Category: Sports

  • Porażka Ostapenko, a teraz taka informacja z Madrytu. Jednak Łotyszka zagra w 1/8 finału

    Porażka Ostapenko, a teraz taka informacja z Madrytu. Jednak Łotyszka zagra w 1/8 finału

    Porażka Ostapenko, a teraz taka informacja z Madrytu. Jednak Łotyszka zagra w 1/8 finału

    Jeszcze w poniedziałek Jelena Ostapenko świętowała swój triumf w turnieju WTA 500 w Stuttgarcie, a już trzy dni później musiała rozegrać swój pierwszy pojedynek w imprezie rangi “1000” w Madrycie. Łotyszka sensacyjnie przegrała ze swoją rodaczką Anastasiją Sevastovą, przez co w stolicy Hiszpanii nie dojdzie do jej siódmego bezpośredniego starcia z Igą Świątek. Mimo to 27-latka wciąż zachowywała szanse na sukces w Madrycie. A to dlatego, że zgłosiła także do debla, w duecie z Su-Wei Hsieh. Dzisiaj zanotowały pierwszą wygraną i awansowały do 1/8 finału.

     

    Ostatnie dni to prawdziwy rollercoaster w życiu Jeleny Ostapenko. W minioną sobotę pokonała Igę Świątek, poprawiając bilans bezpośrednich starć z Polką na 6-0. Później odprawiła Jekaterinę Aleksandrową, a w decydującym pojedynku nie dała szans liderce rankingu – Arynie Sabalence. Dzięki temu po raz pierwszy w karierze wygrała singlowe zmagania podczas WTA 500 w Stuttgarcie.

     

    Łotyszka nie miała zbyt dużo czasu na celebrę, bowiem od razu musiała się przetransportować do Madrytu. Już w czwartek czekał ją pojedynek drugiej rundy w grze pojedynczej ze swoją rodaczką – Anastasiją Sevastovą. Tak jak 27-latka błyszczy w potyczkach z raszynianką, tak zupełnie nie potrafi się odnaleźć w rywalizacji ze swoją starszą koleżanką z reprezentacji. Przedwczoraj po raz trzeci w karierze musiała uznać wyższość Sevastovej. Warto podkreślić, że do tej pory nie zanotowała z nią ani jednego zwycięstwa. Taki rezultat oznaczał, że Madrycie nie dojdzie do siódmej bezpośredniej batalii Ostapenko ze Świątek. Obie mogły spotkać się ze sobą w czwartej rundzie.

     

    Mimo niepowodzenia w singlu, Jelena wciąż pozostawała z szansami na tytuł w deblu. Razem z Su-Wei Hsieh zostały rozstawione z “3”. Na “dzień dobry” trafiły na ciekawy duet – Tereza Mihalikova/Olivia Nicholls. Łotyszka i Tajwanka nie dały jednak większych szans słowacko-brytyjskiej parze.

     

    WTA Madryt: Jelena Ostapenko i Su-Wei Hsieh awansowały do 1/8 finału w deblu

     

    Pojedynek zaczął się interesująco. W pierwszych czterech rozdaniach obserwowaliśmy same przełamania. Z czasem Ostapenko i Hsieh łapały jednak coraz lepszy rytm i zdominowały końcówkę premierowej odsłony. W sumie zgarnęły pięć ostatnich gemów i triumfowały w pierwszym secie 6:2.

     

    Początek drugiej partii mógł przynieść przerwanie złej passy po stronie przeciwniczek. Mihalikova i Nicholls posiadały aż cztery break pointy, ale mimo to szóste “oczko” z rzędu trafiło na konto duetu rozstawionego z “3”. Po chwili Słowaczka i Brytyjka doczekały się jednak w końcu swojego gema, utrzymując własne podanie. Od stanu 2:2 znów obserwowaliśmy jednak dominację ze strony Jeleny i Su-Wei. Na przestrzeni czterech rozdań wygrały w sumie 16 z 18 rozegranych akcji i zapewniły sobie triumf w całym pojedynku 6:2, 6:2 po zaledwie godzinie gry.

    Tym samym Ostapenko i Hsieh zameldowały się w 1/8 finału debla, gdzie zmierzą się z parą Nadia Kiczenok/Yifan Xu.

     

  • Duży problem Igi Świątek! Nawet wygrany turniej może nie wystarczyć

    Duży problem Igi Świątek! Nawet wygrany turniej może nie wystarczyć

    Duży problem Igi Świątek! Nawet wygrany turniej może nie wystarczyć

    Aryna Sabalenka pokonała, choć nie bez kłopotów, 6:3, 6:4 Annę Blinkową w drugiej rundzie turnieju w Madrycie i jest o krok bliżej obrony punktów za zeszłoroczny finał tej imprezy. To sprawia, że jej przewaga nad Igą Świątek w rankingu WTA, która i tak jest gigantyczna, została utrzymana. A najgorsze wieści napływają zza pleców Polki.

     

    Sabalenka miała niemałe kłopoty w swoim pierwszym meczu w stolicy Hiszpanii. Choć zaczęła go od prowadzenia 5:0, to potem miała problem z coraz odważniej grającą Rosjanką i omal nie wypuściła z rąk całej przewagi. Ostatecznie jednak opanowała swoją grę i awansowała do trzeciej rundy.

     

    Tak wygląda ranking WTA live

     

    Po zwycięstwie nad Blinkową Sabalenka ma na swoim koncie w rankingu live 10183 pkt. To daje jej 3735 “oczek” przewagi nad drugą Igą Świątek. Polka podczas imprezy w Madrycie może jedynie stracić punkty, bo w zeszłym roku ją wygrała. Ciekawie robi się za jej plecami, bo “amerykański duet” jest bardzo blisko.

    Zaledwie 230 pkt za Polką jest Jessica Pegula, która rok temu w stolicy Hiszpanii nie startowała, więc w trakcie trwającego turnieju może tylko zyskać. Z kolei 200 pkt za Pegulą jest Coco Gauff, która w poprzedniej edycji tej imprezy doszła do czwartej rundy, więc również może sporo zyskać. A to oznacza, że Polka straciła kontrolę nad swoją pozycją w rankingu.

     

    Jeżeli Iga Świątek niespodziewanie pożegna się z Madrytem na jednym z wcześniejszych etapów, to może ją kosztować drugie miejsce w rankingu WTA, a może nawet pozycję na podium. Jednak nawet w przypadku zwycięstwa Polki w turnieju, może ona stracić drugie miejsce. Wszystko będzie wtedy zależeć od tego, gdzie dojdzie Pegula.

     

  • Porażka Świątek, a tu nagle taka “sensacja” o niej i Abramowicz. Kuriozalna pomyłka

    Porażka Świątek, a tu nagle taka “sensacja” o niej i Abramowicz. Kuriozalna pomyłka

    Porażka Świątek, a tu nagle taka “sensacja” o niej i Abramowicz. Kuriozalna pomyłka

    Iga Świątek udowodniła, że w Stuttgarcie czuje się świetnie, dwukrotnie wygrywając turniej (2022,2023). Lecz tym razem jej historia na tamtejszym korcie potoczyła się inaczej. Przegrała z Jeleną Ostapenko i żegna się z imprezą na etapie ćwierćfinału. Tymczasem po sieci krąży zadziwiająca publikacja, w której sensacyjnie ogłoszono… zakończenie współpracy na linii tenisistka – psycholog Daria Abramowicz. Zacytowano nawet “oświadczenie” wiceliderki rankingu WTA. Doszło jednak do kuriozalnej pomyłki.

     

    Iga Świątek nie zdołała przerwać fatalnej passy w meczach przeciwko Jelenie Ostapenko. Teraz w Stuttgarcie zmierzyły się ze sobą po raz szósty i szósty raz górą była Łotyszka, która wygrała 6:3, 3:6, 6:2. Wcześniej pokonała Polkę w Birmingham (2019), Indian Wells (2021), Dubaju (2022), US Open (2023) oraz w Dosze (2025). Iga kończy swoją przygodę z Porsche Tennis Grand Prix na ćwierćfinale, a to oznacza, że nie obroni zdobytych przed rokiem punktów. Wówczas dotarła do półfinału, ulegając późniejszej triumfatorce imprezy Jelenie Rybakinie 3:6, 6:4, 3:6.

     

    Po wygranej w meczu bieżącej edycji WTA Stuttgart Ostapenko zabrała głos. Jeszcze na gorąco, na korcie, doceniła klasę rywalki, która znana jest z dobrej gry na mączce. “Ona jest świetną zawodniczką, ale o sobie mogę powiedzieć to samo. Jestem zadowolona, że walczyłam. W drugim secie nie czułam swojej gry. Powiedziałam sobie, że w trzecim będę walczyła. Jestem z siebie dumna” – opowiadała.

     

    Szanuję Igę, jej zespół, szanuję to, co robi dla tenisa

     

    ~ – dodawała.

     

    Tymczasem w mediach gorąco jest nie tylko wokół porażki Igi, ale też – już od wielu tygodni – o jej współpracy z psycholog Darią Abramowicz. Temat właśnie powraca, i to w dość kuriozalnych okolicznościach. Doszło bowiem do zaskakującej pomyłki.

     

    Ogłaszają “rozstanie” Świątek i Abramowicz. Przedziwne, co się wydarzyło

     

    Jeszcze zanim Świątek i Ostapenko wyszły na kort w Stuttgarcie, w serwisie Sportskeeda pojawiła się zastanawiająca publikacja. Jej osią jest InstaStories Abramowicz, w którym odniosła się ona do sukcesów Simone Biles. Polka udostępniła pochwałę dla gimnastyczki z ust Aly Raisman, a samą Biles nazwała “pionierką”. Dziennikarz Geoff Poundes określa to “złożeniem szczerego hołdu”.

     

    To nie wszystko, bowiem w swoim tekście wspomina o relacji na linii Świątek – Abramowicz, lecz pisze o niej… w czasie przeszłym. Darię nazywa “byłą psycholog” wiceliderki rankingu WTA i obwieszcza, że “na początku bieżącego miesiąca Świątek oświadczyła, iż ich współpraca dobiegła końca”.

     

    “Iga Świątek i Abramowicz mają za sobą sześć burzliwych wspólnych lat. Niektórzy obserwatorzy uważali, że polska psycholog sportowa była zbyt przyjacielska wobec Świątek i brakowało jej profesjonalnego dystansu niezbędnego do wykonywania jej pracy” – czytamy. Dalej autor zaznacza, że Iga nie wygrała jeszcze w tym roku żadnego turnieju i w związku z tym podjęła radykalne kroki. Podesłano nawet “oświadczenie”, jakie miała wydać polska tenisistka, ogłaszając rozstanie z Abramowicz.

     

    Po sześciu latach osiągania największych sukcesów w mojej karierze, Daria Abramowicz i ja postanowiłyśmy zakończyć współpracę. Ze względu na tę znaczącą zmianę daję sobie kilka najbliższych tygodni na rozpoczęcie nowej współpracy

     

    ~ – przytacza Geoff Pounds, powołując się na wpis Tennis World.

     

    Rzecz w tym, że takie oświadczenie nigdy nie powstało, a na pewno nie zostało opublikowane przez Świątek. Owszem, istnieje podobny komunikat, lecz w oryginalnej wersji dotyczy rozejścia się dróg Igi i Tomasza Wiktorowskiego. Przy okazji Prima Aprilis niektórzy “przeinaczyli” słowa tenisistki, wstawiając w miejsce nazwiska trenera – nazwisko psycholog. Był to jednak żart. Wygląda na to, że niektórzy wzięli go na poważnie istąd kuriozalna pomyłka.

     

  • Nie chce milczeć o tym, co dzieje się u Świątek i Abramowicz. “Zatarte wszystkie granice”

    Nie chce milczeć o tym, co dzieje się u Świątek i Abramowicz. “Zatarte wszystkie granice”

    Nie chce milczeć o tym, co dzieje się u Świątek i Abramowicz. “Zatarte wszystkie granice”

    Od wielu tygodni na tapecie jest temat relacji na linii Iga Świątek – Daria Abramowicz. Głos zabierali już różni eksperci, którzy nie mogli pojąć relatywnie bliskich kontaktów tenisistki oraz psycholog i odnosili się do nich krytycznie. Milczeć nie zamierza również pierwszy trener wiceliderki rankingu WTA, Artur Szostaczko. Dość owijania w bawełnę, dosadnie wypowiada się w gorącej sprawie. I nie tylko tej.

     

    Bieżący rok ani nie rozpoczął ani nie toczy się po myśli Igi Świątek. Nie zwyciężyła jeszcze w żadnym z dotychczasowych turniejów, co na pewno jest poniżej jej oczekiwań, możliwości i ambicji. Sporym rozczarowaniem musiały być dla niej porażki zwłaszcza w Stuttgarcie, Indian Wells i w Dosze, gdzie do niedawna radziła sobie świetnie. W każdym z tych miejsc wygrywała w swojej karierze dwukrotnie.

     

     

    Teraz przyleciała do Madrytu, a na “dzień dobry” czekało na nią starcie z Alexandrą Ealą. Tą samą, z którą sensacyjnie przegrała niespełna miesiąc wcześniej – w ćwierćfinale Miami Open. Jednak tym razem nie dała się ograć obiecującej, acz mniej doświadczonej, koleżance z kortu. Zwyciężyła 4:6, 6:4, 6:2, dzięki czemu wywalczyła przepustkę do 1/16 finału. Tam zmierzy się z Lindą Noskovą.

     

    Mimo awansu Igi do następnej rundy eksperci wciąż punktują jej błędy i słabszą formę. Głos zabiera pierwszy trener Świątek, Artur Szostaczko. Nie ma dobrych wieści dla byłej podopiecznej i jej współpracy z Belgiem. “Nie chcę mówić, że jest regres, ale na pewno nic się nie poprawiło. Jest coraz więcej negatywnych rzeczy niż pozytywów. Prezentuje to, co grała wcześniej” – ocenia w rozmowie z serwisem Sportowy24.

     

    Nie widzę niczego, co by było lepsze niż do tej pory. Iga musi siebie odnaleźć na nowo, wyciszyć

     

    ~ – radzi.

     

    To dopiero początek dosadnego komentarza. Szkoleniowiec mówi również o mentalu tenisistki, szeroko dyskutowanych relatywnie częstych przerwach na toaletę w trakcie meczów oraz o relacji z psycholog Darią Abramowicz.

     

    Nie gryzie się w język ws. Igi Świątek i Darii Abramowicz. “Oficjalnie nikt niczego nie chce powiedzieć”

     

    Zdaniem Artura Szostaczko “mental Igi jest teraz bardzo słaby”, a kibicom absolutnie to nie umyka. Fanom ma nie podobać się coś jeszcze, a mianowicie rzekomo zbyt częste przerwy toaletowe zarządzane przez Świątek w trakcie trudnych momentów meczów. “Zbyt często korzysta z przerw na toaletę w trakcie spotkań. To bardzo niepokojące. Pojawiają się komentarze, że tylko po to, aby wybić rywalkę z rytmu” – zauważa trener.

     

    Nie ma zamiaru milczeć także na temat relacji na linii Świątek – Abramowicz. Już od jakiegoś czasu zarzuca się obu paniom zbyt zażyłe – jak na pracę – kontakty. “Myślę, że Daria Abramowicz jest dla Igi bardziej koleżanką, przyjaciółką, tak naprawdę nie wiadomo kim dla niej jest, bo oficjalnie nikt niczego nie chce powiedzieć. Tam zostały według mnie zatarte wszystkie granice, pomiędzy zawodniczką a panią psycholog. Nikt inny nie ma przy sobie na co dzień, niemalże 24 godziny na dobę psychologa” – opowiada Artur Szostaczko.

     

    Wcześniej w podobnym tonie wypowiedział się m.in. Dariusz Nowicki, psycholog klasy mistrzowskiej. Zdecydowanie ocenił to, co dzieje się w duecie tenisistki i psycholog. “W naszej pracy zawodowej nie powinniśmy sobie pozwalać na aż tak bliskie relacje. Z tego względu, że to zaburza ocenę sytuacji. Niestety najwięcej błędów w postrzeganiu pojawia się wtedy, gdy są wzbudzone emocje. Pewien dystans psychologiczny w stosunku do klienta, jakim jest zawodnik czy w ogóle do zespołu szkoleniowego, który znajduje się przy zawodniku lub drużynie, jest niezbędny” – podsumował temat dla Interii Sport.

     

  • Wielki kłopot Wieczystej Kraków! Znany trener nagle zerwał negocjacje

    Wielki kłopot Wieczystej Kraków! Znany trener nagle zerwał negocjacje

    Wielki kłopot Wieczystej Kraków! Znany trener nagle zerwał negocjacje

    Wieczysta Kraków nie może dogadać się z kolejnym znanym trenerem! Jak informuje serwis TVP Sport Piotr Stokowiec zakończył rozmowy na temat związania z klubem umową ze względów finansowych. Padła nawet kwota, jaką chciał zarabiać. To duży problem, biorąc pod uwagę fakt, że to nie pierwsze duże nazwisko, które zrywa negocjacje. Wiemy, kto poprowadzi drugoligowca w piątkowym meczu. Tymczasem w mediach pojawiło się już nowe nazwiska w kontekście przejęcia drużyny w najbliższych dniach.

     

    Wygląda na to, że decyzja właściciela klubu o zwolnieniu Sławomira Peszki mogła być zbyt pochopna. Co prawda faworyci do awansu na zaplecze Ekstraklasy od połowy marca przegrali trzy z czterech kolejnych meczów, a po jednym przebłysku [triumf z GKS-em Jastrzębie] znów zaliczyli wpadkę, remisując ze Świtem Szczecin 2:2, ale teraz Wieczysta ma jeszcze większy kłopot.

     

    Znany trener nie dogadał się z Wieczystą! Padło nowe nazwisko

    Plany co do obsadzenia stanowiska trenera drugoligowca były naprawdę ambitne. Właściciel Wieczystej według medialnych doniesień chciał zatrudnić m.in. znanego zagranicznego trenera Dana Petrescu. Później do gry miał wejść Jan Urban. Wiadomo już jednak, że 62-latek odmówił Wieczystej. Podobnie miało stać się po kontakcie z Jackiem Magierą, kolejnym znanym szkoleniowcem, który nie zamierzał pracować w drugiej lidze.

     

    Znany biznesmen liczy, że następca Peszki wprowadzi drużynę na zaplecze Ekstraklasy. Nieudana misja może oznaczać bardzo poważną skazę w CV trenera, który związałby się z klubem z Krakowa.

     

    W czwartek gruchnęły wieści, że zadania ma podjąć się Piotr Stokowiec. 52-latek nie pracuje od lutego 2024 r., gdy po 10 meczach odszedł z ŁKS-u Łódź. Rozmowy były na zaawansowanym poziomie, ale ostatecznie upadły.

     

    Serwis TVP Sport twierdzi, że w piątkowe popołudnie Wieczysta ostatecznie przestała negocjować ze Stokowcem, który miał spore wymagania finansowe. To główny powód, przez który rozmowy miały się zakończyć. Nowym obiektem zainteresowań może być Gino Lettieri, były szkoleniowiec Korony Kielce, obecnie pracujący w Tajlandii.

     

     

    W kontekście 52-letniego polskiego trenera swoją wersję zdarzeń ma Roman Kołtoń. Dziennikarz zdradza też, jakie wymagania finansowe padły w trakcie negocjacji. “Wojciech Kwiecień marzy o awansie Wieczystej do 1. ligi, a wielu zwracało uwagę, że Piotr Stokowiec miałby problem w szatni – kolosalny. Nie chodziło o gażę 80 tys. PLN, a właśnie o wiarygodność wśród piłkarzy. A za ten sezon budżet Wieczystej znowu rekordowy – 35-milionowy! W następnym tygodniu nowym trenerem ma zostać Gino Lettieri, który już pracował w Polsce – w Koronie, a później był w Grecji, na Litwie i w Tajlandii” – czytamy we wpisie na X.

     

    Wieczysta swoje najbliższe spotkanie ligowe rozgrywa już w piątek o godz. 18.00. W meczu przeciwko Skrze Częstochowa na ławce w roli pierwszego trenera zasiądzie Rafał Jędrszczyk, dotychczasowy asystent Peszki.

     

    Wciąż nie wiadomo, kiedy Stokowiec wróci do pracy w roli trenera. Jak dotąd był szkoleniowcem Zagłębia Lubin (2021-2022 i 2014-2017), Lechii Gdańsk (2018-2021), Jagiellonii Białystok (2013-2014) i Polonii Warszawa (2011-2012).

     

    Zespół ze stolicy Małopolski jest wiceliderem rozgrywek. Walkę o awans stoczy jeszcze w starciach z Wisłą Puławy (3 maja), Polonią Bytom (11 maja), Chojniczanką (18 maja), Zagłębiem Sosnowiec (24 maja), Olimpią Grudziądz (31 maja) i Rekordem Bielsko-Biała (7 czerwca).

  • ‎Duży problem Igi Świątek! Nawet wygrany turniej może nie wystarczyć

    ‎Duży problem Igi Świątek! Nawet wygrany turniej może nie wystarczyć

    ‎Duży problem Igi Świątek! Nawet wygrany turniej może nie wystarczy

    ‎

    ‎Aryna Sabalenka pokonała, choć nie bez kłopotów, 6:3, 6:4 Annę Blinkową w drugiej rundzie turnieju w Madrycie i jest o krok bliżej obrony punktów za zeszłoroczny finał tej imprezy. To sprawia, że jej przewaga nad Igą Świątek w rankingu WTA, która i tak jest gigantyczna, została utrzymana. A najgorsze wieści napływają zza pleców Polki.

    ‎

    ‎Sabalenka miała niemałe kłopoty w swoim pierwszym meczu w stolicy Hiszpanii. Choć zaczęła go od prowadzenia 5:0, to potem miała problem z coraz odważniej grającą Rosjanką i omal nie wypuściła z rąk całej przewagi. Ostatecznie jednak opanowała swoją grę i awansowała do trzeciej rundy.

    ‎

    ‎Tak wygląda ranking WTA live

    ‎Po zwycięstwie nad Blinkową Sabalenka ma na swoim koncie w rankingu live 10183 pkt. To daje jej 3735 “oczek” przewagi nad drugą Igą Świątek. Polka podczas imprezy w Madrycie może jedynie stracić punkty, bo w zeszłym roku ją wygrała. Ciekawie robi się za jej plecami, bo “amerykański duet” jest bardzo blisko.

    ‎

    ‎Zaledwie 230 pkt za Polką jest Jessica Pegula, która rok temu w stolicy Hiszpanii nie startowała, więc w trakcie trwającego turnieju może tylko zyskać. Z kolei 200 pkt za Pegulą jest Coco Gauff, która w poprzedniej edycji tej imprezy doszła do czwartej rundy, więc również może sporo zyskać. A to oznacza, że Polka straciła kontrolę nad swoją pozycją w rankingu.

    ‎

    ‎Jeżeli Iga Świątek niespodziewanie pożegna się z Madrytem na jednym z wcześniejszych etapów, to może ją kosztować drugie miejsce w rankingu WTA, a może nawet pozycję na podium. Jednak nawet w przypadku zwycięstwa Polki w turnieju, może ona stracić drugie miejsce. Wszystko będzie wtedy zależeć od tego, gdzie dojdzie Pegula.

    ‎

  • Hubert Hurkacz wyrzucony z Madrytu… więc teraz może obronić tytuł!

    Hubert Hurkacz wyrzucony z Madrytu… więc teraz może obronić tytuł!

    Hubert Hurkacz wyrzucony z Madrytu… więc teraz może obronić tytuł!

    Zaskakujący scenariusz wciąż realny dla Huberta Hurkacza! Po przerwie spowodowanej kontuzją Polak wrócił na kort, ale przegrał z Benjaminem Bonzim 4:6, 5:7 podczas turnieju ATP 1000 w Madrycie. Tak szybkie odpadnięcie z prestiżowej rywalizacji otwiera mu drogę do obrony tytułu w Estoril! O takiej możliwości pisze znany dziennikarz Jose Morgado. “Dzikie karty są nadal dostępne” — zdradza. To niestety koniec dobrych wieści.

     

    Piątkowy pojedynek miał być przełomem dla wrocławianina. Skończyło się katastrofą tuż po powrocie na kort po kontuzji. Polak w słabym stylu przegrał z notowanym na 62. miejscu Benjaminem Bonzim. Niestety, jest bardzo duże ryzyko, że Polak w kolejnym notowaniu rankingu WTA wypadnie z czołowej trzydziestki rankingu. Jest jednak szansa na obronę tytułu w Portugalii, o czym donosi znana postać.

     

    Nieoczekiwania szansa Hurkacza. Może obronić tytuł po wpadce!

    “Hubi Hurkacz może teraz bronić tytułu w Estoril Open. Turniej ATP CH 175 w tym roku odbędzie się w drugim tygodniu Madrytu. Chyba potrzebuje meczów… Dzikie karty są nadal dostępne” — zauważa jeden z najbardziej znanych dziennikarzy zajmujących się tenisem Jose Morgado.

     

    Przed rokiem polski tenisista wygrał finał z Pedro Martinezem w dwóch setach 6:3, 6:4. W tym roku niespodziewanie może zjawić się ponownie podczas rywalizacji w Portugalii, która zaplanowana jest na dni 28 kwietnia – 4 maja. Turniejową jedynką ma być Alex Michelsen. Amerykanin zajmuje 36. miejsce rankingu ATP.

     

    Niestety, szansa dla Polaka to jedyna dobra wiadomość. Pozostali eksperci zauważają tylko kłopoty na korcie.

     

    “Hurkacz – Bonzi 4:6 5:7. Dobrze, że Hubi wrócił, ale nie był to udany powrót. Niestety fundament jego gry, czyli pierwszy serwis na bardzo niskim poziomie – 50 proc. trafianej jedynki (w pierwszym secie nawet 43 proc.). Tylko 4 asy. Na takim fundamencie nie dało się budować” — wylicza problemy polskiego tenisisty dziennikarz Michał Chojecki.

     

    “Hubert Hurkacz przegrywa 4:6, 5:7 z Benjaminem Bonzim w 2 r. Mutua Madrid Open. Ewidentnie widać, że Polak ciągle jest daleki od optymalnej dyspozycji. Wydaje się, że szwankuje zdrowie. Czyżby ciągle były to konsekwencje zeszłorocznej kontuzji w Wimbledonie?” — zastanawia się Adam Romer, redaktor naczelny magazynu Tenisklub.

  • Anna Lewandowska została okradziona. Wyjawiła, co się stało!

    Anna Lewandowska została okradziona. Wyjawiła, co się stało!

    Anna Lewandowska została okradziona. Wyjawiła, co się stało

     

    Anna Lewandowska na swoim instastories zorganizowała popularne Q&A dla swoich fanów. Żona piłkarza Barcelony odpowiedziała zaledwie na kilka pytań, a jedno z nich dotyczyło kradzieży w Barcelonie. Trenerka fitness opowiedziała więc o przykrych sytuacjach, które ją spotkały. Została zaatakowana przez złodziei kilka razy. Nigdy o tym nie mówiła.

     

    Anna Lewandowska kocha Barcelonę

    Anna i Robert Lewandowscy niemal od samej przeprowadzki do Barcelony pokochali to hiszpańskie miasto. Para znalazła w nim balas między życiem a pracą, a dzięki temu, że Barcelona oferuje im inne “atrakcje” do życia, niż było to w Niemczech, chętnie korzystają z pięknych plaż, czy też cieszą się słoneczną pogodą.

     

    Nie oznacza to tego, że nie dostrzegają w Barcelonie tego, że jest tam niebezpiecznie. Anna Lewandowska wyznała, że sama kilka razy została zaatakowana przez złodziei.

     

    Lewandowska jasno o kradzieżach w Barcelonie. Sama padła ofiarą złodziei

    “Niestety, ale tak. Mam za sobą prawie trzy kradzieże. Próba kradzieży walizki na lotnisku, także proszę uważać, szczególnie terminal dwa. Na szczęście udało mi się złapać złodzieja w drzwiach na lotnisku i odzyskać walizkę, nie pytajcie o szczegóły. Druga kwestia to auto. W aucie przebita opona i później kradzież torebki” — wyznała Anna Lewandowska.

     

    “I trzeci raz w kawiarni, gotówkę wyjęto mi z torebki. Trwało to jakieś 30 sekund, także bądźcie uważni. Pamiętajcie, żeby zawsze w Barcelonie trzymać rzeczy blisko, proponuję zdejmować drogą biżuterię czy też zegarki, ale tak to Barcelona jest w dalszym ciągu urokliwa” — dodała żona Roberta Lewandowskiego, która mimo wszystko kocha Barcelonę i jakiś czas w jednym z wywiadów wyznała, że całkiem możliwe, że zostaną w niej na stałe.

     

    Lewandowscy zostaną w Barcelonie na zawsze?

    “W samej Barcelonie żyje się nam bardzo dobrze. Dzieciaczki chodzą do szkoły, są bardzo zadowolone. Świat piłkarski rozgrzewa całe miasto i nie tylko miasto. Fajnie się żyje” – wyznała Anna Lewandowska w rozmowie z TVP Sport. “Myślę, że to jest już nasz dom” – oznajmiła wprost, dodając, że mogą zostać tam na stałe.

  • Kamery tego nie pokazały. Oto co zrobiła po meczu Iga Świątek

    Kamery tego nie pokazały. Oto co zrobiła po meczu Iga Świątek

    Kamery tego nie pokazały. Oto co zrobiła po meczu Iga Świątek

    Iga Świątek po wygranym spotkaniu z Alexandrą Ealą wiedziała, że musi popracować nad kilkoma elementami. Dlatego już po zakończonym pojedynku postanowiła przeprowadzić krótki trening. W rozmowie z dziennikarzami wyznała, dlaczego zdecydowała się na taki ruch. Nasza tenisistka wie już, z kim zagra w kolejnej rundzie turnieju w Madrycie.

     

    Alexandra Eala znów pokazała Idze Świątek, że jest zawodniczką, na którą trzeba uważać. Choć Filipinka tym razem musiała uznać wyższość naszej tenisistki, to ponownie dała jej się mocno we znaki. Ostatecznie Świątek wygrała w trzech setach 4:6, 6:2, 6:2, ale po meczu nie była z siebie do końca zadowolona.

     

    Po wygranej Iga Świątek wróciła na kort. Wykonała krótki trening

    Mecz z Ealą pokazał, że Świątek nie znajduje się jeszcze w najwyższej dyspozycji — widzi to też sama zawodniczka, która po zakończonym meczu wróciła na kort. Miało to miejsce już po zakończonej transmisji, a wiceliderka rankingu WTA odbyła krótki trening.

     

    “Po prostu poczułam, że muszą popracować nad kilkoma rzeczami i najlepiej było zrobić to tuż po spotkaniu, żeby ciało zapamiętało odpowiedni ruch. Pracowaliśmy na korcie przez około pół godziny. Cieszę się, że dostałam taką okazję” — przyznała Świątek, cytowana na portalu X przez dziennikarkę Reem Abulleil.

     

    Świątek wie już, z kim zmierzy się w kolejnym etapie madryckiego turnieju. W trzeciej rundzie zagra z Czeszką Lindą Noskovą, która w ostatnim spotkaniu bez straty seta poradziła sobie z Argentynką Marią Lourdes Carle.

  • Jest decyzja ws. meczu Noskova – Świątek! Pilne wieści z Madrytu

    Jest decyzja ws. meczu Noskova – Świątek! Pilne wieści z Madrytu

    Jest decyzja ws. meczu Noskova – Świątek! Pilne wieści z Madrytu

    Iga Świątek bardzo dobrze rozpoczęła zmagania WTA 1000 w Madrycie. Choć nie obyło się bez problemów, to finalnie zrewanżowała się za porażkę w Miami, pokonała w czwartek Alexandrę Ealę 4:6, 6:4, 6:2 i awansowała do kolejnego etapu. Wiemy, że w następnej rundzie zmierzy się z Lindą Noskovą, natomiast teraz poznaliśmy dokładnie datę i potencjalną godzinę.

     

    “Zdecydowanie ważniejsze od tego, co się ma pod stopami jest to, co znajduje się w głowie – oto najważniejszy wniosek po pierwszym meczu Igi Świątek na mączce w Madrycie” – tak skomentował czwartkowy mecz Igi Świątek z Alexandrą Ealą Łukasz Jachimiak ze Sport.pl. Nie było łatwo, zwłaszcza że na naszej zawodniczce ciążyło ostatnie spotkanie w Miami. Choć popełniała sporo błędów i niedużo brakowało, by straciła szanse na zwycięstwo, ostatecznie udało jej się wygrać. – Nie było łatwo dzisiaj odnaleźć rytm, timing, dlatego cieszę się, że potrafiłam być na korcie cierpliwa – przekazała Świątek po zwycięstwie z Ealą.

     

    Wiemy, kiedy następny mecz Igi Świątek. Rywalką Linda Noskova

    Fani wierzą, że po dość słabym początku roku Świątek wreszcie dojdzie do finału dużego turnieju. Teraz jest na to idealna pora, biorąc pod uwagę nawierzchnię oraz miejsce. – Zawsze uwielbiałam tu grać. Na pewno jestem dumna ze swoich występów w ciągu ostatnich dwóch lat. Wspaniale jest wrócić i przeżyć to doświadczenie. Warunki są inne niż w zeszłym roku. Myślę, że jest o 10 stopni cieplej. Ale cieszę się, że tu jestem i cieszę się, że mogę cieszyć się Madrytem – dodała.

     

    Zwycięstwo z Ealą pozwoliło Świątek nie tylko wziąć rewanż za porażkę w Miami, ale przede wszystkim awansować do trzeciej rundy turnieju w stolicy Hiszpanii. Wiemy już, że zmierzy się w niej z Lindą Noskovą, która pokonała w czwartek Martię Lourdes Carle 7:5, 6:1. Właśnie ogłoszono, że mecz Świątek – Noskova odbędzie się w sobotę 26 kwietnia. Tenisistki wyjdą na kort Manolo Santana Stadium po godzinie 20 czasu polskiego.

     

    Na tym samym obiekcie o godz. 11 zagrają za to Magdalena Fręch oraz Mirra Andriejewa. Na piątym korcie po zakończeniu meczu Sebastian Baez – Damir Dzumhur, który zacznie się o godz. 11, wystąpi za to Kamil Majchrzak, który zmierzy się z Gabrielem Diallo. Rywalizację na drugiej rundzie zakończyła w piątek Magda Linette, która poległa z Marią Sakkari 6:7 (5), 3:6 i odpadła z zawodów. “Dla Linette to kolejne w tym roku rozczarowanie” – podsumował Łukasz Jachimiak.

     

    Iga Świątek zrobi zapewne wszystko, co będzie mogła, by obronić tytuł zdobyty przed rokiem. Na konferencji prasowej po meczu z Ealą przyznała, że miała trudny okres, ale to już przeszłość. – Ostatnie kilka tygodni nie było dla mnie łaskawe, dlatego też staram się podchodzić do tego spokojnie i skoncentrować się tylko na następnym punkcie. Próbuję odnaleźć tę pewność siebie i nie zadręczać się myślami o poprzednich meczach czy też punktach – podkreśliła.

     

    I na koniec rzuciła zdanie, które na pewno uspokoiło spore grono kibiców. – Jestem przekonana, że jestem blisko powrotu do dobrego rytmu – podsumowała.