Category: Sports

  • Jeden wygrany set, a potem zwrot akcji w Miami. Linette poznała swój los

    Jeden wygrany set, a potem zwrot akcji w Miami. Linette poznała swój los

    Jeden wygrany set, a potem zwrot akcji w Miami. Linette poznała swój los

    Magda Linette podczas turnieju w Miami pokazała w swych trzech pierwszych występach naprawdę wysoką formę i pokonała kolejno Pawluczenkową, Aleksandrową oraz Fruhvirtovą. Tym samym przedarła się do 1/8 finału, gdzie czekać ją będzie starcie z Coco Gauff, natomiast aż do poniedziałkowego popołudnia zagadką pozostawało to, kto może stanąć na drodze Polki w przypadku sukcesu w zmaganiach z Amerykanką. Ostatecznie okazało się, że jej następną możliwą oponentką będzie Jasmine Paolini, która zatriumfowała 3:6, 6:4, 6:4 nad Naomi Osaką. Mimo początkowych trudności Włoszka zdołała doprowadzić do wielkiego zwrotu akcji.

     

    Turniej WTA rangi 1000 w Miami trwa w najlepsze – już niestety bez Magdaleny Fręch, ale wciąż z Igą Świątek oraz Magdą Linette. Ostatnia z wymienionych pań dotarła do 1/8 finału w naprawdę imponującym stylu i w trzech kolejnych potyczkach nie straciła ani seta.

     

    Teraz przed nią kolejne poważne wyzwanie – starcie z Coco Gauff, a więc trzecią rakietą świata. O tym, z kim poznanianka zmierzy się w ćwierćfinale w przypadku ewentualnego ogrania Amerykanki decydował poniedziałkowy mecz między Naomi Osaką a Jasmine Paolini.

     

    WTA Miami. Osaka kontra Paolini, przebieg i wynik meczu 1/8 finału

     

    Japonka i Włoszka wyszły na florydzki kort krótko po godz. 16.00 czasu środkowoeuropejskiego i trzeba przyznać, że obie od początku pokazały tenisowy pazur, powiem otwierający gem trwał całe… dziewięć minut. W tym czasie Osaka miała aż pięć okazji do przełamania przeciwniczki, ale ostatecznie to ona objęła prowadzenie.

     

    Reprezentantka “Kraju Kwitnącej Wiśni” jednak prędko zripostowała Paolini, a potem obie panie weszły w swoistą wymianę ciosów. Ta trwała aż do szóstej odsłony pierwszego seta, kiedy to przedstawicielka Italii zdołała wyjść ze stanu 15:40 do wygranej minipotyczki i doprowadzenia do stanu 3:3. Potem jednak Naomi Osaka znalazła swój najlepszy rytm i wyszła na prowadzenie 5:3.

     

    W decydującym gemie Włoszka zdołała wybronić jedną piłkę setową, ale potem, jak się zdaje, nie wytrzymała presji – zaprezentowała bardzo niedokładny forhend i trafiła w aut, a potem uderzyła w trakcie wymiany w siatkę i było po wszystkim – pierwsza część zmagań zakończyła się sukcesem Japonki.

     

    Krótka przerwa w grze jednak wpłynęła pozytywnie na Jasmine Paolini, która na początku seta drugiego pokazała kawał dobrej gry i w krótkim czasie odnotowała serię winnerów, dynamicznie odpowiadając na ataki rywalki. To poskutkowało prowadzeniem 2:0 i choć “siódemka” rankingu WTA potem nieco wytraciła pęd w zdobywaniu kolejnych “oczek”, to wciąż Osaka była tą zawodniczką, która goniła wynik.

     

    Sportsmenka z Półwyspu Apenińskiego doprowadziła w końcu do stanu 5:3, ale liczne błędy sprawiły, że nie od razu mogła domknąć set – w gemie dziewiątym niżej notowana rywalka triumfowała bez utraty punktu, pokazując zresztą duży spokój. Mimo wszystko Paolini, szczęśliwie dla siebie, wygrała 6:4 i to oznaczało, że o wszystkim musiała decydować trzecia odsłona.

     

    Obie panie zdawały sobie sprawę, jak ważny jest to fragment ich zmagań. Początkowo w set świetnie weszła Osaka, ale jej oponentka nie chciała tanio sprzedać skóry i po tym, jak tenisistka z Azji wygrała pierwszą minipotyczkę bez ani jednego potknięcia, w drugim gemie doszło do wyrównania, a Włoszka wybroniła się przed przełamaniem.

     

    Potem zawodniczki przeszły też do stanu 2:2, a piąta minipotyczka okazała się już niezwykle ważna – wówczas to Paolini dokonała przełamania, ale potem nie zdołała łatwo podwyższyć swego prowadzenia, choć po długiej walce i naprawdę emocjonujących wymianach ostatecznie miała już na koncie przewagę 4:2.

     

    U Osaki z biegiem czasu zaczęły pojawiać się pewne oznaki frustracji – tym bardziej należy docenić, że zdołała ona się opanować i wygrać jeszcze gema doprowadzając do stanu 3:4, a następnie także przedłużyć swoje szanse przy wyniku 4:5. Potem jednak reprezentantka Italii była już bezwzględna – triumfowała 6:4 i w całym starciu 2:1.

     

    Magda Linette zna kolejną potencjalną rywalkę. Najpierw jednak starcie z Gauff

     

    Tym samym to właśnie ona stała się potencjalną rywalką Magdy Linette w ćwierćfinale – o ile ta po raz pierwszy w swej karierze zdoła pokonać Coco Gauff. Polsko-amerykański pojedynek powinien zacząć się ok godz. 20.00  24 marca i bez dwóch zdań przyniesie ogrom emocji – oby pozytywnych dla kibiców z kraju nad Wisłą.Czytaj więcej na 

  • Sabalenka uprzedzona przez Zheng. Triumf mistrzyni olimpijskiej po tie-breaku

    Sabalenka uprzedzona przez Zheng. Triumf mistrzyni olimpijskiej po tie-breaku

    Sabalenka uprzedzona przez Zheng. Triumf mistrzyni olimpijskiej po tie-breaku

    Zakończył się kolejny mecz 1/8 finału w ramach tegorocznej edycji turniej WTA 1000 w Miami. Zanim doszło do rozstrzygnięcia w spotkaniu Aryna Sabalenka – Danielle Collins, wyłoniono rywalkę dla triumfatorki białorusko-amerykańskiej batalii. Awans do najlepszej “8” wywalczyła Qinwen Zheng. Chinka wyeliminowała Ashlyn Krueger, która wcześniej pokonała m.in. Jelenę Rybakinę. Mistrzyni olimpijska wygrała swój pojedynek 6:2, 7:6(3) i już czeka na to, z kim przyjdzie jej się zmierzyć w starciu o półfinał zmagań na Florydzie.

     

    Qinwen Zheng miała fatalny początek sezonu 2025. Do końca lutego posiadała bilans 1-3. Przełamanie nastąpiło dopiero w Indian Wells, gdzie dotarła do ćwierćfinału. Przegrała w nim z Igą Świątek 3:6, 3:6. Polka wzięła wówczas rewanż za porażkę w półfinale igrzysk olimpijskich w Paryżu. Z perspektywy Chinki występ w Kalifornii był jednak całościowo pozytywnym znakiem, że wraca na dobre tory po słabych dwóch miesiącach.

     

    Szansa na kontynuację tej dobrej passy pojawiła się w Miami. Złota medalistka z Paryża pokonała Lauren Davis i Taylor Townsend, nie tracąc ani jednego seta. Dzięki temu zameldowała się w czwartej rundzie, gdzie czekała ją rywalizacja z kolejną Amerykanką – tym razem Ashlyn Krueger. Reprezentantka gospodarzy była prawdziwą rewelacją turnieju na Florydzie. W drugiej fazie pokonała Jelenę Rybakinę, która w poprzednich dwóch edycjach docierała do finału imprezy. Dzisiaj Krueger stanęła przed szansą, by odnieść zwycięstwo także w potyczce z mistrzynią olimpijską.

     

    Kolejny ćwierćfinał WTA 1000 dla Qinwen Zheng. Wyeliminowała rewelację turnieju w Miami

     

    Na początku spotkania obie tenisistki bardzo pewnie pilnowały swoich podań. Na pierwsze okazje na przełamanie trzeba było zaczekać aż do szóstego rozdania. Wówczas Zheng wypracowała sobie dwie okazje i wykorzystała ostatnią z nich. Po chwili utrzymała swoje podanie i podwyższyła wynik do stanu 5:2. Qinwen zamknęła partię jeszcze przy serwisie Krueger. Drugi setbol przyniósł czwartego gema z rzędu. Ostatecznie mistrzyni olimpijska wygrała premierową odsłonę rezultatem 6:2.

     

    Złota medalistka z Paryża kontynuowała świetną serię także na starcie kolejnej partii. Przełamała w trakcie drugiego rozdania, a po chwili dołożyła siódme “oczko” z rzędu, wychodząc już na prowadzenie 3:0. Wtedy Ashlyn niespodziewanie wróciła do gry. W trakcie piątego gema, mimo że Chinka miała piłkę na 4:1, doszło do pierwszego breaka na korzyść Amerykanki. Potem Krueger wróciła ze stanu 0-30 przy swoim serwisie i wyrównała na 3:3.

     

    Od tego momentu nie obserwowaliśmy już żadnych przełamań. To oznaczało, że o losach wyniku drugiego seta zdecyduje tie-break. Pierwszy punkt powędrował do Chinki, potem nastąpiło wyrównanie. W kolejnych minutach Qinwen uciekła na dystans dwóch “oczek”, by po chwili zrobiło się 3-3. Ostatnie słowo należało jednak do Zheng. Mistrzyni olimpijska wygrała cztery akcje z rzędu i triumfowała w całym meczu 6:2, 7:6(3). Złota medalistka z Paryża powalczy o półfinał WTA 1000 w Miami z Aryną Sabalenką lub Qinwen Zheng.

     

  • Tak Probierz wytłumaczył brak Lewandowskiego w składzie na mecz z Maltą

    Tak Probierz wytłumaczył brak Lewandowskiego w składzie na mecz z Maltą

    Tak Probierz wytłumaczył brak Lewandowskiego w składzie na mecz z Maltą

    – Tak oceniliśmy jego stan – powiedział selekcjoner Michał Probierz przed meczem Polska – Malta o braku Roberta Lewandowskiego w wyjściowym składzie Biało-Czerwonych. Szkoleniowiec przyznał, czego oczekuje od jego zastępców. Pierwszy gwizdek meczu Polaków o 20:45.

     

    Reprezentacja Polski w poniedziałkowy wieczór zmierzy się z Maltą w drugim meczu eliminacji mistrzostw świata 2026. Biało-Czerwoni będą próbowali poprawić się względem meczu z Litwa (1:0), po którym spotkała ich spora krytyka ze strony ekspertów i kibiców. Będą jednak musieli radzić sobie bez Roberta Lewandowskiego w pierwszym składzie.

     

    Michał Probierz przemówił przed meczem z Maltą. Dlatego nie gra Robert Lewandowski

    Przed meczem sprawdziły się medialne doniesienia o tym, że Lewandowski nie znajdzie się w wyjściowej jedenastce. Powody takiej decyzji selekcjoner podał w przedmeczowej wypowiedzi na antenie Telewizji Polskiej.

     

    – Rozmawialiśmy z Robertem i tak oceniliśmy jego stan. Na kadrę przyjechał już z bólem i to trzeba szanować. Już dzisiaj jest do dyspozycji, jeśli będzie taka potrzeba. Zobaczymy, jak się mecz ułoży i dopiero podejmiemy decyzję – zaczął selekcjoner.

     

    Duet napastników stworzą Karol Świderski i Krzysztof Piątek. – Dla mnie istotne jest, żeby Karol poprawił to, co miał w ostatnim meczu. Między liniami musi być bardziej kreatywny, znaleźć ostatnie podanie i czasami też uderzać. To jest istotne. Krzysiek musi operować w polu karnym – mówił trener o zadaniach napastników.

     

    – Są jeszcze dwie zmiany: jest Jakub Kamiński i Mateusz Bogusz. Nie gra Matty Cash, bo tak uzgodniliśmy po rozmowie z nim. Nie trenował i nie grał dużo w Aston Villi i czuje się zmęczony. Lepiej wykorzystać go z ławki niż żeby złapał kontuzję. Chcemy, żeby zawodnicy, w tym Kamiński, grali jeden na jeden. Zmienił się w ostatnich meczach i takiego chciałbym wiedzieć we wszystkich meczach – dodawał Probierz. 

     

  • Media: Klamka zapadła? Nowe informacje ws. występu Lewandowskiego

    Media: Klamka zapadła? Nowe informacje ws. występu Lewandowskiego

    Media: Klamka zapadła? Nowe informacje ws. występu Lewandowskiego

    Robert Lewandowski doznał urazu w meczu z Litwą (1:0) i jego występ w starciu z reprezentacją Malty stanął pod znakiem zapytania. Wątpliwości w tej sprawie rozwiał portal meczyki.pl.

     

    Piątek (24 marca) był słodko-gorzkim dniem dla Roberta Lewandowskiego. Kapitan reprezentacji Polski w 81. minucie meczu z Litwą uratował honor Biało-Czerwonych i zdobył bramkę na wagę trzech dużych punktów do tabeli.

     

    Jednak chwilę później 36-letni napastnik musiał opuścić murawę. Wszystko z powodu urazu uda. Wobec tego pojawiały się wątpliwości, czy zawodnik zagra w poniedziałkowym (24 marca) spotkaniu z reprezentacją Malty.

     

    W dniu meczu portal meczyki.pl informował, że występ Lewandowskiego stoi pod wielkim znakiem zapytania. Teraz dziennikarze tego serwisu przekazali, że zawodnik FC Barcelony rozpocznie to starcie na ławce.

     

    Wobec tego Michał Probierz ma wystawić w ataku duet Karol Świderski – Krzysztof Piątek. W dalszym ciągu niewiadomą jest to, czy selekcjoner w ogóle będzie mógł w tym meczu skorzystać z usług Lewandowskiego.

     

    Przypomnijmy, że reprezentacja Malty w pierwszej kolejce eliminacji przegrała u siebie z Finlandią (0:1). Początek poniedziałkowego spotkania o godzinie 20:45.

     

  • Lawina hejtu wylała się na Andriejewą po porażce. Przekroczyli wszelkie granice

    Lawina hejtu wylała się na Andriejewą po porażce. Przekroczyli wszelkie granice

    Lawina hejtu wylała się na Andriejewą po porażce. Przekroczyli wszelkie granice

    Mirra Andriejewa po kilkunastu zwycięskich meczach i dwóch zdobytych tytułach ponownie zaznała goryczy porażki. Problem w tym, że po meczu z Amandą Anisimovą niektórzy internauci zdecydowanie przesadzili i zaczęli kierować do zawodniczki obraźliwe wpisy. “Ludzie są okropni” – nie ma wątpliwości portal puntodebreak.com.

     

    13 – tyle kolejnych meczów wygrała Mirra Andriejewa (6. WTA), co pozwoliło jej zdobyć tytuły w “tysięcznikach” w Dubaju oraz Indian Wells. Jej zwycięską serię zakończyła w trzeciej rundzie w Miami Amanda Anisimova (17. WTA), a w trakcie gry między zawodniczkami doszło do spięcia, które przeniosło się poza kort. To nie był jedyny problem 17-latki.

     

    Mirra Andriejewa pokazała, jakie wiadomości dostała po porażce z Amandą Anisimovą

    Sprawie przyjrzał się portal puntodebreak.com. “Andriejewa spotyka się z pierwszą falą nienawiści w mediach społecznościowych. Znalazła tam setki pełnych nienawiści wpisów. […] Ludzie są okropni, nie ma innej definicji” – czytamy.

     

    O wszystkim dała znać sama tenisistka, publikując relację na Instagramie, gdzie pokazała nienawistne komentarze. Tam nazywano ją “jedną z najgorszych zawodniczek w historii”, a także obrażano ją i “życzono” jej ciężkiej choroby. “To otrzymujesz, gdy przegrasz jeden mecz” – skwitowała. Później usunęła swoją publikację.

     

    Zwrócili się do Mirry Andriejewej. “Nie ma innego wyjścia, jak nauczyć się z tym radzić”

    Tenisiści często są ofiarami takich sytuacji, którym niełatwo zaradzić. “Jak długo będziemy musieli żyć z tą plagą? Nie będzie łatwo ją powstrzymać, a jasne jest, że Mirra też nie będzie miała litości. Nie ma innego wyjścia, jak nauczyć się z tym radzić” – podsumowali dziennikarze puntodebreak.com.

     

    Pogromczyni Andriejewej, czyli Amanda Anisimova, w czwartej rundzie turnieju WTA 1000 w Miami zagra z Emmą Raducanu (60. WTA).

  • Sensacja w WTA w Miami w środku nocy. Mirra Andriejewa poza turniejem!

    Sensacja w WTA w Miami w środku nocy. Mirra Andriejewa poza turniejem!

    Sensacja w WTA w Miami w środku nocy. Mirra Andriejewa poza turniejem!

    — Wszyscy wiemy, dlaczego — wściekała się w trzecim secie w kierunku sędzi Mirra Andriejewa niedługo przed tym, jak dobiegła końca jej seria zwycięstw. Rewelacyjna 17-latka zakończyła rywalizację w turnieju WTA 1000 w Miami już na etapie trzeciej rundy, ulegając Amandzie Anisimovej 6:7(5), 6:2, 3:6 po szalonym meczu. Na kilka gemów przed końcem Andriejewej nie spodobało się zachowanie rywalki, która nagle postanowiła przerwać grę i skorzystać z przerwy medycznej. Wygrana Anisimovej oznacza istotne zmiany w drabince Igi Świątek.

     

    Jedna z najlepszych tenisistek ostatnich tygodni sensacyjnie żegna się z turniejem w Miami już w trzeciej rundzie

     

    Mirra Andriejewa sugerowała, że rywalka chce wybić ją z rytmu w trzecim secie. Po problemach zdrowotnych Amandy Anisimovej po powrocie na kort nie było śladu

     

    Amerykanka zakończyła fantastyczną serię zwycięstw 17-latki. I tym samym wyeliminowała jedną z najgroźniejszych rywalek dla Igi Świątek w jej części drabinki

     

    Mirra Andriejewa mogła czuć się zdecydowaną faworytką tego meczu. 17-latka to niewątpliwie najlepsza tenisistka WTA ostatnich tygodni. W tym czasie wygrała swoje pierwsze turnieje rangi 1000, w Dubaju i Indian Wells. Po drodze pokonała między innymi Jelenę Rybakinę, Igę Świątek (dwukrotnie) i Arynę Sabalenkę, przez co awansowała do ścisłej czołówki rankingu.

     

    Rzecz w tym, że w Miami przyszło jej tym razem zmierzyć się z triumfatorką poprzedniego dużego turnieju. Amanda Anisimova okazała się najlepsza w Dausze i była w stanie przerwać serię zwycięstw młodszej koleżanki po fachu. Ta po meczu drugiej rundy w Miami z Weroniką Kudermietową przedłużyła się do 13 triumfów z rzędu. Już po pierwszym secie było jasne, że o kolejny nie będzie łatwo.

     

    Mirra Andriejewa poza turniejem w Miami! Zmiany w drabince Igi Świątek

     

    W nim Andriejewa dwukrotnie przełamywała Anisimovą i dwukrotnie traciła podanie już w kolejnym gemie. Rywalizacja była niezwykle wyrównana, więc decydować musiał tie-break. Amerykanka w końcu wykorzystała swoją trzecią piłkę setową i wyszła na prowadzenie 7:6(5), zbliżając się do sprawienia sporej niespodzianki.

     

    Drugi set to już popis 17-latki, która od stanu 2:2 wygrała cztery kolejne gemy i po dwóch przełamaniach z rzędu szybko wyrównała wynik spotkania. O wszystkim decydować musiał trzeci set, w którym również nie brakowało emocji. Również tych negatywnych, bo Andriejewa postanowiła zaprotestować wobec niespodziewanej decyzji przeciwniczki.

    Tym razem to Anisimova wywalczyła szybkie prowadzenie, a potem broniła go we wszystkich kolejnych gemach serwisowych. Amerykanka była bliska powiększenia swojej przewagi, a przy serwisie Andriejewej przy stanie 3:1, 40:40 zupełnie niespodziewanie postanowiła skorzystać z… przerwy medycznej, skarżąc się na problemy z odciskami na dłoniach.

    https://x.com/kostekcanu/status/1903982617843917253

    — Wszyscy wiemy, dlaczego — mówiła zdenerwowana Rosjanka do lekarki, która pojawiła się na korcie. Triumfatorka z Dubaju i Indian Wells uważała, że w ten sposób przeciwniczka chciała wybić ją z równowagi, choć sędzia przekonywała, że sama widziała problemy Anisimovej.

    Do końca meczu Anisimova nie straciła już podania, a w końcówce zadała rywalce jeszcze jeden cios, wykorzystując pierwszą piłkę meczową. Tym samym to Amerykanka wygrała 7:6(5), 2:6, 6:3, kończąc serię zwycięstw Mirry Andriejewej. Szósta rakieta świata nie wykorzysta wcześniejszej wpadki Madison Keys i nie poprawi swojej pozycji w rankingu WTA, a może wkrótce znów dać się wyprzedzić Jasmine Paolini.

    https://x.com/WTA/status/1903991228619968528

    Nocna niespodzianka na Florydzie. WTA w Miami bez gwiazdy

    Porażka Andriejewej wpływa na drogę Igi Świątek do ewentualnego finału. Do dziś to Rosjanka wydawała się najpoważniejszą kandydatką do tego, by zagrać z Polką w ewentualnym półfinale po raz drugi z rzędu. Dziś wiemy już, że na pewno nie dojdzie do ich kolejnego spotkania.

    Świątek w czwartej rundzie zagra z Eliną Switoliną, w ćwierćfinale czekać może Paula Badosa lub Alexandra Eala, a w półfinale zagrać może z Jessicą Pegulą, Martą Kostiuk, Amandą Anisimovą lub Emmą Raducanu.

    Amanda Anisimova — Mirra Andriejewa 7:6(5), 2:6, 6:3

  • Hejter zaatakował Igę Świątek w Miami. Jest nagranie

    Hejter zaatakował Igę Świątek w Miami. Jest nagranie

    Hejter zaatakował Igę Świątek w Miami. Jest nagranie

    Przygoda Igi Świątek z WTA 1000 w Miami nie należy do najprzyjemniejszych. Nie chodzi o grę czy postawę Polki na korcie, a o to, co działo się w ostatnich dniach poza kulisami. Podczas jednego z treningów 23-latka została “zaatakowana” przez jednego z widzów, który posyłał w jej stronę komentarze dotyczące jej życia prywatnego i zadawał jej pytania. I niewykluczone, że właśnie ta sytuacja wpłynęła na pojawienie się w boksie Świątek nowej osoby. O kogo chodzi?

     

    Iga Świątek nie bez problemów, ale jednak pokonała już dwie rywalki w drodze po tytuł WTA 1000 w Miami. Najpierw rozprawiła się z Caroline Garcią, a w niedzielny wieczór była górą w starciu z Elise Mertens. Więcej jednak niż o grze Polki mówi się w ostatnich godzinach o przykrych incydentach, do których doszło m.in. na jednym z treningów 23-latki na Florydzie, a także w sieci. To skłoniło naszą rodaczkę do podjęcia konkretnych kroków.

     

    Iga Świątek “zaatakowana” przez natręta. Tak przeszkadzał jej w trakcie treningu

     

    Na X dość spore poruszenie wywołał jeden z polskich użytkowników o nicku DzonnyBravo. Mężczyzna zapowiadał kilka dni temu, że wybiera się do Miami, by z bliska obserwować Świątek. Ale to nie był jedyny cel, który mu przyświecał. “Zapytam Iguszke o relacje z matką. Macie jakieś pytania do Darii, bo na treningu będzie, to zadam” – podkreślał.

     

    I jak zapowiedział, tak zrobił. Udostępnił kilka filmików w sieci, na których słychać, jak zadaje kilka pytań Polce, m.in. o relacje z matką. “Ej Iga, zadzwoń do mamy. Ej Iga, kiedy pogodzisz się z matką? Daria biegnie z wodą, jak wytresowany piesek” – słychać na nagraniach. Na bieżąco komentował też własne zachowanie i reakcje wiceliderki rankingu WTA na X, robiąc w jej stronę nieeleganckie docinki. “Kto lepiej trolluje Igę? Danielle Collins czy Dzonny Bravo” – pytał mężczyzna, tworząc nawet ankietę.

     

    Swoją postawą i słowami ewidentnie rozpraszał i przeszkadzał tenisistce. I Świątek podjęła konkretne działania w sprawie. Jak zauważyli internauci, w boksie Polki podczas meczu z Mertens pojawiła się dodatkowa postać. Była też obecna na korcie podczas udzielania wywiadu. Kto to taki?

     

    Nowa osoba w boksie Świątek w Miami

     

    Fani donoszą, że to ochroniarz. Świątek najprawdopodobniej wynajęła go bądź też został on jej przydzielony przez władze tenisa na czas turnieju w Miami, by chronił ją przed hejterami. Natomiast co do samego “Dzonny’ego Bravo” konto na X zostało już usunięte. Miejmy nadzieję, że nie będzie on więcej przeszkadzał Polce ani na treningach, ani w trakcie meczów, by ta mogła w spokoju skupić się na pracy.

     

    A tej ma do wykonania jeszcze sporo. Jeśli chce zdobyć pierwszy tytuł w 2025 roku, to musi wygrać jeszcze cztery spotkania. W 1/8 finału jej rywalką będzie Elina Switolina. Pojedynek rozpocznie się około godziny 1:30 czasu polskiego w nocy z poniedziałku na wtorek. 

     

  • Świątek w boju o ćwierćfinał. Oto godzina meczu, wyzwanie dla polskich kibiców

    Świątek w boju o ćwierćfinał. Oto godzina meczu, wyzwanie dla polskich kibiców

    Świątek w boju o ćwierćfinał. Oto godzina meczu, wyzwanie dla polskich kibiców

    Iga Świątek jest już w 1/8 finału turnieju WTA 1000 w Miami. W boju o ćwierćfinał Polka zmierzy się z Ukrainką Eliną Switoliną. Tym razem polscy kibice nie zobaczą występu raszynianki w ciągu dnia, jak miało to miejsce w niedzielę. Druga rakieta świata rozpocznie swój najbliższy mecz w nocy z poniedziałku na worek, nie wcześniej niż o godz. 1:30.

     

    Turniej rozgrywany na Florydzie Iga Świątek rozpoczęła od II rundy. Odprawiła w niej z kwitkiem Francuzkę Caroline Garcię, triumfując 6:2, 7:5. W niedzielę zaliczyła drugie zwycięstwo – tym razem wyrzuciła za burtę Belgijkę Elisę Mertens, również bez straty seta. Rezultat 7:6, 6:1 pokazuje jednak, że bez kłopotów się nie obeszło.

     

    Teraz na drodze Polki staje Elina Switolina. W światowym rankingu Ukrainka zajmuje obecnie 22. pozycję. Ze Świątek mierzyła się do tej pory trzykrotnie, jako zwyciężczyni schodziła z kortu tylko raz (Wimbledon 2023). W Rzymie (2021) i Dubaju (2024) musiała uznać wyższość naszej reprezentantki.

     

    To będzie polska noc w Miami. Najpierw Magda Linette, potem Iga Świątek

     

    W 1/8 finału Switolina uporała się z wyżej notowaną Karoliną Muchovą, wygrywając 6:2, 3:6, 6:2. W konfrontacji z raszynianką nie będzie naturalnie faworytką, ale już rozstrzygnięcie jej dzisiejszego spotkania zapowiada dla Igi trudną przeprawę.

    https://x.com/WTA/status/1903875131618811987?t=bML9Ls_BNnCFkNEeYmtgDQ&s=19

    Mecz z udziałem Świątek zostanie rozegrany na korcie centralnym Hard Rock Stadium. Do starcia dojdzie w nocy z poniedziałku na wtorek czasu polskiego. Nie wcześniej niż o godzinie 1:30.

     

    W 1/8 finału zameldowała się również Maga Linette. Wyjdzie do gry wyjdzie znacznie wcześniej, bo już ok. 20:00. Jej rywalką będzie Coco Gauff, obecnie trzecia rakieta świata.   

     

  • Wyjątkowy gość na meczu Świątek. Przyłapali go na trybunach

    Wyjątkowy gość na meczu Świątek. Przyłapali go na trybunach

    Wyjątkowy gość na meczu Świątek. Przyłapali go na trybunach

    Iga Świątek w niedzielny wieczór pokonała Elise Mertens i awansowała do 1/8 finału turnieju WTA 1000 w Miami. Pojedynkowi Polki z Belgijką z trybun przyglądała się postać doskonale znana fanom futbolu amerykańskiego – Tyreek Hiil. 31-latek przyniósł szczęście wiceliderce światowego rankingu kobiecego tenisa, która po prawie dwugodzinnej batalii pokonała swoją rywalkę.

    Iga Świątek jak burza przeszła przez drugą rundę turnieju WTA 1000 w Miami i pokonała Caroline Garcię 6:2, 7:5. W kolejnym etapie rywalizacji Polka nie radziła sobie jednak już tak dobrze. W meczu z Elise Mertens już na samym starcie pojawiły się problemy. O mały włos wiceliderka światowego rankingu nie przegrała pierwszego seta. W tie-breaku jednak w pełni się zmotywowała i wyszła na prowadzenie. W drugim secie nasza tenisistka poruszała się na korcie już nieco pewniej, wciąż jednak nie pokazywała tenisa na tak wysokim poziomie, do jakiego przyzwyczaiła nas w ostatnich latach. Mimo to udało jej się wygrać pojedynek z Belgijką 7:6(2), 6:1 i awansować do ⅛ finału turnieju WTA 1000 w Miami.

    Podczas meczu Igi Świątek z Elise Mertens trybuny nie były zapełnione po brzegi, jednak nie zabrakło znanych postaci ze świata sportu. Dziennikarze i fotoreporterzy na terenie kortu przyłapali Tyreeka Hilla. 31-latek nie jest postacią anonimową dla fanów futbolu amerykańskiego. Jest on bowiem obecnie jednym w największych gwiazdorów ligi NFL, a na swoim koncie ma m.in. mistrzostwo zdobyte w 2020 roku wraz z Kansas City Chiefs. Jego drużyna pokonała wówczas 31:20 San Francisco 49ers. Obecnie występuje on w barwach Miami Dolphins, znalazł więc czas, aby wybrać się na turniej tenisowy w tym mieście.

    https://x.com/TennisChannel/status/1903849503540625881?t=VEWVscxBhFPelLVcgZ_RQw&s=19

    Iga Świątek w ⅛ finału turnieju WTA 1000 w Miami zmierzy się z Eliną Switoliną. Mecz z udziałem Polki i Ukrainki zaplanowano na poniedziałek 24 marca. Przypomnijmy, że w grze wciąż jest jeszcze jedna reprezentantka naszego kraju, Magda Linette. Poznanianka pokonała już w Miami Anastazję Pawluczenkową, Jekatierinę Aleksandrową i Lindę Fruhvirtovą, a o awans do ćwierćfinału powalczy z Amerykanką Coco Gauff. Poczynania Igi Świątek i Magdy Linette w Miami śledzić można na bieżąco na stronie Interii Sport. 

  • Świątek zeszła z kortu, Abramowicz wywołana do tablicy. “Ona jest ochroniarzem”

    Świątek zeszła z kortu, Abramowicz wywołana do tablicy. “Ona jest ochroniarzem”

    Świątek zeszła z kortu, Abramowicz wywołana do tablicy. “Ona jest ochroniarzem”

    Chociaż nie bez problemów, Iga Świątek pokonała w 1/16 finału Miami Open Elise Mertens 7:6(2), 6:1. W pierwszym secie prowadziła już 5:2, ale rywalka zdołała wykorzystać jej błędy i doprowadzić do wyrównania 5:5, a w efekcie tego później do tie-breaka. Znów pojawiły się nerwy, a wkrótce po tym, jak raszynianka zeszła z kortu, znów poruszona została kwestia jej relacji z Darią Abramowicz.

     

    Iga Świątek wyraźnie obniżyła loty względem ubiegłego sezonu, co momentalnie wywołało liczne spekulacje w mediach. Eksperci, dziennikarze, a także cała rzesza kibiców prześcigiwała się wręcz w tworzeniu teorii objaśniającej brak kolejnych sukcesów i gorszą formę wiceliderki rankingu WTA. Na świecznik w tej sytuacji błyskawicznie trafiła Daria Abramowicz.

     

    Relacje Igi Świątek z Darią Abramowicz na świeczniku. Psycholożka pod ostrzałem

     

    23-latka współpracuje z psycholożką od wielu lat, choć w ostatnim czasie nad wyraz często przytrafiają jej się wybuchy złości na korcie, a także momenty, w których wyraźnie nie panuje nad emocjami. Jak choćby w Indian Wells, gdy agresywnie odbiła rzuconą przez ballboya piłkę, a ta niemal trafiła siedzącą na trybunach Abramowicz. Wywołało to falę krytyki pod adresem tenisistki z Raszyna.

     

    W niedzielę Świątek zapewniła sobie awans do 1/8 finału BNP Paribas Open, jednak spotkaniu z Elise Mertens towarzyszyło wiele nerwów. Mimo że w pierwszym secie prowadziła już 5:2, pozwoliła rywalce na odrobienie strat i doprowadzenie w ostateczności do tie-breaka. W nim na szczęście to Polka była górą. Drugi set był już kompletną demolką 6:1. Dwa tak skrajnie różne sety w wykonaniu raszynianki, a także niektóre z jej reakcji po nieudanych zagraniach były szeroko komentowane.

     

    Głośno o relacjach Świątek z Abramowicz. “Jest ochroniarzem”

     

    Niedługo po tym, jak Polka zeszła z kortu po triumfie 7:6(2), 6:1 nad Elise Mertens, w mediach ukazał się kolejny odcinek “W cieniu sportu” w którym gościem Łukasza Kadziewicza był ekspert tenisowy – Marek Furjan. W trakcie rozmowy do tablicy wywołana została Daria Abramowicz. W opinii Kadziewicza jej rola wykracza daleko poza bycie jedynie psycholożką Igi Świątek.

     

    Na straży Igi stoi Daria Abramowicz. Powiedzieć, że jest ona psychologiem, to jak nie powiedzieć nic. Ona jest ochroniarzem

     

    ~ stwierdził Łukasz Kadziewicz

     

    – Myślę, że funkcja Darii jest dużo szersza, aniżeli psycholog sportowy. Są sprawy, które trudno mi rozstrzygać bez posiadania obok siebie tych osób. To jest zamknięte hermetyczne grono ludzi, którzy nie mogą nic zdradzić, bo pracują jako zespół. My możemy spekulować, zgadywać, mówić co widzimy. A jak tam jest w środku, nie mam niestety pojęcia – odpowiedział mu Marek Furjan.

     

    Zdaniem psychologa sportu, Dariusza Nowickiego, pewne granice w relachacj pomiędzy tenisistką z Raszyna i Darią Abramowicz zostały przekroczone. Ekspert w rozmowie z Interią zauważył, że nie powinny one pozwalać sobie na tak bliskie bliskie relacje. Mogą one zaburzać w końcu ocenę sytuacji przez psycholożkę.