Category: Home

  • Lewandowski zaskoczony na konferencji. Odparł bez namysłu: „To bardzo kuszące”

    Lewandowski zaskoczony na konferencji. Odparł bez namysłu: „To bardzo kuszące”

    Lewandowski zaskoczony na konferencji. Odparł bez namysłu: „To bardzo kuszące”

    Robert Lewandowski w reprezentacji Polski zdobył już 84 bramki i powoli zbliża się do kosmicznej granicy 100 trafień. – Powiem szczerze, że taki dorobek jest bardzo kuszący, choć na pewno zdobycie tylu bramek nie będzie łatwe – podkreśla napastnik Barcelony, który dziś zjawił się w Warszawie na zgrupowaniu reprezentacji Polski przed meczami eliminacyjnymi mistrzostw świata.

     

    Robert Lewandowski strzelanie dla kadry zaczął we wrześniu 2008 r. Debiutanckie trafienie zanotował w meczu przeciwko San Marino, który Polska wygrała 2:0. Później bramki zdobywał już seryjnie – w meczach towarzyskich, eliminacyjnych, spotkaniach mistrzostw Europy, a ostatnio przełamał się także na mistrzostwach świata.

     

    Łącznie, przez 17 lat, Lewandowski zdobył już 84 bramki i dawno wyprzedził wieloletniego lidera klasyfikacji strzelców reprezentacji Polski – Włodzimierza Lubańskiego, który do siatki w barwach reprezentacji trafił 48 razy.

     

    Lewandowski poprawić dorobek będzie mógł już w najbliższych dniach, gdy Polacy w eliminacjach mistrzostw świata zmierzą się z Litwą oraz Maltą. W tej sytuacji na poniedziałkowej konferencji prasowej napastnik Barcelony został zapytany o to, czy myśli o zdobyciu dla Polski 100 bramek.

     

    Powiem szczerze, że jak usłyszałem liczbę 100, to zrobiło się to kuszące… Na pewno nie powiem, że nie, choć nie będzie to łatwe. Zdaję sobie jednak sprawę, że brakuje mi tylko i aż 16 goli

     

    ~ podkreślał Lewandowski.

     

    – Na dziś jednak nie myślę o takim celu, choć muszę przyznać, że 100 goli brzmi fajnie. Od zawsze jednak moim priorytetem jest dobro kadry i teraz skupiam się tylko i wyłącznie na meczach eliminacyjnych, żeby nasza drużyna zaczęła funkcjonować dużo lepiej. Jeśli tak się stanie, to mi też będzie łatwiej strzelać bramki – dodaje napastnik Barcelony.

     

    Lewandowski na zgrupowanie reprezentacji przyjechał zaraz po wyjazdowym meczu z Atletico Madryt. W niedzielny wieczór Katalończycy do 72. minuty przegrywali 0:2, ale po bramce Polaka złapali wiatr w żagle i ostatecznie wygrali 4:2 i wciąż są liderem La Liga.

     

    Teraz Lewandowski i spółka przygotowują się w Warszawie do piątkowego meczu z Litwą oraz poniedziałkowego z Maltą.

     

  • Iga Świątek odniosła się do afery z sobą w roli głównej. Wydała oświadczenie

    Iga Świątek odniosła się do afery z sobą w roli głównej. Wydała oświadczenie

    Iga Świątek odniosła się do afery z sobą w roli głównej. Wydała oświadczenie

    Iga Świątek po półfinale Indian Wells znalazła się na językach całego świata. Niestety, głośno mówiono nie o jej grze, a emocjach, które wzięły nad nią górę w trzecim secie. Polka posłała wtedy piłkę kozłem w trybuny, strasząc chłopca od podawania piłek. Widać, że w ostatnim czasie jej relacje z zespołem nie są dobre. Teraz wyznała, co leżało jej na sercu i stwierdziła, że choć nie czuje się z tym komfortowo, to wyjaśni parę spraw.

     

    Iga Świątek postanowiła zamieścić na swoim instagramowym profilu obszerne wyjaśnienie dotyczące ostatnich emocjonalnych wybuchów, jakie miały miejsce podczas półfinałowego meczu turnieju w Indian Wells. Wiele osób dziwiło się tym, że zazwyczaj bardzo spokojna Polka dała ponieść się gniewnym impulsom i zrobiło się o niej głośno w mniej sportowym kontekście. Raszynianka opowiedziała, jak wyglądało to z jej strony.

     

    Iga Świątek zamieściła oświadczenie

    https://www.instagram.com/share/p/BAa_9GslGu

  • Pilny komunikat ws. Piotra Żyły. Polski Związek Narciarski oficjalnie ogłasza

    Pilny komunikat ws. Piotra Żyły. Polski Związek Narciarski oficjalnie ogłasza

    Pilny komunikat ws. Piotra Żyły. Polski Związek Narciarski oficjalnie ogłasza

    Po średnio udanym weekendzie Pucharu Świata w skokach narciarskich na mamucie w Vikersund można było spodziewać się pewnych zmian w kadrze reprezentacji Polski na weekend w Lahti. Do tej jednak nie doszło. Thomas Thurnbichler powołał taki sam skład. Polski Związek Narciarski zaznacza, że Piotr Żyła wystąpi w konkursach kończących sezon w Planicy.

     

    Polskie skoki narciarskie przeżywają wielki kryzys. W tym sezonie zawodnikom prowadzonym przez Thomasa Thurnbichlera niewiele wychodzi. Oczywiście największym powiewem nadziei jest Paweł Wąsek, który potrafił się bić o miejsca w okolicach podium. Gdy spojrzymy na klasyfikację generalną Pucharu Świata, to zdecydowanie najgorszej z Biało-Czerwonych z kadry A wypada Piotr Żyła. Mimo tego znalazł się on w kadrze na mistrzostwa świata w Trondheim.

     

    Żyła poleciał do Norwegii z racji na tytuł mistrza świata, którego bronił na skoczni normalnej. Thurnbichler nie zdecydował się zabrać sześciu skoczków, w związku z tym czempionat z daleka śledził Kamil Stoch. Wyniki w mistrzostwach świata raczej nie przyznały Austriakowi racji. Forma Piotra Żyły mogła być tym, co najbardziej niepokoiło kibiców i trenerów.

     

    Piotr Żyła bez powołania. Thurnbichler nie zmienia nic

     

    W związku ze słabą dyspozycją Żyła został wycofany z reprezentacji i nie poleciał na Raw Air. Przez decyzję trenera Thurnbichlera nasz dwukrotny mistrz świata ze skoczni normalnej nie mógł zaprezentować swoich umiejętności latania, a wiadomo od dawna, że Żyła lotnikiem jest znakomitym. Gdy koledzy z kadry walczyli z warunkami na skoczni w Vikersund Żyła zaprezentował się z bardzo dobrej strony podczas Pucharu Kontynentalnego w Lahti.

     

    To jednak wciąż za mało, aby załapać się do kadry prowadzonej przez austriackiego szkoleniowca. Thomas Thurnbichler ogłosił już, że na konkursy Pucharu Świata w Lahti zabiera dokładnie tę samą ekipę, która walczyła o punkty w Vikersund.

    https://x.com/pzn_pl/status/1901669525709349131?t=56-5QpXo_RuFJfsRe4tzWA&s=19

    Oznacza to, że w Finlandii o kolejne punkty Pucharu Świata walczyć będą: Kamil Stoch, Paweł Wąsek, Dawid Kubacki, Aleksander Zniszczoł, Jakub Wolny oraz Maciej Kot. Ważne jest jednak to, że Piotr Żyła dołączy do reprezentacji na kończące sezon loty w Planicy.

     

  • Dopiero co przegrała turniej, a już takie wieści ws. Igi Świątek. W końcu ktoś to powiedział

    Dopiero co przegrała turniej, a już takie wieści ws. Igi Świątek. W końcu ktoś to powiedział

    Dopiero co przegrała turniej, a już takie wieści ws. Igi Świątek. W końcu ktoś to powiedział

    Iga Świątek przyzwyczaiła fanów sportu do ciągłego wygrywania. Ostatnio jednak nie do końca się jej wiedzie. Właśnie przegrała kolejny duży turniej, co zapewne jest dla niej niezwykle trudne. Komentatorzy przyczyn tego stanu rzeczy doszukują się w podejściu raszynianki do swojego zawodu, które przekłada się na jej życie prywatne. “Nie zna prawdziwego życia” – zawyrokował jeden z nich.

     

    Iga Świątek przegrała kolejny turniej. Już skupia się na przyszłości

     

     

    Choć Iga Świątek całkiem nieźle zaprezentowała się na Indian Wells, to jednak nie wystarczyło do zajęcia pierwszego miejsca. W półfinale pokonała ją 17-letnia Mirra Andriejewa, która triumfowała również i na ostatnim etapie rozgrywek, udowadniając swoją przewagę nad Aryną Sabalenką. Tym samem nastolatka awansowała wysoko w rankingu WTA, depcząc swoim cenionym przeciwniczkom po piętach.

     

    Dla Polski przegrana w Stanach Zjednoczonych oznacza kolejną z rzędu – po Melbourne, Dosze i Dubaju – porażkę. Ostatni raz 23-latka nie miała sobie równych na turnieju Roland-Garros w czerwcu ubiegłego roku. Choć naszą zawodniczkę czekają jeszcze inne imprezy, ona najbardziej czeka już na tę, która rozpocznie się w połowie kwietnia.

     

    “(…) Nie mogę doczekać się turnieju (…) w Stuttgarcie. Jak wiecie, jest to jedno z moich ulubionych miejsc do gry. Mam stąd wspaniałe wspomnienia. To naprawdę ekscytujące i już tego wyczekuję. Mam nadzieję, że będę tam grać tak długo, jak to okaże się możliwe. I liczę na was, ponieważ kibice są tutaj wspaniali. Zawsze dostaję od was mnóstwo wsparcia, więc mam nadzieję, że przyjdziecie” – dopiero co przekazała w sieci.

     

    Dopiero co przegrała turniej, a już takie wieści ws. Igi Świątek. W końcu ktoś to powiedział

     

     

    Mimo że Świątek z niesłabnącym entuzjazmem patrzy w przyszłość i już skupia się na kolejnych wyzwaniach, wciąż nie cichną komentarze po jej sobotniej przegranej. Pojawiają się głosy, że to jej podejście może być przyczyną problemów na korcie.

     

    “Ona nie zna prawdziwego życia. Nie pamiętam sytuacji, by ktoś ją widział na dyskotece, wystrojoną, bawiącą się w gronie przyjaciół. Może nie jest to klasztorne życie, nie aż tak, ale na pewno rzadko spotykane. Przez kilkanaście lat tenis będzie dla niej zawodem, ale pewnie jest jej w tym dobrze” – powiedział Tomasz Wolfke w rozmowie z “Weszło”.

     

    Powrócił też wątek kontaktów z Darią Abramowicz, który niedawno tenisistka starała się raz na zawsze uciąć. A wszystko to w kontekście zachowania nietypowego dla Igi, która w trakcie meczu straciła nad sobą kontrolę i z wściekłością odbiła piłkę do ballboya, która odbiła się tuż obok niego. Według specjalisty to skutek więzi z psycholożką, która dawno przekroczyła już granice profesjonalizmu.

     

    “Nie wiem, na czym ona polega, czy się wyczerpuje, czy jednak nie, ale od dłuższego czasu to nie jest już relacja psycholog-klient. Taka współpraca trwa rok, maksymalnie półtora. Nie słyszałem o dłuższych. Tymczasem Daria jest przyjaciółką, mentorką, być może najbliższym człowiekiem dla Igi. I pewnie w jakimś stopniu to utrudnia (…) [sprawę – przyp. aut.]” – ocenił.

     

    Iga Świątek wyjawiła swój sekret. Oto co pomaga jej na korcie

     

    Świątek nigdy nie ukrywała, że praca jest jej największą miłością, której oddała wszystko. Rzeczywiście wydaje się, że poza tenisem – jak wspominał Wolfke – w jej życiu zostaje niewiele. I choć deklaruje, że wciąż pracuje nad perfekcjonizmem ze wspomnianą Abramowicz, to jednocześnie nadal ma wobec siebie ogromne wymagania.

     

     

    “Wbrew pozorom najtrudniej mi radzić sobie z wyzwaniami, które stawiam sama sobie. Apetyt – chcę wygrywać więcej i więcej. Najtrudniej jest zachować satysfakcję z gry i znaleźć w tym wszystkim równowagę, bo być numerem jeden nie jest łatwo. Myślę, że bez ludzi (…) dobre funkcjonowanie ‘na szczycie’ byłoby niemożliwe. To mimo wszystko samotna droga, a tenis to samotny sport pod wieloma względami. (…) Chcę być lepsza każdego dnia, ale nie porównuję się z innymi ludźmi, tylko z samą sobą. Patrzę, jak ja się rozwijam” – mówiła w rozmowie z “Twoim Stylem”.

     

    Iga przyznaje wprost, że nie umie pogodzić się ze swoimi klęskami.

     

    “Mam z nim [perfekcjonizmem] trudną relację. Wiem, że dzięki niemu jestem dobra w sporcie, jednak czasami bardzo mnie przytłacza. Trudno mi zaakceptować coś, co nie jest takie, jak chciałam. Nie potrafię być rozczarowana” – wyznała w wypowiedzi dla “Elle” w maju ubiegłego roku.

     

  • Zaczęła od 1:4. 18-latka pokonała mistrzynię olimpijską po dwóch tie-breakach

    Zaczęła od 1:4. 18-latka pokonała mistrzynię olimpijską po dwóch tie-breakach

    Zaczęła od 1:4. 18-latka pokonała mistrzynię olimpijską po dwóch tie-breakach

    16 marca zakończyły się ostatnie zmagania w ramach turnieju WTA Indian Wells. Tenisistki nie mają jednak zbyt wiele czasu na odpoczynek, bowiem już na horyzoncie pojawił się kolejny “tysięcznik”. Pierwszy dzień eliminacji do WTA Miami 2025 przyniósł nam nie lada pojedynek. 18-letnia obiecująca tenisistka Maya Joint zmierzyła się ze złotą medalistką Igrzysk Olimpijskich w Paryżu Sarę Errani. Panie potrzebowały aż dwóch tie-breaków, w których triumfowała młoda Australijka.

    WTA Miami 2025 to kolejny “tysięcznik” w tegorocznym tenisowym kalendarzu Pań. Runda eliminacyjna do turnieju rozgrywanego na Florydzie ruszyła niespełna kilka godzin przed tym, jak 17-letnia Mirra Andriejewa pokonała Aryne Sabalenke w finale WTA 1000 w Indian Wells. Jedną z ciekawszych par tego etapu stanowiły 18-letnia Australijka Maya Joint oraz zwyciężczyni złotego medalu w duecie z Jasmine Paolini na Igrzyskach Olimpijskich 2024 w Paryżu Sara Errani.

    Młoda tenisistka, będąca na 80 miejscu w rankingu WTA jest obecnie w całkiem niezłej formie. Przekonać mogła się o tym między innymi Magda Linette, która w meczu 1/8 finałów turnieju WTA Hobart uległa wschodzącej gwieździe australijskiego tenisa 2:0 (6:1, 6:1). Ostatecznie Joint odpadła wówczas dopiero w półfinałowym starciu z Elise Mertens. W zakończonym niedawno Indian Wells 18-latka zaliczyła dość spory falstart, przegrywając już w pierwszej rundzie turnieju z niżej rozstawioną Soraną Cirstea.

    Młoda Australijka z pierwszym triumfem w tegorocznym WTA Miami. Odprawiła złotą medalistkę IO

    Początek meczu Mayą Joint a Sarą Errani rozpoczął się na korzyść Włoszki. Doświadczona zawodniczka wygrała pierwszego gema, nie tracąc ani jednego punktu przy podaniu przeciwniczki. Kolejny gem wpadł jednak na konto 18-latki, która wywalczyła go przy drugim break-poincie. Następne trzy gemy padły łupem Errani, wyprowadzając złotą medalistkę IO na bezpieczną przewagę, wynoszącą 4:1. Australijka nie poddawała się jednak i przy podaniu w szóstym gemie Włoszki zaczęła odrabiać straty. Gem siódmy oraz ósmy to już pełna dominacja Joint, która doprowadziła do wyrównania.

    Remis zbytnio rozluźnił młodą tenisistkę, która niemal bez przeszkód pozwoliła swojej przeciwniczce wyjść na jednopunktowe prowadzenie. Stratę odrobiła jednak przy okazji kolejnego gema. Wymiana “oczek” między paniami powtórzyła się jeszcze raz i mimo dwóch set-pointów po stronie Australijki doszło do pierwszego w tym spotkaniu tie-breaka, który mimo wielkich trudności i aż cztery piłek setowych włoskiej tenisistki, padł łupem Joint.

    Druji set rozpoczął się niemal identycznie co pierwszy. Errani bez większych problemów wygrała otwierającego gema, aby chwilę później znów stracić “oczko”. W tej części meczu wymiana między zawodniczkami była niezwykle ciekawa. Przykładem może tutaj być piąty gem, który Errani zdobyła bez utraty punktu, tylko po to, aby następnego gema stracić w dokładnie taki sam sposób. W tej części spotkania to włoska tenisistka miała dwie okazje na wygranie seta, lecz 18-latka utrzymała się w meczu aż do drugiego już tie-breaka, wygranego przez nią wynikiem 7:4. Tym sposobem Maya Joint wyeliminowała Sarę Errani w pierwszym etapie eliminacji do turnieju WTA Miami.

  • Jest ostateczna decyzja ws. boksu na igrzyskach. MKOl ogłasza, to koniec sagi

    Jest ostateczna decyzja ws. boksu na igrzyskach. MKOl ogłasza, to koniec sagi

    Jest ostateczna decyzja ws. boksu na igrzyskach. MKOl ogłasza, to koniec sagi

    Świetne wieści dla fanów i zawodników boksu olimpijskiego. Na poniedziałkowym briefingu prasowym przewodniczący Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Thomas Bach poinformował, że zarząd tej organizacji zatwierdził włączenie boksu do letnich igrzysk olimpijskich Los Angeles 2028. Wniosek wymaga jeszcze zatwierdzenia, ale Niemiec jest pewien, że to tylko formalność.

     

    Przypomnijmy, że już w końcówce lutego Międzynarodowy Komitet Olimpijski tymczasowo uznał World Boxing jako “organ zarządzający boksem na poziomie globalnym w ramach ruchu olimpijskiego”. To był ważny krok, sugerujący że pięściarze wystąpią na letnich igrzyskach za trzy lata w Los Angeles. Poniedziałek przyniósł kolejne wieści w tej sprawie. Dobrą nowinę przekazał przewodniczący Thomas Bach podczas briefingu prasowego.

     

    Boks na igrzyskach uratowany. Thomas Bach przekazał radosną nowinę

     

    Zarząd MKOl-u bowiem zalecił włączenie boksu do programu IO ’28. Do całkowitego zatwierdzenia dojdzie podczas pełnej sesji, ale jest to zazwyczaj formalnością. Bach dodał, że jest pewien, że sprawa będzie miała szczęśliwy finał.

     

     

     

    Jestem przekonany, że sesja zatwierdzi tę decyzję, dzięki czemu wszyscy bokserzy na świecie będą mieli pewność, że będą mogli wziąć udział w igrzyskach olimpijskich w Los Angeles w 2028 r., jeśli ich krajowa federacja zostanie uznana przez World Boxing~

     

    ~ Thomas Bach (cyt. za apnews.com)

     

    W 2019 roku MKOl zawiesił stosunki z International Boxing Federation z powodu wątpliwości co do finansowania działalności oraz kwestionowanej uczciwości sędziowania walk. W 2023 r. wykluczył ją z ruchu olimpijskiego. Sam musiał organizować turnieje w Tokio i w Paryżu. Za trzy lata zrobi to World Boxing, w jej skład wchodzi już 78 federacji narodowych z pięciu kontynentów, utworzono także cztery konfederacje kontynentalne.

     

    – Przede mną są kolejne cele, które chcę realizować. Robota jeszcze nie jest skończona. Przede mną złoty medal w Los Angeles – mówiła we wrześniu srebrna medalistka z Paryża Julia Szeremeta. Wydaje się, że zagrożenie związane ze sprawami organizacyjnymi, niezależnymi od niej już jej nie przeszkodzą.

     

    Boks na igrzyskach olimpijskich obecny jest od 1904 roku, kiedy to zmagania o laury odbyły się w amerykańskim Saint Louis. Wypadnięcie pięściarstwa z programu IO byłoby sporą stratą.

     

  • Zdradza, jaka Iga Świątek jest naprawdę. Echo skandalu. A kim jest Abramowicz?

    Zdradza, jaka Iga Świątek jest naprawdę. Echo skandalu. A kim jest Abramowicz?

    Zdradza, jaka Iga Świątek jest naprawdę. Echo skandalu. A kim jest Abramowicz?

    Kiedy Iga Świątek eksplodowała ze złości podczas ostatniego meczu z Mirrą Andriejewą w Indian Wells, temat skuteczności pracy Darii Abramowicz i jej relacji z tenisistką po prostu musiał wrócić. Uznany tenisowy ekspert Eurosportu i redaktor prowadzący portalu historiapolskiegotenisa.pl Tomasz Wolfke w rozmowie z “Weszło” wyznał, jakim człowiekiem za kulisami jest Iga Świątek i ocenił, jak wygląda jej relacja z psycholożką.

     

    Na początku trzeciego seta meczu z Mirrą Andriejewą Iga Świątek straciła nad sobą panowanie, a to do niej niepodobne. Polka wściekła się na ballboya i odbiła rzuconą przez niego piłkę w taki sposób, że ta odbiła się od kortu niedaleko niego.

     

    Gdyby w niego trafiła, skończyłoby się dyskwalifikacją. Ostatecznie piłka poleciała w kierunku trybun i odbiła się od bandy niedaleko miejsca, w którym siedziała Daria Abramowicz. Reakcja psycholożki na zachowanie Igi Świątek była dość nerwowa.

     

    “Iga Świątek nie zna prawdziwego życia”. A kim jest Daria Abramowicz? Tomasz Wolfke wyjaśnia

     

    Nie wiem, na czym ona polega, czy się wyczerpuje, czy jednak nie, ale od dłuższego czasu to nie jest już relacja psycholog-klient. Taka współpraca trwa rok, maksymalnie półtora. Nie słyszałem o dłuższych. Tymczasem Daria jest przyjaciółką, mentorką, być może najbliższym człowiekiem dla Igi. I pewnie w jakimś stopniu to utrudnia tę relację psycholog-klient.

     

    ~ Tomasz Wolfke

     

    W tej samej rozmowie Wolfke zdradził, jakim człowiekiem Iga Świątek jest poza kortem. Polka od dawna sprawia wrażenie osoby skupiającej się głównie na swojej karierze. Wiceliderka rankingu WTA nie jest osobą angażującą się w życie towarzyskie i różnego rodzaju imprezy. Wolfke właśnie to potwierdził.

     

    – Ona nie zna prawdziwego życia. Nie pamiętam sytuacji, by ktoś ją widział na dyskotece, wystrojoną, bawiącą się w gronie przyjaciół. Może nie jest to klasztorne życie, nie aż tak, ale na pewno rzadko spotykane. Przez kilkanaście lat tenis będzie dla niej zawodem, ale pewnie jest jej w tym dobrze – wyznał ekspert.

     

    W dalszej części wywiadu Wolfke dał do zrozumienia, że wybuch wściekłości u Igi Świątek z meczu z Andriejewą nie był niczym niesamowitym. Zdarza się to bowiem każdemu człowiekowi. Nawet sportowcom, którzy z pozoru wyglądają na bardzo opanowanych.

     

    W najbliższych dniach Iga Świątek podejmie kolejne wyzwanie, jakim będzie udział w turnieju WTA w Miami. W pierwszym spotkaniu Polka zmierzy się z Caroline Garcia lub kwalifikantką. W tym momencie nie może doczekać się już jednak powrotu na mączkę, czyli nawierzchnię, na której czuje się zdecydowanie najlepiej. 

     

  • To z nimi zmierzą się nasze tenisistki w Radomiu! Polki poznały oficjalne składy

    To z nimi zmierzą się nasze tenisistki w Radomiu! Polki poznały oficjalne składy

    To z nimi zmierzą się nasze tenisistki w Radomiu! Polki poznały oficjalne składy

    Polskie tenisistki wiedzą już, z kim zagrają w ramach rywalizacji podczas Billie Jean King Cup. Przypomnijmy, że do Radomia przyjadą reprezentacje Szwajcarii oraz Ukrainy. Pewne jest, że zjawią się tam czołowe zawodniczki rankingu WTA.

     

    Choć Iga Świątek nie znajdzie się w składzie na mecze Billie Jean King Cup w Radomiu, to kibice będą mogli spodziewać się innych znanych nazwisk, które postarają się zapewnić spore emocje na korcie. Z innych popularnych tenisistek będziemy mogli oglądać: Belindę Bencic, Viktoriję Golubic, Elinę Svitolinę czy Martę Kostjuk.

     

    Przypomnijmy, że pierwszy mecz zostanie rozegrany 10 kwietnia, a rywalkami Polek będą Szwajcarki. W dalszej kolejności zawalczymy z tenisistkami z Ukrainy. Z nimi zagramy z kolei 11 kwietnia. Co ciekawe, spotkania w Radomiu będą rozgrywane tym razem na nawierzchni ziemnej. W 2022 roku była zupełnie inna, ponieważ rywalizacja toczyła się na korcie twardym.

     

    Triumfatorki tej imprezy awansują do listopadowego BJK Cup Finals w chińskim Shenzhen.

     

    OFICJALNE SKŁADY:

    Szwajcaria:

     

    Belinda Bencic

    Viktorija Golubic

    Celine Naef

    Jil Teichmann

    Kapitan Heinz Guenthardt

     

    Ukraina:

     

    Elina Switolina

    Marta Kostjuk

    Katarina Zawadzka

    Ljudmiła Kiczenok

    Nadia Kiczenok

    Kapitan Ilia Marczenko

  • Lewandowski wyrobił się w 72 mecze mniej. Wielki moment, Polak przeszedł do historii

    Lewandowski wyrobił się w 72 mecze mniej. Wielki moment, Polak przeszedł do historii

    Lewandowski wyrobił się w 72 mecze mniej. Wielki moment, Polak przeszedł do historii

    Robert Lewandowski znowu zdobył bardzo ważnego gola dla Barcelony. Dzięki jego bramce na 1:2 “Duma Katalonii” wróciła do meczu z Atletico Madryt, a następnie wygrała go aż 4:2. Polski napastnik zanotował już 94. trafienie w barwach “Blaugrany” i tym samym zrównał się z kolejną legendą klubu. Satysfakcji jeszcze dodaje fakt, że był to gol wyjątkowej urody, a poza tym “Lewy” zanotował całkiem udany występ.

     

    Robert Lewandowski w niedzielę nie rozegrał idealnego spotkania. Trudno o takie, grając na wyjeździe z Atletico Madryt. Jednak mimo tak trudnego wyzwania polski napastnik bardzo dobrze się zastawiał, stwarzał kolegom dużo przestrzeni i potrafił rozegrać piłkę. Skazą na jego występie w pierwszej połowie była niewykorzystana znakomita sytuacja bramkowa wykreowana przez Pedriego. Gdy Atletico zdobyło gola na 2:0, FC Barcelona nie załamała się. Robert Lewandowski wykazał się sportową złością i wziął sprawy w swoje ręce – do spółki z Inigo Martinezem, który posłał doskonałe podanie w pole karne

     

    Robert Lewandowski przyjął piłkę na klatkę piersiową i zgasił ją na swoją lewą nogę. Później doskonałym płaskim strzałem pokonał Jana Oblaka. Gdy było 1:2, Barcelona nabrała wiatru w żagle, a później zdobyła jeszcze trzy kolejne gole. Zwycięstwo nad Atletico Madryt może przesądzić o tym, że to właśnie “Duma Katalonii” zdobędzie mistrzostwo Hiszpanii w tym sezonie. Może, ponieważ walka o tytuł będzie zacięta do ostatnich kolejek.

     

    Lewandowski staje się legendą FC Barcelona. Właśnie wyrównał wynik Ronaldinho

     

    Strzelając tego niesamowitego gola, Robert Lewandowski zrównał się z jedną z największych legend FC Barcelona. Polak teraz ma na koncie 94 bramki dla FC Barcelona. Dokładnie na tej liczbie zatrzymał się licznik  Ronaldo de Assisa Moreiry znanego bardziej jako Ronaldinho. Transfer tego piłkarza w 2003 roku całkowicie odmienił klub, który w późniejszych latach z nim jako liderem zdobył wszystkie możliwe trofea. Sam Ronaldinho za swój najlepszy sezon w barwach “Blaugrany” został nagrodzony Złotą Piłką.

     

    Brazylijczyk osiągnął ten wynik w 207 występach w barwach “Dumy Katalonii” w latach 2003-2008. Robert Lewandowski natomiast potrzebował na to tylko 135 spotkań. Nie ma wątpliwości, że polski napastnik już niedługo powiększy swój dorobek i dobije do długo wyczekiwanej “setki”.

     

    W tym momencie Robert Lewandowski ma na koncie tyle samo goli, co jeszcze jedna legenda FC Barcelona. Mowa o jej byłym kapitanie i byłym trenerze Polonii Warszawa i Lecha Poznań – Jose Marii Bakero. On również zdobył 94 gole dla “Dumy Katalonii”. Wynik ten osiągnął w 347 spotkań.

  • Hiszpańskie media oceniły Lewandowskiego. Jego gol dużo zmienił

    Hiszpańskie media oceniły Lewandowskiego. Jego gol dużo zmienił

    Hiszpańskie media oceniły Lewandowskiego. Jego gol dużo zmieni

     

    Nie ma wątpliwości, że hiszpańskie media oceniłyby Roberta Lewandowskiego znacznie gorzej, gdyby nie zdobył pięknej bramki. Polak dał sygnał FC Barcelonie do powrotu w rywalizacji z Atletico Madryt i przyczynił się do wielkiego powrotu i triumfu 4:2.

     

    FC Barcelona jest po prostu niezniszczalna, kiedy ma w swoim składzie Wojciecha Szczęsnego. W meczu 28. kolejki hiszpańskiej La Ligi z Atletico Madryt “Duma Katalonii” od 70. minuty przegrywała 0:2, by ostatecznie zwyciężyć 4:2 (relacja TUTAJ).

     

    Sygnał do ataku dał Robert Lewandowski, który mimo trudnego spotkania zdobył pięknego gola po podaniu Inigo Martineza. Sześć minut po jego trafieniu do remisu doprowadził Ferran Torres, który ustalił wynik meczu w doliczonym czasie gry krótko po tym, jak bramkę zdobył Lamine Yamal.

     

    Hiszpańskie media mocno doceniły trafienie reprezentanta Polski. Portal ElDesmarque wystawił mu notę “7” w skali 1-10, gdzie “1” to najniższa.

     

    “Polak szarpał się ze środkowymi obrońcami, którzy nie dawali mu nawet odetchnąć. Strzały, które oddawał, nie należały do najwygodniejszych i nie miał prawie żadnych szans. Po drugim golu dla rywali sam strzelił świetną bramkę, która zmniejszyła stratę” – podsumowano występ Lewandowskiego.

     

    Zdanie wspomnianego portalu podzieliła “Marca”. Choć po pierwszej połowie napastnik Barcy został oceniony na “5,5”, to zdobyta bramka sprawiła, iż ostatecznie końcowa nota uległa poprawie.

     

    “Zanotował pierwszy strzał celny dla Barcy przed upływem 15 minut. Miał również szansę na gola w 43. minucie. Nie radził sobie najlepiej, ale pojawił się po golu Atletico, by zdobyć bramkę kontaktową. Był to bardzo ładny gol reprezentanta” – czytamy o Polaku.

     

    Z kolei kataloński “Sport” w pierwszej kolejności nazwał Lewandowskiego “odkupionym”, na co wpłynęło jego trafienie. “Oddał niegroźny strzał głową, który obronił Oblak, ale przede wszystkim zmarnował świetną okazję po podaniu Pedriego, trafiając w poprzeczkę. Chwilę później Atletico zdobyło gola. W drugiej połowie odkupił się fantastycznym trafieniem po dośrodkowaniu Inigo” – napisano o występie polskiego zawodnika, oceniając go przy tym na “8”.