Category: Home

  • Świątek po meczu wzięła mikrofon. Cały świat usłyszał. Rosjanin się wściekł

    Świątek po meczu wzięła mikrofon. Cały świat usłyszał. Rosjanin się wściekł

    Świątek po meczu wzięła mikrofon. Cały świat usłyszał. Rosjanin się wściekł

    Iga Świątek potrzebowała 160 minut, by pokonać w sierpniu Mirrę Andriejewą w Cincinnati. Komentatorzy Canal+ Sport nie kryli wtedy zdziwienia. Dlaczego? Po tamtym meczu Polka zabrała głos w sposób, o którym mówił potem cały tenisowy świat. W czwartek Świątek znów zagra z Andriejewą, ale tym razem w Dubaju na etapie ćwierćfinału.

     

    Iga Świątek (2. WTA) pokonała Ukrainkę Dajanę Jastremską 7:5, 6:0, dzięki czemu awansowała do ćwierćfinału turnieju WTA 1000 w Dubaju. Jej rywalką w walce o półfinał będzie 14. na świecie Mirra Andriejewa, jeden z największych nowych talentów kobiecego tenisa.

     

    Rosjanka musiała rozegrać w środę aż dwa mecze w Emiratach Arabskich – drugiej (z Marketą Vondrousovą 7:5, 6:0) i trzeciej rundy (z Peyton Stearns 6:1, 6:1). To dlatego, że we wtorek plany organizatorów storpedowała pogoda i część spotkań została przełożona.

     

    Trudny bój w Cincinnati

     

    Świątek i Andriejewa miały już okazję mierzyć się na korcie. W połowie sierpnia ubiegłego roku, tuż przed US Open, Polka trafiła na Rosjankę w ćwierćfinale zawodów WTA 1000 w Cincinnati. Nie był to łatwy występ dla naszej tenisistki.

     

    Nastoletnia Andriejewa lepiej weszła w tamten pojedynek. Grała bardzo agresywnie i szybko przełamała naszą tenisistkę. Ta z kolei była pasywna w wymianach, a do tego popełniała kolejne niewymuszone błędy. Z minuty na minutę rywalka Świątek czuła się coraz swobodniej na korcie.

     

    A przecież już przed meczem buńczucznie odpowiadała dziennikarzom: “Wiem, z kim gram w następnym meczu. Czuję, że jestem na to gotowa. Jasne, jest numerem jeden na świecie, ale jest także człowiekiem i nie sądzę, że jest tam coś wyjątkowego. Oczywiście, gra świetnie, z dużą pewnością siebie. To tak jak ja. Ja również jestem pewna siebie”.

     

    To nie było czcze gadanie. Andriejewa świetnie serwowała i do końca seta utrzymała przewagę przełamania. W ostatnim gemie obroniła dwa break pointy na swoich warunkach – za pomocą asów. Po 54 minutach w Ohio zanosiło się na sensację, gdy zamknęła seta wynikiem 6:4.

     

    Andriejewa zaskoczyła

     

    Komentatorzy Canal+ Sport nie kryli wówczas zdziwienia. – Jestem trochę zdziwiony, że nie widać żadnego stresu, zdenerwowania u Rosjanki. Mówiła, że zagra bez kompleksów, ale jedno to mówić, a drugie to wyjść na kort i grać z taką swobodą – usłyszeliśmy w trakcie transmisji.

     

    Po pierwszym secie Iga Świątek udała się na przerwę toaletową, a na kort wróciła odmieniona. Grała precyzyjniej, szybciej, a zarazem popełniała mniej błędów. Mirra Andriejewa nie nadążała za takim sposobem gry – kolejny zepsuty forhend i pierwsze przełamanie dla ówczesnej numer jeden kobiecego tenisa. To wystarczyło, by wygrać partię 6:3.

     

    – Nie mogłam grać w taki sam sposób, jak zawsze. Czułam, że gramy na podobnym poziomie. Każdy punkt miał znaczenie. Potrzebowałam nieco bardziej naciskać na rywalkę. Starałam się być bardziej aktywna w drugim i trzecim secie. Granie tym samym tempem nie było wystarczające – tłumaczyła po meczu Polka, co zmieniła po pierwszej partii.

     

    Decydujący set to jednak nie była formalność, bo Andriejewa się nie poddała. Serwowała jak szalona, trafiając często pierwszym podaniem. Świątek odpowiadała tym samym, do stanu 5:5 żadna z tenisistek nie doczekała się nawet jednej szansy na przełamanie.

     

    W końcówce górą było doświadczenie. W jedenastym gemie Mirra Andriejewa popełniła trzy niewymuszone błędy. Przy jej serwisie zrobiło się 15:40. Poddenerwowana nastolatka rzuciła rakietą o kort. – Jest presja, jest sypiąca się Andriejewa – ocenił wówczas komentator Canal+ Sport.

     

    Po chwili Rosjanka pospieszyła się przy bekhendzie i raz jeszcze wyrzuciła piłkę poza linię boczną. Straciła podanie i ponownie wypuściła rakietę z rąk. To jednak nie był wcale koniec emocji! Dlaczego?

     

    Jest 6:5, Świątek serwuje, by domknąć spotkanie, a niespodziewanie jej młodsza przeciwniczka resztkami sił doprowadza do break pointa. Wtedy jednak faworytka zaimponowała. Najpierw pomogło jej podanie, a na koniec gra w defensywie. – Ale się wybroniła! Przygotowanie motoryczne Igi jest momentami kluczowe – usłyszeliśmy na koniec meczu, gdy Polka dochodziła do kolejnych płaskich zagrań Rosjanki.

     

    Iga Świątek potrzebowała aż dwóch godzin i 40 minut, by pokonać wtedy Mirrę Andriejewą 4:6, 6:3, 7:5. Dzień później w półfinale trafiła na Arynę Sabalenkę, której uległa 3:6, 3:6.

     

    Wymowne słowa Świątek

     

    Po meczu z Andriejewą w Cincinnati Świątek zabrała także głos w sposób, który został mocno zapamiętany w środowisku tenisowym. Stojąc jeszcze na korcie udzieliła wywiadu stacji Sky Sports. Dopytywana przez reporterów, czy kalendarz WTA powinien zostać zmieniony, przyznała: “Myślę, że mamy za dużo turniejów w sezonie. To się nie skończy dobrze. To sprawia, że tenis jest dla nas mniej przyjemny. Zasługujemy na to, żeby trochę więcej odpocząć”.

    https://x.com/TheTennisLetter/status/1824884080351346924

    Wielu ekspertów chwaliło Polkę za tamtą wypowiedź. Jej słowa z Cincinnati zostały wyróżnione m.in. w plebiscycie Sport.pl “The best of Iga”. – Uwagi były trafne i odważne, jak na zawodniczkę z numerem jeden w rankingu – tłumaczył nasz juror Jon Wertheim, redaktor naczelny “Sports Illustrated”.

     

    Inną optykę wybrał wówczas m.in. były lider rankingu ATP Jewgienij Kafielnikow. “Ktoś cię zmusza do gry? Wszystko, co ty piep***sz, to narzekanie! Powiem ci, na co zasługujesz! Zasługujesz na dużo mniejsze wynagrodzenie niż teraz! Co ty na to?” – taki post wstawił Kafielnikow na portalu X. Od tego momentu Rosjanin wykorzystuje każdą okazję, by przyczepić się do naszej tenisistki.

     

    Kafielnikow, co nie dziwi, ciepło wypowiada się zaś o Andriejewej. W czwartek 17-latka z Krasnojarska będzie rywalizować od godziny 11:00 czasu polskiego ze Świątek o półfinał turnieju WTA 1000 w Dubaju. Transmisja w Canal+ Sport, relacja w Sport.pl.

  • Nagły zwrot akcji. A więc jednak. Polska medalistka olimpijska potwierdza

    Nagły zwrot akcji. A więc jednak. Polska medalistka olimpijska potwierdza

    Nagły zwrot akcji. A więc jednak. Polska medalistka olimpijska potwierdza

     

    Natalia Bukowiecka weźmie udział w halowych mistrzostwach Polski, które w dniach 22-23 lutego odbędą się w Arenie Toruń. Brązowa medalistka olimpijska z Paryża w biegu na 400 m zmagała się przez kilka tygodni z urazem mięśnia dwugłowego. Ostatecznie wygrała jednak wyścig z czasem. W środę jej nazwisko pojawiło się w elektronicznym systemie zgłoszeń do toruńskiej imprezy.

     

    Polscy kibice z ogromnym niepokojem obserwowali incydent, jaki na początku lutego wydarzył się podczas mityngu w Ostrawie. Natalia Bukowiecka wzięła udział w biegu na 400 m, ale zeszła z bieżni już po stu metrach. Grymas bólu na jej twarzy nie wróżył niczego dobrego.

     

    Polka zmagała się z lekkim urazem mięśnia dwugłowego. Poczuła ból w trakcie biegu, nie chciała ryzykować i postanowiła przerwać udział w rywalizacji. To uchroniło ją przed poważniejszą kontuzją.  Video Player is loading.Play VideoPlayPlaySkip BackwardSkip ForwardUnmuteCurrent Time 0:00/Duration 1:35Loaded: 1.43%Stream Type LIVESeek to live, currently behind liveLIVERemaining Time -1:35 1xPlayback RateChaptersChaptersDescriptionsdescriptions off, selectedSubtitlessubtitles off, selectedAudio TrackPicture-in-PictureFullscreenThis is a modal window.reklama 00:26 (1 z 1)dzięki reklamie oglądasz za darmoNatalia Bukowiecka na 2. miejscu w plebiscycie na Sportowca Roku.

     

     

    Bukowiecka wygrała wyścig z czasem. Jest na liście startowej halowych MP

     

    Niespełna dwa tygodnie temu 27-letnia sportsmenka poinformowała, że rezygnuje z występu w zawodach Orlen Cup.

     

    – Naprawdę jest mi przykro, zwłaszcza że mam ten mental sportowca i chciałabym zawsze biegać – mówiła na antenie TVP Sport. – Ale nie mogę. Zdrowie jest ważniejsze. To jest tylko hala i nie chciałabym narażać swojego zdrowia. Chciałbym biegać latem, więc niestety musiałam zrezygnować z tego startu, z najbliższych startów halowych i może w ogóle z hali. Jeszcze daję sobie czas. Może wystartuję w mistrzostwach Polski, ale tego w tej chwili nie wiem.

     

    U brązowej medalistki olimpijskiej z Paryża stwierdzono naderwanie struktur mięśniowych.

     

    – Naderwanie jest, ale małe – tłumaczyła Bukowiecka. – Jestem optymistycznie nastawiona. Mam dobrą opiekę medyczną i trening zastępczy. Wierzę, że to pozwoli mi się szybko zregenerować i będę w stanie biegać jeszcze może w tym sezonie halowym. Jeżeli będzie ryzyko, że może się coś wydarzyć, na pewno zrezygnuję.

     

    Sprawy potoczyły się jednak w dobrym kierunku. Intensywna kuracja przyniosła pożądany efekt i zawodniczka jest gotowa do startu w halowych mistrzostwach Polski. W środę jej nazwisko pojawiło się w elektronicznym systemie zgłoszeń.

     

    Impreza, której gospodarzem będzie Arena Toruń, odbędzie się w dniach 22-23 lutego.

    https://x.com/Nedops/status/1892201959156810070

  • Ćwierćfinały WTA 1000 w Dubaju: Zapowiedź meczu i przewidywania dla Mirry Andreevej vs. Igi Świątek

    Ćwierćfinały WTA 1000 w Dubaju: Zapowiedź meczu i przewidywania dla Mirry Andreevej vs. Igi Świątek

    Ćwierćfinały WTA 1000 w Dubaju: Zapowiedź meczu i przewidywania dla Mirry Andreevej vs. Igi Świątek

    W nadchodzących ćwierćfinałach turnieju WTA 1000 Dubai Duty Free Championships światowa nr 2, Iga Świątek, zmierzy się z wschodzącą gwiazdą z Rosji, Mirrą Andriejewą. To starcie zapowiada się jako ekscytujący pojedynek pomiędzy ugruntowaną potęgą a wschodzącym talentem.

     

    Bilans bezpośrednich spotkań

     

    Świątek i Andriejewa spotkały się wcześniej raz, a Polka prowadzi w bilansie bezpośrednich meczów 1-0. W ich poprzednim pojedynku Świątek odniosła zwycięstwo po trzysetowym starciu.

     

    Forma i statystyki zawodniczek

     

    Iga Świątek: Polska gwiazda może pochwalić się imponującym współczynnikiem wygranych na poziomie 82% oraz bilansem 14-3 w sezonie 2025. Jej gra na kortach twardych jest szczególnie skuteczna, co potwierdza 80% zwycięstw na tej nawierzchni.

     

    Mirra Andriejewa: Zaledwie 17-letnia Rosjanka błyskawicznie awansowała na 14. miejsce w rankingu WTA. Jej ogólny wskaźnik zwycięstw wynosi 76%, a bilans w 2025 roku to 10-3. Świetnie radzi sobie na kortach twardych, gdzie osiąga 72% wygranych meczów.

     

    Zapowiedź meczu

     

    Agresywny styl gry z głębi kortu oraz strategiczne podejście Świątek ugruntowały jej pozycję w światowej czołówce. Jej ostatnie występy wskazują na bardzo dobrą formę, co czyni ją faworytką tego starcia. Z kolei Andriejewa, znana z potężnych uderzeń i waleczności, wykazuje niezwykłą dojrzałość jak na swój wiek i osiąga coraz lepsze wyniki w turniejach.

     

    Przewidywania

     

    Choć doświadczenie i aktualna forma Świątek stawiają ją w roli faworytki, dynamiczny rozwój Andriejewej i jej nieustępliwość mogą sprawić, że Polka stanie przed trudnym wyzwaniem. Eksperci przewidują wyrównany pojedynek, w którym jednak Świątek ma większe szanse na zwycięstwo dzięki swojej rutynie.

     

    Ten ćwierćfinał zapowiada się jako jeden z najciekawszych meczów turnieju i może być początkiem nowej rywalizacji na najwyższym poziomie kobiecego tenisa.

     

  • Ewa Pajor znowu to zrobiła! Goni Roberta Lewandowskiego, liczby nie kłamią [WIDEO]

    Ewa Pajor znowu to zrobiła! Goni Roberta Lewandowskiego, liczby nie kłamią [WIDEO]

    Ewa Pajor znowu to zrobiła! Goni Roberta Lewandowskiego, liczby nie kłamią [WIDEO]

    FC Barcelona mknie po tytuł mistrzyń Hiszpanii. Piłkarki ze stolicy Katalonii wygrały kolejny mecz – tym razem pokonały ekipę Madrid CFF. W pogromie 5:1 udział kolejny raz miała najlepsza polska snajperka, Ewa Pajor. Polka wpisała się do meczowego protokołu piętnasty raz w tym sezonie i z solidną zaliczką wyprzedza konkurentki do tytułu królowej strzelczyń.

     

    FC Barcelona – Madrid CFF: Ewa Pajor z kolejnym golem w tym sezonie

    Ewa Pajor się nie zatrzymuje. Polska snajperka bryluje w barwach Barcelony i zdobywa gola za golem. W tym aspekcie dogania powoli Roberta Lewandowskiego, który zgromadził w La Liga dziewiętnaście trafień i dwie asysty. Ewa Pajor dorzuciła do swojego dorobku kolejnego gola w wygranym 5:1 meczu z Madrid CFF.

    https://youtu.be/n5pW3gakr2g?si=Np2gKrreRQD8W9cc

     

    Spotkanie lepiej rozpoczęły zawodniczki ze stolicy Hiszpanii. Już w trzeciej minucie meczu wynik otworzyła Bonsegundo. Na odpowiedź ze strony „Dumy Katalonii” nie trzeba było długo czekać. Najpierw do siatki trafiła Leon, a na prowadzenie Barcelonę wyprowadziła Ewa Pajor. Druga odsłona to już popisy w wykonaniu Blaugrany.

     

    „Duma Katalonii” zdobyła trzy kolejne trafienia, pieczętując osiemnastą wygraną w dziewiętnastu meczach. Piłkarki Barcelony mają osiem punktów przewagi nad drugim w tabeli Realem Madryt (mają do rozegrania jeszcze jeden mecz) i dziewiętnaście nad trzecim w tabeli Athletikiem Bilbao.

    https://youtu.be/aP4irQlQK0g?si=SghS45vNGLR2bHKG

     

    Ewa Pajor w tym sezonie – bilans

    Ewa Pajor błyszczy strzelecką formą w tym sezonie hiszpańskiej ekstraklasy. Polka prowadzi w klasyfikacji strzelczyń z piętnastoma trafieniami na koncie. Na kolejnych miejscach znajdują się Nigeryjki Imade (Granada) i Monday (Costa Adeje Tenerifa) z dwunastoma i dziesięcioma trafieniami.

     

    Polka zanotowała także pięć asyst, co daje jej również prowadzenie w klasyfikacji kanadyjskiej.

     

  • Przewrót! Iga Świątek już się cieszy. Ogromne konsekwencje sensacyjnej porażki Aryny Sabalenki

    Przewrót! Iga Świątek już się cieszy. Ogromne konsekwencje sensacyjnej porażki Aryny Sabalenki

    Przewrót! Iga Świątek już się cieszy. Ogromne konsekwencje sensacyjnej porażki Aryny Sabalenki

     

    Sensacyjna porażka Aryny Sabalenki z Clarą Tauson w 1/8 finału turnieju WTA 1000 w Dubaju to znakomita informacja dla Igi Świątek! Polka może zbliżyć się do swojej wielkiej rywalki w rankingu WTA. A jeszcze niedawno nic na to nie wskazywało! Oto szczegóły.

     

    Przed rozpoczęciem imprez w Dausze i Dubaju, Polka miała do obrony 1390 pkt, a Sabalenka zaledwie… 65. Teraz gdy pierwszy z turniejów dobiegł już końca, a drugi wchodzi w decydującą fazę, wiemy już, że choć wydawało się to mało prawdopodobne, to po zawodach na Bliskim Wschodzie nasza reprezentantka ma szansę odrobić część strat

     

    Na ten moment Sabalenka ma 9076 pkt i o 1091 “oczek” wyprzedza Świątek, która zgromadziła ich 7985. To nadal ogromna przewaga, ale Białorusinka w Dubaju już nie gra i swojego dorobku nie poprawi. Przeciwnie do raszynianki, która w środowe popołudnie wyeliminowała Dajanę Jastremską i jest już o krok od tego, żeby zacząć punktować.

     

    Iga Świątek wreszcie może zacząć punktować

    Do tej pory, choć wygrała już dwa mecze, Polka wciąż jest bowiem na minusie. Wszystko przez to, że broni w Zjednoczonych Emiratach Arabskich 390 pkt za półfinał sprzed dwunastu miesięcy. To oznacza, że cały czas widzimy przy niej minus 175 “oczek”. Sabalenka natomiast zapunktowała już po pierwszym triumfie, bo w ubiegłym roku zmagania w Dubaju zakończyła niespodziewanie w drugiej rundzie.

     

    Minus przy swoim nazwisku Świątek może jednak wymazać już po następnym spotkaniu, w którym zmierzy się z Mirrą Andriejewą. Jeśli podopieczna Wima Fissette’a okaże się lepsza od młodziutkiej Rosjanki, to będzie mieć 8160 pkt. Zwycięstwo w całych zawodach da jej natomiast 8770 pkt. I wówczas strata do Sabalenki będzie wynosić już tylko 336 “oczek”.

     

    Warto jednak dodać, że pomimo tego, dogonienie liderki zestawienia w najbliższych tygodniach będzie zadaniem bardzo trudnym, bo Świątek w kolejnych turniejach wciąż będzie bronić wielu punktów.

     

  • Znamy godzinę meczu Igi Świątek! To wtedy zagra o półfinał

    Znamy godzinę meczu Igi Świątek! To wtedy zagra o półfinał

    Znamy godzinę meczu Igi Świątek! To wtedy zagra o półfinał

    Znamy godzinę kolejnego meczu Igi Świątek! Już na czwartek, 20 lutego, zaplanowano ćwierćfinały prestiżowego turnieju WTA 1000 w Dubaju, w których zabraknie Aryny Sabalenki. Liderka rankingu sensacyjnie przegrała z Dunką Clarą Tauson. Potknięcie Białorusinki chce wykorzystać Iga Świątek, która zagra z utalentowaną Rosjanką Mirrą Andriejewą. Polka na korcie pojawi się już o godzinie 11.

     

    Iga Świątek idzie jak burza przez turniej w Dubaju. W drugiej rundzie wiceliderka rankingu pokonała byłą liderkę Wiktorię Azarenkę 6:0, 6:2, a w środę nie dała szans Dajanie Jastremskiej, z którą również wygrała w dwóch setach 7:5, 6:0. Teraz Polka zmierzy się z Mirrą Andriejewą. O której tenisistki wybiegną w czwartek na kort?

     

    Poznaliśmy godzinę najbliższego meczu Igi Świątek

    Wiemy już, że Polka powinna rozpocząć swój czwartkowy mecz nie przed 11.00 czasu polskiego. Będzie to dopiero drugi pojedynek Świątek z Andriejewą.

     

    Tenisistki mierzyły się ze sobą w 2024 r. w Cincinnati, gdzie Świątek wygrała po blisko trzygodzinnym pojedynku 4:6, 6:3, 7:5.

     

    W pozostałych trzech ćwierćfinałach Clara Tauson, która pokonała Sabalenkę, zmierzy się z Lindą Noskovą, Jelena Rybakina zagra z Sofią Kenin, a Karolina Muchova czeka na zwyciężczynię meczu Sorana Cristea — Emma Navarro.

     

  • Wszystko jasne! Oto ranking WTA po efektownym triumfie Igi Świątek

    Wszystko jasne! Oto ranking WTA po efektownym triumfie Igi Świątek

    Wszystko jasne! Oto ranking WTA po efektownym triumfie Igi Świątek

    Iga Świątek robi wszystko, by strata do Aryny Sabalenki drastycznie się nie powiększyła. Środowe zwycięstwo z Dajaną Jastremską jeszcze nie sprawiło, że przy jej nazwisku znikł minus, ale do tego brakuje już tylko jednego. Dobre wieści są takie, że Polka w turnieju WTA 1000 w Dubaju może jeszcze sporo zyskać. Niestety, Białorusinka ma do zgarnięcia jeszcze więcej. Zobacz, jak wygląda ranking WTA “na żywo”.

     

    Dogonienie liderki w najbliższych tygodniach będzie zadaniem bardzo trudnym. Białorusince nie przeszkodziła nawet porażka w pierwszym meczu turnieju WTA 1000 w Dausze.

     

    By wyjść na zero, Polka musiała obronić tytuł w Katarze, ale odpadła w półfinale. Z jej konta zniknęło w poniedziałek dokładnie 610 punktów. Druga rakieta świata traci powoli kontakt z liderką rankingu WTA, ale w Dubaju ma szansę na dopisanie sobie dodatkowych punktów.

     

    Iga Świątek gra dalej w Dubaju. Szansa na przełom w rankingu WTA

    Za awans do trzeciej rundy zdobyła 120 pkt, a teraz po awansie do ćwierćfinału dorzuciła kolejne 85 pkt. Na jej koncie w rankingu “na żywo” wciąż widoczny jest minus. Wszystko przez to, że broni 390 pkt za półfinał sprzed roku. To oznacza, że nadal przy jej dorobku widzimy minus 175 “oczek”. Tę stratę może nadrobić już w następnym meczu.

     

    W Dausze Polka mogła maksymalnie wyjść na zero, ale po wpadce w półfinale odjęto jej punkty. Nic nie zyskała za to Aryna Sabalenka, która dopiero w Zjednoczonych Emiratach Arabskich dopisała sobie 110 punktów za zwycięstwo z Rosjanką Weroniką Kudiermietową. A jej dorobek może być jeszcze większy. Jeszcze w środę Białorusinka zagra z Clarą Tauson. W przypadku zwycięstwa będzie miała na koncie 9171 pkt, a jeśli wygra cały turniej: 9956 pkt.

    Na ten moment Sabalenka ma 9076 pkt i o 1091 “oczek” wyprzedza Świątek [7985 pkt]. W najlepszym przypadku po ewentualnym triumfie Polka może mieć na koncie 8770 pkt. “Na minusie” rywalizację w Dubaju zakończyła już Coco Gauff z 6333 pkt dorobku. Trzecia rakieta świata przegrała z inną Amerykanką McCartney Kessler i straciła 205 pkt.

     

    Po pokonaniu Dajany Jastremskiej Polka stoi przed szansą na wyrównanie wyniku sprzed roku. W ćwierćfinale turnieju rangi WTA 1000 powalczy z lepszą w pojedynku Peyton Stearns — Mirra Andriejewa.

     

  • Tak Sabalenka odpowiedziała na awans Świątek. Koniec marzeń o podboju Dubaju

    Tak Sabalenka odpowiedziała na awans Świątek. Koniec marzeń o podboju Dubaju

    Tak Sabalenka odpowiedziała na awans Świątek. Koniec marzeń o podboju Dubaju

     

    Aż trudno w to uwierzyć, ale w ośmiu poprzednich swoich startach w Dubaju Aryna Sabalenka nigdy nie przeszła fazy ćwierćfinałowej. A przecież jest tu wszystko, co w teorii potrzebuje do sukcesu, a przede wszystkim: dość szybka twarda nawierzchnia. I znów tej sztuki nie dokona, mało tego, nie zagra nawet w ćwierćfinale. W trzeciej rundzie Białorusinka przegrała z rewelacyjnie dysponowaną 22-latką z Danii Clarą Tauson 3:6, 2:6.

     

    Można powiedzieć, że to już trzeci sezon z rzędu, w którym Aryna Sabalenka świetnie prezentuje się na początku roku w Australii, a później gubi formę w turniejach na Bliskim Wschodzie. W Dosze potrafiła jeszcze zaistnieć, twarde korty w Dubaju jakoś nigdy jej specjalnie nie leżały. Gra tu od 2017 roku, nigdy nie wystąpiła w półfinale. Koszmarna statystyka jak na zawodniczkę, która od sierpnia 2018 roku jest stale wśród 20 najlepszych zawodniczek świata. A od dłuższego czasu – jedynką lub dwójką.

     

    Teraz też to nie nastąpi, a kres marzeniom liderki rankingu WTA zadała 22-letnia Clara Tauson. Niedawno mierzyły się w Melbourne, w trzeciej rundzie Australian Open. Sabalenka wygrała 7:6 (5), 6:4, ale po meczu pełnym walki, ponad dwugodzinnym. Było to dziewiąte spotkanie Dunki z zawodniczkami z TOP 10, wygrała tylko jedno z nich. Gdy była tuż po 19. urodzinach, w Melbourne ograła Anett Kontaveit.

     

    Dziś w Dubaju dokonała tej sztuki po raz drugi, a w trzeciej próbie w końcu uporała się ze światową jedynką.

     

    WTA 1000 w Dubaju. Aryna Sabalenka kontra Clara Tauson w meczu o ćwierćfinał. Sensacyjny scenariusz w pierwszym secie

     

    Od początku było to starcie dwóch potężnie uderzających zawodniczek, które nie chciały się bawić w dłuższe wymiany. Wydawać by się mogło, że to idealna sytuacja dla Sabalenki, która przecież specjalizuje się w takich siłowych wymianach, potrafi w odpowiednim momencie wykreować sobie przewagę. A tymczasem spotkała się z zawodniczką, która była po prostu bardziej precyzyjna.

     

    Kluczowym momentem był piąty gem, to wtedy doszło do pierwszego przełamania. Na korzyść Tauson, która nic nie robiła sobie z mocnego serwisu Aryny. Od razu wchodziła do akcji potężnym returnem. Często przez środek, tam, gdzie już była Białorusinka. Sabalenka jakby była zaskoczona taką taktyką, popełniała masę błędów. Przegrała gema przy swoim podaniu na 2:3, później na 2:5. I znalazła się pod ścianą.

     

    Tauson dostała szansę na wygranie seta, serwowała po niego. I wtedy zawiodło ją pierwsze podanie, Białorusinka zyskała jeszcze nadzieję. Odrobiła stratę jednego breaka, ale wciąż była poirytowana. Uderzanie rakietą w kort nie pomogło, została przełamana po raz trzeci. Przegrała 3:6, ale nie udała się do szatni na przerwę toaletową. Chciała grać, nie czekała nawet na komendę Kadera Nouniego, że jest już czas na drugiego seta. Od razu udała się za linię końcową.

     

    Frustracja u Sabalenki tylko narastała. I wkrótce sensacja stała się faktem

     

    Drugi set wyglądał już inaczej, teraz to Tauson zaczynała serwisem. Zaczęła się mylić, a to forhendem, a to oburęcznym bekhendem. Szwankowało przy tym pierwsze podanie, a to był jej największy atut. Została przełamana, dla 26-latki z Mińska mógł to być impuls pozwalający odwrócić losy tego spotkania.

     

    Tyle że Sabalenka była cały czas spięta, poirytowana. Odwracała się w kierunku swego boksu, coś mówiła, nie była zadowolona. A sytuacja, do której doszło w czwartym gemie, mogła tylko ją pogrążyć. Tauson cudem obroniła się po ataku rywalki, ale piłka spadła metr od siatki. Sabalenka dobiegła do piłki, zasmeczowała po siatce, trochę moc uderzenia została wyhamowana, a piłka nie poleciała pod odbiciu od kortu mocno w górę. Trafiła zaś… w rakietę Dunki, która trochę rozpaczliwie ją odbiła. I… przelobowała Sabalenkę! Białorusinka, zgięta w pół, nie dowierzała. A za chwilę sędzia Nouni potwierdził, że jest 3:1 dla Clary Tauson.

     

    Teraz już nie tyle Sabalenka mogła wygrać to spotkanie, co Tauson je przegrać. Miała swój moment, korzystała ze słabości liderki. Prowadziła 4:1 i 40-15, miała dwa break pointy, by chyba już ostatecznie pogrążyć faworytkę. Sabalenka wygrała trzy piłki z rzędu, po czym… popełniła podwójny błąd.

     

    Tauson miała jeszcze cztery kolejne break pointy, Sabalenka je obroniła. I jednak tego gema wyrwała rywalce, doprowadziła do stanu 2:4.

     

    Więcej już jednak nie ugrała, sensacyjnie przegrała 3:6, 2:6. Mimo, że miałą dodatni (sic!) bilans winnerów do niewymuszonych błędów (23:22). Tauson była jednak jeszcze lepsza.

     

    To najwyższa porażka Aryny od zeszłorocznego finału w Brisbane z Jeleną Rybakiną.

     

  • Sensacja w Dubaju! Aryna Sabalenka poza turniejem. Rywalka nie dała jej szans

    Sensacja w Dubaju! Aryna Sabalenka poza turniejem. Rywalka nie dała jej szans

    Sensacja w Dubaju! Aryna Sabalenka poza turniejem. Rywalka nie dała jej szans

    Aryna Sabalenka już w 1/8 finału żegna się z turniejem WTA 1000 w Dubaju! Białorusinka przegrała w dwóch setach z 22-letnią Clarą Tauson 3:6, 2:6. Dunka, która w rankingu zajmuje dopiero 38. miejsce, zdominowała wielką faworytkę i obnażyła jej wszystkie słabości! W pewnym momencie tenisistka z Mińska nie mogła uwierzyć w to, co się dzieje. A po kolejnym asie serwisowym znakomicie dysponowanej rywalki z całym impetem huknęła piłką o bandę!

     

    Cztery pierwsze gemy to wyrównana gra, w której żadna z zawodniczek nie potrafiła uzyskać większej przewagi. W piątej partii dość nieoczekiwanie jednak przedmeczowa faworytka straciła podanie. Lidera rankingu WTA trzykrotnie prowadziła, ale w kluczowym momencie pozwoliła rywalce wypracować break pointa, którego ta skutecznie wykorzystała.

     

    Uskrzydlona takim obrotem spraw Tauson chwilę później wygrała także swój gem serwisowy, a następnie… znów mogła cieszyć się ze zwycięstwa w partii, którą otwierała Sabalenka. To pozwoliło Dunce wyjść na prowadzenie 5:2 i podawać na triumf w secie. Białorusinka nie złożyła jednak broni i uzyskała przełamanie powrotne, pozostając w grze o pierwszego seta.

     

    Sensacyjny pierwszy set! Aryna Sabalenka pod ścianą

     

    Na więcej nie było jej jednak stać. W kolejnym gemie doszło do trzeciego przełamania z rzędu — po raz kolejny do 15. Jego autorką była Tauson, która już przy pierwszym setbolu pogrążyła tenisistkę z Mińska i znalazła się w połowie drogi do sensacyjnego awansu.

     

    Podrażniona Sabalenka na start drugiego seta uzyskała przełamanie. Nie cieszyła się z niego jednak zbyt długo, bo w kolejnym gemie, choć obroniła dwa break pointy, ostatecznie straciła serwis i na tablicy wyników pojawił się remis. Trzecią partię 22-latka zamknęła asem, a w następnej faworytka popełniła koszmarny błąd, sprezentowała rywalce dwie okazje do przełamania, a ta wzięła sprawy w swoje ręce, poszła za ciosem i wygrywała już 3:1.

     

    Liderka rankingu była wściekła takim obrotem spraw, co pokazała po pierwszym punkcie piątego gema, kiedy to Dunka zaserwowała asa. Białorusinka ze złości huknęła piłką o bandę. Nieco wcześniej natomiast kompletnie załamana nie mogła uwierzyć w to, co dzieje się na korcie. A działo się, z jej perspektywy, bardzo źle. Przeciwniczka nie zamierzała się bowiem zatrzymywać i szybko powiększyła swoją przewagę do stanu 4:1.

     

    Aryna Sabalenka wyeliminowana z turnieju w Dubaju!

    https://x.com/WTA/status/1892245183015628805

    Następna partia to szalona gra z obu stron, w której obie zawodniczki podejmowały ogromne ryzyko. Tauson miała w niej aż sześć break pointów, ale… nie wykorzystała żadnego. Nawet to nie odmieniło jednak losów środowej rywalizacji. Chwilę po tym Dunka wygrała bowiem swoje podanie, a przy serwisie turniejowej “1” wyszła na prowadzenie 40:0, które przy drugiej piłce meczowej zamieniła w sensacyjne zwycięstwo 6:3, 6:2.

     

    22-latka, która nigdy wcześniej nie pokonała zawodniczki liderującej rankingowi WTA, w ćwierćfinale imprezy w Dubaju zagra z Lindą Noskovą. Czeszka w 1/8 finału okazała się lepsza od innej rozstawionej tenisistki, Jessiki Peguli, wygrywając z Amerykanką 6:3, 7:6(8).

  • Demolka w meczu rewelacyjnej Rosjanki. Świątek poznała ćwierćfinałową rywalkę w Dubaju

    Demolka w meczu rewelacyjnej Rosjanki. Świątek poznała ćwierćfinałową rywalkę w Dubaju

    Demolka w meczu rewelacyjnej Rosjanki. Świątek poznała ćwierćfinałową rywalkę w Dubaju

    Iga Świątek po raz trzeci z rzędu zameldowała się co najmniej w ćwierćfinale turnieju w Dubaju. Polka miała trudne zadanie w pierwszym secie pojedynku przeciwko Dajanie Jastremskiej, Ukrainka postawiła twarde warunki. W drugiej odsłonie nastąpiła już całkowita dominacja naszej tenisistki, co zaowocowało zwycięstwem 7:5, 6:0. W czwartek raszynianka powalczy o awans do najlepszej “4” imprezy rangi WTA 1000. Znamy już jutrzejszą rywalkę 23-latki. Wyłoniło ją starcie Mirra Andriejewa – Peyton Stearns.

     

    Dzisiaj Iga Świątek nie musiała już tak długo oczekiwać na swój pojedynek. Mecz raszynianki z Dajaną Jastremską rozpoczął się tuż po godz. 11:00 czasu polskiego. Ukrainka mocno postawiła się w pierwszym secie, obserwowaliśmy sporo zwrotów akcji. W końcówce lepiej emocje wytrzymała jednak nasza reprezentantka, która później kompletnie zdominowała rywalizację w drugiej odsłonie. Ostatecznie wiceliderka rankingu cieszyła się z wygranej 7:5, 6:0 i trzeciego z rzędu awansu do ćwierćfinału w Dubaju.

     

    Później na korcie centralnym rozegrano batalię, która miała wyłonić rywalkę dla 23-latki w meczu o półfinał imprezy rangi WTA 1000. Mirra Andriejewa i Peyton Stearns miały pracowity dzień, bowiem musiały dzisiaj rozegrać dwa pojedynki. A to dlatego, że ze względu na wczorajsze opóźnienia spowodowane opadami deszczu, ich starcia drugiej rundy przeniesiono właśnie na środę. Tuż po godz. 8:00 czasu polskiego wyszły na areny, by najpierw zagrać o 1/8 finału. Zdecydowanie krócej potrwał mecz Rosjanki, która pokonała Marketę Vondrousovą 7:5, 6:0. Z kolei Amerykanka potrzebowała trzech setów do wyeliminowania Qinwen Zheng. Na godz. 13:15 czasu polskiego wyznaczono moment wyjścia Andriejewej i Stearns na kort centralny.

     

    WTA Dubaj: Mecz Andriejewa – Stearns rozstrzygnął sprawę ćwierćfinałowej rywalki dla Świątek

     

    Początek spotkania układał się ciekawie. Mieliśmy sporo walki, ale gemy wędrowały na konto Andriejewej. Na otwarcie przełamała przeciwniczkę za trzecim break pointem, później sama obroniła jedną okazję przeciwniczki i wyszła na prowadzenie 2:0. Podczas piątego rozdania Amerykanka miała 40-0 przy swoim podaniu, a mimo to nie zdołała dołożyć “oczka” na własny rachunek. Mirra wykorzystała trzeciego break pointa i powiększyła przewagę do stanu 4:1. Do końca partii 17-latka nie straciła już ani jednego gema. Podczas siódmego rozdania zamieniła drugiego setbola w triumf 6:1.

     

    Rosjanka nie zwalniała tempa i cały czas wywierała presję na tenisistce z USA. Efektem tego było szybkie odjęcie prowadzenia 2:0 w kolejnej partii. Podczas trzeciego gema wkradło się lekkie rozkojarzenie w poczynaniach Mirry. Mimo wielu okazji na podwyższenie przewagi, ostatecznie straciła serwis i pozwoliła jeszcze Stearns na złapanie kontaktu. W trakcie następnego rozdania 17-latka odzyskała jednak kontrolę nad wydarzeniami. Znów dominowała na korcie i w dalszej fazie nie pozwoliła już Peyton na powiększenie swojej zdobyczy. Mecz zakończył się wynikiem 6:1, 6:1.

     

    Taki rezultat oznacza, że w czwartek dojdzie do drugiego bezpośredniego starcia pomiędzy Igą Świątek i Mirrą Andriejewą. Poprzednim razem obie spotkały się w ćwierćfinale ubiegłorocznego WTA 1000 w Cincinnati. Wówczas Polka wygrała spotkanie 4:6, 6:3, 7:5. Także i tym razem obie powalczą o awans do najlepszej “4” tysięcznika. Zapowiada się kolejny ekscytujący pojedynek.