Category: Sports

  • Efektowne zagrania Huberta Hurkacza nic nie dały! To był popis jego rywala

    Efektowne zagrania Huberta Hurkacza nic nie dały! To był popis jego rywala

    Efektowne zagrania Huberta Hurkacza nic nie dały! To był popis jego rywal

     

    Kapitalne momenty nie wystarczyły! Hubert Hurkacz nie dał rady ograć kapitalnie dysponowanego Caspera Ruuda, a Polska straciła prowadzenie z Norwegią. Wyżej notowany Norweg pokonał “Hubiego” 7:5, 6:3. O losach pierwszego meczu Biało-Czerwonych w United Cup zadecyduje spotkanie mikstowe!

     

    Po kapitalnym meczu Świątek przyszedł czas na Hurkacza. 27-latka czekało jednak znacznie trudniejsze zadanie, bo Rudd to szósty obecnie tenisista rankingu ATP. Dotychczas Ruud dwukrotnie ogrywał “Hubiego”, a Polak wygrał z Norwegiem jedno spotkanie i to 26-latek był nieznacznym faworytem poniedziałkowego starcia.

     

    Zgodnie z przewidywaniami spotkanie miało znacznie bardziej wyrównany przebieg niż rozgrywany chwilę wcześniej pojedynek Świątek z Helgo. Zarówno Hurkacz, jak i Ruud z najwyższą starannością podchodzili do własnych gemów serwisowych. Tylko w pierwszym secie Polak posłał na drugą stronę kortu sześć asów, na co Ruud odpowiedział jednym.

     

    Nasz reprezentant kilka razy zachwycił australijską publiczność widowiskowymi akcjami, ale w ostatecznym rozrachunku nie był w stanie poważnie zagrozić Ruudowi przy jego podaniu.

     

    Obejrzyj piękną akcję Hurkacza:

     

    Niestety przewaga Ruuda w drugim secie tylko się powiększyła. Szósty tenisista rankingu ATP kapitalnie rozczytywał zamiary Polaka i dobiegał do niemal każdej piłki, co w pewnym momencie zaczęło deprymować naszego tenisistę. Coraz większa liczba błędów sprawiła, że Ruud przełamał Polaka “do zera” na 3:1, a w końcówce pozostał niewzruszony i po świetnym spotkaniu pokonał “Hubiego” 7:5, 6:3.

  • Iga Świątek zaskoczyła tuż po meczu. “Możemy porozmawiać poza kamerą

    Iga Świątek zaskoczyła tuż po meczu. “Możemy porozmawiać poza kamerą

    Iga Świątek zaskoczyła tuż po meczu. “Możemy porozmawiać poza kamer

     

    Iga Świątek rozbiła Malene Helgo 6:1, 6:0 na otwarcie zmagań Polski w United Cup, a po meczu skradła show swoją wypowiedzią. — Możecie mieć swoje teorie, ale to sekret — odpowiedziała Polka na pytanie dotyczącego tego, co robiła w czasie przygotowań do sezonu. Po czym szeroko uśmiechnęła się do kamery. Wiceliderka rankingu WTA opowiedziała też o tym, co chce zmienić w przyszłym roku i nie chodziło jej głównie o tenis

     

    — Jestem szczęśliwa z wyniku, to nie jest łatwe grać dla swojego kraju, bo presja jest trochę większa, ale jestem bardzo podekscytowana i uważam, że mogę dostać sporo energii od fanów. Dziękuję Polakom z przybycie, bo zajęli dużą część trybun — odpowiedziała Świątek na pytanie o to, co jej się podobało w swojej grze

     

    Iga Świątek skradła show

    — Możecie mieć swoje teorie, ale to sekret. Możemy porozmawiać poza kamerą — zażartowała Świątek o tym, co robiła w czasie przygotowań do sezonu.

     

    — To nie było nic niezwykłego, zwyczajne rzeczy. Pracowałam nad serwisem i techniką, aby była bardziej płynna i żebym mogła dłużej trzymać jakość gry. Przygotowania do sezonu nie były zbyt długie, trwały ok. dwa tygodnie, ale uważam, że aktualnie w tenisie ważniejsze jest, aby się dostosowywać i pracować nad tym między i w czasie turniejów. Miałam duże wsparcie od trenera i jestem szczęśliwa, że mogę zacząć nowy sezon z nowym szkoleniowcem — dodała.

     

    Iga będzie taka sama, zawsze. Cieszę się, że mogę grać w tenisa i mam nadzieję, że złapię więcej dystansu do wszystkiego w tym sezonie, więc może to będzie coś nowego. Staram się robić wszystko krok po kroku i skupiam się na najbliższym czasie w Australii i zobaczymy, co będzie dalej — odpowiedziała na pytanieo nowy rok

     

  • Iga Świątek wygrała zaledwie jednego gema w swoim debiucie sezonu na United Cup.

    Iga Świątek wygrała zaledwie jednego gema w swoim debiucie sezonu na United Cup.

    Iga Świątek wygrała zaledwie jednego gema w swoim debiucie sezonu na United Cup

     

    dając Polsce prowadzenie 1-0 w meczu z Norwegią w Grupie B.

     

    Świątek, nr 2 na świecie, pokonała Malenę Helgø (nr 404) 6-1, 6-0, wyznaczając tym samym solidny punkt wyjścia w swoim pierwszym meczu w 2024 roku. Teraz nadzieje Norwegii spoczywają na Casperze Ruudzie (nr 6), który zmierzy się z Hubertem Hurkaczem (nr 16) w drugim meczu singlowym. Po porażce z Czechami w pierwszym meczu, Norwegia (0-1) musi pokonać Polskę, aby mieć szansę na awans z grupy.

     

    Świątek, mająca 23 lata, była liderką Hologic WTA Tour w 2024 roku pod względem liczby wygranych meczów (59) i tytułów (5), a w swoim debiucie sezonu pokazała, że nadal jest w świetnej formie. Z nowym trenerem Wimem Fissette w swoim boxie trenerskim, Świątek zdominowała Helgø z linii podstawowej, zdobywając pierwsze zwycięstwo w sezonie.

     

    „Jestem na pewno zadowolona z występu” – powiedziała Świątek. „Nie jest łatwo grać dla swojego kraju, czasami presja jest większa.

     

    „Jestem naprawdę podekscytowana, jak co roku. Czuję, że mogę czerpać ogromną energię z tego, od ludzi, od kibiców. Jak widać, jak co roku, wypełniliśmy połowę stadionu Polakami.”

     

    Świątek wygrała pierwsze dziewięć punktów meczu i błyskawicznie wygrała pierwszego seta w 24 minuty, zdobywając osiem uderzeń forehandowych, cztery backhandowe oraz popełniając zaledwie dwa błędy nie wymuszone. Ograniczyła Helgø do zaledwie dwóch zwycięskich uderzeń z gry.

     

    Helgø, mająca 25 lat, stała się stałym uczestnikiem United Cup, biorąc udział we wszystkich trzech edycjach. Poza tym corocznym wydarzeniem jeszcze nie brała udziału w turniejach na poziomie WTA, osiągając najwyższą pozycję w karierze nr 317 w rankingu PIF WTA. Zdobyła dziewięć tytułów na ITF World Tennis Tour.

     

    Świątek kontynuowała swoją dominację w drugim secie. Po wygranej 10-minutowej grze, w której przełamała Helgø, wykorzystując siódmy breakpoint na prowadzenie 3-0, Świątek szybko zmierzała do końca, by przypieczętować zwycięstwo po 62 minutach gry. Mecz zakończyła z 21 uderzeniami zwycięskimi z gry oraz zaledwie ośmioma błędami nie wymuszonemi. Nie pozwoliła rywalce na żadny breakpoint.

     

  • Nagły komunikat POLADA! Chodzi o głośną aferę z Igą Świątek

    Nagły komunikat POLADA! Chodzi o głośną aferę z Igą Świątek

    Nagły komunikat POLADA! Chodzi o głośną aferę z Igą Świątek

    Iga Świątek w świetnym stylu rozpoczęła United Cup od pewnego zwycięstwa z Malene Helgo 6:1, 6:0. Tuż po tym meczu pojawił się pilny komunikat, ale niezwiązany zupełnie z australijskim turniejem. Polska Agencja Antydopingowa (POLADA) podjęła kluczową decyzję w sprawie niedawnej afery z pozytywnym wyniku testu antydopingowego polskiej tenisistki. Odwołania nie będzie! Teraz ruch po stronie Światowej Agencji Antydopingowej (WADA).

     

    W poniedziałek 30 grudnia Iga Świątek zaczęła zmagania w United Cup. Polka bardzo szybko rozprawiła się z Norweżką Malene Helgo 6:1, 6:0, o czym tutaj i zapewniła pierwsze zwycięstwo dla Biało-Czerwonych. Niedługo później, ok. pół godziny po zakończeniu pojedynku pojawił się pilny komunikat od Polskiej Agencji Antydopingowej (POLADA).

     

    POLADA zdecydowała w sprawie Igi Świątek! Jest pilny komunikat

     

    “POLADA nie odwoła się od decyzji ITIA w sprawie Igi Świątek Po kompleksowym zbadaniu i weryfikacji pełnych akt sprawy zawodniczki, Polska Agencja Antydopingowa postanowiła nie wnosić odwołania od decyzji podjętej przez Międzynarodową Agencję ds. Integralności Tenisa (ITIA) w sprawie tenisistki. Przeprowadzenie dogłębnej i rzetelnej analizy przez ekspertów POLADA pozwoliło na podjęcie obiektywnej i zgodnej z przepisami antydopingowymi decyzji” — czytamy.

     

    Przypomnijmy, że w organizmie Polki wykryto śladowe ilości zakazanej substancji: trimetazydyny. Świątek udowodniła jednak swoją niewinność i dlatego ITIA zdecydowała o najmniejszym wymiarze kary: miesięcznym zawieszeniu, które zakończyło się na początku grudnia. Teraz, jak możemy przeczytać POLADA nie ma zamiaru od tej decyzji się odwoływać. Czy to jednak zupełny koniec sprawy drugiej rakiety świata? Niekoniecznie. Brak odwołania POLADA to jedno, ale wciąż należy oczekiwać na ruch ze strony WADA, która ma nieco więcej czasu.

    https://x.com/POLADA_official/status/1873651773157814464

    “Prawo do wniesienia odwołania posiada jeszcze Światowa Agencja Antydopingowa, a termin na wniesienie skargi przez WADA upływa w dniu 21 stycznia 2025 r.” — pisze w swoim komunikacie Polska Agencja Antydopingowa. Warto jednak wspomnieć, że sama Świątek jest w tej kwestii spokojna. — Szczerze mówiąc, nie ma wiele do zrobienia. Naszym zdaniem nie ma sensu składać apelacji — mówiła tuż przed startem United Cup, o czym pisaliśmy tutaj.

     

  • Gorąco w polskiej kadrze. Przyszła odpowiedź na słowa Zniszczoła. “Nie powinny paść”

    Gorąco w polskiej kadrze. Przyszła odpowiedź na słowa Zniszczoła. “Nie powinny paść”

    Gorąco w polskiej kadrze. Przyszła odpowiedź na słowa Zniszczoła. “Nie powinny paść”

    Aleksander Zniszczoł pierwszy konkurs Turnieju Czterech Skoczni w sezonie 2024/2025 zakończył na 36. miejscu. W przerwie między seriami stanął przed kamerami Eurosportu i wypowiedział kilka mocnych słów, które nie bezpośrednio uderzyły w trenera Thomasa Thurnbichlera. Na zarzuty skoczka odpowiedział Rafał Kot. – Zacznijmy od tego, że zawodnicy są od skakania – oburzył się w rozmowie z WP SportoweFakty.

     

    Reprezentacja Polski skoczków w tym sezonie wykonała bardzo niewielki progres w stosunku do tego, co oglądaliśmy w poprzednim sezonie. Lepiej z pewnością wygląda Paweł Wąsek, który wykonuje pewien krok do przodu w swojej karierze, który w przeszłości zrobił też Kamil Stoch, na którym Wąsek się wzoruje. Pewne oznaki dobrego skakania pokazali też Piotr Żyła, Aleksander Zniszczoł i Jakub Wolny. Problem jednak w tym, że były to jedynie przebłyski.

     

    Po pierwszym konkursie tegorocznego Turnieju Czterech Skoczni panuje jednak wielkie rozczarowanie i frustracja, nawet mimo tego, że Wąsek zaliczył najlepszy wynik w sezonie. Mocne słowa padły przed kamerami Eurosportu z ust Zniszczoła, który nie wszedł do drugiej serii. – Faktycznie jest może za dużo takiego szukania, a tu to, a tu to. Jak wejdę na skocznię i skoczę pierwszy skok dobrze, to kontynuujmy zamiast “ale zrób to tak” – ocenił. Kot odpowiada na słowa Zniszczoła. Bez najmniejszej litościNa słowa swojego skoczka odpowiedział trener Thomas Thurnbichler. – Wszyscy skakali za sztywno, nie tak jak zazwyczaj. Piotrek i Olek dodatkowo oddali swoje próby w trudniejszych warunkach. Popełnili błędy, które nie tylko im się przytrafiły. Jeżeli zawodnik nie jest zrelaksowany, to my niewiele możemy zrobić. My dajemy sugestie, ale to oni muszą wykonać pracę i oddać skok – stwierdził trener naszych skoczków. Do tego małego konfliktu wkroczył także Rafał Kot.

     

    – Nie ma tematu zwolnienia Thurnbichlera w trakcie tego sezonu. Nikt się nad tym nie zastanawia. Ufamy mu. Ma do dyspozycji zawodników w takiej, a nie innej formie. Nasz sztab szkoleniowy nie składa się z ludzi z pierwszej lepszej łapanki. Optymizmem na pewno napawa postawa Pawła Wąska. Gdyby nie jego dobry występ, pewnie niepokoilibyśmy się bardziej. Skoro jednak Paweł jest w stanie się rozwijać, a inni nie, to daje do myślenia – stwierdził stanowczo w rozmowie z “WP SportoweFakty”.Bardzo stanowczo stwierdził, że Thurnbichler zdaje się mieć rację. – Zacznijmy od tego, że zawodnicy są od skakania. Takie słowa w ogóle nie powinny paść. Jeśli Olek miał jakieś uwagi, powinien wyjaśnić wszystko poza kamerami. Thurnbichler nie jest cudotwórcą. Nie ubierze nart i nie skoczy za zawodników. Nie mamy żadnych sygnałów, które mogłyby sugerować, że skoczkowie nie ufają Thurnbichlerowi – podkreślił członek zarządu Polskiego Związku Narciarskiego. Szansa na poprawę już 31 grudnia. Na ten dzień zaplanowano treningi i kwalifikacje do noworocznego konkursu w Ga-Pa. 

  • Nokaut w starciu Igi Świątek na United Cup. 6:1, 6:0, koniec po 62 minutach

    Nokaut w starciu Igi Świątek na United Cup. 6:1, 6:0, koniec po 62 minutach

    Nokaut w starciu Igi Świątek na United Cup. 6:1, 6:0, koniec po 62 minutach

     

    Końcowe odliczanie dobiegło końca. Iga Świątek oficjalnie zainaugurowała swoje występy w sezonie 2025. Pierwszą rywalką Polki w nowym cyklu zmagań okazała się notowana na 404. miejscu w rankingu Malene Helgo. Polka była wyraźną faworytką starcia i wywiązała się z tej roli doskonale. Kontrolowała przebieg meczu od pierwszej do ostatniej piłki. Zwyciężyła 6:1, 6:0 w zaledwie 62 minutt. Dzięki temu nasza reprezentacja prowadzi 1-0 w starciu z ekipą Norwegii.

     

    Już trzeci sezon z rzędu Iga Świątek rozpoczyna swoje starty od udziału w drużynowych rozgrywkach United Cup. Podczas pierwszej edycji zmagań reprezentacja Polski z raszynianką w składzie zatrzymała się na półfinale. Rok temu było jeszcze lepiej, bowiem nasza ekipa dotarła do finału. I otarła się o tytuł, bowiem Hubert Hurkacz miał dwie piłki mistrzowskie na wagę końcowego trofeum. Teraz drużyna dowodzona przez kapitana Mateusza Terczyńskiego postara się o spuentowanie powiedzenia “do trzech razy sztuka”.

     

    Polacy trafili do grupy B, razem z Czechami i Norwegią. Najpierw przyszło nam rywalizować ze Skandynawami, którzy ulegli naszym południowym sąsiadom 1-2 w pierwszej kolejce zmagań w grupie B. To od razu stanowiło dla nas pewien punkt odniesienia, bowiem do ćwierćfinału wychodzą tylko zwycięzcy grup oraz najlepsza ekipa z drugiego miejsca w danym mieście.Na starcie batalii z Norwegami nasza kadra posiadała ogromny atut w postaci Igi Świątek. Raszynianka otwierała sezon od potyczki z notowaną na 404. miejscu w rankingu Malene Helgo. Norweżka to zawodniczka, która rywalizuje z innymi naszymi reprezentantkami, ale na poziomie ITF. Dwa i pół miesiąca temu przegrała z Moniką Stankiewicz. Tenisistka ze Skandynawii potrafi się mobilizować na drużynowe rozgrywki, ale jej niedzielne starcie z Karoliną Muchovą pokazało, że brakuje tej tenisistce regularności w uderzeniach na dłuższą metę. Szykowało się zatem spokojne otwarcie sezonu dla wiceliderki rankingu WTA.

     

    Udany początek sezonu 2025 dla Igi Świątek. Pewne zwycięstwo w starciu z Malene HelgoIga rozpoczęła mecz w piorunującym stylu, jakby chcąc od razu pokazać różnicę między nią a 404. rakietą kobiecego zestawienia. Wygrała na starcie aż dziewięć akcji z rzędu. Tę świetną serię przerwała tak naprawdę sama, poprzez popełnienie podwójnego błędu. Nie przeszkodziło to jednak w podwyższeniu prowadzenia w pierwszym secie na 3:0. Wówczas Helgo zdołała wywalczyć premierowe “oczko” w tym pojedynku, utrzymując swoje podanie. Po chwili to samo uczyniła Świątek, triumfując do zera. Zrobiło się już 4:1 na tablicy wyników.

     

    Przewaga po stronie raszynianki była niepodważalna. Malene łapała się na grę tylko w pojedynczych akcjach. Z kolei u wiceliderki rankingu bardzo dobrze wyglądały uderzenia z forehandu, nieźle funkcjonował także serwis. Norweżka nie zdołała już ugrać kolejnego gema w premierowej odsłonie meczu. Polka wygrała ją 6:1 w zaledwie 24 minuty i przy okazji otworzyła swoją piekarnię w nowym sezonie.

     

    Raszynianka budowała swoją przewagę także od początku drugiej partii. Ciekawa rywalizacja zawiązała się w trzecim gemie. Początkowo wszystko wskazywało na to, że zostanie on gładko wygrany przez Igę. Nasza tenisistka prowadziła 40-0 przy podaniu przeciwniczki. Helgo się nie poddawała i miała w pewnym momencie nawet dwie okazje na pierwsze “oczko”. Ostatecznie za siódmym break pointem doszło jednak do przełamania na korzyść wielokrotnej triumfatorki Roland Garros.W następnym gemie pojawiło się trochę kłopotów, gdyż pierwsze dwa punkty powędrowały na konto Helgo, ale nawet taki fakt nie stanowił problemu dla naszej tenisistki. Świątek potrafiła wybrnąć z tej niekorzystnej sytuacji dobrym serwowaniem. 23-latka utrzymała koncentrację do samego końca. Ostatecznie triumfowała 6:1, 6:0 po 62 minutach gry. Swoim zwycięstwem wyprowadziła reprezentację Polski na prowadzenie w starciu z Norwegią.

     

    Mecz Polska – Norwegia w fazie grupowej United Cup:Iga Świątek – Malene Helgo 6:1, 6:0Hubert Hurkacz – Casper RuudIga Świątek/Hubert Hurkacz – Ulrikke Eikeri/Capser Ruudstan rywalizacji: 1-0 dla PolskiDokładny zapis relacji z meczu Iga Świątek – Malene Helgo jest dostępny TUTAJ. Transmisje z United Cup dostępne wyłącznie na sportowych antenach Polsatu.

     

  • Lewandowski skreślony w Barcelonie. Głośne rozstanie już teraz, ujawnili plany klubu

    Lewandowski skreślony w Barcelonie. Głośne rozstanie już teraz, ujawnili plany klubu

    Lewandowski skreślony w Barcelonie. Głośne rozstanie już teraz, ujawnili plany klubu

    Robert Lewandowski ostatnich tygodni nie może zaliczyć do udanych. Wróciły demony z początku 2024 roku, gdy polski napastnik seryjnie marnował kolejne okazje na zdobycie bramki i był mocno krytykowany za swoją boiskową postawę. Mimo wszystko wiadomości podane przez hiszpańskiego dziennikarza, Davida Bernabeu są i tak sensacyjne. Ujawnił bowiem, że dla niektórych działaczy w Barcelonie Lewandowski jest skreślony i chcą się z nim rozstać po zakończeniu tego sezonu.

     

    Robert Lewandowski w nowy sezon wszedł znakomicie. Nie spodziewano się, że kapitan reprezentacji Polski zdoła jeszcze raz wznieść się na swój najwyższy poziom i będzie strzelał gola za golem. Po przyjściu Hansiego Flicka napastnik zdecydowanie odżył i był wiodącą postacią FC Barcelona, która zwłaszcza w pierwszych miesiącach trwającego sezonu grała, jak z nut. Lewandowski szybko wypracował przewagę w klasyfikacji strzelców.

     

    I to w dużej mierze dzięki niemu Blaugrana wygrywała mecz za meczem i przez długi czas była liderem ligi hiszpańskiej. Problemy Lewandowskiego zaczęły pojawiać się wówczas, gdy i cały zespół zaczął grać zdecydowanie gorzej. W listopadzie i grudniu Barcelona zdołała wygrać tylko jedno ligowe spotkanie, a przegrywała z niżej notowanymi rywalami i przede wszystkim skuteczność pod bramką przeciwników stanowiła problem.

     

    Lewandowski już po tym sezonie odejdzie z Barcelony? Sensacyjne wieściNie brakowało również sytuacji, w których to Lewandowski seryjnie marnował kolejne sytuacje. Przede wszystkim w meczu z Leganes i Atletico Madryt Polak nie strzelał w wydawałoby się stuprocentowych okazjach, za co zbierał coraz większą krytykę. Hiszpańscy dziennikarze coraz częściej zauważali, że forma Lewandowskiego gdzieś się zgubiła i wróciły demony przyszłości. Jednak informacje podane przez Davida Bernabeu zaskakują.

     

    W programie “Sportu” dziennikarz wyznał, że Polak wśród niektórych działaczy Barcelony jest już skreślony i chcieliby przekonać zawodnika, żeby odszedł już latem. “Jeśli wziąć pod uwagę ostatnie miesiące, to miał bardzo dobry okres. 24 mecze i 23 gole. Ale w ośmiu ostatnich meczach zdobył dwie bramki. Ma świetne momenty, ale i takie, w których widać, że nie jest już 28-letnim Lewandowskim” – zaznaczył Bernabeu.

     

    Są głosy w klubie, które pochodzą nie od Deco, czy Hansiego Flicka, ale od ważnych osób, które uważają, że najlepszą opcją dla Barcelony byłoby osiągnięcie porozumienia z Lewandowskim, aby nie było go tutaj w przyszłym sezonie

     

    “Chcą obejść się bez Lewandowskiego. Spróbować podpisać kontrakt z innym napastnikiem, a potem zobaczyć, jak wygląda kwestia finansowego fair play. Trochę tak, jak wtedy, gdy wiedzieliśmy, że Xavi wystawia Polaka na sprzedaż” – zakończył Bernabeu. W programie pojawiły się jednak głosy, że to nie Lewandowski jest problemem, a brak jego zmiennika. Warto przypomnieć, że kontrakt Polaka wygasa w czerwcu 2025 roku, ale jest w nim klauzula, że umowa przedłuży się automatycznie, gdy zawodnik rozegra ponad 55 proc. spotkań w trwającym sezonie.

     

  • Ależ “bomba” na koniec roku. Wpadła w ranking, rozdzieliła Świątek i SabalenkęOprac.

    Ależ “bomba” na koniec roku. Wpadła w ranking, rozdzieliła Świątek i SabalenkęOprac.

    Ależ “bomba” na koniec roku. Wpadła w ranking, rozdzieliła Świątek i SabalenkęOprac

    Sympatycy tenisa uwielbiają takie historie. Dwie wielkie rywalki i nagle… znienacka ta trzecia. Tym razem w tę rolę wciela się Sonay Kartal. Jak informuje serwis ubitennis.com, 23-letnia Brytyjka jest wiceliderką rankingu, który uwzględnia procent wygranych meczów w minionym sezonie. W przygotowanym zestawieniu ustępuje Idze Świątek, ale wyprzedziła pierwszą rakietę świata Arynę Sabalenkę.

    Opublikowany ranking różni się od oficjalnych rejestrów WTA. Uwzględnia bowiem nie tylko turnieje najwyższej rangi (od WTA 250 wzwyż), ale również WTA 125, a także rywalizację pod szyldem ITF i gry kwalifikacyjne. Wliczane są także mecze rozgrywane w Billie Jean King Cup. Bezkonkurencyjna po raz kolejny okazała się Iga Świątek. W 2024 roku rozegrała 73 mecze i 64 razy schodziła z kortu jako zwyciężczyni. Poległa tylko dziewięć razy, co daje jej procent wygranych na poziomie 87,7 proc.

    Świątek znów najlepsza. W tym roku nikt nie wygrywał na światowych kortach tak częstoPolka ponownie może poszczycić się największą liczbą zwycięskich spotkań spośród 100 najlepszych tenisistek globu. Zapracowała na taki dorobek, mimo że jesienią przez ponad dwa miesiące była wyłączona z gry. Było to pokłosie wykrycia w jej organizmie zakazanej substancji – jak się okazało, niezażytej intencjonalnie.  Co najciekawsze, tuż za raszynianką w analizowanym rankingu plasuje się… Brytyjka Sonay Kartal. Również przegrywała tylko dziewięciokrotnie, ale legitymuje się mniejszą liczbą zwycięstw – ma ich na koncie 53. To oznacza 85,5 proc. wygranych konfrontacji.

    W zakończonym sezonie Białorusinka sięgnęła jednak po dwa tytuły wielkoszlemowe i dwukrotnie triumfowała w turniejach WTA 1000. To pozwoliło jej w październiku strącić Polkę z samego szczytu światowego rankingu. Po raz pierwszy w karierze kończy rok jako numer jeden w kobiecym tenisie

  • Nie do wiary! 52-letni Noriaki Kasai wyprzedził… wszystkich Polaków! To kompromitacja

    Nie do wiary! 52-letni Noriaki Kasai wyprzedził… wszystkich Polaków! To kompromitacja

    Nie do wiary! 52-letni Noriaki Kasai wyprzedził… wszystkich Polaków! To kompromitacja

    W ten wynik aż trudno uwierzyć. Podczas piątkowego konkursu Pucharu Kontynentalnego w szwajcarskim Engelbergu wystąpił 52-letni Noriaki Kasai, legenda skoków narciarskich. I… poradził sobie wyśmienicie, zajmując 14. miejsce i zdobywając awans do drugiej serii. Mało tego — jego skok pozwolił mu na wyprzedzenie wszystkich Polaków!

     

    Pomimo swojego wieku 52-letni Noriaki Kasai ani myśli o pożegnaniu ze skokami narciarskimi. Legendarny japoński skoczek, który zaczynał występy w Pucharze Świata jeszcze w latach 80., nie zamierza zaprzestać występów w międzynarodowej rywalizacji. Teraz wystartował w konkursie Pucharu Kontynentalnego i… pewnie dostał się do drugiej serii.

     

    A to nie koniec. 52-letni sportowiec zajął 14. miejsce, co z pewnością daje mu powody do zadowolenia. Prowadził Niemiec Felix Hoffmann, a po pierwszej serii na podium byli także Austriak Clemens Aigner i Japończyk Junshiro Kobayashi. A Kasai wyprzedził… każdego z Polaków!

     

    Noriaki Kasai wyprzedził Polaków

    Dopiero 20. miejsce zajął Klemens Joniak, 21. był Tymoteusz Amilkiewicz. 24. pozycję zajął Kacper Juroszek, a 26. był Maciej Kot. Czwórka Polaków wywalczyła awans do drugiej serii za plecami Kasaiego, a dalszej kwalifikacji nie uzyskali Szymon Byrski i Andrzej Stękała.

     

    Zmagania Pucharu Kontynentalnego to zawody niższego szczebla od Pucharu Świata. Przypomnijmy, że już w sobotę startuje rywalizacja w Turnieju Czterech Skoczni, która trwać będzie przez najbliższe kilkanaście dni.

     

  • Polak zadebiutował w Premier League, przegrał, ale został “bohaterem”. “Doskonały”

    Polak zadebiutował w Premier League, przegrał, ale został “bohaterem”. “Doskonały”

    Polak zadebiutował w Premier League, przegrał, ale został “bohaterem”. “Doskonały”

    Jakub Stolarczyk w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia dostał kompletnie nieoczekiwany prezent od losu. Polak bowiem zadebiutował w Premier League i zagrał przeciwko Liverpoolowi na Anfield, a więc jednej z najbardziej ikonicznych aren światowej piłki. Leicester City z Polakiem w bramce przegrało 1:3, ale sam Stolarczyk zdecydowanie nie zawiódł. – Nie mógł zagrać lepiej – stwierdził trener Ruud van Nistelrooy, cytowany przez “leicestermercury.com”.

     

    Jakub Stolarczyk w Polsce uznawany był od zawsze za spory bramkarski talent. W związku z tym już w wieku 17 lat Polak opuścił nasz kraj. W lutym 2017 roku dorastający golkiper zamienił Piast Chęciny na angielskie Leicester City. Oczywiście wówczas była to ekipa młodzieżowa, ale Stolarczyk widział przed sobą perspektywę debiutu w pierwszym zespole. Do tego doszło w rozgrywkach EFL Cup, gdzie w sierpniu zagrał przeciwko Burton Albion, a chwilę później dostał także szansę w rozgrywkach Championship.

     

    Nie pomógł udany debiut Polaka. Lider powiększa przewagę na AnfieldWraz z awansem Leicester City do Premier League wychowanek Piasta Chęciny z pewnością marzył o tym, aby zadebiutować w tych rozgrywkach. To marzenie spełnił dość szybko. Już w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia bowiem dostał szansę od Ruuda van Nistelrooy’a. Stolarczyk stanął między słupkami “Lisów” w meczu 18. kolejki Premier League z Liverpoolem na Anfield. Jego zespół przegrał 1:3, ale sam Stolarczyk zapisał na swoim koncie bardzo dobry występ. Stolarczyk zachwycił w debiucie. Takie słowa od legendy”To nie był wynik, którego wszyscy chcieliśmy, ale uczucie debiutu w Premier League, było czymś wyjątkowym. Marzenie się spełniło, teraz czekamy na kolejny mecz” – napisał na swoim Twitterze 24-letni bramkarz, który niespodziewanie wskoczył między słupki. Najważniejsza dla niego z pewnością jest ocena trenera, a ten rozpływa się w zachwytach nad Polakiem.

     

    – To, co dziś zrobił Jakub, było doskonałe. Nie mógł zagrać lepiej. Obrony, które zaliczył to pierwsza rzecz, na którą patrzysz. Ale ja dostrzegam też jego spokój i opanowanie przy interwencjach. To młody i utalentowany bramkarz – ocenił szkoleniowiec, cytowany przez “leicestermercury.com”.

     

    – Zadebiutował w Premier League na Anfield. Jeśli potrafi zaprezentować się w ten sposób, to wielkie uznanie dla niego. Chcę dać mu tyle czasu, ile potrzebuje, ponieważ potrzebujemy w pełni sprawnego Madsa (Hermansena, pierwszego bramkarza przyp. red.), aby pomógł tej drużynie – dodał. Duńczyk walczy aktualnie z kontuzją pachwiny, w związku z czym data jego powrotu pozostaje niewiadomą. Kolejny mecz Leicester rozegra 29 grudnia. Przed własnymi kibicami zmierzy się z… Manchesterem City. Być może to będzie kolejna wielka szansa dla Stolarczyka.