Victorią Mboko.

     

  • Sabalenka na drodze Świątek, jest oficjalny komunikat. Poznaliśmy drabinkę WTA Cincinnati

    Sabalenka na drodze Świątek, jest oficjalny komunikat. Poznaliśmy drabinkę WTA Cincinnati

    Sabalenka na drodze Świątek, jest oficjalny komunikat. Poznaliśmy drabinkę WTA Cincinnati

    Iga Świątek z turniejem WTA 1000 w Montrealu pożegnała się już na etapie czwartej rundy. Polka nieco niespodziewanie poległa w rywalizacji z Clarą Tauson. To daje jej kilka dni więcej na przygotowanie do walki o tytuł w Cincinnati, a tego nie ma jeszcze w swoim bogatym CV. Po kilku zawirowaniach organizacyjnych poznaliśmy wreszcie w środę rano drabinkę turniejową. Na drodze Polki znów stanie Aryna Sabalenka.

     

    Iga Świątek od Wimbledonu rozpoczęła ten czas w sezonie, gdy niewiele może stracić, a bardzo wiele zyskać. Wygrana w turnieju na kortach trawiastych w Londynie sprawiła, że sytuacja w rankingu WTA stała się bardzo ciekawa. Strata naszej gwiazdy wciąż na oko wydaje się bardzo duża, ale gdy zagłębimy się w szczegóły, to sytuacja Polki wydaje się bardzo dobra do ataku.

     

    Pierwszą szansę nasza gwiazda niestety zmarnowała. W turnieju WTA 1000 w Montrealu nie grała Aryna Sabalenka, ale Świątek pożegnała się z walką o tytuł w Kanadzie dość szybko. Już w czwartej rundzie raszynianka musiała uznać wyższość Dunki Clary Tauson, co sprawia, że uciekło jej trochę możliwych punktów do zdobycia, ale przede wszystkim oczywiście nowe trofeum.

     

    Znamy drabinkę Świątek w Cincinnati. Wszystko jasne

     

    Kolejną okazją na powiększenie swojej gabloty Świątek dostanie podczas turnieju WTA 1000 w Cincinnati, który jednocześnie będzie także ostatnim testem przed US Open. Korty w USA również jak na razie nie należały do ulubionych dla naszej gwiazdy, ale być może pod wodzą Wima Fissette’a uda się ten stan rzeczy zmienić. Znamy już potencjalną drogę do wygranej w turnieju.

     

    Iga zmagania w Cincinnati rozpocznie od 2. rundy od spotkania z Anastazją Potapową, lub kwalifikantką. Magdalena Fręch natomiast rozpoczęłaby wod meczu z Donną Vekić albo z Soraną Cirsteą. Magda Linette w 2. rundzie zagrałaby z Caroline Dolehide albo z Rebeccą Sramkovą.

     

    W przypadku wygranej w kolejnej rundzie może zmierzyć się z Martą Kostiuk, a dwa zwycięstwa mogą sprawić, że będzie musiała zmierzyć się z Diane Sznajder. W ćwiartce Polki znalazła się także Aryna Sabalenka. Potencjalny pojedynek z liderką rankingu WTA mógłby nastąpić w półfinale WTA Cincinnati.

     

  • Polka mistrzynią turnieju WTA w Warszawie! Duży sukces, demolka w finale

    Polka mistrzynią turnieju WTA w Warszawie! Duży sukces, demolka w finale

    Polka mistrzynią turnieju WTA w Warszawie! Duży sukces, demolka w finale

    Na takie wieści czekaliśmy! Mimo kompletnie nieudanej przygody w turnieju singlowym WTA 125 w Warszawie Weronika Falkowska ma powody do ogromnego zadowolenia. W parze z Dominiką Salkovą z Czech odniosła wspaniałe zwycięstwo w rywalizacji deblowej, gromiąc w finale Isabelle Haverlag i inną Polkę Martynę Kubkę 6:2, 6:1, tym samym broniąc zeszłorocznego tytułu.

     

    Rywalizacja podczas turnieju WTA 125 w Warszawie rozpoczęła się dla Weroniki Falkowskiej kompletnie nieudanym meczem w pierwszej rundzie turnieju singlowego. Mimo wygrania pierwszego seta z Dominiką Salkovą 6:1, w dwóch kolejnych partiach uległa 5:7, 3:6 i bardzo szybko pożegnała się z rywalizacją. Jednak kilka godzin później, tym razem grając z Czeszką po jednej stronie siatki, przystąpiła do turnieju deblowego.

     

    Pierwszymi rywalkami polsko-czeskiej pary były: Niemka Anna-Lena Friedsam i Francuzka Tiantsoa Sarah Rakotomanga Rajaonah. Pierwszy set padł łupem rywalek, jednak w kolejnym Falkowska i Salkova zdołały odrobić straty, a ostatecznie w super tie-breaku wygrać 10:7.

     

    W półfinale Brytyjki Harriet Dart i Maia Lumsden również nie dały rady Polce i Czeszce. Falkowska i Salkova wygrały 6:2, 7:5 i zameldowały się w finale, przed którym polscy kibice wiedzieli, że na pewno zwyciężczynią turnieju z pewnością zostanie Polka.

     

    W decydującym meczu znalazły się bowiem Isabelle Haverlag i Martyna Kubka. Nie miały one jednak w piątek większych szans ze świetnie dysponowanymi Falkowską i Salkovą. Ostatecznie Polka i Czeszka wygrały 6:2, 6:1, przypieczętowując wygraną w całym turnieju. Weronika Falkowska obroniła w ten sposób wywalczony przed rokiem, wraz z Martyną Kubką, tytuł.

    https://x.com/z_kortu/status/1951281585933664412