Category: Igą swiatek

  • ‎‎Zaskakujący opór Holenderki, tak Iga Swiątek znalazła się w 3. rundzie Szlema. Rekord pobity

    ‎‎Zaskakujący opór Holenderki, tak Iga Swiątek znalazła się w 3. rundzie Szlema. Rekord pobity

    ‎‎Zaskakujący opór Holenderki, tak Iga Swiątek znalazła się w 3. rundzie Szlema. Rekord pobity

    ‎Od czasu zakończenia kariery przez Kiki Bertens Iga Świątek Holandia nie ma zawodniczki, która w singlu byłaby na poziomie światowej czołówki. Dziś rakietą numer 1 Niderlandów jest Suzan Lamens – i to ona w czwartek stanie w szranki z Igą Świątek. A stawką będzie trzecia runda US Open. Nasza gwiazda z zawodniczkami z tego kraju rozegrała dotąd tylko cztery spotkania. Jedno z nich sensacyjnie przegrała, w jednym zaś ustanowiła swój wspaniały rekord. Wtedy też stawką była trzecia runda Wielkiego Szlema.

    ‎Tytuł w Wimbledonie, tytuł w Cincinnati – to wszystko sprawiło, że akcja Igi Świątek na wygranie kolejnego Wielkiego Szlema znów znacząco wzrosły. Dziś bukmacherzy w jednym szeregu stawiają Polką i Arynę Sabalenkę, a przecież jeszcze przed zmaganiami na trawie różnica między nimi była wyraźna. W teorii Polka może nawet zostać za 11 dni nową liderką światowego rankingu, ale tu zdecydowanie więcej zależy od Białorusinki. Jeśli dojdzie do ćwierćfinału, “przyklepie” sobie jedynkę na kolejne tygodnie.

    ‎Polka w Nowym Jorku zdążyła już się jednak zapoznać z kortami, zwłaszcza na Arthur Ashe Arena. Doszła do finału rywalizacji miksta, we wtorek zaś ograła w pierwszej rundzie Kolumbijkę Emilianę Arango, oddała jej ledwie trzy gemy (6:1, 6:2), zakończyła spotkanie w godzinę.

    ‎W czwartek po godz. 17.30 Polkę czeka starcie na największym korcie Flushing Meadows z Suzane Lamens. I nie da się ukryć, że możemy spodziewać się podobnego scenariusza jak ze starcia z Arango.

    ‎Świątek – Holenderki 3:1. Wszystko zaczęło się od starcia z zawodniczką, którą też czeka US Open

    ‎Najlepsza polska tenisistka dość często rywalizuje na korcie z Amerykankami, Rosjankami, Włoszkami czy Czeszkami – to wynika z poziomu tenisa i miejsc rankingowych zawodniczek z tych krajów.

    ‎Z Holenderkami zaś tych spotkań rozgrywa bardzo mało, ale dwa z nich były szczególne. Zaczęło się od starcia z Bibiane Schoofs, 37-letnią już dzisiaj zawodniczką, która wciąż jeszcze rywalizuje na kortach, choć tylko w deblu. I nawet zagra w US Open. Wpadły na siebie w pierwszej rundzie kwalifikacji WTA 250 w Budapeszcie, w lutym 2019 roku. 17-letnia Polka wygrała starcie 6:2, 6:3, doszła wówczas do drugiej rundy głównej drabinki.

    ‎A później doszło do meczu bardzo dziwnego – z Arantxą Rus, we wrześniu 2020 roku w Rzymie. Pandemia wywołała ogromne zawirowania w kalendarzu, część turniejów zlikwidowano, część przesunięto na jesień. Obie trafiły na siebie w Rzymie, na mączce. Iga sensacyjnie przegrała wówczas 6:7 (5), 3:6, a przecież za moment wygrała swój pierwszy Roland Garros. A w Rzymie zapisała triumf siedem miesięcy później, ogrywając m.in. Madison Keys, Elinę Switolinę, Barborę Krejcikovą, Coco Gauff, w finale rozbijając Karolinę Pliskovą w 46 minut “rowerem”.

    ‎Iga Świątek grała z Holenderką o trzecią rundę Wimbledonu. Stawką było też 37. zwycięstwo z rzędu

    ‎Okazję do rewanżu z Rus dostała zaś już po czterech miesiącach, w Australii. W Melbourne wpadły na siebie w pierwszej rundzie, Polka potrzebowała 76 minut, by wygrać z Holenderką 6:1, 6:3.

    ‎To było trzecie, przedostatnie starcie z zawodniczkami z tego kraju. Kolejne miało miejsce wczesnym latem 2022 roku – na trawie w Londynie. Polka była już światową jedynką, miała wspaniałą serię 35 zwycięstw, gdy zaczynała Wimbledon. Ale też już postępowało zmęczenie, nie miała czasu na przygotowania do trawy.

    ‎Wycofała się z WTA 500 w Berlinie, do Wimbledonu przystąpiła z marszu. W pierwszej rundzie ograła Chorwatkę Janę Fett w 75 minut (6:0, 6:3), później zmierzyła się z Lesley Pattinamą Kerkhove. Rywalka ze 138. miejsca na świecie nie powinna jej sprawić większych problemów. A tymczasem kontrola wymknęła się z rąk raszynianki.

    ‎Iga wygrała pierwszego seta 6:4, ale już wtedy widać było pewne problemy, dwa razy oddała własne podanie, przegrywała wtedy 2:3. I jeszcze się przewróciła.

    ‎W drugim secie 30-latka, która przecież dostała się do głównej drabinki jako “szczęśliwa przegrana”, była już nieznacznie lepsza, to ona wywalczyła w końcu breaka. Zdenerwowała Iga poszła po tym przegranym 4:6 secie do szatni, opanowała nerwy.

    ‎Ostatecznie wygrała mecz, trzeciego seta 6:3, odniosła 37. zwycięstwo z rzędu. To najdłuższa seria w XXI wieku, nieosiągalna na razie także dla Igi. W kolejnej rundzie przegrała już z Alize Cornet.

    ‎Do Nowego Jorku Polka przyleciała z pięcioma wygranymi z rzędu z Cinacinnati, wyjeżdżając zaś może mieć ich 12. Doliczając turnieje w Seulu, Pekinie, Wuhanie oraz Rijadzie – mogłaby się zbliżyć do tamtego osiągniecia. To jednak wciąż melodia przyszłości. Na razie wypada trzymać kciuki, by Polka w czwartek zameldowała się w trzeciej rundzie US Open.

  • ‎Tak wygląda drabinka Igi Świątek. Fantastyczne wieści płyną z US Open

    ‎Tak wygląda drabinka Igi Świątek. Fantastyczne wieści płyną z US Open

    ‎Tak wygląda drabinka Igi Świątek. Fantastyczne wieści płyną z US Open

    ‎Lepszego startu w US Open Iga Świątek nie mogła sobie wyobrazić. Polka rozpoczęła nowojorskie zawody od pewnej wygranej 6:1, 6:2 z Emilianą Arango i jest już w drugiej rundzie. W niej znów będzie faworytką. A potem? Dalsza część drabinki również układa się bardzo korzystnie. Z turnieju odpadły już cztery groźne zawodniczki, na które nasza rodaczka mogła lada moment trafić, więc są to świetne wieści. Tylko spójrzcie.

    ‎6:1, 6:2 w pierwszej rundzie US Open i było po wszystkim. Iga Świątek we wtorkowe popołudnie bez problemów pokonała Emilianę Arango i zameldowała się w kolejnym etapie. W międzyczasie trwało też spotkanie jej potencjalnych rywalek, a w nim mierzyły się Suzan Lamens (66. w rankingu WTA) i Valerie Glozman (902.). Górą ostatecznie była ta pierwsza.

    ‎To dla naszej rodaczki dobra wiadomość. W pojedynku z Lamens będzie zdecydowaną faworytką, a to może oznaczać kolejną szybką przeprawę i awans do trzeciej rundy. Na kogo może w niej trafić? Powoli zaczyna robić się ciekawie, ale trzeba przyznać, że najlepsza polska tenisistka ma spore szczęście, bo zestaw możliwych rywalek w trzecim etapie również wydaje się dość korzystny: Anna Kalinska lub Julia Putincewa.

    ‎Świetne wieści dla Igi Świątek z US Open. Oto drabinka

    ‎Tą pierwszą Świątek pokonała niespełna dwa tygodnie temu w Cincinnati wynikiem 6:3, 6:4. Natomiast z drugą grała ponad rok temu w Wimbledonie i wówczas przegrała, ale co istotne ma z nią bilans czterech zwycięstw i tylko jednej porażki. Dlatego w obliczu meczu z 55. rakietą świata, to znów Polka byłaby faworytką. A co słychać w czwartej rundzie?

    ‎W niej dobór potencjalnych przeciwniczek jest już nieco większy. Warto odnotować, że mogło w niej dojść do starcia z rosyjską gwiazdą Dianą Sznajder, jednak ta odpadła w pierwszej rundzie. Dlatego na ten moment najgroźniejszą możliwą rywalką wydaje się… inna Rosjanka, a mianowicie Jekatierina Aleksandrowa (12.) Z nią Świątek również mierzyła się nie tak dawno, bo w czerwcu podczas zawodów w Bad Homburgu. Wówczas padł wynik 6:4, 7:6(5) dla Polki.

    ‎Cztery znane tenisistki odpadły już z US Open. To ważne wieści dla Świątek

    ‎Jeszcze ciekawiej robi się w potencjalnym ćwierćfinale. W nim może dojść już do spore sprawdzianu dla naszej rodaczki. Niewykluczone, że zagra w nim z Amandą Anisimovą (8.). Byłaby to dla Amerykanki szansa na rewanż po tym, jak druga rakieta świata pokonała ją w finale Wimbledonu 6:0, 6:0. Do tego starcia na razie jednak długa droga, ale warto wspomnieć, że z tej części drabinki szybko odpadły Elina Switolina, Lois Boisson i Danielle Collins.

    ‎To świetne wieści dla Świątek, bo wiadomo już, że na pewno z nimi w ćwierćfinale nie będzie mogła zagrać. Półfinał to na razie odległa przyszłość i wiele do tego momentu może się jeszcze zdarzyć. Dlatego typowanie potencjalnej przeciwniczki w nim, to jak wróżenie z fusów. Na razie trzeba skupić się na najbliższym meczu, a potem na kolejnych rundach. A poniżej możecie zobaczyć najgroźniejsze rywalki, z jakimi nasza rodaczka może zagrać w następnych dniach US Open:

    ‎runda — Suzan Lamens

    ‎3. runda — Anna Kalinska / Julia Putincewa

    ‎4. runda — Jekatierina Aleksandrowa / Xinyu Wang / Laura Siegemund / Anastasija Zacharowa

    ‎Ćwierćfinał — Maria Sakkari / Anna Bondar / Beatriz Haddad Maia / Viktorija Golubic / Amanda Anisimova / Maya Joint / Jaqueline Cristian / Ashlyn Krueger

    ‎Półfinał (wybrane rywalki) — Coco Gauff / Magdalena Fręch / Naomi Osaka / Donna Vekić / Daria Kasatkina / Karolina Muchova / Eva Lys / Marta Kostiuk

  • ‎‎Świątek i Wiktorowski “przyłapani” w Nowym Jorku. Zdjęcie obiegło sieć

    ‎‎Świątek i Wiktorowski “przyłapani” w Nowym Jorku. Zdjęcie obiegło sieć

    ‎‎Świątek i Wiktorowski “przyłapani” w Nowym Jorku. Zdjęcie obiegło sieć

    ‎Iga Świątek szykuje się do swego kolejnego występu w ramach wielkoszlemowego US Open – po pokonaniu bez większych problemów Emiliany Arango tym razem raszyniankę czekać będzie starcie z Suzan Lamens. Podczas jednego z treningów przed tą potyczką Świątek zaliczyła przy tym spotkanie ze “starym znajomym” na nowojorskim korcie.

    ‎Iga Świątek tegoroczną rywalizację w US Open zaczęła – nietypowo dla siebie – od gry w mikście, w którym wzięła udział wespół z Casprem Ruudem. Polsko-norweska para zawędrowała aż do finału, gdzie jednak uległa włoskiemu duetowi Errani/ Vavassori.

    ‎Następnie druga rakieta globu podeszła do rozgrywek singlowych i te rozpoczęła od mocnego akcentu, bowiem od pokonania w dwóch setach (6:1, 6:2) Kolumbijki Emiliany Arango. Raszynianka nie chce przy tym bez dwóch zdań “ściągać nogi z gazu”.

    ‎Świątek na korcie, a obok niej… Wiktorowski. “Rzadki widok”

    ‎W środę Polka trenowała w Nowym Jorku przed swym kolejnym występem na USO i wówczas zrządzenie losu sprawiło, że spotkała się na korcie z… Tomaszem Wiktorowskim, czyli swoim byłym szkoleniowcem, którego nie tak dawno zastąpił Wim Fissette.

    ‎Zdarzenie to uwiecznił Adam Romer, redaktor naczelny “Tenisklubu” – jak wyjaśnił na portalu X Świątek minęła się na placu gry z Naomi Osaką, a więc nową podopieczną Wiktorowskiego. Między “dwójką” rankingu WTA a jej dawnym trenerem jak widać wywiązała się nawet krótka rozmowa, nim ten przeszedł do zajęć z Japonką.

    https://x.com/AdamRomer13/status/1960751668670165304

    ‎Zdarzenie to uwiecznił Adam Romer, redaktor naczelny “Tenisklubu” – jak wyjaśnił na portalu X Świątek minęła się na placu gry z Naomi Osaką, a więc nową podopieczną Wiktorowskiego. Między “dwójką” rankingu WTA a jej dawnym trenerem jak widać wywiązała się nawet krótka rozmowa, nim ten przeszedł do zajęć z Japonką.

    ‎Iga Świątek w kolejnym meczu na US Open zagra z Suzan Lamens

    ‎Iga Świątek w kolejnym meczu na US Open zagra z Holenderką Suzan Lamens – potyczka ta odbędzie się dokładnie 28 sierpnia. Zapraszamy do śledzenia jej przebiegu w tekstowej relacji na żywo wraz z Interią Sport – link do niej znajduje się poniżej.

    ‎Naomi Osaka z kolei ograła ostatnio Belgijkę Greet Minnen i w następnej rundzie skrzyżuje rakietę z Hailey Baptiste – do tego starcia także dojdzie w czwartek. Ostatnia odsłona Wielkiego Szlema w tym sezonie potrwa w ogólnym rozrachunku do 7 września.

  • ‎Tak Ostapenko potraktowała rywalkę. Awantura na korcie. Łotyszka wyeliminowana z turnieju

    ‎Tak Ostapenko potraktowała rywalkę. Awantura na korcie. Łotyszka wyeliminowana z turnieju

    ‎Tak Ostapenko potraktowała rywalkę. Awantura na korcie. Łotyszka wyeliminowana z turnieju

    ‎Ogromnych emocji dostarczył pojedynek drugiej rundy US Open z udziałem Jeleny Ostapenko. Łotyszka rywalizowała o awans do kolejnej fazy turnieju z liderką rankingu WTA w deblu – Taylor Townsend. Rozstawiona tenisistka prowadziła 5:3 w pierwszym secie, ale potem przegrała dziewięć gemów z rzędu. Ostatecznie Amerykanka triumfowała 7:5, 6:1. Tuż po ostatniej piłce, gdy panie doszły do siatki, rozpętała się awantura sprowokowana przez Ostapenko. Oto co wydarzyło się tuż po meczu.

    ‎Jelena Ostapenko i Taylor Townsend doskonale znają się z rywalizacji na korcie. Panie stoczyły ze sobą sporo batalii, głównie w deblu. Łotyszka zajmuje trzecie miejsce w rankingu w tej kategorii, a z kolei Amerykanka jest liderką. W nocy ze środy na czwartek czasu polskiego przyszło im rywalizować o awans do trzeciej rundy gry pojedynczej na US Open.

    ‎Mecz rozpoczął się znakomicie z perspektywy mistrzyni Roland Garros 2017 w singlu. 28-latka szybko wyszła na prowadzenie 3:0 z podwójnym przełamaniem. Po zmianie stron reprezentantka USA odrobiła jednego breaka i złapała kontakt z przeciwniczką. W następnych minutach Ostapenko pilnowała pozostałej przewagi, w pewnym momencie prowadziła 5:3. Od tego momentu zaczęły się dziać złe rzeczy z jej perspektywy. Townsend nie tylko wróciła do gry, ale seryjnie gromadziła gemy na swoje konto. Ostatecznie to Taylor triumfowała w premierowej odsłonie 7:5.

    ‎W drugiej części pojedynku Amerykanka bardzo pewnie wygrywała rozdania przy swoim podaniu – do zera lub do 15. Z kolei Jelena posiadała ogromne problemy, nie domykała swoich gemów. W jednym Łotyszka prowadziła 40-30, a w drugim – nawet 40-15. Mimo to za każdym razem traciła serwis. W pewnym momencie zaczęło pachnieć wynikiem 6:0 w tej partii. W szóstym gemie, gdy Ostapenko podawała po przedłużenie rywalizacji, Townsend miała już 30-0, była dwie piłki od wygranej. Wtedy tenisistka z Rygi zgarnęła cztery punkty z rzędu i zdobyła honorowe “oczko”. Na tym skończyły się dobre wiadomości z perspektywy 28-latki. Później Taylor pewnie wyserwowała sobie zwycięstwo 7:5, 6:1 i awans do trzeciej rundy US Open, gdzie zmierzy się z Mirrą Andriejewą.

    ‎US Open: Starcie Ostapenko z Townsend pod siatką. Później słowna dogrywka

    ‎Po ostatniej piłce panie udały się do siatki, by tak jak to niemal zawsze bywa – podziękować sobie za grę. Obie podały sobie ręce i wtedy rozpoczęła się ostra wymiana zdań, zainaugurowana przez Ostapenko. Całe zdarzenie trwało kilkadziesiąt sekund, nie brakowało gestykulacji. Publiczność, która stała po stronie swojej zawodniczki, zaczęła buczeć na Jelenę. Gdy panie już odeszły od siebie, Townsend próbowała jeszcze wzbudzić aplauz i wskazywała palcem na rywalkę.

    ‎W pomeczowej rozmowie dla stacji ESPN głos w sprawie całego zdarzenia zabrała reprezentantka Stanów Zjednoczonych. “Ona (Jelena) powiedziała mi, że nie mam żadnej klasy, że jestem niewyedukowana i że zobaczę, co się stanie, jak wyjadę poza USA” – doniosła Taylor na temat tego, co miała jej przekazać Łotyszka przy siatce.

    ‎Na reakcję ze strony tenisistki z Rygi nie trzeba było długo czekać. Ostapenko wydała oświadczenie, w którym przekonaliśmy się również, o co tak naprawdę poszło w całym zajściu. “Dzisiaj po meczu powiedziałam mojej przeciwniczce, że jej zachowanie było pozbawione szacunku, ponieważ w istotnym momencie miała piłkę po siatce i nie przeprosiła za to. Ona zaś odpowiedziała, że w ogóle nie musi za to przepraszać” – napisała Jelena. A później dodała: “W tenisie obowiązują pewne zasady, które przestrzega większość zawodników. I to był pierwszy raz, kiedy przydarzyło mi się takie coś na tourze. To, że gra w swojej ojczyźnie, nie oznacza, że może się zachowywać i robić, co chce”.

    https://x.com/z_kortu/status/1960848492298977508

    ‎Sytuacja na linii Ostapenko – Townsend mocno zgęstniała po tym spotkaniu. A biorąc pod uwagę, że obie panie rywalizują ze sobą o fotel liderki rankingu WTA w deblu, najbliższe miesiące w tej kategorii zmagań zapowiadają się jeszcze bardziej interesująco. Zobaczymy czy obie tenisistki jeszcze raz trafią na siebie podczas tegorocznego US Open. Może to nastąpić najwcześniej w finale gry podwójnej. Jelena występuje w duecie z Barborą Krejcikovą, a Taylor – z Kateriną Siniakovą. Warto dodać, że Łotyszka broni deblowego tytułu w Nowym Jorku.

    https://x.com/espn/status/1960835104663605429

    ‎Główna rywalizacja w Nowym Jorku potrwa aż do 7 września. Najważniejsze informacje dotyczące US Open można znaleźć w specjalnej zakładce na stronie Interii.

  • Ostapenko odpada z US Open i wywołuje skandal! I kto tu nie ma klasy?

    Ostapenko odpada z US Open i wywołuje skandal! I kto tu nie ma klasy?

    Ostapenko odpada z US Open i wywołuje skandal! I kto tu nie ma klasy?

    ‎Jelena Ostapenko niespodziewanie przegrała z Taylor Townsend w drugiej rundzie US Open. Tenisistka nawet serwowała na zwycięstwo w pierwszym secie, ale Amerykanka dała radę się wybronić i odwrócić losy całego spotkania. Po ostatniej piłce doszło do sprzeczki między zawodniczkami. Padły mocne słowa.

    ‎Iga Świątek kapitalnie rozpoczęła rywalizację na US Open. Polka pewnie pokonała Kolumbijkę Emilianę Arango i awansowała do kolejnej rundy. “Polka wyraźnie zwyciężyła 6:1, 6:2. Nie było momentu w tym meczu, by nasza tenisistka mogła poczuć się zagrożona. Pewnie weszła w turniej US Open, a większe wyzwania dopiero przed nią” –

    ‎Mocne otwarcie Ostapenko i comeback Townsend

    ‎Druga rakieta świata może też odetchnąć z ulgą, bo dość niespodziewanie z turniejem pożegnała się Jelena Ostapenko (26. WTA). Łotyszka mierzyła się w drugiej rundzie z Taylor Townsend (139. WTA). Ten mecz zaczął się dla wyżej notowanej tenisistki bardzo dobrze, bo już prowadziła 3:0, dwukrotnie przełamując przeciwniczkę. Tego ostatniego breaka nie była w stanie potwierdzić, bo Amerykanka dała radę odrobić stratę jednego przełamania (3:1).

    ‎Ostapenko doprowadziła do wyniku 5:4 i serwowała na zwycięstwo w tym secie. Jednak… nie udało jej się przypieczętować triumfu w pierwszym secie. Po kilku wymianach Townsend wyszła na prowadzenie 0:40 i miała trzy break pointy. Udało jej się wykorzystać dopiero drugą okazję do przełamania. W kolejnej odsłonie tego seta Amerykanka obroniła swoje podanie i po raz pierwszy wyszła na prowadzenie 5:6. W dwunastym gemie powtórzyła się sytuacja sprzed chwili – Townsend wygrała trzy pierwsze akcje i miała trzy break pointy. Ostapenko broniła się, jak mogła, ale ostatecznie zdołała wygrać tylko dwie akcje. Ta partia zakończyła się wynikiem 5:7 dla niżej notowanej tenisistki.

    ‎Jelena Ostapenko rozbita w drugim secie

    ‎To, co się stało na pewno podłamało Jelenę Ostapenko, a potwierdzenie tego mieliśmy w kolejnym secie. Townsend bez większych problemów wygrała pierwszych pięć gemów, więc wyrobiła sobie bardzo bezpieczną przewagę. Nie mająca nic do stracenia Łotyszka “puściła rękę”, ale była w stanie tylko zdobyć jednego gema. Amerykanka wygrała tę partię 1:6, a cały mecz 0:2.

    ‎Ogromna sprzeczka po zakończeniu spotkania

    ‎Po spotkaniu doszło do sprzeczki między tenisistkami. Według relacji “The Athletic” – pod siatką Ostapenko powiedziała Townsend, że powinna przeprosić za jedno z uderzeń, które trafiło w górną część siatki. Amerykanka miała odpowiedzieć, że nie ma za co przepraszać i tak rozgorzała dyskusja. “Pod koniec Ostapenko zdawała się powtarzać zdanie ‘nie masz wykształcenia’ trzy razy, zanim Townsend powiedziała jej, że może ‘nauczysz się lepiej znosić porażkę’” – czytamy.

    https://x.com/Olly_Tennis_/status/1960843549823656082

    ‎Więcej na ten temat powiedziała Amerykanka, która w pomeczowym wywiadzie zrelacjonowała całą sytuację. “To rywalizacja… ludzie denerwują się, gdy przegrywają. Niektórzy mówią złe rzeczy. Powiedziała mi, że nie mam klasy, ani wykształcenia i żebym zobaczyła, co się stanie, gdy wyjedziemy poza USA” – oświadczyła.

    ‎W kolejnej rundzie Taylor Townsend zmierzy się z Mirrą Andirejewą. Rosjanka pokonała Anastazję Potapową 2:0 i bez większych problemów przeszła dalej w drabince US Open. Jelena Ostapenko była po drugiej stronie drabinki tego turnieju, co Iga Świątek, więc tenisistki ewentualnie mogły spotkać się w finale. To była dobra wiadomość dla Polki przed turniejem, gdyż ma z nią niekorzystny bilans, wynoszący 0:6.

    https://x.com/TheTennisLetter/status/1960835946372587661

    ‎Jelena Ostapenko – Taylor Townsend 0:2 (5:7, 1:6)

  • Świątek przegrywała 3:6, 0:1. Pojawiły się łzy

    Świątek przegrywała 3:6, 0:1. Pojawiły się łzy

    Świątek przegrywała 3:6, 0:1. Pojawiły się łzy

    ‎Iga Świątek popłakała się, gdy przegrywała w 2. rundzie US Open 2021 3:6, 0:1, a chwilę później straciła kolejnego gema. Potem jednak nastąpił wielki zwrot i wygrała po ponad dwugodzinnym boju z Francuzką Fioną Ferro 3:6, 7:6, 6:0. Teraz na tym etapie nowojorskiej imprezy polska tenisistka zmierzy się z Helenderką Suzan Lamens.

    ‎- Sprintem do mety – podsumował komentator, gdy Iga Świątek wyszła na prowadzenie 5:0 w decydującym secie pojedynku z Fioną Ferro sprzed czterech lat. Ale wcześniej w tym meczu Polka zaliczyła prawdziwy maraton, w którym początkowo miała mocno pod górkę. Nigdy więcej takiego spotkania w 2. rundzie US Open nie zagrała. Wydaje się, że teraz z Suzan Lamens, z którą nigdy wcześniej się nie mierzyła, powinna się uporać znacznie szybciej.

    ‎Świątek kucnęła i pochyliła głowę. Polka wskazała problem. “To nie był pierwszy raz”

    ‎Świątek wcześniej rywalizowała z Ferro raz i wówczas bez najmniejszych problemów wyeliminowała Francuzkę. W Nowym Jorku jednak ta przez dwa sety była bardzo wymagającą przeciwniczką. W pierwszym kontrolowała sytuację, notując osiem uderzeń wygrywających i pięć niewymuszonych błędów. Polka była wówczas pod tym względem na minusie (11-15). W końcówce straciła podanie po podwójnym błędzie, a partię zakończyła błędem przy returnie.

    ‎Wróciła potem na właściwą ścieżkę, choć początek drugiej odsłony mógł jeszcze tego nie zwiastować. Świątek zaczęła bowiem od straty podania. Wtedy musiała wyrzucić z siebie emocje. Kamery pokazały, jak ówczesna siódma rakieta świata kucnęła przy krzesełku i pochyliła głowę. Po jej policzkach popłynęły zaś łzy. Zaraz potem zaś prowadzenie podwyższyła Ferro, a Polka po ostatniej akcji tego gema wydawała się podirytowana i przekazywała jakieś uwagi zasiadającym na trybunie członkom swojego sztabu szkoleniowego.

    ‎- Nie zaczęłam odpowiednio, ponieważ miałam problemy z poruszaniem się. To nie był pierwszy raz, staram się więc nad tym pracować. W drugim secie nieco się rozluźniłam i zmieniłam trochę taktykę – opowiadała Świątek dziennikarzom już tamtym po spotkaniu.

    ‎W powrocie do rywalizacji pomógł jej sprawiający dużo problemów przeciwniczkom forhend. Wyszła na prowadzenie 4:2, ale Ferro łatwo nie zamierzała odpuszczać. Zajmująca 74. miejsce w rankingu WTA Francuzka w 12. gemie obroniła dwie piłki setowe i doprowadziła do tie-breaka. W nim już coraz mocniej rozpędzała się faworytka z Raszyna. Po efektownym forhendzie wzdłuż linii wyszła ona na prowadzenie 5-2, a chwilę później – z pomocą pomyłki Ferro – przypieczętowała doprowadzenie do remisu w tym spotkaniu.

    ‎Sprintem do mety. Ekspert apeluje: Świątek nie musi być Supermanem

    ‎Decydująca odsłona była już bez historii – ówczesna tenisistka trenera Piotra Sierzputowskiego dominowała od początku do końca. Dzięki efektownej odbudowie na korcie na koniec mogła też pochwalić się korzystnym stosunkiem winnerów do niewymuszonych błędów (37-35).

    ‎- Na pewno przy stanie 3:6, 0:2 wielu kibiców tenisa z ciekawości włączyło mecz, żeby zobaczyć, co się dzieje, że Iga przegrywa. I co zobaczyli? Że ona ma kłopoty, ale nad nimi pracuje. Zobaczyli zamknięte oczy, koncentrację, sięganie do narzędzi, dzięki którym Iga może sobie poradzić – tłumaczył wówczas w rozmowie z Łukaszem Jachimiakiem Maciej Synówka.

    ‎Trener także zapewniał, że sam nawet na chwilę nie zwątpił wtedy w Świątek. Nawet przy stanie 0:2 w drugim secie. Nawiązując zaś do jej płaczu, apelował do kibiców o to, aby dać Polce prawo do wyrażania emocji na korcie.

    ‎- Ta sytuacja pokazała tylko, jak olbrzymim wysiłkiem jest taki mecz. Łzy to oznaka smutku i dlaczego mielibyśmy tego Idze odmawiać? Zawodnik z pierwszej światowej “10” musi być Supermanem? Nie musi. A przecież jest pod większą presją niż każdy z nas – argumentował.

    ‎W tamtej edycji Świątek dotarła do 1/8 finału nowojorskiego turnieju. Obecnie jest drugą rakietą świata i w międzyczasie dołożyła do swojego dorobku jeszcze m.in. pięć tytułów wielkoszlemowych. Będzie też zdecydowaną faworytką czwartkowego spotkania z 66. na światowej liście Lamens. Pojedynek ten ma się rozpocząć o godz. 17.30 czasu polskiego.

    ‎Kto wygra mecz 2. rundy US Open między Igą Świątek i Suzan Lamens?

  • ‎Przełom ws. Szczęsnego. Jest oficjalny komunikat, głośne rozstanie z Barceloną potwierdzone

    ‎Przełom ws. Szczęsnego. Jest oficjalny komunikat, głośne rozstanie z Barceloną potwierdzone

    ‎Przełom ws. Szczęsnego. Jest oficjalny komunikat, głośne rozstanie z Barceloną potwierdzone

    ‎Wojciech Szczęsny wciąż wyczekuje swojej rejestracji w rozgrywkach La Liga. FC Barcelona wykonała już jeden bardzo ważny krok. Umowę z klubem przedłużył bowiem Inaki Pena, a potem został wypożyczony do Elche, co bardzo pomaga Polakowi.

    ‎Wojciech Szczęsny początkowo miał być jedynie krótkoterminowym wyborem dla FC Barcelona. Polak przyszedł do klubu w październiku 2024 roku, a rozstanie było zaplanowane na czerwiec 2025 roku. Nasz były reprezentacyjny golkiper miał bowiem jedynie zastąpić kontuzjowanego Marca-Andre ter Stegena, który wrócił do zdrowia dopiero pod koniec kwietnia.

    ‎W tym czasie jednak Szczęsny sprawił, że w Barcelonie pokochali go kibice za jego wyjątkowo luźne podejście do życia, a dodatkowo zaprezentował poziom sportowy, który doprowadził do tego, że Barcelona zaczęła poważnie rozważać zmianę w hierarchii bramkarzy w pierwszym zespole. Po ostatnim gwizdku sezonu 2024/2025 wciąż nie było jednak jasne, czy “Szczena” zostanie w klubie.

    ‎Szczęsny bliżej rejestracji. Pena oficjalnie w Elche

    ‎Wraz z dniem 30 czerwca 2025 roku wygasł oficjalnie kontrakt, który podpisał z “Blaugraną” kilka miesięcy wcześniej. W związku z tym w świetle prawa sportowego stał się wolnym zawodnikiem. Ostatecznie Polak podpisał nową umowę z Barceloną, a ta będzie obowiązywać do końca sezonu 2026/2027. Nie oznacza to jednak, że może już występować w koszulce “Dumy Katalonii”.

    ‎Z racji na to, że formalnie Barcelona sprowadziła Szczęsnego jako nowego piłkarza, musi zarejestrować jego kontrakt w rozgrywkach La Liga, a to nie jest łatwa sztuka dla mistrzów Hiszpanii. W pierwszych dwóch meczach sezonu Polak nie usiadł nawet na ławce rezerwowych. W jego miejsce znajdował się tam Inaki Pena. Wojtek musiał wyczekiwać odejścia swojego rywala.

    ‎To nastąpiło na kilka dni przed zamknięciem okna transferowego. W środę 27 sierpnia Barcelona oficjalnie poinformowała, że Pena przedłużył umowę z klubem do 2029 roku, a następnie udał się na wypożyczenie do beniaminka z Elche. W związku z tym zwalnia się część miejsca w budżecie płacowym. W tym momencie trudno jednak stwierdzić, czy to wystarczy do finalnej rejestracji Szczęsnego. Barcelona następny mecz La Liga zagra 31 sierpnia. Do tego czasu wszystkie formalności muszą zostać dopełnione.

  • ‎‎Najgłośniejsze zaręczyny tego roku oficjalnie stały się faktem. Iga Świątek przerwała milczenie

    ‎‎Najgłośniejsze zaręczyny tego roku oficjalnie stały się faktem. Iga Świątek przerwała milczenie

    ‎‎Najgłośniejsze zaręczyny tego roku oficjalnie stały się faktem. Iga Świątek przerwała milczenie

    ‎We wtorkowy wieczór do mediów trafiły informacje o najgłośniejszych zaręczynach tego roku. Trzeba przyznać, że takiego obrotu spraw chyba nikt się nie spodziewał. Nawet Iga Świątek już zdążyła zabrać głos w tej sprawie. Oto co publicznie przekazała.

    ‎W miniony wtorek media na całym świecie przekazały informację o niespodziewanych zaręczynach, którego już okrzyknięte zostały wydarzeniem tego roku. Mowa oczywiście o Taylor Swift, która oficjalnie pochwaliła się fanom wielkim pierścionkiem, który podarował jej Travis Kelce.

    ‎Sportowiec i słynąca z burzliwego życia uczuciowego piosenkarka spotykają się zaledwie rok, ale najwyraźniej są pewni swoich uczuć. Zawodnik musi mieć też sporo odwagi, jeśli zna historie poprzednich związków pieśniarki. Taylor bowiem znana jest z tego, że po każdym rozstaniu rozprawia się z byłymi w swoich utworach.

    ‎Taylor Swift zaręczyła się

    ‎Na razie jednak para cieszy się swoim szczęściem, podobnie zresztą jak ich fani. Post, który zamieściła amerykańska gwiazda polubiło do tej pory ponad 26 milionów osób!

    ‎Informacje te oczywiście obiegły cały świat, bo Swift cieszy się niezrozumiałą wręcz popularnością, a każdy jej ruch wywołuje ogromną ekscytację wśród zapatrzonych w nią fanów. Nie jest tajemnicą, że do grona wielbicieli talentu Taylor zalicza się także Iga Świątek, która jakiś czas temu przyznała się do tego publicznie.

    ‎Od tamtej pory dziennikarze podczas konferencji ciągle proszą o komentarz raszynianki do kolejnych poczynań Swift. Teraz nie mogło być oczywiście inaczej. Po wygranym meczu w ramach US Open z Kolumbijką Emilianą Arango Świątek była pytana nie tylko o swoje samopoczucie i nastawienie do kolejnych rozgrywek, ale też oczywiście o… zaręczyny panny Taylor.

    ‎Iga Świątek przerwała milczenie ws. zaręczyn Taylor Swift. Mówi wprost o byłych

    ‎Iga chętnie udzieliła odpowiedzi:

    ‎”Mój team pokazał mi to na Instagramie. […] Cieszę się z jej szczęścia, ponieważ zasługuje na wszystko, co najlepsze” – ogłosiła Świątek.

    ‎Potem nawiązała do burzliwej przeszłości uczuciowej piosenkarki, która na koncie ma sporo głośnych rozstań, w tym m.in. z Calvinem Harrisem, Harrym Stylesem, Joe Jonasem czy Jackiem Gyllenhaalem.

    ‎ “Oczywiście [Taylor – przyp. red.] miała wielu chłopaków, wszyscy o tym wiemy. Mam nadzieję, że ten będzie na zawsze. Travis wydaje się być świetnym facetem. Wygląda na bardzo szczęśliwą, więc cieszę się z jej szczęścia. Życzę im wszystkiego najlepszego” – podsumowała obecna wiceliderka rankingu WTA.

  • ‎Świątek górą nad Sabalenką, a to nie koniec wieści. Nad ranem pojawił się komunikat

    ‎Świątek górą nad Sabalenką, a to nie koniec wieści. Nad ranem pojawił się komunikat

    ‎Świątek górą nad Sabalenką, a to nie koniec wieści. Nad ranem pojawił się komunikat

    ‎Aryna Sabalenka, Iga Świątek i Coco Gauff to trzy czołowe tenisistki rankingu WTA, a przy okazji największe faworytki trwającego właśnie US Open. Jako ostatnia z tego grona awans do drugiej rundy wywalczyła sobie w nocy z wtorku na środę Amerykanka, która ograła po zaciętej, trzygodzinnej batalii Ajlę Tomljanović. Iga Świątek wcześniej rozprawiła się z Emilianą Arango. Pod względem meczów wygranych na imprezach wielkoszlemowych Polka jest lepsza od Aryny Sabalenki. Ale nad ranem pojawił się jeszcze komunikat ws. Coco Gauff. Za plecami raszynianki trwa zacięta walka.

    ‎Pierwsza zadanie Igi Świątek na tegorocznym US Open zostało zaliczone na ocenę celującą. W pierwszej rundzie wielkoszlemowych zmagań na nowojorskich kortach Polka nie sprawiła niespodzianki, pewnie ogrywając 6:1, 6:2 Kolumbijkę Emilianę Arango.

    ‎24-letnia raszynianka przystąpiła do turnieju jako druga rakieta świata. Po triumfie w turnieju WTA w Cincinnati wyprzedziła bowiem w światowym zestawieniu reprezentantkę Stanów Zjednoczonych – Coco Gauff, która wygrała US Open w 2023 roku, tym samym odbierając tytuł Polce.

    ‎Także Amerykanka udanie rozpoczęła rywalizację przed własną publicznością, choć jej mecz był dużo bardziej zacięty, niż ten z udziałem Igi Świątek i przeciągnął się aż do trzech godzin. Rywalką Coco Gauff w nocy z wtorku na środę czasu polskiego była Australijka Ajla Tomljanović, która przegrała wprawdzie pierwszego seta 4:6, lecz w drugim postawiła się wyżej notowanej rywalce, wygrywając po tie-breaku. W decydującej partii górą była jednak reprezentantka gospodarzy (7:5) i to ona zagra o awans do trzeciej rundy z chorwacką tenisistką Donną Vekić.

    ‎Komunikat po meczu Gauff na US Open. Świątek królową zestawienia

    ‎Na triumf Coco Gauff zareagowali nad ranem statystycy portalu OptaAce, którzy ogłosili, że 21-latka jest obecnie trzecią tenisistką w stawce (wśród wciąż aktywnych zawodniczek, które rozegrały minimum 10 spotkań), jeśli chodzi o odsetek wygranych meczów wielkoszlemowych w całej karierze.

    ‎Amerykanka wygrała 72 z 94 takich pojedynków, co daje jej skuteczność wynoszącą 76.6 procent.

    ‎Niekwestionowaną liderką tego zestawienia jest rzecz jasna Iga Świątek, która wygrała dotąd 83.5 procent swoich wielkoszlemowych meczów. To pozwoliło jej sięgnąć po sześć tytułów. Polka jest triumfatorką tegorocznego Wimbledonu, a wcześniej wygrała także US Open i czterokrotnie była najlepsza na kortach Rolanda Garrosa.

    ‎Tuż za plecami raszynianki w zestawieniu OptaAce znajduje się natomiast obecna liderka rankingu WTA – Aryna Sabalenka (78,5 procent wygranych spotkań).

  • ‎Rekord Świątek, ale co stało się potem. Aż zawrzało. “Leciały grube przekleństwa”

    ‎Rekord Świątek, ale co stało się potem. Aż zawrzało. “Leciały grube przekleństwa”

    ‎Rekord Świątek, ale co stało się potem. Aż zawrzało. “Leciały grube przekleństwa”

    ‎W meczu pierwszej rundy tegorocznego US Open Iga Świątek pewnie ograła 6:1, 6:2 reprezentantkę Kolumbii – Emilianę Arango. Ciekawe sceny rozgrywały się jednak nie tylko na korcie, ale także w sali konferencyjnej już po zakończeniu spotkania, gdzie – jak relacjonuje Polska Agencja Prasowa – z ust 24-latki “leciały grube przekleństwa”. Rywalka wprost skomentowała między innymi rekord pobity przez naszą tenisistkę. – Mam to gdzieś – przyznała.

    ‎Iga Świątek udanie rozpoczęła swoją podróż przez drabinkę tegorocznej edycji US Open. W poniedziałkowym meczu pierwszej rundy polska tenisistka pewnie pokonała w dwóch setach (6:1: 6:2) Kolumbijkę Emilianę Arango, a ich mecz trwał niemal równo godzinę.

    ‎Po zapewnieniu sobie awansu do drugiej rundy Iga Świątek w trakcie wywiadu na korcie dołączyła się do chóru swoich koleżanek krytykujących piłki, którymi zawodniczki są zmuszone grać nie tylko na kortach US Open, ale i podczas US Swing.

    ‎- Piłki są takie same jak co roku. W Cincinnati zachowywały się trochę normalniej. Może dlatego, że było wilgotno, powietrze też było trochę gęstsze. Tutaj faktycznie piłka potrafi lecieć bez kontroli. Już wiele razy zawodniczki o tym mówiły, że mamy inne piłki niż mężczyźni. Myślę, że dopóki się one nie zmienią, to takie głosy zawsze będą, co roku – tłumaczyła nasza była liderka rankingu WTA.

    ‎Gorąco na konferencji Arango po meczu ze Świątek. “Leciały grube przekleństwa”

    ‎Gorąco zrobiło się jednak dopiero podczas konferencji prasowej Emiliany Arango, gdzie – wedle relacji pracującego dla Polskiej Agencji Prasowej w Nowym Jorku Tomasza Moczerniuka – “leciały grube przekleństwa”.

    ‎Kolumbijska tenisistka podczas spotkania z mediami bez gryzienia się w język opowiadała między innymi o tym, jak wyglądał jej plan na starcie z Igą Świątek.

    ‎- Mój poranny plan był taki, żeby zmuszać ją do wymian. Ale w pewnym momencie znudziło mi się oglądanie, jak mija mnie piłka po jej kolejnym winnerze i pomyślałam sobie: “K… idź na całość. Kogo to będzie obchodzić jak coś sknocisz?”. I przez moment dzięki temu grałam nieco lepiej. Gdybym więc miała zagrać to spotkanie raz jeszcze od nowa, to powiedziałabym sobie: “Pieprz to i po prostu wal z całej siły”. Innego planu na nią nie można mieć, bo ona i tak będzie dominować i kolekcjonować winnery – cytuje jej wypowiedź PAP.

    ‎Emiliana Arango w wymownych słowach odniosła się także do rekordu, który dzięki wygranej ustanowiła Iga Świątek, poprawiając wynik Moniki Seles w liczbie wygranych meczów otwarcia na turniejach WTA.

    https://x.com/usopen/status/1960383092272587086

    ‎Zamiast pogratulować Polce tego osiągnięcia, wyraziła jednak radość z tego, że sama uniknęła tenisowego “bajgla”, czyli porażki 0:6 w pojedynczym secie.

    ‎Przepraszam, ale naprawdę mam to gdzieś. Jak już, to cieszę się tylko z tego, że nie udało się jej zaserwować mi bajgla, bo wiem, że lubi je rozdawać. Może więc następnym razem jak się spotkamy to będzie pamiętać, że będę gonić każdą piłkę, którą pośle w moją stronę

    ‎stwierdziła 24-latka, komentując rekord Polki

    ‎Potrafiła jednak także wprost skomplementować Igę Świątek, przypominając przy okazji ich starcia z 2017 roku z juniorskiego Rolanda Garrosa. – To coś nieprawdopodobnego. To sprawia, że czuję się trochę staro, choć przecież jestem młoda. Tyle rzeczy się wydarzyło od tamtej pory! Z tamtego meczu pamiętam, że kilka razy był przerywany przez deszcz – ach, ta paryska pogoda! – oraz to, że ona już wtedy była niesamowita. Byłam strasznie zła po porażce, ale mój trener powiedział: “Co się martwisz? Ona już niedługo wygra tu seniorskiego szlema!” No i kiedy w 2020 faktycznie tak się stało, przypomniał mi tę rozmowę. Pamiętam także, że już wtedy była mocna mentalnie. A dziś jej poziom koncentracji to w ogóle kosmos – powiedziała Emiliana Arango.