Category: Scottie Schefller

  • Pokaz mocy Rybakiny w Australian Open. Miazga w 54 minuty

    Jelena Rybakina (7. WTA) od lat należy do elity damskiego tenisa. 2024 rok zakończyła z trzema tytułami na koncie, które zgarniała w Brisbane, Abu Dhabi i Stuttgarcie. W ramach przygotowań do nowego sezonu 25-latka wraz z reprezentacją Kazachstanu wystąpiła na United Cup, gdzie również szło jej świetnie. Aż do półfinału. Tam jej kadra zagrała z Polską, która okazała się lepsza.

     

    Co za start Rybakiny! Nie minęła godzina, a już było po sprawie

    W półfinale Rybakina stoczyła niezwykle pasjonujący i zacięty bój z Igą Świątek (2. WTA). Ostatecznie nasza zawodniczka pokonała ją 7:6(5), 6:4. Kazaszka zaprezentowała jednak bardzo solidną formę, którą jeszcze nieco bardziej podszlifowała na Australian Open!

     

    We wtorkowy poranek o godz. 5:15 polskiego czasu w pierwszej rundzie Wielkiego Szlema zmierzyła się z 16-letnią Emerson Jones (293. WTA). Nastoletnia reprezentantka gospodarzy od początku była skazywana na pożarcie. I tak też się stało. Przez cały pojedynek Jelena Rybakina pozwoliła jej ugrać zaledwie dwa gemy. Siódma rakieta świata przeważała dosłownie na każdej płaszczyźnie i w każdej statystyce.

     

    W obu setach scenariusz był identyczny. Na samym początku partii Jones zdołała wygrać przy swoim podaniu, po czym do samego końca oglądaliśmy dominację ze strony kazachskiej tenisistki. Ostatecznie zwyciężyła 6:1, 6:1. Szczególne wrażenie robi czas, który Rybakina potrzebowała do zameldowania się w drugiej rundzie. Były to zaledwie 54 minuty.

     

    Dokładnie taki początek chciała zobaczyć Jelena. Uderzyła cztery asy z rzędu w pierwszym secie. Z taką bronią zawsze będzie faworytką do wygrania kolejnych turniejów wielkoszlemowych” – zachwycał się profil The Tennis Letter. Ciekawostką jest fakt, że przy stanie 5:1 przy swoim podaniu siódma rakieta świata przegrywała już 0:40. Wtedy to popisała się czterema asami pod rząd. Po ekspresowym zakończeniu meczu Jelena Rybakina pokazała też wielką klasę.

     

    Oglądałam trochę jej mecze. Kiedy nie znasz przeciwniczki, starasz się skupić na sobie. Wiem, że serwis jest kluczem w mojej grze. Skupiłam się na tym. Potrzebowałam kilku akcji, aby przyzwyczaić się do jej uderzeń. Jest bardzo młoda i utalentowana. Ma przed sobą wspaniałą przyszłość – mówiła Kazaszka prosto z kortu nt. 16-letniej rywalki. W drugiej rundzie Australian Open Rybakina zagra z Amerykanką Ivą Jovic (191. WTA).

  • Co za mecz w Australian Open! I to w drabince Świątek. Szaleństwo

    Co za mecz w Australian Open! I to w drabince Świątek. Szaleństwo

    Do niespodzianki doszło w 1. rundzie kobiecego turnieju Australian Open. Powracająca po serii kontuzji Emma Raducanu (61. WTA) pokonała Jekatierinę Aleksandrową (31. WTA) 7:6(4), 7:6(2). Brytyjka może być rywalką Igi Świątek

    w 3. rundzie turnieju.

     

    Mój serwis działał, jak chciał – z rozbrajającą szczerością rzuciła Emma Raducanu, która niespodziewanie awansowała do 2. rundy Australian Open. Niespodziewanie, bo Brytyjka nie tylko nie była faworytką meczu z Jekatieriną Aleksandrową, ale w całym spotkaniu popełniła aż 15 podwójnych błędów serwisowych!

     

    Zobacz wideo Julia Szeremeta komentuje wyniki plebiscytu na najlepszego sportowca PolskiSzczęsny w końcu przemówił po El Clasico. Przyznał się, wypowiedź obiegnie świat

    Szczęsny w końcu przemówił po El Clasico. Przyznał się, wypowiedź obiegnie świat

  • Szczęsny w końcu przemówił po El Clasico. Przyznał się, wypowiedź obiegnie świat

    Szczęsny w końcu przemówił po El Clasico. Przyznał się, wypowiedź obiegnie świat

    Wojciech Szczęsny, polski bramkarz FC Barcelony, zabrał głos po swoim debiucie w El Clásico przeciwko Realowi Madryt, który zakończył się zwycięstwem Barcelony 5:2. W 56. minucie meczu Szczęsny otrzymał czerwoną kartkę za faul na Kylianie Mbappé, co zmusiło go do opuszczenia boiska.

     

    W swoim wpisie na Instagramie Szczęsny przyznał się do błędu: “Tak, podjąłem złą decyzję i zostałem odesłany z boiska w moim pierwszym El Clásico! Tak, to nie jest szczególnie miłe uczucie. Ale doświadczenie pozwala mi spojrzeć na sprawy z innej perspektywy”.

     

    Przypomniał również o swojej decyzji o zakończeniu kariery we wrześniu 2024 roku i późniejszym powrocie do gry: “We wrześniu przeszedłem na piłkarską emeryturę i cieszyłem się życiem na plażach i polach golfowych Marbelli. 4 miesiące później mogłem zagrać w grę, którą wcześniej mogłem tylko oglądać w telewizji lub grać w Fifę”.

     

    Szczęsny podkreślił, że nie zamierza unikać ryzyka: “Nigdy nie zamierzałem się ukrywać i grać w tę grę, bojąc się podejmowania trudnych decyzji i ryzyka”. Dodał również: “Wolę myśleć, że to właśnie ta postawa doprowadziła mnie do miejsca, w którym jestem teraz i to dzięki mojej czasami nierozsądnej odwadze mogę teraz cieszyć się moim pierwszym trofeum jako zawodnik Barcelony! Życie bez strachu może cię czasem zranić, ale uwierz mi, w zamian dostajesz niesamowitą przygodę! Kocham tę grę!”.

     

    Po meczu media obiegły zdjęcia i nagrania, na których Szczęsny świętuje zwycięstwo, paląc papierosa w szatni, co wywołało mieszane reakcje wśród kibiców i komentatorów sportowych.

     

    Mimo incydentu z czerwoną kartką, FC Barcelona zdobyła Superpuchar Hiszpanii, a Szczęsny wyraził radość z pierwszego trofeum w barwach nowego klubu. Kolejne spotkanie drużyna rozegra 15 stycznia przeciwko Realowi Betis w ramach Pucharu Króla.

     

     

     

     

  • Wojciech Szczęsny przerwał milczenie po El Clasico. I niczego nie żałuje

    Wojciech Szczęsny przerwał milczenie po El Clasico. I niczego nie żałuje

    W kilkanaście tygodni z piłkarskiej emerytury i odpoczynku na plaży w Marbelli Wojciech Szczęsny zadebiutował w El Clasico w barwach Barcelony. I pomimo czerwonej kartki po faulu na Kylianie Mbappe przyznaje, że nigdy nie bał się podejmować ryzyka i trudnych decyzji. “Wcześniej taki mecz mogłem oglądać tylko w telewizji lub rozgrywać go w FIFĘ” — napisał na Instagramie.

     

    Dla Wojciecha Szczęsnego triumf w finale Superpucharu Hiszpanii 5:2 z Realem Madryt miał słodko-gorzki smak. Polski bramkarz swoje pierwsze El Clasico zakończył z czerwoną kartką po faulu na Kylianie Mbappe, ale mógł cieszyć się z pierwszego trofeum zdobytego wraz z katalońskim klubem.

     

    Po meczu na polskiego bramkarza spadła spora krytyka. Teraz sam odniósł się do wydarzeń z finałowego meczu rozgrywanego w Dżuddzie w mediach społecznościowych.

     

    Wojciech Szczęsny zabrał głos po El Clasico. Niczego nie żałuje

    “Tak, podjąłem złą decyzję i zostałem wyrzucony z boiska w moim pierwszym El Clasico! Tak, to nie jest szczególnie miłe uczucie. Ale doświadczenie pozwala mi spojrzeć na sprawy z innej perspektywy. We wrześniu przeszedłem na piłkarską emeryturę i cieszyłem się życiem na plażach i polach golfowych Marbelli. Cztery miesiące później mogłem zagrać w meczu, który wcześniej mogłem tylko oglądać w telewizji lub rozgrywać w FIFĘ. I nigdy nie zamierzałem się ukrywać i grać w tę grę, bojąc się podejmowania trudnych decyzji i ryzyka.

     

    Można by pomyśleć, że to właśnie ta postawa spowodowała moją czerwoną kartkę. Wolę myśleć, że to właśnie ta postawa doprowadziła mnie do miejsca, w którym jestem teraz i to dzięki mojej czasami nierozsądnej odwadze mogę teraz cieszyć się moim pierwszym trofeum jako zawodnik Barcelony! Życie bez strachu może cię czasem zranić, ale uwierz mi, w zamian dostajesz niesamowitą przygodę! Kocham tę grę!” — napisał polski bramkarz na Instagramie.

     

    Dla Szczęsnego był to trzeci mecz w barwach Blaugrany. Wcześniej 34-latek zaliczył udane występy w meczu Pucharu Króla z UD Barbastro i półfinale Superpucharu Hiszpanii z Athletic Bilbao. Teraz niewykluczone, że po błędzie w starciu z Królewskimi dłużej będzie musiał poczekać na kolejną szansę od Hansiego Flicka

  • Przeczytali z ust Roberta Lewandowskiego po finale. “Musisz zostać”

    Przeczytali z ust Roberta Lewandowskiego po finale. “Musisz zostać”

    Wciąż sporo mówi się o odejściu Ronalda Araujo z Barcelony. Po finale Superpucharu Hiszpanii do akcji miał wkroczyć Robert Lewandowski, który chce przekonać 25-latka do pozostania w stolicy Katalonii. Polski napastnik nie zostawił wątpliwości, a jego słowa zrozumieć spróbowali specjaliści od czytania z ruchu ust.

    Piłkarze FC Barcelona po efektownej wygranej 5:2 z Realem Madryt sięgnęli po Superpuchar Hiszpanii w Dżuddzie, a podczas pomeczowej dekoracji dziennikarze skupili się m.in. na zachowaniu Roberta Lewandowskiego

     

    Telewizyjne kamery uchwyciły krótką pogawędkę snajpera Blaugrany z prezydentem Królewskich Florentino Perezem, a także rozmowę Polaka z Rolandem Araujo. I wyczytali z jego ust słowa, które skierował do reprezentanta Urugwaju.

     

    Ronald, musisz zostać. Przynajmniej do końca sezonu. Zagrasz tutaj, zobaczysz” — miał powiedzieć reprezentant Polski do obrońcy, którego dni w stolicy Katalonii, według medialnych doniesień, są policzone. Araujo przymierzany jest przede wszystkim do Juventusu.

     

    25-latek miał już nawet ustalić warunki kontraktu ze Starą Damą. Araujo w szeregach Dumy Katalonii występuje od 2020 r. W tym sezonie długo pauzował z powodu kontuzji, a w finale Superpucharu Hiszpanii pojawił się na placu gry w miejsce kontuzjowanego Inigo Martineza

     

     

  • Dramat pogromczyni Igi Świątek, nawet nie wyszła na kort. A była rozstawiona

    Dramat pogromczyni Igi Świątek, nawet nie wyszła na kort. A była rozstawiona

    W ostatnich dniach świat tenisa obiegła zaskakująca informacja: zawodniczka, która wcześniej pokonała Igę Świątek, nie pojawiła się na korcie podczas kolejnego turnieju, mimo że była rozstawiona.

     

    Iga Świątek, polska tenisistka i była liderka rankingu WTA, w ostatnich miesiącach zmagała się z różnymi wyzwaniami na korcie. Po dłuższej przerwie spowodowanej problemami zdrowotnymi powróciła do rywalizacji, jednak jej forma była daleka od optymalnej. Podczas turnieju w Dubaju w lutym 2024 roku, w półfinałowym meczu z Anną Kalinską, Świątek przegrała po zaciętej walce. W trakcie tego spotkania Polka, wyraźnie zmęczona, rzuciła rakietą o kort, co tłumaczyła później brakiem sił i bezsilnością w obliczu trudności na korcie.

     

    Niedawno okazało się, że Anna Kalinska, która była rozstawiona w kolejnym turnieju, nie pojawiła się na korcie, rezygnując z udziału w zawodach. Powody tej decyzji nie są do końca jasne, jednak spekuluje się, że mogą one być związane z problemami zdrowotnymi lub osobistymi zawodniczki.

     

    Sytuacja ta pokazuje, jak nieprzewidywalny i wymagający jest świat zawodowego tenisa. Zawodniczki i zawodnicy muszą mierzyć się nie tylko z przeciwnikami na korcie, ale także z własnymi ograniczeniami, kontuzjami i presją związaną z oczekiwaniami kibiców oraz mediów.

     

    Iga Świątek, mimo ostatnich trudności, kontynuuje przygotowania do kolejnych turniejów, starając się odzyskać formę i pewność siebie na korcie. Jej determinacja i profesjonalizm są inspiracją dla wielu młodych sportowców na całym świecie.

     

    Miejmy nadzieję, że zarówno Świątek, jak i Kalinska wkrótce powrócą do pełni sił i będą mogły cieszyć kibiców swoimi występami na najwyższym poziomie.

     

     

  • Piotr Żyła musiał przegrać tę walkę. Zakopane to zaledwie przygrywka

    Piotr Żyła musiał przegrać tę walkę. Zakopane to zaledwie przygrywka

    Znamy skład na Puchar Świata w Zakopanem i trzeba uczciwie powiedzieć, że tak naprawdę zaskoczeń tutaj nie ma, przynajmniej w obecnych realiach polskich skoków. Pisaliśmy, że Thomas Thurnbichler będzie musiał odstawić jednego z gigantów i tak się stało. Piotr Żyła na Wielkiej Krokwi nie wystąpi. To jednak niczego nie zamyka, wręcz przeciwnie, otwiera dwa zupełnie inne pola do walki. I wszyscy w środku o tym wiedzą. Przed nami bitwa o najważniejszy punkt sezonu.

     

    Więcej informacji znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet

    Paweł Wąsek, Aleksander Zniszczoł, Jakub Wolny, Dawid Kubacki i Kamil Stoch – ta piątka powalczy w piątek w kwalifikacjach o miejsce w niedzielnym konkursie. Trudno sobie wyobrazić, że komuś się nie uda, chociaż ostatnio to wcale nie jest takie abstrakcyjne. Tyle tylko, że gdzie, jak nie na skoczni, którą każdy z nich zna jak własną kieszeń, Polacy mają osiągać przyzwoite wyniki? Zresztą, Wąsek jest akurat na tyle mocny, że śmiało może zerkać w kierunku podium. Reszta będzie celować w drugą serię. Jest jednak coś jeszcze

     

    To piątkowe kwalifikacje zdecydują o tym, kogo obejrzymy w sobotniej drużynówce. Miejsca są cztery i dzisiaj trudno wskazać pewniaka poza Wąskiem. Kubacki, w którego przemianę wierzy Thurnbichler, skacze tak naprawdę bardzo nierówno. Zniszczoł i Wolny trochę lepiej, choć też słowo “stabilność” nie jest ostatnio ich ulubionym. Stoch wrócił po przerwie i spokojnym treningu w czasie Turnieju Czterech Skoczni i zajął drugie miejsce w mistrzostwach Polski, ale Thurnbichler najwyraźniej nie ma wcale przekonania do poprawy Kamila (który trenuje z Michalem Doleżalem i Łukaszem Kruczkiem, a nie Austriakiem), skoro wyżej cenił wyraźnie słabszego Kubackiego i czekał na wyniki Pucharu Kontynentalnego, żeby podjąć ostateczną decyzję. W Klingenthal jednak nikt nie skakał i Kamil wskoczył do składu. Bo w wyborze między nim a Piotrem Żyłą Thomas nie mógł postawić dzisiaj inaczej, ten ostatni jest cieniem siebie.

     

    No więc z piątki znowu ktoś odpadnie, a to też będzie rzutować na kolejne tygodnie. Bo naprawdę duża gra toczy się o coś innego – miejsce w składzie na mistrzostwa świata w Trondheim. W tym sezonie nie ma ważniejszej imprezy i wszyscy o tym wiedzą.

     

    Kamil Stoch debiutował w MŚ, gdy Paweł Wąsek nie miał sześciu lat

    Zaczynają się 27 lutego, ale wyścig już trwa. Wiadomo, że dzisiaj w trudniejszej sytuacji jest Żyła i ci, którzy nie skakali w Klingenthal niż kadra na Zakopane, ale tu może być jeszcze dużo zwrotów akcji. Prezes Polskiego Związku Narciarskiego Adam Małysz jeszcze kilka tygodni temu nie chciał mówić o zmianie pokolenia, ale dzisiaj jest już inaczej.

     

    Jeszcze dwa czy trzy lata temu nieobecność w takiej imprezie Stocha, Żyły czy Kubackiego oznaczałaby, że mają naprawdę poważną kontuzję, bo w innych okolicznościach nie oddawali miejsca nikomu. No i zdobywali medale. Zresztą, gdyby zabrakło w składzie Piotra, to znaczyłoby, że nie miałby szansy bronić złota na normalnej skoczni z 2023 r. (a wygrał też w 2021 r.!

     

    O historii nikt nie zapomina, ale gdyby Thurnbichler wybierał dzisiaj, to właśnie Żyła zostałby w domu, a Stoch wcale nie miałby pewnego miejsca w składzie drużyny. Kubacki zresztą też. To nie znaczy, że trzeba tę trójkę skreślić, bo tylko głupiec skreśla gigantów, ale warto sobie uświadomić, jakie mamy aktualnie realia.

     

    Długo odsuwaliśmy od siebie myśl, że to kiedyś nastąpi, ale taka jest prawda. Bo warto pamiętać, że gdy Kamil startował w pierwszych mistrzostwach świata w 2005 r., to obecny lider, czyli Paweł, nie miał jeszcze sześciu lat. Teraz stoją obok siebie na podium mistrzostw Polski. Kamil potrafi się mobilizować na kluczowe momenty, dowiódł tego choćby czwartym miejscem podczas ostatnich igrzysk. Teraz też zrobi wszystko, bo najbardziej nie znosi przeciętniactwa. Podobnie jest z Żyłą, a i w Dawidzie trener musi widzieć już więcej niż większość obserwatorów. Nikt nie będzie miał prawa być zaskoczony, gdy to trzech weteranów z młodym Wąskiem będziemy oglądać w Norwegii za kilka tygodni, ale tak samo będzie, jeśli któregoś z nich zabraknie.

     

    I w sumie takiej sytuacji chcieliśmy od lat, kiedy zdawaliśmy sobie sprawę z tego, jak szybko mija czas. Z jedną poprawką, rzecz jasna. Że ta walka o miejsce w składzie będzie toczyła się w okolicy podium czy chociaż pierwszej, a nie trzeciej dziesiątki…

     

     

  • W Australii nie odpuścili Idze Świątek. Zapytali o doping. Nie uciekła

    W Australii nie odpuścili Idze Świątek. Zapytali o doping. Nie uciekła

    Podczas konferencji prasowej na Australian Open Iga Świątek została zapytana o niedawny incydent dopingowy, w którym wykryto u niej obecność trimetazydyny, substancji zakazanej. Świątek wyjaśniła, że pozytywny wynik testu był wynikiem zanieczyszczenia melatoniną, którą przyjmowała na problemy ze snem. Międzynarodowa Agencja Integracji Tenisowej (ITIA) uznała, że naruszenie nie było zamierzone, co skutkowało jednomiesięcznym zawieszeniem.

     

    Polska tenisistka przyznała, że okres ten był dla niej trudny psychicznie, ale otrzymała wsparcie od fanów i społeczności tenisowej. Podkreśliła również znaczenie edukacji sportowców w zakresie przyjmowanych suplementów i leków, aby unikać podobnych sytuacji w przyszłości.

     

    Świątek wyraziła nadzieję, że może teraz skupić się na przygotowaniach do nadchodzących turniejów i kontynuować karierę bez dalszych przeszkód. Jej przypadek zwrócił uwagę na wyzwania, przed jakimi stoją sportowcy w kontekście przepisów antydopingowych i konieczność zachowania ostrożności przy wyborze stosowanych środków.

     

     

     

     

  • Magda Gessler pozwała restaurację. Ujawniono kulisy współpracy: sprawa kuriozalna

    Magda Gessler pozwała restaurację. Ujawniono kulisy współpracy: sprawa kuriozalna

    Magda Gessler, znana restauratorka i prowadząca program “Kuchenne rewolucje”, wielokrotnie angażowała się w spory prawne z restauracjami, które odwiedzała w ramach swojego programu. Poniżej przedstawiamy kilka takich przypadków:

    Łebska Chata w Łebie
    W 2013 roku Magda Gessler przeprowadziła rewolucję w restauracji Łebska Chata. Po początkowej aprobacie, w 2014 roku wycofała swoją rekomendację, zarzucając właścicielowi bezprawne używanie jej nazwiska w celach promocyjnych. Sprawa trafiła do sądu, gdzie Gessler domagała się 100 tys. zł odszkodowania. Ostatecznie sąd nakazał właścicielowi zapłatę 20 tys. zł zadośćuczynienia.

    3
    **Łebska Chata w Łebie**
    W 2013 roku Magda Gessler przeprowadziła rewolucję w restauracji Łebska Chata. Po początkowej aprobacie, w 2014 roku wycofała swoją rekomendację, zarzucając właścicielowi bezprawne używanie jej nazwiska w celach promocyjnych. Sprawa trafiła do sądu, gdzie Gessler domagała się 100 tys. zł odszkodowania. Ostatecznie sąd nakazał właścicielowi zapłatę 20 tys. zł zadośćuczynienia. 12Schronisko Bukowina w Bukowinie Tatrzańskiej
    W 2021 roku Magda Gessler zakończyła współpracę z restauracją Schronisko Bukowina, wcześniej znaną jako Schronisko Smaków, z powodu nieprzestrzegania obostrzeń pandemicznych przez lokal. W 2025 roku restauratorka pozwała właścicieli, żądając zwrotu podarowanej wcześniej dekoracji – wypchanej głowy łosia. Sprawa trafiła do sądu, a właściciele lokalu zapowiedzieli obronę swojego stanowiska.

    13
    **Schronisko Bukowina w Bukowinie Tatrzańskiej**
    W 2021 roku Magda Gessler zakończyła współpracę z restauracją Schronisko Bukowina, wcześniej znaną jako Schronisko Smaków, z powodu nieprzestrzegania obostrzeń pandemicznych przez lokal. W 2025 roku restauratorka pozwała właścicieli, żądając zwrotu podarowanej wcześniej dekoracji – wypchanej głowy łosia. Sprawa trafiła do sądu, a właściciele lokalu zapowiedzieli obronę swojego stanowiska. 20Dolina Charlotty Resort & Spa
    W 2018 roku Magda Gessler została pozwana przez właścicieli Doliny Charlotty za wpis na Facebooku, w którym skrytykowała warunki panujące w obiekcie. Sąd nakazał jej usunięcie wpisu i przeprosiny, uznając, że naruszyła dobra osobiste właścicieli.

    21
    **Dolina Charlotty Resort & Spa**
    W 2018 roku Magda Gessler została pozwana przez właścicieli Doliny Charlotty za wpis na Facebooku, w którym skrytykowała warunki panujące w obiekcie. Sąd nakazał jej usunięcie wpisu i przeprosiny, uznając, że naruszyła dobra osobiste właścicieli.Te przypadki pokazują, że współpraca z Magdą Gessler w ramach “Kuchennych rewolucji” nie zawsze przebiega bezproblemowo, a nieporozumienia mogą prowadzić do długotrwałych sporów sądowych.

     

  • Lewandowski ruszył do akcji. Oto co powiedział do Araujo po finale z Realem

    Lewandowski ruszył do akcji. Oto co powiedział do Araujo po finale z Realem

    FC Barcelona zagrała pierwszą częśc sezonu praktycznie niezmienionym środkiem obrony, który tworzyli Inigo Martinez i Pau Cubarsi. Ale pierwszy z nich nabawił się kontuzji w El Clasico. Wtedy wszedł Ronald Araujo, który ostatnio miał wyrazić chęć odejścia z klubu. Dał jednak bardzo dobrą zmianę. Szatnia chce go za wszelką cenę zatrzymać. Nawet Robert Lewandowski próbował wpłynąć na jego decyzję.

    W ostatnich dniach hiszpańskie i włoskie media przekonywały, że wkrótce dojdzie do transferu Ronalda Araujo z FC Barcelony do Juventusu. Urugwajczyk miał zakomunikować szatni i Hansiemu Flickowi, że chce opuścić stolicę Katalonii. Obrońca miał nawet prosić trenera, by nie korzystał z niego w finale Superpucharu Hiszpanii, ale musiał wpuścić go na boisko w obliczu kontuzji Inigo Martineza.

    Lewandowski namawiał Araujo, by został w Barcelonie
    Araujo nie grał przez ostatnie pół roku. Wszystko przez kontuzję, której nabawił się podczas Copa America. Barcelona zarzucała urugwajskim lekarzom i piłkarzowi nieodpowiedzialne podejście do urazu, które przełożyło się na dość długą przerwę w treningach. Wrócił w tym roku, El Clasico w finale Superpucharu Hiszpanii było jego drugim występem. Zagrał naprawdę dobre zawody

    Zapewne gdyby nie kontuzja Martineza, Araujo nie miałby większych szans na grę. Inigo oraz Pau Cubarsi stworzyli znakomicie zgrany duet, który na boisku rozumie się bez słów. Wcześniej nie wyobrażano sobie wyjściowej jedenastki bez Urugwajczyka, ale ostatnie miesiące wszystko zmieniły.

    Mimo to szatnia chce, by Araujo został w zespole, wszak jest jednym z kapitanów “Blaugrany”, który wciąż może dać dużo jakości na boisku. Dostrzega to także Robert Lewandowski. Zdaniem hiszpańskich mediów osobiście namawiał Araujo, by pozostał w Barcelonie na dłużej.

    Zobacz też: Boniek bez litości po decyzji PZPN ws. Narodowego. “Sprawa jest bardzo prosta

    Marca” opisuje nagranie z rozmowy Lewandowskiego z Urugwajczykiem tuż po odebraniu trofeum za wygranie Superpucharu Hiszpanii. – Ronald, zostań. Musisz zostać z nami. Podpisz ten nowy kontrakt. Tak będzie dla ciebie lepiej, będziesz grał teraz, bracie” – przekonywał Polak.

    Najbliższe tygodnie będą kluczowe i być może zmienią podejście Araujo. Martinez wypadł na ponad miesiąc, więc Urugwajczyk będzie miał okazję go zastąpić. Barcelonie także zależy, żeby zatrzymać Araujo. Proponowała mu dwukrotnie przedłużenie umowy (ta wygasa 30 czerwca 2026 r.), ale za każdym razem Urugwajczyk odrzucał propozycję. Klub wciąż chce z nim rozmawiać.

    Pewne jest, że Barcelona tak łatwo go nie sprzeda. Odrzuciła ofertę Juventusu w wysokości 35 mln euro i odrzuci szykowaną na 50 mln euro. A jeśli będzie musiała go sprzedać, to za co najmniej 70 mln euro.

    Najbliższe spotkanie FC Barcelony już w środę. Wtedy zmierzy się u siebie z Betisem w 1/8 finału Pucharu Króla.