Category: Disclaimer

  • Stało się. Iga Świątek pierwsza na świecie, kibice czekali ponad 20 lat

    Stało się. Iga Świątek pierwsza na świecie, kibice czekali ponad 20 lat

    Stało się. Iga Świątek pierwsza na świecie, kibice czekali ponad 20 lat

    Problemy z prądem na Półwyspie Iberyjskim nie zdekoncentrowały Igi Świątek. Polka, dzień później niż pierwotnie zakładano, zmierzyła się z Dianą Sznajder i pokonała Rosjankę, dzięki czemu znalazła się w najlepszej ósemce prestiżowego turnieju w Madrycie. Od razu po spotkaniu kibice dowiedzieli się, że wiceliderka WTA dokonała rzeczy historycznej. Takiego wyczynu damski tenis nie widział od ponad dwudziestu lat.

     

    Za uczestnikami tegorocznego turnieju w stolicy Hiszpanii stresujące godziny. We wtorek nie rozegrano zbyt wielu spotkań z powodu awarii prądu, która dotknęła niemal cały Półwysep Iberyjski. Przesunięto choćby potyczkę Igi Świątek z Dianą Sznajder. Polka jednak zachowała koncentrację i w środę rozprawiła się z groźną rywalką. Nie brakowało nerwowych momentów, lecz finalnie liczyło się zwycięstwo. Podopieczna Wima Fissette’a triumfowała 6:0, 6(3):7, 6:4.

     

    Co ciekawe, niespodziewany blackout wbrew pozorom bardziej pomógł, niż zaszkodził naszej rodaczce. Czołowa rakieta globu wyjaśniła wszystko w wywiadzie udzielonym tuż po ostatniej piłce. “Nikt mi nie zawracał głowy, bo nie miałam po prostu zasięgu, więc nie zastanawiałam się, do kogo zadzwonić, czy napisać. To była dla mnie świetna okazja do odpoczynku” – stwierdziła wyluzowana. Za chwilę czeka ją jednak konfrontacja w ćwierćfinale.

     

    Iga Świątek przeszła do historii damskiego tenisa. A to nie koniec, seria Polki może trwać

     

    O ćwierćfinale wspominamy nie bez powodu, ponieważ Polka pod koniec kwietnia zapisała się w historii damskiego tenisa, o czym poinformował w mediach społecznościowych profil “OptaAce”, zajmujący się statystykami. “Iga Świątek została pierwszą zawodniczką, która dotarła do 17 kolejnych ćwierćfinałów głównych drabinek WTA rozgrywanych na kortach ziemnych od czasów Martiny Hingis (19, Hilton Head 1997-Hamburg 2002)” – czytamy w serwisie X. Pod uwagę wzięto nie tylko zmagania kobiecego touru, ale także igrzyska olimpijskie.

    https://x.com/OptaAce/status/1917198228241654085

    Podopieczna Wima Fissette’a może więc świętować podwójnie i kontynuować imponującą serię także w kolejnych tegorocznych zmaganiach. Na razie na drodze Polki w Madrycie stanie niebawem Madison Keys. Dla 23-latki będzie to rewanż za przegrane starcie podczas styczniowego Australian Open. Tekstowa relacja na żywo w Interia Sport.

     

  • Nie doszło do pojednania w Madrycie. Polka orzekła koniec starcia Ukrainki z Rosjanką

    Nie doszło do pojednania w Madrycie. Polka orzekła koniec starcia Ukrainki z Rosjanką

    Nie doszło do pojednania w Madrycie. Polka orzekła koniec starcia Ukrainki z Rosjanką

    Marta Kostiuk, trenowana przez Polkę Sandrę Zaniewską, jest jedną z tych ukraińskich tenisistek, które nie podają ręki Rosjankom. Nie inaczej było i we wtorek w Madrycie, ani myślała się w ten sposób żegnać z Anastazją Potapową, gdy polska sędzia Marta Mrozińska zakończyła ich spotkanie. Chwilę wcześniej zaś zrobiło się szczególnie nerwowo, przy prowadzeniu 6:3 i 4:0 Ukrainka upadła na kort, wyglądało to poważnie. Potrzebowała pomocy medycznej. W środę zagra o półfinał z Aryną Sabalenką.

     

    Mecz Marty Kostiuk z Anastazją Potapową miał wyłonić ostatnią ćwierćfinalistkę Mutua Madrid Open. Dla tenisistek z Ukrainy mecze z zawodniczkami z Rosji są “złem koniecznym” – muszą grać, choć Kostiuk, Elina Switolina czy Dajana Jastremska podkreślały, że zawodniczek z tego kraju w rywalizacji być nie powinno. Nie witają się z nimi, nie dziękują sobie przy siatce. Kostiuk po swoim wtorkowym starciu z Potapową nawet na rywalkę nie spojrzała. Podziękowała polskiej arbiter Marcie Mrozińskiej, zostawiła rakietę na ławce i zaczęła fetować swój sukces.

     

    A miała z czego się cieszyć, bo w innych tegorocznych dwutygodniowych turniejach WTA 1000 odpadała właśnie w czwartej rundzie. A tu na dodatek awansowała kosztem Rosjanki, na które ma ostatnio patent. W tym roku grała w Miami z Anną Blinkową, w Madrycie pokonała w niedzielę Weronikę Kudiermietową. W rankingu WTA znów awansowała o kilka pozycji, teraz wirtualnie pozostaje 27. I tym samym praktycznie zapewniła sobie rozstawienie w Roland Garros, bo w Rzymie nie musi już niczego bronić. Rok temu od razu uległa bowiem Naomi Osace.

     

    WTA Madryt. Marta Kostiuk kontra Anastazja Potapowa. Potyczka Ukrainki z Rosjanką na Arantxa Sanchez Stadium

     

    Kostiuk debiutowała w Madrycie jako 15-latka, ale ze stolicy Hiszpanii nie miała dotąd dobrych wspomnień. W głównej drabince wygrała do tego roku jedno z sześciu spotkań, długo musiała więc czekać na przełamanie. I ono nastąpiło, choć ścieżki łatwej nie miała. Trudno bowiem taką nazwać pierwszy mecz z Emmą Raducanu. Poradziła sobie jedna z mistrzynią US Open z 2021, później ograła starszą z sióstr Kudiermietowych.

     

    Potapowa z kolei nie była w Madrycie rozstawiona, wyeliminowała już m.in. Qinwen Zheng, choć i wygrane spotkania z Ashlyn Krueger i Sofią Kenin też mają swoją wartość.

     

    Rosjanka nie miała jednak we wtorek za wiele do powiedzenia na korcie była po prostu zawodniczką gorszą. Nie wytrzymywała dłuższych wymian, gdy Ukrainka zaczynała rotować uderzeniami. Kostiuk grała bardzo głęboko, mocno. I efekty było widać na tablicy wyników. Szybko bowiem przełamała Potapową, za chwilę podwyższyła na 2:0. Rosjanka miała szansę na odrobienie straty tylko w czwartym gemie. A tak to dość łatwo wygrywały swoje serwisy, zbliżając się do końca seta. I gdy Rosjanka nie miała już nic do stracenia, zaczęła bardziej ryzykować. Została skarcona, drugi break oznaczał koniec seta – było 3:6.

     

    Być może to spotkanie potrwałoby mniej więcej 65 minut, bo po równej godzinie Kostiuk prowadziła 4:0 i serwowała przy równowadze. Ruszyła do piłki, która zahaczyła o taśmę, poślizgnęła się na mączce i upadła. Wyglądało to dość niebezpiecznie, z jednej strony wygięła staw skokowy, z drugiej: upadła na kolano i nadgarstek. Krzyknęła, nie wstawała, po chwili pojawiła się przy niej Marta Mrozińska. A Potapowa podeszła do siatki.

     

    Przerwa trwała kilka minut, Ukrainka dostała opatrunek na dłoń i nogę. Przegrała tego gema, a później jeszcze jednego. Potapowa nie dostała już jednak kolejnych szans, mimo że maksymalnie ryzykowała. Przegrała 3:6, 2:6.

     

    Kostiuk zagra w środę o półfinał z Aryną Sabalenką, nie przed godz. 20. Dwa lata temu w Paryżu i trzy lata temu w Dubaju lepsza była Białorusinka, dość wyraźnie. Podopieczna Marty Zaniewskiej przywiozła jednak do Hiszpanii dobrą formę, być może to przełamanie w starciach z liderką rankingu przyjdzie właśnie teraz.

     

  • “Radykalna zmiana”. To on może wygryźć Szczęsnego. Nie chodzi o ter Stegena

    “Radykalna zmiana”. To on może wygryźć Szczęsnego. Nie chodzi o ter Stegena

    “Radykalna zmiana”. To on może wygryźć Szczęsnego. Nie chodzi o ter Stegen

     

    Wojciech Szczęsny czy Marc-Andre ter Stegen? W Hiszpanii trwa dyskusja, który z bramkarzy FC Barcelony powinien być tym pierwszym. Nagle w kontekście tej rywalizacji pojawiło się trzecie nazwisko. Zdaniem “Relevo” w kolejnym sezonie może nastąpić “radykalna zmiana” i klub zdecyduje się kupić kolejnego golkipera. – Gdyby miał zostać sprowadzony, musiałby grać – zaznaczono.

     

    Wojciech Szczęsny nie może być już pewny o miejsce w wyjściowym składzie FC Barcelony. Po kontuzji kolana do zdrowia wrócił już Marc-Andre ter Stegen. Podczas finału Pucharu Króla z Realem Madryt znalazł się nawet w kadrze meczowej. Na występ musi jednak jeszcze poczekać. Hiszpańskie media twierdzą, że do końca sezonu numerem jeden powinien pozostać Polak. Rywalizacja między nimi zacznie się na dobre w kolejnym. Tymczasem portal Relevo niespodziewanie wskazał trzeciego konkurenta.

     

    Oto nowy konkurent Szczęsnego i ter Stegena? Już porównują go z… Messim

    I nie chodzi tu Inakiego Penę. Już od dłuższego czasu Hiszpanie donoszą, że zostanie sprzedany. Według Relevo ma otrzymać oferty od Sevilli i Celty Vigo. Do klubu może natomiast dołączyć inny bramkarz. Już w lutym tego roku “Marca” pisała, że na liście życzeń FC Barcelony znalazł się Joan Garcia z Espanyolu. Temat ostatnio jednak przycichł, by powrócić jak bumerang.

     

    A wszystko dzięki wspaniałej postawie Garcii, który zanotował najwięcej skutecznych interwencji spośród wszystkich bramkarzy LaLiga. Zachował też siedem czystych kont, mimo że jego drużyna gra tylko o utrzymanie. – Bez wątpienia zostanie piłkarzem światowej klasy. Mam taką nadzieję, ponieważ na to zasługuje, zarówno ze względu na swój poziom, jak i osobowość. To jest tak samo, gdy Barcelona miała Leo Messiego – wypalił nawet trener Espanyolu Manolo Gonzalez po wygranej 1:0 z Getafe.

     

    Aż wierzyć się nie chce. Oto co planuje FC Barcelona. “Gdyby mogła…”

    Według Relevo działacze FC Barcelony już teraz chętnie podebrałyby 23-latka lokalnemu rywalowi. – Gdyby Barcelona mogła, odłożyłaby 30 milionów euro na zapłacenie klauzuli odstępnego za Joana Garcię, bramkarza światowej klasy, który przynosi Espanyolowi więcej punktów niż jego napastnicy – czytamy.

     

    Jedyną przeszkodą są problemy finansowe klubu i przestrzeganie zasad Finansowego Fair Play. – Gdyby miał zostać sprowadzony, musiałby grać. Alternatywną opcją byłoby wypożyczenie go na rok do klubu z najwyższej półki, aby mógł bezpiecznie wrócić w kolejnym sezonie. (…) Klub nie wie jednak, czy będzie w stanie dokonać takiej transakcji w przypadku piłkarza, który będzie musiał czekać rok, by zagrać w Barcelonie… chyba że na pozycji bramkarza nastąpi radykalna zmiana – napisali dziennikarze, sugerując, że mógłby rzucić rękawicę Szczęsnemu i ter Stegenowi już w następnym sezonie. Ostatnie słowo ma jednak należeć do samego Garcii, do którego spływają także oferty z innych czołowych zespołów z Niemiec, Anglii i Hiszpanii.

  • 6:0 dla Świątek, wtedy zaczęły się kłopoty. Rosjanka ruszyła do ataku, decydował trzeci set

    6:0 dla Świątek, wtedy zaczęły się kłopoty. Rosjanka ruszyła do ataku, decydował trzeci set

    6:0 dla Świątek, wtedy zaczęły się kłopoty. Rosjanka ruszyła do ataku, decydował trzeci set

    Problemy z prądem ustały i wtorkowe mecze w Madrycie mogły ruszyć zgodnie z planem. O godz. 12:00 na obiekcie Manolo Santana Stadium pojawiła się Iga Świątek, by zmierzyć się z Dianą Sznajder o ćwierćfinał turnieju WTA 1000 w stolicy Hiszpanii. W pierwszym secie Polka nie dała rywalce żadnych szans. Od drugiej odsłony sytuacja na korcie uległa zmianie, Rosjanka doprowadziła do trzeciej partii. Ostatecznie to jednak wiceliderka rankingu wygrała spotkanie 6:0, 6:7(3), 6:4 i zameldowała się w najlepszej “8” zmagań.

     

    Iga Świątek nie błyszczała na początku turnieju WTA 1000 w Madrycie, ale podczas meczu z Lindą Noskovą jej gra wyglądała już zdecydowanie lepiej niż w trakcie potyczki z Alexandrą Ealą. Podczas sobotniej rywalizacji z Czeszką mogliśmy zobaczyć lepszy serwis po stronie Polki i zdecydowanie spokojniejszą, bardziej precyzyjną grę. To zaowocowało pewnym zwycięstwem 6:4, 6:2.

     

    Kolejną przeciwniczką raszynianki okazała się Diana Sznajder. Rosjanka miała imponujący ubiegły sezon, wygrała kilka turniejów. W tym nie wiodło jej się do tej pory najlepiej w singlu. Zdecydowanie lepsze wyniki osiągała w grze podwójnej. Razem z Mirrą Andriejewą okazały się najlepsze podczas deblowego WTA 1000 w Miami. Niedawno 21-latka ogłosiła rozpoczęcie współpracy z byłą liderką rankingu – Dinarą Safiną. Co ciekawe, Świątek nigdy wcześniej nie rywalizowała jeszcze z leworęczną Sznajder. Było to dla niej zatem nowe doświadczenie.

     

    Pierwotnie tenisistki miały rozpocząć swój mecz wczoraj około godz. 13:00. Na przeszkodzie stanęła jednak potężna awaria prądu, która dotknęła Półwysep Iberyjski. Po długim oczekiwaniu organizatorzy przekazali komunikat, że wszystkie przerwane oraz nierozpoczęte poniedziałkowe pojedynki zostały przełożone na wtorek. Tuż przed godz. 18:30 pojawił się komunikat z planem gier. Pierwotnie Iga i Diana miały wystartować o godz. 11:00, ale później dokonano przesunięcia o 60 minut. To dlatego, że prąd na obiekcie Caja Magica, gdzie odbywają się rozgrywki, wrócił dopiero dzisiaj nad ranem.

     

    WTA Madryt: Iga Świątek w ćwierćfinale. Polka pokonała Dianę Sznajder

     

    Mecz rozpoczął się od serwisu Świątek. Polka bardzo pewnie weszła w mecz, rywalka nie mogła się za bardzo odnaleźć w tempie narzuconym przez Polkę. W trakcie drugiego gema Iga wykorzystała ostatniego z trzech break pointów i zaczęła uciekać z wynikiem. Sznajder najbliżej premierowego “oczka” była w trakcie piątego rozdania. Wówczas prowadziła 30-15 przy serwisie raszynianki, ale kolejne punkty powędrowały na konto wiceliderki rankingu. Na koniec nasza reprezentantka wywalczyła jeszcze przełamanie do zera i zakończyła pierwszego seta rezultatem 6:0 po zaledwie 22 minutach gry.

     

    23-latka wygrała pierwszą akcję drugiej odsłony. Po chwili Iga była na dobrej drodze do dołożenia kolejnego, ale popełniła zaskakujący błąd przy siatce. Od tego momentu Polka jakby się rozregulowała, a rywalka – wręcz przeciwnie, jakby wreszcie wyczuła swoją szansę, widząc problemy po drugiej stronie siatki. Diana posłała kilka agresywnych zagrań, które przyniosły jej przełamanie. Później potwierdziła przewagę i zrobiło się 2:0 dla 21-letniej Rosjanki. Świątek zaczęła notować więcej niewymuszonych błędów i w pewnym momencie 13. rakieta świata miała break pointy na podwójne przełamanie. Na szczęście Polka przetrwała ten trudny fragment i oddaliła w sumie dwie okazje rywalki, po czym zgarnęła premierowe “oczko”.

     

    Po chwili Iga całkowicie zniwelowała stratę. Wywarła presję na Sznajder i przełamała ją do zera. Następne rozdanie znów przyniosło trochę kłopotów po stronie Świątek, musiała wracać ze stanu 15-40. 23-latka wyszła jednak z opresji na swoich warunkach i po raz pierwszy w drugiej odsłonie pojedynku objęła prowadzenie. Mimo to raszynianka wciąż miała problem ze złapaniem dobrego rytmu, który prezentowała w pierwszej partii. Udane zagrania przeplatała słabszymi. W siódmym gemie Rosjanka ponownie przełamała naszą reprezentantkę. Chociaż Iga z wyniku 0-40 doprowadziła do równowagi, to końcówka rozdania potoczyła się myśli Diany.

     

    Po chwili Świątek odrobiła stratę breaka. Chociaż Sznajder prowadziła 30-15, to Polka jako pierwsza wypracowała sobie okazję na zamknięciem gema. Tej nie udało się wykorzystać, ale później pojawiła się druga. I ta została już zamieniona w rezultat 4:4. Problemy po stronie serwujących nie ustawały. Diana znów chciała się dobrać do podania przeciwniczki, miała dwa break pointy z rzędu na 5:4. Od tego momentu wiceliderka rankingu wygrała cztery akcje z rzędu i znalazła się o jeden gem od wygrania meczu. Rosjanka zdołała jednak przedłużyć emocje. Chociaż ze stanu 40-15 doszło do równowagi po podwójnym błędzie serwisowym Sznajder, ostatnie dwa punkty dziesiątego rozdania trafiły na konto 21-latki i mieliśmy 5:5.

    Ostatecznie o losach drugiej odsłony rozstrzygał tie-break. Decydująca rozgrywka rozpoczęła się bardzo niekorzystnie z perspektywy Igi. Rywalka szybko objęła prowadzenie 3-0, potem było 5-1. Polka zdołała wygrać dwie kolejne akcje, ale więcej już się nie udało. Druga partia zakończyła się zwycięstwem Diany 7:6(3). Znaczący regres w grze naszej reprezentantki potwierdzały statystyki. W pierwszym secie miała 7 uderzeń kończących i 5 niewymuszonych błędów. W drugim ten bilans wynosił 9-34.

     

    Trzeci set rozpoczął się od utrzymanych podań przez obie zawodniczki. Od trzeciego gema zrobiło się ciekawiej. Świątek wyszła na prowadzenie 40-15 i zapachniało przełamaniem. Od tego momentu cztery punkty z rzędu zakończyły się jednak po myśli Sznajder. Po chwili to Diana miała break pointa na 3:1. Na szczęście Iga wybroniła się niezłym drugim podaniem, potem rozegrała świetną akcję w defensywie. I ostatecznie doszło do wyrównania na 2:2.

     

    Piąty gem przyniósł w końcu przełamanie na korzyść wiceliderki rankingu. Nie było jednak o to łatwo, bowiem 23-latka potrzebowała aż czterech okazji, by dopiąć swego. Po chwili Polka musiała bronić break pointa na 3:3, mimo że zaczęła rozdanie od dwóch wygranych akcji. Na szczęście udało się potwierdzić przewagę i wyjść na 4:2.

     

    Sznajder walczyła o odrobienie strat, także przy następnym gemie serwisowym Igi doprowadziła do stanu równowagi. Ale końcówka znów należała do raszynianki. Przy stanie 5:4 nasza reprezentantka podawała po zwycięstwo. Rosjanka prowadziła 30-15, ale kolejne trzy punkty trafiły do Polki. Ostatecznie Świątek triumfowała 6:0, 6:7(3), 6:4. W ćwierćfinale WTA 1000 w Madrycie zmierzy się z Madison Keys lub Donną Vekić. Może zatem dojść do rewanżowego starcia za półfinał tegorocznego Australian Open.

    Dokładny zapis relacji z meczu Iga Świątek – Diana Sznajder jest dostępny 

     

  • “IGA!”. WTA od razu reaguje na to, co zrobiła Świątek 😍

    “IGA!”. WTA od razu reaguje na to, co zrobiła Świątek 😍

    “IGA!”. WTA od razu reaguje na to, co zrobiła Świątek

    Iga Świątek w wymarzony sposób rozpoczęła mecz z Dianą Sznajder w Madrycie! Pierwszy set zakończył się wynikiem 6:0 dla Polki, a jedno z jej zagrań błyskawicznie obiegło media społecznościowe. Zareagowała na nie nawet WTA.

     

    6:0. W takim stylu Iga Świątek zaczęła pojedynek z Dianą Sznajder w czwartej rundzie WTA 1000 w Madrycie. Był to zdecydowanie najlepszy możliwy start i bardzo dobrze oglądało się polską zawodniczkę na korcie.

     

    WTA natychmiast reaguje po tym, co zrobiła Iga Świątek

     

    Podczas pierwszego seta nasza rodaczka popisała się niesamowitym zagraniem, które błyskawicznie obiegło media społecznościowe. W nietypowy sposób odbiła ona piłkę, a w dodatku zdobyła wówczas punkt.

    https://x.com/WTA/status/1917166606871933244

    Na reakcje nie trzeba było długo czekać. WTA skomentowała to tylko jednym słowem: “IGA!”. Inni fani również byli pełni podziwu, wobec tego, co zrobiła druga rakieta świata. I miejmy nadzieję, że tego typu zagrań będzie jaknajwięcej.

     

  • Show Igi Świątek, błyskawiczna reakcja WTA. I to jeszcze w trakcie meczu Polki

    Show Igi Świątek, błyskawiczna reakcja WTA. I to jeszcze w trakcie meczu Polki

    Show Igi Świątek, błyskawiczna reakcja WTA. I to jeszcze w trakcie meczu Polki

    Iga Świątek pierwszy set z Dianą Sznajder rozegrała śpiewająco. Polka pewnie pokonała Rosjankę i na drugą partię wyszła ze sporą przewagą – rywalka musiała ją gonić i pokazać, że pierwsza partia była z jej strony pomyłką. Już w pierwszym gemie doszło do imponującej akcji, która, choć przegrana przez Świątek, pokazała, co potrafi polska tenisistka. Nagranie pokazuje, w jakiej pozycji udało jej się precyzyjnie odegrać piłkę na drugą stronę.

     

    Iga Świątek w Madrycie jest pod ogromną presją wyniku. Na miejscu broni tytułu i bardzo chciałaby znów znaleźć się w szczytowej formie w sam raz na nadchodzący Roland Garros. Obrona punktów rankingowych dla Polki też jest bardzo ważna – wyższe miejsce daje większą szansę na prostsze turniejowe drabinki.

     

    Iga Świątek pokazała dominację w pierwszym secie

     

    Mecz z Dianą Sznajder z pewnością nie miał być spacerkiem. Rosjanka pokonała dotąd Katie Volynets i zrobiła to niezwykle pewnie, oddając tylko trzy gemy, i zmiażdżyła niespodziankę turnieju, Anastasiję Sevastovą, która wcześniej w łotewsko-łotewskim pojedynku wyeliminowała zwyciężczynię turnieju w Stuttgarcie, Jelenę Ostapenko. Sznajder w dwóch setach nie dała bardziej doświadczonej zawodniczce żadnych szans.

     

    Świątek od samego początku pokazała jednak dominację w meczu z rywalką i nie oddała jej ani jednego gema. Na drugą partię wychodziła już z innym nastawieniem, co wiązało się również z większą chęcią do ewentualnych eksperymentów. Już w pierwszym gemie pokazała zagranie, którym mogła zaimponować.

     

    Iga Świątek popisała się świetnym uderzeniem

     

    W czasie wymiany Iga Świątek w dość oryginalny i efektowny sposób odbiła piłkę na drugą stronę. Polka pobiegła w kierunku linii końcowej i oceniła, że nie da rady odebrać piłki od Rosjanki w typowy sposób. Odbiła ją więc zza pleców, stojąc do niej tyłem.

     

    Choć ostatecznie to Diana Sznajder wygrała ten punkt, to Polka z pewnością zasłużyła na oklaski. Wydawało się, że zasłużyła sobie na to, by mówić w kontekście jej odbicia jako o akcji meczu. Nagranie odbicia w zwolnionym tempie znalazło się szybko, bo jeszcze w trakcie meczu, w mediach społecznościowych federacji WTA.

  • Pech Świątek, szczęście Andriejewej. Rosjanka idzie jak burza. “Zrobię wszystko”

    Pech Świątek, szczęście Andriejewej. Rosjanka idzie jak burza. “Zrobię wszystko”

    Pech Świątek, szczęście Andriejewej. Rosjanka idzie jak burza. “Zrobię wszystko”

     

    Mirra Andriejewa może mówić o dużym szczęściu, bo jako jedna z nielicznych zawodniczek zdążyła rozegrać mecz czwartej rundy turnieju WTA 1000 w Madrycie, zanim spotkania przerwano z powodu przerwy w dostawie prądu, która dotknęła zresztą całą Hiszpanię. Rosjanka pokonała Julię Starodubcewą i zameldowała się w ćwierćfinale, ale nawet nie ukrywa, że jej celem są dalsze etapy turnieju. “Zrobię wszystko, co możliwe, żeby wygrać” – zaznaczyła.

     

    Mirra Andriejewa, która we wtorek 29 kwietnia świętuje 18. urodziny, dzień wcześniej zameldowała się na korcie w Madrycie, by powalczyć o awans do czwartej rundy turnieju WTA 1000. Rosjanka zmierzyła się z Julią Starodubcewą, której oddała tylko pięć gemów (6:1, 6:4) i zameldowała się w ćwierćfinale, w którym zagra z Coco Gauff.

     

    Rosjanka i Amerykanka są pierwszymi ćwierćfinalistkami turnieju w stolicy Hiszpanii – zgodnie z planem organizatorów jeszcze w poniedziałek powinno do nich dołączyć kilka tenisistek, ale w związku z długą przerwą w dostawie prądu, z którą zmagała się cała Hiszpania, mecze odwołano. Konsekwencje awarii dotknęły m.in. Igę Świątek, której mecz z Dianą Sznajder został przełożony na wtorek.

     

    Mirra Andriejewa wdzięczna organizatorom. “Jestem super szczęśliwa”

     

    Prądu zabrakło w czasie, gdy mecz Andriejewej zmierzał do końca, a konkretnie przy stanie 5:4 dla Rosjanki w drugim secie. “Było 15-40 przy moim serwisie. Pomyślałam sobie: Och, Mirra, proszę, zrób wszystko, co w twojej mocy, żeby wygrać tego gema i dokończyć mecz. Wiedziałam, że jeśli będzie wynik 5:5, to prawdopodobnie będziemy musiały poczekać” – powiedziała później cytowana przez oficjalną stronę WTA.

     

    Jak dodała triumfatorka turniejów w Dubaju i Indian Wells, awaria prądu sprawiła, że wśród zawodniczek i zawodników obecnych w Madrycie pojawiło się poczucie wspólnoty.

     

    Wszyscy używają telefonów z latarkami. Ale to też całkiem zabawne, bo wszyscy rozmawiają ze sobą, atmosfera jest odrobinę bardziej przyjazna

     

    ~ relacjonowała.

     

    18-latka nie ukrywała jednak radości z faktu, że rozgrywała swój mecz jako pierwsza i mogła dokończyć spotkanie. “Jestem super szczęśliwa, że dali mnie jako pierwszą, więc mogłam skończyć wszystko na czas” – dodała.

     

    WTA Madryt. Iga Świątek straci tytuł? Chce go wywalczyć Mirra Andriejewa

     

    Andriejewa z Gauff, z którą zagra w ćwierćfinale w Madrycie, po raz ostatni mierzyła się w drugiej rundzie US Open w 2023 roku. Wówczas Amerykanka wygrała 6:3, 6:2. Kilka miesięcy wcześniej tenisistki spotkały się w trzeciej rundzie Roland Garros. Rosjanka wówczas pierwszą partię wygrała po tie-breaku, dwie kolejne przegrała w stosunku 1:6.

     

    “Pierwszy set był zacięty, ale reszta meczu była taka… ehhh. Nie dała mi szans. Ale to było dwa lata temu, więc jestem po prostu podekscytowana nie tym, że mogę się zrewanżować, ale zobaczyć, na ile inaczej teraz gram. Myślę, że to będzie emocjonujący mecz” – powiedziała.

     

    Andriejewa przed rokiem również dotarła do ćwierćfinału, w którym przegrała z Aryną Sabalenką. Teraz “odgraża się”, że chce w Madrycie osiągnąć więcej. “W tym roku spróbuję pójść dalej. Zrobię wszystko, co możliwe, żeby wygrać” – zadeklarowała.

     

    Przypomnijmy, że jeśli 18-latka pokona Gauff, w półfinale może zagrać z… Igą Świątek. Jeśli chce zagrać o trofeum, będzie musiała “zdetronizować” Polkę, która w Madrycie broni tytułu. O ile oczywiście tenisistka z Raszyna wcześniej wyeliminuje w czwartej rundzie Dianę Sznajder, a następnie w ćwierćfinale poradzi sobie z Madison Keys lub Donną Vekić.

     

  • “IGA!”. WTA od razu reaguje na to, co zrobiła Świątek

    “IGA!”. WTA od razu reaguje na to, co zrobiła Świątek

    “IGA!”. WTA od razu reaguje na to, co zrobiła Świąte

     

    Iga Świątek w wymarzony sposób rozpoczęła mecz z Dianą Sznajder w Madrycie! Pierwszy set zakończył się wynikiem 6:0 dla Polki, a jedno z jej zagrań błyskawicznie obiegło media społecznościowe. Zareagowała na nie nawet WTA.

     

    6:0. W takim stylu Iga Świątek zaczęła pojedynek z Dianą Sznajder w czwartej rundzie WTA 1000 w Madrycie. Był to zdecydowanie najlepszy możliwy start i bardzo dobrze oglądało się polską zawodniczkę na korcie.

     

    WTA natychmiast reaguje po tym, co zrobiła Iga Świątek

    Podczas pierwszego seta nasza rodaczka popisała się niesamowitym zagraniem, które błyskawicznie obiegło media społecznościowe. W nietypowy sposób odbiła ona piłkę, a w dodatku zdobyła wówczas punkt.

     

    Na reakcje nie trzeba było długo czekać. WTA skomentowała to tylko jednym słowem: “IGA!”. Inni fani również byli pełni podziwu, wobec tego, co zrobiła druga rakieta świata. I miejmy nadzieję, że tego typu zagrań będzie jak najwięcej.

  • Show Igi Świątek, błyskawiczna reakcja WTA. I to jeszcze w trakcie meczu Polki

    Show Igi Świątek, błyskawiczna reakcja WTA. I to jeszcze w trakcie meczu Polki

    Show Igi Świątek, błyskawiczna reakcja WTA. I to jeszcze w trakcie meczu Polki

    Iga Świątek pierwszy set z Dianą Sznajder rozegrała śpiewająco. Polka pewnie pokonała Rosjankę i na drugą partię wyszła ze sporą przewagą – rywalka musiała ją gonić i pokazać, że pierwsza partia była z jej strony pomyłką. Już w pierwszym gemie doszło do imponującej akcji, która, choć przegrana przez Świątek, pokazała, co potrafi polska tenisistka. Nagranie pokazuje, w jakiej pozycji udało jej się precyzyjnie odegrać piłkę na drugą stronę.

     

    Iga Świątek w Madrycie jest pod ogromną presją wyniku. Na miejscu broni tytułu i bardzo chciałaby znów znaleźć się w szczytowej formie w sam raz na nadchodzący Roland Garros. Obrona punktów rankingowych dla Polki też jest bardzo ważna – wyższe miejsce daje większą szansę na prostsze turniejowe drabinki.

     

    Iga Świątek pokazała dominację w pierwszym secie

     

    Mecz z Dianą Sznajder z pewnością nie miał być spacerkiem. Rosjanka pokonała dotąd Katie Volynets i zrobiła to niezwykle pewnie, oddając tylko trzy gemy, i zmiażdżyła niespodziankę turnieju, Anastasiję Sevastovą, która wcześniej w łotewsko-łotewskim pojedynku wyeliminowała zwyciężczynię turnieju w Stuttgarcie, Jelenę Ostapenko. Sznajder w dwóch setach nie dała bardziej doświadczonej zawodniczce żadnych szans.

     

    Świątek od samego początku pokazała jednak dominację w meczu z rywalką i nie oddała jej ani jednego gema. Na drugą partię wychodziła już z innym nastawieniem, co wiązało się również z większą chęcią do ewentualnych eksperymentów. Już w pierwszym gemie pokazała zagranie, którym mogła zaimponować.

     

    Iga Świątek popisała się świetnym uderzeniem

     

    W czasie wymiany Iga Świątek w dość oryginalny i efektowny sposób odbiła piłkę na drugą stronę. Polka pobiegła w kierunku linii końcowej i oceniła, że nie da rady odebrać piłki od Rosjanki w typowy sposób. Odbiła ją więc zza pleców, stojąc do niej tyłem.

     

    Choć ostatecznie to Diana Sznajder wygrała ten punkt, to Polka z pewnością zasłużyła na oklaski. Wydawało się, że zasłużyła sobie na to, by mówić w kontekście jej odbicia jako o akcji meczu. Nagranie odbicia w zwolnionym tempie znalazło się szybko, bo jeszcze w trakcie meczu, w mediach społecznościowych federacji WTA. 

     

  • Kamera nagrała gigantyczną awarię w Hiszpanii. Co za reakcja Coco Gauff [WIDEO]

    Kamera nagrała gigantyczną awarię w Hiszpanii. Co za reakcja Coco Gauff [WIDEO]

    Kamera nagrała gigantyczną awarię w Hiszpanii. Co za reakcja Coco Gauff [WIDEO]

     

    Poniedziałek przyniósł niespodziewane wieści o potężnej awarii zasilania, która objęła praktycznie całą Hiszpanię oraz znaczące części Portugalii oraz Francji. To ogromne zamieszanie związane z brakiem prądu odcisnęło swoje piętno również na trwających rozgrywka WTA i ATP w Madrycie, a zaplanowane na 28 kwietnia mecze musiały zostać przeniesione na kolejny dzień. Co ciekawe dokładny moment odcięcia Hiszpanii od energii elektrycznej został nagrany podczas… wywiadu z Coco Gauff.

     

    zewnętrznaReklama prezentowana w ramach interfejsu internetowego Google28 kwietnia 2025 roku zostanie zapamiętany jako dzień jednej z najpoważniejszych awarii prądu w dziejach Europy – tzw. blackout objął praktycznie całą Hiszpanię oraz znaczne obszary Portugalii czy Francji. Nie trzeba mówić, że konsekwencje tego zdarzenia okazały się poważne – stanęły liczne zakłady, komunikacja publiczna w wielu miastach musiała ograniczyć swoje działanie, a instytucje takie jak szpitale zmuszone były przejść na zasilania zapasowe.

     

    Wszystko to odcisnęło swoje piętno również na świecie sportu – w stolicy Hiszpanii, Madrycie, trwa bowiem turniej tenisowy z udziałem światowej czołówki i w wyniku awarii poniedziałkowe starcia – w tym to Igi Świątek z Dianą Sznajder – trzeba było przenieść na późniejszy termin. Pewną ciekawostką jest to, czego w tych okolicznościach doświadczyła Coco Gauff.

     

    Hiszpania dotknięta potężną awarią. Coco Gauff “odcięta”

     

    Amerykanka podczas swojego trzeciego występu na madryckim korcie pokonała reprezentantkę Szwajcarii Belindę Bencic w dwóch setach (6:4, 6:2), a po wygraniu piłki meczowej udzieliła na korcie tradycyjnego wywiadu. Wówczas zdarzyło się to:

     

    Kamera uchwyciła, jak najpierw wyłączają się podświetlane bandy za zawodniczką, a następnie urwany zostaje dźwięk rejestrowany przez mikrofon. Gauff okazała niemałe zaskoczenie i zapewne nie spodziewała się, że stała się świadkiem początku narastającego błyskawicznie wielkiego chaosu.

     

    WTA Madryt. Coco Gauff zna już swoją kolejną rywalkę

     

    Na ten moment trudno określić, jak długo może potrwać usuwanie awarii o tak wielkiej skali – czas tymczasem goni organizatorów Mutua Madrid Open, bo turniej ma potrwać wyłącznie do 4 maja. Już przeniesienie o jeden dzień całej serii spotkań pan i panów powoduje mocną deregulację terminarza…

    https://x.com/TheTennisLetter/status/1916812483639255316

    Coco Gauff tymczasem czeka już na starcie z młodą i uzdolnioną Mirrą Andriejewą, która niedawno wyrzuciła poza burtę zawodów m.in. Magdalenę Fręch. Tytułu w hiszpańskiej stolicy broni wspominana już Iga Świątek.